Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 10/20

Android/iOS   |   Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Audio

 

OPISUJĘ RZECZY, KTÓRE JUŻ STRACIŁEM

Rozmowa z Jakubem Małeckim

 

Agnieszka Włoka: Jak identyfikujesz swoją twórczość? Na ile ważne jest dla ciebie przyporządkowanie twoich książek do poszczególnych gatunków?

 

Jakub Małecki: Wiesz, mam takie marzenie, żeby nie dało się ich przyporządkować, albo żeby przynajmniej było to trudne. Ja sam uwielbiam książki, które się wymykają z szufladek, pasują do wielu półek w księgarni jednocześnie, albo najlepiej nie pasują do żadnej. Ostatnio pomyślałem, że na przykład w empikach mógłby być taki regał z napisem „A te książki to już nie mamy pojęcia, gdzie położyć” i marzyłoby mi się, żeby tam stały właśnie te moje.

 

Łukasz Czarnecki

PRZEDSTAWIENIE MUSI TRWAĆ

 

Narodzony w epoce Edo teatr kabuki jest jedną z najciekawszych i najbardziej rozpoznawalnych japońskich tradycji kulturalnych. Wpisany w roku 2008 na listę UNESCO zachwyca kunsztem aktorów, barwnymi kostiumami i pomysłowymi efektami scenicznymi.

 

Witold Vargas

SŁOWIAŃSKI MATRIX – OBSADA

 

Pierwszoplanowych bohaterów słowiańskiego Matrixa opisałem w poprzednim artykule. Teraz pozostaje zaprosić na scenę resztę obsady. Te jakże ważne postacie, które zarówno w filmie, jak i w słowiańskich baśniach, tworzą niepowtarzalny koloryt, bez którego opowieści byłyby zupełnie inne. Zanurzymy się w tkankę tych niezwykłych historii i poszukajmy ingrediencji może mniej sztandarowych, ale jakże istotnych na liście płac.

 

Łukasz M. Wiśniewski

STAROŻYTNI OBCY

 

Wydawałoby się, że fakt obecności opowieści o kontaktach z Obcymi w kanonie literatury fantastycznonaukowej mógłby ułatwić fanom SF kontakty z osobami, traktującymi jako pewnik, że UFO to pojazdy pozaziemskie, a do tego przybywają one do nas od tysiącleci. Z zewnątrz zresztą chyba tak to wygląda, bo większość fantastów choć raz w życiu usłyszała: aha, czyli wierzysz w te zielone ludziki? Nic bardziej mylnego.

 

Ponadto w numerze m.in.:

– opowiadanie K. Matkowskiego i K. Rewiuka;

– scenariusz RPG do systemu “Ostrza w Mroku”;

– trzy strony przygód Lila i Puta;

– felietony, recenzje i inne stałe atrakcje.

 

Android/iOS   |   Prenumerata   |   e-Kiosk  |   Audio

Komentarze

obserwuj

Prześliczna okładka! Barwy wręcz głaszczą oko :)

 

Pańcio ma rację. Bardzo przyjemna w odbiorze :)

Owszem, dawno nie pamiętam tak ładnej okładki.

Numer przeczytany dość szybko, bo dopadło mnie choróbsko.

A w nim sporo ciekawych rzeczy.

„Święci z Vukovaru” Funbolda (czyli panów Krzysztofów – R. i M.). Że panowie pisać umieją, wiadomo nie od dziś. Każde zdanie jest dopieszczone, przez tekst się płynie. Ale…

I teraz uwaga – zabrzmi moja subiektywna subiektywność. Bo ja jednak z tych, co wolą czytać o „szkiełku i oku”, a nie o „czuciu i wierze”. Znaczy nie jest to literatura, która byłaby moim pierwszym wyborem. Ale zdecydowanie dobrze, że czytam i takie opowiadania. Bo to jest jednak – znowu moim zdaniem – już LITERATURA.

Trochę mi jedynie zazgrzytała postać Marty, bo wyobrażałem sobie mnie wiadomo co, a tu bohater porzucił siostrę-schizofreniczkę? Tu było tego ciut za mało, bym winę narratora miał za zbrodnię stanu. Nieładnie, ale zdarza się dziś coraz częściej (vide staruszkowie porzucani w szpitalach i domach opieki).

Na tle „Świętych…” dość blado wypada opowiadanie Marty Sobieckiej „Algorytm życia”. Po pierwsze – styl, po cacuszkach-faramuszkach Krzysztofów, wydaje się dość chropowaty. Ale mniejsza o styl, gdybyż pomysł był. A tu autorka bierze kilka wytartych klisz (robotyzacja zagrażająca ludzkiej pracy, pandemia jako oręż do zdobycia władzy, bezdomni jako ostatni niezepsuci ludzie, okraszone modną bardzo Japonią) i zbudowała z nich kolejną kliszę. Było, niestety!

„GSZeŚ” Vandany Singh – całkiem ciekawy świat z globalnym ociepleniem w tle i oczywiście Złowrogimi Korporacjami. Jakoś tak wszystkie oświecone koła Zachodu twierdzą, że to Korporacje są winne, ale przecież nie oni, nie konsumenci!

Gdyby tak każdy Amerykanin nie musiał latać co miesiąc z Nowego Jorku do Honolulu, gdyby każdy Brytyjczyk nie musiał mieć nowego ajfona w dniu premiery, a każdy Polak co chwilę nowej pary najków, to chyba byłoby lepiej w przyrodzie? Nie, to nie korporacje są winne. One tylko spełniają nasze zachcianki. To my, my niszczymy ten świat!

Wyżołądkowałem się, to jeszcze „Sekretne życie dziewięciu murzyńskich zębów Jerzego Waszyngtona” Phendersona Djeli Clarke’a. Politpoprawność? Niech już będzie, bo to naprawdę ciekawie napisane opko. I choć to świat alternatywny, to jedynie z konkluzją nie mogę się zgodzić. Waszyngton uwolnił niewolników, bo magia murzyńskich zębów zadziałała? Jakaż to deprecjacja człowieka, który wybił się ponad umysłowość epoki i zrobił coś po prostu dobrego. Znaczy – propaganda!

A w publicystce.

Coś mi się zdaje, że Redaktorka przesłuchująca Małeckiego trochę się ślizga po temacie. Są dwa, trzy celne stwierdzenia, ale reszta to lanie wody (uwaga: należy wziąć poprawkę, że nic Małeckiego nie czytałem).

Artykuł o japońskim teatrze kabuki dość ciekawy, ale co on do licha ma wspólnego z fantastyką? Wzmianka, że Japończycy wystawili Star Warsy, to chyba mało. „Starożytni Obcy” przypomnieli mi, jak to w zamierzchłych latach czytałem z wypiekami na twarzy książki Mostowicza.

Vargas brnie w Matrixa, Kosik mętnie o ciekawym temacie, oraz całkiem ciekawy felieton Mirosława Gołuńskiego.

Aha, Orbitowski jak zwykle nie zawodzi.

Z wiadomych względów nie czytałem scenariusza RPG.

 

Literówek wyjątkowo, mało, bo 7.

Za to tym razem przyczepię się trochę do redakcji. W jednym z opek bohaterka wchodzi do pomieszczenia, w którym stoją dwa krzesła, a potem siada na jedynym w pomieszczeniu. Anihilacja? Pojawia się dziwna konstrukcja „muszkiet karabinu skałkowego”. Wszak to (mniej więcej) to samo? Brzmi to jak „kromka pajdy”. PWN podaje, że „mini kuchnia” powinno się raczej pisać „minikuchnia”. Zjawiły się „sztuczne technologie” (a są jakieś naturalne?).

Podsumowując – numer solidny, dla mnie bez szału.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Dwa miesiące nie komentowałem numerów, więc dla odmiany dziś będzie długo :-)

 

PUBLICYSTYKA

 

Orbitowski – zdecydowanie ciekawie czyta się te niby recenzje, a tak naprawdę fajne dygresje. Tu zresztą Łukasz poszedł w dygresjach krok dalej,  przedstawiając ciekawy zarys scenariusza do opowiadania. Aż szkoda, że to opowiadanie w folderze “tylko pomysłów”, bo ciekawie by było poznać bardziej prześmiewczą wersję horrorów ŁO. Łukaszu, jeśli zaglądasz tu czasami, to wiedz, że czytelnicy na to czekają ;-)

Swoją drogą w felietonie padło słowo “haja”. Słowo przez ostatnie lata coraz rzadziej słyszane, a tymczasem tu, na portalu, padło już któryś raz w ciągu zaledwie trzech miesięcy. Się śląski słownik rozpycha na stronie NF ;-)

 

Gołuński – bardzo mi się podoba idea felietonu gościnnego, trochę comiesięcznego odświeżenia dobrze zrobi.

 

Kosik pisze, że nie ma problemu z tym, że w internecie go śledzą i profilują. Czy to ten sam Kosik, który jakiś czas temu wskazywał na przykładzie Social Credits System zagrożenia wynikające z śledzenia i profilowania?

 

Starosta w dobrej formie.

 

Wywiad z Małeckim – nie wciągnął mnie, acz trzeba przyznać, że bardzo ciekawe podejście do tego, jak czytelnicy odbierają jego książki. Daje to do myślenia.

 

“Przedstawienie musi trwać” Łukasza Czarneckiego – oooo, to jest naprawdę wciągający artykuł. Co prawda zaczynając czytać byłem nastawiony na to, że “jak nie chwyci, to po kilku akapitach skaczę dalej”, ale okazało się, że Czarnecki naprawdę potrafi ciekawie przedstawiać historię. Bez lania wody, nawet zdania-wypełniacze miały tu swoje miejsce. No potrafi człowiek zainteresować tematem.

 

“Starożytni obcy” Łukasza M. Wiśniewskiego – no ten człowiek też potrafi ciekawie pisać.Dobrze napisany materiał, widać, że autor włożył wysiłek w wyszukanie, zebranie i uporządkowanie materiałów – naprawdę sporo upakowanych informacji i bez lania wody. Przy okazji nawet wyskoczyło parę nazw, które do tej pory umykały mi w “głębi” Podlewskiego :D 

 

Generalnie publicystyka w tym miesiącu bardzo udana!

 

RECENZJE

 

Z recenzji moją uwagę zwróciła wzmianka o możliwych synestezjach Zamiatina. Chyba sięgnę po tę książkę, bo ciekawi mnie jak inni synestetycy przelewają percepcję na papier (sam mam z tym czasem problem).

 

KOMIKS

 

Zwykle uważam, że jedna strona ”Lila i Puta”  to akurat w sam raz. Fajny humor, ale idealnie na tę objętość. Tym razem były trzy strony, ale… bardzo udane. Weszło idealnie. @Pańcio, jeśli dobrze domyślam się, że jesteś scenarzystą lub rysownikiem, to dzięki za poprawienie humoru, akurat było potrzebne :-)

 

OPOWIADANIA POLSKIE

 

“Święci z Vukovaru” – trochę się obawiałem tej lektury, mając w pamięci “Dziewczynę z papieru i ognia”. Jak obaj autorzy osobno piszą naprawdę solidnie, tak “Dziewczyna (…)” była strasznie przegadana i przewidywalna, w dodatku być może skierowana głównie do ludzi lubiących czytać Mickiewicza. Na szczęście tutaj tego problemu nie było. Opowiadani spokojne, nastrojowe, mówiące o naturze ludzi, których życie wycisnęło psychicznie. Nie jestem targetem, ale też nie sposób odmówić tutaj jakości i tego, że swoją grupę docelową to opowiadanie na pewno ma.

 

“Algorytm życia” – bardzo dobry tekst, jak dla mnie czołówka jeśli chodzi o tegoroczne opowiadania z działu polskiego. Niby nieskomplikowany scenariusz, niby na prosty schemat. A jednak napakowane jest tu tyle przemyśleń, komentarzy społecznych. Staruch wspomina, że “wszystko to już było”. No cóż, niektóre rzeczy można gryźć na różne sposoby. I tu własnie mamy “różne gryzienie”.

Niby jest pokazywany jakiś sposób myślenia, ale są i wątpliwości, niejednoznaczności. Są odchylenia od spolaryzowanych “pakietów poglądów”. Jest pokazywanie zamiatanych pod dywan problemów, które faktycznie istnieją i wskazywanie czarnych scenariuszy społecznych, które w krzyku “spakietowanych poglądowo” osób zwyczajnie są pomijane. No chociażby własnie zależności między restrykcjami a rynkiem pracy (swoją droga to jest temat na jeszcze wiele wątków do opowiadań).

Do całości dodajmy płynność tego tekstu i jest naprawdę dobrze. Może to i nie “poetyka”, ale też jako czytelnik niekoniecznie poezji oczekuję.

No i coś, co naprawdę rzuciło się w oczy bardzo na korzyść tego opowiadania. Końcówka. wydawać by się mogło, że po finalnej scenie ewentualny epilog mógł być tylko sugestią czegoś nowego lub zwykłym “wyciszeniem”. Ale nie, autorka kieruje czytelnika na taki wniosek tylko po to, by walnąć ostatnimi dwoma akapitami bardzo celnie w punkt. No, może dałoby się lekko poprzestawiać, ale to już szczegóły.

Super tekst.

 

OPOWIADANIA ZAGRANICZNE

 

“GSZeŚ” – no czegoś takiego w dziale zagranicznym się nie spodziewałem. Pomysł może tu i jest, przekaz też, świat także, ale pod względem formy tekst jest koszmarnie skonstruowany. Już tam pomijając ściany tekstu. Miejscami brnie się przez jałowe dygresje, gdzie indziej akcja się – nomen omen – rozwadnia. Fragmenty o Val trochę to ratują (i pokazują, że autorka potrafi usprawnić lekturę), ale ogólnie przemęczone. Może gdyby to wszystko skondensować, nawet nie w połowie, w jednej czwartej objętości…

 

“Sekretne życie dziewięciu murzyńskich zębów Jerzego Waszyngtona” – widziałem kilka sceptycznych komentarzy w różnych miejscach, więc do tekstu przystępowałem ostrożnie. Niepotrzebnie, bo jest bardzo dobry i widać w nim oryginalny pomysł.

Opowiadanie podobało mi się, a jeśli chodzi o słowo “politpoprawność”, to jest w kontekście tego tekstu zupełnie nietrafione – to, że jest mowa o niewolnictwie i pokazuje się niewolników za sprytniejszych, niż uważali im współcześni biali, nie oznacza “politpoprawności”, bez przesady. Przecież tu nawet nie ma oceny jako takiej.

Ba, tu nie dość, że z czasem odkrywamy kawałek po kawałku, że to jest inny świat (początkowo wygląda na nasz, potem na jego lekką modyfikację, potem że to zupełnie co innego), to jeszcze widać jakąś szerszą wizję multiversum. A już połączenie żywego, a mimo to dyskretnie dawkowanego, humoru z melancholijnym przesłaniem to już majstersztyk. No i płynność czytania (i to pomimo przesadnie długich akapitów) robi dużo na plus.

Zdecydowanie dobry tekst stworzony ze zdecydowanie dobrego pomysłu 

 

EDIT:

“Artykuł o japońskim teatrze kabuki dość ciekawy, ale co on do licha ma wspólnego z fantastyką?” – choćby inspiracyjnie fajne. Fantaści to ludzie ciekawi świata. Historii, techniki, kultur i wierzeń :-)

 

EDIT 2:

Ach, no i okładka ładna. Aż przypomniała, że były kiedyś czasy okładek Wydania Specjalnego :-)

I w sumie nie wiem czy się cieszyć, że estetyka w górę, czy smucić, że to pewnie oznacza brak reklamodawcy na grafikę okładkową.

To znaczy nie wiem czy grafiki okładkowe pochodzą od reklamodawców, ale jeśli tak… Hm, @JeRzy, jeśli zabrakło zlecenia od dystrybutorów filmów, może warto rozesłać oferty po studiach gamingowych i dystrybutorach gier?

 

@Wilk-zimowy : Oh, ah – czuję się rozgryziony ;) Tak, scenarzysta z tej strony ^_^ Miło mi! 

 

Bardzo się  cieszę, że mogliśmy sprawić radość :)  Dzięki!

 

Jak podobają się historie w dłuższym formacie to zapraszamy do Lila i Puta w wydaniu albumowym, gdzie odcinki są zwykle bardziej rozbudowane (Tom 3 to jedna długa na 46 stron) choć ostatni album pt. “Parada Przypałów” to głównie 1 stronicówki… i kilka po 3 ;)  Żaden format nam nie straszny a każdy nastawiony na poprawienie humoru  nalepiej jak się da :) 

 

 

Nowa Fantastyka