Profil użytkownika


komentarze: 98, w dziale opowiadań: 92, opowiadania: 33

Ostatnie sto komentarzy

Kielichy wypełnione pożywnym śluzem zakołysały się z brzękiem, a potrawy ustawione na stole niespokojnie podskoczyły. Po sali przetoczył się niespokojny szmer. Rozmowy ucichły.

– Cisza! Czy wiecie w jakiej sprawie was tu zebrałem?

Ponad setka potworów gapiła się na galaretowaty łeb, pełen wijących się niespokojnie odnóży.

 

Reg, to nawet potrójne powtórzenie. Combo. :D

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Uniósł głowę by spojrzeć na olbrzymie wrota, przed którymi odbywało się jego oczyszczenie. Dwa potężne skrzydła zwieńczone gotyckimi łukami wypełniały całe jego pole widzenia. – jego, jego – powtórzenie.

 

Nagle rozrywający ból podbrzuszu zmusił go do krzyku. – w podbrzuszu.

 

CZYŚCA – Czyśćca.

 

Jeszcze trochę przecinków i tym podobnych, poza tym stylistycznie jest nieźle.

Co do idei się nie wypowiem, bo łączenie religii z fantastyką – jeśli nie jest to opowiadanie w zamierzeniu humorystyczne – to idealny grunt na spory, sporki i inne potworki.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

O! Zwracam w takim razie honor – wyszło żem niedouczona. :) Śniąca – nie słyszałam o takim przekładzie, więc dziękuję za info. Kiedyś może się przydać c:

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Wilku – "Głos wołający na pustyni" – to z Biblii. Ale "na puszczy"? Chyba że woła w pustyni i w puszczy. Wtedy Sienkiewicz. :D

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Nie jestem pewna, co miały symbolizować te kobiety. Nie rozumiem też pierwszego zdziwienia Wincentego; chciał cukier, i dostał cukier. ;) Chyba że dziewczyna, która weszła do pokoju, nie była Sylwią – ale wtedy warto byłoby zaznaczyć to w tekście. Spodobała mi się natomiast końcówka – tak! Wena to potwór jest! :D

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

 

Trzepocząc skrzydłami, zataczały okręgi nad nami.rym częstochowski; może: “zataczały nad nami okręgi”.

 

pan-gołąb starając się skraść serce swojej partnerki przed imiesłowem przecinas. Wydaje mi się, że wystarczy pan gołąb – przez myślnik wydaje się, że było to skrzyżowanie jakiegoś pana i gołębia. :)

 

Scenka jak na mój gust zbyt ufantastyczniona. Chociaż przyznam, że rozczulają mnie pary staruszków – u niektórych widać tak ciepłą miłość, że serducho topnieje…

Nie rozumiem, kiedy ktoś wzdycha, widząc migdalące się nastolatki.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Ło rany…

 

A klikając “dodaj” pod moimi wypocinkami byłam przekonana, że daleko one nie zajdą blush

Dziękuję jurorom – śniącej, belhajowi i jajkowi; gratulującym, wszystkim komentującym za przemiłe opinie!

I przede wszystkim brawa dla każdego konkursowego towarzysza broni :)

 

Eeehm… tylko gdzie się zgłosić, jak się zgłosić? :P

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

"Przybierając kształt kuli" – czy przed imiesłowem nie powinien stać przecinek? Całość naprawdę fajna. Zakończenie rodem z tytułu – bajeczne :)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

No i teraz wszystko gra :)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Dagny uchwyciła palenisko.

 

Cóż, kobita z azbestu… ;D

 

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Jakoś tak zaleciało mi serialowym Sherlockiem… John, Molly, pogrzeb + tajemniczy powrót (?) Ale może to tylko skojarzenia wywołane tęsknotą za czwartym sezonem. Co do szorta.. Przeczytałam i stwierdziłam "aha."

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Oglądała (?) do późna, gdy nagle ktoś zadzwonił do domu.

Program? Film? Bo na pewno nie telewizor. :)

 

Pierw przejechał swą dłonią po jej gardle

Wiadomo, że swą. Cudzą by nie przejechał.

 

Popatrzył się na nie.

 

…otwierając drzwi do domu. … Minął swojego srebrnego mercedesa, zostawiając na nim krwawy ślad i udał się do domu naprzeciw.

Primo, powtórzenie, drugie primo: “do domu” brzmi w tym kontekście, jakoby do domu wchodził. Harold jednak wychodzi, więc może: “…otwierając drzwi wyjściowe.”?

 

 

 

Jeśli chodzi o styl pisania, jest dobry interpunkcyjnie. Reszta też niezła, bo brak hiperrozbudowanych zdań, które psują klimat wartkiej akcji. Może trochę powtórzeń, ale ich nie wyłapałam. No i nie rozumiem, czemu połowa pytań w pirszym akapicie jest zapisana bez zapytajnika.

 

Wolę raczej psychologiczne horrory (byle nie przesadzone), więc twój mnie niestety nie ruszył – w krwawej scence, dość wprawnie napisanej, zabrakło głębokiego elementu. Na samą krew, choćby i strugami płynęła, się uodporniłam. ;)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Może w innych okolicznościach cieszyłby się gdyby kobieta…

Czy przed “gdyby” nie powinno być przecinasa? Nie jestem pewna, ale takie było pierwsze wrażenie.

 

Kowalska westchnęła, biorąc narzędzie.

Może – Biorąc narzędzie do ręki? lub – chwytając narzędzie? :)

 

Nie zrozumiałam, póki nie przeczytałam komentarzy. Potem się uśmiechłam. Szkoda, że sama nie wpadłam na sens. Dobre. ;)

Tylko nie wiem, co inspekcja estetyczna ma do cudzych balkonów. Co to, nie można już u siebie w spokoju ducha gaci powiesić? :D

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Żym wrzuciła łopowieść, hej!

 

Czyli: Łuczniczka napisała książkę o łucznikach, w klimatach medieval fantasy, i poszukuje bety. :)

113k znaków – pirsze pięć rozdziałów. Nawet jeżeli ktoś byłby w stanie sprawdzić choć jeden, cieszyłabym się z pomocy. ^^ Zapraszam, kto chętny :)

 

Tytuł – “Otwarte księgi”.

 

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Przeczytałam, i wcale nie takie złe :D

No, jak powszechnie wiadomo – “początki są trudne.” c:

Dziękuję za wasze słowa ;) Miło coś takiego przeczytać.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Nevaz!!!!!!

Nie odkopuje się ułomnych szortów z zamierzchłej przeszłości!!!!! ;D

(A już zwłaszcza tych pierwszych!)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Fatalne wykonanie? Polemizowałabym, ale może to dlatego, że czytam tekst już po bemikowej korekcie. W każdym razie “fatalne” to zbyt mocne słowo. :)

 

Na samym początku urwane zdania drażniły, ale prędko przemieniły się w budowniczych klimatu. Poczułam to. Dobrze wydobyte emocje. Może za dużo nowych akapitów, ale nie przeszkadzały mi, bo przepłynęłam przez tekst, skupiając się na przekazie.

 

Nie mam na tyle wiedzy, by orzec, czy podczas PW faktycznie zdarzały się rzeczy takie jak te, które opisałeś (zabijanie dzieci bo płaczą, rozcinanie podczas gwałtu) czy są elementami wyobrażeń na temat okrucieństwa wojny.

 

No i, jak już bemik wspomniała, fantastyki tu nie ma. Opowiadanie dobre, ale nie na tę stronę, Miko… ;)

 

A tak na przyszłość: Wstęp jest po to, by do lektury zachęcić, ew. odrobinę wprowadzić w temat. A ty w ramach zachęty piszesz, że tekst jest nudny? ;) Wiem, że nie należy przechwalać się kunsztem wstawianego opowiadania, ale określanie go z góry jako nużącego po prostu odstrasza czytelników.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Otarłam się o podium! I jestem z tego powodu niewymownie rada :D

Dziękuję jurorom i gratuluję wszystkim użytkownikom, towarzyszom broni (a raczej pióra. W końcu mocniejsze jest niż miecz!)

Remis z Ezanetką? Piąteczka, Nazzie  ;)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Trochę jak Syzyf w wersji bez kamienia.

 

bezsilny wobec bezczelnej natury – takie półpowtórzenie…

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Po tym, co się w pracowni fizycznej wyrabia, czas jako wektor ma mnie niby zaskoczyć?

Droga w kilowatach, przyspieszenie w kilogramach, masa w parsekach – o, takie perełki podczas liczenia zadań wychodzą! :D

 

A poważnie: Pomysł naprawdę zacny, ale – tak jak już wcześniej wspomnieli Finkla i Blackburn – ubrany tylko w jedną scenkę. Szkoda, bo mogłoby wokół tego cosik konkretnego powstać.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Dzięki, śniąca ;)

A z tymi enterami zdążyłam już chyba poczuć więź emocjonalną, nie mam serca usuwać :c

 

Yay, kropencja od Cienia.

Faktycznie pędzisz, Burzo – nawet cię widziałam parę dni temu na niebie za oknem :D

 

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Oj, bo zaraz wybuchnie dyskurs patriotyczny! :D (I akurat w tej kwestii zgodziłabym się z Enazetką ;) )

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Ech, sama lubię otwierać opowiadanka pogodą. ;) (ale sza… bo się wyda!)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

A ponoć zaczynanie od opisu przyrody jest zakazane… a ponoć wszyscy za to rugają…

Włącznie z wielmożnym redaktorem na tegorocznej prelekcji NF! :’)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Dziś wysadzają lotniska. Kiedyś, widzisz, woleli miecze.

Nie odpowiedziałaś jeszcze na ten… khym jakże wyniosły tytuł c:

Chyba odpowiedziałam za pomocą szorcika. ;) Tak śmiem przypuszczać.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

No wiesz, przykład z Hypatią to tak trochę jak porównywanie inkwizytorów do dzisiejszych księży. Z muzułmanami jest przecież tak samo – są ci, którzy chcą w spokoju wyznawać swoją wiarę, a są ci, którzy chcą wysadzać lotniska. Ci pierwsi często są osądzani na podstawie drugich.

 

A tytuł? “Re:” znaczy “odpowiedź na:” (jak w mailach), nie “re” – “na nowo”. :)

 

No ale.. podajemy sobie już rękę?

Bo zaraz pobijemy rekord liczby komentarzy pod opowiadaniem. ;D

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Przez prawie 2000 lat trochę się ta mentalność zmieniła ;)

Niemniej jednak szanuję poglądy – i peace! :)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

(Hm, z mojej powyższej impresji wynika, że zimą natura rozkwita ;D)

Okej, potraktujmy kaplicę jako miejsce ponad czasem…

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Re: Kaplica

 

Siedzę w równoległej ławce. Z Kumplem rozmawiam już od dłuższego czasu. W przerwie na wspólne milczenie mój wzrok odbiega na bok. Zahacza o człowieka pogrążonego w zadumie. Smutna jakaś ta zaduma.

Po ławkach porozsiewało staruszków. Szepczą coś pod nosem. Słychać tylko sz, s i c, Zdrowaś Maryjo. Patrzę na zamyślonego mężczyznę i widzę, jak w jego głowie kiełkują ziarna moherowych stereotypów.

Szkoda, że nie przyszedł tu wczoraj, myślę.

Szkoda, że nie podsłuchał modlitwy chłopczyka w szaliku, dziękującego za to, że śniegu nasypało i zamknęli szkołę.

Szkoda, że nie zobaczył cichych łez radości matki, której śmiertelnie chore dziecko niewytłumaczalnie ozdrowiało.

Szkoda, że nie dostrzegł kątem oka uśmiechu staruszki, która właśnie została babcią.

Nie widział ludzi, którzy przyszli tu w drodze powrotnej ze spaceru, by podziękować za to, że na ławce w parku mogli chłonąć zapach kwiatów, drzew i krzewów.

Nagle ktoś zajmuje miejsce w ławce za mężczyzną. Ona. Odwraca się do mnie na chwilę, a ja uśmiecham się radośnie i macham jej ręką. Mruga w odpowiedzi. Jakbyśmy tylko my wiedziały, o co chodzi.

– Wpadnij kiedyś do mnie – mówię – kiedy tylko zechcesz!

Kiwa głową, a ja odwracam się z powrotem do mojego Kumpla.

– Przecież pamiętam, Stary – mamroczę. – Z gębą jak cmentarz świata nie zbawię.

 

~~~

 

Tak to wygląda w praktyce. :) Wiem, co mówię.

 

Może dlatego nastrój mnie nie wziął – przyznam jednakowoż, że był naprawdę dobrze zbudowany. Architekcie, póki co jesteś dla mnie mistrzem drabbli! :)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Dobre podejście. :)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Nie obraź się, proszę, ale jeżeli mam być szczera, nie porwało mnie. O klimacie świata trudno coś powiedzieć na podstawie krótkiego fragmentu. Jeżeli już pakujesz do tekstu tyle opisów (trochę dużo jak na gust znacznej większości odbiorców), musisz starać się, by dało się przez nie “płynąć” bez oporów. To trudne do osiągnięcia, więc najlepiej owe opisy częściowo ograniczyć. Wiem, że to boli. Kiedy zaczynałam przygodę z piórem i atramentem, też się rozpisywałam o drzewkach, chmurkach, domkach. Ale postaw się w roli czytelnika – czy na pewno to wszystko go obchodzi?

 

Istotne opisy najlepiej podzielić. Jeśli Lidka ma przebywać w wiosce jeszcze w następnych rozdziałach, po co torpedować ludzi wszystkimi informacjami w pierwszym? Można część przenieść.

 

Oprócz tego zdarzają się tu fragmenty, które według mnie nie mają sensu. Techmistrz wysiadł z powozu zaraz za czerwonowłosą (czerwonowłosą!) dziewczyną, i jej nie zauważył? He?

 

Zastanowiła się, co było pierwsze – nazwisko czy fryzura? – ….…..really? Really, mrs. Sherlock? :D

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

http://spisekpisarzy.pl/category/poradnik-pisania/

 

Rzucam ci linkę. Dużo artykułów, które naprawdę pomagają, jeśli nie uczysz się zbytnio, czytając. Oprócz tego zalecam grzebanie w hydeparku. Zajrzyj tam do “poprawnego zapisu dialogów”. Dowiesz się, kiedy stawiać wielkie litery i kropki (które najczęściej pomijasz) pomiędzy wypowiedziami bohaterów. :)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Zasada numer jeden – nie dawaj sobie spokoju z pisaniem! Po prostu nie wrzucaj na stronę każdego opowiadania/ fragmentu. książki, bo nie tędy droga. Pamiętaj o obserwowaniu innych, bo to też jest elementem nauki pisania. Nie odesłałam cię do książek, bo wydaje mi się to oczywiste :) Czytaj dużo porządnej fantastyki (najlepiej polskiej, polecam Piekarę, jeśli nie masz cierpliwości do klasyków). Ale czytanie nie oznacza zaprzestania tworzenia własnych tekstów. Co do ilustracji, chyba byśmy się dogadali :) Też ilustruję własną książkę, i czasem odnoszę wrażenie, że wychodzi mi to lepiej niż sama książka. :D Jeżeli chodzi o betowanie – niestety sama nie jestem w tej kwestii obeznana… sama chętnie skorzystałabym z bety, ale obawiam się, że naszym drogim betującym fantastom nie będzie się chciało naprowadzać mnie na właściwą drogę. Widzisz, ja też czuję się tu jeszcze zielona. Zapewniam cię, że jestem młodsza od ciebie. ;) Co do bety radzę pogrzebać w hyde parku (bogdaj PsychoFish wstawił całkiem niezłą instrukcję.)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Problem z imiesłowami, jak widzę ;) Naucz się stawiać przed nimi przecinas, a interpunkcja od razu wskoczy na wyższy poziom. Popraw, zanim Regulatorka cię zje :)

 

Urwana chmura przeszła przez okolicę, zostawiając w kałużach kawałki szarego nieba.

 

…krępy jegomość wspiął się na powóz, zrzucając niedbale z dachu ciężkie walizy…

 

– Aaa! – zaskrzeczał, zauważywszy dziewczynę.

 

Zeskoczył, chlapiąc błotem ponownie…

 

…odpowiedziała, siląc się na uśmiech. Chciała odejść. (rozdziel na dwa zdanka.)

 

…zastanawiając się, co było pierwsze – nazwisko czy fryzura?

 

Techmistrz Bartłomiej dyszał, stawiając walizy po obu swoich szerokich bokach…

 

…prawie krzyknął, oblany rumieńcem, i szybko sprowadził rozmowę na inny tor…

 

nie chciałbym być wścibski, ale niewielu…

 

…a ostatnio co raz częściej naprawiam siebie, ha! ------> …a ostatnio coraz częściej…

 

 Bartłomiej spojrzał na Lidkę, smutno się uśmiechając.

 

Lidka zawsze go lubiła. Choć był jej rówieśnikiem, traktowała go jako młodszego brata.

 

po prostu czuła przekonanie, że choć Borek – hem hem, da się czuć przekonanie?? -----> po prostu była przekonana

 

Latem, gdy inni widzieli mrowisko, które można podeptać

 

ciężar przeszłości ścisnął jej żołądek już kiedy uświadomiła sobie -----> już wtedy, kiedy uświadomiła sobie…

 

Nie mogąc jednak znieść ciszy, zaczął rozprawiać o nietypowej przyrodzie okolicy.

 

a nie były to duże potrzeby, gdyż wieś od lat tylko się kurczyła.

 

 

Masz tendencję do przecinkowania zdań. Uwierz, czasem lepiej wyglądają dwa krótsze zdania, niż jedno niezgrabne, w którym mieszają się podmioty.

 

Znów zaczęło padać, Lidka przyśpieszyła kroku kierując się do chatki Szeptuchy. -----> Znów zaczęło padać. Lidka przyśpieszyła kroku, kierując się do chatki Szeptuchy.

 

To tylko przykład, bo takich małych dziwaków zdarza ci się bardzo wiele.

 

No i ostatnia kwestia – czy to, co pod napisem CDN naprawdę jest konieczne? Wybacz, ale zalatuje serialem… a takie chwyty w opowiadaniu nie wyglądają najlepiej.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

To ja jeszcze jedno dorzucę:

 

Zupełnie jak sterowane przez kogoś kukiełki. – Jeśli sterowane, to wiadomo, że przez kogoś/coś. :) Wystarczyłoby:

 

Zupełnie jak sterowane kukiełki.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Piąty raz… Chyba portal Nowej Fantastyki już na dobre przechrzcił mnie na “Ghalasa”… :’)

 

A tytuł, czemu niby komercyjnie? No chociażby – “Zanim zgaśnie błękit”. Ło. :D

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Według mnie opowiadanie technicznie niemal pierwszorzędne – większych błędów albo nie ma, albo magicznie odwracają od siebie uwagę.

 

Tekst pyszny, dopieczony i dopieszczony. Opisy, jak na mój gust, prawie idealnie wyważone. Zgoda z przedmówcami, “Jan” ma wolny nurt… ale mnie się przez ten nurt płynęło wielce przyjemnie :) Dziwne, nieokreślone światło – ech, lubię takie niedomknięte zakończenia. Czytać je lubię i pisać lubię.

 

Tylko, cholercia, czemu tytuł taki nieprzyciągający? :/

 

Weny, dorjee, weny życzę, bo czekam na następne opowiadania.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Pierwszy męski głos pod “Panem podróżnikiem” :)

Cieszę się, MPJ, że sympatycznie ci się czytało – a myślałam już, że ta rzekoma słodycz opowiadania odstraszyła na dobre facetów.

Śniąca, dziękuję za meldunek, Finkla – za opinię :)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Luzik, Architekcie, do głowy by mi nawet nie wpadło, żebyś musiał do mnie pisać z petycją o pozwolenie na użycie dwóch słówek… ;)

Czysta ciekawość mię tu wiodła.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Drabble zaiste zacny – a jego bohaterka zapewne w niedługim czasie wygarnie ci, że za mało/za dużo ma słów :’)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Łoł. Czuję się osobliwie.

Arcyosobliwie, rzekłabym.

Parę dni temu wrzucam sobie opowiadanie, Regulatorzy komentuje, no to odpisuję:

“torreadorze byków językowych…” ---> “pogromczyni błędów językowych…”

 

Pozwól, że zapytam: kuriozalnego zdumienia godny przypadek, czy ty tak specjalnie? :D

 

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Regulatorzy, pogromczyni błędów językowych – spodziewałam się, że tekst będzie dla ciebie drogą przez mękę, jako że na błędach i nieścisłościach się właściwie opiera. Taki już urok dziecięcej mowy :) Dlatego rozumiem, skąd u ciebie dyskomfort czytania. Mam nadzieję, że druga część była ci przyjemniejszą.

 

Przyznam, że w trakcie pisania “Pana podróżnika” powróciłam do lektury dzieciństwa, “Mikołajka”. Stamtąd chciałam coś zaczerpnąć, coś zmodyfikować, coś dodać od siebie; stworzyć podobny klimat we własnym opowiadaniu.

 

Co do prześwitów, stwierdziłam, że pierwsza część w zupełności pozbawiona dialogów nie wyglądałaby dobrze podana w postaci bloku tekstowego. Ot, opowiadanie-hipopotam. To już wolałam porozdzielać, choć przyznaję, mi też nie całkiem odpowiada ta forma po time-skipie, gdzie dialogi się pojawiają.

 

I oczywiście – dziękuję za wyłapanie błędów, bemikowi za opinię, Werwenie za to, że podnosi na duchu i już po raz drugi utwierdza mnie w przekonaniu, że może jednak umiem pisać… chociaż troszeczkę. :)

(Przy szumiącej ciszy pozostanę – specjalnie miało być! ;) )

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Czy dobrze przeczytałam w przedmowie, “Nadużywam interpunkcji”?

…Cóż, może nie wychwyciłam ironii (czasem mi się zdarza).

 

(…) były niewątpliwie jedynym atutem który można było bez karnie podziwiać jeśli czyjeś oczy raczyły powędrować niżej gdy miała dobry humor zaczynała od pierwszego ostrzeżenia którym było groźne chrząknięcie i gwałtowne otwieranie a potem zamykanie powiek wraz z długimi rzęsami które na pewno wywołały nie jeden tajfun przez który jakiś nieszczęśnik stracił dorobek życia.

Padłam.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Cóż powiedzieć… wzięło mnie! :)

Czytałam nie myśląc nawet o puencie (z lenistwa), a tu nagle końcówka – puf!

I odżyły weekendowe wspomnienia. Ostatni akapit, rzewny banan na twarzy.

Kylo Renów oczywiście jak mrówków na Pyrkonie było… kto wie, może minęłam gdzieś tego prawdziwego?

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Wszem i wobec dziękuję za odzew :)

Nie podejrzewałabym nawet, że jakiś chemik wydedukuje już z przedmowy, o co chodzi z polipropylenem! Szacunek maksymalny.

 

Panoszył się umiejętnością…”… co za kulpę zasadziłam??? Toć to “Puszył się umiejętnością” miało być.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Błędy niepoprawione przez brak czasu – wybaczcie. Ciężki żywot ucznia grzęznącego w ciemnych ścieżkach matematyki. Postaram się jak najszybciej wprowadzić korektę.

 

A powieść, droga Śniąca, zbliża się do 500 000 znaków. Wątpię, by ktoś zechciał przeczytać, zwłaszcza że początek… cóż, zaczynałam dość wcześnie, bo w gimnazjum… i pierwsze parę rozdziałków muszę porządnie “udojrzalić”, a to prędko nie nastąpi. Dlatego wolałabym fragmenty, ale, tak jak już pisałam, byłyby wyrwane z fabuły, zatem można byłoby na nich oceniać raczej styl, nie historię.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Dziękuję wszystkim za przeczytanie i komentarze :)

Jako że jest to pierwszy tekst, który tutaj wrzucam, spodziewałam się, że wraz ze swoim szortem zostanę zrównana z ziemią. A tymczasem, proszę, dowiaduję się, że potrafię nawet pisać poetycko, a ponadto (w miarę) bez błędów w polszczyźnie.

Na dobrą sprawę młody szczyl jeszcze ze mnie – ale wiem, że między innymi dzięki wam wiele się nauczę. Następnym razem postaram się nie hodować formy tak, by przerosła treść. Może uda mi się w najbliższym czasie wrzucić fragment dłuższej opowieści. I to bynajmniej nie poetyckiej. Dziękuję jeszcze raz :)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Janus to bóg decyzji i wyborów, uprawę roli zostawmy Demeter.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

(…) alchemik uśmiechnął się, widząc, jak jego wyjaśnienie zmieniło podejście młodego słuchacza, w którego oczach dostrzegł prawdziwy entuzjazm.

– Interesujące. Chętnie bym zobaczył, jak to działa. (…)

No tak. Ten “entuzjazm” powala.

Przepraszam, akurat to mnie rozśmieszyło :’)

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Mimo że hip hopu nie lubię, przeczytałam do końca.

Początek fajny, płynny, tyle że…

Mniej więcej od momentu z Fioną wykres atrakcyjności powyższego wiersza leci powoli w dół. W ostateczności powstaje więc smutna parabola.

 

Ale miał być to utwór “niepoważny”, więc rozumiem i się nie czepiam ;)

Rymy miejscami zaiste zasługują na uznanie.

Nie wiem dlaczego, podoba mi się zdanie: “Piję jak mleko czarny atrament”…

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Powiadasz, że bardziej zalatuje Hefajstosem…? Niewykluczone.

Z tytułem, Dwie Twarze, może chodzić o dwa wcielenia boga, rzymskie i greckie.

Ciekawa jestem, na co innego wpadłaś, Finklo, bo ja oprócz wyżej wspomnianego mam pustkę w głowie.

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Cóż, narrator kojarzy mi się z Aresem (tudzież Marsem, choć wolę wersję Grecką)…

Inny bóg wojaczki nie przychodzi mi do głowy, a na boga jednoznacznie wskazuje ostatni akapit.

 

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Roiło się trochę od nie-słów.

Nie-ustępliwy, nie-zmierny, nie-wysłowiony, nie-wypowiedziany, nie-opisany.

A to tylko w pierwszym akapicie.

Bacz, drogi Spectrum, na nie-słowa, albowiem specyficzne są. Mocno zwracają na siebie uwagę. wink Sama często mam z nimi problem. Oj, i to jak często. Pięknie brzmią, ale obok siebie już niekoniecznie.

 

Co do samego opowiadania: końcówka naprawdę buduje napięcie. Trzy ostatnie akapity wyszły Tobie najlepiej.smiley

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Nowa Fantastyka