- Hydepark: Gra o tron - dyskusja o serialu

Hydepark:

filmy i seriale

Gra o tron - dyskusja o serialu

Wątek dla osób, które są na bieżąco z serialem.

» Tu można spoilerować do woli. «

Jak wam się podobał pierwszy odcinek siódmego sezonu?

Komentarze

obserwuj

Nie wciągnęło mnie. Wątek Dany drażnił mnie już w książce, Littlefinger kiedyś był intrygujący, teraz jak pies z wywieszonym językiem za Sansą biega. W sumie to ruda już zdążyła mnie znów wkurzyć – aż sobie początek opowieści przypomniałem (kiedy jej się dziewczynka włączyła i “wyjdę za królaaa...”). Arya zdecydowanie przesadzona, chodząca kostucha. Ogar rośnie na jakąś legendarną postać, która poświęci się w imię wyższego dobra...

Generalnie, to cały odcinek był raczej rozstawieniem postaci po różnych częściach kontynentu. Szachy pewnie zaczną się niedługo.

 

A Tormund i Brienne akurat mnie jak zwykle rozśmieszyli :D

 

EDIT: Kurde. Boję się, że twórcy pojdą w najbardziej przewidywalnym kierunku – wszyscy rzucą się sobie do gardeł, Westeros zupełnie rozpieprzone, każdy walczący czuje już, że za późno... że wszyscy byli ślepi na “prawdziwe” zagrożenie. Wchodza Inni i “czyszczą” kontynent i nagle bah, jakiś rosnący od kilku odcinków zwrot akcji i zimno zostaje zatrzymane. I mamy ten obiecywany “słodko-gorzki” koniec, bo wiecie, większość postaci nie żyje, pozostała garstka, ale mają cały świat do odbudowy – i nową przyszłość.

Mam nadzieję dać się jeszcze scenarzystom zaskoczyć.

Otwarcie z Aryą super, rodzący się konflikt Jona z Sansą też, ale dalej już bez fajerwerków – same rzeczy, które można by wywnioskować ze zwiastunów. 

Nie sądzę, że Ogar okaże się kimś wyjątkowym. W ogniu zobaczył to, co dostrzegłby każdy, jeśli by spojrzał tak jak Thoros chciał. 

“Odkrycie” Sama trochę głupie, skoro Stannis im wcześniej o tym powiedział, a oni zapomnieli/nie uwierzyli. 

Jak myślicie, co okaże się tym przedmiotem, który Euron przyniesie Cersei? Mam jedno podejrzenie. 

Otwarcie z Arią było do bólu przewidywalne już w momencie, gdy ten stary dziad pojawił się na ekranie (nie pamiętam nawet jak się nazywał).

Denerys sześć sezonów zabrało dojechanie do Westeros. Brawo. Po dzisiejszym odcinku śmiem sądzić, że kolejne cztery zajmie jej szykowanie się do bitwy z kimkolwiek.

Sansa z kolei na przestrzeni sezonów się wyrobiła. <3 I gdy pierwszy raz od dawna powiedziała coś rozsądnego na temat zdradzieckich rodów, słodkopierdzący Jon musiał oczywiście mieć inne zdanie. Ileż można.

Karzeł tym razem mnie nie irytował, bo się zwyczajnie nie odzywał.

Oglądam ten serial już tylko raczej z przyzwyczajenia, ale to mrzonka, że w tej historii każdy może umrzeć. Te cztery postaci są nietykalne (a z pewnością znalazłoby się takich więcej). I chociaż czekam na ich śmierć jak chyba na nic innego, to się najpewniej prędko nie doczekam. Problem jest też taki, że wszystkie warte uwagi postaci już dawno poumierały, więc taka dzisiejsza rzeź randomów z rodu dziada nie ma prawa wywołać reakcji innej niż wzruszenie ramionami. Rozwadnianie osoby Littlefingera jest zupełnie niepotrzebne, ten odcinek obszedłby się bez tej żałosnej sceny zalotów. Widzieliśmy takich przez ostatnie trzy sezony dość.

Idę oglądać House of cards. :p

Ależ ten odcinek się dłużył...

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Wydaje mi się, że to “odkrycie” miało tylko i wyłącznie odświeżyć pamięć u widowni. Wiadomo, 90% oglądających to sezonowcy, oglądają bo w TV reklamują. 

Czuć, że grubasek odszedł.

Arya <3

 

Reszta odcinka była sensownie rozplanowana jako pierwszy odcinek nowego sezonu, bo ja już nie do końca pamiętałam kto przeżył. Teraz mniej więcej wiem ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Bardzo dobry pomysł z tym tematem, pozwoliłem sobie trochę edytować i podkreślić info o spoilerach, co by potem nikt nie żałował :)

 

A jeśli chodzi o sam pierwszy odcinek, to spodziewałem się, mimo wszystko, czegoś więcej. Jak się będą tak wolno rozkręcać, to wiele się w tym sezonie nie wydarzy.

Toż to nie jest ostatni sezon? :DDDDDD

Ktoś tu już pisze o ósmym, a ja słyszałem, że finałowym ma być siódmy. I będąc szczerym, tylko dlatego miałem zamiar go obejrzeć. 

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Finałowy ma być faktycznie ósmy, ale pocieszę Cię, Kwisatz, siódmy ma mieć tylko siedem odcinków. :D

I tak chyba rezygnuję, to się ciągnie jak makaron i przestaje zaskakiwać, jak wszyscy zauważyli – a ów element zaskoczenia, towarzyszący większości odcinków, był najmocniejszym elementem serialu. Kiedy znikło napięcie i chęć towarzyszenia bohaterom – bo w końcu wyrżnięto większość godnych uwagi – znikła też chęć kontynuacji.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Mnie tam najbardziej irytuje Daenerys i jej amerykańskie gadki motywacyjne. W tym odcinku ich nie było i proszę, poczułam się niemal oszukana. Jak ja mam się teraz zmotywować do obejrzenia następnych odcinków? ;)

Utwierdziłam się w przekonaniu, że najgorzej zagraną postacią jest Cersei. Gra za pomocą zaciśniętych szczęk i tyle. Zdecydowanie za mało jak na tak złożoną postać. Ogromna, ogromna szkoda.

Ja Tyriona lubię, bo lubię przyzwoitych, choć nie mdłych, bohaterów. A Tyrion jest chyba najbardziej pozytywną postacią ze wszystkich. Ogar – też duży plus.

Arya – coraz lepiej. Sansa też, chociaż mam nadzieję, że to nie pójdzie wyłącznie w stronę takiej wredoty jak Cersei. Że nie stanie się Cersei bis. 

Pierwszy odcinek mnie nie porwał, ale dobrze ponownie wprowadził znane nam postacie. Wszystko wskazuje na to, że intrygi zostaną porzucone na rzecz licznych krwawych starć. Co za tym idzie, serial dużo na tym straci. 

Wątek Ogara nie jest dla mnie na razie jakiś specjalnie istotny. Wydaje mi się, że istotniejszą postacią jest Beric Dondarrion. W końcu nie byle kto po śmiertelnym ciosie cudownie zostaje uzdrowiony.

Początkowa scena strasznie przewidywalna, ale jakoś mi to nie przeszkadzało.

Podobał mi się sposób, w jaki pokazano, gdzie przebywa Jorah. Krótko i na temat, bez zbędnego przedłużania. 

Moim zdaniem najciekawszy jest wątek Jamiego i Cersei. Niby wiele wskazuje, że umrze jeszcze w tym sezonie. Z drugiej strony – to Gra o tron :)

No i mam nadzieję, że Littlefinger jednak nadal będzie intrygującą postacią, bo jak na razie gasi go jakaś tam Sansa ;) 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

A Tyrion jest chyba najbardziej pozytywną postacią ze wszystkich.

A nie Jon? 

Ale Jon nie śmieszkuje :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Chodziło mi o moralny punkt widzenia. Jedyna “zła” rzecz, którą zrobił to romans z Dziką. Wszystko inne wydaje się postępowaniem według zasad i rozsądku. Przez takiego Starkowego kija w dupie można go znielubić. 

A Tyrion jest taki bardziej ludzki. 

Natomiast Daenerys zrobiła sporo głupich, impulsywnych ruchów, często uargumentowanych “bo jestem królową”. Mimo tego całego cackania się z niewolnikami, nie potrafię jej uznać za dobrą. 

Kto tam jeszcze jest “dobry”? Jaime ostatnio zmiękł, choć na początku jawił się jako groźny. Brienne stara się być rycerska.

Reszta ma chyba sporo na sumieniu. 

Natomiast Daenerys zrobiła sporo głupich, impulsywnych ruchów, często uargumentowanych “bo jestem królową” – Nie “królową”, tylko: Daenerys Targaryen, Pierwsza Tego Imienia, królowa Meereen, królowa Andalów, Rhoynarów i Pierwszych Ludzi, władczyni Siedmiu Królestw, protektorka królestwa, khaleesi Wielkiego Morza Trawy, zwana Daenerys zrodzoną z burzy, niespaloną i matką smoków. !

Kurde!

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Słowa “pozytywna” nie użyłam w znaczeniu “szlachetna że aż się można porzygać”. To są dwie zupełnie różne rzeczy. No i nie mogę ścierpieć tego jego (Jona) spojrzenia zbitego cocker spaniela. ;)

Daenerys “dobra”? No nie, za cholerę. Być może twórcy chcieli ją jako taką przedstawić, ale według mnie jest pełna frazesów, populistyczna, często bezmyślna – a przez to w głupi sposób niebezpieczna. Mam nadzieję, że to nie ona będzie górą. Chyba każdą inną postać bym wolała.

Prawdopodobnie się ocha pomylisz. W książkach jest co prawda wątek Młodego Gryfa, jako drugiego (ale wątpliwego) dziedzica rodu, więc w serialu nie mają zbyt wiele miejsca. Już przecież połączyli wątki Gendrego i Edrica Storma (w książkach to zupełnie dwie różne postacie). 

A niestety nie sądzę, by chcieli ubić ród Targaryenów... Szkoda, bo fajny wątek z tego mógłby być. W samych książkach jest wzmianka, że jakakolwiek obecność magii na świecie jest wyjątkowo źle przez Maestrów odbierana i to oni byli za tępieniem jej przejawów.

Podobał mi się sposób, w jaki pokazano, gdzie przebywa Jorah. Krótko i na temat, bez zbędnego przedłużania. 

Coś przegapiłem? Gdzie był Jorah?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

“Skamieniała” ręka w więzieniu, w Cytadeli.

W celi. Gruby podawał mu michę.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A ja myślałam, że to poparzona ręka tego High Sparrow czy jak mu tam, który jakoś miałby przeżyć wybuch. Nawet zapytałam męża, dlaczego on pyta o Daenerys i dopiero wtedy się dowiedziałam, że to pewnie Jorah.

Daenerys się ohajta z Jonem, przecież to oczywiste.

 

Oj, Ocho, taka niedomyślność, no doprawdy.

Berylu, nic nie napiszę na ten pomysł, bo ban za spojlery. :D

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Skąd masz spoilery do czegoś, co jeszcze się nie ukazało? :<

Z nerdowskich stron. :)

 

Edit; Ma być na bierząco  z serialem, to nie będę uprzedzał niektórych faktów sygnalizowanych już w fabule odcinków. Nie wszyscy mają kolegów czytających pierdyliard stron w temacie i gadających przy piwie tylko o GoT. ;)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Berylu, to nie jest niedomyślność, tylko naddomyślność. 

Daenerys się ohajta z Jonem, przecież to oczywiste.

Też tak z mężem wieszczymy :)

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

@Rycerz – skąd te wieści? Masz jakiegoś linka?

Daenerys się ohajta z Jonem, przecież to oczywiste.

Ja jeszcze mam iskierkę nadziei, że jednak zjedzą ją smoki...

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Uważam, że Luc był bardzo sztywny i szkoda Hana Solo, mógł jeszcze pograć... a nie coś chyba pomyliłem. Jamie i jego przemiana z pyszałkowatego egoisty pierwszej serii w zadumanego prawie filozofa, jest bardzo intrygująca, ciekawe do czego prowadzi, chociaż swoją drogą jako twardy królobójca był bardziej wiarygodny.

A wierzycie w inny scenariusz, skoro Daenerys wylądowała właśnie na największym złożu smoczego szkła w królestwie, które jest potrzebne Snowowi jak woda rybie? :D

http://fantazmaty.pl

Moim zdaniem są dwa prawdopodobne scenariusze:

  1. Cersei znajdzie sposób na dogadanie się z Innymi i zniszczy całą swoją opozycję, a w międzyczasie zginie jej brat oczywiście w dramatycznych okolicznościach rozdarty między miłość do siostry a  wierność budzącym się w nim ideałom sprawiedliwości społecznej i (mimo, że to brzmi dość dziwnie) miłości do Brienne z Tarthu.
  2. Co jest bardziej oczywiste, a tym samym mniej prawdopodobne do realizacji – całość kończy się ślubem między Jonem Snow i Daenerys Targaryen, co zresztą jest zgodne z tradycją Targaryjenów czyli małżeństwa między członkami rodziny, że tak zacytuję pewien znany kabaret: “ Najważniejsza w rodzinie jest tradycja”

No i nie mogę ścierpieć tego jego (Jona) spojrzenia zbitego cocker spaniela. ;)

 

O, czyli to nie tylko ja tak mam? Mnie jeszcze przez pierwsze sezony strasznie wkurzał jego sposób mówienia, taki zachrypnięty półszept. Ale w ogóle Jon jest u mnie na razie spalony, bo jest zbyt dobry, szlachetny, sprawiedliwy, lojalny i co tam jeszcze. Wolę oglądać bohaterów, z którymi w realu nie chciałabym mieć do czynienia :P

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Jaime stał na lokacji The Fingers (Paluchy), a Cersei na The Neck (Szyja). Fani wyłapali to już na trailerze.

Co ci ludzie... :)

Umysł już tak ma, szuka powiązań tam, gdzie ich może wcale nie być. ;)

 

Akurat Jaime, jako królobójca, ma w tym fachu doświadczenie. Więc i teoria może być słuszna.

A mi się podobało. W końcu były zgony kogoś kogo kojarzę, a finałowa jatka wynagrodziła mi przegadany początek.

Ja mam mieszane uczucia.

Littlefinger może jeszcze namieszać, ale najwidoczniej Varys stał się pokornym doradcą. Może jego przysięga nie była szczera, chociaż wątpię. A to dla mnie na minus, gdyż oznacza to, iż będzie znacznie mniej spisków :/

Scena z Szarym Robakiem i Missandei to chyba jedna z najbardziej niepotrzebnych w całym serialu. Czy kogoś w ogóle obchodzą jego uczucia? ;)

Nie podobała mi się też postawa Sansy. Najpierw “o nie, Jon, nie płyń, bo to źle się dla ciebie skończy”, a jak usłyszała, że Winterfell będzie w jej rękach, to nagle “okej, zgadzam się”. 

Za to morska bitwa mi się podobała. Euron zanosi się na kolejnego psychola (byle nie zrobili z niego drugiego Ramsaya, samoplagiat nie jest mile widziany), a Theon dał mi następny powód, żeby go nie lubić.

No i scena z Nymerią w sumie też mi się nie podobała. Powtórzę się, ale: Kogo to obchodzi? :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Raport Fantazjela N02/2017

Samwell Tarly jest moim nowym bohaterem Gotham.

Arya (vel. Arry) otrzymuje status wyciskanie łez za scenę z Gorącą Bułą.

I pomijając głupotki i skróty fabularne, to jak wątki zaczynają się zazębiać jest wściekle satysfakcjonujące – Sam i Szary Jorah, Danka i Jon, wkrótce Arya, Trójoki Bran (który zapewne okaże się Branem Budowniczym) i Sansa.

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

Scena z Szarym Robakiem i Missandei to chyba jedna z najbardziej niepotrzebnych w całym serialu.

Powiedziałbym nawet, że jest w ścisłej czołówce.

 

No i scena z Nymerią w sumie też mi się nie podobała. Powtórzę się, ale: Kogo to obchodzi? :)

Przy okazji – ja chyba znowu tu czegoś nie załapałem. Czemu Arya powiedziała do niej “to nie ty” (czy coś takiego)?

 

Odcinek całkiem okej, ale – ktoś już chyba też o tym wspomniał – zaczynam mieć wrażenie, że wszystko zmierza w kierunku takiej wielkiej, bezmyślnej naparzanki. Najpierw będzie sojusz Matkom Smokom vs Lannisterowie, a potem Zimne zombie vs reszta świata. Z jednej strony nawet spoko, z drugiej trochę tęskno za tymi wszystkimi intrygami, itp.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Moja naprawdę bardzo kulturalna kobita na widok balisty na smoki: “Zajebię kogoś, jak zajebią smoka.”

Dzieciak. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Przy okazji – ja chyba znowu tu czegoś nie załapałem. Czemu Arya powiedziała do niej “to nie ty” (czy coś takiego)?

Chyba po prostu chodziło o to, że Nymeria już nie jest słodkim piesełem, z którym rozstała się Arya, tylko prawdziwym wilkorem, którego zadaniem jest przewodzenie stadu :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Najpierw będzie sojusz Matkom Smokom vs Lannisterowie, a potem Zimne zombie vs reszta świata. Z jednej strony nawet spoko, z drugiej trochę tęskno za tymi wszystkimi intrygami, itp.

Ano, z fajnego, nieco historycznego political fiction robi sie najzwyklejsze fantasy.

“Ano, z fajnego, nieco historycznego political fiction robi się najzwyklejsze fantasy.”

stn– A czego się spodziewałeś? HBO, Toż to komercja.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ech. Od pierdyliarda sezonów historia zmierza do konfrontacji zbrojnej co najmniej pomiędzy białowłosą, a aktualnym posiadaczem Żelaznego Tronu, a ludzie są rozczarowani, że w końcu do takiej konfrontacji ma dojść? :)

Ten odcinek był tak słaby, a pseudo romans Szarego Robaka zmarnował 10 minut z mojego życia...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ja byłam trochę zawiedziona, że Bękarcice tak słabo wypadły... No serio po prostu je wyrżnęli? Wiem, że gdy kamieni kupa... no ale mogły być bardziej waleczne.

Pojawiła się Nymeria i akurat mi ta scena przypadła do gustu, ale natychmiast zaczęłam się zastanawiać “A Duch? Co się stało z Duchem?” i aż musiałam sprawdzać w internetach.

Postać Eurona – super, ciekawy bohater no i wiadomo już, jaki prezent dostanie od niego Cersei. 

Nie sądzę, żeby Jaime był w stanie skrzywdzić swoją siostrę, toż on to wszystko dla niej, w którymś z odcinków powiedział dosadnie Edmurowi Tully’emu, że liczy się tylko Cersei.

I cieszę się, że wszystko się zaczyna łączyć i zmierzać do w miarę (W MIARĘ) przewidywalnego finału, bo nie chciałabym powtórki z Losta... Brrr...

Zamordowali Bękarcice? Cholera. Po co tu zaglądałem, skoro na pseudoromansie Szarego Ślimaka się mi zawiesiło :(

 

Cersei – pewnie dostanie ten róg, chyba że ten wątek kompletnie zmienili i skupią się na dużych kuszach :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

@dj, nie wszystkie ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

W ogóle ta kusza to tak beznadziejnie wprowadzony pomysł... Mają technologię, która pozwala budować im wysokie budynki (w poprzednich sezonach pokazane są katapulty), znają techniki wytwarzania porządnej stali (nie valyriańskiej, ale zwykłej). Mają więc wiedzę, znają zasady matematyki i fizyki, mają też materiały – ale kuźwa nie.. wielcy maestrzy i czeladnicy dnami i nocami myśleli, jak sklecić dużą kuszę.

Słabe to, bardzo słabe. Kiepska ta odpowiedź na “atomówki” tego świata, jakimi są smoki.

 

Generalnie, ludzie chcą krwi i emocji, nie logiki, więc coraz mocniej ta w serialu kuleje.

Romans romansem, rozwijał się od dwóch sezonów i chociaż dołożył kolejne ziewnięcie do nudy tego odcinka, to zaskoczeniem nie był. No i muszą co jakiś czas wrzucić jakieś cycki, a tu akurat pasowały :P

 

Zastanawia mnie natomiast, czy przebicie kilkusetletniej smoczej kości czegokolwiek dowodzi. Już sam fakt, że wspaniałą tajną bronią przeciw smokom będzie wielka kusza (postawiona w bliskiej odległości od nieruchomego obiektu) wywołał u mnie facepalm, ale serio, zastanowiło mnie, czy martwe kości nadal są tak twarde, jak żywe. No i z wiekiem chyba muszą stawać się kruche, szczególnie, jeśli są wystawione na działanie powietrza? 

 

Sam uzdrawiający Joraha – no jasne, można wyleczyć greyscale, łatwo się w sumie dowiedzieć, jak, tylko że nikt tego nie robi. Czekam, aż znajdzie się sposób, żeby Szaremu Robakowi odrosło to i owo. Wątek Sama z nudnego stał się dla mnie nieprawdopodobny – łatwo wślizguje się do zakazanej części biblioteki i już wie, gdzie znajdzie obsydian, wie, jak wyleczyć Joraha i oczywiście może sobie na ten “oddział zakaźny” wejść bez żadnych problemów i przeprowadzać operacje.

 

A najbardziej rozbawił mnie Jon grożący Littefingerowi (wrócił na potrzeby tej sceny do swojego dawno nieużywanego chrypko-szeptu). Mam nadzieję, że Baelish jednak ma jakiś plan i tylko udaje, że jego życiową misją jest robienie maślanych oczu do Sansy, bo szkoda byłoby tego bohatera.

 

Za to końcówka była o tyle fajna, że trochę zrównuje szanse. Punkt dla “strony Cersei”, która zdawała się mocno przegrywać. Choć rzeczywiście szkoda, że Bękarty tak słabo walczyli. Scenarzyści mogli im dać lepszą scenę kosztem ględzenia w pierwszej części odcinka. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Cycki i pośladki aktorki, która gra Missandei to akurat chyba najlepsze, co mnie spotkało w drugim odcinku :) Niemniej, trzeba uczciwie przyznać, że ta scena to jakaś pomyłka i była tam chyba tylko po to, żeby cycki. Ale to dla Gry o Tron nie pierwszyzna i takich scen już trochę mieliśmy. Z drugiej strony, kiedyś mieli na przynudzanie więcej czasu, teraz chyba powinni trochę lepiej nim gospodarować.

 

Mam nadzieję, że Baelish jednak ma jakiś plan i tylko udaje, że jego życiową misją jest robienie maślanych oczu do Sansy, bo szkoda byłoby tego bohatera.

Mnie Baelish już od dawna raczej denerwuje i mam nadzieję, że nic nie osiągnie. W ogóle jestem chyba wyjątkiem tutaj, bo moja sympatia jest po stronie tych praworządnych dobrych.

Nie jesteś wyjątkiem :) (tylko nie wiem, czy tak samo tę praworządność definiujemy ;P)

Zdefiniuj, którzy to są ci praworządni ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Praworządni dobrzy to jak dla mnie Sam, Brienne i Jon, a do niedawna Sansa. Przy dużej dozie dobrej woli Danka. Czyli ci, którzy i w książkach i w serialu są najnudniejsi, poza Jonem, któremu udało się dopasować interesujące przygody.  Tych, którzy nie są do końca źli i ja im kibicowałam, przynajmniej do tej pory – jak Tyrion, Aria albo Varys – trudno określić jako “dobrych i praworządnych”. A niedobrzy i nieprawodządni, taka w sumie prawda, wyszli Martinowi i twórcom serialu świetnie i to oni posuwają akcję do przodu. Przynajmniej mnie bardziej ciekawi, co wymyśli Euron niż przygody dzielnego Sama.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Śmierć wszystkich bohaterów? W sensie zwycięstwo Innych? Zastanawia mnie co oni by zrobili, podpiwszy Westeros. Wybrali się na Essos? Stworzyliby własną cywilizację? Co w ogóle może być ich celem?

Wieczna zima i kontrola całego Westeros. Oglądałem niedawno jakiś fanowski filmik na temat historii uniwersum i według niego coś takiego już miało miejsce podczas wojny pierwszych ludzi i dzieci lasu. Nastała zima na sto lat. :p

Eee, w sumie bękarcice nie zostały po prostu wyrżnięte. Miały za przeciwnika kogoś, kto okazał się bardzo zacnym megawrednym skurwielem. Na plus.

 

Za to cała akcja “byliśmy w okolicy z tragarzami, tfu, statkami” jest jakaś strasznie naciągana.

Nagle w nocy dwie floty (zbudujcie mi tysiąc statków tak to było?) spotykają się, główne okręty wpadają na siebie znienacka (a to też ładne!). Aż spojrzę na mapę Westeros i poczytam o Wielkiej Armadzie (130 statków?), która zawracała przez tydzień :D

 

Sam – cóż, czasem scenariusz zaczyna przypominać kiepską sesję RPG, gdzie MG prowadzi graczy jak po sznurku i ten sznurek jest krótki i bardzo widoczny.

Jakim cudem go wyleczyłeś, Sam! Zapytał główny Septon

Eee, w scenariuszu było, Panie. Odparł zawstydzony Sam.

 

Zobaczymy, co będzie dalej :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ja też kibicuję pozytywnym, chociaż nie zaliczam do nich Daenerys, która np. kazała ukrzyżować całe tłumy niekoniecznie winnych ludzi. ;) 

Czy ktoś z was zauważył, że Grey Worm i Missandei uprawiali seks przy otwartych drzwiach?

Boże jak mnie to gryzło.

 

Plus przejście z papki Sama w jakieś ciasto w następnej scenie – tak obrzydliwe, że aż piękne.

Rycerz Jan, nie chcę nawet pytać, skąd ci się wzięło na takie rozważania.

 

 

(O rany, czy ten obrazek da się jakoś zmniejszyć?)

(O rany, czy ten obrazek da się jakoś zmniejszyć?)

Dało się :)

O, dziękuję ślicznie.

Ja za cholerę nie rozumiem, co Missandei czy jak jej tam widzi w tym Robaku? Ten gość jest niewiarygodnie nudny i jakiś taki małobystry. O czym ona by z nim gadała, jakby co?

W ogóle to on i Jorah są chyba najnudniejszymi postaciami serialu.

Trochę to zabawne – Jorah może mieć teraz szarego robaka, a Szary Robak nie ma nic.

Zdesperowana, oczywiście. W przyrodzie nie występują inni mężczyźni, poza tymi, co ich widać na planie. Tak stwierdzili scenarzyści, koniec, kropka. Żadnych skoków w bok.

Nie kibicuję Jorahowi, jest idiotą.

 

Edit: A karzeł ma sprzęt do kolan, więc się wystraszyła.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

O, dopiero teraz zwróciłem uwagę, że to faktycznie jest towarzystwo bezkuśkowe. :D

Tak kam mod, drzwi wprawiły internet w furię i zapadły bardziej w pamięć niż drzwi Hodora ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

A to Varys i Robak nie mają obciętych tylko jąder?

O to też mały shitstorm się zrobił. :D

Problemy ludzi pierwszego świata...

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Jakoś nie jestem zdziwiony, że z męskiego punktu widzenia argument “zdesperowana Missandei “ się pojawił :)

Varys jest raczej pozbawiony kompletu – tak załatwiano sprawę z eunuchami.

Ale Szary Ślimak – dobry temat na artykuł “sposoby trzebienia w Westeros”.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Zgadza się, naprawdę dobry odcinek. Cieszy mnie to, że Lannisterowie – choć ich nie lubię – mają jeszcze jakieś szanse, dzięki sensownym posunięciom. Danka i spółka działają jak bohaterowie w horrorach – rozdzielają się, przez co wszystkim po kolei odpadają. Ciekaw jestem, gdzie ona trzymała te tysiące Dothraków, których będzie musiała wysłać do bitwy. Bo jeśli na Smoczej Skale, to mogłaby mieć problemy, jak ich przetransportować na kontynent... Ale wszystko wskazuje na to, że w następnym odcinku będzie wielka bitwa. Czyżby Jaime miał zabić jakiegoś smoka? 

Fajna scena rozmowy Jona z Daenerys, w której doradcy, Davos i Tyrion, ratują swoich szefów :D 

Robię się coraz ciekawszy co będzie dalej, bo zwiastuny sięgają tylko do owej bitwy i tego, jak Jon coś odwala za Murem. 

Mi się nie podobało. Karzeł opowiada takie smuty, że aż mnie zęby rozbolały, Denerys uważa się za queen universe, a jest taką idiotką, że przegrywa na każdym froncie, do tego ta królowa Dorne wypadła z gry a była w miarę ciekawa, a jakby tego było mało, to OTRULI BABKĘ! ;_; Ostatnia postać która mnie interesowała, mam nadzieję, że wyrzyga to wino i wróci do gry.

Czyli tak, jak myślałem. Ciekaw jestem, czyj to będzie pomysł. 

A swoją drogą, skąd wziąłby się Jorah w tej ekipie? :D (Nie wspominając o tym, że cały ten wątek z jego uleczeniem przez Sama był wyjątkowo głupi). 

Między Daenerys i Jonem nie ma żadnej chemii. Chyba że to będzie całkowicie ustawione małżeństwo i na ślubie też oboje będą mieli miny srających borsuków.

Flota Eurona, to chyba jakiś varp drive posiada. Spalił frotę Oberynów, wpadł do Kings Landing poszpanować a potem varpnął się na drugą stronę Westeros by sfajczyć łódki Robakowi. Nice! 

Parafrazując komika: “Jakbyśmy mieli taką flotę, to sami byśmy sobie te wojnę wygrali.” Przegięcie.

Reszta odcinka w porządku. Zamykają wątki (Olana) więc grande finale się zbliża.

 

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Daenerys to tak na prawdę ciotka  Jona! Jak można się żenić z ciotką? Chociaż właściwie w dzisiejszych czasach? A poza tym kto bogatemu zabroni?

Wreszcie odcinek, który oglądało się z przyjemnością. Najbardziej spodobało mi się spotkanie Jona i Deanerys. Zresztą, dialogi w tym odcinku były jakoś wyjątkowo udane.

Chociaż nie podoba mi się to, że Lannisterowie dobrze sobie radzą. Niby to lepiej dla historii, żeby był z nich jakikolwiek rywal, ale za bardzo nie lubię tych bohaterów.

A w Winterfell szykuje nam się zjazd rodzinny.

Dany i Jon wyszli moim zdaniem bardzo udanie, jak para młodych ludzi (przecież oni w książkach są przed dwudziestką, a w filmach niewiele po), którzy chcieli się pokazać jako twardzi władcy (praktycznie od pierwszych minut mamy przepychankę klękaj-pomóż z white walkers), a których ostatecznie musieli ratować dyplomatyczni pomocnicy. I choć spodziewałam się więcej po ich rozmowie (było drętwo i nużąco!) to wierzę bez zastrzeżeń, że tak by ona wyglądała.

Daenerys – patos, patos, patos. Słabo mi się zrobiło, jak ją oglądałam. Przy niej Jon Snow wyszedł na normalną, pełnokrwistą, interesującą postać.

Jak ja żałuję, że do roli Cersei nie zaangażowano lepszej aktorki!

Moją ulubioną rodziną był chyba House Tyrell. Uwielbiałam królową Margaery, to właściwie jedyna śmierć, po której zrobiło mi się autentycznie przykro. A teraz jeszcze Olenna? Nie no, bez jaj!

Cersei – Reszta Świata 2:0

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ocho – widzieliśmy zwłoki Olenny? Nie. Ja nadal wierzę! ;_;

Może ożyje, to w Westeros ostatnio modne.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

MrBrightside – obawiam się niestety, że tej nadziei zostanie nam do przyszłego poniedziałku. ;(

Jak ja żałuję, że do roli Cersei nie zaangażowano lepszej aktorki!

Przecież dobrze gra.

Może ożyje, to w Westeros ostatnio modne.

Będzie tzw. moda zimowa i wszyscy zmarli powstaną. 

Moim zdaniem gra topornie, niemal wyłącznie za pomocą dziwnych grymasów dolnej części twarzy. Czasem jeszcze brwią ruszy.

 

A na temat Daenerys naszła mnie po tym odcinku pewna refleksja. Jak na taką... No nie powiem demokratkę, bo to generalnie nie przystaje do realiów, ale miłośniczkę ludu i jego wyswobodzenia, to cały ten jej entourage jest typowo despotyczny. Jej umiłowanie do tytułów tak samo. Bardziej przypomina egipskich faraonów niż “ludowych” królów. Wiem, że pochodzi z jakiegoś hiper mega rodu, jednak brak dystansu do siebie staje się momentami absurdalny.

Jeśli to ona wygra, to jasno widzę jej przyszłość. ;) Będzie się kąpać we krwi dziewic (które oczywiście będą przeszczęśliwe, że mogą do tego posłużyć, jak już teraz jej żołnierze są przeszczęśliwi, że mogą dla niej zginąć), wyburzy pół miasta, abo wybudować godny jej pałac, a w końcu ogłosi się boginią i każe się czcić. Co miesiąc urządzając pochody na własną część i zabraniając innych demonstracji. A potem, jak się okaże, że lud tak bardzo jej nie kocha i się zdenerwuje, uzna go za opłacanych przez wrogów jej miłościwych rządów zdrajców, każe wyrżnąć, a sama zamknie się w swoim nowym pałacu, gdzie będzie dalej odklejać się od rzeczywistości.

Chów wsobny, nic nie poradzisz :)

Ktoś z was zwrócił uwagę na mowę ciała w scenach ,,tronowych’’? Kiedyś fajnie ogarnęli analizę scen z Tywinem i Jofferem na youtube. Pewnie są już analizy scen Cersei z Euronem oraz Danki z Jonem.

 

Poprzednim razem, gdy Euron rozmawiał z Cersei, to gdy chciał zrobić krok w górę schodów, Góra zmusił go do zaniechania. Teraz, po prezencie wszedł na lajcie po schodach, stając ,,nad’’ siedzącą Cersei. Niemal ją zasłaniając, rozkładał ręce do wiwatujących mieszczan. Do tego dogryzał Jamiemu. Idealna kreacja Eurona, jako gościa, który ma ogromną siłę przebicia i momentalnie umieszcza się na równi z królową i dowódcą królewskiej straży. (Oczywiście książkowy Euron, tego ekranowego zgwałciłby i zjadł w minutę, ale i tak sztos w porównaniu do 6 sezonu).

No a moment, w którym Jon przestaje się zwracać do Danki ,,per królowo’’, a ta wstaje z tronu i schodzi do niego po schodach idealnie pokazuje, że ona traktuje go jak równego sobie, jak króla. Nie spotkała się jeszcze nigdy z kimś takim. Jej najsilniejszy facet, Drogo, miał zajebistą charyzmę i wysoką pozycję, ale rządził siłą i bezwzględnością. Jon personifikuje cechy, których sama w sobie szuka. Ktoś wyżej pisał, że nie ma między nimi chemii. Spokojnie. Od razu widać, że Dance Jon wpadł w oko. A że akurat w przypadku matki smoków – cyc i pupa są na miejscu, do tego mega potęga, nie wiem jak może to się nie podobać Jonowi. Patrząc na Ygritte, można stwierdzić, że lubi ostre, zwariowane babki, tfu... ciotki. Gdyby od razu coś zaczął podbijać to byłoby to dla niego strasznie ,,out of character’’. On tam przyjechał robić interesy, nawet sam napomyka o podobieństwie swoich akcji do Neda.

 

SPOILER ALERT.

Polecam opowiadanie Martina – ,,Ice dragon’’.

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Trzeba jednak przyznać, że scena z winem była świetna. Aktorka grająca Olennę dystansuje wszystkie młodsze koleżanki z serialu. Niektórym z nich chyba wydaje się, że wystarczy ładnie wyglądać albo jak Cersei nie zmieniać miny przez kilka sezonów.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

A może wytypujmy kto z ważnych bohaterów w tym sezonie zginie bezpowrotnie. Oczywiście Jon się nie liczy bo ma kliniczną przypadłość zmartwychwstawania. Moim skromnym zdaniem zginie Tyrion. Jest to bardzo mało prawdopodobne, ale przez to właśnie całkiem możliwe. 

Cersei z ręki Jaimego. Bo wiecie, przepowiednia mówi, że zabije mały brat, więc na pewno nie zabije Tyrion. :p

Zwiastun następnego odcinka sugeruje, że może się oberwać Littlefingerowi. Bran zobaczy w wizji, kto chciał go zabić, powie Sansa, Sansa powie Brienne, ciach i tyle, jeśli chodzi o sześć sezonów knucia.

 

MOŻLIWE SPOILERY

Piątka aktorów ma podpisane umowy do końca serialu, więc prawdopodobnie dożyją do końca. Ktoś zgadnie, o kogo chodzi? :D

MOŻLIWE SPOILERY

Piątka aktorów ma podpisane umowy do końca serialu, więc prawdopodobnie dożyją do końca. Ktoś zgadnie, o kogo chodzi? :D

Obstawiam, że Deanerys, Jon, Arya, Sansa i Bran :P

MOŻLIWE SPOILERY

 

Zamiast Starków, trójka Lannisterów :) Ale wiadomo, to Gra o tron, kontrakty podpisane, bo może trzeba będzie zagrać żywe trupy lub w retrospekcjach.

Ja myślę, że z Daenerys ożeni się Jamie (biedak). I zabije Cersei.

Ja myślę, że z Daenerys ożeni się Jamie (biedak)

Serio? Brzmi bardzo nieprawdopodobnie. 

No właśnie. :)

Ja myślę, że z Daenerys ożeni się Jamie (biedak). I zabije Cersei.

Bardzo nie :)

Bu.

Rycerzu, czyżby Gendry znalazł zejście na ląd? :D

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Gendry dalej tą łódką płynie? By się od Eurona szybkiej podróży nauczył. ;)

Gendry to ostatni żyjący ,,Baratheon’’, coś czuję, że go Danka/Jon za zasługi legitymizują tak jak Stannis oferował Jonowi, żeby podtrzymać linię Jeleni.

A co do tego kto zginie, to przecież żadna tajemnica... Od 9 miesięcy w sieci krąży scenariusz całego sezonu. Tak dokładny, że nawet była w nim wzmianka o tym, że Davos będzie chciał opowiedzieć Dance o resurekcji Jona, a ten go uciszy.

Ciekawskim polecam zajrzeć na Reddit, do tematu #freefolk.

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Akurat w książkach to Robb najpewniej sam uznał Jona za Starka, choć nie powiedziane zostało to wprost. Kluczem do rozwiązania tej tajemnicy być gruby Wyman Manderly, wierny Starkom jak pies.

 

Ps. Jak mogłeś przeczytać, kiedy w okolicach tego weekendu dopiero poszła w świat oficjalna wieść o zakończeniu jego pisania?

Kto jest tym tajemniczym jegomościem? Śmierdzi mi to trochę typowym chanowym trollowaniem.

Czyli – nikt nic nie wie, brak twardych dowodów, tylko granie na emocjach i niecierpliwości fanów. Hoax.

Prawdziwe czy nie, pamiętajcie, żeby nie spoilerować, nawet jeśli to spoilery potencjalne :)

A tak na marginesie, to w zasadzie co za sens czytać takie rzeczy?

Ja myślę, że z Daenerys ożeni się Jamie (biedak). I zabije Cersei.

Już prędzej uwierzę, że Jorah się w końcu doskamle względów. Chociaż może to i jest metoda: szukać najmniej prawdopodobnych motywów.

 

Z tej ekspedycji za Mur to na pewno wszyscy nie wrócą, a idą: Jon, Tormund, Ogar, Beric, Thoros, Jorah

Ej, ale Tormunda mogliby zostawić :( W sumie Ogara też lubię, ale Tormunda bardziej. Beric za to od dawna żyje na kredyt, no i Pan Światła mu przeznaczył misję, nie?

 

W ogóle wydaje mi się, że takiego schrzanienia sprawy, jakie udało się Dance i wielkiemu strategowi Tyrionowi to nie było od czasu Robba Starka. Serio, rozproszmy swoje wojsko po całym Westeros, skoro mamy może osłabionego, ale wciąż groźnego przeciwnika. Zdobycie Skały było dla Tyriona ważne tylko dlatego, że tatuś go nie kochał i nie chciał uczynić dziedzicem. Przecież jako były królewski skarbnik wiedział, że Lannisterowie mają długi, a nie słynne złoto i mógł wpaść na to, że najważniejszy (szczególnie przed zimą) jest bogaty Highgarden, a wojska Tyrellów w razie czego same sobie nie poradzą. Sojusz Cersei i Eurona to też nie było jakieś mega zaskoczenie. Niestety, długie picie ma swoje skutki i to już nie jest ten sam Tyrion, który sjafczył flotę Stannisa.

 

 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

No i zauważalny jest nagły brak wzmianek o szpiegach i wywiadzie. Może Varys działa na korzyść Cersei?

Jorah i jego uzdrowienie to najżałośniejszy element sezonu, chyba nawet przebija romans Szarego Ślimaka.

Jorah – król friendzone, jak pięknie napisał Teklak :)

 

Tak, teleportujące się statki Eurona są... teleportujące się. Choć sama forma bitwy razem z opowieścią Tyriona – fajnie :) A Euron coraz bardziej mi się podoba – wredni skurwiele zawsze na propsie.

 

Obstawiam smoka-zombie, wtedy zrobi się interesująco. Chyba, że wyciągną ten róg.

 

I strasznie zabrakło mi na koniec odcinka, jak Jamie odwraca się, stwierdza, że wiemy, czym otruto Wrednego Gnojka i Olena zaczyna się wić.

Za łatwo jej poszło :)

 

Oj, spojrzałem na mapę Westeros, nie powinienem tego robić, bo się robi absurdalnie, warpowo, teleportująco itd itp.

Nie patrzcie na mapę Westeros, po prostu cieszcie się serialem...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Tormund jest dla mnie komiczny, z tym swoim wiecznym zdziwionym, niekumatym wytrzeszczem. ;)

 

I chyba należę do mniejszości, ale mnie kreacja Eurona za cholerę nie imponuje. Taki “zły” po linii najmniejszego oporu, kabaretowy. O, popatrzcie jaki jestem zły i szalony, właśnie zrobiłem złowieszczo-szaloną minę ze złowieszczo-szalonym uśmiechem!

Gdzie mu tam do Ramsaya...

 

EDIT: A, i pod koniec poprzedniego odcinka, jak było wiadomo, że Jon wybiera się do Daenerys, to pomyślałam sobie – ciekawe, czy on ma jakieś ciuchy oprócz tych zimowych futer. Nie ma. ;)

Mnie bardziej ciekawi, jak przebył te 2-3 tysiące mil z Winterfall do Skały :)

NIe, nie patrz na mapę Westeros...

 

Ale zgodzę się – Ramsey to był wyższy poziom epickiego skurwielstwa.

Ucieszyłem się szczerze z jego końca.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ale rozpierducha była.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Zalth, już po czwartym odcinku?

Tak, moja luba mnie zmusiła. Wrażenia jutro, co by wszyscy obejrzeli. Edit. Jakos wygrzebala odcinek co wyciekł. :/

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

No właśnie widzę, że wyciekł. I mnie też zmusiła. To znaczy nie Twoja luba, ale moja... no... ciekawość. 

Ale czad. :o

Spoilery nie do końca się chyba sprawdzają.

No nie wiem, ja przypadkiem trafiłem na takie szczegółowe, choć do samego końca miałem nadzieję, że jednak potoczy się inaczej :<

 

Spójrz na jasną stronę! Dzięki temu odcinek był jednak niespodzianką ;)

Moim zdaniem jak na razie najlepszy odcinek ;) Szczegółów nie zdradzam z przytoczonego przez Zaltha powodu.

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Jak się podobała scena z Jonem w jaskini? ;)

Gupiaaaa ta scena. Mam wrażenie jakby scenarzyści nie mieli pomysłu jak dalej pchnąć ten wątek. I nagle jednego olśniło: “Wiem! Baba w ciemności traci na oporności! Zabierzmy ich w jakieś romantyczne miejsce!”. Jeszcze tylko buzi, buzi brakowało. A po scenie, kiedy wychodzą z pieczary, moja kobieta oczy jak pięć złotych i ze zdziwieniem: “Czy oni się trzymają za ręce?!”

Znów wczoraj jakaś głupota z teleportacją mi się w oczy rzuciła, ale po scenach walki zapomniałem. Wybaczam. :)

A Littlefinger dostanie wciry. Za takim przeciwnikiem się jeszcze nie mierzył. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A prawda jest taka, że mając nadmiar czasu sam naskrobał te kilka rysunków i potem z miną zbitego psa liczył na to, że się kobieta nie połapie.

O tym samym pomyślałem. :D

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Raport 4/2017 Trzeba było zostać w jaskini

Słowo dnia “Dracarys”. Najsmutniejsza bitwa, jaką widziałem. Klaskałem na napisach. Oczywiście wyłączając teleportację z myślenia.

Kolejny Stark z supermocami wraca. Jest dziwnie, ale tak dobrze dziwnie.

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

Ech, włóczyła się dziewczyna po dzikim wschodzie przez tyle sezonów, zamiast od razu z tej teleportacji skorzystać. 

 

Ale żeby nie było, dobry odcinek.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Zdecydowanie najlepszy odcinek sezonu.

Biedny Jamie utonie, bo nie ma giermka, który by go rozebrał ze zbroi...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Nie, nie najlepszy. Wkurzył mnie dokumentnie. Prawie jak tamten, o ataku w Essoss na Unsullied. To formacja obronna, a pobili ich ludzie ze sztyletami.

Tutaj są skandaliczne błędy montażowe. Dothraki zatrzymują szarżę przed ścianą pawęży, nie ma żadnej taktyki, żadnego dowodzenia armią przecież. Bitwa dla Lannisterów była od początku przegrana, ale tego nie widać. Ot, lata zapalniczka i ktoś tak szaleje na koniach które (sic!) nie boją się ani ognia, ani smoka. Czy tam ktoś spotkał się kiedyś z koniem? Dziękuję. Nie znoszę skrótów. To był skrót.

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

E tam, Dzikowy, trochę przesadzasz. Nikt z tymi dziki ludami wcześniej nie walczył i strategia zeskakiwania z konia na drugą stronę formacji jest, w sumie, niezła. Konie mogły być do smoków przyzwyczajone (bo przecież ciągle je widzą, chyba nikt tam Dothraków nie izoluje). A ogień... nie znam się, ale chyba da się wytrenować konia, żeby nie bał się przeskoczyć ściany ognia, etc? Człowiek też się boi, ale pokonuje strach nie zawsze racjonalny i nie zawsze racjonalnie, także tego.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Płonący Lannisterowie to dobrzy Lannisterowie :)

Wczoraj (pardon, przedwczoraj) cały dzień przy koniach. Wytrenować da się, ale w GoT wyszedł DeuSex.

 

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

...strategia zeskakiwania z konia na drugą stronę formacji jest, w sumie, niezła. – Wymyślili ją Indianie.

Wszystko się da wytrenować. Oczywiście Denerys, genialny strateg powiedziała do Dotraków; “Słuchajcie, nie stoczyliśmy jeszcze żadnej bitwy lądowej z udziałem smoków, ale konie mogą się bać ognia. Potrenujecie je trochę.”

Mnie zastanowiła scena, gdzie smok pali kolesia na proch. Ciekawe, ile stopni miał taki płomień?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dothrakowie byli wzorowani na mongołach, a ci lubili przecież rycerstwu dupska do pionu na polu bitwu ustawić. I to mimo, że tez byli obdartusami w skórach. Kto wie jak byśmy dziś wyglądali, gdyby nie udało się ich nam, wraz z Węgrami, zatrzymać około 13 wieku. Choć może rosjanie mają tu co do powiedzenia (styl życia). ;)

Mnie z drugiej strony męczą te ciągłe teleporty. Tyle się już wydarzyło – Euron lata po morzach jak na dobrym koksie, koniokrady cała swoją hordą biegają po Westeros przez nikogo nie zauważeni (w tym sezonie w ogóle istnieje jakikolwiek zwiad albo straż przednia?) a na północy trupy... cały czas idą i dojść nie mogą. Akurat idą tak, że południe się wzajemnie powybija, a one zdażą akurat na finał sezonu. Ot, taka logika.

Jak dla mnie, to bardziej lekka jazda scytyjska tylko bez włóczni (co jest bez sensu). Mongołowie zasypywali wroga gradem strzał, a z filmu wynika, że Dotrakowie jakby nie znali łuku. Temat rzeka.

A co do bezsensownego czekania trupów.

Sezon 1

 

Sezon 7

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

O patrz, tego nie zauważyłem, dzięki. Są przesłanki, ale to gdzieś na reddicie przeczytałem, że trupy właśnie albo obejdą mur (wschodnia strażnica chyba) albo... przejdą dnem morza i wyjdą już za murem.

 

No i widząć namaszczoną minę Brana nie mogę o tym memie zapomnieć. :D

Mi też jakoś Dothrakowie nie przypominają mongołów. Może wskazówką byłoby, jakie ludy obcinają sobie włosy tylko po przegranym pojedynku – był taki motyw w pierwszym sezonie i głowę dałbym sobie uciąć, że wcześniej już o tym słyszałem. 

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Jakieś łuki mieli...

 

Istnieje teoria, że przelezą po zamarzniętej wodzie, po dnie raczej nie, mogloby się rozsypać. Albo rozpuścić.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ja mam podobne odczucia jak Dzikowy. Nie dość, że Dothracy teleportowali się nagle ze Smoczej Skały, to oczywiście nikt ich wcześniej nie zauważył.

Pamiętam też, że w książce była mowa o tym, że ta cepowata broń Dothraków nie przebije pancerzy z Westeros i generalnie jak się spotkają z opancerzonymi formacjami to może być bieda. W serialu, w pierwszym sezonie była też scena jak jeden z ziomków Drogo próbował zaciukać Joraha, ale nie był w stanie przebić jego zbroi.

A teraz nagle Dothrakowie wpadają na mur tarcz i włóczni z okrzykiem YOLO i bez problemu wycinają w pień wojsko Lannisterów, bo ci najwyraźniej noszą zbroje z kartonu.

 

Trochę mnie męczy ta przezajebistość Danki. I mam wrażenie, że twórcom nagle zaczęło się bardzo spieszyć (co jest o tyle zabawne, że w poprzednich sezonach nieraz wciskali straszne dłużyzny).

 

Ale cieszę się, że smok trochę oberwał. I że Bronn przeżył. I Jamie – mam nadzieję – też.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Czuć ten pośpiech, to fakt. A ciekawe to jest o tyle,  że przy tak wysokobudżetowym dziele trudno mi uwierzyć, że scenariusze pisano i obmyślano zaraz przed sezonem – ktoś musiał obliczyć ile czasu będzie potrzeba na utrzymanie tempa i zamknięcie akcji sensownie – co najwyraźniej nie wyszło. 

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Może jakby nie marnowali czasu na nic nie wnoszące sceny, to by się teraz nie musieli spieszyć...

Ciekawym jest, że tak drastycznie skrócili ilość odcinków w tym i kolejnym sezonie. Niby ze względu na rosnące koszty produkcji i nakład pracy, ale już od poprzedniego sezonu widać, że ciągnęli to dłużyznami, żeby jeszcze hype trochę ten wózek popchał.

Jak mogli zranić smoka?! NO JAK?! 

Normalnie foch.

Zgadzam się z kulturalną kobitą Zaltha.

Sam odcinek ok, widać, że Jon i Danka coraz bardziej się lubią (ach, te sceny w jaskini :P). Mnie natomiast zastanawia skąd nagle każdy wie, gdzie wszyscy są? (Wiem, przemiodne zdanie).

Dany przypłynęła do Westeros, gdzieś tam umieściła swe siły, gdzieś posłała wojska – skąd Cersei o tym wszystkim wiedziała?

Bran za to coraz bardziej do dupy się robi.

Za to Arya wymiata!

Co do Brana, to tu się mylisz, Iluzjo. Chłopak(?) za chwilę będzie jak Skynet.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nie no, ja wiem, że on ma być przez to super zajefajnym wymiataczem, ale taki wyzuty z uczuć to mi się nie podoba.

A mnie ciągle zastanawia, co tam w ogóle robi Varys. Bo że Tyrion zajmuje się wymyślaniem wojskowych strategii, które nie mają sensu, to już wiem, ale człowiek, który żył z tego, że wie więcej niż inni?

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Chaos to drabina :)

Mina LF – fantastyczna. Ale, że to były słowa, które on sam powiedział do Varysa to dopiero dziś przeczytałem w analizach.

I układy ciał w spiralki naraz się zaczynają tłumaczyć.

 

Olać teleportację – odcinek wymiótł mnie z butów :)

Jakbym tu jeszcze działał to byście już mieli konkurs na obstawianie, kto i czy zginie.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To ja obstawiam: W najbliższych odcinkach zginie Greyjoyówna i Baelish, a Jamie trafi do niewoli.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Myślę, że Varys zdradzi. To on jest tym, który wie, gdzie wszyscy są.

Baelish nie zginie, coś mi się to zbyt oczywiste wydaje. Przynajmniej nie teraz, pewnie przetrzymają go do ostatniego sezonu. Idealnymi kandydatami na zejście są za to wg. mnie Ogar i jego świta – te wszystkie Dondarriony i Thorosy.

And one day, the dream shall lead the way

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Dondarrion jest zbyt epizodyczny, a dawno nie uciukali nikogo ważnego ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Littlefinger i Varys – dwie zepsute i w tej chwili bezużyteczne postacie. Pierwszy miota się po Winterfell bez większego celu, jak rzep przyczepiony do Sansowego płaszcza, drugi chyba gdzieś swoje ptaszki pogubił i od dłuższego czasu nic konkretnego w serialu nie powiedział – ot, krzywi się tylko na kolejne decyzje Danki.

Jak ma być jakiś zaskakujący zwrot akcji, to Littlefinger lub Varys wezmą w tym udział.

Odnoszę wrażenie, że scenarzystom zostało zbyt wiele postaci i nie bardzo wiedzą, co z nimi zrobić. Albo mają na nie pomysł, ale “na później”, więc te postacie dryfują sobie tracąc w oczach widza. Prawda jest taka, że powieści powstawały długo (albo bardzo długo :P) i Martin miał czas, żeby przemyśleć ustawienie i role tych postaci. Te, które były już nieprzydatne po prostu katrupił – i to jeszcze w momencie, kiedy czytelnik był do nich przywiązany.

 

Serial skręcił z oryginalnej fabuły w ciekawą stronę, jednak widać, że nie było czasu przemyśleć roli wielu bohaterów, tak żeby ich losy splatały się i wpływały na siebie, jak w początkowych sezonach. Postać Littlefingera, swego czasu arcyciekawa, skończyła się gdzieś w momencie zabicia Lysy Arryn – czyli mniej-więcej w tym samym momencie, co w powieści. Od tamtej pory koleś pojawia się to tu, to tam, czasem rzuci jakiś bon mot, czasem nawet uratuje sytuację (bitwa bękartów, czy jak to się tam nazywa), ale ogólnie stracił status faceta, który mistrzowsko manipuluje ludźmi, potrafi niesamowicie zaskoczyć i jest mistrzem zarządzania przez kryzys ;) Varys? Przysporzył Dance sojuszników, ale szpieg z niego od dawna żaden i gdyby teraz zginął, osobiście wcale bym nie żałowała. Postacie, które miały własne wątki – Bran, Arya, Brienne (nudne bo nudne, ale miała jakieś przygody), Tormund, Littlefinger – wszyscy siedzą w Winterfell, zapewne czekając, aż w scenariuszu będzie napisane, że są potrzebni. I za wiele się w tym Winterfell nie działo, przynajmniej do akcji ze sztyletem. Ogar i reszta snują się gdzieś na północ (generalnie w stronę Winterfell :P) Skoro cały serial zmierza do finału to oczywiście trzeba by było ukrócić albo połączyć wątki, ale mam wrażenie, że nie było na to pomysłu. Jest dużo “luźnych”, niewykorzystanych postaci, które stoją z boku i właściwie nie wiadomo, co robią.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Jest dużo “luźnych”, niewykorzystanych postaci, które stoją z boku i właściwie nie wiadomo, co robią. – Jadąc terminologią z MMORPG – czekają na event z Walkersami.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Niektórzy czekają na Godota, a inni na Night Kinga ;)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Słyszałem plotkę, że siódmy sezon miał być ostatnim, ale podzielili go na dwa mniejsze, bo hajs się musi zgadzać. I chyba tu tkwi przyczyna rozwodnienia fabuły, Mirabell, bo czymś tę godzinę odcinka trzeba zapchać, więc nas raczą potworkami w rodzaju miziania cycków Misandrei przez dziesięć minut.

ZDECHŁEM! laugh (OGLĄDAĆ Z GŁOSEM!)

LINK

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Udane :) Dzięki za link.

Hahahaha :D

Oj, padłam i to nie raz :D

Dawaj więcej :)

Mam słabość do Margaery. heart

Tylko Ygritte... ;)

W sumie nie mam nic więcej do napisania, to dorzucę memixa:

:)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Rycerzu Janie, nie dodawaj kilku komentarzy pod rząd w krótkim odstępie czasu.

Ale skoro zadałeś to pytanie... :)

Missandei.

Doreah

Talisa Maegyr

Missandei

no i oczywiście Cersei Lannister

Mniej więcej w tej kolejności. 

Margaery ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Margaery i Missandei.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Szkoda, że my nie mamy takiego wyboru... 

Fajnych facetów jakby mało. 

W każdym razie – Gendry dowiosłował, a Littlefinger coś knuje, knut jeden, jeszcze nas zadziwi :D

No i siedmiu wspaniałych rusza za Mur. 

A jak myślicie, z tą ciążą Cersei to podpucha, by Jaime jej nie opuścił? 

Trochę mało się działo. Wątek Jona i ekipy za Murem jest tak naciągany, że aż nie wytrzymiem. Jak w grach RPG, w których autorzy stwierdzili, że scenariusz jest za krótki, to jeszcze się wyprawi głównego bohatera na jakąś długą misję. Fajnie, że Varys i Littlefinger nadal są w grze. Może ten pierwszy jakoś specjalnie się nie wychyla, ale dał znak, że ta wierność wobec Daenerys w sumie stoi pod znakiem zapytania. Zaciekawiła mnie scena z podglądającym Petyrem. A już myślałem, że twórcy poszli na łatwiznę (jakoś specjalnie mnie w tym sezonie by to nie zaskoczyło) i zrobili z niego debila, ale, na szczęście, nie. 

A jak myślicie, z tą ciążą Cersei to podpucha, by Jaime jej nie opuścił? 

Mi się wydaje, że nie, nawet nie myślałem o tym pod takim kątem. Z drugiej strony, jeśli okaże się to prawdą, to byłoby ciekawie, gdyby Cersei udało się urodzić przed śmiercią (gdyż wszystko wskazuje na to, że zginie, mimo że osobiście liczę na to, iż dożyje do końca). 

Zastanawia mnie, czy w tym sezonie pojawi się Daario Naharis, bo nawet go lubiłem. Ale raczej się nie pojawi. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Tak, końcówka była mocno kiczowata. I ta scena w celi, kiedy scenarzyści wielkimi literami krzyczą do widzów: patrzcie, jaka to niedopasowana ekipa, każdy kogoś nienawidzi. 

A wie ktoś co było w tym liściku?

"Robb, I write to you with a heavy heart. Our good king Robert is dead, killed from wounds he took in a boar hunt. Father has been charged with treason. He conspired with Robert’s brothers against my beloved Joffrey and tried to steal his throne. The Lannisters are treating me very well and provide me with every comfort. I beg you: come to King’s Landing, swear fealty to King Joffrey and prevent any strife between the great houses of Lannister and Stark."

Raport 5/2017

Drużyna Pierścienia wyrusza na swój quest

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

Theme siódmego odcinka :D

https://www.youtube.com/watch?v=4Qa__lJvpYY

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Szkoda, że my nie mamy takiego wyboru... 

Ja bym tam też nie odmówiła Margery.

 

Ale że Cersei chce złapać Jamiego na dziecko... 

Właściwie to najbardziej mnie wciąż zastanawia, co te smoki jedzą. Przecież w tym Dragonstone nic praktycznie nie ma, a oni tam żywią i armię, i siebie, i trzy bestie. Zamawiają im karmę z zooplusa?

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Polują na foki. :) Te trzy smoki to pryszcz. Co żre kilkadziesiąt tysięcy Dothraków?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A mnie już intrygi i gierki raczej irytują. Lubiłem Littlefingera na początku historii, kiedy rzeczywiście takich intryg oczekiwałem. Ale w tym momencie z jakiegoś powodu mam już dość knowań. I fakt, że niektórzy mają wątpliwości co do Jona też mnie irytuje. I to, że on w ogóle pominął Winterfell w swojej podróży.

Generalnie to irytujący odcinek był, no.

Ale Winterfell nie jest po drodze ze Smoczej Skały do Wschodniej Strażnicy.

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Wiem, że kinematografia rządzi się swoimi prawami, ale to ich łażenie po mrozie bez czegoś na łbie jest mniej realistyczne, niż te wszystkie smoki i lodowe zombiaki. Uszy odpadają od samego patrzenia :P

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

To może głosowanko na najładniejszą kobietę w serialu?

A prawie już zapomniałam, że bez podobnego rankingu trudno się obejść.

 

A co do tych memów, z Sansą przerażoną rodzeństwem – za pewnym internetowym komentarzem chciałam powtórzyć – to przecież ta, która nakarmiła psy swoim mężem. ;)

Nadrobiłam dwa odcinki. Rany, jak oni teraz zapieprzają po tej mapie! Jakieś teleporty mają czy co?

 

Czy ktoś mi objaśni, bo cholerę Daenrys ciągnęła ze sobą armię Dothraki, skoro miała tego plującego ogniem smoka? Myślałam, że może on się ładuje tak raz na dzień, więc najpierw chce armię Lannisterów przestraszyć smokiem, a potem Dothraki zrobią resztę. Ale nie, ten robi pożary na lewo i prawo, już nie patrzy, kto przyjaciel a kto wróg, pali równo jak popadnie. Jak ja się ucieszyłam, kiedy dostał z kuszy! Miałam szczerą nadzieję, że dostanie jeszcze raz. Szkoda. :(

Daenerys tym razem nie zawiodła. Dała motywującą gadkę o równości, biednych i bogatych, a potem kazała żywcem spalić dwóch ludzi. Brawo!

Nawiasem mówiąc, Dothraki to interesująca baza militarna dla przyszłego stabilnego państwa. Myślę, że jeśli Daenerys rzeczywiście chciałaby zaprowadzić w miarę sprawiedliwe, stabilne rządy, to powinna zacząć od wycięcia swojej armii w pień.

Uwaga techniczna:

 

PL: Dothrak – Dothrakowie

ENG: Dothrak – Dothraki

 

Tak, angielski też miewa nieregularne końcówki liczby mnogiej.

Odcinek wyciekł, jakby ktoś nie wiedział :D

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

W sensie, że odc. 6?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

W sensie, że tak.

Oczywiście nie popieram takiej praktyki, ale... czy wyciekł w jakości HD? :-)

Oczywiście ja również ;). Widziałem wersję 720P, bez napisów.

Z czystej ciekawości, oczywiście, stwierdziłem, że sprawdzę. Widziałem wersję 720x404, czyli trochę słabo :)

SPOILERY 6 ODCINKA

SPOILERY 6 ODCINKA

SPOILERY 6 ODCINKA

 

Trochę nie wiem, co powiedzieć... Niby wiedziałem, co się stanie, ale i tak zrobiło na mnie wrażenie.

Biedny Jorah... Najpierw musiał walczyć scyzorykami ze smoczego szkła, a potem – jak już prawie udało mu się zostać sam na sam z Daenerys – ten laluś z północy znów się pojawił.

A Tormund w końcu się komuś zwierzył. 

O poważniejszych rzeczach może później, bo minie jeszcze parę dni, zanim wszyscy zobaczą. 

No to mocno zaspoilerowałeś ;d Ja, nie spoilerując, jaram się ostatnimi 10 sekundami. Fajny motyw, nie myślałem jakoś o tym. A do teleportów po mapie już niemal przywykłem. 

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

E tam, fajny. Motyw zerżnęli z Warcrafta pełną gębą.

 

Intro z 2009. Spoiler!

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ja, nie spoilerując, jaram się ostatnimi 10 sekundami. Fajny motyw, nie myślałem jakoś o tym.

Dla mnie to było kwestią czasu. Ale nie myślałem, że tak szybko. 

SPOILER

Czekałem, aż któryś zdechnie, nawet sądziłem, że nastąpi to już dawno temu, ale nie sądziłem, że smok przejdzie recykling ;D

SPOILER

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Też pomyślałem o Sindragosie z WoWa, gdy tylko “obiekt” zaczął tonąć pod lodem ;)

Sztukę lotów ponaddźwiękowych stworzenia w Westeros opanowały już do perfekcji (zarówno kruki, jak i smoki).

Niby tak, a nie, niby nie, a jednak.

Mnie się wydaje, że motyw z końcówki odcinka gdzieś już widziałam. Nie pamiętam w tej chwili, gdzie, ale kojarzę obrazek-zapowiedź.

 

EDIT: O, tutaj na przykład.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Beric to dla mnie bardziej paladyn. ;)

A COUNTS świetne! :D

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Tak, dołączenie się Gendryego do drużyny było najbardziej prymitywnie rozegranym wątkiem.

Na sesjach RPG pryszczaci 14latkowie dołączali się z większą klasą.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To już się robi komiczne. Nie wiem na jakiej karmie był ten kruk, którego Gendry wysłał do Dany, ale myślę, że należałoby go przebadać pod kątem dopingu. Nawet sms nie byłby tak szybki.

 

A skojarzenie ostatniej sceny z WoWem jest chyba nieuniknione. Arthas powinien oskarżyć ich o plagiat. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A przy tym wszystkim – jak bardzo ślamazarnie idą white walkers!

Ocho, jakbyś była trupem (w dodatku zamarzniętym), to pewnie też by Ci się specjalnie nie spieszyło :)

Ale to zamarznięte trupy z misją. :)

 

SPOILER ALERT! :D

 

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Na ogół nie czytam spoilerów... Ale tym razem bardzo się cieszę, że zerknęłam, bo dzięki temu mam jeszcze telewizor.

No jak tak można, no...

JAK?!

Wstrętni scenarzyści!

Czy to to, o czym myślę, ale dowiem się dopiero wieczorem? :) Jupi! ;)

I teraz się pogubiłem w tym, o czym piszecie.

O szóstym odcinku.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dokładnie. Podłość ludzka nie zna granic!

Ludzka czy inn... nie wiem, jak to odmienić ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Danuta, jako główny i niezastąpiony Mesjasz, to mogłaby mieć w tej blond główce na tyle oleju, żeby sobie jaką zbroję z valyriańskiej stali skołować, kiedy rusza na smoku popylać.

Skoro już większość obejrzała, to może ktoś mi wyjaśni skąd oni (inni) na tym średniowiecznym zadupiu zadupia wzięli łańcuchy okrętowe do wyciągnięcia smoka z jeziora?

Hę?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Z okrętu :)

 

EDIT: A tak w ogóle, to internet to rewelacyjny wynalazek. Gdzie indziej znalazłbym tyle śmiesznych obrazków? :)

Wszytko jasne, Euron przelatywał i zgubił.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Raport 6/2017 – Smok niezaklęty w murze.

Szósty odcinek, nazwany przez oglądających “górą absurdu” jest także górą “co tu się odpie**la”.

Podobno ogromny fanserwis w okropnym wydaniu. Zamawiam dwa razy.

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

Oj tam. Ja do tego podchodzę na luzie i olewam głupoty, starając się dobrze bawić. Jedyne co mi bardziej zazgrzytało to Benjen, po raz kolejny w ostatniej chwili wyskakujący z koziej dupy na pomoc.

Ja do tego podchodzę na luzie i olewam głupoty, starając się dobrze bawić

To po olaniu głupot cokolwiek zostaje? :)

Dobra, brak logiki zaczyna być męczący. Odrzutowy Gendry, odrzutowy kruk, odrzutowy smok. Motyw z dragon down (uch, jak ja nie znoszę tych pitbuli przestworzy) trochę to co prawda rekompensuje, ale nie całkiem

I kompletnie nie rozumiem, dlaczego związek Daenerys z Jaimem wydaje wam się nieprawdopodobny. Żywi muszą sprzymierzyć się przeciw martwym, Jaime jest w końcu rozsądny i to zrozumie. Zabije Cersei (jak ta urodzi dziecko, o ile rzeczywiście jest w ciąży), ożeni się z D., dziecko J. i C. będzie następcą tronu, Jon Snow może zostać królewskim gachem. :)

Nikt z was nie zwrócił uwagi na to, że Cersei może stać się ofiarą swojej żądzy zemsty? Mam na myśli jadowity pocałunek dla żmijki. Owszem, wypiła antidotum oraz jest łożysko, ale tak czy siak dzieciak musiał oberwać trutką. IMO początkiem końca szalonej królowej będzie strata kolejnego dziecka.

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

O ile dotychczas tolerowałem wybujałą wyobraźnię scenarzystów i przymykałem oko na teleportacje po świecie i przemieszczanie się w ekspresowym tempie, o tyle szósty odcinek przelał czarę goryczy. Absurd goni absurd, a pojawiające się pod koniec deus ex machiny to już prawdziwa porażka (Daenerys jeszcze jakoś przełknąłem, można się było spodziewać, że ruszy na pomoc Jonowi, ale Benjen wyskakujący z dupy i ratujący bohatera to jakiś dramat). Niezbyt podoba mi się również to w jaką stronę rozwijają Aryę, jakoś takie zachowanie nie pasuje mi do tej bohaterki. Choć przyznam, że wskrzeszony smok zapowiada się ciekawie. 

 

A tak na marginesie – czy też uważacie, że w ostatnim odcinku przez większość czasu nic się nie wydarzyło? :)

Belhaju – mnie też nie podoba się rozwój Aryi. Stała się niestety bezmyślnie fanatyczna. A Benjen to dramat. Wyskoczył z dupy i dał konia Jonowi – nie mogli uciec na jednym? Wiem, że to nie wygląda zbyt poważnie, ale, kurde, lepiej to niż dać się załatwić zombiakom. I dlaczego oni w tym mrozie i wietrze chodzą bez czapek???!!!

Berylu – też miałam takie wrażenie. Dałam się ponieść spoilerom, więc coraz bardziej zdziwiona patrzyłam, jak mało czasu zostało na to wszystko. Męskie gadki w podgrupach w zimowym plenerze były mocno przydługawe.

https://www.youtube.com/watch?v=Gw5JyOtxovo

Ten filmik dość rzeczowo wymienia grzeszki D&D.

W skrócie: wolą mimikę od dialogów, wciskają romanse, piszą role pod aktorów, faworyzują aktorów (i tym samym dając im więcej czasu antenowego) ze względu na ich “aktorstwo” – nie zaś przydatność dla samej fabuły. No i lubują się w ubijaniu postaci, których aktorzy im w jakiś sposób podpadli.

No właśnie, gadki o niczym. A potem kruk-sms, bo się nam spieszy. Jakby nie mogli wydłużyć sceny pościgu: Gendry ucieka, by wysłać kruka, a my śledzimy sobie losy naszej wspaniałej kompanii, która ściera się raz po raz z mniejszymi grupkami żywych trupów, to ich unika, by w końcu, po paru dobach, zostać otoczoną. Jakby przeplatało się to z innymi wydarzeniami na południu, to pewnie udałoby się uzyskać sensowne tempo i przekonanie, że minęło trochę czasu.

Ale tempo to jest coś, co wyraźnie przerosło twórców serialu w tym sezonie.

Ha! W końcu załapałem mema o medalu za rzut oszczepem :)

Co ciekawe (że tak wrzucę do zobaczenia, może moderatorzy nie zamordują), ktoś przewidział smoka-zombie.

Jednak kocham Teklaka i jego teksty :)

https://naekranie.pl/artykuly/a-tak-sie-skonczy-gra-o-tron

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Nikt z was nie zwrócił uwagi na to, że Cersei może stać się ofiarą swojej żądzy zemsty?

To jest ogólnie świetny pomysł, ale przestałam podejrzewać scenarzystów o taką logikę i zwracanie uwagi na szczegóły.

 

Poza tym Rycerz Jan ma rację, zrobiło się bardzo cukierkowo. Chronią tego Jona za wszelką cenę, zresztą większości bohaterów nic w tej chwili nie grozi. Martin pisząc oryginalną serię nie miał takich skrupułów :P Za dużo osób wróciło zza tego Muru, ot co. 

 

Postać Aryi mnie też się nie podoba. Wcześniej wydawało mi się, że ona nie dała się przerobić ludziom bez twarzy, bo chciała zachować własną tożsamość, zdolność do odczuwania emocji i odróżniania dobra od zła. A teraz głównie chodzi z obłąkanym uśmiechem psychopatki i straszy wszystkich naokoło. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

W związku z obecną myślą przewodnią scenarzystów “akcji, wincyj akcji, po co komu logika, akcja ważna, ale taka akcja, żeby ważne postacie nie ginęły”, to ja już wolę czekać, aż grubas kolejną książkę napisze :P

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Za to pomyślcie, jakich pływaków ma ta kraina.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

A gdyby wszyscy teleportowali się TAK?

To by dopiero było. 

Myślę, że z uśmiercaniem ważnych postaci poczekają do końcówki sezonu. Ja tam nadal opłakuję śmierć Neda i Oberyna.

Wreszcie nadrobiłam i Boże, jakie to było głupie. Arya, która nagle stała się psychopatką. Sansa gra jedną miną i w sumie diabli wiedzą, co ma w głowie (możliwe, że nic). Panowie idący w głęboki mróz bez czapek (piąteczka, ocho) i z mini-plecaczkami – rozumiem, że mają jakąś lokalizację i mogli sobie zaplanować, żeby wziąć kanapeczek tylko na dwa dni? Smok był od dawna do przewidzenia, a romans Dany i Jona jest beznadziejnie napisany. W ogóle Dany gra jedną twarzą we wszystkich scenach i trochę mnie to dziwi, bo widziałam ją w paru innych filmach i nie była aż tak złą aktorką.

I kompletnie nie rozumiem, dlaczego związek Daenerys z Jaimem wydaje wam się nieprawdopodobny. Żywi muszą sprzymierzyć się przeciw martwym, Jaime jest w końcu rozsądny i to zrozumie. Zabije Cersei (jak ta urodzi dziecko, o ile rzeczywiście jest w ciąży), ożeni się z D., dziecko J. i C. będzie następcą tronu, Jon Snow może zostać królewskim gachem. :)

Co co co. Ale skąd w ogóle ten pomysł?

to ja już wolę czekać, aż grubas kolejną książkę napisze :P

Nie sądzę, byśmy byli świadkami tego cudu.

Co co co. Ale skąd w ogóle ten pomysł?

A bo ja wiem? Jakoś tak... z głowy. ;)

O, myślałam, że ominęły mnie jakieś ciekawe teorie fanowskie :D

Myślę jednak, że Dany będzie z Jonem i jakimś magicznym zbiegiem okoliczności dzieci też z tego będą :)

Ktos mi przypomni, dlaczego Blondi nie może mieć dzieci?

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Coś jej zrobiła wiedźma jak D. była w ciąży z Drogo. Jak dobrze pamiętam.

 

(interfajes strony na komórce jest beznadziejny, chyba ze 3 razy kliknąłem zgłoś zanim udało się edytować)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A skoro przypomniano nam o tym aż dwa razy w tym odcinku, zapewne Jon zaciąży Dany za pierwszym podejściem :P

A skoro przypomniano nam o tym aż dwa razy w tym odcinku, zapewne Jon zaciąży Dany za pierwszym podejściem :P

Tak samo myślę :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Swoją drogą można by zrobić listę filmów, gdzie dwoje bohaterów jest uwikłanych w intrygę, często przez kogoś manipulowani i zamiast pogadać spokojnie i w kilka sekund wszystko wyjaśnić, brną w scenariuszowe koszmarki, żeby tylko masta plan evil villana się nie wydał.

 

Przecież intryga LF jest do rozszyfrowania przez siostry w dwa zdania.

To czego pieprzą od rzeczy?

 

I tak jest w N filmach i serialach.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To czego pieprzą od rzeczy? – Bo Starkówny nie oglądały tylu seriali i nie czytały tylu powieści.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ale Arya ma w nosie, czy to spisek czy nie. Przeczytała notkę, postanowiła nie uwzględniać okoliczności (bo ona taka twarda, a Sansa to mękoła) i oceniła po swojemu. Raczej nie zmieniłaby poglądu gdyby się dowiedziała, że to LF zaaranżował. Na tym polega jej bezmyślny radykalizm właśnie.

Ale Arya ma w nosie, czy to spisek czy nie. Przeczytała notkę, postanowiła nie uwzględniać okoliczności (bo ona taka twarda, a Sansa to mękoła) i oceniła po swojemu. Raczej nie zmieniłaby poglądu gdyby się dowiedziała, że to LF zaaranżował. Na tym polega jej bezmyślny radykalizm właśnie.

 

Co jednak nie zmienia faktu, że Sansa to najdurniejsza postać w serialu (w książce zresztą też). ;p

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Sansę powinni byli sprzątnąć już w pierwszym sezonie, bo na razie ma tylko +10 do irytowania...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Sansa w książce nie była taka zła, zresztą wszystkie postacie w książce były lepsze.

A ja całkiem lubię Sansę, choć może widzę potencjał, którego nie ma. Zastanawiałam się nawet, czy ona w tym ostatnim odcinku nie próbuje przechytrzyć LF, odsyłając Brianne – choć pewnie to tylko imperatyw reżyserski nakazujący B. i Jaimiemu się spotkać, bo tego chcą fani.

W ogóle strasznie mi brak takiej sceny, żeby się te wszystkie Starki zebrały i sobie szczerze pogadały i poznały się na nowo. Bo w tym momencie relacja między Sansą i Aryą wróciła do tego, co było w pierwszym sezonie i po wszystkim, co obie przeżyły, to jakiś absurd.

No i Bran. Mógłby wreszcie otworzyć dziób i wyrzucić z siebie jakieś informacje istotniejsze niż “wyglądałaś pięknie, gdy cię gwałcił”.

Jaka Sansa była w książce nie wiem, bo nie czytałam. W pierwszych sezonach mnie wkurzała, ale myślę, że teraz to jedna z rozsądniejszych postaci. Ma tylko taki irytujący sposób mówienia. Kiedyś rzeczywiście była jedną z durniejszych postaci w serialu, teraz jednak konkurencja zdecydowanie urosła w siłę. ;)

A mnie Sansa w książkach irytowała przez cały czas. Z serialem jest o tyle gorzej, że ja nie mogę patrzeć na Sophie Turner ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A mnie Sansa w książ­kach iry­to­wa­ła przez cały czas. Z se­ria­lem jest o tyle go­rzej, że ja nie mogę pa­trzeć na So­phie Tur­ner ;p

Amen ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Mnie Sansa irytowała tylko trochę. Ostatecznie mocno jej się oberwało za bycie głupią gąską. 

 

Zastanawiam się, czy jak już Danka wróci do domu to jej geniusze strategii wpadną na to, co stało się ze smokiem. Albo czy wpadnie na to Jon. Bo mają wszelkie dane, łącznie z tym, że drużynę pierścienia zaatakował niedźwiedź-zombie, zatem da się i ze zwierzętami. Mam jednak cichą nadzieję, że trafi się w tej ferajnie ktoś inteligentny. Bo Bran pewnie już wie, co się stało, ale nie powie.

 

EDIT: właśnie znalazłam.

 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Hahahaha :D Padłam :D

Gra o Tron już nigdy nie będzie taka sama :D

Czemu za dwa lata?

 

Głupia Sansa zlikwidowała ostatnią interesującą mnie postać, więc niniejszym moim ulubionym bohaterem zostaje Night King. Mam nadzieję, że zarżnie ich wszystkich, a zacznie od słodko pierdzącego Aerysa. :)

No ale bez jaj, czym ten smok zionął, że mur sypał się jak rozbite lustro?

W ogóle, to widać, że coraz więcej wątków jest na szybko, bez żadnej finezji i sensu zamykane. A teleport Szarego Ślimaka pod Dragonspit też mistrzowski.

 

Mam wrażenie, że duet D&D nigdy nie czuł historii i kiedy stracili książkowe podwaliny, to robią wszystko, byle było efektownie i niekoniecznie logicznie.

stn, kolejny... Dlaczego, do diabła, lwia część komentujących rozważa część wydarzeń w kontekście znanej nam fizyki? Nieumarły smok dosiadany przez nieumarłego czarnoksiężnika – tak, na pewno plunął zwykłym ogniem i mur się roztopił  od tego...

http://fantazmaty.pl

Jaki teleport? Przecież tak samo szybko przemieścili się Jaime, Bronn i cała reszta.

Fenrirr – dobrze prawisz :)

 

Mnie akurat ucieszyła śmierć LF – nie wnosił już nic do serialu, a jego wielkie intrygi stały się tak małe, że aż żal...

Coraz bardziej wkurza mnie też Bran “Jestem Trójoką Wroną” Stark. Przypomina mi coraz bardziej naczelnika więzienia z Kilera. “Wiem, ale nie powiem”

Fajnie za to poprowadzi wątek Jamiego, ciekawią mnie dalsze losy złotorękiego :)

 

I trzeba czekać aż dwa lata? O żesz... co ja teraz będę robić w poniedziałkowe poranki???

 

Fenrirr, Twoja wola, ale ja buntuje się, kiedy każdą głupotę scenariusza mam tłumaczyć “no tak, magia, fantasy”. 

Najlepiej byłoby, gdyby Martin olał książki (i tak ich nie skończy) i zajął się pisaniem scenariusza do serialu.

Ale przecież on współpracuje z nimi przy scenariuszu. Wszystkie duże sceny są z nim konsultowane, czytałam gdzieś nawet, że zmiany w porównaniu z książkami mają być tylko w pobocznych, mających niewielkie znaczenie wątkach (choć o tym pewnie nigdy się nie przekonamy).

W efekcie czego Gra o tron sięgnęła dna

No bez przesady. To nigdy nie było idealne arcydzieło. Cztery sezony po każdym odcinku na DD wylewano kubeł narzekań, że akcja idzie ślamazarnie, a cała historia robi się nudna. Życie, ludzie zawsze znajdą powód do narzekań.

Ostatni raport: Kazirodztwo, odtajnione sekrety, spiski siostrzane i smok lodowy.

Cóż, podsumowując:

– logiczne głupoty nad wyżyny,

– widowiskowość rangi boskiej,

I mając to na uwadze, jako show i jako serial znów oglądało mi się niesamowicie dobrze. Teleporty też w pewnym momencie przestały mi przeszkadzać, bo doprowadziły do zagęszczenia akcji. Pewnikiem też służyły twórcom, bo ileż to CGI na smoki musiało kosztować.

Moje myśli skierowane ku następnemu sezonowi brzmią mniej więcej tak: “To się tak nie skończy. Bran coś odp****oli, no, Bran coś ewidentnie odp*****oli!.”

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

stn, to NIE jest głupota scenariusza. To WY, “fani”, sobie ubzduraliście masę błędów scenariusza, mając totalnie gdzieś fakty i to, że to nadal świat fantasy i nie znamy wszystkich praw nim rządzących. Tak, jestem z tych, którzy bardzo nie lubią nielogiczności i tym podobnych i takie wytykam. Ale gros zarzutów stawianych scenarzystom to, wybacz stwierdzenie, głupota komentujących. Parę sezonów temu tak było z Varysem – wszyscy śmieszkowali, że się teleportował, wszyscy mieli jednocześnie w dupie, że wyraźnie było powiedziane, że minęło trochę czasu od poprzedniej sceny. Zabicie smoka? To samo, wszyscy jak jeden mąż twierdzą, że rzucono soplem lodu i od tego bestia zginęła w całkiem efektownym wybuchu. Tak, scenarzyści mają za uszami, ale twórcy takich głupich stwierdzeń mają jeszcze więcej.

http://fantazmaty.pl

Polać Fenrirrowi, bo dobrze gada.

W jednej chwili obraziłeś ogromną rzeszę fanów, bo mają śmiałość drążyć nieścisłości i głupoty scenariusza? Odważne i pyszne to zachowanie.

Nic nie poradzę, że sprowadzenie masy świetnych wątków do “chuj, kurwa, SMOKIIIIIIIIII” mnie po prostu razi. Nie umiem jak Ty zignorować każdego głupiego zagrania i przysłonić je sobie “muzyką i świetnymi CGI”. Chyba największym błędem D&D jest zrobienie ze Stannisa religijnego i zaślepionego żadzą władzy wariata. Co się stało z Littlefingerem, z Varysem, z Tyrionem? Każda postać, która posługiwała się umysłem ponad mieczem sprowadzona została na drugi plan – bo tego szeroka widownia, czyli te Twoje “WY” wymagała. Nie liczy się treść, nie liczy się starannie budowany przez Martina świat – karuzela ma się kręcić... Ważne by światełka błyskały i krew się lała.

Fan nie jest bezmyślnym zobiakiem, który ma przyjmować to, co scenarzyści mu podrzucą.

Zgadzam się z opinią Rycerza. Nie zmienia to faktu, że to nadal świetny serial, do piwa i do pogadania ze znajomymi; szkoda, pierwsze 3 sezony były bardzo dobre.

Ale ty się czepiasz składu chemicznego oddechu zmartwychwstałego smoka, stn :D I to jest przesada, o której mówił Fenrirr, przynajmniej ja to tak odebrałam. I z tym się zgadzam, bo w serialu, w którym można tyle krytykować (co pokazałeś), narzekanie na to, jak dokładnie trupi smok rozwala mur mnie bawi.

A bo ja ciekaw jestem, może to jakaś fajowa substancja paląco-burząca była? Może dało by się co wyekstrahować i jako narkotyk do burdelu Littlefingera sprzedawać? :D

Mnie razi co innego – totalne “hurra” fabularne, jakie od 2 sezonów urządzają sobie D&D.

Kolejka dla Fenrirra także ode mnie. 

 

A wszystkim, którzy narzekają na koniec spisków, przypomnę, że saga nosi tytuł “Pieśń Lodu i Ognia”. Dla mnie to oczywiste, że wszystko musiało doprowadzić do starcia dobra ze złem, jak na “pieśń” przystało. Spiskowanie nadaje się bardziej na czasy pokoju, a nie wojny. Poza tym historia Westeros to głównie pokazy siły, często bezmyślnej i bezwzględnej – widzimy, że wojna Uzurpatora wybuchła z powodu kłamstwa. Może i to kłamstwo było podszyte spiskiem, ale ostatecznie Robert zabił Rheagera młotem, a nie knuciem. Tak samo teraz. Było kilka sezonów politycznych intryg, co doprowadziło do rozdzielenia sił pomiędzy różne strony. 

Poza tym cieszmy się, że Cersei dalej robi swoje. To pozwoli nam się łudzić, że może jeszcze nie wszystko potoczy się oczywistym torem. 

Ha! Mówiłam, że Littlefinger zginie w tym sezonie! Mogłam się kurde o piwo chociaż założyć...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

 

serial = efekty, muzyka, dobre aktorstwo

XD

Ale Jon to mógłby porzucić swoją poważno-bohatersko-cierpiętniczą minę chociaż wtedy, kiedy go kobieta wpuszcza do sypialni :P

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

On nie ma innej. Zresztą ta kobieta też ma tylko jedną. Dobrali się.

To fakt. Ale ona przynajmniej przez wszystkie dotychczasowe sezony nosiła takie stroje, że mogła sobie pozwolić na oszczędność mimiki. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Mirabell – laugh

 

Jamie się WRESZCIE zbiesił – go, boy!

Siostry się dogadały – go, girls!

 

I co teraz? Hm, całe szczęście, że od 1 września 3 sezon Narcos. :)

Ceterari, o śmierci LF było wiadomo co najmniej od listopada, bo przeciek dotyczący tego sezonu był konkretny (i sprawdził się chyba w 100%), nie miałaś się za bardzo o co zakładać. ;)

 

stn, przestań się pogrążać, ja nie mówię o scenariuszu i jego brakach, tylko o tym, do czego się przyczepiłeś z rzeszą sobie podobnych – jest multum elementów, które w GoT będą działać na zasadzie “fantasy, więc można nagiąć rzeczywistość”. I tak, nieumarły smok niszczący mur jest jednym z takich elementów, a pragnę przypomnieć, że o murze wiemy tak naprawdę bardzo niewiele – jak  rozumiem dysponujesz lepszą wiedzą na temat jego właściwości, że jesteś w stanie tak buńczucznie zapewniać, że rozwalenie go przez smoka to kretynizm scenarzystów?

http://fantazmaty.pl

Ale co tak na mnie warczysz, kudłaczu?

Czepiam się wszelkich dziur i bezmyślnych scenek, które zaczynają zalewać ekran.  Wiele rzeczy przemilczałem, jak choćby “charczące” trupy? Magia im struny głosowe też “odgniła”? Uznałem to za konieczne zło, jak odgłosy wybuchów statków kosmicznych w próżni, w serialach sci-fi. Ale ten nieszczęsny niebieski pierd, jakkolwiek epicko wyglądający, to mi chyba do grobowej deski zapamiętasz? Magia nie oznacza “wcisnę co chcę, bo i tak mi uwierzą”. A smoczy ogień, nie ważne jak bardzo magiczny, nie ma takiego ciśnienia, by skute lodem skały kruszyć lepiej niż młot pneumatyczny. A jeśli ma, to wyziew Drogona powiniem wyżłobione rowy w ziemi zostawiać.

Ale ja nie czytam przecieków, po co bym miała to robić?

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Rzucałem wam takie luźne spoilery od dłuższego czasu, żebyście przeczytali sobie ,,Ice Dragona’’ od Martina :D Wiele tłumaczy. A tutaj jako ciekawostka, epicki monolog Bronna z pierwszej wersji scenariusza, który miał wygłosić w drodze do Dragon’s pit, ale ostatecznie nie znalazł się w ostatecznej wersji:

Bronn looks over his shoulder at Jon Snow. ''Handsome lad. Dragon Queen fucking him yet? No? Bet she will be soon. He's what they go for. Him and your brother. Not us. We're never the one they go for. We're the other one.''

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Ziewałem na tym odcinku.

I to będzie na tyle, bo napisałem długi komentarz z bluzgami, a potem wykasowałem.

Poczekam te 2 lata, ale nie wiem czy warto, bo wygląda na to, że scenarzyści grali w te same erpegi.

Edit. Bran to *****, a i dobrze że zaciukali LF, nie pasował do konwencji.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

stn, tak, będę się czepiał, bo najwyraźniej i wiesz, jak zombie głos wydają z siebie. :) Machnijmy też  ręką, że nie przeszkadza ci sam fakt istnienia  chodzących trupów (ciekaw jestem, jak ich wyjaśnisz na gruncie klasycznej fizyki, którą próbujesz zdefiniować zburzenie muru jako nierealne) czy faktu, że po Westeros popierniczał priest, który rzucał czara i wskrzeszał kumpli. A przykłady mogę mnożyć – tak, fantasy ma to do siebie, że pewne rzeczy trzeba przyjmować za niezrozumiały pewnik, dopóki nie zaczyna to przekraczać pewnej trudnej do zdefiniowania granicy.  

http://fantazmaty.pl

Zamierzałem wytknąć kilka mankamentów odcinka, ale na szczęście przeczytałem wcześniejsze komentarze i dzięki Fenrirrowi dowiedziałem się, że po prostu nie rozumiem jak działa fantasy. ;) Zatem, żeby nie wyjść na głupca i tetryka ograniczę się do:

 

SMOKI! HURRA!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Akurat póki świadomości nie da się zdefiniować – czym jest, co za nią odpowiada, to chodzące trupy mogą mieć gdzieś ukryte wytłumaczenie. Szach mat, fantasto. :P

I masz trochę racji w tym, że czepiam się bardziej zjawisk fizycznych, bardziej niż niektórych postaci i wydarzeń. Z jednej strony czytam o śmierci mózgu z niedotlenienia, z drugiej o typie, któremu płyn mózgowo-rdzeniowy tak ścisnął i skompresował mózg (sam płyn wypełnia teraz 90% objętości tej, którą powinna istota szara mózgu), a koleś jest nadal świadomy i więcej – prowadzi normalne życie. Także – życie i jego zdolność adaptacji do zmian w środowisku nie raz nas pewnie jeszcze zaskoczy. I kto wie, może uda się nam kiedyś wskrzesić (”zresetować”) umarłego? ;)

Ale i mogę iść z Tobą na kompromis, nie uważam zburzenia muru za nierealne. Ja się buntuję, bo poszło to – za łatwo, zbyt widowiskowo i liczyłem na co innego (stoi sobie potężny mur już od 7-8 tysięcy lat, a tu nagle jeden martwy smoczek i myk, nie ma). Jak na płytę kartonowo-gipsową zaczniesz pryskać miotaczem ognia też jej nie skruszysz. A jeśli takie Harrenhal nie rozpadło się od smoczego ognia (trzech smoków), to niech z jednego nie robią ubersmoka. Bo jeśli to tak działa, to Cersei miała rację, że śmierć i wskrzeszenie to dla milionów ludzi z Westeros faktycznie poprawa i ulepszenie. :D

Ja tam uważam, że po prostu ta “trudna do zdefiniowania granica” Fenrirra u obu z Was przebiega gdzie indziej i na tym bym skończył, stukając się kuflami piwa. Zwłaszcza, że, mówiąc o granicach, dyskusja momentami oscyluje bardzo blisko argumentów ad personam, które nie mają już wiele wspólnego z cywilizowaną wymianą zdań.

Stn, a szczególnie Fenrirr – ochłońcie trochę. Dyskutujecie o serialu. Wolałbym nie musieć nikogo banować po takiej dyskusji :) Bez przesady z tymi emocjami i przypisywaniem innym głupoty, ze względu na to, że myślą inaczej. Tak, Fenrirr, mówię o Tobie.

 

A co do tematu – moim zdaniem to był najlepszy odcinek tego sezonu (co nie było jakoś szczególnie trudne :)). Cieszy mnie bardzo, że zabili Littlefingera, cieszy mnie, że Sansa i Arya się pogodziły, Arya wygląda na nieco bardziej normalną, a my nie musimy zaprzątać sobie głowy nic nie wnoszącym i niewiele znaczącym wątkiem intrygi w Winterfell. Fajnie, że Jaimie uciekł.

No i wreszcie zmierzamy do konkluzji.

Prawdopodobny ban za karczemną pogawędkę o serialu, gdzie się mordują co 5 minut? Phi. ;)

Ale Bailout ma rację, taka dyskusja to bardziej pod kufel piwa.

 

Mi szkoda tego małego palca, tyle sezonów kombinował, starał się i na koniec odarli go nawet z porządnej śmierci. Ot, złapali szczura w klatkę i zarżnęli. Za te wszystkie machlojki należało mu się zdecydowanie coś więcej. ;)

No i boje się o Nocnego Króla, na północy niedługo będzie takie zagęszczenie bohaterów, że na pewno go ubiją. :<

starał się i na koniec odarli go nawet z porządnej śmierci.

Ja odebrałam to inaczej. Potrzeba było wspólnego wysiłku pani na Winterfell, trójokiego boga i zmieniającego twarze mordercy, by wreszcie go załatwić. Co jak co, ale LF był trudnym graczem :)

Eee tam, śmierć Littlefingera była odpowiednia :)

Wątek Smok vs. Mur moim zdaniem został spartolony przez scenarzystów. Rozumiem, iż chcieli aby bieg wydarzeń zmierzał nieuchronnie do walnej bitwy w otwartym polu, ale:

 

  1. Mur był budowany przez tysiące lat, strzeżony przez prawie tysiąc lordów dowódców
  2. Wielokrotnie rzucane były słowa: “Muru strzegą nie tylko kamienie i lód”, czego dowodem był brak możliwości dostania się pod mur przez Benjena Starka
  3. Cały wątek muru, ochrony go przed nieumarłymi, zawirowań na murze, dzikich itd. zamknięty jedną sceną – moim zdaniem skrajnie naiwne.

Nie interesuje mnie czym zionął smok. “Deus ex machina” nigdy mi się nie podoba, lubię widzieć choć odrobinę logiki w zaistniałych zdarzeniach.

Jak już czepiamy się tych smoków:

What about the wildfire :P ?

Się czepili ognia. Jest magiczny i tyle.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Oj rany, akurat czepianie się, czym zieje smok jest zdaniem dja bez sensu.

Plazmą, kurwać, plazmą zieje i koniec.

 

Natomiast wątek znieszczenia 1000letniego muru – spłycony na maxa.

 

Plazma mnie nie drażni, teleporty drażnią ale lekko.

Natomiast spłycanie wątków, spłaszczanie postaci (Varys, LF itd), naiwność rozwiązań fabularnych do poziomu sesji RPG pryszczatych piętnastolatków – tak, to już drażni.

 

Brann – noż deuxex scenariuszowy do rozwiązywania nieprzemyślanych wątków.

 

Słabo, płytko, choć nie powiem – widowiskowo.

Jako odbiorca głosuję w jeden sposób, więc po prostu dalej będę oglądać legalnie.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Czym by ten smok nie zionął, to jednak wyszło to trochę słabo. Chociaż efektownie :)

Yep :)

Knot, ale efektowny. I tak obejrzymy 8

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Chociażby tylko po to, żeby zobaczyć miny Jona i Daenerys, kiedy dowiedzą się o swoim pokrewieństwie :) I o tym, kto faktycznie jest dziedzicem tronu.

Pokrewieństwo nie powinno im tak bardzo przeszkadzać, toż to tradycja u Targaryenów ;)

Co do tronu, to też raczej nie będzie problemu – Jon nie przejawia jakiegoś specjalnego “tronogłodu”. No i lofcia Daenerys, więc tym bardziej ustąpi smoczej królowej ;)

Ja jestem ciekawa czy Bran opanuje Lodowego Smoka :)

 

 

Czekam z niecierpliwością na ostatnie odcinki, chyba zacznę oglądać jeszcze raz od początku wszystko

Nowa Fantastyka