- Opowiadanie: gregor - Bunkier

Bunkier

Scenariusz dla krótkiej etiudy w klimacie postapo.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Bunkier

Rozjaśnienie.

 

Wnętrze schronu. Dwóch mężczyzn. Żyją w izolacji od świata. Nie wiedzą, co dzieje się na zewnątrz.

 

DRUGI

Zimno dziś.

 

RUDY

Tak, zimno.

 

DRUGI

Wczoraj było cieplej.

 

RUDY

Czyli jutro będzie zimniej.

 

DRUGI

Skąd wiesz?

 

RUDY

Nie wiem.

 

DRUGI

To dlaczego to mówisz?

 

RUDY

A dlaczego nie?

 

(pauza)

 

DRUGI

Chciałbyś może wyjść na zewnątrz?

 

RUDY

Pewnie, że bym chciał.

 

DRUGI

A mnie tutaj dobrze…

 

RUDY

Kłamiesz!

 

DRUGI

Masz rację.

 

RUDY

W zasadzie możemy tu siedzieć. I tak nie mielibyśmy tam nic do zrobienia.

 

DRUGI

Naprawdę?

 

RUDY

Tak mi się wydaje.

 

DRUGI

Może się jednak mylisz?

 

RUDY

Może. Kto wie?

 

(pauza)

 

DRUGI

Ej, Rudy…

 

RUDY

No?

 

DRUGI

A dlaczego tak właściwie ludzie mówią na ciebie Rudy? Przecież nie jesteś Rudy.

 

RUDY

Ludzie? To znaczy kto?

 

DRUGI

No ja… i… no ja tylko w zasadzie.

 

RUDY

No właśnie.

 

(pauza)

 

DRUGI

Chciałem cię kiedyś o coś zapytać.

 

RUDY

I zapytałeś?

 

DRUGI

Nie.

 

RUDY

Dlaczego?

 

DRUGI

Bo zapomniałem.

 

RUDY

Co zapomniałeś?

 

DRUGI

Zapomniałem, o co chciałem cię zapytać.

 

RUDY

A teraz pamiętasz?

 

DRUGI

Nie. Niestety.

 

(pauza)

 

DRUGI

Mamy tu jedzenie. Dużo jedzenia. Może coś zjemy? Jesteś głodny?

 

RUDY

Nie jestem.

 

DRUGI

Ja też nie. To po co nam to jedzenie? Moglibyśmy wyżywić całą Afrykę.

 

RUDY

Na wypadek, gdybyśmy zgłodnieli. Poza tym nie ma już Afryki.

 

DRUGI

Racja. A skąd wiesz, że nie ma już Afryki?

 

RUDY

Nie wiem. Śniło mi się. Śniło mi się, że nie ma już Afryki.

 

(pauza)

 

DRUGI

Mogę się napić?

 

RUDY

Czego?

 

DRUGI

A co mamy?

 

RUDY

Wodę w kranie.

 

DRUGI

To się napiję, dopóki jeszcze leci.

 

RUDY

Codziennie mówisz, że na pewno zaraz przestanie lecieć, a wciąż leci. Że uschniemy tutaj. A ona wciąż leci.

 

DRUGI

Na złość. Tak jakby na złość leci. (pauza) I tak się napiję.

 

(pauza)

 

RUDY

Zastanawiam się, co byśmy robili, gdybyśmy tutaj nie siedzieli.

 

RUDY

Myślę, że nic byśmy nie robili.

 

DRUGI

Dlaczego? Ja bym chętnie popływał sobie w morzu. Albo zjadł świeżą pomarańczę.

 

RUDY

Myślę, że byś nie zjadł.

 

DRUGI

Zjadłbym!

 

RUDY

Nie.

 

DRUGI

Tak.

 

RUDY

Nie.

 

DRUGI

Tak.

 

RUDY

Nie.

 

DRUGI

Dlaczego?

 

RUDY

Myślę, że byłbyś po prostu martwy.

 

(pauza)

 

DRUGI

Może pójdziemy się przejść?

 

RUDY

Możemy. A dokąd?

 

DRUGI

Na zewnątrz.

 

RUDY

W takim razie nie możemy.

 

DRUGI

Dlaczego?

 

RUDY

Bo drzwi są zablokowane.

 

DRUGI

No tak, wciąż zapominam.

 

RUDY

Zapominasz?

 

DRUGI

Tak właśnie powiedziałem.

 

RUDY

Są przecież zablokowane od prawie roku!

 

DRUGI

Możliwe. Przecież nie powiedziałem, że jest inaczej. Po prostu zapomniałem.

 

Zaciemnienie.

 

KONIEC

Koniec

Komentarze

Całkowicie nie zrozumiały dla mnie tekst. Bezsensowna gadka o niczym. Co chciałeś przekazać autorze bo nie jestem w stanie tego rozgryzc.

Te dialogi brzmią strasznie znajomo. Może dlatego, że są oparte na kliszach. To nie jest wadą samą w sobie, ale staję się nią, gdy tekst składa się tylko z kliszowatych rozmów.

Poza tym: woda z kranu. W bunkrze. To jest poważny logistyczny błąd – woda może ulec skażeniu, mogą pęknąć rury. Wewnętrzny zbiornik ma znacznie więcej sensu. To oznacza mniej wody, ale bunkry nie są raczej projektowane z myślą o siedzeniu w nim dziesięcioleciami.

Tłumacz przysięgły własnego mózgu

Drogi Aurorze, o ile Grad – mimo pewnych usterek – coś w sobie miał, to ten tekst… nawet nie wiem jak skomentować.

Aż sobie wygooglałam, jak wygląda scenariusz filmowy. I wychodzi na to, że to coś mogłoby nim być. Ale. Ale nie jest to – moim skromnym zdaniem – forma dobra na portal z opowiadaniami. Beznamiętny i absurdalny dialog między dwoma gostkami – w takiej postaci – nie jest czytelny. Ubierz to w pełnoprawne opowiadanie, zakończ ciekawym twistem i wtedy możemy podyskutować. Teraz nie ma o czym. 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A ja dostrzegam w tym jakąś  metodę. Jest to parodia, parodia nas samych, zachowań ludzkich, jak i absurdów i takiego podchodzenia do spraw “od dupy strony”.  Parę ripost nawet zabawnych. 

Nie jest to sztuka przez duże SZ, ale tekst wcale nie taki ostatni. 

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Również nie zrozumiałam,  autorze, co chciałeś przekazać.  Nie wiem, jaki miałby być sens takiej etiudy ani czemu film miałby być dobrym środkiem do pokazania takiej scenki. Nie widzę w tym żadnej całości,  nie wiem dlaczego scena zaczyna się i kończy akurat w tych momentach.

Technicznie,  jeśli ma być to scenariusz, to taki opis jak 

 

Żyją w izolacji od świata. Nie wiedzą, co dzieje się na zewnątrz

 

nie przejdzie. Powinieneś opisać,  co widz ma zobaczyć,  mieć jakiś pomysł na pokazanie tej izolacji i tego, że nie wiedzą co się dzieje. Film to obraz i juz na poziomie scenariusza trzeba operować obrazem.  Stąd też moja wątpliwość czemu ta etiuda miałaby być filmem a nie np sluchowiskiem.

 

 

 

Doskonały utwór z teatru absurdu. Oferuję się pojąć jego inscenizacji (w formie monodramu)

Und in toter Augen Glanz, tanzen wir den Totentanz. Massengräber füllen sich, holde Pest, wir grüßen dich!

Mam wrażenie, że, bez żadnej szkody dla czytelników, Bunkier mógłby, nie rozjaśniwszy się na początku, natychmiast skończyć się zaciemnieniem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dla mnie to też jakby nie miało większego sensu ani celowości, ale, koniec końców, czytało się fajnie nawet. Z tym, że tych dwóch gentlemanów, mam wrażenie, nie siedziało w żadnym bunkrze a w jednym pokoju na oddziale zamkniętym.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Hmmm. Odnoszę wrażenie, że bardzo sztywny ten dialog. Kojarzył mi się ze słabym filmie, którego reżyserowi wydaje się, że jeśli przyoszczędzi na oświetleniu i sensie, to stworzy dzieło sztuki, w którym ludzie jeszcze po wiekach będą doszukiwać się trzeciego dna.

Babska logika rządzi!

Po przeczytaniu tego tekstu zrobiłem wielkie oczy. Przedmówcy już napisali: bez sensu. A ja dodam, że nie dostrzegam tu żadnego postapokaliptycznego świata, a jedynie dwóch, lakonicznie się wyrażających jegomości, którzy zaryglowali się w piwnicy. Może powinieneś oznaczyć to jako fragment?

A tak z drugiej strony na to patrząc: gatunek jest na topie, modny wręcz. Metro 2033, STALKER, nawet nowa powieść Patykiewicza (zresztą całkiem niezła) i przede wszystkim to, do czego jakoś masz pomysł nawiązać, czyli filmy twórców niezależnych. Mam na myśli Czarny szlak ebonitu i ten drugi projekt, realizowany przez Grzegorza Halmę (chyba nie mylę nazwiska). I faktycznie, sztuka by się jeszcze taka przydała. Nasza, rodzima, polska. Ja z ogromną chęcią bym to zobaczył, choćby w teatrze marionetek.

Jeśli Autor miał jakiś zamiar, to ja go niestety nie dostrzegłam.

a ja myślę, że tekst jest niegorszy niż większość tego, co można napotkać na tym portalu. może trochę za mało didaskaliów, ale zwłaszcza dzięki końcówce wyczuwam lekko beckettowską inspirację. nie wszystko musi mieć sens na pierwszy rzut oka.

Przypomina mi dialogi z "Czekając na Godota", jak im tam było, Wladimir i Estragon? Dlatego… podobało mi się. :-) Wyobraziłam ich sobie, pomimo ciemności. ;-) 

A mi się nawet podoba, bardziej zamysł, mniej realizacja. Sam pomysł na fabułę i oszczędny sposób jej przedstawienia jest ciekawy ( brawa za brak zbędnych opisów i didaskaliów), ale treść dialogów budzi już pewne zastrzeżenia. Absurd jest fajny, ale zabrakło mi tu emocji i widowiskowego, postępującego szaleństwa.

na emeryturze

Trochę jak parodia pewnych nurtów polskiej kinematografii dramatycznej. Nie wiem tylko, czy zamierzona. 

I po co to było?

Dziękuję za wszystkie komentarze.

 

Cieszę się, że kilka osób zauważyło inspirację Beckettem. :)

Nowa Fantastyka