- Opowiadanie: Płaz - Interwju

Interwju

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Interwju

– Tiffany, zostań! – rozkazała kobieta-gigant, przywiązując uzdę pterodaktyla do stojaka na bestie. – Mamusia zaraz wróci.

Z roztargnieniem rzuciła parkingowemu płócienny banknot z wyhaftowanym na środku, wielkim napisem “WYKONANE W GODZINĘ” oraz mniejszym, umiejscowionym w rogu “Czas to pieniądz”. Nerwowo poprawiała ołówkową spódnicę, przechodząc przez Plac Zabaw Pozbawionych. W mijanej szybie wystawowej dyskretnie sprawdziła stan uzębienia. Musiała mieć pewność, że jej wygląd nie budzi żadnych zastrzeżeń. Potrzebowała tej posady.

Miasto było dla niej za małe. Irytowała ją ta metropolia ze byt dużym zagęszczeniem pomników, fontann i budynków na krok kwadratowy. Paradoksalnie z góry wyglądała na dużo większą. Dopiero lecąc na Tiffany, kobieta-gigant była w stanie dostrzec jak ogromny jest świat. Niegdyś stąpała ostrożnie w obawie, że jej jeden nieuważny krok rozchwieje delikatną Matkę Ziemię. Gdy po raz pierwszy dosiadła pterodaktyla, zrozumiała, że jej waga na niczym nie zaważy. 

Miała niewiele czasu. Weszła do budynku opatrzonego zdobnym, kolorowym szyldem “S.C. WAKACJE – wakat i atrakcje”. W środku panował potworny ścisk. Każdy chciał zdobyć wymarzoną posadę. Armia interesantów napierała na okute metalem drzwi z narysowanym na środku rebusem.  Pracodawca chciał najwyraźniej mieć pewność, że rekrutację przejdą tylko najbystrzejsi. Gigancica wyciągnęła ostrożnie z torebki kryształowy lorgnon firmy Megane i przyjrzała się zagadce.

Tłum, ośmiornica, pajęczak, kurnik. 

Kobieta-gigant uśmiechnęła się chytrze pod wąsem. Wróciła się do wejścia, sięgnęła po leżący na stoliczku gliniany formularz i ochoczo naskrobała paznokciem na jego powierzchni “Lepszy kraken wśród gawiedzi, niż kleszcz na grzędzie”. U góry dokumentu wyryła swoje dane. Ponownie przecisnęła się przez rozgorączkowaną zgraję konkurentek, uklękła pod biurem S.C. WAKACJE i wsunęła glinianą tabliczkę w szparę między drzwiami a podłogą.

Długo czekać nie musiała. Za wierzejami rozległ się nagły pisk, metalowy zamek zadźwięczał i po chwili w wejściu ukazała się eteryczna sylwetka właściciela firmy.

– Rekrutacja zamknięta! – oświadczył duch. – Wszystkim bardzo dziękujemy! Pani Dembowsky? – zwrócił się do gigancicy. – Bardzo mi miło, jestem Cień Człowieka – przedstawił się uprzejmie. – Właśnie takich pracowników potrzebujemy! Proszę za mną.

Kobieta-gigant jeszcze nigdy nie czuła się tak rozkosznie mała.

Koniec

Komentarze

Każdy chciał zdobyć wymarzoną posadę. Armia interesantów napierała na okute metalem drzwi z narysowanym na środku rebusem. – skoro przyszli po posadę, to nie interesanci, ale kandydaci

 

Wróciła się do wejścia, – wydaje mi się, że w tym konkretnym przypadku się jest zbędne (kontekst nie pasuje do żadnej z definicji http://sjp.pwn.pl/sjp/wrocic-sie;2537810.html )

 

 

– Tiffany, zostań! – rozkazała kobieta-gigant, przywiązując uzdę pterodaktyla do stojaka na bestie. – Mamusia zaraz wróci.

To mi wywołało na twarzy wielkiego banana :) 

 

Z ciekawością śledziłam ten maleńki wycinek losów pani Dembowsky, ale chyba końcówki nie zrozumiałam. Dlaczego poczuła się mała? 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Wyjątkowo sympatyczne opowiadanko. Postać pani Dembowsky szalenie przypadła mi do gustu. ;)

Czy między panią Dembowsky a Cieniem Człowieka zaiskrzyło i gigancica nagle poczuła się przystosowana? ;)

 

Nurtuje mnie tylko pytanie: Jak pani Dembowsky, mając na sobie wąziutką spódnicę, dosiadała Tiffany…? ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj!

Zamaluj kwadrat przy prawidłowej odpowiedzi.

Opowiadanie jest:

■ Przeczytane

□ Nieprzeczytane

Pozdrawiam!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Jak pani Dembowsky, mając na sobie wąziutką spódnicę, dosiadała Tiffany…? ;D

A może jak dawne amazonki – bokiem?

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie będę oryginalny, ale o rozkoszy bycia małym to warto byłoby wyraziściej dopieścić czytelnika.

 

A dalej:

S.C. WA­KA­CJE – wakat i atrak­cje – wyszedł ładny rym

Dlatego:

Lep­szy kra­ken wśród ga­wie­dzi, niż kleszcz na grzę­dzie – też warto byłoby posłużyć się rymem. W końcu gigancica za coś specjalnego dostaje angaż.

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

Sympatyczny tekst z ciekawie zarysowany światem, z którym mimowolnie skojarzyli się Flinstonowie. Rozwiązanie rebusu przypadło mi do gustu. Ale także nie pojąłem, czemu na koniec gigancica poczuła się mała. Przydałoby się “małe” rozjaśnienie ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Mogę napisać to samo co NoWhereMan. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Może duch był większy?

W sensie: odstający od reszty bardziej niż gigantyczna kobieta ;)

Również mi się podobało. Inteligentny, nienachalny humor to zdecydowany plus tego tekstu. Małość z finału i dla mnie pozostała zagadką, lecz nie zmienia to faktu, że jestem usatysfakcjonowany z lektury. Minusy? Za krótkie! ;)

Pozdrawiam!

Ja końcówkę zrozumiałam jako taki paradoks, bo cień człowieka kojarzy się zazwyczaj z niepozornością i małością, a tutaj mamy do czynienia z nie jakimś tam zabiedzonym cieniem człowieka, ale samym potężnym Cieniem Człowieka, a do tego właścicielem firmy “S.C. WAKACJE – wakat i atrakcje”.

 

Całkiem sympatyczny tekst :)

Przeczytawszy.

Babska logika rządzi!

Całkiem nieźle – lekkie, krótkie, z udanym zakończeniem (abstrahując od “małości”, która i mnie zdziwiła).

Podobała mi się również sceneria i Tiffany – pterodaktyle nie są szczególnie eksploatowane w fantastyce. ;)

Szkoda, Autorko, że nie chcesz nawiązywać dialogu z czytelnikami.

 

Tyle ode mnie, na koniec zaś literówka:

Irytowała ją ta metropolia ze byt dużym zagęszczeniem pomników, fontann i budynków na krok kwadratowy.

“zbyt”. Swoją drogą, brzmi to trochę niezręcznie…

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Oryginalna, zgrabnie napisana historyjka, ale przekaz średnio do mnie trafił. Oczekiwałem wyjaśnienia, kim jest kobieta-gigant i o co chodzi z tym pterodaktylem. Spodobał mi się sam pomysł wstawienia rebusu i to, jak go zapisałaś, jednak ogólnie bohaterce poszło zbyt łatwo. Zatem szort większych emocji nie wzbudził. Ale czytało się przyjemnie. 

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, nie sądziłam, że spotkam się z tak pozytywnym odbiorem :) Zdaję sobie sprawę, że niezbyt zgrabnie zakończyłam szorta. Owa zagadkowa "małość" to po prostu metafora szczęścia pani Dombrowsky. Zamiast "pękać z dumy", "rosnąć" kobieta-gigant "malała".

Zamiast "pękać z dumy", "rosnąć" kobieta-gigant "malała". – O, to dobre! Podobał mi się też banknot i fragment zaczynający się od “Miasto było dla niej za małe” – zgrabnie napisane.

Natomiast pomysłu z rebusem, wstyd przyznać, nie zrozumiałem… Ktoś pomoże?

Szczerze mówiąc, myślałem o takiej interpretacji jako odwróceniu “rośnięcia”, ale zmyliło mnie, że czucie się małym samo w sobie też ma własne znaczenie jako niedowartościowanie, brak poczucia swojej wartości i tak dalej. Pomysłowe, ale można by to ostatnie zdanie dopieścić – doprecyzować. :)

Warunki konkursowe spełnione, ale pierwszorazowość mogłaby być bardziej wyeksponowana.

Sympatyczny świat, poczułam się jak wśród Flintstonów, ale „yabba dabba doo time” nie miałam – zbyt prosta fabuła. Bohaterka przybyła, zobaczyła, wyryła, zwyciężyła. Ubieganie się o pracę mogłoby być interesującym tematem, ale niechże się protagonistka trochę pomęczy, a nie tak – jak wyprawa do sklepu po masło – każdy wie, że musi zakończyć się sukcesem.

Plus za humor.

Wykonanie w porządku, zgrzytnął mi tylko „stojak na bestie”. Lepiej byłoby „dla bestii”. A jeszcze lepiej – pokombinować coś z neologizmami. Na przykład „dinowiąz”.

Babska logika rządzi!

Witaj!

Bardzo sympatyczny szorciak, w dodatku najkrótszy w konkursie – miła odmiana dla jurorów.

Mnie taki humor i klimat kupują. Nie na pierwsze miejsce, Ale czytało się przyjemnie, rebus fajny, Flinstonesowy klimat.

Na plus, że Gigancica chciała poczuć się mała, jako takie naśmiwanie się z manii wielkości

Przeczytałbym coś dłuższego w tym klimacie :)

Na minus, bohaterce pomimo narzekania jakoś łatwo poszło.

Pozdrawiam!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Przechodziłem obok i zajrzałem. Hyc-Ślepy Traf, można by rzec, ale chybić nie chybiło.

Merytorycznie rzecz ujmując, spox txt.

Mniej merytorycznie: ładne maleństwo z tej Kobiety-Giganta Ci wyszło. Scenka, prosta, krótka, nieskomplikowana, ale przyjemna. A o to chodzi w czytaniu, żeby było przyjemnie. A i trochę życiowej mądrości, uplecionej w ładne metafory się wkradło. I za to – klik!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cześć.

OK, zgaduję, że uwikłała się w korporacyjną machinę, przed nią wyrósł wielki Pan Od Rekrutacji, może nawet jakiś Arcykierownik czy Dyrektor-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać i stąd pewnie poczuła się mała.

Ale tekst jakiś taki… Niepociągający. Ani śmieszny, ani ładnie sklecony. Technicznie niedoskonały.

Miało być pewnie lekko absurdalnie, a wyszło tak siłowo.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Plusy:

 

tytuł – fajny

 

za określenie Plac Zabaw Pozbawionych

 

Rozbawiło mnie to, że dyskretnie sprawdziła stan uzębienia.

 

Minusy:

 

„przechodząc przez Plac Zabaw Pozbawionych” – szkoda, że nie ma krótkiego, nawet jednozdaniowego opisu, jak wygląda taki plac.

 

„Miasto było dla niej za małe.” – bo była kobietą-gigant? Jak wysoką?

Nowa Fantastyka