- Opowiadanie: ŚlepiecZMetra - Miłość alchemika

Miłość alchemika

Próba drabble’a – punkt widzenia alchemika na ciecze romantyczne. Sto słów. 

Oceny

Miłość alchemika

 

Zapytany niegdyś o to, czym jest miłość, alchemik odpowiedział zgodnie z przekonaniem, że miłość jest zależna od punktu pojmowania. A z jego punktu pojmowania miłość była mieszaniną niejednorodną, nieprzejrzystą, łatwopalną.

Zapytany potem o hipotetyczny kamień filozoficzny miłości, odrzekł, iż forma perfekcji jest nieosiągalna, gdyż zależna. Jedni lubią miłość kwasową, inni zasadową. Są tacy, którzy wielbią miłość organiczną, a są też zwolennicy nieorganicznej. Są też tacy, co lubią miłość mieszaną, aczkolwiek większość preferuje jednolitą, podobno, bo czasem lubią dodać kilka kropel innego roztworu.

A zapytany jak miłość smakuje odpowiedział, że ma smak słodkawy, choć, podobnie jak przy życiu – symptomy raczej podobne do trucizny.

 

Koniec

Komentarze

Tytuł ci się zdublował. Nie lubię drabbli, więc nie musisz mnie słuchać. Niczego bardzo oryginalnego nie zaprezentowałeś, to ciągle te samw wynurzenia o miłości, co zwykle.

Tłumacz przysięgły własnego mózgu

W porządku ;) Brak oryginalności rozumiem, tekst nie rozbija głowy o mury nowych idei. Zapamiętam jednak, a słuchać słucham – informacje zawsze można zweryfikować.

 

Dziękuję :)

 

Fan Wattsa, Careya, Sapkowskiego, Gaimana, Dukaja

Zapytany niegdyś alchemik o to, czym jest miłość, odpowiedział […]. ---> dziwny szyk, nieporęczny z punktu widzenia czytelnika. <> Alchemik, zapytany niegdyś o to, czym jest miłość, odpowiedział […]. <><> Zapytany niegdyś o to, czym jest miłość, alchemik odpowiedział […]. <>

Ben Akiba, Autorze. Ale tym się nie przejmuj za bardzo, bo co nowego można napisać o tak starym i powszechnym zjawisku.

Cieszę się z każdego komentarza – bardziej zależy mi na tym, by się z wami literacko przywitać – nawet jeśli niczym oryginalnym, to po prostu powoli ;)

Specjalizuję się w dłuższych opowiadaniach, o czym, mam nadzieję, się przekonacie. Zależy mi na tym też by zapoznać się z wami i poczytać, co bardziej doświadczonych użytkowników ;)

 

Dziękuję więc!

A że wszystko już było, jak rzekł Ben Akiba – cóż, trzeba próbować, inaczej się nowego nie znajdzie!

 

PS. Zgadzam się z szykiem zdania – jest kosmaty, teraz to widzę. Poprawiam. 

Fan Wattsa, Careya, Sapkowskiego, Gaimana, Dukaja

Abstrahując od odkrywczości idei zawartych w opowiadaniu, z logicznego punktu widzenia nie zdaje się mieć ono wiele sensu. Piszesz najpierw:

alchemik odpowiedział (…), że miłość jest punktem pojmowania

a potem:

z jego punktu pojmowania miłość była mieszaniną

 

jeśli: miłość = punkt pojmowania to zdanie należałoby czytać tak:

z miłości miłość była mieszaniną…

 

Może napisz lepiej, że w opinii alchemika miłość jest względna albo coś takiego?

Hmm... Dlaczego?

Poprawione, dziękuję. Lepiej?

 

Fan Wattsa, Careya, Sapkowskiego, Gaimana, Dukaja

Ładne; ładnie opowiedziana historia o czymś, zdradziecko co prawda, ale jednak bardziej niż ładnym – czymś pięknym. I to mi wystarczy.

Dziękuję za lekturę.

 

Peace!

 

Ale za Dostoyevsky’ego(!!!), to masz u mnie bana jak stąd dotąd. Za Glukchovsky’ego w sumie też, choć w jego wypadku do pewnego stopnia usprawiedliwia Cię maniera językowa narzucona przez najwyraźniej niepełnosprytnych redaktorów z pewnego wydawnictwa.

Niemniej, autorzy o których wspominasz na swoim profilu, to Dostojewski i Głukchowski; Słowianie, a nie Angole.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nihil novi, ale ładnie napisane. Świetnie skomponowałeś “naukowe” słownictwo alchemika z istotą miłości, która przecież z nauką nie ma zupełnie nic wspólnego. 

Zacny drabble. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Podobno, bo czasem lubią – nie pasuje mi to słowo, ani do zdania poprzedniego, a jak w tym, co już jest, to brakuje przcinka

A zapytany,[+] jak miłość smakuje,[+] odpowiedział

Ładny tekścik. Podoba mi się.

A jak się alchemik zakocha, to na nic jego tajemna wiedza i mądrze podane definicje – głupieje tak samo, jak każdy pryszczaty nastolatek laugh

Zgrabnie napisane.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję wszystkim za komentarze ;) Cieszę się, że ogólnie przypadł do gustu. Tym bardziej, że drabble pisze mi się raczej trudno.

 

Cień Burzy – oops. I did it again… Nie szkodzi mi poprawić.

 

Fan Wattsa, Careya, Sapkowskiego, Gaimana, Dukaja

Ślepcze, dopiero teraz zauważyłam Twój komentarz i wprowadzone zmiany. Nie wiem, kurczaki, patrzałki muszę sobie kupić, czy jak? 

Dużo lepiej! Logicznie jest bez zarzutu. A przecież logika ważna rzecz, zwłaszcza dla alchemika. Co by nie zgłupiał jak go ta miłość dopadnie!

Hmm... Dlaczego?

Szału nie robi, ale może być.

 Tylko alchemik nic nie wspomniał o Wenus?

Babska logika rządzi!

Ładnie napisane metafory, ale to raczej przemyślenie niż drabble. Drabble z założenia opowiada w stu słowach całą historię. Tu tego brak.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czy ja wiem, Rybko? Historii może i nie ma, ale ładne zamknięcie jest :) Nawet, nawet :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Pomysł na wymieszanie chemicznych zwrotów aby opowiedzieć o miłości całkiem fajny. Drabel nie posiada jednak żadnej fabuły, pointy, nie przykuwa na dłużej uwagi. Mogło być o wiele lepiej.

No tak, chemia. Trzeba tylko poczuć tę chemię. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A ten z kolei mi się spodobał. Bardziej, aniżeli większość drabbli, jakie czytałem. Aż dam ocenę.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Paznokci sobie obciąć nie dam, ale czy nie powinno być raczej “symptomy otrucia” albo “symptomy zażycia trucizny” niż “symptomy trucizny”? Ze słownikowej definicji jakoś wyraźnie to nie wynika, ale tak podpowiada mi intuicja :D

Jeśli chodzi o tekst, jest ok, choć ostatnia linijka (z tą nieszczęsną trucizną) najmniej przypadła mi do gustu, ponieważ odczułem, że powtarzasz motyw oklepany jak pupa solenizanta w osiemnaste urodziny. A zakończenia mają to do siebie, że wpływają na odbiór.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Aktualnie są w tekście chyba 102 słowa. Ups!

Drabel to może jest (z dokładnością do tych dwóch słów…), ale: zapytany jak smakuje, odpowiadam, że raczej mdło.

„Widzę, że popełnił pan trzy błędy ortograficzne” – markiz Favras po otrzymaniu wyroku skazującego go na śmierć, 1790

Nowa Fantastyka