- Opowiadanie: Marlow - Dawno, dawno

Dawno, dawno

Bez przedmowy, mam nadzieję, że dostarczy chociaż trochę przyjemności.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Finkla, Użytkownicy IV, joseheim

Oceny

Dawno, dawno

Wiatr strącił kamyczek ze szczytu pagórka, ten potoczył się po wyschłej trawie i wpadł do wody. Morskie Oko się zbudził.

– Czego, co?

Babka Wejchrowa zdjęła skarpety i ułożyła je na kamieniu.

– Ach, ona. Głucha jak pień. Dobrze, już dobrze.

Wiatr szturchnął kolejny kamyczek, który wpadł do wody.

– Trzeba ją zabrać – powiedział Wiatr.

– Kto mówi, zaraz, ach, to ty…

Wejchrowa na bosaka stąpała po kamieniach.

– Trzeba ją zabrać. Dawniej takich zabieraliśmy. Ulga w cierpieniu.

– A po co? Ja dość lubię, jak tu przychodzi. Czasem mi coś da.

– Czy nie widzisz?

– Widzę, widzę. Czego od niej chcesz?

– Jest obłąkana.

– Bardzo dobrze jest obłąkana. Pięknie jest obłąkana.

– Mówisz tak, bo już tylko ona cię do czegoś potrzebuje.

– To zobaczymy, otworzę jej drogę. Zobaczysz, że nie wejdzie.

Morskie Oko rozstąpił wodę a Wejchrowa rozbierała się dalej, dalej, dalej. Kołysała się w rytm jakiejś niesłyszalnej muzyki, kiedy woda znów zwarła się w jedną powierzchnię.

– Widzisz, nawet nie zauważyła.

Wiatr strącił następny kamyczek.

– Dość już tych kamyczków!

– Byliśmy bogami, a teraz?

– Ona jest takim samym bogiem. Nikt jej nie widzi, nas nie widzą.

– Ile to wcieleń mi zajęło, żeby zostać bogiem, a teraz strącam na ciebie kamyczki. Coś się popieprzyło.

Wejchrowa przysiadła na brzegu Morskiego Oka. Gwiazdy plamiły niebo zimnym blaskiem, spokojna ciemna woda lizała kamieniste brzegi.

– Sam Bóg cię tu położył – powiedziała. – Nic nie wylezie, póki Pan Bóg nie każe.

– Wylezę, wylezę – odpowiedział Morskie Oko. – Jak będę chciał to wylezę.

– Zapomniałeś, że ona głucha.

Teraz to Babka rzucała małe kamyczki, burząc spokój tafli jeziora.

– Patrz, rzuca w we mnie kamyczkami! Tyle to i ty potrafisz.

Wiatr ustał. Morskie Oko łypnął na Wejchrową.

– Nie wylezę. Masz rację, nie wylezę.

Wejchrowa rozebrała się i wlazła do wody.

– Złoto mi dawali – bulgotał sam do siebie Morskie Oko. – Dziewice mi dawali. Chwałę mi dawali, wojowników mi dawali, wszystko mi dawali. A teraz jedna obłąkana, co nawet nie słyszy. Głuchaś!

– Czasem jakiś dzieciak upuści telefon – kontynuował. – Ostatnio nawet jeden się utopił. Ale to wszystko przypadkiem. Nic już mi nie dają celowo, jak kiedyś.

Była już zanurzona po pas. Namydliła się, opłukała.

– I jeszcze to mydło.

Chwilę później, wyciągnęli ją z wody dwaj strażnicy.

– Tak, zabierzcie ją. Obłąkana jedna. Niech was wszystkich szlag trafi.

Później postawili znak: zakaz kąpieli, później pobudowali domki dookoła. A później, nocą podobną do nocy kąpieli Wejchrowej, kiedy gwiazdy plamiły niebo zimnym blaskiem a spokojna ciemna woda lizała kamienisty brzeg pokryte już plastikowymi butelkami, resztkami opakowań po hamburgerach i zużytymi prezerwatywami, wsadzili do wody wielką pompę.

– Co wy znowu…

Wtedy Morskie Oko zaczął maleć. Malał i malał, a Wiatr strącał coraz mniejsze kamyki, które coraz rzadziej i rzadziej docierały do wody.

– Byliśmy bogami – powiedział Morskie Oko, kiedy nadszedł świt.

Koniec

Komentarze

Morskiego Oka jest całkiem sporo, ale nie bardzo wiem z kim ono rozmawia, przez co nie do końca pojmuję, o co tu chodzi.

 

Mor­skie Oko roz­stą­pił wodę… –> Morskie Oko jest rodzaju nijakiego, więc: Mor­skie Oko roz­stą­piło wodę

Ten błąd pojawia się w opowiadaniu kilkakrotnie.

 

Póź­niej po­sta­wi­li znak: Zakaz Ką­pie­li… –> Dlaczego wielka litera?

 

a spo­koj­na ciem­na woda li­za­ła ka­mie­ni­ste brze­gi po­kry­te… –> Czy jezioro ma więcej niż jeden brzeg?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Potoczył się po wyschłej trawie i wpadł do wody. – brakuje mi w tym zdaniu podmiotu, a wystarczyłby nawet zaimek: Ten potoczył się…

 

Strasznie kamienisty ten szort – prawie w co drugim zdaniu są kamyki lub kamienie. 

Wiatr i jezioro jako bogowie, których dni chwały przeminęły – jest w tym pewna melancholia. Szczególnie przygnębiające jest zakończenie. Mam szczerą nadzieję, że jednak nie taki los czeka Morskie Oko. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przez długi czas kompletnie nie mogłem się odnaleźć, co kto i dlaczego. Dopiero przy końcówce zrozumiałem. Niezły pomysł! Choć mogłoby być trochę jaśniej napisane.

Dzięki za celne uwagi, rzeczywiście przesadziłem z niedopowiedzeniami – poprawiłem, teraz powinno być lepiej. 

Rodzaj męski przy Morskim Oku zostawiam, regulatorko/regulatorzy – tak sobie wyobrażałem, że to chłop; to nie błąd, to wybór błędu. Resztę poprawiłem.

Śniąca, jeden kamyk usunąłem – święta racja co do podmiotu. Obawiam się, że taka przyszłość czeka nas wszystkich, ale od czasu do czasu miewam momenty optymizmu.

blacken, masz rację – to powinno być jaśniej napisane.

 

Dziękuję raz jeszcze za Wasz czas.

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

To Twoje opowiadanie, Marlow, i wyłącznie od Ciebie zależy, jakimi słowami będzie napisane. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki – cenię sobie takie uwagi, jak Twoje; miło, że ktoś komentuje ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Cała przyjemność po mojej stronie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Smutne opowiadanie. Też mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Babska logika rządzi!

Ale klimat jest taki bajkowy. Lubię opowieści, w których personifikuje się zjawiska i elementy natury. Bardzo mi się szort spodobał, Marlow.

Dzięki za lekturę. Pozdrawiam! ;)

Cieszę się, Majkubar ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Hm, ja w tekście niejasności i niedomówień nie widzę. Forma owszem, kuleje –  i to bardzo. W niektórych miejscach mam wrażenie, że celowo ją zniekształcono, by pokazać sposób mówienia/myślenia przedstawionych bytów, ale nadal w innych miejscach zakłóca czytanie). Te powtarzające się kamyczki mogą denerwować, ale też pokazują jakiś sposób relacji Wiatru i Jeziora. Myślę, Marlow, że warto tu pokombinować z czytelnością, bo od strony pomysłu ciekawie wyszło.

 

Zakręciłem się w tekście jak słoik na zimę. W sensie łapię, że mamy personifikację elementów natury, ale jakoś z samej rozmowy i całości tekstu nic ponad to dla mnie nie wynikło. Choć jakiś pomysł widzę w samym zakończeniu, ale nic ponadto. Bywa, następnym razem się uda ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Autorze, wiatr wiadomo, jezioro wiadomo, czy Wejchrowa to przypadkowe nazwisko, czy nawiązanie do jakiejś postaci?

NoWhereMan, nie skupiałem się na wynikaniu, to raczej obrazek niż konceptualizacja.

“Try Again. Fail again. Fail better.” ; D cieszę się, że przeczytałeś ; D

 

wilk-zimowy, Wejchrowa to nazwisko, które mi przyszło do głowy podczas pisania, jej obłęd nawiązywać może do starej koncepcji, że obłąkani stworzyli bogów, a teraz nawet ona ich już nie widzi, nawet obłąkani nie widzą bogów; to obrazek, który można dowolnie interpretować; a co do zmian, to zostawię jak jest, żeby było uczciwie, a kiedyś może wykorzystam ten obrazek jeszcze raz i napiszę całość inaczej, bez świadomości limitu ; D

 

Dzięki, za Wasz czas !

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

No wiec do tej przyszłej osobnej wersji rozszerzonej zachęcam :)

Najpierw niezrozumiałe, później zabawne, wreszcie trochę smutne. Spora ilość dialogów, dzięki czemu czyta się sprawnie, cierpi natomiast tło. Niezła robota.

 

Tyle ode mnie.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzięki – rzeczywiście tło cierpi, myślałem, że w tak krótkiej formie może to być uprawnione dla końcowego efektu.

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

No, w 3000 znaków wszystkiego nie zmieścisz…

Babska logika rządzi!

Bardzo ładny pomysł, skrzywdzony wykonaniem. Zabrakło didaskaliów, nie wiadomo kto, kiedy, co mówi. To przeszkadza w lekturze i nie pozwala poddać się, pięknemu skądinąd, klimatowi. Pamiętaj, że czytelnik nie widzi tego, co masz w głowie, tylko to, co mu dałeś w literach. Spróbuj przeczytać ten tekst za jakiś rok – zobaczysz, że sam nie łapiesz, co się dzieje.

Szkoda, bo to mógł być najlepszy tekst w konkursie…

 

Finkla – limit zrobił swoje, ale to też kwestia warsztatu. 

cobold – otóż to, zapomniałem o czytelniku.

 

Dzięki za przeczytanie!

P S

Będzie druga wersja.

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Jest tu szczypta jakies magii. Jest trochę folkloru. Jest inaczej i nawet ciekawie, na pewno nieco smutno. Ale jest też bardzo niejasno. Coś jakby bajka ale puentą nie wali po oczach. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Malał i malał, a wiatr strącał coraz mniejsze kamyki

Tu jeszcze literówka – Wiatr jako imię powinno być z dużej.

mr.maras – chyba tej puenty się tak bałem, że dlatego jest niejasno ; D dzięki za przeczytanie!

wilk-zimowy – poprawione.

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

A mnie tam się puenta podoba. Jasna, niejasna… Najlepsze jest to, że można ją odczytać zarówno jako powiedziane tonem nostalgicznym “byliśmy bogami” jak i coś w rodzaju jęku, zawodzenia,  wzniesionych do góry rąk :) 

No i o to mi chodziło zasadniczo – cieszę się, że się podoba ; D

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Niezłe, podoba mi się takie spojrzenie z nietypowej strony i wtrącony w dialogach humor.

Lord Vedymin – cieszę się, gdzieś ten humor reszcie umknął, a jednak coś tam było tego humoru ; D

 

Dzięki za wizytę, pozdrawiam.

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Zaraz tam umknął, ten “patos pomniejszony” jest czytelny :) Choć trzeba przyznać, że więcej sie da go wyłapać gdy w trakcie czytania wyobraża się sobie ton poszczególnych słów opowieści (dialogowych i niedialogowych).

Nowa Fantastyka