- Opowiadanie: Anna.M - SYNESTEZYJNE ABECADŁO

SYNESTEZYJNE ABECADŁO

Opowiadanie, które zaczęłam pisać, zostało zainspirowane częściowo autentycznymi zdarzeniami, zapachami no i oczywiście Mike Oldfield, Tubular Bells, Part. 1, ENDING THEME (1973) → https://www.youtube.com/watch?v=y-u-u0ERQbU … Niestety nie osiągnęło wymaganego limitu i na dodatek było niewystarczająco synestezyjne. Dlatego zdecydowałam pożegnać się z konkursem tym fragmentem. Życzę wszystkim uczestnikom powodzenia w konkursie i wspaniałej zabawy :-).

Oceny

SYNESTEZYJNE ABECADŁO

Pudło, które próbowałam wyciągnąć z pawlacza, nie wytrzymało ciężaru wspomnień. Zdjęcia, których nie pomieściły albumy, listy, drobiazgi z przeszłości, dawno zapomniany pamiętnik i jakieś luźne kartki z wierszami niepublikowanymi w większości, rozsypały się, zaścielając podłogę w przedpokoju. Na ten cały bałagan, tanecznie jak jesienny liść, spłynęła pożółkła kartka ze starannie wykaligrafowanym tekstem.

 

SYNESTEZYJNE ABECADŁO

 

Drukowane A – jest białe i zimne. Jak szczyty górskie pokryte śniegiem.

B – żółte jak piaskowa babka posypana makiem.

C – jest limonkowe i chłodne jak kwaskowa lemoniada.

D – pachnie sernikiem i ma lekko pomarańczową barwę.

E – jest granatowe, chłodne jak gradowe niebo.

F – przypomina fiołki i jak one pachnie fioletem.

G – jest karminowe i bucha od niego gorąco.

H – metalowe, srebrzyste, zimne.

I – sypkie jak piasek, bladożółte.

J – pachnie konwalią i jest jak one białe.

K – ciemnobrązowe i trochę chropowate

L – pachnie wanilią jak lody waniliowe.

Ł – zielone i pachnie jak łąka.

M – w kolorze malin, aromatyczne, słodkie.

N – błękitne jak wiosenne niebo.

O – jak opłatek śnieżnobiałe.

P – pachnie piernikiem i goździkami.

R – delikatnie różowe i jak róże ma kolce.

S – zielonkawe i wije się jak salamandra.

T – smakuje i pachnie jak truskawka.

U – krwistoczerwone, ostre jak chili.

W – pachnie wiatrem i wolnością.

X – niewiadome, szkliste, przezroczyste.

Y – turkusowe jak jezioro.

Z – czarne, tajemnicze, zagadkowe.

 

 

Koniec

Komentarze

Cześć!

 

Fajny pomysł :). Opis literek bardzo plastyczny. Najbardziej podobało mi się C, D i P i to zupełny przypadek, że akurat są związane z jedzeniem ;). 

„Nic wędruje wszędzie, zawsze wyprzedzając coś, a w wielkim obłoku nieświadomości pragnie stać się czymś". T. Pratchett

Może w większym tekście SYNESTEZYJNE ABECADŁO sprawdza się, ale w zaprezentowanej formie jest wyliczanką. Ładnie napisaną, ale tylko wyliczanką.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cześć!

 

Fajnie, że też Ci się spodobało ;). Ja chyba najbardziej lubię R. Kojarzy mi się z różowymi różami :). Trochę mi przykro, że inne pomysły nie zaistniały na kartach tego konkursu. Może też znalazłyby sympatyków. Ale nie ma co się żalić. Można przecież nacieszyć się lekturą Waszych opków :-).

A mi się podoba. W zasadzie jest z tergo samodzielny szort-eksperyment, ale jeśli było coś więcej, to szkoda, ze nie pojawiła się całość.

Witam Reg !

 

Odpowiadałam Alicelli. Wyprzedziłaś mnie o minutę z komentarzem. Nie sądziłam, że tak szybko ktoś odezwie się do mnie. Satysfakcjonuje mnie, że uznałaś wyliczankę za ładnie napisaną, bo we wstępie pożegnałam się z konkursem. I nie biorę w nim udziału :) 

Dziękuję , wilku-zimowy za komentarz. Już czuję się jak prekursorka ;)

Anno.M, z tym konkursem pożegnałaś się, ale może weźmiesz udział w innym… Życzę powodzenia. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki :)

Myślę, że Twoje abecadło zapowiada coś więcej, fajnie byłoby przeczytać nawet krótką całość. Też mi się podobało :)

Pozdrawiam!

Wyliczanka i… tyle. Tylko daję znać, że się zapoznałem :)

Known some call is air am

Dziękuję wszystkim za nutkę zainteresowania i komentarze. Przepraszam, że nie odpisywałam od razu (obowiązki domowe). Jestem mile zaskoczona :).

Bardzo sympatyczne. :-) Synestezja jest. Szkoda, że to tylko fragment. ;-)

"Kozy mają mnie w nosie, a psy na ogonie." T. Rałowski

Dzień dobry:)

Ciekawy początek, po którym zostaje niedosyt i mnóstwo pytań. Część z nich brzmi następująco: dlaczego wyciągałaś pudło z pawlacza? przecież mogło sobie tam stać. A może samo eksplodowało pod naporem mieszczących się w nim wspomnień? – wówczas byłby to element fantastyczny. Pozostaje też znaleźć odpowiedź na pytanie najważniejsze – dlaczego wśród tych różnych szpargałów znalazła się owa karteczka z synestezyjnym alfabetem? Czyżby stanowiła klucz do przypomnienia zdarzeń, które ulotna pamięć mogła zatrzeć? Gdy mijający czas zamieniający lata w dekady wygumkuje imiona i pomiesza zdarzenia, taka karteczka jest jak ściąga, bez której przeszłość nie dawałby się ogarnąć. W ten sposób Twoje B – przywodzące na myśl piaskową babkę z makiem – może mieć coś wspólnego z babcinymi wypiekami na święta, choć pewnie się mylę, bo to nawiązanie to pani Basi, która tuż za rogiem, w tym miejscu, które zasłania lipa na Twoim balkonie, prowadziła małą cukiernię “Beza”. 

Mam też swoje własne skojarzenia. Duże litery nieodmiennie wtrącają moje myślenie w tonację durową. A-dur nie musi być związane ze szczytem gór, lecz – po mojemu – z szopenowskim preludium, którego niespieszne tempo pasuje do gotowania bobu. 

Twój tekst, choć króciutki, zawiera w sobie sporo inspiracji, a mi każe żyć z pytaniami, na które nie mogę znaleźć odpowiedzi. Więc jak tu żyć, Anno.M.

 

Nieodmiennie wszystkiego miłego i dobrego. I – ach – ta popołudniowa herbatka. Koniecznie z… C-ytryną. :)

 

Wrażliwości na słowo i wszystkiego, co jest dobre w moim pisaniu, nauczyła mnie Reg. Dziękuję:)*

Been here. devil

 

A że wycofałaś się z konkursu, to dodam kilka słów na temat dziełka.

Podoba mi się. Jest nietypowe, angażuje zmysły i wywołuje jakieś takie wewnętrzne ciepełko. Chętnie przeczytałabym całe opowiadanie. Sam ten fragment prezentuje się wspaniale jako początek czegoś pięknego. Proszę, rozwiń go.

 

Moja ulubiona literka to “K – ciemnobrązowe i trochę chropowate”, czyli takie jak kora drzew. I nagle czuję też zapach sosny.

Witam!

Cieszę się, że opowiadanie zaciekawiło. Teraz ja jestem coraz bardziej ciekawa, czy całość również wzbudziłaby sympatię, no i spełniła wymagania konkursu. Ponieważ konkurs już się zakończył, mogę ujawnić pomysł, na którym opierało się opowiadanie. Przypomnę, że we wstępie zaznaczyłam, że zainspirowały mnie autentyczne wydarzenia, wspomnienia, ale także wyobraźnia połączona z fikcją. Na początku biegnę w euforii po schodach, trzymając w ręku list, który całkowicie zmienia moje dotychczasowe życie. W tle słychać „Dzwony rurowe” Mika Oldfilda, które idealnie budowały atmosferę tych chwil. Po latach próbuję odnaleźć ten list, a właściwie listy…z wiadomym skutkiem. Eksplozję wspomnień przerywa dzwonek do drzwi dorastającej wnuczki, (której w realu nie mam). Zaciekawiona rozsypanymi zdjęciami i przedmiotami dziewczyna jest świetnym pretekstem do przedstawienia wielu opowieści z życia rodziny, które bardzo skutecznie potrafią zanudzić czytających ten tekst. Myślę, że pomysł był banalnie prosty, ale poprzez dialogi dawał pole do ukazania synestezji przedstawiając członków rodziny i ich perypetie życiowe.

Myślę, że fragment jeśli nie zanudzi, to choć po części spełni wymogi konkursu. A Tobie Corneliusie wyjaśni dlaczego zazdrościłam Ci tarasu. Tak naprawdę to chodziło o ogród. :)

 

“Bezładnie rozrzucone przedmioty, wciąż chaotycznie pobudzały coraz to inne wspomnienia. To nic, że zdjęcia są czarno-białe. Pełen kwiatów ogród z dzieciństwa. Moje ukochane róże. Piękna, pąsowa Lincoln o boskim zapachu i new dawn obsypana blado różowymi kwiatami, pnąca się aż po dach letniej kuchni. Przedpokój wraz ze wspomnieniami wypełnił się ich cudnymi zapachami. Na innych zdjęciach widniały postacie rodziców, babć, dziadków na tle wielobarwnego morza floksów, peoni, irysów. Roje barwnych motyli, trawa po deszczu, cudnie pachnące, ogrzane słońcem papierówki i aromatyczne, prosto z drzewa klapsy. Wystarczyło przymknąć oczy, aby poczuć przy akompaniamencie cykających wieczorem świerszczy, oszałamiająco pachnącą maciejkę. To obrazy i zapachy z dzieciństwa, zaklęte w tylko dla mnie czytelny sposób.

Przymknęłam oczy. Natychmiast ukazał mi się enigmatyczny, jak w snach obraz skąpanej w słońcu zieleni, w różnych odcieniach, będącej tłem dla niezliczonych barwnych plam. Widok jak z obrazów Moneta, przez chwilę się rozmarzyłam. W centrum ogrodu rosła wielka, rozłożysta klapsa. Jej konary co roku uginały się pod ciężarem dorodnych, soczystych owoców. Te przejrzałe, opadłe oblegały roje os.

To miejsce dla następnych pokoleń już nie jest murowanym, przedwojennym domem, otoczonym górującym nad nim starym sadem, gdzie ścieżkę wyznaczały krzewy czerwonej porzeczki i rozłożyste krzaki agrestu. To miejsce to dom dziesiątek rodzin, nowych pokoleń mieszkających w dziesięciopiętrowym, betonowym molochu.

Dzwonek do drzwi…”

PS. Przepraszam, że nie zdążyłam na popołudniową herbatę, (rozczaruję Cię, ale piję bez cytryny). Musiałam coś zrobić z trzema kilogramami wiśni. No i stało się najgorsze. Szybko napisany tekst dziwnym trafem skasował mi się. A wiesz, że oryginał jest najlepszy. (Chciałam zapytać, czy wiesz, jak odzyskać taki tekst). A może ktoś z czytających mnie pouczy. :)

 

Dzień dobry:)

No tak, nawet nie pomyślałem, że można pić herbatę bez soku z cytryny, najlepiej takiego wyciskanego ręcznie ze świeżych owoców i z odrobiną cukru, żeby sok się nie zepsuł. Polecam. 

A tak przy okazji, ten sok z wiśni pewnie wyląduje i tak w szklance z herbatą. Trzy kilogramy – mnóstwo. (Dałbym się zaprosić na herbatę z tym sokiem:) ). 

Kiedyś przeprowadzono doświadczenie, które litery ludzie lubią najbardziej. Okazało się, że najbardziej lubiane są litery będące inicjałami imienia lub nazwiska. Ciekawe dlaczego “A” jest wyniosłe i chłodne w Twoim alfabecie. 

Niepotrzebnie opatrzyłaś zamieszczony tekst jako “fragment” – jak dla mnie zawiera on w sobie pewną całość. 

Masz rację, że ogród bywa wygodny i przydatny. Ale też trzeba go kosić i zwalczać chwasty, a tu już szału nie ma.

Nie podjąłbym się odzyskanie pliku na odległość. Zapewne znajduje się w kopiach roboczych lub zapisałaś go i utraciłaś tylko część tekstu. Kiedy włączysz Worda powinien się pojawić w lewym dolnym okienku jako plik do odzyskania. Aha – i niekoniecznie jest tak, że oryginał zawsze jest lepszy niż kolejne wersje. 

Zastanawiam się, w jaki sposób utraciłaś plik z tekstem. Ogólnie nie jest to takie proste. Czyżbyś nagle wyłączyła komputer z prądu, nie zapisując swojej pracy? 

 

Szykuje się słoneczny dzień, niech będzie dla Ciebie dobry, radosny i tak miły, jak to tylko możliwe:)

Wrażliwości na słowo i wszystkiego, co jest dobre w moim pisaniu, nauczyła mnie Reg. Dziękuję:)*

Dzień Dobry :)

Corneliusie, to że jesteś wyjątkowo sympatyczny , wszyscy o tym wiedzą, i nie ja to odkryłam. Miło, że chcesz mi pomóc. Dlatego szybko (zaraz muszę wyjść), chciałam sprostować, że miałam na myśli okno dialogowe, na którym są pisane komentarze. Pewnie komuś już się to przydarzyło, dlatego prosiłam o pomoc.

Co do inicjałów, to przynajmniej do tej pory otoczenie nie dało mi odczuć, że tak jestem postrzegana. Może literka M ma tu też coś do powiedzenia. Chociaż nie przesadzajmy. :)

Życzę również słonecznego, miłego dnia. :)

 

Wrażliwości na słowo i wszystkiego, co jest dobre w moim pisaniu, nauczyła mnie Reg. Dziękuję:)*

NIE, NIE !!!  Stanowczo wycofuję się z tej opinii. Potraktuj to jak fikcję literacką. 

Gdzieś Ty znalazł to zdjęcie ??? …nie siedzisz przecież na dachu ?

Już trochę ochłonęłam. I proszę, nie zmieniaj się. Jesteś tu od kilku lat i zdobyłeś sympatię wielu osób. Miałabym wyrzuty sumienia, że popsułam coś co trwa od dawna. Jeszcze raz proszę, nie zmieniaj się. A tak w ogóle czy to jest możliwe, zmienić się w kilka chwil?

C – to miała być kwaskowa limonka, a nie kwaśna cytryna.

Jeśli chodzi o A – to chyba sprawdzasz, czy mówiłam prawdę. :) Ja natomiast przy herbacie przez chwilę zastanawiałam się czy bardziej jesteś grafikiem, muzykiem czy po prostu masz dużo zainteresowań. :)

Bardzo fajny pomysł, szkoda, że nie rozwinęłaś go w coś więcej. I z fantastyką – gdyby te literki zaczęły żyć własnym życiem, gdyby coś knuły przeciwko sobie, gdyby popełniły morderstwo…

BTW, widział ktoś ostatnio V? ;-)

 

Corneliusie, OK, jesteś wrednym szantażystą. Zadowolony? ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, myślę, że Twój pomysł też jest ciekawy. :)

Obawiam się, że V nikt nie widział, i obawiam się (powtórzenie celowe), po przeczytaniu Twojego ostatniego opowiadania, że bym Ci w tym nie dorównała. Chociaż, aż kusi. ;)

 

Corneliusie. Chciałam Ci powiedzieć, że w przyszłości nie dam się wciągnąć w taką zabawę, a tym bardziej szantaż. I dowiesz się, że A może być nie tylko zimne ale lodowate. ;)

 

 

Oj tam, oj tam. Jak kusi, to zawalcz. Mnóstwo ludzi pisze lepiej ode mnie. Niestety. ;-/

Babska logika rządzi!

Fajne, Anno M. :-) Zwłaszcza spodobały mi się części typowo prozatorskie: fragmencik w tekście właściwym i ten drugi w komentarzu.

Kiedyś próbowałam opisać swoich przyjaciół jako kolory. xd

Pomysł z literkami jest ciekawy, lecz daj coś więcej – fabułę. I mi żal, ze się skasowało, może można odzyskać? 

Zawalcz! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Finklo, dzięki. :) Konkurs się skończył i już zamieniłam pióro na pędzle. ;) 

Asylum, cieszę się, że proza też się spodobała i dziękuję za komentarz. :-)

Przeczytałem , komentarze też i skoro zamieniasz pióro na pędzle, namaluj Twoje abecadło i zamieść tu zdjęcie. Bardzo chciałbym zobaczyć 'nawet bez zapachu' . Literki kolorowe , jak w tekście, ale ustawione na obrazie wg aktualnych odczuć Twoich, niekoniecznie po kolei. Jeżeli nie chcesz dla wszystkich, przyślij na priv. Jestem zaciekawiony. :)

Dziękuję za komentarz i pomysł. Jestem na wakacjach, więc pędzle zostawiłam w domu, ale znalazłam parę kredek akwarelowych – konsekwencje są widoczne pod tekstem. Niestety nie oddaje wszystkich szczegółów oryginału :(.

Jestem przygotowana na krytykę (kilku plastyków też tutaj przecież pisze). Ale i tak uważam, że to „bezpieczniejsze” zajęcie niż pisanie – nie ma tu przecinków :). Czuję się trochę niezręcznie nie realizując pomysłów literackich w wyżej wymienionych komentarzach, ale naprawdę wciągnęły mnie inspiracje malowane pędzlem i szpachelką, po świetnej zabawie pouringiem. Na dowód tego przedstawiam ostatnie z nich. Myślę, że trochę pasują do tematu konkursu, tzn. jeden wyraz np. „ptak” można przedstawić na tysiące sposobów. Każdy będzie wyobrażał go sobie inaczej;).

 

Pozdrawiam

 

 

Hej!

Krótka ta Twoja wstawka, więc i komentarz nie będzie zbyt długi. ;)

Nie mamy tu pewnie wiele treści, ale na pewno można kupić tego króciaka za eksperymentalną formę. Szort jest trochę inny od większości tekstów. Jego konstrukcja – forma wyliczanki – dodaje mu przyjemnej lekkości. A przy okazji fajnie mogłaby się sprawdzić owa wyliczanka jako zapowiedź, co (jak widać) zostało zauważone. :)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Dzięki za komentarz i wyróżnienie, które było bardzo miłym zaskoczeniem. :)

Nowa Fantastyka