Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 09/21

Android/iOS   |   Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Audio

 

ZMIERZCH GALAKTYKI LEMA

 

22 września 1995 roku profesor Mitsuyoshi Numano, tłumacz na język japoński, wykładowca polonistyki na Uniwersytecie Tokijskim, i dr hab. Beata Kubiak, kulturoznawczyni specjalizująca się w piśmie i sztuce Japonii, przeprowadzili wywiad ze Stanisławem Lemem. Dzięki uprzejmości pana profesora Numano publikujemy tutaj obszerne, zredagowane fragmenty wypowiedzi pisarza, zaś pełną treść rozmowy, nigdy wcześniej niepublikowanej po polsku, znajdziecie w gratisowym pliku w naszej aplikacji mobilnej.

 

 

ODKRYĆ LEMA NA NOWO

Dyskusja (Michał Cetnarowski, Piotr Górski, Paweł Majka)

 

Jak to z tym Lemem jest? Jego twórczość ma nam cały czas coś do zaoferowania, może być wciąż czytana nie tylko na fali retronostalgii za bajkami robotów i Układem Słonecznym opanowanym przez flotę pirxopodobnych „tirowców próżni”? Czy też pozostają nam tylko rytualne spory o imponderabilia, związane z postacią pisarza, jego recepcją i strategiami odbioru społecznego, ale już nie do końca z tym, o czym Lem pisał i myślał.

 

Kamil Śmiałkowski

RICHARD DONNER ‒ HOLLYWOODZKI SUPERMAN

 

W lipcu pożegnaliśmy Richarda Donnera, jednego z najlepszych hollywoodzkich opowiadaczy, którego wszyscy kojarzą z „Zabójczą bronią” (nakręcił cztery i do śmierci kombinował z piątą), ale nie sposób przecenić też jego wpływu na horror, kino superbohaterskie czy fantasy. To był naprawdę mistrz!

 

Witold Vargas

BEZKOST

 

Aby zrozumieć, czym jest bezkost, należy pamiętać o wielu czynnikach, które wpływają na ludowy obraz świata istot nadprzyrodzonych. Bardzo istotna była instytucja tabu, która dała początek wielu nowym nazwom demonów.

 

 

Agnieszka Haska, Jerzy Stachowicz

NASZA BARDZO ZNANA AUTORKA

czyli zapomniane pisarki z lamusa, cz. 1

 

Historia fantastyki naukowej to często historia słynnych pisarzy i bardzo męskiego fandomu. Takie przynajmniej możemy mieć wrażenie, jeśli prześledzimy najważniejsze publikacje dotyczące historii SF. Jest w tym dużo prawdy, ale równie dużo zapomnianych i przemilczanych kobiet, które pisały fantastykę naukową i zostały wymazane na lata z jej historii. Jedną z nich była pierwsza autorka, która pisała regularnie do kultowych amerykańskich magazynów fantastycznych pod własnym nazwiskiem.

 

Marcin Zwierzchowski

TAJEMNICE WIEDŹMINÓW

 

Plany platformy Netflix względem bohaterów i świata stworzonych przez Andrzeja Sapkowskiego przekraczają już serial „Wiedźmin”. „Zmora wilka” to pierwsza w tym uniwersum wyprawa w estetykę anime.

 

Ponadto w numerze m.in.:

– wywiad ze scenarzystą "Zmory wilka", Beau DeMayo;

– opowiadanie Briana Herberta i Kevina J. Andersona z uniwersum "Diuny";

– gościnny występ felietonowy Marty Krajewskiej;

– kolejne przygody Lila i Puta.

 

Android/iOS   |   Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Audio

 

Komentarze

obserwuj

Wrzesień to i czasu więcej na czytanie. Także najnowszego numeru NF.

A w nim sporo ciekawej treści, choć z poziomem bywa różnie.

 

Jak zwykle, na początek na tapecie opowiadania polskie.

„Gdyby to wiatr” Romualda Pawlaka – trochę lemowych inspiracji, choć w sumie niewiele. Pomysł nienowy, czytało się dosyć przyjemnie, ale…

No właśnie ale. Że zakończenie mi niespecjalnie dobrze wybrzmiało, to pal licho. Natomiast  „…nasi spece nie widzieli śladów napędu, rozumiesz?” wywołało mi ciary na plecach. Bo oto „flota” pędzi sobie przez układ z prędkością 0,1c. O ile się nie mylę, w całym znanym nam kosmosie obowiązuje pierwsza zasada dynamiki Newtona. Jeśli ktoś już rozpędził flotę do wymienionej prędkości, to nie potrzebuje ona dalej pracy silników (chyba że do przyspieszania albo zwalniania, ale takich manewrów w tekście nie dostrzegłem). Mam rację? Oraz odległość wyrażona w niesamowicie wielkiej krotności długości Plancka przypomina mi próby udowodnienia, że w odległość Ziemia-Słońce jest zakodowana w wymiarach piramidy Cheopsa.

Reasumując – spory niedosyt mam po lekturze tego opowiadania.

 „Lema pamięci żałobny rapsod” Tymoteusza A. L. Sokołowskiego – nihil novi sub sole. To znaczy: było wiele razy. Czasem znacznie lepiej. Tekst ratują odniesienia do Lema i pyszny pomysł pomnika Mistrza na Księżycu (i to pomnika podwójnego). W każdym razie – szału nie ma.

„Neige Eternelle” Błażeja Jaworowskiego – coś o muzyce? Czyli coś jak dla mnie? No niestety… Odbiłem się do tego tekstu jak od hip hopu (który, nie wiedzieć czemu, niektórzy nazywają muzyką). Jak dla mnie bełkot!

 

A z zagranicy?

„Wody Kanly” Briana Herberta i Kevina J. Andersona – tak tak, też drobię z niecierpliwością, oczekując na premierę „Diuny”. Ale jeśli film miałby poziomem równać do tego opka, to wolę już wersję Lyncha. To opowiadanie to po prostu wyrób literaturopodobny. Fastfood dla wielbicieli Diuny, którzy łykną wszystko z melanżem w treści. Z braku laku można przeczytać, ale przecież tyle jest lepszych tekstów!

„Cenne niepowodzenie” Rebecci Campbell – wreszcie coś, co warto przeczytać! Skojarzyło mi się z opowiadaniem C. M. Valente o winach. Bo tu jest trochę podobnie – mówiąc o muzyce i skrzypcach, autorka rysuje mroczną wizję przyszłości. Z którą się nie zgadzam (coś tam za mało brutalności i zła jak na pełzający koniec świata), ale co tam. Czytało się nadzwyczaj dobrze.

 

I czas na publicystykę. A tym razem jakość artykułów zdecydowanie przebiła jakość opowiadań.

Bo…

LEM!

Boga polskiej fantastyki zawsze poczytać warto, a nawet trzeba. Co prawda z pewną dozą samozachwytu stwierdziłem, że zrzędzi jak ja (czyli czasem niepotrzebnie i nad miarę), ale jednak Mistrz zawsze pozostaje Mistrzem. Lektura obowiązkowa!

Do tego dość ciekawa dyskusja panów Cetnarowskiego, Majki i Górskiego o „odkrywaniu” Lema przez pryzmat współczesności. BTW – strasznie mnie zdziwiło, kiedy Majka nazwał język Trylogii Sienkiewicza „trudno przyswajalnym”. Serio? Rany boskie, ze współczesnym czytelnictwem jest gorzej, niż sądziłem. A próbował ktoś może czytać Brantome’a w tłumaczeniu Boya? Polecam, świetna lektura :P!

Do animowanego serialu o Wiedźminie podchodzę jak pies do jeża: może kiedyś obejrzę? To w końcu anime, którego szczerze nie cierpię!

Dobry artykuł o Donnerze. Nie pamiętałem, że tyle dobrego kina wyszło spod jego ręki. A skoro już się tak rozpisałem, to trochę o felietonach: Kosik chyba niedawno czytał Leonarda Mlodinowa, bo powtarza właściwie tezy zawarte w książce „Nieświadomy mózg” (też polecam, a co!). Marta Krajewska potwierdza moje obawy – polska fantastyka zbyt  zachłannie, żarłocznie rzuciła się na słowiańskość. Co ani fantastyce, ani zainteresowaniu przeszłością (prawdziwą, nie lechicką) na dobre nie wyjdzie. Obym się mylił!

 

Z technikaliów – ktoś zapałał miłością do głoski „i”: konopii, gubernii. Trochę coś nie tak, prawda? Vargas tworzy nową logikę: trzecia alternatywa to coś jak większa połowa. Znowu pojawia się dziwna czkawka (znaczy powtórzenie) na początku wywiadu z Beau de Mayo. A w recenzji antologii polskich opowiadań grozy wyczytałem coś takiego: „Sosnkowski w „Locie w zaświaty” w „Duchu Białego Szczytu””. To jakaś opowiadanie szkatułkowe? Czy część większego dzieła?

Literówek – 11.

 

PS. Stopce życzę udanego rozruchu po urlopie!

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Kupiłam już NF/09 i po raz pierwszy od wielu miesięcy nie mogłam się oderwać od polskich opowiadań, nie musiałam się zmuszać do ich przeczytania. Wreszcie każde inne, wreszcie brak irytującej maniery polskich opowiadaczy. Każde zaskakuje i rodzajem narracji, i tematu, wreszcie zindywidualizowane. Podobało mi się! :-) Więcej napiszę za tydzień, gdy przeczytam od deski do deski miesięcznik.

O, widzę, że mamy różne zdania, Staruchu. ;-) Co do Plancka i śladu – masz rację, można było to zmyślniej rozwiązać, też zatrzymało, ale nie zastopowało, bo ciekawiło mnie, co będzie dalej. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

PUBLICYSTYKA:

 

Marta Krajewska – o, ten felieton raz, ze na fajny temat, dwa, ze podsuwa kilka ciekawych pomysłów, co czytać i czego słuchać.

Wojewoda na temat nieco inny niż zazwyczaj, ale też ciekawie.

“Zmierzch galaktyki Lema” – ależ to się świetnie czyta! 

 

OPOWIADANIA POLSKIE

 

“Gdyby to wiatr” – czytało się fajnie, choć gdzieś tam na końcu trochę autorowi brakło pomysłu. To znaczy końcówka jest dobra, ale sposób jest wykonania gdzieś pozostawia wrażenie, ze jednak czekało się na jakąś myśl, jakiś komentarz…

 

“Lema pamięci żałosny rapsod” – to jest bardzo dobre opowiadanie, do którego bardzo niepotrzebnie wtrącono wątek “Lema-Bohatera”. Niepotrzebnie w tym sensie, ze trochę jakby pochodził z innego pomysłu, z innej konwencji, jakby easter egg rozrósł się do integralnej części opowieści. Gdyby jednak pominąć ten wątek, to opowiadanie bardzo w dechę, podobało się!

 

“Neige Eternelle” – i oto nadchodzi ten rzadki moment, gdy ze Staruchem chórem śpiewamy tę samą pieśń. A jeśli dwóch ludzi o różnych gustach zgodnie narzeka…

Autora, Błażeja Jaworskiego, kojarzę z opowiadania “Hronir”, ciężko rozpoczętego, ale fajnie zakończonego, więc wartego lektury. Niestety – kojarzę go również z niesamowicie męczącego “Ogrodnictwa”.

W skrócie: pomysł na tekst w formie recenzji prima sort, przekaz ekologiczny też spoko, ale na pomyśle koniec. Cóż z tego, skoro autor z jakiegoś powodu uznał, że nie chce i nie zamierza wpuścić czytelnika do środka tekstu. A jeśli któryś okaże się dość uparty, to należy go ukarać – srogo i bezlitośnie. No katowanie czytelnika, tylko o ile w “Ogrodnictwie” trwało to przez dwie strony, to tu kaźń została rozciągnięta na pięć.

W stopce autorskiej (którą często czytam przed lekturą opowiadań) o “Hronirze” ani słowa, za to o “Ogrodnictwie” owszem, więc w sumie zostałem ostrzeżony…

 

OPOWIADANIA ZAGRANICZNE

 

“Wody kanly” – mi się bardzo podobało. I cieszę się, ze na to trafiłem, bo pewnie poza NF bym nie przeczytał. Ale zawsze jak trafiam na takie historie mocno osadzone w universach (podobnie było z tekstem z universum Amberu) zastanawiam się, czy tekst broni się jako niezależna całość, odpowiednia dla osób, które nie czytały książki. Tutaj niby tak, ale z drugiej strony jest wiele założeń, ze czytelnik wie jak działają tarcze, jak funkcjonują Czerwie i… czym jest przyprawa. Ale chyba mimo to “osoba spoza banki” nie powinna mieć problemu, więc raz jeszcze: dobre opowiadanie!

 

“Cenne niepowodzenie” – nie zainteresowało mnie. Nie dlatego, że złe czy coś. Po prostu się nie wciągnąłem, wiec trudno mi komentować.

 

Nowa Fantastyka