- Hydepark: 2021: pisarskie podsumowanie

Hydepark:

inne

2021: pisarskie podsumowanie

W zeszłym roku kochana ninedin założyła wątek, w którym podsumowywaliśmy nasze całoroczne osiągnięcia. Był to wątek pełen dumy, frustracji i wielkich emocji, ale myślę, że każdemu z nas dobrze zrobiło spojrzenie na całoroczny trud z perspektywy. Pociągnijmy więc tę zabawę dalej.

 

Jak wam się pisało w 2021? Czego się nauczyliście, z czego jesteście najbardziej dumni? Jaki był ten rok dla was?

Komentarze

obserwuj

Moje największe osiągnięcie w ZOZI stanowi przeżycie go w jednym kawałku.

Pod względem pisarskim rok 2021 był dobry, choć słodko-gorzki. 

Udało mi się napisać kilka opowiadań, które zyskały względnie dobry odbiór w komentarzach. Poszedłem po nowe gatunki, w których wcześniej nic nie tworzyłem. Do tego doszło kilka artykułów poza NF, też pozytywnie przyjętych.

Za chwile gorzkie odpowiadają dwie kilkumiesięczne blokady. Nie kwestia braku tzw. weny, bo jej nie ma, tylko zauważam, że czasem za dużo się zastanawiam, zamiast płynąć z opowieścią i na koniec się dopiero analizować i poprawiać. :P

Na pewno mam większą świadomość pisania dzięki ostatnim dwunastu miesiącom i zdecydowanie więcej frajdy.

 

kam_mod, a Ty jak podsumujesz miniony rok? Publikacja w NF, debiut książkowy czy jeszcze coś innego było dla Ciebie najważniejsze w tym roku?

mortecius rok był dla Ciebie tak trudny, że dobrze, iż już się skończył?

 

Ale teraz jest nowy rok. I jak się, kurczę, zawezmę, jak się wezmę, to zobaczycie jeszcze! Muahahahaha!

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Czekamy, Tarnino :)

 

mortecius, a ty nie lobuzuj, ile napisales w tym roku opowiadan? Czternascie?

 

Moj rok pod wzgledem pisania to byla masakra XD Napisalam jedno opowiadanie i cztery wpisy na bloga, co oznacza, ze na pisaniu spedzilam 9/365 dni w tym roku? Boze kochany... Na pewno najwiekszym postanowieniem na przyszly rok bedzie pisanie wiecej, a ze rok zaczelam na bezrobociu, a nowa prace rzucilam po jednym dniu, wiec mam szanse XD

Z publikacjami bylo fajnie, bo trzy i wszystkie na papierze – antologie Krajobrazy slowa (za ktora zaplacono pieniedzmi!), Weird fiction po polsku i ta wyczekana Nowa Fantastyka, co to juz myslalam, ze sie nie doczekam. Za trzy tygodnie wychodzi wreszcie tez ksiazka w Media Rodzina. Juz dostaje pierwsze recenzje, co jest szalenie mile. 2022 ma dobre perspektywy poki co :))

 

Dziesiec miesiecy spedzilam z wypaleniem i totalnym zniecheceniem do pisania. Czekanie na publikacje, rozwiazanie umow z wydawnictwem, wieczne opoznienia i przekladanie... Ja mam w tym momencie szesc powiesci w szufladzie, nie bede wspominac ile z nich mialo umowy, bo bym tu napisala historie przy ktorej drzewo genealogiczne Mody na sukces to rozprawka przedszkolaka. No nie mialam juz sily. Wrzucilam na luz i zajelam sie zyciem prywatnym, ktore tez wywrocilo sie w tym roku do gory nogami tak z siedemnascie razy. Ale to juz za mna i w nowy rok wchodze pelna nadziei i planow :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Czekamy, Tarnino :)

Staram się. Na razie zdecydowanie za szybko się męczę, ale umiejętna organizacja coś tam działa...

za ktora zaplacono pieniedzmi!

 

XD

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Pierwsze koty za płoty, ale droga jeszcze daleka, będę jednak napierać.

Na początku 2021 zastanawiałem się, czy mi to całe pisanie nie przejdzie, czy to nie chwilowy kaprys albo jakiś kryzys wieku średniego. Wszak kto to słyszał, by dorosły facet zamiast robić nadgodziny i używać życia pisał fantastykę.

Ale czas płynął, walczyłem z kolejnymi tekstami i gdzieś w połowie roku zacząłem nabierać przeświadczenia, że jeszcze długo mi nie przejdzie. Pisząc, czuję radość, spokój i spełnienie, jakiego do tej pory nie dawało mi nic innego. Widząc, że niekiedy czytelnikom się to podoba, pragnę pisać więcej i lepiej, co nie jest proste, ale daje jeszcze więcej frajdy.

Napisałem kilka opowiadań na forum oraz na konkursy zewnętrzne, poznałem swoje słabe i mocne strony. Wiem, nad czym muszę pracować. Odkopałem “powieść”, którą napisałem dawno temu, poprawiam ją mozolnie i robię nieśmiałe przymiarki do kolejnej (rozwinięcie opowiadania “Nazywała się Melody“). Wiem co chcę pisać, wiem co mi w miarę wychodzi a co kuleje, pomysłów mam na pęczki, tylko z czasem gorzej, by to wszystko spisać i doszlifować.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Widzisz KAM, życie jest ciężkie. Napisałem kompulsywnie ponad 700k znaków (dwa prawie ukończone długie projekty i jakieś 150k różnych opowiadań) i NIC z tego się nie nadaje. Mam dwa wydawnictwa, które deklarują, że wydadzą bez czytania (głupia deklaracja, moim zdaniem), ale co z tego, jak nawet nie uważam, że to jest fajne, więc na razie wydawanie odpada. Poza tym zdalny świat, zdalne studia, a moje hobby to pisanie, więc średnio w 2021 pewnie siedziałem na kompie z 14 godzin dziennie. Boli mnie już od tego głowa. Wymyśliłem w całości dwa kolejne projekty, jeden na 500 tysięcy znaków, drugi pewnie z milion (tzw. fantastyka totalna, coś jak “Inne pieśni”). I też mam zamiar kompulsywnie je zrealizować, tylko boję się trochę, że znowu uznam, że się nie nadają, i nic z tego nie będzie. Ogólnie zacząłem pisać z taką intensywnością, bo kiedyś Wiktor Orłowski mi napisał, że jest w stanie napisać 40k znaków ciurkiem przy winku. Bardzo mi się spodobała ta koncepcja, weszło mi na ambicję. Od tego czasu przestałem prosić ludzi o bety, bo za dużo bym miał do zbetowania, a to wymaga altruizmu wzajemnego, tj. za każdą betę trzeba by się jeszcze odwdzięczyć betą. I bym wtedy chyba umarł.

Co do publikacji itd. – mniejsza z tym, szczerze mówiąc. Na swoją pierwszą książkę patrzyłem z 5 minut i o niej zapomniałem, na swoją drugą – trzy minuty, chociaż ma fajniejszą okładkę. Ktoś to na pewno kupuje i tak dalej, czasem wchodzę na ten słynny instagram czy lc i tam patrzę, co kto pisze, przelewy też dochodzą. Czasem, co jest o wiele fajniejsze, ktoś mi napisze na priv, że mu się podobało. To miłe, ale ja chyba tak mam, że patrzę do przodu. Chciałbym coś wydać kiedyś w dużym labelu, w szczególności coś naprawdę fajnego z fajną okładką. Czy to jest plan na 2022? Raczej wątpię. Ale na kiedyś na pewno.

 

Mówisz, że masz sześć książek. Napisz proszę, czy np. jeśli książka leży w Twojej szufladzie rok albo dwa albo dłużej, to czy podoba Ci się z czasem bardziej, czy mniej. Ja mam chyba jakieś zaburzenie z tym związane, bo logika mówi, że im coś starsze, tym mniej nam się powinno podobać, bo sie uczymy od tego czasu i tak dalej. Tymczasem mam odwrotnie. Kiedy coś odleży napraawdę długo, to mam wrażenie, że napisał to jakiś natchniony prorok, czy ktoś w tym rodzaju, a nie ja, i mi się wtedy bardziej podoba. Po prostu już nawet nie pamiętam, żebym coś takiego pisał.

 

A co do Nowej Fantastyki. Słuchaj, ja w październiku chyba wysłałem do NF swoje piąte opowiadanie. Poprzednie wysyłałem w wieku odpowiednio 10, 11, 17 i 18 lat. I wszystko na razie z tym samym skutkiem – braku odpowiedzi. Mam czasem taki sen, że ktoś odpisuje mi na to pierwsze opowiadanie, tylko że wtedy by to zrobił chyba świętej pamięci Maciej Parowski, a więc ten sen jest nieco weirdowy.

 

Edit. Zapomniałem napisać, że oczywiście gratuluję sukcesów wszystkim, którzy wydają książki i tak dalej, ale słuchajcie – urodziliśmy się wszyscy w nieodpowiednich czasach. Wydanie książki za PRLu i trochę później robiło z człowieka rzeczywiście kogoś. Zobaczcie na nakłady, które wtedy były. Jakaś dość niszowa książka, np. wydanie Nagiego celu Snerga z 1990, wiecie jaki miało nakład? 50 tysięcy egzemplarzy. Jest to napisane w środku książki. 50 tysięcy egzemplarzy, Chryste. To tak jakby Cobold wydał książkę teraz i dostał 50 tysięcy egzemplarzy na pierwszy rzut. Wyobrażacie to sobie?

  1. Wyciągnąłem opowiadanie z szuflady, wysłałem na konkurs, a właściwie dwa (PFFN i PWN).
  2. Zapisałem się do portalu fantastyka.pl i coś opublikowałem (nic z szuflady – szczęśliwie). Ku mojemu zdumieniu, ktoś to przeczytał i nawet trafiłem do biblioteki.
  3. Napisałem coś w rodzaju steampunkowego alt-hista, w co bym rok temu nie uwierzył.

Gratuluję tym, którzy w 2021 wydali prawdziwe książki, tak samo papierowe, jak i elektroniczne!

 

Na koniec dodam, że  w minionym roku przeczytałem tylko jedną książkę z serii “jak pisać”, a nie jak zwykle dużo więcej.

Pokój – szczęśliwość; ale bojowanie Byt nasz podniebny

Sagitt

mortecius rok był dla Ciebie tak trudny, że dobrze, iż już się skończył?

tak

 

Kam

 

mortecius, a ty nie lobuzuj, ile napisales w tym roku opowiadan? Czternascie?

Przecież wiesz, bo o tym rozmawialiśmy xD Ale specjalnie dla Ciebie ponawiam: 35.

Kiedy coś odleży napraawdę długo, to mam wrażenie, że napisał to jakiś natchniony prorok, czy ktoś w tym rodzaju, a nie ja, i mi się wtedy bardziej podoba. Po prostu już nawet nie pamiętam, żebym coś takiego pisał.

Wow. Też to mam. Dokładnie ten natchniony prorok :) Nie rozumiem skąd to się bierze... Co ciekawe jednak działa to tylko w przypadku tekstów nieopiniowanych przez innych :)

krar85 – skoro masz pomysły i radość z pisania, to pozostaje Ci jedynie życzyć czasu pisanie w nowym roku. ;)

lk:

Ogólnie zacząłem pisać z taką intensywnością, bo kiedyś Wiktor Orłowski mi napisał, że jest w stanie napisać 40k znaków ciurkiem przy winku. Bardzo mi się spodobała ta koncepcja, weszło mi na ambicję.

Fajnie, że ktoś potrafi tyle pisać na raz, a jednocześnie, każdy proces twórczy przeżywa inaczej. Kiedyś rozważania na temat kto ile napisał mnie zablokowały, bo chciałem dorównać chociaż w części (bo skoro nie piszę 5-10 tys. znaków dziennie to czy pisanie jest dla mnie?). Dopiero potem zrozumiałem, że to nie o znaki chodzi, tylko o to, co się dzieje w serduchu i w głowie podczas wstukiwania znaków. A to, że ktoś potem przeczyta, to dobrze, ale to nie jest obowiązkowy element, przynajmniej dla mnie.

varg:

Kiedy coś odleży napraawdę długo, to mam wrażenie, że napisał to jakiś natchniony prorok, czy ktoś w tym rodzaju, a nie ja, i mi się wtedy bardziej podoba. Po prostu już nawet nie pamiętam, żebym coś takiego pisał.

Wow. Też to mam. Dokładnie ten natchniony prorok :) Nie rozumiem skąd to się bierze... Co ciekawe jednak działa to tylko w przypadku tekstów nieopiniowanych przez innych :)

Mam jeden ze swoich tekstów, który od momentu publikacji w kwietniu czytałem kilka razy i mi się podoba. Nie jest doskonały, nie ma nienagannej konstrukcji, ale jest żyjącą historią, którą napisałem, albo ten dziwny prorok, który się za mnie podaje. ;)

Krótko i treściwie: do dupy :/

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

U mnie słabiutko, tak jakoś bez większej weny, za to ze sporymi problemami z koncentracją. Rezultaty?

 

Napisałam jedno(!) opowiadanie zawierające 1024 słowa do “Interwencji informatyka”.

Wydane zostały dodatkowo trzy, ale napisane wcześniej.

 

Naprawdę mam nadzieję, że 2022 będzie lepszy. :)

Krótko i treściwie: do dupy :/

Podpisuję się wszystkimi swoimi i cudzymi kończynami :|

 

W pierwszej połowie zeszłego roku skończyłam książkę, która w najkrytyczniejszym momencie liczyła sobie ponad milion znaków, z czego większość napisałam właśnie w 2021. Od lat byłam pewna, że pisanie to jest to, z czym chcę w jakiś sposób związać swoje życie, moja jedyna prawdziwa pasja, a ukończenie książki dało mi na pewien czas zastrzyk energii i motywacji.

Ale w drugiej połowie roku ogarnęło mnie totalne zniechęcenie i bezwład twórczy. Coś jak u tego faceta z “Dżumy”, który w kółko poprawiał jedno zdanie – mam dokładnie to samo. Nie jestem w stanie napisać więcej niż akapit, bo natychmiast zaczynam odczuwać wstręt do każdego słowa i litery.

Także no... 2021 był do dupy, 2022 zapowiada się jeszcze gorzej.

Średni rok. Wyszły w kwietniu "Nowoświaty" w SQN z moim tekstem "Dzieci Marii", ale napisałem go jeszcze w 2020. Antologię w wersji audio wydała Audioteka.pl a moje opowiadanie świetnie czyta Piotr Grabowski, czyli m.in. głos Thora z polskich Avengersów, Thranduila z Hobbita i Emhyra z gry Wiedźmin 3. Słuchaczom też się bardzo podoba. Ja się cieszę, synowie docenili tego Thora zwłaszcza ;)

Ukazały się dwie antologie Wilkowe z Zapomnianych Słów, z czego "Granice Nieskończoności z moim tekstem jeszcze z 2020, ale już do "Interwencji infromatyka" machnąłem dwa premierowe opowiadania w 2021 (w zastępstwie innego, podiumowego), z czego jedno – "Cisza w La Silla" nawet lubię. No i wyszły dwa tomy "Fantastycznych piór" (ten drugi niby dopiero w styczniu 22, ale papier już jest) tyle że oba z opowiadaniami starszymi.

Ogólnie więc nie najgorzej, mam w 2021 aż 6 opublikowanych tekstów, w tym jeden w dużym wydawnictwie (SQN) i niedługo będzie z tego w końcu papier podobno, dwa portalowo w FP, trzy u Wilka.

Zacząłem pisać powieść (kroi się nawet trylogia), dalej walczyłem z kilkoma innymi tekstami w fazie produkcji, napocząłem też nowe duże opowiadanie s-f. 

Z porażek 2021 – odpadłem w konkursie FS "Wiedźmy", nie ukazały się nadal Nanofantazje3 od Fantazmatów z moim opowiadaniem, na portal machnąłem tylko jeden krótki tekst konkursowy w grudniu (piórka nie będzie więc w kolejnych FP już nie będę, a razem z Katią byliśmy we wszystkich), a nabór do Snów Umarłych skończył się dla mnie na tym, że się jurorom plik nie otworzył. Akurat tutaj sytuacja jeszcze się nie rozwiązała, ale optymistą nie jestem.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Chyba dołączę do teamu #bardzo trudny rok, a następny lepszym raczej nie będzie, choć zobaczymy, gdyż człowiek do wszystkiego się adaptuje, więc może trening zaprocentuje. Jeden wyjątek uczynię – naturalnie – lożowanie, choć będzie się z nim wiązał i stress, i odpowiedzialność, więc PISZCIE!). 

Co zdziałałam: pisanie bardzo okazjonalne na forum; jakieś tam podrygi jednorazowe zewnętrzne, gdy mnie przymuszono (koncept dalej mnie kręci, ale nie dość, że nie skończyłam, to liczba znaków do napisania zwiększała się w postępie geometrycznym w miarę, gdy powstawały kolejne krótkie odcinki, a ja lubię stawiać kropki, więc przestraszona niezbędnym czasem na dokończenie – odłożyłam). Na konkursy nie pisałam, nie czuję się taka mocna, poza tym dopóki coś mnie nie zadowoli w wystarczającym stopniu, nie zaryzykuję, bo za dużo z tym zamieszania.

Ostatnio najbardziej interesują mnie zagadnienia związane z porażkami, śmiercią (tematycznie) i drogi dojścia do wszelakich rozwiązań konstruktywnych, indywidualnych/grupowych/społecznych.

A, muszę wspomnieć o dwóch sukcesach, aby na szaro nie zakończyć: 

*wyróżnienie CM w konkursie o światach (Sara i CM), zalegało mi to opko, gdyż lubiłam je, a dzięki niemu mogłam je wstawić,

*chyba wreszcie zaczynam czuć te podstawowe, obligatoryjne zasady polskiej interpunkcji (dzięki Wam i portalowi jako płaszczyźnie), choć nie oznacza to, że wiem, mnóstwo rzeczy jest dla mnie zagadką.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Przypomnę mój post z zeszłego roku:

 

 

W tym roku sytuacja przedstawia się... nieco lepiej. No dobra, dużo lepiej :) Nie liczyłam, ile tekstów napisałam w sumie. Wysłałam w tym roku teksty na 8 pozaportalowych naborów. Z dwóch jeszcze nie mam odpowiedzi. Z trzech dostałam odpowiedzi pozytywne – moje opowiadanie ukazało się we wrześniowej Histerii, inne ukazało się w Snach Umarłych 2021 (mój pierwszy papier). Mój tekst został także przyjęty do antologii Gmorków. Napisałam tylko 2 teksty na portal, lecz jeden z nich wygrał w portalowym konkursie Tajemnice Światów. 

Wobec powyższego ten rok mogę podsumować nieco innym obrazkiem:

 

 

Ciekawe, jaki obrazek będzie pasował do 2022, hmm...

Wspaniale, Sonato! :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Graty, Sonato :-)

 

Ja też z teamu #trudnyrok.

2021 upłynął mi pod znakiem pisarskiego zmęczenia i oporu materii. Pisałam mało – kilka rzeczy, które musiałam napisać – i z tych jestem zadowolona, kilka rozgrzebanych tekstów, które czeka na dokończenie.

Trochę sukcesów na szczęście wpadło – dwie publikacje na papierze, dwie internetowe, pierwsze miejsce i wyróżnienie w konkursach, ruszyły też zapowiedzi mojej książki. Choć to wszystko efekty wcześniejszej pracy.

Ze względu na książkę, cieszę się na 2022. Mam też zamiar pisać więcej, ale doszłam do wniosku, że nie będę się spinać. 

 

 

Ostatnio najbardziej interesują mnie zagadnienia związane z porażkami, śmiercią (tematycznie) i drogi dojścia do wszelakich rozwiązań konstruktywnych, indywidualnych/grupowych/społecznych.

Asylum, zamierzasz te tematy ugryźć literacko? Brzmi ciekawie.

It's ok not to.

Gryzę, DD, lecz wszystko wydaje mi się szalenie złożone i indywidualne. ;-) Recepty nie ma, to jest gra z czytelnikiem i sobą,  balans. Kibicuję Rooney i lekko kłócę się o nią, może nie ze wszystkimi, ale kilka ostrych wymian się zdarzyło.

Nie spinaj się, pisz po swojemu! A książka – super, że poszła do druku. :-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ja nie osiągnąłem w zeszłym roku absolutnie nic, ale napisałem trochę tekstów (175k w opublikowanych na portalu albo gdzieś posłanych i pewnie drugie tyle, które wyrzuciłem do kosza albo czekają w Folderze Zapomnienia), zwiększyłem jakąś świadomość pisania i sięgnąłem do głębi siebie, aby odnaleźć Nieustającą Samokrytykę. Z jednej strony zapowiada to, że 2022 może być lepszy, z drugiej – wciąż mam wrażenie, że brakuje mi przynajmniej wiele, żebym był zadowolony.

Ale przynajmniej znalazłem sobie avatar, który mi się podoba.

Слава Україні!

 Asylum,

Kibicuję Rooney i lekko kłócę się o nią, może nie ze wszystkimi, ale kilka ostrych wymian się zdarzyło.

Czytelniczo też jestem do tyłu... A którą jej książkę polecasz bardziej?

 

Golodh, 175 k znaków to też jest osiągnięcie.

 

It's ok not to.

Zależy jakie to 175k znaków :P

Слава Україні!

Jeśli po ich napisaniu, piszesz lepiej niż przed ich napisaniem, to masz powód do zadowolenia ;-)

It's ok not to.

Dwie jej czytałam, DD. “Normalni ludzie” mnie zachwyciło, potem przeczytałam wcześniejszą powieść i zdawała mi się – rozbiegówką. Teraz czekam na wydanie najnowszej o pięknym świecie, pewnie trochę zejdzie, ale nie chcę czytać po angielsku, bo wtedy inaczej odbieram i mi się interpunkcja słabo (pewnie) jeszcze osadzona psuje. Poza tym koszt, a zaczęłam, niestety, liczyć. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@gravel

W pierwszej połowie zeszłego roku skończyłam książkę, która w najkrytyczniejszym momencie liczyła sobie ponad milion znaków, z czego większość napisałam właśnie w 2021. Od lat byłam pewna, że pisanie to jest to, z czym chcę w jakiś sposób związać swoje życie, moja jedyna prawdziwa pasja, a ukończenie książki dało mi na pewien czas zastrzyk energii i motywacji.

Ale w drugiej połowie roku ogarnęło mnie totalne zniechęcenie i bezwład twórczy. Coś jak u tego faceta z “Dżumy”, który w kółko poprawiał jedno zdanie – mam dokładnie to samo. Nie jestem w stanie napisać więcej niż akapit, bo natychmiast zaczynam odczuwać wstręt do każdego słowa i litery.

Także no... 2021 był do dupy, 2022 zapowiada się jeszcze gorzej.

Mocne. Ale ta książka wydaje Ci się spoko? To może już możesz wyczilować na długo z nowymi rzeczami. Po prostu poprawiać 10 razy tę książkę i znaleźć wydawcę i wydać i będzie OK. I wtedy do tego czasu może się coś ruszy. Poprawianie czegoś co ma milion znaków też nie jest łatwe niby, ale łatwiejsze niż od nowa zrobienie miliona. Chyba.

Fajnie, że ktoś potrafi tyle pisać na raz, a jednocześnie, każdy proces twórczy przeżywa inaczej. Kiedyś rozważania na temat kto ile napisał mnie zablokowały, bo chciałem dorównać chociaż w części (bo skoro nie piszę 5-10 tys. znaków dziennie to czy pisanie jest dla mnie?). Dopiero potem zrozumiałem, że to nie o znaki chodzi, tylko o to, co się dzieje w serduchu i w głowie podczas wstukiwania znaków. A to, że ktoś potem przeczyta, to dobrze, ale to nie jest obowiązkowy element, przynajmniej dla mnie.

Ciekawy pogląd, ale u mnie podczas pisania nie dzieje się w głowie nic, dlatego to robię. Większość wymyślania odbywa się poza pisaniem i mam taką kminę, że przed śmiercią wypada wszystkie te wymyślone rzeczy zapisać, stąd trzeba działać w miarę prędko, bo tu nie ma daty ustalonej.

Hmmmm, u mnie sytuacja jest bardzo podobne jak u gravel. Na początku lata skończyłem pisać swoją pierwszą powieść, w większości napisaną w 2021 (chociaż nie tak kolosalną, skromne 550k). Ba, nawet mi się ta powieść podoba. Ale od tamtej pory nie napisałem praktycznie nic i bardzo trudno mi się przełamać. Jasne, w tym roku wyszło moje opowiadanie u wilka czy załapałem się do SU, co jest bardzo miłe, ale to wszystko starsze teksty, sprzed 2021.

Może nie wyglądam, ale jestem tu moderatorem. Jeśli masz jakąś sprawę, ale boisz się Beryla - pisz śmiało.

Mówisz, że masz sześć książek. Napisz proszę, czy np. jeśli książka leży w Twojej szufladzie rok albo dwa albo dłużej, to czy podoba Ci się z czasem bardziej, czy mniej. Ja mam chyba jakieś zaburzenie z tym związane, bo logika mówi, że im coś starsze, tym mniej nam się powinno podobać, bo sie uczymy od tego czasu i tak dalej.

Zalezy. Teoretycznie tak, ale przy konczeniu ksiazki zawsze, w 100% przypadkow, stwierdzam, ze napisalam najgorszy smiec swiata, gowno, nic nie ma sensu, bohaterowie plascy, historia nie trzyma sie kupy, i jeszcze napisane jest to tak tragicznie, ze wstyd i co ja sobie wyobrazam. Zwykle cisne do konca nie patrzac na reszte historii – pomaga mi scisle trzymanie sie outline’u, bo motywacja i inspiracja sa u mnie wtedy na zerze - i stawiajac ostatnia kropke jestem przepelniona obrzydzeniem do historii. Wiem, ze to brzmi dramatycznie, ale to jest naprawde taki niesmak, jaki sie ma na widok defekujacego sie na ulicy pijaka. Fuj, kam, co ty odwalilas.

Odkladam wtedy ksiazke, az zapomne co w niej jest.

 

Przy kolejnej lekturze jestem zwykle milo zaskoczona, ze nie jest az tak zle jak sie spodziewalam :) Poki co mialam tak z cala szostka. Jasne, widze niedojrzalosc, chropowatosc stylu, czasem jakies kwieciste zdanie, od ktorego trzaskam sie w czolo, ale to sa rzeczy latwe do poprawienia. Kregoslup historii “nie jest taki zly”. Nawet w przypadku pierwszej ksiazki z tej szostki, ktora pisalam w 2017 roku, lata swietlne za tym, co umiem teraz :)

Jestem bardzo krytyczna wobec swojej pisaniny, zadna moja ksiazka mnie nie zachwycila ani w trakcie, ani po czasie ;) Ale po ponownej lekturze nieraz smialam sie z zartow bohaterow czy sama siebie zaskoczylam plot twistem, ktorego nie pamietalam. A wiec – “nie jest tak zle”. I tego sie trzymam.

 

A beta-czytelnicy zdecydowanie pomagaja. Jasne, altruizm wzajemny, ale ksiazki i tak czytamy, wiec czemu by nie dodac ksiazki znajomego? Przy mojej najnowszej – jak wyzej, obrzydzenie, irytacja i niesmak wlasna osoba – Realuc napisal mi tak piekna recenzje, ze do tej pory pamietam ja prawie slowo w slowo. Zostala zescrinowana i wrzucona do specjalnego folderu, gdzie zagladam, tracac motywacje do pisania. I jest tam najpiekniejsza wisienka na torcie. Cudze slowa pomagaja bardziej niz cokolwiek innego heart

 

Wiktor Orłowski mi napisał, że jest w stanie napisać 40k znaków ciurkiem przy winku

1) nie wszyscy piszemy w tym samym tempie i to jest okej

2) liczy sie jakosc tekstu, nie ilosc!

3) Wiktor Orlowski jest osoba, ktora potrafi jednego dnia napisac 40k, a drugiego wywalic je do kosza, po czym pisze te sama scene kolejne cztery razy, nim osiagnie, to czego chciala.

 

Napisałam jedno(!) opowiadanie zawierające 1024 słowa do “Interwencji informatyka”.

A myslalam ze nikt mne nie przebije :D W przyszlym roku bedzie lepiej :))

 

Fajnie widziec, ze wszyscy idziemy do przodu. Powolutku, czasem raczej pelzajac z dlugimi przerwami, ale kazdy z nas czegos sie nauczyl i czyms sie moze pochwalic :) To super! I milo widziec, ze osoby, ktore rok temu sie rozkrecaly, moga sie pochwalic pierwszymi, a czasem i licznymi osiagnieciami (patrze na ciebie, Sonato heart).

Pozostalych przytulam, mozemy sobie w czarnej dziurze niepisania przynosic goraca czekolade z bita smietana. Wyjdziemy z tego :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wiktor Orlowski jest osoba, ktora potrafi jednego dnia napisac 40k, a drugiego wywalic je do kosza, po czym pisze te sama scene kolejne cztery razy, nim osiagnie, to czego chciala.

Wiktoria jest androidem XD

Fajnie widziec, ze wszyscy idziemy do przodu. Powolutku, czasem raczej pelzajac z dlugimi przerwami, ale kazdy z nas czegos sie nauczyl i czyms sie moze pochwalic :)

 

:)

 

ETA: https://www.youtube.com/watch?v=c6rP-YP4c5I

ETA: https://www.youtube.com/watch?v=9jgmd0FS86c

Raport z językowego frontu walki o Polskę.

Nowa Fantastyka