- Opowiadanie: Karol123 - List od bałwana

List od bałwana

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

List od bałwana

Mars, 11.07.18. r.

 

 

Drogi Karolu123,

piszę do Ciebie, ponieważ znalazłem się w trudnej sytuacji, z której sam nie wybrnę, chociaż jestem, zdaje się, magicznym stworzeniem.

Nie wiem, czy mnie pamiętasz – Twoją myśl – ale posadziłeś mnie bez nóg na pomarańczowym pustkowiu – cholernym Marsie. Gwoli ścisłości: jestem wymyśloną przez ciebie postacią, bohaterem opowiadania. Bałwanem, który otrzymał osobowość, fizyczne ciało i scenerię, ale któremu poskąpiono fabuły, czasu, o trosce autora nie wspominając.

Nie to, że mam do Ciebie wyrzuty czy coś… Mam do Ciebie ogromny żal.

Kiedy mnie tu umieściłeś, to znaczy jakieś trzy dni temu, miałem dosyć mgliste pojęcie o czerwonej planecie. Wiadomo: pył, w nocy zimno, gdzieś tam, daleko, być może na przeciwnej półkuli – łazik Curiosity. Ale to nie wszystko. Grafomanie durny! Zdajesz sobie sprawę z tego, ilu pisarzy osadza akcję swych powieści i opowiadań na Marsie? Są tu te piekielne machiny z Wojny światów i całe mnóstwo innych kosmicznych stworów z popkultury! Żyć się nie da w tym chaosie. Tym bardziej, że jestem bałwanem. Dosyć brzydkim i bez wykształcenia. Och tak! Nawet tego mi nie dałeś.

Pewnego razu podszedł do mnie Matt Damon i zapytał, czy chcę ziemniaka na obiad. „Tak, owszem, wielkie dzięki”. Szkoda tylko, że dałeś mi otwór gębowy bez przełyku i żołądka…

Autorze Złoty, powiedz, powiedz mi, czemu zająłeś się innymi projektami? Zlitujże się! Daj mnie chociaż do Grafomanii 2019! Jestem bohaterem, publiki potrzebuję!

Wiesz, czasami mam nawet omamy. Wydaje mi się, że nie znajduję się na Marsie tylko w wordowskim pliku. W jakimś podrzędnym, zakurzonym folderze o nazwie „Folder 7”. Och, jakie upokorzenie… Proszę, podziel się mną, gdziekolwiek. Bałwany mają dobry image, więc nie bój się, że przyniosę ci wstyd.

Na zakończenie dodam, jako CV, że Arktos (ten od Tabalugi) jest dosyć niemiłym bałwanem z okropnym nakryciem głowy, a jednak został sławny. Wyobraź sobie, autorze, że ja mogę być sławniejszy (w końcu jestem bałwanem na Marsie).

 

 

Całusy,

Twój niedokończony bałwan

 

 

PS. Męczy mnie bezustanny ślinotok. Proszę, napisz mi nowego kamyczka na usta.

Koniec

Komentarze

Grafomanie durny!

XD

 

Interesujące podejście. Fajne :-)

"Remember your name. Do not lose hope--what you seek will be found. (...) Trust dreams. Trust your heart, and trust your story". Neil Gaiman

Nie mogłem się powstrzymać z tym grafomanem xd

 

Zakurzony Folder 7 wymusił na mnie takie podejście. Za dużo było tam porzuconych bałwanów :)

Bardzo kolorowe, przyczynek do szerokiego uśmiechu. Poprawiłeś mi humor, Karolu123, za co składam serdeczne podziękowania. :)

Popraw nazwisko Matta, chyba, że w Twoim zamierzeniu miał być Demonem.

Bardzo mi miło :)

Rzeczywiście, trochę zdemonizowałem biedaka. Już poprawiam.

Przepraszam bardzo, ale Arktosa szanujta, bo te jego pustynne alter ego to się przyczyniło do kryzysu i destrukcji tej bajki. Kibicuję bałwanom. Karolu, napisz bałwanowi fabułę, a przeczytam.

Arktos to łobuz, nie będę szanował. A bałwan jak zasłuży, to dostanie miłą bałwankę do towarzystwa, bo autor innymi sprawami zajęty i fabuły nie będzie ;)

dodam, jako CV,

A co do ma do CV? I to jest jedyne, czego mogę się przyczepić.

 

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Ubawił mnie ten szorcik. Zajrzałam z przypadku, mając chwilę wolnego czasu przed rozpoczęciem zajęć, a tu taka przyjemna niespodzianka. Też mam trochę tych bałwanów, a nowe pomysły jakoś nie chcą się odczepić… Muszę mocno walczyć, by bałwanów nie porzucać kompletnie. Ubawiłeś mnie tym tekstem. Bardzo udany. 

“Bałwan na Marsie” może być odebrany jako satyra na tych, którzy zdecydują się, na osobistą kolonizację czerwonej planety. Widzę tu nawiązanie do filmu “Interstellar“, w którym główny bohater, w pewnym momencie, sam siebie najchętniej nazwałby się bałwanem. Spotkanie z Mattem Damonem potwierdza tezę, że tylko bałwan decyduje się na mieszkanie na Marsie. Ale z drugiej strony, gdyby nie te właśnie bałwany, to do tej pory mieszkalibyśmy w jaskiniach.

No, to tyle, tak w pierwszym odruchu przemyśleń grafomańskich :):)

O proszę, jaki ładny gif z Friedsów :)

Bałwan jest bałwan, to duży bagaż zawodowy. A to, że istnieje sławniejszy, ale gorszy bałwan dla bohatera ma znaczenie. Takie CV, ino zatrudniać.

 

A cieszę się, rosebelle, że mogłem rozbawić. Nie porzucaj swoich bałwanów ;)

 

Homarze, wspaniała interpretacja! Zasługujesz na ziemniaka od Damona. Oby więcej takich przemyśleń grafomańskich ;)

Sam pomysł nie jest nowy, ani robiący wrażenie. Short kupił mnie przyjemnymi nawiązaniami do popkultury :)

Pozdrawiam!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Bardzo sympatyczne :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pietrku, widać czasy się zmieniają. Kiedyś przez żołądek do serca, teraz przez nawiązania do popkultury do serca ;)

 

Śniąca, super, że ci się spodobało :)

Może i bałwan, ale jakże sympatyczny, przedsiębiorczy i pełen inicjatywy! ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Moze nie jakies bardzo oryginalne, ale bardzo przyjemne… Szczegolnie jak sie czyta na przerwie w pracy, miedzy jedna naprawa nienaprawialnej maszyny a kolejna :) Hmm, moze balwan z Marsa bylby w stanie mi pomoc ;)

Regulatorzy, poza tym jedyny w swoim rodzaju. Drugiego takiego nawet na Ziemi nie ma. Fajnie, że się spodobało :)

 

Katio, się robi, gdzieś tam wklepię kilka słówek, że to bałwan – naprawiacz nienaprawialnych maszyn, i po sprawie ;)

Ano, nie da się ukryć, że bałwan jest wyjątkowo wyjątkowy. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sympatyczny tekst. I zabawny. :-)

Spodobał mi się pomysł na zgromadzenie na Marsie bohaterów z różnych opowieści.

No, to teraz chyba powinieneś zaopiekować się swoim bałwanem.

 

Do ewentualnego wykorzystania/ dopingu dorzucam swój ulubiony dowcip o bałwanach:

Dzieci lepią bałwana, już kończą. Jeden chłopiec zaproponował:

– To ja pobiegnę do domu, przyniosę marchewkę.

Na to jakaś dziewczynka:

– Przynieś dwie, to nos też zrobimy.

Babska logika rządzi!

To jest bezdyskusyjnie najlepszy szort jaki tu przeczytałem. Zabawny, z dystansem i przekazem. Zbulwersowany brakiem zainteresowania bałwan pomimo tak krótkiej formy wydał mi się pełnokrwistym, niepozbawionym rzetelnej osobowości bohaterem. Ach, cud miód.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

A dziękuję, Finklo ;)

Na to wychodzi, że powinienem, ale nawet po tak emocjonalnym liście pomysłu brak.

Dowcip zacny i chyba pierwszy, jaki usłyszałem o bałwanach.

 

 

Bardzo miło czytać takie komentarze jak Twój, gnoomie. Aż chce się pisać :)

*zastanawia się, gdzie mogą być jej bałwany i jednak woli się nie zastanawiać*

 

Bardzo udany szorcik, Karolu :)

Fajna ta personifikacja. I forma też na plus. :) Mam nadzieję, że bałwanek doczeka się swojej opowieści. 

Ode mnie też kliczek. :)

 

Dziękuję, Rosso :) Może się doczeka, ale nic nie obiecuję. Najpierw musi mi kupić ze dwa kilo weny na Marsie. Taki deal ;)

 

*zastanawia się, gdzie mogą być jej bałwany i jednak woli się nie zastanawiać*

Może się pochowały?

Masz kliczka, ale dopiszże borokowi tego kamyczka na usta ;(

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Dobre. Zwięzłe, z konkretnym pomysłem, dobrze ujęte w list. 

Mógłbym się przyczepić tego:

Nie wiem, czy mnie pamiętasz – Twoją myśl – ale posadziłeś mnie bez nóg na pomarańczowym pustkowiu – cholernym Marsie.

Klikałbym. 

Bałwany mają dobry image, więc nie bój się, że przyniosę ci wstydu.

Przyjemne :)

wybranietz, na litość mnie wzięliście, więc napiszę biedakowi pięknego kamyczka. Dzięki za kliknięcie :) A borok to dla mnie nowe słówko, czegoś się dzisiaj nauczyłem.

 

funthsystem, jakbyś klikał, to ja bym dziękował ;)

 

Anet, melduję, że poprawione. Dzięki za odwiedziny i fajnie, że się podobało :)

Bardzo fajny shorcik. Polubiłem gościa – daj mu szansę!!!

Dziękuję, patetronusie :) A mnie męczy mnie od jakiegoś czasu i nie przepadam za nim.

Nie to, że mam do Ciebie wyrzuty czy coś… Mam do Ciebie ogromny żal.

Świetna linijka : ).

 

Forma i objętość bardzo dobrze pasują do tego pomysłu. Przesłanie nie wydaje mi się zbyt głębokie, ale oddziałuje na wyobraźnię, gdy sobie człowiek przypomni wszystkie własne bałwany.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Cieszę się, że mogłem zadziałać na Twoją wyobraźnię, Nevazie ;)

Nowa Fantastyka