Profil użytkownika


komentarze: 3963, w dziale opowiadań: 3019, opowiadania: 2167

Ostatnie sto komentarzy

O, proszę! 

To ja dam też podobne:

 

Na ciężkiej płycie z litego brązu widniał krzyż, obok umieszczono godło państwowe i krzyż Virtuti Militari. Poniżej znajdowały się cztery nazwiska położone jedno pod drugim:

DR MICHAIŁ KOLCOV 1976-1901

DR JAN PRZEŹDZIECKI 1980-1901

MGR JAROSŁAW NOWICKI 1981-1901

MGR STEFAN BARCZ 1969-1901

POLEGLI PODCZAS TESTOWANIA NOWYCH TECHNOLOGII

ODDALI ŻYCIE ZA OJCZYZNĘ

Nie wiem, który zbiór, ale to chyba o tym chłopcu na wózku, który zniknął?

Problem (mój) z opowiadaniami oznaczonymi tagiem “Lovecraft” jest taki, że w zasadzie wszystkie są do siebie podobne. Ktoś przyjeżdża gdzieś → widzi/słyszy dziwne rzeczy → pakuje się do jakiejś piwnicy czy innej dziury, w której znajduje się przerażający potwór → ucieka, ale nie do końca (wiadomo, że groza za nim podąża w jakiś sposób). Ten bohater akurat zabiera “potwory” ze sobą. Różnica polega tylko na scenografii :/

Oczywiście, nie oznacza to, że nie lubię czytać tych opowiadań, natomiast trudno się ze swoim wyróżnić. Chyba w końcu będę się musiała zapoznać z oryginałem, aczkolwiek mam pewne podejrzenia, co się będzie działo ;) Podobno jest dużo lelków ;)

W sumie temu powiadaniu nic nie brakuje do biblioteki: jest historia z otwartym zakończeniem, że nie bardzo zaskakująca, nie szkodzi, ładnie napisana. No i szkoda, żeby mi się taki długi komentarz zmarnował ;)))

Ktoś zastukał, więc staruszka wstała z sofy i bez pośpiechu, w tym powolnym tempie znanym tylko ludziom w jesieni życia,v podeszła do drewnianych drzwi i otworzyła.

Zwróć uwagę na zdania wtrącone, jak te tutaj: 

Dom[+,] w którym mieszkała Walentina[+,] był dość duży i bardzo stary.

– Gdyby za każdym razem[+,] gdy zadadzą to pytanie[+,] płaciliby mi rubla, to już dawno by mnie zamknęli.

Fajne :)

– No tak. Mają tu SPA, ogromne kasyno, basen na dachu, mnóstwo dziwnych usługi restaurację, w której cena za kolację niemal przewyższa moją wypłatę.

 Zginęła spacja.

Mężczyzna wszedł na klatkę schodową, minął kiczowate obrazy[+,] pośród których nie wiedzieć czemu wisiały Dwa ścięte słoneczniki van Gogha i po chwili był już w swoim mieszkaniu.

– Cześć[+,] Nowak

– Wiesz[+,] Nowak

– Widzisz[+,] Nowak, to bardzo dziwna sytuacja i bardzo nieprzyjemna okolica.

Dobrze mi się czytało :)

Co sobie wyobrażasz[+,] pełna życia ślicznotko?

Jestem artystą[+,] jakiego nie było i nie będzie!

Dobrze mi się czytało :)

Wpadł mi w oko brak przecinków w takich miejscach jak te: 

Dopóki jestem sam[+,] mogę podziwiać ten spektakl świateł, chociaż czasem jest przytłaczający.

Zawsze bawi mnie przechadzanie się pustymi korytarzami i odkrywanie[+,] co w muzeum jest tak naprawdę najciekawsze.

Z miejsca, gdzie stoję, ktoś patrzył wcześniej na budynek[+,] w którym mieszkam.

Nie wiedzą nawet[+,] gdzie jestem.

Czytało mi się dobrze :)

– Powodzenia[+,] Krzysiek…

– Musisz poczekać na kogoś innego[+,] Kaziu.

Fajne :)

– Powodzenia[+,] Krzysiek…

– Musisz poczekać na kogoś innego[+,] Kaziu.

Fajne :)

– A co, jeśli ciało jest jak mechanizm – tłumaczył mi kaznodziejskim głosem. – który można ponownie wprawić w ruch?

Po co tu ta kropka?

Chłopak wydał mi się dziwny, więc ucieszyłem się[+,] kiedy pokazał mi niewielki budynek, tuż obok olbrzymiego gmachu biblioteki. 

Korytarz[+,] do którego wszedłem, był ciemny, a jedyne światło docierało z pokoju obok.

Ulice Arkham zmieniły się w błotnistą breję, pełną kałuż, przez którą ciężko było[-,] przejść nie mocząc sobie butów i nogawek spodni.

Zakląłem i przyspieszyłem kroku, na szczęście byłem już blisko posiadłości Gardnera. 

Profesor już na mnie czekał.

Mnie się podobało :)

 

No, jak się człowiek obraca wśród literatów, to jednak wypada od czasu do czasu przyswoić jakieś nowe słowo ;)))

Mistrz Om liczył sobie osiemdziesiąt tysięcy lat, najpierw stworzył[+,] a potem ukończył wszystkie programy paradygmatyczne, i jako początkowa osobliwość naszego gatunku[-,] miał zupełne prawo robić, co mu się żywnie podobało.

Za kilka tysięcy lat[-,] pozwolą mi wrócić do materialnej formy.

Każdemu, kto ukończył cztery tysiące lat[+] przysługiwało prawo przedstawienia swojego własnego zaczątku paradygmatu badawczego na Radzie Stanu.

Stanąłem na  podium[+,] a przede mną rozciągał się cały mój gatunek zgromadzony w jednym miejscu.

Jąkał się przez chwile, nieśmiało dziękując wszystkim za przybycie a potem opowiedział anegdotkę, która nie rozbawiła nikogo, ale wszyscy się śmiali.

Drżały mu kończyny[+,] a jego głos zdradzał jakiś niepokój. Milczał długo[+,] a potem nagle się ożywił.

– Odsuń się[+,] zboczeńcu.

Fajne :)

 

 

 

Kłamie przy każdej okazji, sama wiesz to najlepiej.

– Zwłaszcza, że jest… Zajęty.

Tu powinna być duża litera?

– Statrato nic nie mówił?

Wcześniej nazywał się Zatrato, chyba że umknął mi jakiś bohater.

– Z nas dwoje tylko ty jesteś zbyt spaczona, żeby kochać.

Z nas dwojga.

Wybacz, Autorze, ale chyba nie zrozumiałam, o czym jest to opowiadanie. Czekałam, aż bohater dotrze do portalu i zacznie się ta “właściwa” akcja, nie wiem, przejdzie przez niego i wydarzy się coś niezwykłego. I tak jakoś pozostałam z poczuciem rozczarowania/niedosytu :(

Na resztę jedzenia nie miałem najmniejszej ochoty i czułem obrzydzenie[-,] na samo wspomnienie smaku innych potraw.

Ciężko mi się nawet wypowiada jej imię, ponieważ wracają wtedy wspomnienia, które znów rozdrapują moje rany. Mimo to potrzebuję do nich wracać, niczym narkoman do heroiny. Kiedy tak leżałem z nią, nie ważne było[+,] co leci w telewizji, po prostu cieszyliśmy się swoim towarzystwem i było nam razem dobrze.

Nieważne.

– Nie zaprosiliście mnie do siebie od roku[+,] a ostatnim razem widziałem cię na ślubie Jurka.

Taki typowy wieczór po rozstaniu z Nikolą, a raczej jej nagłym odejściu, bo rozstaniem tego raczej nazwać nie można. Na sofie, w miejscu gdzie siedział Marcin, znalazłem list, do którego dołączona była ulotka. Wiadomość brzmiała tak: „Drogi Adamie, wiem jak ciężko Ci po rozstaniu z Nikolą i ile masz problemów finansowych. Chciałbym jakoś pomóc, no ale wiesz, firma kosztuję, dlatego postanowiłem zostawić ulotkę…” Reszty tych wypocin nie czytałem, tylko zmiąłem list i wyrzuciłem go do kosza. Sprawdziłem natomiast ulotkę, a właściwie ogłoszenie o pracę.

Firma kosztuje.

Tę ulotkę.

Zwracaj uwagę na przecinki i powtórzenia. I literówki.

Jestem ubrany w starą, śmierdzącą kurtkę. W kieszeni mam zaledwie kilka wymiętych dolarów i starą komórkę. Siedzę w jednym z najnowocześniejszych samolotów na świecie, z klimatyzacją, stewardesami i chłodzonymi drinkami. Śmieszna ironia. Rozmyślając o tym, zaśmiałem się cicho pod nosem. Stewardesa[-,] siedząca naprzeciwko mnie spojrzała na mnie i również odwzajemniła mój humor, śmiejąc się swoim słodkim głosem… Wręcz za słodkim.

Można śmiać się cudzym głosem?

Napisałabym też raczej: siedząca naprzeciwko stewardesa…

Zbyt dużo rzeczy przychodzi bohaterowi zbyt łatwo.

Nie czyta się zbyt dobrze. Może tekst powinien trochę “odleżeć”, żebyś mógł na niego spojrzeć świeżym okiem przed zamieszczeniem?

Aśka musiała skończyć projekt, nad którym pracowała od pół roku, dzieciakom został jeszcze tydzień nauki, więc Marcin[-,] postanowił, że przyjedzie tutaj sam i wszystko przygotuje.

Mogłabym napisać, że fajne i odhaczyć jako przeczytane, ale zebrało mi się na szczerość, więc wybacz, AQQ.

W piątym zdaniu dowiedziałam się, że poprzednia właścicielka domku utonęła i w zasadzie od tego momentu wiedziałam, że Marcin też zginie. A gdy zaczął pisać w czerwonym zeszycie, nie miałam wątpliwości, że opisuje swoją przyszłość. Nie czułam grozy. I, niestety, ten szort pozostawia mnie obojętną, co zawsze jest niedobre :(

Natomiast czytało mi się (jak zwykle u Ciebie) bardzo dobrze :)

Gdybym mnie wyszkolić, byłabym dobrą Słuchaczką, pomyślała Olivia

Pułkownik, jak twierdziła gosposia, miał zwyczaj w tajemnicy przed żoną zakradać się nocami do biblioteki na kieliszeczek czegoś mocniejszego. Od kiedy wrócił z Indii z poślubioną tam żoną, Vallance w zasadzie nie ruszał się z domu. Pełne przygód życie oficera zamienił, jak miał zwyczaj mawiać, na spokojne rozkosze domowego ogniska. Wyglądało na to, że pułkownik z małżonką wiedli ciche, wiejskie życie, w którym nocne wyprawy męża po dodatkowy kieliszek rumu były najbardziej ekscytującym sekretem.

Nie podoba mi się ten fragment. W drugim zdaniu zaczęłam się zastanawiać, czy jest jakaś druga żona (ta z Indii) i co się stało z pierwszą (przed którą się chowa). 

Straciłaby jedyną okazję, żeby się wykazać i być może – być może! – dostać kolejną szansę na wymarzoną pracę…Nie, lepiej ojca nie informować, przynajmniej jeszcze nie.

Zabrakło spacji.

– A poza tym – dokończył tamten, – widziała ciebie.

Ten przecinek jest potrzebny?

Podobało mi się :)

 

Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę stawiana za przykład, jak skomentować tekst ;))))

Dobrze jednak wiecie, ze przebywamy wewnątrz zamkniętego pola magicznego o niespotykanej energii.

Literówka.

Nie wiemy[+,] na czym stoimy.

Ale tym razem Istota była potężniejsza[-,] niż wszystko, z czym magowie musieli się do tej pory mierzyć.

Bardzo fajne, i pomysł, i wykonanie, i takie sięgnięcie do postaci z bajek. Ciekawe, jak śpiąca królewna odnajdzie się w nowej rzeczywistości. W końcu czterysta lat to szmat czasu ;)

Dobrze odmalowane postaci.

Podoba mi się też zakończenie. Rzeczywiście możesz z tego zrobić książkę: mija czas, Istota budzi się i chce zniszczyć świat.

Naprawdę fajne.

Przeczytałam z przyjemnością :)

Masywny łuk z kołczanem pierzastych strzał oparty był o pieniek[+,] na którym siedział.

– Słońce już prawie zaszło…  – stwierdził. – Jesteś pewien , że przyjdzie?

Niepotrzebna spacja przed przecinkiem.

– Przyjdzie[-,] albo nie przyjdzie – odrzekł Brant.

A tu niepotrzebny przecinek.

To ona[-,] entuzjastycznie zajęła się jego edukacją, wspierając go latami, aż w końcu został przyjęty do królewskiej szkoły wojskowej.

I tutaj.

Dla pieściaków był on ważny z powodu rosnących tam drzew pelonowych[+,] których owoce były ważną częścią ich diety oraz służyły jako pasza dla hodowanych przez nich kurosów (przez ludzi zwanych kurami).

Chrzęst z trudem przeciskającego się ciała, dochodzący z tunelu[+,] wyrwał go z zamyślenia.

Tutaj dorzuciłabym przecinek i potraktowała “dochodzący z tunelu” jako wtrącenie.

– Zapraszam do nas!…

Nie jestem pewna poprawności takiego zapisu. Wydaje mi się, że albo krzyczymy, albo “zawieszamy” głos. Potem jest podobny zapis z pytajnikiem.

to jest Rual[+,] o którym ci opowiadałem

Zawsze przecinek przed “który”.

W ogóle spójrz na ten fragment:

– Witaj Graad… to jest Rual o którym ci opowiadałem… – Przedstawił Brant. – A to Graad – zaufany wodza Berrona.

– Wasza wodzowska mość… – syczącym głosem przemówił wężowiec. – Miło mi poznać… Miło poznać… Taki dzielny rycerz!… To dla nas prostych kopaczy zaszczyt… to zaszczyt.

Mogę przyjąć, że jedna z osób wypowiada się w ten sposób, ale dwie?

– Nie trzeba krzyczeć[+,] szlachetny wodzu…

Przecinek przed wołaczem.

Trzeci wężowiec był już o krok od walczących, gdy ze świstem[-,] dwie pierzaste strzały utknęły mu w piersi, uśmiercając go na miejscu. Trzecia przeszyła błoniaste skrzydło przerażonego drążela, który w panice odleciał w głębię lasu. Rozległ się kolejny świst i ciężka sieć opadła na tarzających się po ziemi przeciwników.

Zza pasa wyciągnął drewnianą pałkę i szybkimi, precyzyjnymi ciosami pozbawił obu przytomności[+,] podczas[-,] gdy pozostali mężczyźni przeczesywali okolicę z napiętymi w gotowości łukami.

– Strzelasz jak dziecko[-.] – odezwał się rudobrody patrząc na jednego z mężczyzn. – Pozwoliłeś uciec temu drążelowi! 

Mężczyzna skrzywił się[+,] ale nie odezwał ani słowem.

Jedną ręką chwycił za nogi nieprzytomnego Ruala i uniósł go tryumfalnie do góry ciekawie oglądając.

Napisałabym raczej: oglądając z ciekawością.

Twarz myśliwego złagodniała słysząc błagalny głos syna i wskazując na zdobycz odrzekł:

Problem z podmiotem. Wygląda, jakby twarz (słysząc i wskazując) odrzekła.

Dobrze, ale nie wolno ci się do niego zbliżać[+,] dopóki nie odpiłuję pazurów…

Zaskoczyło mnie zakończenie, też mam wrażenie “urwania” tekstu.

Ale pomysł na mniejsze rasy fajny i ładnie przedstawiony.

Nie wiem, jak w przypadku tego konkursu, ale zwykle oczekujemy poprawiania tekstów, żeby następni czytelnicy dostali lepsze wersje ;) 

Zwróć uwagę na przecinki w takich miejscach jak te: 

Nie wiedział[+,] jak długo płynęli, ale wystarczająco, żeby całkowicie stracił orientację.

Zastanawiał się[+,] skąd chłopak wiedział, jak płynąć.

Mógł być bastardem. . Kiedy wsiadali do łodzi[+,] wyglądał na ludzkie dziecko, ale to jeszcze o niczym nie świadczyło.

I pojawiła się jakaś niepotrzebna kropka.

Fajny pomysł na pieczęcie, choć nie wiem, czy rzeczywiście się opłaca je kupować, skoro są tak drogocenne, a działają tylko minutę ;)

Parę osób przystanęło i zapominając o swoich obowiązkach obserwował każdą falę pryskającą coraz wyżej ponad nabrzeże.

Nie zrozumiałam, kto obserwował falę: osiłek, tłum?

W spożywczym u pani Basi nawet dzielnicowe niebieskie ptaki sprzeczały się o to, komu pierwszemu woda podejdzie pod dom. Nawet we własnych czterech ścianach nie była bezpieczna.

Powtórzenie. Kto nie był bezpieczny? Pani Basia?

Czytało mi się dobrze :)

Na szczęście jest przycisk “przeczytane”, bo bym się zagubiła ;)

Pogrubił elementy nośne konstrukcji, dodał kilka dodatkowych podpór i szczebelków, po czym upchnął w projekt sporą ilości lewizny.

Ledwo Dżidżeja wyszedł z warsztatu[+,] zatkała się jedna z dysz.

Ani ile zniknęło, ale ile to według ciebie dużo.

Dobrze mi się czytało :)

Patetronusie, jesteś kolejną osobą, która widzi w tym szorcie tylko wstęp do czegoś.

Dzięki za odwiedziny :)

Wszędzie wizerunku Róży.

Ten nocy Staś wstał wcześnie, tuż po zmierzchu

Literówki.

Czytało mi się dobrze :)

Tak :)

Jak czytałam ten fragment, od razu pomyślałam o tym wątku ;)

Myślałam ostatnio o tej książce ;)

Uwaga, mój cytat:

Od samego początku wiedziałem, że będę – muszę być – poetą. Nie miałem wyboru; zupełnie jakby ta umierająca piękność, którą widziałem dokoła, wydając ostatnie tchnienie nakazała mi, bym do końca życia bawił się układaniem słów, pokutując w ten sposób za niewybaczalny grzech mojej rasy, która bezmyślnie zniszczyła swoją kolebkę. Nie dyskutowałem z przeznaczeniem, tylko zostałem poetą.

 

Piękna baśń z przesłaniem. Czyta się bardzo dobrze.

Mamy i magię, i ratowanie świata, i przyjaźń, i romans (strasznie mi się podoba Pani Kwiatuszek). Proste nazwy.

Trochę nie podoba mi się to, że Iwo zostaje gwiazdą estrady – tak jakby w nagrodę za niepełnosprawność albo uratowanie Zaczarowanego Zagajnika. Chyba po prostu wolę zwyczajnych bohaterów, bez szczególnych zdolności ;)

Bardzo mi się podobało :)

Nie mam magicznego przycisku, ale mam czarodziejski wątek ;)

Zwracaj uwagę na powtórzenia: 

Athelard wyrwał miecz z dogorywającego Saracena i natychmiast zasłonił się przed ciosem kolejnego przeciwnika. Wyprowadził fintę, po czym ciął znad ramienia, o włos chybiając gardła wroga. Tamten uskoczył w porę i po chwili zadał cięcie zakrzywioną szablą. Rycerz zasłonił się tarczą by zaraz kontratakować. Z dużą siłą uderzył w małą, okrągłą tarczę przeciwnika, niemal ją niszcząc. Impet ciosu musiał osłabić wroga, co krzyżowiec wykorzystał, tnąc po raz kolejny i rozpruwając brzuch Saracena. Nawet kolczuga nie zdołała go ocalić przed potężnym ciosem ecrenskiego miecza.

I na przecinki:

Jego wierzchowiec nadział się na włócznię[-,] podczas szarży.

Wytarł miecz z krwi[-,] o szatę poległego Saracena, po czym rozejrzał się wokół.

Zakurgathy[-,] ani ich jeźdźcy nie zdołali uciec przed ich gniewem.

Autorze, czytaj, pisz, nie jest źle ;)

 

Szczęśliwe zakończenie? 

Zrozumiałam, że bohater chce zeżreć cały statek. Ale teraz wydaje mi się, że jednak postanowił go uratować.

Mnie najbardziej nie podoba się to, o czym napisała Finkla – brak logiki, wiarygodności.

Nie chciałam sprawić Ci przykrości :(

– Rasowego Krakena – dodał idący za dwójką muskularny mężczyzna, ubrany jedyne w ciemny hełm 

Literówka.

– Tylko pamiętaj[+,] co ci mówiłam, Aresku –  przerwała mu pani Olimpu wyjmując z leżącego na piasku plecaka dmuchane rękawki. – Pod żadnym pozorem nie pływaj poza żółtą boją, bo się utopisz. Albo co gorsza, wujek Posejdon pomyśli[+,] że przyjechaliśmy go odwiedzić.

– Wio[+,] koniku!

– Patrzcie[+,] kto postanowił nas odwiedzić!

Zwróć uwagę na przecinki. Zawsze oddzielamy nimi wołacze, stawiamy przed że, który. Tak samo jak masz dwa czasowniki – coś je musi rozdzielać (albo łączyć).

Czytało mi się dobrze :)

 

Zwróć uwagę na przecinki w takich miejscach jak te:

Wiem[+,] że się niecierpliwisz,

– Hermesku[+,] masz te tabletki?

– Jeśli dobrze pamiętam[+,] chciał jak każdy porządny chłop zaciągnąć się do wojska, ale zrzuciłaś go z Olimpu[+,] żeby miał dożywotnie zwolnienie. I faktycznie ma, krzywą nogę[+,] przez którą utyka.

Nie porwało mnie, ale czytało mi się całkiem nieźle :)

Bałwany mają dobry image, więc nie bój się, że przyniosę ci wstydu.

Przyjemne :)

Tylko pech chciał, że smok uparł się, żeby dać mu gandzi jeszcze przez lotem.

Literówka.

– No i nie wierze, żeby choć raz ktoś nie wygadał się przy flaszce kumplom z roboty.

Tu też.

Sympatyczne :)

Powiem tak: długaśne, a tak naprawdę niewiele się dzieje. Momentami miałam wrażenie, że to groteska.

A dla mnie to wszystko zbyt łatwo idzie. Pstryk – miejsce dla ojca sponsorowane przez ministra, pstryk – coraz lepsza praca, dająca możliwość ukarania winnego. Jakoś nie mogłam się wczuć w sytuację bohaterki, to jej umęczenie.

Ale czytało mi się dobrze :)

Jego ojciec był już stary, a synowie zbyt młodzi, by objąć pieczę nad Alaven. Ktoś musi objąć władzę w ostatnim skrawku Roemii.

Książę kako dziecko bawił się drewnianymi żołnierzykami na dziedzińcu zamku w Aramoor i udawał, że jest generałem sławnych Stalowych Legionów, które broniły Starej Roemii.

Zwracaj uwagę na powtórzenia.

Literówka.

Obecnie nie był zadowolony z sytuacji swojego prawdziwego wojska oraz przebiegu bitwy. Cesarskie wojsko nie dawało sobie rady, było mniejsze i gorzej wyposażone. Aż dziw, że tak długo się bronią – pomyślał. Wrogie wojska Umiradien pod wodzą Jerena Umirada, syna króla Umiradien, Metehana Okrutnego, znajdowały się już na terenie Alaven, po drugiej stronie rzeki Orlicy.

Powtórzenia.

Widać, że to stosuję je po raz pierwszy.

Coś tu poszło nie tak ;)

Bardzo dobrze[+,] Anwillu – mówiły głosy w jego głowie.

Wołacze oddzielamy przecinkami.

O, Anvill umarł. Nie spodziewałam się, przyznaję.

Strącił z konia jednego z nich i przebił jego serce mieczem. Uchylił się przed mieczem drugiego i przeciął nogę jego konia. Jeźdźca podniósł się, jednak chwilę później padł od jego ciosu.

Jeździec. I powtórzony koń.

W końcu podniósł wzrok i ujrzał zbliżającego się wysokiego mężczyznę z mieczem w prawym ręku. Był wysokim i dobrze zbudowanym mężczyzną.

Powtarzasz te same informacje. Uważaj na podmiot.

 

 Tuż za nim jechał przewodnik ekspedycji, Owein Hayard. Chłopak dostrzegał jedynie jego ciemnozieloną pelerynę i poplamioną krwią koszulę. Z ekspedycji liczącej ponad stu eksploratorów i kilkuset żołnierzy, została tylko ich piątka. Obecność Oweina dodawała mu otuchy, jednak ciągle czuł na sobie wszechobecny wzrok Fraycjan.

Tutaj miałam problem ze zrozumieniem, kto czyją pelerynę dostrzega.

Zwróć uwagę na powtórzenia.

Nie do końca lubię takich superbohaterów – z kilkuset osób przeżył tylko jeden, jako jedyny nie odniósł żadnych ran. Na pewno dotrze do celu. Wychodzi na to, że reszta była beznadziejna – słabsza, wolniejsza. Trudno mi to przyjąć bez uśmiechu.

Teraz od prawie osiemnastu lat, niestety, była bardzo nieszczęśliwą wdową, a na dodatek półtora miesiąca temu astrolog powiadomił ją o tym, że śmierć jakiegoś żołnierza w rozpoczętej w styczniu wojnie na jednym z rozlicznych końców świata, dokąd sięgało Imperium, odmieni losy imperium… Wojnie, na którą rząd nie wydał formalnie pozwolenia, samozwańczej inicjatywie jednego z wysokich komisarzy!

To celowe powtórzenia?

– O ile zrozumiałem opowieść naszego młodego przyjaciela – powiedział, ignorując pogardliwe prychnięcia prawie wszystkich zebranych –korzystanie z tego źródła wiecznej młodości pociąga ze sobą poważne konsekwencje natury, powiedzmy: osobistej.

Brak spacji.

Czytało mi się dobrze :)

No, wołacze nadal nie oddzielone :(

Przecinki, spacje w dialogach.

I bardzo nieracjonalnie postępujący bohater.

Oddzieliłabym jakoś te części, w których kobieta występuje na scenie i ćwiczy. Zatrzymało mnie to i zdezorientowało na chwilę.

Wiedziała, ze ją uwielbiali, a ten młody książę ubóstwiał.

Literówka.

. W głębi duszy niczemu się już jednak nie dziwiła – ukochany mężczyzna, z którym wiązała wielkie plany, nawet nie odwiedził ją w szpitalu, gdy z trudem wracała do życia.

Nie odwiedził (kogo? czego?) jej.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego bohater obarcza winą za wypadek baletnicy jej kochanka. Rozumiem, że gdy mści się za śmierć córki, może postępować nielogicznie, stosować odpowiedzialność zbiorową i tak dalej. Ale kochanek?

Czytało mi się dobrze :)

No, zdecydowanie inspiracja Metrem, dla mnie trochę za duża. 

 

Szczerze mówiąc sama końcówka nie bardzo mnie zaskoczyła pod tym względem, że już było wiadomo, że jest jakieś powiązanie między kobietami, a scena z plasteliną jest oczywista (wiadomo, co się wydarzy). No i przerzucanie odpowiedzialności za zabicie własnych dzieci na bohatera jest… dziwaczne.

Czytało mi się całkiem dobrze, tylko dla mnie to są za krótkie fragmenty – gdzie ta niezwykła anomalia czasoprzestrzenna? Na razie wiem tyle, że jest dżungla i ludzie przez dwie godziny dziennie zbierają mokre kartony. Trochę mało :(

Ja tam sobie upraszczam: jak są dwa czasowniki, to coś je musi łączyć albo rozdzielać. ;)

Sen jak sen, nie czułam grozy, ale na pewno daje okazję do rozwinięcia – teraz bohater może mieć milion przygód ;)

Pani M. czyli czyje?

Mnie się podobało :)

Nowa Fantastyka