Profil użytkownika


komentarze: 28, w dziale opowiadań: 11, opowiadania: 8

Ostatnie sto komentarzy

Podczas czytania miałem przed oczami świat z Samuraja Jacka i Aku – tego czarnego potworka. I podoba mi się to skojarzenie, bo moim zdaniem Samuraj Jack jest świetny ;)

Czytało mi się całkiem przyjemnie, scena gwałtu moim zdaniem nie jest wrzucona na siłę i ma sens jako jeden z elementów rysujących wizerunek głównego bohatera no i pasuje do “realiów” więc tego bym się nie czepiał.

Czułem się jakbym czytał rozdział jakiejś książki (co już się w komentarzach przewijało), na samym starcie pojawia się bardzo dużo informacji, nazw. Przez to zagęszczenie nie do końca wyjaśnionych ataków magicznych, momentami albo musiałem się mocniej skupić, albo machałem ręką na to, że w zasadzie nie wiedziałem co się dzieje.

Kuszenie przez tego złego było bardzo fajne, fajnie też że królewska ekipa ma swoje za uszami (trybut w postaci kobiet z innych krajów). Z takich rzeczy na minus, to w ramach tego poczucia “książkowości” właśnie zbyt otwarte zakończenie. Chodzi o to, że czytelnik czuje się trochę wyprowadzony w pole, że obiecałeś jakąś historię i niejako zostawiłeś nas bez jakiegoś mocnego cięcia. Bohater nie musi od razu ginąć, ale to trochę tak jakbyś grał w grę i cutscenkę urwano w połowie. Coś tam się zdążyło wydarzyć, status quo się zmieniło, ale brakuje takiej mocniejszej klamry.

Wierzę, że mądrzejsi ode mnie wyrażą to lepiej.

Tak podsumowując: podobało mi się. Na przyszłość radziłbym uważać z tym, żeby nie przeładowywać pojedynczych opowiadań bardziej książkowym stylem prowadzenia historii.

Cześć! Powiem Ci, że dość trudno brnęło się przez tekst, pomijając błędy to wiele zwrotów było tak dość nieszczęśliwie ułożonych. Najprzyjemniej wspominam fragment z sierpem wymierzanym gadającej głowie z przyszłości. Zgodzę się też z jednym z wcześniejszych komentatorów, że widać w tekście pewną spójność dotyczącą ponurego klimatu, co fajnie rokuje na przyszłość. Sam główny pomysł skojarzył mi się z horrorem o lustrach oraz ze zwiastunem jakiegoś filmu na podstawie prozy Kinga o czymś w stylu niewidzialnych tnących ścian ;)

Generalnie opowiadanie mocno chaotyczne, momentami sceny które miały wywołać moją grozę mnie bawiły, ale na pewno był tu jakiś pomysł i wizja. Nie zniechęcaj się tylko pisz więcej jeśli tylko masz ochotę :)

Jest fajnie :) Nie wszystkie żarty do mnie trafiły, ale sporo przypadło mi do gustu na przykład poniższe:

 

Ogon leciał jak jastrząb po przyłapaniu żony na ogrzewaniu cudzych jajek,

– Wiesz, że nic by z tego nie wyszło, Penny. Spójrz na mnie, spójrz na siebie. Należymy do różnych światów. Ja nawet nie lubię jabłek. Oszczędź swojemu sercu ponownego rozczarowania, daj mu się zaleczyć. 

To moja pierwsza styczność z Lowinem i podobnie jak ktoś wyżej mam odczucie, że:

Nie był to też tekst łatwy, bo mózg pracował na wyższych obrotach, by sobie to na bieżąco przeskalowywać i sklejać do kupy

Potrzebowałem chwilę, żeby przestawić się na konwencję tekstu, ale bardzo lubię takie śmieszkowanie i zabawy konwencją. Pomysł wydaje mi się oryginalny, noir lubię, czytało się całkiem lekko. Prostotę intrygi można by uznać za minus, ale limit znaków i konwencja to dobre alibi. Czytając słyszałem w głowie szybki jazzik i zapomniałem o mojej tymczasowej nienawiści do kota, który obudził mnie o 8:30 po imprezie. Potraktuj to jako duży komplement :D

 

Momentami potrzebowałem chwili by zastanowić się, jak wyglądają poszczególne zwierzaki. To znaczy, czy ich fizjonomia jest zmieniona i w jak znaczącym stopniu. Jakbym miał na coś jeszcze pomarudzić to na fragment:

 Od czasu śmierci Johna doglądam, jak sobie radzi. Jestem to mu winien. Poza tym próbuję namówić ją do sprzedaży. Obawiam się, że tak duży dom przysporzy pani Prei wielu problemów, i to nie tylko z utrzymaniem. Na przykład, pan Nakamura jest wściekły z powodu rozbudowy…

– Kto?! – wrzasnąłem.

– Pan Au-Au Nakamura – powtórzył zdziwiony chrząszcz. – Właściciel dojo.

Natomiast generalnie czytało mi się fajnie, to była dobra zabawa. Trzymam kciuki za więcej tekstów z uniwersum :) Kwestie tego, czy opo pasuje do tematyki konkursu zostawiam mądrzejszym od siebie.

PS. Bardzo fajna zabawa z nazwami. Podobnie jak z żartami – nie wszystkie mi siadły, ale holistycznie uważam to za fajny zabieg, “podoba mnie sie to”.

Trochę mi głupio komentować, bo patrząc po przedmówcach mam wrażenie, że są w tekście takie walory, których nie wyłapałem. Może to kwestia szybkiego pożarcia tekstu, kiedy pozwolił mi na to czas, a może akurat to opko nie jest dla mnie.

Podobał mi się początek, fajnie zarysowane okoliczności przyrody, opisy generalnie na plus. Pomysł na drugi wymiar był bardzo ciekawy i na pewno udało ci się skutecznie zarysować dziwaczność tego świata, aczkolwiek te fragmenty czytało mi się dość ciężko. Albo były zbyt egzotyczne, albo jednak za mało opisane jak na mój gust. Podobnie jak komuś wyżej zgrzytał mi np. niziołek, choć rozumiem o co chodziło z tym zabiegiem ;) 

Moim zdaniem brakuje trochę foreshadowingu (nie wiem jak to zwięźle ująć po polsku) dotyczącego głównego bohatera. Okej, wiemy że niejako był zmuszony do zajęcia latarni, ale jakiś taki zbyt grzeczny był na te późniejsze rewelacje – nie potrafię kupić tego, że “starał się” i dawna bestia dała o sobie znać zaledwie raz.

Nie miałem też momentu, w którym zastanawiałbym się, kto tu jest prawdziwym potworem. Skoro rodzina gadziej wersji bohatera nie chciała przedłużać swojego cierpienia, to tym bardziej uznaję jego okrucieństwo za złe. Ale ja może zbyt często grałem paladynami w grach RPG ;)

Inna rzecz to to, że nie trafiła do mnie poezja, ale to nie twoja wina, tylko moje wąskie horyzonty. Jakoś tak mam, że poza wierszami Herberta prawie nic mi nie leży (no i na widok rymu przypominają mi się panie polonistki ze szkoły i od razu mi gorzej).

Żeby nie było, że tylko marudzę, to pochwalę cię za spoistość opowiadania. Chodzi mi o to, że jest krótkie, a udało ci się opowiedzieć sporo. Czułem jakbym rzeczywiście przeszedł przez tą historię, narracja budowała efekt rozciągnięcia w czasie.

Tak bardzo chciałem przeczytać twoje opo Cet, że aż się pośpieszyłem z nową prenumeratą i będę mieć dwa egzemplarze :D

Jak się skończy apokalipsa i będzie jakieś stacjonarne spotkanie w Katowicach czy gdzieś na Śląsku, to chętnie wpadnę :)

Pisarsko ten rok był dla mnie bardzo udany. W lutym zacząłem pisać, z planem stworzenia sześciu opowiadań.  Teraz mam napisane dwanaście, dwa do poprawki i jedno w trakcie pisania. Co ważne mam już ponotowane pomysły na wiele kolejnych i wstępne koncepcje na kilka książek. Dopiero w tym roku zacząłem pisać, a już udało mi się skończyć tak wiele (z mojej perspektywy) historii. W końcu robię to o czym marzyłem przez całe życie. Jestem z siebie dumny, jestem też miło zaskoczony takim startem z kopyta. Bardzo się cieszę, ale też dziwię, jak ja mogłem tyle lat jedynie marzyć o pisaniu fabuł?

Do tego moje ego zostało mile poczochrane publikacją w Białym Kruku i perspektywą przyszłorocznej publikacji mojego „Ziemniak w popiele” na łamach NF.

Wiem, że już nigdy nie przestanę pisać i cieszy mnie to bardzo. Uzależniłem się. W mojej głowie siedzą i puchną historie, które chcą być przelane na papier :)

Czasem zazdroszczę tym, którzy potrafią trzaskać po 10k znaków dziennie, ale staram się nie być zachłanny i cieszyć tym, co mam. Życzę Wam tego samego!

Powiem szczerze, że nie znałem wcześniej Esensji. Szatę graficzną mają straszną, ale widzę że polubień na fejsbuku mnóstwo. Jestem zaskoczony, że ich przegapiłem.

Mam wrażenie, że w świecie “magazynów” internetowych jedyne sensowne miejsca to Fantazmaty, Magazyn Biały Kruk, Magazyn Histeria, Fahrenheit. Mam wrażenie, że nawet ta trójka ma mikroskopijne zasięgi, ale przynajmniej ktoś tam ich zna. Może to moja niewiedza, ale jeżeli istnieją fantastyczne magazyny, którym warto poświęcić uwagę, to chętnie zostanę wyprowadzony z błędu :)

Swoją drogą bardzo fajnie, że GC ma taki zapis zachęcający do przypominania się.

Pańcio ma rację. Bardzo przyjemna w odbiorze :)

Dokańczając łamigłówkę dopowiem, że moim dzieckiem jest “Ziemniak w popiele”. Mam nadzieję, że będzie smaczny :)

Jedno z moich opowiadań również znalazło się w zwycięskiej ósemce. Jestem przeszczęśliwy i zaszczycony. No i zaskoczony, bo bardziej wierzyłem w drugi z wysyłanych materiałów :) Gratuluję pozostałym laureatom :) .

Czy to będzie ta ostatnia niedziela? 

 

Jedną mam prośbę, może ostatnią

Pierwszą od wielu lat,

Daj mi tę jedną niedzielę,

Ostatnią niedzielę,

A potem niech wali się świat.

Naz, dziś już mały piątek więc emocje sięgają zenitu :D Znając prozę życia obstawiam, że poczekamy do niedzieli ;) 

Zacznę od tego, co przyjemne: dziękuję za wszystkie komentarze i podzielenie się spostrzeżeniami co do tekstu. (…)Proszę państwa, jesteśmy w baśni!(…) – no też z takiego założenia wychodziłem, ale jak widać po niektórych komentarzach, taka formuła bywa nie do końca strawna ;) Nana, sporo błędów nigdy bym chyba nie wyłapał. W wolnej chwili poprawię tekst, dzięki za pokazanie przykładów kiksów językowych.

oidrin, CM, kaspojeja: chyba moim błędem było założenie: baśń= ma być prościej i krócej.

krar85: “Nikt by się nie buntował, nikt butelki (miecza) nie podniósł.” ← nie wszyscy byli zachwyceni, ale niezadowolenie nie doprowadziło do punktu “wrzenia” – ci najbardziej zdenerwowani “zadowolili się” marudzeniem.

“a jego żona (która jeszcze niedawno wspinała się po murach i wypalała sobie piersi) poświęca się wychowaniu dzieci.” ← rzeczywiście trochę tak to wygląda, tu przyznaję, że mi umknęła roszada między Talią i Heliosem. W zasadzie żałuję, że oboje nie ruszyli na wojnę, zostawiając dzieci z piastunką.

Hej! Pięknie dziękuję za komentarz :) Co do kiksów, to fakt, tutaj powinny być przywary :) Natomiast kwestie takie jak fenomen ciąży właśnie miały stanowić o baśniowości tekstu. Elementy “dorosłe” wynikają z próby wykreowania czegoś podobnego do ludowych historii, z obecną tam charakterystyczną brutalnością (gwałty, morderstwa, kanibalizm i takie tam).

Być może konstrukcja tekstu jest zachwiana i powinienem mocniej rozbudować rozwinięcie albo zakończenie. Wynika to z tego, że chciałem w tekście dużą uwagę poświęcić temu, co wydaje mi się kluczowe dla fabuły. Chciałem wprowadzić styl narracji charakterystyczny dla baśni, jednakże mogło to przynieść kilka mankamentów w strukturze narracji. 

Co do królowej – może za bardzo szukałem tej baśniowości i chciałem zrobić z niej czarny charakter. Z drugiej strony… niejedna matka czy ojciec w historii zasługiwała na tytuł giga dzbana ; ]

Talerze zaś można traktować jako artefakty czy symbole przedmiotów o znacznej wartości.

Jestem ciekaw, co powiedzą inni . Bardzo dziękuję za tyle cennych uwag;)

Dziękuję :) Jeszcze uczę się trochę poruszania po stronie, kilka poradników różnego rodzaju już przeczytałem, ale akurat podlinkowany materiał nie rzucił mi się w oczy. Już się zapoznaję :)

drakaina skąd ten sceptycyzm ;) ? Jak mówi powiedzenie: “młyny sprawiedliwości mielą powoli” :P

To moja pierwsza publikacja na forum :) Mam nadzieję, że wszystko jest ok. Wydaje mi się, że strona nie popsuła formatowania tekstu, jeżeli czegoś nie wyłapałem to przepraszam. Chętnie przyjmę opinie dotyczące tekstu.

Podobało mi się. Na początku nie polubiłem Iza, ale potem “chwyciło”. Początek był bardzo klimatyczny: skojarzyło mi się z filmami Sci-Fi z lat ‘80 z twardzielami w stylu Willis czy Statham :)

Widzę po komentarzach, że lubisz niedopowiedzenia, ale też że nie tylko ja miałem problemy z właściwą interpretacją pewnych scen. O niektórych rzeczach fajnie jest wspomnieć coś więcej, by była większa szansa, że czytelnik zrozumie o co chodziło :)

Rytuał z szamą bardzo klimatyczny. Opowiadanie całkiem przyjemne w konsumpcji.

Bardzo przyjemnie się czyta, jest w tekście taka lekkość :) Choć na końcu smutnąłem, że knurki nie zostały ocalone i cały spryt nie zdał się na nic. Fajna opowiastka!

Świetny zabieg ze zmianą Kapturka na Kurtkę. Podoba mi się ta baśń, ma fajny balans między podobieństwem z oryginałem, a alternatywnym rozwojem historii. Nie jestem wyjątkiem i też uległem omamieniu przez wilki :) Bardzo podoba mi się końcowy twist.

Cześć! Oddycham i karmię się fantastyką :) choć nie zamykam się na inne gatunki, ale to fantastykę absorbuję w postaci papierowej. Zdarza mi się pisać w różnych konwencjach i stylach, ale najczęściej piszę właśnie fantasy. Jeszcze nieśmiało siedzę w kącie i się rozglądam, ale za jakiś czas wrzucę moje opowiadanie do konkursu z(a)miany.

Nowa Fantastyka