- Hydepark: Wzajemna pomoc językowa przy pisaniu opowiadań

Hydepark:

inne

Wzajemna pomoc językowa przy pisaniu opowiadań

:)

Komentarze

obserwuj

Jak w języku polskim pisać o osobach, które nie identyfikują się ani jako kobieta, ani mężczyzna? W języku angielskim stosuje się formę ‘they/them’.

Miałem nad tym rozkminę w styczniu, gdy pisałem tekst z narratorem pierwszoosobowym. Bohaterem był “cyberbyt” (upraszczając – SI o co najmniej ludzkiej inteligencji) nie znający konceptu płci w swojej kulturze. Zdecydowałem się na stosowanie liczby mnogiej (”wchodzimy”, “sprawdzamy”), co pasowało do konceptu tekstu, gdzie są interakcje z “cielesnymi”, a ci upierdliwie stosują rodzaj męski liczby pojedynczej ze względu na zapis imienia bohatera. Nie powiem, żonglowanie takim narratorem to trudna sztuka. Nie wiem, na ile mi wyszła. 

Myślałem w trakcie pisanie też nad tym, czy nie użyć dukajowego “rodzaju postludzkiego” (”byłu”, “znalazłu”). Ciekawa forma gramatyczna, wyróżnia się też w tekście. Niestety ma sporą wadę – mocno męczy. Przy czym miałem takie obserwacje i ja, i kilku moich znajomych, którzy przeczytali “Perfekcyjną niedoskonałość”. A i na tym forum są osoby, którym też najwygodniej się tego nie czytało. Jednak jeśli liczba mnoga nie wchodziłaby w grę, a postać jest poboczną – wybrałbym te opcję.

Ostatnim wyborem, nad którym myślałem, to użycie rodzaju nijakiego. Ale w przypadku dorosłych osób ma to często wydźwięk negatywny w naszej kulturze. Stąd odpadł on w przedbiegach.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

W języku angielskim stosuje się formę ‘they/them’.

W języku angielskim “he or she” = they. Po prostu. Jak musisz napisać w mailu “him or her” bo nie wiesz o kogo chodzi to też piszesz they. Ta forma nie pojawiła się do zapisu osób o nieidentyfikujących się, to po prostu forma gramatyczna wyrażająca dopuszczalność obu płci. Polakom się to wydaje nienaturalne, bo jakie they, jak chodzi o jedną osobę.

I z tego co wiem, to w języku polskim jeszcze się tego za bardzo nie tłumaczy. Nowy wynalazek. Czekać, obserwować.

www.facebook.com/mika.modrzynska

W moim pierwszym tekście, który zdołał trafić do biblioteki, pisałam z perspektywy bezimiennego dziecka płci nieokreślonej. W tym przypadku stosowałam formę nijaką (’stanęło’, ‘pobiegło’) i tam uszła (choć niektórych męczyła).

Dla mnie ‘they/them’ kojarzy się z liczbą mnogą, a zwracanie się bezosobowo w takiej formie – z urzędami i tym podobnymi (”Pójdziecie teraz do pokoju numer cztery z tym dokumentem”).

z urzędami i tym podobnymi (”Pójdziecie teraz do pokoju numer cztery z tym dokumentem”).

A to z rosyjskiego! L.mn. = Pan/Pani w rosyjskim :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jak w języku polskim pisać o osobach, które nie identyfikują się ani jako kobieta, ani mężczyzna?

Ajzan, dobre pytanie, tylko obecnie trochę ryzykowne. Zmagałem się z tym w 2018, w efekcie napisałem głupi tekst na 100k, parę opowiadań i temat nawet nie został porządnie ugryziony.

Ogólnie, na początku warto określić, o jaką identyfikację chodzi.

Płciową? Ok, dotykamy nieheteronormatywności, interseksualności, aseksualności, trzeciej płci, zaburzeń, defektów – temat bardzo delikatny, strasznie łatwo to spłaszczyć, zaszkodzić ludziom, którzy tylko pragną żyć. Można próbować z określeniami już lekko znanymi: divers, intersex, as, androgen, aven, awers (przytaczam tylko pojęcia, dotyczą różnych spraw, żadnych znaków równości).

Identyfikację społeczną? W przypadku świadomego buntu przeciw skryptom społecznym to zagadnienie wygląda zupełnie inaczej – pomimo pociągu do określonej płci, można świadomie próbować zrezygnować z przyjmowania roli nadanej przez dane społeczeństwo (ona, on buntują się przeciw kodom kulturowym: ona nie chce być matką-polką, on macho koszącym panny jak ułan zboże). Tu chyba nie jest potrzebne żadne nazewnictwo: każdy ma prawo do swojego buntu, niezależnie od płci. Też to próbowałem przepracować kilkoma opowiadaniami.

Identyfikację kulturową? Mamy cały wschód (Hidźra),  Amerykę (Mahu), Europę (albańskie Kanunu, Grecja, Rzym), ogólnie: cały legion złamanych kodów kulturowych na wszystkich kontynentach.

Identyfikację SF, czyli jaką płeć ma SI?

 

Temat bardzo złożony, dlatego naprawdę uważam, że w pierwszej kolejności warto określić jakim brakiem identyfikacji próbujemy się zajmować.  

 

 

Algirze, doskonale zdaję sobie sprawę, że tożsamość płciowa to delikatny temat, dlatego pytam. Od lat działam na Tumblrze, a tam niewiele trzeba, żeby zostać okrzykniętym transfobem. Najgorszy, czy też najlepszy przypadek, jaki zaobserwowałam, to faneczki popularnej, drugoplanowej postaci z pewnej mangi. Postać ta, biologicznie mężczyzna, na samym początku określiła siebie jako kobieta, choć w późniejszych rozdziałach wątek ten nie jest znowu tak podkreślany. Mimo faneczki potrafią pisać posty w obronie jej tożsamości, często wyglądające bardziej jak zapis napadu histerii u trzylatka.

Przepraszam, jeśli brzmię jak zdarta płyta, ale znowu chodzi o Lokiego. Pomyślałam, czy by nie spróbować opisać go jako osoby niejednoznacznej płciowo. Obecnie sporo ludzi kojarzy tego boga ze środowiskiem LGBTQ+, także w masowych mediach. Loki w najnowszych komiksach Marvela często zmienia płeć. W komiksie “Vei” ma jednocześnie cechy męskie i żeńskie. U Riordana zaś jedno z dzieci Lokiego jest genderfluid i zostało przez niego poczęte.

Same mity też mogą na to wskazywać, jak choćby kwestia Sleipnira. W żadnej znanej wersji mitologii nie spotkałam się też z tym, aby Lokiemu nie pasowało odgrywanie roli druhny Thora, któremu z kolei strasznie się nie podobała perspektywa udawania Freji, żeby odzyskać młot. Mignął mi też chyba artykuł doszukujący się ukrytego znaczenia w tym, jak Loki rozśmieszył Skadi.

W mojej wersji na chwilę obecną plan jest taki, że Loki biologicznie jest hermafrodytą, lubi nosić stroje zarówno męskie jak i żeńskie (i je mieszać). To samo w kwestii zachowania. W kwestie preferowanych zaimków nie chcę wchodzić w tekście, ale chyba zostanę przy tym, aby niezależnie od stroju i zachowania, Loki był zawsze nim.

Fajnie, że szukasz, ja strasznie to lubię: kombinowanie, obracanie problemu w głowie, własne spojrzenie. Odnośnie mang i tego wątku: moja córa (12 lat) jest na etapie Hetalii, też musiałem przeczytać, bo zadawała coraz trudniejsze pytania ;)

Przypadek Asgardczyka, z tymi wszystkimi niuansami i całą jego historią (Sleipnir) jest znakomitym punktem startu do takich rozważań. Myślę, że przyjęcie jednej formy (on) można fajnie rozegrać literacko (np. w scenach, gdy Loki jako kobieta to nadal on), można też spróbować pokazać różnice między pan– i omniseksualizmem, jest dużo możliwości. Trzymam kciuki i powodzenia!   

Dzięki, ale raczej nie będę się rozwodziła nad tymi kwestiami w tekstach, bo chcę, żeby to była jedna z wielu części postaci Lokiego, a nie wątek główny całego cyklu.

A według Wikipedii omni– i pan– to to samo, ale rozumiem. Sama do niedawna nie wiedziałam, czym się różni pan– od bi-.

“Wzięła łyk lekarstwa, potem wypiła wody z manierki. Resztki okropnego smaku zmyła z języka sokiem z jedzonych borówek.”

 

Tak może być, czy lepiej, żeby było “ze zjedzonych”?

Byłoby lepiej. A pan– i omni– to to samo, ale w różnych językach.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

IMO “jedzonych”, bo ona je zjadła już po zażyciu lekarstwa. “zjedzonych” wskazywałoby, że zjadła je wcześniej, przed lekarstwem, co nie bangla.

 

Edit – albo lepiej “ze zjadanych borówek”

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Ajzan Mi się to nie spina ani tak, ani tak:) To znaczy nie przesądzam która wersja poprawna, ale to nie brzmi w tekście. Bo tak na prawdę to brzmi, jakby na koniec łyknęła soku z jedzonych, może nawet przez kogoś :), borówek, a w drugiej wersji z borówek które były wcześniej zjedzone.

Jakbym to w książce przeczytał, to by mi po tym zgrzyt został :)

Ja bym to zrobił jakoś inaczej. Może: “Wzięła łyk lekarstwa, potem wypiła wody z manierki. Resztki okropnego smaku zmyły z języka słodkie borówki” Albo jakoś tak

"Nic mnie nie zmusi dzisiaj do biegania, mimo wszystko znów zasiadam zaraz do pisania."

Dziękuję wszystkim. Wprowadziłam wersję zaproponowaną przez El Lobo Muymalo.

Jeszcze jedno małe pytanie: czy zwrotu “osuszyć szklankę” można użyć, gdy mowa o szklance wody, czy takie sformułowanie kojarzy się zbyt mocno ze szklanką piwa?

Ajzan – dla mnie byłoby ok, ale jak się innym kojarzy to Ci nie powiem... Może “opróżnić” jako bezpieczniejsza alternatywa?

 

 

Bohaterka, młoda dziewczyna, mówi o swojej przodkini w linii prostej, która żyła 1000 lat wcześniej. Jak dziewczyna może ją określić? Znalazłem słowa “przodkini”, “antenatka” i “protoplastka”, ale one brzmią bardzo oficjalnie, a istotne jest zawarcie informacji, że bohaterka wciąż żywo wspomina tę osobę.

Czy może nazwać ją “prababcią”, bez konieczności dodawania “pra” za każde z 33 pokoleń? :D

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Może pramatka rodu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

“To matka matki matki mojej matki. Mówiliśmy do niej “mamo””. :D

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

czy zwrotu “osuszyć szklankę” można użyć, gdy mowa o szklance wody

Można.

bohaterka wciąż żywo wspomina tę osobę

Znaczy się, pamięć genetyczna? Bo wiesz, pamięcią sięga się najdalej do pradziadków. I nie bardzo chce mi się wierzyć, że niearystokratyczny ród w ogóle zachowałby takie informacje, choć oczywiście dziewczę może być historykiem/córką maniaków genealogii/itp. i samo poczynić badania.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dziękuję. Zrobiłem tak, że najpierw bohaterka mówi o niej “pramatka rodu”, a później po prostu “babcia”, że niby określenie pieszczotliwe.

 

Znaczy się, pamięć genetyczna? Bo wiesz, pamięcią sięga się najdalej do pradziadków. I nie bardzo chce mi się wierzyć, że niearystokratyczny ród w ogóle zachowałby takie informacje, choć oczywiście dziewczę może być historykiem/córką maniaków genealogii/itp. i samo poczynić badania.

Może źle się wyraziłem. Chodziło mi o to, że bohaterka dużo wie o tej przodkini i ta wiedza jest motywacją do tego co robi.

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

OK, po prostu “wspomina się” kogoś, kogo się znało osobiście.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dziękuję za pomoc. ^^

“Przy ręce dziewczyny tuptała tam i z powrotem wiewiórka o ogonie tak puszystym, że dwakroć przewyższał stworzonko.”

 

Czy użycie w jednym zdaniu jako synonimu słowa innego rodzaju jest poprawne?

Puszystość dotyczy raczej objętości niż długości.

 

Może tak? → “Przy ręce dziewczyny tuptała tam i z powrotem wiewiórka o puszystym ogonie dwakroć dłuższym niż samo stworzonko.”

 

Ale czemu wytłuściłaś “wiewiórkę” i “stworzonko”?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Nie byłam pewna, Bolly, czy użycie w jednym zdaniu określeń tego samego podmiotu z różnymi formami (w tym przypadku żeńskiej i nijakiej) jest prawidłowe.

O, ktoś pisze opko na konkurs wiewiórczy :D

http://altronapoleone.home.blog

Niestety, to na ten drugi. ;-) Ale jest tam wiewiórka, taki zbieg okoliczności.

Nie byłam pewna, Bolly, czy użycie w jednym zdaniu określeń tego samego podmiotu z różnymi formami (w tym przypadku żeńskiej i nijakiej) jest prawidłowe.

Nie widzę problemu.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Jeśli widać, że chodzi o ten sam desygnat, to w porządku.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Przepraszam, że tak późno, ale bardzo dziękuję za odpowiedzi.^^

Teraz mam pytanie, czy mogę użyć słowa “wioska” jako zamiennika wsi, czy to jednak dwie różne formy osiedli?

To synonimy, ja używam ich zamiennie. “Wioska” kojarzy się raczej z małą wsią, ale można też mówić – i pisać – o “małej wiosce” czy “wioseczce”.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Wioska to mała wieś. Nie widzę problemu.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki. ^^

Czy ktoś mógłby pochylić się nad poniższymi zdaniami i poradzić jak zapisać wtrąconą myśl bohatera w narracji pierwszoosobowej?

 

Chciał zapytać „gdzie jestem” ale żaden dźwięk nie wyszedł z jego krtani. „Czy tak wygląda śmierć?” pomyślał. „Czy zginąłem w tym pożarze?” 

Nie bardzo rozumiem, o co prosisz :D Gdzie tu jest wtrącona myśl? Póki co poprawiłabym interpunkcję (+ jeden pytajnik, +jeden przecinek, + jedna półpauza):

 

Chciał zapytać „gdzie jestem?”, ale żaden dźwięk nie wyszedł z jego krtani. „Czy tak wygląda śmierć?” – pomyślał. „Czy zginąłem w tym pożarze?” 

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki drakaino. Jesteśmy w połowie drogi. :)

Głównie chodziło mi o wyrażenie „gdzie jestem?”.  Traktowałem je jako “myśl”. Ale skoro myślą nie jest, to czy ma być w cudzysłowie? 

I ostatnia myśl. „Czy zginąłem w tym pożarze?” Czy nie trzeba czegoś więcej niż cudzysłów?

To jest przytoczenie tego, o co chciał zapytać, ale nie zdołał – więc jakby cytat. Czyli właśnie tak: w cudzysłowie, ale bez innego wyróżniania.

Co do drugiego: przy takim zapisie myśli nie daje się półpauzy przed dalszym ciągiem. Nie pytaj mnie, dlaczego :D

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki. smiley

Obejdź, kombinuj, Fizyku, nie skupiaj się na zapisie:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

też bym była za tym rozwiązaniem.

http://altronapoleone.home.blog

Co do drugiego: przy takim zapisie myśli nie daje się półpauzy przed dalszym ciągiem. Nie pytaj mnie, dlaczego :D

O, to mnie zaintrygowało. I przekornie zapytam: dlaczego? Jest na to jakaś reguła?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Pewnie jest :P Jak przyjdzie tu ktoś, kto się zna na regułach i gdzie je znajdować, to może da link. Ale jak dla mnie to jeden z tych przypadków, które wymykają się logice. Podobnie jak stawianie kropki zawsze po cudzysłowie, bo jak dla mnie, jeśli cała myśl czy wypowiedź, czy cytat jest w tym cudzysłowie, to kropka powinna być w środku. Ale nie.

http://altronapoleone.home.blog

Widywałem w książkach takie pokropkowe półpauzy przy zapisie myśli, ale rzadko. Opcja Drakainy znacznie częstsza.

Sądzę, że to nie kwestia jakiejś specjalnej wiedzy, ale rozsądku, który powstrzymuje przed mnożeniem bytów ponad miarę.

Zapisywanie myśli nie jest ściśle unormowane.

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/monolog-wewnetrzny;10328.html

Tako rzecze specjalista.

 

Było o cytatach i myślach. W gruncie rzeczy myśl wpleciona w narrację też jest rodzajem cytatu. Dlatego można ją wziąć w cudzysłów albo pochylić.  I to IMO wystarczy do tego, żeby wyraźnie wyodrębnić monolog wewnętrzny bohatera (rozumiem, że autorowi może na tym zależeć).

Po co więc mnożyć wyjątkowe zastosowania półpauzy? Przecież normalnie nie stawia się jej po kropce.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Jerohu, (imho) nie całkiem intuicyjne jest to, że w zwykłym dialogu jest półpauza po didaskalium, a w zapisie myśli nie.

 

– A, niech to – powiedziałem. – Zapomniałem...

 

“A, niech to” – pomyślałem. “Zapomniałem...”

 

Okej, nie ma też pierwszej półpauzy, co trochę to ratuje, a cudzysłów wyodrębnia dalszą część myśli, więc jakaś tam konsekwencja jest.

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki za pouczającą dyskusję,  ale i tak uważam że równania Maxwella są dużo bardziej zrozumiałe. wink

No właśnie, bez dodstkowej kreski narracja w dialogu nie byłaby w żaden sposób wydzielona, co utrudniałoby życie czytelnikowi.

Konsekwencję możemy podważać tylko wtedy, gdy przyjmiemy, że zapis myśli musi być wzorowany na zapisie dialogu (lub odwrotnie). Dialogi rządzą się specjalnymi prawami. Tymczasem mnie się wydaje dobre, że da się jakąś konwencję zapisu wyprowadzić z ogółnych zasad interpunkcji, bez odwołań do wyjątków.

 

Jako ciekawostkę przypomnę metodę, z którą można się zetknąć zwłaszcza w starociach:

 

Wrócił na rynek, obstawiony żydowskimi kramami o drzwiach i oknach zabryzganych błotem przed miesiącami, a i przedtem nie mytymi od kwartałów.

„Gdzież są twoje szklane domy? – rozmyślał brnąc dalej. – Gdzież są twoje szklane domy?…”

[”Przedwiośnie” oczywiście]

 

Zamieszałem? ;) Zwróćmy jednak uwagę, że przy tym zapisie nie zamyka się cudzysłowu przed kontynuacją.

 

 

Fizyku: szpanerska koszulka :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Tak, też się zetknęłam z takim zapisem w starych książkach.

 

A koszulkę widziałam kiedyś u pewnego dość znanego uczonego :)

http://altronapoleone.home.blog

“Skakanie po głowach”  – błąd czy kwestia gustu?

 

Dyskusja zaczęła się na SB, ale postanowiłam ją tutaj przenieść, bo w sumie ciekawa jestem waszych opinii. Pracuję sobie nad tekstem, który ma być z założenia POV, ale w związku z tym, że zasadniczo mam 2 główne postaci, czasami mam problem z tym, by trzymać się stricte punktu widzenia tylko jednej z nich. Zastanawiam się nad tym, czy jest to błędem, który absolutnie powinnam z tekstu wyeliminować, czy jest to kwestia gustu czytelniczego? A może po prostu w sytuacji, którą opisałam, powinnam zdecydować się na klasyczną, auktorialną narrację trzecioosobową?

W SB podałam taki przykład z tekstu:

“Długo maszerowali w milczeniu. Maeve głaskała chrapy konia i okazjonalnie schylała się by pozbierać jagody, które natychmiast zjadała w nadziei, że czarodziej w końcu padnie z głodu.

Mag zaś życzył jej w myślach, by się udławiła. 

Nagle coś przykuło uwagę Arnolda. Zatrzymał się i uważnie czemuś przyglądał.”

Wiktor Orłowski napisała, że to błąd, ale zdaniem jeroh – niekoniecznie. 

Co wy o tym sądzicie?

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

IMO nie błąd, a “zakaz” head-hoppingu opiera się raczej na założeniu, że w 9 przypadkach na 10 będzie lepiej, jeśli się go uniknie. W tym fragmencie akurat fajnie wyszedł.

 

Albo można by zrobić delikatną modyfikację:

 

Długo maszerowali w milczeniu. Maeve głaskała chrapy konia i okazjonalnie schylała się by pozbierać jagody, które natychmiast zjadała w nadziei, że czarodziej w końcu padnie z głodu.

Mag zapewne życzył jej w myślach, by się udławiła. 

Nagle coś przykuło uwagę Arnolda. Zatrzymał się i uważnie czemuś przyglądał.

Przekaz +/– ten sam (choć jest delikatna różnica w wydźwięku), a zachowujesz jednolite POV.

 

(dla mnie majstersztykiem head-hoppingu jest pierwsza scena  Mistrza i Małgorzaty :))

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Rosebelle, a mogłabyś założyć nowy wątek? Tutaj temat szybko zniknie, a  imo jest ważny – mnóstwo początkujących autorów ma problem z tym, gdzie leżą granice i jak to zrobić, żeby działało.

www.facebook.com/mika.modrzynska

No jasne, pędzę! :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

W przybliżeniu do jakiego wieku można określać w tekście młodą kobietę mianem ‘dziewczyny’?

A o jakim okresie historycznym w przybliżeniu myślisz?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Powiedzmy, że chodzi o XIX wiek. Chodzi mi o obecnie betowane opko, Asylum. ;-) W paru miejscach w według mnie za krótkich odstępach zdarza mi się powtórzyć imię bohaterki – młodej kobiety, symbolicznie lat 20+, świeżo upieczonej mężatki, przy czym ten drugi fakt nie jest tak ważny dla fabuły, żeby co jakiś czas przypominać o tym.

Odpuściłabym, jest dziewczyną. Jeśli dziewiętnasty to bliżej 16-17 lat, ale Drakaina musiałaby potwierdzić. Obecnie przyjmowałabym osiemnaście, niezależnie od wszystkiego.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

20+ w XIX wieku to już zdecydowanie nie dziewczyna.

http://altronapoleone.home.blog

O, dzięki, Drakaino:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

To luźna kwestia. Bo czytać będzie człowiek dzisiaj, a nie czytelnik z XIX wieku. Prawdopodobnie nie będzie współczesnemu czytelnikowi zgrzytać nazwanie bohaterki dziewczyną. Do rozstrzygnięcia przez autora.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak, oczywiście, nawet pisząc o średniowieczu, jeśli chcemy, żeby czytelnik się utożsamiał ze światem, w dzisiejszej prozie raczej nie wydamy trzynastolatki za mąż ani też nie każemy jej zachowywać się jak dorosła kobieta. Niemniej nawet dziś 20+ to już na pograniczu dziewczyna/młoda kobieta – co po części zależy od sytuacji osobistej, pozycji społecznej itd. W tym XIX w. zresztą też, różnie też zresztą w różnych okresach, ale Ajzan ma chyba takie niezbyt określone realia. Byłabym raczej za “młodą kobietą”, bo neutralniejsze.

http://altronapoleone.home.blog

Dziękuję. Coś pokombinuję. Przy okazji wyszła kwestia wieku i różnicy między partnerami, ale nad tym sama się pogłowię.

Jak dużej różnicy i w którą stronę? To w XIX wieku akurat nie stanowiło problemu, o ile to mężczyzna był starszy. Niemniej zdarzały się małżeństwa, gdzie pani była nawet sporo starsza od męża (bym nie musiała szukać daleko: Józefina była starsza od Napoleona o sześć lat) – wtedy dość powszechnie w dokumentach zaniżano wiek damy, a zawyżano kawalera :D

http://altronapoleone.home.blog

Myślałam o czymś w stylu Roszpunki (18 l.) I Flynna Ridera (ok. 24 l.) z "Zaplątanych".

To przecież nie jest duża różnica nawet dzisiaj :O Zakładałam, że to ma być różnica rzędu 30 lat, co też akurat wtedy nie byłoby niczym szczególnym i wcale niekoniecznie były to złe i aranżowane małżeństwa...

http://altronapoleone.home.blog

O, czyli mogę podkręcić do, powoiedzmy do symbolicznych 27, ale zaznaczyć pewną niedojrzałość mężczyzny oraz, że nie jest, jak to określają w języku angielskim, predatorem.

Tak się zastanawiam, czy lepiej jest jeśli nazwa broni (lub czegokolwiek innego) jest w takiej samej formie (żeńskiej, męskiej lub nijakiej) co nazwa pospolita przedmiotu, czy może być w innej? Dla przykładu sztylet zwany Szpilką.

A jakie to ma znaczenie?

Przynoszę radość :)

Moim zdaniem może być w innej formie. Przykłady, które mi przyszły na szybko do głowy, prosto z Tolkiena:

– miecz/sztylet Froda (nie pamiętam jak to było określane w książce a internety różnie mówią) – Żądło.

– elfickie pierścienie władzy: Narya, Nenya, Vilya. A przynajmniej ich nazwy w polskim rozumieniu wskazują na formę żeńską. :P

 

Jakby jakiś krasnolud nazwał swój tępy topór imieniem minionej miłości... to kto mu tego zabroni?

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Anet: Wymyśliłam, że sztylet jednej z moich postaci będzie się nazywał Szpilka, przy czym zaczęłam się zastanawiać, jak to jest w przypadkach, jak ten, który opisałam wyżej.

Również moim zdaniem to nie ma znaczenia. Arya miała krótki miecz zwany Igłą. Frodo, jak wspomniał Sagitt, miał “to” Żądło. Możesz nazwać broń jak chcesz.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie tylko to nie przeszkadza, ale może nawet jeszcze lepiej brzmi.

No, ale też zawsze możesz nazwać miecz “Mieczysław”. :D

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dziękuję. ^^ Igłę kojarzę, ale wolałam podpytać.

El Lobo Muymalo – miecz "Mieczysław" haha, świetne :D

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Jeszcze jeden drobiazg: ważne miecze miały “imiona”, bo albo miały jakąś ważną genezę, albo się czymś zasłużyły. Nie kojarzę sztyletu z nazwą (choć nie wykluczam istnienia takowego w fantasy...), więc na Twoim miejscu dałabym bohaterowi dobre powody, żeby sztylet miał imię. Mogą być komiczne, byle były.

http://altronapoleone.home.blog

Pytanie kontrolne:

 

czy też uważacie, że czasowniki “przytaknąć” i “potaknąć” znaczą troszkę co innego?

http://altronapoleone.home.blog

Tak.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Tak. Mogę przytaknąć komuś, kto słusznie prawi i z kim się zgadzam, ale jeśli jakiś inny ktoś opowiada głupoty, nie będę mu potakiwać.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za potwierdzenie moich intuicji :)

W jednej redakcji zetknęłam się z sugestią, że powinnam się zdecydować na jeden z tych czasowników konsekwentnie w całym tekście, ale jak dla mnie to są dwa różne słowa.

http://altronapoleone.home.blog

A nawet gdyby nie były, to co jest złego w synonimach?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Nie wiem. To jest sprawa już przeszła, więc nie bardzo pamiętam, jak to redakcja argumentowała, zdołałam ją przekonać do swojego, niemniej dziś przy poprawianiu tekstu, kiedy akurat zamieniłam “przytakiwał” na “potakiwał”, mi się to przypomniało i uznałam, że zapytam :)

http://altronapoleone.home.blog

“Uszyty na miarę garnitur nie krępował okazałych mięśni.”

 

Czy użyte w tym przypadku słowo krępował  pasuje, czy ubiór krępować może tylko ruch?

Według SJP PWN w takim przypadku to ruch, nie mięśnie. Sprawdziłam, bo mi to brzmiało jakoś strasznie dziwnie nie na miejscu. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, śniąca. Poprawiłam zdanie.

Moim zdaniem to w ogóle “krępować ruchy” a nie ruch.

http://altronapoleone.home.blog

Tak, Drakaino, użyłam skrótu myślowego, może niezbyt fortunnego, ale chyba Azjan złapała o co chodzi.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

:)

http://altronapoleone.home.blog

Jak poprawnie?

“Księżniczka zabawia się w dyplomatę” 

czy

”Księżniczka zabawia się w dyplomatkę”

 

Mnie intuicyjnie pierwsze wydaje się lepsze, ale po pięciu minutach patrzenia na to zdanie niczego już nie jestem pewna.

Też bym obstawiała pierwsze – dyplomatka to rodzaj teczki.

A nie lepiej neutralnie: bawić się w dyplomację?

Babska logika rządzi!

#teamFinkla

http://altronapoleone.home.blog

Dziękuję Wam, rozwiązałyście mój problem. Wiedziałam, że coś z tym zdaniem jest nie tak. 

Też bym obstawiała pierwsze – dyplomatka to rodzaj teczki.

 

A pilot to nie kierowca samolotu, tylko urządzenie do zmieniania kanałów.

 

Nie ma wytycznych poprawności dotyczących feminatywów w naszym języku, ale większość językoznawców zachęca do ich używania. Ale tu rzeczywiście “dyplomacja” brzmi najlepiej.

 

 

 

Pytanie:

Jak zapisać to poprawnie? Trafiło mi się takie coś w becie i utknęłam. Obstawiałabym dywiz i spacje albo przecinek?

 

Grupkami po trzech-czterech, bo towarzystwo innych zawsze czyni podobne ruchy łatwiejszymi.

www.facebook.com/mika.modrzynska

większość językoznawców zachęca do ich używania

O.O? Sznurek, kam, bo nie uwierzę.

Grupkami po trzech-czterech, bo towarzystwo innych zawsze czyni podobne ruchy łatwiejszymi.

Interpunkcję zostawiłabym, jak jest, tylko skróciła kapkę: Grupkami po trzech-czterech, bo towarzystwo zawsze czyni podobne ruchy łatwiejszymi.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Uprzedzę kam: podejrzewam, że mówi ona o tym oświadczeniu Rady Języka Polskiego, które  pozostawia użytkownikom języka dowolność w stosowaniu/ niestosowaniu form żeńskich: http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1861:stanowisko-rjp-w-sprawie-zenskich-form-nazw-zawodow-i-tytulow&catid=98&Itemid=58 (EDIT: oświadczenie to jednocześnie nie tyle zachęca do używania żeńskich, co wskazuje na bezzasadność popularnej krytyki – z punktu widzenia stricte słowotwórczego i fonologicznego – części z nich, jednocześnie z zasadnością innej części uwag krytycznych).

Niom. To kwestia ideologiczna, nie językowa. Nie warto dzielić włosów.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Konstelacja Oriona –  w tym samym fragmencie mam już “rozgwieżdżone niebo”, więc gwiazdy odpadają. Chcę to jakoś ładnie opisać, nie narażając się na pewnego rodzaju śmieszność (coś jak zwisające kutasy u pasa). ;)

Nie chcę umożliwić podświadomości czytającego uciec z pewnej, nakreślonej już atmosfery.

No bo “spojrzał na myśliwego z trzema klejnotami u pasa” brzmi równie słabo jako “(...) z trzema kamieniami szlachetnymi u pasa”.  Brakuje mi jakiegoś fajnego synonimu na gwiazdy.

Słońca? Ciała niebieskie?

Babska logika rządzi!

Wydaje mi się, że Słońce jest zarezerwowane (szczególnie w podświadomości ludzi) dla skojarzeń z naszą rodzimą gwiazdą. ;)

Myślałem o czymś bliższemu ubiorowi, skoro już zacząłem o “mysliwym”.

Może pas z trzema ćwiekami...

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ale, ale, czekaj. Przecież te trzy gwiazdy są po prostu pasem Oriona / pasem myśliwego. Nie wiem, co dokładnie chcesz napisać i jaką masz koncepcję, ale czy nie wystarczy sam pas? Albo błyszczący pas? Bez klejnotów, gwiazd itp. Brakuje mi szerszego kontekstu, żeby coś innego podpowiedzieć. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

błyszczący pas... najłatwiejsze jest zawsze najtrudniejszym, żeby na to wpaść.

Dziękuję! :D

Jeroh, dziękuję!!! heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej, ostatnio miałem taką sporną kwestię, więc może pomożecie rozstrzygnąć wątpliwości. Czy w poniższych zdaniach powinny być przecinki:

 

dociskany przez mięsień, wracał na jawę

Naładowany adrenaliną, rzucił się na drążek do podciągania

rozbujany niczym małpa, wykonał serię ćwiczeń

 

Ja myślałem, że tak. Czy jest tam imiesłów czasownikowy “będąc” w domyśle? A może to się opiera na innej zasadzie? Albo po prostu nie ma przecinka. Albo jest zasada, że takich konkretnych przypadkach nie ma przecinka?

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Dziękuję. Rozumiem teraz, że to po prostu imiesłowy przymiotnikowe. Z podanego linku wynika też, że jest pewnego rodzaju trudność z wyodrębnieniem jednej normy. Jeśli dobrze zrozumiałem ta trudność opiera się na klasyfikacji związanej z przydawką integralną a dopowiadaną.

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Generalnie ta zasada z “będąc” w domyśle zazwyczaj pomaga :) 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Dobra, nie do końca ten wątek, ale bardziej tu niż pomoc merytoryczna, bo jedynie słowo wypadło z głowy. Jak się nazywa ten taki pstrykacz zastępujący zapałki jak się się chce zapalić stanowisko na kuchence?

Zapalarka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Reg, jesteś niezastąpiona :D 

Bez przesady, Wilku, ale cieszę się, że pomogłam. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Prośba o pomoc w odmianie imion obcych. Nie jestem pewna, czy tak to powinno wyglądać:

Gale – dopełniacz Gale’a – celownik Gale’owi – narzędnik Gale’m / Gale’em ?

Podobny problem mam z imieniem Lance.

Wg obecnej normy chyba Gale’em, Lance’em...

http://altronapoleone.home.blog

Ano. Jeżeli E nieme – dajesz apostrof, a po nim końcówkę taką, jakby E nie było.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Dzięki. :)

Czy ktoś ma jakiś pomysł, jak zapisać odgłos klaśnięcia?

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Irko, zależy od przyjętej konwencji.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

“W rękach dzierżył Farbautiego, swoją włócznię, skierowanego trzewikiem w stronę leżącego.”

 

Czy przez wtrącenie wzmianki o włóczni to zdanie nadal jest poprawne?

Wydaje mi się, że powinno tam być “skierowaną”, ale mogę się mylić.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Ja też mam co do tego wątpliwości.

Imho to zdanie jest do przebudowy, bo masz konflikt między imieniem w rodzaju męskim, a włócznią w żeńskim i żadne nie będzie dobrze wyglądało.

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki, drakaino. Przerobię.

Szukam właściwego słowa.

Mam takie zdanie: "Ojciec cichutko wstaje z synkiem śpiącym w jego ramionach i przysiada się do grupy ludzi o barwnych szatach i plamistej jak jego własna skórze".

Napisałam “ludzi”, ale to nie są ludzie. Nie chciałabym w tym momencie precyzować, kim są. Zawiesiłam się na tym zdaniu i nie potrafię nic wymyślić. Nie pasują mi tutaj “przyjaciele” ani “towarzysze”, “znajomi” też nie – bo nie są tym dla ojca. “Ziomki” byłoby dobre, tylko że zbyt potoczne.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Może: ...do grupy pobratymców w barwnych szatach...

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak, i jeśli wcześniej zaznaczysz, że ta skóra jest cechą gatunku, to będzie idealnie.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

“...grupy osobników o barwnych szatach...”

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Dziękuję :) Wybieram “pobratymców”. “Osobnicy” sugerują jednak jakąś obcość, a ja bym chciała jak najbardziej neutralnie. 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

I jest dwa razy “jego” :/

Przynoszę radość :)

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, Anet, a tego ani ja, ani redakcja nie wyhaczyła... Dzięki :)

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Ale jak zmieniasz na “przysiada się do grupy pobratymców w barwnych szatach” i tu dasz kropkę, to “jego” już się nie powtórzy, o. :D

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Można byłoby też swobodnie pominąć pierwsze “jego”. “Z synkiem śpiącym w ramionach”, po prostu.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Tak, można.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Należy pamiętać, że większość “jego”, “swoich” itp. można pominąć :)

"Nic mnie nie zmusi dzisiaj do biegania, mimo wszystko znów zasiadam zaraz do pisania."

“– Nie pamiętasz, co było ostatnim razem, jak poszedłem sam na potwora, bo ty smacznie spałeś? Przez tydzień chodziłeś ciężko obrażony.

Thor istotnie pamiętał tamten zawód. Zanim zdołał odpowiedzieć, do uszu Asów doleciał wrzask. Z całą pewnością nie smoka, raczej jego ofiary.

– Idziemy! – Thor sięgnął po topór oraz pochodnię. Jeśli czyjeś życie było zagrożone, nie miał zamiaru zwlekać.”

 

Czy powtórzenie w tak krótkim odstępie imienia bohatera można uznać za poprawne? Pytam, bo na tym etapie opowieści mam ograniczoną ilość zamienników.

IMO, ujdzie.

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Finklo.

Czy w zdaniach tego typu:

Mimo swoich wad(,?) portal Nowa Fantastyka jest wspaniałą stroną.

stawiamy tam przecinek, czy nie?

 

Nie. (Co innego gdybyś miała zdanie złożone).

Dream big.

Nie, po co Ci przecinek?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki, a macie jakieś zasady wyjaśniające to, bo nie mogę nigdzie znaleźć? Przecinek wydawał mi się tam naturalny, bo dopowiedzenie na początku zdania, ale moja promotorka mi poprawiła i teraz Wy.

Dzięki, chyba zdanie z tej porady jest na podobnych zasadach, co moje.

Ogólnie przecinkami oddziela się składowe zdania złożonego, a tu masz jedno zdanie i to, co byś chciała oddzielić, jest tylko bodaj grupą okolicznika czy czymś takim. Angielski dopuszcza oddzielanie takich grup niebędących zdaniami podrzędnymi, i to się przenosi, ale po polsku jest niepoprawne.

Gdyby było tak, to co innego: “Mimo że posiada mnóstwo wad, portal Nowa Fantastyka jest wspaniałą stroną”. Masz dwa orzeczenia, dwa zdania.

http://altronapoleone.home.blog

Więc jakby kalka z angielskiego. Dziękuję za wyjaśnienie, Drakaino.

Mam dwa pytania: czy w klasycznym fantasy tzw. “magii i miecza” można użyć słowa “nieskończoność”, czy to brzmi zbyt współcześnie? I drugie: Czy można użyć słowa “sygnet” w odniesieniu do medalionu z symbolem np. jakiegoś klanu? Że jest to “nasz (klanu) sygnet”, czyli medalion, który noszą tylko członkowie tego klanu.

Dla mnie nieskończoność jest w porządku.

A sygnet to pierścień.

Przynoszę radość :)

Dzięki za odpowiedź, Anet. Niby tak, ale np. na logo jakiejś firmy też się mówi sygnet, więc tak mi się skojarzyło :)

 

Nie spotkałam się z tym. Owszem, sygnatura, sygnet kojarzy mi się jednoznacznie.

Przynoszę radość :)

Czyli jest to chyba specjalistyczne nazewnictwo. Dobra, nie daję tego sygnetu, jakoś inaczej spróbuję rozwiązać.

Po prostu sygnet to coś, co się nosi na palcu, medalion to bardziej wisiorek.

Przynoszę radość :)

Może to kalka z angielskiego “sigil”, które oznacza mniej więcej “herb”. Np. w Girl Genius Agata nosi medalion (broszę?) z herbem swojej rodziny, i mówi się na to “sigil”. Sygnet to pierścień z herbem.

“Nieskończoność” to to, co nie jest skończone, co nie ma granic. Filozoficzny termin, pojawia się już u jończyków (apeiron), ale prosty chłop raczej nie myśli w tych kategoriach. Nie dlatego, że jest jakiś głupszy, po prostu go to nie obchodzi (nie każdego musi).

 

ETA: co do biżuterii herbowej – może po prostu “znak”? Albo “godło”? Użyjesz metonimicznie i będzie grało.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dziękuję, Tarnino. Filozoficzny termin jak najbardziej pasuje do bohaterów. Sygnet wzięłam stąd – tu jest przedstawiony jako element logo jakiejś firmy. Z tym znakiem to mam problem, bo mi chodziło o coś innego, znak czy godło jest na medalionie, a ja chciałam nazwać cały medalion, ale już napisałam coś w stylu “medalion naszego klanu”.

Może symbol?

Przynoszę radość :)

Symbol lepiej niż znak i godło, bo ma też inne znaczenie, lecz nadal trochę nie pasuje. W każdym razie już sobie poradziłam, ale dzięki za odpowiedź.

Proszę bardzo.

ja chciałam nazwać cały medalion

Czyli – użyć metonimicznie ^^ Medalion naszego klanu – jak dla mnie w porządku. heart

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

A emblemat?

Wg mnie najbardziej neutralny będzie znak. Mamy przecież Znak Orła (serial), Znak wilka (wiadomo) itd. Sygnet to łacińskie signum, i nie jest tożsame z medalionem/emblematem – obecny sygnet to pierwotnie pierścień służący do potwierdzania korespondencji, określania przynależności, pozycji, wywoływania efektu: łał! na szaraczkach. Wyczuwam srogie fantasy, więc te konotacje łacińskie mogą być zbyt nowoczesne :D

Można też iść krok dalej, zrobić dwa w jednym: czytałem o pewnym szlachetce, który ze względu na stratę dwóch palców (w tym serdecznego) w czasie zawieruchy kurlandzkiej, nosił pierścień rodowy na rzemyku przewieszonym na szyi.

 

Sonato, sygnet i medalion to są określenia typu biżuterii (medalion ma też inne znaczenia, np. a numizmatyce, rzeźbie i architekturze, a także sztuce kulinarnej, ale one są tu nieistotne), a nie typu przedstawienia. Określ dokładnie, co to za przedmiot i jak się go “używa”, to będzie łatwiej coś wymyślić :)

http://altronapoleone.home.blog

Ech, mam wrażenie, że jak piszę jakieś klasyczne fantasy, to mój mózg wyjeżdża sobie na wakacje. Są dwa klany, członkowie obu noszą medaliony – jeden załóżmy z kotem, drugi z psem. Zdanie brzmi w stylu: Czułam się nieswojo, ale schowany pod bluzką medalion z wizerunkiem kota – medalion naszego klanu – dodawał mi otuchy. Jest to pierwsza informacja o klanie, więc musi się tu znaleźć, a potem dalej się pojawia ktoś z tego drugiego klanu i jest mowa o medalionie z wizerunkiem psa.

Okej, w takim kontekście spokojnie w takim razie możesz dać “symbolem/godłem/emblematem naszego klanu” ;) Mogłaby też być zwierzę totemowe albo logo, ale to nie ta bajka <lol>.

http://altronapoleone.home.blog

No niby tak, ale wtedy zdanie nie niesie informacji, że medalion jest klanu, tylko że to, co na nim, jest klanu. Chociaż w sumie zastanawiam się, czy to takie potrzebne, może po prostu się uparłam :)

Ale w jakim sensie medalion jest klanu?  To jest jeden medalion, jakiś specjalny artefakt, który ona ma przy sobie? Czy też coś, co noszą wszyscy członkowie klanu? Bo z opisu wnioskowałabym, że to drugie.

http://altronapoleone.home.blog

Tak, to drugie. Chodziło mi w tym sensie, że medalion klanu, tak jak np. w HP szata Gryffindoru albo szalik.

A nie może być “klanowy medialion”? Ewentualnie opisany, że z wizerunkiem kota?

Babska logika rządzi!

Finkla dobrze prawi

http://altronapoleone.home.blog

Finklo, dobry pomysł, a taki prosty :) Thx.

Czy skała może być synonimem głazu, czy to jednak dwie różne formy?

Dziękuję.

Dla mnie jest różnica w wielkości i “usytuowaniu”... Tzn. nie każda skała jest głazem. Skała może być kawałkiem góry, a głaz leży osobno, tak na moje wyczucie.

 

A netowe słowniki synonimów często obejmują bardzo dalekie i niedokładne słowa bliskoznaczne, niekoniecznie zawsze wymienne.

http://altronapoleone.home.blog

Zgadzam się z drakainą co do tego głazu.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Pytanie brzmiało, czy może?

Oczywiście, że ważny kontekst. I zerknąłem do “nienetowego” – głaz i skała to synonimy. Gniazdem jest “kamień”. 

nie każda skała jest głazem.

… ale każdy głaz jest skałą. Skała to zespół minerałów.

Dobrym substytutem dla “głazu” byłby “kawał skały”, ale nie “skała” sama w sobie.

 

EDIT: Ale kiedy już wiemy, że mamy do czynienia z głazem, to wtedy bez problemu możemy nazywać go “skałą”.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Zasadniczo skała to to, z czego głaz jest zrobiony. Ale spotyka się to słowo użyte metonimicznie, i to dość często (także w kontekstach fachowych, zob. na przykład Pieskową Skałę), więc nie czepiałabym się. I zawsze może być też “kamień”.

A netowe słowniki synonimów często obejmują bardzo dalekie i niedokładne słowa bliskoznaczne, niekoniecznie zawsze wymienne.

Tak, lepiej ich używać jako bodźca dla pamięci (jakie to było słowo?) niż źródła wiedzy.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Owszem, nie miałbym nic przeciwko nazwaniu głazu “skałą”, ale kiedy już wiadomo z kontekstu, o co konkretnie chodzi.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Język giętki wymaga refleksji i decyzji autora. :-)

Jeszcze mi takie rozróżnienie przyszło: głaz jest “ruszalny” (choć niekoniecznie dla nawet bardzo silnego człowieka), a skała – nie.

http://altronapoleone.home.blog

Wszystko jest ruszalne przy odpowiedniej determinacji i punkcie podparcia :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Nie bądźmy drobnostkowi ;)

http://altronapoleone.home.blog

Mam pytanie odnośnie do takiego zdania:

„Poprosiły mnie, niezwykle uprzejmie ściśle mówiąc, o dostarczenie wiadomości”.

 

Nie wiem, czy dobrze używam „ściśle mówiąc”, jako zamiennika „właściwie” lub „nawiasem mówiąc”. Ponieważ to średniowiecze, wolałem tego ostatniego uniknąć.

I jak to wygląda w sprawie przecinków? Czy powinno być  „niezwykle uprzejmie, ściśle mówiąc, o...” czy właśnie tak jak napisałem „niezwykle uprzejmie ściśle mówiąc, o...”

 

Drugie pytanie:

„Wytarła rękę o szatę” czy „Wytarła rękę w szatę”? Bardziej pasuje mi to pierwsza wersja, ale czy druga byłaby błędem?

 

Dziękuję

Osobiście nie użyłbym “ściśle mówiąc” – ani “właściwie” – jako synonimu “nawiasem mówiąc”. Co powiesz na: “Poprosiły mnie, w dodatku niezwykle uprzejmie, o dostarczenie wiadomości”? Rozwiązuje się przy okazji twój problem z przecinkami.

 

Co do drugiego pytania, to dla obydwu wersji – “wytarł o” i “wytarł w” – Google podaje podobną liczbę wyników, choć stawiałbym, że druga wersja jest bardziej poprawna.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Ja ośmielę się nie zgodzić z Bolly, co do drugiego pytania.

 

Wytrał o – mnie to pasuje w sytuacji kiedy wyciera się, powiedzmy rękę o coś co nie jest do tego przeznaczone. Takie wytarcie doraźne, powierzchowne.

Wytarł w – a tutaj z kolei pasuje wytarcie w ręcznik, szmatkę, ścierkę. Czyli wycieranie czymś co służy do tego celu.

Nie wiem czy dobrze myślę. Musiałby ktoś mądrzejszy się wypowiedzieć :)

Known some call is air am

Zanais, a do czego Ci potrzebny ten wtręt “ściśle mówiąc”? Prawdę powiedziawszy, również przysłówek “niezwykle” wydaje mi się niepotrzebnym ozdobnikiem, bo niewiele przenosi i chyba podmieniłabym “uprzejmość”, chyba że wiadomo co znaczy w tej sytuacji, w tym świecie.

 

Drugie, zgadzam się z Bollym, oba poprawne mi się zdają. Natomiast “szata” zwróciła moją uwagę, nie można konkretniej?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

“Ściśle mówiąc” absolutnie mi nie pasuje do kontekstu. Jeśli chcesz podkreślić tę uprzejmość, to propozycje innych są lepsze. “Ściśle mówiąc” miałoby sens np. w takim kontekście:

“Poprosiły mnie niezwykle uprzejmie, a ściśle mówiąc: niezwykle uprzejmie jak na ich obyczaje, o dostarczenie wiadomości”

http://altronapoleone.home.blog

Szata dlatego, bo to kapłanka, a pytałem tutaj to habit niby nie pasuje. Suknia z kolei dla mnie brzmi dość dziwnie w tym kontekście :)

“Ewakuacją na tym odcinku drogi kierował nieduży oddział żołnierzy. Thor zatrzymał przed nimi kozły.”

 

Czy w zaznaczonym miejscu powinno być "nim”, czy “nimi”?

IMO, jedno i drugie może być – albo zatrzymał przed oddziałem, albo przed żołnierzami.

Babska logika rządzi!

Dziękuję. ^^ Miałam wątpliwości, bo oba mi pasowały.

1)

 

– Nie byłoby mnie tu bez wcześniejszego sprawdzenia, czy zadziała – dało się słyszeć moment pózniej. – Najpierw zrób, potem się chwal, nigdy odwrotnie, powtarzała mamusia...

 

– Kilka godzin roboty, cholernego przeglądania i skubania – dało się usłyszeć niezadowolone mruczenie. – Już tłuste gary były lepsze...

 

Czy ten zapis jest poprawny? 

 

2)

Czy w języku polskim istnieje wyrażenie “to dla większego dobra” czy jest to kalka z angielskiego? <summon Tarnina>

www.facebook.com/mika.modrzynska

 

  1. W zasadzie tak, ale w dialogu takie użycie myślników może być mylące. Zmieniłabym tylko z tego względu.
  2. Istnieje. Brzmi cokolwiek nieszczerze, ale jest.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

No wygląda dziwnie, myślałam, że w polskim to “dla dobra ogółu”, a większe dobro to po prostu for the greater good. 

 

Co do numeru jeden to w ogóle jestem zagubiona, bo dla mnie “usłyszeć” to nie jest czynność gębowa i nie rozumiem, na jakiej podstawie tam jest mała litera.

 

Dziękuję ślicznie! Jeśli jeszcze ktoś miałby ochotę potwierdzić/zaprzeczyć to chętnie przytulę większy support!

www.facebook.com/mika.modrzynska

w polskim to “dla dobra ogółu”, a większe dobro to po prostu for the greater good. 

To są dwa różne pojęcia, choć faktycznie często mylone. Poszukaj sobie potwora użyteczności.

dla mnie “usłyszeć” to nie jest czynność gębowa i nie rozumiem, na jakiej podstawie tam jest mała litera.

Nie w tym rzecz. To są wtrącenia, didascalia wepchnięte między wypowiedzi. Ale nie będę tego bronić jak niepodległości.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Ale jeśli to traktować jak wtrącenia, to powinny być bez kropki i po myślniku z małej przecież. :c

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ad 1.

Temat “słyszenia w dialogach” co jakiś czas powraca na tym forum. Odnosiłem się do niego wcześniej i mogę to zrobić po raz kolejny :)

Kwestia kontrowersyjna.

Stanowisko doktora Wolańskiego:

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Narracja-po-dialogach;18625.html

Uzus jest zgodny z tym stanowiskiem, co można sprawdzić w NKJP.

Ludzie od Fantazmatów (głównie Fenrirr, jak rozumiem) namęczyli się i stworzyli wyczerpujący poradnik, który zapewne już widziałaś. Optują za obchodzeniem takiego zapisu.

https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/#klopotliwe_uslyszal

BTW – zgadzam się z nimi, że wersja 46) jest zupełnie bez sensu.

Podsumowując: trudno uznać przytoczony przez Ciebie zapis za błędny. Tak czy inaczej, sama zawsze możesz skorzystać z rady Fenrirra.

Ad 2.

Jest mniejsze zło, czemu więc miałoby nie być większego dobra? Dobro ogółu to jednak trochę co innego.

EDIT

Aha, może o połączenie z “dla” Ci chodzi? To też imo nie problem. Robimy rzeczy dla idei (dobro się do nich zalicza). A także dla zabawy, dla świętego spokoju itp.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

jerohu, ślicznie dziękuję heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Cieszę się, jeśli choć trochę pomogłem :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Ale jeśli to traktować jak wtrącenia, to powinny być bez kropki i po myślniku z małej przecież. :c

Wtrącenia w zdanie narracyjne, tak. Ale to są wtrącenia w wypowiedź czegoś, co wypowiedzią nie jest.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Nie rozumiem, Tarnino, możesz jeszcze raz, tylko słowami dla ameby?

 

Teraz jeszcze analizuję, bo nie wiem, czy linki jeroha pokrywają się z konstrukcją "dało się usłyszeć" i uzmysłowiłam sobie, że przecież pierwsza z tych cytowanych kwestii to wypowiadany w pustym pomieszczeniu monolog, więc... nikt tego nawet nie słyszał.

 

Aha, może o połączenie z “dla” Ci chodzi? To też imo nie problem. Robimy rzeczy dla idei (dobro się do nich zalicza). A także dla zabawy, dla świętego spokoju itp.

W zasadzie chodzi mi o calość – TO DLA większego dobra. It is for the greater good. Bo to cała wypowiedz osoby.

 

Przyjmuję waszą wersję.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Kam, spróbuję, ale dzisiaj pracuję w warunkach szkodliwych dla zdrowia (apsik!).

Wtrącenie w narracji jest wtedy, kiedy narrator dopowiada (bo mu się przypomniało) w środku zdania. A w dialogu, kiedy wchodzi bohaterom w słowo. Tak myślę.

 

przecież pierwsza z tych cytowanych kwestii to wypowiadany w pustym pomieszczeniu monolog, więc... nikt tego nawet nie słyszał.

A to już nie należy do gramatyki. Ale ten, co gadał, chyba słyszał?

W zasadzie chodzi mi o calość – TO DLA większego dobra. It is for the greater good. Bo to cała wypowiedz osoby.

Jest OK.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Słyszał przynajmniej wszechsłyszący narrator ;)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Orłowski mówi, że nie jest poprawne, bo to inna sytuacja niż ze słowem usłyszał. Cytuję– “To była inna sytuacja, to w ogóle nie powinien być dialog, bo to było opatrzone bezokolicznikiem. Powinno być zapisane jako element narracji”

 

Nie wiem, mnie już chyba mózg wysiada, albo za cienka jestem, żeby to zrozumieć.

 

Dziękuję wam obojgu, jesteście kochani <3

 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Zapis dialogowy to, tak czy inaczej, ozdobiony specjalnymi myślnikami (i pozbawiony dodatkowych wyróżników) zapis relacji bezpośredniej. Takiej jak inne:

“Jesteś hipokrytą” – pomyślał.  Albo: Jesteś hipokrytą, pomyślał (tutaj relacjonowane słowa nie są interpunkcyjnie wyróżnione). Albo: Wszyscy ludzie to głupcy, zdaje się sądzić szef rządu.

Stąd szyk, pozostała interpunkcja, wielkość liter.

Myślniki włączają się, kiedy narrator cytuje rozlegające się słowa.

Tak – najwyraźniej – intuicyjnie przyjmowała dotąd większość autorów/edytorów/redaktorów. Tak chce uzus.

Zamiast ze wskazanej przeze mnie zależności genetycznej wielu woli korzystać z “algorytmu gębowego”. Najwyraźniej tak im łatwiej. Zatem niech go stosują, niech będzie algorytm gębowy. W zdecydowanej większości przypadków to wszystko jedno. Problemem jest niewielka część uzusu, którą trzeba albo uzasadnić jakimś logicznym fikołkiem, albo zaliczyć do wyjątków, albo odrzucić.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Mam jakieś zaćmienie z tym nieszczęsnym przecinkiem przed niż:

jakby krwi w ciele nagle zrobiło się więcej(,?) niż pomieszczą żyły i napierała ona od środka

Tam powinien być przecinek czy nie?

Innymi słowy: bez przecinka ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

dlaczego?

Gdyż albowiem :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Reg, ale ja się właśnie zastanawiam, czy to “pomieszczą” można traktować jak czasownik, hmm...

W takim razie powinien być przecinek.

Przecinek nie ma tu racji bytu, bo pierwsza część zdania nie ma sensu bez tej drugiej, którą by przecinek oddzielał. True story.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jak dla mnie pierwsza część zdania ma sens.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Dobrze, to inaczej: druga część zdania nie ma sensu bez pierwszej ;)

 

To jest odpowiednik “Mniej niż zero”, tylko bardziej skomplikowany.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

joseheim, chyba Cię rozumiem. Dziękuję za wyjaśnienie.

Joseheim, pierwszy raz się spotykam z twoją regułą... Możesz podrzucić jakieś linki, źródła? Jak dotąd słyszałam tylko o zasadzie używanej również przez Sonatę i reg – jest orzeczenie, jest przecinek.

 

Zrobili więcej, niż obiecali.

Wyglądało to zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażali.

Jest później, niż myślałam.

 

Jeśliby zastosować twoją zasadę, to w tych przypadkach też nie powinno się stawiać przecinków?

www.facebook.com/mika.modrzynska

Oczywiście dopuszczam (choć to straszne) możliwość, że się mylę. Nie upieram się, nie jestem językoznawcą. Po przyjrzeniu się sprawie nie mogę zanegować, że jest w drugiej części orzeczenie ; p Wczoraj byłam mocno zużyta i nic nie poradzę na to, że wizualnie to zdanie dla mnie intuicyjnie lepiej wygląda bez przecinka niż z nim ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja bym zapisała tak: 

jakby krwi w ciele nagle zrobiło się więcej, niż pomieszczą żyły, i napierała ona od środka

I w ogóle nie podoba mi się to zdanie.

Przynoszę radość :)

No, to jest brzydkie zdanie.

 

Ale wydaje mi się, że przecinek przed niż jednak się stawia, jeśli oddziela dwa czasowniki – tak przynajmniej zawsze czytałam i mnie tak poprawiano.

www.facebook.com/mika.modrzynska

No, ja tak wszystkim mówię.

 

Przynoszę radość :)

Kam, Anet, ja to zrozumiałam tak, że “więcej niż pomieszczą” się ze sobą łączy i dlatego nie ma przecinka. Zresztą word mi podkreśla, jak jest przecinek. Ale dobra, skoro mówicie, że to brzydkie zdanie, to chyba w ogóle je wywalę

 

Czyli sprawa załatwiona ;))))

Przynoszę radość :)

A to i ja się dołączę, chociaż po ptokach. W przerwach dzisiaj googlowałam po rozmaitych słownikach   ten “niż”. zaprawdę dużo kłopotów sprawia. z czasownikami w bezokoliczniku sprawa nieoczywista, nawet chyba preferują bez. Natomiast tu faktycznie mamy podmiot domyślny i orzeczenie, więc chyba powinien być, natomiast drugiego przecinka nie, chyba żeby potraktować jako wtrącenie – i wtedy – Anet.

Jednakże, kiedy pierwszy raz popatrzyłam, miałam podobne odczucie do Joseheim, że najlepiej wygląda bez. Polski język jest składniowy, i mam wrażenie, że chyba to miesza najbardziej.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Każdy język jest składniowy. Ulubiona_emotka_Baila.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Z bezokolicznikiem też preferują z, tylko jeden lingwista ze strony PWN podawał argumenty za tym, że można by bez, o ile pamiętam. I przychylam się do wersji Anet, bo mamy tu konstrukcję współrzędną ze  zdaniem podrzędnym w środku. Więc tak, formalnie jest to wypowiedzenie wtrącone.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Tak, Jerohu, też bym się do tego skłaniała. Pewnie na tego samego jednego natrafiliśmy, bo choć potem długo googlowałam to,  nic więcej nie znalazłam. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ja po prostu lubię przecinki ;)

Przynoszę radość :)

Przecinki są cudne. Prawie jak Anet :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

...aż wstyd o to pytać, ale podlinkowany przez Reg poradnik pisania dialogów zmusił mnie do refleksji i uświadomienia sobie, że zwyczajnie nie mam pojęcia o jednej kluczowej rzeczy:

 

Czy wstawiając w Google Docs półpauzę jestem skazany na tabelę znaków i/lub Alt-kod, czy istnieje jakiś sprytniejszy sposób? W Tools/Preferences widzę opcję Substitute, ale nie jestem pewien, czy ustawienie na sztywno, że “dywiz ze spacją = półpauza” nie stworzy więcej problemów, niż rozwiąże.

 

Właśnie sobie uświadomiłem, że wszystkie moje teksty zapisane tam używają w dialogach wyłącznie dywizu, więc czeka mnie dosyć upojna korekta. -_– Z tego co pamiętam, Word (z którego korzystałem na starym lapku) dokonywał zmiany automatycznie (tak jak tutejszy edytor postów), a przy przesiadce na pieca i Google Docs zwyczajnie nie zwróciłem uwagi na brak tej podmiany...

 

EDIT: Na chwilę obecną ustawiłem sobie podmianę i chyba działa... :D

W moim ostatnim opowiadaniu bohaterowie zwracają się do siebie często “lisie” i “wielkoludzie”. Czy powinnam zapisywać te słowa z dużej litery, jak normalne przydomki? Dodam, że nikt inny tak do nich nie mówi.

Dziękuję, Tarnino. ^^ Tak często używałam używam tych określeń, kiedy ci bohaterowie zwracają się do siebie, że zaczęłam mieć pewne wątpliwości.

IMO to tak samo, jak zwracać się do kogoś per “dziecko”, “kobieto”, “chłopie” itd. Wielką litery byłoby pisane wtedy, gdyby był to przyjęty przydomek.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

IMO, zależy, jak się to potraktuje. Można jak wyżej, a można uznać, że bohaterem jest Lis albo Wielkolud. Na przykład w dowcipie o Mrówce i Słoniu pisałabym oba dużymi literami.

Babska logika rządzi!

Tak, ale to wtedy, kiedy Lis jest ksywką bohatera (wszyscy tak na niego wołają), a tutaj jest sytuacja a’la Azirafal i Crowley, mówiący do siebie “mój drogi” i “aniele”. “Mój drogi” jest w zasadzie wyrażeniem okazjonalnym (jak “ty”), a aniołem Azirafal po prostu jest, słowo “anioł” nie odnosi się wyłącznie do niego, tj. nie funkcjonuje jako imię.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

No właśnie – zależy, czy “Lis” pełni obowiązki imienia. Może, ale nie musi, wszystko w rękach autora.

Babska logika rządzi!

Aaaa, pomocy!

 

Tak jest poprawniej (?): przepełniały ją optymizm i chęć działania; ale tak jest ładniej: przepełniał ją optymizm i chęć działania

 

I nie wiem, co z tym zrobić ;<

 

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

piękne dzięki!

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Napisz: przepełniał ją optymizm (przemieszany) z chęcią... ;-)

Babska logika rządzi!

Jak mawiała polonistka mego Tatki, nie wiesz, jak się pisze “chatka”, napisz “domek”. XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Cześć. Mam pytanie o papierosy.

W biurku trzymałem “Dębowe” 

Z cudzysłowem czy bez?

 

Wyjąłem z kieszeni i zapaliłem Dębowego.

Taki zapis jest poprawny? Dębowego w cudzysłowie? Z dużej czy małej?

 

Dzięki :)

 

Bez cudzysłowu: W biurku trzymałem dębowe.

Mała litera: Wyjąłem z kiszeni i zapaliłem dębowego.

 

Nazwy papierosów piszemy małą literą. http://www.rjp.pan.pl/index.php?view=article&id=745

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Super, dziękuję Reg.

Tylko jeszcze jedno uściślenie, bo nie widzę w tym tekście.

Co, jeśli nazwa jest dwuczłonowa, albo chcę podkreślić markę? Np. 

Woń nie pozostawiała złudzeń co do marki: „Leśna rozkosz”. Sam nabrałem ochoty, aby zapalić, ale w szufladzie trzymałem tylko „Bezrobotne”.

Jak to ugryźć?

 

Przeczytaj uważnie podlinkowany artykuł. Jest tam napisane, że: nazwy firm i marek wyrobów przemysłowych (to one bowiem są znakami handlowymi prawnie chronionymi!) piszemy dużą literą, skoro więc piszesz o marce, Twoje zdanie winno brzmieć: 

Woń nie pozostawiała złudzeń co do marki: „Leśna Rozkosz”. Sam nabrałem ochoty, aby zapalić, ale w szufladzie trzymałem tylko bezrobotne.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeszcze raz dziękuję, Reg. W tym drugim zdaniu chciałem zwrócić uwagę, że zamiast „Leśnej Rozkoszy”, w szufladzie ma inną markę „Bezrobotne”.  Tak z samego 

Sam nabrałem ochoty, aby zapalić, ale w szufladzie trzymałem tylko bezrobotne.

może być trudno wywnioskować, że chodzi o papierosy, ale zasady to zasady.

Jeśli rzecz dotyczy palenia, to chyba nietrudno będzie się zorientować, że piszesz o papierosach. Fuj!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Minister zdrowia ostrzega: palenie może być przyczyną egzystencjalizmu, relatywizmu, postmodernizmu i wielu innych groźnych chorób. Palenie albo zdrowie – wybór należy do ciebie!

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dobra, dobra. Akurat pytam, bo potrzebuję na konkurs eklektyczny :P

Organizatorzy konkursu eklektycznego zaznaczają, że nie popierają XD palenia, pisanie popierają zawsze i wszędzie.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

#teamReg w kwestii papierosów

http://altronapoleone.home.blog

Sam nabrałem ochoty, aby zapalić, ale w szufladzie trzymałem tylko bezrobotne.

Biorąc pod uwagę, że nie znam marki “Bezrobotne”, od razu nasunęło mi się pytanie “ale co bezrobotne?”. No, czyli niedobrze.

Przynoszę radość :)

Chociaż taka marka istniała przez chwilę na rynku, to popieram Anet w wątpliwościach.

Known some call is air am

Biorąc pod uwagę, że nie znam marki “Bezrobotne”, od razu nasunęło mi się pytanie “ale co bezrobotne?”. No, czyli niedobrze.

Właśnie, właśnie!

Czy nazwy oddziałów szpitalnych piszemy wielką czy małą literą? Intuicyjnie wydaje mi się, że powinno być tak: Pacjent trafił na oddział chirurgii w szpitalu we Wrocławiu. Pacjent trafił na Odział Chirurgii w Szpitalu Uniwersyteckim we Wrocławiu.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Jeśli chodzi o nazwę konkretnego oddziału, to wielką. Tak zawsze w podaniach piszę. Często te nazwy są też dłuższe niż po prostu “Oddział Chirurgii”, np. “Oddział Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej” albo jeszcze bardziej skomplikowane. Ale w narracji raczej napisałbym skrótowo, potocznie: “na chirurgii”, “na oddziale chirurgicznym”, “na oddziale”. Ale “na Oddział Chirurgii” też byłoby poprawne. 

http://www.poradniajezykowa.us.edu.pl/baza_archiwum.php?POZYCJA=540&AKCJA=&TEMAT=Ortografia&NZP=&WYRAZ= 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Dzięki, Funie.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Konkretnie wielką tylko jeśli chodzi o oddział bardzo konkretny, w sensie konkretnego szpitala. Oddział Chirurgii Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie, Oddział Czegośtam w Szpitalu im. Kogośtam. Ale w narracji, jeśli nie wymieniasz konkretnej nazwy, to “wylądował na oddziale chirurgicznym miejscowego szpitala”, bo nie podajesz nazwy własnej i nie o podawanie nazwy własnej chodzi. Z kolei gdybyś np. pisał, że bohater pracuje w konkretnym miejscu, to masz do wyboru: “nasz bohater dostał właśnie pracę na chirurgii w Szpitalu im. Chrościska w Chrościskowie”, “... na Oddziale Chirurgii Szpitala ...”, trochę w zależności od stylu opowiadania czy też konkretnej wypowiedzi.

Mam wrażenie, że Fun to miał na myśli, ale dalszy ciąg jest trochę imho mylący. (W podaniu, które dotyczy konkretnego szpitala, może być skrótowo: proszę o przyjęcie na staż na Oddziale Chirurgicznym szpitala – bo nazwę szpitala mamy w nagłówku i wiadomo, że chodzi o nazwę konkretnej jednostki tego szpitala).

Podlinkowana poradnia językowa rozpatruje tylko przypadek nazw własnych.

http://altronapoleone.home.blog

To miałem na myśli, Drakaino, ale dzięki za potwierdzenie i wytłumaczenie innymi słowami :) 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Drakaino, dzięki za sprecyzowanie. Wszystko jasne.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Czy ktoś mi może powiedzieć, co jest nie tak z tym zdaniem:

 

Dłoń, którą wciąż trzymała się łóżka, zacisnęła się bezwiednie.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Jakbym się bardzo chciała przyczepić, to bym się zastanowiła, czy dłoń w ogóle może coś zrobić bezwiednie (albo “wiednie”). 

Może przeformułować:

Zacisnęła bezwiednie dłoń, którą wciąż trzymała się łóżka.

Czasem coś po prostu nie brzmi dobrze bez powodu ;)

Przynoszę radość :)

Masz tu dwa podmioty, w tym jeden domyślny, który pojawia się we wtrąceniu, oba rodzaju żeńskiego –  dlatego to zdanie jest mocno mylące.

Dream big.

Aaaa... Wiedziałam, że przyjdzie ktoś mądry i będzie wiedział, o co chodzi ;)

Przynoszę radość :)

A widzisz, wiedziałam, że coś jest nie tak, czytałam w kółko i nie potrafiłam zajarzyć, co.

Teraz muszę się tylko zastanowić, co z tym piekielnym zdaniem zrobić. Chyba po prostu załatwię to tak, jak proponuje Anet.

Dzięki, dziewczyny :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Czy jest jakaś subtelna różnica znaczeniowa pomiędzy nowym a nowo poznanym znajomym? Mam bohaterkę, która nie miała wcześniej żadnych znajomych, ale kiedy nazwałem jej pierwszego znajomego nowym, to przyszło mi do głowy, że istnienie nowego znajomego niejako implikuje istnienie również starych znajomych. Może więc lepiej byłoby mówić o tym znajomym nowo poznany?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Myślę, że za bardzo się przejmujesz ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Myślę, że joseheim ma rację.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Napisz “najnowszy znajomy” i będzie spokój.

Babska logika rządzi!

Mam bohaterkę, która nie miała wcześniej żadnych znajomych...

Bolly, mam wrażenie, że Twoja bohaterka nie miała kolegów i przyjaciół, bo znajomych mają chyba wszyscy – to m.in. sąsiedzi, ekspedientki w sklepach, osoby codziennie spotykane na przystankach, w szkole, w pracy... Nie wiemy, jak ci ludzie się nazywają, ale w jakiś sposób znamy ich. No, chyba że ktoś w ogóle nie opuszcza mieszkania, bo przecież bywa i tak.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Napisz “najnowszy znajomy” i będzie spokój.

Jak dla mnie to jeszcze gorzej, bo sugeruje jakąś gradację “nowości” znajomych.

 

Bolly, mam wrażenie, że Twoja bohaterka nie miała kolegów i przyjaciół, bo znajomych mają chyba wszyscy – to m.in. sąsiedzi, ekspedientki w sklepach, osoby codziennie spotykane na przystankach, w szkole, w pracy... Nie wiemy, jak ci ludzie się nazywają, ale w jakiś sposób znamy ich. No, chyba że ktoś w ogóle nie opuszcza mieszkania, bo przecież bywa i tak.

Jak mówię, że nie miała, to nie miała. Mieszkała całe życie na bezludnej wyspie i pamięta tylko swoich wcześnie zmarłych rodziców.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

No to napisz “znajomy”. Będzie wiadomo, o kogo chodzi, skoro jest tylko jeden.

Babska logika rządzi!

Jak mówię, że nie miała, to nie miała. Mieszkała całe życie na bezludnej wyspie i pamięta tylko swoich wcześnie zmarłych rodziców.

A to przepraszam, że się wtrącam i zawracam Ci głowę. Przyrzekam, że to się więcej nie powtórzy!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Bolly, a o tej bezludnej wyspie to nie można było od razu? Wtedy sprawa byłaby jasna i obyłoby się bez niefajnej sytuacji.

http://altronapoleone.home.blog

Ja się wyraziłem dostatecznie jasno. Zadałem bardzo konkretne pytanie o kwestię natury czysto językowej (do tego w końcu ten temat służy), szersze rozwodzenie się o kontekście było niepotrzebne. Arogancki też nie byłem, to Reg nie wiedzieć czemu uniosła się honorem.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Imho Twoja odpowiedź była lekko arogancka. No i założyłeś, że czytelnik tego wątku siedzi w Twojej głowie i wie, że chodzi o samotną wyspę. Nie, nie siedzi. Naprawdę napisanie dwóch słów wyjaśnienia, kontekstu, czemu bohaterka nie miała znajomych (bo chyba przyznasz, że nie jest to sytuacja codzienna, więc każdy ma prawo podejrzewać, że się wyraziłeś nieprecyzyjnie – co jest prawdą, tylko że w drugą stronę), nie byłoby chyba aż tak wielkim kłopotem? Można też było napisać “nie zna w ogóle ludzi” i wtedy sformułowanie podpowiadałoby nietypowy kontekst.

 

A Reg jest nie tylko skarbem, ale i nestorką tego forum, która mimo problemów z oczami i innych, wiernie i społecznie pomaga tu ludziom, nie mając nawet takiego interesu, że sama pisze i ta pomoc ma znaczenie altruizmu wzajemnego. Należy jej się trochę szacunku.

http://altronapoleone.home.blog

Otóż to.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Drakaino, Tarnino – dziękuję. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A co miałyśmy powiedzieć, skoro taka jest prawda? heart

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dlatego ciesze się, że mówicie prawdę i tylko prawdę. heartheart

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Imho Twoja odpowiedź była lekko arogancka. No i założyłeś, że czytelnik tego wątku siedzi w Twojej głowie i wie, że chodzi o samotną wyspę. Nie, nie siedzi. Naprawdę napisanie dwóch słów wyjaśnienia, kontekstu, czemu bohaterka nie miała znajomych (bo chyba przyznasz, że nie jest to sytuacja codzienna, więc każdy ma prawo podejrzewać, że się wyraziłeś nieprecyzyjnie – co jest prawdą, tylko że w drugą stronę), nie byłoby chyba aż tak wielkim kłopotem? Można też było napisać “nie zna w ogóle ludzi” i wtedy sformułowanie podpowiadałoby nietypowy kontekst.

Założyłem, że czytelnik tego wątku przyjmie, że wiem, co mówię. Szanuję czas innych użytkowników i dlatego staram się formułować pytania i problemy tak zwięźle, jak to tylko możliwe, bez lania wody. O kontekst, jeśli ktoś go potrzebuje, zawsze można dopytać. To jest portal poświęcony fantastyce, więc nietypowe konteksty powinny być tutaj na porządku dziennym.

 

Jeśli jakiś nestor poczuł się urażony, to przepraszam.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Ufaj korektorowi swemu... ale podwójnie sprawdzić nie zaszkodzi, kiedy się ma wątpliwości. Pomóżcie, proszę.

Mam  fragment: uważam, że język Marzeny w przeciwieństwie do jej wyglądu jest mocny, zdecydowany. I że to dobrze, bo z tym językiem bardziej tu pasuje, niż myślałem.

 

Czy w przeciwieństwie do jej wyglądu jest wtrąceniem i powinno być w przecinkach, czy niekoniecznie?

Która wersja jest poprawna: bo tym językiem czy bo z tym językiem?

 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Jeśli o wtrącenie chodzi, to to jest wtrącenie. Ale całe zdanie powoduje zeza mego wewnętrznego wzroku. Pani od polskiego z liceum miała alergię na zeugmy i mnie zaraziła :) i czy wygląd może być mocny?

Która wersja jest poprawna: bo tym językiem czy bo z tym językiem?

Bez kontekstu nie powiem Ci na pewno, ale raczej “z”.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Mam jak Tarnina. Mocny język nasuwa skojarzenia z ozorem, a tu pewnie chodziło o znajomość jakiegoś narzecza...

Babska logika rządzi!

Dzięki Tarnino. 

Tak dosłownie, to pewnie wygląd nie może być mocny. Przemyślę ten fragment.

Wcześniej nie miałam pojęcia, czym są zeugmy. Dobrze dowiedzieć się czegoś nowego :)

 

Finklo, chodzi o agresję w języku i wulgaryzmy

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Finklo, chodzi o agresję w języku i wulgaryzmy

W takim razie język może być mocny (choć używa się tego wyrażenia tylko wobec uzasadnionych wulgaryzmów), ale wygląd w tym kontekście – na pewno nie.

Zeugmy sama czasem stosuję, mają swoje miejsce w języku.

Dzięki Tarnino. 

heart

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Nie pamiętam, czy pytałem, ale chyba nie:

Mam bohaterkę Cess i jest posłańcem. Szukałem żeńskiego odpowiednika tego zawodu, ale widzę jedynie “kurierka”. Ta z kolei jak sprawdzałem, jest rodzajem powozu używanego dawniej do przewozu listów. Czy jest jakieś inne określenie pasujące? A może nikomu słowo “kurierka” nie kojarzy się z powozem i  tego powinienem się trzymać?

Mnie się z przewozem listów kojarzy głównie pocztylion. Kurierkę znalazłam istotnie w SJP PWN jako synonim dyliżansu pocztowego, ale nie kojarzę ze źródeł.

http://altronapoleone.home.blog

Szukasz dziury w cały, Zanais. To tak jakby powiedzieć, że “Polka” będzie się czytelnikom kojarzyć głównie z tańcem, a nie z mieszkanką Polski.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Posłanniczka? Posłannica?

A poza tym czy Cess nie może być po prostu  kurierem lub posłańcem? Czy konieczna jest żeńska forma nazwy tego zawodu?

O, posłanniczki nie znałem, dzięki. Teraz muszę się zastanowić, co wybrać. Ponieważ piszę aktualnie trzecie i czwarte opowiadanie z nią w roli głównej to chciałem je zatytułować np. “Kurierka Cess: List, Chwała i za dużo stali”, “Kurierka Cess: Koszmarnicy” i tak dalej. Nie chciałem użyć “posłaniec”, bo imię Cess nie sugeruje, że to kobieta (Posłaniec Cess).

Ciekawe, czy wszyscy zrozumieliby “Posłanniczkę” ;)

Osobiście jestem za “kurierką”. “Posłaniec” podoba mi się najmniej, bo “c” na końcu zlewa się z pierwszą literą imienia bohaterki (czy takie zjawisko ma jakąś nazwę?).

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

“Nie chciałem użyć “posłaniec”, bo imię Cess nie sugeruje, że to kobieta (Posłaniec Cess).”

Jeśli o to chodzi, to ja też jestem za “kurierką”. Współcześni czytelnicy prędzej pomyślą o kobiecie-kurierze niż dawnym dyliżansie pocztowym. ;-) A “posłannica” i “posłanniczka” to jednak długie słowa.

A “posłanka” na pewno kojarzy się z czymś innym XD devil

http://altronapoleone.home.blog

Dziękuję wszystkim. Zostanie „Kurierka Cess” :)

Sięgnęła w dekolt czy do dekoltu ? (wyciąga piersiówkę, gdyby ktoś miał nieprzyzwoite myśli)

Napisałbym sięgnęła za dekolt.

 

A co do poprzedniego pytania, “Kurierka Cess” zdecydowanie mi się podoba, nieprędko przyszłoby mi do głowy skojarzenie z dyliżansem. “Posłanniczka” też niczego sobie. W odpowiednio archaicznym klimacie mogłaby być jeszcze “umyślna”.

Dzięki, Ślimaku. 

A co do poprzedniego, rozważam też: “Przygody Cess”.

Napisałbym sięgnęła za dekolt.

Popieram.

Kurierka Cess” zdecydowanie mi się podoba

To też popieram.

W odpowiednio archaicznym klimacie mogłaby być jeszcze “umyślna”.

A tu nie wiem, czy nie za hermetyczne.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Pytanie o statki/łodzie.

 

W języku angielskim o statkach piszę się zawsze w rodzaju żeńskim. W polskim niekoniecznie, choć z tego co czytam, to niektórzy żeglarze też przyswoili ten zwyczaj. Czy pisząc opowiadanie, w którym główny bohater jest pochodzenia anglosaskiego, jako narrator powinienem też pisać o statku “ona”, czy raczej będzie to gryzło? 

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Pisz ta łajba. ;-)

Babska logika rządzi!

Możesz sugerować się imieniem statku, jeśli jakieś ma.

Czarna Perła => ona

Latający Holender => on

Możesz sugerować się imieniem statku, jeśli jakieś ma.

Czarna Perła => ona

Latający Holender => on

W sumie tak jest intuicyjnie w języku polskim. 

 

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Nawet jeśli bohater jest pochodzenia anglosaskiego, to słowo “statek” w języku polskim jest rodzaju męskiego i tego bym się trzymał. Plus tego, co napisał wyżej Grzegorz.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

My w zasadzie nie antropomorfizujemy statków, o ile pamiętam, “Znaczy Kapitan” tego nie robił. Anglicy traktują statek jako taki jak istotę rodzaju żeńskiego, nieomal żywą (nie wiem, skąd to się bierze). Więc rodzaj brałabym z nazwy.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki dobre duszyczki. 

statek jako taki jak istotę rodzaju żeńskiego, nieomal żywą (nie wiem, skąd to się bierze).

Z tego co przeczytałem to wyspiarze tak mają, że morze i statki są im dużo bliższe niż nam, i to się przejawia w języku:

“Ships are referred to as ‘she’ because men love them” or “like a woman, a ship is unpredictable”, tradition used to say.  

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Makes sense.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Co gorsza, naprzeciw siedzieli Przyjemniaczek wraz z Mal’Sahem i wpatrywali się w nią jak para lisów w tłustą kurę.

Co gorsza, naprzeciw siedział Przyjemniaczek wraz z Mal’Sahem i wpatrywali się w nią jak para lisów w tłustą kurę.

Poprawna wersja to chyba pierwsza, prawda? Czy może jeszcze jakaś inna? Może trzeba dwukropka?

<Nie umiem w pisanie>

No, mnie się pierwsza bardziej podoba.

Babska logika rządzi!

Mi też.

Dzięki, to już nie przeszkadzam :)

Obie poprawne, tylko druga bardziej kolokwialna.

#subtelneRozróżnienia :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Tarnino, ale w drugiej wersji tam się zmienia liczba – siedzi jeden, a wpatrują się obaj. I to mi zgrzyta.

Babska logika rządzi!

No, to jest kolokwialne. Poprawne – ledwo, ledwo, ale ludzie tak mówią. Takie zdanie może służyć stylizacji. Wyobraź sobie, że to mówi cwaniaczek warszawski.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Czy w języku Polskim poprawne jest używanie zapożyczonego z Angielskiego “uderzenia serca” jako określenia chwili? Tak pytam z ciekawości, bo znalazłam podobne w tłumaczeniu “Prochów Babilonu” od MAGa.

Mnie zdarza się używać tej frazy w taki właśnie sposób i jakoś nigdy nie miałem wątpliwości, czy to poprawne, czy nie. Ot, takie zdanie znalazłem w jednym ze swoich tekstów: Kiedy tylko palce Wikty musnęły małą dłoń elfki, na krótką chwilę, krótszą niż mrugnięcie powieki, niż jedno uderzenie serca, jej drobne ciałko zesztywniało, oczy rozszerzyły się, a źrenice zwęziły do rozmiarów ziarnek piasku.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Poza “Prochami Babilonu” nie kojarzę w polskich tekstach takiego określenia, ale znam je z angielskich, dlatego jestem ciekawa, na ile się ono przyjęło u nas.

Nie znam ani “Prochów Babilonu”, ani żadnych tekstów anglojęzycznych, w których natrafiłbym na takie określenie, choć oczywiście kojarzę, że coś można zrobić in a heartbeat. Może po polsku lepiej byłoby powiedzieć: “w mgnieniu oka”?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

O ile pamiętam, spotkałam jeszcze formę “A heartbeat” jako równoważnik w pojedynczym akapicie.

Myślę, że to wszystko zależy też od budowy całego zdania, w którym umieścisz tę frazę. To z własnej twórczości, przytoczone przeze mnie wyżej, mówi o “chwili krótszej niż uderzenie serca” i to wydaje mi się okej, ale gdybym spotkał się ze stwierdzeniem, że ktoś coś zrobił “w uderzenie serca”, uznałbym to za językowego potworka.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

“A heartbeat” technicznie nie jest zdaniem. Nie bardzo jest nawet równoważnikiem zdania, choć chyba w takim kontekście można to podciągnąć pod równoważnik :/ Zdanie musi zawierać orzeczenie (czasownik)

Natomiast sama fraza “przez jedno uderzenie serca” wydaje mi się tak naturalna, że nie dopatrywałabym się tu kalki z angielskiego. Dla nas sekunda jest czymś intuicyjnym, ale dawniej nie była, więc w tekstach vintage nie używam określeń typu “przez ułamek sekundy”, tylko właśnie tego z uderzeniem serca albo “przez jedno mgnienie oka”.

http://altronapoleone.home.blog

Dziękuję za wyjaśnienia, drakaino. Może sama zastosuję kiedyś “przez jedno uderzenie serca”.

Sorki, źle tam na górze z pośpiechu napisałam, bo “przez jedno mgnienie oka” oczywiście używam, podobnie jak “przez jedno uderzenie serca” ;) Edytuję

http://altronapoleone.home.blog

A ja zmieniłam "zdanie" na "równoważnik".

Natomiast sama fraza “przez jedno uderzenie serca” wydaje mi się tak naturalna, że nie dopatrywałabym się tu kalki z angielskiego.

Tak, właśnie. I wiem, że ją gdzieś widziałam, ale gdzie? Kurka, niech ktoś wynajdzie wyszukiwarkę do mózgu...

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Ja bym to określiła jako “wyrażenie” ;)

Przynoszę radość :)

Tyż można.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

@Anet Pamiętam z podstawówki “zwroty i wyrażenia” jako typy związków frazeologicznych, ale za diabła nie byłam w stanie opanować różnicy między nimi XD

http://altronapoleone.home.blog

Miałam tylko na myśli, że nie nazwałabym “jednego uderzenia serca” ani zdaniem, ani równoważnikiem zdania. 

Przynoszę radość :)

I słusznie, bo żadnym z nich nie jest. Ulubiona_emotka_Baila.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Napiszę o tych związkach frazeologicznych, to co spamiętałam, gdy Tarnina pierwszy raz mi pod jakimś moim tekstem o nich napisała i próbowałam usilnie przyswoić. xd Źródła były porządne, ale meandrowałam, bo nie umiałam języka spamiętać, więc pewnie przerobione i uproszczone, co mam w zwyczaju.

Związek frazeologiczny – ustabilizowane w danym języku połączenie wyrazów, którego znaczenie nie wynika ze znaczenia wyrazów.

Musi mieć cztery cechy:

*nieciągłość składu – przynajmniej jeden wyraz musi występować jako samodzielny poza związkiem,

*globalność – znaczenie związku nie wynika z sumy poszczególnych znaczeń,

*stałość formy, czyli zasadniczo niezmienność kształtu

*utrwalenie w języku -zrozumiałość i funkcjonowanie w tekstach na prawach wyrazu.

 

Podział ze względu na stałość: zf. jednokształtne (nie wolno naruszać, gdyż zmienia się znaczenie, np. twardy orzech do zgryzienia, a nie "ciężki czy trudny"), zf. wariantywne (można podmieniać na synonimy, np. strach kogoś obleciał, można też "tchórz", cykor").

Podział ze względu na formę (czyli strukturę): 

*wyrażenia (bez czasownika i z ośrodkiem w postaci rzeczownika/przymiotnika, np. gra na zwłokę, nie taki diabeł straszny, niedźwiedzia przysługa, wolna amerykanka), 

*zwroty (w centrum czasownik, który można odmieniać, np. kruszyć kopie, wstępować w szranki)

*frazy (mają postać samodzielnych zdań, np. do wesela się zagoi, nie odwracaj kota ogonem, drzeć z kimś koty, żyć z kimś jak pies z kotem, tutaj/tu jest pies pogrzebany.

 

wink

Edytka: Była do fraz, Bolly słusznie zauważył, że że można obracać kota ogonem, ale nie do góry nogami! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

nie odwracaj kota do góry nogami

Ja słyszałem, że kota to się ogonem odwraca.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Jak kto ma ogon, to odwraca ogonem. Pozostali muszą się posługiwać nogami, rękoma, może nawet językiem... ;-)

Babska logika rządzi!

Ja słyszałem, że kota to się ogonem odwraca.

Bolly, ileż  bym dała, aby usłyszeć  „myśli” kota, gdy będziesz ledwie dotykał jego ogona. wink

 Pozostali muszą się posługiwać nogami, rękoma, może nawet językiem... ;-)

Finklo, ten język to zdecydowanie najtrudniejsza sprawa, a może go odpuścić? Czemu ręce nie miałyby być najważniejsze? Już nie mogą, choć ich rola się zwiększa – współdziałanie ze słowami. Na ile klikanie może być manipulacją, taką przez duże M?  Niewątpliwie jest. Net ma w sobie zalążki telepatii. :-) 

Jednak to chyba coś innego forsuje bariery, nieuchwytne. xd 

 

Net to dobry wynalazek! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Bolly, ileż  bym dała, aby usłyszeć  „myśli” kota, gdy będziesz ledwie dotykał jego ogona.

Ogonem – w sensie: tyłem do przodu. Co przecież nie wymaga dotykania kociego ogona.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Bolly, toż wiemy, tylko się wygłupiamy. :-)

Polska język bardzo trudna, ale taka ciekawa i daje tyle możliwości żarcików...

Babska logika rządzi!

No cóż, różne rzeczy widziałem tu w komentarzach, więc nie dziw się, Finklo, że chwilami mam wątpliwości, czy tylko się wygłupiacie, czy faktycznie nie wiecie.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Bolly, chyba obraziłeś Finklę i Asylum. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Asylum, wszystko to wiedziałam, lecz nie w słowach, więc dzięki heart

Bolly, będę brutalna. <sincerity mode> Musisz sobie nareszcie wyhodować poczucie humoru oraz dystans do świata. Bez tego czarno widzę Twoje pisanie oraz dalsze życie towarzyskie. </sincerity mode>

<irreverence mode>

I’m wearing glasses, for God’s sake!

</irreverence mode>

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Bolly, chyba obraziłeś Finklę i Asylum. ;)

Jeśli któraś poczuła się urażona, to przepraszam. To nic osobistego, naprawdę. Gdy widzę oczywisty błąd językowy, to go poprawiam, zarówno u noblisty, jak i anona z Internetu. Spotkałem się kiedyś ze stwierdzeniem, że każde słowo napisane w sieci przekłada się na ogólną jakość polszczyzny, i jestem tego samego zdania. Wyobraźmy sobie, że ktoś z zewnątrz trafia przypadkiem na tego “kota do góry nogami” i nie wiedząc, że to jakiś hermetyczny żarcik, dochodzi do wniosku, że tak właśnie powinno się pisać.

 

Musisz sobie nareszcie wyhodować poczucie humoru oraz dystans do świata.

Co do tego dystansu, to przypominam, że nie ja dostaję wścieklizny, gdy widzę słowo “negatywny” użyte – zupełnie poprawnie – w znaczeniu “zły, niepożądany”. ;-)

 

 

Bez tego czarno widzę Twoje pisanie oraz dalsze życie towarzyskie.

A co to jest to ostatnie?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Spoko, do niczego się nie poczuwam.

Także do pisania o kocie do góry nogami.

Babska logika rządzi!

Co do tego dystansu, to przypominam, że nie ja dostaję wścieklizny, gdy widzę słowo “negatywny” użyte – zupełnie poprawnie – w znaczeniu “zły, niepożądany”. ;-)

Do świata, słońce, do świata. Nie do nadużywania języka, które jest ZUE.

https://pl.wiktionary.org/wiki/nego#la

A co to jest to ostatnie?

A, nie wiem, podobno istnieje coś takiego. Ale na własne oczy nie widziałam.

 

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Jak by co, to ja mogę oddać trochę tego o czym mówicie, w zamian za dzień/dwa świentego spokoju ;)

Known some call is air am

Do świata, słońce, do świata. Nie do nadużywania języka, które jest ZUE.

Jak do świata, to siłą rzeczy do wszystkich jego zjawisk. A język i jego używanie – bądź nadużywanie – jak najbardziej jest jednym z nich.

 

https://pl.wiktionary.org/wiki/nego#la

https://pl.wiktionary.org/wiki/sedes

 

Od dzisiaj zatem będę unikał jakże niepoprawnego nazywania klopa tudzież sracza “sedesem”. :-P

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Bolly, masz rację!:D Można „odwracać kota ogonem”, ale nie można w górę, w dół i do głowy nogami. Za to można „wykręcać  kota ogonem” i poprawię, żeby błędu nie było. 

Nie jestem nieomylna, a gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Zamienię na: „drzeć z kimś koty” i dołożę „żyć z kimś jak pies z kotem” oraz „tutaj/tu jest pies pogrzebany”, aby i pieskie życie się pojawiło.

Ciekawe, że psy żyją obok człowieka krócej niż koty,  a więcej mają w Wielkim Frazeologicznym (2003) przykładów jak 81: 23. Sorry, że z 2003, ale taki mam. :-(

 

Nie uraziłam się. Spoko i nie przepraszaj. Naprawdę bardzo dużo trzeba byłoby zrobić, "nagrabić", aby się taka sztuka się udała. :-)

Po angielsku, chyba najbliżej  do "put the cart before the horse".

 

 

Poprawiaj, dawaj uwagi i się nie zapiekaj. Czasem ma się rację, a czasem nie. Dla mnie j.polski jest magiczny, choć rodzimy. wink

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

IPA w sensie gatunku piwa. Czy w dopełniaczu użyjemy apostrofu (IPA’y), skoro skrót z angielskiego, czy może to słowo już tak weszło w język codzienny, że można napisać napisać “IPY”?

W języku potocznym mówi się “ipy”, ipę” itp., jednak to “nie wygląda”. Wydaje mi się, że w dialogu można swobodnie użyć dowolnej mówionej formy, natomiast w opisie zostałabym przy nieodmiennej IPA.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziś w knajpie podchodzi się do baru. A kiedyś, w karczmie lub gospodzie, do czego się podchodziło? Jakiego słowa użyć?

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Szynkwas?

Babska logika rządzi!

Eee... Do kontuaru?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

W karczmie/ oberży/ szynku był szynkwas.

Za SJP PWN: szynkwas daw. «bufet w szynku lub w karczmie»

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki wielkie!

"Nie, żebym nie chciał! Wręcz zazdroszczę Tym, co potrafią ujść zatraty I łączą swe talenty owcze W stada wzajemnej aprobaty." J.Kaczmarski

Jakby co, z kontuarem też się zetknęłam :)

http://altronapoleone.home.blog

W PRL pani stała za ladą. W 1875: Wnętrze izby przedstawiało ustawione pod dwoma ścianami wąskie, długie ławy, jeden kąt zajmował ogromny komin „z kucą” pod „trzanem” i „szabaśnik” do pieczenia chleba, w drugim przy drzwiach stała bateria pustych antałków, cebrów i wiader. Na ścianach rzędami wisiały wysoko obrazy świętych, a niżej patent akcyzny, szafa z paczkami tytuniu, papierosów i zapałek, a obok przylepione było kolorowane pruskie wojsko, zabawka dziecinna, kupowana po trzy grosze arkusz u Węgrów, roznoszących po wsiach towary. Na szynkwasie stały baterie flaszek, garnków, kwart, półkwaterek blaszanych i kieliszek ze szkła zielonego w pręgi. Tu było właściwe źródło rozkosznej dla Prokopa woni anyżowej, skombinowej z zapachem niedogonu i fuzlowego olejku gorzałki. Mieszkania wieśniaków naszych nie mogą nigdy obejść się bez przygarnięcia do swego wnętrza zwierząt domowych. Więc też i tutaj, pod jedną ławą, nocowało liczne stado białych, zaszarganych w błocie kaczek, dopełniając charakterystycznego widoku izby karczemnej na Podlasiu.

Wcześniej: panie Geralt, a zagrajmy w gwinta przy barze. 

 

W polskich warunkach też bym używała szynkwasu (będzie u mnie w powieści dziejącej się głównie na Mazowszu w 1807), ale zastanawiam się, co z moją Francją ;) Pewnie właśnie kontuar, choć w oberży, hmm. Muszę poszukać w “Rękopisie znalezionym w Saragossie”, bo pierwsze polskie tłumaczenie jest dziewiętnastowieczne i ciekawe, co tam jest.

http://altronapoleone.home.blog

“Niczym porażony skoczył ogarnąć bałagan.”

 

Czy w opku, którego realia to przerobiona dalsza przeszłość, słowo “ogarnąć” pasuje do narracji? Chodzi o sytuację, kiedy bohater nie tyle robi porządki, co próbuje w panice zorientować się w sytuacji, czy nic mu nie zniknęło.

Według PWN:

ogarnąć – ogarniać

1. «opasać ramionami»

2. «otoczyć ze wszystkich stron»

3. «objąć swoim zasięgiem»

4. «o uczuciach, wrażeniach: opanować»

5. «zdać sobie z czegoś sprawę»

6. pot. «niezbyt dokładnie posprzątać»

 

Powiedziałbym, że już samo słowo średnio pasuje, a w najlepszym wypadku jest potoczne (czyli prawdopodobnie współczesne). Można za to spróbować coś w stylu: „Niczym porażony zaczął gorączkowo przetrząsać bałagan, sprawdzając, czy nic mu przypadkiem nie zniknęło. ”

Uprzątnąć?

Known some call is air am

Nie pasuje.

http://altronapoleone.home.blog

“Ogarniać” w znaczeniu “porządkować, orientować się” jest bardzo nowoczesne – jeszcze dekadę temu się tak nie mówiło, o ile pamiętam (fakt, że ja tam jestem na uboczu awangardy...). Propozycja Grzegorza mi się podoba, ale do bardzo konkretnych realiów może nie pasować, jest dość uniwersalna. I “niczym” nie bardzo tu gra. “Jak porażony.” Nadmiar “wysokich” słów powoduje wrażenie śmieszności.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

#teamTarnina

http://altronapoleone.home.blog

Niczym porażony skoczył ogarnąć bałagan.

Można próbować w sposób kwiecisty ;)

Gorączkowo począł się krzątać, próbując przywrócić rzeczy do stanu, który z grubsza przypominałby porządek.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Ale to zależy od stylu całości, to raz. I miało być gorączkowe poszukiwanie być może skradzionego McGuffina, a nie sprzątanie :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Jak zwykle nie doczytałem :(

 

To może tak:

Gorączkowo począł porządkować nieład, próbując dociec, czy liczba przedmiotów w pomieszczeniu sprzed powstania bałaganu i po wprowadzeniu jako takiego porządku są sobie równe.

Tak ujdzie :P?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Jeden rabin powie tak, a inny powie nie :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dziękuję wszystkim za wyjaśnienia. Coś tak czułam,  że nie będzie pasować, ale jakoś to jeszcze ogarnę. ;-)

Staruchu,  to zdanie pochodzi z opka pisanego na konkurs Siódemek, gdzie limit to 21 000 znaków, dlatego wolę używać prostych zdań.

Staruchu,  to zdanie pochodzi z opka pisanego na konkurs Siódemek, gdzie limit to 21 000 znaków, dlatego wolę używać prostych zdań.

A widzisz, to zmienia perspektywę. Tego wcześniej nie powiedziałaś.

“Niczym porażony począł porządkować nieład”

(specjalnie dla Tarniny – ładne po-po-po:) )

 

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

ładne po-po-po:)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Taka sytuacja: dwie osoby pędzą cwałem na koniu. Czy mogę napisać o całej tej grupie, że cwałowali, czy ten czasownik dotyczy ściśle tylko konia?

Możesz.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki. ^^ Sądziłam, że to za duży skrót myślowy.

Metonimia i tyle :)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Pytanie z serii głupich po zbyt długim zastanawianiu się (zawsze wtedy dopadają mnie wątpliwości nawet w prozaicznych sprawach).

 

Pojazd zatrzymał się i zawisł.

 

czy

 

Pojazd się zatrzymał i zawisł. 

 

I dlaczego? W sensie, jeśli macie pod ręką wykładnię o miejscu się, to będę wdzięczna, bo nie umiem znaleźć. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pierwsze wydaje mi się w porządku, ale może podaj dłuższy fragment. Po tym zgaduję, że pojazd pędził, ale z jakiś powodów zawisł nad urwiskiem?

Pojazd to autolot, więc po zatrzymaniu zawisa zanim osiądzie na podłożu. Dalej nie ma nic, co mogłoby pomóc w ustaleniu w którym miejscu powinno być się.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A może: Pojazd znieruchomiał i zawisł.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Śniaca, cieszę się, że ukoiłaś żądzę i zdobyłaś pewność? ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

śniąca

 

Tak, zdecydowanie się z sjp nie będę kłócił,  “się” w polszczyźnie jest ruchome i z reguły powinno stać przed czasownikiem. Mnie samego “się” po czasowniku razi, ale pewnie nie wszyscy tak mają. Czasem ze względów stylistycznych sam używam przeniesienia “się” za czasownik, czasem by po prostu zmienić rytm, czasem by oddać sposób mówienia postaci. Uwielbiam wielokrotne “się”, które stosuje w swoich filmach Marek Koterski.

Przyklejenie “się” do czasownika, tuż za nim jest rusycyzmem – w rosyjskim cząstka “-tsia” nie może się po prostu znaleźć nigdzie indziej. Dlatego warto to wyrugować. Bo jak nie lubię zachwaszania naszej mowy anglicyzmami, to rusycyzmy i kalki z rosyjskiego denerwują jeszcze bardziej :)

 

Z drugiej strony, wydaje mi się, że położenie tej cząstki może podkreślać, uwypuklać, zmieniać jakieś znaczenie. Np. tutaj napisałem “wydaje mi się” – co jest dość utartym zwrotem i będzie neutralne, zupełnie inaczej zostanie odebrane “mi się wydaje” – bo to podkreśla, że właśnie mi się tak wydaje, a nie komuś innemu, a jeszcze inaczej “wydaje się mi” – to podkreślenie, że to jedynie “wydaje” a nie, że wiem na pewno. Ale możliwe, że to tylko moje wrażenie, i że się mi  tak tylko wydaje  (tu kolejność jest “się mi... wydaje”) ;-)

entropia nigdy nie maleje

Dzięki, Jimie, to jest to, co teoretycznie wiem, ale właśnie czasem po zbyt długiej rozkminie wszystko mi się miesza i wtedy szukam odpowiedzi. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Mam wrażenie, że dla latającego pojazdu lepsze jest to “znieruchomiał”, a likwiduje problem się.

 

Przyklejenie “się” do czasownika, tuż za nim[+,] jest rusycyzmem

Niezupełnie, bo nie jest  po polsku niepoprawne – nie mamy ściśle ustalonej pozycji, co najwyżej preferowaną. Więc skoro już mamy tę mobilność, to korzystajmy z niej, choćby dla zmniejszenia monotonii. Ja to zawsze biorę “na słuch”, czasem zmieniam w kółko ;)

http://altronapoleone.home.blog

Niepoprawne stricte nie jest, ale zmienia brzmienie na bardziej takie kresowe, a. Mnie, mimo kresowych korzeni, razi, ale to może być kwestia gustu: „Muszę przedstawić mu się”. z przykładu PWN nieodparcie kojarzy mi się z mistrzem Yodą.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Zgoda. Ale np. w następującym przykładzie zmiana szyku może mieć drobne różnice znaczeniowe czy emocjonalne albo emfatyczne:

 

To był ten człowiek, który mi się badawczo przypatrywał.

To był ten człowiek, który badawczo mi się przypatrywał.

To był ten człowiek, który przypatrywał mi się badawczo.

http://altronapoleone.home.blog

Tak, tylko ten przysłówek na końcu jakoś zamyka zdanie. Bez niego wyglądałoby to yodowato.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Tym razem ja mam megarozkminę ;-) Stylistyczną.

 

Ogólnie mam skłonność do refrenów... I to na różnym poziomie. Na poziomie literek, często stosuję aliterację, na poziomie wyrazów, epiforę, anaforę lub (zapomniałem jak się to nazywa) – zetknięcie tych samych wyrazów na styku. Styku dwóch wypowiedzeń, czy akapitów (właśnie to zrobiłem, przypomnicie jak to się nazywa?)

W całej akcji też stosuję często jakieś powtórzenia, wsobne odniesienia, takie nity przeszywające całość, a fabułę wtedy dopiero uznaję za pełną, gdy zepnę ją klamrą. To, że "gadam" z innymi tekstami, to raczej normalne. Kradnę, plagiatuję, zaprzeczam, dyskutuję z dawnymi Mistrzami...

Ale wśród tych rozlicznych perseweracji, mam jeszcze jedną manierę i się zastanawiam, na ile ona utrudnia czytanie i rozumienie czytelnikom. Czytaj: czy z nią walczyć, czy zostawić jako jeden z rumaków w mojej stajni.

Chodzi o używanie homonimów.

Przykładowo:

Miast miast budowały wsie.

 

Rada rada udzielała rad o rozdziale radu.

 

Czy tekst przesycony tego typu zdaniami, będzie Wam zgrzytał i będzie trudny w odbiorze? Czy może w ogóle to błąd? Warto się próbować oduczyć, czy jakoś ujdzie w biedzie?

 

entropia nigdy nie maleje

Dla mnie coś takiego zawsze brzmiało komicznie.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Ja nie wiem czy to błąd, bo aliteracje mi tutaj kilka razy wypomniano, że źle brzmią.

Ja czytając teksty i natykając się na takie homonimy, jakie dajesz w przykładzie, osobiście jestem zachwycony, bo uważam, że to kreatywny sposób wykorzystania języka, nie tylko po to by opowiedzieć historię, ale na poziomie gry/zabawy z czytelnikiem. Ale przesyt nigdy nie jest dobry.

 

Known some call is air am

Dla mnie, zależy od długości tekstu i kompozycji, przy krótkich – zabawa. Przy długich jednak uważałabym, bo czerpiemy z różnych źródeł i o ile przy strofach, haiku, drabblu umysł może się dość łatwo przestawić to, przy opowiadaniu może zatrzymywać.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Czy tekst przesycony tego typu zdaniami, będzie Wam zgrzytał i będzie trudny w odbiorze?

Zależy. Takie zdania mają wydźwięk żartobliwy, i teraz tak – jeśli widać, że celujesz w humor spod znaku Pratchetta i Lafferty’ego, to są na miejscu (byle nie za dużo, bo każdy żart na wartym uwagi poziomie wymaga pewnego wysiłku szarych komórek – wysiłek, nieważne, jak przyjemny, męczy). Ale jeśli tekst ma być poważny, powstanie wrażenie niepowagi. Czyli odwrotne do zamierzonego.

aliteracje mi tutaj kilka razy wypomniano, że źle brzmią

 

Ha, ha. Ale serio – aliteracje zwracają na siebie uwagę. Jeżeli widać, że o to Ci właśnie chodziło – to dobrze. Ale jeżeli nie widać, to mniej dobrze. Jak z pijanym boksem – nie masz być naprawdę pijany.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Oj, tam, bad guy od razu :) Zwracam uwagę na te aliteracje i usuwam, kiedy robi się ich za dużo, jednak jakaś mała aliteracja ujdzie, jeśli nie rzuca się w oczy ;)

 

Known some call is air am

XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Cześć, 

 

Jak w opowiadaniu poprawnie zapisać nazwę własną, która zawiera cyfrę? 

 

Oficjalne nazwy w dokumentacji technicznej: Elektrociepłownia EC-2 oraz Elektrociepłownia Nr 2. 

 

Czy liczebnik w formie cyfrowej jest tu dozwolony, czy powinienem zapisać: Elektrociepłownia EC-Dwa, Elektrociepłownia Numer Dwa?

 

dzięki z góry :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Oczywiście, że EC-2 i Nr 2.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziękuje bardzo :]. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

To  traktujesz jako nazwę własną. Zdarzają się hiperpuryści, którzy zapisywaliby wszystko słownie, ale nie mają racji.

http://altronapoleone.home.blog

Dzięki. Znacznie mi to ułatwi sprawę :]. 

pozdrawiam

M.

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Głupieję już :)

Jak powinno być:

Pijaczki zdejmowali czapki z głów, czy: Pijaczki zdejmowały czapki z głów.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Jeśli to mężczyźni, napisałabym: Pijaczki zdejmowali czapki z głów. A jeśli piszesz o kobietach, to: Pijaczki zdejmowały czapki z głów.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A może pijaczkowie?

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dziękuję Reg, w takich miejscach, jak opisuję, przesiadują zdecydowanie faceci :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Bardzo proszę, Irko. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czy jeśli tekst ma formę listu, możemy Ciebie napisać dużą literą?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Oczywiście.

Wiesz, jeśli ten list pisałby dyslektyk, to nawet ortografy możesz tam powsadzać.

Babska logika rządzi!

Dzięki. :-) Tak myślałam, ale nie byłam pewna.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jakby co, jeśli ten list ma pisać dyslektyk, to ja nie będę chciała tego czytać :/

Przynoszę radość :)

Dyslektyk – nie. Nie zrobiłabym tego współplemieńcom. Nigdy w życiu.!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Kwestia niezwiązana z pisaniem opowiadania, ale która zastanawia mnie od dawna:

a) Kasztany wysłaliśmy w paczce z dnia 28 lutego...

b) Kasztany wysłaliśmy w paczce z 28 lutego...

Czy wariant z punktu a) nie jest potworkiem typu “czasookres”? Nie widzę sensu w tym dookreśleniu “z dnia”, podobnie jak w pisaniu “w miesiącu grudniu”, ale jednocześnie spotykam ten zwrot na każdym kroku.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Wywaliłabym to dnia, nic nie wnosi. Literatura to nie pisma z ZUS-u. Chyba że właśnie taki liścik masz w tekście...

Babska logika rządzi!

Czy jeśli tekst ma formę listu, możemy Ciebie napisać dużą literą?

Powinniśmy.

Wiesz, jeśli ten list pisałby dyslektyk, to nawet ortografy możesz tam powsadzać.

Finklo!

 

ETA:

Nie widzę sensu w tym dookreśleniu “z dnia”, podobnie jak w pisaniu “w miesiącu grudniu”, ale jednocześnie spotykam ten zwrot na każdym kroku.

Bo ono nie ma sensu. Nawet w tekście urzędowym. W opowiadaniu napisałabym po prostu: kasztany wysłaliśmy w paczce 27 lutego. Kiedy wysłaliśmy? Właśnie wtedy.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

No co?

Cobold kiedyś napisał świetny tekst na konkurs pocztówkowy, nasadził tam byków i wyglądało dobrze. Wprawdzie nie pisał dyslektyk, tylko małe dziecko, ale na jedno wychodzi.

Babska logika rządzi!

No, dobra, nasadził, ale to był byczy tekst ;)

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzielnica miasta zamieszkana przez mniejszość etniczną (w tym przypadku insekty).

Początkowo nazwałem ją Enklawa Insektów, ale enklawa to terytorium obcego państwa. Zastanawiam się więc nad “Dzielnica Insektów” i “Bugtown” (rzecz dzieje się w Ameryce), ale nic więcej nie mam w tekście niespolszczonego. Czy w powieściach tłumaczy się takie nazwy jak np. “Chinatown”?

Nie zauważyłam, żeby ktoś to robił. Jeśli masz angielskie nazwiska i nazwy miejscowe, to “Bugtown” nie będzie razić.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

“Chinatown” często tłumaczy się jako “chińską dzielnicę”. Jeśli te insekty są w twoim uniwersum dyskryminowane, to co powiesz na coś w stylu “owadziego getta”?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Getto to już brzmi za mrocznie w humorystycznym tekście :P Miasto Nowe Leśniczowo, ale nazwiska angielskie (to Ameryka lata 40te XX wieku) np. Sharp. Bugtown by pasowało, ale wolę się upewnić.

Nowe Leśniczowo, ale nazwiska angielskie

To może ciutkę nie pasować. Nazewnictwo jednak powinno być konsekwentne.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Bardzo mi zależy, żeby wpleść w opowiadanie poniższe zdanie:

 

Pół tuzina gwardzistów, a wszyscy, jak jeden mąż wysztywnieni w postawie zasadniczej, ustawiło się karnie w dwuszeregu. 

Czy to jest wg Szanownych po polsku, czy za bardzo zamieszałem? 

 

Dzięki z góry :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Wydaje mi się, że dobrze. Ale tak się zaczynam zastanawiać, jak oni się ustawiali, stojąc na baczność.

Babska logika rządzi!

Niezgrabne, imho i chyba przecinek przed jak – niepotrzebny?

–  wysztywnieni? Można się usztywnić, sztywnieć.

– postawa zasadnicza = określa ją regulamin formacji, lecz zawsze delikwent stoi nieruchomo i wyprostowany, ciężar ciała równomiernie rozłożony na obu całych stopach.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki, to może tak:

 

Pół tuzina gwardzistów, a każdy jak jeden mąż wyprężony w postawie zasadniczej, stało się karnie w dwuszeregu. 

Tekst o lekkim zabarwieniu pastiszowym, więc ogólna niezgrabność i karkołomność pożądana, ale chciałbym jednak ustrzec błędów gramatycznych. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Wywal jeszcze zbędne się i będzie git.

Babska logika rządzi!

W zasadzie “jak jeden mąż” dotyczy grupy, nie każdego z osobna. Ale tak, wywalenie “się” ważniejsze.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Jasne. Dzięki za pomoc! :D

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Znowu mam zagwozdkę:

W blasku nielicznych pożarów i jeszcze nieliczniejszych latarni,

Czy tak brawurowe stopniowanie przymiotnika nieliczne jest dopuszczalne? Sjp.pl milczy, ale google  [google books] podsuwa kilka przykładów publikacji, w których słowo występuje właśnie w takiej formie. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

A może: W blasku nielicznych pożarów i jeszcze mniej licznych latarni...

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czy tak brawurowe stopniowanie przymiotnika nieliczne jest dopuszczalne?

Jeśli tekst jest wyraźnie humorystyczny, zostawiłabym.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki :D. Azaliż spróbuję... 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Imię Preja odmienia się w celowniku na Preii? Czy Preji? Bo już zgłupiałem.

Wzorowałabym się na Frei.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki :)

Trójząb ma trzy “zęby”.

A cztery zęby ma? Czwórząb? Czworoząb?

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Widły?

Babska logika rządzi!

Albo widelec.

Przynoszę radość :)

Sagitt, Może przez analogię do: Dwutakt– trójtakt– czterotakt?

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Finklo, Anet – to ma być tajemniczy przedmiot, którego bohater nazwie ironicznie “widelcem” właśnie, więc potrzebowałbym nazwy oficjalnej, że tak to ujmę.

Morderco – o, ten ciąg brzmi sensownie, dzięki!

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Obroni się i czwórząb (przez analogię do w dwójnasób – w trójnasób – w czwórnasób), i czworoząb (przez analogię do trójkąt – czworokąt), i czteroząb (przez analogię autorstwa Mordercy). Ja zapewne wybrałbym czwórząb, ale tutaj wszystko zależy od preferencji autorskich.

Trudno powiedzieć, ja chyba też czwórząb, bo brzmi ciut lepiej.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki Wam bardzo. ;) Właśnie czwórząb chyba najlepiej mi brzmi i ma teraz uzasadnienie.

Betowanie to sztuka konstruktywnego zrzędzenia na wszystko.

Co sądzicie o sformułowaniu, że czyjś śmiech brzmiał jak dźwięk srebrnych dzwoneczków? Wydaje mi się, że gdzieś kiedyś – może nawet na tym portalu? – zetknąłem się z opinią, że to oklepane i/lub kiczowate, i nie daje mi to spokoju.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Jest niewątpliwie słodkie oraz sugerujące konkretny dźwięk oraz określony stosunek emocjonalny opisującego do opisywanego. Jeśli o ten dźwięk, a przede wszystkim o ten stosunek Ci chodzi – nie widzę przeciwwskazań. Ale zadaj sobie najpierw pytanie, co Tobie mówi ta fraza i czy na pewno o to chodzi.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Określenie spotykane w literaturze, ale w rzeczywistości chyba mniej. Nigdy nie widziałem  (ani nie słyszałem) dzwoneczków ze srebra, a jeżeli chodzi o sam kolor, to czym różniłby się dźwięk dzwoneczków w kolorze srebrnym, od tych w kolorze złotym? 

 

Ja z kolei mam następującą wątpliwość: chciałem użyć słowo “sztyca”, co miałoby oznaczać aluminiowy, teleskopowy kij. Powszechnie stosuje się to określenie np. w sklepach wędkarskich, jako określenie rękojeści podbieraka. Tymczasem sjp podaje, że sztyca to element roweru, a słownik Worda w ogóle takiego hasła nie posiada.

No, na pewno sztyca w rowerze jest, bo mi się kiedyś zepsuła. Aluminiowości nie jestem pewna, teleskopowość trochę naciągana. Czy występuje w innych miejscach, to nie wiem.

Babska logika rządzi!

Sztyca pochodzi od niemieckiego stütze – podpora, podpórka, oparcie. Technicznie, jest to część połączenia teleskopowego, która chowa się w innym – tzw. rękawie. Czyli mówiąc po ludzku – ta węższa rurka, która się chowa w tą szerszą :D. 

Wg mnie nie może być użyta jako synonim teleskopowego kija, bo to tylko jeden z elementów, a nie całość. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Bolly,  nie, tylko nie srebrnych dzwoneczków. Ciut kiczowate.

Helmut – czemu sztyca??? jeśli to kij do podbieraka, i co z tego ze teleskopowy. Czy to ważne, dla fabuły, bo wtedy głębiej pomyślę?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Aaa, dzięki Morderco, myślałem że sztyca obejmuje cały kij.

 

Asylum, dla fabuły nieistotne> Chodziło mi dokładnie o kij na którego końcu zamocowane jest sitko do wybierania liści z basenu. Myślałem, że jest to sztyca, ale najwidoczniej nie. A “kij” mi nie pasuje do stylu.

Pisz po Śląsku i użyj słowa sztyl ;)

Known some call is air am

Jest niewątpliwie słodkie oraz sugerujące konkretny dźwięk oraz określony stosunek emocjonalny opisującego do opisywanego. Jeśli o ten dźwięk, a przede wszystkim o ten stosunek Ci chodzi – nie widzę przeciwwskazań. Ale zadaj sobie najpierw pytanie, co Tobie mówi ta fraza i czy na pewno o to chodzi.

Bolly,  nie, tylko nie srebrnych dzwoneczków. Ciut kiczowate.

W zasadzie i tak chciałem zastosować tutaj mały Lampshading – bohaterka wielokrotnie spotykała się w ckliwych romantycznych powieściach z tą frazą, ale nijak nie umiała sobie wyobrazić, jak ten “dzwoneczkowy” śmiech miałby brzmieć, dopóki sama czegoś takiego nie usłyszała.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

Jak zapisać poprawnie dialogi w retrospekcji? Bohater coś sobie przypomina i pojawiają się hasła wykrzykiwane przez tłum np. 

 

Wrócił pamięcią do tego lipcowego ranka. Koledzy krzyczeli: “mamy mistrza Polski”! “Legia pany, Wisła zbierać banany!” – potoczyło się po trybunach. 

 

Czy tak będzie ok, czy drugą kwestię zapisać jako normalny dialog, pomimo tego, że dalej jest to część tej retrospekcji. 

Dzięki z góry :]

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Tak powinno być dobrze, widziałam niedawno w książce szacownie zakurzonej, więc wiarygodnej.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki Tarnino :]

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

A ja dałabym bez dywizu (myślnika), za to zastosowałabym przecinek. Ale tak w ogóle to chyba najlepsza wersja byłaby bez tego dodatku po myślniku, bo właściwie powtarzasz tę samą kwestię, “koledzy krzyczeli” i “potoczyło się po trybunach” – dla mnie to niemal ta sama informacja.  Ewentualnie trzecia opcja – po “zbierać banany!” postawić kropkę i dać nowe zdanie. Echo potoczyło się po trybunach.  

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ewentualnie trzecia opcja – po “zbierać banany!” postawić kropkę i dać nowe zdanie. Echo potoczyło się po trybunach.  

O, to by mogło być najlepsze.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

“koledzy krzyczeli” i “potoczyło się po trybunach” – dla mnie to niemal ta sama informacja.

No właśnie, nie do końca :].  To pierwsze to byli koledzy, którzy stali z podmiotem prozaicznym w bezpośrednim kontakcie, a to drugie, to chór w dalszym planie, niekoniecznie powiązany z pierwszym. I właśnie to niepowiązanie chciałbym podkreślić :D. 

 

 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Czyli opcja trzecia smiley

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zakamuflowana opcja bananowych skrytozbieraczy :D. 

 

Wrócił pamięcią do tego lipcowego ranka. Koledzy krzyczeli: “mamy mistrza Polski”! “Legia pany, Wisła zbierać banany!”. Echo potoczyło się po trybunach.

 

Wygląda ok. Dzięki :D.

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

No właśnie, nie do końca :].

No, właśnie, tak myślałam XD

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Na głównej przystani wyspy Helminauha panował zgiełk. Tak się złożyło, że w dość krótkich odstępach czasu zacumowało tu kilka statków – od małych snek po duże drakkary – każdy pełen towarów do rozładowania. Zabiegani ludzie krążyli po pomostach i langskipach. Wystarczyła jedna upuszczona skrzynia, aby wywołać utrudniającą ruch awanturę, więc strażnicy mieli pełne ręce roboty.

 

Czy takie nagromadzenie w jednym akapicie terminów, których nie siedzący w temacie czytelnik raczej nie będzie kojarzył, ujdzie? Czy lepiej ograniczyć i “landskipy” zamienić na przykład na “pokłady”?

Wydaje mi się, że drakkary są rozpoznawalne. Resztę można, przynajmniej z grubsza, odgadnąć z kontekstu.

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Finklo. ^^

Też tak uważam. Do wykombinowania.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Z mojej strony – zgoda.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

 Grymuar czy grimoire. Nie wiem, czy to się spolszcza, czy przyjęło się raczej pisać francuską wersję?

Zdaje się, że wiele razy spotkałem się ze spolszczoną wersją "grymuar" w fantasy.

Known some call is air am

A ja zetknęłam się również z wersją “grimuar” i myślałam, że właśnie tak to się pisze. Widzę, że jednak nie ;P

Nie wysyłaj krasnoluda do roboty dla elfa!

A może po prostu napisać po polsku? ;)

Przynoszę radość :)

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball, w zasadzie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która jak zwykle, od ostatnich kilku tygodni, leżała rano na ich trawniku. Bart to było dziwne dziecko – Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak. Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała zdaniem Freddyego na chłopców [...]

 

Co myślicie o powyższym (zwłaszcza pierwszym zdaniu)? Czy brzmi to naturalnie, czy coś tam chrzęści? Jest tam kilka powtórzeń, które dla mnie są okej, ale sam sobie nie ufam.

 

Powinno ich być mniej?

Nie podoba mi się. Zrobiłabym z niego dwa.

I może zastanowiłabym się, czy wszystkie zaimki są potrzebne.

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball. W zasadzie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która, jak zwykle od ostatnich kilku tygodni, leżała rano na ich trawniku. 

Bart to było dziwne dziecko. Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak. Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach zdaniem Freddyego źle wpływała na chłopców.

Tak mi się podoba ;)

Przynoszę radość :)

Hmm.  Zgadzam się z Anet, lecz ścięłabym co-nieco  jak to ja i ciut pomieszała. ;-)

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball, w zasadzie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która jak zwykle, od ostatnich kilku tygodni, leżała rano na ich trawniku. Bart to było dziwne dziecko – Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak. Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała zdaniem Freddyego na chłopców [...]

Na przykład (błędów nie wskażę, bo ich nie zauważam, nie ma). :-) Będę delikatnie zmieniać:

“Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball. Jego piłki leżały rano na trawniku. Bart był dziwnym dzieckiem. Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak. Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała, zdaniem Freddyego, na chłopców [...]

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Porady Anet i Asylum, jak zwykle, w punkt i bardzo cenne. Od siebie dodam tylko jeden drobiazg: Freddy’ego, może ewentualnie Freddiego, ale raczej nie. To “y” w dopełniaczu utrzymuje się bez apostrofu tylko w odmianie węgierskich nazwisk (choroba Derzsyego).

Mnie się nie podoba to drugie zdanie:

Jego piłki leżały rano na trawniku.

Poprzednia wersja jest bardziej... klimatyczna, wprowadza taki fajny rytm, jest spójna z poprzednim zdaniem. Gdyby to drugie [zdanie] miało brzmieć jak powyżej, w ogóle bym je wyrzuciła.

Przynoszę radość :)

Trochę chrzęści...

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball, w zasadzie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która jak zwykle, od ostatnich kilku tygodni, leżała rano na ich trawniku.

Cokolwiek przedłużone. Parę byczków interpunkcyjnych.

Bart to było dziwne dziecko – Freddy zwykł mówić, że z Bartem jest coś nie tak.

Dwa razy to samo. Ton ciut chwiejny.

Atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała zdaniem Freddyego na chłopców [...]

Zdecydowanie nienaturalne.

 

Skoro robimy własne wersje, oto moja (zmiany minimalne):

Wszystko zaczęło się od małego Barta, który mieszkał po drugiej stronie ulicy i lubił baseball. Właściwie zaczęło się od jego piłki do baseballa, która, jak co rano od kilku tygodni, leżała na trawniku. Bart to było dziwne dziecko – Freddy mawiał, że jest z nim coś nie tak. Zdaniem Freddy’ego atmosfera luzu i pozornej wolności panująca na przedmieściach źle wpływała na chłopców [...]

 

Ale jak sama bym to od zera napisała – nie wiem.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Dzięki za pomoc dziewczyny (i chłopaki). Szczerze nie skupiałem się za bardzo na interpunkcji (bo to taki pierwszy szkic), ale widzę, że zawsze rozbijałyście pierwsze zdanie i wezmę to pod uwagę przy poprawkach (odmiana Freddiego też się przyda).

Jeszcze raz dzięki śliczne.

Anet, ale to rzeczywiście bardzo dziwne, że piłkę baseballową zostawiał na trawniku. Tak się nie godzi. xd

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cóż, ludzie bywają dziwni ;)

Przynoszę radość :)

Tak, bo ta piłka jest dla mnie – niewyobrażalna! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tak wygląda:

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Jak na język Polski można przetłumaczyć tail coat w odniesieniu do stroju kamerdynera lub innego wysokiego rangą sługi? Może być frak, czy to jednak określenie zarezerwowane dla strojów wieczorowych?

Proponuję liberia, nie zawsze w formie fraku, ale zwykle odnosi się do ozdobnego stroju służby. 

kalumnieikomunaly.blogspot.com/

Na najbardziej wytwornych balach, kiedy jedynym dopuszczalnym strojem męskim jest frak, we fraki ubrani są także kelnerzy, ale – w przeciwieństwie do gości – noszą czarne muszki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

ale – w przeciwieństwie do gości – noszą czarne muszki.

regulatorzy

zaintrygowałaś mnie, jako gbur, cham i prostak, co to nawet do opery w dresie, teraz się zastanawiam, co jest tym przeciwieństwem (u gości)? W głowie mam – goście do fraków:

– noszą miast muszek karaluchy?

– owszem noszą muszki ale zielone w czerwone groszki (albo w innym kolorze?)

– nie noszą muszek wcale

rozstrzygnij proszę ten mój savoir vivre’owy trylemat ;-)

entropia nigdy nie maleje

Jimie, do fraka zakłada się białą muszkę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Na najbardziej wytwornych balach, kiedy jedynym dopuszczalnym strojem męskim jest frak, we fraki ubrani są także kelnerzy, ale – w przeciwieństwie do gości – noszą czarne muszki.

W opowiadaniu Chestertona złodziej, ubrany we frak, udawał gościa wobec kelnerów, a kelnera wobec gości i wyniósł z hotelu srebrne łyżki XD więc goście pewnie też noszą muszki.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

cytaty z Biblii przeplata opowieściami o okrucieństwie Cherubinów

“Przeplata” może odnosić się do opowieści? Tak mi się wydaje, ale mi się często głupio wydaje.

I jeśli może, to powinno być samo “przeplata”, czy “przeplata z”?

Dziękuję

Zacytowane zdanie, według mnie, jest poprawne.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję, Regulatorzy.

Teraz mam wrażenie, że lepiej brzmiałoby 

Opowieści o okrucieństwach Cherubinów przeplata cytatami z Biblii”

bo cytat a opowieść długością się różnią i chyba to dłuższe powinno być z początku.

Owszem, jeśli to opowieści o okrucieństwach są tematem wiodącym, będą przeplatane cytatami.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

“I co potem?” chciałbym zapytać starca.

“I co potem?” – chciałbym zapytać starca.

Który zapis jest poprawny?

Rozumiem, że to zapis myśli, więc można dwojako:

„I co potem?” – chciałbym zapytać starca.

I co potem? – chciałbym zapytać starca.

 

A tu poradniczek, jak zapisywać myśli: Zapis myśli bohaterów

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję :)

Bardzo proszę. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja również dziękuję za wskazówki. 

Morderco, pierwotnie słudzy w moim tekście nosili liberie, ale postanowiłam pójść w stronę klasycznego kamerdynera. Chyba użyję po prostu słowa “marynarka”.

Chcieli ją zabić, bo nie wpuściła ich do miasta, gdzie uprzywilejowani żyją w rozświetlonych domach i jedzą do woli.

Zatrzasnęła też dostęp do podziemnych schronów, w których na biedniejszych czekały bezpieczne jaskinie i codzienny przydział masy proteinowej.

W pierwszym zdaniu jest to czas przeszły/teraźniejszy, czyli tak jak powinno być, tak?

Jeśli tak, to w drugim powinno być “czekają” zamiast “czekały”?

Wyjaśnienia Tarniny o następstwie czasów zrobiły mi mętlik w głowie xD

W drugim powinno być “czekają” zamiast “czekały”, chyba że (z punktu prowadzenia narracji) już nie czekają, bo zostały skutecznie zatrzaśnięte. W takich chwilach mam ochotę powrócić do używania czasu zaprzeszłego. Mam też wątpliwości, czy dieta oparta głównie o masę proteinową byłaby szczególnie zdrowa.

Dzięki, Ślimaku. To na razie pierwszy draft, masa proteinowa jest roboczą sprawą. Jeszcze nie pisałem sfa i próbuję coś tam sklecić.

Wyjaśnienia Tarniny o następstwie czasów zrobiły mi mętlik w głowie xD

Cwaniucha. Zdania są OK, chyba, że zachodzi Ślimacza ewentualność.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Nowa Fantastyka