- Opowiadanie: ocmel - Tajemnicza postać

Tajemnicza postać

Dziś postanowiłam wrzucić coś, co napisałam dawno temu na konkurs, ale w 100% moje. Pewnie byłoby lepsze gdyby nie ograniczenie max 300 słów, jakie narzucili organizatorzy, jednak zależy mi na usłyszeniu jak najwięcej opinii, żeby coś z nich wyciągnąć :) 

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Tajemnicza postać

Kiedy byłam mała, wypłynęłam z rodzicami w rejs wzdłuż wybrzeża. Nikt nie przewidział okropnego sztormu, który nadciągnął z północy i dosłownie rozerwał naszą żaglówkę na strzępy. Ojciec resztkami sił umieścił mnie na dryfujących deskach, a potem zniknął razem z mamą wśród szalejących fal. Przez długie lata pamiętałam twarz wybawcy, który wtedy mi pomógł, ale wszyscy inni myśleli, że to po prostu jakiś cud.

Swoje szesnaste urodziny planowałam spędzić z przyjaciółmi przy ognisku, więc tuż przed osiemnastą pożegnałam się z dziadkami i ruszyłam boso przez plażę. Impreza trwała w najlepsze, gdy postanowiłam jak zwykle pójść na molo, żeby choć przez chwilę wrócić myślami do rodziców. Zawsze, kiedy to robiłam, czułam czyjąś obecność i wyobrażałam sobie, że to oni.

-Cześć, mamo, tato – rzuciłam w przestrzeń. – Tęsknię za wami.

Łzy ciekły mi po policzkach, podczas opowiadania o wszystkim, co wydarzyło się od naszej ostatniej „rozmowy”. Przerwał mi chlupot, jaki wydać mogło tylko mocne uderzenie o taflę wody. Rozejrzałam się w popłochu, ale było tak ciemno, że nic nie widziałam.

-Jest tu kto? – zapytałam, wychylając się za poręcz.

Krzyknęłam cicho, kiedy dostrzegłam wreszcie bladoniebieskie oczy wpatrujące się we mnie zza spróchniałej belki pod molem. Ciemna postać podpłynęła bliżej, przekrzywiając głowę tak, że na chwilę padło na nią światło księżyca. I wtedy go rozpoznałam – chłopaka, który kilka lat wcześniej uratował mi życie. Byłam zbyt zaskoczona, żeby wykrztusić z siebie cokolwiek. Wahałam się na tyle długo, że mój wybawca odwrócił się i nurkując do wody, zaprezentował mi się w całej okazałości. Odsunęłam się gwałtownie, widząc długi, złocisty ogon, który zastępował mu nogi. Nie mogłam otrząsnąć się z szoku, więc stałam bez ruchu, oddychając ciężko, nawet gdy syren już zniknął.

Wyglądało na to, że za każdym razem, kiedy czułam czyjąś obecność, obserwowało mnie mistyczne stworzenie, które w przeszłości uratowało mi życie.

Koniec

Komentarze

-Cześć, mamo, tato – rzuciłam w przestrzeń. – Tęsknię za wami. 

Brak spacji po dywizie. Zamiast dywizu użyj półpauzy lub pauzy.

-Jest tu kto?

To samo. Dodatkowo proponuję zamienić kto na ktoś.

 

“mistyczne stworzenie – też mi tutaj zgrzyta. Czy nie miało to być mityczne stworzenie?

 

Czytało się nieźle, chociaż miałam wrażenie, że czytam jakieś sprawozdanie, a nie kawał czyjegoś życia. Brakło mi głębszych emocji.  Nie bardzo rozumiem tego:

Wyglądało na to, że za każdym razem, kiedy czułam czyjąś obecność, obserwowało mnie mistyczne stworzenie, które w przeszłości uratowało mi życie.

Ale to chyba tylko wtedy gdy była nad wodą? Wcześniej myślała o rodzicach i wydawało jej się, że to ich obecność wyczuwa. Myślę, że powinnaś to dokładniej wyjaśnić.

 

Natomiast bardzo podobał mi się – TEN SYREN. Zaskoczył. :)

 

 

 

Klasyczna, całkiem przyjemna opowiastka. Rzeczywiście początek dość reportażowy, ale chyba nie dało się tego uniknąć, skoro opowiadasz o przeszłości bohaterki. Fabuły za wiele tu nie ma, całość podporządkowałaś twistowi, tożsamości wybawcy, która akurat szczególnie pomysłowa nie jest. No, co nadnaturalnego może ratować tonącego człowieka? Zapewne nie utopiec ;)

Albo to po prostu Count naoglądał się za dużo One Piece – syrenów i ryboludzi tam pod dostatkiem…

Z pewnością należy Ci się natomiast pochwała za zwięzłość – dobrze wykorzystałaś te 300 słów.

Warsztat całkiem niezły. Tylko te dialogi, ale to już AQQ wspomniała. Czekam na jakieś “większe” opowiadanie Twojego autorstwa ;)

 

Tyle ode mnie. Na koniec dwa bonusy:

Łzy ciekły mi po policzkach, podczas opowiadania o wszystkim, co wydarzyło się od naszej ostatniej „rozmowy”.

To zdanie zdało mi się nieco wyrwane z kontekstu. Może dlatego, że w poprzednim dałaś jedynie znać, że dziewczyna odwiedza molo [ku pamięci rodziców] i czuje czyjąś obecność. W zacytowanym wskazujesz natomiast, że zdaje im sprawozdania ze swojego życia, czy coś w tym stylu…

Krzyknęłam cicho, kiedy dostrzegłam wreszcie bladoniebieskie oczy

Wiedziałem, że można głośno szeptać, ale cicho krzyczeć? To chyba wyższy level ;)

Zresztą, radzę Ci uważać z przysłówkami/przymiotnikami. Przy korekcie zastanów się, czy takowego nie usunąć ;)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Hej, Ocmel. Całkiem rzeczowy szort. Masz rację, że niełatwo w małej ilości słów zbudować silny przekaz. Myślę, że udało Ci się połowicznie. Kilka uwag:

Kiedy byłam mała, wypłynęłam z rodzicami w rejs wzdłuż wybrzeża. Nikt nie przewidział okropnego sztormu, który nadciągnął z północy i dosłownie rozerwał naszą żaglówkę na strzępy. Ojciec resztkami sił umieścił mnie na dryfujących deskach, a potem zniknął razem z mamą wśród szalejących fal. Przez długie lata pamiętałam twarz wybawcy, który wtedy mi pomógł, ale wszyscy inni myśleli, że to po prostu jakiś był cud.

Swoje szesnaste urodziny planowałam spędzić z przyjaciółmi przy ognisku, więc tuż przed osiemnastą pożegnałam się z dziadkami i ruszyłam boso przez plażę. Impreza trwała w najlepsze, gdy postanowiłam jak zwykle pójść na molo,

Staraj się unikać przesadnych określeń, tym bardziej wtedy, gdy nic nie wnoszą. Czy sztorm może byc dobry, miły? Zawsze będzie okropny, straszny itd,a gdy już rozerwał żaglówkę na strzępy, to też wiadomo, że naprawdę, a nie w przenośni. ;)

Unikaj także sformułowań typu “po prostu”, “jak zwykle”, “oczywiście”. Często brzmią kolokwialnie i z reguły nie muszą się znajdować w tekście.

Zredagowałbym także ostatnie zdanie:

Wyglądało na to, że za każdym razem, kiedy czułam czyjąś obecność, obserwowało mnie mistyczne stworzenie, które w przeszłości uratowało mi życie.

Brzmi niewprawnie.

Całościowo ok, choć wiesz, szału nie ma.

Pozdrawiam.

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Trochę sztampowo według mnie, sam fakt trytona-ratownika nie wydaje się być dobrym tematem na tak ograniczony limit. No cóż, mając 300 słów nie da się wiele wykombinować, ale wydaje mi się, że można było je lepiej wykorzystać. 

 

Pozdrawiam!

Chociaż nic nowego nie było, czytało się całkiem przyjemnie.

Puenta jednocześnie zaskoczyła i rozczarowała. Rozczarowała, bo było dla mnie oczywiste, że będzie chodzić jedynie o ujawnienie tożsamości “ratownika”. Zaskoczyła, ponieważ, no cholera, nie spodziewałem się syrena ;) Duży plus za to.

Ogólnie nawet fajne :)

Hmmm. Nie powaliło. Wydaje mi się, że nawet w 300 słowach można zawrzeć więcej historii, więcej zaskoczenia, puenty… Czytałaś drabble na naszej stronie? Ograniczenia jeszcze ostrzejsze, ale da się coś z tego zrobić. Tutaj raczej wiadomo, jakiej natury będzie zakończenie, więc czegoś brakuje.

Aha, czy syrena rodzaju męskiego to nie jest “tryton”?

Babska logika rządzi!

Historyjka dość wtórna. Widać, że ograniczał Cię limit. Z próbki stylu, jaki tu zaprezentowałaś przebija, że przyzwoicie idzie ci oddawanie wrażeń i emocji. Niestety w tak krótkiej formie nie ma na to miejsca, bo musisz szybko schwytać uwagę czytelnika, a potem ją przytrzymać puentą. Nie do końca się to tu udało.

Zachęcam do tworzenia nowych tekstów, zamiast odkurzać starocie.

No cóż, taka sobie scenka z przeszłością.

Szkoda że teraz, kiedy już nie obowiązuje Cię limit słów, nie pokusiłaś o przedstawienie sprawy w nieco dłuższej formie. Szkoda też, że wskazane usterki nie zostały usunięte.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Niestety szorcik nie wzbudził we mnie żadnych emocji.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Jest tu pomysł, ale jak Dracon uważam, że nie został do końca wydobyty. Środkowa część wyszła nawet-nawet i spodobała mi się. Puenta jednak wybrzmiała za słabo.

I prośba – popraw wskazane błędy, by następni czytelnicy mieli przyjemniejszą lekturę :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

I wyszła z tego piękna historia miłosna…

Niestety, ale tekst mnie nie przekonał, bo ani to coś nowego, ani odkrywczego. Z początku też miałam wrażenie, że uratował ją ojciec, bo zdania tak są skonstruowane, że właśnie takie można odnieść wrażenie. Myślę, że dobrze by zrobiło tekstowi przeczytanie go na głos z takim zapisem przystanków (przecinków, kropek), jak wypisałaś w tekście i niestety dobrze to nie brzmi. Dużo błędów jak na taką krótką formę. Polecam Ci poradniki na naszej stronie o tym jak pisać. Naprawdę można się z nich wiele nauczyć.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Nowa Fantastyka