Profil użytkownika


komentarze: 120, w dziale opowiadań: 115, opowiadania: 50

Ostatnie sto komentarzy

 

Świetny pomysł na konkurs :)

 

Achilles – Kolun

Adonis – Łosiot

Afrodyta – Thom Ash

Agamemnon – BasementKey

Agni – Tomasz R. Czarny

Amaterasu – wybranietz

Apollo – BasementKey

Artemida – Darrien,  janpowsinoga

Artur – Fizyk111, leniwy2

Aryman – Owca_z_Makowca, Jigidigi

Atena – chalbarczyk

Baal – Król Gniew

Baldur

Baron Samedi – yantri

Bastet – Monique.M

Beowulf

Brunhilda – Michau

Cuchulain – Thargone 

Demeter – Zielonka

Eneasz – Żongler

Freya -amade1324

Gilgamesz – Piotr Skowronek

Ginewra – Morgoth

Hades – Wilk-Zimowy (gdyby komuś zależało, niech pyta, najlepiej na priv by nie umknęło między komentarzami, bo nie do końca jestem pewien, czy tekst zostanie sfinalizowany)

Hanuman – Nevaz

Hekate – SaraWinter

Helena

Hera

Herakles – Realuc

Hermes – Irka_Luz

Ilia Muromiec – wojtas10

Inanna – black_cape

Izanagi i Izanami

Izyda

Jazon – arya

Kościej Nieśmiertelny – El Lobo Muymalo 

Kriszna – kam_mod

Lancelot – MPJ 78

Lawinia

Loki – Blacktom

Medea – Finkla

Merlin – Mr.Maras

Morgan le Fay – Tymoteusz123

Odyn

Odyseusz – Arnubis,  janpowsinoga

Orestes – syf. 

Ozyrys – Rossa

Pan – [Asylum – usunęła opowiadanie, więc jeśli się nie rozmyśli, jest wolny], Lady Catbeth

Pandawowie

Perceval [Parsifal] – Madej90

Persefona – Staruch, Artemisia

Posejdon – sylwiel

Quetzalcoatl – WilkBetonowy, CM

Rama/ Sita

Ratatosk – Światowider 

Rhiannon – Majkubar 

Romulus – Natan

Set – Naz

Siwa – Fosken

Tejrezjasz – Dinos

Tezeusz – dogsdumpling

Thor – BearClaw

Thot – MaSkrol

Tristan/ Izolda

Wasylissa Przemądra-Zielonka

Zeus – Borowik

Zygfryd

Exit light

Barwna historia z potencjałem, niestety przyćmiona niedostatkami warsztatowymi.

 

Wydaje się, jakby historia została napisana bez planu, bez przemyślenia, co ma się dziać w fabule i dlaczego. Główny bohater przenosi się do świata snu (choć pojawia się pytanie trochę jak z “Incepcji” – co jest snem?) i doświadcza wielu bodźców – od przeżyć fizyczno-mistycznych (błyskawica na policzku, eksplozje w próżni, nicość versus życie) po bycie więźniem tajemniczego ośrodka. Gdzieś pomiędzy pojawia się dziwna postać Alberta i jego lokomotywy – który tłumaczy i wyjaśnia, co się właściwie stało. Jest to ogromny misz-masz, nie tylko fabularny, ale także estetyczny, świata przedstawionego, który krąży gdzieś pomiędzy kosmosem, więzieniem a lokomotywą i bohaterem przytulonym do lampy, jak “koala do eukaliptusa.” Trzeba się mocno nagimnastykować, żeby te estetyki połączyć i nie zgubić gdzieś po drodze czytelnika. Ja się kompletnie zgubiłem.

 

Mimo wszystko, tak jak napisałem wyżej, widzę potencjał, zarys fabuły, który mógłby wykiełkować do porządnej, wciągającej historii. Żeby to zrobić, może warto uprościć historię, może najpierw napisać szkielet, zarys fabuły, który potem można opakować w dodatkowe elementy świata przedstawionego?

 

Zastanów się, jak do tego podejść i spróbuj poszukać odpowiedzi na pytanie: dlaczego bohaterowie robią to, co robią i jakie to ma konsekwencje?

Exit light

Całość oceniam pozytywnie. Dobrze mi się czytało, językowo bardzo sprawnie. W historii jest pewna tajemnica do odkrycia, to trzyma w napięciu i przykuwa uwagę.

Czegoś mi w tekście brakuje, może jakiegoś słowa wyjaśnienia – co właściwie się stało, jak lord został w ten sposób otumaniony? Nie ma też wyrazistych bohaterów, a i intryga jest dla mnie dość niejasna.

 

Exit light

Dzięki (chyba). Trudno mi aspirować, ja jedynie nawiązuję. Garść krytyki już zebrałem, wiem, że może być lepiej, aczkolwiek pewnie nie jest też aż tak źle ;)

Exit light

W lesie, z dala od budynków było trochę lepiej, choć ogień coraz szybciej przenosił się również na, bujnie porastające przedmieścia, drzewa i krzewy, często otoczone płaszczem chwastów.

 

Tak to wyrzeźbiłem, inspirując się Twoimi uwagami.

Exit light

Ciekawy tekst, dobrze napisany. Podoba mi się ten lekki chaos :) Żonglowanie motywami bardzo udane, przeskakiwania ze snu w sen, z rzeczywistości w nierzeczywistość – podoba mi się.

 

Nie powiedziałbym, że niezrozumiałe – raczej, że nie narzuca jednego sensu :D Ja tekst zinterpretowałem na swój sposób.

Exit light

Zabawna jesteś reg :)

 

Wreszcie poprawiłem. Niemal wszystko + kilka błędów, które sam jeszcze wyłapałem.

 

na rosnące bujnie drzewa i krzewy podmiejskie. –> Czym różnią się drzewa i krzewy podmiejskie od rosnących w mieście i poza nim?

Różnica jest właśnie w lokalizacji – PWN: podmiejski «związany z terenami położonymi wokół miasta».

 

Dzięki raz jeszcze!

Exit light

Dzięki mr.marasie za wizytę i uwagi. Cieszę się, że mimo, że historia Ci się nie spodobała, nie machnąłeś ręką, tylko zadałeś sobie trud napisania komentarza.

 

W wolnej chwili postaram się odnieść do konkretnych cytowanych fragmentów tekstu, zgadzam się, że poprawki są wskazane.

 

Jeżeli chodzi o zaimkozę, to chyba największa choroba moich tekstów – próbuję (się) leczyć. Wszelka pomoc mile widziana.

 

Twoje Odnosząc się do uwag do mojego stylu:

 

niewyszukany i mało literacki język opowiadania

 

Tak mam, nie ukrywam. Myślę, że nie wynika to z niechlujstwa, tylko z moich preferencji komunikacyjnych – lubię krótko pisać, rozmawiać. Pracuję, z jednej strony nad stylem a z drugiej nad tym, żeby więcej pisać. Dlatego też wrzucam i będę wrzucał teksty z których nie jestem zadowolony, bo chcę, żeby krytyka mobilizowała mnie do pisania.

 

Wspomniana niechlujność objawia się także od strony technicznej. Trafiają się w tekście spacje przed przecinkami, a nawet w środku wyrazu (znalazłem np: dale,j), błędne odmiany (drwalów zamiast drwali), czy niewłaściwy zapis liczebników (20 lata temu – poza tym tutaj nawet forma rzeczownika nie pasuje).

Poprawiłem “dale,j” i “20 lata”. Jeżeli chodzi o, jak ich nazwałeś. “drwalów” – w tekście piszę o “drwaAI’ach”, to takie słowo, powstałe z połączenia “drwa“ (od drewna) i AI (sztuczna inteligencja) ;)

Mam dużo błędów, mimo, że czytam tekst wiele razy, nie widzę często pomyłek we własnym tekście :(

 

Może i jest to gatunek rozrywkowy i niezobowiązujący, ale jednak światy w nim tworzone wykazują się większą wewnętrzną logiką,

Mówiąc szczerze nie wymyśliłem tutaj całej otoczki, całego uniwersum. Pewnie jakieś szersze ramy by tutaj przydały. Nie miałem ambicji ”stworzenia świata”, miałem pomysł i spisałem go. Być może z tych braków wynika Twoja głęboka niechęć do tego tekstu.

 

Tutaj fabuła wygląda jakby to nie narrator opowiadał co mu ślina na język przyniesie, tylko Autor.

Hmm… Jeśli dobrze rozumiem, cały tekst wydał Ci się stekiem bzdur? Ale, że co Autor?

 

Twoje przymrużenie oka było dla mnie zdecydowanie zbyt naciągane.

W sumie cała ta historia jest mocno naciągana, tak była pomyślana. Sam motyw listu gończego, znalezionego przy czarnej dziurze np.

 

Nie jest to przecież tekst zły, czy beznadziejny.

Ach, nie jest?

 

Ale mam wrażenie, że stać Ciebie na zdecydowanie więcej.

Może kiedyś będzie mnie stać. Ale liczę się z tym, że Twojego gustu mogę nie zadowolić…

 

 

Exit light

@barniuszu, chyba zacznę sobie zapisywać Twoje powiedzenia :)

 

Dzięki wielkie, jestem ukontentowany, że historia przypadła Ci do gustu. Widzę też, że dałeś 5 – świetnie!

 

Ja sam co do Gaimana mam mieszane uczucia, raczej nie jest źródłem moich inspiracji, chyba, że nieuświadomionym ;)

 

Exit light

@Ospały, dzięki za wizytę i miłe słowa. Mi się podoba, że Tobie się podoba. Może jeszcze kiedyś coś napiszę w tym klimacie :)

 

@CM

Inspiracja zawsze działa twórczo na tekst, a brak nadmiernych aspiracji poważnie ograniczenia ryzyko wystąpienia frustracji. :)

Pewnie należałoby zachować złoty środek ;) Myślę, że aspiracje są okej, jeżeli idą w parze z ciężką pracą i pewną dozą skromności.

 

Exit light

@reg bardzo Ci dziękuję za wkład pracy w poprawienie tego tekstu. Kilka wytkniętych błędów sprawiło, że się zaczerwieniłem :( Wszystkie poprawki wdrożone, a głowa posypana popiołem.

 

Dziękuję także za linki do artykułów o zapisie myśli i dialogów. Postaram się uwzględnić te informacje, choć wiem, że stare nawyki czasami trudno wykorzenić :/

 

No i na koniec, cieszę się, że historia Cię zainteresowała, a końcówka zaskoczyła. Taki był plan :)

 

 

Exit light

Dzięki @NoWhereMan za komentarz i klika. To jest i ważne i trudne, żeby tempo historii było odpowiednie. Pracuję nad tym ;)

 

Trochę też przez to narracja zawiodła w najbardziej dramatycznych momentach, jak ta finalna walka z Kryształowym Smokiem. Nie czułem napięcia, zagrożenia dla głównego bohatera.

Hmm, może powinienem zaplanować tę scenę, jako swoisty punkt kulminacyjny. Jeszcze nie bardzo mi to wychodzi, jak widać.

 

 

@CM

Stworzyłeś opowiadanie dalekie od taniej imitacji twórczości słynnego autora. To już bardzo dużo.

Dziękuję Ci :) Ja tak sobie zażartowałem trochę, Lem jest dla mnie mistrzem, bardziej się nim i jego twórczością inspiruję niż aspiruję do osiągnięcia jego poziomu :)

Exit light

@CM dzięki za odwiedziny i bogaty komentarz. Lemowskie inspiracje dobrze wychwycone :) Dodałbym jeszcze “Bajki robotów” – mimo, że fabularnie bardziej odległe od mojej historii, to one były bezpośrednim bodźcem do napisania tej historii.

 

Do Lema, jak już ktoś chyba pisał, trochę brakuje. Ale to przecież nieuchronne…

Tak, trochę brakuje :)

 

Literówki poprawiłem – dzięki serdeczne .

Exit light

Mickiewicz wielkim poetą był… i to poetą zafiksowanym na rytmie. Bez rytmu wyszła du… żo gorsza poezja ;)

Weź proszę również pod uwagę, że oda jest określoną, formą literacką i ma charakter pochwalny. Więc mam problem z tym, że cały utwór to “Oda do smoka” (smoka wychwalamy), ale jednocześnie są fragmenty:

Dla nas szczęściem jest zabicie smoka;

Plus za pomysł i samą formę wierszowaną. Myślę, że brakuje rymów na tym portalu :P

Mniej kopiowania, więcej od siebie, a będzie dużo lepiej :)

Exit light

Trudno nawet przeczytać tę historię do końca. Wygląda to, jakbyś wyciął (wycięła) pojedyncze zdania z różnych opowiadań i wrzucił (wrzuciła) do swojego tekstu. Chyba nigdy nie widziałem aż tylu akapitów. Mam problem z wyłapaniem sensu, czy choćby nakreśleniem w myślach elementów świata przedstawionego. Trochę to przypomina nieudolną próbę naśladowania Masłowskiej, tym bardziej, że w “Pawiu królowej” autorka również miała wiele zapożyczeń, cytatów i kryptocytatów z kultury. Fakt, że ona opatrzyła swoje dziełko także bibliografią, a tutaj mamy raczej zbieraninę tekstów z podstawówki, przemieszanych z przysłowiami mojej babci, fragmentami lektur czy tekstów popularnych piosenek, np.

 

Głodno, chłodno i do domu daleko.

„Dno, muł, krosty i wodorosty”

„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie? Co to będzie?

„Co z nami będzie?”

 

A dodatkowo:

 

 

Szumowiny z Krzysiem Jarzyną miały używanie

Krzysztof Jarzyna ze Szczecina, serio?

 

zawsze noszę mały składany parasol kupiony za tamtych ruskich w Oszom.

Że co?

 

Całość mnie nie urzekła, być może nie łapię tej koncepcji. Nie mam nawet pomysłu, co zrobić, żeby było lepiej. Chyba tylko zamknąć oczy, a następnie wcisnąć i przytrzymać klawisz del… No hard feelings.

Exit light

Dzięki za odwiedziny, klik i komentarz @thargone. Tekst spełnił zatem swoje przeznaczenie, miał być lekki, nieco zabawny i przyjemny w odbiorze :)

Exit light

@barniuszu, szczerze mnie rozbawiłeś rozważaniami o penisie :)

 

jest powszechnie traktowany jako dobry ziomek, przyjaciel i towarzysz, co rzutuje na jego traktowanie jako żywotnego

:D

 

Trochę poszukałem w necie i mam takie dodatkowe wnioski:

– na stronie wiki w odmianie w bierniku zapisane obie formy + przykład użycia zw bierniku z “-a”: Penisa mają nie tylko mężczyźni, ale też większość ssaków i struś.

w korpusie tekstów PWN pojawiają się również obie formy. Z tego co widzę, forma penis jest bardziej typowa dla tekstów naukowych lub pseudonaukowych, a forma penisa dla teksów literackich lub pseudoliterackich.

 

Sprawa pewnie nie jest taka prosta, ale ja bym się oparł na intuicji językowej, a ta mi podpowiada odmianę z “-a”. Decyzja Twoja ;)

 

Exit light

Mi się to kojarzy z lemowskimi Konstruktorami. Historii przydałoby się więcej tła, jako zostało już wyżej wspomniane. Mimo wszystko czyta się przyjemnie. Być może warto zajrzeć do Lema, żeby się zainspirować – szczerze polecam :)

Exit light

 Ja tutaj zamiast hrabiego Monte Christo, widzę nawiązania do “Pamięci Absolutnej”. No i “Altered Carbon” – wiadomo ;) Mimo wszystko, wg mnie są to inspiracje, a nie zapożyczenia, więc jest okej.

Zgrabnie napisane, bogaty język (np. porównania robotowe). Twist kopciuszkowy na końcu – dobry pomysł. Ogólne wrażenie bardzo pozytywne, historia mi się podoba i dobrze, gładko się czyta.

Mam nieco problem z tą “zemstą” Sadzowskiego, to mi się wydaje zbyt proste – bez problemy dostał się na bankiet dla elit, wszedł na scenę, powiedział kilka słów i zamachał umową. To mnie nie przekonuje.

 

Kilka uwag do tekstu:

Daleko, daleko w przyszłości, za siedmioma wynalazkami, za pięcioma wojnami, żył sobie Tomasz Sadzowski

Przyszłości – Sadzowski → nie czuję, że rymuję? Czy specjalnie tak?

 

I tylko tym nielicznym, którzy zjawiali się tu z kieszeniami pełnym kredytów,

Pełnymi.

 

Penis też by nieco powiększył.

Penisa.

Exit light

Niezły absurd ;) Wbrew pozorom, ja dostrzegam tutaj głębokie przesłanie. I to mnie naprawdę przestrasza…

 

P.S. Czekam na inscenizację. Bo już widzę przed oczyma duszy mojej ;)

Exit light

Dziękuję za komentarze i przepraszam za późny odzew.

 

@Finklo – Twoje zwłaszcza w punkt :)

 

Powtórzenie. Przed drugim przecinek. W ogóle, widywałam lepsze interpunkcje.

Zmieniłem, dzięki.

Posiadałem międzygalaktyczny list gończy za Czarnorękim Bandytą

Hmm, zmieniłem na: miałem w ręku.

 

Bywają niedrewniane deski?

Słownik twierdzi, że nie, usunąłem pleonazm. Dzięki!

Może bez tego poziomu geniuszu

He he, no racja. Ale mało kto może się równać z Lemem, mistrz po prostu. Co nie znaczy, że nie będę próbował :P

W ogóle, widywałam lepsze interpunkcje.

Cóż mogę powiedzieć – ja również :D

 

 

@Firiel – miód na moje serce, aż chce się pisać, bardzo dziękuję :) Miło, że oprócz czochrania, czasem ktoś pogłaszcze ;)

 

@barniuszu – dzięki za opinię. Cieszę się, że coś tam mojego już przeczytałeś. Starałem się wrzucić kilka różnych tekstów, przydatne byłoby dla mnie, gdyby przy ich porównywaniu jednak te powody lubienia/nielubienia wybrzmiały. Mógłbym wtedy z tym pracować.

 

Exit light

Dzięki barniuszu za odwiedziny i komentarz.

 

Jako dzieciak, pamiętam, że miałem koszmary, które przerażały nie tylko mnie, ale też moje otoczenie. Czasem to się łączyło z lunatykowaniem. Potem byłem zafascynowany “programowaniem” snów, udawało mi się zmieniać sen w trakcie śnienia ;) Przypomniałeś mi o tym – dzięki.

 

Jeśli chodzi o tekst, został napisany praktycznie podczas jednego “posiedzenia”, bardzo pod wpływem Kereta ;)

Exit light

Próbowałem w tym krótkim tekście pokazać paradoksy życia: walkę z nieuchronnością śmierci, cele, które nie mają zbytniego sensu i często są opatrznie rozumiane przez otoczenie i samą śmierć – a właściwie taką śmierć/nieśmierć, bo do końca nie wiadomo, czy to nie sen przypadkiem. Faktycznie, może zmiana kolejności lepiej by poukładała tę historię i zbudowała napięcie, pomyślę o tym. Dzięki za uwagę!

Exit light

Wyżej sporo już napisano :) W tej historii mało się dzieje, a końcówka aż się prosi o emocje, zaskoczenie – niestety jest za to rozczarowanie. Zastanów się co chcesz powiedzieć w historii ;)

 

Mała łapanka:

wściekle na granicy pola widzenia oczu

Oczu.

Wdarł się gwałtownie do wewnątrz tylko po to, aby go ukłuć srogim zimnem i przypomnieć kolejny raz staruchowi, że w te rejony nie wolno się zapuszczać.

W sensie pod płaszcz? ;) Trochę to dziwne i rodzi skojarzenia.

 

“Do cholery!”

Co ja tu w ogóle robię?

A kto to mówi?

 

Stepanusowi zawsze wydawało się, że może wiać tylko z któregoś boku, może wiać ciągle, mocno, tak żeby przewrócić człowieka, zrywać dachy. Tutejszy wiatr też to umiał, ale okazało się, że potrafi o wiele więcej. Może wiać od góry, wciskając człowieka w ziemię, może również i od spodu, tak żeby porwać komuś całe odzienie i ekwipunek, w ułamku sekundy może także zmieniać wielokrotnie kierunek, tak aby człowiek przewrócił się na skutek zmagań z żywiołem

Chaotyczne. Dodatkowo jest ten sam efekt – przewrócenie – dla różnych typów wiatru.

 

klął na czym ziemia stoi

“Świat” a nie “ziemia”. To związek frazeologiczny.

 

Wicher napiera na zamknięte okiennice. Kłótnia w domu. Długo go ostatnio nie było. Próbował rozwiązać tajemnicę talizmanu. Wyjątkowy artefakt.

Nagromadzenie krótkich zdań, nie brzmi/nie wygląda to dobrze.

 

Wtem słyszy jakby wokół siebie zawodzenie i płacz dzieci.

Można zmienić np. Wtem słyszy wokół siebie hałas jakby zawodzenie i płacz dzieci.

 

 

 

 

 

 

 

Exit light

@Tarnino – dziękuję za ponowne rzucenie okiem. Poprawiłem tę literówkę.

Exit light

@Tarnina, bardzo dziękuję za odwiedziny i uwagi :)

 

Bez przecinka między podmiotem, a orzeczeniem. I – tablica stanowiła formę?

 Usunąłem przecinek. Forma nagrody – hmm… może faktycznie, ale na razie nie znajduję lepszego wyrazu.

 

Hmm. Nie wydaje mi się to naturalne. Może po prostu zapalił lampkę?

Racja, poprawione.

 

Kołdra mruczała? Wiem, o co chodzi, ale potknęłam się.

Dziwne.

Ma to być żartobliwe, rozumiem, że nie zachwyca :/ mimo to zostawiam.

 

Nie znam się na chłopcach, ale nie wydaje mi się to prawdopodobne. Do Cyganki poszłaby stara babuleńka, a nie grupa młodzieńców.

Hmm, nie zgadzam się. Młodzieńcy robią różne dziwne rzeczy przed maturą, są np. wyjazdy pielgrzymkowe do Częstochowy, więc dlaczego nie Cyganka? Ale pomyślę, może coś tutaj dodam.

 

"Oraz" zaburza mi przepływ tekstu. Dałabym raczej przecinek.

Przecinek mi nie pasuje, dodałem “i” nieco zmieniłem to zdanie.

 

Dlaczego "tak naprawdę"? Była co do tego wątpliwość?

Zmieniłem, choć nie bez wątpliwości (trudno mi było jakoś to z sensem przerobić).

 

Nie ma. To znaczy, w zlaicyzowanej i utylitarystycznej kulturze może i tak, ale ludzie religijni nieprzypadkowo modlą się o to, żeby śmierć nie przyszła nagle i niespodziewanie. Koniec dygresji – to temat-rzeka. Ponadto – "wydźwięk pozytywny" może mieć mówienie, ale sam fakt już mniej.

Tak – nawiązuję do laickiego podejścia, brak cierpienia itd. Słowo “wydźwięk” bo w poprzednim zdaniu mam: myślał o ludziach, o których się mówi, że umarli we śnie.

 

Tak, mam to samo wrażenie. Jakbyś tego pomysłu tylko dotknął, przesunął ręką po wierzchu. Może faktycznie chodzi o napięcie?

No może. Mój utwór, więc trudno mi tutaj rzetelnie go ocenić. Mam też spory sentyment do tej historii.

 

To akurat chyba niekonieczne – czy musiał czymś zasłużyć? S…tuff happens. Pomysł pasuje do horroru kosmicznego.

Też tak myślę ;)

 

Zaraz pójdę po szklaną kulę :P

Tylko uważaj na czarnego kota, lubi spać w schowku na najwyższej półce regału, z łapą opartą o trzonek miotły :P

 

Exit light

No, ale coś tam się spodobało ;) (pocieszam się). Dzięki za opinię @NoWhereMan. Trudno z tym napięciem, ale pomyślę.

Exit light

Touché @Finkla :D Cóż mogę powiedzieć, uczę się jak to robić. A Czytelniczka (-ik) i tak wie swoje.

 

Mi się nawet podoba, że ludzie się uśmiechają po przeczytaniu tego tekstu.

Exit light

Dzięki za odwiedziny @Anet. Cieszę się, że Ci się podobało :) 

To zdanie już raz przerabiałem, też mi nie brzmi, pomyślę.

 

Edit: zmieniłem, trochę rozbudowałem to zdanie, czekam na ewentualne opinie.

Exit light

Dzięki @Finka, cieszę się :)

Zakończenie w zamyśle jest otwarte, choć dotychczasowi czytelnicy, raczej idą w kierunku interpretacji pozytywnej. Niektórzy nawet się uśmiechają po lekturze. Gdyby tylko wiedzieli, co autor miał na myśli…

Exit light

@drakaina, @regulatorzy – dzięki wielkie za uwagi, jesteście niezastąpione ;) Poprawiłem tekst.

 

@drakaina:

Jest tu pomysł, ale czegoś brakuje. Nie wiem czego… Jakiegoś domknięcia, jakiejś mocniejszej pointy? Może jakiegoś nawiązania do tej pomyłki w nazwisku z pierwszego akapitu? Coś tu w każdym razie nie do końca wybrzmiewa, może to pomysł na nieco dłuższy tekst?

 

Szort bazuje na moim własnym śnie. Otóż śniłem raz, że muszę wyśnić 80 innych snów, żeby się obudzić – jakkolwiek to brzmi ;) Moim zamysłem było napisać tekst, który by mówił o życiu i śmierci w sposób z jednej strony nieoczywisty, a z drugiej inny dla różnych czytelników. 

Po dłuższym czasie leżenia tej historii w wirtualnej szufladzie, również dostrzegam, że nie ma w niej jakiejś takiej iskry. Cóż, w życiu także tak bywa, że tego nie ma. Raczej nie będę przerabiał.

 

Domyślam się, że życie Waldemara zdeterminowała wróżba Cyganki, ale brakło mi choćby szczątkowych wyjaśnień, dlaczego tak się stało, czym Waldemar zasłużył sobie na tak osobliwą przepowiednię?

Może zasłużył sobie tym, że o taką przepowiednię prosił? Może tym, że w nią uwierzył? A może tak naprawdę nie było żadnej przepowiedni, tylko przewrażliwiony nastolatek wziął do siebie gadanie szalonej Cyganki?

Exit light

Bardzo mi się podoba. Lekka historia, która nie sili się na coś, czym nie jest. Jest tajemnica, jest szafa, która powraca kilkukrotnie w tekście (niemal złowrogo), jest happy end :) Temat psychoanalizy i konwencja kryminału, potraktowane z przymrużeniem oka, co jest odświeżającym podejściem.

Tylko te słodycze – nie wiem, czy ktoś byłby w stanie zjeść tyle, ile Vidocq pochłonął w kawiarni, serio… :)

Exit light

Ciekawe, dobrze się czyta. Podobnie jak drakaina, czuję pewien niedosyt przez tytuł :) Nie wiem też, czy nie za dużo napakowałeś szczegółów technicznych, może warto rozważyć dodanie zamiast nich więcej informacji o obszarze, miejscu akcji, albo taktyce czy samych bohaterach (prawie niczego o nich nie wiemy). Być może warto cechy pancerzy czy broni rozłożyć po całym zespole – np. w taki sposób, że jeden bohater ma pancerz “obronny”, inny pancerz “zaczepny”, ktoś tam jest “zwiadowcą”, inny “snajperem” itp. Takie uproszczenie pewnie byłoby dobre dla czytelnika i powodowało, że to co się dzieje w historii byłoby bardziej zrozumiałe. Wiem, że jest to część większej całości, więc może te moje uwagi, gdzieś realizujesz lepiej w innym miejscu tekstu ;)

 

Trochę błędów, więc pokusiłem się o łapankę poniżej – wielka litera i brak ę dla czasowników w pierwszej osobie, to Twoje największe przewinienia ;)

 

 

 – Ty! Kurwa! Szaraki! – wrzasnął Starszy Zientek.

Jak dla mnie za dużo wykrzykników. Czy Zientek, raczej nie powinien się zdziwić, tak to dla mnie brzmi. Jeżeli już obstajesz przy wykrzyknikach, proponuję połączyć w jedno zdanie np.: – Ty, kurwa, Szaraki!

 

kiedyś ich porządnie, po oficersku opierdole.

Opierdolę.

 

Jego znajomość polskiego stawała się powoli spektakularna.

Szyk zdania: Jego znajomość polskiego powoli stawała się spektakularna.

 

– Dla Pana Sierżancie (…)

Za dużo tych wielkich liter ;) – Dla pana Sierżancie (ewent. sierżancie).

 

Słyszę jak Gunny wyciąga z zasobnika amunicyjnego Starszego Ziętka

Ziętek czy Zientek w końcu?

 

Kombinuje, jak to rozegrać.

Kombinuję.

 

Wywołuje okienka podglądu.

Wywołuję.

 

Do chałupy wchodzi się przez oszklony ganek,

Przed gankiem Szarak w niebieskim kombinezonie.

Przecinek i nowy akapit – jakiś bałagan się tutaj wkradł.

 

– Sir,Yes Sir

Wszystko wielką literą i przecinek bez spacji – jak wyżej.

 

pojawiają się obłoki wapienno-ceglanego pyłu, i kilka dziur.

Bez przecinka przed “i”.

 

– Zabij Chuja!

Zabij chuja!

Nie dowartościowujmy “chuja” wielką literą, zresztą “kurwy” pisałeś z małej, nie chcesz chyba wyjść na szowinistę ;)

 

– Rozkaz, Panie Kapitanie.

Podobnie jak z sierżantem, wyżej.

 

– Nie żyje, prawda?

– Nie – odpowiadam.

To nie, jakby przeczyło temu, że nie żyje, proponuję: – “Prawda” albo “– Nie żyje.”

 

– Dziękuje, Panie Oficerze.

Podobnie jak z kapitanem i sierżantem, wyżej.

 

– Panie Marczuk, Pozwoli Pan.

Znowu przecinek i mnogość wielkich liter.

 

Nie ma co dywagować, przecież Pan się zgodził.

Małą: pan.

Exit light

Niezła historia, wciągająca ;) Nie znam “Velvet Buzzsaw”, ale z “Portretu Doriana Gray” niewiele tutaj, faktycznie. 

Bogate słownictwo, obrazowo kreślisz sceny – choćby z wykopanym psem, podoba mi się :)

Mam wątpliwości co do początku, nie rozumiem z jakiej perspektywy mówi narrator – czy opowiada po latach, czy jest w więzieniu, czy w ośrodku dla umysłowo chorych? Przeszkadza mi także zmiana narratora z pierwszoosobowego na trzecioosobowego. Być może rozmowa policjantów mogłaby zostać podsłuchana przez narratora-bohatera? Rozważ.

Łapanka językowa pewnie jeszcze Cię czeka ze strony bardziej doświadczonych komentatorów ;) Ja większych błędów nie widzę, choć przyznaję, że też nie bardzo na nie zważałem, bo wciągnąłem się w samą historię ;)

Exit light

Mógłbyś to kapinkę doprecyzować? Nie, żebym się nie zgadzała, tylko chcę wiedzieć, co dokładnie Ci nie zagrało.

Tak jak pisałem: Dużym plusem jest kobieca bohaterka, ale pytanie czy odpowiednio ją potraktowałaś i dałaś wystarczająco mocy i charakteru – moim zdaniem nie. Nie widzę w bohaterce uzasadnionej motywacji do polowania na smoki, nie widzę konfliktów, które przezwycięża i które ją budują, nie wiem, co jest jej siłą (oprócz uporu). Ja odbieram ją raczej jako sentymentalną marzycielkę, która nieprzygotowana, w zbyt dużej zbroi, wybiera się na smoka, który okazuje się prawdziwym potworem. Marzy mi się bohaterka w stylu Starfire.

A potencjał w historii jest, bo Mira może np. brać udział w bijatykach na dworze; wykraść ojcowską zbroję, obić dłużników matki, którzy chcieliby przejąć resztki majątku; odnaleźć zaginione smocze księgi, opisujące zwyczaje tych potwornych gadów itd.

 

 W pierwszym akapicie masz kilka takich zdań, które mogą “się kojarzyć”:

“Tylko facetom :) serio, z moich trzech bet skojarzenia miał jedyny przedstawiciel płci odmiennej – dziewczyny nie.”

 

Uhm… A dla facetów nie piszesz? o To pewnie ok 50% czytelników, więc rozważ, czy nie warto wziąć pod uwagę takiej opinii. Tym bardziej, że się powtarza ;)

Exit light

Cieszę się, że historia wywołała emocje :) Trochę już żyjemy w takim stanie permanentnego “zalogowania”, podłączenia do sieci. Przyszłość może być przerażająca…

Exit light

Bardzo zgrabna historia, zwłaszcza smok, jego leże i cała oś fabuły związana ze swoistym qui pro quo. Opowiadanie wciągnęło mnie mniej więcej od połowy – kiedy wyżej wymienione elementy zaczęły się pojawiać. Trochę mi brakuje puenty, o czym już w komentarzach wspomniano, gdyby ona się pojawiła i dodatkowo, gdyby końcówka była lepiej skonstruowana, byłoby świetnie.

Opowiadanie wolno się rozkręca i tak naprawdę bardzo pobieżnie opisujesz ważne dla bohaterki i fabuły miejsca, które mogą być równie ciekawe, jak leże smoka – np. dwór króla, na którym pewnie niejednego gada można by znaleźć ;) Sama motywacja bohaterki do wyprawy na smoka dla mnie niejasna, czy to tylko chęć przygody i zwykła głupota? ;) Dużym plusem jest kobieca bohaterka, ale pytanie czy odpowiednio ją potraktowałaś i dałaś wystarczająco mocy i charakteru – moim zdaniem nie.

 

 

Poniżej jeszcze czepiam się konkretnych fragmentów tekstu:

 

Mira z całej siły dociągnęła pasek naramiennika, ale, żeby zapiąć, znów musiała go rozluźnić.

Zapiąć co? Pasek, naramiennik?

 

W pierwszym akapicie masz kilka takich zdań, które mogą “się kojarzyć”:

(…) żeby zapiąć, znów musiała go rozluźnić. Zabrakło jej dziurki. (…) Można by chyba smażyć jajka na płytach zbroi. Jeśli nie odpadną same, spłyną z falą potu.

Ten fragment z jajkami, szczególnie mnie ubawił.

 

Muł parsknął cicho i Mira pospieszyła sprawdzać, czy jest dobrze uwiązany, on i jej koń.

Co tutaj się stało? Skąd ten koń nagle? Dodatkowo: sprawdzić zamiast sprawdzać.

 

Masz strasznie długie zdania, a słowa jak dla mnie nie łączą się logicznie w całość i nie budują obrazu świata. Wiem, że wyżej niektórzy pozytywnie oceniali te długie zdania – ja wręcz przeciwnie, bardzo

Liczyła, że znajdzie tu dla nich wodę – koło ścieżki były widoczne ślady po spływającym potoku, głęboko wyżłobione w skale koryto – ale jeśli biło tu kiedyś źródełko, dawno wyschło.

Ja bym to ułożył np. tak: Zauważyła, że obok ścieżki biegnie głęboko wyżłobione w skale koryto – widoczny ślad po spływającym potoku. Założyła zatem, że znajdzie w pobliży wodę, ale po daremnych poszukiwaniach w końcu doszła do wniosku, że jeśli biło tutaj źródełko, dawno wyschło.

Dodatkowo: masz powtórzenie (“tu”) i “koło” zmieniłbym na “obok”.

 

Koń zagrzebał nogą w pyle ścieżki.

Kogo, co tam ten koń zagrzebał w pyle ścieżki? ;)

 

Matka, zajęta długami dochodami (….)

Hmmm… To trochę tak, jakby na równi były i długi i dochody. A czy nie było czasem tak, że matka próbowała nikłymi dochodami zasypać otchłań długów?

 

Lekce sobie ważyła uśmieszki dworzan, te pełne politowania i te znikające w chwili, kiedy rozmówca uświadamiał sobie, że Mira nie żartuje.

 

A czy te uśmieszki nie powinny, zamiast znikać, jeszcze się mnożyć, kiedy rozmówca stwierdził, że Mira nie żartuje? Chyba, że Mira pięścią by takie uśmieszki zmazywała z nalanych, dworskich twarzy, wtedy bym zrozumiał, że znikają ;)

 

Zresztą porządny rycerz sam potrafi zorganizować własną wyprawę, zwłaszcza solo.

Sam, własną, solo – takie masło, masełko trochę. No i słowo “solo” mi nie pasuje tutaj, w historii o smoku.

 

I przy bliższym przyjrzeniu nie był taki ogromny, to znaczy, zajmował pół korytarza, ale to nie był duży korytarz…

To były tylko kamienie.

Powtórzenia: był, były.

 

Au, nie mogła nawet rozetrzeć potłuczonych części niewymownych przez te blachy.

Niewymowne części?

 

 

 

 

 

Exit light

Ciekawe, nieoczywiste, dobrze się czyta. Jestem pod wrażeniem :) Podoba mi się ten mroczny klimat: z jednej strony tajemniczy zły, z drugiej “mądrość: chłopska, która poświęca słabą jednostkę, złem zło zwycięża. Na myśl przychodzi mi kultowe już opowiadanie Ursuli Le’Guin “Ci którzy odchodzą z Omelas”. Polecam lekturę, bo warto.

To czego mi brakuje w Twoje historii, to kobiet. Wg mnie żaden chłop by tyłka nie ruszył, gdyby mu baba nie powiedziała co ma zrobić z tym złym; zresztą kobiety tradycyjnie mają lepsze “połączenie” z siłami nadprzyrodzonymi i wszelkie wiedzące, wiedźmy, zielarki, znachorki są stałym elementem folkloru wiejskiego. A tutaj taki męski świat u Ciebie…

Exit light

Skomplikowana historia wciśnięta w limit słów, niczym opasłe ciało obleczone w zbyt szczupły gorset. Warto porozwijać wątki, zwłaszcza te o duszach i ich kłamstwach – o czym wspominał wyżej @wilk. Potencjał jest ogromny :)

BTW, mi od razu przyszedł do głowy cykl “Nekroskop” Briana Lumleya, tam również bohater potrafi rozmawiać ze zmarłymi. Ogólnie jest to czytadło, ale gdybyś chciała rozwijać ten motyw, polecam się zapoznać.

Czekam na więcej opowiadań od Ciebie – a najbardziej na coś w klimatach fantasy :D

 

Exit light

Mnie osobiście nie urzekło – wymieszanie stylów (mitologia vs technika), wyeksploatowane wg mnie motywy nordyckie. Widzę, że na profilu wspominasz, że siedzisz bardziej w fantasy, czekam na więcej tego rodzaju historii ;)

 

PS– A zaraz zabieram się za “Kroczącą we śnie” – nie omieszkam zostawić komentarza również pod tym tekstem ;)

Exit light

Fajne literacko, niezłe dialogi z elementami folkloru i gwary. Czyta się przyjemnie, bo i długość też zachęca, żeby zajrzeć i zająć myśli na chwilę :) Nie męczy.

 

Co do samej historii, przyczepię się do kilku kwestii:

 

– pierwsze zdanie wg mnie bardzo słabe; oklepany frazes, a przecież, patrząc na ciąg dalszy szorta, stać Cię na dużo więcej ;) Ja zauważam ponadto w pierwszych zdania sprzeczność, spójrz proszę:

 

Śniło jej się, że się obudziła. Było to dziwne, bo zawsze przesypiała twardo całe noce, (….)

Skoro tylko śniło jej się, że się obudziła – oznacza to, że spała twardo dalej (przebudzenie było snem), a następne zdanie, wg mnie nie ma sensu;

 

– nie rozumiem, jak kilku innych czytających, dlaczego anioł płacze, niezrozumiała jest dla mnie także kłótnia Maciejowej z aniołem – czy raczej nie powinna być “opromieniona” majestatem nieśmiertelnej istoty? Rozumiem, że jest twardą babką, ale sens tej całej kłótni, nie jest dla mnie jasny

 

– mimo całej pracy komentatorów udało mi się wyłapać jeszcze kilka błędów:

 

Jędrzej wyparł się, że to jego i chciał pogonić z chałupy.

 

Wyparł się czegoś, nie ma takiej konstrukcji “wyparł się, że.”

 

Kobieta zmarszczyła brwi i zmierzyła go takim spojrzeniem, że aż się biedny cofną,

Cofnął.

Exit light

Takie to z jednej strony smutne, a z drugiej pełne nadziei :) Choć nie wiem, czy ta nadzieja nie jest fałszywa, czy portalowych autorów, zamiast kariery literackiej, nie porywa po prostu proza życia. Bo żona/mąż, bo dziecko, bo praca… Chcę wierzyć, że jednak tak nie jest, że porywa ich drakkar sławy i spełnienia literackiego, na którym wiosłują wena do spółki z hajsem :D

Exit light

Mnie ten świat nie przekonuje. Brakuje mi celu, nie wierzę w mieszkanie przy kapsule samobójczej, żeby ratować biedne istotki, które się do niej garną. Czy raczej już sama śmierć nie jest wybawieniem z tego zasyfionego świata?

Poza tym, ta bohaterka, jak na weterankę przepraw z socsłużbami, słabo sobie radzi z tym odwodzeniem od samobójstw ;) Przecież wie, że podsłuchują, więc po co mówi to wszystko?

Dodatkowo mało konfliktów, nie widzę, żeby jakieś racje się tutaj spierały jakieś cele i dążenia, wszystko, choć sprawnie napisane i zasadniczo wciągające, wydaje mi się papierowe.

Exit light

@Ando, dziękuję :) Tak sobie umyśliłem, żeby czytelnika zaskoczyć i cieszę się, że to się udaje. A Mickiewicz jakoś tak sam się pojawił, lubię go bardzo i pomyślałem, że do tych dwóch dzieł się odwołam, a zwłaszcza do Dziadów,. BTW, ten swoisty prolog do “Dziadów” – “Upiór”, wg mnie jest naprawdę świetny i inspirowałem się nim w całej historii :)

 

@Firiel – dziękuję raz jeszcze, poprawione. “Soędziłem”, no normalnie wstyd :/

 

 

Exit light

Końcówka taka gombrowiczowska (Ferdydurke). Jest to coś innego i jako takie, zasługuje na uwagę. A może byś tak coś ufantastycznił jeszcze, to już by było całkiem świetnie :D

 

Sam się przymierzam, żeby napisać coś takiego wierszowanego, może się uda ;)

Exit light

Naniosłem kilka poprawek. Tę scenkę przy ksero także zmieniłem nieco, żeby bohater nie został zauważony.

Exit light

Nasz portalowy podkreśla. ;-p

@Finkla, noooo wieeeeem. I przed wrzuceniem czytałem na portalowym, ale mimo wszystko nie widziałem :(

 

@Firiel – dzięki. Z tą widocznością to jest główny problem, w zamyśle miało być takie “oszustwo”, żeby czytelnik myślał, że widzą, ale tak naprawdę nie widzą. Coś jak “6 zmysł “;) Pomyślę, co można z tym zrobić. A że się podoba, to ja jestem bardzo szczęśliwy.

Exit light

Dzięki za uwagi! Cieszę się, że Ci się spodobało :)

 

Tekst leżał i to kilka lat ;) Piszę w edytorze, który niczego nie podkreśla, więc pewnie dlatego takie problemy. Już się biorę za poprawki.

Exit light

Drakaina – racja. Nawet tam taniec chocholi był przecież na koniec, symbolizujący letarg i uśpienie.

 

Skojarzenie, może niezamierzone, ale mi bliskie ;) Zgubić i złoty – to łączy się w głowie z rogiem z Wesela. Może dlatego, że sam grzebienia nie posiadam z uwagi na fryzurę czy raczej jej brak (mam tylko szczotkę do brody ;))

 

A tutaj jeszcze mały cytat ze wspomnianego Wesela: “Duch się w każdym poniewiera, że czasami dech zapiera; tak by gdzieś het gnało, gnało, tak by się nam serce śmiało do ogromnych, wielkich rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy, a tu pospolitość tłoczy, włazi w usta, uszy, oczy;”

Exit light

Dołóż rymy, bo, wg mnie, tekst aż się o to prosi :)

 

A ten złoty grzebień to co? Skojarzenia mam ze złotym rogiem z “Wesela”, czy słusznie? Złoty róg miał posłużyć do zjednoczenia polskiej szlachty, o ile pamiętam, więc tutaj jak najbardziej pasuje, do budowania ładu dla “nieuczesanych myśli”. A jeśli już o tych ostatnich mowa, to oczywiście nie sposób pominąć Leca.

A może ten grzebień to taka wena pisarska? Czy ma to być tajemnicą i nie zdradzisz? ;)

Exit light

Tak myślałem właśnie :) A jeśli chodzi o narrację drugoosobową, to tutaj miejscami występuje. W “Nieznajomych” dużo więcej. Może całe opowiadanie byś tak napisał? ;)

 

 

Exit light

@Jastek, ja Ciebie również zachęcam do wrzucenia tego komentarza jako ogólnie dostępnego tekstu. Pomyśl.

Exit light

Całkiem fajne. Przydałoby się jeszcze tak z 10k znaków na tło, np. na postać O’Briena, może opis zażyłości z służbą, albo dwa słowa o matce ;) Ale koncept, dialogi, mały twist na końcu – pierwsza klasa :)

Exit light

Zgrabnie napisany tekst :) Musk i jego projekty, to temat bardzo na czasie, dyskutowany, więc plus za to. BTW – kiedy w tekście pada, że Hyperloop mógłby pójść Bałtykiem, to od razu miałem skojarzenie z Nord Stream ;)

 

Jeżeli chodzi o narrację drugoosobową, stosowana jest niezwykle rzadko i gratuluję, zarówno odwagi w spróbowaniu, jak i efektu :)

 

Na koniec warstwa emocjonalna – jednym słowem: poruszająca. Z tekstu bije tęsknota za fizycznością i pragnienie miłości; prawdziwej miłości, a nie tej zbudowanej z zer i jedynek. Jest mi to szczególnie bliskie :)

Exit light

@Matsu, wcale mi nie jest do śmiechu :( Teskt najeżony błędami, jak “dobra kasza skwarkami”, że posłużę się komediowym klasykiem. Sama historia kupy się nie trzyma, nie widzę tutaj ani celu, ani logiki wydarzeń, bohaterowie są papierowi, a całość sprawia wrażenie jakby była posklejana z kilkunastu innych historii. No i te żarty błazna… Sacrum i profanum: historie rodem z Homera i mitologii (Polifem i Sfinks) przeplatają się z przaśnymi dowcipami jakby wprost wyjętymi z gazetki szkolnej..

 

Przy układaniu historii, sugeruję, żebyś zadał sobie przede wszystkim pytanie “dlaczego?” Dlaczego bohater robi to co robi, dlaczego mu się udaje lub nie, dlaczego świat przedstawiony jest taki a nie inny i co z tego wynika. No i dlaczego Ty sam piszesz i co chcesz, żeby czytelnicy wzięli dla siebie po lekturze Twojego tekstu. Przed publikacją dobrze jest tekst samemu przeczytać kilka razy (również głośno) i dać komuś innemu do przeczytania. Niestety, to, co autor sam widzi w swoim tekście, czasami nijak się ma do odbioru historii przez czytelników. Tutaj słów kilka o betowaniu, może się przydać :)

 

Powodzenia!

Exit light

Powinno się wyświetlać przy rejestracji :D

Exit light

Lekka historia, dobrze się czyta i opowieść wciąga. Przyjemnie ;)

Zastanawiam się, czy nie posłużyłoby historii, gdyby pogłębić trochę bohaterów i otoczenie. Może więcej wsi we wsi, bohatera w bohaterze i diabła w diable ;)

Tak jak teraz jest dobrze, ale potencjał jest na wiele więcej!

Pozdrawiam i czekam na więcej ;)

Exit light

Dzięki @Finkla!

 

Serwer jest w Twojej głowie, tylko, że nie Ty jesteś jego administratorem. Real jest duszą a wirt grzesznym ciałem – wszystkim zaś zarządza bezduszny cyfrowy bóg, który uczynił z nas Hiobów: dał wszystko, by potem wszystko zabrać.

Exit light

Przyjemne, ciekawe i zaskakujące. Ja przewrotnie skomentuję: może pisz właśnie krótsze teksty, bo widać, że Ci wychodzą. Długie formy są moim zdaniem przereklamowane ;) BTW polecam Etgara Kereta – mistrza krótkiej formy.

Exit light

Uhm… No widzisz, fajnie by było nieco opisać tę przestrzeń pokoju zatem, bo tutaj tak nagle pojawia się i kruk, i popiersie. Chyba, że tak ma być, ale ja się gubię, nie widzę.

I w sumie najważniejsze dla mnie jest to stukanie, bo z jednej strony bardzo mi się podoba, ustawia cały tekst, jest niepokojące i tajemnicze, a z drugiej strony – jest niedosyt, bo nie potrafię rozwiązać tej zagadki i odpowiedzieć na pytanie, co tak stuka ;)

Exit light

Ja przeczytałem pierwszy raz i spodobało mi się :) Opowiadanie bardzo klimatyczne, ciekawe opisy kart tarota – ładnie posłużyły do pociągnięcia opowieści i sprowadzenia na manowce głównego bohatera. Trumna wciągnięta do pokoju – nie wiem, czy to nie za dużo, może wystarczyłoby samo ciało ukochanej. Bo na logikę – nie wiem, czy jedna osoba fizycznie dałaby radę przytachać trumnę, a dodatkowo: po co ktoś miałby to robić ;) Samo ciało chyba wystarczy.

Radzę też, żebyś rozsądnie gospodarował krótkimi i długimi zdaniami, żeby budować rytm opowieści. Za dużo krótkich zdań sprawia, że czytelnik dławi się tekstem – ja tak mam ;)

Co do kruka – u Poego to on stukał w okno, a u Ciebie nie wiem, co tak stuka. Samo stukanie, jest świetnym pomysłem, swoistym refrenem do historii, ale czuję rozczarowanie, że nie dowiedziałem się, co stukało. A sam kruk u Ciebie jest raczej poboczną “postacią”, również inaczej niż u Poego, bo tam to niemal wcielona groza ;) W Twoim opowiadaniu bardziej straszą karty, ale one nie są tak fizyczne, jak czarny ptak. Może mógłbyś tę grozę, taką namacalną jeszcze podbić – pomyśl.

 

Poniżej kilka dodatkowych uwag do samego tekstu:

 

Być może ten plan, który ułożył w najmroczniejszej godzinie tęsknoty był rzeczywiście jedynym słusznym. → Przecinek po "tęsknoty".

 

– To tylko wiatr. – wymamrotał – Tylko to i nic więcej. → Kropka po "wymamrotał" – To tylko wiatr – wymamrotał. – Tylko to i nic więcej.

 

 Królewska gra. Czerń i biel. Mrok i jasność, cierpienie i szczęście. Ona jedna kończy je wszystkie. Trzymała kosę w prawej ręce. W tle płonęło miasto, dym wznosił się ku niebu → Nagromadzenie krótkich zdań, ja bym połączył, albo powyrzucał niektóre, za dużo, za gęsto ;)

 

Koniec. Zakończenie kłopotów. Zmiana. Odrodzenie. → Jak wyżej.

 

Ostatnią rzeczą, jaką usłyszał, było krakanie kruka siedzącego na popiersiu Pallady wysoko pod sufitem. → Popiersie było pod sufitem? Jakim cudem? U Poego stało bodajże na parapecie.

 

 

Exit light

Dziękuję :) Cieszy mnie, że zaprezentowana przeze mnie historia, przypadła Ci do gustu :)

Exit light

@Unfall – dzięki za komentarz. A dasz radę sprecyzować, co było przyjemne, a co nieurywające tyłka? Tak, żebym mógł się podciągnąć ;)

 

@sy – dzięki, dzięki! Bardzo się cieszę, że Ci się podoba :) Mam nadzieję, że dłuższe też będą wciągające, a mam coś już oczekującego w szufladzie ;)

Exit light

Tak, przecinek jak byk! Poprawiłem.

 

Taaak, nieco enigmatyczne, taka sobie wariacja na temat smoków. Komentarze chyba ciekawsze niż sam tekst, przynajmniej dla mnie ;) Tak też się można czegoś nauczyć.

Exit light

Pięknie to ująłeś na koniec, @master :) Cieszę się, że pomysł z pytaniami Ci sięs podobał, postaram się oczarować Cię innymi historiami ;)

Exit light

A ile zabawy było przy tym i wszelakich komentarzy :) I łacina, bynajmniej nie podwórkowa. Wow, świetne doprawdy.

 

Może ja wymyślę temat, a Tobie pozostawię formę – żeby pojedynek był sprawiedliwy. Oczywiście, jeżeli się zgodzisz. Odezwę się na priv, kiedy wpadnę na dobry temat :D

Exit light

@Blacktom, dziękuję :) Myślę, że jest potencjał, żeby ten motyw rozwinąć, a jak już to zrobisz, to koniecznie daj znać – chętnie się zapoznam.

A może się kiedyś ustawimy na jakiś pojedynek tematyczny? Czytałem, że coś takiego tutaj funkcjonuje/funkcjonowało – wtedy i ja i Ty mielibyśmy kopa, żeby coś dobrego napisać :)

Exit light

Początek bardzo mi się podoba i żałuję, że nie pociągnąłeś wątku stukania, który jest dla mnie intrygujący. I jednocześnie niezrozumiały, skąd to stukanie, tak w ogóle? ;)

 

Historia wydaje mi się metaforą emigracji i to dość prostą do odczytania, co jest dla mnie rozczarowaniem. Polak jedzie za granicę, najpierw się alienuje, uważa za gorszego i zazdrości wszystkim, potem w końcu się asymiluje i nie wraca już do rodziny w kraju. Kosmos tutaj wydaje się zbędny i brzytwa Lema pewnie by tę historię pociachała.

 

Mimo wszystko, opowiadanie sprawnie napisane, mi osobiście przypomina monolog teatralny (monolog wypowiedziany), bardzo dobrze się czyta :) Podoba mi się i czekam na więcej, z nadzieją też na więcej fantastyki w fantastyce :)

 

Exit light

Dzięki @ospały. Tło, tło i jeszcze raz tło – zapisane do kajetu. Będę się starał, choć wiadomo, jak to jest, złe nawyki ;)

Exit light

@finkla: “Gdyby mnie ktoś zabił przyjaciela, raczej nie starałabym się pomóc sukinkotowi. Pewnie sprawdziłabym, jak się zachowuje kryształ między dwoma kamieniami.”

Ha, ha – w punkt, mam podobne przemyślenia.

 

Ogólnie bardzo podoba mi się pierwsza część: budowanie ciała, motyw przepaski i nadziei. Druga część i koniec – nie rozumiem/pewnie inaczej bym poprowadził ;)

 

Uwagi do tekstu:

 

Jak zapomnisz wszystko, rozpłyniesz się w mgłę”. → Jeśli zapomnisz wszystko…

 

 "Oglądał się i czasem widział oczy, a w nich cień nadziei. I cień imienia, ale nie potrafił go sobie przypomnieć." → Czyje oczy i czy da się widzieć imię? Cień imienia?

 

"Pociągnął mocniej rękę towarzyszki, ale ona rozpływała się w mgłę, zmieniając kształt, zmieniając rysy twarzy." → czy ręka zmieniała rysy twarzy? ;)

 

"Zamknął oczy i uświadomił sobie, że osobą, którą usiłował uchronić przed utratą nadziei, nie była dziewczyna, ale jego partner" → Partner = kochanek, partner = współpracownik?

 

"To jego widział w jej znajomych oczach." → Pogubiłem się, widział jego postać w jej oczach, czy jego oczy były dla niego znajome i przywodziły mu na myśl jego? Dla mnie niezrozumiałe.

 

"Nie zdziwił się, kiedy obok ciała zobaczył widmo dziewczyny ze snu." – Za mało opisu. Co robiło to widmo – stało, klęczało, siedziało, wisiało pomiędzy sufitem a ciałem staruszki? Jak wyglądało widmo, skąd było wiadomo, że widmo, to widmo – było przezroczyste, blade, straszne?

 

"I miała na sobie strój, jakiego nie widywano w tych okolicach od wielu dziesiątek, jeśli nie setek lat." –> Co konkretnie, jaki strój? Ciekawość mnie zaraz zeżre do cna ;)

 

"O ludziach, których jak ich wpuściła, a oni potem nie byli w stanie sforsować przeszkody" → Których wpuściła (?), bez “jak ich” (?)

 

"– Płakałem, bo zabiłaś mojego przyjaciela" -przyjaciel, czy partnera, jak to z nimi było w końcu? ;)

 

Exit light

“Miejsce spotkania jest duże”. → Pierwsze zdanie powinno powalać, kusić czytelnika. "Miejsce jest duże ”wręcz odrzuca już na początku czytania, nic mi to nie mówi.

 

Duża ilość nagromadzonych krótkich zdań, lepiej je łączyć i budować bardziej płynne sekwencje, żeby historia płynęła, np.

 "Czekali tam na mnie. Było ich trzech. A przynajmniej myśleli, że wiem tylko o trzech. W sumie było ich dziesięciu, siódemka znajdowała się na pagórku. Leżeli i czekali w pogotowiu."

Jakby to połączyć, mogłoby wyjść coś w stylu: “Czekali na mnie we trójkę i myśleli, że nie wiem o pozostałych. Siedmiu leżało ukrytych na szczycie pagórka, w ciągłym pogotowiu. Więc w sumie dziesięciu.”

Dodatkowo – po co tych siedmiu kryło się na wzgórzu, choć nawet nie mieli broni? Ogólnie tych dziesięciu chłopa nie poradziło sobie ze “sprytnym” koleżką z petardą. Mało w tym sensu.

 

"– To jakiś pieprzony żart? Czemu jesteś sam? Przez telefon była mowa o wielkiej organizacji. Twoi pomagierzy chowają się gdzieś w krzakach? – krzyknął do mnie, chociaż na taką odległość nie było to konieczne. Chciał mnie pewnie nastraszyć, ale niestety nie podziałało." → Te zdania bym porozbijał, przerwał opisem wyglądu albo zachowania krzyczącego. Unikaj raczej ładowania wszystkich kwestii na początku, a "informacji narratorskich"na koniec, jak powyżej.

 

"Wiem, czym się zajmujecie i sądzę, że przyda wam się moja pomoc. Mogę sprawić, że będzie czymś więcej, niż jakimś małym gangiem narkotykowym." -> będziecie[?]

 

 "Wyciągnąłem zza pleców pistolet, włożony w moje spodnie, i strzeliłem w ziemię. […]Przez cały ten czas trzymałem pistolet wysoko w górze, sam nie wiedząc, co teraz zrobić." → Więc jak to jest, że strzelił w ziemię, ale pistolet trzymał w górze?

 

“Włożony w moje spodnie” – to już omówione powyżej ;)

 

"– Zadzwoń o 17:50. Jeżeli tego nie zrobisz, informacje o tobie pozna policja, Mateuszu Jakubowski." → Mateuszu Jakubowski, nie idźmy tą drogą…

 

A co do braku fantastyki – moja rada taka: zamień petardę na małego smoka w kieszeni i nikt się nie będzie czepiał :D

 

Nie poddawaj się i powodzenia!

 

Exit light

Dzięki @Ando. Mam jeszcze kilka historii z tego “uniwersum” mniej lub bardziej dopracowanych, może uda się je wykończyć i opublikować. Nad opisami muszę popracować, czuję, że to moja pięta Achillesowa, najchętniej gnałbym z akcją ;)

Exit light

Widzę duży potencjał, ciekawy świat z wieloma elementami. Te elementy wymagają dalszej pracy, mam wrażenie, że zarys wielu z nich został zrobiony niewprawnie i wg mnie wymaga dopracowania. Ogólnie im dalej tym lepiej mi się czytało :) Co do sensu całej historii – jak na takie opowiadanie o dojrzewaniu, dorastaniu do swojego przeznaczenia, nie znalazłem tutaj takich elementów jak zdobywanie doświadczenia, uczenia się , rozumienia siebie. Z drugiej strony historia bitwy, w której zginęli rodzice Kruszki czy legenda o bogini Erni aż proszę się o rozwinięcie w dłuższy fragment. No i na koniec – podobają mi się silne postacie, a tutaj mam poczucie, że Kruszce brakuje zdecydowania i po prostu poweru (po polsku mocy). Liczyłem bardzo, że chociaż na koniec zrobi porządek ze Złąsławą, ale nawet tego zabrakło.

 

Poniżej moje uwagi do tekstu:

 

Kruszka – tytuł jak imię bohaterki do mnie nie przemawia

Złasława – imię aż nazbyt znaczące

Dziewczyna próbowała się stawiać, nie raz i nie dwa, ale brakowało jej siły i zaparcia – może raczej "bronić" zamiast "stawiać", a jeśli chodzi o zaparcia – to skojarzenie mam raczej żołądkowe ;) zamieniłbym na "konsekwencję".

Po śmierci rodziców stała się cieniem, który błądzi w ciemnych zakamarkach nie mogąc odnaleźć drogi – cień znika w ciemności, może nie być widoczny, choć można też to zgrabnie wykorzystać w tym fragmencie.

aż dziewczyna nie straciła przytomności – aż dziewczyna straciła przytomność

ale była jeszcze wstanie myśleć na tyle racjonalnie – literówka: w stanie

Kruszka rozpromieniała – rozpromieniła się

Ku naszym ziemiom zbliżają Herneci – zbliżają się Herneci

Gdy minęła polanę, na środku której stał wielki, omszały głaz, z wyrytym wizerunkiem przedstawiającym trzy głowy Smerowita, była bardzo podekscytowana.Pierwszy raz w życiu zapuściła się tak głęboko w puszczę, zostawiając osadę daleko za sobą. – zamieniłbym te dwa zdania miejscami, przecież minęła polanę, gdy zapuściła się w puszczę.

Wielki wór, który dźwigała na plecach, zaczął dawać się we znaki na każdym kolejnym kroku – przy każdym kolejnym kroku.

Kiedy była jedynie parę kroków od srebrnego, dorosłego wilka, ten w końcu również się ruszył – skąd wiadomo, że był dorosły? Zresztą to słowo kłóci mi się z wilkiem – nie ma raczej wilków nastoletnich, dorosłych i seniorów. Dodałbym raczej jakieś opisowe zdanie w rodzaju, "to był piękny okaz samca, wyglądał na zaprawionego w bojach przewodnika stada, o czym mogły świadczyć drobne blizny wokół pyska"

Wulgaryzmy nieco monotonne – same "kurwy". A jak sama Kruszka stwierdziła, jest całkiem sporo innych i bardziej dosadnych wulgaryzmów.

W pokoju unosił się zapach niedojedzonej kolacji w postaci nadgryzionych pieczonych jabłek i przepiórczych skrzydełek. – językowo: czy zapach miał postać nadgryzionych jabłek i skrzydełek czy kolacja? ;)

Szczypka nakazał dzień przed bitwą przygotować wilcze doły wzdłuż linii lasu, tak w razie czego. – w razie czego, czyli był to przypadek, czy był to jednak plan przewidujący szarżę konnicy? Wcześniej piszesz: ale Szczypka miał plan w zapasie.

Następnie Szczypka szybko rozkazał zmienić kierunek, i ucieczka zamieniła się w szarżę na tych, którzy jeszcze chwilę wcześniej nas gonili – piechota nie szarżuje ;)

Z jednej strony dał się dosiąść, z drugiej chciał zabić – jeżeli już to z drugiej chciał mnie zabić, ale pamiętaj też, że można też dosiadać zwierząt z różnych stron – tak czysto dosłownie, więc może w ogóle zrezygnować z tego słowa.

Tak, tego właśnie pragnę. Za to zginęli moi rodzice, za to i ja jestem gotowa poświęcić swoje. – Bardzo kiepski argument :(

 

Exit light

Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór! Ja już nawet coś zacząłem wrzucać, taki nieprzywitany ze społecznością. No to naprawiam faux pas i witam wszystkich serdecznie i jednocześnie dziękuję za garść komentarzy i przydatnych linków, które już od Was otrzymałem.

Jeżeli chodzi o mnie – lubię fantasy, sf, mniej horror (choć ostatnio odgrzebałem Lovecrafta i było warto!)

Mam kilka pomysłów i kilka opowiadań w szufladzie. Trafiłem tutaj, w poszukiwaniu motywacji oraz rozwoju warsztatu, dzięki opiniom innych, czym w miarę moich skromnych możliwości, także będę się starał służyć innym.

Exit light

Świetny pomysł i bardzo dobra realizacja. Podoba mi się :) Dyskusje robotów, ideologia stojąca za nimi, świetna interpretacja praw robotów – majstersztyk :) Tekst dynamiczny, okraszony humorem – świetnie się to czyta. Podobają mi się terminy i nazwy, które tworzysz w tym świecie – znów mistrzostwo.

To z czym mam problem poniżej:

– Snuff wydaje się idiotą, tak łatwo godząc się na przewodzenie pierwszej robotycznej załodze, czynnik wyłącznie materialny mnie osobiście nie przekonuje, tym bardziej, że sprawa jest gruba, bo to pierwsza taka załoga i test dla całego galaktycznego biznesu;

– nie szedłbym tak otwarcie w nazywanie poszczególnych robotów komuchami, kapitalistami – wydaje mi się to takie łopatologiczne, sam, jako czytelnik, widzę (chcę sam się domyślić), kto jaką ideę wyznaje – cyt. “My ci to mówimy, komuchu pieprzony jeden z drugim, (…)”, “– Kapitalistów i wyzyskiwaczy – jaskrawo zamigotali równocześnie cybermechanicy (…)”;

– mnie razi stosowanie takich wtrętów jak “jeno”, “kiedym”: “Na co jego kompan w czarnych portkach z miejsca zrobił to samo, jeno stalową gazrurą drugiemu”. “Co z kolei, kiedym jego arogancką deklarację po cichu upublicznił w Starnecie, wywołało dziki bunt i wściekły opór wszystkich (…)”. Może to kwestia Twojego stylu i tak ma być, ja czuję dysonans.

 

Exit light

Hej @Nevaz, nie sugeruj się tym co napisałem, w końcu to czytelnik tworzy historię, nie autor ;)

Exit light

@Nevaz – ja sam nie spotkałem się z żadnym opowiadaniem tego typu, nie “inspirowałem się” żadnym opowiadaniem ;) Być może ktoś, gdzieś – wiadomo, ale ja o tym nie wiem.

Pomysł na opowiadanie zaczerpnąłem z życia, miałem problem z komputerem w firmie, w której pracuję i musiałem kilka razy dziennie odzyskiwać hasło za pomocą przechodzenia przez tego rodzaju pytania…

 

Dzięki za uwagi, Kochani :) i za klik. Jeszcze nie bardzo się tutaj rozeznaję, wiec wszelkie uwagi mile widziane…

 

@NoWhereMan dzięki za linki, Man, obadam…

Exit light

@regulatorzy – dzięki, poprawione. Właśnie sobie uświadomiłem, że edytor na stronie podkreśla błędy, więc moja wina, że sam nie zauważyłem wcześniej.

 

“ze smutkiem wyznaję, że Nieśmiertelności nie zrozumiałam” – dzięki za tę uwagę.

Exit light

Dzięki za uwagi! Moim zamysłem było stworzenie takiego napięcia pomiędzy smokiem a ofiarą, pożeranym a pożerającym. Smok jako byt, powstały z dusz ludzi, których pożarł. A z drugiej strony te słabe ofiary przeobrażają się w smoka, budują go i potem sieją poprzez niego pogrom.

 

“spływały krwią córek i sióstr…” – bo chodzi o dziewice.

Exit light

Nowa Fantastyka