- Opowiadanie: Feliksg - Jak wysoko lata drozd?

Jak wysoko lata drozd?

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Biblioteka:

NoWhereMan, regulatorzy

Oceny

Jak wysoko lata drozd?

 Przez dziurę w ceglanej ścianie kamienicy widać zarys Człowieka. Siedzi przy małym rozbitym lusterku, ustawionym na drewnianym biurku. Nakładanie makijażu zajmuje mu zwykle dziesięć minut. W perspektywie wyjścia do pracy jest to zabierająca czas czynność, jednak jeśli obowiązki wymagają białego podkładu i czerwonej pomadki, mijające minuty nie mają znaczenia. Na koniec przygotowań trzeba starannie wytargać włosy, wygiąć kołnierz koszuli i włożyć za duże buty z dziurą, przez którą widać mały palec. Opuszczenie mieszkania zajmuje trzydzieści sekund. Drzwi pozostają otwarte, w końcu nie ma tam nic wartościowego.

Człowiek idzie pełen radości wzdłuż zniszczonych budynków, huśtawki z zerwanym łańcuchem i wypaloną przestrzenią, która jeszcze kilka lat temu była parkiem pełnym kwiatów. Droga do pracy zajmuje mu pięć minut. Obóz pozostałych ludzi jest widoczny z jego okna. Wszystkie kamienice, zasłaniające widok przez lufcik na plac, zawaliły się pod wpływem zniszczeń. Po przebudzeniu spoglądał na nieliczne formy życia, rozpoczynające kolejny trudny dzień.

– Przeżyłem po coś – powtarzał w myślach.

Już w połowie drogi do Człowieka dobiega grupa dzieci. Chłopczyk, z bandażem na połowie twarzy, złapał klauna za rękę i wraz z resztą swoich rówieśników pchał w stronę obozu. Człowiek zauważył, jak na zerwanej huśtawce osiada zmęczony długim lotem drozd.

– Przeciw zagładzie broniłem się rzeczywistością. Nie sądziłem, że ktokolwiek jest w stanie zwalczyć taką defensywę – myślał, za każdym razem, gdy wkraczał na teren pełen prowizorycznych namiotów i ocieplających je palenisk.

Cały dzień zabawiał dzieci, odwracając ich wzrok od lamentujących rodziców, stojących nad małym ciałem. Gdy tylko któreś z pociech zauważało tę sytuację, natychmiast wymyślał wytłumaczenie, najczęściej wystarczająco konkretne, że nikt nie zadawał więcej pytań.

– Podstępny chochlik nie pozwala waszym znajomym się obudzić. Musimy zaśpiewać im głośną piosenkę, może wtedy usłyszą! – zachęcał, chwytając do prowizoryczny bębenek i energicznie wstając od ogniska.

Drozd przyglądał się wszystkiemu z huśtawki. Bez wątpienia Człowiek pełnił funkcję najtrudniejszą ze wszystkich. Wiedział o tym, dlatego w oczach reszty mieszkańców był wybawicielem. Nastała noc. Klaun odprowadził każde dziecko do namiotu, samemu udając się w stronę mieszkania. Nagle poczuł silny niepokój, dokładnie taki sam, jak kilka lat temu, gdy po zbiciu własnego syna wyszedł do pobliskiego baru, który kilka chwil później przestał istnieć.

Tym razem widział drozda, spoglądającego w niebo. Usłyszał świst, a noc zmieniła się w płomienny dzień. Ostatnią myślą, jaka przeszła przez jego przerażony umysł, było obarczenie winą decyzji pojedynczych osób, które nie dały mu wystarczająco dużo czasu na poprawę. Człowiek w swej bezradności oparł się o huśtawkę. Wystraszony drozd zerwał się i próbował odlecieć. Wtedy pocisk uderzył po raz drugi.

Koniec

Komentarze

Feliksieg, tekst jest tak króciutki, że powinieneś zmienić oznaczenie na SZORT.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zrobione :)

Dziękuję. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Choć to zaledwie scenka, pozwala zobaczyć tragizm wojny. Czy dobrze rozumiem, że Człowiek zajmuje się dziećmi, usiłując zabić wyrzuty sumienia? Nie pojmuję roli tytułowego drozda.

Wykonanie pozostawia nieco do życzenia.

 

trze­ba sta­ran­nie wy­tar­gać włosy, wy­giąć koł­nie­rze ko­szu­li… –> Koszula ma jeden kołnierz.

 

buty z dziu­rą, przez którą widać ma­łe­go palca. –> …buty z dziu­rą, przez którą widać ma­ły palec.

 

Czło­wiek idzie pełen uśmie­chu… –> Czy można być pełnym uśmiechu?

Może: Czło­wiek idzie, pełen radości

 

kilka lat temu była ob­ro­śnię­tym kwia­ta­mi par­kiem. –> Kwiaty rosną w parku, ale raczej go nie obrastają.

Może: …kilka lat temu była par­kiem pełnym kwiatów.

 

gdy wkra­czał na teren mnogi od pro­wi­zo­rycz­nych na­mio­tów… –> To nie teren był mnogi, mnogie, czyli liczne, mogły być namioty, które na nim stały.

Proponuję: …gdy wkra­czał na teren pełen pro­wi­zo­rycz­nych na­mio­tów

 

– Pod­stęp­ny cho­chlik nie po­zwa­la Wa­szym zna­jo­mym się obu­dzić. –> – Pod­stęp­ny cho­chlik nie po­zwa­la wa­szym zna­jo­mym się obu­dzić.

Zaimki piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

 

za­chę­cał, chwy­ta­jąc do ręki pro­wi­zo­rycz­ny bę­be­nek… –> Chwytamy coś ręką, nie do ręki.

Proponuję: …za­chę­cał, chwy­ta­jąc pro­wi­zo­rycz­ny bę­be­nek

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak, właśnie o to chodzi z Człowiekiem. Wielkie dzięki za wskazówki, wszystko już poprawione :). Jeżeli chodzi o drozda, to jako, że zwiastuje długowieczność, a w ostatniej scenie właśnie człowiek powoduje, że ten odlatuje, to miało to obrazować, jak ludzie przez wojny itp. sami skracają sobie życie. Trochę banał, dlatego nie chciałem, żeby brzmiało zbyt dosłownie :D

Rola drozda i dla mnie zostaje nieodgadniona (gdyby nie komentarze), jednak na plus cały oddany klimat oraz przekazany tragizm wojny. Dobrze skondensowany ten koncert fajerwerków, tylko motyw przewodni pozostał z lekka niejasny – o ile taki nie miał być :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Feliksieg, nie wiem jak, ale przeoczyłam Twój post, więc dopiero teraz dziękuję za wyjaśnienie roli drozda. I wcale nie uważam, abyś chciał przekazać rzecz banalną, wręcz przeciwnie – w przystępnej i bardzo krótkiej formie przekazałeś nader istotne treści. Ode mnie klik do Biblioteki.

No i cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak dla mnie rola drozda nie wymagała tłumaczenia – a przynajmniej tak mi sie wydawało, dopóki nie doczytałem komentarzy. Przed ich lekturą nadawał tłu głębi, dodatkowy element, część nastroju. Natomiast symbolika podana w komentarzu sprawia, ze to nie tylko trzeci wymiar tła, ale też pewna symbolika.

Szort dobry, mocny, smutny, dołujący. O tym jak trudno zabić wyrzuty sumienia, o wojnie, o kilku innych dramatach. Jak widać nie trzeba wielkich, rozwlekłych treści, żeby sporo napisać.

Tylko to “pocisk uderzył po raz drugi” dziwne. W sensie, ze pierwszym razem odgłos jego nadlatywania, a drugi uderzenia? Czy w sensie, ze uderzył drugi pocisk, a nie pocisk po raz drugi?

 

Rola drozda i dla mnie zostaje nieodgadniona (gdyby nie komentarze), jednak na plus cały oddany klimat oraz przekazany tragizm wojny. Dobrze skondensowany ten koncert fajerwerków, tylko motyw przewodni pozostał z lekka niejasny – o ile taki nie miał być :)

Dzięki za opinię! Chciałem zrobić z tego coś owianego tajemnicą, więc cieszę się, że pozostawił trochę niejasności (oczywiście jeżeli nie przeszkadzało Ci to w odbiorze). :)

 

Ode mnie klik do Biblioteki.

No i cieszę się, że uznałeś uwagi za przydatne. ;)

Bardzo dziękuję! Od kilku dni tutaj w ogóle nie zaglądałem, bo uznałem, że tekst umarł śmiercią naturalną, a tu taka niespodzianka! :) 

 

Tylko to “pocisk uderzył po raz drugi” dziwne. W sensie, ze pierwszym razem odgłos jego nadlatywania, a drugi uderzenia? Czy w sensie, ze uderzył drugi pocisk, a nie pocisk po raz drugi?

Wielkie dzięki za opinię! :) Chodziło tutaj o uderzenie drugiego pocisku. Zastanowię się, jak to ująć, żeby brzmiało jaśniej. :) 

 

Od kilku dni tutaj w ogóle nie zaglądałem, bo uznałem, że tekst umarł śmiercią naturalną, a tu taka niespodzianka! :) 

Feliksieg, na tej stronie nie umiera żaden tekst, a Ty nie znasz dnia ani godziny, kiedy pojawi się kolejny czytelnik. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Feliksieg, na tej stronie nie umiera żaden tekst, a Ty nie znasz dnia ani godziny, kiedy pojawi się kolejny czytelnik. ;)

W takim razie wróci nawyk kompulsywnego sprawdzania . ;)

Od razu tam kompulsywny…

A może uzgodnij ze sobą, że to będzie dobry nawyk, dzięki któremu przy okazji przeczytasz i skomentujesz także czyjeś opowiadanie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Po wyjściu z pracy wprowadzę to w życie! laugh

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hmmm. Do mnie nie przemówiło, ale ja jestem odporna na klimaty. Rola drozda wyjaśniła się dopiero w komentarzach – nie wiedziałam, że przypisuje mu się takie znaczenie.

Czy łańcuch może być złamany?

Siedzi przy małym rozbitym lusterkiem

Coś tu się posypawszy.

Babska logika rządzi!

Wielkie dzięki za poprawki, już wprowadzone :). Szkoda, że nie przemówiło, może następnym razem się uda :D

W perspektywie wyjścia do pracy jest to zabierająca czas czynność, jednak jeśli obowiązki wymagają białego podkładu i czerwonej pomadki, mijające minuty nie mają znaczenia.

Czy możesz to zdanie rozmontować na czynniki pierwsze i wyjaśnić, co znaczy i co tu robi? Bo jest bardzo zagmatwane.

 wytargać włosy

Potargać. Wytargać można kogoś za uszy.

 wygiąć kołnierz koszuli

?

 idzie pełen radości wzdłuż zniszczonych budynków

Wzdłuż budynków?

 Wszystkie kamienice, zasłaniające widok przez lufcik na plac, zawaliły się pod wpływem zniszczeń.

Niezniszczone by się nie zwaliły…

 – Przeżyłem po coś – powtarzał w myślach. Już w połowie drogi do Człowieka dobiega grupa dzieci.

Przeskakujesz z czasu na czas. Dlaczego?

 osiada zmęczony długim lotem drozd.

Drozd to nie pył – on siada, nie osiada.

 Przeciw zagładzie broniłem się rzeczywistością.

… co? Nie rozumiem.

 myślał, za każdym razem

Bez przecinka.

 ocieplających je palenisk

Ocieplenie to izolacja, paleniska ogrzewają.

 odwracając ich wzrok od lamentujących rodziców, stojących nad małym ciałem

To świadczy dobrze o Twojej wrażliwości, ale o praktyczności niezbyt. Cały dzień lamentują?

któreś z pociech zauważało

Któraś z pociech. Ta pociecha.

 zauważało tę sytuację

Nie brzmi to naturalnie.

 wymyślał wytłumaczenie

Aliteracja.

 wystarczająco konkretne, że nikt nie zadawał więcej pytań.

Wystarczająco konkretne, żeby.

 chwytając do prowizoryczny bębenek

Chwytając prowizoryczny bębenek.

 Bez wątpienia Człowiek pełnił funkcję najtrudniejszą ze wszystkich. Wiedział o tym, dlatego w oczach reszty mieszkańców był wybawicielem.

To znaczy – o czym wiedział? I dlaczego to ta wiedza czyniła go wybawicielem?

 odprowadził każde dziecko do namiotu, samemu udając się w stronę mieszkania

Naraz?

 gdy po zbiciu własnego syna wyszedł do pobliskiego baru

Brzmi tak, jakby syn był ze szkła, ale może ja jestem dziwna.

 Ostatnią myślą, jaka przeszła przez jego przerażony umysł, było obarczenie winą decyzji pojedynczych osób, które nie dały mu wystarczająco dużo czasu na poprawę.

Strasznie sztywne i nienaturalne. Winą za decyzję.

 Wtedy pocisk uderzył po raz drugi.

Ten sam?

 

Jak już powiedziałam – tekst dobrze świadczy o Twojej wrażliwości. Symboliki drozda nie znałam – przyszła mi na myśl raczej niewinność (ptaszyna, co nie orze i nie sieje). Ale to nic złego, zawsze są jakieś niedorozumiane intencje autorskie ;) Poza tym – ładny kawałek. Językowo mógłby być ciut lepszy, ale cóż – następny taki będzie.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Nowa Fantastyka