Profil użytkownika

Ostatnie sto komentarzy

Pięknie! Gratuluję!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Z karcianek polecam Star Realms – gra się jedną talią, identyczny zestaw kart startowych, dynamiczne budowanie decku. Wariant fantasy: Hero Realms (ale jego akurat brak w wersji elektronicznej, jest tylko fizyczny).

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki za komentarze – ja tak na moment, widzę, że jest co przetrawić i poprawić. Z góry dzięki za Wasz czas, jeszcze tu zajrzę i poprawię/doczytam ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

To zdumiewające, jak szybko te wąskie dziurki stają się niedostępne… Jedna z niewyjasnionych tajemnic Wszechświata! ;-D

Dzięki, maras :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dywersanci i sabotażyści! ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kurła, zasłem wczoraj. Gdyby szanowne towarzystwo to interesowało, to polecam (i głosuję, jeśli urna ma wciąż szparkę) na 

 

Finkla Czerwone Buty

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ewentualnie mogę dopisać, że z uwolnioną mocą, to Kciuk sam będzie mógł uciec, jeśli uzna to za stosowne.

A to już ma głęboki sens!

Nadal, Verissy nic nie przebija, ale co poradzić… ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nie domagam się. Ale dobrze skonstruowaną motywację przecież potem umiesz zasugerować w góra kilku zdaniach :-) A to mi zazgrzytało od początku. Używając twojej paraleli z czołgami => Piątka (pardon, czwórka) używa czołgu, by podrapać po plecach kolegę…

 

A z czołgiem i szlugami – rozumiem, czuję się przekonany.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Et, 10k znaków to nie tak mało. Tylko wtedy trzeba oszczedzać, sceny musza nieść maksimum informacji przy jak najmniejszej ilości słów.

“Wymiana synów” to miły patent, sugerujący pewną cykliczność.

 

Jeśli wilcy przyszli i zżarli – to jakim cudem baraszkujący w sianie Izak i jego wybranka nie usłyszeli nawet piśnięcia, krzyku mordowanych?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ło, goście, a aja tu resztki wódki na dnie tylko…

 

:-)

 

@Nevaz – rybka – morszczuk smakował, jak mniemam? ;-D

@zygfryd – żyję. Wpadłem na troszku w tym miesiącu ;-) Wiedźmińskie miałem puścić już dawno, tylko jakoś mi się przez te 1,5 roku zapomniało… ;-D

 

Nie wiem co z tym zrobić. To Kopnięcie Butem w Twarz to coś, co się pojawiło kilka razy w komentarzach jako brakujący element – musiałbym jechać po emocjach jakoś ostrzej, a nie jestem pewien, czy tekst nie straci wtedy na spójności :-( Dodam tam takie jedno małe zdanie (ha, skróty dały mi tysiąc znaków na razie…), ale to nie pieprznięcie, a raczej konsekwencja.

 

Dziękuję za Wasz czas i komentarze!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Bo miał szansę wydostać się tylko w pojedynkę, nie z młodym na plecach, co stwierdza bohater.

 

Tak jakoś patrząc na łatwość, z jaką wilkołak się wymknął, naciągane to stwierdzenie ;-) A może potwór był ranny w sposób uniemożliwiający walkę i targanie ze sobą szczenięcia jednocześnie? Głośno myślę ;-)

 

Z takiego zwykłego ludzkiego odruchu. Wilkołaki trzeba wybić ze względów bezpieczeństwa, ale młode – jak bohater stwierdza – nie musi umierać.

 

Ten ludzki odruch mi zgrzyta. Ludzie, to pszem pana, generalnie som chuje. Egoistyczne. Tchórzliwe. Niefajne przetrwalniki. Wyrzynka wilkołaków jest tak konkretna, że tam krew zalewa ręce, twarze, mózgi… W takim amoku nawet najrozsądniejsi potrafią się zgubić. Więc co wybiło bohatera z bojowego zapału, co go skłoniło? Bo na zdrowy rozum – nic, może poza tym, że wilkołak pogroził mu śmiercią, zanim dotrą koledzy z osiedla? Tak tylko głośno myślę o dobrym wzmocnieniu motywacji… ;-)

 

Pamiętaj – ty, jako Autor, czytasz sobie komentarze, przetrawiasz, może coś z nich wyniesiesz, może nie. To nie znaczy, że komentujący mają rację – przedstawiają swoje odczucia i uwagi. Cieszę się zawsze, jeśli jakoś uruchomię proces myślowy. 

 

Pozdrawiam! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm.

To jest, k…a, fantastyczne! ;-D

 

Dramat, w dodatku zakropiony czarnym humorem i jadący po stereotypie flegmatycznej reguły bycia dżentelmenem w każdej sytuacji… Ubawiłem się po pachy, a dobiła mnie seriozna ilustracja ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Finklo,

Jeżeli akademia daje życie, jest marzeniem dzieciaków – to jej utrata stanowi silny bodziec, nawet dla nastolatków. A wilczy bilet już zwłaszcza… Najboleśniej spada się z wysokiego konia. Może nie chcą wrócić pod kuratelę staruszków, może uciekają – jak Verissa – z rodzinnych stron? Tak, nastolatki robią durne rzeczy, bo ich widzenie świata jest proste, emocjonalne. Mnie po prostu nie przekonuje podejmowanie aż takiego ryzyka li tylko by ‘odblokować magię’ – bo z jej odblokowania nic sensownego dla Kciuka nie wynika, no może poza tym, że nie straci kilku lat nauki.

Próba złagodzenia kary łagodniej osądzana – ale tej informacji nie ma w tekście. Raczej odniosłem wrażenie, że właśnie odebranie możliwości korzystania z magii jest tej kary kluczowym elementem, niepodważalnym i najważniejszym.

 

Euforia Kciuka – a pomyśl, masz taki środek dyscyplinujący w akademii, w której wybryki są różne. Sądzisz, że nikt nie założyłby karnie pieczęci na tydzień, dwa za szczególnie nietenteges łobuzerkę? Prawo o użyciu magi restrykcyjne jak prawo o użyciu broni i bezwzględnie p[rzestrzegane? Tak tylko pdosuwam wątpliwości. I wystarczy, że jeden z drugim zaliczą taki karny odwyk na krótszy okres, by wiedzieć, co się z człowiekiem dzieje… (”Środkowy zamyślił się. Przegiął raz, oj przegiął, tak mocno, że Gderak nie tylko odebrał mu różdżkę, ale i zapieczętował na caluśki tydzień. Pamiętał tylko, że przez ten czas chodził otępiały, jakby ciągle spragniony, mimo, że pił i pił, raz nawet na umór. Pamiętał też, że gdy Gderak zdjął pieczęć, to wraz z magią jakby życie wstąpiło w niego na nowo.”)

 

To są tylko moje luźne przemyślenia, Finklo, coś, czego mi brakuje lub uwiera w bardzo miłym skądinąd opowiadaniu ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ojojoj! Jak dobrze się bemik czyta! ;-)

Jest i Gawriła i zaglądamy w przeszłość i wiemy dlaczego coś robi… Ale potem to się gmatwa. Zbyt niejasno to przedstawiłaś, Basiu, w końcówce opowieści – że Gawriło usiekł tworcę wilkołaka? A może nie usiekł, może cały czas polował na niego? Dlaczego mowa o gwałtach i rabunkach? 

I jakiś najemny zbir samojeden całą, zdaje się doświadczoną, kompanię powywieszał – jak, jakim cudem? Omyłkowo bierze dziewuchę za córkę Gawriły – ot, tragiczna pomyłka, która ładnie finalizuje sprawę, ale znów: skoro to jakiś profesjonał (kompania powywieszana w parę godzin! Wart pieniędzy, oj wart…), to jakim cudem nie sprawdził tej informacji, tropiąc/polując na kamarylę Gawriły?

 

I przez to zagmatwanie trochę taki jestem niedopieszczony :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mały i Wskazujący byli jasno określeni – z resztą miałem kłopot.

Uwalnianie mocy, by odblokować naukę brzmi mi mało przekonująco jak na podjęcie sporego ryzyka. Przecież w przypadku wtopy cała Niepokonana Piątka trafiłaby do twierdzy karnej, zgadza się? Łamanie prawomocnego wyroku, itepe itede?

Poza tym – jak Kciuk miałby się szkolić sam w twierdzy, bez dostępu do materiałów edukacyjnych lub tutorów?

Bardziej przekonała mnie euforia Kciuka po ‘odzyskaniu magii’ – może na tym (i podeprzeć przyjaźnią, tak jak to jest teraz) oprzeć motywację pozostałych Palców? Bez magii czarodziej wysycha, w głowie plącze się często, rzadko kiedy po tak długim odwyku wraca do starej formy? To jak amputacja niemalże. Tylko doświadczeni czarodzieje potrafią przetrwać lata bez magii, inni, na podobieństwo roślin, usychają na zawsze lub karleją magicznie… Myślę teraz głośno, gdybam sobie. :-)

 

Wrzucenie w któreś zdanie informacji, że w akademii są żacy w bardzo różnym wieku imo nie zaszkodzi.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Lekkie to, wesołe, z przewrotną (acz konsekwentną z punktu widzenia konstrukcji postaci Verissy) pointą – i bardzo przyjemnie się czytało. Podobał mi się pomysł na pięć palców.

 

Nie do końca jednak złapałem, po jaką cholerę Kciukowi uwalniać moc, jeśli nie uwalniają go z twierdzy karnej? Narażają się na spore ryzyko bo… No właśnie, bo co?

 

Miałem małe zamieszanie z wiekiem bohaterów i musiałem sobie wrócić tu i ówdzie, żeby mi się w głowie poukładało. Może warto poprawić ekspozycję tej informacji?

 

Największą moją sympatię wzbudziła Verissa. Wyszedł ci bohater drugoplanowy, który ukradł przedstawienie ;-D Czasem tak się dzieje, wbrew wszelkim wysiłkom…

 

Przyjemna lektura. Dziękuję ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mocno niezręczne stylistycznie:

Rozmiarów większych od każdego człowieka.

Nie do końca rozumiem – ludzie w wiosce przemienili się w wilki lub wilkołaki?

 

Rozbawił mnie skeczyk o krzyżu. Treściowo: mordobicie, takie zimowe, fantastyczne, ale historii kompletnej w tym nie widzę – raczej taki epizodzik z losów łowcy, o tym, jak jednego syna zastępuje drugim – cykl u łowcy jakiś czy co? ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Odsunęła głowę do tyłu, ostatni raz na niego spoglądając spod przymkniętych powiek, by doznać spełnienia.

Ale że spoglądała, by doznać spełnienia? A może po prostu: Odchyliła głowę do tyłu, spoglądając na niego spod przymkniętych powiek. ? Orgazm wynika z dalszego opisu.

 

A gdyby ktoś ich nakrył, przez najbliższe tygodnie mogliby być najczęstszym tematem plotek dla całej okolicy.

Za dużo słów? Co myślisz o: Gdyby ktoś ich nakrył, przez najbliższe tygodnie byliby tematem plotek dla całej okolicy. ?

 

Od śmierci Helmana o niczym innym nie gadano,  dlaczego młody i zdrowy chłopak, który miał całe życie przed sobą, zabił się.

 

Przeredagować, podzielić na dwa zdania? Ludzie gadali głównie o śmierci Helmana. Zachodzili w głowę: dlaczego młody i zdrowy chłopak, który miał całe życie przed sobą, zabił się tak nagle?

 

 

Brakuje sporo przecinków.

 

Tego typu niezręczności powtarzają się w tekście – nie odleżał się, co?

 

 

Morgiano, przeczytałem o romansie, dziewczynie co roni krwawe łzy i przybyła nie wiadomo skąd. Na końcu chłopaka coś napadło, z niezrozumiałych powodów zrobił, co zrobił, a następnie sobie zrobił. Coming out szeptuchy jest taki hollywodzki (zły na końcu wyjaśnia swój plan). Nie wiemy, dlaczego ludzie się wieszali, co powodowało szeptuchą, a co Arniką. Generalnie wątki nie zostały rozwiązane w tekście, w którym je zawiązałaś. 

 

No to ten, no… Nie było złego dotyku, ale dobrego też nie.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

To tak:

Podoba mi się pomysł (”młode za młode”), nie miałem problemu z odczytaniem pierwszej sceny jako układu, swoistego paktu: uratuj, człeku, moje młode, a my oszczędzimy/ocalimy twoje. Bardzo ładne wyjście poza schemat polowań na wilkołaki, cenię sobie takie pomysły.

I czyta się dobrze.

Plusik za nawiązanie do olch ;-)

 

Potem jednak jest gorzej, bo tekst trzeszczy mi nieco logicznie w założeniach i przeskokach czasowych.

 

Pierwsze primo: na jaki wuj wilkołak prosił oprawcę o pomoc, skoro za chwilę widzimy, że dość zręcznie wymyka się atakującym i znika w lesie? Co powoduje, że myśliwy biorący udział w wyrzynce wilkołaków decyduje się pójść na ten układ i ukryć wilkołacze szczenię, skoro zaraz wilkołaków nie będzie (no bo je pozabijają lub wypędzą)?

Drugie primo: przegapiłem upływ czasu między otwierającą sceną a “Nadeszła zima”. Przez to przy pierwszym czytaniu odniosłem wrażenie, że zdarzenia dzieli góra kilka dni – dopiero uwaga o najemnikach spowodowała powrót i doczytanie. Może warto bardziej zaznaczyć czas akcji → Kilka miesięcy później… jako śródtytuł?

Trzecie primo: lwią część objętości zżera potyczka z najemnikami, w której protagonista najpierw rzuca się na trzech, dostaje w łeb, potem znów rzuca się na trzech… Imo to całe dostawanie w łeb i budzenie się można sobie darować, skrócić starcie (co istotne: rzuca się na trzech, otrzymuje ranę, wycofuje się – a właśnie, czemu zbiry, mając jego córkę w środku, nie używają jej jako zakładniczki w starciu? Tępi tacy?). Oszczędziłbyś znaki na lepsze przedstawienie motywacji protagonisty, czasu akcji, podkreślenie jednym zdaniem upływu czasu i foreshadowing tego, że po wypuszczeniu szczenięcia wilkołaki nawoływały się wśród drzew (znaczy: blisko były, kundelki ;-) ).

 

– Młode za młode! – zaryczał z oddali. – Młode za młode, człowieku!

Skaron ścisnął młode wilkołaka pod kożuchem i pobiegł.

O ile w dialogu powtórzenia mają głęboki sens, w narracji można zastosować synonim: szczenię wilkołaka, małego wilkołaka etc.

 

Naprawdę dobry pomysł nas króciaka, który imo należałoby dopracować, żeby było wyyebanye w kosmos.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mastah of disastah… tfu… Master-of-orion – Szept Pielgrzymów – ma mój głos. Niby długie, a zasysa.

 

Jestę przykładą? Tak, tak, bierzcie ze mnie przykład! Nie szanujcie własnej wątroby, cieszcie się życiem… ;-D

 

A tak seriozniej: wpakowałem na portal tekst. Użyszkodnicy przyszli, poczytali, skomentowali.  Warto oddać ten czas i opinię. Ponieważ nie mam czasu na swoje słynne rajdy po kilku średniej długości tekstach dziennie, wziąłem się za nominatów + w kolejce kwitnie jeszcze kilka tekstów (do których dotrę, obiecuję!). I tam, gdzie mi opowiadanie zrobiło dobrze, dorzucam machnięcie płetwą nad urną ;-) 

 

Jesli nie będziemy czytali, siebie nawzajem (oraz dobrej literatury), tylko produkowali – to wuj bombki strzelił, świąt nie będzie. Autorzy nie dostaną informacji zwrotnej i nie podszkolą warsztatu. Michał Cetnarowski nie dostanie przesiewu obiecujących pisaczy, na których może zwrócić uwagę. I nie  będzie chałwy i orzeszków oraz znajomych nazwisk w druku, o! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Z negatywów: wprowadzenie/zawiązanie akcji do skrócenia. Gdyby nie ogólna zajebistość stylu gawędy, poddałbym się, bo po co jako Czytelnik mam czytać dalej, skoro nie wiem o co chodzi po pierwszych dwóch stronach?

Co z resztą załogi, czy dowiedzieli się o odkryciu? Końcówka skupia się tylko na dwóch członkach ekipy w taki sposób, jakby reszta przestała istnieć. Być może to celowy zabieg, ale zwróciło to moją uwagę.

 

Reszta siada w punkt. Jest odizolowana od świata grupa ludzi, jest dramat, są trupy i wzajemna podejrzliwość, jest stopniowo odsłaniana tajemnica (i zajebisty pomysł na mechanizm przetrwania!). Cieszę się, ze wytrzymałem długi początek, bo reszta opowiadania z nawiązką to wynagrodziła.

 

Drobiażdżki. Drobiażdżki zostają, a przynajmniej powinny. Na obce języki da się to przełożyć (trifles? triflings?), a bez tej pieszczotliwej nazwy nie będzie tego ślicznego kontrastu między rozmiarem a możliwościami.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nooo! Trzy moje typy weszły! Gratulacje!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hmmm… A jak pójdzie międzyrasowy-homoseksualny romans z cyberpunkowym kryminałem w tle na Innanę, ale podpiszę go żeńskim godłem, to przejdzie? ;-D

 

Taka inicjatywa jak Innana robi źle normalnym feministkom. Temat dobry, ale ograniczenie płci to jakaś masakra. Organizatorkom to jednak przydałoby się głowy otworzyć i nalać do nich trochę oleju, że tak brutalnie ujmę opinię ma prywatną, psychofishową, indywidualną. I gdybym miał cycki, rzekłbym to samo! 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wybranietz – Spadkodawcy – tia, wiem, tekst ma nominację od Loży, ale wart jest uwagi Użyszkodników, oj wart! ;-) Niedługi, a dobry i niepokojący :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No o ja cię!

Gęste. Bardzo niepokojące. Napięcie rośnie dzięki umiejętnemu dawkowaniu informacji o grze, o zdarzeniach, o talii… Konstrukcja w charakterze restrospekcji, wracającej w finale do pierwszej sceny, ale ukazanej już w innym świetle – bardzo mi się. Bardzo zręcznie napisany kawałek!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Bardzo ładna bajka o kreacji. Bajka, bo za baśń i za mała i za piękna ;-) Lubię pomieszanie rzeczywistości z fantastyką, u Ciebie w taki miły, łagodny sposób.

 

Zdecydowanie jednak wstęp do skrócenia. Podchodziłem dwa razy, bo opisy zwiedzania Ady są po prostu nieinteresujące z punktu widzenia historii. Ja wiem, że show not tell, ale tu aż się prosi o grube cięcia, żeby jak najszybciej przejść do dialogu pod instalacją, otwierającego bajkę właściwą. 

 

Brak fabuły – no brak. Ale jest to taka płynąca, miła historyjka o pomyśle, dużej ilości serca i wysiłku. Zdjęcia na końcu bardzo ładnie dopełniają treść, ale… no zabrakło mi tutaj, skoro korzystamy z Internetów, linki do pliku, w którym można posłuchać jak ten pomnik brzmi. 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Cet, to są te same wierzenia. Czernobóg, Biełobóg… Trzeba tylko sprawdzać zasięg wyznania danego boga lub idola i ew. różnice w niuansach mitologii (np. żar-ptak, żmij etc.) To jest działka etnografii realizowanej w warunkach potężnych braków źródeł pisemnych. Jak chcesz coś na szybko – to etnograf.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Taka kompilacja to “Księga Tura” – Białczyński bodajże. Obejmuje wierzenia słowiańskie, nie tylko polskie.

Mozna poszukać w sieci – https://www.slawoslaw.pl/  http://zalmoxis-mitologiaiantropologia.blogspot.com/ (ten autor wydawał jakiś czas temu uznawaną za dość kontrowersyjną merytorycznie reinterpretację mitologii pra-słowian)

Opracowania etnograficzne, od Brucknera z 1918 po pozycje wydawane w ostatnich dwóch dekadach (Barbara i Adam Podgórscy, Encyklopedia demonów, Wrocław 2000; Jerzy Strzelczyk, Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, Poznań 2006; Aleksander Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 2006; Artur Kowalik, Kosmologia dawnych Słowian, Kraków 2005; Andrzej Szyjewski, Religia Słowian, Kraków 2003),

 

 

Wszystko będzie ci się kręcić, trzeba wyszukiwać w elementach porównawczych które cechy danego mitologicznego stwora na jakim tereni były wiodace… Dużo, dużo szarej strefy w wiedzy entograficznej.

 

Najlepiej podskocz do najbliższego muzeum etnograficznego i namów jakiegoś/-ąś kustosz na pogawędkę ;-) Od razu dowiesz się o zwyczajach etc.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Jestem, ale na trochę. Wrzuciłem tekst, ludzie czytają i komentują – staram się oddać do kociołka tez trochę czytania i komentowania, na ile mogę ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ja, wisielcu, nie neguję. Ja tylko wskazuję, że punkt widzenia pani Janiny (nieświadomej tego, co bolszewizm i komunizm mogą zrobić z codziennym życiem człowieka) wynikał z jej bieżących, gorzkich doświadczeń – wojna wojną, a życie dla niej wiele się nie zmieniało poza tym, że chowała coraz więcej bliskich. “Weselne” akcesoria, dodane przez autora, wyraźnie sugerują drugą stronę medalu i niejednoznaczną ocenę postawy Janiny. Po prostu czasem przychodzi zebrać żniwo poprzednich lat… I tak się tu właśnie stało, bez pardonu. Dlatego to jest takie dobre: skrzyżowała się Dziejowa Konieczność z Moją Chatą z Kraja i akurat tym razem zmęczona i o uśpionej czujności Konieczność dostała po łbie, aż zahuczało.

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

@NoWhereMan – jeden link w nominacjach masz źle.

Cobold – First we take Manhattan prowadzi do wilkowego opowiadania, zamiast do https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/20775 

 

Rybolotek w dniu dzisiejszym zamachał płetwą-głosowniczką w kierunku:

 

Wybranietz – (Ni)czym skorupka

Thargone Bieluń i chryzantemy

Cobold – First we take Manhattan

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Bardzo mi się to opowiadanie.

Przychodzę sobie, ja, Jaś-Czytelniczek, sprawdizć czy tu głosu nie dorzucić płetewką i proszę – oto kawałek fantastyki z okresu wojennego, gdy astrologia, fantastyka, krew i codzienność żyły obok siebie i wszystko było możliwe; jutro świat mógł być zupełnie inny.

 

No i rozwiązała się tajemnica “Człowieka z Wysokiego Zamku” – jak ci cholerni Japońce dali radę podbić USA ;-) Coś po drodze musiało pójść z Berlinem nie do końca wedle zamierzeń profesora, ale prequel to prequel… ;-D

 

Tytuł i finał bardzo ładnie spinają klamrą cały tekst. Niespieszne, powolne tempo, trzy sceny na krzyż, otwarte zakończenie – a historia opowiedziana. Wielce-m kontent!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dziękuję za wizytę i dobre słowo, NoWhereMan. Muszę sobie w takim razie przejrzeć pierwszą połowę tekstu :-) Kilka skrótów już weszło :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nieduża wojna pani Janiny, która kosztowała jej dom “duchy, które przegoniły pająki” (strasznie mi się to zdanie!), mrugnięcie okiem nad “Weselem” Wyspiańskiego z ironicznym dyndaniem złotego rogu na kance w finale i wreszcie – mimo żartobliwego chochołowania – tak naprawdę ważna prawda: srali pies wojny, grunt, żeby żyć się dało, czyli jak odklejone staje się społeczeństwo od ruchawek geopolitycznych o ile jedyną różnicą jest władza; jak bezsensownie wojna pożera coraz więcej i więcej, nigdy nie zaspokajając głodu…

 

Mi się bardzo. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

SPOILER ALERT

 

Plastyczna, surrealistyczna wizja świata, który już odwiedza przyszłość, a który w przeszłości zaliczył jakiś międzywymiarowy kataklizm. Mocna zabawa konwencją i miksowanie motywów fantastycznych z różnych podgatunków, aby uwypuklić oniryczność świata przedstawianego. Obcy przeciwnik jest naprawdę obcy, a pomysł zaklęcia dziecięcego umysłu w narzędziach do zabijania… Cóż, nienowy. I zawsze budzący jakiś odruch ;-) Podoba mi się jednak wyjaśnienie tajemnicy śpiewu.

Masz ogromną wyobraźnię, NAZ. Tekst wymaga strasznie uważnego czytania, żeby się nie pogubić – mam wrażenie, że jest kurewsko gęsty. Ale i przez to – interesujący.

Nie ma w nim pełnej historii, jest tylko taki fragment, dygresja do głównego świata. No bo – dlaczego przyszłość słała machinodzieci w przeszłość? Po co? Czy to jednak one same uciekały w przyszłości, w której nie ma matek śpiewających kołysanki dzieciom (co sugeruje finał)? Po co powstały? Zaglądamy tylko przez chwilę na strasznie skomplikowany świat i jako czytelnik zostaję z mnóstwem znaków zapytania.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Trudno napisać tekst o miłości, który wymknie się z ckliwych klisz ogranych/obrzydzonych nam przez romansidła wszelakie.

Nie jestem pewien – nie czuję tak – czy pozytywnym finałem udało ci się ominąć pułapkę tych duszoszczypiatelnych kolein, ale sam pomysł spodobał mi się. Zamrożenie między wiecznym odejściem a ziemią przez siłę uczucia (było, ale nie jako fotka z walk powstańczych!), ta samotność i upływ czasu odmalowane tak sugestywnie – szacuken. Dojście do połączenia po śmierci wydało mi się jednak mocno nieprawdopodobne, na siłę, takie deus ex żeby wynagrodzić ten czyściec Staszkowi…

 

Mieszane uczucia. Ale czytało się świetnie.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Bardzo podoba mi się taka niezwykle życiowa opowieść o tym, jak buduje się mity o bohaterach i jak zwyczajny mały chłopak bardzo chce, ale nie potrafi do nich dorosnąć. I przez ten rozdźwięk między chceniem a wzorcem doznaje wielu nieszczęść, przez brak umiejętności zaakceptowania siebie i użycia swojej unikalnej umiejętności w mądry sposób. Taki Rincewind na smutno.

Nie zmieniałbym końcówki. Bez ilustracji tekst jest opowieścią o wewnętrznym rozdarciu dobrą samą w sobie. Ilustracja dodaje przymrużenie oka i uśmiech przez łzy – wzmacnia.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kawkowe – czeka na przeróbkę od dwóch lat; życie mnie dopadło, ale ma obiecane przychylne oko o ile przysiądę do tekstu. Z pisaniem jak z winem, czas mu służy ;-) Nie zgubi się.

 

Pamiętasz sformułowania typu “czlowiek nawykły do wydawania rozkazów/poleceń”? Do tego ludzi się wychowuje i/lub szkoli, ale kluczem jest doświadczenie. Niezależnie od wieku. Niektórzy bardzo naturalnie wskakuję w rolę przywódców, inni wiecznie się z nią ścierają. Spojrzenia ‘w dół’, z tego co obserwuję, zależą od baaardzo wielu czynników ale było jakiś czas temu takie świetne ćwiczenie, które wykazało, że wielcy przywódcy historyczni byli socjopatami. Ba, ta socjopatia jest niezbędna, aby mogli być wielcy, by mogli traktować ludzi, miasta, narody jak pionki na szachownicy.

Więc obawiam się, że często patrzą na tych władzy pozbawionych bez emocji, zależnie od swojego własnego poziomu naturalnej lub nabytej socjopatii. Nie zawsze tak jest, ale właśnie – często.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

SPOILER ALERT

 

Ależ ten Świerszcz kochał swoją Teofilię! (notabene, Tea to takie niezręczne mi się zdało, w Teosi widzę więcej czułości). I poszedł, dupek jeden, na pewne nieistnienie, żeby tylko obronić ten sad, ten dom, te dzieci.

Ale, kretyn skończony, nie pomyślał, że będą miały równie ciężko jak on.

 

Dziwnie łatwo rozwiązał sobie ten dylemat. Sądzę, że gdyby trzecia część opowiadała właśnie o Świerszczu z punktu widzenia jego dzieci i Teofilii, która gaśnie ze smutku – o, wtedy widzielibyśmy obydwie strony medalu; życie płacące cenę za ofiarę złożoną wszak z miłości. A tak, pamięc-retrospektywa w części trzeciej wzbudza tylko wzruszenie ramion.

 

Ale napisane pięknie i pełne emocji.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

SPOILER ALERT

 

Podoba mi się, jak sprawnie dobrałeś czas trwania akcji do formy (od wieczora do rana + szort na 10k znaków) i jak przez tę dziurkę od klucza obejrzeliśmy kawał historii, która zbudowała młodzieńczo-głupią szarżę Bronka w finale pomimo pragmatycznego “trzeba żyć” własnej matuli.

 

Bo bliżej mi do Janiny, niż do Bronka. Jak rzekł Patton, w tej całej wojnie “Nie chodzi o to by nasi chłopcy ginęli za ojczyznę. Tylko żeby tamte skurwysyny umierały za swoją.” Dla mnie ten tekst jest gorzkim przypomnieniem, ile niezapisanych przyszłości skreślił bezmyślny narodowo-wyzwoleńczy patriotyzm promujący ofiarę z krwi jako wynoszone na piedestały ostateczne poświęcenie. I tak, jestem patriotą, ale – trzeba żyć. Drugiej szansy na życie nie będziemy mieli.

 

A złożenie tekstu z ilustracją – mniam.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ładnie napisane.

Niewiele napisane.

 

Lubię nordycką mitologię, z przyjemnością rozpoznałem znajome elementy i dowiedziałem się o kilku nowych,. Niestety, historię zdominował opis rytuału. A można było wpleść historię w rytuał – przez reminescencje (jak przy krzaku), obrazy z przeszłości we mgle, głosy brzmiące w podmuchach wiatru – generalnie, utrzymując mistyczny klimat opowiedzieć historię upokorzeń i wyrzeczeń, która doprowadziła do takiego, a nie innego finału. Zarysowanie tej sytuacji na początku nie buduje konfliktu zrozumiałego dla czytelnika, przez co końcowa decyzja wiedzącej jest, za przeproszeniem, fabularnie z żopy wyciągnięta – i przez to całość daje wrażenie fragmentu, zamiast zamykać gawędę w całość.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A ja, dla satysfakcji Autorki (bo nominacja już jest), dorzucę głosik użyszkodnika do

 

joseheim “Miedź brzęcząca”

 

EDYTKA

I również, by docenić Autora, wklepię się głosik na bardzo gorzki tekst:

 

mr. maras “Husarz Śmierci”

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ja również miałem ostre skojarzenie z Death Note :-)

 

To, co mi się w opowiadaniu spodobało, to przedstawienie anioła stróża jako dość nachalnego bytu. Chce dobrze, ale nie potrafi dotrzeć do chłopca, a dobrymi intencjami wiadomo co jest wybrukowane. Z kolei diabeł jest diabłem, klasycznym, choć ślicznie skoconym: podsuwa okazję, nakłania poprzez danie kuszącej możliwości, wręcz wykorzystując odwołanie się do wyższych wartości. I ta niejednoznaczność najbardziej stanowi o sile tekstu: Czy makiawielizm, w który osuwa się chłopiec, rzeczywiście można usprawiedliwić celem? Czy zemsta z bezsilności, tak przecież ludzka, faktycznie jest najlepszym rozwiązaniem? I czy faktycznie pozwala “przepracować” ból straty kogoś bliskiego? Czy klasyczny dylemat dobra ogółu nad dobrem jednostki można tak jednoznacznie rozwiązać, w zależności od nabytego w dzieciństwie wzorca? Czy nie jest to arogancja pewnego rodzaju, uznawać lub przyjmować prawo do decydowania o życiu innych bez pamiętania o serwilistycznym charakterze takiej władzy? Uzurpowanie sobie – z wykształcenia, urodzenia lub choćby poczucia własnej wartości – prawa do przewodzenia bez jawnego wotum zaufania ze strony prowadzonych? I z drugiej strony – dająca pokój efektywność czy wiecznie ryzykowne poszanowanie reguł? Frommowska ucieczka od wolności czy ideały samorządnej wspólnoty?

 

Bardzo wiarygodnie poprowadzona postać młodego chłopca, który znajduje własne odpowiedzi na dręczące go troski lub wątpliwości i która nadal zostawia cień wątpliwości: czy mimo swoistego sojuszu z diabłem protagonista jest zły? Czy postąpiłby inaczej, gdyby dostał taką możliwość od swego anioła stróża? 

 

Polizałaś tym opowiadaniem Dużych Zagadnień, nie tracąc jednak perspektywy i paradygmatu konkretnej historii, konsekwentnie doprowadzonej do końca. Mi się.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Bardzo sympatycznie absurdalny demaskator steampunkowej klawosci. Parafrazując, gdyby profesor Złodupiec miał w kieszonce cebulę na złotym łańcuszku, Wszechświat zamarzłby na kość od jego klawości – rozbawiłeś mnie pointą równie mocno :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Staruch, "Węgiel, papier i krew"

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/20779 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Strasznie lubię tak, Dużą Historię przez małe szkiełko indywidualnych losów. I pokazanie, jakie to niejednoznaczne, pogmatwane czasem ścieżki powodują, że nie da się, no po prostu nie da się żyć bez opowiadania się po jakiejś stronie, bo nawet jeśli Duża Historia nie dociśnie bezpośrednio, to jej odpryski zranią tam, gdzie boli najbardziej. A to już starcza, by przełamać wahanie.

Gwara, mechy, mocne osadzenie w faktycznych zdarzeniach historycznych, dopracowane użycie realiów historycznych i społecznych, nienawiść jak żar i górnicza metafora – ująłeś mię, Staruchu :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

@Niebieski Kosmita

 

Masz tu naprawdę pole do popisu.

Nie jest prawdą, że limitem jest tylko szybkość łącza – istnieją techniki projektowania takich systemów, aby i to ograniczenie niejako obejść. Tak jak wspomniał Nowhere Man, parametrów skalowania jest wiele:

– sprzęt

– ilość węzłów w systemie i ich “pojemność” obliczeniowa

– software

– sposób komunikacji

 

Systemy samouczące się, komputery kwantowe (bo już istnieją – obczaj hasło D-wave quantum cpu w googlarce), algorytmy heurystyczne, sieci neuronowe (niejako siłą rzeczy związane z samouczeniem się).

 

Natomiast na łącze zwróciłbym uwagę w następujących aspektach:

– limity fizyczne (prędkość i “pojemność” związana ze światłem;  kwantwe splątanie – co wykorzystywała Ursula K. Le Guin w swoich książkach – obchodzi ten problem, ale żre niemożliwie duzo energii; zasilanie właśnie; granice miniaturyzacji wyznaczane właśnie przez moment, w którym fizyka klasyczna dociera do granic kwantowej – dzisiejsze kwarcowe procesory i RAM już wymagają uważnego projektowania, bo poniżej pewnej granicy elektrony robią zaskakujące rzeczy)

– rodzaj zasady działania sprzętu (obliczenia kwantowe służą do rozwiązywania pewnych klas problemów lepiej niż np. kwarc; teoretycznie i poparte pewnymi badaniami praktycznymi mogą istnieć komputery “biologiczne” lub “chemiczne” – por. badania nad stworzeniem bramek logicznych przy pomocy fulerenów)

– ekonomia lub przyczyny stosowania nieekonomicznego rozwiązania (por. dzisiejsze komputery kwantowe – wymagają dużo energii i technik związanych z chłodzeniem, by umożliwić działanie kwantowych procesorów; ale po co się to robi – nie tylko dla nauki, ale także dlatego, że dają szanse na szyfrowanie, rozwiązywanie w krótkim czasie problemów/zagadnień które systemom dyskretnym zajęłyby dekady lub wieki, co z kolei może się przełożyć na zyski ekonomiczne lub umiejętność np. pozyskiwania zasobów w sposób zapewniający przetrwanie/dobrobyt nawet na poziomie gatunku etc.)

 

Generalnie, nie ma bata: moc obliczeniowa i możliwość upchnięcia jej w skończonej “obudowie”; ale por. “Solaris” Lema (myślący ocean)  plus na jakiej zasadzie fizycznej działa taki sprzęt determinują ci możliwe fantastyczne zastosowaia (pod warunkiem, że istniejące dziś problemy są rozwiązane – ale to jest właśnie science w science-fiction).

 

Hasło “system rozproszony” to faktycznie to, czego szukasz. Koncept sieci neuronowej, znany od lat, wcale nie wymaga potwornie szybkich maszyn (por ludzki mózg  częstotliwości fal mózgowych wahają się między pojedynczymi Hertzami a kilkudziesięcioma, za to mamy tych neuronów w bilionach! por. Fault Tolerant Control, systemy z głosowaniem, które same korygują lub głosują wynik w przypadku niezgodności: NASA np. potraja swoje systemy i każdy realizuje to samo zadanie za pomocą trzech różnych dostępnych technologii bo prawdopodobieństwo ich jednoczesnego fuck-upu jest niesamowicie niskie przy okreslonych parametrach niezawodnościowych, a w razie rozbieżności system wyboru rozwiązania przez głosowanie wyniku zapewnia wynik – taki np.  “Raport mniejszości” dobrze to przedstawiał)

 

Nieoptymalny lub posiadający błędy kod lub sprzęt potrafią sprawić, że system działa/oblicza w zaskakujący sposób.

 

Dorzuć do takiego systemu możliwości:

– samorekonfiguracji

– autoadaptacji własnego kodu źródłowego

 

i zrozumiesz dlaczego Asimov proponował Trzy Prawa Robotyki, a Musk i Hawking (świeć  Czarna Dziuro nad jego duszą) ostrzegają, że spodziewają się faktycznej SI w czasie ponizej dekady i niekoniecznie to będzie dla ludzi dobre; zrozumiesz dlaczego eksperyment próbujący zbudować sztuczną sieć neuronową na podstawie mózgu ssaka (szczur) jest kontrowersyjny etycznie etc. etc.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki, Roger – muszę sobie pod tym kątem przejrzeć. Nie jestem pewien, czy sama dynamika załatwi temat tajemniczego “czegoś”, co powoduje, że opowiadanie nie chwyta za serce, ale być może pomoże.

 

Hej thargone – dzięki za dobre słowo i biblioteczny klik. Trafiłeś chyba w sedno, ciężko określić, czego jeszcze w “Truciźnie” nie ma, żeby nie była “tylko“ dobra. Cieszę się, że potrafię zrobić gawędę tak, by dobrze się ją czytało, ale gryzę się tym brakiem “cusia” (bo, jak widać, tutaj też część czytelników na to wskazuje), szczególnie, że temat nienawiści jest takim mocno ruszającym mnie zagadnieniem. No nic, może komuś uda mi się podpowiedzieć, jakaś magiczna zapadka w głowie zrobi “klik” i poprawka sama się napisze ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Roger, dziękuję za Twój czas i opinię. Tak, z założenia to miała być powolna historia w jakimś zadupiu na Zarzeczu, oparta o postaci i opis – zdarzenia są obecne w punktach widzenia i/lub paradygmatach bohaterów. Przykro mi słyszeć, że nie siadło. Co byś skracał?

 

Count, z kolei miło mi, że dostarcza przyjemności mimo pewnej kliszy czy też klasycznego formatu. Za klik-błogosławieństwo bardzo dziekuję. Zawsze mnie zdumiewa rozbieżność opinii pod tekstami; zdumiewa i cieszy, bo to takie laboratorium ludzkich gustów, w którym często pojawiają się nawet zaskakujące interpretacje lub reakcje.

Daj i bierz odnosi się nie tylko do tego portalu – to samo powinno działać w Herbatce, Weryfikatorium i tym podobnych miejscach. W takim naszym pisarskim parciu po uwagę odbiorcy łatwo zapomnieć, że twórców czekających na reakcję publiczności jest wielu. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

katia72 – dziękuję za dobre słowa i kilk. Cieszę się, że się spodobało, dobrze, że trafiłaś po redukcji łopaty – znaczy, chyba się operacja powiodła, tekst przeżył ;-)

 

Jose – z przyjemnością zaglądam, ale się nie odzywam. Czas. Ale, że wrzuciłem opko, to i oddam tutejszemu światu trochę komentarzy do garnuszka. Nie lubię tylko brać, jeśli mogę dać. Ta społeczność, żeby funkcjonować, musi działać w obie strony :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Wilku!

 

Mega. SPOILER ALERT!

 

Budzący sympatię robot do ratowania ludzkiego życia, który się uczłowiecza tylko po to, by stać się koszmarnie podobny ludziom przez nienawiść – być może za jakiś czas pojmie, że nienawiść do tego, czym sam się stał?

Klimat?

Płynna opowieść, kompletna, że względu na objętość miejscami skrótowa (ale to akurat dobrze: zagęszcza, uwypukla główny problem)?

Zło wojny oglądane z małej perspektywy bohatera?

Napisane dobrze?

 

Wszystko jest. Dla mnie bomba.

 

Jedno pytanie: u kobiety kule ominęły organy czy kluczowe organy?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

 :-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kumam :-)

A jak jej brzmi Borys Morozow? :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Szadziaku

→ transkrypcja fonetyczna w języku polskim jest w pytkę lepsza i poprawniejsza. Dlaczego? Dlatego że anglojęzyczna transkrypcja fonetyczna rosyjskich imion nie wpasowuje się w twoją argumentację o Pierre Lacroix (tez wolę oryginalny zapis imion, ale “Vladimir” – oryginalnym zapisem nie jest!).

Dlatego, że gdyby poprawnie czytać po polsku “Vladimir”, to fonetycznie jest on odleglejszy od “Władimira” (szczególnie, jeżeli wymówisz go z “ł” aktorskim, gdy język dotyka podniebienia).

 

I dlatego, że moda na zangielszczanie czegoś, co już ma lepsze rozwiązanie w języku polskim strasznie mnie drażni. I mówi ci to ktoś, kto na codzień trochę odruchowo miesza języki (zachwaszczając polszczyznę, zły ja, niedobry ja), bo po wielu latach pracy ma takie, a nie inne ścieżki w mózgu – i np. w jednym języku lepiej oddam coś jednym zdaniem, niż w ojczystym trzema – i wszyscy rozumiejo. ;-) Taka branża.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki, Jose ;-)

Poprawię sobie wieczorem.

 

Łopata? Hmmm, coś jest na rzeczy, skoro Finkla też tak twierdzi :-)

 

EDYTKA:

Jose – karbowanie to karbowanie, można pewnie ten obraz wyryć. Masz rację semantycznie – karby służą jako liczebniki, więc zmieniam.

 

Reszta uwag – jak zwykle w punkt i bardzo zasadna, muchos gracias!

 

Łopatę, mam nadzieję, zredukowałem do łopatki.

 

I PO EDYTCE

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Spodobało mi się bardzo osadzenie opowiadania w realiach tuż po Wojnie Zimowej (srał pies drobne elementy niezgodności linii zdarzeń historycznych, to przecież zawsze może być alternatywna rzeczywistość, prawda?). Spodobało mi się konsekwentne, choć przerysowane zbudowanie bohaterki – ale w tak małej objętości sięganie po drastyczne środki (Chrup chrup – gąsienice czołgu ze smakiem gryzły asfalt przyprawiony ciałkiem małej Nadii… Brrr, zgroza dla ojca Młodej Damy, rusza!). Nie spodobał mi się nagły przeskok w oniryczną konwencję w finale, ale to – de gustibus, miałeś jakiś zamysł i go zrealizowałeś. Za to pomysł, by zestawić romans z wnikającym w kości i charakter człowieka bezwzględnym zimnem wojny, choć nienowy, zawsze jest kontrastem, który zmusza do zastanowienia się, czy te długowłose hipisy zza Wielkiej Kałuży naprawdę nie mają racji, robiąc dzieci zamiast wojnę :-)

 

Znaczy, przyjemnie, choć nie do końca mi leży. Ale pisz pan, pisz!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Vladimir do dupy! Krecha taka, jak szlaczek amfy na stole Wiecznie Przebudzonego!

Jak powiesz Wołodia, Wołka?

Język królowej klęka przed fleksją, zdrobnieniami, przed– i przyrostkami języków indoeuropejskich z naszej części świata. I dobrze, niech zostanie w tej pozycji.

 

Za to człowiek węchu to jest to, za co lubię Szadzika ;-) Jest dobrze, zabawa słowem i utrwalonymi związkami frazeologicznymi jest wprawdzie ryzykowna (nie róbcie tego w domu!), ale Szadzik Fantastykiewiczpeel wyszedł z tego obronną ręką, nogą, zadkiem…

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

ooo bemikowe 101:0 zawsze na propsie ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Deirdriu, mam nadzieję że ‘nie mogę męczyć’ oznacza ‘już podaję danie główne’, prawda? ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Gnomy wyglądają podobnie.

Białasy też.

Ludzka głowa upraszcza, posługuje się stereotypami i robi to automatycznie – mniej jest takich osób jak Ty, które świadomie to kontrolują, nie oceniają/osądzają z góry i potrafią powstrzymać odruchową reakcję i/lub uprzedzenie.

A z drugiej strony, w kimś wiecznie poszturchiwanym złym słowem/uczynkiem/dotykiem frustracja potrafi bujnie się rozrastać – i jej ujście też bywa… niekontrolowane. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dorzucę jeszcze:

 

młodzieniec goszczący u Lede zdawał rewelację każdemu.

odruchowo szukałem związku frazeologicznego “zdawać relację” – bo zgrzyta mi straszliwie ‘zdawanie rewelacji’.

 

Kieł nie wyglądał na poddenerwowanego, a bardziej zdezorientowanego.

Styl. por. Kieł wyglądał na bardziej zdezorientowanego niż poddenerwowanego.  używasz ‘bardziej’, wprowadzasz porównanie, ale nie zachowujesz logicznego szyku zdania w którym porównujesz.

 

Wyrocznie Dorde, jak Dorde – Amit oraz Dorde – Tembremer

Mogę się mylić, ale czy tu nie powinny występować łączniki? Dorde-Amit, Dorde-Tembremer?

 

 

Przychylam się do opinii, że to bardziej prolog, wstęp, zajawka – brak haczyka na start, konkluzja jest tajemnicza i niedopowiedziana tak mocno, że wyskakuje poza ramy ‘otwartego zakończenia’ (potwór/wampir w świecie ludzkim?) i przez to rozwinięcie (zabójstwo drugiej kapłanki) nie pełni roli rozwinięcia, a wprowadzenia w sytuację.

Jest za to klimat, tajemnica. Dlatego cały kawałek wydaje mi się być takim wstępem, zahaczeniem akcji do dłuższego opowiadania lub powieści.

Nie miałem problemu ze zrozumieniem przebiegu akcji, choć zapewne typograficznie akapity i kursywę można by lepiej wykorzystać.

 

Jest całkiem-całkiem i to nie był zmarnowany czas. Ale tylko podkurwiłaś czytelniczy żołądek obietnicą smakowitego dania, a powiedziałaś”koniec!” po przystawce. Czuję fabularne niedorżnięcie ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ależ tutaj każdy ma powód, prawda? Ta nienawiść nie dzieje się bez powodu, mniejsza z tym jakiego. I truje dookoła, nakręca się w tej spirali, z której ciężko wyjść, uciec. Dlatego ‘Trucizna’. ;-)

 

EDYTKA:

A pomieszanie prawidłowej odmiany z nieprawidłową właśnie tak usłyszałem – i to jest urzekające ;-) 

 

PO EDYTCE

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Szorcik z dowcipnym zakończeniem, przewrotnie nawiązujący do ilustracji. Czytało się płynnie i dobrze, ale to już wiesz.

Transkrypcja anglojęzyczna – fe, fu, ble. Dastar Dywanowicz i już! Ja wiem, ja rozumiem, lekko slangowo ‘da star’ być może i potem leci sobie już w kontekście abla-abla, ale mię odrzuca, jesli autorem jest ktoś piszący po polsku (jak autor obcojęzyczny to tez mnie taka transkrypcja odrzuca, ale łatwiej wybaczam ;-) ).

 

Co do samego szorcika: twistem stoi. Protagonista jest ‘przekręcony’ aż do bólu, ciężko mi się z nim połączyć chutliwie, a zwrot akcji w postaci przenikliwości (ha ha) jego i srebrnej strzelby nie spełnia roli dobrze rozegranej kulminacji, bo leci gwałtownie i krótko. Jest oczywiste od początku, że Dastar chowa asa w rękawie, ale tenże as nie zrobił mi dobrze, bo jakiś taki nieefektowny i nie chłytający za gardziel. Końcowy twist za to sporo wynagrodził.

 

Czyli fajnie, dobrze, ale na jeden raz.

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Finklo! Bystrość oków Twoich niezrównana, a żelazność logiczna znana jest nawet dziikusom z dlaekich krajów! ;-) Czyli, idąc od tyłu – odmiana zasłyszana na innym słowie, oczywiście niegramotna, ale pikna. ;-) A czystość ubrania przestała urażać rozsądek twój, zmieniając się w rzeczonego odzienia odświętność ;-) Dzięki!

(Czerwony Kapturek – tak, kołysanka bajkowa – tak, morał – no jaki morał… że od nienawiści dzieją się złe rzeczy? Że każdy ma swoje racje, ale realizuje je w sposób do dupy? I że od tej dupy to prawdziwego, trwałego zła niedaleko, wystarczy się struć? ;-) ) 

 

Dzień dobry, CountPrimagen ;-) Dziękuję za ciepłe przywitanie. Wpadłem na momentów parę, bo nagle pykły dwa lata od ogłoszenia konkursu wiedźmińskiego, a ja się obudziłem: jak to? Kiedy to się stało? Zapraszam do lektury i komentowania. Bo jak juz wpadłem, to i ja sobie pokomentuję. Jak to mawiają, żeby wyjąć, trzeba ten, no, włożyć… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

@AC – myślę, że masz rację. Ten infodump w kwestii dialogowej wiedźmy jest za teatralny, a jego miejsce jest w epilogu zamykającym wątki, w dodatku w formie lekko niedopowiedzianej – i tak też zrobiłem.

 

@homar – wszelki duch! ;-) Dzięki za wizytę i wylewność :-D

A dlaczego? Bo to ‘wiedźmińskie’, bo to przetworzenie lub nawiązanie do wzorca powszechnie znanej bajki, baśni lub podania w formie brudnej, realnej – gdzie brak szczęśliwego zakończenia lub pozornie szczęśliwe zakończenie tak zaprawione goryczą, że już nie smakuje – jest elementem kanonu wiedźmińskiej antybajki. 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hmmm… Dzięki, odnotowane. I chyba muszę tam dorzucić jedną małą rzecz, jeżeli odbiór się będzie powtarzał w podobny sposób. Sądziłem, że odpowiedz na twoje pytanie wyniknie z sytuacji. Prześpię się z tym i poczekam jeszcze. 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

AC – dzięki. Dlaczego właśnie od tamtąd zachowania postaci wydały ci się 'mniej naturalne'?

Kołysanka – ano dziękuję, taki był zamiar i bardzo się cieszę, że się udał. :-)

 

maciekzolnowski – ty nic nie dawaj, tylko pisz! Śniąca sama znajduje dobre teksty do pochwalenia :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A dziękuję serdecznie :-) Poprawki naniesione. 

Nic tak nie cieszy, jak to, że tekst sam się czyta.

Później trochę odnoszę wrażenie, że ich takie, a nie inne zachowanie wymaga fabuła

→ od którego fragmentu/momentu mniej więcej? Lub której sceny?

 

Rymowanki nie moje, tylko z kołysanki, psze pana. Takiej bardzo starej i bardzo znanej ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kundera, “Sztuka powieści”. Zbiór fascynująco celnych esejów i wywiadów.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

heart Dzięki, Śniąca. Cieszę się, że uprzyjemniłem ci wieczór :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

laugh Dziękuję za wizytę, dobre słowo, a przede wszystkim dowcipną fraszkę ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O jakie ciepłe przywitanie ;-) No, to mam nadzieję, że przetrawisz i wiedźmiński bez zgagi :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Cii, dokopię się za jakiś czas do czwartego… nie spoiluj, Jajeczny! ;-D Arr Harr arr!

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

*czuje się jak młodzież* ;-) Dzięki, @Anet

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

“Białe święta” – buuu, nie będę już tamtego pisał, za podobne! ;-D

A jest koszmarnie dobry. Całe Czarne Lustro jest. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

laughlaugh Sprośności i wszeteczność!

Ale w sumie… kiedy, jeśli nie nocą? ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Najmilej by było, gdybym mógł je w końcu znów pisać! ;-D

 

Ale co rano odgrażam się światu, że to właśnie dziś, dziś się uda… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Szanowne córy nocy na posterunku! ;-D

 

Zawinł, zawinł, rabuje teraz prowiant na dalsze wojaże ;-)

 

I zagląda po cichości od czasu do czasu – bo z czasem właśnie najgorzej. Ale strasznie miło was czytać ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Matko huto, harrr-arr-arr!

Wpadam, bo jakaś wiadomość w skrzynce, a tu się jaja lądowe mojo ulubiono łajbo rozbijajo! ;-)

 

Anet, ta sygnaturka DJ-a

 

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

to się własnie była wzięła z DJ-owego czasu oceny tekstów na jednym konkursie.

 

DJ-u – właśnie dochodzę, kawałeczkami, miesiącami (bo czasu brakuje) do odcinka o Kristmasie w Czarnym Lustrze, z drugiej serii. Bojam się ;-)

 

@Anet, @Łukasz Kuliński – dzięki za lekturę i dobre słowo :-) Ten tekst, po lekkich szlifach, trafił też do zbioru tekstów rocznych “Herbatki u H.” . Zalinkowałbym, ale nie wiem, czy można.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

AQQ – rozczuliłaś mnie przywołaniem pieśni o Vandzie ;-D

 

W tak zwanym międzyczasie wszystkim, którzy próbowali sil i nie próbowali, podrzucam do poczytania fajny artykuł o limerykach, który na szczęście ktoś kiedyś wrzucił do sieci:

 http://niniwa22.cba.pl/zyje_sobie_limeryk_w_krakowie.htm 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Było wyróżnienie. I była też przezacna korektorka, która trzepała malowniczo skórę za przecinki ;-D Ale to trzeba przyjechać, żeby zobaczyć live (a warto, taaaki standup – w dodatku nieoficjalny, przed budynkiem, więc bez cenzury) ;-D

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ogłoszenie było z 24/03 – tylko nikt nie zauważył ;-) Ja pytam, kto posłał… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Kto posłał? No kto?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

BEDEM SSAŁ! Tam są opka Asimova, chyba Bradbury’ego – cały przegląd klasyków…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki serdeczne, funthesystem – za czas, lekturę, komentarz i klik ;-) Czasem wracam, jak życie pozwoli ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Fajnie mówi, Kuba Nowak, o swoich opowiadaniach :-) 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czytałbym ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Niech to… W Warszawie, tfu tfu! :-( Będzie z tego jakies wideo?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

yes Dobrze wiedzieć. ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Horror w przestrzeni, ciekawy kontekst (oglądalność, kariera, relacje z despotyczną szefową) i… urwana przy jajach końcówka. ;-)

 

Brakuje mi w tym opowiadaniu choćby cienia wyjaśnienia, tropu, co się faktycznie w więzieniu wydarzyło. Odczuwam niedopchnięcie fabularne ;-) A szkoda, bo napisane i skrojone jest smakowicie.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mi się bardzo.

Czarno-białość, anhedomia jako systemowa kara, wreszcie konflikt moralny – też czarno-biały, a mimo wszystko taki… pozytywny. Osobiste poświęcenie w imię czarno-białych wartości. Jedyne co mi zazgrzytało, to spiskowcy wjeżdżający na scenę jak obwoźny gabinet kreatur wszelakich, ale tu zwalam na objętość – bardziej tajemnicze wprowadzenie wymagałoby zapewne większej ilości scen.

Klimat, postać, temat – jestę na plus. Nie miałem problemu ze zrozumieniem antyutopii, bo też ona sama trochę kopiowana z dzieł wszelakich (luźne nawiązania do Dicka?), więc nie poświęcając zanadto mózgoczasu na rozumienie tła mogłem się skupić na historii i ona mi się spodobała. ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nowa Fantastyka