- Opowiadanie: Marlow - Księżniczka, żaba i gadający koń w imadełka

Księżniczka, żaba i gadający koń w imadełka

Zainspirowany historią księcia i jego konia w imadełka (AQQ), napisałem krótkie dopełnienie. Mam nadzieję, że nie zostanę pociągnięty do odpowiedzialności prawnej, za użycie motywu imadełka; żart jednak wydał mi się przedni, i nie potrafiłem przejść obok niego obojętnie. Życzę przyjemnej lektury! ; D

 

http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/20262 – link do inspiracji

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Biblioteka:

Finkla, NoWhereMan, Użytkownicy IV

Oceny

Księżniczka, żaba i gadający koń w imadełka

Hej, żab ci u nas w stawie zaczęło brakować, tyle się księżniczek namnożyło za sprawą ojca mojego, króla rozpustnika.

Od rana do wieczora w sukniach balowych płazy łapią. Pospacerować nie można, bo po krzakach czyhają a skoro żabę zoczą, zaraz z siatką na motyle lecą. Jedna drugiej nogi podkłada, a skoro która wyścig wygra, zaraz całuje żabę i z młodzieńcem (zdarzy się, że przystojnym) do zamku wraca. Ja sobie postanowiłam, że tradycji tej zabobonnej wierzyć nie będę i znajdę chłopa metodą naukową.

Powiedziałam ojcu, a ten się rozeźlił.

– Tradycja rzecz święta! Skończysz ty bez księcia, sama jak palec! Czekaj no, w wieży cię zamknę a smoka jadowitego na straży postawię, jak do jutra rana żaby nie pocałujesz!

Ani mi się śniło starego capa słuchać, który to po nocy, w przesądy wierząc, księżniczki w wieżach nachodził, smoki im zabijał a potem bezbronne królewny na zamek zwoził. Żaden protest nie pomagał, ani ekologów, którzy bać się zaczęli, że smoki do szczętu wytrzebi, ani księżniczek, które zrozpaczone po utracie zwierzątka rwały włosy z głowy.

– Ja do jutra będę miała chłopa takiego, że wam ojcze oczy na wierzch wylezą.

Wlazłam na wieżycę i lunetą teren przeczesuję. Stajenny, chociaż smukły i muskularny, za nisko urodzony; dalej kuchcik, byłby mi gotował a sadło by rosło, ale gruba być nie chciałam, więc patrzę dalej i oto moim oczom ukazuje się materiał na męża.

Książę jak się patrzy. Szczęka kanciasta, oczy błyszczące, zbroja w imadełka, koń zielonkawy. Aż w ręce klasnęłam z zachwytu. Biegnę co sił w nogach na dziedziniec, a on właśnie z konia złazi. Zrazu udaję, że mdleję, dłoń do czoła przykładam, jednym okiem podpatruję, czy mię złapie w porę, a on nic. W konia zapatrzony.

– Takich imadełek na całym bożym świecie nie ma! – krzyczy.

A głos jego iście książęcy, tak głęboki, że aż do dna duszy sięga. Naukowo do sprawy podchodząc, pomyślałam, że dobrze będzie pochwalić te jego imadełka.

– Mości rycerzu, ja takich pięknych imadełek nigdym nie widziała, a chciałabym móc na nie patrzeć aż do końca żywota.

Zrazu patrzy na mnie, potem podchodzi. Aj, z wrażenia ustać nie mogę, taki jest postawny i równy i kanciasty. Zamrugałam powabnie, żeby mu jakoś pokazać, że mnie nie tylko te imadełka interesują, ale i chuć pali. A on mi konia przed oczami stawia i tłumaczy o tych imadełkach, że to zagraniczny wzór, że fraktal, że nowoczesne. A ja się przyglądam tym ustom pełnym, kształtnym, mięsistym i już nawet nie słyszę, co on mówi. Powstrzymać się nie mogę, w te usta wymarzone go całuję i wnet słyszę: świst, cmok, huk. Oczy otwieram a przede mną żaba kumka.

Oj ja nieszczęśliwa. Oglądam tę żabę i pod światło i z boków, ale ani śladu księcia nie widać. Ludziska się schodzą, szemrają, że tak, że tradycji nie uszanowałam i mam za swoje. Księżniczki złażą się, prowadzą te swoje płazy zabobonne w mężów pozamieniane a ja płonę ze wstydu, że mię hańba taka spotkała, kiedy próbowałam przesąd odrzucić.

– Masz za swoje, krnąbrna ty jedna – powiada ojciec. – Teraz ja sam już nie wiem, co z tobą zrobić.

I kazał mię ojciec razem z moim księciem-żabą w wieżycy zamknąć a smoka jadowitego na straży postawił. Zalotników odrzucam. Jedni pytają, czy włosy długie, inni czy klątwa jakaś na mnie ciąży, jeszcze inni krzyczą tylko: "Śpisz?", a skoro odpowiem, ręką machają i odjeżdżają. Aj, szczęścia już nie poznam. Trzeba było brać stajennego, tyć razem z kuchcikiem!

Przez okno wyglądam, od ścian się odbijam z rozpaczy aż tu patrzę, koń zielonkawy i w imadełka pomalowany pod wieżycę podchodzi.

– Całuj żabę, gorzko a tradycyjnie – rży do mnie. – Nikt nie widzi, że zabobon uprawiasz!

Myślę sobie, że koń ten jak i imadełka zagraniczne być muszą, bo u nas takich mądrych wałachów nie uświadczysz.

– Gorzko, gorzko! – słyszę to rżenie.

No i co miałam robić, pocałowałam płaza i odmienił się.

– O pani – mówi mi. – Dzięki ci, żeś mię odmieniła, bo żaby nie widzą imadełek. Myślałem, że umrę z rozpaczy.

Zaraz kazałam mu iść na dół i smoka ubić, a potem wieźć się na zamek. Nie całowałam go już więcej i odprawiłam do domu razem z tymi imadełkami. A skoro naukowo męża znaleźć nie mogłam, to postanowiłam, że żadnego mi nie trzeba. I tak już zostało.

Koniec.

Koniec

Komentarze

Bardzo mi miło, iż przeczytawszy dzieło me wiekopomne, natchnienie takowe Cię naszło i napisałeś to dopełnienie. :)

Imadełka owe, zagraniczne, miały zapewne magiczną moc i tylko dlatego biedny pocałowany książę zmienił się w żabę. Muszę przyznać, że pomysł dość przewrotny i bardzo mi się podobał. :)

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

No proszę, koń w imadełka doczekał się potomstwa. I to jak prędko! Bez galopowania, malowania, cudowania…

Sympatyczny tekst, przewrotny pomysł, fajne wykorzystanie motywów dowcipnych i bajkowych.

Babska logika rządzi!

AQQ – mnie zaś uradowało, że mogłem się pośmiać. Przyznać muszę, że magia imadełek zagranicznych, nowoczesnych, stanowi dla mnie mysterium pierwszej klasy, które chyba tylko jakiś czarnoksiężnik mógłby rozwiązać. Cieszę się, że się podobało. I na zdrowie ; D

Finklo (u) [Finklu mi się bardziej podoba] . Taki koń to skarb dla hodowcy, cierpliwe czekanie nie wchodziło w rachubę. “Babska logika rządzi!” ; D – zdaje mi się, że ta przewrotność to wina księżniczki ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Może być Finklu, też ładnie.

Księżniczka księżniczką, a kto jej szarpał za sznurki? ;-)

Babska logika rządzi!

A więc Finklu, ja na prawdę nie wiem nic o sznurkach. Przyszła do mnie, opowiedziała, smokiem jadowitym pogroziła, mówiła że pocałuje – co miałem robić, spisałem ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Ech, dałeś ciała. Było ukradkiem sfilmować smoka telefonem. Byś miał oglądalność na YT… ;-)

Babska logika rządzi!

A wiesz jaką oglądalność miałby filmik, w którym Marlow zamienia się w żabę?! :D

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Hah – właśnie dałem ciała, dałem pocałunków – teraz nie mogę udowodnić, że kiedyś byłem człowiekiem ; D

 

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Bardzo fajne opowiadanko, ale, bądź co bądź, nie jest aż tak fajne, jak moje nowe majtki w imadełka. Żodyn tokich nie ma, żodyn.

Kiedyś dostanę Nobla.

Uważaj, żeby Ci majtasy nie ścisnęły tego i owego. ;-)

Babska logika rządzi!

Ja rozumiem, ale to tylko podróby prawdziwych imadełek – prawdziwe imadełka są tylko jedne i nikt ich nie widział ; D

Dzięki za czytanie! ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Majtki w imadełka nie ściskają… one delikatnie otulają.

Kiedyś dostanę Nobla.

Fajne, śmieszkowe :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Fajnie napisane, mądrze i ze zjeburkiem, więc czytało się nad wyraz przyjemnie, jednakowoż puenta, moim zdaniem, się nie broni, i to nie tylko, jeśli traktować Tego króciaka jako kawał (a tak być powinno, że dziecię w matkę się wdaje).

Generalnie jednak na plus.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Mytrix – dzięki za czytanie ; )

Cień Burzy – miałem takie przeczucie, że puenta jest słabiuśka, ale z drugiej strony to jest potworkowate dziecko, króciak zrobiony z kawału. Nie myślałem o tym, jako o formie żartu, ale właśnie jako o opowiadanku, którego sednem będzie absurd imadełka; i tak powstało to dziecko wyrodne bez odpowiedniej dla żartu puenty. Dzięki za komentarz i “zjeburek” – zapamiętam sobie to słowo ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Zabawna opowiastka zgrabnie wykorzystująca księżniczkę, księcia, żab całowanie, że o gadającym koniku w imadełka nie wspomnę. ;D

 

księż­nicz­ki w wie­żach na­cho­dził, smoki im za­bi­jał a potem na zamek zwo­ził. –> Czy dobrze rozumiem, że zabite smoki zwoził na zamek?

 

Wla­złam na wie­ży­ce i lu­ne­tą teren prze­cze­su­ję. –> Literówka.

 

Aż w ręce przy­kla­snę­łam z za­chwy­tu. –> Raczej: Aż w ręce kla­snę­łam z za­chwy­tu.

 

Oj ja nie­szczę­śli­wa. Oglą­dam żabę… –> Oj, ja nie­szczę­śli­wa. Oglą­dam żabę

 

Lu­dzi­ska się scho­dzą, sze­rzą, że tak, że tra­dy­cji nie usza­no­wa­łam i mam za swoje. –> Chyba miało być: Lu­dzi­ska się scho­dzą, sze­mrają, że tak, że tra­dy­cji nie usza­no­wa­łam i mam za swoje.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Aj, a już myślałem, że przeoczysz te smoki zwożone do zamku ; D zabieram się za poprawianie !

Dzięki za łapankę ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Ech, po Dragonezie 2014, smoki dostrzegam wszędzie. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja dopiero zaczynam przeglądać archiwa na portalu – może zacznę właśnie od Dragonezy, żeby mnie już żaden gad nie zaskoczył ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Tekst przyjemny, ale jakoś do końca nie ruszył. Tym niemniej pomysł był, a wykonanie na plus.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzięki za wizytę i komentarz. Taki urok tego typu absurdalnego humoru, zwalę winę na zakończenie – z dobrą puentą byłby lepszy. Ale lepsza mi nie przyszła do głowy i tak zostało.

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Zaprawdę zgrabne to i poczciwe rozwinięcie znanej historii. Nieco wydumane, ale językiem bogatym i soczystym spisane. Do tego świat bajowego dowcipu zarysowany zacnie w tle, nawiązania tudzież poczciwe. Może rechotu nie wywołuje, może chichotu nie wzbudza, boków nie zrywa, bielizny nie moczy, ale uśmiech w kąciku ust się błąka podczas lektury.

 

Po przeczytaniu spalić monitor.

A te imadełka, to jakaś zaraza, czy co? 

No nieważne. Absurdu tu sporo i puenta się znalazła… Fanem gatunku nie jestem, a poza tym odkąd zapoznałem się z baśnią o księżniczce Pizdolinie, stwierdzam, że temat księżniczek w bajkach został dostatecznie wyczerpany ;)

Niemniej jednak sprawnie napisane :)

 

Pozdrawiam 

Czwartkowy Dyżurny

mr.maras – dziękować, dziękować. Snadź uśmiech w kąciku ust przy tej marności wystarczy ; D

Blacktom – imadełka mają moc ; D przyznaję, że nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak mogłoby wyglądać coś lepszego od tekstu Fredry ; D

 

Dzięki za wizyty ! 

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Bardzo sympatyczny szorcik. Rozwinięcie imadełkowatego żartu sprawiło, że cały czas miałem banana na twarzy :) Napisane fajnym językiem i z kopytem… tfu, imadełkiem.

Do pełnej satysfakcji brakło tylko porządnej puenty, jak w oryginale.

 

Rozmyślałem nad puentą i trudno, nic nie wymyśliłem, a nie ma sensu zmieniać jednej słabizny na drugą, a przecie mocą tego tekstu są imadełka! ; D

 

Dzięki za wizytę!

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Nowa Fantastyka