- Opowiadanie: AP - Tytuł piosenki

Tytuł piosenki

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Tytuł piosenki

Nie wiem, co mnie obudziło. Miałem wrażenie, jakby samochodem wstrząsnęło. Pomyślałem, że mogła to być jakaś nierówność, dziura lub wybrzuszenie. Jechałem jednak wyjątkowo gładką drogą.

A może potrąciłem jakieś zwierzę? Żaden ptak nie wpadł na szybę. Gdyby tak się stało, zostałby ślad. Choć z drugiej strony, mimo że nie padał deszcz, wciąż miarowo pracowały wycieraczki i mogły usunąć każdą nieczystość. Gumy piór irytująco popiskiwały, ocierając się o suchą powierzchnię. Może to one mnie uratowały?

Jeśli wjechałem na zwierzę, to musiało być małe. Nie pocieszałem się. Po prostu nie potrząsnęło autem ze zbyt dużą siłą. Było to raczej lekkie szarpnięcie, jakby ktoś szturchnął moje ramię. Spojrzałem w prawo, ale miejsce pasażera było puste. Sprawdziłem też tylną kanapę, wykorzystując lusterko wsteczne. Nic. W samochodzie siedziałem sam.

Przez moment rozważałem, czy może przejechałem linię rozdzielającą pasy ruchu i to wprawiło samochód w lekkie drżenie. Droga była dość szeroka, ale niestety żadne znaki poziome nie były na niej namalowane.

Albo było tak, że nie wpadłem za głęboko w sen i poczucie obowiązku przywołało mnie do porządku… Of our elaborate plans, the end. Widocznie nie bez powodu nastawiłem wcześniej głośno muzykę. Sięgnąłem po kubek. Nie był pusty, ale o czymś ciepłym do picia musiałem zapomnieć. Wypiłem łyk. Breja o nieokreślonym smaku na pewno nie była kawą. Ze wstrętem odstawiłem obrzydliwy płyn. Trochę mocowałem się z uchwytem, ale w końcu wcisnąłem plastikowe naczynie na miejsce.

Jechałem bardzo szybko. Prędkościomierz wskazywał, że przekroczyłem ledwie osiemdziesiątkę, więc trochę się uspokoiłem. Na krótko. Po chwili spojrzałem jeszcze raz na deskę rozdzielczą. Wartość podana była w milach. Dlaczego używałem tych jednostek? Pewnie coś musiało się przestawić, gdy wcześniej po omacku próbowałem na wyświetlaczu ustawiać jakieś parametry.

Chciałem zwolnić. Szaleństwem było jechanie z taką prędkością ciemną nocą. Musiałem mieć sporo szczęścia, że choć przysnąłem, to nie wypadłem z drogi i nie roztrzaskałem się o drzewo. Uświadomiłem sobie możliwe niebezpieczeństwa.

Trzeba było wcześniej zdrzemnąć się na pierwszym lepszym parkingu, a nie prowadzić w takim stanie. Teraz już jednak nie byłem śpiący. Ile mogła trwać ta drzemka? Czasami parę minut snu pozwala na otrzeźwienie. Podniosłem lekko nogę z pedału gazu i gdy samochód zaczął wytracać prędkość, poczułem nagle strach, że nie zdążę. Przyspieszyłem.

Przed sobą widziałem gładką, czarną drogę. Lekko wiła się w nieznane niczym wstęga. Żadnych wyróżnionych pasów, nierówności. Płynnie wprowadzałem samochód w zakręty. Dawało mi to nawet satysfakcję. Ride the snake, ride the snake… Słowa piosenki dziwnie pasowały do mojego stanu. Napięcie powoli ustępowało i poczułem się rozluźniony. Przestały boleć mnie plecy i nie musiałem już co chwila zmieniać pozycji. W pełni panowałem nad samochodem, jakby stawał się częścią mnie.

Byłem w pełni skoncentrowany na jeździe. Powoli zapominałem, gdzie jestem. Liczyła się tylko droga, nad którą zaczęła unosić się gęsta mgła. Nie przeszkadzała mi. Wręcz przeciwnie, powodowała, że czułem się coraz bardziej odprężony i oddaliłem od siebie wszelkie lęki.

Czyżbym znowu wpadał w otępienie? Jakąś ostatnią świadomą myślą wyrwałem się z tego hipnotycznego transu. Poruszyłem się, zmieniłem pozycję, klepnąłem w policzki. Ból wrócił w okolice lędźwi, a mgła ustąpiła.

Czego właściwie słuchałem? Radia, czy odtwarzałem jakąś listę z komórki? Spojrzałem na wyświetlacz, ale zobaczyłem tylko tytuł piosenki. Sięgnąłem ręką, by namacać pokrętła. Chciałem znaleźć inną stację, taką, w której będą gadać. Liczyłem na jakiś serwis z wiadomościami. Która właściwie była godzina? Druga szesnaście. Godzina nijaka, więc raczej żadnych informacji nie mogłem się spodziewać.

Nie znalazłem niczego, czym mógłbym zmienić stację lub wybrać inne źródło muzyki. No cóż, zostawiłem to, co leciało.  

Już wcześniej miałem poczucie, że piosenka jest zapętlona. Jednak emocje były tak silne, że nie zwracałem na to uwagi. Teraz, gdy trochę się opanowałem, nabrałem pewności, że kolejny raz usłyszałem słowa: so limitless and free. Jeszcze raz spróbowałem znaleźć coś innego lub po prostu wyłączyć radio. Mimo usilnych prób poniosłem porażkę.

Co mnie podkusiło, by wyruszyć w drogę samochodem, którego nie znałem? Problem z radiem nie był jedyny. Nie wiedziałem też, jak zmienić światła mijania na długie. Byłyby bezpieczniejsze. Droga była pusta, a jechałem dosyć szybko. Ciemnej nocy nie rozświetlał ani księżyc, ani żadna gwiazda. Niebo musiały przesłaniać gęste chmury.

Kilkanaście metrów przede mną z reflektorów padał wątły snop światła. Widziałem kawałek drogi i skrawki lasu po bokach, a w lusterkach czarną otchłań. Nie było żadnych znaków czy tablic wskazujących istnienie miejscowości wokół ani przede mną. Żadna inna droga nie krzyżowała się z moją.

Momentami miałem wrażenie, że coś czai się w lesie, ale gdy tylko kierowałem w tamtą stronę wzrok, zaraz pochłaniała to pędząca ciemność. Cienie, majaki i czasami coś większego szykującego się do skoku. C’mon baby, take a chance with us. Przyspieszyłem.

Chciałem czym prędzej stamtąd wyjechać. Na razie odczuwałem tylko lekkie ciśnienie pęcherza, ale wiedziałem, że w końcu będę musiał się zatrzymać. Nie wyobrażałem sobie, żebym mógł wejść w noc między drzewa.

Nie widziałem po drodze żadnych zabudowań ani stacji benzynowych. Co zrobię, gdy skończy się paliwo?

Zacząłem obmacywać kieszenie w poszukiwaniu komórki, by nastawić nawigację i zorientować się w położeniu. W ostateczności zadzwoniłbym po pomoc drogową. Smartfona jednak przy sobie nie znalazłem, a na myśl, żeby się zatrzymać i rozejrzeć po samochodzie, dodałem gazu. Cienie wokół poczuły się zawiedzione.

Trudno, wskaźniki pokazywały, że paliwa wystarczy jeszcze na kilkaset kilometrów. The west is the best. Dokąd właściwie jechałem? Driver, where you taken’ us? Walnąłem pięścią w wyświetlacz z tytułem piosenki.

– Zamknij się! – wrzasnąłem.

Nie pomogło.

Druga szesnaście. Co jeszcze tu nie działało? Miałem nadzieję, że przynajmniej hamulce były sprawne i gdy okażą się potrzebne, to mnie nie zawiodą.

Jechałem dokądś, czy przed czymś uciekałem? I może ważniejsze pytanie, na które nie znałem odpowiedzi: kim byłem?

Koniec

Komentarze

Czuję się miło zaskoczona, bo takiego zakończenia się nie spodziewałam.

Ciemną noc nie rozświetlał ani księżyc, ani żadna gwiazda – domyślam się, że drogi nie rozświetlał, ale moim zdaniem trzeba to zaznaczyć lub “Ciemniej nocy nie rozświetlał…

…żebym mógł wejść w noc między drzewa – moim zdaniem – między drzewa w nocy

Co mnie podkusiło, by wyruszyć w drogę samochodem, którego nie znałem? Jedna rzecz to radio. Druga, chyba w tej sytuacji ważniejsza, to nie wiedziałem, jak zmienić światła mijania na długie – wygląda tak, jakby podkusiło go radio i to, że nie wiedział jak zmienić światła mijania.

Hej Po dwóch pierwszych zdaniach, pomyślałem – no tak zginął. Ale mówię sobie, to pewnie nie jest takie proste, skoro już podpowiedź pada na początku tekstu. I faktycznie :). Z przyjemnością śledziłem jak bohater rozwiązuje zagadkę uderzenia. Bardzo mi się podoba, że czytelnik wie więcej niż bohater. To daje dodatkową satysfakcję. Podoba mi się też, że kierowca nie odnajduje odpowiedzi na dręczące go pytania oraz jak opowiadanie lekko skręca w horror :). Bardzo dobre opowiadanie, klikam pozdrawiam :) The End ;)

"On jest dziwnym wirtuozem – Na organach ludzkich gra Budząc zachwyt albo grozę, Myli się, lecz bal wciąż trwa. Powiedz, kogo obchodzi gra, Z której żywy nie wychodzi nigdy nikt? Tam nic nie ma! To złudzenia! Na sobie testujemy Każdą prawdę i mit."

Witaj Milis!

Dzięki za komentarz i wskazówki.

Poprawiłem “ciemną noc” na “ciemnej nocy” oraz zmieniłem dwa zdania po pytaniu ”co mnie podkusiło…” One oczywiście nie były odpowiedzią, ale faktycznie głupio to wyglądało.

“wejść w noc między drzewa” zostawiłem. Napisałem to świadomie. Noc jest tu czymś więcej niż fragmentem doby. Jest ciemnością, kryjącą nie wiadomo co.

Pozdrawiam!

 

Cześć Bardzie!

Dzięki za miłe słowa oraz klika.

Pozdrawiam!

Cześć, AP!

 

W toku lektury miałem jakieś takie poczucie niepokoju, fajnie to wyszło. Klimat jest gesty i niby wiemy więcej niż narrator, ale to i tak mało. Czytało się dobrze.

 

Życzę powodzenia w konkursie i klikam ;)

„Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy”

Przeczytałem. Powodzenia w konkursie.

Cezary, witaj!

Dzięki za komentarz i klika. Cieszy mnie to, co napisałeś, bo między innymi właśnie taki efekt chciałem uzyskać. 

Pozdrawiam!

 

Cześć Koalo!

Dziękuję i pozdrawiam! 

 

Impresja muzyczna.

W sumie niezła, ale…

O co Autorowi chodziło?

 

A The Doors lubię bardzo :)

Pierwsze prawo Starucha - literówki w cudzych tekstach są oczobijące, we własnych - niedostrzegalne.

Trochę jak u Ludluma…;)

Fajna historia bo nieoczywista i niepokojąca.

Z tym, że jak dla mnie nieco za dużo drogi.

Lożanka bezprenumeratowa

Witaj Staruchu!

Impresja muzyczna.

W sumie niezła

Dzięki.

ale…

O co Autorowi chodziło?

Pytanie, co autor miał na myśli, czy raczej sugestia, że niepotrzebnie napisane?

A The Doors lubię bardzo :)

Mamy coś wspólnego.

 

Pozdrawiam!

 

PS

Kilka razy przymierzałem się do posłuchania anonsowanych przez Ciebie audycji, ale zawsze coś przeszkadzało. Muszę nadrobić.

Cześć Ambush!

Wyrzucałem nadmiarowe “jakieś”, zwalczałem “byłozy” i inne takie. Muszę jeszcze wpisać na listę “drogozę”.

Dzięki za wizytę, komentarz i klika.

 

Pozdrawiam! 

Hej!

 

Jest dosyć gęsto i też pomyślałem sobie, że koleś nie żyje. I w zasadzie mogę tak nadal myśleć, bo zakończenie nie mówi niczego, co tę domniemaną nieżywość bohatera negowałoby. Więc tak – jeśli bohater nie żyje, to całość nie jest może odkrywcza, ale napisana całkiem, całkiem. A jeśli bohater jednak żyje, a clou jest gdzie indziej, to opowieść jest nadal napisana całkiem, całkiem, a ja nie wiem o co chodzi :)

 

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Szalenie mroczna i bardzo osobliwa historia. A najlepsze, moim zdaniem, jest w niej to, że nie daje odpowiedzi na żadne z zadawanych sobie pytań.

 

Wzią­łem łyk.Wypiłem łyk.

Łyków się nie bierze.

 

wci­sną­łem pla­sti­ko­we na­czy­nie na swoje miej­sce. → Czy dobrze rozumiem, że bohater wcisnął naczynie na miejsce, na którym do tej pory siedział?

A może wystarczy: …wci­sną­łem pla­sti­ko­we na­czy­nie na miej­sce.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cześć Outta!

 

Dzięki za wizytę i komentarz. Cieszę się, że niezależnie od interpretacji uznajesz opowiadanie za całkiem, całkiem.

 

 

Witaj regulatorzy!

 

Dziękuję za przeczytanie oraz opinię. Poprawiłem wskazane błędy.

 

Pozdrawiam!

Bardzo proszę, AP. Miło mi, że mogłam się przydać. :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Super klimat, super utwór, ale dokąd to wszystko zmierza?

Chyba do KOŃCA, ale zbyt odkrywcze, to nie jest.

Ładnie napisane, ale nie bardzo wiem o czym.

Jeśli komuś się wydaje, że mnie tu nie ma, to spieszę powiadomić, że mu się wydaje.

AP, napisałeś historię o gościu, który jechał samochodem. Gdzie według mnie jest problem? Nie czułem nic czytając. Coś tam usłyszał, coś się zatłukło, ciemność, las, nic więcej. Jako wprowadzenie do dalszej opowieści byłoby to dobre, ale w takiej formie, tekst się nijak nie broni. Jest dla mnie zwykłym opisem jazdy samochodem. Pozdrawiam.

fizyk111, dziękuję za miłe słowa.

Swoją interpretacją nie będę się dzielił, przynajmniej na razie.

 

Hesket, dzięki za opinię. Może innym razem lepiej wpasuję się w Twój gust.

 

Pozdrawiam!

Ani po dobroci ani pod przemocą niczego nie wyjaśniaj! laugh Jeśli to trzeba wyjaśniać poza tekstem, to wyjdzie słabo. Tak ma być (niezrozumiale) i kropka , taki był zamysł autora!wink

The KOT

Eldil, jasna sprawa. Niepotrzebnie dopisałem “przynajmniej na razie”.

Dzięki za wizytę!

Niby faktycznie niewiele się dzieje, ot, kierowca przysypia podczas nocnej jazdy, ale czuć ten narastający niepokój. Dużo niewiadomych, jakąś wskazówkę co do dezorientacji daje już początek, gdy narrator nie wie, czy jest w samochodzie sam. Dobrze zbudowany klimat. Jeśli już miałabym się przyczepiać, to tylko do braku określenia do której i czyjej piosenki się odwołujesz ;) 

 

Pozdrawiam i powodzenia!

E.

CesarzowoMordoru, dziękuję za przeczytanie i komentarz.

Pozdrawiam!

devil

yantri, dzięki za wizytę i ciekawą interpretację.

No jest klimatycznie, jest niepokój, a przecież nic się nie dzieje! Dobrze napisane, podobało się. Myślę o innych interpretacjach, ale jakoś cofa mnie do tej najbardziej oczywistej. O, i takie coś wypatrzyłem:

 

Smartfona jednak w pobliżu na wyciągnięcie ręki nie znalazłem

 

Poza tym czytało się bardzo płynnie.

 

W regulaminie stoi:

Podobnie nie, nie przejdą triki typu „obudziłem się i odkryłem, że zaspałem”.

 

 

Obudziłem się i odkryłem, że prowadzę samochód? :D 

Reinee, dziękuję za przeczytanie, opinię i, jak się domyślam, pchnięcie opowiadania do biblioteki. Wskazane zdanie poprawiłem.

 

Podobnie nie, nie przejdą triki typu „obudziłem się i odkryłem, że zaspałem”.

Według mnie to nie jest ten przypadek, ale oczywiście zdecyduje jury.

Też nie sądzę, by tak było, ot, po prostu jakoś mnie rozbawiło to skojarzenie. :)

Hmmm. Nie przekonało mnie. Jakoś za bardzo się kojarzyło ze strumieniem świadomości.

No i lubię, kiedy coś się wyjaśnia, a tu bohater tylko odkrywa, że mnóstwa rzeczy nie wie.

Babska logika rządzi!

Finklo, dzięki za opinię. Cóż, może następnym razem.

Zakładam dwie wersje: albo bohater nie żyje i tak sobie jedzie w nieznane, albo wydarzyło się coś, co mi umknęło i nie zrozumiałem należycie opowiadania. Jakkolwiek by nie było, muszę pochwalić Cię za klimat, który zdołałeś tu zbudować, bo jest gęsto, niepokojąco i mrocznie.

Wydaje mi się, że w kilku miejscach (tylko w kilku, bo w ogólności jest ok) można byłoby popracować nad narracją pierwszoosobową, bo takie zwroty jak:

 

Mimo usilnych prób poniosłem porażkę.

brzmią po prostu mało wiarygodnie, przecież nikt tak raczej nie powie, zdając komuś relację z niedawnych wydarzeń.

Pozdrawiam!

AmonRa, dzięki bardzo. Cieszy mnie Twoja opinia dotycząca klimatu. Właśnie taki efekt chciałem osiągnąć. 

Jeśli chodzi o kwestie techniczne, to zgadzam się z Tobą. Dziękuję za wyrozumiałość, że problem dotyczy tylko kilku miejsc.

Pozdrawiam!

Fajne, takie weirdowo niepokojące. Stopniowo obserwujemy jak bohater zatraca siebie, rozum a może tożsamość…

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Wymyśliłam swoją własną interpretację. Jego piekło polega na tym, że bedzie chciało mu się coraz bardziej i bardziej ale że nie odważy się zatrzymać.

SzyszkowyDziadku, dziękuję. Miło, że fajne. Cieszy, że niepokojące.

Nova, dzięki z interpretację. Okrutne!

Dzień dybry,

 

Miałem wrażenie, jakby samochodem wstrząsnęło. Pomyślałem, że mogła to być jakaś nierówność, dziura lub wybrzuszenie. Jechałem jednak wyjątkowo gładką drogą.

A może potrąciłem jakieś zwierzę? Żaden ptak nie wpadł na szybę.

Takie rozmyślanie jest moim zdaniem nielogiczne. Gdyby ptak wpadł na szybę, to nie wstrząsnęłoby autem.

 

Było to raczej lekkie szarpniecie

Literówka.

 

Przeszukałem też tylną kanapę, wykorzystując lusterko wsteczne.

Można przeszukać coś patrząc tylko na lusterko? Wątpię. Przeszukałem zastąpiłabym sprawdziłem.

 

Sięgnąłem po kubek. Nie był pusty, ale o czymś ciepłym do picia musiałem zapomnieć.

Nie rozumiem tego zdania.

 

Jechałem bardzo szybko. Prędkościomierz wskazywał, że przekroczyłem ledwie osiemdziesiątkę, więc trochę się uspokoiłem.

Jakieś to nielogiczne. Najpierw narrator mówi, że jechał bardzo szybko, by po chwili stwierdzić, że jednak nie ;p

Może chodziło bardziej o:

Wydawało mi się, że jechałem bardzo szybko.

 

Czasami parę minut snu pozwala na otrząśnięcie się i otrzeźwienie.

To znaczy w sumie to samo.

 

nad którą zaczęła unosić się coraz gęstsza mgła. Nie przeszkadzała mi. Wręcz przeciwnie, powodowała, że czułem się coraz bardziej odprężony

Powtórzenia.

 

Jednak emocje były tak silne, że nie zwracałem na to uwagi.

Od czego takie silne emocje?

 

 

Miałam napisać, że nie rozumiem opowiadania, ale wystarczyło przeczytać komentarze. Ok, więc bohater umarł i prowadził jako duch (jakoś tego nie połączyłam, bo na końcu zapomniałam już o uderzeniu, które nastąpiło na samym początku).

W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak pogratulować pomysłu na opowiadanie i jego realizacji, bo ta jest naprawdę dobra. Chociaż wydaje mi się, że gdyby skrócić tekst, na niczym by nie stracił. Jednak to tylko moja skromna opinia.

Klikałabym, ale nie ma po co. Życzę powodzenia w konkursie!

He's telling me more and more | About some useless information | Supposed to fire my imagination | I can't get no! No satisfaction...

HollyHell91, cześć!

 

Takie rozmyślanie jest moim zdaniem nielogiczne.

Gdy bohater był nieświadomy, wydarzyło się coś, co go obudziło. Próbuje zrozumieć, co to było, ale nic mu nie pasuje. Stawia hipotezy, które nie zawsze są logiczne.

 

Sięgnąłem po kubek. Nie był pusty, ale o czymś ciepłym do picia musiałem zapomnieć.

Nie rozumiem tego zdania.

Najchętniej napiłby się czegoś ciepłego. Kubek zawierał jakiś płyn, ale był zimny.

 

Jakieś to nielogiczne. Najpierw narrator mówi, że jechał bardzo szybko, by po chwili stwierdzić, że jednak nie ;p

Mówi, że jechał szybko, bo tak to subiektywnie ocenił. Sprawdził na prędkościomierzu i stwierdził, że nie było to tak szybko, jak mu się wydawało. Ale zaraz potem jeszcze raz to sprawdził i zauważył, że wartość podana była w milach. Pierwsza ocena okazała się trafna.

Co to znaczy “jechałem bardzo szybko”? Jest to rzecz względna, więc takie stwierdzenie zawsze oznacza “wydawało mi się, że jechałem bardzo szybko”. 

 

Od czego takie silne emocje?

Zasnął za kierownicą. Gdy się obudził, to uświadomił sobie w jakim był niebezpieczeństwie. Emocje mogły być też związane z czymś, co zdarzyło się przed zaśnięciem. Mógł też odczuwać emocje i nie uświadamiać sobie ich źródła.

 

Dzięki za miłe słowa oraz wskazówki. Poprawiłem tekst zgodnie z nimi.

 

Pozdrawiam.

 

Dzień dobry, AP :)

Dałem się nabrać. Też myślałem, że bohater pojedzie drogą, która zmieni się w tunel, a na końcu będzie jasne światło i ciepły głos, który przywita bohatera słowami: “Czekałem na ciebie”. Oszczędziłeś mi tego. W zamian zanurzyłem się w niepokojącej atmosferze, która jak asfalt lepiła się do myśli Jest tu absurd: wycieraczki działające w pogodę bez deszczu, licznik zamieniający kilometry w mile, podróż bez nawigacji (a kto dzisiaj wybiera się w nieznaną drogę bez nawigacji?). Lecz ten absurd nie jest niedorzeczny. Wpisuje się w klimat. I wcale nie uważam, że jest to opowieść, w której jest wiele pytań pozostawionych bez odpowiedzi. Dla mnie to opowieść o samotności, o bezradności, o zagubieniu i niepewności. W jakimś sensie jest to opowieść o życiu. Dziękuję Ci za ten tekst. 

Udanej niedzieli i powodzenia :)

 

Nowa Fantastyka