- Opowiadanie: UngardHandwick - Proxima Centauri b

Proxima Centauri b

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Biblioteka:

Użytkownicy

Oceny

Proxima Centauri b

37719 b.a. (136 a.o.), Proxima Centauri b, fragmenty odnalezionej książki „Wspomnienia z drugiego domu”, N. Cook.

[…] Z początku było dziwnie. Ważyłem ponad stówę! Od tego najbardziej bolały mnie stopy. Na szczęście specjalne podeszwy pomagały korygować sylwetkę dopóki mięśnie nie zwiększyły swoich możliwości. Co innego z tym mrowieniem karku. Przypuszczałem, że to bliskość czerwonego karła wykazuje oddziaływanie, którego nie przewidzieliśmy. Proxima, nomen omen, znajdowała się najbliżej Terry, więc naturalnie wybrano ją jako pierwszy układ do zasiedlenia. Egzoplaneta była wspaniała. Gęsta, ciepła atmosfera, przyjmująca tu postać wiecznie różowego nieba, pozwalała na zdjęcie kombinezonu. Maska tlenowa była niezbędna tylko przy dłuższych wypadach. Plaże, okalające rozległe oceany, przypominały egzotyczny raj. Wśród rozbłysków gwiazdy pierzaste chmury pierzchały niczym kaczki po rzuceniu kamieniem do stawu. Pierwszy zginął Jones. Rozerwało go na strzępy i zostawiło cieknące zwłoki niedaleko składu materiałów. Następnie Elle i Tormansky. Wtedy dostrzegliśmy schemat. Ciała były mokre i poszatkowane, a miejsca zgonów załogi pokrywały się z zasięgami niezwykle mocnych pływów powodowanych polem grawitacyjnym pobliskiego karła. Uruchomiliśmy transmiter, ale na odpowiedź z Terry należało czekać 8 lat. Pilnowaliśmy się. Mimo to dopadło Novak i Zhenga. Następnie Thralla, Cortez, Hackert… Po 8 latach zostałem sam. Przerażony. Na granicy szaleństwa powodowanego samotnością i nieustającym mrowieniem wbijałem wzrok w odcinającą się na różowym niebie wieżę transmisyjną. Ciemna, podstępna woda podchodziła pod jej stalowe podpory. Łowiła.

Koniec

Komentarze

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony całkiem przyjemny i zgrabny tekst, z drugiej aż szkoda, że fabuła nie została bardziej rozwinięta. Jednak spodobała mi się cała koncepcja, wywołało lekki dreszczyk, napisane też poprawnie. Co mi tam, rzucę polecajką do biblioteki. ;)

Zostaw ten żyrandol.

Dlaczego to takie krótkie? Zostałam zaintrygowana i nie dałeś mi Autorze porządnej cegły do lektury. Taka forma szorciaka bardziej kojarzy mi się z prologiem do czegoś większego, bo nie jest to zamknięta historia. Trudno mi cokolwiek więcej napisać – poprawnie, ciekawie, ale za krótko. 

Mam nadzieję, że to przystawka do czegoś większego. 

Też poczułam się zaintrygowana, choć sci-fi to nie do końca moja bajka i moje klimaty. Niemniej tekst został wprawnie napisany i widać tu pomysł na jakąś większą historię. Gdybyś autorze, zechciał jeszcze kiedyś zawitać na forum, zachęcam Cię do wrzucenia dłuższego tekstu :)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ot, krótka wzmianka o dramatycznych wydarzeniach mających miejsce na przestrzeni ośmiu lat. Zaciekawiło, ale co z tego, skoro nic nie zostało wyjaśnione.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, nieźle się zaczyna, ale mam wrażenie, że opowieść nie jest zakończona. Nic nie wiemy – czy bohater przeżył, co ich utrupiało, co odpowiedziała Ziemia…

Plaże, okalające rozległe oceany, przypominały egzotyczny raj.

Czyli co okalało, a co było okalane? Dwuznaczna konstrukcja.

Babska logika rządzi!

Szkoda, że nie rozwinąłeś historii :(

Nowa Fantastyka