Profil użytkownika

Lubię piwo i horrory.


komentarze: 1167, w dziale opowiadań: 419, opowiadania: 299

Ostatnie sto komentarzy

Na początku odcinka powinien wyświetlać się napis “Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy to oglądacie”. ;) Miałem już naprawdę niskie oczekiwania, a i tak twórcom udało się przebić dno. Muszę przyznać, że wciąż potrafią zaskoczyć.

Wizualnie oczywiście bardzo ładnie (tylko czemu wszystko musiało wybuchać od ognia…). No i to chyba tyle.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

NoWhereMan – czyli jak by nie patrzeć, wszystko sprowadza się do tego, że…

 

<chwila napięcia>

 

…mogli zrobić to lepiej. ;) Wiele osób czuje rozczarowanie z tych czy z innych powodów. Szkoda, bo naiwnie spodziewałem się, że ósmy sezon będzie naprawdę epicki.

 

(chociaż, jak mój mąż stwierdził, w sumie i tak nikt ich nie lubił)

 

Dlatego liczyliśmy, że będzie można dłużej napawać się ich klęską. ^^

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A kto się oburza? :P

Ach, to było tak generalnie, bo akurat wracałem z wycieczki po komentarzach m.in. na filmwebie i przeczytałem masę marudzenia, że nie można tak robić i jedynym słusznym zabójcą NK mógł być tylko Jon. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Nie wiem skąd u mnie takie naiwne oczekiwanie, ale oglądając filmy/seriale liczę na jakąś logikę zapominając, że – no przecież! – TO FANTASTYKA. A w takim razie każda bzdura i głupota jest okej, jeżeli jest tylko efektowna. Tak przynajmniej dowiedziałem się czytając komentarze w internecie i podejrzewam, że tak też uważali scenarzyści odcinka. Najlepszym przykładem jest pierwsza szarża Dothraków.

Generalnie podpisuję się pod tym co napisał NoWhereMan (jakieś 10 komentarzy wyżej) zwłaszcza pod:

Najsmutniejsze jednak jest to, że twórcy nie widzą w tym nic złego. Obejrzałem po wszystkim dokument „inside episode” i miałem po nim wrażenie, że oglądałem inny serial. Bo ja nie widziałem kulminacji godnej wątku, który ciągnął się od pierwszej minuty pierwszego sezonu.

Pomijając nawet czy taktyka dowódców miała jakikolwiek sens, to sama bitwa (a więc w zasadzie cały odcinek) jest bardzo średnia. Mało widać, bardzo dużo zamieszania, w większości bez mocnych scen czy zwrotów akcji. Bitwa bękartów była nieporównywalnie lepsza, nie wspominając już o najlepszej z najlepszych czyli bitwie pod Czarnym Nurtem z drugiego (?) sezonu. Mieliśmy wprawdzie kilka ciekawszych momentów typu pojedynek smoków czy jeden na jeden olbrzyma z dziewczynką, która była ewidentnie za mało przytulana przez rodziców, ale po wielkim szumie wokół tego odcinka liczyłem na znacznie więcej. Za dużo przeciągania, za mało mięska…

 

Bronię za to motywu Aryi jako pogromcy NK. Fakt, mogła to zrobić bardziej epicko, NK mógł najpierw zmierzyć się z Jonem, ale generalnie nie rozumiem oburzenia. Przecież Arya jako jedna z niewielu postaci, rzeczywiście sumiennie expiła przez te siedem sezonów. Gdyby NK został pokonany przez Jona/Dankę to odcinek byłby już kompletną sztampą. I tak motywy:  1) wystarczy zabić Niebieskiego Saurona, to wszyscy źli umrą oraz 2) na-szczęście-on-musi-samodzielnie*-pokonać-Brana**-więc-zastawimy-pułapkę były wystarczająco oklepane.

Podsumowując 6/10.

 

*po ch*j?

**no po ch*j!?!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ja proponuję Szynkarnię. łatwy dojazd, dobre piwo i zacne podpłomyki do zjedzenia. I w piwniczce spokojnie się zmieścimy nawet większą grupą

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Jeśli jedne z Piór zginęły/spłonęły/są zbędne to może po prostu wprowadzić dwustopniowy system Piórek i udawać, że tych trzecich nigdy nie było. Jestem na NF jeszcze od poprzedniego portalu i mam wrażenie, że Srebrne Piórka zawsze były równie rzadko widywane co Złote. Także jestem za.

 

Btw. jeśli zdecydowalibyśmy się na powyższe rozwiązanie to proponowałbym, żeby w nowym systemie były Srebrne (tj. obecne Brązowe) i Złote. Bo klasyfikacja Brąz i Złoto zawsze będzie rodziła pytania nowych użytkowników: “– A co się stało z Srebrnymi Piórkami? (– o Srebrnych tu nie rozmawiamy, kolego.)”.  ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Aktualnie mielę na zmianę Grimma i Lucyfera.

 

Grimm – przeczytałem gdzieś w internetach że a) to trochę taki Supernatural (w zasadzie nie wiadomo, który jest lepszy), b) od trzeciego sezonu akcja tak się rozkręca, że resztę ogląda się już jednym ciurkiem.

Obie informacje okazały się fałszywe.

Tak przeraźliwie płaskich bohaterów nie widziałem od lat. Większość z nich jest jednowymiarowa (ta będzie cały czas knuła, ten będzie twardzielem), a główny bohater jest zupełnie przezroczysty. No i przerabiam już czwarty sezon i akcja, kurczę blade, dalej się nie rozkręciła. Nie polecam.

 

Lucyfer – obejrzałem dopiero kilka (4?) odcinków i wprawdzie jest zdecydowanie lepszy od Grimma, ale na razie jakoś szału nie robi. Generalnie mam trochę problem z samą koncepcją – Lucyfer, władca piekieł, itd. angażuje się w pomaganie miejscowym stróżom prawa (w niezbyt spektakularnych śledztwach) i robi maślane oczy do policjantki. Może gdyby serial był jeszcze utrzymany w bardziej komediowej konwencji… Mam nadzieję, że wkrótce się rozkręci.

 

Btw. kłaniam się wszystkim po długiej przerwie. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Kurczeż, okazuje się, że mam spotkanie z inną fantastyczną grupą w tym terminie. Ale jako że jest w Rzeszowie, to raczej się tam nie wybiorę – chyba, że luba będzie naciskać. Niemniej, moja obecność na naszym nowofantastycznym piwie nie jest już całkiem pewna.

 

19 jest dla mnie ok (choć pewnie się spóźnię). Nie byłem nigdy w Czeskim filmie, ale też ok. Ewentualnie mogę zaproponować jeszcze Kocią Kołyskę w tamtych okolicach. ;p

 

Parafrazując klasyka: Joł!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Wstępnie – chętnie. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Zamierzałem wytknąć kilka mankamentów odcinka, ale na szczęście przeczytałem wcześniejsze komentarze i dzięki Fenrirrowi dowiedziałem się, że po prostu nie rozumiem jak działa fantasy. ;) Zatem, żeby nie wyjść na głupca i tetryka ograniczę się do:

 

SMOKI! HURRA!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A mnie Sansa w książ­kach iry­to­wa­ła przez cały czas. Z se­ria­lem jest o tyle go­rzej, że ja nie mogę pa­trzeć na So­phie Tur­ner ;p

Amen ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ale Arya ma w nosie, czy to spisek czy nie. Przeczytała notkę, postanowiła nie uwzględniać okoliczności (bo ona taka twarda, a Sansa to mękoła) i oceniła po swojemu. Raczej nie zmieniłaby poglądu gdyby się dowiedziała, że to LF zaaranżował. Na tym polega jej bezmyślny radykalizm właśnie.

 

Co jednak nie zmienia faktu, że Sansa to najdurniejsza postać w serialu (w książce zresztą też). ;p

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

To już się robi komiczne. Nie wiem na jakiej karmie był ten kruk, którego Gendry wysłał do Dany, ale myślę, że należałoby go przebadać pod kątem dopingu. Nawet sms nie byłby tak szybki.

 

A skojarzenie ostatniej sceny z WoWem jest chyba nieuniknione. Arthas powinien oskarżyć ich o plagiat. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

W sensie, że odc. 6?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ja mam podobne odczucia jak Dzikowy. Nie dość, że Dothracy teleportowali się nagle ze Smoczej Skały, to oczywiście nikt ich wcześniej nie zauważył.

Pamiętam też, że w książce była mowa o tym, że ta cepowata broń Dothraków nie przebije pancerzy z Westeros i generalnie jak się spotkają z opancerzonymi formacjami to może być bieda. W serialu, w pierwszym sezonie była też scena jak jeden z ziomków Drogo próbował zaciukać Joraha, ale nie był w stanie przebić jego zbroi.

A teraz nagle Dothrakowie wpadają na mur tarcz i włóczni z okrzykiem YOLO i bez problemu wycinają w pień wojsko Lannisterów, bo ci najwyraźniej noszą zbroje z kartonu.

 

Trochę mnie męczy ta przezajebistość Danki. I mam wrażenie, że twórcom nagle zaczęło się bardzo spieszyć (co jest o tyle zabawne, że w poprzednich sezonach nieraz wciskali straszne dłużyzny).

 

Ale cieszę się, że smok trochę oberwał. I że Bronn przeżył. I Jamie – mam nadzieję – też.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Scena z Szarym Robakiem i Missandei to chyba jedna z najbardziej niepotrzebnych w całym serialu.

Powiedziałbym nawet, że jest w ścisłej czołówce.

 

No i scena z Nymerią w sumie też mi się nie podobała. Powtórzę się, ale: Kogo to obchodzi? :)

Przy okazji – ja chyba znowu tu czegoś nie załapałem. Czemu Arya powiedziała do niej “to nie ty” (czy coś takiego)?

 

Odcinek całkiem okej, ale – ktoś już chyba też o tym wspomniał – zaczynam mieć wrażenie, że wszystko zmierza w kierunku takiej wielkiej, bezmyślnej naparzanki. Najpierw będzie sojusz Matkom Smokom vs Lannisterowie, a potem Zimne zombie vs reszta świata. Z jednej strony nawet spoko, z drugiej trochę tęskno za tymi wszystkimi intrygami, itp.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Daenerys się ohajta z Jonem, przecież to oczywiste.

Ja jeszcze mam iskierkę nadziei, że jednak zjedzą ją smoki…

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Podobał mi się sposób, w jaki pokazano, gdzie przebywa Jorah. Krótko i na temat, bez zbędnego przedłużania. 

Coś przegapiłem? Gdzie był Jorah?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Mam identyczne odczucia co do Łotra 1. Spodziewałem się, że będzie lepszy niż średnia część pierwsza, a tutaj taka nędza.

 

Ja ostatnio obejrzałem “Wojnę polsko-ruską”. Film podobno jest genialny, psychodeliczny, chory, komiksowy, ohydny, przygnębiający i wulgarny. Zatem chyba czegoś nie załapałem, bo jak dla mnie to na początku powinno pojawiać się ostrzeżenie, że film powoduje raka. W dużej mierze to zasługa Szyca występującego w roli głównej, którego gra  irytuje niemiłosiernie przez cały seans. W ogóle dawno czegoś tak słabego nie widziałem.

 

Z czystym sercem mogę za to polecić “Księgę ocalenia”, jeżeli ktoś jeszcze nie oglądał. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Znaczy, że samochód? Supi! ;D

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Jest tam coś do wygrania poza samą satysfakcją ze zwycięstwa? Bo nie mogę znaleźć tej informacji. Generalnie regulamin jest bardzo zwięzły.  ;p

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Naprawdę nie rozumiem, co takiego kontrowersyjnego napisałem.

Nie tyle kontrowersyjnego, co nie za bardzo wiadomo jaka jest puenta Twojego wywodu. Bo że trudno w naszym kraju o publikację i ze trzeba się przy tym napracować – to dla tutejszych bywalców oczywista oczywistość.

 

Co nie znaczy, że nie należy wysłać. Każdy szef ma zawsze niewolnika, który to robi za niego :) I co lepszy tekst trafia w końcu na biurko szefa :)

Jeżeli dobrze rozumiem, miałeś na myśli to że MC nie czyta wszystkich tekstów, bo ma jakiegoś podwładnego, który robi to za niego, a MC czyta te wyselekcjonowane. Tak?

 

Jeżeli tak, to hm… myślę, że MC uśmieje się (przez łzy), jak o tym usłyszy. ;) 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Pigmalion chyba nie zmieniał regulaminu od pierwszej edycji. ;P 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Dobre, ale jakoś tak… no czuć, że mogło być lepiej. Z jednej strony fajny pomysł z Anią i koniecznością spełniania przez nią życzeń. A z drugiej przez cały tekst praktycznie jej nie poznajemy, w efekcie u czytelnika (tak naprawdę to u mnie) powstaje mglisty obraz takiego a la dżina w postaci pięknej dziewczyny. I Ania zamiast być tajemnicza, staje się raczej obojętna.

Główny bohater – niewiele można o nim powiedzieć. Randomowy, zakochany gostek. Jak dla mnie na początku jakoś łatwo pogodził się z całą sytuacją, nie próbował szczególne dowiedzieć się kim dokładnie jest Ania, jak mógłby jej pomóc, itede.  

Koncepcja nieszczęśliwej miłości całkiem ciekawa, ale znowu z drugiej strony zakończenie trochę takie oklepane (i on się poświęci, żeby ona była szczęśliwa, i wszyscy wszystko zapomną, i kropka).

 

Podsumowując, jest spoko, ale bez większego wow. ;D

 

Po przeczytaniu drugiego Twojego tekstu stwierdzam, że masz fajny styl, szybko i gładko czyta się Twe (roz)twory. ;P Co polecasz jako następne?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Gratulacje! Zdrowia, szczęścia, pomyślności! Niech Wam Latający Potwór Spaghetti w czytelnikach wynagrodzi!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Miałem ten tekst dodany do kolejki i wreszcie do niego przysiadłem 

 

Masz ponad stówkę komentarzy, więc wszystko już zostało powiedziane – a ja nie lubię i nie umiem pisać komentarzy na pół strony – także krótko i bez zbędnego pitolenia.

Opowiadanie jest znakomite, a postacie są po prostu niesamowicie autentyczne. Nie czytałem wszystkich komentarzy, ale gdzieś widziałem jakieś smęty, że główny bohater jest chyba za mało bohaterski – bzdura, nie słuchaj tego! Dziewięć martwych zwierząt, mimo swojego fantastycznego charakteru, jest opowiadaniem o prawdziwych ludziach z prawdziwymi problemami. Cóż za rzadkość w fantastyce! Może minimalnie – ale tak naprawdę tyci, tyci – motyw fantastyczny mógłby być bardziej podkręcony. Ale lepiej niech jest jak jest niż miałby być ten nalot kosmitów… Brak tego opowiadania w niedawnym plebiscycie na najlepszy tekst to po prostu granda. To dowodzi, że Loża to jakiś zespół kolesi. ;) To powinno pojawić się w druku! Howgh!

 

PS: Jezu, ale Ci nasłodziłem. 

 

PS2: A jednak nie wyszło aż tak krótko.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Czy za wadą tekstu będzie to, że nie polubiłem bohatera? Nie jestem przekonany.

A może i jest.

Nie wiem, nie wypowiem się.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Zajrzałem, zwabiony plakietką “horror”. Teraz zastanawiam się czy to oznaczenie jest pomyłką, czy chwytem marketingowym. ;P

Opowiadanie można podzielić na dwie części. Jedna trwa do włączenia syreny, druga – któż by zgadł – od jej włączenia. Pierwszą część oceniam bardzo dobrze, dialogi są naturalne i jako całość, to letnie, alkoholizowane spotkanie dwójki znajomych wydaje mi się udanie przedstawione. Sympatyczna, powolna akcja z obietnicą na więcej.

I trafił to szlag.

 Cała część z zombie, pożarami wydaje się mało wiarygodna, do tego ani nie ma tutaj horroru, ani jakiegoś napięcia, akcji… Z jednej strony mamy zombie, z drugiej jakieś pożary (ale skąd te pożary? I dlaczego bohaterowie ich nie widzą?), no dobra. I wszyscy zdają się przyjmować to “ach, znowu jakaś katastrofa. Niedobrze, lecz no cóż, takie życie”. Jako horror to się nie broni – bo sam fakt, że pojawiły się zombie to za mało. Jako przygodówka też nie – żadnego napięcia, akcja też średnia. Może jako humoreska, ale wtedy trzeba by podkręcić absurd sytuacji (totalna katastrofa i stoicki spokój bohaterów).

Szczerze i bez żadnej złośliwości proponowałbym Ci taki eksperyment – wykasuj wszystko od syreny, zastanów się co byś chciała, żeby wyszło z tego tekstu i napisz jeszcze raz. ;)

Podsumowując, narobiłaś mi smaku na smakowity tekst, a skończyło się bardzo średnio. 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

To ja jeszcze dodam, że Lovecraft jak w mordę. Co, paradoksalnie, jest jednocześnie największym plusem i minusem opowiadania. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

(…) po czym wcisnęła do środka szmatkę i zajęła się dogłębnym polerowaniem.

Cudowny zwrot, muszę zapamiętać.

(…) a coś niezależnego od jej niewinnej woli samo ciągnęło ją ku cichemu obrządkowi rozpaczliwej nienawiści.

Oł mój kot. Cichy obrządek rozpaczliwej nienawiści?

 

Generalnie tekst jest w miarę ok. Czytasz, na końcu stwierdzasz “no spoko” i zapominasz o nim po pięciu minutach (ale tak naprawdę to szybciej).

Pozostaję przy zdaniu, że horrory nie sprawdzają się w shortach. Przy obecnym poziomie przemocy we wszelakich serialach czy choćby nawet informacjach (ot, tytuł newsa sprzed dwóch dni “ośmiolatek widział jak matka karmi martwe dziecko”) na scenkę o jakiejś losowej, wyimaginowanej dziewczynce reaguje się wzruszeniem ramion.

Jak dla mnie, opowiadanie w obecne formie to za mało. Nie spiesz się, przedstaw całą historię, zapoznaj czytelnika z dziewczyną, rodzicami, żeby można poczuć cały tragizm tej sytuacji.

 

btw:

 

Pozdrawiam!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Radość, szczęście, uśmiech dziecka! ;D Pięknie dziękuję wszystkim, którzy oddali głos – czy też tylko przeczytali – Bohatera. Gratuluję pozostałym – w szczególności Gravel i Coboldowi. ;)

 

Ha, i jest awans z 4 punktów na 9, ponad 200% normy. ;D I do tego tak blisko drugiego miejsca. Ech, a mogłem dać Cieniowi większą łapówk… khem, khem, łapkę na muchy.

Chociaż na trzecim miejscu utworzył nam się z Tenszą i Mirabell tak uroczy trójkącik, że byłoby mi żal go opuścić. ^^

 

Pozdrawiam, kłaniam się, gratuluję!

I salutuję! ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ja obstawiam, że:

 

1) Żertwę swą złóż, gdzie stare czczono bogi

2) Lo faresti per me?

+ Życie Lothara Gerinholtza (ex eaquo)

 

4) Koziorożec I Smok

5) Donnerwetter

6) Czerń

7) Czas zawraca w Neverville

8) Metody badania abominacji

+ Opowieści z martwego miasta (ex eaquo)

+ Bohater przez wielkie B (ex eaquo)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Aha, jeszcze jedno: kto chce, niech obstawia wyniki.

W sensie, że i miejsca i punktację całej dziesiątki? Ło panie… ;P

 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Mytrixie,

dzięki za ocenę, trzynastka to szczęśliwa liczba! ;D W kwestii utworu miałem poważny dylemat, ale po wielogodzinnych rozważaniach, konsultacjach i ankietach, uznałem, że wyłącznie Marsz Imperialny jest odpowiednio epicki.

 

Niebieski i kosmito,

Zajebiste.

To zajebiście. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Przeczytałem Twój tekst za trzecim podejściem. Za pierwszym razem uciekłem, gdy tylko zobaczyłem wyraz “androidy”. Za drugim razem zajrzałem tutaj, gdy przeglądałem piórkowe teksty. Kiedy przypomniałem sobie o czym jest (”łee, to ten o androidach”) znów odpuściłem.

Teraz – po nominacji – uznałem, że muszę w końcu dać mu szansę. Jak pewnie się już domyśliłeś s-f to nie moje klimaty, więc nie wiem na ile pomysłowy jest pomysł, ale moim zdaniem to jeden z najlepszych tekstów na portalu. Nie powiem, że najlepszy, bo jeszcze zostało mi kilka nominowanych opowiadań do przeczytania. ;) Jednak będę zaskoczony, jeśli nie znajdziesz się wśród pierwszej trójki.

 

Zawsze staram się podać w komentarzu jakieś minusy – nawet na siłę – bo uważam, że takie uwagi są dla autorów najprzydatniejsze, jednak tym razem nie mam żadnego pomysłu co mógłbym Ci napisać. Jest kilka niedopowiedzianych kwestii, jak zauważyli przedmówcy, racja. Ale czy tekst musi wyjaśniać wszystkie pytania i wątpliwości?

Pozostawię to bez odpowiedzi. ;)

Pozdrawiam!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Nie lubię powtarzać tego co już pisali inni, a nie bardzo wiem co mógłbym jeszcze dodać.

 

Warsztatowo jesteś dla mnie niedoścignionym wzorem. Stylizacja tekstu jest znakomita, baśniowy klimat z nutą grozy – miodzio. Uważam, że aż nieco żal tego opowiadania na portal. Nie próbowałaś przebić się nim do NF? Niemożliwe, żeby Michał odrzucił taki tekst.

 

Pobieżnie przeczytałem komentarze, ale chyba ktoś już o tym wspomniał – ucinanie palców poszło trochę zbyt, hm, gładko. Gdyby ten fragment był mocniejszy, opowiadanie mogłoby śmiało nosić plakietkę “horror”. Więcej grzechów nie pamiętam. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Tekst przeczytałem jakieś dwa tygodnie temu, ale przyznam, że zabrałem się za niego wyłącznie ze względu na nominacje.

Opowiadanie zobaczyłem już dłuższy czas temu, ale sprawdziłem kilka komentarzy i uznałem, że nie jest dla mnie. Byłem przekonany, że tekst bez akcji i prawie bez dialogów na pewno mi się nie spodoba. Ciągnące się opisy są nudne jak flaki z olejem, więc ostatecznie nawet nie spróbowałem.

 

Wreszcie muszę publicznie przyznać, że bardzo się pomyliłem. ;)

 

Akcja płynie leniwie, swoim tempem, ale czyta się gładko. Tekst jest pozbawiony zbędnych dłużyzn i nie silisz się na nazbyt artystyczne konstrukcje zdań (chwała Ci!) – co jest częstą przypadłością takich tekstów. Po jedenaste, widać dużą dbałość o szczegóły i różne smaczki, co również cieszy. Chociaż zagadka miasta była, jak dla mnie, zbyt oczywista – w efekcie nieco brakowało mi klimatu tajemniczości, albo nawet i grozy…. i paru trupów dla ożywienia atmosfery…

Ok, poniosło mnie. ;)

 

Podsumowując jest to świetne opowiadanie, widać ogrom pracy, jaki w nie włożyłeś. Tylko piórko przy nim dziwi – bo jest tylko brązowe.

Pozdrawiam!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ciekawa historia i dobre wykonanie, czegóż chcieć więcej? ;) Pancerny pociąg to mega-kozacki pomysł. ;D Krasnoludy, smok i elfy w nowej odsłonie moim zdaniem wypadają dobrze i nie rozumiem skąd takie uprzedzenia wśród komentujących – zwłaszcza, że jesteśmy na portalu fantastycznym.

Jeśli miałbym się czegoś czepiać, to powiedziałbym – jak już chyba wspomniało parę osób – że trochę za gładko to wszystko poszło. Skoro krasnoludy posiadały broń zdolną zdjąć jednym strzałem smoka, to dlaczego nie posłali tam porządnego wojska, które raz dwa rozprawiłoby się z gadem i zabrało więcej skarbów? No ale Gwiezdne Wojny i Indiana Jones miały o wiele więcej dziur logicznych, a i tak zawsze świetnie się przy nich bawię – tak jak przy Donnerwetterze. ;) Pozdrawiam! 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

RIP Ryba, wiwat Werwena!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A z tym czytaniem, to różnie bywa. Są autorzy mało komentujący, a mimo to przyciągający czytelników jak kwiat pszczoły. I odwrotnie.

 

Czytelnicy przyciągający autorów jak pszczoła kwiaty? :D

Kwiat przyciągający czytelników jak autor pszczoły. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Po 12h maratonie w pracy wchodzę na NF i widzę nowe komentarze przy Bohaterze. Shaggo, funie dziękuję Wam za komentarze, bardzo się cieszę, że tekst się podobał i bardzo, bardzo poprawiliście mi nastrój na koniec tego szarego dnia.

 

Zachwycił mnie zapis dialogów. Zwłaszcza, że ja kuleję jeśli chodzi o tę dziedzinę. U Ciebie nie ma żadnego naciągania. Ludzie tak po prostu rozmawiają. Znalazłeś złoty środek.

Za to potępieńczo wyję i drę szaty przy opisach (czy to otoczenia czy wyglądu bohatera). ;)

 

Funie, bo komedia mimo wszystko jest tylko komedią. ;) Może być zabawna za pierwszym razem, ale przy oglądaniu kolejny raz tych samych gagów jest już średnio zabawnie. A naprawdę dobry filmy – powiedzmy, że Scarface, Prestiż, Władca Pierścieni czy co tam się uznaje za klasykę – ogląda się świetnie zarówno za drugim, piątym, jak i dziesiątym razem. ;)

 

Kupiłeś mnie już pierwszym akapitem. Pierwsze zdanie zaciekawia, bo dlaczego opijać samotnie?

Coś Ty, rozpoczynanie tekstu piciem alkoholu jest tak ogranym motywem, że to niemal strzał w stopę (z granatnika). ^^ Nigdy tego nie rób!

 

Pozdrawiam!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Mamy lidera (korci zdradzić płeć, oj korci), ale nie jest to lider zdecydowany (…)

Zatem mówisz, że to kobieta? ^^

 

Zostały mi jeszcze trzy teksty do przeczytania, także zapoznać się zdążę ze wszystkimi. Tylko jeszcze trzeba napisać komentarze i do tego więcej niż tylko “zajedwabiste!” – ale czego to człowiek nie zrobi, żeby zostać samurajem. ;)

 

Przyznam, że również mój ulubiony tekst z zeszłego roku nie przeszedł eliminacji. :/

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Swoją drogą, podziwiam ludzi, którzy potrafią pisać pod wpływem, a ich pisanina nie dość, że ma sens, to jeszcze jest ciekawa i wartościowa. Znaczy, że ktoś taki ma talent.

Nie w przypadku, jeśli potrafią pisać wyłącznie pod wpływem. ;) Przykładowo większość moich wypocin jest “taka se”, a z kolei Bohater przez wielkie B, pisany w 90% we współpracy z napojami wyskokowymi, nawet piórko dostał i nominacji się doczekał. I co z tym fantem zrobić? ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A tam, barakulty Pan opowiadasz. Marihuana jest nielegalna, no to przecież skąd mógłbym wiedzieć jak by mi się po niej pisało? ;)) Sama myśl o złamaniu prawa napawa mnie obrzydzeniem.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Pisanie bez kawy lub alkoholu jest absolutnie niemożliwe. Wiem, bo przeprowadzałem testy. ;) No ale jak się umie i lubi bez…

 

Z kolei w ogóle nie jestem sobie w stanie wyobrazić pisania po marihuanie (btw. marihuana to nie narkotyk?).

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

NoWhereMan, Mirabell, MrBrightside, droga trójco samurajów, dziękuję za komentarze. ;) Widzę, że mieliście nieco podobne odczucia, tj. tekst nie trzyma cały czas równego poziomu – teraz powstaje tylko pytanie czy mówicie o tych samych fragmentach. Cieszę się, że generalnie Wasze odczucia są chyba na plus.

 

Jestem zaskoczony, że postać Autora wzbudza tak różne emocje. Wprawdzie z założenia odgrywał rolę antybohatera, ale jednocześnie, jak to określił MrBrightside, miał być taki biedny i pocieszny. No cóż, najważniejsze, że nie wyszedł płaski i przezroczysty. ;)

 

Pozdrawiam!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ech Panie, dzisiaj to nie nada. ;/ Ale swoją drogą można by zorganizować jakieś piwo we Wrocławiu – może po majówce? Albo i przed. Hm, co sądzicie?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Tak, ale z “mgr” już nie miałem tyle radości, żeby pisać o tym tekst. ;P Dzięki za komentarz.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

O, to mnie zaskoczyliście. Dziwnym zbiegiem okoliczności nie miałem okazji jeszcze spróbować twórczości Mastertona, ale zawsze miałem wyobrażenie, że poziomem nie odbiega jakoś mocno od Kinga.

Jeśli mielibyście polecić ze dwa jego lepsze dzieła, to co byście zaproponowali? Na razie jest jeden głos na Trans Śmierci. ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Hyde Park może ma pewne mankamenty, ale dzięki temu wszystko jest, że tak powiem, na miejscu. Wydaje mi się to wygodniejsze niż skakanie po dwóch stronach. ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Przez moment myślałem, że opowiadanie pójdzie w takim kierunku, że Autor i Bohater zamienią się rolami i dlatego życie tego pierwszego będzie się toczyć według pisanych na bieżąco, nowych, nieprzewidywalnych reguł.

O kurczaki, czemu sam na to nie wpad… khem, khem. To znaczy, jak najbardziej. Możliwe, że tak właśnie jest. ;)

 

Jeszcze w kwestii prawnika – moim zdaniem, to nie jest tak, że świetnie się dogadywali. Myślę, że po prostu Rybel otrzymywał sowite wynagrodzenie, więc dotąd zagryzał zęby, ale tym razem miał już dość.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Spróbowałbym Drogi Samuraja, ale głosowanie na opowiadania innych to trochę jak strzelić samobója, a na siebie jakoś głupio – może w drodze wyjątku nominowani mogliby wziąć udział w losowaniu wyłącznie za komentarze? ;D

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Jak to? Nie można oddać trzech głosów na siebie? Bez sensu. ;/

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A ja mam takie pytanie – co wam po poprawie poziomu czytelnictwa? Serio pytam ;)

To chyba nie “co nam po poprawie poziomu czytelnictwa”, tylko – jeśli dobrze zrozumiałem – ustawa ma w założeniu w pośredni sposób wpłynąć na jego poprawę. A zatem, skoro wpływ ten wydaje się dość wątpliwy, to mamy kolejny argument przemawiający za tym, że “po cholerę?”. wink

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A żeby zwiększyć czytelnictwo, to trzeba pracy u podstaw, a nie regulacji cen.

Amen.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Nie wiem jakie były założenia konkursu, ale zgaduję, że jednym z wymogów miała być sztampowa fabuła. Jeżeli nie, to mam kiepskie wieści… ;) Nie zrozum mnie źle, generalnie czytało się znośnie, ale wszystko jest tutaj zbyt oczywiste.

 

A jak młodzieniec mógł w tej samej chwili wyciągać nóż z rany i uciekać?

O rany, no bo się bardzo spieszył. Przecież to jasne! ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Elanarze, dam Ci zatem dobrą radę – nie rozmnażaj się :P

Spoko, spoko, jak na razie w planach na przyszłość mamy wyłącznie drugiego kota. ;D

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Oj tam, oj tam. To jeszcze nie była straszna złośliwość. :-)

Stać Cię na więcej? Teraz jestem zaintrygowany. ;P

 

A gdybyś tak Ty, Elanarze, objawił swoją łaskawość i może zechciał coś napisać. ;-)

Chciałbym bardzo, baardzo ale czasu mało. :( Kredyt do spłacenia, harówa w pracy, mobbing i w ogóle. Chlip. Przymierzam się, żeby coś wyskrobać na poznański konkurs, ale nie wiem czy dam radę w niecałe dwa tygodnie.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Rany, czy ktoś ogłosił tydzień wykopalisk? ;) Cieszę się, że przypadło do gustu.

 

Jedyne moje publikacje są na tym portalu. I reszta wypocin jest niestety na niższym poziomie.

A jeśli chodzi o pisanie, to piszę całkiem sporo, tyle że… opinii podatkowych. Niestety, dorosłe życie uderzyło mnie z siłą rozpędzonego pendolino – dopóki sytuacja zawodowo-finansowa nie pozwoli mi na spokojne przeżycie miesiąca i zakup alkoholu niezbędnego do pisania, muszę odłożyć pióro. Na szczęście ten moment jest już bliższy niż dalszy. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

O, ktoś tu jeszcze zagląda.

 

Regulatorko – jak zwykle jesteś dla mnie zbyt łaskawa. ;)

Finklo:

Jak na bizarro, to nawet nie najgorzej.

I teraz nie jestem pewien – powinienem się ucieszyć, czy załkać żałośnie? ;)

Czekamy na nowy trend w sztuce, aż antyortograficzni futuryści wrócą do łask? ;-)

Już, już, psze pani, proszę bez dalszych złośliwości. ;P Przyznam, że trochę olałem ten tekst, bo konkurs jakoś nie cieszył się popularnością (ani czytających, ani uczestników), a po drugie zabrakło mi czasu na jego dopracowanie przed terminem. I został taki sam, biedny… niepoprawiony.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Dzięki za komentarze! Widzę, że będę musiał postawić Wojtkowi kilka kolejek za tego audiobooka. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Piórko dostałem jeszcze przed odejściem Dj, ale nagroda nigdy do mnie nie dotarła, więc się upomnę. ;) Brązowe piórko za marzec 2016. Kiedyś już się przypominałem, więc dopuszczam możliwość, że paczka może została wysłana ale zaginęła gdzieś po drodze… W każdym razie byłbym wdzięczny za informację. ;D

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Wiwi – małe Berylątko ma na imię Adaś : )

Świetny wybór, polecam! ;D

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Jose, Berylu, gratulacje!

 

Btw. NF powinno zafundować jakiś bonus za nowego użytkownika na portalu. Macie już pomysł na nick? ;) Może Joseryl? ^^

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Pani, tekst z wiosny 2012 r., jakie założenia konkursu, człowiek nie pamięta nawet o czym rano w mailach pisał. ;P

 

Tekst był akurat jednym z kilku elementów konkursu (ok, tego akurat jestem pewien). Short, historia alternatywna wybranego wydarzenia z pierwszej części sagi, tyle mi świta. Pozostałe etapy to były różniste, Didżejojajeczne, zagadki. Wszystko jeszcze na starej stronie się odbywało. Konkurs był bardzo w porządku, nawet by można rzec, że zaczepisty był, o.

 

W oryginale (spoiler?) Catelyn pojmała Tyriona w karczmie i się pokiełbasiło wszystko. W każdym razie fakt, że tekst zapewne jest niezbyt zrozumiały, bez choćby podstawowej znajomości GoT. 

 

Ale bardzo miło, że wpadłyście. ;) 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Głos Kazaca brzmi epicko. ;D

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Oj, Wojtek, ale się wkopałeś ogłaszając się na naszym portalu ;D

A mógł na nas taki biznes zrobić. ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Może zróbmy z tego jakąś wspólną paczkę portalowych opowiadań?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Anet, Cieniu, dzięki za komentarze.

 

Fakt, faktem, że początkowo Autora nie prześladowała kawka, a wiewiórka. Starałem się wpasować kawkę jak najlepiej, ale może nie wszędzie wyszło to tak jakbym sobie tego życzył. ;|

 

Jakby jednak nie spojrzeć, opowiadanie zdecydowanie warte i piórka i miejsca w Ś.P. antologii

Chcesz powiedzieć, że opowiadanie i antologia są siebie warte? Wszak spotkał je podobny los. Ale, ale! Bohater doczekał się właśnie piórka, zatem nie wszystek umarł! ;)

 

Dzięki wszystkim, którzy przyłożyli do tego swe łapy. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Przeczytałem. W zaledwie nieco ponad rok po tym jak dodałem tekst do kolejki. ;)

 

Klimat zbudowany po mistrzowsku – muszę rozpracować jak to robisz. Generalnie podpisuję się pod komentarzem Domka. Żeby była jednak jakaś wartość dodana tego komentarza:

– Czego chcesz?

– Duszy.

Ech, no ja wiem, że jak jest diabeł to musi chcieć jakiejś duszy, bo przecież czego innego. Ale to taki standard… może lepiej byłoby po prostu nie dawać łopatologicznej odpowiedzi. Kostiej chce zapłaty i tyle. W miarę rozgarnięty czytelnik powinien się domyślić, że nie chodzi mu o dychę na piwo (nie dyszkę, a duszkę – hie, hie, hie). 

 

Ten wisielec na drzewie też mnie zastanowił. Po pierwsze – po co go w ogóle wieszali? To raczej mało wygodna metoda na uśmiercania (nie żebym się na tym znał, oczywiście). Po drugie – zwłaszcza po drugie – zostawili go tak sobie na noc? Niee no, tego nie da się kupić. Jak byli zestrachani, to tym bardziej chcieliby szybko ukryć zwłoki.

 

To takie tam niewielkie rysy na tle całości. Opowiadanie bardzo mi się podobało, daję piątaka.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Reg, przecież ja łagodny jak baranek ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Reg, Finklo, Fishu. Chciałem powiedzieć, że nie pozostanę obojętny na ten spam pod moim Dziełem. Informuję Was, że powiadomiłem już odpowiednie osoby o Waszych uczynkach i możecie się spodziewać, że w niedługim czasie odpowiecie za ten niecny występek.

A żart był po prostu wulgarny.

 

;P 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Finklo, wierzę, że wzmianki na shoutboxie to dopiero początek i pewnego dnia „barakulta” otrzyma swoje miejsce w SJP. ;)

 

Fishu, temat piwa poruszyłem już w odpowiednim wątku. ;) Ale Twoja wypowiedź wzbudziła we mnie pewien niepokój. Dlaczego Twój koń – zakładając, że konie istnieją i takowego posiadasz – jest zielony? Malowanie koni wydaje mi się dość niezwykłe. I niezdrowe.

 

W zasadzie nie jest pewien czy jestem gotów na poznanie prawdy o zielonym koniu. Może w ogóle zostawmy temat koni. Mówmy o kawkach – bo kawki są czarne i pocieszne.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Dobra, dostałem odpowiedź od MC (pff, chyba trzeba było mu najpierw piwo postawić), możemy wrócić do tematu.

 

Co, gdzie, kiedy?

 

Organizujmy się, działajmy!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Fishu, mój rycerzu (rybo?) na białym koniu. Wybacz mi pizzę. Nigdy nie chciałem uchybić żadnej pizzy, nawet mrożonej i z oliwkami.

 

Fajnie, że zauważyłeś widły (chyba że inni nie wspomnieli) – postawiłbym Ci pizze w nagrodę, ale teraz trochę się obawiam, czy to w porządku. 

 

Maybachy poszły dla jury konkurs się skończył, za późno żeś się Pan upomniał, za późno. Ale numer konta prześlij, może przyda się w przyszłości. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

O rany, nie, naprawdę nie. Aż mnie zęby bolą po tej puencie. Przykro mi i bez urazy, ale dla mnie to naprawdę było strasznie banalne. ;X

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Wiesz, opowiadanie nie jest jakoś nadzwyczaj kryminalne, więc i zagadki są proste. ;) Ale rozumiem o co Ci chodzi. Szkoda, że się nie spodobało.

 

Chyba bym nie sięgnęła po antologię ‘CzK’, jeśli to jeden z najlepszych tekstów.

Ej no, nie bądź taka, nie skreślaj wszystkich kawek. Może inne bardziej przypadłyby Ci do gustu (zwłaszcza, że pewnie poza mną nikt nie kupował sobie miejsca na podium za Maybachy dla jury ;X).

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Gratulacje! Jutro pędzę do księgarni! ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Reg, gratulacje, odkopałaś mój pierwszy tekst! Pisałem go w przerwie między wkuwaniem na jedno kolokwium, a wkuwaniem na drugie – cieszę się, że jest strawny ;p

Konkurs był wieloetapowy, ale za napisanie historii alternatywnej zgarniało się dużo punktów – szkoda, że DJ już ich nie organizuje. :( 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

(autoreklama #on)

Wprawdzie sporo osób już zauważyło, ale uprzejmie donoszę, że moja kawka postanowiła zagnieździć się w dziale opowiadań (btw. nie odpowiadam za wyrządzone przez nią szkody). Jeżeli mielibyście ochotę się zapoznać, to zapraszam ->TUTAJ

(autoreklama #off)

 

Także ten… to tyle. Dziękuję za uwagę. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Morgiano, tytuły były pisane kursywą, musiały się odznaczyć po wklejeniu na stronę (jak wiele innych rzeczy, stąd moja uwaga we wstępie). Dziś już przysypiam, ale z rana to poprawię.

 

Ocho, rozumiem, nie musisz mówić nic więcej. Jestem pewien, że podejmiesz dobrą decyzję (a wypchana koperta trafi w Twoje ręce przed głosowaniem). ;)

 

Jose, cieszę się, że nie zmieniłaś zdania. Jeśli postanowicie kiedyś podjąć kolejną próbę, to szepnijcie ino słówko. ;)

 

Alex – to fajnie, szkoda żeby się ptaszyna marnowała. ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Naz, no jeszcze tego by brakowało, żeby nie była dziewicą. ;p A poważnie – w przyszłości będę to miał na uwadze, dzięki za nominację.

 

Alex, a co słychać u Twojej kawki? Zdrowa? ;)

 

Ocho, jestem zbulwersowany, popsułaś mi statystyki! ;p A już liczyłem, że udowodnię MC, że jest osamotniony w swojej opinii. ;/

 

Dzięki za komentarze!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ha, i widzisz? Najpierw odpisałem to powiedziałaś “nie, nie, a właśnie, że mi się tekst podobał! you know nothing, Elanarze!”. Jak już siedziałem dla bezpieczeństwa cicho, to jest teraz “i co tak milczysz? odpowiedz mi!”.

Nie dogodzisz, nie dogodzisz… ^^

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Elanar, dlatego z kobietami tak jest: wybierasz tę, której udaje Ci się dogodzićwink

Ale czy to nie będzie pójście na łatwiznę? ;p

 

Zapomniałemhasła (btw. znam ten ból), bardzo mi przyjemnie, polecam się. ;)

 

Naz, strasznie nie lubię bawić się w adwokata swojego tekstu. Zwłaszcza, że żadne tłumaczenia nie zmienią przecież Twojego odbioru tekstu. Ale spróbuję odnieść się do Twoich zarzutów. 

1) Brak “pozytywnego, obdarzonego intelektualnie pozytywną rolą bohatera kobiecego“. Odpowiedzieć mogę jedynie tak, że… po prostu wymyśliłem taką a nie inną historię. Rozumiem, że część osób chciałaby wprowadzenia takiej postaci, ale równie dobrze niektórzy mogli oczekiwać, ze pojawi się jakiś staruszek albo nastolatek. I generalnie nie mam jak odpowiedzieć, dlaczego ich wszystkich nie wprowadziłem. ;) Chciałbym też zwrócić uwagę na fakt, że podobnej postaci męskiej również nie ma (główny bohater jest przecież zapatrzonym w siebie pijaczyną).

2) Powielanie stereotypów – może jako autor nie powinienem zwracać uwagi czytelników na ten fakt, ale w zasadzie przez cały tekst przewijają się różne stereotypy. ;)

3) I wreszcie, w moim zamyśle, właśnie Muza miała być bohaterem kobiecym o jakim mówisz. I dlatego czuję się nieco skonsternowany, skoro twierdzisz, że jej postać jeszcze dodatkowo powiela ten stereotyp. Chyba muszę Cię poprosić o szersze wyjaśnienie tej kwestii.

 

EDIT: Werweno, dzięki za komentarz! Starałem się, aby starcie zawierało odpowiednią dawkę epickości. ;P Swoją drogą wciąż się obawiam, że Reg zacznie sobie rościć prawa autorskie do pewnego zdania… ;X

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Nevaz – wiem, że w zasadzie ten wątek mógłby zostać w większości usunięty bez większej szkody dla fabuły i już przetrawiałem tę kwestię. Ale fragment wydaje się na tyle dobrze komponować z całością, że mimo wszystko postanowiłem go zostawić.

Cieszę się, że podobał Ci się fragment z barakultą, bo szczerze mówiąc sam nie byłem absolutnie przekonany czy wypadł dobrze. ;)

 

Dla Tenszy rozprawa najlepsza, dla bemik za długa. Ech, dogodzić kobietom… ;P

 

Dzięki za komentarze!

I równie wielkie dzięki za kliknięcia Biblioteki!

Ach, no i za nominację też!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Kwisatzu, również przybyłem, zobaczyłem i przeczytałem (komentarz.). Bardzo dziękuję. ;)

 

Śniąca, hm, hm, no niedobrze że tak wszystko odgadłaś, chociaż fabuła pewnie nie jest nadzwyczaj zawiła. Myślę, że generalnie te kawki są jakieś takie za mało tajemnicze, no (co innego taka czarna sikorka). ;/ Ale ważne, że dobrze się bawiłaś przy czytaniu. ;P

 

Balckburnie, Melo, dzięki za komentarze! ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ja swoją zwabiłem na lizaka truskawkowego. Spróbuj. ;)

 

Historia w sądzie została przycięta generalnie tylko na potrzeby Kawki. Ale może wyszło to całości na dobre. ;D Fajnie, że było fajne i fajnie, że kliknęłaś Bibliotekę. Dzięki!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Panie Kwisatz, proszę mi tu nie linkować żadnymi gumiastymi facetami (niegumiastymi facetami też nie). Proszę czytać tekst. Proszę komentować. ;)

 

Regulatorko, cóż, po przetrawieniu tylu tekstów z tej strony chyba mogłaś się spodziewać podobnych efektów. Jeżeli ten stan będzie się pogłębiał, to znam świetnego psychologa. ;P

 

Ryszardzie, jak rozumiem tekst mimo nazbyt wygimnastykowanego bohatera przypadł Ci do gustu? Chyba, że kliknąłeś OK przez przypadek… Tak, czy inaczej, cieszę się i dziękuję! A ostatnie zdanie brzmiało bardzo podobnie do Twojej propozycji, zmieniłem je już po wrzuceniu na stronę. ;) Również pozdrawiam.

 

EDIT: Dopiero zobaczyłem Twój kolejny komentarz, Reg, dzięki za klik do biblioteki! ;) Twój powtórzony komentarz do mojego powtórzonego tekstu ponownie bardzo mnie usatysfakcjonował! A co do Piórka to wiesz – szepnij słówko o Bohaterze tu i ówdzie to może coś ugramy. ;D

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Autorze, jeżeli antyterroryści przycisnęli Ci głowę do podłogi, a ty spoglądałeś w okno, to czy Twój kręgosłup jest w porządku?

Przeprowadziłem testy – zakładając, że miał dociśnięty do podłogi policzek (i, że leżał parę metrów od tego okna) raczej spokojnie byłby w stanie dostrzec, że coś siedzi na parapecie. Chyba, że jestem jakoś nadzwyczaj wygimnastykowany, ale nie sądzę. ;)

 

Regulatorzy, cieszę się, że jeszcze nie odbija Ci się tym tekstem. ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Właśnie, właśnie, niech MC na razie nie chodzi na żadne piwa, niech MC przeczyta mój tekst, który mu gnije na skrzynce. ;p

 

Okej, ja trwam w gotowości, po prostu dajcie znać kiedy (np. znakiem dymnym).

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

W przyszłym tygodniu mogę, w kolejnym… hm, chyba też dam radę, ale jeszcze trudno powiedzieć. ;) I bardziej piątek niż sobota.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Elanar – a ile już powieści napisałeś? Kwalifikujesz się? ;)

Odmawiam odpowiedzi. Pytania są tendencyjne.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Nowa Fantastyka