- Opowiadanie: Marianna - Ostatnia bitwa

Ostatnia bitwa

Wiem, szału nie ma, ale ten tekst chodził za mną wytrwale jeszcze zanim Dj ogłosił konkurs. Dlatego zamieszczam poniższe, choć nie wiem, czy powinnam.

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Ostatnia bitwa

 

– Tędy, Wasza Świątobliwość. – Młody żołnierz otworzył drzwi i z szacunkiem skłonił głowę, gdy człowiek w wojskowej kurtce narzuconej na białą jak śnieg sutannę przekraczał próg sali narad.

Obecni w centrum dowodzenia oficerowie natychmiast poderwali się z miejsc, przyjmując postawę na baczność, a najwyższy stopniem przyklęknął, z atencją całując pierścień na palcu dostojnego gościa.

– Bóg z wami – powiedział papież, uczynił w powietrzu znak krzyża, po czym z ulgą zdjął z głowy wojskowy hełm i podał go któremuś z oficerów. – Jak sytuacja, mój synu? – zwrócił się do klęczącego.

Generał Bradford podniósł się w mgnieniu oka i uprzejmym gestem wskazał dostojnikowi przygotowane dla niego miejsce.

– Jesteśmy gotowi – orzekł, gdy gość usiadł, a podchodząc do rozwieszonego na ścianie satelitarnego zdjęcia linii frontu, dodał: – Ruszamy, gdy tylko Wasza Świątobliwość wyda rozkaz.

– Wróg spodziewa się ataku? – spytał dostojnik.

– Tak. – Bradford postukał palcem w fotografię. – Zajął pozycje tutaj, pod Meggido. Od trzech tygodni nie dokonuje żadnych działań zaczepnych. Czeka.

– Czas więc przerwać ten impas. – Papież ociężale ułożył dłonie na poręczach fotela. – Taka sytuacja nie może przedłużać się w nieskończoność.

Generał zasępił się wyraźnie, a wśród oficerów rozległ się szmer ni to niezadowolenia, ni to niepewności.

– Zgadzam się – stwierdził. – Ale siły są wyrównane, Wasza Świątobliwość. Regularnie wysyłamy szpiegowskie drony i dobrze wiemy, czym dysponuje druga strona. Wynik tego starcia jest wysoce nieprzewidywalny. W żadnym punkcie frontu nie mamy przewagi.

Duchowny oderwał dłonie od poręczy fotela i splótł je jak do modlitwy, przyglądając się żołnierzowi ze zdziwieniem.

– Nieprzewidywalny? Nie mamy przewagi? – powtórzył, lekko rozczarowany. – Czytujesz jeszcze Pismo, mój synu?

– Oczywiście, Wasza Świątobliwość – przyznał Bradford pewnie. – Ale…

Dostojnik pokręcił głową ze zniecierpliwieniem, natychmiast uciszając generała.

– Widocznie nie dość uważnie, albo zwyczajnie zapominasz, że wynik tego starcia dawno już został objawiony. Święty Jan mówi, że tu, u stóp góry Meggido, siły Chrystusa i Szatana zetrą się w ostatecznej walce. Wszyscy, którzy znają słowa Pana, wiedzą, że zwyciężą słudzy Boży, a Antychryst zostanie pokonany. Inaczej mówiąc, znamy już wynik nadchodzącej bitwy. Dlatego wróg obawia się uderzyć. – Duchowny powoli podniósł się z miejsca, dodając: – Dlatego my nie obawiamy się uderzyć.

– Czy już czas, Wasza Świątobliwość? – spytał natychmiast generał, zachodząc w głowę, jak drobne graniczne utarczki gdzieś w Europie mogły przekształcić się w pustoszącą całą Ziemię wojnę totalną.

– Tak, mój synu. – Papież zabrał podany mu przez któregoś z oficerów hełm i wyciągnął lekko rękę, czekając aż Bradford przyklęknie i z szacunkiem ucałuje pierścień. – Tak, atakujcie, w Imię Boże. Losy wojsk Antychrysta są przesądzone.

– W Imię Boże – powtórzył generał, stukając obcasami. – Natychmiast wydam rozkazy.

Dopiero gdy został sam, pozwolił sobie na moment zwątpienia. Ociężale opadł na niedawno zajmowany przez dostojnika fotel, myśląc, że, w gruncie rzeczy, ta wojna nie dostarczyła rozstrzygającego dowodu, która ze stron w mniejszym stopniu zasługuje na na tytuł „wojsk Szatana”, a propaganda wroga to właśnie armię Bradforda określa jako siły Antychrysta.

I że, na dobrą sprawę, wcale nie jest takie pewne, którego z dwóch Antychrystów wybierze dziś Bóg na zwycięzcę.

 

Koniec

Komentarze

Hmmm. No tak. Fanatyzm nigdy nie był ani zdrowy, ani rozsądny. Szkoda, że także dla osób trzecich…

Babska logika rządzi!

Hmmm. No cóż, religia i wojna. Nienowe, niestety, dość realne.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

po czym z ulgą zdjął z głowy wojskowy hełm, podając go któremuś z oficerów. ---> to niezwykle trudna sztuka, jeszcze w trakcie zdejmowania hełmu podać go komuś… Pułapka imiesłowowa. Zamiast podając – i podał.

linii frontu [,+]dodał:

Ten stan nie może ciągnąć się w nieskończoność. ---> a może: ta / taka sytuacja nie może przedłużać się w nieskończoność?

Wynik takiego starcia – wynik tego starcia lub tylko wynik starcia.

To, oczywiście, tylko propozycje. Poza przecinkiem.

Bardzo udana miniaturka. Dzięki odniesieniu do rzeczywistości taka. Z drugiej strony rzeczone odniesienie trochę kłóci się z proroctwem Jana, ale coś za coś.

O łał, tyle baboli przepuścić… :(

Już poprawiam, dzięki za komentarze.

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Marianno, nie podejrzewam Cię o naśladownictwo, ale w swoim czasie czytałem bardzo podobny tekst Jana Dobraczyńskiego, bardzo w treści podobny do Twojego. To była nowela o wizycie papieża na pobojowisku po wojnie nuklearnej. Całus.

No tak, za co się człowiek nie weźmie, to już było :/.

Ryszardzie, dzięki za podpowiedź. Zaręczam, że twórczości wymienionego przez Ciebie autora nie znam, a pomysł przyszedł mi do głowy, gdy skacząc po kanałach zatrzymałam się na moment na “Czterech pancernych” i pomyślałam, co by było, gdyby występującego tam radzieckiego generała (może pułkownika, ale kto by ich odróżnił) zamienić na papieża. :)

Ale nic. Zawsze mogę zmienić mojemu generałowi nazwisko, a zamiast Papieża wstawić Patriarchę Wszechrusi. Tekst jeszcze zyska na aktualności :)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

 

Zaiste, wielka jest, w pewnych kręgach, wiara w słowo.

 

„Papież ociężale ułożył dłonie na oparciach fotela”. – Papież ociężale ułożył dłonie na poręczach fotela.

„Duchowny oderwał dłonie od oparć fotela”.Duchowny oderwał dłonie od poręczy fotela.

Fotel ma tylko jedno oparcie i wspieramy o nie plecy. Ręce zaś kładziemy na poręczach.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Lubię takie. :)

Było czy nie było, bardzo strawne :) 

O tak, bardzo strawne.

Zawsze śmieszył mnie biblijny cytat “jeśli Bóg z nami to któż przeciwko nam“. Bo o ile prorocy mieli informację z pierwszej Ręki, komu Bóg kibicuje, o tyle obecnie postępowanie zgodnie z tymi słowami prowokuje łatwą kpiącą reakcję “ale jeśli akurat nie, to – no właśnie – któż?”

Och, to opowiadanie ma taki potencjał. Czemu tylko potencjał ja się pytam?

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Regulatorzy,

dzięki. Ale dałam plamę z tymi oparciami, aż wstyd. :(

Tylko tak mi się nasunęła wątpliwość – w tym przypadku gość siedział zapewne w nowoczesnym fotelu z twardymi poręczami. A, tak na potrzeby przyszłych tekstów – jak określić tą samą część fotela z miękką tapicerką? Poręcz jakoś mi zgrzyta. ;( Podpowiedz, jeśli zajrzysz tu przy okazji :).

 

Unfall,

dzięki. Ja też :). Chociaż, w powodzenie “operacji biblioteka” w przypadku tego tekstu średnio wierzę.

 

Prokris:

Dzięki za wizytę. Jeszcze nikt nie określił moich wypocin jako “strawne” i podoba mi się to określenie :). Będę się starać, żeby zawsze były takie albo i lepsze.

Tintin:

 

Za proroków życie było łatwiejsze. Nasz wspaniały Bóg kontra ich paskudne bożki. Ciekawie zaczyna robić się dopiero wtedy, gdy obie strony zaczynają nosić na sprzączkach pasów napis “Gott mit Uns”, obojętnie w jakim języku.

 

Ceterari:

to znaczy, że za krótkie? Przecież miało być krótkie.

 

Wielkie dzięki za komentarze.

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Marianno, jeśli gość siedział w nowoczesnym, twardym, to mogło to być wygodne krzesło z poręczami, lub jak dziś słyszy się coraz częściej, z podłokietnikami.

Według SJP: fotel «wyściełany mebel do siedzenia, z poręczami»

Poręcze fotela mogą być także wyściełane, mięciutkie i wygodne.

Ale już taki np. wykonany z wikliny, fotel bujany, wyściełany nie jest, a pozostaje fotelem. Lubimy wyścielić go sami, poduszeczką lub kocykiem.

Jestem przekonana, że ktoś naprawdę znający się na meblach, wyjaśniłby sprawę zdecydowanie lepiej i dogłębniej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie urzekło mnie. Nie wiem, pomysł jakiś taki banalny.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Regulatorzy,

co ja poradzę, że poręcz kojarzy mi się z takim metalowym czymś przy schodach i do fotela nijak mi nie pasuje. Ale skoro tak mówi słownik języka pol., to nie będę się upierać. :) Dzięki za wyjaśnienia, nie sądzę, by ktoś zrobił to lepiej i dogłębniej niż Ty ( i miał większą cierpliwość do takich literatów-amatorów jak ja :)).

 

Szyszkowy Dziadku,

wcale się nie dziwię, zwłaszcza że ostrzegałam na wstępie, że szału nie ma ;).

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Marianno, kiedy już wejdziesz na schody wspierając się o poręcz, kiedy odpoczniesz siedząc w fotelu, z rękami ułożonymi na poręczach, może nagle zachce Ci się wykonać jakieś ćwiczenie na poręczach. Może zdarzy się kiedyś, że poręczę Ci jakiś kredyt… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zastanowiło mnie, dlaczego wskazałaś Megiddo. Dlaczego określiłaś miejsce, choć nie musiałaś.

Wyguglałam i juz wiem :) Har-Mageddon, czyli “wzgórze Megiddo”.

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Regulatorzy,

zapamiętam. Jak będę potrzebowała poręczyciela, nie omieszkam się przypomnieć. :)

 

Krajemar:

się ogląda telewizję edukacyjną, się wie :)

Dzięki za wizytę.

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Bardzo dobrze napisane. Interesujące. No i jeszcze to wzgórze…

Profeska.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Sama końcówka jest chyba do leciutkiego poszerzenia… I nadania jej większego dramatyzmu, o bardziej wyrazistym szyderczym wydźwięku… Jednakże i tak bardzo bardzo sprawnie napisana krótka opowieść, o wciągającym i niepokojącym klimacie.

Byłoby bardzo dobrze, gdyby na stale zagościła na bibliotecznej półce.

Pozdrówko.

Szału może nie ma, ale jest porządnie napisane, a pytanie, kto to tak właściwie jest tym Antychrystem, a kto się “narodził dla sprawiedliwości” i czy przypadkiem nie odwrotnie – jak zwykle okazuje się inspirujące. :)

No właśnie krótkie! Wygląda jak wstęp do czegoś co chciałabym przeczytać ;)

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Emelkali,

ja nie profeska, ja amatorka. Wiecznie początkująca :)

 

Roger, Ocha,

dzięki za poparcie dla “operacji biblioteka”. Co do pytania, kto jest Antychrystem, to specjalnie nie ujawniałam, z kim walczą bohaterowie, z początku nawet miałam nie “przedstawiać” generała z nazwiska. Niechby każdy czytelnik wstawił sobie takiego Antychrysta, jaki mu pasuje :)

 

Ceterari:

chyba takie krótkie zostanie, bo ktoś już coś w ten deseń napisał przede mną, nie będę dublować :/

 

Wielkie dzięki za komentarze.

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Ludzie, dziękuję, wiecie za co :). A naprawdę nie wierzyłam.

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Czytało się przyjemnie, choć pomysł wielokrotnie przerabiany.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

A naprawdę nie wierzyłam.

Taaaa, jasne… ;)

Przeczytałam!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

AlexFagus,

dzięki. Ja tam lubię odsmażane kotlety :)

 

Ocha:

no dobra, miałam lekką nadzieję, ale nic więcej :)

 

Joseheim,

dzięki. Mam nadzieję, że mój kotlet Ci nie zaszkodził ;)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Dobre – co prawda już na początku spodziewałem się zakończenia (i się nie zawiodłem), które jest dość oczywiste ale niezłe.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Dzięki za komentarz, Dj-u. Kotlecik ciągle trzymam na patelni, żeby ciepły był :)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Hmm. Przeczytałem ten tekst w dniu dodania i nie zostawiłem po sobie komentarza. Sam nie wiem dlaczego. Tym bardziej mnie to dziwi, bo to właściwie całkiem fajny tekst, który obraca oklepany motyw w stronę dość nieprzewidywalną. Ode mnie plus.

Vyzarcie,

wielkie dzięki za plusa i za powtórną wizytę ;)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Mnie chyba przede wszystkim spodobał się papież-marsałek i motyw dowodzenia przezeń wojskiem :P Spodziewałem się w sumie czegoś mniej dosłownego, czegoś trochę głupszego w formie, ale mniej prostolinijnego w treści no i się zawiodłem.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Spodziewałem się w sumie czegoś mniej dosłownego, czegoś trochę głupszego w formie, ale mniej prostolinijnego w treści no i się zawiodłem.

 

No i bądź tu mądra, biedna autorko, czy test nie podobał się Berylowi bardzo, czy tylko trochę ;)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Tylko trochę :) Beryl liczył na coś więcej, rozczarował się, ale ogólnie na plus.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

A, to chyba robię postępy :)

To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i… O mój Boże, tam jest pełno zaimków!

Nowa Fantastyka