Profil użytkownika


komentarze: 4912, w dziale opowiadań: 3780, opowiadania: 2794

Ostatnie sto komentarzy

– Dzisiaj finały wyścigów złomiarzy… będzie ciężko się przecisnąć. – Quilombo gestykulował poirytowany za kierownicą.

Po kilku minutach parkując pod ręcznie skleconym murkiem toru wyścigowego ujrzeliśmy[+,] że głównymi wrotami wypływa z obiektu ogonek wyraźnie poirytowanego tłumu. Dzieciaki płakały i uwieszały się na rękach zamaskowanych chustami i obładowanych zawiniątkami matek. Część ludzi wychodziła drugą bramą. Małe grupki mężczyzn pokrzykiwały i gestykulowały.

W ogóle zwróć uwagę na powtórzenia i przecinki (na przykład przed “że”, “który”, w zdaniach wtrąconych).

– To dziwne[+,] że bawią się w podtruwanie zawodników w tak małej lidze, przy pieniądzach[+,] które niedaleko stąd nawet nie wywołałyby emocji – zastanawia się Quilombo.

Czekamy, aż flegmatyczny staruszek z obładowanym pakunkami osłem przejdzie przez drogę i z piskiem opon skręca w mniej zapełnioną uliczkę.

O co chodzi w drugim zdaniu? Raz, że pomieszanie czasów, dwa, pisk opon staruszka czy osła?

Chusty[+,] które zawiązaliśmy na twarzach, okulary przeciwsłoneczne. Nie pomagają.

Czemu to zdanie jest rozbite na dwa?

Myślała,że był przez ten czas u niej.

Spacja.

– Tak. – odpowiada – ugryzło małą.

Uważaj na zapis dialogów.

– Nie mówi mi teraz, że chcesz wracać przez ten gąszcz.

Nie mów.

Trzeba trochę popracować nad wykonaniem, ale ogólnie podobało mi się :)

Przerwa zbiegła się w czasie z zakupem domu mojego brata, w związku z czym postanowiłem skorzystać z zaproszenia, spakowałem torbę i oto jestem, dwieście kilometrów na północ od mojego akademiku, w zimnej Minnesocie.

Przyjrzałabym się przecinkom, w kilku miejscach mi ich zabrakło.

Natomiast samo opowiadanie czytało mi się bardzo dobrze.

Owszem, sam motyw obrazu jako źródła zła nie jest nowy, ale udało Ci się stworzyć i utrzymać klimat grozy, więc jestem zadowolona. Zmieniający miejsce strach na wróble, znikające po kolei dzieci, to, że płótno samo się pojawia przy domu, znikające źdźbła słomy – tak, tego mniej więcej się spodziewałam, a mimo tego wciągnęło mnie.

Podobało mi się :)

– Sz-szukam złotego morza – wyjąkałem w końcu, wparty w morką, ogrzybiałą ścianę.

.Występowałem wtedy jako Hrabia Kościej, człowiek[+,] którego nie ima się śmierc.

Przyjrzałabym się przecinkom.

Chyba nie zrozumiałam (poza tym, że to o śmierci).

Luiz robił kanapkę dla córki – czerstwą warstwę chleba obłożył delikatnie świńskim tłuszczem i nakrył chudym plastrem wieprzowiny.

Wygląda, jakby posmarował kanapkę tłuszczem z obu stron ;) 

Tak samo jak mamusie, kiedy zmarła.

„Tatusiu, chcę tamtą bo pomarańczowa!”.

Wyrzuciłabym kropkę z końca i wstawiła przecinek w środku.

„Ach, córeczko, gdyby tylko dało się ubrać w ramy te wszystkie niewypowiedziane słowa, których jeszcze nie możesz zrozumieć. Gdybyś tylko mogła zrozumieć,

= Wszystko w porządku, człowiecze?

Domyślam się, że chciałeś zaznaczyć wypowiedź Szachraja, bo ten zapis się powtarza. Myślę, że nie ma potrzeby, widać, co kto mówi. Natomiast można zastosować inne wyróżnienie, które nie będzie kłuło w oczy, choćby kursywę.

Kaszlący stracił przytomność, leżąc na granicy fotela i podłogi.

To zdanie sugeruje, że kaszlący położył się i w trakcie leżenia stracił przytomność. O to chodziło?

Czuł[+,] jak krwawa pożoga przesuwa mu się we wnętrznościach, niszcząc wszystko na linii wątroba-oskrzela.

Wzrok mu[+się] mglił[+,] a i ze słuchem nie było lepiej – docierało do niego tylko echo krzyków Natashki.

Fajny pomysł i podoba mi się klamra.

Cóż, początek bardzo absurdalny, aczkolwiek rozumiem, że to sen. Bohaterów nie da się polubić ani w jakikolwiek sposób im kibicować (albo nie), dla mnie są za bardzo schematyczni.

– Kochanie, mówiłem, żebyś nie piła całej coli naraz!

Jesteś pewien, że nie chodziło Ci o “na raz”?

Przyjrzałabym się przecinkom, na przykład tutaj:

– Słuchaj, może byśmy tak[-,] przedłużyli wycieczkę, ładna pogoda, mamy dobry czas, a tu jest taki znak. 

Nie było to nawet żadne zwierzę[+,] jakie znali.

Dobrze wiedział[+,] co chce mu powiedzieć,

Czemu na końcu jest przecinek zamiast kropki?

Przecinki przy wołaczach.

Zwróć uwagę na dziwne konstrukcje, jak te:

Ich plany odwrotu pokrzyżowała babuleńka, która wyszła z budynku tylko jak podjechali bliżej.

jak tylko

Teraz, oglądając wnętrze, pomyślał, że z niemieckim kapitałem musi łatwiej być rozkręcić interes w Polsce.

musi łatwiej być rozkręcić???

 

Dobry pomysł, aczkolwiek znany, więc od razu wiadomo, że Magiland jest podejrzany. 

Ale czyta się nieźle :)

Francuski tytuł mówił mu nie wiele, zauważył tylko, że czytywała go już wcześniej.

Łącznie.

Chyba nie będę nic wypisywać, bo zatrzymują mnie rzeczy typu “koczowanie przez ziemie” czy “coś było w niesmak”. Koczowanie jednak nie kojarzy nam się z ruchem, napisałabym raczej “koczowali na ziemiach” albo w ogóle użyła innego słowa (”podróżowali/wędrowali przez ziemie”). Podobnie z drugą kwestią: “nie w smak”.

Nie bardzo wiem, co chciałeś opowiedzieć tym tekstem. Stosunkowo dużo miejsca poświęcasz sprawom, które okazują się nie mieć żadnego znaczenia, nagle wyskakujesz z jakimś potworem i niczego nie tłumaczysz. Nie mam pojęcia, kim byli ci ludzie, co robili, skąd się wzięła bestia i dlaczego kogoś zagryzła.

Cóż… Czytaj, ćwicz, będzie dobrze ;)

Zdążył przesłać nam stamtąd jeden meldunek, w którym zawarł kilka informacji o mieszkańcach[-,] oraz swoje orientacyjne położenie.

Mnie się podobało :)

Jest kilka rzeczy, które można przemyśleć.

Pierwsza sprawa: od samego początku wiadomo, co się wydarzy (ktoś umrze i to raczej nie śmiercią naturalną), a chwilę później, w jaki sposób (opętanie przez złego ducha). Reszta to już szczegóły: że będzie to sparaliżowana staruszka, duch zamorduje całą rodzinę (i rehabilitanta). I biorąc to pod uwagę początek opowieści w pewnym momencie się dłuży. Bohater stoi na podwórku przyjaciela, widzi “niepasujące” rzeczy i my już wiemy, co zastanie w domu, czekamy, aż wejdzie, a ten sobie jeszcze przypomina o psie, hałasach itp. 

Sprawa druga: w związku z tym wyjaśnienie sprawy (zwłaszcza ta ostatnia część, wizyta księdza) wydaje się bardzo krótka i jakaś taka zdawkowa. Tak jakby zabrakło tajemnicy (a przecież była!).

Trzy: nie bardzo kibicowałam bohaterowi, czyli zabrakło emocji.

I cztery: przyjrzałabym się zdaniom z wtrąceniami – niektóre są bardzo długie i za bardzo “rozbijają” zdanie główne.

Natomiast ogólnie czyta się dobrze, jestem zadowolona z lektury.

Mnie się wydaje, że jednak kryterium pierwsze jest lepsze od drugiego. Dłuższy staż nie równa się większa aktywność, a w końcu o to chodzi. I pomijając takie osoby jak ja (dużo komentarzy bez większej  – a czasami żadnej – wartości merytorycznej) to chyba dobry wyznacznik.

 

Asylum – “chcenie” jest warunkiem podstawowym, kto nie chce być w Loży, zgłasza to od razu, więc głosujemy tylko na chętnych.

No, niestety, nie widać za bardzo powiązania pomiędzy odwiedzanymi stronami a wypadkiem, a wykonanie też pozostawia sporo do życzenia :(

Doszłam do tego fragmentu:

Owa pustka wywołała w nim taki strach, że zaczął krzyczeć tak mocno, że za parę chwil umarł. Arygmir odszedł spokojnie, podczas gdy wszyscy inni kapłani zebrali się przy jego ciele. Niektórzy, próbowali go zatrzymać, ale jak nawet postanowił wysłuchać któregoś z nich, dostał napad strachu. Co prawda nie taki napad jak miał zmarły wcześniej jego brat, ale i tak była to straszna chwila w życiu owego kapłana. Być może potem umarł, ale o tym mi nic nie wiadomo.

I mój komentarz brzmi: hę???

To groteska?

Jest poważny problem z interpunkcją, zapisem dialogów, dziwacznymi zdaniami, gubieniem podmiotu, powtórzeniami, fabułą. Bohaterowie nie istnieją. Nie opowiadasz żadnej historii. Nie dajesz emocji.

Czyta się bardzo źle.

Ucz się języka polskiego, czytaj dobrze napisane książki.

 

Ja tam lubię offtop ;)

Pisz, Asylum, w końcu znajdzie się ktoś, kto zrozumie i mu się spodoba ;)

Roger też pisze czasem drabble, mój ulubiony jest tutaj.

Nawet nie wiem, ile razy pomyślałem o wyrzuceniu ich obu z pędzącego pociągu.

Jeśli dzieci – to nie oba, a oboje.

Zabawne jest jednak to, że człowiek jest gotów ustąpić miejsca staruszce, a chwile potem myśli o roztrzaskaniu komuś głowy, kiedy tylko zostanie wyprowadzony z równowagi.

Literówka.

Od samego początku wiadomo, że horror jest związany z tajemniczymi obrazami. Długo (dla mnie zbyt długo) musiałam czekać, aż bohater na nie spojrzy, a kiedy to się wreszcie stało, nie poczułam żadnej grozy. I to jest główny minus opowiadania.

Plus jest taki, że czytało się nieźle :)

A jak Ci wyjdzie 205, to oznaczasz “szort” ;)

Dzięki, Asylum :)

I uważaj, Reg liczy słowa ;)

 

Drabble chyba trudno skończyć inaczej, jest mało miejsca na wszystko.

Bo “biuro szeryfa” jest oczywiste – wszyscy wiedzą, że siedzi tam szeryf, jest biurko, broń, areszt. Gdy słyszę “posterunek szeryfa” zatrzymuję się i zaczynam zastanawiać, co to takiego, czym się różni (bo musi to być coś innego, skoro nie nazywa się “biurem”). A wszystko, co mnie zatrzyma przy czytaniu, jest złe.

Ej, mogę przeczytać wiersz (jeśli nie jest zbyt długi i jest dobrze napisany), ale jeszcze angielski? Po co? Dlaczego?

 

O, streszczenie. I gwiazdki. Dzięki :)

Widocznie nie miał magicznego gumofilca ;)

A mnie się podobało.

Owszem, elfy takie trochę doczepione na siłę, w sumie można było na ich miejsce dać wyższą klasę społeczną i wyszłoby na to samo, ale co tam.

Szkoda mi się zrobiło bohatera. W końcu oszukał go ktoś, kogo uważał za przyjaciela. Smutne to.

Fajne wstawki z mgłą i tym zanurzaniem się w nią, podobały mi się.

W pewnym miejscu jest “oboje” w odniesieniu do dwóch mężczyzn, jeśli coś mi się rzuciło w oczy, to zapomniałam ;)

Dobrze mi się czytało :)

Ładne, podobało mi się. Fajny pomysł z szablonem :)

Fajny pomysł na eksperyment, zgrabne zakończenie.

Cóż, pozostaje mi się zgodzić z poprzednimi komentarzami.

Zabawne. Jedyny minus jest taki, że nie sądzę, aby autorowi właśnie o to chodziło. Błędy każdego rodzaju. 

Mnie się podobało.

Owszem, warto się przyjrzeć interpunkcji i logice w niektórych miejscach, ale nie czyta się źle.

Czytałam z przerwami, czekając, aż coś zacznie się dziać. Jakoś się nie doczekałam :(

Nie ważne, co powiedział Leo.

Przyjrzałabym się przecinkom przy zdaniach wtrąconych.

Czytało się nieźle ;)

Długie, z problemem z przecinkami, ale nie czyta się bardzo źle ;)

Długie opowiadanie z problemem z przecinkami. Ale tragicznie nie jest, do przeczytania :)

Czuję się oszukana, bo przebrnęłam przez blisko 90k znaków po to, żeby się dowiedzieć, że to tylko fragment. 

No, średnio wyszło. Przyjrzyj się przecinkom.

W PWN nie widzę w ogóle hasła “nielza”, dla “nie lza” odsyła do Doroszewskiego. 

Wpadło mi w oko po prostu.

– Moje drogie pacholę, nielza bez nijakiego pomyślunku przenosić eksperiencji na jednym polu dobytej na insze.

Tak ma być?

Sympatyczne :)

 

DW_R, popatrz na pierwszy akapit, coś Ci pokażę. 

 

„Zapraszamy, na festiwal parafialny. Stragany, odpusty, zabawy, konkursy z nagrodami, a wieczorem główna atrakcja, pokaz fajerwerków”. Brzmiała dumnie ulotka, jeden z wielu, rozwieszonych w okolicy. Kilkunastoletni chłopak popatrzył na oddalone o kilka kroków platformę, na której krzątał się mężczyzna i ruszył w jej stronę.

Masz cztery zdania. W trzech z nich jest jakiś błąd albo usterka. To słaby wynik.

W pierwszym zdaniu trzeba wyrzucić przecinek.

Drugie jest w porządku, ewentualnie można zamienić ostatni przecinek na dwukropek, ale to już kwestia gustu.

Zdanie trzecie łączy się z poprzednimi, jest ich dalszą częścią. Połączyłabym je, żeby miały sens. Zastosowałabym pewnie zapis: “Zapraszamy (…). Stragany (…)” – brzmiała ulotka (…). Poza tym prawdopodobnie nie chodziło Ci o ulotkę, a o plakat, skoro wiele z nich jest rozwieszonych w okolicy. Jeśli ulotka, to jedna (nie: jeden) z wielu, i nie rozwieszona, tylko raczej rozrzucona (jedna z wielu rozrzuconych, bo jedną najwyżej rzucisz).

Zdanie czwarte: chłopak popatrzył na oddaloną platformę. Fragment “na której krzątał się mężczyzna” jest zdaniem wtrąconym, które trzeba “zamknąć” z obu stron. To znaczy, że brakuje przecinka po wtrąceniu, przed “i”.

 

Przejrzyj tekst pod kątem tego typu usterek.

Podejrzewam, że część (jak fragment z ulotką) to pozostałość po poprzednich wersjach. 

Dobrze napisane, ale nie zachwyciło mnie.

Czytało mi się dobrze, tylko rozczarowało mnie zakończenie. Rozumiem, że był jakiś konkurs, ale widocznie brak wiedzy, na czym polegał, przeszkadza w odbiorze.

Nowa Fantastyka