- Opowiadanie: kchrobak - Lord

Lord

Nie było mnie przy tym, więc szczegóły mogą się odrobinę różnić...

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Finkla

Oceny

Lord

Zszedł do podziemi. Zatęchła woń wypełniła jego nozdrza. Otworzył ciężkie, zabezpieczone szyfrem drzwi. Wyciągnął dłoń w kierunku ściany i po chwili komnata wypełniła się blaskiem. Zerknął w lewo. Błękitne światło skrzyło się w gromadzonych przez lata starych mieczach, zbrojach, tarczach. Po prawej wisiały bardziej współczesne elementy ekwipunku. Karabiny, hełmy, mundury zapomnianych dawno jednostek, walczących w niepotrzebnych nikomu wojnach. Pewnym krokiem ruszył przed siebie. To, po co tu przyszedł, znajdowało się dokładnie naprzeciw wejścia.

 

Dopiął sprzączki butów, zacisnął pas. Poruszył barkami, by sprawdzić czy wszystko dobrze leży, czy nic nie ogranicza jego ruchów. Sięgnął po miecz i, za pomocą magnetycznych klamr, przymocował go sobie przy lewym biodrze. Opuszczając pomieszczenie założył maskę i narzucił kaptur.

 

***

 

Łomot ciężkich, okutych butów odbijał się echem od tonących w półmroku ścian stacji. Nie zwracając na nikogo uwagi, szedł w kierunku pojazdu. Ludzie rozstępowali się, unikali jego wzroku. Doskonale wiedział, że ci, których mija, zerkają z zainteresowaniem, patrzą na łopoczący, czarny jak krucze skrzydła płaszcz, na jego potężną sylwetkę. Za plecami słyszał szepty. Kylo. Kylo Ren. Komandor Najwyższego Porządku. Mistrz ciemnej strony Mocy. Ktoś zachichotał, ale Kylo postanowił to zignorować. Był zadowolony, że nie pojawił się żaden żartowniś, jakiś bardziej odważny czy pijany głupek. Musiałby wtedy… Ech. Po prostu, dobrze się stało.

 

Drzwi zamknęły się z cichym sykiem. Przyłożył dłoń do jarzącej się błękitem konsoli i w tym samym momencie pojazd ruszył. Zapadł się w fotelu i zamknął oczy. Za kilkanaście minut będzie na miejscu, ma zatem jeszcze trochę czasu, by wszystko dobrze przemyśleć, zaplanować.

 

Ktoś położył mu dłoń na ramieniu. Kylo uniósł wzrok. Jasnowłosa dziewczyna w białej zbroi star troopera uśmiechała się nieśmiało. Kask trzymała pod pachą, zaś na ramieniu wisiał ciężki blaster E-11. Baba szturmowcem. Ech, pomyślał, świat staje na głowie.

– Jesteśmy na miejscu… lordzie.

Podziękował skinieniem głowy i podniósł się z fotela. Był od niej sporo wyższy. Cofnęła się dwa kroki przepuszczając go przodem. Uśmiechnął się pod maską i opuścił pojazd.

 

Ludzie rozstępowali się przed nim. Niektórzy patrzyli z podziwem, inni z pogardą. Przedstawiciele obcych ras zdawali się wcale nie okazywać emocji. Ich twarze wydawały się być nieruchome, jakby odlane z tworzywa lub wyrzeźbione z drewna. Czy ktoś jeszcze, w ogóle, używa tego surowca?

Przed głównym wejściem, jak zawsze, stali strażnicy i sprawdzali wszystkich, którzy próbowali się dostać do środka. Ubrani byli w mundury formacji, której nie rozpoznawał. Nieważne. Podszedł do kontuaru, za którym stali.

– Witamy w naszych skromnych progach, lordzie – odezwał się pierwszy, kłaniając się uprzejmie.

– Wejścióweczkę poproszę – burknął drugi.

Za ich plecami wisiał kolorowy baner z napisem „Pyrkon 2016”. Kylo uśmiechnął się, wyciągając dłoń przed siebie i skupiając całą dostępną mu Moc w końcówkach palców.

 

Koniec

Komentarze

Uśmiechnęło mnie :) Też nie było mnie przy tym, więc wierzę Ci na słowo ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Spodziewałem się czegoś takiego :) Ale czytało się miło. Swoją drogą może przy takich okazjach pokazujemy nasze, zamknięte w zakamarkach duszy,  prawdziwe ja.

Sympatyczne i do uśmiechnięcia.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Całkiem niezłe i jakże na czasie! Przeczytałam z prawdziwą przyjemnością. ;-)

 

Lu­dzie roz­stę­po­wa­li się przed nim, uni­ka­li jego wzro­ku. Do­sko­na­le wie­dział, że ci, któ­rych mija, zer­ka­ją nań z za­in­te­re­so­wa­niem, pa­trzą na jego ło­po­czą­cy, jak kru­cze skrzy­dła płaszcz, na jego po­tęż­ną syl­wet­kę. – Czy wszystkie zaimki są konieczne?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@ homar

Ale spodziewałeś się, bo było to tak przewidywalne, czy ze względu na Twoją wybitną inteligencję i przenikliwość? ;-)

Też tak myślę, ale nie miałem okazji, w tym roku, pokazać swego ja. Może za rok.

 

@ regulatorzy

Nie, nie są potrzebne. Ale są to moje, własne zaimki i ja je lubię, bo dają mi radość i… już ich nie ma.

 

Poza tym, cieszę się, że Wam się podobało.

Czy to jest sygnaturka?

Kchrobaku, przykro mi, że odebrałam Ci trochę radości, ale widzę też, że zniosłeś to dzielnie i już umiesz się cieszyć. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

kchrobak – Najpierw jakiś przebłysk kobiecej intuicji. Tylko przebłysk bo jestem facetem co widać na avatarze.  Potem uznałem, że jednak nie, a na koniec okazało się że przebłysk był świetliście prawdziwy.

No, ja tak ciut za szybko domyśliłam się, w czym rzecz, ale nadal czytało się przyjemnie :) Sądzę, że przewidywalność bierze się w poszlak w pierwszym akapicie ;)

 

Poprawiłabym ten fragment:

Dopiął klamry butów, zacisnął pas. Poruszył barkami, by sprawdzić czy wszystko dobrze leży, czy nic nie ogranicza jego ruchów. Sięgnął po miecz i, za pomocą magnetycznych klamr, przymocował go sobie do pasa.

Fajny pomysł :)

Ostatnio oglądałem relację z Pyrkonu, fajna impreza musiała być. Za rok trzeba się wybrać.

@ homar

Czyli jednak ze względu na własną błyskotliwość. Co dla mnie też jest pociechą, bo w dalszym ciągu mogę myśleć, że tekst jest niebeznadziejny :)

 

@ Werwena

Chyba masz rację, co do pierwszego akapitu. Pomysł był taki, by od samego początku wszystko było uczciwie wyłuszczone. Skromnie, ale bez żadnych krętactw, co najwyżej z niedomówieniami. I by właśnie to tworzyło pewien nastrój historii. I chyba trochę się udało :)

 

@ belhaj

Dzięki.

Stąd też i moja motywacja. Zwłaszcza po obejrzeniu zdjęć cosplayerów wzrosła. Tak sobie myślę: coś trzeba mieć mocno %#$%*(*&*$W w głowie, żeby się tak przebierać… zazdroszczę co poniektórym :)

Czy to jest sygnaturka?

Nigdy nie byłem na żadnym zlocie fantastów. Naprawdę można tam spotkać Kylo Rena? Albo Arwenę? Tudzież nekromorfa z Dead Space?

To musi być ciekawa impreza!

Być może dlatego do ostatnich zdań nie wiedziałem do czego zmierza ten ładny i zgrabny szort.

 

Ciekawym tylko, co Kylo zrobił z całą tą Mocą, skupioną w koniuszkach palców ;-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nadające się na reklamę Pyrkonu ; )

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Bardzo fajne opowiadanie. Czytało się naprawdę dobrze. :)

Cóż powiedzieć… wzięło mnie! :)

Czytałam nie myśląc nawet o puencie (z lenistwa), a tu nagle końcówka – puf!

I odżyły weekendowe wspomnienia. Ostatni akapit, rzewny banan na twarzy.

Kylo Renów oczywiście jak mrówków na Pyrkonie było… kto wie, może minęłam gdzieś tego prawdziwego?

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Sympatyczny tekścik, uśmiechnął. Misie.

Babska logika rządzi!

@ thargone

Też nie byłem i ten tekścik jest takim głosem tęsknoty, trochę. A jak twierdzi Ghlas cailin Kylo Renów jak mrówków, to i pewnie spotkać można było też sporo. Choć akurat Arweny bym się nie spodziewał – chyba już minęło trochę czasu i moda na Arweny się skończyła.

Co do skupiania mocy w końcówkach palców, to możliwości jest kilka, ale uznałem, że najlepsze będzie niedopowiedzenie. Choć jeden z moich kumpli twierdzi, że to powinien być prawdziwy Kylo i słuszne by było, gdyby po prostu udusił kolesia od biletów.

@ Ghlas cailin

Sprawiłaś mi wielką przyjemność swym komentarzem, bo to jest chyba to, o co mi chodziło. Żeby nie prowokować do zastanawiania się, odkrywania sedna sprawy, domyślania się ukrytych znaczeń, zanim coś się samo nie wydarzy. Ja wiem, że to trudne. Sam tak mam, że w większości przypadków staram się doszukać tego drugiego dna (i czasem się to udaje), zanim opowieść doprowadzi do puenty. I, niestety, mam też wrażenie, że czasem to trochę odbiera radość płynącą z poznawania dobrych historii.

A przy okazji, zazdroszczę tego Pyrkonu. Fajnie musiało być, tylu Kylo Renów i nie tylko…

 

@ Nevaz & koza & Finkla

Bardzo mnie cieszy Wasza przychylna opinia, bo choć tekst nie odleżał po napisaniu ani chwili, to w trakcie starałem się jednak dobrze przemyśleć, to co chcę napisać – co niezbyt często mi się zdarza :)

 

 

 

Czy to jest sygnaturka?

Cóż, całkiem miła scenka. A i puenta ciekawa. Miło.

 

Fajne! Podobało mi się :)

Przynoszę radość :)

Zaciekawiło i uśmiechnęło. Rozrywkowy szort. Podoba mi się. yes

Nowa Fantastyka