- Hydepark: Wzajemna pomoc językowa przy pisaniu opowiadań

Hydepark:

inne

Wzajemna pomoc językowa przy pisaniu opowiadań

:)

Komentarze

obserwuj

Osobiście nie użyłbym “ściśle mówiąc” – ani “właściwie” – jako synonimu “nawiasem mówiąc”. Co powiesz na: “Poprosiły mnie, w dodatku niezwykle uprzejmie, o dostarczenie wiadomości”? Rozwiązuje się przy okazji twój problem z przecinkami.

 

Co do drugiego pytania, to dla obydwu wersji – “wytarł o” i “wytarł w” – Google podaje podobną liczbę wyników, choć stawiałbym, że druga wersja jest bardziej poprawna.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Ja ośmielę się nie zgodzić z Bolly, co do drugiego pytania.

 

Wytrał o – mnie to pasuje w sytuacji kiedy wyciera się, powiedzmy rękę o coś co nie jest do tego przeznaczone. Takie wytarcie doraźne, powierzchowne.

Wytarł w – a tutaj z kolei pasuje wytarcie w ręcznik, szmatkę, ścierkę. Czyli wycieranie czymś co służy do tego celu.

Nie wiem czy dobrze myślę. Musiałby ktoś mądrzejszy się wypowiedzieć :)

Known some call is air am

Zanais, a do czego Ci potrzebny ten wtręt “ściśle mówiąc”? Prawdę powiedziawszy, również przysłówek “niezwykle” wydaje mi się niepotrzebnym ozdobnikiem, bo niewiele przenosi i chyba podmieniłabym “uprzejmość”, chyba że wiadomo co znaczy w tej sytuacji, w tym świecie.

 

Drugie, zgadzam się z Bollym, oba poprawne mi się zdają. Natomiast “szata” zwróciła moją uwagę, nie można konkretniej?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

“Ściśle mówiąc” absolutnie mi nie pasuje do kontekstu. Jeśli chcesz podkreślić tę uprzejmość, to propozycje innych są lepsze. “Ściśle mówiąc” miałoby sens np. w takim kontekście:

“Poprosiły mnie niezwykle uprzejmie, a ściśle mówiąc: niezwykle uprzejmie jak na ich obyczaje, o dostarczenie wiadomości”

http://altronapoleone.home.blog

Szata dlatego, bo to kapłanka, a pytałem tutaj to habit niby nie pasuje. Suknia z kolei dla mnie brzmi dość dziwnie w tym kontekście :)

“Ewakuacją na tym odcinku drogi kierował nieduży oddział żołnierzy. Thor zatrzymał przed nimi kozły.”

 

Czy w zaznaczonym miejscu powinno być "nim”, czy “nimi”?

Dziękuję. ^^ Miałam wątpliwości, bo oba mi pasowały.

1)

 

– Nie byłoby mnie tu bez wcześniejszego sprawdzenia, czy zadziała – dało się słyszeć moment pózniej. – Najpierw zrób, potem się chwal, nigdy odwrotnie, powtarzała mamusia...

 

– Kilka godzin roboty, cholernego przeglądania i skubania – dało się usłyszeć niezadowolone mruczenie. – Już tłuste gary były lepsze...

 

Czy ten zapis jest poprawny? 

 

2)

Czy w języku polskim istnieje wyrażenie “to dla większego dobra” czy jest to kalka z angielskiego? <summon Tarnina>

www.facebook.com/mika.modrzynska

 

  1. W zasadzie tak, ale w dialogu takie użycie myślników może być mylące. Zmieniłabym tylko z tego względu.
  2. Istnieje. Brzmi cokolwiek nieszczerze, ale jest.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

No wygląda dziwnie, myślałam, że w polskim to “dla dobra ogółu”, a większe dobro to po prostu for the greater good. 

 

Co do numeru jeden to w ogóle jestem zagubiona, bo dla mnie “usłyszeć” to nie jest czynność gębowa i nie rozumiem, na jakiej podstawie tam jest mała litera.

 

Dziękuję ślicznie! Jeśli jeszcze ktoś miałby ochotę potwierdzić/zaprzeczyć to chętnie przytulę większy support!

www.facebook.com/mika.modrzynska

w polskim to “dla dobra ogółu”, a większe dobro to po prostu for the greater good. 

To są dwa różne pojęcia, choć faktycznie często mylone. Poszukaj sobie potwora użyteczności.

dla mnie “usłyszeć” to nie jest czynność gębowa i nie rozumiem, na jakiej podstawie tam jest mała litera.

Nie w tym rzecz. To są wtrącenia, didascalia wepchnięte między wypowiedzi. Ale nie będę tego bronić jak niepodległości.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Ale jeśli to traktować jak wtrącenia, to powinny być bez kropki i po myślniku z małej przecież. :c

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ad 1.

Temat “słyszenia w dialogach” co jakiś czas powraca na tym forum. Odnosiłem się do niego wcześniej i mogę to zrobić po raz kolejny :)

Kwestia kontrowersyjna.

Stanowisko doktora Wolańskiego:

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Narracja-po-dialogach;18625.html

Uzus jest zgodny z tym stanowiskiem, co można sprawdzić w NKJP.

Ludzie od Fantazmatów (głównie Fenrirr, jak rozumiem) namęczyli się i stworzyli wyczerpujący poradnik, który zapewne już widziałaś. Optują za obchodzeniem takiego zapisu.

https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/#klopotliwe_uslyszal

BTW – zgadzam się z nimi, że wersja 46) jest zupełnie bez sensu.

Podsumowując: trudno uznać przytoczony przez Ciebie zapis za błędny. Tak czy inaczej, sama zawsze możesz skorzystać z rady Fenrirra.

Ad 2.

Jest mniejsze zło, czemu więc miałoby nie być większego dobra? Dobro ogółu to jednak trochę co innego.

EDIT

Aha, może o połączenie z “dla” Ci chodzi? To też imo nie problem. Robimy rzeczy dla idei (dobro się do nich zalicza). A także dla zabawy, dla świętego spokoju itp.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

jerohu, ślicznie dziękuję heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Cieszę się, jeśli choć trochę pomogłem :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ale jeśli to traktować jak wtrącenia, to powinny być bez kropki i po myślniku z małej przecież. :c

Wtrącenia w zdanie narracyjne, tak. Ale to są wtrącenia w wypowiedź czegoś, co wypowiedzią nie jest.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Nie rozumiem, Tarnino, możesz jeszcze raz, tylko słowami dla ameby?

 

Teraz jeszcze analizuję, bo nie wiem, czy linki jeroha pokrywają się z konstrukcją "dało się usłyszeć" i uzmysłowiłam sobie, że przecież pierwsza z tych cytowanych kwestii to wypowiadany w pustym pomieszczeniu monolog, więc... nikt tego nawet nie słyszał.

 

Aha, może o połączenie z “dla” Ci chodzi? To też imo nie problem. Robimy rzeczy dla idei (dobro się do nich zalicza). A także dla zabawy, dla świętego spokoju itp.

W zasadzie chodzi mi o calość – TO DLA większego dobra. It is for the greater good. Bo to cała wypowiedz osoby.

 

Przyjmuję waszą wersję.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Kam, spróbuję, ale dzisiaj pracuję w warunkach szkodliwych dla zdrowia (apsik!).

Wtrącenie w narracji jest wtedy, kiedy narrator dopowiada (bo mu się przypomniało) w środku zdania. A w dialogu, kiedy wchodzi bohaterom w słowo. Tak myślę.

 

przecież pierwsza z tych cytowanych kwestii to wypowiadany w pustym pomieszczeniu monolog, więc... nikt tego nawet nie słyszał.

A to już nie należy do gramatyki. Ale ten, co gadał, chyba słyszał?

W zasadzie chodzi mi o calość – TO DLA większego dobra. It is for the greater good. Bo to cała wypowiedz osoby.

Jest OK.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Słyszał przynajmniej wszechsłyszący narrator ;)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Orłowski mówi, że nie jest poprawne, bo to inna sytuacja niż ze słowem usłyszał. Cytuję– “To była inna sytuacja, to w ogóle nie powinien być dialog, bo to było opatrzone bezokolicznikiem. Powinno być zapisane jako element narracji”

 

Nie wiem, mnie już chyba mózg wysiada, albo za cienka jestem, żeby to zrozumieć.

 

Dziękuję wam obojgu, jesteście kochani <3

 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Zapis dialogowy to, tak czy inaczej, ozdobiony specjalnymi myślnikami (i pozbawiony dodatkowych wyróżników) zapis relacji bezpośredniej. Takiej jak inne:

“Jesteś hipokrytą” – pomyślał.  Albo: Jesteś hipokrytą, pomyślał (tutaj relacjonowane słowa nie są interpunkcyjnie wyróżnione). Albo: Wszyscy ludzie to głupcy, zdaje się sądzić szef rządu.

Stąd szyk, pozostała interpunkcja, wielkość liter.

Myślniki włączają się, kiedy narrator cytuje rozlegające się słowa.

Tak – najwyraźniej – intuicyjnie przyjmowała dotąd większość autorów/edytorów/redaktorów. Tak chce uzus.

Zamiast ze wskazanej przeze mnie zależności genetycznej wielu woli korzystać z “algorytmu gębowego”. Najwyraźniej tak im łatwiej. Zatem niech go stosują, niech będzie algorytm gębowy. W zdecydowanej większości przypadków to wszystko jedno. Problemem jest niewielka część uzusu, którą trzeba albo uzasadnić jakimś logicznym fikołkiem, albo zaliczyć do wyjątków, albo odrzucić.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Mam jakieś zaćmienie z tym nieszczęsnym przecinkiem przed niż:

jakby krwi w ciele nagle zrobiło się więcej(,?) niż pomieszczą żyły i napierała ona od środka

Tam powinien być przecinek czy nie?

Innymi słowy: bez przecinka ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

dlaczego?

Gdyż albowiem :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Reg, ale ja się właśnie zastanawiam, czy to “pomieszczą” można traktować jak czasownik, hmm...

W takim razie powinien być przecinek.

Przecinek nie ma tu racji bytu, bo pierwsza część zdania nie ma sensu bez tej drugiej, którą by przecinek oddzielał. True story.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jak dla mnie pierwsza część zdania ma sens.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Dobrze, to inaczej: druga część zdania nie ma sensu bez pierwszej ;)

 

To jest odpowiednik “Mniej niż zero”, tylko bardziej skomplikowany.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

joseheim, chyba Cię rozumiem. Dziękuję za wyjaśnienie.

Joseheim, pierwszy raz się spotykam z twoją regułą... Możesz podrzucić jakieś linki, źródła? Jak dotąd słyszałam tylko o zasadzie używanej również przez Sonatę i reg – jest orzeczenie, jest przecinek.

 

Zrobili więcej, niż obiecali.

Wyglądało to zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażali.

Jest później, niż myślałam.

 

Jeśliby zastosować twoją zasadę, to w tych przypadkach też nie powinno się stawiać przecinków?

www.facebook.com/mika.modrzynska

Oczywiście dopuszczam (choć to straszne) możliwość, że się mylę. Nie upieram się, nie jestem językoznawcą. Po przyjrzeniu się sprawie nie mogę zanegować, że jest w drugiej części orzeczenie ; p Wczoraj byłam mocno zużyta i nic nie poradzę na to, że wizualnie to zdanie dla mnie intuicyjnie lepiej wygląda bez przecinka niż z nim ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja bym zapisała tak: 

jakby krwi w ciele nagle zrobiło się więcej, niż pomieszczą żyły, i napierała ona od środka

I w ogóle nie podoba mi się to zdanie.

Przynoszę radość :)

No, to jest brzydkie zdanie.

 

Ale wydaje mi się, że przecinek przed niż jednak się stawia, jeśli oddziela dwa czasowniki – tak przynajmniej zawsze czytałam i mnie tak poprawiano.

www.facebook.com/mika.modrzynska

No, ja tak wszystkim mówię.

 

Przynoszę radość :)

Kam, Anet, ja to zrozumiałam tak, że “więcej niż pomieszczą” się ze sobą łączy i dlatego nie ma przecinka. Zresztą word mi podkreśla, jak jest przecinek. Ale dobra, skoro mówicie, że to brzydkie zdanie, to chyba w ogóle je wywalę

 

Czyli sprawa załatwiona ;))))

Przynoszę radość :)

A to i ja się dołączę, chociaż po ptokach. W przerwach dzisiaj googlowałam po rozmaitych słownikach   ten “niż”. zaprawdę dużo kłopotów sprawia. z czasownikami w bezokoliczniku sprawa nieoczywista, nawet chyba preferują bez. Natomiast tu faktycznie mamy podmiot domyślny i orzeczenie, więc chyba powinien być, natomiast drugiego przecinka nie, chyba żeby potraktować jako wtrącenie – i wtedy – Anet.

Jednakże, kiedy pierwszy raz popatrzyłam, miałam podobne odczucie do Joseheim, że najlepiej wygląda bez. Polski język jest składniowy, i mam wrażenie, że chyba to miesza najbardziej.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Każdy język jest składniowy. Ulubiona_emotka_Baila.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Z bezokolicznikiem też preferują z, tylko jeden lingwista ze strony PWN podawał argumenty za tym, że można by bez, o ile pamiętam. I przychylam się do wersji Anet, bo mamy tu konstrukcję współrzędną ze  zdaniem podrzędnym w środku. Więc tak, formalnie jest to wypowiedzenie wtrącone.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Tak, Jerohu, też bym się do tego skłaniała. Pewnie na tego samego jednego natrafiliśmy, bo choć potem długo googlowałam to,  nic więcej nie znalazłam. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ja po prostu lubię przecinki ;)

Przynoszę radość :)

Przecinki są cudne. Prawie jak Anet :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

...aż wstyd o to pytać, ale podlinkowany przez Reg poradnik pisania dialogów zmusił mnie do refleksji i uświadomienia sobie, że zwyczajnie nie mam pojęcia o jednej kluczowej rzeczy:

 

Czy wstawiając w Google Docs półpauzę jestem skazany na tabelę znaków i/lub Alt-kod, czy istnieje jakiś sprytniejszy sposób? W Tools/Preferences widzę opcję Substitute, ale nie jestem pewien, czy ustawienie na sztywno, że “dywiz ze spacją = półpauza” nie stworzy więcej problemów, niż rozwiąże.

 

Właśnie sobie uświadomiłem, że wszystkie moje teksty zapisane tam używają w dialogach wyłącznie dywizu, więc czeka mnie dosyć upojna korekta. -_– Z tego co pamiętam, Word (z którego korzystałem na starym lapku) dokonywał zmiany automatycznie (tak jak tutejszy edytor postów), a przy przesiadce na pieca i Google Docs zwyczajnie nie zwróciłem uwagi na brak tej podmiany...

 

EDIT: Na chwilę obecną ustawiłem sobie podmianę i chyba działa... :D

W moim ostatnim opowiadaniu bohaterowie zwracają się do siebie często “lisie” i “wielkoludzie”. Czy powinnam zapisywać te słowa z dużej litery, jak normalne przydomki? Dodam, że nikt inny tak do nich nie mówi.

Dziękuję, Tarnino. ^^ Tak często używałam używam tych określeń, kiedy ci bohaterowie zwracają się do siebie, że zaczęłam mieć pewne wątpliwości.

IMO to tak samo, jak zwracać się do kogoś per “dziecko”, “kobieto”, “chłopie” itd. Wielką litery byłoby pisane wtedy, gdyby był to przyjęty przydomek.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Tak, ale to wtedy, kiedy Lis jest ksywką bohatera (wszyscy tak na niego wołają), a tutaj jest sytuacja a’la Azirafal i Crowley, mówiący do siebie “mój drogi” i “aniele”. “Mój drogi” jest w zasadzie wyrażeniem okazjonalnym (jak “ty”), a aniołem Azirafal po prostu jest, słowo “anioł” nie odnosi się wyłącznie do niego, tj. nie funkcjonuje jako imię.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

No właśnie – zależy, czy “Lis” pełni obowiązki imienia. Może, ale nie musi, wszystko w rękach autora.

Babska logika rządzi!

Aaaa, pomocy!

 

Tak jest poprawniej (?): przepełniały ją optymizm i chęć działania; ale tak jest ładniej: przepełniał ją optymizm i chęć działania

 

I nie wiem, co z tym zrobić ;<

 

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

piękne dzięki!

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Napisz: przepełniał ją optymizm (przemieszany) z chęcią... ;-)

Babska logika rządzi!

Jak mawiała polonistka mego Tatki, nie wiesz, jak się pisze “chatka”, napisz “domek”. XD

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Cześć. Mam pytanie o papierosy.

W biurku trzymałem “Dębowe” 

Z cudzysłowem czy bez?

 

Wyjąłem z kieszeni i zapaliłem Dębowego.

Taki zapis jest poprawny? Dębowego w cudzysłowie? Z dużej czy małej?

 

Dzięki :)

 

Bez cudzysłowu: W biurku trzymałem dębowe.

Mała litera: Wyjąłem z kiszeni i zapaliłem dębowego.

 

Nazwy papierosów piszemy małą literą. http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Super, dziękuję Reg.

Tylko jeszcze jedno uściślenie, bo nie widzę w tym tekście.

Co, jeśli nazwa jest dwuczłonowa, albo chcę podkreślić markę? Np. 

Woń nie pozostawiała złudzeń co do marki: „Leśna rozkosz”. Sam nabrałem ochoty, aby zapalić, ale w szufladzie trzymałem tylko „Bezrobotne”.

Jak to ugryźć?

 

Przeczytaj uważnie podlinkowany artykuł. Jest tam napisane, że: nazwy firm i marek wyrobów przemysłowych (to one bowiem są znakami handlowymi prawnie chronionymi!) piszemy dużą literą, skoro więc piszesz o marce, Twoje zdanie winno brzmieć: 

Woń nie pozostawiała złudzeń co do marki: „Leśna Rozkosz”. Sam nabrałem ochoty, aby zapalić, ale w szufladzie trzymałem tylko bezrobotne.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeszcze raz dziękuję, Reg. W tym drugim zdaniu chciałem zwrócić uwagę, że zamiast „Leśnej Rozkoszy”, w szufladzie ma inną markę „Bezrobotne”.  Tak z samego 

Sam nabrałem ochoty, aby zapalić, ale w szufladzie trzymałem tylko bezrobotne.

może być trudno wywnioskować, że chodzi o papierosy, ale zasady to zasady.

Jeśli rzecz dotyczy palenia, to chyba nietrudno będzie się zorientować, że piszesz o papierosach. Fuj!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Minister zdrowia ostrzega: palenie może być przyczyną egzystencjalizmu, relatywizmu, postmodernizmu i wielu innych groźnych chorób. Palenie albo zdrowie – wybór należy do ciebie!

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dobra, dobra. Akurat pytam, bo potrzebuję na konkurs eklektyczny :P

Organizatorzy konkursu eklektycznego zaznaczają, że nie popierają XD palenia, pisanie popierają zawsze i wszędzie.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

#teamReg w kwestii papierosów

http://altronapoleone.home.blog

Sam nabrałem ochoty, aby zapalić, ale w szufladzie trzymałem tylko bezrobotne.

Biorąc pod uwagę, że nie znam marki “Bezrobotne”, od razu nasunęło mi się pytanie “ale co bezrobotne?”. No, czyli niedobrze.

Przynoszę radość :)

Chociaż taka marka istniała przez chwilę na rynku, to popieram Anet w wątpliwościach.

Known some call is air am

Biorąc pod uwagę, że nie znam marki “Bezrobotne”, od razu nasunęło mi się pytanie “ale co bezrobotne?”. No, czyli niedobrze.

Właśnie, właśnie!

Czy nazwy oddziałów szpitalnych piszemy wielką czy małą literą? Intuicyjnie wydaje mi się, że powinno być tak: Pacjent trafił na oddział chirurgii w szpitalu we Wrocławiu. Pacjent trafił na Odział Chirurgii w Szpitalu Uniwersyteckim we Wrocławiu.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Jeśli chodzi o nazwę konkretnego oddziału, to wielką. Tak zawsze w podaniach piszę. Często te nazwy są też dłuższe niż po prostu “Oddział Chirurgii”, np. “Oddział Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej” albo jeszcze bardziej skomplikowane. Ale w narracji raczej napisałbym skrótowo, potocznie: “na chirurgii”, “na oddziale chirurgicznym”, “na oddziale”. Ale “na Oddział Chirurgii” też byłoby poprawne. 

http://www.poradniajezykowa.us.edu.pl/baza_archiwum.php?POZYCJA=540&AKCJA=&TEMAT=Ortografia&NZP=&WYRAZ= 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Dzięki, Funie.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Konkretnie wielką tylko jeśli chodzi o oddział bardzo konkretny, w sensie konkretnego szpitala. Oddział Chirurgii Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie, Oddział Czegośtam w Szpitalu im. Kogośtam. Ale w narracji, jeśli nie wymieniasz konkretnej nazwy, to “wylądował na oddziale chirurgicznym miejscowego szpitala”, bo nie podajesz nazwy własnej i nie o podawanie nazwy własnej chodzi. Z kolei gdybyś np. pisał, że bohater pracuje w konkretnym miejscu, to masz do wyboru: “nasz bohater dostał właśnie pracę na chirurgii w Szpitalu im. Chrościska w Chrościskowie”, “... na Oddziale Chirurgii Szpitala ...”, trochę w zależności od stylu opowiadania czy też konkretnej wypowiedzi.

Mam wrażenie, że Fun to miał na myśli, ale dalszy ciąg jest trochę imho mylący. (W podaniu, które dotyczy konkretnego szpitala, może być skrótowo: proszę o przyjęcie na staż na Oddziale Chirurgicznym szpitala – bo nazwę szpitala mamy w nagłówku i wiadomo, że chodzi o nazwę konkretnej jednostki tego szpitala).

Podlinkowana poradnia językowa rozpatruje tylko przypadek nazw własnych.

http://altronapoleone.home.blog

To miałem na myśli, Drakaino, ale dzięki za potwierdzenie i wytłumaczenie innymi słowami :) 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Drakaino, dzięki za sprecyzowanie. Wszystko jasne.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Czy ktoś mi może powiedzieć, co jest nie tak z tym zdaniem:

 

Dłoń, którą wciąż trzymała się łóżka, zacisnęła się bezwiednie.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Jakbym się bardzo chciała przyczepić, to bym się zastanowiła, czy dłoń w ogóle może coś zrobić bezwiednie (albo “wiednie”). 

Może przeformułować:

Zacisnęła bezwiednie dłoń, którą wciąż trzymała się łóżka.

Czasem coś po prostu nie brzmi dobrze bez powodu ;)

Przynoszę radość :)

Masz tu dwa podmioty, w tym jeden domyślny, który pojawia się we wtrąceniu, oba rodzaju żeńskiego –  dlatego to zdanie jest mocno mylące.

Dream big.

Aaaa... Wiedziałam, że przyjdzie ktoś mądry i będzie wiedział, o co chodzi ;)

Przynoszę radość :)

A widzisz, wiedziałam, że coś jest nie tak, czytałam w kółko i nie potrafiłam zajarzyć, co.

Teraz muszę się tylko zastanowić, co z tym piekielnym zdaniem zrobić. Chyba po prostu załatwię to tak, jak proponuje Anet.

Dzięki, dziewczyny :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Czy jest jakaś subtelna różnica znaczeniowa pomiędzy nowym a nowo poznanym znajomym? Mam bohaterkę, która nie miała wcześniej żadnych znajomych, ale kiedy nazwałem jej pierwszego znajomego nowym, to przyszło mi do głowy, że istnienie nowego znajomego niejako implikuje istnienie również starych znajomych. Może więc lepiej byłoby mówić o tym znajomym nowo poznany?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Myślę, że za bardzo się przejmujesz ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Myślę, że joseheim ma rację.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Napisz “najnowszy znajomy” i będzie spokój.

Babska logika rządzi!

Mam bohaterkę, która nie miała wcześniej żadnych znajomych...

Bolly, mam wrażenie, że Twoja bohaterka nie miała kolegów i przyjaciół, bo znajomych mają chyba wszyscy – to m.in. sąsiedzi, ekspedientki w sklepach, osoby codziennie spotykane na przystankach, w szkole, w pracy... Nie wiemy, jak ci ludzie się nazywają, ale w jakiś sposób znamy ich. No, chyba że ktoś w ogóle nie opuszcza mieszkania, bo przecież bywa i tak.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Napisz “najnowszy znajomy” i będzie spokój.

Jak dla mnie to jeszcze gorzej, bo sugeruje jakąś gradację “nowości” znajomych.

 

Bolly, mam wrażenie, że Twoja bohaterka nie miała kolegów i przyjaciół, bo znajomych mają chyba wszyscy – to m.in. sąsiedzi, ekspedientki w sklepach, osoby codziennie spotykane na przystankach, w szkole, w pracy... Nie wiemy, jak ci ludzie się nazywają, ale w jakiś sposób znamy ich. No, chyba że ktoś w ogóle nie opuszcza mieszkania, bo przecież bywa i tak.

Jak mówię, że nie miała, to nie miała. Mieszkała całe życie na bezludnej wyspie i pamięta tylko swoich wcześnie zmarłych rodziców.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

No to napisz “znajomy”. Będzie wiadomo, o kogo chodzi, skoro jest tylko jeden.

Babska logika rządzi!

Jak mówię, że nie miała, to nie miała. Mieszkała całe życie na bezludnej wyspie i pamięta tylko swoich wcześnie zmarłych rodziców.

A to przepraszam, że się wtrącam i zawracam Ci głowę. Przyrzekam, że to się więcej nie powtórzy!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Bolly, a o tej bezludnej wyspie to nie można było od razu? Wtedy sprawa byłaby jasna i obyłoby się bez niefajnej sytuacji.

http://altronapoleone.home.blog

Ja się wyraziłem dostatecznie jasno. Zadałem bardzo konkretne pytanie o kwestię natury czysto językowej (do tego w końcu ten temat służy), szersze rozwodzenie się o kontekście było niepotrzebne. Arogancki też nie byłem, to Reg nie wiedzieć czemu uniosła się honorem.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Imho Twoja odpowiedź była lekko arogancka. No i założyłeś, że czytelnik tego wątku siedzi w Twojej głowie i wie, że chodzi o samotną wyspę. Nie, nie siedzi. Naprawdę napisanie dwóch słów wyjaśnienia, kontekstu, czemu bohaterka nie miała znajomych (bo chyba przyznasz, że nie jest to sytuacja codzienna, więc każdy ma prawo podejrzewać, że się wyraziłeś nieprecyzyjnie – co jest prawdą, tylko że w drugą stronę), nie byłoby chyba aż tak wielkim kłopotem? Można też było napisać “nie zna w ogóle ludzi” i wtedy sformułowanie podpowiadałoby nietypowy kontekst.

 

A Reg jest nie tylko skarbem, ale i nestorką tego forum, która mimo problemów z oczami i innych, wiernie i społecznie pomaga tu ludziom, nie mając nawet takiego interesu, że sama pisze i ta pomoc ma znaczenie altruizmu wzajemnego. Należy jej się trochę szacunku.

http://altronapoleone.home.blog

Otóż to.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Drakaino, Tarnino – dziękuję. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A co miałyśmy powiedzieć, skoro taka jest prawda? heart

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dlatego ciesze się, że mówicie prawdę i tylko prawdę. heartheart

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Imho Twoja odpowiedź była lekko arogancka. No i założyłeś, że czytelnik tego wątku siedzi w Twojej głowie i wie, że chodzi o samotną wyspę. Nie, nie siedzi. Naprawdę napisanie dwóch słów wyjaśnienia, kontekstu, czemu bohaterka nie miała znajomych (bo chyba przyznasz, że nie jest to sytuacja codzienna, więc każdy ma prawo podejrzewać, że się wyraziłeś nieprecyzyjnie – co jest prawdą, tylko że w drugą stronę), nie byłoby chyba aż tak wielkim kłopotem? Można też było napisać “nie zna w ogóle ludzi” i wtedy sformułowanie podpowiadałoby nietypowy kontekst.

Założyłem, że czytelnik tego wątku przyjmie, że wiem, co mówię. Szanuję czas innych użytkowników i dlatego staram się formułować pytania i problemy tak zwięźle, jak to tylko możliwe, bez lania wody. O kontekst, jeśli ktoś go potrzebuje, zawsze można dopytać. To jest portal poświęcony fantastyce, więc nietypowe konteksty powinny być tutaj na porządku dziennym.

 

Jeśli jakiś nestor poczuł się urażony, to przepraszam.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Ufaj korektorowi swemu... ale podwójnie sprawdzić nie zaszkodzi, kiedy się ma wątpliwości. Pomóżcie, proszę.

Mam  fragment: uważam, że język Marzeny w przeciwieństwie do jej wyglądu jest mocny, zdecydowany. I że to dobrze, bo z tym językiem bardziej tu pasuje, niż myślałem.

 

Czy w przeciwieństwie do jej wyglądu jest wtrąceniem i powinno być w przecinkach, czy niekoniecznie?

Która wersja jest poprawna: bo tym językiem czy bo z tym językiem?

 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Jeśli o wtrącenie chodzi, to to jest wtrącenie. Ale całe zdanie powoduje zeza mego wewnętrznego wzroku. Pani od polskiego z liceum miała alergię na zeugmy i mnie zaraziła :) i czy wygląd może być mocny?

Która wersja jest poprawna: bo tym językiem czy bo z tym językiem?

Bez kontekstu nie powiem Ci na pewno, ale raczej “z”.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Mam jak Tarnina. Mocny język nasuwa skojarzenia z ozorem, a tu pewnie chodziło o znajomość jakiegoś narzecza...

Babska logika rządzi!

Dzięki Tarnino. 

Tak dosłownie, to pewnie wygląd nie może być mocny. Przemyślę ten fragment.

Wcześniej nie miałam pojęcia, czym są zeugmy. Dobrze dowiedzieć się czegoś nowego :)

 

Finklo, chodzi o agresję w języku i wulgaryzmy

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Finklo, chodzi o agresję w języku i wulgaryzmy

W takim razie język może być mocny (choć używa się tego wyrażenia tylko wobec uzasadnionych wulgaryzmów), ale wygląd w tym kontekście – na pewno nie.

Zeugmy sama czasem stosuję, mają swoje miejsce w języku.

Dzięki Tarnino. 

heart

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Nie pamiętam, czy pytałem, ale chyba nie:

Mam bohaterkę Cess i jest posłańcem. Szukałem żeńskiego odpowiednika tego zawodu, ale widzę jedynie “kurierka”. Ta z kolei jak sprawdzałem, jest rodzajem powozu używanego dawniej do przewozu listów. Czy jest jakieś inne określenie pasujące? A może nikomu słowo “kurierka” nie kojarzy się z powozem i  tego powinienem się trzymać?

Mnie się z przewozem listów kojarzy głównie pocztylion. Kurierkę znalazłam istotnie w SJP PWN jako synonim dyliżansu pocztowego, ale nie kojarzę ze źródeł.

http://altronapoleone.home.blog

Szukasz dziury w cały, Zanais. To tak jakby powiedzieć, że “Polka” będzie się czytelnikom kojarzyć głównie z tańcem, a nie z mieszkanką Polski.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Posłanniczka? Posłannica?

A poza tym czy Cess nie może być po prostu  kurierem lub posłańcem? Czy konieczna jest żeńska forma nazwy tego zawodu?

O, posłanniczki nie znałem, dzięki. Teraz muszę się zastanowić, co wybrać. Ponieważ piszę aktualnie trzecie i czwarte opowiadanie z nią w roli głównej to chciałem je zatytułować np. “Kurierka Cess: List, Chwała i za dużo stali”, “Kurierka Cess: Koszmarnicy” i tak dalej. Nie chciałem użyć “posłaniec”, bo imię Cess nie sugeruje, że to kobieta (Posłaniec Cess).

Ciekawe, czy wszyscy zrozumieliby “Posłanniczkę” ;)

Osobiście jestem za “kurierką”. “Posłaniec” podoba mi się najmniej, bo “c” na końcu zlewa się z pierwszą literą imienia bohaterki (czy takie zjawisko ma jakąś nazwę?).

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

“Nie chciałem użyć “posłaniec”, bo imię Cess nie sugeruje, że to kobieta (Posłaniec Cess).”

Jeśli o to chodzi, to ja też jestem za “kurierką”. Współcześni czytelnicy prędzej pomyślą o kobiecie-kurierze niż dawnym dyliżansie pocztowym. ;-) A “posłannica” i “posłanniczka” to jednak długie słowa.

A “posłanka” na pewno kojarzy się z czymś innym XD devil

http://altronapoleone.home.blog

Dziękuję wszystkim. Zostanie „Kurierka Cess” :)

Sięgnęła w dekolt czy do dekoltu ? (wyciąga piersiówkę, gdyby ktoś miał nieprzyzwoite myśli)

Napisałbym sięgnęła za dekolt.

 

A co do poprzedniego pytania, “Kurierka Cess” zdecydowanie mi się podoba, nieprędko przyszłoby mi do głowy skojarzenie z dyliżansem. “Posłanniczka” też niczego sobie. W odpowiednio archaicznym klimacie mogłaby być jeszcze “umyślna”.

Dzięki, Ślimaku. 

A co do poprzedniego, rozważam też: “Przygody Cess”.

Napisałbym sięgnęła za dekolt.

Popieram.

Kurierka Cess” zdecydowanie mi się podoba

To też popieram.

W odpowiednio archaicznym klimacie mogłaby być jeszcze “umyślna”.

A tu nie wiem, czy nie za hermetyczne.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Pytanie o statki/łodzie.

 

W języku angielskim o statkach piszę się zawsze w rodzaju żeńskim. W polskim niekoniecznie, choć z tego co czytam, to niektórzy żeglarze też przyswoili ten zwyczaj. Czy pisząc opowiadanie, w którym główny bohater jest pochodzenia anglosaskiego, jako narrator powinienem też pisać o statku “ona”, czy raczej będzie to gryzło? 

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Pisz ta łajba. ;-)

Babska logika rządzi!

Możesz sugerować się imieniem statku, jeśli jakieś ma.

Czarna Perła => ona

Latający Holender => on

Możesz sugerować się imieniem statku, jeśli jakieś ma.

Czarna Perła => ona

Latający Holender => on

W sumie tak jest intuicyjnie w języku polskim. 

 

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Nawet jeśli bohater jest pochodzenia anglosaskiego, to słowo “statek” w języku polskim jest rodzaju męskiego i tego bym się trzymał. Plus tego, co napisał wyżej Grzegorz.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

My w zasadzie nie antropomorfizujemy statków, o ile pamiętam, “Znaczy Kapitan” tego nie robił. Anglicy traktują statek jako taki jak istotę rodzaju żeńskiego, nieomal żywą (nie wiem, skąd to się bierze). Więc rodzaj brałabym z nazwy.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki dobre duszyczki. 

statek jako taki jak istotę rodzaju żeńskiego, nieomal żywą (nie wiem, skąd to się bierze).

Z tego co przeczytałem to wyspiarze tak mają, że morze i statki są im dużo bliższe niż nam, i to się przejawia w języku:

“Ships are referred to as ‘she’ because men love them” or “like a woman, a ship is unpredictable”, tradition used to say.  

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Makes sense.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Co gorsza, naprzeciw siedzieli Przyjemniaczek wraz z Mal’Sahem i wpatrywali się w nią jak para lisów w tłustą kurę.

Co gorsza, naprzeciw siedział Przyjemniaczek wraz z Mal’Sahem i wpatrywali się w nią jak para lisów w tłustą kurę.

Poprawna wersja to chyba pierwsza, prawda? Czy może jeszcze jakaś inna? Może trzeba dwukropka?

<Nie umiem w pisanie>

No, mnie się pierwsza bardziej podoba.

Babska logika rządzi!

Mi też.

Dzięki, to już nie przeszkadzam :)

Obie poprawne, tylko druga bardziej kolokwialna.

#subtelneRozróżnienia :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Tarnino, ale w drugiej wersji tam się zmienia liczba – siedzi jeden, a wpatrują się obaj. I to mi zgrzyta.

Babska logika rządzi!

No, to jest kolokwialne. Poprawne – ledwo, ledwo, ale ludzie tak mówią. Takie zdanie może służyć stylizacji. Wyobraź sobie, że to mówi cwaniaczek warszawski.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Czy w języku Polskim poprawne jest używanie zapożyczonego z Angielskiego “uderzenia serca” jako określenia chwili? Tak pytam z ciekawości, bo znalazłam podobne w tłumaczeniu “Prochów Babilonu” od MAGa.

Mnie zdarza się używać tej frazy w taki właśnie sposób i jakoś nigdy nie miałem wątpliwości, czy to poprawne, czy nie. Ot, takie zdanie znalazłem w jednym ze swoich tekstów: Kiedy tylko palce Wikty musnęły małą dłoń elfki, na krótką chwilę, krótszą niż mrugnięcie powieki, niż jedno uderzenie serca, jej drobne ciałko zesztywniało, oczy rozszerzyły się, a źrenice zwęziły do rozmiarów ziarnek piasku.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Poza “Prochami Babilonu” nie kojarzę w polskich tekstach takiego określenia, ale znam je z angielskich, dlatego jestem ciekawa, na ile się ono przyjęło u nas.

Nie znam ani “Prochów Babilonu”, ani żadnych tekstów anglojęzycznych, w których natrafiłbym na takie określenie, choć oczywiście kojarzę, że coś można zrobić in a heartbeat. Może po polsku lepiej byłoby powiedzieć: “w mgnieniu oka”?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

O ile pamiętam, spotkałam jeszcze formę “A heartbeat” jako równoważnik w pojedynczym akapicie.

Myślę, że to wszystko zależy też od budowy całego zdania, w którym umieścisz tę frazę. To z własnej twórczości, przytoczone przeze mnie wyżej, mówi o “chwili krótszej niż uderzenie serca” i to wydaje mi się okej, ale gdybym spotkał się ze stwierdzeniem, że ktoś coś zrobił “w uderzenie serca”, uznałbym to za językowego potworka.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

“A heartbeat” technicznie nie jest zdaniem. Nie bardzo jest nawet równoważnikiem zdania, choć chyba w takim kontekście można to podciągnąć pod równoważnik :/ Zdanie musi zawierać orzeczenie (czasownik)

Natomiast sama fraza “przez jedno uderzenie serca” wydaje mi się tak naturalna, że nie dopatrywałabym się tu kalki z angielskiego. Dla nas sekunda jest czymś intuicyjnym, ale dawniej nie była, więc w tekstach vintage nie używam określeń typu “przez ułamek sekundy”, tylko właśnie tego z uderzeniem serca albo “przez jedno mgnienie oka”.

http://altronapoleone.home.blog

Dziękuję za wyjaśnienia, drakaino. Może sama zastosuję kiedyś “przez jedno uderzenie serca”.

Sorki, źle tam na górze z pośpiechu napisałam, bo “przez jedno mgnienie oka” oczywiście używam, podobnie jak “przez jedno uderzenie serca” ;) Edytuję

http://altronapoleone.home.blog

A ja zmieniłam "zdanie" na "równoważnik".

Natomiast sama fraza “przez jedno uderzenie serca” wydaje mi się tak naturalna, że nie dopatrywałabym się tu kalki z angielskiego.

Tak, właśnie. I wiem, że ją gdzieś widziałam, ale gdzie? Kurka, niech ktoś wynajdzie wyszukiwarkę do mózgu...

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Ja bym to określiła jako “wyrażenie” ;)

Przynoszę radość :)

Tyż można.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

@Anet Pamiętam z podstawówki “zwroty i wyrażenia” jako typy związków frazeologicznych, ale za diabła nie byłam w stanie opanować różnicy między nimi XD

http://altronapoleone.home.blog

Miałam tylko na myśli, że nie nazwałabym “jednego uderzenia serca” ani zdaniem, ani równoważnikiem zdania. 

Przynoszę radość :)

I słusznie, bo żadnym z nich nie jest. Ulubiona_emotka_Baila.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Napiszę o tych związkach frazeologicznych, to co spamiętałam, gdy Tarnina pierwszy raz mi pod jakimś moim tekstem o nich napisała i próbowałam usilnie przyswoić. xd Źródła były porządne, ale meandrowałam, bo nie umiałam języka spamiętać, więc pewnie przerobione i uproszczone, co mam w zwyczaju.

Związek frazeologiczny – ustabilizowane w danym języku połączenie wyrazów, którego znaczenie nie wynika ze znaczenia wyrazów.

Musi mieć cztery cechy:

*nieciągłość składu – przynajmniej jeden wyraz musi występować jako samodzielny poza związkiem,

*globalność – znaczenie związku nie wynika z sumy poszczególnych znaczeń,

*stałość formy, czyli zasadniczo niezmienność kształtu

*utrwalenie w języku -zrozumiałość i funkcjonowanie w tekstach na prawach wyrazu.

 

Podział ze względu na stałość: zf. jednokształtne (nie wolno naruszać, gdyż zmienia się znaczenie, np. twardy orzech do zgryzienia, a nie "ciężki czy trudny"), zf. wariantywne (można podmieniać na synonimy, np. strach kogoś obleciał, można też "tchórz", cykor").

Podział ze względu na formę (czyli strukturę): 

*wyrażenia (bez czasownika i z ośrodkiem w postaci rzeczownika/przymiotnika, np. gra na zwłokę, nie taki diabeł straszny, niedźwiedzia przysługa, wolna amerykanka), 

*zwroty (w centrum czasownik, który można odmieniać, np. kruszyć kopie, wstępować w szranki)

*frazy (mają postać samodzielnych zdań, np. do wesela się zagoi, nie odwracaj kota ogonem, drzeć z kimś koty, żyć z kimś jak pies z kotem, tutaj/tu jest pies pogrzebany.

 

wink

Edytka: Była do fraz, Bolly słusznie zauważył, że że można obracać kota ogonem, ale nie do góry nogami! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

nie odwracaj kota do góry nogami

Ja słyszałem, że kota to się ogonem odwraca.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Jak kto ma ogon, to odwraca ogonem. Pozostali muszą się posługiwać nogami, rękoma, może nawet językiem... ;-)

Babska logika rządzi!

Ja słyszałem, że kota to się ogonem odwraca.

Bolly, ileż  bym dała, aby usłyszeć  „myśli” kota, gdy będziesz ledwie dotykał jego ogona. wink

 Pozostali muszą się posługiwać nogami, rękoma, może nawet językiem... ;-)

Finklo, ten język to zdecydowanie najtrudniejsza sprawa, a może go odpuścić? Czemu ręce nie miałyby być najważniejsze? Już nie mogą, choć ich rola się zwiększa – współdziałanie ze słowami. Na ile klikanie może być manipulacją, taką przez duże M?  Niewątpliwie jest. Net ma w sobie zalążki telepatii. :-) 

Jednak to chyba coś innego forsuje bariery, nieuchwytne. xd 

 

Net to dobry wynalazek! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bolly, ileż  bym dała, aby usłyszeć  „myśli” kota, gdy będziesz ledwie dotykał jego ogona.

Ogonem – w sensie: tyłem do przodu. Co przecież nie wymaga dotykania kociego ogona.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Bolly, toż wiemy, tylko się wygłupiamy. :-)

Polska język bardzo trudna, ale taka ciekawa i daje tyle możliwości żarcików...

Babska logika rządzi!

No cóż, różne rzeczy widziałem tu w komentarzach, więc nie dziw się, Finklo, że chwilami mam wątpliwości, czy tylko się wygłupiacie, czy faktycznie nie wiecie.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Bolly, chyba obraziłeś Finklę i Asylum. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Asylum, wszystko to wiedziałam, lecz nie w słowach, więc dzięki heart

Bolly, będę brutalna. <sincerity mode> Musisz sobie nareszcie wyhodować poczucie humoru oraz dystans do świata. Bez tego czarno widzę Twoje pisanie oraz dalsze życie towarzyskie. </sincerity mode>

<irreverence mode>

I’m wearing glasses, for God’s sake!

</irreverence mode>

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Bolly, chyba obraziłeś Finklę i Asylum. ;)

Jeśli któraś poczuła się urażona, to przepraszam. To nic osobistego, naprawdę. Gdy widzę oczywisty błąd językowy, to go poprawiam, zarówno u noblisty, jak i anona z Internetu. Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że każde słowo napisane w sieci przekłada się na ogólną jakość polszczyzny, i jestem tego samego zdania. Wyobraźmy sobie, że ktoś z zewnątrz trafia przypadkiem na tego “kota do góry nogami” i nie wiedząc, że to jakiś hermetyczny żarcik, dochodzi do wniosku, że tak właśnie powinno się pisać.

 

Musisz sobie nareszcie wyhodować poczucie humoru oraz dystans do świata.

Co do tego dystansu, to przypominam, że nie ja dostaję wścieklizny, gdy widzę słowo “negatywny” użyte – zupełnie poprawnie – w znaczeniu “zły, niepożądany”. ;-)

 

 

Bez tego czarno widzę Twoje pisanie oraz dalsze życie towarzyskie.

A co to jest to ostatnie?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Spoko, do niczego się nie poczuwam.

Także do pisania o kocie do góry nogami.

Babska logika rządzi!

Co do tego dystansu, to przypominam, że nie ja dostaję wścieklizny, gdy widzę słowo “negatywny” użyte – zupełnie poprawnie – w znaczeniu “zły, niepożądany”. ;-)

Do świata, słońce, do świata. Nie do nadużywania języka, które jest ZUE.

https://pl.wiktionary.org/wiki/nego#la

A co to jest to ostatnie?

A, nie wiem, podobno istnieje coś takiego. Ale na własne oczy nie widziałam.

 

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Jak by co, to ja mogę oddać trochę tego o czym mówicie, w zamian za dzień/dwa świentego spokoju ;)

Known some call is air am

Do świata, słońce, do świata. Nie do nadużywania języka, które jest ZUE.

Jak do świata, to siłą rzeczy do wszystkich jego zjawisk. A język i jego używanie – bądź nadużywanie – jak najbardziej jest jednym z nich.

 

https://pl.wiktionary.org/wiki/nego#la

https://pl.wiktionary.org/wiki/sedes

 

Od dzisiaj zatem będę unikał jakże niepoprawnego nazywania klopa tudzież sracza “sedesem”. :-P

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Bolly, masz rację!:D Można „odwracać kota ogonem”, ale nie można w górę, w dół i do głowy nogami. Za to można „wykręcać  kota ogonem” i poprawię, żeby błędu nie było. 

Nie jestem nieomylna, a gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Zamienię na: „drzeć z kimś koty” i dołożę „żyć z kimś jak pies z kotem” oraz „tutaj/tu jest pies pogrzebany”, aby i pieskie życie się pojawiło.

Ciekawe, że psy żyją obok człowieka krócej niż koty,  a więcej mają w Wielkim Frazeologicznym (2003) przykładów jak 81: 23. Sorry, że z 2003, ale taki mam. :-(

 

Nie uraziłam się. Spoko i nie przepraszaj. Naprawdę bardzo dużo trzeba byłoby zrobić, "nagrabić", aby się taka sztuka się udała. :-)

Po angielsku, chyba najbliżej  do "put the cart before the horse".

 

 

Poprawiaj, dawaj uwagi i się nie zapiekaj. Czasem ma się rację, a czasem nie. Dla mnie j.polski jest magiczny, choć rodzimy. wink

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

IPA w sensie gatunku piwa. Czy w dopełniaczu użyjemy apostrofu (IPA’y), skoro skrót z angielskiego, czy może to słowo już tak weszło w język codzienny, że można napisać napisać “IPY”?

W języku potocznym mówi się “ipy”, ipę” itp., jednak to “nie wygląda”. Wydaje mi się, że w dialogu można swobodnie użyć dowolnej mówionej formy, natomiast w opisie zostałabym przy nieodmiennej IPA.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziś w knajpie podchodzi się do baru. A kiedyś, w karczmie lub gospodzie, do czego się podchodziło? Jakiego słowa użyć?

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Szynkwas?

Babska logika rządzi!

Eee... Do kontuaru?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

W karczmie/ oberży/ szynku był szynkwas.

Za SJP PWN: szynkwas daw. «bufet w szynku lub w karczmie»

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki wielkie!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Jakby co, z kontuarem też się zetknęłam :)

http://altronapoleone.home.blog

W PRL pani stała za ladą. W 1875: Wnętrze izby przedstawiało ustawione pod dwoma ścianami wąskie, długie ławy, jeden kąt zajmował ogromny komin „z kucą” pod „trzanem” i „szabaśnik” do pieczenia chleba, w drugim przy drzwiach stała bateria pustych antałków, cebrów i wiader. Na ścianach rzędami wisiały wysoko obrazy świętych, a niżej patent akcyzny, szafa z paczkami tytuniu, papierosów i zapałek, a obok przylepione było kolorowane pruskie wojsko, zabawka dziecinna, kupowana po trzy grosze arkusz u Węgrów, roznoszących po wsiach towary. Na szynkwasie stały baterie flaszek, garnków, kwart, półkwaterek blaszanych i kieliszek ze szkła zielonego w pręgi. Tu było właściwe źródło rozkosznej dla Prokopa woni anyżowej, skombinowej z zapachem niedogonu i fuzlowego olejku gorzałki. Mieszkania wieśniaków naszych nie mogą nigdy obejść się bez przygarnięcia do swego wnętrza zwierząt domowych. Więc też i tutaj, pod jedną ławą, nocowało liczne stado białych, zaszarganych w błocie kaczek, dopełniając charakterystycznego widoku izby karczemnej na Podlasiu.

Wcześniej: panie Geralt, a zagrajmy w gwinta przy barze. 

 

W polskich warunkach też bym używała szynkwasu (będzie u mnie w powieści dziejącej się głównie na Mazowszu w 1807), ale zastanawiam się, co z moją Francją ;) Pewnie właśnie kontuar, choć w oberży, hmm. Muszę poszukać w “Rękopisie znalezionym w Saragossie”, bo pierwsze polskie tłumaczenie jest dziewiętnastowieczne i ciekawe, co tam jest.

http://altronapoleone.home.blog

“Niczym porażony skoczył ogarnąć bałagan.”

 

Czy w opku, którego realia to przerobiona dalsza przeszłość, słowo “ogarnąć” pasuje do narracji? Chodzi o sytuację, kiedy bohater nie tyle robi porządki, co próbuje w panice zorientować się w sytuacji, czy nic mu nie zniknęło.

Według PWN:

ogarnąć – ogarniać

1. «opasać ramionami»

2. «otoczyć ze wszystkich stron»

3. «objąć swoim zasięgiem»

4. «o uczuciach, wrażeniach: opanować»

5. «zdać sobie z czegoś sprawę»

6. pot. «niezbyt dokładnie posprzątać»

 

Powiedziałbym, że już samo słowo średnio pasuje, a w najlepszym wypadku jest potoczne (czyli prawdopodobnie współczesne). Można za to spróbować coś w stylu: „Niczym porażony zaczął gorączkowo przetrząsać bałagan, sprawdzając, czy nic mu przypadkiem nie zniknęło. ”

Uprzątnąć?

Known some call is air am

Nie pasuje.

http://altronapoleone.home.blog

“Ogarniać” w znaczeniu “porządkować, orientować się” jest bardzo nowoczesne – jeszcze dekadę temu się tak nie mówiło, o ile pamiętam (fakt, że ja tam jestem na uboczu awangardy...). Propozycja Grzegorza mi się podoba, ale do bardzo konkretnych realiów może nie pasować, jest dość uniwersalna. I “niczym” nie bardzo tu gra. “Jak porażony.” Nadmiar “wysokich” słów powoduje wrażenie śmieszności.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

#teamTarnina

http://altronapoleone.home.blog

Niczym porażony skoczył ogarnąć bałagan.

Można próbować w sposób kwiecisty ;)

Gorączkowo począł się krzątać, próbując przywrócić rzeczy do stanu, który z grubsza przypominałby porządek.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Ale to zależy od stylu całości, to raz. I miało być gorączkowe poszukiwanie być może skradzionego McGuffina, a nie sprzątanie :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Jak zwykle nie doczytałem :(

 

To może tak:

Gorączkowo począł porządkować nieład, próbując dociec, czy liczba przedmiotów w pomieszczeniu sprzed powstania bałaganu i po wprowadzeniu jako takiego porządku są sobie równe.

Tak ujdzie :P?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Jeden rabin powie tak, a inny powie nie :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dziękuję wszystkim za wyjaśnienia. Coś tak czułam,  że nie będzie pasować, ale jakoś to jeszcze ogarnę. ;-)

Staruchu,  to zdanie pochodzi z opka pisanego na konkurs Siódemek, gdzie limit to 21 000 znaków, dlatego wolę używać prostych zdań.

Staruchu,  to zdanie pochodzi z opka pisanego na konkurs Siódemek, gdzie limit to 21 000 znaków, dlatego wolę używać prostych zdań.

A widzisz, to zmienia perspektywę. Tego wcześniej nie powiedziałaś.

“Niczym porażony począł porządkować nieład”

(specjalnie dla Tarniny – ładne po-po-po:) )

 

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

ładne po-po-po:)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Taka sytuacja: dwie osoby pędzą cwałem na koniu. Czy mogę napisać o całej tej grupie, że cwałowali, czy ten czasownik dotyczy ściśle tylko konia?

Możesz.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki. ^^ Sądziłam, że to za duży skrót myślowy.

Metonimia i tyle :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Pytanie z serii głupich po zbyt długim zastanawianiu się (zawsze wtedy dopadają mnie wątpliwości nawet w prozaicznych sprawach).

 

Pojazd zatrzymał się i zawisł.

 

czy

 

Pojazd się zatrzymał i zawisł. 

 

I dlaczego? W sensie, jeśli macie pod ręką wykładnię o miejscu się, to będę wdzięczna, bo nie umiem znaleźć. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pierwsze wydaje mi się w porządku, ale może podaj dłuższy fragment. Po tym zgaduję, że pojazd pędził, ale z jakiś powodów zawisł nad urwiskiem?

Pojazd to autolot, więc po zatrzymaniu zawisa zanim osiądzie na podłożu. Dalej nie ma nic, co mogłoby pomóc w ustaleniu w którym miejscu powinno być się.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A może: Pojazd znieruchomiał i zawisł.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Śniaca, cieszę się, że ukoiłaś żądzę i zdobyłaś pewność? ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

śniąca

 

Tak, zdecydowanie się z sjp nie będę kłócił,  “się” w polszczyźnie jest ruchome i z reguły powinno stać przed czasownikiem. Mnie samego “się” po czasowniku razi, ale pewnie nie wszyscy tak mają. Czasem ze względów stylistycznych sam używam przeniesienia “się” za czasownik, czasem by po prostu zmienić rytm, czasem by oddać sposób mówienia postaci. Uwielbiam wielokrotne “się”, które stosuje w swoich filmach Marek Koterski.

Przyklejenie “się” do czasownika, tuż za nim jest rusycyzmem – w rosyjskim cząstka “-tsia” nie może się po prostu znaleźć nigdzie indziej. Dlatego warto to wyrugować. Bo jak nie lubię zachwaszania naszej mowy anglicyzmami, to rusycyzmy i kalki z rosyjskiego denerwują jeszcze bardziej :)

 

Z drugiej strony, wydaje mi się, że położenie tej cząstki może podkreślać, uwypuklać, zmieniać jakieś znaczenie. Np. tutaj napisałem “wydaje mi się” – co jest dość utartym zwrotem i będzie neutralne, zupełnie inaczej zostanie odebrane “mi się wydaje” – bo to podkreśla, że właśnie mi się tak wydaje, a nie komuś innemu, a jeszcze inaczej “wydaje się mi” – to podkreślenie, że to jedynie “wydaje” a nie, że wiem na pewno. Ale możliwe, że to tylko moje wrażenie, i że się mi  tak tylko wydaje  (tu kolejność jest “się mi... wydaje”) ;-)

entropia nigdy nie maleje

Dzięki, Jimie, to jest to, co teoretycznie wiem, ale właśnie czasem po zbyt długiej rozkminie wszystko mi się miesza i wtedy szukam odpowiedzi. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mam wrażenie, że dla latającego pojazdu lepsze jest to “znieruchomiał”, a likwiduje problem się.

 

Przyklejenie “się” do czasownika, tuż za nim[+,] jest rusycyzmem

Niezupełnie, bo nie jest  po polsku niepoprawne – nie mamy ściśle ustalonej pozycji, co najwyżej preferowaną. Więc skoro już mamy tę mobilność, to korzystajmy z niej, choćby dla zmniejszenia monotonii. Ja to zawsze biorę “na słuch”, czasem zmieniam w kółko ;)

http://altronapoleone.home.blog

Niepoprawne stricte nie jest, ale zmienia brzmienie na bardziej takie kresowe, a. Mnie, mimo kresowych korzeni, razi, ale to może być kwestia gustu: „Muszę przedstawić mu się”. z przykładu PWN nieodparcie kojarzy mi się z mistrzem Yodą.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Zgoda. Ale np. w następującym przykładzie zmiana szyku może mieć drobne różnice znaczeniowe czy emocjonalne albo emfatyczne:

 

To był ten człowiek, który mi się badawczo przypatrywał.

To był ten człowiek, który badawczo mi się przypatrywał.

To był ten człowiek, który przypatrywał mi się badawczo.

http://altronapoleone.home.blog

Tak, tylko ten przysłówek na końcu jakoś zamyka zdanie. Bez niego wyglądałoby to yodowato.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Tym razem ja mam megarozkminę ;-) Stylistyczną.

 

Ogólnie mam skłonność do refrenów... I to na różnym poziomie. Na poziomie literek, często stosuję aliterację, na poziomie wyrazów, epiforę, anaforę lub (zapomniałem jak się to nazywa) – zetknięcie tych samych wyrazów na styku. Styku dwóch wypowiedzeń, czy akapitów (właśnie to zrobiłem, przypomnicie jak to się nazywa?)

W całej akcji też stosuję często jakieś powtórzenia, wsobne odniesienia, takie nity przeszywające całość, a fabułę wtedy dopiero uznaję za pełną, gdy zepnę ją klamrą. To, że "gadam" z innymi tekstami, to raczej normalne. Kradnę, plagiatuję, zaprzeczam, dyskutuję z dawnymi Mistrzami...

Ale wśród tych rozlicznych perseweracji, mam jeszcze jedną manierę i się zastanawiam, na ile ona utrudnia czytanie i rozumienie czytelnikom. Czytaj: czy z nią walczyć, czy zostawić jako jeden z rumaków w mojej stajni.

Chodzi o używanie homonimów.

Przykładowo:

Miast miast budowały wsie.

 

Rada rada udzielała rad o rozdziale radu.

 

Czy tekst przesycony tego typu zdaniami, będzie Wam zgrzytał i będzie trudny w odbiorze? Czy może w ogóle to błąd? Warto się próbować oduczyć, czy jakoś ujdzie w biedzie?

 

entropia nigdy nie maleje

Dla mnie coś takiego zawsze brzmiało komicznie.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Ja nie wiem czy to błąd, bo aliteracje mi tutaj kilka razy wypomniano, że źle brzmią.

Ja czytając teksty i natykając się na takie homonimy, jakie dajesz w przykładzie, osobiście jestem zachwycony, bo uważam, że to kreatywny sposób wykorzystania języka, nie tylko po to by opowiedzieć historię, ale na poziomie gry/zabawy z czytelnikiem. Ale przesyt nigdy nie jest dobry.

 

Known some call is air am

Dla mnie, zależy od długości tekstu i kompozycji, przy krótkich – zabawa. Przy długich jednak uważałabym, bo czerpiemy z różnych źródeł i o ile przy strofach, haiku, drabblu umysł może się dość łatwo przestawić to, przy opowiadaniu może zatrzymywać.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Czy tekst przesycony tego typu zdaniami, będzie Wam zgrzytał i będzie trudny w odbiorze?

Zależy. Takie zdania mają wydźwięk żartobliwy, i teraz tak – jeśli widać, że celujesz w humor spod znaku Pratchetta i Lafferty’ego, to są na miejscu (byle nie za dużo, bo każdy żart na wartym uwagi poziomie wymaga pewnego wysiłku szarych komórek – wysiłek, nieważne, jak przyjemny, męczy). Ale jeśli tekst ma być poważny, powstanie wrażenie niepowagi. Czyli odwrotne do zamierzonego.

aliteracje mi tutaj kilka razy wypomniano, że źle brzmią

 

Ha, ha. Ale serio – aliteracje zwracają na siebie uwagę. Jeżeli widać, że o to Ci właśnie chodziło – to dobrze. Ale jeżeli nie widać, to mniej dobrze. Jak z pijanym boksem – nie masz być naprawdę pijany.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Oj, tam, bad guy od razu :) Zwracam uwagę na te aliteracje i usuwam, kiedy robi się ich za dużo, jednak jakaś mała aliteracja ujdzie, jeśli nie rzuca się w oczy ;)

 

Known some call is air am

XD

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Cześć, 

 

Jak w opowiadaniu poprawnie zapisać nazwę własną, która zawiera cyfrę? 

 

Oficjalne nazwy w dokumentacji technicznej: Elektrociepłownia EC-2 oraz Elektrociepłownia Nr 2. 

 

Czy liczebnik w formie cyfrowej jest tu dozwolony, czy powinienem zapisać: Elektrociepłownia EC-Dwa, Elektrociepłownia Numer Dwa?

 

dzięki z góry :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Oczywiście, że EC-2 i Nr 2.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziękuje bardzo :]. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

To  traktujesz jako nazwę własną. Zdarzają się hiperpuryści, którzy zapisywaliby wszystko słownie, ale nie mają racji.

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki. Znacznie mi to ułatwi sprawę :]. 

pozdrawiam

M.

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Głupieję już :)

Jak powinno być:

Pijaczki zdejmowali czapki z głów, czy: Pijaczki zdejmowały czapki z głów.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Jeśli to mężczyźni, napisałabym: Pijaczki zdejmowali czapki z głów. A jeśli piszesz o kobietach, to: Pijaczki zdejmowały czapki z głów.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A może pijaczkowie?

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dziękuję Reg, w takich miejscach, jak opisuję, przesiadują zdecydowanie faceci :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Bardzo proszę, Irko. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czy jeśli tekst ma formę listu, możemy Ciebie napisać dużą literą?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Oczywiście.

Wiesz, jeśli ten list pisałby dyslektyk, to nawet ortografy możesz tam powsadzać.

Babska logika rządzi!

Dzięki. :-) Tak myślałam, ale nie byłam pewna.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jakby co, jeśli ten list ma pisać dyslektyk, to ja nie będę chciała tego czytać :/

Przynoszę radość :)

Dyslektyk – nie. Nie zrobiłabym tego współplemieńcom. Nigdy w życiu.!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Kwestia niezwiązana z pisaniem opowiadania, ale która zastanawia mnie od dawna:

a) Kasztany wysłaliśmy w paczce z dnia 28 lutego...

b) Kasztany wysłaliśmy w paczce z 28 lutego...

Czy wariant z punktu a) nie jest potworkiem typu “czasookres”? Nie widzę sensu w tym dookreśleniu “z dnia”, podobnie jak w pisaniu “w miesiącu grudniu”, ale jednocześnie spotykam ten zwrot na każdym kroku.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Wywaliłabym to dnia, nic nie wnosi. Literatura to nie pisma z ZUS-u. Chyba że właśnie taki liścik masz w tekście...

Babska logika rządzi!

Czy jeśli tekst ma formę listu, możemy Ciebie napisać dużą literą?

Powinniśmy.

Wiesz, jeśli ten list pisałby dyslektyk, to nawet ortografy możesz tam powsadzać.

Finklo!

 

ETA:

Nie widzę sensu w tym dookreśleniu “z dnia”, podobnie jak w pisaniu “w miesiącu grudniu”, ale jednocześnie spotykam ten zwrot na każdym kroku.

Bo ono nie ma sensu. Nawet w tekście urzędowym. W opowiadaniu napisałabym po prostu: kasztany wysłaliśmy w paczce 27 lutego. Kiedy wysłaliśmy? Właśnie wtedy.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

No co?

Cobold kiedyś napisał świetny tekst na konkurs pocztówkowy, nasadził tam byków i wyglądało dobrze. Wprawdzie nie pisał dyslektyk, tylko małe dziecko, ale na jedno wychodzi.

Babska logika rządzi!

No, dobra, nasadził, ale to był byczy tekst ;)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzielnica miasta zamieszkana przez mniejszość etniczną (w tym przypadku insekty).

Początkowo nazwałem ją Enklawa Insektów, ale enklawa to terytorium obcego państwa. Zastanawiam się więc nad “Dzielnica Insektów” i “Bugtown” (rzecz dzieje się w Ameryce), ale nic więcej nie mam w tekście niespolszczonego. Czy w powieściach tłumaczy się takie nazwy jak np. “Chinatown”?

Nie zauważyłam, żeby ktoś to robił. Jeśli masz angielskie nazwiska i nazwy miejscowe, to “Bugtown” nie będzie razić.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

“Chinatown” często tłumaczy się jako “chińską dzielnicę”. Jeśli te insekty są w twoim uniwersum dyskryminowane, to co powiesz na coś w stylu “owadziego getta”?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Getto to już brzmi za mrocznie w humorystycznym tekście :P Miasto Nowe Leśniczowo, ale nazwiska angielskie (to Ameryka lata 40te XX wieku) np. Sharp. Bugtown by pasowało, ale wolę się upewnić.

Nowe Leśniczowo, ale nazwiska angielskie

To może ciutkę nie pasować. Nazewnictwo jednak powinno być konsekwentne.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Bardzo mi zależy, żeby wpleść w opowiadanie poniższe zdanie:

 

Pół tuzina gwardzistów, a wszyscy, jak jeden mąż wysztywnieni w postawie zasadniczej, ustawiło się karnie w dwuszeregu. 

Czy to jest wg Szanownych po polsku, czy za bardzo zamieszałem? 

 

Dzięki z góry :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Wydaje mi się, że dobrze. Ale tak się zaczynam zastanawiać, jak oni się ustawiali, stojąc na baczność.

Babska logika rządzi!

Niezgrabne, imho i chyba przecinek przed jak – niepotrzebny?

–  wysztywnieni? Można się usztywnić, sztywnieć.

– postawa zasadnicza = określa ją regulamin formacji, lecz zawsze delikwent stoi nieruchomo i wyprostowany, ciężar ciała równomiernie rozłożony na obu całych stopach.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki, to może tak:

 

Pół tuzina gwardzistów, a każdy jak jeden mąż wyprężony w postawie zasadniczej, stało się karnie w dwuszeregu. 

Tekst o lekkim zabarwieniu pastiszowym, więc ogólna niezgrabność i karkołomność pożądana, ale chciałbym jednak ustrzec błędów gramatycznych. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Wywal jeszcze zbędne się i będzie git.

Babska logika rządzi!

W zasadzie “jak jeden mąż” dotyczy grupy, nie każdego z osobna. Ale tak, wywalenie “się” ważniejsze.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Jasne. Dzięki za pomoc! :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Znowu mam zagwozdkę:

W blasku nielicznych pożarów i jeszcze nieliczniejszych latarni,

Czy tak brawurowe stopniowanie przymiotnika nieliczne jest dopuszczalne? Sjp.pl milczy, ale google  [google books] podsuwa kilka przykładów publikacji, w których słowo występuje właśnie w takiej formie. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

A może: W blasku nielicznych pożarów i jeszcze mniej licznych latarni...

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czy tak brawurowe stopniowanie przymiotnika nieliczne jest dopuszczalne?

Jeśli tekst jest wyraźnie humorystyczny, zostawiłabym.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki :D. Azaliż spróbuję... 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Imię Preja odmienia się w celowniku na Preii? Czy Preji? Bo już zgłupiałem.

Wzorowałabym się na Frei.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki :)

Trójząb ma trzy “zęby”.

A cztery zęby ma? Czwórząb? Czworoząb?

Widły?

Babska logika rządzi!

Albo widelec.

Przynoszę radość :)

Sagitt, Może przez analogię do: Dwutakt– trójtakt– czterotakt?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Finklo, Anet – to ma być tajemniczy przedmiot, którego bohater nazwie ironicznie “widelcem” właśnie, więc potrzebowałbym nazwy oficjalnej, że tak to ujmę.

Morderco – o, ten ciąg brzmi sensownie, dzięki!

Obroni się i czwórząb (przez analogię do w dwójnasób – w trójnasób – w czwórnasób), i czworoząb (przez analogię do trójkąt – czworokąt), i czteroząb (przez analogię autorstwa Mordercy). Ja zapewne wybrałbym czwórząb, ale tutaj wszystko zależy od preferencji autorskich.

Trudno powiedzieć, ja chyba też czwórząb, bo brzmi ciut lepiej.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki Wam bardzo. ;) Właśnie czwórząb chyba najlepiej mi brzmi i ma teraz uzasadnienie.

Co sądzicie o sformułowaniu, że czyjś śmiech brzmiał jak dźwięk srebrnych dzwoneczków? Wydaje mi się, że gdzieś kiedyś – może nawet na tym portalu? – zetknąłem się z opinią, że to oklepane i/lub kiczowate, i nie daje mi to spokoju.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Jest niewątpliwie słodkie oraz sugerujące konkretny dźwięk oraz określony stosunek emocjonalny opisującego do opisywanego. Jeśli o ten dźwięk, a przede wszystkim o ten stosunek Ci chodzi – nie widzę przeciwwskazań. Ale zadaj sobie najpierw pytanie, co Tobie mówi ta fraza i czy na pewno o to chodzi.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Określenie spotykane w literaturze, ale w rzeczywistości chyba mniej. Nigdy nie widziałem  (ani nie słyszałem) dzwoneczków ze srebra, a jeżeli chodzi o sam kolor, to czym różniłby się dźwięk dzwoneczków w kolorze srebrnym, od tych w kolorze złotym? 

 

Ja z kolei mam następującą wątpliwość: chciałem użyć słowo “sztyca”, co miałoby oznaczać aluminiowy, teleskopowy kij. Powszechnie stosuje się to określenie np. w sklepach wędkarskich, jako określenie rękojeści podbieraka. Tymczasem sjp podaje, że sztyca to element roweru, a słownik Worda w ogóle takiego hasła nie posiada.

No, na pewno sztyca w rowerze jest, bo mi się kiedyś zepsuła. Aluminiowości nie jestem pewna, teleskopowość trochę naciągana. Czy występuje w innych miejscach, to nie wiem.

Babska logika rządzi!

Sztyca pochodzi od niemieckiego stütze – podpora, podpórka, oparcie. Technicznie, jest to część połączenia teleskopowego, która chowa się w innym – tzw. rękawie. Czyli mówiąc po ludzku – ta węższa rurka, która się chowa w tą szerszą :D. 

Wg mnie nie może być użyta jako synonim teleskopowego kija, bo to tylko jeden z elementów, a nie całość. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Bolly,  nie, tylko nie srebrnych dzwoneczków. Ciut kiczowate.

Helmut – czemu sztyca??? jeśli to kij do podbieraka, i co z tego ze teleskopowy. Czy to ważne, dla fabuły, bo wtedy głębiej pomyślę?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Aaa, dzięki Morderco, myślałem że sztyca obejmuje cały kij.

 

Asylum, dla fabuły nieistotne> Chodziło mi dokładnie o kij na którego końcu zamocowane jest sitko do wybierania liści z basenu. Myślałem, że jest to sztyca, ale najwidoczniej nie. A “kij” mi nie pasuje do stylu.

Pisz po Śląsku i użyj słowa sztyl ;)

Known some call is air am

Jest niewątpliwie słodkie oraz sugerujące konkretny dźwięk oraz określony stosunek emocjonalny opisującego do opisywanego. Jeśli o ten dźwięk, a przede wszystkim o ten stosunek Ci chodzi – nie widzę przeciwwskazań. Ale zadaj sobie najpierw pytanie, co Tobie mówi ta fraza i czy na pewno o to chodzi.

Bolly,  nie, tylko nie srebrnych dzwoneczków. Ciut kiczowate.

W zasadzie i tak chciałem zastosować tutaj mały Lampshading – bohaterka wielokrotnie spotykała się w ckliwych romantycznych powieściach z tą frazą, ale nijak nie umiała sobie wyobrazić, jak ten “dzwoneczkowy” śmiech miałby brzmieć, dopóki sama czegoś takiego nie usłyszała.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Jak zapisać poprawnie dialogi w retrospekcji? Bohater coś sobie przypomina i pojawiają się hasła wykrzykiwane przez tłum np. 

 

Wrócił pamięcią do tego lipcowego ranka. Koledzy krzyczeli: “mamy mistrza Polski”! “Legia pany, Wisła zbierać banany!” – potoczyło się po trybunach. 

 

Czy tak będzie ok, czy drugą kwestię zapisać jako normalny dialog, pomimo tego, że dalej jest to część tej retrospekcji. 

Dzięki z góry :]

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Tak powinno być dobrze, widziałam niedawno w książce szacownie zakurzonej, więc wiarygodnej.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki Tarnino :]

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

A ja dałabym bez dywizu (myślnika), za to zastosowałabym przecinek. Ale tak w ogóle to chyba najlepsza wersja byłaby bez tego dodatku po myślniku, bo właściwie powtarzasz tę samą kwestię, “koledzy krzyczeli” i “potoczyło się po trybunach” – dla mnie to niemal ta sama informacja.  Ewentualnie trzecia opcja – po “zbierać banany!” postawić kropkę i dać nowe zdanie. Echo potoczyło się po trybunach.  

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ewentualnie trzecia opcja – po “zbierać banany!” postawić kropkę i dać nowe zdanie. Echo potoczyło się po trybunach.  

O, to by mogło być najlepsze.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

“koledzy krzyczeli” i “potoczyło się po trybunach” – dla mnie to niemal ta sama informacja.

No właśnie, nie do końca :].  To pierwsze to byli koledzy, którzy stali z podmiotem prozaicznym w bezpośrednim kontakcie, a to drugie, to chór w dalszym planie, niekoniecznie powiązany z pierwszym. I właśnie to niepowiązanie chciałbym podkreślić :D. 

 

 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Czyli opcja trzecia smiley

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zakamuflowana opcja bananowych skrytozbieraczy :D. 

 

Wrócił pamięcią do tego lipcowego ranka. Koledzy krzyczeli: “mamy mistrza Polski”! “Legia pany, Wisła zbierać banany!”. Echo potoczyło się po trybunach.

 

Wygląda ok. Dzięki :D.

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

No właśnie, nie do końca :].

No, właśnie, tak myślałam XD

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Na głównej przystani wyspy Helminauha panował zgiełk. Tak się złożyło, że w dość krótkich odstępach czasu zacumowało tu kilka statków – od małych snek po duże drakkary – każdy pełen towarów do rozładowania. Zabiegani ludzie krążyli po pomostach i langskipach. Wystarczyła jedna upuszczona skrzynia, aby wywołać utrudniającą ruch awanturę, więc strażnicy mieli pełne ręce roboty.

 

Czy takie nagromadzenie w jednym akapicie terminów, których nie siedzący w temacie czytelnik raczej nie będzie kojarzył, ujdzie? Czy lepiej ograniczyć i “landskipy” zamienić na przykład na “pokłady”?

Wydaje mi się, że drakkary są rozpoznawalne. Resztę można, przynajmniej z grubsza, odgadnąć z kontekstu.

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Finklo. ^^

Też tak uważam. Do wykombinowania.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Z mojej strony – zgoda.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

 Grymuar czy grimoire. Nie wiem, czy to się spolszcza, czy przyjęło się raczej pisać francuską wersję?

Zdaje się, że wiele razy spotkałem się ze spolszczoną wersją "grymuar" w fantasy.

Known some call is air am

A ja zetknęłam się również z wersją “grimuar” i myślałam, że właśnie tak to się pisze. Widzę, że jednak nie ;P

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

A może po prostu napisać po polsku? ;)

Przynoszę radość :)

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball, w zasadzie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która jak zwykle, od ostatnich kilku tygodni, leżała rano na ich trawniku. Bart to było dziwne dziecko – Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak. Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała zdaniem Freddyego na chłopców [...]

 

Co myślicie o powyższym (zwłaszcza pierwszym zdaniu)? Czy brzmi to naturalnie, czy coś tam chrzęści? Jest tam kilka powtórzeń, które dla mnie są okej, ale sam sobie nie ufam.

 

Powinno ich być mniej?

Nie podoba mi się. Zrobiłabym z niego dwa.

I może zastanowiłabym się, czy wszystkie zaimki są potrzebne.

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball. W zasadzie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która, jak zwykle od ostatnich kilku tygodni, leżała rano na ich trawniku. 

Bart to było dziwne dziecko. Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak. Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach zdaniem Freddyego źle wpływała na chłopców.

Tak mi się podoba ;)

Przynoszę radość :)

Hmm.  Zgadzam się z Anet, lecz ścięłabym co-nieco  jak to ja i ciut pomieszała. ;-)

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball, w zasadzie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która jak zwykle, od ostatnich kilku tygodni, leżała rano na ich trawniku. Bart to było dziwne dziecko – Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak. Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała zdaniem Freddyego na chłopców [...]

Na przykład (błędów nie wskażę, bo ich nie zauważam, nie ma). :-) Będę delikatnie zmieniać:

“Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball. Jego piłki leżały rano na trawniku. Bart był dziwnym dzieckiem. Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak. Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała, zdaniem Freddyego, na chłopców [...]

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Porady Anet i Asylum, jak zwykle, w punkt i bardzo cenne. Od siebie dodam tylko jeden drobiazg: Freddy’ego, może ewentualnie Freddiego, ale raczej nie. To “y” w dopełniaczu utrzymuje się bez apostrofu tylko w odmianie węgierskich nazwisk (choroba Derzsyego).

Mnie się nie podoba to drugie zdanie:

Jego piłki leżały rano na trawniku.

Poprzednia wersja jest bardziej... klimatyczna, wprowadza taki fajny rytm, jest spójna z poprzednim zdaniem. Gdyby to drugie [zdanie] miało brzmieć jak powyżej, w ogóle bym je wyrzuciła.

Przynoszę radość :)

Trochę chrzęści...

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball, w zasadzie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która jak zwykle, od ostatnich kilku tygodni, leżała rano na ich trawniku.

Cokolwiek przedłużone. Parę byczków interpunkcyjnych.

Bart to było dziwne dziecko – Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak.

Dwa razy to samo. Ton ciut chwiejny.

Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała zdaniem Freddyego na chłopców [...]

Zdecydowanie nienaturalne.

 

Skoro robimy własne wersje, oto moja (zmiany minimalne):

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball. Właściwie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która, jak co rano od kilku tygodni, leżała na trawniku. Bart to było dziwne dziecko – Freddy mawiał, że jest z nim coś nie tak. Zdaniem Freddy’ego atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała na chłopców [...]

 

Ale jak sama bym to od zera napisała – nie wiem.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki za pomoc dziewczyny (i chłopaki). Szczerze nie skupiałem się za bardzo na interpunkcji (bo to taki pierwszy szkic), ale widzę, że zawsze rozbijałyście pierwsze zdanie i wezmę to pod uwagę przy poprawkach (odmiana Freddiego też się przyda).

Jeszcze raz dzięki śliczne.

Anet, ale to rzeczywiście bardzo dziwne, że piłkę baseballową zostawiał na trawniku. Tak się nie godzi. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cóż, ludzie bywają dziwni ;)

Przynoszę radość :)

Tak, bo ta piłka jest dla mnie – niewyobrażalna! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tak wygląda:

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Jak na język Polski można przetłumaczyć tail coat w odniesieniu do stroju kamerdynera lub innego wysokiego rangą sługi? Może być frak, czy to jednak określenie zarezerwowane dla strojów wieczorowych?

Proponuję liberia, nie zawsze w formie fraku, ale zwykle odnosi się do ozdobnego stroju służby. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Na najbardziej wytwornych balach, kiedy jedynym dopuszczalnym strojem męskim jest frak, we fraki ubrani są także kelnerzy, ale – w przeciwieństwie do gości – noszą czarne muszki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

ale – w przeciwieństwie do gości – noszą czarne muszki.

regulatorzy

zaintrygowałaś mnie, jako gbur, cham i prostak, co to nawet do opery w dresie, teraz się zastanawiam, co jest tym przeciwieństwem (u gości)? W głowie mam – goście do fraków:

– noszą miast muszek karaluchy?

– owszem noszą muszki ale zielone w czerwone groszki (albo w innym kolorze?)

– nie noszą muszek wcale

rozstrzygnij proszę ten mój savoir vivre’owy trylemat ;-)

entropia nigdy nie maleje

Jimie, do fraka zakłada się białą muszkę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Na najbardziej wytwornych balach, kiedy jedynym dopuszczalnym strojem męskim jest frak, we fraki ubrani są także kelnerzy, ale – w przeciwieństwie do gości – noszą czarne muszki.

W opowiadaniu Chestertona złodziej, ubrany we frak, udawał gościa wobec kelnerów, a kelnera wobec gości i wyniósł z hotelu srebrne łyżki XD więc goście pewnie też noszą muszki.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

cytaty z Biblii przeplata opowieściami o okrucieństwie Cherubinów

“Przeplata” może odnosić się do opowieści? Tak mi się wydaje, ale mi się często głupio wydaje.

I jeśli może, to powinno być samo “przeplata”, czy “przeplata z”?

Dziękuję

Zacytowane zdanie, według mnie, jest poprawne.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Regulatorzy.

Teraz mam wrażenie, że lepiej brzmiałoby 

Opowieści o okrucieństwach Cherubinów przeplata cytatami z Biblii”

bo cytat a opowieść długością się różnią i chyba to dłuższe powinno być z początku.

Owszem, jeśli to opowieści o okrucieństwach są tematem wiodącym, będą przeplatane cytatami.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

“I co potem?” chciałbym zapytać starca.

“I co potem?” – chciałbym zapytać starca.

Który zapis jest poprawny?

Rozumiem, że to zapis myśli, więc można dwojako:

„I co potem?” – chciałbym zapytać starca.

I co potem? – chciałbym zapytać starca.

 

A tu poradniczek, jak zapisywać myśli: Zapis myśli bohaterów

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję :)

Bardzo proszę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja również dziękuję za wskazówki. 

Morderco, pierwotnie słudzy w moim tekście nosili liberie, ale postanowiłam pójść w stronę klasycznego kamerdynera. Chyba użyję po prostu słowa “marynarka”.

Chcieli ją zabić, bo nie wpuściła ich do miasta, gdzie uprzywilejowani żyją w rozświetlonych domach i jedzą do woli.

Zatrzasnęła też dostęp do podziemnych schronów, w których na biedniejszych czekały bezpieczne jaskinie i codzienny przydział masy proteinowej.

W pierwszym zdaniu jest to czas przeszły/teraźniejszy, czyli tak jak powinno być, tak?

Jeśli tak, to w drugim powinno być “czekają” zamiast “czekały”?

Wyjaśnienia Tarniny o następstwie czasów zrobiły mi mętlik w głowie xD

W drugim powinno być “czekają” zamiast “czekały”, chyba że (z punktu prowadzenia narracji) już nie czekają, bo zostały skutecznie zatrzaśnięte. W takich chwilach mam ochotę powrócić do używania czasu zaprzeszłego. Mam też wątpliwości, czy dieta oparta głównie o masę proteinową byłaby szczególnie zdrowa.

Dzięki, Ślimaku. To na razie pierwszy draft, masa proteinowa jest roboczą sprawą. Jeszcze nie pisałem sfa i próbuję coś tam sklecić.

Wyjaśnienia Tarniny o następstwie czasów zrobiły mi mętlik w głowie xD

Cwaniucha. Zdania są OK, chyba, że zachodzi Ślimacza ewentualność.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Czy istnieje “fachowy” termin dla słów, które występują wyłącznie w liczbie mnogiej, a nie ma w pojedynczej (na przykład “ludzie”)?

Jak wygląda odmiana imienia Andy?

Różne strony różnie podają, głównie różnią się obecnością apostrofu.

Np. dopełniacz Andy’ego czy Andego? O Andym czy o Andim?

Bardziej się skłaniam ku pierwszej opcji.

O ile pamiętam, jeśli Y pełni funkcję samogłoski (np. Twój Andy), to wtedy odmiana z ciapką.

W przypadku Y jako spółgłoski (np. nazwisko Malfoy), to odmiana normalna.

Dziękuję

Ajzan, używa się zaczerpniętego z łaciny terminu plurale tantum (lm. pluralia), ale to dla rzeczowników, które naprawdę nie mają liczby pojedynczej (spodnie, wrota, kajdany...), a “człowiek – ludzie” to po prostu nieregularna odmiana przez liczbę. Przy okazji, poprawną pisownią jest “liczba pojedyncza”.

Dziękuję, Ślimaku. Kiedy pisałam tamto pytanie, jedynie “ludzie” przychodzili mi do głowy. A babol poprawiłam.

Akurat “ludzie” to po prostu rzeczownik zbiorowy :) Pluralis tantum są spodnie, sanki i drzwi (patrz na semantykę – jeśli w jakimś innym języku to może być pojedyncze, to w naszym jest pluralis tantum).

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dziękuję, Tarnino. ^^ Jak już pisałam, w momencie pisania tamtego komentarza, tylko słowo “ludzie: przychodziło mi do głowy.

A pytanie zadałam, bo zaczęłam myśleć nad kolejnym sposobem rozwiązania problemu braku polskiego odpowiednika singular they/them przy tworzeniu postaci niebinarnych. Pomysł był taki, aby imię takiej postaci było właśnie rzeczownikiem typu plurale tantum. Teraz jednak myślę, że lepszym rozwiązaniem będzie utworzenie fikcyjnego imienia,  będącego zupełnie nowym słowem, które jednak brzmi jak rzeczownik w liczbie mnogiej.

Ludzie – plurale tantum (jak spodnie, sanki...), mimo że są formą supletywną rzeczownika “człowiek”. Człowiek – singulare tantum. Rzeczowniki zbiorowe to na przykład “las”, “rodzina” – mające mnogi desygnat w swojej formie podstawowej.

https://encyklopedia.pwn.pl/szukaj/supletywizm.html

 

EDIT: Sorry, poprawiam się. Przedpiścy mają rację, co odmiana, to odmiana, choćby nie wiem jak nieregularna -ludzie” nie są plurale tantum. (Ale nie są też rzeczownikiem zbiorowym).

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dziękuję, jeroh. :-)

ludzie” nie są plurale tantum. (Ale nie są też rzeczownikiem zbiorowym).

Ludzie w ogóle są trudni :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Czy popielniczkę odkładam, czy odstawiam? (Taka płaska) :)

Popielniczki w ogólne bym nie tykała, ale jeśli już musiałabym mieć z nią do czynienia, to odstawiłabym ją gdzieś, gdzie nikt by jej nie zobaczył. ;)

A tak serio, to popielniczkę odstawiłabym. Tak jak talerz z daniem postawiłabym przed jedzącym. Puste talerze, szykując stół dla gości, też bym stawiała/ rozstawiała, ale nic się nie stanie, jeśli ktoś je położy/ porozkłada.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzieki, Reg :)

Kiedyś zwróciłaś mi uwagę na odłożoną butelkę i teraz wolę sprawdzać.

Jeśli odłożymy butelkę, ryzykujemy, że wyleje się jej zawartość. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cześć,

Pani wilkołakowa to: 

  1. wikołaczka
  2. wilkołaczyca
  3. czy po prostu wilczyca ?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

IMO, b, ewentualnie c ujdzie w tłoku. A tak naprawdę, to Tyś autor, jak nazwiesz, tak będzie.

Babska logika rządzi!

Jak dla mnie jedynie b.

entropia nigdy nie maleje

a dla mnie za bardzo na siłę i za bardzo podobne do wykałaczki.

b brzmi nieźle,

c od biedy można użyć, ale jako zamiennik, jeśli w tym samym tekście wilkołak jest nazywany wilkiem.

Dzięki, chyba zastosuję b i c zamiennie. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Zawsze możesz użyć też, w przypadku trzeciej opcji, słowa wadera jako synonimu.

Known some call is air am

Zwykle widuję b., c. by uszło (pomysł Outty też niezły), albo wymyśl coś sam. A. jest z lekka parodystyczne w wydźwięku.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

O ile basior jest dość dobrze rozpoznawalny, to wadera może już sprawiać kłopoty. Taki trochę bursztynowy świerzop :"P. Się każden jeden będzie zastanawiał o co kaman?

 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

@MbS – no co, Ty? Nawet Ci, co nie wiedzą, czym jest wadera, to wyłapią z kontekstu. A może nawet zapropsują za ładne słowotwórstwo :D

 

Dobra, ja wiem, że Ty tam w klimacie słowiańskim te wilkoczłeki robisz, ale dorzucę Ci coś takiego:

W WoD, settingu Warewolf, same wilkołaki nazywaja siebie Garou. W zależności, czy pochodzą od rodziców wilczych, czy ludzkich, są Lupinami lub Homidami. Żyją w klanach, które wyspecjalizowały się w czymś (Glasswalkers, Bonegnawers), lub też mają jednakowe pochodzenie etniczne (Fianna, Uktena, Wendigo), pochodzenie wilkołacze (Red Talons), a nawet jest klan Black Furies, do którego należą wyłącznie wadery (w dodatku z Peloponezu).

W zależności od fazy księzyca, podczas której doszło do pierwszej przemiany, pełnią różne funkcje: ragabash (kpiarz, łotrzyk, zwiadowca), theurge (mag, kapłan), galliard (bard, strażnik wiedzy i tradycji), philodox (sędzia, wódz), ahroun (wojownik).

Wiem, że to Ci nie pomoże, ale może na bazie tych nieppotrzebnych informacji dodasz jakiegoś kolorytu dodatkowego :D:D

 

Sorki za przydługi post.

Known some call is air am

Q, z mądrym to i pożytecznie i przyjemnie pogadać, tyle że teraz to ja od pół godziny googlam czternaście plemion. A tu pisać cza, a nie czytać :P

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

@MbS – no co, Ty? Nawet Ci, co nie wiedzą, czym jest wadera, to wyłapią z kontekstu. A może nawet zapropsują za ładne słowotwórstwo :D

yes

A tu pisać cza, a nie czytać :P

Cza to i to ;)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

 

Cza to i to ;)

 

Pro tip: Jak pewnie dobrze wiecie, przy moim bardzo ograniczonym czasie, przez większość tygodnia stosuję jednopółkulowy sen wolnofalowy, co umożliwia mi jedną półkulą czytać, gdy druga półkula mózgu śpi, a czasem, gdy obie nie śpią, jedną czytać, drugą pisać. Szczerze nie polecam tego sposobu ;P

 

entropia nigdy nie maleje

MordercoBezSerca, myślę, że Twoja forma jest najlepsza – ta, której sam użyłeś, zadając pytanie. :)

Pecunia non olet

Terminy “basior” i “wadera” brzmią dla mnie jakoś tak... formalnie, specjalistycznie. No i odnoszą się raczej do wilków, a mam wrażenie, że wilkołak to jednak nie do końca wilk, tak jak zmutowany Jeff Goldblum to nie do końca mucha. :-P

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Wystarczy pojechać do Tybetu i zasięgnąć nauk magicznych :)

ETA: To do Jima było, jakby co.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Wypowiedź w dialogu:

 

– Najczęściej klient się wzbrania, myśli: „nie potrzebuję tego”, albo...

 

– Pocieszyłaś Anastazję, mówiąc: „A niech się w prawdziwej desce zakocha”

Czy to jest dobrze zapisane? Chodzi mi o te cudzysłowie. I drugie pytanie:

 

– Przedstawiam ci... Necronomicon!

Czy Necronomicon powinienem zapisać kursywą? Czy nie ma potrzeby? A jeśli kursywą, to potem...

 

– Królowa moja! – powiedział Necronomicon.

Książka zaczyna gadać i wciąż pisać ją kursywą?

IMO, cudzysłowy w porządku, acz przecinek po “tego” bym wywaliła.

Z Necronomiconem trudniejsza sprawa. To tak dziwny przypadek, że chyba jak wymyślisz, tak będzie.

Babska logika rządzi!

Czy Necronomicon powinienem zapisać kursywą? Czy nie ma potrzeby? A jeśli kursywą, to potem...

Nie, po co. To imię postaci, tak w sumie. A nawet, gdyby nie było, to i tak raczej nie trzeba.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Jakiego rodzaju jest nazwa czytnika: kindle.  To znaczy: kindle pokazało, pokazał?

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Kindle to czytnik, czyli rzeczownik męskorzeczowy.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja bym dała rodzaj męski, ale bardziej od samego czytnika, a nie nazwy. I jak tak teraz myślę, to chyba nie spotkałam się, żeby kindle był podmiotem w zdaniu, zawsze raczej dopełnieniem/ okolicznikiem (np. na kindlu wyświetliło mi się; a nie kindle wyświetlił – ale może tylko mnie ta druga forma dziwnie brzmi).

Dream big.

Dzięki drogie panie :)

Dog, za bardzo się tak nie da. Całe zdanie brzmi: Zamiast otworzyć się na zaznaczonej stronie powieści, kindle pokazał bibliotekę. A zmienić na urządzenie albo czytnik się nie da, bo mam je wcześniej. Później zresztą też ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

… Kindle się otwiera? O.O A serio, zdanie jest dość potoczne. Jeśli leży w kontekście, to niech mu tam.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Większość czasu potrafił spędzić, stojąc bezczynnie i wodząc dookoła nieobecnym wzrokiem.

 

Przecinek przed “stojąc” jest potrzebny czy nie?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Znam ludzi, którzy mówią kindel lub kundel. Kindel nawet podpada pod jakieś zjawisko fonetyczne w językach słowiańskich, więc jest uprawnione. Kindel – kindla ofkors. Jakaś metateza albo co.

http://altronapoleone.home.blog

Bolly: potrzebny. Przed imiesłowami zawsze :-) 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Cześć.

Powinno być:

“Swoim brakiem reakcji gapie dawali ciche przyzwolenie na upokarzanie nas.”

czy raczej:

“Swoim brakiem reakcji gapie dawały ciche przyzwolenie na upokarzanie nas.”?

Gap jest rodzaju męskoosobowego, więc poprawnie tak, jak napisałaś w pierwszym zdaniu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziecko można zapisać na kółko teatralne, czy raczej do kółka teatralnego?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

https://bit.ly/36hZw0L

https://bit.ly/3hMIZHH

 

Do kółka jest użyte w tym kontekście częściej. Na kółko wydaje się znaleźć swoje zastosowanie w chodzeniu na kółko, ale i wtedy wydaje się nieco potoczne, może nawet niepoprawne. Do kółka ma w źródłach głównie gazety, na kółko różne fora.

Dzięki, Reg. ^^

Jeśli drzwi obłażą z farby, to można napisać, że są “odarte” lub “obdarte”? Definicje słownikowe wskazują, że te przymiotniki odnoszą się raczej do ludzi. 

Odrapane?

Babska logika rządzi!

Dzięki, tego słowa mi brakowało :)

Mogą być odarte. Albo obłażące. Albo farba może się łuszczyć, odpadać, obłazić... nie wszystko trzeba robić przymiotnikiem.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Nie wszystko, ale tu akurat nie mam co się rozwodzić nad drzwiami, bo i lokacja trzecioplanowa i większej roli nie grają. Ale dobrze, że odarte mogą być. Taką miałem pierwszą myśl, a potem naszły wątpliwości :P

W zasadzie “odarte” przywodzi na myśl celowe odzieranie z farby przez, na przykład, szalonego naukowca zamkniętego w żółtym pokoju... eee... tego. Znaczy. Ale mogą też być odarte przez czas z farby, która jest ich przyrodzonym prawem.

Ale niewykluczone też, że mi odbija XD

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Ale mogą też być odarte przez czas z farby, która jest ich przyrodzonym prawem.

Tak, bardziej chodziło o to – to drzwi gabinetu niekoniecznie ludzkiego doktora w niekoniecznie normalnym miejscu.

Ale niewykluczone też, że mi odbija XD

Jeśli szukasz potwierdzenia tej opinii, to u mnie go nie znajdziesz :P

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Ja zostawiłabym słowo “odarte” do innych kolokacji: człowiek odarty z marzeń, odarty ze złudzeń.

A z drzwi farba odłazi albo są odrapane, jak podpowiedziała Finkla.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zostawiłem “odrapane” :)

Kolejne pytanie.

– Brak mi już tylko jednej satysfakcji – miłości! Powiadają, że...

Czytałem kilka opowiadań, gdzie stosowano taki zapis z półpauzami w środku wypowiedzi (np. u Dukaja), ale to raczej mniejszość. Czy to błąd? Czy któraś z poniższych wersji byłaby lepsza?

– Brak mi już tylko jednej satysfakcji... miłości! Powiadają, że...

– Brak mi już tylko jednej satysfakcji: miłości! Powiadają, że...

 

Mnie się wydaje, że to dopuszczalne, ale na pewno na portalu ktoś Cię skrytykuje.

Babska logika rządzi!

Zanaisie, dodatkowe półpauzy w dialogach nie są błędem, ale uważam, że szalenie utrudniają lekturę. Moim zdaniem obie wersje są lepsze od przykładu z dodatkową półpauzą.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Też tak uważam, ja bym dała trzy kropki.

Przynoszę radość :)

Finklo, Reg, Anet – dziękuję. Dwukropek z jednym wyliczeniem trochę dziwnie wygląda, więc zostają trzy kropki.

Dobra decyzja, Zanaisie. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale “satysfakcji”? Łooot?

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Tarnino

Satysfakcja – uczucie zadowolenia ze spełnienia pewnych oczekiwań.

Lepsze byłoby “spełnienie”? 

Skoro obiekt X oczekuje już tylko miłości i tylko ona może go zadowolić, to uznałem, że “satysfakcja” będzie odpowiednim słowem. Teraz możesz zmasakrować mój wywód :)

Nie będzie. https://sjp.pwn.pl/szukaj/satysfakcja.html I Ty sam o tym wiesz:

Satysfakcja – uczucie zadowolenia ze spełnienia pewnych oczekiwań.

Z tego, co tu powiedziałeś, wynika (i nie będę się z tym kłócić), że najpierw jest miłość (której facet oczekuje), a potem zadowolenie, satysfakcja z niej, bo oczekiwanie się spełniło i dostał, co chciał – miłość (no, mogłabym się pokłócić, ale nie na poziomie językowym). Czyli miłość nie jest satysfakcją.

CBDU.

 

 

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

   

 

W takim razie, jakie słowo byś proponowała? Bo ślizgam się po zrozumieniu Twojego rozumowania, ale zanurzyć się w nim nie potrafię. Naprowadź mnie, proszę :P

W takim razie, jakie słowo byś proponowała?

Żadne. Konstrukcja jest zła:

– Brak mi już tylko jednej satysfakcji: miłości!

To po prostu nie po naszemu. Ale jeśli chcesz wiedzieć, jak bym wyraziła tę myśl (nie zapominając, że myśli nie można całkiem oderwać od jej wyrazu), to prawdopodobnie jakoś tak:

– Do szczęścia brakuje mi już tylko jednego: miłości!

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki :)

 

To po prostu nie po naszemu.

 

 

Ale serio, EOT angel

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

To znów ja (nie cieszę się z tego powodu)

Mam takie zdanie:

Robił to, aby skraść choć część tej siły.

Autokorekta wstawia mi przecinek przed “choć”, ale myślę, że zupełnie tam nie pasuje. Czy w ogóle “choć” jest w tym zdaniu dobrze użyte, czy lepiej zmienić np. na “przynajmniej”?

Jest OK. Bez dodatkowego przecinka.

Babska logika rządzi!

Dziękuje pięknie.

Gra i śpiewa. Autokorektę wyłącz – potem przelecisz tekst sprawdzaczem, a na razie nie ma co się rozpraszać.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Krótkie pytania:

– Miłość po łacinie to amore, amare, amor? Bo słowniki coś szaleją.

 

 Zapytać „jak leci?” dziewczynę...

Zapytać – jak leci? – dziewczynę...

Chyba pierwsza wersja jest poprawna? Tzn. czy dobrze jest taki cytat wkomponowany w zdanie? 

 

 

Amo, amare, amavi, amatum = kocham, kochać, kochałem, kochanie (rzeczownik odczasownikowy). Tak słowniki podają formy czasownika.

Amor = miłość jako rzeczownik (ze wskazaniem na romantyczną).

“Agricola puellam amat” = Rolnik kocha pannę.

“Agricola puellas amat” = Rolnik kocha panny (liczne).

“Agricolam puellae amant” = Panny kochają rolnika. (Deklinacja, hurra! ^^)

 

A cytat jest trochę dziwny, daj większy kawałek zdania?

 

ETA: A, i “amor” jest w deklinacji trzeciej:

Nom: amor (sg), amores (pl)

Gen: amoris, amorum

Dat: amori, amoribus

Acc: amorem, amores

Abl: amore, amoribus

Voc: amor!, amores!

 

(I jeśli myślisz, że wypisałam to z pamięci, to mnie przeceniasz XD)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Czyli “Miłość” w tytule, to będzie tylko “Amor”? Czemu mi słownik pokazał Amare jako “miłość” to nie wiem.

 

Cytat nie chcę dawać całkowity, bo zepsuje dowcip, więc coś podobnego:

– Jak leci?

Głupi pomysł! Zapytać “jak leci?” faceta, który właśnie zmarł.

Mniej więcej o to :)

I dzięki, Tarnino.

 

 

Czyli “Miłość” w tytule, to będzie tylko “Amor”? Czemu mi słownik pokazał Amare jako “miłość” to nie wiem.

W mianowniku – tak. A jakiego słownika używasz?

Głupi pomysł! Zapytać “jak leci?” faceta, który właśnie zmarł.

Tak jest dobrze. Dałabym “pytać”, nie “zapytać”, ale to może być kwestia słuchu.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Chciałem dać “miłość demoniczna” i dałem “amare demonica”, ale dobrze, że pytam :P

W ogóle nie istnieje słowo “demonica” w łacinie? Pojechałem z inwencją. Chodziło o grę słowną z imieniem Monika, ale chyba pomysł upadł. Zwarcie w mózgu.

Hmm. Chyba nie. Po pierwsze “demon” pisze się przez dyftong: daemon (”ae” wymawiasz z grubsza jak “e”). Da się od tego na pewno utworzyć przymiotnik, ale czy to by brzmiało przyzwoicie – tak daleko moja wiedza nie sięga. Zgłoś się do ninedin, ona napisała podręcznik i może nawet ma jeszcze jakieś egzemplarze autorskie, jak ładnie poprosisz :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Istnieć istnieje, choć nie wiem, czy w klasycznej łacinie, czy dopiero późniejszej. To pochodzi od greckiego daimon, po łacinie się zrobił daemon oczywiście.

 

Miłość jednakowoż to “amor” czyli “amor daemonicus” byłby. Rodzaju żeńskiego jest “caritas”, ale to inny rodzaj miłości, “caritas daemonica” to ciekawy koncept, ale nie wiem, czy Ci spasuje ;)

 

Amare to bezokolicznik – kochać. “daemonice amare” znaczyłoby “kochać demonicznie”, ale tu też nie jestem pewna, czy to dobra łacina.

 

Niestety w żadnym języku romańskim nie uzyskasz rodzaju żeńskiego: hiszp. el amor demonico, wł. l’amore demonico, fr. l’amour demonique. Akurat po francusku przynajmniej “l’amour de Monique” brzmi identycznie, a pisze się tak samo w sensie liter, choć inaczej poustawianych.

http://altronapoleone.home.blog

O, matko! Zagmatwane, ale jednocześnie interesujące. Najbliżej do mojej koncepcji brzmi “caritas daemonica”, ale to tak inny rodzaj miłości, że zupełnie odpada.

Muszę porzucić ten tytuł i wymyślić coś innego, ale dzięki wielkie za podzielenie się wiedzą. Uniknąłem w tytule zbrodni na języku :P

Argh, jeszcze trochę, i się wypiszę z ludzkości jako niegodna. Czy ktokolwiek zna jakiekolwiek synonimy słowa “pająk”? (Nie, “owad” to nie pająk, więc się nie nadaje, a “stawonóg” to ostatnia deska ratunku. Zachciało mi się pająka, kurrrczę...)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Niestety, Tarnino, poza pajączkiem nie znalazłam innych synonimów. :(

Do głowy przychodzi mi jeszcze zwierzątko. A może dałoby się wykorzystać nazwę pająka, np. krzyżak, tarantula, czarna wdowa, ptasznik...

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ośmionóg jest kulawy, pajęczak słaby. Jako rzecze Reg – nazwa konkretnego gatunku, może imię osobnika. Albo jakieś opisy – od włochatego monstrum przez tępiciela much i niestrudzoną prządkę do mojego pieszczoszka.

Babska logika rządzi!

Stwór. Stworzenie. Stworzonko. – W zależności od nastawienia narratora ;)

 

Ośmionóg raczej w lekko humorystycznym zabarwieniu, wtedy spoko.

http://altronapoleone.home.blog

Arachnid?

Known some call is air am

Hmm. Pająk ma być miły, ale bez przesady :) Chyba faktycznie “zwierzątko” najlepsze... Albo “stworzonko”... “Arachnid” brzmi trochę... nie do tego tekstu XD (zobaczyłam orzeszek ziemny z ośmioma nogami, ale dzisiaj zalatana jestem XD)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Sieciorób, jeździec babiego lata, ośmionoga much zagłada*, pan zdupynitka...

 

*) “Ośmionóg jest kulawy” – kulawy ośmionóg nadal jest szybki, a już na pewno śmiga lepiej niż jego zaplątana w pajęczynę kolacja ;)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Łaaał XD

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Hej! Mam wątpliwości dotyczące odmiany skrótu KOD (Królewski Oddział Dochodzeniowy). W przypadku, gdy piszę o siedzibie tej instytucji, to powinnam napisać siedziba KOD-etu?

A może dla Królewskiego Oddziału Dochodzeniowego mogę stworzyć określenie zwyczajowe “Kod” i odmieniać jak nazwę własną. Czy to jednak będzie błąd?

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Ja bym pisała “siedziba KOD-u”. Jak ZUS-u.

Babska logika rządzi!

Napisałabym:  siedziba KOD-u, tak jak o siedzibie PKS-u, siedzibie Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zgadam się z Finklą. Ale może jeszcze przemyśl taką nazwę, bo to zbacza w stronę polityki świata za oknem. Chyba, że to celowe... ;-)

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Dzięki. A w innych przypadkach: o KOD-ie, KOD-em?

 

Krar, o kurczę, nie pomyślałam o tym, nie chcę zbaczać w stronę polityki.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

O KOD-zie, skrótowiec odmieniasz jak rzeczownik pospolity, tylko zapis jest inny.

A czyli jednak z “z”. Dzięki wielkie za pomoc, to teraz idę jeszcze literki przestawić, żeby nie było politycznie ;).

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Mądre głowy, pomożecie?

Jeśli wino nazywa się chardonnay, to bierze się łyk chardonnay czy chardonnaya/-u? A może jeszcze inaczej?

MrBrightside, ŁYKÓW SIĘ NIE BIERZE!

Ja wypijam łyk chardonnay.

Dodam, że na jednym łyku nie kończę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cóż za faux pas!

Dziękuję, Reg! I miłego chardonnay. ;D

Siorb siorb. Dziękuję. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Też bym nie odmieniała. Pozdrawiam z pobliża ojczyzny chardonnay ;)

http://altronapoleone.home.blog

I bardzo dobrze, Drakaino, bo to rzeczownik nieodmienny. :)

edycja

Zazdroszczę rzeczonego pobliża.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeśli zapisuję kwestie w języku migowym, to dobrze jest od razu interpretować ciąg znaków (”uciekam”), czy zastosować dosłowne tłumaczenie każdego pojedynczego (”ja uciekać”)? Ta druga opcja kojarzy mi się z kwestiami dzikich plemion w starych książkach i filmach.

Dodam, że opowiadanie jest pisane z perspektywy postaci słyszącej, rozmawiającej z osobą niemą.

A jak twój bohater mówi po angielsku, to “I’m running” tłumaczysz jako “ja bieganie” czy “biegnę”? Nie widzę powodu, żeby tłumaczyć język migowy inaczej niż inne języki.  O ile faktycznie rozmowa przebiega normalnie płynnie, a nie np. bohaterowie migowego nie znają i nie rozszyfrowują po jednym geście. 

Dziękuję. ^^

Hej!

 

Pytanko: co ma owca?

Nogi, łapy, racice, kończyny? Chce napisać coś w stylu: owca poderwała do góry przednie łapy, ale brzmi to osobliwie. Jak to zgrabnie wyrazić? Pomóżcie, proszę.

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

A może: ...owca poderwała do góry przednie raciczki...

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Najogólniej to "kopyta" – owce należą do rodziny wołowatych, a to z kolei rodzina ssaków parzystokopytnych. Racice również pasują, bo to hodowlana nazwa kopyta osłaniającego III lub IV palec ssaków parzystokopytnych. Źródło: jedyna i niepowtarzalna, ta o której śnił Rysiek Riedel.

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Nogi poderwała. Nogi. Raciczki ma na końcu tychże. Kopyta zasadniczo mają tylko nieparzystokopytne (wiem, wiem, nielogiczne, czepiajcie się biologów). I “poderwała do góry” to masło maślane.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Tarnino, Encyklopedia PWN mówi: 

kopyto, 

ostatni człon palca ( kończyny) u ssaków nieparzystokopytnych i parzystokopytnych;

Nie słyszałem o tym, żeby kopyta miały tylko nieparzystokopytne.

 

Krarze, ale Twoja owca faktycznie niech podrywa nogi. Natomiast jeśli ma kopać, to niech wali kopytem ;) (chyba, że to jednak nie kopyto :P)

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Dzięki wielkie! Przeczytałem, analizuję i coś z tego sklecę.

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Nie słyszałem o tym, żeby kopyta miały tylko nieparzystokopytne.

Czyżby moja edukacja była... przestarzała...?

Za niecały miesiąc będę staaraaa crying

 

ETA: A, ale jakby co, to możesz jeszcze spytać NaNy, ona zawodowo w zwierzątkach.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Za niecały miesiąc będę staaraaa

Urodziny? Pamiętaj, że od pewnego momentu przestajesz się starzeć, tylko wbijasz kolejny level ;)

 

Known some call is air am

Dotarł do zamku, w którym, jak głosiła wieść, mieszka/mieszkała czarownica.

 

Czy to będzie mowa zależna?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Na czuja „mieszkała”, ale w określonej narracji może być „mieszka”, ale poczekaj na lepiej znających się na rzeczy.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dotarł do Zamku Orawskiego, w którym, jak podawał przewodnik Eljasza, przetrzymywano kiedyś zbójników – postać czyta przewodnik Eljasza, funkcja więzienna to przeszłość już z perspektywy przewodnika, a tym bardziej bohatera (jeszcze przed II wojną posłużylibyśmy się czasem zaprzeszłym).

Dotarł do Zamku Orawskiego, w którym, jak podawał przewodnik Eljasza, przetrzymywano zbójników – postać czyta przewodnik Eljasza, funkcja więzienna jest współczesna przewodnikowi, a prawdopodobnie także postaci (temu jednak można zaprzeczyć w dalszej narracji).

Dotarł do Zamku Orawskiego, w którym, jak podawał przewodnik Eljasza, przetrzymuje się zbójników – postać czyta przewodnik Eljasza, narrator wszechwiedzący potwierdza, że funkcja więzienna istniała nie tylko wówczas, ale utrzymuje się aż po dziś dzień w przypadku książki osadzonej w naszym świecie lub do ostatnich znanych wydarzeń w przypadku książki osadzonej w świecie zmyślonym (struktura trochę ekwilibrystyczna, ale poprawna).

Dotarł do Zamku Orawskiego, w którym, jak podaje przewodnik Eljasza, przetrzymywano kiedyś zbójników – narrator wszechwiedzący powołuje się na przewodnik Eljasza, aby stwierdzić, że funkcja więzienna istniała, ale już dla bohatera jest przeszłością.

Dotarł do Zamku Orawskiego, w którym, jak podaje przewodnik Eljasza, przetrzymywano wówczas zbójników – narrator wszechwiedzący powołuje się na przewodnik Eljasza, aby stwierdzić, że funkcja więzienna jest współczesna bohaterowi utworu.

Dotarł do Zamku Orawskiego, w którym, jak podaje przewodnik Eljasza, przetrzymywano zbójników – narrator wszechwiedzący powołuje się na przewodnik Eljasza, aby wspomnieć o funkcji więziennej, ale uchyla się na razie od ustalenia, czy utrzymuje się ona do czasów bohatera.

Dotarł do Zamku Orawskiego, w którym, jak podaje przewodnik Eljasza, przetrzymuje się zbójników – narrator wszechwiedzący powołuje się na (skądinąd XIX-wieczny) przewodnik Eljasza, aby stwierdzić, że funkcja więzienna utrzymuje się aż po dziś dzień, czyli bredzi od rzeczy.

 

Czyli w przypadku czarownicy, moim zdaniem, “mieszka” oznaczałoby wyraźnie, że narrator wszechwiedzący gwarantuje swoim autorytetem prawdziwość plotek oraz przetrwanie czarownicy w zamku do końca fabuły i o jeden dzień dłużej.

Nie, to nie jest mowa zależna. Możesz zamienić “jak głosiła wieść” na przykład na “ponoć” i dalej będzie:

Dotarł do zamku, w którym ponoć mieszkała czarownica.

Wersja z “mieszka” powoduje zeza mojego wewnętrznego wzroku oraz zawroty głowy od logicznego błędnika.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dzięki i przepraszam za głupie pytanie. Na swoje wytłumaczenie mam tylko to, że ostatnio nie jestem w najlepszej kondycji psychofizycznej.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Nie ma sprawy, ja też nie jestem. Taka zamiana problematycznego wyrażenia na synonim często pomaga, tak w ogóle. Polecam.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Ślimaku, ależ mi radość uczyniłeś, rozpatrując tyle możliwych przypadków! Kapitalne, podoba mi się taka analiza. :-)

O jednym ze wspomnianych przez Ciebie układów myślałam (nie w tak uporządkowany sposób, rzecz oczywista). Przyszła mi do głowy następująca sytuacja: „A co jeśli nasz dzielny obieżyświat wyruszył dawno temu (fantasy) albo wręcz przeciwnie, dla niego podróż trwała krótko, lecz relatywizacja czasu spowodowała, że w miejscu, do którego przybył, minęło wiele lat (bardziej sf) i wtedy pada  inkryminowane zdanie. Lekko je wyostrzam:

Dotarł do zamku, w którym, jak głosiła wieść gminna (na jego zacofanej planecie przed ponad wiekiem), mieszka czarownica. Miał nadzieję, że ona jeszcze żyje bądź ktoś z jej rodu, w przeciwnym razie nie ma już dla nich nadziei.

Zerknijcie, czy dalej byłoby nie ok. ;-)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Szczerze mówiąc, nie wiem. Wydaje mi się, że taki przeskok do czasu teraźniejszego silnie sygnalizuje trwałą właściwość. Ku swemu zdumieniu znalazł rudę fluoru, który jest pierwiastkiem skrajnie reaktywnym – z pewnością. Dotarł do zamku, w którym przetrzymuje się zbójników – może jeszcze od biedy, chociaż już przestaję być przekonany. Dotarł do zamku, w którym mieszka czarownica – chyba tylko, gdyby z kontekstu uniwersum wynikało, że czarownice są lub mogą być bezczasowe i trwale związane ze swoimi siedzibami.

Zaznaczam jednak, że to, co tu robię, to zgadywanka na wyczucie. Nie bardzo mam pomysł, w jakim profesjonalnym źródle dałoby się sprawdzić podejście językoznawców do tego zagadnienia.

zgadywanka na wyczucie. Nie bardzo mam pomysł, w jakim profesjonalnym źródle dałoby się sprawdzić podejście językoznawców do tego zagadnienia.

Cholipciuś, czyli masz podobną do mojej intuicję/przeczucie. Czasami wiadomo, ale kontekst może uzasadniać konstrukcję/składnię (nie wiem nigdy jak to określić). Też próbowałam ustalić różne  rzeczy, podobne i nie udało mi się – przy googlowaniu. W rozmowach uzyskiwałam odpowiedź „psychologiczną” – to zależy, więc  bliska mi Twoja opinia. Naturalnie, może dzielę włos na czworo albo nawet na więcej części i wymyślam niestworzone, ale, zmierzając do konkluzji, są prawidła i odstępstwa. Odróżnić je nie zawsze jest łatwo. Kurcze, może, to jest ten artyzm, dyskurs pomiędzy utworem i jego odbiorcą.

 

*żeby nie było, jestem za poprawnym pisaniem. :-) 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Można zapytać na PWN... :)

Wydaje mi się, że taki przeskok do czasu teraźniejszego silnie sygnalizuje trwałą właściwość.

Tak, mnie też. Ale, jako się rzekło, to nie jest mowa zależna. “Jako wieść gminna niesie” nie oznacza, że jest sobie jakaś wieść, i ona chodzi po gminach, opowiadając o czarownicach – to tylko odpowiednik “podobno” (sama początkowo zgłupiałam, ale po herbatce wpadłam na to proste rozwiązanie). Język nie jest mechaniczny, tylko semantyczny, dzięki Ci, Thocie-Hermesie.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Ślimaku, wstaw to do publicystyki jako poradnik :)

http://altronapoleone.home.blog

To znowu ja. Czy w wyrażeniu “jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki” słowo “czarodziejskiej” można zastąpić słowem “magicznej”?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Wyrażenie „jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki” jest związkiem frazeologicznym, czyli formą ustabilizowaną, utrwaloną zwyczajowo, której nie korygujemy, nie dostosowujemy do współczesnych norm językowych ani nie adaptujemy do aktualnych potrzeb piszącego/ mówiącego.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak właśnie myślałem. Dzięki.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Bardzo proszę.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Drakaino, dziękuję za zachętę, ale wydaje mi się, że to bardzo mało materiału jak na porządny poradnik. Poza tym w celu napisania wartościowego poradnika musiałbym jednak znaleźć artykuły naukowe o następstwie czasów w narracji, a nie “wydaje mi się”.

Pytanie interpunkcyjne: zdanie zaczynające się od “chyba że” – czy tu wstawiamy przecinek, czy na zasadzie “cofania przecinka” rezygnujemy z niego?

 

Bez przecinka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ślimaku, wyczuwam w Tobie bratnią duszę w impostor syndromie ;)

http://altronapoleone.home.blog

Oni tylko czyhają, żeby nas na czymś przyłapać...

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Cześć

Walczę z interpunkcją :/. Jak poprawnie zapisać przecinki w dialogu typu:

– Na zdrowie wam!

– A i wam najlepszego!

Jak tu wychodzi ten “bezpośredni zwrot do adresata”? 

 

dzięki i pozdro

M.

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Dobrze jest. Przecinek dałbyś, gdyby był wołacz doklejony do wypowiedzi, o tak:

 

– Panie bracie, cosik mi się nie widzi ta wyprawa.

 

Albo gdyby było kilku adresatów:

 

– Drogi nasz laureacie i ty, droga nasza małżonko laureata!

 

Ale u Ciebie przecinki niepotrzebne.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Dziękuję serdecznie :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Zwracam uwagę, że tu w ogóle nie ma wołacza, więc o przecinkach nie ma mowy.

Zdrowie [komu czemu, celownik] wam!

To jest takie jak “witam cię/was/państwa” [dopełniacz] i tak dalej.

http://altronapoleone.home.blog

Tak jest, o precyzyjna. blush

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Jeden osobnik opowiada i mówi.

Pierwszy brat spytał króla: “dlaczego kupiłeś jego buty?”.

Czy to poprawny zapis? Musi być dwukropek? A po dwukropku może być małą literą?

 

Jakiś taki angielskawy. Po tym wszystkim możesz kropki nie dawać, skoro masz pytajnik. Poza tym zapisałabym to jako normalny dialog, choć coś takiego na pewno widziałam... kurrrczę, mózg gnije na starość.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Kropka po przytaczanym pytaniu jest niestety ponoć obligatoryjna

http://altronapoleone.home.blog

Nie chcę tego zapisać jako dialog, bo to część opowieści, którą jeden ktoś przytacza innemu ktosiowi. Tarninko, proszę nie gnić i się nie rozkładać!

Zanais, moim zdanie w tym przypadku dwukropek jest obowiązkowy, podobnie jak wielka litera na początku, bo cytujesz całe zadanie (pytanie w tym przypadku). Kropka na końcu musi być. Tutaj jest fajny przykład. Oczywiście możesz też wybrnąć z tego unikając cytatu i tylko przytoczyć sens pytania.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Dzięki, Alicello. O to mi chodziło :)

Oczywiście możesz też wybrnąć z tego unikając cytatu i tylko przytoczyć sens pytania.

O, dobra myśl.

Tarninko, proszę nie gnić i się nie rozkładać!

Stara się robię... buuu...

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

A co ja mam, pomyślał Piesek Esek.

A co ja mam?, pomyślał Piesek Esek.

A co ja mam? – pomyślał Piesek Esek.

 

Któraś z tych form jest niepoprawna? Wydaje mi się, że druga, a co do pierwszej nie jestem pewien.

Zanaisie, tu znajdziesz wskazówki jak zapisywać myśli bohaterów.

Po pytajniku nie stawia się przecinka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy, korzystam z tego poradnika, tylko trochę zwątpiłem przy pytaniu, bo zdanie oznajmujące to wiem jak zapisać :) Nie wiem z pytajnikiem.

Zanaisie, napisałabym tak, jak w ostatnim zdaniu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja wybieram środkową wersję: A co ja mam?, pomyślał Piesek Esek. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie, środkowa wersja zdecydowanie niepoprawna. Ja najchętniej używam numeru jeden, ale faktycznie, jeśli chcesz pytajnik, to może przeszkadzać. Z drugiej strony, czytelnik chyba się połapie.

Ewentualnie może być tak:

A co ja mam? pomyślał Piesek Esek.

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

O, i po pytajniku z małej? To tak można?

To dalszy ciąg tego samego zdania. Ja tak robię. Ale może ludzie się boją wytykać...

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Cześć!

 

Czy ktoś wie, jak się prawidłowo nazywa taki “murek”, który okala dach bloku z wielkiej płyty. Jak to fachowo nazwać? Bo opaska to nie jest, murek trochę mi nie pasuje do sceny (ma być nieco dramatycznie)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pozdrawiam i z góry dzięki za pomoc!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Krar,  chyba chodzi Ci o attykę. Zobacz sobie definicję.

Attyka to górny element konstrukcyjny budynku, który wystaje ponad powierzchnię dachu i może przybierać różne formy – murku, balustrady, ażuru czy ścianki.

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Hej

Przedrostek “cyber” piszemy z wyrazami łącznie? Cyberarmie, cybertopór, cyberarmata? Czy cyber-topór, cyber-armata? Myślę, że to pierwsze, ale są jakieś wyjątki?

Ja bym pisała łącznie, bez dywizu. Jak w cyberpunku.

Babska logika rządzi!

Dzięki, Finklo yes

Hej

Mam wymyślone drzewo – jagogon. I teraz pytanie:

Pozbyć się jagogona czy jagogonu?

Jest jakaś reguła do odmiany wyrazów kończących się na -on? Bo np. pozbyć się stadionU, ale pozbyć się ogonA.

Brałabym przykład z innych drzew: jesion – jesionu, klon – klonu, dąb – dębu,  jawor – jaworu.  Jednakowoż nie będzie błędu, jeśli będziesz wzorował się na innych drzewach: platan – platana, buk – buka/ buku, jarząb – jarzębu/ jarzęba, grab – grabu/ graba, modrzew – modrzewia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Regulatorzy :)

Czyli może być tak lub tak, byle trzymać się raz obranego sposobu.

Otóż to, Zanaisie, konsekwencja jest bardzo wskazana. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zawsze możesz napisać “ściąć jagogon” :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Sugerowałbym raczej “jagogonu” – jak słusznie wskazała Reg, obydwa warianty są formalnie poprawne (byle obrać jeden i przy nim pozostać), ale przy odmianie “jagogona” miałbym usilne wrażenie, że mowa o jakimś gatunku gada.

Też uważam, że jagogonu lepiej pasuje :) Dzięki.

W dialogu wypada mi napisać coś takiego:

– Pożar w maszynowni! Zamknąłem drzwi, włączyłem instalację CO₂. Sytuacja opanowana.

 

Chodzi oczywiście o CO₂. Napisanie “dwutlenek węgla” byłoby ścisłe, poprawne i prawdziwe, ale nierealistyczne, bo ludzie tak nie mówią (na pokrętłach, przyciskach i butlach jest oznaczenie, żeby było zrozumiałe w różnych językach).

Czy należy napisać “ceodwa”, czy “CeOdwa”, czy może CO2? Jeszcze jakoś inaczej?

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Intuicyjnie: zostawiłbym CO2. Albo napisał dwutlenek węgla. Bardziej mnie zastanawia, co to za instalacja jest? Gaśnicza?

Known some call is air am

Tak, gaśnicza w maszynowni statku, standard.

Intuicyjnie też bym zostawił, bo się pisze F-16 w dialogach, a nie jakoś inaczej (”ef-szesnaście”), ale ja swojej intuicji nie wierzę w kwestiach reguł zapisu czegokolwiek. Zwłaszcza, że one się ciągle zmieniają.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Nie udało się :-(

Nie było nic na temat wzorów chemicznych, ani cytowania oznaczeń z butli/przycisków/lampek.

Problem z F-16 tekst ten rozwiązuje, ale nie rzeczone problematyczne CO₂ czy może CO2 :-(

Biorę też pod uwagę, że nie umiem czytać. Oczywiście założeniem do rozważań jest to, że nie da się (fabularnie) uzasadnić, że bohater powie “dwutlenek węgla”.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Darku, może Tarnina podpowie – zna się na chemii i na poprawnym pisaniu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, zmęczę Tarninę i pochwalę się rezultatem.

Radek/Radosław :-)

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Oczywiście założeniem do rozważań jest to, że nie da się (fabularnie) uzasadnić, że bohater powie “dwutlenek węgla”.

A kto powiedział, że się nie da, Radomirze? XD Sprawdź priv :)

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

I teraz nikt mi nie uwierzy, że napisałaś: “CO₂”.

 

Napiszę tak:

– W obliczu pożaru maszynowni, uprzejmie proszę oddalić się pospiesznie z pomieszczenia, a ostatni niech nadusi włącznik instalacji gaszącej dwutlenkiem węgla – polecił bosman.

– Zaiste – potwierdzili swoje przekonanie do słuszności rozkazu, zgromadzeni tam marynarze.

 

Dziękuję, ubawiłem się :-)

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

I teraz nikt mi nie uwierzy

He, he, he ^^

ostatni niech nadusi włącznik

Spróbuj tylko...

I nie dawaj przecinka między podmiot, a orzeczenie :P

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Ależ, Tarnino, to jest właśnie typowy przykład zdania, w którym nie daje się przecinka. Między ciszą a ciszą... między ustami a brzegiem pucharu... między podmiot a orzeczenie.

 

Czy może zamyśliłaś ten przecinek jako autoreferencyjny żart? – teraz już nie jestem pewien.

I nie dawaj przecinka między podmiot, a orzeczenie :P

Yepblush

Sama słuszność, ale shotgun z lunetą i to jeszcze taką korekcją na boczny wiatr?

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Czy może zamyśliłaś ten przecinek jako autoreferencyjny żart? – teraz już nie jestem pewien.

… już zawsze będziesz się nad tym zastanawiał. Muahahahaha XD

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Nowa Fantastyka