Profil użytkownika


komentarze: 132, w dziale opowiadań: 126, opowiadania: 58

Ostatnie sto komentarzy

Cześć Thomax – wielkie dzięki za przeczytanie i miło mi, że opowiadanie i końcówka się spodobało. Myślę nad drugim opowiadaniem o tym miasteczku – być może napiszę albo jakiś prequel albo będzie to spojrzenie od strony mieszkańców. Muszę to przemyśleć i poskładać. Pozdrawiam, Geeogrraaf

Morgiana89 – dziękuję za przeczytanie. Miło słyszeć (tzn czytać), że opowiadania się Tobie spodobało. Napisałaś:

Podobała mi się koncepcja opowiadania, które opierało się na tajemnicy, szkoda, że nie rozwikłana została w całości.

Świadomie nie wyjaśniałem w opowiadaniu: kim jest i skąd pochodził mroczny rozmówca, ani do czego służyły podziemia i ich machiny. Chciałem aby to wszystko było tylko częściowe zarysowane przez mgliste przesłanki.

Ale zgadzam się z Tobą – trochę przesadziłem i trochę więcej powinienem ujawnić w fabule. A jeśli nie ujawnić, to chociaż mogłem zasugerować w tekście np jakieś dwie możliwości.

 

Również dziękuję za finalny klik do Biblioteki. Pozdrawiam, Geeogrraaf.

BasementKey – wielkie dzięki za przeczytania i za pokrzepiający komentarz i za wskazanie błędów. Za kilka dni, po rozstrzygnięciu konkursu, będzie znowu zezwolenie od Jury na wprowadzanie poprawek. Wtedy wszystkie wypisane przez Ciebie porady będę wielce pomocne.

Spróbuję teraz odpowiedzieć na niektóre Twoje spostrzeżenia:

– Przesłanie brata – zostało zlekceważone przez bohatera, tak jakby w ogóle go nie było. Nie wiem też co brat miał na myśli mówiąc, żeby nie schodzić do podziemia. Bohater miał czekać na szeryfa na posterunku? Ale wiemy, kim jest szeryf, więc spotkanie tej dwójki wydaje się niemożliwe, choć może jednak.

 

Ze strzępów wspominanej rozmowy z bratem, podejrzewamy, że tamten brat mówił mniej więcej coś takiego jak: ,,Odszukaj posterunek, nie schodź do podziemi!” Moja próba obrony jest następująca:

tamten brat przybył do Bloomingdale,

wpadł w kłopoty,

wiedział, że jest jakieś niebezpieczeństwo,

zapewne coś co ma związek z podziemiami,

jakimś szczęściem jednak udało mu się jeszcze zadzwonić do Garetha.

Być może przed tygodniem ta porada: ,,nie schodź do podziemi”, była aktualna. Ale od tego czasu minął tydzień, więc kto wie, co się przez ten czas działo z tamtym bratem i w ogóle na posterunku. Dlatego ten wspomniany strzęp wypowiedzi sprzed tygodnia, był teraz dla Garetha już nieaktualny i nieużyteczny.

Jakoś tak to sobie wyobrażałem gdy pisałem opowiadanie, ale teraz widzę, że zabrakło mi dokładności w opisywaniu. W pełni zgadzam się z Tobą, że ten fragment muszę porządnie przemyśleć i poprawić.

 

Z drugiej strony po co miał odszukiwać posterunek, jeżeli nie miał schodzić na dół?

Tutaj również się zgadzam, muszę to koniecznie poprawić!!!!

 

– Atak na szeryfa – nie kumam tego motywu zemsty, raczej szedłbym w kierunku śledztwa na miejscu bohatera, a nie krwawej rozprawy.

Tutaj może łatwiej będzie mi się wybronić:

Gareth zobaczył uwięzionego brata,

ten był na skraju śmierci,

nie było szansy ratunku.

W takiej sytuacji Gareth na pewno nie był wstanie sensownie myśleć, a już na pewno nie był w nastroju do prowadzenia śledztwa.

 

Dlatego wydaje mi się, że raczej bardziej prawdopodobne jest to co było w opowiadaniu niż śledztwo i przesłuchiwanie. Raczej zgrały w nim skrajne, i ostateczne emocje: gniew i pęd za wszelką cenę do zemsty.

 

A teraz tak moja dygresja: przez całe opowiadanie Gareth nie widział dokładnie (ani z bliska) twarzy ,,szeryfa”. Gdyby Gareth związał (tak jak Ty sugerowałeś) oraz przesłuchiwał szeryfa, to widząc jego twarz, dowiedziałby się, że ten pseudo-szeryfo to on sam – czyli Gareth. Wtedy nie mogłoby powstać to opowiadanie w takiej postaci jak jest, bo przecież po jakimś czasie z lasu nadszedłby kolejny Garteth, który nie zobaczyłby na progu posterunku nikogo, bo tamci obaj Gartehowie gadają o tym co się dzieje w Bloomingdale i nie byłoby zapętlenia na końcu opowiadania.

 

Jeszcze raz dzięki za pomoc, i za wyłapanie błędów.

Wszystkie wskazówki będą pomocne. Pozdrawiam – Geeogrraaf.

Utworzyłeś bardzo mroczny nastrój. Na uwagę zasługuje, to jak upakowałeś olbrzymią ilość akcji na bardzo znikomym terenie (najbliższy obszar wokół zaparkowanego auta). To jest wielka zaleta Twojego opowiadania.

Również sposób prowadzenia narracji jest u Ciebie ciekawą kompozycją. Akcja przyspiesza jakby w dwa kierunki naraz, ciekawie dezorientując czytelnika. A zakończenie także bardzo dobre – bo zupełnie zaskakujące.

 

Przesyłam klik do Biblioteki i pozostawiam kilka uwag do rozważenia:

 

Monika szybko zabrała się do dzieła a ja pomimo deszczu wysiadłem by choć na chwilę zakosztować ciszy.

 

wydaje mi się, że powinny być dwa przecinki, czyli:

 

Monika szybko zabrała się do dzieła, a ja pomimo deszczu wysiadłem, by choć na chwilę zakosztować ciszy.

 

Odprowadziłem go wzrokiem a następnie wróciłem do swojej roboty.

przecinek – powinno być:

Odprowadziłem go wzrokiem, a następnie wróciłem do swojej roboty.

 

Co jakiś czas rozglądałem się też w obawie czy autochton nie wraca.

przecinek – powinno być:

Co jakiś czas rozglądałem się też w obawie, czy autochton nie wraca.

 

 

Kiedy przejeżdżaliśmy obok szpitala pod maską coś trzasnęło a po chwili pojawił się biały dym.

 

wydaje mi się, że trzeba wstawić przecinek, czyli:

 

Kiedy przejeżdżaliśmy obok szpitala pod maską coś trzasnęło, a po chwili pojawił się biały dym.

krar85 – bardzo się cieszę, że opowiadanie się Tobie spodobało. Taki właśnie klimat, jaki opisałeś w komentarzu, chciałem oddać w fabule opowiadania i miło mi usłyszeć ( tzn przeczytać), że się udało.

Dziękuję za klik do Biblioteki i pozdrawiam!

Filipie – bardzo dziękuję za przeczytanie i za pochlebny komentarz. Cieszę się, że kolejny Czytelnik jest zadowolony z lektury. Ale jeszcze bardziej dziękuję za czujność, którą wykazałeś się na samym końcu opowiadania. Mianowicie chodzi mi o to, co napisałeś:

 

Pętla ciekawa ale skoro Andersson chciał już opuścić miasteczko, to nowy Andersson chyba już nie mógł go zabić?

 

Bardzo długo myślałem na opowiadaniem. Zawsze gdy pojawiła się jakaś nieścisłość, starałem się naprawić. Ale to akurat niestety przeoczyłem. Na szczęście chyba zdołam to naprawić. Zobaczmy co napisałem w opowiadaniu:

 

Przepełniony obawami spoglądał na odrapane drzwi wejściowe, nie będąc teraz przekonanym, czy zdoła jeszcze zbiec z Bloomingdale. „Przecież jest późna, mglista noc” – pomyślał. „Deszcz zacina, więc jest szansa stąd zniknąć”.

Lecz deszcz po chwili zelżał, i słysząc coraz dokładniej kroki na zewnątrz, Gareth zdał sobie sprawę, że jest już za późno – nie ma co gasić świateł, bo i tak nie ukryje swojej obecności. Jak znaleźć wyjście z takiego potrzasku?

 

A teraz nowa (wstępna) wersja poprawkowa: muszę wykasować wszystko co dotyczy jakiejś ucieczki.

 

Przepełniony obawami spoglądał na odrapane drzwi wejściowe, nie będąc teraz przekonanym, czy zdoła jeszcze zbiec z Bloomingdale uniknąć pojmania. „Przecież jest późna, mglista noc” – pomyślał. „Deszcz zacina, więc jest szansa stąd zniknąć nic straconego”.

Lecz deszcz po chwili zelżał, i słysząc coraz dokładniej kroki na zewnątrz, Gareth zdał sobie sprawę, że jest już za późno – nie ma co gasić świateł, bo i tak nie ukryje swojej obecności. Jak znaleźć wyjście z takiego potrzasku?

 

Jeszcze raz bardzo dziękuję za dostrzeżenie takiego błędu, który trochę niszczy zakończenie. Niestety teraz nie mogę wstawiać poprawek, zgodnie z regulaminem, aż do zakończenia konkursu. Zapytam jeszcze Organizatorów Konkursu, czy można wykasować kilka słów. Jeśli teraz nie będzie można poprawić, to na pewno po konkursie to poprawię. Pozdrawiam, Geeogrraaf

 

Świetnie czytało się Twoje opowiadania. Na uwagę zasługuje rzetelne przygotowanie całości, bo zdania ładnie skomponowane, i mówiąc morskimi terminami zgodnymi z miejscem akcji opowiadania – przez całą jego treść aż się płynie! A trzeba zaznaczyć, że jest to rejs niepokojący, przeznaczony tylko dla odważnych! Warto i trzeba się go podjąć, bo nastrój niepokoju w tekście narasta, aż do samego finału – doskonale przemyślanego.

Stworzyłeś bardzo wiarygodnie główną postać oraz świetnie oddałeś atmosferę nadmorskich terenów. A o finale Twojego opowiadania można powiedzieć jedno: tak właśnie należy kończyć opowiadania!

Kieruję zgłoszenie opowiadania do Biblioteki i pozdrawiam, Geeogrraaf

 

Niżej zostawiam jeszcze różne uwagi do rozważenia:

 

W tekście jest:

Czego chciał Cezary, próbując znaleźć informacje na temat wydarzeń ze wczoraj?

 

fragment: ze wczoraj dziwnie brzmi. Można spróbować napisać coś jak:

 

Czego chciał Cezary, próbując znaleźć informacje na temat wczorajszych wydarzeń?

 

 

W tekście jest:

Odwrócił się na plecy i zerknął na mozaikę tworzoną przez rozświetlone pokoje w bloku obok.

 

Słowo pokoje tutaj jakoś mi nie pasowało. Może warto napisać:

 

Odwrócił się na plecy i zerknął na mozaikę tworzoną przez rozświetlone okna sąsiedniego bloku.

W tekście jest:

Podszedł do okna, szukając klamki. Powolnym ruchem, tak aby nie zbudzić żony, otworzył. Kojące powietrze jednak nie napływało. Firanka pozostawała nieporuszona.

 

Ten fragment trochę spowolnił, więc może warto dokonać takich zmian jak te poniżej:

 

Podszedł do okna, szukając klamki. Otworzył je powoli, aby nie obudzić żony. Jednakże kojące powietrze nie napływało, a również firanka pozostawała nieporuszona.

 

 

W tekście jest:

Cezary po "chorych wizjach niezdiagnozowanego szaleńca”, jak nazywał ostatnie…

 

Na początki jest inny cudzysłów niż na końcu. Powinno być:

 

Cezary po ,,chorych wizjach niezdiagnozowanego szaleńca”, jak nazywał ostatnie…

 

W tekście jest:

Roksany wyszła do pracy, z resztą z tego akurat się cieszył. (powinno być: Roksana)

Irka_Luz – cieszę się, że opowiadania się spodobało. Pisząc starałem się prowadzić fabułę tak, aby Czytelnicy zadawali sobie po przeczytaniu właśnie takie pytania jak Twoje, a mianowicie:

 

Czy szeryf był potencjalnym sprzymierzeńcem, czy w ogóle istniał, czy może Andersson po prostu zabija siebie w nieskończonym cyklu?

 

Spróbuję dać jakiś zarys mojego pomysłu na to opowiadanie.

 

Czy szeryf był potencjalnym sprzymierzeńcem, czy w ogóle istniał?

 

Moja odpowiedź/interpretacja: szeryf w ogóle nie istniał. Andersson z oddali zobaczył w drzwiach posterunku jakiegoś człowieka. I natychmiast wyciągnął najprostszy i najbardziej narzucający się (ale my już wiemy, że błędny) wniosek:

„Zapewne szeryf tej miejscowości pełni teraz swe obowiązki” – pomyślał Gareth

 

Zobaczmy teraz co mówił tajemniczy rozmówca:

 

Ja i szeryf cię śledzimy, powiadasz? Naiwny jesteś i głupi, jeżeli tak myślisz. – Nieznajomy głos w słuchawce stał się niepokojąco rozbawiony. – A może ten, którego nazwałeś szeryfem, wie coś o losach twego brata? A może nie wie nic! – Nadal kpił rozmówca. – Trzeba ci bowiem wiedzieć, że ten cały szeryf próbuje nieudolnie stać tutaj na straży prawa, ale on sam chyba dokładnie nie wie którego… jeśli wiesz, co mam na myśli?

 

Podkreślone fragmenty sugerują, że nie ma kogoś takiego jak szeryf. Tajemniczy rozmówca prawdopodobnie wie co się tutaj dzieje, oraz wie, że Andersson i “szeryf” to ten sam Andersson (czyli dwóch Anderssonów: ,,wcześniejszy” oraz ,,późniejszy”).

 

Andersson uznał (błędnie) na początku, że tamten na progu to szeryf i trzymał się tej wersji do końca.

 

Czy może Andersson po prostu zabija siebie w nieskończonym cyklu?

 

Moja odpowiedź/interpretacje: tak.

Chciałem, aby Czytelnicy jakoś mniej więcej tak odebrali wątek machiny: być może ta dziwna maszyna w podziemiach jest temu winna? A może ta machina cofa czas? A może zagina przestrzeń lub otwiera alternatywne/równoległe światy? A może nie? A może coś w ten deseń? A może było inaczej?

 

A może machina miała inne przeznaczenia, o którym nie wiemy. Lecz wtedy może Andersson – podczas swojej pierwszej wizyty w podziemiach – rozregulował machinę i od tego czasu machina zaczęła wywoływać jakieś przyczynowo-skutkowe zaburzenia czasoprzestrzenne?

 

Ja mniej więcej tak sobie to wyobrażam – na kilka różnych sposobów. Mam/miałem w głowie kilka wersji. Domyślam się, że niektóre informacje mogłem za słabo wyeksponować lub nieprecyzyjnie opisać. Po konkursie przysiądę do ponownego gruntownego czytania i będę poprawiania. 

 

Cieszę się, że opowiadanie wywołało pozytywne emocje i bardzo dziękuję za kilk do Biblioteki.

Pozdrawiam! Geeogrraaf.

Dziękuję za porady na temat zakończenia opowiadania. Teraz jeszcze dokonam kilku drobnych poprawek, a z większymi, i w szczególności z zakończeniem, zrobię tak jak napisałeś – zostawiam do rozstrzygnięcia konkursu.

Bardzo doceniam czas, który przeznaczyłeś na sprawę mojego opowiadania i jeszcze raz dziękuję za liczne porady, które traktował będę jako wzorcowy podręcznik do dalszego pisania opowiadań.

Do zobaczenia na elektroniczno-tekstowym terenie portalu NF, pozdrawiam, Geeogrraaf

 

 

CM – dziękuję za obszerne/ogromne/potężne/rozbudowane komentarze i w szczególności za poświęcony czas.

Pojutrze mija termin wykonywania poprawek (tzn do 2 tyg. od publikacji), dlatego również bardzo doceniam (i podziwiam) prędkość i precyzję Twojej pracy nad tym opowiadaniem. Dzięki niej zdołam jeszcze wstawić wiele poprawek przed upływem tego terminu.

Jutro i pojutrze będę trochę przytłoczony obowiązkami, ale wieczorami postaram wpisać i zastosować w tekście jak najwięcej Twoich uwag i porad.

Zaraz drukuję na kartki oba Twoje komentarze i zabieram się do poprawiania.

 

Mam jeszcze pytanie dotyczące poniższego fragmentu Twojego komentarza:

 

Zakończenie mocno urwane, pozostawiające szereg wątpliwości, które rozwiała mi dopiero Twoja odpowiedź do komentarza Sagitta. Tutaj te sugestie w tekście były jednak ciut zbyt skąpe.

 

Całkowicie się z tym zgadzam, lecz poprawą i uszczegółowieniem zakończenia zajmę się na spokojnie po konkursie i po wynikach. Teraz nie mam odwagi wprowadzać dużych rewolucji w krótkim czasie, bo jeszcze namieszam i nie zapanuję nad fabułą. Ale po wynikach muszę do tego wrócić.

 

A oto moje dwa pytania odnośnie ostatniego akapitu, który tu przekopiowałem poniżej:

 

Czy w końcówce jest wyraźnie zaznaczone, że Andersson patrzy na siebie?

 

Czy podkreślone poniżej napisy wystarczą, aby prawie każdy Czytelnik wiedział, że w opowiadaniu jest jakiś rodzaj lub namiastka pętli? 

 

,,Niebieska kurtka” jest przecież świadomie sugerowana we wcześniejszych fragmentach opowiadania, a ponowne pojawienie się słów ,,przydrożna tablica” jest nieprzypadkowe.

Na szczęście dla Anderssona, jego obawy szybko się rozwiały: bo oto otworzył drzwi i z ulgą stwierdził, że tam – po drugiej stronie ulicy – przechodzi jakiś obcy mężczyzna, ubrany w niebieską kurtkę. Tamten minął starą przydrożną tablicę i tylko spojrzał z oddali w stronę Anderssona stojącego na progu. Ale ruszył dalej, zupełnie jak zagubiony przybysz szukający czegoś lub mający jakąś sprawę do rozwiązania.

 

Czy warto jeszcze teraz zrobić drobną korektę do zakończenia, czy lepiej zostawić jak jest, a dokładniej zająć się tym po konkursie?

Bardzo dziękuję za klik do Biblioteki, pozdrawiam, Geeogrraaf

Sagitt – bardzo dziękuję za liczne i wnikliwe uwagi. Jest ich tak wiele, że będę drukował, aby przy wprowadzaniu mieć ogląd całości i nie pomylić się przy wpisywaniu.

Spróbuję poprawić jak najwięcej przed upływem terminu (organizatorzy dali chyba dwa tygodnie od publikacji). Pewne dwa fragmenty, które wskazałeś, wymagają większych ingerencji, dlatego poprawię już po konkursie, bo nie chcę czegoś w pośpiechu przy kasowaniu/poprawieniu/wklejaniu/kopiowanie namieszać w tekście i w fabule. Natomiast z pozostałymi sobie poradzę.

 

Wybrałem dwie szczególne uwagi, do których chciałem się odnieść:

mechaniczna maszyna – na początku też myślałem i nadal tak myślę, zwłaszcza po Twojej uwadze, że brzmi to jak masło maślane. Ale napisałem mechaniczna maszyna bo w wikipdii widziałem w artykule Maszyna licząca, w spisie treści: Mechaniczne maszyny liczące. Dlatego, zostawiłem w pierwszej wersji, czyli mechaniczna maszyna.

 

Jednakże zgadzam się z Twoją uwagą i spróbuję zmienić na:

upiorna fuzja rośliny i parowej maszyny  albo

upiorna fuzja rośliny i energetycznej maszyny albo

upiorna fuzja rośliny i pneumatycznej maszyny.

 

Napisałeś jeszcze

Zakończenie jest mocno zastanawiające, ponieważ mam nieodparte wrażenie, że uciąłeś całą akcję, pozostawiając czytelnika bez odpowiedzi i bez konkretnego rozwiązania.

 

Zakończenie jest takie: Andersson stojąc w drzwiach dostrzega jakąś postać w oddali

a dokładnie jest tam napisane:

Na szczęście dla Anderssona, jego obawy szybko się rozwiały: bo oto otworzył drzwi i z ulgą stwierdził, że tam – po drugiej stronie ulicy – przechodzi jakiś obcy mężczyzna, ubrany w niebieską kurtkę.

 

Podkreślone fragmenty sugerują – a przynajmniej chciałem, aby sugerowały – że Andersson nie domyślił się kogo zobaczył. Natomiast Czytelnik wie, że Andersson dostrzegł samego siebie.

Ale jak to możliwe? To już można dowolnie interpretować – może ta dziwna maszyna w podziemiach jest temu winna? Może ta machina cofa czas lub zagina przestrzeń lub otwiera alternatywne lub równoległe światy? A może nie?

Chciałem, aby czytelnicy tak to właśnie odebrali, a przynajmniej podobnie, w przybliżeniu.

 

Jeszcze raz dziękuję za poświęcenie czasu i za cenne – i bardzo szczegółowo opisane porady.

 

Mam jeszcze cztery pytania:

Czy podczas czytania były w tekście jakieś dłużyzny?

Czy pojawił się w tekście efekt przynudzania?

Czy w tekście są jakieś fragmenty, które zamiast straszyć są śmieszne lub naiwne i psują nastrój?

A jeśli tak, to czy możesz wskazać jakiś przykładowy?

 

Jeszcze raz dziękuję za pomoc i za takie pasjonackie i rzetelne podejście do analizy tekstu, który napisałem; pozdrawiam, Geeogrraaf.

Cześć Olciatka!

Dziękuję bardzo za przeczytanie mojego opowiadania i z liczne – i jakże cenne porady. Większość już wprowadziłem, a nad pozostałym muszę chwilę pomyśleć.

 

Mam pytanie o poniższy fragment, który wyróżniłaś.

 

Rozejrzał się gorączkowo wokół, a później mijał w biegu kolejne, podobne żelazne prostopadłościany, wyposażone w zegarowe mierniki o zastosowaniu, którego Andersson nawet nie potrafił się domyślić.

 

Czy poniższa wersja jest poprawna?

 

Rozejrzał się gorączkowo wokół, a później mijał w biegu kolejne, podobne pancerne prostopadłościany, wyposażone w zegarowe mierniki, których zastosowania Andersson nawet nie potrafił się domyślić.

 

Dziękuję z góry za pomoc, Geeogrraaf!

Thomax, Zmora z Solihull

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/25645

Zapomniałem napisać wcześniej, że zgłaszam Twoje opowiadania do Biblioteki.

Pozdrawiam! Geeogrraaf

Genialnym stylem piszesz, a po prowadzeniu fabuły widać, że lata literackiego doświadczenia stoją za Tobą. Po przeczytaniu takiego opowiadania jak Twoje, w umyśle rozbrzmiewa mi: ,,szkoda, że ja nie umiem takiego opowiadania napisać?”. Jedyne co proponuję zmienić, to usunąć oznaczenia: nekromancja oraz weird fiction. Pierwsze zbyt dużo i zbyt szybko wyjawia szczegół fabuły, drugie raczej nie pasuje.

Pozdrawiam! Geeogrraaf

 

A teraz wpiszę uwagi do rozważenia:

 

W tekście jest:

Do dziś, gdy tylko wspomnę okropności jakich byłem świadkiem włos jeży mi się na głowie. Jeżeli ktokolwiek z czytelników kiedykolwiek spotka się z podobną sprawą niech bierze nogi za pas i modli się do swojego boga, by uchronił go przed mrokiem i tajemnicami tego świata.

 

Może warto napisać:

Do dziś, gdy tylko wspomnę okropności jakich byłem świadkiem, włos jeży mi się na głowie. Jeżeli ktokolwiek z czytelników – kiedykolwiek spotka się z podobną sprawą – niech bierze nogi za pas i modli się do swojego boga, by uchronił go przed mrokiem i tajemnicami tego świata.

 

 

 

W tekście jest:

Moja godność to Howard Hill, po okresie rekonwalescencji, której potrzebowałem po…

 

Lepiej brzmi:

 

Moja godność to Howard Hill. Po okresie rekonwalescencji, której potrzebowałem po…

 

 

 

 

W tekście jest:

Minę miał jakby ujrzał intruza, albo jakiegoś odwiecznego wroga do którego żywi się głęboką urazę i obrzydzenie. Zbyłem to wszystko na karb żałoby i smutku i szybko odegnałem nieprzyjemne uczucie jakiego doznałem.

 

 

Może warto napisać:

 

Minę miał jakby ujrzał intruza, albo jakiegoś odwiecznego wroga, do którego żywi się głęboką urazę i obrzydzenie. Zbyłem to wszystko na karb żałoby i smutku – i szybko odegnałem nieprzyjemne uczucie jakiego doznałem.

 

Pojawiło się powtórzenie:

Słowa nie wyrażą żalu jaki towarzyszy mej wizycie… tak bardzo mi przykro – Jonathan szybko przerwał moje słowa w momencie, gdy miałem złożyć mu kondolencje.

Warto poprawić.

 

 

W tekście jest:

 

W mig zrozumiałem, że to właśnie jego praca, czymkolwiek ona była, pozwala mu przetrwać ten trudny czas.

 

Lepiej się czyta gdy jest:

 

W mig zrozumiałem, że to właśnie jego praca, czymkolwiek ona była, pozwala mu przetrwać ten jakże trudny dla niego czas.

 

 

W tekście jest:

…zasoby swej kuchni i wskazując pokój w którym mógłbym nocować.

 

Powinno być:

…zasoby swej kuchni i wskazując pokój, w którym mógłbym nocować.

 

 

Z tekstu trzeba usunąć zająca!

Postanowiłem zając swe myśli dziełami jakie znajdę w księgozbiorach…

 

Powinno być: Świece

Świecie zapalone wokół nas zaczęły dziwnie się zachowywać, o ile można mówić o zachowaniu przedmiotów.

Zapomniałem przekopiować jeszcze jedną uwagę:

 

Jest w tekście: Ostrożnie idąc po skrzypiących deskach, zagłębił się w stęchłą ciemność.

 

Proponuję napisać: Ostrożnie idąc po skrzypiących deskach, zagłębiał się w zatęchłą ciemność.

Być może wtedy trochę płynniej czyta się to zadanie.

 

kasjopejatales, Telefon do przyjaciela

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/25646

Bardzo dobre opowiadanie. Świetnie się czyta. Wpadłaś na rewelacyjny pomysł. Chodzi o następujący fragment:

 

..Jednak żadne z nich nie usłyszało wypowiedzianych szeptem słów. Zniknęły, zanim się w ogóle pojawiły.

– Da się załatwić – mruknął Alan, sam nie wiedząc dlaczego…

 

Zatrzymałem się i cały czas zastanawiałem się o co chodzi, o co chodzi, o co chodzi…

 

ale po przeczytaniu:

…plecak i ubranie, pozostawiając ziejące głębokim mrokiem otwory.

Chce, żeby to wszystko się skończyło.

Donośny głos Sary gnał na skrzydłach wzburzonego wiatru, przywołując słowa dziewczynki, które wczoraj zagubiły się w innej rzeczywistości. Dziś jej życzenie miało się spełnić…

 

wszystko się wspaniale rozwiązało. Bardzo dobry pomysł na zaskoczenie czytelników.

 

A zatem: za ten powyższy pomysł – i za całe świetne opowiadanie – zgłaszam Twój tekst do biblioteki. Pozdrawiam. Geeogrraaf

 

Poniżej zostawiam uwagi do rozważenia:

 

W tekście jest:

Szukam ciekawych miejsc, odwiedzam je i spisuje swoje doświadczenia – wyjaśnił, poprawiając okulary na wąskim nosie.

Powinno być: spisuję, choć może lepiej pasuje słowo opisuję albo zapisuję

W tekście jest:

– Ciekawych – parsknął Ted, po czym bez słowa odwrócił się i chwiejnie wszedł do budynku za sobą.

 

Skoro Ted się odwrócił od rozmówcy, to w tym momencie budynek miał przed sobą.

Może wystarczy napisać:

– Ciekawych – parsknął Ted, po czym bez słowa odwrócił się i wrócił do budynku.

LanaVallen – bardzo dziękuje za przeczytanie mojego opowiadania. Otrzymanie takiego miłego komentarza, jak ten od Ciebie, jest dla mnie największym sukcesem w mojej, krótkiej jak dotąd, literackiej przygodzie. Pisząc opowiadania starałem się bardzo, lecz nie spodziewałem się, że mój tekst tak bardzo się spodoba. Aby zobrazować mój obecny entuzjazm, przyznam się, że Twój komentarz przeczytałem w całości już przynajmniej siedem razy.

 

Zmiany, o których pisałaś, wprowadziłem do tekstu.

Pozdrawiam i dziękuję za kilk do biblioteki. Geeogrraaf

oidrin – bardzo dziękuję za przeczytanie i za bardzo miły komentarz.

Napisałaś: Co do spraw technicznych – niektóre opisy mogłyby być nieco bardziej obrazowe...

Zgadzam się. Spróbuję niektóre fragmenty trochę poprawić. Mam nadzieję, że zdążę przed końcowym terminem. Natomiast już po konkursie, po ogłoszeniu wyników, gruntownie poprawię opowiadanie według Twoich porad. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

Bardzo dobrze piszesz w naszym języku. Chciałbym kiedyś napisać tak dobre opowiadanie jak to, które Ty właśnie napisałeś. Pomysł dobry, ciekawie opisałeś relację pomiędzy trójką głównych bohaterów, a zakończenie wykonane w dobry momencie. W krótkim tekście potrafiłeś zawrzeć bardzo rozbudowaną opowieść. Gratuluję!!

 

Poniżej wpisuję uwagi do rozważenia:

W opowiadaniu napisałeś:

 

Przed wyjazdem pojechał w odwiedziny do Diany i poprosił ją o pierścień, tłumacząc się, że byłoby dobrze mieć go przy sobie, aby uniknąć niebezpieczeństwa na polach bitwy.

Ale ona była dumna. Śmiała się. Zapytała go, czy naprawdę wierzy w tę absurdalną legendę związaną z kamieniem. Przekonywała, że podarował go jej i że ona zamierza go zatrzymać.

 

Zbyt dużo powtórzeń, za często pojawia się słowo go.

 

Proponuję poprawić poniższe zdania, które napisałeś w tekście opowiadania:

 

Zapytała go, czy naprawdę wierzy w tę absurdalną legendę związaną z kamieniem. Przekonywała, że podarował go jej i że ona zamierza go zatrzymać.

 

Można poprawić tak:

 

Zapytała go, czy naprawdę wierzy w tę absurdalną moc kamienia. A ponadto, nie zamierzała oddawać podarowanego pierścienia.

 

albo tak

 

Dziwiło ją, że Cartwright naiwnie wierzy w tę niedorzeczną historię o kamieniu. A co więcej, postanowiła zatrzymać podarowany jej pierścień.

Sokolnik – zgłosiłem Twoje opowiadanie do Biblioteki. Jest to pierwsze przeze mnie zgłoszenie do Biblioteki. Mam nadzieję, że to zgłoszenie poprawnie wpisałem. Pozdrawiam, Geeogrraaf

Najpiew podaję uwagi do rozważenia, a później opinię o opowiadaniu.

Jest: Sprawdzał czy nie uciekłem.

Powinno być: Sprawdzał, czy nie uciekłem.

 

Sprzedać, nie sprzedam, kto wie czy można legalnie w takich ilościach.

Sprzedać, nie sprzedam, kto wie, czy można legalnie w takich ilościach.

albo można też napisać:

Sprzedać, nie sprzedam – kto wie, czy można legalnie w takich ilościach.

Dni schodziły mi na nauce, oglądaniu telewizji i spacerach. To ostatnie przestało być wkrótce dozwolone.

Dni schodziły mi na nauce, oglądaniu telewizji i spacerach. Te ostatnie przestały być wkrótce dozwolone.

 

Opowiadania jest napisane bardzo porządnie. Czytając je można się przekonać się, że Autor włożył dużo pracy w pisanie tekstu.

Fabuła jest precyzyjnie przemyślana, i co więcej, ładnie komponuje się z aktualnym stanem rzeczywistości (wiadomo o co chodzi)

Opowiadanie zasługuje na uznanie szczególnie za nawiązanie – zamierzone, bądź nie – do obecnych chwil oraz za pisarski warsztat Autora.

 

Sokolniku – gratuluję fajnego opowiadania.

Tak, myślałem o skróceniu opisów. Pierwszą część opowiadania na pewno warto skrócić. Skopiowałem drugi akapit. Tekst poniżej to przykład ewentualnych poprawek. Nie wiem czy słuszne, ale można rozważyć.

 

Im dalej się zapuszczałem, drzew było coraz mniej, las wypuścił mnie wreszcie. Zobaczyłem łąkę zarośniętą bujną trawą, w której miałem ochotę leżeć, nie zważając na nic, ale szukałem dalej, czując że nie mogę teraz odpuścić. Szybko znalazłem wydeptaną ścieżkę. W drodze towarzyszyło mi cykanie świerszczy. Okolicy wydawała się być jakąś nierealną krainą. Gdzieś w oddali, szybko i zwinnie, przeskakiwały niewyraźne kształty, Stanąłem na chwilę, by im się przyjrzeć i w tej samej chwili usłyszałem syrenę Słuchając ich wyłapałem również nieprzyjemne wycie syreny, które przyprawiło mnie o dreszcze. Ruszyłem nieco szybciej, czując na sobie spojrzenia. Piękno lasu prysło, był teraz nieprzyjazny i surowy, jakbym wzbudzał w nim wstręt. Górował nade mną jak nieprzebrany tłum linczowników. Szedłem ze spuszczoną głową i nie zauważyłem, gdy ścieżka doprowadziła mnie do starego domu. Było to miejsce raczej ponure, w niczym nie przypominało czerwonej chaty babci, surowe, ciemne i brzydkie. Drewno pokrył brunatny nalot, a kilka drzew dookoła rozłożyło na dachu swoje gałęzie, wrastając w jego strukturę. Porastały go różne rośliny, głównie chwasty, które w większości już zgniły bądź uschły. Na nieokrytych krokwiach rosły młode kwiaty, nad którymi latały już pszczoły.

 

 

Łąka, pszczoły i niewyraźne kształty można pominąć – nie są istotne. Lepiej nie przesadzać z ilością opisów detali otoczenia.

Opowiadanie czytało się dobrze, zakończenie też niezłe. Ale warto pomyśleć na skróceniem całego tekstu. Poniżej trzy uwagi do rozważenia:

 

– Dzień dobry – Zmieszałem się. – Chyba tak… szukam babci

 

powinno być:

 

– Dzień dobry. – Zmieszałem się. – Chyba tak… szukam babci albo

 

– Dzień dobry! – Zmieszałem się. – Chyba tak… szukam babci

 

 

 

Gdy coraz mniej chciałem poznać odpowiedź, drzwi do domu otworzyły się.

 

To zdanie może lepiej będzie się czytać po drobnej zmianie:

 

Gdy coraz mniej chciałem poznać odpowiedź, wtedy otworzyły się drzwi do domu.

albo

Coraz mniej chciałem poznać odpowiedź, a wtedy otworzyły się drzwi do domu.

 

– W burzę nie będziesz szedł. – powiedziała, nie zwracając specjalnej uwagi,

 

Powinno być:

– W burzę nie będziesz szedł – powiedziała, nie zwracając specjalnej uwagi,

Po przeczytaniu jednak stwierdzam, że fabuła jest zbyt kontrowersyjna. Główna postać z opowiadania wzbudza (albo będzie budziła) skrajną niechęć wśród czytelników, a taki zabieg w pisaniu jest dość ryzykowny.

 

Natomiast starodawny, dziewiętnastowieczny styl pisania opanowałeś bardzo dobrze. Konstrukcja zdań jest sprawnie przeprowadzona.

 

Zauważyłem jeszcze jedno powtórzenie, wymagające korekty:

Wreszcie, ochłonąwszy świeżym powietrzem, niemal zemdlałem. Udało mi się jednak ochłonąć i na powierzchni, padłem zmęczony.

 

oraz

 

Te ich dziwne gest, aluzje… (powinno być: Te ich dziwne gesty, aluzje…)

Opowiadanie jest długie, więc spróbuję dzisiaj przeczytać w trzech, czterach podejściach.

Zapowiada się super, na razie dwie uwagi do rozważenia. Mianowicie, zauważyłem:

 

Snułem się częstokroć po zapomnianych rogach lokalnej biblioteki, znajdującej się tuż za rogiem ulicy, przy której mieszkałem.

Powtórzenie wymagające poprawki.

 

 

nie wiem co, ale chyba wiedza ta by mi bynajmniej nie ułatwiła życia. (to zestawienie dziwnie się czytało)

Można spróbować napisać:

nie wiem co, lecz wiedza ta bynajmniej nie ułatwiła mi życia.

Pomysł oryginalny, a zakończenie opowiadanie jest dobre.

Czy człowiek w bursztynie pochodził z odległych czasów, czy z czasów współczesnych?

Jeśli z współczesnych, to wówczas – jak napisała Irka_Luz – wygląda to na początek detektywistycznej powieści. Lecz wersja z człowiekiem z odległej przeszłości zapowiada się równie ciekawie.

Potem stało się coś jeszcze osobliwszego: chociaż do tej pory było jak na pustyni i cicho jak makiem zasiał, w jednej sekundzie, zza rogów, ścian, z toalet, z kabin pracowniczych, wyszły całe rzesze ludzi;

 

było jak na pustyni (czyli jak: pusto czy gorąco). Można przed słowem jak wstawić pusto

 

Poszedłeś przeto do swojego przyjaciela – fascynata zjawisk nadzwyczajnych i psychoterapeuty.

Poszedłeś przeto do swojego przyjaciela – pasjonata zjawisk nadzwyczajnych i psychoterapeuty.

(Ta forma wydaje się bardziej naturalna)

 

Ten, który odezwał się pierwszy, kierował auto w jakieś nieznane mi okolice, a drugi był obok niego. Ty lękliwie siedziałeś boczkiem z tyłu.

UWAGA!!!! Tu jest chyba błąd!!! Powinno być: w jakieś nieznane tobie okolice.

Ten błąd zdradza zakończenie. Tu czytelnicy domyślą się zbyt szybko, kto jest autorem tekstu w notesie.

 

coś ważnego do omówienia!Przysięgam, że (wstawić spację po wykrzykniku)

 

– Zauważyłeś pewnie – „mówił” komputer, pokazując mi powoli zapisywane zdania – fenomeny, jakie przytrafiały się tobie ostatnimi czasy.

UWAGA!!!! ZNOWU TEN SAM BŁĄD!!!! Powinno być: pokazując tobie powoli zapisywane zdania

Ten błąd ponownie zdradza zakończenie przed czasem.

 

Chwila! Co w takim razie proponujesz? Czy to to, o czym myślę?

 

To powtórzenie to to źle się czyta.

Może lepiej:

Chwila! Co w takim razie proponujesz? Czy właśnie to, o czym myślę?

 

 

Czy, gdyby istniało cośkolwiek innego (podobnie jak wcześniej, poprawić na cokolwiek)

 

To byłoby wszystko, co zdołałem wyłapać z tekstu.

 

Podsumowując: najważniejsze to zmienić te dwie powyższe omyłki, które zbyt wcześnie ujawniają zaskakujące zakończenie. A ponadto, sądzę, że lepiej usunąć Notę wydawcy. Pozdrawiam, Geeogrraaf

I, rzecz przedziwna: nigdy nie widziałeś zdjęć ani swoich narodzin, ani żadnych wydarzeń z lat dziecięcych.

Nic w tym dziwnego: prawie nikt nie widział zdjęć ze swoich narodzin. Proponuję przeformułować:

I, rzecz przedziwna: nigdy nie widziałeś żadnych zdjęć z czasów twojego dzieciństwa.

 

Mieszkaniem twoim stał się dom, w którym najprawdopodobniej teraz się znajdujesz; a w każdym razie ten, z którego wygrzebałeś notes.

 

Dziwnie brzmi to zdanie. Postać wygrzebała notes np z szuflady, z szafki, spod dywanu. Owe: szuflada, szafka, dywan znajdują się w tym domu; jest tu jakieś zaburzenie proporcji wielkości notes-cały budynek.

 

Proponuję zmienić na:

Mieszkaniem twoim stał się dom, w którym najprawdopodobniej teraz się znajdujesz; a w każdym razie ten, w którym znalazłeś ten notes.

 

 

 

…a ty już miałeś odchodzić, ale po chwili zawróciłeś, bowiem wydawało ci się, że wygląda to nader niegrzecznie…

Ciekawie brzmi również wersja:

…a ty już miałeś odchodzić, lecz zawróciłeś po chwili, bowiem wydawało się to nader niegrzecznie… (Jest trochę krócej i może płynniej się czyta)

 

że cośkolwiek się wydarzyło

słowo cośkolwiek wybija z uwagi. Zbyt udziwnione, źle się czytało. Wystarczy: cokolwiek

Opowiadanie powyższe było ciekawą lekturą. Wyrobiłeś sobie ciekawy styl pisania.

Zakończenie jest bardzo dobre – na pewno zaskakiwało czytelników.

Mam jednak w tej sprawie jedną uwagę – oczywiście do rozważenia; zrób jak uważasz.

Mianowicie, proponuję usunąć ostatni fragment:

Nota wydawcy:

Stanisław Klarenbach, twórca powyższego ….. głównie schizofrenią.

 

Kiedy już pod koniec poznawałem tajemnicę opisanego świata (ale zanim przeczytałem Notę wydawcy), to chciałem, aby tak właśnie kończyło się opowiadania – niedopowiedzeniem. Nie wiem, czy słusznie, ale dopatruję się podobieństwa do takich filmów jak Matrix, 13 piętro, Vanilla Sky. Uważałem zakończenia i zwroty akcji w tamtych filmach za ciekawe.

Uznaję, że zakończenie Twojego opowiadanie (mam teraz na myśli to przed fragmentem Nota wydawcy) jest równie genialne. Takie pozostawienie w stanie zatrważającej niepewności głównej postaci – i czytelników zarazem – jest właśnie takim zakończeniem, o którym marzy każdy pisarz.

 

Cały Twój włożony trud może być zniweczony, przez ten wspomniany fragment:

Nota wydawcy:

Stanisław Klarenbach, twórca powyższego ….. głównie schizofrenią.

Każdy czytelnik zabierający się za lekturę, ma ochotę uciec myślami w świat literackiej fikcji. Twoje opowiadanie właśnie zapewnia taką miłą ucieczkę od codzienności i przeniesienie na chwilę w nowy i obcy świat.

 

Teraz już znam całą historię opisaną przez Ciebie. Dlatego chciałbym – podobnie jak bohater Twego opowiadania – wykasować sobie pamięć z ostatniej godziny. Ty w tym czasie usunąłbyś ostatni fragment, a ja wtedy przeczytałbym opowiadanie o takim właśnie zakończeniu jakie lubią rzesze czytelników.

 

Jeszcze raz może powtórzę (lub podsumuję) moje rozważania:

Uważam, że warto usunąć fragment

Nota wydawcy:

Stanisław Klarenbach, twórca powyższego ….. głównie schizofrenią.

 

ja wolałbym, aby opowiadanie zakończyło się tekstem, który napisałeś:

Bo jeszcze się okaże, że to myśmy wtedy stracili zmysły, a nie poznali prawdę. Ale możesz chyba założyć, że to wszystko jest prawdą. Komu bowiem mamy zaufać, jeśli nie własnym zmysłom? No właśnie – niczemu.

 

A oto dalsze uwagi do rozważenia:

 

Kazałem ci otworzyć kufer, ale dopiero wtedy, gdy będziesz przygotowany na – kto wie czy nie największy jakiego można doświadczyć – szok.

Chyba musi być przecinek przez czy

Słowo szok zamieniłbym na wstrząs.

 

Czytaj zatem do końca, a przekonasz się, że to wszystko nie może być tylko wybrykiem żartownisia, testującego twoją łatwowierność.

Proponuję napisać

Czytaj zatem do końca, a przekonasz się, że to wszystko nie może być tylko wybrykiem kawalarza, wystawiającego na próbę twoją łatwowierność.

 

Muszę odejść od komputera. Resztę uwag wstawię później.

Drabbel ciekawy, a zakończenie zaskakujące. Poniżej zostawiam dwie uwagi do rozważenia:

 

W zdaniu:

Zmęczone spojrzenia podwładnych, w stronę szefa, nie robiło na nim żadnego wrażenia.

powinno być: robiły

 

A ponadto, może warto zamienić całe zdania na następujące:

 

Spojrzenia podwładnych w stronę szefa – jakże umęczone – nie robiły na nim wrażenia.

 

Liczba słów zachowała się znowu jest 12.

 

Zdanie:

W jego oczach duma i zachwyt, spowodowany postępami w firmie.

może lepiej zamienić na:

 

W jego oczach dumę i zachwyt powodowały postępy w firmie.

W Twoim tekście opisałeś interesujący, mroczny świat. Jednak mam takie same zastrzeżenia jak Koimeoda – przy czytaniu dialogów można się pogubić, kto jest kim i co kto mówi.

Przypisz tym postaciom jakieś rolę – najlepiej różniące się. Np. mag i palladyn, albo mnich i żołnierz.

 

Poniżej wpisuję dalsze uwagi do rozważenia:

 

Między kłębiącymi się ponuro czarnymi chmurami można było dostrzec ogniste przebłyski oraz wirujące od czasu do czasu błyskawicę, których łoskot tłumiony był przez odgłosy budzącego się wulkanu.

Powinno być:

wirującą od czasu do czasu błyskawicę albo

wirujące od czasu do czasu błyskawice

 

 

 

Ów wulkan, wypaczenie natury, drugi raz w znanej ludziom historii

zademonstrował próbkę swych sił.

 

Może będzie lepiej wpisać:

 

Ów wulkan, wypaczenie natury, drugi raz w znanej ludziom historii zademonstrował próbkę swoich sił.

 

 

Okaże się czy to za naszego życia przyjdzie nam stawić czoła ciemności.

Powinien być przecinek przed czy.

 

 

 

Obaj obawiali się tego co może nadejść i tego czy starczy im sił i hartu ducha by przeciwstawić się mrokowi.

To ostatnie zdanie jest do poprawy. Albo trzeba wstawić przecinki albo podzielić na dwa zdanie.

Te dwie litery i również wprowadzają zamieszanie przy czytaniu.

Nadto: słowo mrokowi jest poprawnie napisane, ale wydźwięk ma tutaj jakiś dziwny.

 

Proponuję napisać:

Obaj obawiali się nadchodzących nieszczęść, jak również tego, czy zdołają stawić opór mrocznej i złowrogiej rzeczywistości.

 

Ale ogólnie opowiadanie ciekawe, i chciałbym wiedzieć, co w stworzonym przez Ciebie świecie jeszcze się wydarzy oraz, czy tamci uratują się przed wulkanem . Pozdrawiam.

Wilku-zimowy, najpierw spróbuję napisać streszczenie opowiadania. Wspomniałem już we wcześniejszych komentarzach, że zajmie mi to prawie cały przyszły tydzień. Dopiero wtedy będę mógł napisać drabbla opierając się na streszczeniu. Na razie jednak poprawiam i rozbudowuję plan ramowy. Bo w tym co napisałem chyba wiele wydarzeń pominąłem.

Zauważyłem, że opowiadanie Przebudzenie wampira składa się z 10-ciu drabbli.

Tytuł opowiadania + tekst opowiadania, to razem 1000 słów*.

 

 

* uwaga: 8 zapisane w systemie dwójkowy ma postać 1000.

W definicji drabbla pojawia się liczba 100, lecz nie ma wzmianki o tym,

jaki system liczbowym jest rozważany.

 

Ciekawe, czy da się skrócić Twoje opowiadania do drabbla, tzn do 100 słów, czyli do 4 słów.

Wilku-zimowy, postanowiłem napisać streszczenie Twojego zacnego opowiadania. Pisanie czegokolwiek idzie mi opornie, dlatego w pracy załatwiłem sobie tydzień urlopu, aby w domowym zaciszu na spokojnie zająć się owym streszczeniem.

Do sprawy próbuję podejść profesjonalnie, więc zacząłem pisać plan ramowy Twojego opowiadania.

Czy mógłbyś ocenić, czy jest poprawnie wykonany? Z góry dziękuję za wszelkie poprawki.

 

 A oto plan ramowy opowiadania:

  1. Sen wampira.
  2. Pobudka.
  3. Zaskoczenie zastaną sytuacją.

Dziękuję za wyjaśnienie sprawy akapitów. Pytałem dlatego, bo gdyby w pierwszej linii nie było wcięcia, to prawdopodobnie ktoś z Czytelników napisałby, to co często można znaleźć w komentarzach pod opowiadaniami – mianowicie, że …takie bloki tekstu źle się czyta i lepiej podzielić wszytko na akapity(lub coś podobnego).

 

Na szczęście pierwszy akapit jest wcięty, więc uniknąłeś żmudnego i czasochłonnego dzielenia całego tekstu na akapitu.

Drogi Wilku-zimowy,

czy w pierwszej linii akapitu tego opowiadania jest wcięcie? Pytam dlatego, bo nie ma innych linii tekstu i nie umie rozpoznać, czy jest wcięcie akapitowe, czy nie ma.

Jeszcze jedno pytanie: czy narrator jest trzecioosobowy? Pozdrawiam.

Początek opowiadania dobry. Mimo, że trochę się zagubiłem w tekście, to czytało się płynnie.

Trochę jest błędów z przecinkami. Czasami są w niewłaściwym miejscu, a czasami ich brakuje.

 

Poniżej uwagi do rozważenia:

 

Gdy rok temu przedstawiłem ludzkości niesamowitość drzemiącą poza codziennym myśleniem. Zostali odrzuceni, na pastwę bieli w szarości.

powinno być:

Gdy rok temu przedstawiłem ludzkości niesamowitość drzemiącą poza codziennym myśleniem, zostali odrzuceni, na pastwę bieli w szarości.

 

…wiedziałem już że i na nas czeka koniec.

powinno być:

…wiedziałem już, że i na nas czeka koniec.

 

Walka nastała pomiędzy nieistniejącym a myślącym że istnieje, pasożyt w końcu napotkał swojego żywiciela.

powinno być

Walka nastała pomiędzy nieistniejącym a myślącym, że istnieje – pasożyt w końcu napotkał swojego żywiciela.

albo można też napisać:

Walka nastała pomiędzy nieistniejącym a myślącym, że istnieje; pasożyt w końcu napotkał swojego żywiciela.

 

A ty, wolałbyś umrzeć wiedząc że prowadziłeś godne życie, czy żyć z bólem bądź bez, będąc zabawką istot z ciebie drwiących boś tak apatyczny i paskudny? – spytał się mnie Zues.

Tutaj mamy długie pytania. Trochę się źle czytało.

Można spróbować poprawić,podzielić, wstawić przecinki i wreszcie napisać np.

A ty, czy wolałbyś umrzeć wiedząc, że prowadziłeś godne życie? Czy jednak żyć z bólem, bądź bez, będąc zabawką istot z ciebie drwiących boś tak apatyczny i paskudny? – spytał się mnie Zeus.

Przeczytałem powyższą część Twojej powieści. Czyta się dobrze, a jedynie do poniższych fragmentów tekstu miałem jakieś zastrzeżenia.

 

Ten dzień będzie ciężki – pomyślał każdego ranka jako pierwsze Pan Krup.

Bardziej pasuje:

Ten dzień będzie ciężki – myślał każdego ranka jako pierwsze Pan Krup.

 

– Karon!! Karon!! – wykrzyczał półprzytomny  (nie powinno się pisać podwójnych wykrzykników)

Lepiej napisać: – Karon! Karon! – wykrzyczał półprzytomny

 

Wypił wczoraj dokładnie 2,7 litra czystej wódki. (taka precyzja jest zupełnie niepotrzebna)

Lepiej napisać:

Wypił wczoraj prawie dwa litra czystej wódki. albo

Wypił wczoraj ponad cztery butelki czystej wódki. 

 

Później w tekście pojawia się strasznie długie zdanie.

Po kilku minutach … (olbrzymie zdanie, trudno się czytało i należy przeredagować)

 

… i nawet jeżeli Krup żył już z nią ponad dziesięć lat to za każdym razem się bał….

(brak przecinka przed słowem to)

 

Nie wiem, Głupim wyrazem sześcioliterowym, którego nikt nie zna.

(dlaczego z wielkiej litery w środku zdania?)

 

…i poetycko piękny to nie robiło na nim większego znaczenia.

(znowu brak przecinka przed słowem to)

 

Środkowa część tekstu, powinna być podzielona na akapity, bo źle się czytało.

Mianowicie, chodzi o fragment

od

– Tak Panie Krup? – powiedziała …

aż do

….którego nic nie pocieszy.

 

… nawet do dwudziestu to i tak uważał, że starczy tego minimum na

(i jeszcze raz brak przecinka przed słowem to)

 

No… Idź. Śmierdzisz starym olejem. – i wziął łyk ciepłych i odgazowanych resztek browaru.

Powinno być np.

No… Idź. Śmierdzisz starym olejem – powiedział i wziął łyk ciepłych i odgazowanych resztek browaru.

(bez kropki po słowie olejem, natomiast po kresce, musi być coś w stylu: powiedział, pomyślał, rzekł, krzyknął, odrzekł … itp)

 

Starałem się jak umiałem. Może z moich uwag coś się przyda. Życzę sukcesów! Pozdrawiam.

Nastrojowo prowadziłeś fabułę; ulica i okolice, w których mieszkał chłopak z rodzicami, wyraźnie przedstawiłeś. Podczas czytania tego opowiadania wyczuwa się nastrój osaczenia, którego doświadczał główny bohater.

 

Uwagi do rozważenia:

w tekście jest:

 

– Ale moi rodzice – uparł się chłopak i niemal krzyknął, gdy coś huknęło po drugiej stronie ulicy, w gęstwinie przy drodze.

Dwa podobne słowa blisko siebie.

 

Można poprawić na:

 

– Ale moi rodzice – uparł się chłopak i niemal krzyknął, gdy coś huknęło w gęstwinie po drugiej stronie ulicy.

w tekście jest:

Chociaż wydawało się po niemożliwe,

można poprawić na:

Chociaż wydawało się to niemożliwe,

 

w tekście jest:

Za dnia za to nie ma żadnych ograniczeń względem przemieszczania się.

Dziwne powtórzenie, można poprawić na:

Natomiast za dnia, macie pełną swobodę przemieszczania się.

albo

Tylko od rana do wieczora każdy mieszkaniec może bezpiecznie przechadzać się ulicami.

 

To tyle co udało mi się zauważyć,pozdrawiam.

Dawno nie czytałem opowiadania w narracji drugoosobowej, więc chętnie zabrałem się za czytanie. Zaintrygowany początkiem przeczytałem cały tekst.

 

Poniżej wpisuję to, co zauważyłem:

 

Tamten promienieć? Nie nie.

(co to jest promienieć?) oraz – powinno być: Nie, nie.

 

Co? A! tak, tak, już ci daję wody.

podkreślony fragment trzeba poprawić

 

Często gadam do siebie a ty nie?

Powinno być: Często gadam do siebie. A ty nie?

 

Ogólnie o tekście: czytała się dobrze, opowiadania zakończone w ciekawym momencie. Pozdrawiam.

fanthomas – zgrabnie napisany drabble. Ciekawy nakreślony pomysł. Fajnie się czytało.

Ponadto, Outta Sewer nakreślił super pomysł – ten z portretem narratora.

Warto się zastanowić nad napisaniem drugiej części, tzn drugiego opowiadania o tych obrazach.

 

Mam jeszcze jedną uwagą do rozważenia:

Bohater opowiadania powinien być bardziej zdziwiony osobliwymi właściwościami obrazu.

 

Proponuję początek:

Kupiłem obraz. Wydzielał łagodny aromat, komponujący się idealnie z namalowanymi na nim owocami.

 

zamienić na:

Kupiłem obraz. O dziwo – wydzielał aromat pasujący idealnie do namalowanych na nim owoców.

Liczba wyrazów chyba się zgadza. Pozdrawiam.

Marcin Robert – dzięki za przeczytanie i komentarz. Miło słyszeć, udało mi się utrzymać w tajemnicy informacje o postaci aż do końca opowiadania.

Jeśli chodzi religijność Bruce’a Wayne’a, to przypuszczam – z uwagi na jego motywacje i raczej słuszne intencje– że jest wierzący :) Ale dokładnie nie wiem, jak autorzy komiksów i filmów odnoszą się do tego tematu. Pozdrawiam. geeogrraaf

atramentowysmok – dziękuję za przeczytanie, za ocenę i za komentarz. Zagadzam się z tym co napisałeś – trochę przesadziłem z porównaniami. Teraz, jak czytam po czasie, dostrzegam, że niektóre porównania są niepotrzebnie. Pozdrawiam.

Przeczytałem opowiadanie i bardzo mi się podobało. Ładnie opisane przejście od spokojnego stanu, przez nastrój niepokoju aż do zakończenie, jakże dziwnego i przez to ciekawego.

W tekście zauważyłem:

 

Stużki potu zalały mi oczy (powinno być strużki)

oraz

Mrugałem oślepiony , a on przystąpił do (niepotrzebna spacja przed przecinkiem).

Podsumowując na koniec: opowiadanie bardzo ciekawe. Pozdrawiam.

Dziękuję za wyjaśnienie – teraz lepiej zrozumiałem.

Teraz oznaczenia są bardzo dobre. PodróżPodziemia informują o tematyce, ale nie ujawniają czytelnikowi tych kart, którymi Ty zagrywasz w ostatnim momencie.

Jeszcze raz napiszę: świetny drabble, świetne zakończenie. Brawo!

Zgadzam się z krar85 – nastrój okolic Easthaven i Kuldahar dobrze nakreślony. Chciałem ocenić na 4, ale za ten klimacik oceniam na 5. Pozdrawiam

Przeczytałem i zakończenie uważam za dobre. Niby wyjaśnia wszystko, ale czytelnik chce widzieć co dalej. Fajny pomysł. Poniżej zostawiam uwagi do rozważenia:

 

W tekście jest: Pierwszy sen jeszcze mnie tak nie przeraził. Było popołudnie.

Można poprawić na: Pierwszy sen jeszcze mnie tak nie przeraził. Było w nim popołudnie.

 

 

W tekście jest: Od razu zauważyłem, że nie są przyjaźnie nastawieni; gdyż w rękach trzymali kamienie, a już po chwili zaczęli nimi ciskać w dzieci bawiące się najbliżej ogrodzenia. (przed gdyż lepiej dać przecinek)

 

Można też poprawić na: Od razu zauważyłem, że nie są przyjaźnie nastawieni. Prześladowcy trzymali w rękach kamienie, by po chwili ciskać nimi w dzieci bawiące się najbliżej ogrodzenia.

 

W tekście jest: Jeden z chłopców dostał w głowę i się przewrócił; na szczęście nie za mocno, bo był w stanie się podnieść.

Ten fragment jest niefortunnie zbudowany, bo wynika z niego, że: chłopak przewrócił się nie za mocno.

 

Proponuję poprawić na: Jeden z chłopców został trafiony w głowę, po czym upadł na trawę. Na szczęście cios nie był groźny – chłopak po chwili powstał i uciekł.

 

Podsumowując ogólnie opowiadania: pomysł dość ciekawy. Pozdrawiam.

Hej, jeszcze raz ja: zauważyłem, że jest w tekście:

Gzyms między piętrami.Okno piętro niżej, kolejny gzyms i ostatnie okno. (brak spacji po kropce).

Twój tekst zawiera dobry pomysł – ciekawy i zwięźle opisany. Umiejętnie zakończyłeś opowiadanie. Poniżej są uwagi do rozważenia.

 

Napisałeś: Ta mapa to pewniak, ponoć należy do znanego odkrywcy.

Może lepiej będzie: Ta mapa to pewniak, ponoć należała do znanego odkrywcy.

Albo inna wersja: Ta mapa to pewniak, ponoć sporządził ją znany podróżnik. (liczba słów bez zmian)

 

Warto usunąć oznaczania FantasySkarb – pierwsze nie pasuje tutaj, a drugie nie jest konieczne.

W tak krótkim tekście istotne jest zakończenie; im bardziej nieoczekiwane, tym lepiej. W drabblu lepiej nie ujawniać i nie sugerować – przez jego lekturą – o czym jest i czego dotyczy. Czasami czytelnik mógłby się w połowie tekstu domyślić co jest na końcu. Ja na szczęście się nie domyśliłem i zakończenie Twojego tekstu uznaję za bardzo dobre. Pozdrawiam.

śniąca – dziękuję za przeczytania i komentarz do opowiadania. Twoje wskazówki bardzo się przydadzą. Połączę je ze wskazówkami poprzednich osób i niebawem poprawię cały tekst.

 

Pytałaś w komentarzu: … co to miało być? Bo jak dla mnie wygląda na zajawkę czegoś konkretniejszego. Pobudziłeś nieco ciekawość i koniec.

 

Zamierzałem opisać jedną, krótką przygodę/misję znanego (z tv, z kina, z komiksów) bohatera. Chciałem aby akcja rozgrywała się poza Gotham i aby czytelnik dopiero pod koniec opowiadania dowiedział się kim jest wybawiciel. Pozdrawiam

Chrościsko – dziękuję za bardzo cenne przykłady i porady. W takim stylu jak podałeś właśnie chciałem – i próbowałem – napisać, ale opowiadanie wyszło (niestety) tak jak widać. Jeszcze raz dziękuję i niebawem zabiorę się za poprawianie według Twoich przykładów. Pozdrawiam. Geeogrraaf

Ten krótki tekst jest pisany w dobrym stylu, lecz brakuje jakiegoś zakończenia lub – chociaż szczątkowych – informacji sugerujących, że być może coś się jeszcze wydarzy.

Jednakże, bardzo dobrze (i zwięźle) wytworzyłaś i zarysowałaś niepokojący nastrój panujący w miejscu, gdzie przebywa główny bohater.

Pozdrawiam. Geeogrraaf

 

PS Zgadzam się z komentarzem Podziałowego – cytowany tekst jest napisy zbyt zawile.

 

Wpisuję tutaj uwagę do rozważania.

 

Mianowicie, spróbuj zamiast

Inni grzali nad niewielkimi własnej roboty palnikami łyżki lub dzielili kawałkami szkła biały sen, marząc o pięknym jutrze. Ono natomiast, mimo ich nieustających, natarczywych prób nie miało ochoty nadejść. Wszyscy czekali na nie długo, ale większości nie udawało się nawet dotrwać świtu.

 

napisać krócej, na przykład:

Inni podgrzewali nad prowizorycznie skleconymi palnikami łyżki z wątpliwą zawartością lub dzielili kawałkami szkła biały sen, marząc jedynie o pięknym jutrze. Jednak, mimo długiego wyczekiwania, tylko nieliczni dotrwali świtu.

 

Pozdrawiam.

Czytało się płynnie. W opowiadaniu w ciekawy sposób oddałeś nastrój osaczenia, który towarzyszy uciekającemu złodziejowi. Poniżej wpisuję uwagi do rozważenia.

 

W tekście jest:

… wysokich rodów.Dzisiejszej nocy chodziło o jednego z tych pierwszych.

(powinna być spacja po kropce)

 

 

W tekście jest:

z dachów sąsiednich budynków, wiedział które okno wychodziło z jego sypialni.

źle wstawiono przecinek, powinno być:

z dachów sąsiednich budynków wiedział, które okno wychodziło z jego sypialni.

 

W tekście jest:

Momentalnie cofnął się w cień ,w rogu pomieszczenia. Ktoś przeszedł obok sypialni, zapewne jeden ze strażników. (spacja musi być po przecinku – nie przed)

 

W tekście jest:

Gzyms między piętrami.

Okno piętro niżej, kolejny gzyms i ostatnie okno.

Nagle stanął oko w oko z mieszkańcem lokalu na parterze.

 

Wydaje mi się, że można tutaj te zdania zdania zapisać w jednym akapicie.

 

W tekście jest:

– Straże!!! Złodziej!!! Natychmiast do mnie!!! Łapać go!!!

 

Wpisuj po jednym wykrzykniku. Wystarczy tylko jeden, czytelnik domyśla się, że postać z opowiadania krzyczy bardzo głośno.

Podobnie w dalszej części opowiadania – zbyt dużo potrójnych wykrzykników.

 

Podobnie jak wcześniej, poniższy fragment również mógł być zapisany w jednym lub w dwóch akapitach:

 

Chłopak rzucił się do ucieczki na drugą stronę ulicy.

Z lewej strony przy oświetlonym latarniami skrzyżowaniu, pomimo późnej pory kręciło się jeszcze sporo ludzi.

Wszystkie głowy zaczęły odwracać się w jego kierunku.

Robiło się niebezpiecznie.

Po prawej zauważył wejście do małej ciemnej uliczki.

 

W tekście jest:

– Stój!!! Szczurze!!! – Krzyczeli wyciągając po drodze krótkie miecze

powinno być:

– Stój! Szczurze! – krzyczeli wyciągając po drodze krótkie miecze

 

Ogólnie mówiąc, ciekawe opowiadanie, lecz brakło jakiegoś dokładniejszego zakończenia. Pozdrawiam.

Po przeczytaniu opowiadania mogę napisać, że:

tekst zawiera trochę błędów wartych poprawki, natomiast ciekawie oddałeś nastrój rosyjskiej scenerii. Pewna nieokreślona tajemniczość też jest ciekawie wprowadzona do tekstu.

Pozdrawiam.

 

Podaję dwie uwagi do rozważenia:

W tekście jest: Trójkopuklasta cerkiew Pokorowa posiadała duży dziedziniec na którym mieścił również garaż ze strychem.

 

brak przecinka, powinno być:

Trójkopuklasta cerkiew Pokorowa posiadała duży dziedziniec, na którym mieścił również garaż ze strychem.

 

 

W tekście jest: Ten wysoki chuderlawy duchowny miał jasne oczy a na nogach czarne. trampki taktyczne.

 

brak przecinka, niepotrzebna kropka, powinno być: Ten wysoki chuderlawy duchowny miał jasne oczy, a na nogach czarne trampki taktyczne.

 

 

Warto jeszcze wspomnieć, że w tym jednym zdaniu opisujesz oczy postaci i jej obuwie – i nic więcej.

Takie zestawienie – kolor oczu+kolor trampek – wydaje się lekko kontrowersyjne.

Ciekawe opowiadania. Czytając drugie zdanie (czyli Widzieliśmy ich już z daleka, z naszej wioski położonej pod konarami wiekowego, rozłożystego dębu.) zastanawiałem się, czy chodzi o miejscowość Kuldahar. Czy moje podejrzenia co do miejsca akcji są słuszne? Im dalej w tekście, tym więcej mroźnego nastroju rodem z gry Icewind Dale.

Przeczytanie tego opowiadania, było ciekawym przypomnieniem mroźnej aury krainy Dziesięciu Miast. Pozdrawiam.

Sagitt i mr.maras – bardzo dziękuję za przeczytanie i za komentarze do mojego opowiadania.

Na krótkich wczasach miałem fatalną prędkość internetu, dlatego przepraszam za późne odpisanie na Wasze komentarz.

Pozdrawiam!

krar85 – dziękuję za cenny komentarz. Dzięki Twojej uwadze zmieniłem końcowy dialog i powstała nowa wersja opowiadania pod zmienionym tytułem; teraz jest “Incydent w Watykanie’’. Pozdrawiam

regulatorzy – poprawki według Twoich uwag wprowadziłem do tekstu. Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Pozdrawiam.

GhostWriter – poprawiłem tekst według Twoich uwag. Dziękuję za tę uwagę o Piusie XIII. Zamysłem moim było osadzenie fabuły w niedalekiej przyszłość. Opowiadanie nie ma związku z prawdziwą postacią Piusa XIII. A więc, aby uniknąć nieporozumień, zmieniłem na Pius XIV.

Sprawdziłem, że obie formy – stropić i strapić – są poprawne. Zastanowię się, która tu lepiej pasuje.

Dziękuję też za uwagę o stosowaniu inwersji. Bardzo się przyda, lecz tutaj muszę powoli przeczytać tekst i zastanowić się, gdzie zastosować inwersję. Raz jeszcze dziękuję za pomoc i pozdrawiam.

GhostWriter, Outta Sewer, regulatorzy, oidrin – dziękuję Wam za miłe komentarze i obszerne listy cennych spostrzeżeń. Poczekam jeszcze do wieczora, i naniosę poprawki do tekstu. Pozdrawiam

dawidiq150 – przeczytałem opowiadanie, czytało mi się całkiem dobrze. NearDeath wypisał już wiele cennych spostrzeżeń, więc wiesz już od czego zacząć poprawienie swojego opowiadania. Ja dorzucę jeszcze jedną uwagę – do rozważenia.

Mianowicie, w tekście napisałeś:

 

Następnego dnia do siłowni przyszła równie liczna ilość klientów. Przeważnie byli to ci sami. Pojawił się też podejrzany.

 

Zestawienie słów równie liczna ilość razi nadmiarem informacji.

Zamiast powyższego fragmentu, można napisać np:

 

Następnego dnia w siłowni pojawili się stali bywalcy, a oprócz nich zawitał również podejrzany.

 

albo

 

Następnego dnia na siłowni – oprócz stałych bywalców – pojawił się również podejrzany.

 

Ogólnie, całość tekstu czytało się płynnie, ale oczywiście trzeba poprawić wszystko wg uwag NearDeath oraz przyszłych czytelników. Pozdrawiam

Opowiadanie przyjemnie się czytało. Cały tekst jest super. Czy rozważyłbyś zmianę tytułu? Obecny może trochę zapowiadać to, co w tym fajnym opowiadaniu jest istotne. Element tekstu/fabuły, który ma zaskoczyć czytelnika, powinien być jak najbardziej ukryty. Natomiast ten tytuł jest trochę ryzykowny i może zbyt wcześniej ujawnić to, co ma być ujawnione w ostatniej linii tekstu opowiadania.

A tak w ogóle, to jeszcze raz podkreślę: opowiadanie jest wspaniałe.

 

Irka-Luz – dziękuję za przeczytanie, zaraz poprawię literówkę.

Mam jeszcze cztery pytania o opinię:

Czy są jakieś dłużyzny lub przynudzanie w opowiadaniu? Jeśli tak, to co warto wykasować?

Czy styl pisania jest choć trochę dobry, czy raczej toporny?

Ogólnie: co muszę zmienić?

 

Z góry dziękuję z wszelkie pomocowe informacje.

Pozdrawiam.

Opowiadanie dobrze się czytało. Ciekawy świat wykreowałeś.

Poniżej wstawiam uwagi do rozważenia.

 

Po pierwsze: dużo jest powtórzeń; zobacz na poniższy fragment:

Lethanel skinął mu potwierdzająco. Potem spojrzał w górę. W powietrzu unosiły się niezliczone, szklane kule, w których co chwila pojawiały się najrozmaitsze scenerie – ludzie, miasta, morze. Obrazy w poszczególnych kulach mogły różnić się od siebie tak bardzo, że niektórych kul nie sposób zinterpretować na pierwszy rzut oka.

Lethanel zmierzył wzrokiem jedną z wyżej zawieszonych kul i wyciągnął ku niej laskę. Z początku zbyt krótka, by sięgnąć kuli, jednak w następnej chwili trzonek laski zaczął się rozrastać. Przypominało to wzrastające pnącze, które zmierzało prosto do wypatrzonej kuli. Gdy dosięgło ono celu, oplotło się wokół niej, a Lethanel pociągnął za trzonek laski. Pnącze stopniowo powracało do pierwotnego kształtu, a kula powoli zbliżała się do opiekuna, by na koniec zawisnąć tuż przed nim.

 

Postaraj się stosować przemiennie: kula, sfera, szklana kula, przezroczysta sfera

Możesz pisać wymiennie: laska, kij, kostur, drewniana broń, 

 

 

Po drugie: wpisuję poniżej to, na co najbardziej zwróciłem uwagę:

 

w tekście jest:

Drugi zaś, czekał nieco oddalony od reszty, gdyż to na niego spadł ten niewdzięczny obowiązek. Na imię mu Lethanel.

Trochę nie wiadomo co jest tym niewdzięcznym obowiązkiem.

Zdania brzmi jakby to czekanie w oddali od reszty było tym niewdzięcznym obowiązkiem.

 

w tekście jest:

Nosił długi, czarny płaszcz, z wyhaftowanym na plecach, srebrną nicią wzorem drzewa. Zawsze, podobnie jak reszta opiekunów nosił ze sobą swoje narzędzie.

można napisać:

Nosił długi, czarny płaszcz, z wyhaftowanym na plecach wizerunkiem starego drzewa. Zawsze, podobnie jak reszta opiekunów, nosił ze sobą swoje narzędzie (wstawiłem przecinek).

 

w tekście jest:

Przemianie uległ też czarny miecz, teraz będący pięknie rzeźbionym kosturem.

Wreszcie pojawia się inne słowo określające kij. Dlaczego dopiero teraz?

 

w tekście jest:

Medius widząc, że wszyscy wrócili cało, uznał że to odpowiedni czas by zabrać głos. (małe powtórzenie).

można poprawić na:

Medius widząc, że wszyscy wrócili cało, postanowił zabrać głos.

albo na:

Zaraz po ich szczęśliwym powrocie Medius uznał, że czas zabrać głos.

 

w tekście jest:

 Powinniśmy zmienić ich los. Nie udało nam się. (taki układ zdań jakoś spowolnił mi czytanie)

można zmienić na:

Powinniśmy zmienić ich los, lecz to nam się nie powiodło.

 

w tekście jest:

 – I nie ważcie się zapomnieć o dzisiejszych wydarzeniach. Pamiętajcie. Nigdy nie zapominajcie, z czym walczymy i dlaczego walczymy.

Zaprawdę, żaden z nich nie zapomni. (znowu powtórzenia)

 

można poprawić na:

 – I nie ważcie się zapomnieć o dzisiejszych wydarzeniach. Pamiętajcie, z czym walczymy i dlaczego walczymy.

Zaprawdę, wszystko co właśnie usłyszeli, na wieki odciśnie się w ich pamięci.

 

To były uwagi – takie do rozważenia.

A ogólnie, to nastrój otoczenia w opowiadaniu wytworzyłeś bardzo mroczny i tajemniczy. Świetnie dopasowane opisy. Była to miła lektura.

Arq Von Shell – dziękuję za przeczytanie, miło słyszeć, że opowiadanie się spodobało.

W tym krótkim opowiadaniu chodziło mi to, aby jak najpóźniej czytelnik dowiedział się o tożsamości postaci w czerni. Cieszę się, że zakończenie było zaskakujące. Pozdrawiam.

Dziękuję Olciatka za przeczytanie i wyłapanie potknięć w tekście. Dzisiaj wprowadzę poprawki.

Zgadzam się z Twoją uwagą, że w pewnym momencie akcja ,,spowalnia prawie do zer”. Wszystko przez to, że za bardzo skoncentrowałem się na tworzeniu zakończenia. Chodziło mi to, aby jak najpóźniej czytelnik dowiedział się o tożsamości wybawiciela w czerni.

Dlatego mam pytanie o to zakończenie:

czy informacja o tym, kim jest ów wybawiciel w czerni, jest dobrze ukryta przez większość tekstu?

Czy raczej można domyślić się wcześniej? Co sądzisz? Pozdrawiam serdecznie

Miałeś dobry pomysł z tym drabblem. Temat idealnie pasuję na poranną porę.

Po dolaniu sobie – już drugiej dzisiaj – kawy z ekspresu, nabrałem sił na sprawdzenie liczby wyrazów w Twoim tekście.

Jest jak następuje:

 

Wg “łorda” jest 130 wyrazów

 

sugeruję usunąć następujące fragmenty:

Z tym że, jak już w coś trafiły, to było prawdziwe pierdut.

oraz

Ponadto zwalczała zło pod każdą postacią, i to za niewielkie pieniądze.

 

oraz zamienić

Wielu naukowców zwłaszcza laotańskich twierdziło, iż właśnie kofeina odpowiada za wszelkie dobro we wszechświecie.

 

na

 

Naukowcy laotańscy twierdzili, iż to właśnie kofeina odpowiada za wszelkie dobro we wszechświecie.

 

 

Po tych zmianach licznik “łordzika” wskazał: 104 wyrazów.

Tę cztero-wyrazową nadwyżkę już łatwo będzie można usunąć.

 

A teraz idę wyłączyć ekspres i po dolewkę kawy.

 

Dziękuję za przeczytanie i za uwagę o bełtach. Będę musiał naprawić tę sprawę w kilku miejscach; np. bełty naprowadzane termicznie, albo po prostu zamienię bełty na broń palną.

W pierwszej wersji napisałem Pius XIII. Chciałem opowiadania umieścić ,,w okolicy” 2035 lub 2040 roku, więc może z powrotem – później przy poprawianiu – zamienię PXIV na PIII. 

Tekst bardzo dobry, mile urozmaicił mi przerwę w pracy. Mam małą uwagę – do rozważenia.

Czy nie warto usunąć oznaczenia: Absurd, Alkohol, Koniec Świata?

Jeśli nie wszystkie, to przynajmniej: Alkohol, Koniec Świata?

Dla mocniejszego zaskoczenia lepiej jak najmniej ujawniać informacji przed przeczytaniem.

Jeszcze drobna uwaga: po skróceniu opowiadania zmień jego status na szort.

Opowiadanie czytało się płynnie. Poniżej wpisuję uwagi do rozważenia.

 

w tekście jest:

…noc w Hodsonville. Nie jednak dla mnie. Ja nie mogłem tej nocy spać spokojnie.

może lepiej napisać:

…noc w Hodsonville. Jednak nie dla mnie. Ja nie mogłem tej nocy spać spokojnie.

albo:

…noc w Hodsonville. Jednak nie dla mnie. Tej nocy nie mogłem spać spokojnie.

 

w tekście jest:

zna wszystkie moje tajemnice, moje myśli Zawsze fascynowały mnie (brak kropki)

 

w tekście jest:

Jako nastolatek stworzyłem programy, z których zyski pozwoliłyby mi się ustawić się na całe życie

może lepiej napisać:

Jako nastolatek tworzyłem programy, z których zyski gwarantowałyby finansową stabilność na długie lata.

 

Ponadto, w następującym fragmencie tekstu są powtórzenia.

 

Jako nastolatek stworzyłem programy, z których zyski pozwoliłyby mi się ustawić się na całe życie. W wieku 21 lat założyłem firmę, która obecnie stała się największą korporacją IT na świecie. Stworzyłem programy i aplikacje, które całkowicie zmieniły ludzkie życie.

 

w tekście jest:

Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli dzisiaj stanę się Bogiem. (brak przecinka)

Powinno być:

Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, dzisiaj stanę się Bogiem.

albo bardziej sugestywnie:

Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, dzisiaj mianuję Bogiem.

 

Ponownie są powtórzenia:

Możliwość totalnej inwigilacji i kontroli nad światem. Miałem pełną wiedzę o każdym użytkowniku, który korzystał z moich programów i aplikacji, które tworzyłem od 15 roku życia. Serwery prowadziły całkowitą inwigilację śledząc praktycznie każdy krok wszystkich użytkowników, którzy posiadali jakikolwiek mój program.

 

w tekście jest:

A, że z moich programów korzystało prawie 5 miliardów ludzi, oznaczało to, że byłem w stanie kontrolować i inwigilować około..

lepiej napisać:

A skoro z moich programów korzystało prawie 5 miliardów ludzi, oznaczało to, że byłem w stanie kontrolować i inwigilować około…

 

O 11:55 profesor Hegenson po raz ostatni sprawdził czy wszystko podłączone jest prawidłowo. (brak przecinka przed czy)

 

w tekście jest:

W oddali usłyszałem syrenę alarmową wskazującą na przeciążenie systemu i paniczne niezrozumiałe dla mnie komendy profesora Hegensona.

spróbuj napisać:

W oddali usłyszałem syrenę alarmową wskazującą na przeciążenie systemu i paniczne – niezrozumiałe dla mnie – komendy profesora Hegensona.

 

w tekście jest:

W pewnym momencie miałem wrażenie, że wszystko wokół mnie drży. Wyglądało to jak trzęsienie ziemi. Ból coraz bardziej się nasilał. Miałem wrażenie, że moja głowa zaraz eksploduje. (poprawić)

 

może warto poprawić na:

W pewnym momencie miałem wrażenie, że wszystko wokół mnie drży – niczym trzęsienie ziemi wywołane tajemnymi siłami. A wtedy przeszywający mnie ból jakby rozsadzał moją głowę.

 

 

Ogólnie: opowiadanie jest dobre. Sugeruję jednak całkowicie wykasować wątek kotów. Wg mnie nic nie wnosi i spowalnia fabułę. Spróbuj skrócić opowiadanie do 7000 znaków rezygnując z niektórych opisów życia głównego bohatera. Podsumowując: miła lektura w czytaniu, lecz (nie wiem, czy już wspomniałem), warto skrócić jej tekst.

Przeczytałem Twoje opowiadanie, – bardzo starannie napisane, z dbałością o szczegóły. Nie czytałem nigdy nic z bizarro, ale w moim odczuciu ten tekst jest bardzo dobry.

Pozdrawiam.

Tekst opowiadanie jest dobry, czytało się płynnie, a opisy technologii dobrane trafnie i z umiarem. Natomiast sugeruję zmienić (a nawet usunąć) następujące fragmenty:

Niebieskie ferrero rocher, wersja limitowana.

… z Nazaretu

…do bazy wrócą raczej na tarczy niż z tarczą.

 

Czytając opowiadanie domyślamy się czasów, które ono opisuje. Również skład załogi jest już znany.

Ale co to jest ferrero rocher, będzie wiadomo dopiero 2000 lat po czasach, w których toczy się fabuła.

Podobnie rozważania mogą pojawić się przy: … z Nazaretu.

Przecież ta załoga przybywa z odległego zakątku kosmosu.

Dlaczego więc pojawia się wzmianka … z Nazaretu?

Inna sytuacja dotyczy zwrotu: wrócą raczej na tarczy niż z tarczą.

Tutaj kolejność czasowa jest już poprawna, lecz to powiedzenie powstało na Ziemi w starożytności.

Natomiast załoga przybywa – jak już wiemy – z odległych rejonów kosmosu.

Czy można uznać to za zbieg okoliczności, że w dwóch odległych zakątkach wszechświata uformowały się podobne powiedzenia?

Zaznaczam, że w pisaniu opowiadań jestem początkującym, więc nie gwarantuję, że to co powyżej wspominam musi być słuszne. Moje opisane obserwacje nie są poradami, tylko luźnymi uwagami do rozważenia i przemyślenia.

 

Podsumowując: opowiadanie, które bardzo zwięźle i pomysłowo napisałaś, było miłą lekturą.

Drogi Autorze,

 

wszyscy na portalu zapewne cieszą się z Twojego szczęśliwego powrotu z (dalekiej) podróży w czasie. Na pewno przenoszenie się w czasie niesie ze sobą nieprzewidywalne niebezpieczeństwa.

Gratulujemy udanej podróży w czasie i dobrego opowiadania.

 

Opowiadanie opisujące Twoją podróż jest ciekawie napisane, płynnie się czytało. W niektórych fragmentach przypominało trochę Pierwsze podróże w czasie (autorzy: Reinhard Heinrich, Erik Simon). Ogólnie: Twój tekst jest bardzo dobry (ale wypada poprawić nadmiar/braki spacji w pobliżu znaków interpunkcyjnych).

Tam gdzie jest 19 sierpnia pojawia się: …jakimiś parami pozostałymi po tych 48 godzinach.

Powinno być: …jakimiś oparami pozostałymi po tych 48 godzinach.

 

Tam gdzie jest 22 sierpnia pojawia się: … nie wywietrzone mieszkanie.

Powinno być: niewywietrzone mieszkanie.

 

Tam gdzie jest 12 września pojawia się: Powiedział, bym zasięgnął rady u Lekarza.

Powinno być: Powiedział, bym zasięgnął rady u lekarza.

A może lepiej będzie: Zasugerował, abym zasięgnął rady lekarza.

 

Bardzo ciekawe opowiadanie. Płynnie się czytało. Czytelnik na pewno będzie czekał na szerszy motyw znalezionego notatnika. Notatnik się pojawił, ale lepiej niech odegra mocniejszą rolę.

 

W tekście pojawiają się nazwisko Gilbert i imię Mathias. Imię Lulu – mimo że zapewne istnieje – nie pasuje do tamtych. Brzmi tutaj bardzo dziwnie i trochę psuje nastrój grozy i osaczenia. Może zamiast Lulu lepiej Dorothy, albo Wendy albo Sara.

 

Podsumowując, fajny tekst – miła lektura.

Bardzo dziękuję za przeczytanie, za miły komentarz i za punkt do do Biblioteki.

To jest mój pierwszy punkt i bardzo z tego się ucieszyłem.

Minęło już sporo od konkursu i miło mi, że moje opowiadanie po takim czasie zostało skomentowane.

 

Bardzo będę wdzięczny za wskazówki w następującej sprawie.

Zaczynają się wakacje i chciałem wrócić do tego opowiadania.

 

1. Czy można jeszcze edytować to opowiadanie?

2. Jeśli znacznie pozmieniam tekst, to czy trzeba zostawić w dziale Kawka z Kafką,

czy usunąć przenieść w inne miejsce?

3. Co radziłabyś mi zmienić w tym opowiadaniu?

4. Czy są jakieś dłużyzny, zbędne opisy?

5. Czy w dialogach trzeba coś zmienić?

 

Wystarczą mi jakieś dwie wskazówki, jako punkt zaczepienia do dalszej pracy nad tym opowiadaniem. Z wszystkie z góry dziękuję.

 

Teraz, po wszystkich komentarzach widzę, że agrest można zastąpić inną rośliną, np. szczaw też jest dobry (tzn. będzie równie dobry dla fabuły, jak każda inna roślina ogrodowa).

 

Natomiast sądzę, że wygląd kolczastych krzaków agrestu spowity mgłą, wydaje się bardziej złowrogi niż liście szczawiu. Wiem, że to zdanie może brzmi dziwnie, ale staram bronić roli agrestu.

 

Ale oczywiście, aby to potwierdzić, będę musiał jakoś ten posępny wygląd cierniowych krzaków agrestu (który wyobrażam sobie w myślach) przenieść do tekstu opowiadania.

 

Z góry dziękuję za wszelkie porady. Dla mnie (początkującego autora) będą nieocenioną pomocą.

Pozdrawiam, Geeogrraaf

 

PS Jeszcze raz dziękuję za 1punkt.

Miła lektura, pomysłowo zmieściłeś interesujący temat w małej objętości tekstu.

 

Trochę dziwnie czytało się ten fragment:

Kto zaczął, po co, kto skończył? Teraz nie ma to najmniejszego znaczenia.

 

Można poprawić na:

Kto zaczął? Po co? A kto skończył? Teraz nie ma to już najmniejszego znaczenia.

 

Warto sprawdzić ten fragment dialogu:

– Teraz wezmę się za malowanie płotu. W garażu mam ładny, hebanowy drewnochron. Spodoba ci się jego kolor. – zakaszlał ciężko, wytarł krew w spodnie.

 

Prawdopodobnie powinno być bez kropki, czyli:

– Teraz wezmę się za malowanie płotu. W garażu mam ładny, hebanowy drewnochron. Spodoba ci się jego kolor – zakaszlał ciężko, wytarł krew w spodnie.

 

Albo::

– Teraz wezmę się za malowanie płotu. W garażu mam ładny, hebanowy drewnochron. Spodoba ci się jego kolor – powiedział. Wtedy zakaszlał ciężko i wytarł krew w spodnie.

 

Zaciekawiło mnie to opowiadania, płynnie się czytało. Twoje opowiadanie jest miłą odmianą w po typowych opowiadaniach post-apo. Jest w tym opowiadaniu jakaś świeżość w temacie, w treści zawarłeś nowe pomysły.

 

Zatrzymały się tuż przed moją twarzą, Dlaczego bestia się na mnie nie rzuciła? (trzeba zamienić przecinek na kropkę)

 

– Ratunku! Pomocy!– wołałam rozpaczliwie – Pomocy! – krzyczałam zapamiętale, ale mój głos powracał tylko cichym echem. ( po pierwszym Pomocy! powinna być spacja, a po rozpaczliwie powinna być kropka)

 

Następujący fragment jakoś spowalnia nastrój, brzmi dziwnie i jest powtórzenie:

Nie miałam im tego za złe. Rozumiałam ich trwogę. Bali się jej, dlatego, że jej nie znali.

 

proponuję napisać:

Nie miałam im tego za złe. Przecież ich obawy były uzasadnione. Bali się, bo jej nie znali.

 

albo

 

Nie miałam im tego za złe i w pełni rozumiałam ich lęk – przecież jej nie znali, a ponadto taki widok musiał ich przepełniać trwogą.

 

Dobra lektura – przyjemnie spędziłem czas na jej czytaniu. Na początku zastanawiało mnie skąd bohaterka miała kombinerki, ale potem stwierdziłem, że lepiej tak zostawić. Przecież w piwnicy różne rzeczy poniewierają się po podłodze. Zakończenie można różnie interpretować – ale to właśnie jego zaleta.

Bardzo dziękuję za obszerny komentarz do mojego opowiadania. Na pewno przyda się w przyszłości i dzięki niemu będę wiedział na co zwracać uwagę przy pisaniu i jakich błędów unikać w opowiadaniach.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam,

Geeogrraaf

Kropka w niewłaściwym miejscu: Gdzie jest Stwórca, gdy giną niewinni? – myślał –. Dlaczego moi bracia.

Minimalny błąd w zapisie wypowiedzi postaci:

– Zostawcie tych ludzi! – zaryczał ksiądz – Jesteście w Bożym domu! Tu krew przelana być nie może!

 

Powinna być kropka: – Zostawcie tych ludzi! – zaryczał ksiądz. – Jesteście w Bożym domu! Tu krew przelana być nie może!

 

I podobnie, zamiast: – Mnie zabij – rzekł ksiądz – Oszczędź resztę…

Trzeba zmienić na: – Mnie zabij – rzekł ksiądz. – Oszczędź resztę…

Prawdopodobnie tutaj po A nie powinno być przecinka: A, że lubił się znęcać nad biednymi istotami,…

Być może lepiej napisać: A że lubił się znęcać nad biednymi istotami,…

albo: A skoro lubił się znęcać nad biednymi istotami,…

Ciekawa fabuła opowiadania. Szybko się czytało, nie było dłużyzn. Bardzo dobry tekst.

Przyjemnie lektura i płynnie się czytało.

Literówka w linii 1: Jegomość w długiej czarnej kurtce i czapce patrolówce od dobrych kilku minut spcerował

Może lepiej zamienić zdanie: Pogrupowane gatunkami i kolorami kwiaty w wysokich białych wazonach stały dokładnie wszędzie.

na zdanie: Pogrupowane gatunkami i kolorami kwiaty w wysokich białych wazonach stały dosłownie wszędzie.

albo na: Pogrupowane gatunkami i kolorami kwiaty w wysokich białych wazonach stały prawie wszędzie.

Literówka: – Rozumiem – odpowiedziała kobieta, sięgając po bloczek do notatek i dlugopis. –

Literówka: Wygląda na to, że zapomnial, że pożyczył ode mnie dosyć pokaźną sumę.

Literówkai: – Absolutnie bez rozlewu krwi, nic ekstremalnego – przerwala jej kwiaciarka,

 

Zbyt blisko pojawia się dwa razy że: Wygląda na to, że zapomnial, że pożyczył ode mnie dosyć pokaźną sumę.

Może lepiej zamienić na: Wygląda na to, że zapomniał o pożyczonej od mnie pokaźnej sumie.

(lub jakieś podobne zdanie).

 

W interesujący sposób prowadzisz dialogi postaci, a pomysł na kwiaciarnię, która prowadzi jakąś dziwną od określenia działalność, jest bardzo ciekawy.

Oidrin – miło słyszeć, że opowiadania się podobało. Miałem zmienić imię głównej postaci, ale raczej pozostawię N., bo nie wiem jakie inne pasuje.

Ciekawe opowiadanie, płynnie się czytało.

 

W zdaniu: Przed Feltorem zjawił się jego drugi kolega, Cantar.

Słowo kolega nie pasuje do atmosfery przedstawianego w opowiadaniu świata. Trochę burzy nastrój. Może lepiej: kompan, druh, kamrat, wspólnik, towarzysz broni, towarzysz podróży,

 

Literówka: Morderczy marsz trwał. Więźniowie do dawna nie liczyli dni, jedynie półżywo brnęli…

Powinno być: Morderczy marsz trwał. Więźniowie od dawna nie liczyli dni, jedynie półżywo brnęli…

 

Zapis ząb czasu jest bardzo ciekawy, ale wyraźnie zauważalne jest jego dwukrotne pojawienie się w tekście.

Na początku:

Nakruszone zębem czasu, pogody i być może innych jeszcze…

oraz dużo później w tekście:

Zwietrzałe mury i gmachy były wyraźnie nadgryzione zębem czasu i surowego klimatu.

 

Na początku można zostawić, bo to wprowadza klimat do opowiadania, ale później może lepiej:

Czas i klimat surowo obeszły się z murami i gmachami w okolicy.

Albo:

Zwietrzałe mury i gmachy poddały się działaniu czasu, a surowy klimat dopełnił zniszczeń.

 

Dobrze się czytało, ciekawie budowany nastrój

przemierzanych terenów. Ogólnie – miła lektura.

Bardzo miła lektura, płynnie się czytało i mnóstwo elementów fabularnych udało Ci się przedstawić w małej objętości tekstu. Dużo się dzieje, a wszystko zwięźle opisane. Opowiadanie tak fajne, że przeczytałem dwa razy z rzędu.

Tutaj wpisałem to, co udało mi się zauważyć; może będzie pomocne?

 

Dwie, minimalne literówki w pierwszym zdaniu: Ostatni goście w drogich garniturach zajeli miejsca przy dlugim stole w sali konferencyjnej i światła zgasły.

Powinno być napisane: zajęli, długim.

 

Dwie, minimalne literówki w zdaniu:

Według naszych obserwacji ogniwo takiego łańcucha ma odległość około dwóch kilometrów w lini prostej, o ile drzewa pozostaja w kontakcie “wzrokowym”.

Powinno być napisane: linii, pozostają.

 

Czy nie lepiej byłoby podmienić w tym zdaniu odległość na średnicę? Czyli zamiast:

Według naszych obserwacji ogniwo takiego łańcucha ma odległość około dwóch kilometrów w lini prostej, o ile drzewa pozostaja w kontakcie “wzrokowym”.

byłoby:

Według naszych obserwacji ogniwo takiego łańcucha ma średnicę około dwóch kilometrów w lini prostej, o ile drzewa pozostaja w kontakcie “wzrokowym”.

 

Zapewne chodzi o to, że w promieniu 2km od jednego drzewa musi być jakieś inne. Te drzewa mogą tworzyć ogromną “sieć” porastającą olbrzymie obszary. Można jeszcze wtrącić jakieś zdanie o tym, że im gęściejsza “sieć”, tym ta “żywa struktura” jest inteligentniejsza. Wtedy lasy stanowią inteligentniejszy twór niż kilka pojedynczych drzew.

To tylko moje pierwsze przemyślenia zaraz po przeczytaniu.

 

Literówka w zdaniu: Wbrew obawom mówiącego, nikt nie opuścil sali. Kontynuował więc.

 

Ponadto, zmieniłby zdanie: Kontynuował więc.

Można spróbować napisać na przykład:

 

Wbrew obawom mówiącego, nikt nie opuścił sali, więc wrócił do prezentacji.

 

albo

 

Wbrew obawom mówiącego, nikt nie opuścił sali, więc wrócił do omawianego tematu.

 

Zmieniłbym tę wypowiedź: Otóż według czołowych naukowców jedyne wyjście to…

 

Słowo czołowych bardziej pasuje do środowiska sportowców, działaczy polityczny, społecznych.

Może lepiej: Otóż według ekspertów jedyne wyjście to…

albo: Otóż według botaników prowadzących badania w tej sprawie, jedyne wyjście to…

 

Bardzo dobrze się czytało. Próbowałem podczas czytania kilka razy odgadnąć zakończenie, ale nie udało mi się. Zakończenie zaproponowane przez Ciebie jest bardzo zaskakujące i bardzo ciekawe. Pozostawia pewną niepewność, i do jest duży plus końcówki opowiadania.

PsychoFish – bardzo dziękuję za przeczytanie i skomentowanie mojego opowiadania. Twój komentarz jest dla mnie wielce pomocny na przyszłość. Nie chciałem zrobić parodii – starałem się napisać normalne opowiadanie, przeniknięte jakąś tajemnicą. Szkoda, że mi się nie udało. To było dopiero moje trzecie opowiadanie, a więc mam prośbę: czy mógłbyś podać mi jedno lub dwa miejsca w tekście, które mógłbym naprawić, tak aby parodię zamienić na normalny i przerażający tekst.

 

Nie chciałbym zabierać Tobie czasu, chodzi mi o wskazanie jednego lub dwóch miejsc, w których popsułem nastrój grozy i wyszła z tego śmieszność. Dzięki takim poradom będę mógł poprawić opowiadanie.

 

Z wszelkie uwagi z góry dziękuję.

Ciekawe opowiadanie, bo kilka dobrych pomysłów zawarłeś w małej objętości tekstu. Czytało się bardzo płynnie.

Oto dwa najciekawsze fragmenty, o których warto wspomnieć:

  1. Zakończenie jest zaskakujące.
  2. Bardzo dokładnie i pomysłowo, a jednocześnie zwięźle, opisałeś to dziwne lustro z jeszcze dziwniejszą taflą.

Być może poniższy fragment warto minimalnie zmienić – trochę dziwnie mi się przeczytało.

Mianowicie, napisałeś:

„Ale jak mam go podpalić?”, myślał w czasie, gdy lekki płyn przepływał aromatycznym strumieniem do wiadra.

 

Może lepiej zmienić na:

„Ale jak mam go podpalić?”, zastanawiał się. W tym czasie lekki płyn przepływał aromatycznym strumieniem do wiadra.

 

Albo:

„Ale jak mam go podpalić?”, myślał, a w tym czasie lekki płyn przepływał aromatycznym strumieniem do wiadra.

 

Ostatnia drobnostka: w następującej części

 „Przecież nie w salonie, bo go sobie spalę. Może uda mi się wywabić go na taras?… Tylko, że wampiry nie lubią słońca. Może nie być skłonny do opuszczenia bezpiecznego, a może tylko wygodnego, cienia.

 

cudzysłów otwiera przemyślenia bohatera opowiadania, ale ich nie zamyka, tzn brakuje “.

Olciatka – teraz zauważyłem, że zupełnie źle i niefortunnie przez pomyłkę napisałem w mojej odpowiedzi na Twój komentarz. Miało być: Cieszę się, że opowiadanie się spodobało. Przepraszam z błąd i pozdrawiam.

Sagitt – poprawiłem tekst według Twoich wskazówek. Jedynie imię bohatera jednak pozostawię w tej dziwnej formie, czyli N. Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Pozdrawiam.

Sagitt – imię Norbert może być dla bohatera tego opowiadania. Wybiorę jeszcze kilka imion i w pliku word-owym zamiast N. powstawiam i zobaczę, z którym imieniem w tekście najlepiej mi się czyta całość.

Nowa Fantastyka