- Opowiadanie: rybak - Superprodukcja

Superprodukcja

Postanowiłem wreszcie zrozumieć, co takiego jest w heroicznym i pełnym superbohaterów i superbroni gatunku, zwanym fantasy, że aż tylu doskonałych Autorów, zwłaszcza młodych i pełnych werwy, poświęca na tenże gatunek na tutajszym portalu swój czas, siły i energię twórcząI Kiedy zaś w końcu zrozumiałem,  po dogłębnej analizie  dokonałem tak zwanej syntezy, by dojść do sedna rzeczy. I dokonałem! Oto ona...

Oceny

Superprodukcja

Tup, tup, tup, tup, tup…

Patataj, patataj, patataj… Ichaaaaaa!

– Arrrgh?

– Arrrrgh!!

Brzdęk, brzdęk, łup, jebudu! Pierdut!

– Oooooj, ała!

– Hę?!

– Nooo…

Tup, tup, patataj, tup, tup, patataj…

– Oooo!? No, no, no…

– Miaaauuu…

– Miauuuu?

– Mrrrrau!

– Mrau, mrau…

(Słychać stukot zrzucanej zbroi)…

– Och! Och! Oooochch!…

– Ach! Ach! Ach!…

– AuuuuUU!

– Yyy?

– No: ahaahaahaaaaach!

– Aha…

– O! O! O! O! O!…

– Ooooo????!

– Ha, ha, HA!!!

Łup, łup, łup, jebudu, pierdut, brzdęęęęęk! Chlast!

– Auuuuuć!!!

– HAHAHA!

Patataj, patataj…

(Wyciszenie)…

Wysłuchaliście Państwo trzeciej części słuchowiska fantasy „Pan Zajefajnego Ogrodu kontra Agłaja. Nocny podstęp wojowniczki”. Jutro o tej samej porze część czwarta: „Pan Zajefajnego Ogrodu kontra Agłaja. Utracony artefakt”. Zapraszamy.

Koniec

Komentarze

Jak dla mnie, przegadane. Za dużo dialogów, za mało akcji :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Oto mój ulubiony fragment (cytuję): “Łup, łup, łup, jebudu, pierdut”.

“O! O! O! O! O!” – też nie jest złe! Wcale!

Czekam na dalszy ciąg heroicznej “Superprodukcji”. ;)

Ciach, bach i wielkie BUUUUUUUUUUUUUUUUM! Fajne :)

Thargone, JESZCZE za mało akcji??? A daj nam Boże zdrowia na jeszcze więcej!:)

Thargone – że też nie można lajkować komentarzy :) :) :)

 

Rybaku, może teraz na odmianę scena, w której bohaterowie heroicznie zdążają po magiczny artefakt?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nieśmieszne. Nie wiem, może mam za mało dystansu do swojego gatunku wybranego, ale nie rozbawiło mnie. Podpisuję się, podobnie jak drakaina, pod komentarzem thargona.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Drakaino: w temacie, yyyy, artefaktu, dopisałem specjalnie dla Ciebie nowy finał :D.

Gnoomie, nie wiem, jak drakaina, ale ja po lekturze komentarza thargone dziko rechotałem z pewnością znacznie dłużej niż on nad tym drabelkiem :D . I TEŻ uważam, że powinno się móc niektóre z komentarzy wyróżniać w Bibliotece :D. Wyluzuj, twój “gatunek wybrany”, na szczęście nie doczekał się jeszcze Starego Testamentu, więc nawet pośmiać się z niego można :D

devil

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

wink

p.s. Jest już Superprodukcja II. Oooostatnia! :D

Ciekawy tekst.

 

Główny bohater przyjechał. Zaczął się naparzać z jakimś gościem. Pokonał go. Poszedł do komnaty, gdzie była uwięziona niewiasta, pilnowana przez wcześniej pokonanego. Filtrowali sobie. Doszło do ah, ah, oh, uh, uh. Po udanym ochaniu ją też pobił, bo lubił się znęcać nad innymi i odjechał w celu spotkania kolejnej przygody.

 

Może być taka interpretacja?

Kiedyś dostanę Nobla.

Wysłuchaj superprodukcję II, to wszystko w lot zrozumiesz:)

No dobra, especially for You, pokazuję i objaśniam, jak w woju, normalnie:

 

Szedł sobie. Superbohater. Płci męskiej. realizując Ważną Misję. Aż tu nagle…

Słowem, po zbytnim w drabelku psychologizowaniu i stanowczo zbyt długim infodumpie, naparzał się z napotkaną na szlaku, nie wiedzieć czego agresywną (A BO TAK! ARRRGH!!!) superwojowniczką, nadjeżdżającą jak potem mówili, od zachodu, ale na szczęście lekko. No, fakt, że jej za…znaczy przylał, ale wiesz, tak niezobowiązująco bardziej ;/

Postanowiła się zemścić, pojechali razem na kwadrat i tak się jakoś porobiło, w efekcie pogłębienia psychologicznego postaci, że go uwiodła

A potem….. w wyniku jej podstępu… stracił… hmmm… ten, no… artefakt

Więc (nie zaczyna się od więc!) zadowolona z artefaktu i udanego podstępu zostawiła go cierpiącego nad niewątpliwą stratą i odjechała (ku wschodzącemu słońcu zapewne, skoro wcześniej nadjeżdżała z zachodu)

Może być? :D

 

“Superprodukcją” wybudowałeś sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu, można tak powiedzieć. ;)

Taaaa, wyryty! Pod beretem!:D:D:D

To ja może w kwestii technicznej. Chciałem spytać o następny fragment. Zastanawiam się, jak będzie wyglądał i czy pojawią się w nim jacyś nowi bohaterowie. ??? ;) MZ

 

“Jutro o tej samej porze część czwarta”.  R

 

Przy okazji: Jest tutaj taki jeden konkurs… “Grafomania” czy cóś… Wygląda mi na to, że się spóźniłeś, a szkoda. Właśnie takiej “Superprodukcji” w tym roku mi brakowało, ha!  :) MZ

Nowy bohater? Ależ oszyfiśście: Smoku! Już jest! Choć na krótko.:)))

Też mi się spodobał komentarz Thargone’a.

Ale gdzie tu jest fantastyka? ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, w artefakcie!:D

Ja ostatnio pisałem o smogu kominowym, który stał się smokiem żywym i wrednym. Czysta poezja! Ale “Nike” mi nie przyznali, więc poszedłem do sklepu i sobie kupiłem koszulkę: też Nike. 

A piza tym mieli, Finklo, Supermoce:D:D:D

Ale musiałeś to wyjaśniać w komentarzach… Łeee!

I tak mnie ten artefakt wygląda na podróbę bez krztyny magii. ;-)

Babska logika rządzi!

HahaHa! Mam Cię! Wysłuchaj Superprodukcji II!:)))

 

Wstrzymaj konie, Rybaku (czytaj: prrrr!), dopiero jestem przy poniedziałkowych tekstach.

Babska logika rządzi!

Życzę wobec tego przyjemnego odbioru. Artefakt czeka ;D

Mam nadzieję, że nikt go nie podpierduci, dopóki nie dojdę do tekstu. ;-)

Babska logika rządzi!

Rybaku:

Primo – jak dla mnie Stary Testament jak najbardziej można zaliczyć do gatunku fantasty, toteż nie zgadzam się z Twym komentarzem żadną miarą.

Secundo – nie wiem dlaczego akurat święta księga żydowskiej i chrześcijańskiej religii, w przeciwieństwie do tysiąca innych, miałaby się znajdować pod parasolem chroniącym przed drwinami.

Tertio – żaden ekwiwalent Starego Testamentu i tak nie jest potrzebny szeroko rozumianemu fandomowi. Wszak jeśli tylko chwilę w nim pogrzebiesz, natrafisz na osoby, które na choćby słowo krytyki wobec Tolkiena czy Wielkiego Wieszcza Naszego Wiedźmińskiego Andrzeja Sapkowskiego reagują nagłym żółci wylewem i gotowi oni bić się o dobre imię idola swego zażarciej, aniżeli niejeden krzyżowiec o Ziemię Świętą.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Prawie całkiem porządnie napisane, ale brakło mi chlupotu krwi. ;)

 

Wysłuchaliście Państwo trzeciej części… – Wysłuchaliście państwo trzeciej części

Formy grzecznościowe piszemy wielka literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, rybaku, twoja interpretacja bardziej mi się podoba :D

Kiedyś dostanę Nobla.

Doceniam pomysł na dowcip, choć trudno mi ocenić na ile autor się wygłupia, a na ile naprawdę wyśmiewa. Tekst można przelecieć wzrokiem i nic się nie straci, co jest trochę wymowne.

Hej, witaj, Zygfryd89! :)

 

“Trudno mi ocenić na ile autor się wygłupia, a na ile naprawdę wyśmiewa”. To chyba nie jest tak. Rybak mógł mieć zwyczajnie “dobry dzień” i postanowił tę swą radość, płynącą z dobrodziejstwa “dobrego dnia” (ptaszki kwilą, motylki frywolnie fruwają, słoneczko pięknie grzeje itd.), przelać na papier, tudzież na ekran. I trochę się być może zagalopował. Napisał coś, co się spodobało. I dał się sprowokować (namówić) do stworzenia dalszego ciągu (przy czym sam nie był pewny, czy powinien pójść na całość, czy też może spasować). Tak to widzę, ale nikogo nie potępiam. Sam niekiedy frunę sobie… na skrzydłach impulsu, pisząc, co mi w duszy gra. Raz się żyje!

 

Pozdro, ;)

M

 

Ja tam jestem zadowolony. Trzy godziny wartkiej akcji i błyskotliwych dialogów, (przemoc, czyli naparzanka, gorący seks, podróże, udana zemsta wojowniczki na herosie etc., w dodatku otwarta droga do równie porywającej fantasy w ciągu dalszym, który niewątpliwie nastąpił), a to wszystko rwące wyobrażnię czytelników, pełne efektów specjalnych i w zaledwie stu słowach – i to bez straty poniesionej przez akcje, bohaterów i słowa… To je ono!

Ja też jestem zadowolony. I od razu przypomina mi się sytuacja z utworem “4.33” J. Cage. :)

Nowa Fantastyka