- Opowiadanie: Bohdan - Gdzieś Wysoko Stąd

Gdzieś Wysoko Stąd

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Finkla, regulatorzy

Oceny

Gdzieś Wysoko Stąd

Bóg była zdenerwowana. Nie dość, że na Ziemi czczą ją jako mężczyznę, to co gorsza ilość wiernych spadała w zastraszającym tempie. "To moja wina – pomyślała Jahdzia – stworzyłam faceta, żeby przy jego pomocy powiększyć zastępy lesbianiołów. Teraz wszystko obraca się przeciwko mnie. Męczę się z tym od tylu tysięcy lat, a jest coraz gorzej. Mężczyźni wymyślili buddyzm. Na początku było tylko kilku zapaleńców, obecnie liczba sięga kilku milionów i stale rośnie! Religia bez absolutu? To co, mam się zarejestrować w urzędzie pracy, jako bezrobotna? Już dawno byłam zaniepokojona, więc postanowiłam wysłać kogoś do miejsca moich pierwszych eksperymentów z facetami. Krainę nazwałam Judeą, ale później zmieniłam na Izrael, bo brzmi mniej obciachowo. Mój wybór padł na Gośkę, jedną z inteligentniejszych lesbijek. Wszystko poszło dobrze. Gonia spisała się na medal. Nasz numer z płonącym krzakiem wszystkim zaimponował, a rozstąpienie się wód morza, olśniło zarówno wiernych, jak i ateistów. Wydawało się, że wszystko idzie ku lepszemu. Niestety, później jakiś typ postanowił opisać losy Małgorzaty i zmienił jej imię na Mojżesz.

 

***

 

Nie poddałam się. Z mojego polecenia w Judei pojawiły się trzy osoby z niebiańskiego dworu. Maria i Józia miały być rodzicami Janiny. Owszem, plan był ryzykowny. Dwie kobiety bez mężczyzny? Rodzicami? Sądziłam, że pokażę ludziom szczęśliwą rodzinę, w której facet jest zbędny. Poza tym, za pośrednictwem Janiny, uczyniłam kilkakrotnie małe czary – mary, aby umocnić jej pozycję w oczach wiernych. Ci natomiast, zareagowali zupełnie inaczej niż się spodziewałam. Skazali lesbę na śmierć. Wytłumaczyłam jej, że to nawet dobrze. Postanowiłam wykorzystać ten fakt i wskrzesić Jankę po egzekucji. Tak uczyniłam. Czekałam na rozwój wydarzeń. No i co? Jakiś pisarzyna opisał historię, nawet z sensem, nie powiem, lecz przy okazji zmienił imiona głównych bohaterów. Odtąd Józia stała się Józefem, a najważniejsza, Janina, która miała odmienić mój byt – Jozue. Szczęśliwie, Marysia pozostała przy oryginalnym nazewnictwie, co zaowocowało tym, że przynajmniej jedna kobieta jest czczona do dziś. Choć przez niewielki procent ludzi. A do mnie ciągle mówią, jak do faceta, niestety. To jest takie irytujące!

 

***

 

– Archalesbianioły, przyzywam was! – Jahdzia postanowiła wezwać najbliższe doradczynie. Chwilę później otworzyły się drzwi, po czym w pomieszczeniu zjawiła się kobieta.

– Na rozkaz, Pani Boże – rzekła niebieskooka blondynka. Miała na twarzy dość ostry makijaż, na paznokciach różowe tipsy. Ubrana była w biały podkoszulek i czarną spódniczkę mini. Nosiła buty na wysokim obcasie. Jej sutki sterczały zmysłowo, co oznaczało brak stanika. Czuć było od niej intensywny zapach perfum, prawdopodobnie francuskich.

– Witaj Michalino – odpowiedziała Jahdzia.

W tej chwili do sali konferencyjnej weszła druga doradczyni. Z wyglądu zupełne przeciwieństwo poprzedniczki; Koszulka „Nirvany", postrzępione jeansy, na stopach dziurawe trampki. W powietrzu pojawił się zapach dymu tytoniowego i potu. Spojrzała zmęczonym wzrokiem w kierunku bóstwa i powiedziała:

– Przybyłam na Twe wezwanie, Pani Boże.

– Cześć, Gabrielo. Wezwałam was tutaj… Hej! Co się z wami dzieje? – zapytała Bóg.

– Nie mogę stać tak blisko Gabi! – poskarżyła się Michalina – śmierdzi od niej jak z szamba, to jest niedopuszczalne.

– Zamknij się, ty lampucero – Gabriela nie pozostała jej dłużna – jak patrzę na ciebie, to mnie zbiera na wymioty, dmuchana lalo.

Jahdzia nie wytrzymała.

– Czy was Bóg opuścił?! – grzmiała.

Spojrzały na nią pytająco.

– Znaczy… hmm… nie to chciałam powiedzieć – wyjaśniła – przez was już nie wiem, co gadam. Nie obchodzą mnie wasze niesnaski, załatwiajcie je między sobą, ale nie tutaj! Zrozumiano!?

Skinęły głowami.

– No, dobrze. Teraz czekam na wasze propozycje, dotyczące od tysiącleci tego samego, czyli jak wytłumaczyć ludziom, że bóstwo, w które wierzą jest kobietą.

– Wydaje mi się – odezwała się Gabriela – że najwyższy czas dać sobie spokój i wysłać na ziemię Cztery Amazonki Apokalipsy. Próbowałyśmy już wszystkiego, bez rezultatu. Zresztą od jakiegoś czasu przyrost naturalny mężczyzn rośnie, co powoduje przepełnienie piwnicy.

– Tak, wiem o tym – przyznała Pani Bóg – Lucyna uskarżała się na to. Znalazłyśmy jednak wyjście z sytuacji. Poradziłam Lusi, aby torturowała tych najgorszych, resztę ma szybko dezintegrować.

– Ja uważam, że można jeszcze raz spróbować z mesjaszką – wtrąciła Michalina – lecz tym razem należy zmienić miejsce zrzutu.

– To ciekawe, co proponujesz – zamyśliła się Jahdzia – jakieś sugestie?

– Sądzę, że najlepsza byłaby Polska – odpowiedziała blondynka.

– To bez sensu – wtrąciła Gabriela – oni nikogo nie lubią, nawet siebie. Kraj bez jakiejkolwiek tolerancji. Lesbijka nie przeżyje tam nawet tygodnia.

– Zapominasz, że jest jednym z niewielu miejsc, gdzie wciąż jest żywy kult Marysi – ripostowała Michalina.

– Paradoksalnie, możesz mieć rację – zgodziła się Gabi.

– Dobrze, za waszą radą poślę jeszcze raz mesjaszkę – odezwała się Bóg – tym razem nie do Izraela, lecz do Polski. Propozycje personalne?

– Wydaje mi się, że mam idealną kandydatkę – odrzekła Michalina – nazywa się Magdalena Środa.

Koniec

Komentarze

pomysł ciekawy, uśmiechnęłam się parę razy. Trochę niewykorzystany motyw - można było fajnie wytłumaczyć 'narodziny z dziewicy' - no bo była lesbijką ;) a tak to fragment z Józią, Marią i Janiną wyszedł naciągany. Końcówka też mi niezbyt podeszła - można było jakoś lepiej rozwinąć a nie serwować żarcik personalny. Ale czytało się całkiem nieźle.

Dziekuję Bella, wiesz, "przeniosłem na papier" ten krótki przekaz myśli, chyba własnie po to, żeby czytelnik (pobobnie jak Ty) uśmiechnął się kilka razy. Ostatnio ukazało się na stronie kilka cięższych tekstów o tematyce teologicznej, chciałem ukazać postać Najwyższego/szej i Jego/Jej otoczenie "nieco" inaczej. Pozdrawiam.

Mastiff

fajnie się czytało i niby pomysł odświeżany tyle razy, a cały czas aktualny. Mi sią podobało. Niedawno sam umieściłem opowiadanie, w którym wykorzystany był polityk i nie zrobiło to na czytelnikach wrażenia:)
tymbardziej życze powodzenia

Dziękuję, masztalski. Wiesz kolego, umieściłem Środę w tym krótkim eseju nie dlatego, że była politykiem. Jest jedną z najbardziej znanych, polskich feministek. To zadecydowało. Pozdrawiam serdecznie...i cieszę się, że Ci się podobało:).

Mastiff

rozumiem twój wybór i uważam że jest bardzo trafny:)

Super! Jahdzia :))) Dobry pomysł, może i był już poruszany ten temat, ale który nie był? Tutaj wszyscy cierpią na ściśnięcie tyłków, zamiast po prostu czerpać radość z czytania...

Drobne uwagi (naprawdę drobne):
- "Miała na twarzy dość ostry makijaż, na końcach palców przymocowane, różowe tipsy." - może lepiej: na paznokciach różowe tipsy?
- może jeszcze śmieszniejsza byłaby Michalina Andżelina? ;)
- i spacje po wielokropkach.

Dziękuję czarna koteczko. Z Twoich rad chętnie skorzystałem (tipsy i spacje), natomiast zostanę przy Michalinie. Nie chciałbym w moją historię wplątać dodatkowo biednego mistrza Michała Anioła:). Serdecznie pozdrawiam.

Mastiff

Tekst tak dalece obrazoburczy, że mi się podoba, a na dodatek ta Środa... Myślałem doczytując o Lady Gaga, która ma juz miliony wyznawców ;) 

Niezła sugestia ze Zgagą, tylko tutaj bardziej pasował ktoś z realiów naszej ojczyzny kochanej:). Dziękuję, Ibastro i pozdrawiam.

Mastiff

''...sterczały zmysłowo...''. ;p Widzę, że religijne klimaty są ostatnio na topie. Spoko praca, było śmiesznie!

Pozdrawiam!

Jakiś wysyp obrazoburczych dzieł mamy ostatnio. Podobało mi się wszystko, oprócz puenty, a to z tego powodu, że owej kobiecinki nawet nie kojarzyłem. Musiałem w wiki sprawdzać cóż to za gadzina jedna.

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Oj fasoletti:) Środa ci da "gadzina jedna"

Fakt, z Madzią lepiej nie zadzierać.

Mastiff

Hmm... jak już się uparłeś, zeby Twój Bóg był żeńskiego rodzaju, to po co nazwy historyczne typu Judea i Izrael? Zresztą kolejność, jeśli już, to powinna być odwrotna. Izra - el znaczy: "ten, który walczył z Bogiem" - i odnosi się to w obydwu przypadkach do rodzaju męskiego znaczit: Jakub walczył we śnie z Jahwe. Więc mogłeś nazwać kraj hmm... bo ja wiem, Cipylandią albo Kurwidołkiem, ale żeby zaraz Izraelem? Co do reszty to się nie znam.

Rozumiem szoszoon, każdy ma prawo do swojej opinii.

Mastiff

Od czytania tego tekstu oczy niemiłosielnie szczypią a zdrowy rozsadek podpowiada, aby porzucić przechodzenie do kolejnej linijki. Temat na emocjonalnym poziomie 15-latka, niesmaczny i wcale nie kontrowersyjny. Bardzo źle się to czyta.

Do konsp. Zajerestrowałeś 15 minut wcześniej, przed dodaniem opinii, profil na NF. Troche dziwne, nieprawdaż? Moim zdaniem na stronie powinny być widocznie adresy IP, bo czasami odnoszę przedziwne wrażenie, że niektórzy dokonują kilku wpisów, tylko pod innymi nickami. Moderator do roboty!

Mastiff

Ojoj nie łatwo przyjmuje się krytykę prawda? Lepiej uknuć teorię spiskową, że jedna osoba o wielu nickach niszczy karierę literacką. Czuję w powietrzu spisek. Weszłam na stronę, wpadłam na Twój tekst i musiałam się zalogować, po poziom mnie zmiażdżył. Przeczytałam inne Twoje teksty. Są słabiutkie. Nikt nie odbiera Ci mocy stwórczej, widzę, że masz tutaj swoje grono odbiorcze. Więc do dzieła. Byle nie poza ramami tego portalu.

Hehe, a to dobre jest!

Mastiff

Co mianowicie? Że bezczelnie mam tylko jeden nick czy to, że mi Twoja twórczość nie przypadła do gustu?

Wszystko, co piszesz bardzo mi sie podoba.

Mastiff

Cieszę się, chociaż jednemu z nas coś się podoba. Bo ja np. nie rozumie konstrukcji stylistycznej tytułu. Czy on jest zbudowany według zasad języka polskiego?

Że tak się wtrącę, konstrukcja stylistyczna tytułu jest na pewno bardziej zgodna z zasadami polskiego, niż zwrot ''ja nie rozumie' :P

No tak, skoro się mądrzę, to powinnam pamiętać o ogonkach. Poprawię się, Ale nie wystarczy powiedzieć, że jest zgodne, bo mnie to nie przekonuje. I dlaczego Janina jest Jezusem?  Generalnie ta przemiana w myśl zasad "Seksmisji" trąci stęchlizną.

konsp, jeśli czegoś nie rozumiesz (ja nie rozumie... uwielbiam to po prostu), to nie znaczy, że jest to głupie. Być może, zanim zwrócisz komuś uwagę na wydumane błędy, najpierw popatrz na swoje wypowiedzi? Jest tam co poprawiać, oj jest. Należy przypomnieć sobie zasady pisowni "nie" z różnymi częściami mowy.

Zastanówmy się więc: czy wiecznie spięte pośladki nie są główną przyczyną problemów z wypróżnianiem?

Ponadto - nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli rejestrujesz się jako kobieta, dlaczego używasz formy męskiej? Mój czujnik drży. Troll! Troll! Troll!

Ogonkach... ROTFL!

Jestem kobieta nie cierpiącą na zaparcia intelektualne i używam żeńskich form czasowników. Czytamy ze zrozumieniem. I pytam uczciwe - czy mnie sie to musi podobać? czy stosujecie tu taką zasadę - jak Ci się nie podoba to wypad? Ok zrobiłam błedy, przyznaje się bez bicia, ale czy ktoś mi wreszczie objaśni tytuł?

tekst nikomu nie musi się podobać, ale stwierdzanie, że tekst jest 'na poziomie 15-latka, a od czytania szczypią oczy' i uważanie jeszcze takiego komentarza za krytykę, jest żenujące. Faktycznie, z taką 'krytyką' to lepiej wypad - nic ona nie wnosi.
Jeżeli tak bardzo odczuwasz potrzebę, żeby ktoś wyjaśnił Ci tytuł, to proszę: znasz wyrażenie 'gdzieś daleko stąd'? Mówi ono, że akcja odbywa się w odległym miejscu. Do tegoż wyrażenia nawiązuje tytuł, jest to gra słów - zamiast 'daleko' - które większość czytelników sobie wstawi w domyśle, mamy napisane 'wysoko' - czyli doprecyzowanie, że to domyślne 'daleko' znajduje się w górze. Co z kolei stanowi sugestię, że chodzi o Niebo, w którym urzęduje Bogini Jahdzia. Forma jest jak najbardziej poprawna gramatycznie. Połączenie "okolicznik miejsca+stąd" analogicznie do wyrażeń: kilometr stąd, daleko stąd.

"Cieszę się, chociaż jednemu z nas coś się podoba." - faktycznie, żeńska forma... Ja widzę zaparcie intelektualne i to naprawdę sporych rozmiarów. Idź stąd, trollu.

O Jahdzia... A ja chciałem tylko napisać krótką, zabawną opowieść...

Mastiff

Chciałeś ale nie wyszło. I podejrzewam, że nie tylko mnie się nie podoba. Pojęcie konstruktywnej krytyki chyba jest Wam obce. Jak mi się nie podoba, to nie wystarczy napisać - to wymiot na przykład, tylko poprzeć to jakimiś argumentami. Dlatego nadmieniłam, że dla mnie to twórczość na poziomie piętnastki. I przypisanie istotom boskim swojskich mian kalendarza polskiego jest pomysłem chybionym. No i jeszcze te sterczące sutki, pomocy. Czy mają działać pobudzająco na wyobraźnie? Może w tanich romansach. Dlaczego mnie stąd wypędzacie i obrażacie? Bo zaburzam Wam aurę płytkiej, wzajemnej adoracji?

Drodzy czytelnicy, dzisiaj zaprezentuję Wam typowy przykład konstruktywnej krytyki:

"Od czytania tego tekstu oczy niemiłosielnie szczypią a zdrowy rozsadek podpowiada, aby porzucić przechodzenie do kolejnej linijki. Temat na emocjonalnym poziomie 15-latka, niesmaczny i wcale nie kontrowersyjny. Bardzo źle się to czyta."

:))) A poniżej:

"Jak mi się nie podoba, to nie wystarczy napisać - to wymiot na przykład, tylko poprzeć to jakimiś argumentami."

Czysta hipokryzja. Trafione w sedno, tylko dlaczego sam(a) się do tego nie stosujesz? Nie musisz odpowiadać, to było pytanie retoryczne. Zapraszam do słownika, tam jest wyjaśnione pojęcie konstruktywnej krytyki. Ty go po prostu nie rozumiesz. EOT

"Temat na emocjonalnym poziomie 15-latka, niesmaczny i wcale nie kontrowersyjny. Bardzo źle się to czyta." Czy nie uważasz tego za argument? Fakt, że tekst jest dla mnie niedojrzały, płytki, nieśmieszny, kwazi kontrowersyjny, ciezki do czytania? To nie są argumenty? Ja przynajmniej je wymieniłam, choć tego nie zauważasz. Od Was, oprócz tego, że jest śmieszny, nie usłyszałam nic konkretnego.

Zrobiłeś to, co miałeś w intencji, opowieść jest krótka i zabawna. Co chwila się śmiałem, zapluwając monitor świeżymi krakersami. Lesba w koszulce Nirvany, francuskie perfumy w niebie i typy zmieniające prawdę w fałsz - komiczne. Lecz dwusekundowa refleksja przyniosła mi skojarzenie, że to opowiadanie jest niczym zapiekanka z Lidla w mikrofali. Skłoniła mnie do porzucenia początkowego apetytu na rzecz ogólnozmysłowego zniesmaczenia. Próbowałem jakkolwiek doszukać się czegokolwiek, chociaż w ćwierci tak absurdalnego jak w Monty Pythonie, co dodałoby znacznej wartości całemu opowiadaniu, ale próżno było szukać. MP dziwnym trafem przewlókł się leniwie przez moje myśli podczas czytania tego. Jednakże wcale nie mam zamiaru ujmować czegoś autorowi tegoż.
Tak jak koleżance, którą tu tak srogo z bogiem na ustach kamienujecie, nie podoba mi się to. Napisane w 15 minut i rzucone bez edycji, namysłu. Niemniej jednak pomysł uważam za świetny fundament pod coś na kształt Seksmisji w pythonowskim sosie przyprawioną ostrym curry z rodzaju Carlina. Wtedy, razem z nieco szerszymi opisami i bardziej rozbudowanymi dialogami byłoby o niebo lepsze w smaku, a tak zaserwowałeś nam taką właśnie podłą, sflaczałą, gumowatą zapiekankę z Lidla. Nawet psa tym poczęstować się można. Na opakowaniu powinno być ostrzeżenie ministra zdrowia, że jakakolwiek styczność z tym materiałem grozi odmóżdżeniem, paraliżem, asfiksją, częstoskurczem i atakiem anafilaktycznym. Czy jest na sali lekarz, albo chociaż niech dobry kucharz się znajdzie?

Użytkownik JRWW zarejestowany/a  wczoraj, zaledwie kilka godzin po konsp. Sprytne! Sami debiutanci rozczytali się w mojej opowieści...
Bellatrix, czarnakotko - mam prosbę, przestańcie karmić trolli.

Mastiff

Zostaliśmy zdemaskowani! Ratujmy się, póki jeszcze stopy nie pokaleczone!

A wiesz, że jest takie coś jak zbieg okoliczności?

Uważasz, że trzeba mieć papiery fantastyczne, żeby wiedzieć co jest dobre a co złe? Nieprawda. Przestańcie karmić trolli. To fajne stwierdzenie. Ale ja jestem głodna argumentów, czekam. A autor kompletnie nie potrafi bronić swego dzieła. Przykre. Jest dobre i kropka prawda?

Ta wojna tutaj przypomina mi jak kiedys na jednym portalu wstawiłem wiersz o zgwałceniu dziecka przez księdza. Tam to sie dopiero jaja działy w komentarzach.

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Czytająć komentarze, zapomniałam, cóż chciałam napisać.Oo.
Ale pamiętam, że wczoraj, zanim jeszcze dodałam swój tekst, przeglądając inne, trafiłam na ten.
Przeczytawszy początek - bardzo mi się spodobało, bo w sumie nie każdy potrafiłby drwić z wierzeń w taki sposób, który nie wydawałby się niesmaczny.
Co prawda dalej już było trochę inaczej, ale i tak chyba zaufam pierwszemu wrażeniu.
No dobra, ma to też związek z tym, że lubię się przeciwstawiać opiniom innych ludzi.  (Nieludzi też, jeśli o to zapytacie.) ;))

Dzięki, Istoto za opinię. Moim celem było napisanie krótkiej, wesołej opowieści (co zaznaczyłem dużo wyżej, pod komentarzem Bellatrix). Nie chciałem obrazić kogokolwiek ani urazić czyichkolwiek udczuć związanych z religią. Dziękuję za opinię i cieszę się, że ci się podobało. Pozdrawiam.

Mastiff

Bohdan, nie przejmuj sie. Zawsze znajdzie się banda świętojebliwych obrońców wiary, zarejestrowanych przed pięcioma minutami i przypadkiem wpadająca akurat na Twój tekst. Znam to z autopsji na innych portalach... Tak, że nie ma sobie co brać do serca, tylko trzeba olać.

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Dzięki kolego, tak właśnie przypuszczałem. Pozdrawiam

Mastiff

Moich uczuć religijnych nie obraziłeś, jakoś nie po drodze mi z Kościołem.

Aż dziw, że w tej dyskusji brakuje zdania:
"Gdzie jest KRZYŻ?! "

Ciekawy pomysł, chociaż zabrakło mi trochę mocniejszej puenty na koniec. Fajny tekścik.

Pozdrawiam.

Dziękuję, Eferelin. Wiesz, czasami "coś mnie kusi", żeby powrócić jeszcze kiedyś do tematu, ale w tej chwili pracuję nad dwoma opowiadaniami jednocześnie. Jeszcze jednego mógłbym nie przezyć:). Również pozdrawiam

Mastiff

Mnie się podobało. Zabawny, lekki tekst.
Nie mam się do czego przyczepić. Długość ok, wątki fajnie zarysowane, nieprzegadane, końcówka w zasadzie też w porządku (chociaż podsunięty w komentarzach pomysł z Lady Zgagą bardziej mi przypadł do gustu, hehe).
Błędów szczególnie nie wypatrywałam, ale to i owo by się znalazło, zwłaszcza jeśli chodzi o interpunkcję.

A najbardziej uśmiałam się przy:

"Bóg była zdenerwowana"
"Krainę nazwałam Judeą, ale później zmieniłam na Izrael, bo brzmi bardziej obciachowo"
"Cztery Amazonki Apokalipsy":D

Pozdrawiam

Dziękuję Selena, interpunkcja to mój odwieczny problem, przyznaję:). Cieszy mnie obiór opowiadania taki, jak Twój ("uśmiałam się"), bo w tym celu zostało napisane. Pozdrawiam

Mastiff

Sympatyczny tekst, uśmiechnęłam się kilka razy. :-) Jahdzia rządzi! :-) Lucyna też świetnie wygląda.

Zgrzytnęli mi doradcy, których zwołała Bóg. Dlaczego nie doradczynie? I co się stało z Rafaelem? Teoretycznie istnieje imię Rafalina.

Z drobiazgów technicznych: usuń zbędny tytuł i dziurę na końcu. Otagować, po wykonaniu zameldować.

Babska logika rządzi!

Daj spokój, ten tekst jest starszy od Ciebie:)

Mastiff

Jesteś bardzo miły. A w bibliotekach można przechowywać i starocie. :-)

Babska logika rządzi!

Bohdanie, tak jak to sobie zamierzyłeś – szort wywołał kilka uśmiechów, rozbawił i odprężył.

I pomyśleć, lata minęły, a Magdalena Ś. wciąż na topie! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Gdzieś mi wpadł w oko jakiś przecinek, ale czytało się dobrze :)

Znam tylko pięć liter ;)

Nowa Fantastyka