Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 12/20

Android/iOS   |   Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Audio

 

ZAPROSZENIE DO PRZYGODY

wywiad z Rochem Urbaniakiem

 

Potrzebuję opowieści. Zarówno jako autor, jak i odbiorca. Narracja bez obrazu radzi sobie lepiej niż obraz bez zawartej w sobie historii, ponieważ siłą rzeczy musimy ją sobie wizualizować. Ale obraz niedający miejsca na opowieść jest dla mnie niepełnym doświadczeniem.

 

Łukasz Czarnecki

AMANT Z CESARSKIEGO DWORU

 

Pierwszy japoński noblista z dziedziny literatury, Kawabata Yasunari, nazwał „Opowieść o księciu Genjim” najważniejszym utworem w dziejach literatury japońskiej, dodając: Aż do chwili obecnej nie powstał choćby kawałek prozy, który mógłby się mierzyć z Genjim. Kim jednak jest ów bohater i co sprawia, że przez ostatnie tysiąc lat kolejne pokolenia japońskich kobiet otwarcie do niego wzdychały, a mężczyźni marzyli, by być takimi jak on?

 

Andrzej Kaczmarczyk

RE(TRO)ANIMACJA

 

W dzisiejszych czasach stało się niemal normą, że seriale animowane mają również dorosłą widownię i to nie tylko wśród zmuszonych do tego rodziców. Na stare kreskówki jednak wciąż patrzy się z góry, jeśli w ogóle.

 

Magdalena Świerczek-Gryboś

OD SAMOLUBNEGO GENU DO MECHANICZNEGO SUPEREGO

 

Czy jesteśmy skazani na destrukcję i okrucieństwo względem innych form życia? Zmartwię was – patrząc z perspektywy podpowiadanej nam przez filozoficzny dorobek Stanisława Lema, odpowiedź brzmi twierdząco. Mało tego, wygląda na to, że całkiem naturalna i konieczna może być dla nas również droga autodestrukcji.

 

Ponadto w numerze:

– opowiadania m.in. Samuela Delany’ego i Marcina Podlewskiego;

– kolejne spotkanie z Lilem i Putem;

– felietony, recenzje i inne stałe atrakcje.

 

Android/iOS   |   Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Audio

 

Komentarze

obserwuj

Jak to leciało?

„Rok 2020 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia”.

Gimby nie znajo. I nie tylko zwiastowały, ale urodzaj na dziwne zdarzenia potężny – od pandemii po Komudagate.

A Komudagate przywodzi na myśl poprzedni numer, bo tematów LGBT w tym też dosyć sporo…

 

Ale od początku – proza polska.

„Konserwacja” Marcina Podlewskiego – ten tekst natrętnie się kojarzy. A to z Matrixem, a to z Gibsonem, a to z Riverworld. Znaczy, pomysł nienowy. i to akurat nie wadzi, ale może jakaś nowość by się pojawiła? No niestety – nic nowego z tego tekstu nie wyniosłem, poza odświeżeniem wspomnień z PRL-u.

„Ziemia potworów” Pauli Wanarskiej – typowe fantasy, czyli za co nie lubię tego gatunku. Jedyny plus tego tekstu, to niezłe, choć wyjątkowo łopatologiczne przesłanie. Które jest niestety okraszone mnóstwem wody (te cisy mi się po nocach będą śniły), większymi logicznymi dziurami (tak tak, z jednej i drugiej strony żadnych niedowiarków nie ma, wszyscy wierzą w to, co im się mówi) i mniejszymi (zawsze mnie bawi, że niepiśmienne dzieweczki wyrażają się tak pięknie językiem literackim). Sztampa, że aż mnie kora przedczołowa zabolała.

„My” Dominiki Węcławek – a to akurat ciekawe, ale… Po pierwsze – dyskutowałbym z niektórymi konkluzjami, choć to akurat dobrze. Po drugie – autorka chyba zatrzymała się na literaturze sprzed lat dwudziestu, bo częstość pojawiania się wirtualności, holoprojekcji i kapsułek mocno mnie zjeżyła. Najmocniejszy szort pierwszy, moim zdaniem.

 

I proza zagraniczna.

„Pustelnik z Houston” Samuela R. Delany’ego – ten tekst powinien pojawić się miesiąc temu. Ilość spermy przelana w stosunkach homoseksualnych usatysfakcjonowałaby panów Tarczyńskiego i Dehnela. I kiedy już myślałem, że rzucę ten tekst w kąt, to… Czyżby autor sugerował, że w imię inżynierii społecznej można wykorzystać ruchy LGBT? Że w imię indywidualnego spełnienia (nawet wymuszonego) można dążyć ku innym, ukrytym celom? Frapujące pytanie. Inna rzecz, czy taka była intencja autora, bo tekst jest zagmatwany i niejasny, okraszony niestety co i rusz topornym seksem. W każdym razie, nawet jeśli Delany nie miał takich intencji (choć nie przypuszczam), to zmusza do myślenia. Prawie brawo, bo tej spermy jednak dla mnie o dużo za dużo…

„Prawdopodobnie Wybrana” Kelly Barnhill – o dziwo, lekki, zabawny tekst który okazał się dla mnie najlepszy w tym numerze. Przewrotna zabawa z postacią Wybrańca. Fajne, bezpretensjonalne opowiadanie! Ufff!

Oraz tekst kuriozum w dziale prozy zagranicznej – czyli polska autorka, Karolina Fedyk, które własne anglojęzyczne opowiadanie przetłumaczyła (tak się da??) na polski. Ponieważ zdanie o inteligencji pani Fedyk od czasu jej enuncjacji internetowych mam wyrobione, oczekiwałem peanów LGBT-owskich. I zdziwiłem się, bo opowiadanie jest prawie dobre. Znaczy – bełkotliwe i chaotyczne, ale myśl jakaś w nim jest. Nawet taka, której mogę przyklasnąć. Ale zdziwiło mnie, że autorak zamiast iść za aktualnymi trendami, jako złych obsadza Niemców? I to nawet nie nazistów? Czyżby to była polityka historyczna? Bo już myślałem, że zło tego świata to tylko biali heteroseksualni mężczyźni, ewentualnie ci straszni …fobowie? No cóż, może jeszcze jest nadzieja.

 

A teraz publicystyka.

Całkiem ciekawy wywiad z malarzem Rochem Urbaniakiem. Nie znam obrazów, ale wydają się całkiem ciekawe, nawet wielkości znaczka pocztowego (może choćby dwie kolorowe strony w każdym numerze na takie dzieła?). Pojawia się znowu niefantastyczna Japonia, ale tym razem kręcił nosem nie będę, bo historia ciekawa, a dzieło nie do przeczytania po polsku (innymi językami niestety nie władam). Kaczmarczyk bardzo fajnie przypomina zapomniane seriale (i na szczęście nie są to anime!).

Czas na artykuł Magdaleny Świerczek-Gryboś o nader długim tytule. Natomiast już zaraz po tytule autorka podpiera się autorytetem Stanisława Lema. Zaciekawiony przeczytałem i mam pewien problem. Bo artykuł to raczej tezy autorki, która wygłasza kazanie podpierając się z rzadka cytatami z Mistrza. Niech będzie, choć mają dość luźny związek z wywodami autorki. Natomiast budzi mój głęboki sprzeciw przeniesienie pojęcia „genu” na byty cyfrowe, SI. Wszak gen to część DNA, część biologiczna czy nawet chemiczna naszego organizmu. Jakże ten „gen” się będzie uwidaczniał w naszych wersjach cyfrowych? Być może autorka myślała o pewno rodzaju „duchu” czy „sile sprawczej”, ale przesiadka z białka na krzem wszak uwolni nas od niewolniczego poddania genom? Moim zdaniem autorka w swoim ferworze ewangelizacyjnym dość lekko obeszła się z faktami.

Kosik niezwykle celnie. Zajmujemy się problemami drugorzędnymi (co widać na ulicach), a te prawdziwe – przejmowanie władzy przez SI (patrz recenzowane książki z Krzemowej Doliny), unifikacja poglądów dzięki mediom czy też problem poruszony w opku Delany’ego, jakoś nam umykają. Na szczęście to już nie będzie mój problem!

Oraz – wreszcie! Wspaniały felieton gościa, czyli pani Marty Kładź-Kocot. Miejsce wykorzystane w 150%! Ponieważ sam piszę teraz o nowym numerze NF, trochę mnie przystopował, a trochę zachęcił. I tylko z punktem pierwszym poradnika będę polemizował – poznanie wszystkich „sztuczek” pisarzy i ich późniejsze wyszukiwanie w lekturach zabija przyjemność czytania. Toteż wolę pisać z pozycji nieskażonego teorią literatury prostaczka!

Literówek 11, dwa razy pojawia się „akapitowe ć”.

Okładka paskudna :(!

 

PS1. Życzę Wesołych Świąt Stopce Redakcyjnej, całej Redakcji, wszystkim autorom i czytelnikom!

PS2. Masaż stópek zapewniony, ale w Katowicach.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Staruchu, cała ta koncepcja samolubnego genu jest lemowska i wywodzi się z “Golema XIV”, uznanego za “ukoronowanie dorobku filozoficznego Lema” :P Natomiast mechaniczne superego to z kolei z “We władzy molocha”. Tam masz np.: “(…) ludzki rozum od maszynowego odróżnia tylko stopień złożoności, a zatem dystynkcja ma charakter ilościowy, nie jakościowy? Może więc „ludzkość” da się aplikować maszynie stopniowo – aż do zatarcia wyrazistych linii podziału? A „maszynowość” znów można – kto wie – przymieszać do ludzkich władz umysłowych w postaci brain chips czy innych jeszcze wersji cyborgizacji organizmu bądź intelektu?”.

Ale oczywiście fakt, że tekst jest również interpretacją ;) To jest artykuł na podstawie wystąpienia na konferencji “Filozofia w twórczości Stanisława Lema” sprzed dwóch lat, pamiętam, że mnie słuchał profesor Jarzębski i nawet coś dyskutowaliśmy <3

"Po opanowaniu warsztatu należy go wyrzucić przez okno". Vita i Virginia

Nowa Fantastyka