Profil użytkownika


komentarze: 280, w dziale opowiadań: 143, opowiadania: 64

Ostatnie sto komentarzy

Been here. devil

 

A że wycofałaś się z konkursu, to dodam kilka słów na temat dziełka.

Podoba mi się. Jest nietypowe, angażuje zmysły i wywołuje jakieś takie wewnętrzne ciepełko. Chętnie przeczytałabym całe opowiadanie. Sam ten fragment prezentuje się wspaniale jako początek czegoś pięknego. Proszę, rozwiń go.

 

Moja ulubiona literka to “K – ciemnobrązowe i trochę chropowate”, czyli takie jak kora drzew. I nagle czuję też zapach sosny.

Dzień dobry, Corneliusie.

Dziękuję, dziękuję. Mmmm, z cukrem i śmietanką to dokładnie tak, jak lubię.

 

Najlepszego! :)

Corneliusie,

 

Co do przekupstwa… hejże, a emotikonki się pominęło? Przecież to żart był! Nieprzekupna jestem*.

Proszę, proszę, nie psuj sobie smaku kawy przez moje żarciki.

 

Aż mnie dreszcze przeszły po przeczytaniu tego, co napisałeś o Piątej. Dziękuję. smiley W związku z tym, że konkurs nadal trwa, nie zdradzę jeszcze dlaczego właśnie ta symfonia, bo chcę interpretacji bez moich podpowiedzi. A jak już zdradzę (jeśli uczestnicy będą chcieli), to i tak spodziewam się, że niektórzy uznają wyjaśnienie za trywialne. Choćby dlatego, że nie potrafię opisać tego, co czuję.

Tym wspanialej jest czytać opowiadania w konkursie synestezyjnym, w których jednak udaje się autorom i autorkom tego dokonać. laugh

 

*przyjmuję metale szlachetne, klucze prywatne, przedmioty wartościowe i inne nierejestrowane dobra; proszę zostawiać w krzakach pod trzecim drzewem na wschód od zegara słonecznego w parku śledzia, koniecznie z biletem od kogo to.

Corneliusie,

 

co prawda w zasadach jest wspomniane, że jury może komentować po przyjacielsku, ale… wybrałam powstrzymanie się od tegoż. Być może po zakończeniu konkursu pojawi się kilka zdań ode mnie pod wybranymi opowiadaniami, ale na razie ograniczam się do “Been here. devil”.

 

Tak szybko wpadłaś i wypadłaś, że nie zauważyłem. A szkoda, bo piłem akurat kawę, zaprosiłbym Cię. 

Łikendowego próżnowania i serdeczności.

O, kawa, kawusia… [jaka sympatyczna próba przekupstwa winkangel]

Dziękuję. Pewnie była smaczna. Wyobraźmy sobie, że skorzystałam z zaproszenia i piliśmy kawę przy dźwiękach Piątej Beethovena. smiley

 

Wzajemnie leniwego weekendu!

Nie ma za co :)

Postawiłam się na Twoim miejscu jako autorka i aż mi się głupio zrobiło, że przeoczyliśmy coś tak oczywistego.

Poprawiaj to, co chcesz poprawić. :-)

Gratulacje, Ceterari i El Lobo! :)

 

Dokładnie taki powód – akurat piąta budzi we mnie bardzo specyficzne odczucia i wyobrażenia. Nie mogę Wam napisać, jakie, bo mogłabym za dużo zasugerować, ale na pewno angażujące więcej niż jeden zmysł. Do tej pory potrafię zamknąć oczy i wrócić do tych właśnie wyobrażeń. Pomogły mi bardzo akurat w tamtym momencie życia, stąd sentyment. I ciekawość, czy komukolwiek przyszłoby coś podobnego na myśl, czy wywołane emocje i odczucia zmysłów byłyby choć trochę pokrewne. :)

Przeczytałam. Podobało mi się. Miałam trochę niedosytu jak idzie o historię Ro, bo go jakoś tak polubiłam. Świat niepiękny, ale porządnie rozwinięty, czasami też brakowało mi czegoś więcej o nim. Rozumiem, że po prostu nie było już miejsca, by się weń bardziej zagłębić i przy okazji nie przesadzić.

 

Zresztą, w tej książce jest tyle fantastycznych postaci, których przygody można opisać, że ja czekam na ciąg dalszy. Jak nie miałaś go, Tenszo, w planach, to proszę zmień plany. I nawet nie ciągu dalszego sensu stricte bym chciała, ale takich spin-offów o Zodiakach, różnych Zodiakach, szczególnie że na koniec… no na koniec… jak to powiedzieć bez spojlerów… stworzyłaś rozległe pole do działania. devil

Joseheim, ninedin, dziękuję za polecenie Ann Leckie. Skończyłam wczoraj trylogię “Imperial Radch” i jestem pod wrażeniem. Wspaniale się to czytało, a pomysł na perspektywę narracyjną wręcz wymiata. W tych książkach poruszonych jest tyle spraw, zagadnień, problemów, niektóre niejako “przy okazji”, że wciąż o nich myślę. Nie zdarza mi się to często, zwykle kończę lekturę z wrażeniem “podobało się/nie podobało się” i tyle. Trylogia Ann Leckie należy do tych pozycji, po których potrzebuję chwili refleksji.

Jak już trochę czasu minie, to zamierzam przeczytać inne powieści tej autorki. :)

Dziękuję, Tenszo! :)

Nie dość, że jest, to jeszcze na promocję trafiłam. :D

 

Wieczorem zaczynam czytać.

Gratulacje, Tenszo! Jak dobrze, że zodiaki doczekały się wydania. Super!

Niestety, przez to, że nie mieszkam w Polsce moje zakupy papierowych książek są bardzo ograniczone. Czy jest przewidziany e-book?

Ciekawa interpretacja tematu konkursowego, do tego nieźle napisane postaci. Udało Ci się uczłowieczyć Śmierć i Zarazę, a to już coś!

Popracuj trochę nad uproszczeniem zdań.

Podobało się! :)

Mnie nieodmiennie śmieszy adres do wysyłki na gmailu. Domeny własnej nie mają?

O, super! Mam nawet notatkę, żeby przejrzeć swoje teksty pod tym właśnie kątem. Z zaznaczeniem, że to zadanie na styczeń. Na razie wyrabiam się jakoś z życiowo pilnymi sprawami (a trochę ich jest), to istnieje szansa, że dotrzymam własnego terminu. laugh

Właściwie to nawet dobrze się stało z tymi opóźnieniami, bo na fali zachwytu pochwaliłam się “Tobą”  (i opowiadaniem, oczywiście) w kilku miejscach, co zwykle niezmiernie trudno mi przychodzi. devil

Cześć smiley

Wybacz, Kameleonie, że tym razem ja donoszę o najnowszym odcinku, ale to mój tekst przeczytałeś, więc pomyślałam, że mogę… Nie gniewaj się, dobrze? heart

 

Historia opowiada o tym, jak kot zmienił życie faceta. Ostrzeżenie: brak fantastyki.

https://www.youtube.com/watch?v=Jh0_MGhRobg (nie wiem, jak uzyskać skróconą formę linku)

 

Kameleonie, interpretacja jest super! Szczególnie we fragmentach pełnych emocji, a już to, jak przeczytałeś “Nie mogę cię zatrzymać, malutki, przepraszam” rozbroiło mnie zupełnie.

Dziękuję! laugh

O, wreszcie! Gratki, Tenszo! :)

Myślałem raczej o maszynach, ale jeśli z wielkich robót zrobisz motyw rodem ze science-fiction (np. budowanie galaktyki) bo w takiej kategorii znajduje się hasło, to chyba wszyscy docenią niestandardowe podejście. :) 

Dziękuję. Coś takiego mi się właśnie po głowie kołatało. laugh

Gratulacje dla wszystkich :)

Tak, też mi się wydaje, że taki jest problem. Szkoda by było, gdyby się nie podnieśli, bo jednak interesująca inicjatywa i dobre czytadło. Wszelkie informacje uzyskane po znajomości mile widziane. :)

Wysłałam maila z innego adresu. Dostałam odpowiedź.

Ze względu na brak wydawcy nie mogą wydawać pisma. Projekt jest zawieszony do odwołania. sad

U mnie skromnie, ale z widokami na przyszłość. W marcu ukazała się antologia “W głębi snów”, którą zamyka moje opowiadanie, a w październiku pokonkursowy papierowy zbiór “U nas za stodołą III”.

Na różnych etapach (od akceptacji po korektę) mam 5 tekstów w różnych miejscach.

Pisałam znacznie mniej, ale chyba lepiej niż wcześniej.

Do tego wszystkiego zaczęłam powieść, którą chcę w 2021 skończyć, czyli opowiadań w tym czasie też mogę stworzyć mniej.

Mam takie pytanie: czy CF (Creatio Fantastica) wyjdzie kiedyś z hibernacji?

Mam u nich tekst, wysyłam maile z pytaniem o los następnego numeru i jakbym w czarną dziurę tę korespondencję wrzucała. I nie wiem, czy to jakiś problem techniczny po drodze, czy po prostu mnie ignorują…

Czy komuś udało się ostatnio (od września) z nimi skontaktować?

Kameleonie, spotify ma playlisty. Można je upubliczniać, natomiast z ich znajdywaniem jest, no cóż, problem. Chyba że go rozwiązali, a ja o tym nie wiem. Otóż nawet wpisując pełną nazwę nie zawsze się dawało taką playlistę znaleźć. Czytałam gdzieś, że to zależy od popularności, ale jak zdobyć popularność, gdy nie da się czegoś znaleźć? Może pomaga w tym częste słuchanie poszczególnych nagrań…

To taka uwaga z doświadczenia własnego.

Jak już będziesz zaczynał i chciał teksty zbierać, to podeślij mi, proszę, maila. Ze mną akurat taki typ korespondencji jest szybszy niż jakiekolwiek komunikatory czy fora.

Powodzenia! :)

Były. Pamiętam napisy na “Tango i Cash”, tyle że chyba nie polskie. Pamiętam napisy angielskie i niemieckie, polskich nie bardzo. I to nie były kasety oryginalne, w sensie wydane przez dystrybutora filmu, tylko najczęściej właśnie z bazaru lub takiego “klubu”, gdzie się człowiek nimi z innymi wymieniał. Czyli napisy mogły pochodzić z telewizji, a film został z nimi nagrany.

Postacie i dialogi… lubię ciekawe postacie i dialogi. :D

Teraz mnie zachęciłyście. Jak mnie najdzie na dość typowe fantasy (super, że napisałaś to tak wprost, Ocho :) ), to jednak spróbuję. Nawet jakbym miała odłożyć po 100 stronach. Bo o dobre fantasy, które mnie nie dobije sztampowatością, a zaciekawi czymkolwiek, jest trudno.

Fakt, Nocny Anioł to młodzieżówka. I romans Kylera jest beznadziejny. Chyba właśnie w tym wątku najbardziej daje się odczuć, że to dla nastolatków. Poza tym nie odczułam tego jakoś szczególnie. Może dlatego, że nie lubię nadmiaru krwi, seksu, brutalności i rozwlekłych opisów bitew. Pisałam, że mnie pewne rzeczy irytowały. Natomiast robiły to na tyle marginalnie, że potrafiłam się cieszyć lekturą. Ściany opisów jakoś nie przeszkadzały nawet, wciągnęło mnie na tyle, że chyba ich nie zauważałam. Ale każdy lubi co innego. smiley

Główny bohater jaki był, taki był. Mnie o wiele bardziej spodobał się Durzo.

 

Chciałam Abercrombiego zacząć, ale mnie trochę zniechęciliście. Może kiedyś…

Ocho, zostaw. Nie czytaj. Przez jakiś czas jest tak, jak Joseheim pisze, wspaniale, ale potem to równia pochyła. Bardzo. W dół. I chyba nawet poniżej poziomu gruntu. Co Jose sama przyznała niedawno.

Z Weeksa z czystym sumieniem mogę polecić trylogię “Nocnego Anioła”. Dobrze napisani bohaterowie, przemyślana fabuła, piękne światotwórstwo. Kilka drobnych irytujących szczegółów. Na koniec niedosyt, bo chciałoby się więcej o tym świecie poczytać. I o niektórych postaciach. I mimo że ta trylogia była pierwsza, to jest o niebo bardziej dopracowana niż “Powiernik Światła”.

Tarnino, dawno temu w maluchu padł mi właśnie sugerowany przez Outta Sewer alternator. Na tyle wrednie, że raz ładował a raz nie. Coś ze szczotkami to było, może się wytarły do końca. Wracałam z Płocka do Łodzi. Już nie pamiętam, w którym dokładnie miejscu się zorientowałam, że będzie źle (braknie zasilania na iskrę bodajże, ojciec mi wytłumaczył, ale to 20 lat temu było). Dotarłam do Zgierza. Nie wiem, czy to było 30 czy 50 kilometrów na samym akumulatorze lub z lekką pomocą tego wadliwego alternatora.

Cały trick polegał na tym, żeby wiedzieć, co się dzieje i wyłączyć tyle świateł, ile się dało. W nocy. Może to byłoby najprostsze – zero mechaniki, jedynie zgadywanka, co to i logiczne postępowanie. Niech dziewczyna zrezygnuje ze wszystkiego, co prąd żre i się dotoczą do wiochy.

O ile w dzisiejszych samochodach to jeszcze zadziała…

The OA oglądałam jak tylko wyszedł, więc pamiętam niewiele. Zapowiadał się nieźle, pewne pomysły i rozwiązania były niebanalne, ale… im dalej tym gorzej. I niewiele wyjaśnione. Pozostawił mnie w zawieszeniu z postanowieniem odpuszczenia sobie drugiego sezonu, co też uczyniłam. Może to błąd, może był lepszy, ale nie lubię tracić czasu.

Jednym słowem – rozczarowanie.

 

Przypomniało mi się, że najlepiej zapamiętałam z całości Jasona Isaaca. I to pozytywnie.

Spodobało mi się. Co prawda warsztat pozostawia trochę do życzenia, ale za to warstwa emocjonalna porusza. Czytałam to jak strumień myśli, czując jak mi włoski na karku się unoszą. Tak wiele niewiadomych – czy synek jest realny? czy to on widzi więcej? czy też matka coś sobie wyobraża?

Ale przede wszystkim to, co przebija przez ten tekst, to miłość. I nieważne, czy do prawdziwego czy wyimaginowanego dziecka.

Piękne. Pytanie: czy niedopowiedzenia są celowe?

Skończyłam “Płacz”. Wyśmienite uzupełnienie cyklu, ciekawe i dobrze napisane. Trochę szkoda, że niektórzy bohaterowie się nie pojawili, ale poza tym nie ma na co narzekać. smiley

Mały smaczek – ninedin została wymieniona w podziękowaniach. ;)

 

Teraz, w ramach kończenia serii, wzięłam się za “Czerń nie zapomina” Agnieszki Hałas. Na razie mogę powiedzieć, że wciąga.

będę czytać tak długo, jak będzie mi to sprawiać przyjemność.

heart

Dużo czasu mi zajęło, zanim dotarłam do tego etapu i zaczęłam odkładać książki w momencie, gdy czytanie stało się niezbyt przyjemne. Teraz myślę, że to jedyne sensowne podejście – za dużo jest wspaniałych pozycji, by marnować czas na coś, co się dobrze zapowiadało, a stało się czy okazało mierne.

 

A co do Kisiel – jej najbardziej znany cykl “Dożywocie”/”Małe Licho” (one są powiązane, choć pierwszy ma być dla dorosłych, drugi dla dzieci) też mi wszedł średnio, jako właśnie takie proste, trochę infantylne czytadło. Dobre na szybkie czytanie dla rozrywki. “Nomen omen”/”Toń”/”Płacz”, czyli cykl wrocławski spodobał mi się znacznie bardziej. Co prawda styl jest ten sam lub prawie ten sam, natomiast same książki są głębsze, dojrzalsze. Przynajmniej dwie pierwsze, trzecią dopiero zaczynam. :)

Joseheim, Ando, tomów jest w sumie pięć. Ostatni chyba jeszcze nie doczekał się tłumaczenia. Mam za sobą wszystkie. Osobiście podobały mi się pierwszy, drugi i trzeci. Czwarty zaczął budzić niezadowolenie, piąty rozczarował. Prawdopodobnie ze względu na wygórowane oczekiwania, dlatego Was nie odwodziłam od lektury. To trzeba ocenić samemu.

Mogę dodać, że cały czas coś się dzieje, postaci się rozwijają i zmieniają też. Są zwroty akcji, trochę historii, i trochę rozwinięcia systemu magii. Nie chcę zdradzać więcej. wink

 

Niezależnie od tego, czy Wam przypadnie całość do gustu czy nie, polecam trylogię (plus opowiadanie) o Nocnym Aniele tego samego autora (Brent Weeks). Jest jeszcze lepsza.

 

EDIT

Zaczynam właśnie “Płacz” Marty Kisiel. Powtórzyłam “Nomen omen” i “Toń”, w tej kolejności. Myślę, że to właściwa kolejność, bo “Toń” zdradza za wiele o bohaterach “Nomen omen”. Nadal myślę, że obie książki są naprawdę dobre, z czego jednak “Nomen omen” podoba mi się bardziej – jest mniej chaotyczna i zabawniejsza od “Toni”.

Jako posiadaczka umysłu ścisłego, aż do poziomu obsesji dbam o konsekwencję w tekstach. Nie może być nieścisłości, zaprzeczeń i podobnych baboli w fabule. W warstwie językowej się, niestety, trafiają.

Z doświadczeń osobistych – jeśli tekst nie ma być lekki, łatwy i przyjemny, to ktoś w nim umarł, umiera lub umrze w trakcie. Czasem udaje mi się odejść od tego schematu, ale i tak ktoś cierpi.

Ale super! Gratulacje! :)

I chyba namówiłaś. Będzie pierwszy tom w papierze, a drugi to się okaże, czy zdążą wydać zanim skończę pierwszy. Niestety, regał wstydu jest… regałem, więc to może chwilkę zająć. blush

Wiem, wiem, kusi mnie. laugh

Dzięki, Ocha. To ja sobie pójdę w e-booki na razie, a może później papier. :)

 

Wybranietz, gratki!

Ocho, Funie – gratki!

 

Ocho, czy wiesz, kiedy będzie papier? Bo chcę obie części i nie wiem, w jakiej formie…

Gratulacje, Wisielcu!

Fantastykę odkryłam dzięki Kronikom Amberu (nadal moje nr. jeden) i Grobowcom Atuanu Ursuli K. Le Guin, które czytałam do konkretnych kaset i teraz kiedy słyszę z nich muzykę  to wraca klimat książek.

Teraz jestem ciekawa tych kaset. Uchylisz rąbka tajemnicy?

U mnie tłem do sceny, w której Merlin obozował w lesie, a z portalu napadł na niego wilk, był Nightcrawler Judas Priest…

Teraz już trudno sobie przypomnieć, bo pierwsze moje opowiadania to były satyry na sytuację w klasie i z nauczycielami jeszcze w liceum. W konwencji fantastyki, oczywiście.

Z tego, co pamiętam, że wywarło na mnie ogromny wpływ, to “Aleja Potępienia” Zelaznego. Przez długi czas zapisywałam jako wprawki przygody bohatera opartego na Czarcie Tannerze. Potem doszła większość twórczości Rogera, książki LeGuin i cykl “Świat Czarownic” Norton. I to się tak wszystko wymieszało. Do tej pory jak chcę napisać coś klimatycznego, to czasem sięgam po opowiadania Zelaznego, by się wprowadzić w nastrój.

Dziękuję Wam za miłe słowa. Ja jestem raczej w kwestiach technicznych dość pedantyczna i załącza mi się perfekcjonizm, więc przestaję widzieć pozytywne efekty tego, co robię, skupiam się na negatywnych.

Ale wiecie, jak człowieka docenić i przywrócić wiarę w siebie i w to, że warto czasem pomóc, nawet jak efekt nie jest idealny. Dziękuję. laughdevil

Szkoda sad

Niestety, tego tyle było, że po prostu skopiowałam linki jak strona mi podała, że gotowe. Też wyrywkowo tylko sprawdziłam.

To gdyby się zdecydował i stamtąd zniknąć, tu są pozostałe linki do web.archive.org:

 

http://web.archive.org/web/20200519110856/https://straszne-historie.pl/story/15945-polny-wianek-na-lbie-byka

 

http://web.archive.org/web/20200519110944/https://straszne-historie.pl/story/15929-OMasz

 

http://web.archive.org/web/20200519111017/https://straszne-historie.pl/story/15943-moj-calkiem-wlasny-mit

 

http://web.archive.org/web/20200519111048/https://straszne-historie.pl/story/15942-o-niezwyklym-przypadku-rosniecia-wlosow-po-smierci

 

http://web.archive.org/web/20200519111122/https://straszne-historie.pl/story/15941-Sztalugi

 

http://web.archive.org/web/20200519111155/https://straszne-historie.pl/story/15940-ostatni-czlowiek-na-swiecie

 

http://web.archive.org/web/20200519111245/https://straszne-historie.pl/story/15939-chlopiec-z-czerwonym-latawcem

 

http://web.archive.org/web/20200519111317/https://straszne-historie.pl/story/15938-W-okowach-zemsty

 

http://web.archive.org/web/20200519111359/https://straszne-historie.pl/story/15937-Po-drugiej-stronie-lady

 

http://web.archive.org/web/20200519111432/https://straszne-historie.pl/story/15936-klamstwa-kretenskie

 

http://web.archive.org/web/20200519111503/https://straszne-historie.pl/story/15935-Krondus

 

http://web.archive.org/web/20200519111534/https://straszne-historie.pl/story/15934-strach-jest-umowny-a-heroizm-wzgledny

 

http://web.archive.org/web/20200519111604/https://straszne-historie.pl/story/15933-Teatr-lalek

 

http://web.archive.org/web/20200519111740/https://straszne-historie.pl/story/15932-Jazz

 

http://web.archive.org/web/20200519111809/https://straszne-historie.pl/story/15931-No-escape

 

http://web.archive.org/web/20200519111955/https://straszne-historie.pl/story/15949-niezwykle-zjawisko-na-niebie

 

http://web.archive.org/web/20200519112054/https://straszne-historie.pl/story/15948-Sowa

 

http://web.archive.org/web/20200519112125/https://straszne-historie.pl/story/15947-Obraz

 

http://web.archive.org/web/20200519112154/https://straszne-historie.pl/story/15946-Wampir-czasu

 

http://web.archive.org/web/20200519112237/https://straszne-historie.pl/story/15944-Straszna-pani-z-czerwonym-szalikiem

 

i listy ciąg dalszy:

http://web.archive.org/web/20200519111841/https://straszne-historie.pl/profil/11502?historie=2

 

http://web.archive.org/web/20200519111922/https://straszne-historie.pl/profil/11502?historie=3

 

 

Mogłoby mi się zdążyć, gdyby termin przedłużono. Postać i miejsce mam ciekawe, tylko czasu brak. A więc… także poproszę o odroczenie. :-)

Gratulacje, Ocho! :-)

Wczoraj obejrzeliśmy “Into the night” za jednym zamachem. Nie jest długie – sześć odcinków po około 40 minut, za to dość intensywne.

Od razu zaznaczę, że do książki nie udało mi się jeszcze zabrać, no ale serial miał być luźno oparty na niej, więc zaryzykowaliśmy.

Mogłabym się prawdopodobnie doczepić do technikaliów, ale nie warto. Warto za to spędzić te kilka godzin przed ekranem, bo to, co wyróżnia ten serial, to budowa charakterów postaci i dynamika pomiędzy nimi. Jest mroczny i naładowany emocjami. Mnie się podobał.

Niektóre apki na Androida działają też na androidowych czytnikach e-booków. Jak jest z tą? Czy taka opcja była może uwzględniona przy tworzeniu aplikacji?

Chciałabym podmienić postać – oddaję Nodensa, biorę Kanaloa.

Miejsce i czas pozostają te same – Holandia 1638.

 

STRONA A JABŁKA

Agni

Apep / Apophis: https://en.wikipedia.org/wiki/Apep

Bohaterscy Bliźniacy: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ixbalanque_i_Hunahpu

Durga: https://en.wikipedia.org/wiki/Durga  

Ekajati: https://en.wikipedia.org/wiki/Ekajati

Enki

Hanuman

Hera

Jacheongbi: https://en.wikipedia.org/wiki/Korean_mythology#Segyeong_Bonpuri

Kanaloa: https://en.wikipedia.org/wiki/Kanaloa

Łada

Maui: https://en.wikipedia.org/wiki/M%C4%81ui_(M%C4%81ori_mythology)

Nodens (powrót na listę)

Rama/ Sita

Tezcatlipoca: https://en.wikipedia.org/wiki/Tezcatlipoca

Toutatis: https://en.wikipedia.org/wiki/Toutatis

Weles

Zahak: https://en.wikipedia.org/wiki/Zahhak

 

STRONA B JABŁKA

Memfis (Egipt) 1300 p.n.e.

Sparta 404 p.n.e.

Persepolis 331 p.n.e.

Judea 73 (n.e.)

Akwizgran 814

Florencja 1350

Kraków 1574

Kraków 1901

Japonia 1603

Tasmania 1642

Warszawa 1655

Londyn 1688

Królewiec 1781

Bordeaux 1793

Caracas 1812

Berlin 1866

Madagaskar 1896

Kapsztad 1900

PsychoFishu, jak widzisz, staram się z konkretami odzywać, zaczynając od podkreślenia, że to informacja (scope od “klienta”) jest najważniejsza – co ma, co chce, jakie są ograniczenia.

Podsumowanie zbiorcze, jeśli zechcesz się takowym podzielić, jest prawdopodobnie właśnie tym, o czym mówię, a czego potrzeba, by w ogóle ruszyć z miejsca.

Jeśli będę w stanie pomóc, to chętnie to uczynię, w miarę zdolności i czasu. Teraz zaś spokojnie i cierpliwie poczekam na informację. Nie pali się przecież. laugh

Ja mam wzajemne kaczkowanie z moim nieślubnym. Słucham jego programistycznych pomysłów lub problemów, czasem coś wtrącę albo i do dyskusji dojdzie, a on słucha moich fabuł. Z reguły już po jego minie widzę, czy coś ma sens czy niekoniecznie.

A, żeby pokazać drugiej stronie, że słuchamy, od czasu do czasu zamiast “yhm”, “ok”, “aha” i podobnych, mówimy “kwa”. Jeśli coś się podoba, to jest to entuzjastyczne “kwa, kwa!”

Zdarza się porzucenie opowieści w połowie i bieg do klawiatury/kartki papieru, bo rozwiązanie się znalazło. ;)

Była wątpliwość czy chodzi o “wyniesienie strony”, gdzieś tam padło, ze chodzi o mechanizm, który pozwoli zabezpieczyć dane na potrzeby zmiany konstrukcji serwisu bez potrzeby martwienia się o grzebanie w aktualnym systemie, w którym grzebać za bardzo nie można.

Drobne pytanie, kwestia do rozpatrzenia, która mi się przyplątała po przeczytaniu powyższego – czy możemy wykorzystać istniejącą bazę danych? Albo po prostu budując system na podstawie dokładnie tego, co jest (nie ruszamy bazy, nie przenosimy danych, ustawiamy na niej nową aplikację), albo kopiując schemat bazy danych na inną instancję (np. z MS SQL na PostgreSQL czy inną).

Jeżeli baza danych nie jest tworzona metodą “code first” (a w sumie i wtedy), a przede wszystkim jeżeli dostęp do niej nie zaginął, to powinno to być możliwe. Później można schemat rozbudować czy dostosować. Pozostaje zawsze pytanie, czy licencja na oprogramowanie obejmuje też schemat bazy danych, bo zakładam, że same dane należą do NF.

Marcinie, rzucę okiem na artykuły jak znajdę chwilę. Bardziej mi chodziło o to, że trzeba znać “bigger picture”, zaplanować system jak budynek znając wymagania (specs), a potem wybrać technologię i budować.

W systemach na zamówienie bardzo często odchodzi się od typowych wzorców właśnie po to, by zyskać na specyficznej funkcjonalności czy wydajności. Ale, ale… przeczytam najpierw artykuły (a może i kod) i może podrzucę jakieś konstruktywne sugestie.

Marcinie, naprawdę mi się nie chciało wypowiadać. Naprawdę. A na temacie prawdopodobnie znam się lepiej niż większość tutaj.

Ta strona, jaka by nie była, jakiej funkcjonalności by jej nie brakowało, ma jeden zasadniczy plus – jest stabilna. Dodatkowo, prawdopodobnie przez to, że technologia użyta do jej napisania ma swoje lata, to jest ona kompatybilna z większością przeglądarek. Nie jest przeładowana frameworkami, bibliotekami, javascriptem itp. itd.

Jest prosta, ale funkcjonalna.

I teraz, jeśli chcesz stworzyć zastępcę, to pomyśl o ilości danych, które będziesz musiał obsłużyć, najlepiej bez algorytmów dopasowujących to, co ma być pokazane w zależności od tego, co robił użytkownik na portalu przez ostatnie tygodnie. Bez przeładowania js-em i animacjami, które sprawią, że procesor mi się zacznie grzać, a strona potrzebować kilku sekund na przeładowanie. Bez zawieszania się.

Dalej – pomyśl nad technologią, jakiej chcesz użyć. PoC jest w porządku, ale czy nie lepiej zacząć od rozrysowania architektury systemu? I tutaj przydałaby się wiedza w temacie oczekiwań, ale można zacząć od rozgryzienia tego, co już mamy – opowiadania, artykuły (czy opowiadanie dziedziczy z artykułu czy lepiej jak jest osobną klasą?), użytkownicy, wiadomości, i tak dalej.

Powód jest prosty. Jeśli zaczniesz od zbyt małego systemu, to jego rozwój może wymagać zmiany technologii. Jeśli się na nią zdecydujesz, będziesz musiał przepisać praktycznie całość, jeśli nie, to w pewnym momencie ucierpi stabilność lub wydajność.

Mamy architekturę. Czas wybrać technologię. Jeśli ma być jak najprostsza w utrzymaniu, działać stabilnie jak najdłużej, to trzymałabym się z dala od bibliotek i frameworków (ale ja jestem starej daty), które trzeba co jakiś czas uaktualniać i do tych aktualizacji dopasowywać istniejący kod.

Trzeba wziąć pod uwagę, jakim serwerem dysponuje właściciel strony.

I, niestety, ale jeśli to ma być nadal fantastyka.pl, to ze zdaniem właściciela portalu i domeny należy się liczyć. Ten szyld niejako zobowiązuje.

A ta strona to nie strona, a cały system i tak należy na niego patrzeć.

Powyższe stosuje się praktycznie do każdego projektu informatycznego, może Ci to pomoże, a może uznasz, że jestem nadętą bufonką. Fajnie, że chcesz coś zrobić, ale myślę, że najpierw należałoby ustalić z ludźmi, co, a nie mieć pretensje, że nie pomagają.

 

Z architekturą mogłabym Ci pomóc, z kodem w php lub nodejs nie, bo mi się po prostu nie chce nad nimi ślęczeć. Pisałam systemy w C#, z wykorzystaniem ASP, MVC, REST, baz danych, CSS i js (w tym jQuery, breeze.js i wielu bibliotek), choć na front-end reaguję prawie alergicznie, od pierwszej technicznej rozmowy z klientem po gotowy wyrób.

Szkoda. :(

Chętnie bym przeczytała, co wymyśliłeś.

Ale mam podobnie – pomysł jakiś tam jest, ale mglisty, zbyt mglisty, by się zdążył wyklarować, a gdzie do tego fabuła? Niestety, czas się przyznać do porażki i spasować.

W moim przypadku chyba kontrast językowy zadziałał. Niektóre słowa były tak podobne do polskich (na przykład izba, devochka, devushka, dvor, durak, synok, vedma), że zrozumienie przychodziło mi bez problemu, ale zakłócały mi płynność zdań. Prawdopodobnie gdyby pochodziły z całkiem obcego języka, to bym je zwyczajnie zaakceptowała.

Ale cała historia urzekła mnie na tyle, że prawdopodobnie odczekam trochę czasu, żeby mi się treść w pamięci częściowo zatarła i spróbuję przeczytać ponownie – tym razem w tłumaczeniu. Bo warto.

Mogę też polecić pozostałe części trylogii. Są inne od pierwszej, ale klimat pozostaje podobny.

@joseheim, jak to się sprawdziło w tłumaczeniu?

Czytałam całą trylogię w oryginale, bardzo mi się podobała właśnie ze względu na ten baśniowy klimat, tylko przeszkadzały mi (chyba) rosyjskie nazwy pododawane nie wiem, po co. Dla kolorytu? Gdyby nie były bardzo podobne do polskich, czytanie szłoby mi o wiele gorzej.

Deirdriu, dziękuję. smiley Lubię takie ciekawostki. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać. Na przykład następnym razem, gdy spotkam tego Islandczyka, który nas tym świństwem uraczył. Może on też nie wie, co uważa za przysmak. devil

Albo islandzki zgniły rekin, czy też zgniły boczek.

 

NIE DLA WRAŻLIWYCH:

Rekina próbowałam. Kawałek mniejszy niż 1 cm3 włożyłam do ust. Musiałam podjąć bardzo szybką decyzję, czy to wypluć czy przełknąć. Jako że byliśmy na stołówce w pracy, to przełknęłam i popiłam kilkoma szklankami wody.

Pierwszy (i ostatni, na boczek się nie skusiłam) raz w życiu pokarm mi dosłownie zaczął rosnąć w ustach. Jeśli znasz smród psującego się mięsa, to to samo, tyle że z wewnątrz własnej jamy gębowej się czuje.

 

EDYTA: Spodziewałam się ryby, może starawej, ale ryby.

Nowa Fantastyka