- Hydepark: Gra o tron - dyskusja o serialu

Hydepark:

filmy i seriale

Gra o tron - dyskusja o serialu

Wątek dla osób, które są na bieżąco z serialem.

» Tu można spoilerować do woli. «

Jak wam się podobał pierwszy odcinek siódmego sezonu?

Komentarze

obserwuj

Z nerdowskich stron. :)

 

Edit; Ma być na bierząco  z serialem, to nie będę uprzedzał niektórych faktów sygnalizowanych już w fabule odcinków. Nie wszyscy mają kolegów czytających pierdyliard stron w temacie i gadających przy piwie tylko o GoT. ;)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Berylu, to nie jest niedomyślność, tylko naddomyślność. 

Daenerys się ohajta z Jonem, przecież to oczywiste.

Też tak z mężem wieszczymy :)

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

@Rycerz – skąd te wieści? Masz jakiegoś linka?

Daenerys się ohajta z Jonem, przecież to oczywiste.

Ja jeszcze mam iskierkę nadziei, że jednak zjedzą ją smoki...

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Uważam, że Luc był bardzo sztywny i szkoda Hana Solo, mógł jeszcze pograć... a nie coś chyba pomyliłem. Jamie i jego przemiana z pyszałkowatego egoisty pierwszej serii w zadumanego prawie filozofa, jest bardzo intrygująca, ciekawe do czego prowadzi, chociaż swoją drogą jako twardy królobójca był bardziej wiarygodny.

A wierzycie w inny scenariusz, skoro Daenerys wylądowała właśnie na największym złożu smoczego szkła w królestwie, które jest potrzebne Snowowi jak woda rybie? :D

http://fantazmaty.pl

Moim zdaniem są dwa prawdopodobne scenariusze:

  1. Cersei znajdzie sposób na dogadanie się z Innymi i zniszczy całą swoją opozycję, a w międzyczasie zginie jej brat oczywiście w dramatycznych okolicznościach rozdarty między miłość do siostry a  wierność budzącym się w nim ideałom sprawiedliwości społecznej i (mimo, że to brzmi dość dziwnie) miłości do Brienne z Tarthu.
  2. Co jest bardziej oczywiste, a tym samym mniej prawdopodobne do realizacji – całość kończy się ślubem między Jonem Snow i Daenerys Targaryen, co zresztą jest zgodne z tradycją Targaryjenów czyli małżeństwa między członkami rodziny, że tak zacytuję pewien znany kabaret: “ Najważniejsza w rodzinie jest tradycja”

No i nie mogę ścierpieć tego jego (Jona) spojrzenia zbitego cocker spaniela. ;)

 

O, czyli to nie tylko ja tak mam? Mnie jeszcze przez pierwsze sezony strasznie wkurzał jego sposób mówienia, taki zachrypnięty półszept. Ale w ogóle Jon jest u mnie na razie spalony, bo jest zbyt dobry, szlachetny, sprawiedliwy, lojalny i co tam jeszcze. Wolę oglądać bohaterów, z którymi w realu nie chciałabym mieć do czynienia :P

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Jaime stał na lokacji The Fingers (Paluchy), a Cersei na The Neck (Szyja). Fani wyłapali to już na trailerze.

Co ci ludzie... :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Umysł już tak ma, szuka powiązań tam, gdzie ich może wcale nie być. ;)

 

Akurat Jaime, jako królobójca, ma w tym fachu doświadczenie. Więc i teoria może być słuszna.

A mi się podobało. W końcu były zgony kogoś kogo kojarzę, a finałowa jatka wynagrodziła mi przegadany początek.

Ja mam mieszane uczucia.

Littlefinger może jeszcze namieszać, ale najwidoczniej Varys stał się pokornym doradcą. Może jego przysięga nie była szczera, chociaż wątpię. A to dla mnie na minus, gdyż oznacza to, iż będzie znacznie mniej spisków :/

Scena z Szarym Robakiem i Missandei to chyba jedna z najbardziej niepotrzebnych w całym serialu. Czy kogoś w ogóle obchodzą jego uczucia? ;)

Nie podobała mi się też postawa Sansy. Najpierw “o nie, Jon, nie płyń, bo to źle się dla ciebie skończy”, a jak usłyszała, że Winterfell będzie w jej rękach, to nagle “okej, zgadzam się”. 

Za to morska bitwa mi się podobała. Euron zanosi się na kolejnego psychola (byle nie zrobili z niego drugiego Ramsaya, samoplagiat nie jest mile widziany), a Theon dał mi następny powód, żeby go nie lubić.

No i scena z Nymerią w sumie też mi się nie podobała. Powtórzę się, ale: Kogo to obchodzi? :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Raport Fantazjela N02/2017

Samwell Tarly jest moim nowym bohaterem Gotham.

Arya (vel. Arry) otrzymuje status wyciskanie łez za scenę z Gorącą Bułą.

I pomijając głupotki i skróty fabularne, to jak wątki zaczynają się zazębiać jest wściekle satysfakcjonujące – Sam i Szary Jorah, Danka i Jon, wkrótce Arya, Trójoki Bran (który zapewne okaże się Branem Budowniczym) i Sansa.

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

Scena z Szarym Robakiem i Missandei to chyba jedna z najbardziej niepotrzebnych w całym serialu.

Powiedziałbym nawet, że jest w ścisłej czołówce.

 

No i scena z Nymerią w sumie też mi się nie podobała. Powtórzę się, ale: Kogo to obchodzi? :)

Przy okazji – ja chyba znowu tu czegoś nie załapałem. Czemu Arya powiedziała do niej “to nie ty” (czy coś takiego)?

 

Odcinek całkiem okej, ale – ktoś już chyba też o tym wspomniał – zaczynam mieć wrażenie, że wszystko zmierza w kierunku takiej wielkiej, bezmyślnej naparzanki. Najpierw będzie sojusz Matkom Smokom vs Lannisterowie, a potem Zimne zombie vs reszta świata. Z jednej strony nawet spoko, z drugiej trochę tęskno za tymi wszystkimi intrygami, itp.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Moja naprawdę bardzo kulturalna kobita na widok balisty na smoki: “Zajebię kogoś, jak zajebią smoka.”

Dzieciak. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Przy okazji – ja chyba znowu tu czegoś nie załapałem. Czemu Arya powiedziała do niej “to nie ty” (czy coś takiego)?

Chyba po prostu chodziło o to, że Nymeria już nie jest słodkim piesełem, z którym rozstała się Arya, tylko prawdziwym wilkorem, którego zadaniem jest przewodzenie stadu :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Najpierw będzie sojusz Matkom Smokom vs Lannisterowie, a potem Zimne zombie vs reszta świata. Z jednej strony nawet spoko, z drugiej trochę tęskno za tymi wszystkimi intrygami, itp.

Ano, z fajnego, nieco historycznego political fiction robi sie najzwyklejsze fantasy.

“Ano, z fajnego, nieco historycznego political fiction robi się najzwyklejsze fantasy.”

stn– A czego się spodziewałeś? HBO, Toż to komercja.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ech. Od pierdyliarda sezonów historia zmierza do konfrontacji zbrojnej co najmniej pomiędzy białowłosą, a aktualnym posiadaczem Żelaznego Tronu, a ludzie są rozczarowani, że w końcu do takiej konfrontacji ma dojść? :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ten odcinek był tak słaby, a pseudo romans Szarego Robaka zmarnował 10 minut z mojego życia...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ja byłam trochę zawiedziona, że Bękarcice tak słabo wypadły... No serio po prostu je wyrżnęli? Wiem, że gdy kamieni kupa... no ale mogły być bardziej waleczne.

Pojawiła się Nymeria i akurat mi ta scena przypadła do gustu, ale natychmiast zaczęłam się zastanawiać “A Duch? Co się stało z Duchem?” i aż musiałam sprawdzać w internetach.

Postać Eurona – super, ciekawy bohater no i wiadomo już, jaki prezent dostanie od niego Cersei. 

Nie sądzę, żeby Jaime był w stanie skrzywdzić swoją siostrę, toż on to wszystko dla niej, w którymś z odcinków powiedział dosadnie Edmurowi Tully’emu, że liczy się tylko Cersei.

I cieszę się, że wszystko się zaczyna łączyć i zmierzać do w miarę (W MIARĘ) przewidywalnego finału, bo nie chciałabym powtórki z Losta... Brrr...

Zamordowali Bękarcice? Cholera. Po co tu zaglądałem, skoro na pseudoromansie Szarego Ślimaka się mi zawiesiło :(

 

Cersei – pewnie dostanie ten róg, chyba że ten wątek kompletnie zmienili i skupią się na dużych kuszach :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

@dj, nie wszystkie ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

W ogóle ta kusza to tak beznadziejnie wprowadzony pomysł... Mają technologię, która pozwala budować im wysokie budynki (w poprzednich sezonach pokazane są katapulty), znają techniki wytwarzania porządnej stali (nie valyriańskiej, ale zwykłej). Mają więc wiedzę, znają zasady matematyki i fizyki, mają też materiały – ale kuźwa nie.. wielcy maestrzy i czeladnicy dnami i nocami myśleli, jak sklecić dużą kuszę.

Słabe to, bardzo słabe. Kiepska ta odpowiedź na “atomówki” tego świata, jakimi są smoki.

 

Generalnie, ludzie chcą krwi i emocji, nie logiki, więc coraz mocniej ta w serialu kuleje.

Romans romansem, rozwijał się od dwóch sezonów i chociaż dołożył kolejne ziewnięcie do nudy tego odcinka, to zaskoczeniem nie był. No i muszą co jakiś czas wrzucić jakieś cycki, a tu akurat pasowały :P

 

Zastanawia mnie natomiast, czy przebicie kilkusetletniej smoczej kości czegokolwiek dowodzi. Już sam fakt, że wspaniałą tajną bronią przeciw smokom będzie wielka kusza (postawiona w bliskiej odległości od nieruchomego obiektu) wywołał u mnie facepalm, ale serio, zastanowiło mnie, czy martwe kości nadal są tak twarde, jak żywe. No i z wiekiem chyba muszą stawać się kruche, szczególnie, jeśli są wystawione na działanie powietrza? 

 

Sam uzdrawiający Joraha – no jasne, można wyleczyć greyscale, łatwo się w sumie dowiedzieć, jak, tylko że nikt tego nie robi. Czekam, aż znajdzie się sposób, żeby Szaremu Robakowi odrosło to i owo. Wątek Sama z nudnego stał się dla mnie nieprawdopodobny – łatwo wślizguje się do zakazanej części biblioteki i już wie, gdzie znajdzie obsydian, wie, jak wyleczyć Joraha i oczywiście może sobie na ten “oddział zakaźny” wejść bez żadnych problemów i przeprowadzać operacje.

 

A najbardziej rozbawił mnie Jon grożący Littefingerowi (wrócił na potrzeby tej sceny do swojego dawno nieużywanego chrypko-szeptu). Mam nadzieję, że Baelish jednak ma jakiś plan i tylko udaje, że jego życiową misją jest robienie maślanych oczu do Sansy, bo szkoda byłoby tego bohatera.

 

Za to końcówka była o tyle fajna, że trochę zrównuje szanse. Punkt dla “strony Cersei”, która zdawała się mocno przegrywać. Choć rzeczywiście szkoda, że Bękarty tak słabo walczyli. Scenarzyści mogli im dać lepszą scenę kosztem ględzenia w pierwszej części odcinka. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Cycki i pośladki aktorki, która gra Missandei to akurat chyba najlepsze, co mnie spotkało w drugim odcinku :) Niemniej, trzeba uczciwie przyznać, że ta scena to jakaś pomyłka i była tam chyba tylko po to, żeby cycki. Ale to dla Gry o Tron nie pierwszyzna i takich scen już trochę mieliśmy. Z drugiej strony, kiedyś mieli na przynudzanie więcej czasu, teraz chyba powinni trochę lepiej nim gospodarować.

 

Mam nadzieję, że Baelish jednak ma jakiś plan i tylko udaje, że jego życiową misją jest robienie maślanych oczu do Sansy, bo szkoda byłoby tego bohatera.

Mnie Baelish już od dawna raczej denerwuje i mam nadzieję, że nic nie osiągnie. W ogóle jestem chyba wyjątkiem tutaj, bo moja sympatia jest po stronie tych praworządnych dobrych.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nie jesteś wyjątkiem :) (tylko nie wiem, czy tak samo tę praworządność definiujemy ;P)

Zdefiniuj, którzy to są ci praworządni ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Praworządni dobrzy to jak dla mnie Sam, Brienne i Jon, a do niedawna Sansa. Przy dużej dozie dobrej woli Danka. Czyli ci, którzy i w książkach i w serialu są najnudniejsi, poza Jonem, któremu udało się dopasować interesujące przygody.  Tych, którzy nie są do końca źli i ja im kibicowałam, przynajmniej do tej pory – jak Tyrion, Aria albo Varys – trudno określić jako “dobrych i praworządnych”. A niedobrzy i nieprawodządni, taka w sumie prawda, wyszli Martinowi i twórcom serialu świetnie i to oni posuwają akcję do przodu. Przynajmniej mnie bardziej ciekawi, co wymyśli Euron niż przygody dzielnego Sama.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Śmierć wszystkich bohaterów? W sensie zwycięstwo Innych? Zastanawia mnie co oni by zrobili, podpiwszy Westeros. Wybrali się na Essos? Stworzyliby własną cywilizację? Co w ogóle może być ich celem?

Wieczna zima i kontrola całego Westeros. Oglądałem niedawno jakiś fanowski filmik na temat historii uniwersum i według niego coś takiego już miało miejsce podczas wojny pierwszych ludzi i dzieci lasu. Nastała zima na sto lat. :p

Eee, w sumie bękarcice nie zostały po prostu wyrżnięte. Miały za przeciwnika kogoś, kto okazał się bardzo zacnym megawrednym skurwielem. Na plus.

 

Za to cała akcja “byliśmy w okolicy z tragarzami, tfu, statkami” jest jakaś strasznie naciągana.

Nagle w nocy dwie floty (zbudujcie mi tysiąc statków tak to było?) spotykają się, główne okręty wpadają na siebie znienacka (a to też ładne!). Aż spojrzę na mapę Westeros i poczytam o Wielkiej Armadzie (130 statków?), która zawracała przez tydzień :D

 

Sam – cóż, czasem scenariusz zaczyna przypominać kiepską sesję RPG, gdzie MG prowadzi graczy jak po sznurku i ten sznurek jest krótki i bardzo widoczny.

Jakim cudem go wyleczyłeś, Sam! Zapytał główny Septon

Eee, w scenariuszu było, Panie. Odparł zawstydzony Sam.

 

Zobaczymy, co będzie dalej :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ja też kibicuję pozytywnym, chociaż nie zaliczam do nich Daenerys, która np. kazała ukrzyżować całe tłumy niekoniecznie winnych ludzi. ;) 

Czy ktoś z was zauważył, że Grey Worm i Missandei uprawiali seks przy otwartych drzwiach?

Boże jak mnie to gryzło.

 

Plus przejście z papki Sama w jakieś ciasto w następnej scenie – tak obrzydliwe, że aż piękne.

Rycerz Jan, nie chcę nawet pytać, skąd ci się wzięło na takie rozważania.

 

 

(O rany, czy ten obrazek da się jakoś zmniejszyć?)

(O rany, czy ten obrazek da się jakoś zmniejszyć?)

Dało się :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

O, dziękuję ślicznie.

Ja za cholerę nie rozumiem, co Missandei czy jak jej tam widzi w tym Robaku? Ten gość jest niewiarygodnie nudny i jakiś taki małobystry. O czym ona by z nim gadała, jakby co?

W ogóle to on i Jorah są chyba najnudniejszymi postaciami serialu.

Trochę to zabawne – Jorah może mieć teraz szarego robaka, a Szary Robak nie ma nic.

Zdesperowana, oczywiście. W przyrodzie nie występują inni mężczyźni, poza tymi, co ich widać na planie. Tak stwierdzili scenarzyści, koniec, kropka. Żadnych skoków w bok.

Nie kibicuję Jorahowi, jest idiotą.

 

Edit: A karzeł ma sprzęt do kolan, więc się wystraszyła.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

O, dopiero teraz zwróciłem uwagę, że to faktycznie jest towarzystwo bezkuśkowe. :D

Tak kam mod, drzwi wprawiły internet w furię i zapadły bardziej w pamięć niż drzwi Hodora ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

A to Varys i Robak nie mają obciętych tylko jąder?

O to też mały shitstorm się zrobił. :D

Problemy ludzi pierwszego świata...

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Jakoś nie jestem zdziwiony, że z męskiego punktu widzenia argument “zdesperowana Missandei “ się pojawił :)

Varys jest raczej pozbawiony kompletu – tak załatwiano sprawę z eunuchami.

Ale Szary Ślimak – dobry temat na artykuł “sposoby trzebienia w Westeros”.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Zgadza się, naprawdę dobry odcinek. Cieszy mnie to, że Lannisterowie – choć ich nie lubię – mają jeszcze jakieś szanse, dzięki sensownym posunięciom. Danka i spółka działają jak bohaterowie w horrorach – rozdzielają się, przez co wszystkim po kolei odpadają. Ciekaw jestem, gdzie ona trzymała te tysiące Dothraków, których będzie musiała wysłać do bitwy. Bo jeśli na Smoczej Skale, to mogłaby mieć problemy, jak ich przetransportować na kontynent... Ale wszystko wskazuje na to, że w następnym odcinku będzie wielka bitwa. Czyżby Jaime miał zabić jakiegoś smoka? 

Fajna scena rozmowy Jona z Daenerys, w której doradcy, Davos i Tyrion, ratują swoich szefów :D 

Robię się coraz ciekawszy co będzie dalej, bo zwiastuny sięgają tylko do owej bitwy i tego, jak Jon coś odwala za Murem. 

Mi się nie podobało. Karzeł opowiada takie smuty, że aż mnie zęby rozbolały, Denerys uważa się za queen universe, a jest taką idiotką, że przegrywa na każdym froncie, do tego ta królowa Dorne wypadła z gry a była w miarę ciekawa, a jakby tego było mało, to OTRULI BABKĘ! ;_; Ostatnia postać która mnie interesowała, mam nadzieję, że wyrzyga to wino i wróci do gry.

Czyli tak, jak myślałem. Ciekaw jestem, czyj to będzie pomysł. 

A swoją drogą, skąd wziąłby się Jorah w tej ekipie? :D (Nie wspominając o tym, że cały ten wątek z jego uleczeniem przez Sama był wyjątkowo głupi). 

Między Daenerys i Jonem nie ma żadnej chemii. Chyba że to będzie całkowicie ustawione małżeństwo i na ślubie też oboje będą mieli miny srających borsuków.

Flota Eurona, to chyba jakiś varp drive posiada. Spalił frotę Oberynów, wpadł do Kings Landing poszpanować a potem varpnął się na drugą stronę Westeros by sfajczyć łódki Robakowi. Nice! 

Parafrazując komika: “Jakbyśmy mieli taką flotę, to sami byśmy sobie te wojnę wygrali.” Przegięcie.

Reszta odcinka w porządku. Zamykają wątki (Olana) więc grande finale się zbliża.

 

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Daenerys to tak na prawdę ciotka  Jona! Jak można się żenić z ciotką? Chociaż właściwie w dzisiejszych czasach? A poza tym kto bogatemu zabroni?

Wreszcie odcinek, który oglądało się z przyjemnością. Najbardziej spodobało mi się spotkanie Jona i Deanerys. Zresztą, dialogi w tym odcinku były jakoś wyjątkowo udane.

Chociaż nie podoba mi się to, że Lannisterowie dobrze sobie radzą. Niby to lepiej dla historii, żeby był z nich jakikolwiek rywal, ale za bardzo nie lubię tych bohaterów.

A w Winterfell szykuje nam się zjazd rodzinny.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dany i Jon wyszli moim zdaniem bardzo udanie, jak para młodych ludzi (przecież oni w książkach są przed dwudziestką, a w filmach niewiele po), którzy chcieli się pokazać jako twardzi władcy (praktycznie od pierwszych minut mamy przepychankę klękaj-pomóż z white walkers), a których ostatecznie musieli ratować dyplomatyczni pomocnicy. I choć spodziewałam się więcej po ich rozmowie (było drętwo i nużąco!) to wierzę bez zastrzeżeń, że tak by ona wyglądała.

Daenerys – patos, patos, patos. Słabo mi się zrobiło, jak ją oglądałam. Przy niej Jon Snow wyszedł na normalną, pełnokrwistą, interesującą postać.

Jak ja żałuję, że do roli Cersei nie zaangażowano lepszej aktorki!

Moją ulubioną rodziną był chyba House Tyrell. Uwielbiałam królową Margaery, to właściwie jedyna śmierć, po której zrobiło mi się autentycznie przykro. A teraz jeszcze Olenna? Nie no, bez jaj!

Cersei – Reszta Świata 2:0

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ocho – widzieliśmy zwłoki Olenny? Nie. Ja nadal wierzę! ;_;

Może ożyje, to w Westeros ostatnio modne.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

MrBrightside – obawiam się niestety, że tej nadziei zostanie nam do przyszłego poniedziałku. ;(

Jak ja żałuję, że do roli Cersei nie zaangażowano lepszej aktorki!

Przecież dobrze gra.

Może ożyje, to w Westeros ostatnio modne.

Będzie tzw. moda zimowa i wszyscy zmarli powstaną. 

Moim zdaniem gra topornie, niemal wyłącznie za pomocą dziwnych grymasów dolnej części twarzy. Czasem jeszcze brwią ruszy.

 

A na temat Daenerys naszła mnie po tym odcinku pewna refleksja. Jak na taką... No nie powiem demokratkę, bo to generalnie nie przystaje do realiów, ale miłośniczkę ludu i jego wyswobodzenia, to cały ten jej entourage jest typowo despotyczny. Jej umiłowanie do tytułów tak samo. Bardziej przypomina egipskich faraonów niż “ludowych” królów. Wiem, że pochodzi z jakiegoś hiper mega rodu, jednak brak dystansu do siebie staje się momentami absurdalny.

Jeśli to ona wygra, to jasno widzę jej przyszłość. ;) Będzie się kąpać we krwi dziewic (które oczywiście będą przeszczęśliwe, że mogą do tego posłużyć, jak już teraz jej żołnierze są przeszczęśliwi, że mogą dla niej zginąć), wyburzy pół miasta, abo wybudować godny jej pałac, a w końcu ogłosi się boginią i każe się czcić. Co miesiąc urządzając pochody na własną część i zabraniając innych demonstracji. A potem, jak się okaże, że lud tak bardzo jej nie kocha i się zdenerwuje, uzna go za opłacanych przez wrogów jej miłościwych rządów zdrajców, każe wyrżnąć, a sama zamknie się w swoim nowym pałacu, gdzie będzie dalej odklejać się od rzeczywistości.

Chów wsobny, nic nie poradzisz :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ktoś z was zwrócił uwagę na mowę ciała w scenach ,,tronowych’’? Kiedyś fajnie ogarnęli analizę scen z Tywinem i Jofferem na youtube. Pewnie są już analizy scen Cersei z Euronem oraz Danki z Jonem.

 

Poprzednim razem, gdy Euron rozmawiał z Cersei, to gdy chciał zrobić krok w górę schodów, Góra zmusił go do zaniechania. Teraz, po prezencie wszedł na lajcie po schodach, stając ,,nad’’ siedzącą Cersei. Niemal ją zasłaniając, rozkładał ręce do wiwatujących mieszczan. Do tego dogryzał Jamiemu. Idealna kreacja Eurona, jako gościa, który ma ogromną siłę przebicia i momentalnie umieszcza się na równi z królową i dowódcą królewskiej straży. (Oczywiście książkowy Euron, tego ekranowego zgwałciłby i zjadł w minutę, ale i tak sztos w porównaniu do 6 sezonu).

No a moment, w którym Jon przestaje się zwracać do Danki ,,per królowo’’, a ta wstaje z tronu i schodzi do niego po schodach idealnie pokazuje, że ona traktuje go jak równego sobie, jak króla. Nie spotkała się jeszcze nigdy z kimś takim. Jej najsilniejszy facet, Drogo, miał zajebistą charyzmę i wysoką pozycję, ale rządził siłą i bezwzględnością. Jon personifikuje cechy, których sama w sobie szuka. Ktoś wyżej pisał, że nie ma między nimi chemii. Spokojnie. Od razu widać, że Dance Jon wpadł w oko. A że akurat w przypadku matki smoków – cyc i pupa są na miejscu, do tego mega potęga, nie wiem jak może to się nie podobać Jonowi. Patrząc na Ygritte, można stwierdzić, że lubi ostre, zwariowane babki, tfu... ciotki. Gdyby od razu coś zaczął podbijać to byłoby to dla niego strasznie ,,out of character’’. On tam przyjechał robić interesy, nawet sam napomyka o podobieństwie swoich akcji do Neda.

 

SPOILER ALERT.

Polecam opowiadanie Martina – ,,Ice dragon’’.

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Trzeba jednak przyznać, że scena z winem była świetna. Aktorka grająca Olennę dystansuje wszystkie młodsze koleżanki z serialu. Niektórym z nich chyba wydaje się, że wystarczy ładnie wyglądać albo jak Cersei nie zmieniać miny przez kilka sezonów.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

A może wytypujmy kto z ważnych bohaterów w tym sezonie zginie bezpowrotnie. Oczywiście Jon się nie liczy bo ma kliniczną przypadłość zmartwychwstawania. Moim skromnym zdaniem zginie Tyrion. Jest to bardzo mało prawdopodobne, ale przez to właśnie całkiem możliwe. 

Cersei z ręki Jaimego. Bo wiecie, przepowiednia mówi, że zabije mały brat, więc na pewno nie zabije Tyrion. :p

Zwiastun następnego odcinka sugeruje, że może się oberwać Littlefingerowi. Bran zobaczy w wizji, kto chciał go zabić, powie Sansa, Sansa powie Brienne, ciach i tyle, jeśli chodzi o sześć sezonów knucia.

 

MOŻLIWE SPOILERY

Piątka aktorów ma podpisane umowy do końca serialu, więc prawdopodobnie dożyją do końca. Ktoś zgadnie, o kogo chodzi? :D

MOŻLIWE SPOILERY

Piątka aktorów ma podpisane umowy do końca serialu, więc prawdopodobnie dożyją do końca. Ktoś zgadnie, o kogo chodzi? :D

Obstawiam, że Deanerys, Jon, Arya, Sansa i Bran :P

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

MOŻLIWE SPOILERY

 

Zamiast Starków, trójka Lannisterów :) Ale wiadomo, to Gra o tron, kontrakty podpisane, bo może trzeba będzie zagrać żywe trupy lub w retrospekcjach.

Ja myślę, że z Daenerys ożeni się Jamie (biedak). I zabije Cersei.

Ja myślę, że z Daenerys ożeni się Jamie (biedak)

Serio? Brzmi bardzo nieprawdopodobnie. 

No właśnie. :)

Ja myślę, że z Daenerys ożeni się Jamie (biedak). I zabije Cersei.

Bardzo nie :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Bu.

Rycerzu, czyżby Gendry znalazł zejście na ląd? :D

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Gendry dalej tą łódką płynie? By się od Eurona szybkiej podróży nauczył. ;)

Gendry to ostatni żyjący ,,Baratheon’’, coś czuję, że go Danka/Jon za zasługi legitymizują tak jak Stannis oferował Jonowi, żeby podtrzymać linię Jeleni.

A co do tego kto zginie, to przecież żadna tajemnica... Od 9 miesięcy w sieci krąży scenariusz całego sezonu. Tak dokładny, że nawet była w nim wzmianka o tym, że Davos będzie chciał opowiedzieć Dance o resurekcji Jona, a ten go uciszy.

Ciekawskim polecam zajrzeć na Reddit, do tematu #freefolk.

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Akurat w książkach to Robb najpewniej sam uznał Jona za Starka, choć nie powiedziane zostało to wprost. Kluczem do rozwiązania tej tajemnicy być gruby Wyman Manderly, wierny Starkom jak pies.

 

Ps. Jak mogłeś przeczytać, kiedy w okolicach tego weekendu dopiero poszła w świat oficjalna wieść o zakończeniu jego pisania?

Kto jest tym tajemniczym jegomościem? Śmierdzi mi to trochę typowym chanowym trollowaniem.

Czyli – nikt nic nie wie, brak twardych dowodów, tylko granie na emocjach i niecierpliwości fanów. Hoax.

Prawdziwe czy nie, pamiętajcie, żeby nie spoilerować, nawet jeśli to spoilery potencjalne :)

A tak na marginesie, to w zasadzie co za sens czytać takie rzeczy?

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ja myślę, że z Daenerys ożeni się Jamie (biedak). I zabije Cersei.

Już prędzej uwierzę, że Jorah się w końcu doskamle względów. Chociaż może to i jest metoda: szukać najmniej prawdopodobnych motywów.

 

Z tej ekspedycji za Mur to na pewno wszyscy nie wrócą, a idą: Jon, Tormund, Ogar, Beric, Thoros, Jorah

Ej, ale Tormunda mogliby zostawić :( W sumie Ogara też lubię, ale Tormunda bardziej. Beric za to od dawna żyje na kredyt, no i Pan Światła mu przeznaczył misję, nie?

 

W ogóle wydaje mi się, że takiego schrzanienia sprawy, jakie udało się Dance i wielkiemu strategowi Tyrionowi to nie było od czasu Robba Starka. Serio, rozproszmy swoje wojsko po całym Westeros, skoro mamy może osłabionego, ale wciąż groźnego przeciwnika. Zdobycie Skały było dla Tyriona ważne tylko dlatego, że tatuś go nie kochał i nie chciał uczynić dziedzicem. Przecież jako były królewski skarbnik wiedział, że Lannisterowie mają długi, a nie słynne złoto i mógł wpaść na to, że najważniejszy (szczególnie przed zimą) jest bogaty Highgarden, a wojska Tyrellów w razie czego same sobie nie poradzą. Sojusz Cersei i Eurona to też nie było jakieś mega zaskoczenie. Niestety, długie picie ma swoje skutki i to już nie jest ten sam Tyrion, który sjafczył flotę Stannisa.

 

 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

No i zauważalny jest nagły brak wzmianek o szpiegach i wywiadzie. Może Varys działa na korzyść Cersei?

Jorah i jego uzdrowienie to najżałośniejszy element sezonu, chyba nawet przebija romans Szarego Ślimaka.

Jorah – król friendzone, jak pięknie napisał Teklak :)

 

Tak, teleportujące się statki Eurona są... teleportujące się. Choć sama forma bitwy razem z opowieścią Tyriona – fajnie :) A Euron coraz bardziej mi się podoba – wredni skurwiele zawsze na propsie.

 

Obstawiam smoka-zombie, wtedy zrobi się interesująco. Chyba, że wyciągną ten róg.

 

I strasznie zabrakło mi na koniec odcinka, jak Jamie odwraca się, stwierdza, że wiemy, czym otruto Wrednego Gnojka i Olena zaczyna się wić.

Za łatwo jej poszło :)

 

Oj, spojrzałem na mapę Westeros, nie powinienem tego robić, bo się robi absurdalnie, warpowo, teleportująco itd itp.

Nie patrzcie na mapę Westeros, po prostu cieszcie się serialem...

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Tormund jest dla mnie komiczny, z tym swoim wiecznym zdziwionym, niekumatym wytrzeszczem. ;)

 

I chyba należę do mniejszości, ale mnie kreacja Eurona za cholerę nie imponuje. Taki “zły” po linii najmniejszego oporu, kabaretowy. O, popatrzcie jaki jestem zły i szalony, właśnie zrobiłem złowieszczo-szaloną minę ze złowieszczo-szalonym uśmiechem!

Gdzie mu tam do Ramsaya...

 

EDIT: A, i pod koniec poprzedniego odcinka, jak było wiadomo, że Jon wybiera się do Daenerys, to pomyślałam sobie – ciekawe, czy on ma jakieś ciuchy oprócz tych zimowych futer. Nie ma. ;)

Mnie bardziej ciekawi, jak przebył te 2-3 tysiące mil z Winterfall do Skały :)

NIe, nie patrz na mapę Westeros...

 

Ale zgodzę się – Ramsey to był wyższy poziom epickiego skurwielstwa.

Ucieszyłem się szczerze z jego końca.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ale rozpierducha była.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Zalth, już po czwartym odcinku?

Tak, moja luba mnie zmusiła. Wrażenia jutro, co by wszyscy obejrzeli. Edit. Jakos wygrzebala odcinek co wyciekł. :/

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

No właśnie widzę, że wyciekł. I mnie też zmusiła. To znaczy nie Twoja luba, ale moja... no... ciekawość. 

Ale czad. :o

Spoilery nie do końca się chyba sprawdzają.

No nie wiem, ja przypadkiem trafiłem na takie szczegółowe, choć do samego końca miałem nadzieję, że jednak potoczy się inaczej :<

 

Spójrz na jasną stronę! Dzięki temu odcinek był jednak niespodzianką ;)

Moim zdaniem jak na razie najlepszy odcinek ;) Szczegółów nie zdradzam z przytoczonego przez Zaltha powodu.

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Jak się podobała scena z Jonem w jaskini? ;)

Gupiaaaa ta scena. Mam wrażenie jakby scenarzyści nie mieli pomysłu jak dalej pchnąć ten wątek. I nagle jednego olśniło: “Wiem! Baba w ciemności traci na oporności! Zabierzmy ich w jakieś romantyczne miejsce!”. Jeszcze tylko buzi, buzi brakowało. A po scenie, kiedy wychodzą z pieczary, moja kobieta oczy jak pięć złotych i ze zdziwieniem: “Czy oni się trzymają za ręce?!”

Znów wczoraj jakaś głupota z teleportacją mi się w oczy rzuciła, ale po scenach walki zapomniałem. Wybaczam. :)

A Littlefinger dostanie wciry. Za takim przeciwnikiem się jeszcze nie mierzył. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A prawda jest taka, że mając nadmiar czasu sam naskrobał te kilka rysunków i potem z miną zbitego psa liczył na to, że się kobieta nie połapie.

O tym samym pomyślałem. :D

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Raport 4/2017 Trzeba było zostać w jaskini

Słowo dnia “Dracarys”. Najsmutniejsza bitwa, jaką widziałem. Klaskałem na napisach. Oczywiście wyłączając teleportację z myślenia.

Kolejny Stark z supermocami wraca. Jest dziwnie, ale tak dobrze dziwnie.

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

Ech, włóczyła się dziewczyna po dzikim wschodzie przez tyle sezonów, zamiast od razu z tej teleportacji skorzystać. 

 

Ale żeby nie było, dobry odcinek.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Zdecydowanie najlepszy odcinek sezonu.

Biedny Jamie utonie, bo nie ma giermka, który by go rozebrał ze zbroi...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Nie, nie najlepszy. Wkurzył mnie dokumentnie. Prawie jak tamten, o ataku w Essoss na Unsullied. To formacja obronna, a pobili ich ludzie ze sztyletami.

Tutaj są skandaliczne błędy montażowe. Dothraki zatrzymują szarżę przed ścianą pawęży, nie ma żadnej taktyki, żadnego dowodzenia armią przecież. Bitwa dla Lannisterów była od początku przegrana, ale tego nie widać. Ot, lata zapalniczka i ktoś tak szaleje na koniach które (sic!) nie boją się ani ognia, ani smoka. Czy tam ktoś spotkał się kiedyś z koniem? Dziękuję. Nie znoszę skrótów. To był skrót.

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

E tam, Dzikowy, trochę przesadzasz. Nikt z tymi dziki ludami wcześniej nie walczył i strategia zeskakiwania z konia na drugą stronę formacji jest, w sumie, niezła. Konie mogły być do smoków przyzwyczajone (bo przecież ciągle je widzą, chyba nikt tam Dothraków nie izoluje). A ogień... nie znam się, ale chyba da się wytrenować konia, żeby nie bał się przeskoczyć ściany ognia, etc? Człowiek też się boi, ale pokonuje strach nie zawsze racjonalny i nie zawsze racjonalnie, także tego.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Płonący Lannisterowie to dobrzy Lannisterowie :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Wczoraj (pardon, przedwczoraj) cały dzień przy koniach. Wytrenować da się, ale w GoT wyszedł DeuSex.

 

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

...strategia zeskakiwania z konia na drugą stronę formacji jest, w sumie, niezła. – Wymyślili ją Indianie.

Wszystko się da wytrenować. Oczywiście Denerys, genialny strateg powiedziała do Dotraków; “Słuchajcie, nie stoczyliśmy jeszcze żadnej bitwy lądowej z udziałem smoków, ale konie mogą się bać ognia. Potrenujecie je trochę.”

Mnie zastanowiła scena, gdzie smok pali kolesia na proch. Ciekawe, ile stopni miał taki płomień?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dothrakowie byli wzorowani na mongołach, a ci lubili przecież rycerstwu dupska do pionu na polu bitwu ustawić. I to mimo, że tez byli obdartusami w skórach. Kto wie jak byśmy dziś wyglądali, gdyby nie udało się ich nam, wraz z Węgrami, zatrzymać około 13 wieku. Choć może rosjanie mają tu co do powiedzenia (styl życia). ;)

Mnie z drugiej strony męczą te ciągłe teleporty. Tyle się już wydarzyło – Euron lata po morzach jak na dobrym koksie, koniokrady cała swoją hordą biegają po Westeros przez nikogo nie zauważeni (w tym sezonie w ogóle istnieje jakikolwiek zwiad albo straż przednia?) a na północy trupy... cały czas idą i dojść nie mogą. Akurat idą tak, że południe się wzajemnie powybija, a one zdażą akurat na finał sezonu. Ot, taka logika.

Jak dla mnie, to bardziej lekka jazda scytyjska tylko bez włóczni (co jest bez sensu). Mongołowie zasypywali wroga gradem strzał, a z filmu wynika, że Dotrakowie jakby nie znali łuku. Temat rzeka.

A co do bezsensownego czekania trupów.

Sezon 1

 

Sezon 7

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

O patrz, tego nie zauważyłem, dzięki. Są przesłanki, ale to gdzieś na reddicie przeczytałem, że trupy właśnie albo obejdą mur (wschodnia strażnica chyba) albo... przejdą dnem morza i wyjdą już za murem.

 

No i widząć namaszczoną minę Brana nie mogę o tym memie zapomnieć. :D

Mi też jakoś Dothrakowie nie przypominają mongołów. Może wskazówką byłoby, jakie ludy obcinają sobie włosy tylko po przegranym pojedynku – był taki motyw w pierwszym sezonie i głowę dałbym sobie uciąć, że wcześniej już o tym słyszałem. 

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Jakieś łuki mieli...

 

Istnieje teoria, że przelezą po zamarzniętej wodzie, po dnie raczej nie, mogloby się rozsypać. Albo rozpuścić.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ja mam podobne odczucia jak Dzikowy. Nie dość, że Dothracy teleportowali się nagle ze Smoczej Skały, to oczywiście nikt ich wcześniej nie zauważył.

Pamiętam też, że w książce była mowa o tym, że ta cepowata broń Dothraków nie przebije pancerzy z Westeros i generalnie jak się spotkają z opancerzonymi formacjami to może być bieda. W serialu, w pierwszym sezonie była też scena jak jeden z ziomków Drogo próbował zaciukać Joraha, ale nie był w stanie przebić jego zbroi.

A teraz nagle Dothrakowie wpadają na mur tarcz i włóczni z okrzykiem YOLO i bez problemu wycinają w pień wojsko Lannisterów, bo ci najwyraźniej noszą zbroje z kartonu.

 

Trochę mnie męczy ta przezajebistość Danki. I mam wrażenie, że twórcom nagle zaczęło się bardzo spieszyć (co jest o tyle zabawne, że w poprzednich sezonach nieraz wciskali straszne dłużyzny).

 

Ale cieszę się, że smok trochę oberwał. I że Bronn przeżył. I Jamie – mam nadzieję – też.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Czuć ten pośpiech, to fakt. A ciekawe to jest o tyle,  że przy tak wysokobudżetowym dziele trudno mi uwierzyć, że scenariusze pisano i obmyślano zaraz przed sezonem – ktoś musiał obliczyć ile czasu będzie potrzeba na utrzymanie tempa i zamknięcie akcji sensownie – co najwyraźniej nie wyszło. 

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Może jakby nie marnowali czasu na nic nie wnoszące sceny, to by się teraz nie musieli spieszyć...

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ciekawym jest, że tak drastycznie skrócili ilość odcinków w tym i kolejnym sezonie. Niby ze względu na rosnące koszty produkcji i nakład pracy, ale już od poprzedniego sezonu widać, że ciągnęli to dłużyznami, żeby jeszcze hype trochę ten wózek popchał.

Jak mogli zranić smoka?! NO JAK?! 

Normalnie foch.

Zgadzam się z kulturalną kobitą Zaltha.

Sam odcinek ok, widać, że Jon i Danka coraz bardziej się lubią (ach, te sceny w jaskini :P). Mnie natomiast zastanawia skąd nagle każdy wie, gdzie wszyscy są? (Wiem, przemiodne zdanie).

Dany przypłynęła do Westeros, gdzieś tam umieściła swe siły, gdzieś posłała wojska – skąd Cersei o tym wszystkim wiedziała?

Bran za to coraz bardziej do dupy się robi.

Za to Arya wymiata!

Co do Brana, to tu się mylisz, Iluzjo. Chłopak(?) za chwilę będzie jak Skynet.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nie no, ja wiem, że on ma być przez to super zajefajnym wymiataczem, ale taki wyzuty z uczuć to mi się nie podoba.

A mnie ciągle zastanawia, co tam w ogóle robi Varys. Bo że Tyrion zajmuje się wymyślaniem wojskowych strategii, które nie mają sensu, to już wiem, ale człowiek, który żył z tego, że wie więcej niż inni?

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Chaos to drabina :)

Mina LF – fantastyczna. Ale, że to były słowa, które on sam powiedział do Varysa to dopiero dziś przeczytałem w analizach.

I układy ciał w spiralki naraz się zaczynają tłumaczyć.

 

Olać teleportację – odcinek wymiótł mnie z butów :)

Jakbym tu jeszcze działał to byście już mieli konkurs na obstawianie, kto i czy zginie.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To ja obstawiam: W najbliższych odcinkach zginie Greyjoyówna i Baelish, a Jamie trafi do niewoli.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Myślę, że Varys zdradzi. To on jest tym, który wie, gdzie wszyscy są.

Baelish nie zginie, coś mi się to zbyt oczywiste wydaje. Przynajmniej nie teraz, pewnie przetrzymają go do ostatniego sezonu. Idealnymi kandydatami na zejście są za to wg. mnie Ogar i jego świta – te wszystkie Dondarriony i Thorosy.

And one day, the dream shall lead the way

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Dondarrion jest zbyt epizodyczny, a dawno nie uciukali nikogo ważnego ;P

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Littlefinger i Varys – dwie zepsute i w tej chwili bezużyteczne postacie. Pierwszy miota się po Winterfell bez większego celu, jak rzep przyczepiony do Sansowego płaszcza, drugi chyba gdzieś swoje ptaszki pogubił i od dłuższego czasu nic konkretnego w serialu nie powiedział – ot, krzywi się tylko na kolejne decyzje Danki.

Jak ma być jakiś zaskakujący zwrot akcji, to Littlefinger lub Varys wezmą w tym udział.

Odnoszę wrażenie, że scenarzystom zostało zbyt wiele postaci i nie bardzo wiedzą, co z nimi zrobić. Albo mają na nie pomysł, ale “na później”, więc te postacie dryfują sobie tracąc w oczach widza. Prawda jest taka, że powieści powstawały długo (albo bardzo długo :P) i Martin miał czas, żeby przemyśleć ustawienie i role tych postaci. Te, które były już nieprzydatne po prostu katrupił – i to jeszcze w momencie, kiedy czytelnik był do nich przywiązany.

 

Serial skręcił z oryginalnej fabuły w ciekawą stronę, jednak widać, że nie było czasu przemyśleć roli wielu bohaterów, tak żeby ich losy splatały się i wpływały na siebie, jak w początkowych sezonach. Postać Littlefingera, swego czasu arcyciekawa, skończyła się gdzieś w momencie zabicia Lysy Arryn – czyli mniej-więcej w tym samym momencie, co w powieści. Od tamtej pory koleś pojawia się to tu, to tam, czasem rzuci jakiś bon mot, czasem nawet uratuje sytuację (bitwa bękartów, czy jak to się tam nazywa), ale ogólnie stracił status faceta, który mistrzowsko manipuluje ludźmi, potrafi niesamowicie zaskoczyć i jest mistrzem zarządzania przez kryzys ;) Varys? Przysporzył Dance sojuszników, ale szpieg z niego od dawna żaden i gdyby teraz zginął, osobiście wcale bym nie żałowała. Postacie, które miały własne wątki – Bran, Arya, Brienne (nudne bo nudne, ale miała jakieś przygody), Tormund, Littlefinger – wszyscy siedzą w Winterfell, zapewne czekając, aż w scenariuszu będzie napisane, że są potrzebni. I za wiele się w tym Winterfell nie działo, przynajmniej do akcji ze sztyletem. Ogar i reszta snują się gdzieś na północ (generalnie w stronę Winterfell :P) Skoro cały serial zmierza do finału to oczywiście trzeba by było ukrócić albo połączyć wątki, ale mam wrażenie, że nie było na to pomysłu. Jest dużo “luźnych”, niewykorzystanych postaci, które stoją z boku i właściwie nie wiadomo, co robią.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Jest dużo “luźnych”, niewykorzystanych postaci, które stoją z boku i właściwie nie wiadomo, co robią. – Jadąc terminologią z MMORPG – czekają na event z Walkersami.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Niektórzy czekają na Godota, a inni na Night Kinga ;)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Słyszałem plotkę, że siódmy sezon miał być ostatnim, ale podzielili go na dwa mniejsze, bo hajs się musi zgadzać. I chyba tu tkwi przyczyna rozwodnienia fabuły, Mirabell, bo czymś tę godzinę odcinka trzeba zapchać, więc nas raczą potworkami w rodzaju miziania cycków Misandrei przez dziesięć minut.

ZDECHŁEM! laugh (OGLĄDAĆ Z GŁOSEM!)

LINK

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Udane :) Dzięki za link.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Hahahaha :D

Oj, padłam i to nie raz :D

Dawaj więcej :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Mam słabość do Margaery. heart

Tylko Ygritte... ;)

W sumie nie mam nic więcej do napisania, to dorzucę memixa:

:)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Rycerzu Janie, nie dodawaj kilku komentarzy pod rząd w krótkim odstępie czasu.

Ale skoro zadałeś to pytanie... :)

Missandei.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Doreah

Talisa Maegyr

Missandei

no i oczywiście Cersei Lannister

Mniej więcej w tej kolejności. 

Margaery ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Margaery i Missandei.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Szkoda, że my nie mamy takiego wyboru... 

Fajnych facetów jakby mało. 

W każdym razie – Gendry dowiosłował, a Littlefinger coś knuje, knut jeden, jeszcze nas zadziwi :D

No i siedmiu wspaniałych rusza za Mur. 

A jak myślicie, z tą ciążą Cersei to podpucha, by Jaime jej nie opuścił? 

Trochę mało się działo. Wątek Jona i ekipy za Murem jest tak naciągany, że aż nie wytrzymiem. Jak w grach RPG, w których autorzy stwierdzili, że scenariusz jest za krótki, to jeszcze się wyprawi głównego bohatera na jakąś długą misję. Fajnie, że Varys i Littlefinger nadal są w grze. Może ten pierwszy jakoś specjalnie się nie wychyla, ale dał znak, że ta wierność wobec Daenerys w sumie stoi pod znakiem zapytania. Zaciekawiła mnie scena z podglądającym Petyrem. A już myślałem, że twórcy poszli na łatwiznę (jakoś specjalnie mnie w tym sezonie by to nie zaskoczyło) i zrobili z niego debila, ale, na szczęście, nie. 

A jak myślicie, z tą ciążą Cersei to podpucha, by Jaime jej nie opuścił? 

Mi się wydaje, że nie, nawet nie myślałem o tym pod takim kątem. Z drugiej strony, jeśli okaże się to prawdą, to byłoby ciekawie, gdyby Cersei udało się urodzić przed śmiercią (gdyż wszystko wskazuje na to, że zginie, mimo że osobiście liczę na to, iż dożyje do końca). 

Zastanawia mnie, czy w tym sezonie pojawi się Daario Naharis, bo nawet go lubiłem. Ale raczej się nie pojawi. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Tak, końcówka była mocno kiczowata. I ta scena w celi, kiedy scenarzyści wielkimi literami krzyczą do widzów: patrzcie, jaka to niedopasowana ekipa, każdy kogoś nienawidzi. 

A wie ktoś co było w tym liściku?

"Robb, I write to you with a heavy heart. Our good king Robert is dead, killed from wounds he took in a boar hunt. Father has been charged with treason. He conspired with Robert’s brothers against my beloved Joffrey and tried to steal his throne. The Lannisters are treating me very well and provide me with every comfort. I beg you: come to King’s Landing, swear fealty to King Joffrey and prevent any strife between the great houses of Lannister and Stark."

Raport 5/2017

Drużyna Pierścienia wyrusza na swój quest

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

Theme siódmego odcinka :D

https://www.youtube.com/watch?v=4Qa__lJvpYY

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Szkoda, że my nie mamy takiego wyboru... 

Ja bym tam też nie odmówiła Margery.

 

Ale że Cersei chce złapać Jamiego na dziecko... 

Właściwie to najbardziej mnie wciąż zastanawia, co te smoki jedzą. Przecież w tym Dragonstone nic praktycznie nie ma, a oni tam żywią i armię, i siebie, i trzy bestie. Zamawiają im karmę z zooplusa?

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Polują na foki. :) Te trzy smoki to pryszcz. Co żre kilkadziesiąt tysięcy Dothraków?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A mnie już intrygi i gierki raczej irytują. Lubiłem Littlefingera na początku historii, kiedy rzeczywiście takich intryg oczekiwałem. Ale w tym momencie z jakiegoś powodu mam już dość knowań. I fakt, że niektórzy mają wątpliwości co do Jona też mnie irytuje. I to, że on w ogóle pominął Winterfell w swojej podróży.

Generalnie to irytujący odcinek był, no.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ale Winterfell nie jest po drodze ze Smoczej Skały do Wschodniej Strażnicy.

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Wiem, że kinematografia rządzi się swoimi prawami, ale to ich łażenie po mrozie bez czegoś na łbie jest mniej realistyczne, niż te wszystkie smoki i lodowe zombiaki. Uszy odpadają od samego patrzenia :P

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

To może głosowanko na najładniejszą kobietę w serialu?

A prawie już zapomniałam, że bez podobnego rankingu trudno się obejść.

 

A co do tych memów, z Sansą przerażoną rodzeństwem – za pewnym internetowym komentarzem chciałam powtórzyć – to przecież ta, która nakarmiła psy swoim mężem. ;)

Nadrobiłam dwa odcinki. Rany, jak oni teraz zapieprzają po tej mapie! Jakieś teleporty mają czy co?

 

Czy ktoś mi objaśni, bo cholerę Daenrys ciągnęła ze sobą armię Dothraki, skoro miała tego plującego ogniem smoka? Myślałam, że może on się ładuje tak raz na dzień, więc najpierw chce armię Lannisterów przestraszyć smokiem, a potem Dothraki zrobią resztę. Ale nie, ten robi pożary na lewo i prawo, już nie patrzy, kto przyjaciel a kto wróg, pali równo jak popadnie. Jak ja się ucieszyłam, kiedy dostał z kuszy! Miałam szczerą nadzieję, że dostanie jeszcze raz. Szkoda. :(

Daenerys tym razem nie zawiodła. Dała motywującą gadkę o równości, biednych i bogatych, a potem kazała żywcem spalić dwóch ludzi. Brawo!

Nawiasem mówiąc, Dothraki to interesująca baza militarna dla przyszłego stabilnego państwa. Myślę, że jeśli Daenerys rzeczywiście chciałaby zaprowadzić w miarę sprawiedliwe, stabilne rządy, to powinna zacząć od wycięcia swojej armii w pień.

Uwaga techniczna:

 

PL: Dothrak – Dothrakowie

ENG: Dothrak – Dothraki

 

Tak, angielski też miewa nieregularne końcówki liczby mnogiej.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Odcinek wyciekł, jakby ktoś nie wiedział :D

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

W sensie, że odc. 6?

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

W sensie, że tak.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Oczywiście nie popieram takiej praktyki, ale... czy wyciekł w jakości HD? :-)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Oczywiście ja również ;). Widziałem wersję 720P, bez napisów.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Z czystej ciekawości, oczywiście, stwierdziłem, że sprawdzę. Widziałem wersję 720x404, czyli trochę słabo :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

SPOILERY 6 ODCINKA

SPOILERY 6 ODCINKA

SPOILERY 6 ODCINKA

 

Trochę nie wiem, co powiedzieć... Niby wiedziałem, co się stanie, ale i tak zrobiło na mnie wrażenie.

Biedny Jorah... Najpierw musiał walczyć scyzorykami ze smoczego szkła, a potem – jak już prawie udało mu się zostać sam na sam z Daenerys – ten laluś z północy znów się pojawił.

A Tormund w końcu się komuś zwierzył. 

O poważniejszych rzeczach może później, bo minie jeszcze parę dni, zanim wszyscy zobaczą. 

No to mocno zaspoilerowałeś ;d Ja, nie spoilerując, jaram się ostatnimi 10 sekundami. Fajny motyw, nie myślałem jakoś o tym. A do teleportów po mapie już niemal przywykłem. 

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

E tam, fajny. Motyw zerżnęli z Warcrafta pełną gębą.

 

Intro z 2009. Spoiler!

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ja, nie spoilerując, jaram się ostatnimi 10 sekundami. Fajny motyw, nie myślałem jakoś o tym.

Dla mnie to było kwestią czasu. Ale nie myślałem, że tak szybko. 

SPOILER

Czekałem, aż któryś zdechnie, nawet sądziłem, że nastąpi to już dawno temu, ale nie sądziłem, że smok przejdzie recykling ;D

SPOILER

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Też pomyślałem o Sindragosie z WoWa, gdy tylko “obiekt” zaczął tonąć pod lodem ;)

Sztukę lotów ponaddźwiękowych stworzenia w Westeros opanowały już do perfekcji (zarówno kruki, jak i smoki).

Niby tak, a nie, niby nie, a jednak.

Mnie się wydaje, że motyw z końcówki odcinka gdzieś już widziałam. Nie pamiętam w tej chwili, gdzie, ale kojarzę obrazek-zapowiedź.

 

EDIT: O, tutaj na przykład.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Beric to dla mnie bardziej paladyn. ;)

A COUNTS świetne! :D

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Tak, dołączenie się Gendryego do drużyny było najbardziej prymitywnie rozegranym wątkiem.

Na sesjach RPG pryszczaci 14latkowie dołączali się z większą klasą.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To już się robi komiczne. Nie wiem na jakiej karmie był ten kruk, którego Gendry wysłał do Dany, ale myślę, że należałoby go przebadać pod kątem dopingu. Nawet sms nie byłby tak szybki.

 

A skojarzenie ostatniej sceny z WoWem jest chyba nieuniknione. Arthas powinien oskarżyć ich o plagiat. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A przy tym wszystkim – jak bardzo ślamazarnie idą white walkers!

Ocho, jakbyś była trupem (w dodatku zamarzniętym), to pewnie też by Ci się specjalnie nie spieszyło :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ale to zamarznięte trupy z misją. :)

 

SPOILER ALERT! :D

 

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Na ogół nie czytam spoilerów... Ale tym razem bardzo się cieszę, że zerknęłam, bo dzięki temu mam jeszcze telewizor.

No jak tak można, no...

JAK?!

Wstrętni scenarzyści!

Czy to to, o czym myślę, ale dowiem się dopiero wieczorem? :) Jupi! ;)

I teraz się pogubiłem w tym, o czym piszecie.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

O szóstym odcinku.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dokładnie. Podłość ludzka nie zna granic!

Ludzka czy inn... nie wiem, jak to odmienić ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Danuta, jako główny i niezastąpiony Mesjasz, to mogłaby mieć w tej blond główce na tyle oleju, żeby sobie jaką zbroję z valyriańskiej stali skołować, kiedy rusza na smoku popylać.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Skoro już większość obejrzała, to może ktoś mi wyjaśni skąd oni (inni) na tym średniowiecznym zadupiu zadupia wzięli łańcuchy okrętowe do wyciągnięcia smoka z jeziora?

Hę?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Z okrętu :)

 

EDIT: A tak w ogóle, to internet to rewelacyjny wynalazek. Gdzie indziej znalazłbym tyle śmiesznych obrazków? :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Wszytko jasne, Euron przelatywał i zgubił.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Raport 6/2017 – Smok niezaklęty w murze.

Szósty odcinek, nazwany przez oglądających “górą absurdu” jest także górą “co tu się odpie**la”.

Podobno ogromny fanserwis w okropnym wydaniu. Zamawiam dwa razy.

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

Oj tam. Ja do tego podchodzę na luzie i olewam głupoty, starając się dobrze bawić. Jedyne co mi bardziej zazgrzytało to Benjen, po raz kolejny w ostatniej chwili wyskakujący z koziej dupy na pomoc.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ja do tego podchodzę na luzie i olewam głupoty, starając się dobrze bawić

To po olaniu głupot cokolwiek zostaje? :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dobra, brak logiki zaczyna być męczący. Odrzutowy Gendry, odrzutowy kruk, odrzutowy smok. Motyw z dragon down (uch, jak ja nie znoszę tych pitbuli przestworzy) trochę to co prawda rekompensuje, ale nie całkiem

I kompletnie nie rozumiem, dlaczego związek Daenerys z Jaimem wydaje wam się nieprawdopodobny. Żywi muszą sprzymierzyć się przeciw martwym, Jaime jest w końcu rozsądny i to zrozumie. Zabije Cersei (jak ta urodzi dziecko, o ile rzeczywiście jest w ciąży), ożeni się z D., dziecko J. i C. będzie następcą tronu, Jon Snow może zostać królewskim gachem. :)

Nikt z was nie zwrócił uwagi na to, że Cersei może stać się ofiarą swojej żądzy zemsty? Mam na myśli jadowity pocałunek dla żmijki. Owszem, wypiła antidotum oraz jest łożysko, ale tak czy siak dzieciak musiał oberwać trutką. IMO początkiem końca szalonej królowej będzie strata kolejnego dziecka.

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

O ile dotychczas tolerowałem wybujałą wyobraźnię scenarzystów i przymykałem oko na teleportacje po świecie i przemieszczanie się w ekspresowym tempie, o tyle szósty odcinek przelał czarę goryczy. Absurd goni absurd, a pojawiające się pod koniec deus ex machiny to już prawdziwa porażka (Daenerys jeszcze jakoś przełknąłem, można się było spodziewać, że ruszy na pomoc Jonowi, ale Benjen wyskakujący z dupy i ratujący bohatera to jakiś dramat). Niezbyt podoba mi się również to w jaką stronę rozwijają Aryę, jakoś takie zachowanie nie pasuje mi do tej bohaterki. Choć przyznam, że wskrzeszony smok zapowiada się ciekawie. 

 

A tak na marginesie – czy też uważacie, że w ostatnim odcinku przez większość czasu nic się nie wydarzyło? :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Belhaju – mnie też nie podoba się rozwój Aryi. Stała się niestety bezmyślnie fanatyczna. A Benjen to dramat. Wyskoczył z dupy i dał konia Jonowi – nie mogli uciec na jednym? Wiem, że to nie wygląda zbyt poważnie, ale, kurde, lepiej to niż dać się załatwić zombiakom. I dlaczego oni w tym mrozie i wietrze chodzą bez czapek???!!!

Berylu – też miałam takie wrażenie. Dałam się ponieść spoilerom, więc coraz bardziej zdziwiona patrzyłam, jak mało czasu zostało na to wszystko. Męskie gadki w podgrupach w zimowym plenerze były mocno przydługawe.

https://www.youtube.com/watch?v=Gw5JyOtxovo

Ten filmik dość rzeczowo wymienia grzeszki D&D.

W skrócie: wolą mimikę od dialogów, wciskają romanse, piszą role pod aktorów, faworyzują aktorów (i tym samym dając im więcej czasu antenowego) ze względu na ich “aktorstwo” – nie zaś przydatność dla samej fabuły. No i lubują się w ubijaniu postaci, których aktorzy im w jakiś sposób podpadli.

No właśnie, gadki o niczym. A potem kruk-sms, bo się nam spieszy. Jakby nie mogli wydłużyć sceny pościgu: Gendry ucieka, by wysłać kruka, a my śledzimy sobie losy naszej wspaniałej kompanii, która ściera się raz po raz z mniejszymi grupkami żywych trupów, to ich unika, by w końcu, po paru dobach, zostać otoczoną. Jakby przeplatało się to z innymi wydarzeniami na południu, to pewnie udałoby się uzyskać sensowne tempo i przekonanie, że minęło trochę czasu.

Ale tempo to jest coś, co wyraźnie przerosło twórców serialu w tym sezonie.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ha! W końcu załapałem mema o medalu za rzut oszczepem :)

Co ciekawe (że tak wrzucę do zobaczenia, może moderatorzy nie zamordują), ktoś przewidział smoka-zombie.

Jednak kocham Teklaka i jego teksty :)

https://naekranie.pl/artykuly/a-tak-sie-skonczy-gra-o-tron

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Nikt z was nie zwrócił uwagi na to, że Cersei może stać się ofiarą swojej żądzy zemsty?

To jest ogólnie świetny pomysł, ale przestałam podejrzewać scenarzystów o taką logikę i zwracanie uwagi na szczegóły.

 

Poza tym Rycerz Jan ma rację, zrobiło się bardzo cukierkowo. Chronią tego Jona za wszelką cenę, zresztą większości bohaterów nic w tej chwili nie grozi. Martin pisząc oryginalną serię nie miał takich skrupułów :P Za dużo osób wróciło zza tego Muru, ot co. 

 

Postać Aryi mnie też się nie podoba. Wcześniej wydawało mi się, że ona nie dała się przerobić ludziom bez twarzy, bo chciała zachować własną tożsamość, zdolność do odczuwania emocji i odróżniania dobra od zła. A teraz głównie chodzi z obłąkanym uśmiechem psychopatki i straszy wszystkich naokoło. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

W związku z obecną myślą przewodnią scenarzystów “akcji, wincyj akcji, po co komu logika, akcja ważna, ale taka akcja, żeby ważne postacie nie ginęły”, to ja już wolę czekać, aż grubas kolejną książkę napisze :P

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Za to pomyślcie, jakich pływaków ma ta kraina.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

A gdyby wszyscy teleportowali się TAK?

To by dopiero było. 

Myślę, że z uśmiercaniem ważnych postaci poczekają do końcówki sezonu. Ja tam nadal opłakuję śmierć Neda i Oberyna.

Wreszcie nadrobiłam i Boże, jakie to było głupie. Arya, która nagle stała się psychopatką. Sansa gra jedną miną i w sumie diabli wiedzą, co ma w głowie (możliwe, że nic). Panowie idący w głęboki mróz bez czapek (piąteczka, ocho) i z mini-plecaczkami – rozumiem, że mają jakąś lokalizację i mogli sobie zaplanować, żeby wziąć kanapeczek tylko na dwa dni? Smok był od dawna do przewidzenia, a romans Dany i Jona jest beznadziejnie napisany. W ogóle Dany gra jedną twarzą we wszystkich scenach i trochę mnie to dziwi, bo widziałam ją w paru innych filmach i nie była aż tak złą aktorką.

I kompletnie nie rozumiem, dlaczego związek Daenerys z Jaimem wydaje wam się nieprawdopodobny. Żywi muszą sprzymierzyć się przeciw martwym, Jaime jest w końcu rozsądny i to zrozumie. Zabije Cersei (jak ta urodzi dziecko, o ile rzeczywiście jest w ciąży), ożeni się z D., dziecko J. i C. będzie następcą tronu, Jon Snow może zostać królewskim gachem. :)

Co co co. Ale skąd w ogóle ten pomysł?

to ja już wolę czekać, aż grubas kolejną książkę napisze :P

Nie sądzę, byśmy byli świadkami tego cudu.

Co co co. Ale skąd w ogóle ten pomysł?

A bo ja wiem? Jakoś tak... z głowy. ;)

O, myślałam, że ominęły mnie jakieś ciekawe teorie fanowskie :D

Myślę jednak, że Dany będzie z Jonem i jakimś magicznym zbiegiem okoliczności dzieci też z tego będą :)

Fanowskie teorie to są tutaj :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ktos mi przypomni, dlaczego Blondi nie może mieć dzieci?

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Coś jej zrobiła wiedźma jak D. była w ciąży z Drogo. Jak dobrze pamiętam.

 

(interfajes strony na komórce jest beznadziejny, chyba ze 3 razy kliknąłem zgłoś zanim udało się edytować)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A skoro przypomniano nam o tym aż dwa razy w tym odcinku, zapewne Jon zaciąży Dany za pierwszym podejściem :P

A skoro przypomniano nam o tym aż dwa razy w tym odcinku, zapewne Jon zaciąży Dany za pierwszym podejściem :P

Tak samo myślę :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Swoją drogą można by zrobić listę filmów, gdzie dwoje bohaterów jest uwikłanych w intrygę, często przez kogoś manipulowani i zamiast pogadać spokojnie i w kilka sekund wszystko wyjaśnić, brną w scenariuszowe koszmarki, żeby tylko masta plan evil villana się nie wydał.

 

Przecież intryga LF jest do rozszyfrowania przez siostry w dwa zdania.

To czego pieprzą od rzeczy?

 

I tak jest w N filmach i serialach.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

To czego pieprzą od rzeczy? – Bo Starkówny nie oglądały tylu seriali i nie czytały tylu powieści.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ale Arya ma w nosie, czy to spisek czy nie. Przeczytała notkę, postanowiła nie uwzględniać okoliczności (bo ona taka twarda, a Sansa to mękoła) i oceniła po swojemu. Raczej nie zmieniłaby poglądu gdyby się dowiedziała, że to LF zaaranżował. Na tym polega jej bezmyślny radykalizm właśnie.

Ale Arya ma w nosie, czy to spisek czy nie. Przeczytała notkę, postanowiła nie uwzględniać okoliczności (bo ona taka twarda, a Sansa to mękoła) i oceniła po swojemu. Raczej nie zmieniłaby poglądu gdyby się dowiedziała, że to LF zaaranżował. Na tym polega jej bezmyślny radykalizm właśnie.

 

Co jednak nie zmienia faktu, że Sansa to najdurniejsza postać w serialu (w książce zresztą też). ;p

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Sansę powinni byli sprzątnąć już w pierwszym sezonie, bo na razie ma tylko +10 do irytowania...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Sansa w książce nie była taka zła, zresztą wszystkie postacie w książce były lepsze.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

A ja całkiem lubię Sansę, choć może widzę potencjał, którego nie ma. Zastanawiałam się nawet, czy ona w tym ostatnim odcinku nie próbuje przechytrzyć LF, odsyłając Brianne – choć pewnie to tylko imperatyw reżyserski nakazujący B. i Jaimiemu się spotkać, bo tego chcą fani.

W ogóle strasznie mi brak takiej sceny, żeby się te wszystkie Starki zebrały i sobie szczerze pogadały i poznały się na nowo. Bo w tym momencie relacja między Sansą i Aryą wróciła do tego, co było w pierwszym sezonie i po wszystkim, co obie przeżyły, to jakiś absurd.

No i Bran. Mógłby wreszcie otworzyć dziób i wyrzucić z siebie jakieś informacje istotniejsze niż “wyglądałaś pięknie, gdy cię gwałcił”.

Jaka Sansa była w książce nie wiem, bo nie czytałam. W pierwszych sezonach mnie wkurzała, ale myślę, że teraz to jedna z rozsądniejszych postaci. Ma tylko taki irytujący sposób mówienia. Kiedyś rzeczywiście była jedną z durniejszych postaci w serialu, teraz jednak konkurencja zdecydowanie urosła w siłę. ;)

A mnie Sansa w książkach irytowała przez cały czas. Z serialem jest o tyle gorzej, że ja nie mogę patrzeć na Sophie Turner ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A mnie Sansa w książ­kach iry­to­wa­ła przez cały czas. Z se­ria­lem jest o tyle go­rzej, że ja nie mogę pa­trzeć na So­phie Tur­ner ;p

Amen ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Mnie Sansa irytowała tylko trochę. Ostatecznie mocno jej się oberwało za bycie głupią gąską. 

 

Zastanawiam się, czy jak już Danka wróci do domu to jej geniusze strategii wpadną na to, co stało się ze smokiem. Albo czy wpadnie na to Jon. Bo mają wszelkie dane, łącznie z tym, że drużynę pierścienia zaatakował niedźwiedź-zombie, zatem da się i ze zwierzętami. Mam jednak cichą nadzieję, że trafi się w tej ferajnie ktoś inteligentny. Bo Bran pewnie już wie, co się stało, ale nie powie.

 

EDIT: właśnie znalazłam.

 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Hahahaha :D Padłam :D

Gra o Tron już nigdy nie będzie taka sama :D

Czemu za dwa lata?

 

Głupia Sansa zlikwidowała ostatnią interesującą mnie postać, więc niniejszym moim ulubionym bohaterem zostaje Night King. Mam nadzieję, że zarżnie ich wszystkich, a zacznie od słodko pierdzącego Aerysa. :)

No ale bez jaj, czym ten smok zionął, że mur sypał się jak rozbite lustro?

W ogóle, to widać, że coraz więcej wątków jest na szybko, bez żadnej finezji i sensu zamykane. A teleport Szarego Ślimaka pod Dragonspit też mistrzowski.

 

Mam wrażenie, że duet D&D nigdy nie czuł historii i kiedy stracili książkowe podwaliny, to robią wszystko, byle było efektownie i niekoniecznie logicznie.

stn, kolejny... Dlaczego, do diabła, lwia część komentujących rozważa część wydarzeń w kontekście znanej nam fizyki? Nieumarły smok dosiadany przez nieumarłego czarnoksiężnika – tak, na pewno plunął zwykłym ogniem i mur się roztopił  od tego...

http://fantazmaty.pl

Jaki teleport? Przecież tak samo szybko przemieścili się Jaime, Bronn i cała reszta.

Fenrirr – dobrze prawisz :)

 

Mnie akurat ucieszyła śmierć LF – nie wnosił już nic do serialu, a jego wielkie intrygi stały się tak małe, że aż żal...

Coraz bardziej wkurza mnie też Bran “Jestem Trójoką Wroną” Stark. Przypomina mi coraz bardziej naczelnika więzienia z Kilera. “Wiem, ale nie powiem”

Fajnie za to poprowadzi wątek Jamiego, ciekawią mnie dalsze losy złotorękiego :)

 

I trzeba czekać aż dwa lata? O żesz... co ja teraz będę robić w poniedziałkowe poranki???

 

Fenrirr, Twoja wola, ale ja buntuje się, kiedy każdą głupotę scenariusza mam tłumaczyć “no tak, magia, fantasy”. 

Najlepiej byłoby, gdyby Martin olał książki (i tak ich nie skończy) i zajął się pisaniem scenariusza do serialu.

Ale przecież on współpracuje z nimi przy scenariuszu. Wszystkie duże sceny są z nim konsultowane, czytałam gdzieś nawet, że zmiany w porównaniu z książkami mają być tylko w pobocznych, mających niewielkie znaczenie wątkach (choć o tym pewnie nigdy się nie przekonamy).

W efekcie czego Gra o tron sięgnęła dna

No bez przesady. To nigdy nie było idealne arcydzieło. Cztery sezony po każdym odcinku na DD wylewano kubeł narzekań, że akcja idzie ślamazarnie, a cała historia robi się nudna. Życie, ludzie zawsze znajdą powód do narzekań.

Ostatni raport: Kazirodztwo, odtajnione sekrety, spiski siostrzane i smok lodowy.

Cóż, podsumowując:

– logiczne głupoty nad wyżyny,

– widowiskowość rangi boskiej,

I mając to na uwadze, jako show i jako serial znów oglądało mi się niesamowicie dobrze. Teleporty też w pewnym momencie przestały mi przeszkadzać, bo doprowadziły do zagęszczenia akcji. Pewnikiem też służyły twórcom, bo ileż to CGI na smoki musiało kosztować.

Moje myśli skierowane ku następnemu sezonowi brzmią mniej więcej tak: “To się tak nie skończy. Bran coś odp****oli, no, Bran coś ewidentnie odp*****oli!.”

Nie wiem, wszystko zdaje się ograne.

stn, to NIE jest głupota scenariusza. To WY, “fani”, sobie ubzduraliście masę błędów scenariusza, mając totalnie gdzieś fakty i to, że to nadal świat fantasy i nie znamy wszystkich praw nim rządzących. Tak, jestem z tych, którzy bardzo nie lubią nielogiczności i tym podobnych i takie wytykam. Ale gros zarzutów stawianych scenarzystom to, wybacz stwierdzenie, głupota komentujących. Parę sezonów temu tak było z Varysem – wszyscy śmieszkowali, że się teleportował, wszyscy mieli jednocześnie w dupie, że wyraźnie było powiedziane, że minęło trochę czasu od poprzedniej sceny. Zabicie smoka? To samo, wszyscy jak jeden mąż twierdzą, że rzucono soplem lodu i od tego bestia zginęła w całkiem efektownym wybuchu. Tak, scenarzyści mają za uszami, ale twórcy takich głupich stwierdzeń mają jeszcze więcej.

http://fantazmaty.pl

Polać Fenrirrowi, bo dobrze gada.

W jednej chwili obraziłeś ogromną rzeszę fanów, bo mają śmiałość drążyć nieścisłości i głupoty scenariusza? Odważne i pyszne to zachowanie.

Nic nie poradzę, że sprowadzenie masy świetnych wątków do “chuj, kurwa, SMOKIIIIIIIIII” mnie po prostu razi. Nie umiem jak Ty zignorować każdego głupiego zagrania i przysłonić je sobie “muzyką i świetnymi CGI”. Chyba największym błędem D&D jest zrobienie ze Stannisa religijnego i zaślepionego żadzą władzy wariata. Co się stało z Littlefingerem, z Varysem, z Tyrionem? Każda postać, która posługiwała się umysłem ponad mieczem sprowadzona została na drugi plan – bo tego szeroka widownia, czyli te Twoje “WY” wymagała. Nie liczy się treść, nie liczy się starannie budowany przez Martina świat – karuzela ma się kręcić... Ważne by światełka błyskały i krew się lała.

Fan nie jest bezmyślnym zobiakiem, który ma przyjmować to, co scenarzyści mu podrzucą.

Zgadzam się z opinią Rycerza. Nie zmienia to faktu, że to nadal świetny serial, do piwa i do pogadania ze znajomymi; szkoda, pierwsze 3 sezony były bardzo dobre.

Ale ty się czepiasz składu chemicznego oddechu zmartwychwstałego smoka, stn :D I to jest przesada, o której mówił Fenrirr, przynajmniej ja to tak odebrałam. I z tym się zgadzam, bo w serialu, w którym można tyle krytykować (co pokazałeś), narzekanie na to, jak dokładnie trupi smok rozwala mur mnie bawi.

A bo ja ciekaw jestem, może to jakaś fajowa substancja paląco-burząca była? Może dało by się co wyekstrahować i jako narkotyk do burdelu Littlefingera sprzedawać? :D

Mnie razi co innego – totalne “hurra” fabularne, jakie od 2 sezonów urządzają sobie D&D.

Kolejka dla Fenrirra także ode mnie. 

 

A wszystkim, którzy narzekają na koniec spisków, przypomnę, że saga nosi tytuł “Pieśń Lodu i Ognia”. Dla mnie to oczywiste, że wszystko musiało doprowadzić do starcia dobra ze złem, jak na “pieśń” przystało. Spiskowanie nadaje się bardziej na czasy pokoju, a nie wojny. Poza tym historia Westeros to głównie pokazy siły, często bezmyślnej i bezwzględnej – widzimy, że wojna Uzurpatora wybuchła z powodu kłamstwa. Może i to kłamstwo było podszyte spiskiem, ale ostatecznie Robert zabił Rheagera młotem, a nie knuciem. Tak samo teraz. Było kilka sezonów politycznych intryg, co doprowadziło do rozdzielenia sił pomiędzy różne strony. 

Poza tym cieszmy się, że Cersei dalej robi swoje. To pozwoli nam się łudzić, że może jeszcze nie wszystko potoczy się oczywistym torem. 

Ha! Mówiłam, że Littlefinger zginie w tym sezonie! Mogłam się kurde o piwo chociaż założyć...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

 

serial = efekty, muzyka, dobre aktorstwo

XD

Ale Jon to mógłby porzucić swoją poważno-bohatersko-cierpiętniczą minę chociaż wtedy, kiedy go kobieta wpuszcza do sypialni :P

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

On nie ma innej. Zresztą ta kobieta też ma tylko jedną. Dobrali się.

To fakt. Ale ona przynajmniej przez wszystkie dotychczasowe sezony nosiła takie stroje, że mogła sobie pozwolić na oszczędność mimiki. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Mirabell – laugh

 

Jamie się WRESZCIE zbiesił – go, boy!

Siostry się dogadały – go, girls!

 

I co teraz? Hm, całe szczęście, że od 1 września 3 sezon Narcos. :)

Ceterari, o śmierci LF było wiadomo co najmniej od listopada, bo przeciek dotyczący tego sezonu był konkretny (i sprawdził się chyba w 100%), nie miałaś się za bardzo o co zakładać. ;)

 

stn, przestań się pogrążać, ja nie mówię o scenariuszu i jego brakach, tylko o tym, do czego się przyczepiłeś z rzeszą sobie podobnych – jest multum elementów, które w GoT będą działać na zasadzie “fantasy, więc można nagiąć rzeczywistość”. I tak, nieumarły smok niszczący mur jest jednym z takich elementów, a pragnę przypomnieć, że o murze wiemy tak naprawdę bardzo niewiele – jak  rozumiem dysponujesz lepszą wiedzą na temat jego właściwości, że jesteś w stanie tak buńczucznie zapewniać, że rozwalenie go przez smoka to kretynizm scenarzystów?

http://fantazmaty.pl

Ale co tak na mnie warczysz, kudłaczu?

Czepiam się wszelkich dziur i bezmyślnych scenek, które zaczynają zalewać ekran.  Wiele rzeczy przemilczałem, jak choćby “charczące” trupy? Magia im struny głosowe też “odgniła”? Uznałem to za konieczne zło, jak odgłosy wybuchów statków kosmicznych w próżni, w serialach sci-fi. Ale ten nieszczęsny niebieski pierd, jakkolwiek epicko wyglądający, to mi chyba do grobowej deski zapamiętasz? Magia nie oznacza “wcisnę co chcę, bo i tak mi uwierzą”. A smoczy ogień, nie ważne jak bardzo magiczny, nie ma takiego ciśnienia, by skute lodem skały kruszyć lepiej niż młot pneumatyczny. A jeśli ma, to wyziew Drogona powiniem wyżłobione rowy w ziemi zostawiać.

Ale ja nie czytam przecieków, po co bym miała to robić?

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Rzucałem wam takie luźne spoilery od dłuższego czasu, żebyście przeczytali sobie ,,Ice Dragona’’ od Martina :D Wiele tłumaczy. A tutaj jako ciekawostka, epicki monolog Bronna z pierwszej wersji scenariusza, który miał wygłosić w drodze do Dragon’s pit, ale ostatecznie nie znalazł się w ostatecznej wersji:

Bronn looks over his shoulder at Jon Snow. ''Handsome lad. Dragon Queen fucking him yet? No? Bet she will be soon. He's what they go for. Him and your brother. Not us. We're never the one they go for. We're the other one.''

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Ziewałem na tym odcinku.

I to będzie na tyle, bo napisałem długi komentarz z bluzgami, a potem wykasowałem.

Poczekam te 2 lata, ale nie wiem czy warto, bo wygląda na to, że scenarzyści grali w te same erpegi.

Edit. Bran to *****, a i dobrze że zaciukali LF, nie pasował do konwencji.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

stn, tak, będę się czepiał, bo najwyraźniej i wiesz, jak zombie głos wydają z siebie. :) Machnijmy też  ręką, że nie przeszkadza ci sam fakt istnienia  chodzących trupów (ciekaw jestem, jak ich wyjaśnisz na gruncie klasycznej fizyki, którą próbujesz zdefiniować zburzenie muru jako nierealne) czy faktu, że po Westeros popierniczał priest, który rzucał czara i wskrzeszał kumpli. A przykłady mogę mnożyć – tak, fantasy ma to do siebie, że pewne rzeczy trzeba przyjmować za niezrozumiały pewnik, dopóki nie zaczyna to przekraczać pewnej trudnej do zdefiniowania granicy.  

http://fantazmaty.pl

Zamierzałem wytknąć kilka mankamentów odcinka, ale na szczęście przeczytałem wcześniejsze komentarze i dzięki Fenrirrowi dowiedziałem się, że po prostu nie rozumiem jak działa fantasy. ;) Zatem, żeby nie wyjść na głupca i tetryka ograniczę się do:

 

SMOKI! HURRA!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Akurat póki świadomości nie da się zdefiniować – czym jest, co za nią odpowiada, to chodzące trupy mogą mieć gdzieś ukryte wytłumaczenie. Szach mat, fantasto. :P

I masz trochę racji w tym, że czepiam się bardziej zjawisk fizycznych, bardziej niż niektórych postaci i wydarzeń. Z jednej strony czytam o śmierci mózgu z niedotlenienia, z drugiej o typie, któremu płyn mózgowo-rdzeniowy tak ścisnął i skompresował mózg (sam płyn wypełnia teraz 90% objętości tej, którą powinna istota szara mózgu), a koleś jest nadal świadomy i więcej – prowadzi normalne życie. Także – życie i jego zdolność adaptacji do zmian w środowisku nie raz nas pewnie jeszcze zaskoczy. I kto wie, może uda się nam kiedyś wskrzesić (”zresetować”) umarłego? ;)

Ale i mogę iść z Tobą na kompromis, nie uważam zburzenia muru za nierealne. Ja się buntuję, bo poszło to – za łatwo, zbyt widowiskowo i liczyłem na co innego (stoi sobie potężny mur już od 7-8 tysięcy lat, a tu nagle jeden martwy smoczek i myk, nie ma). Jak na płytę kartonowo-gipsową zaczniesz pryskać miotaczem ognia też jej nie skruszysz. A jeśli takie Harrenhal nie rozpadło się od smoczego ognia (trzech smoków), to niech z jednego nie robią ubersmoka. Bo jeśli to tak działa, to Cersei miała rację, że śmierć i wskrzeszenie to dla milionów ludzi z Westeros faktycznie poprawa i ulepszenie. :D

Ja tam uważam, że po prostu ta “trudna do zdefiniowania granica” Fenrirra u obu z Was przebiega gdzie indziej i na tym bym skończył, stukając się kuflami piwa. Zwłaszcza, że, mówiąc o granicach, dyskusja momentami oscyluje bardzo blisko argumentów ad personam, które nie mają już wiele wspólnego z cywilizowaną wymianą zdań.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Stn, a szczególnie Fenrirr – ochłońcie trochę. Dyskutujecie o serialu. Wolałbym nie musieć nikogo banować po takiej dyskusji :) Bez przesady z tymi emocjami i przypisywaniem innym głupoty, ze względu na to, że myślą inaczej. Tak, Fenrirr, mówię o Tobie.

 

A co do tematu – moim zdaniem to był najlepszy odcinek tego sezonu (co nie było jakoś szczególnie trudne :)). Cieszy mnie bardzo, że zabili Littlefingera, cieszy mnie, że Sansa i Arya się pogodziły, Arya wygląda na nieco bardziej normalną, a my nie musimy zaprzątać sobie głowy nic nie wnoszącym i niewiele znaczącym wątkiem intrygi w Winterfell. Fajnie, że Jaimie uciekł.

No i wreszcie zmierzamy do konkluzji.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Prawdopodobny ban za karczemną pogawędkę o serialu, gdzie się mordują co 5 minut? Phi. ;)

Ale Bailout ma rację, taka dyskusja to bardziej pod kufel piwa.

 

Mi szkoda tego małego palca, tyle sezonów kombinował, starał się i na koniec odarli go nawet z porządnej śmierci. Ot, złapali szczura w klatkę i zarżnęli. Za te wszystkie machlojki należało mu się zdecydowanie coś więcej. ;)

No i boje się o Nocnego Króla, na północy niedługo będzie takie zagęszczenie bohaterów, że na pewno go ubiją. :<

starał się i na koniec odarli go nawet z porządnej śmierci.

Ja odebrałam to inaczej. Potrzeba było wspólnego wysiłku pani na Winterfell, trójokiego boga i zmieniającego twarze mordercy, by wreszcie go załatwić. Co jak co, ale LF był trudnym graczem :)

Eee tam, śmierć Littlefingera była odpowiednia :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Wątek Smok vs. Mur moim zdaniem został spartolony przez scenarzystów. Rozumiem, iż chcieli aby bieg wydarzeń zmierzał nieuchronnie do walnej bitwy w otwartym polu, ale:

 

  1. Mur był budowany przez tysiące lat, strzeżony przez prawie tysiąc lordów dowódców
  2. Wielokrotnie rzucane były słowa: “Muru strzegą nie tylko kamienie i lód”, czego dowodem był brak możliwości dostania się pod mur przez Benjena Starka
  3. Cały wątek muru, ochrony go przed nieumarłymi, zawirowań na murze, dzikich itd. zamknięty jedną sceną – moim zdaniem skrajnie naiwne.

Nie interesuje mnie czym zionął smok. “Deus ex machina” nigdy mi się nie podoba, lubię widzieć choć odrobinę logiki w zaistniałych zdarzeniach.

Jak już czepiamy się tych smoków:

What about the wildfire :P ?

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Się czepili ognia. Jest magiczny i tyle.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Oj rany, akurat czepianie się, czym zieje smok jest zdaniem dja bez sensu.

Plazmą, kurwać, plazmą zieje i koniec.

 

Natomiast wątek znieszczenia 1000letniego muru – spłycony na maxa.

 

Plazma mnie nie drażni, teleporty drażnią ale lekko.

Natomiast spłycanie wątków, spłaszczanie postaci (Varys, LF itd), naiwność rozwiązań fabularnych do poziomu sesji RPG pryszczatych piętnastolatków – tak, to już drażni.

 

Brann – noż deuxex scenariuszowy do rozwiązywania nieprzemyślanych wątków.

 

Słabo, płytko, choć nie powiem – widowiskowo.

Jako odbiorca głosuję w jeden sposób, więc po prostu dalej będę oglądać legalnie.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Czym by ten smok nie zionął, to jednak wyszło to trochę słabo. Chociaż efektownie :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Yep :)

Knot, ale efektowny. I tak obejrzymy 8

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Chociażby tylko po to, żeby zobaczyć miny Jona i Daenerys, kiedy dowiedzą się o swoim pokrewieństwie :) I o tym, kto faktycznie jest dziedzicem tronu.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Pokrewieństwo nie powinno im tak bardzo przeszkadzać, toż to tradycja u Targaryenów ;)

Co do tronu, to też raczej nie będzie problemu – Jon nie przejawia jakiegoś specjalnego “tronogłodu”. No i lofcia Daenerys, więc tym bardziej ustąpi smoczej królowej ;)

Ja jestem ciekawa czy Bran opanuje Lodowego Smoka :)

 

 

Czekam z niecierpliwością na ostatnie odcinki, chyba zacznę oglądać jeszcze raz od początku wszystko

Obejrzeć obejrzę. Chociaż ja akurat z tych, co narzekają na spadek poziomu scenariusza po czwartym sezonie. Nigdy nie byłam też wielką zwolenniczką wątku Innych i czuję się trochę nieswojo z faktem, że to na nim będzie się teraz skupiać fabuła. :D

Ale mimo wszystko nadal jestem ciekawa, jak się to wszystko zakończy. Postacie Jona, Daenerys i Cersei stały się już na tyle czarno-białe, że w dużej mierze mi zobojętniały, a do tronu są teraz zbyt oczywistymi kandydatami –  przewiduję jakąś heroiczną śmierć dla dwóch pierwszych i ironiczno-tragiczną dla trzeciej (zgodnie z przepowiednią). Za to przede wszystkim liczę na sensowne zamknięcie wątków Sansy, Theona, Ashy/Yary i Jaimego.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Ja w zasadzie mogę podpisać się pod wszystkim, co napisała black_cape. A oglądać i tak będę i to na bieżąco ;)

Moim jedynym życzeniem jest śmierć Tyriona. Amen.

Postacie Jona, Daenerys i Cersei stały się już na tyle czarno-białe, że w dużej mierze mi zobojętniały, a do tronu są teraz zbyt oczywistymi kandydatami –  przewiduję jakąś heroiczną śmierć dla dwóch pierwszych i ironiczno-tragiczną dla trzeciej

Och, tak! Proszę! Cała trójka.

 

EDIT: Chociaż nie wiem, czy Daenerys jest jednoznaczna. Znaczy – ona chyba ma być pozytywną postacią, ale dla mnie jest okropna. Chyba najbardziej irytująca postać w całej historii (Cersei z tym jednym grymasem i Jon z miną obitego spaniela depczą jej po piętach). Reprezentuje coś na wzór moralności Kalego w polityce zagranicznej USA. I te gadki motywacyjne, od których mi się wnętrzności skręcają!

 

Daenerys czarna czy biała? ;) Przypominam, że jeszcze 4 odcinki temu paliła ludzi. Liczę, że Arya zrobi z nią porządek. Tym sztyletem od Littlefingera.

No, właśnie edytowałam poprzedni komentarz. :)

Powinna zginąć choćby z tego powodu, że to będzie najbardziej... dramatyczne. Jon już raz umarł. Czyja śmierć miałaby być bardziej wstrząsająca?

No nie wiem, mną by raczej to nie wstrząsnęło. Raczej byłaby ulga, bo szkoda na jej postać czasu ekranowego. Co się pojawia – ja przewracam oczami i ziewam.

Ale to by było obiektywnie mocne. A na mocne rzeczy liczę. Np. zwycięstwo Cersei. Albo Samwell Tarly na Żelaznym Tronie :D

Premiera odcinka o 3 w nocy, więc tym nie będącym na bieżąco odradzam nieostrożne odwiedzanie tego wątku ;)

Po premierze każdego odcinka wszyscy wchodzą tutaj na własną odpowiedzialność :P

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Preludium przed tym jak pretendenci rzucą się sobie do oczu. I nawet, jak się nie rzucą, wreszcie coś się dzieje. Dramaturgia w porzo.

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

Moim zdaniem bardzo przeciętnie jak na otwarcie sezonu...

Top 10 najnudniejszych odcinków, przejażdżka na smokach spoko i ten krzyk dzieciaka, ale poza tym to niedosyt straszny, i nie wiadomo za bardzo na co teraz czekamy...

Fajna była scena, w której Daenerys rozmawia z Samem.

Spotkanie w zamku Umberów też spoko, tylko... czego oni tam właściwie szukali? I czyżby z Nocnej Straży i dzikich zostało tylko kilkanaście osób?

Tak w ogóle to myślicie, że rzeczywiście zginie tak dużo bohaterów, jak zapowiadają? Tak, powiedzmy, jedna trzecia? 

Oby! Moja lista życzeń zawiera te wszystkie nietykalne dziunie z poprzednich sezonów. ^^

Tak w ogóle to myślicie, że rzeczywiście zginie tak dużo bohaterów, jak zapowiadają?

Mam nadzieję!

W ogóle to dziś rano przeczytałem na wykopie, że Jon zabił Daenerys, a gdzieś indziej przeczytałem, że Sansa otruła Daenerys, i byłem pewny, że będzie grubo, a niestety – nic ciekawego się nie stało :( 

Jeśli z będących w Winterfell ktoś ma umrzeć przed bitwą, to tylko Sansa. Daenerys może zginąć w walce – jedni się ucieszą, a dla drugich takie męczeństwo zmaże jej grzechy (spalenie Tarlych itd.) 

W sumie nie wiem, kto jeszcze miałby ginąć w bitwie. Jaime przeżyje, bo inaczej nie dokończy swoich spraw z siostrą. Arya też – jeśli nie weźmie udziału w zabiciu Cersei, cały jej wątek był stratą czasu. Jon może zginąć, ale skoro to nie pierwszy raz, to nie byłoby takie mocne. Śmierć w boju nie pasuje do Tyriona. Zostają więc tylko płotki: Jorah, Brienne, Beric, Szary Robak, Tormund. 

Stawiam, że zginie większość “obcych” zza morza czy zza Muru, bo jak by wyglądało Westeros z Dothrakami, Nieskalanymi i dzikimi? Wszyscy umrą w bitwie, walcząc za nie swój kraj XD Czyli Szary Robak. Tak samo zginie Tormund, na oczach swojej ukochanej. 

A pozostała trójka (Jorah, Brienne, Beric) pewnie zginie szlachetnie, poświęcając się itd. Szkoda, bo chciałbym zobaczyć, że ważny bohater zginie przypadkiem, może nawet w głupi sposób, bez błysku w oczach, bez dramatycznej muzyki i zwolnionego tempa. 

I jeszcze Theon umrze w walce, żeby się odkupić. 

Ogar musi przetrwać, bo Cleganebowl. 

Kurde, działa wam to zakichane HBO? Zalogować się nie mogę. :(

EDIT: A, już jest. 

Niezła wyliczanka, Fun. Po zakończeniu zobaczymy, ile trafiłeś :)

 

Szczerze mówiąc nie bardzo mam pomysł czego się w tym sezonie spodziewać. Oczywiście, poza scenami bitwy.

 

Szkoda, bo chciałbym zobaczyć, że ważny bohater zginie przypadkiem, może nawet w głupi sposób, bez błysku w oczach, bez dramatycznej muzyki i zwolnionego tempa. 

Jak już napiszę jakąś powieść, to Ci dam znać, bo chętnie właśnie to robiłbym z bohaterami.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dołączę do tych, którzy nie widzieli tego napięcia, które widzieli inni. Odcinek ok, parę fajnych scen na pewno było (Daenerys z Samem, Sam z Jonem, kiedy do Jona chyba wreszcie zaczęło docierać, że Daenerys nie jest taka cudowna, jak mu się wydaje. Mam nadzieję, że czarne chmury się nad nią zbierają, bo to zdecydowanie najbardziej irytująca mnie postać).

Scena z lataniem na smokach tak podobna do tych z “Jak wytresować smoka”, że aż mi się zachciało śmiać i nie mogłam potraktować jej poważnie. Tylko w JWS przynajmniej wiedzieli, że w takich sytuacjach przyda się uprząż i byli na tyle mądrzy, żeby bez niej nie latać.

Kompletnie nie rozumiem komentowania ostatniej sceny jako suspensu wieńczącego odcinek. Gdy gdzieś przeczytałam o sile sceny tego spotkania (w opisie nie sprecyzowano, o spotkanie kogo z kim chodzi) to zaczęłam podejrzewać, że musiało chodzić o kogoś innego. Ale to? No przecież to było tak oczywiste, jak to, że na północy jest śnieg. No, spotkali się. Niespodzianka!

Ale to oczywiście wciąż więcej niż porządny serial, więc z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki.

Rzeczywiście, musieliby już teraz randomowo i taśmowo wybijać bohaterów, żeby kogokolwiek zaskoczyć. I dać nam do zrozumienia, że wszystkie te wątki i tak nie miały sensu, bo śmierć przychodzi po wszystkich (w końcu winter is coming). To by było coś nowego. Przynajmniej w TV.

Ale chyba fani by ich też zamordowali. Tylko lepiej widzów rozczarować, czy wkurzyć?

Zobaczmy. Na razie cieszy mnie, że armie już np. nie okrążają kontynentów w jednej scenie.

Standardowo we wszystkich scenach na północy chłopstwo i szlachta solidarnie odmrażają sobie uszy, żeby dobrze się prezentować na Insta. Nigdy nie przestanie mnie to rozwalać.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Bailout, też zwróciłam na to uwagę ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Toż nie wiecie, że bohaterom hełmy nie są potrzebne?! :D A że przykład idzie z góry... ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Zaraz hełmy, zwykłe czopki, panie, że tak nawiążę do kultowej dyskusji pod pewnym opowiadaniem na konkurs, którego imienia nie powinno się wzywać nadaremno ;)

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

:)

Taaa... “tobie przynajmniej jaja nie odmarzną” mówi postać do łysego gościa bez nakrycia głowy. Tak tam zimno.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Cieszę się, że nie tylko mnie śmieszył brak czapek ;) 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

I po 2 odcinku. Pogadali sobie, pożegnali się, teraz będzie rzeź bohaterów.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Strasznie długa ta cisza przed burzą. Masowe kończenie wątków. Brienne pierwszym kandydatem (w końcu już nie lady, lecz “ser”) do bohaterskiego zgonu w slow motion. Trudy dorastania co niektórych. Armia umarłych przyzwyczaiła nas już do swego idiotycznie wolnego, wręcz lodowcowego tempa i gwałtownych przeskoków, więc szkoda gadać. Generalnie nudy.

Mi się tylko dół pogłębia przez zbieżność tego wszystkiego z początkiem mojej staaarej powieści. Całość na śmietnik. To przerażające, jak wielka jest medialna siła Game of Thrones. Wszystko potem będzie już tylko “kolejną kopią”. Ech.

Ale przynajmniej mam o czym gadać z amerykańskimi klientami. Wszyscy oglądają ;)

Dwa lata czekania, tylko sześć odcinków. W pierwszych dwóch nic się nie stało, przy czym w ogóle drugi odcinek to jakiś talk-show. W trzecim musi zginąć Jon albo Dany, w przeciwnym wypadku moja ocena tego sezonu to 0/10

Moje typy, kto zginie: Nocny Król, Szary Robak, Daenerys, Theon, Beric, Brienne albo Jaime, Tormund, Jorah. Kolejność według malejącego prawdopodobieństwa. Na pewno przeżyje Podrick. I coś musi pierdolnąć z tymi kryptami, bo za dużo o nich mówią. Pytanie: kto zabije Nocnego Króla i dlaczego właśnie Gorąca Bułka?

Lyanna zmartwychwstanie w tych kryptach...

Pamiętacie odcinek Breaking Bad, kiedy cały odcinek łapali muchę? To było westerosowe to.

@Fun

Żaden Stark? Jeśli nie zabiją żadnego Starka, to będzie to mój ostatni sezon z tym serialem! Zabijanie i wskrzeszanie się nie liczy.

Ale tak, też odniosłem wrażenie, że zostaliśmy właśnie przygotowani na śmierć Daenerys tym jakże łopatologicznym, padającym z jej ust wyjaśnieniem, że Jon ma prawo do tronu. Oraz oczywiście tą nieszczęsną jazdą na Falkorze/Fuchurze, czy jak tam te smoki się nazywają. W końcu to już nie Martin. Będzie banał.

Wszystkie wątki są domykane, a wątek prawa do tronu dopiero się klaruje. To będzie oś finałowych odcinków wraz ze starciem z Cersei. W Winterfell umrze ktoś nieistotny – Tormund, Brienne, może Jaime.

Kurde, ale to było nudne. Myślałem, że odcinek już się kończy, a to była dopiero połowa.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nie uważacie, że zrobił się z tego zlot absolwentów?  Już chyba wszyscy są w tym Winterfell. Była nawet impreza przy kominku, gdzie pod koniec zabrakło alkoholu i skończyły się tematy do rozmowy :P

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

@lk

Nie znałem. Aż tak nie drążę “lore” (nie wiem, jak to po naszemu...) GoT. To mimo wszystko tylko serial. Ale mam mieszane uczucia.

Faceless Men ogólnie rzecz biorąc strasznie mnie drażnią swoim istnieniem, a wątek Aryi bym w ogóle wyciął. Taki Dick, ale nie Dick, bo magia, więc wiecie, wyjaśniać nie trzeba. Każdy może być każdym – jeśli mieliby wykorzystać ten motyw byłbym mimo wszystko rozczarowany. W dobrze wymyślonej magii zawsze powinien być jakiś haczyk, a nie super OP i już.

Ponadto te przesłanki mimo wszystko raczej naciągane. Dobrze napisany zwrot akcji powinien być możliwy do przewidzenia przy jako takim  researchu. Choć oczywiście GoT gra w innej lidze – mierząc się z olbrzymią rzeszą zaangażowanych fanów, oglądających klatka po klatce. Każda wskazówka zostaje natychmiast rozłożona na elementy pierwsze i puszczona w YouTube’a. Może autorzy po sytuacji z pochodzeniem Jona (gdzie wszystko było już jasne dużo do przodu), rzeczywiście poszli w coś takiego. Niemniej – chyba odbyłoby się to ze szkodą dla sztuki.

A do tego wszystkiego byłby to olbrzymi kontrast z dość miernym scenariuszem przynajmniej dwóch ostatnich sezonów. Znane są przypadki, gdy teorie fanowskie (rzekomo) wpływały na autorów scenariusza, podsuwając im niegłupie pomysły, ale nie wiem, czy na to nie było za późno w tym wypadku.

No zobaczmy.

Trochę nie rozumiem tych wzmianek o miłości Littlefingera do Lady Stark. To było całkiem wprost opisane w książkach, z tego co pamiętam.

Ja stawiam że na pierwszy ogień pójdzie teraz Mormont, Dondarion i Szary Robak.  Kolejność umierania dowolna ;P 

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Nudne i przegadane, a jednak znajduje się rzesza osób, którym te dwa pierwsze odcinki bardzo się podobały. Jak dla mnie nie ma kompletnie porównania między sezonami 1-6 a 7 wraz z początkiem 8. Owszem, w tych dobrych sezonach również zdarzały się przegadane odcinki, ale ani nie rzucało się to w oczy, ani nie przeszkadzało. A tutaj zostały raptem 4 do końca serialu i mamy marnotrawstwo czasu antenowego :c

Sam Martin gdzieś się wypowiadał, że żeby zakończyć spokojnie wszystkie wątki jak on ma to w głowie, to serialowcy potrzebowali by jeszcze min kolejne 2-3 sezony, albo nawet drugie tyle. Tymczasem podpisali umowę na 8, przez 6 spokojnie rozwijali wątki, a na koniec jest mocno wyczuwalny rush.

Ciekawe czy jak kiedyś doczekamy się książki, Martin rozwinie w niej alternatywne zakończenie :D

 

W końcu to już nie Martin. Będzie banał.

Niestety podzielam poglądy beryla :/ Jednocześnie zachowuję odrobinę nadziei, że jednak nas zaskoczą.

 

PS. zaskakująco mało muzyki jest jak na razie

 

Ja stawiam że na pierwszy ogień pójdzie teraz Mormont, Dondarion i Szary Robak.

Szary Robak nie może umrzeć, bo jest Murzynem.

Właściwie rozumiem tych, którym ten odcinek się podobał, bo sama lubię takie klimaty – napięcie przed ostatecznym, zbliżenie na bohaterów i takie tam. Tylko tu mnie ten argument nie przekonuje, bo to wszystko zrobiono tak łopatologicznie, natrętnie, nawet prostacko. Znamy relacje, znamy bohaterów właśnie dlatego, że tak dobrze pokazano ich w poprzednich sezonach i niepotrzebne były do tego oczywiste wstawki Brana, jak podczas przesłuchania Jaimego (”The things we do for love” czy jakoś tak), spojrzenia Jaimego, Brienne czy tego wkurzającego rudego typa, którego imienia nie jestem w stanie zapamiętać, piosenki, kominki i inny badziew.

 

Sansa już na sto procent weszła na podium moich ulubionych bohaterek i bohaterów (kto by się spodziewał, jeszcze dwa sezony temu), a jej rozmowę z Daenerys uważam za najlepszy moment tego odcinka. Go girl!

Bitwa za niecałe dwa dni. To jak będzie? Odsiecz z dupy jak w Bitwie Bękartów, Helmowym Jarze i Polach Pelenoru? Czy Tyrion&Sam&Bran odkryją słaby punkt Nocnego Króla niczym w starwarsowych Gwiazdach Śmierci? 

Czy ktoś w ogóle wierzy, że “nasi” mogą przegrać? 

Czy ktoś w ogóle wierzy, że “nasi” mogą przegrać? 

Ja :) Ocalenie Winterfell praktycznie zarzyna wątek nieumarłych. Maszerować przez siedem sezonów i dostać w żyć już po trzech odcinkach? To samobójstwo dla scenarzystów. Widzowie czekali na to tak długo, że teraz tak szybkie zamknięcie tego wątku wkurzy wszystkich.

Choć przyznaję też, że scenariuszowo wiele by uprościło. Zwłaszcza, że po tym zostaną jeszcze tylko trzy odcinki. Tempo będzie musiało więc być zabójcze.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No właśnie moim zdaniem NK zostanie odparty, w następnym odcinku będą żegnać zmarłych i głowić się, co dalej. Potem, w piątym, jakaś gruba akcja – pokonają Cersei nie armią, ale grupką kilku osób, które przedostaną się tymi tunelami, którymi Arya kiedyś uciekła z Czerwonej Twierdzy. W szóstym domknięcie wątków i “nowy ład”, który zapanuje. Nie widzę miejsca na dalsze uganianie się z zombiakami. Za to jest potencjał na parę zwrotów akcji: konflikt Jon-Daenerys, knująca Sansa, może Varys jeszcze coś zrobi w ostatnich podrygach. 

Rzyć ;)

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Król pogni im kota?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Właśnie ja widzę miejsce Fun na to wszystko, dodatkowo podlane sosem zombiaków. Odcinek trzeci pokaże, którą ścieżkę obiorą scenarzyści :) Oby moją, ale tej Twojej też nie skreślam :)

 

Edytka:

Jest też opcja pośrednia. Bohaterowie wygrają pod Winterfell – ale NK tam nie będzie. Zamiast tego w ramach dywersji uda się w inne miejsce, np. ku Królewskiej Przystani ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

niepotrzebne były do tego oczywiste wstawki Brana, jak podczas przesłuchania Jaimego (”The things we do for love” czy jakoś tak)

No co ty gadasz, Ocho! Czemu oczywiste? The things we do for love to słowa Jaimiego, które powiedział, zrzucając Brana w pierwszym sezonie z wieży. Osiem sezonów czekałam, by to znowu usłyszeć! <3 <3 <3

 

 

Winterfell nie ma opcji, żeby przegrać – za dużo ważnych bohaterów – więc też myślę, że NK może być już w drodze do King’s Landing.

 

Grey Worm jest martwy. Nie robi się planów na emeryturę przed ważną bitwą. Jak zaczął gadać o tej plaży to miałam minę “oh honey no” :<

 

I coś musi pierdolnąć z tymi kryptami, bo za dużo o nich mówią

Krypty są bezpieczne. Krypty to najbezpieczniejsze miejsce w Winterfell. Schowaj się w najbezpieczniejszym miejscu – kryptach. W kryptach nic ci nie grozi, tam będziesz bezpieczny.

Jakie to subtelne :D

 

I Ghost się pojawił, dobry piesek <3 <3 <3

Pozostały tylko trzy odcinki. Albo wątek nieumarłych umrze w trzecim, albo szykuje się jakaś niespodzianka w stylu opisanego powyżej ataku Nocnego Króla na Cersei i dopiero tam ostateczne zwycięstwo nad umarlakami. W przegraną bohaterów nie wierzę.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ale skoro Król idzie po Brana, to po co miałby zaglądać do Cersei?

Ten serial to jest już totalny żart, superhero Danerys z mieczem, superhero Jon Snow nie ginie otoczony przez armię pojedynczo atakujących nieumarłych, największy potwór w całym świecie Night King wraz ze swoją hardą hordą daje się podejść małej dziewczynce, która wcześniej miała spory kłopot ze schowaniem się przed trzema na krzyż zdechlakami. Jak ktoś nie wiedział, co to deus ex machina, to już wie.

Nic nie widać.

Ale nie to było najgorsze.

To najgorsze zaczęło się wtedy, jak już wreszcie coś zobaczyłem. Rów Mariański żenady.

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

A mnie się odcinek podobał. Przynajmniej do momentu, w którym Arya wyskakuje znikąd. Potem to już nie ma o czym mówić. Chociaż ludzie padali jak muchy, jakimś cudem śmierć nie dosięgnęła nikogo fabularnie istotnego (a przecież miała być rzeź bohaterów xd). NK wyeliminowany podobnie zgrabnie jak Snoke w SW. Przyznam szczerze, że część mnie nawet uwierzyła w pewnym momencie, iż coś może poważnie jebnąć. Ale oczywiście nie. I krypty – scena Sansy z Tyrionem zapowiadała wybuch fajerwerków, który okazał się niewypałem, bo ostatecznie do niczego przełomowego w nich nie doszło. Miejmy nadzieję, że Martin w książkach lepiej pokieruje historią.

Hasło odcinka:

“You did nothing, Jon Snow”.

(Cytat podpatrzony gdzieś w necie)

 

Scena odcinka:

Znalezione obrazy dla zapytania black screen

 

MVP odcinka:

Fun i Beryl za skuteczne odgadnięcie zamiarów DnD. Dzięki temu nie byłem totalnie zawiedziony.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Melisandre ratowała odcinek jak mogła. Wystrzelona z katapulty Arya zaskakująca, ale co z tego. I co teraz, dopchają Brana do KP żeby zwargował słonia i wessał Cersei przez trąbę?

Bran będzie wargował się w gołębie i tak długo wkurwiał Cersei, aż sama zrzeknie się tronu XD

Moje typy, kto zginie: Nocny Król, Szary Robak, Daenerys, Theon, Beric, Brienne albo Jaime, Tormund, Jorah.

Skuteczność moich trafień 50%. Liczyłem na więcej. Oprócz połowy z wyżej wymienionych, zginęły trzecioplanowe postaci typu Ed czy Mormontówna. Plot armor wszedł za mocno...

Ale i tak emocje były. 

Zewsząd marudzenia że nic nie widać, jakby nie wystarczyło zasłonić dobrze okien i poprawić ustawień obrazu. A gdzieniegdzie miało być ciemno i chaotycznie, by się wczuć w bohaterów. No ale twórcy chyba przecenili widzów... oraz możliwości ich ekranów i żaluzji/zasłon :D

Nie rozumiem też, skąd wielkie zdziwienie, że to koniec wątku NK. Przecież wszystko wskazuje na to, co jest główną osią fabularną serialu (może w książkach będzie inaczej) – walka o władzę. Stąd tytuł, stąd ten tron pojawiający się pod koniec czołówki, by pokazać, dokąd fabuła ostatniego sezonu zmierza. Ale ten różny odbiór wśród publiki wskazuje na to, że jedni szukali w GoT politycznych rozgrywek i personalnych dramatów, a drudzy – typowo baśniowego fantasy, gdzie wszystko kręci się wokół epickiej walki dobra ze złem.

Przyznaję jednak, że na następny odcinek nie czekam już tak bardzo. 

Zastanawiałem się jeszcze, co mnie w Bitwie o Winterfell najbardziej zaskoczyło. I nie wiem. Były emocje, nie było zaskoczeń. Pozostaje mieć nadzieję, że twórcy zostawili najlepsze na koniec. 

„To była taka piękna katastrofa” – jak to rzekł Grek Zorba.

Dobra, przesadzam. To nie była katastrofa. Raczej wybór złych rozwiązań wynikły ze złego zarządzania czasem. Przepaliliśmy dwie godziny na rozmowy i gadania, szykuje się przynajmniej kolejne trzydzieści minut w następnym odcinku. To będzie więc ekstra szybkie pokonanie Cersei. Jeśli dopisze nam szczęście, wrzucą nam jakiś szybki twist, może dwa. Taki szoker w stylu „Danka zdradza Jona”. Bo choć sensu to nie będzie miało, przynajmniej ludzie będą o tym gadać.

Od strony technicznej powinni się wstydzić tylko kierownicy oświetlenia. Przez większość bitwy absolutnie nic nie widziałem – a oglądałem z Amazon Prime z 1080p. Nie sądzę, by VPN i trzyletni monitor miały aż taki wpływ. Mój kolega, właściciel konta, oglądał na IPhone X i dla nie mem z ciemnym ekranem nie był memem – to była rzeczywistość.

Na szczęście jak już pojawiło się światło, widoki były niczego sobie. Te smoki lecące w świetle księżyca. Te płonące barykady. Nocny Król udający Terminatora. No cud malina. Gdyby nie ta ciemność, czuję, że świetnie bym się bawił, patrząc na rzeź Dotraków, bitwę na przedpolach zamku itd. Dawno już przestałem się przejmować taktykami widocznymi na ekranie, więc bzdury takie jak tutaj mi nie przeszkadzają.

Całkiem ciekawe były też sceny wewnątrz, gdy nieumarli wtargnęli lub wyszli z krypt. To mógł byś niezły horror.

A potem fabuła wystawiła swój obrzydły łeb.

Pal licho, że zabito tylko poboczne postacie (nawet jeśli kiedyś były ważne), które widzowie darzyli sentymentem, a oszczędzono ważniejszych graczy. Gorzej, że Jon, który niósł wątek Nocnego Króla od sezonu pierwszego, zrobił niewiele dla jego finalnego pokonania. Że Bran grał w „Raven Simulator 2019”. Że Arya zadała zabójczy cios, skacząc znikąd niczym shinobi z Naruto. Że sam NK zaliczył tylko jednego zabitego smoka (w poprzednim sezonie) i biednego Theona. Że reszta jego generałów była bezużyteczna. Że Sam, Brienne i reszta mają więcej szczęścia niż postacie graczy w Zewie Cthulhu. I że Najwolniejsza Armia Świata nie poszła dalej niż Winterfell :)

Najsmutniejsze jednak jest to, że twórcy nie widzą w tym nic złego. Obejrzałem po wszystkim dokument „inside episode” i miałem po nim wrażenie, że oglądałem inny serial. Bo ja nie widziałem kulminacji godnej wątku, który ciągnął się od pierwszej minuty pierwszego sezonu. Podobnie nie widziałem foreshadowingu, zapowiadającego zadanie ostatecznego ciosu przez Aryę. Niby wiedzieli o tym od trzech sezonów, ale oprócz zachowania Brana nic tego dla mnie nie zapowiadało. Jedyny inny przytaczany dowód (ten cytat Melisandre: „Zabijesz troje ludzi o brązowych, niebieskich i zielonych oczach” czy jakoś tak) pochodzi z trzeciego sezonu i jest tak ogólny, że można uzasadnić nim niemal wszystko. Czemu D&D to zrobili? W dokumencie powidzieli, że chcieli zerwać z tradycyjnymi motywami heroicznymi. Zabawne, że nie widzieli innych, masowo użytych przez siebie w tej bitwie (choćby plot armor głównych postaci). Nikt też nie oczekiwał, że to Jon/Dany zada ostatni cios. Spokojnie mogła to zrobić Arya. Albo Sam. Ale jeśli główne postacie niosące ten wątek nie skrzyżowały nawet raz miecza z NK – to już jest słabe.

Tak więc Fun i Beryl mieli rację. Czeka nas więc teraz rozprawa z Cersei, której złe plany spowodują większe straty wśród bohaterów niż Armia Nieumarłych.

 

Ale ten różny odbiór wśród publiki wskazuje na to, że jedni szukali w GoT politycznych rozgrywek i personalnych dramatów, a drudzy – typowo baśniowego fantasy, gdzie wszystko kręci się wokół epickiej walki dobra ze złem.

Ja oczekiwałem obydwóch ;) I oba do tej pory się nie wykluczały. I nadal mogłyby się nie wykluczać. Kwestia jedynie odpowiedniego poprowadzenia fabuły :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Przepaliliśmy dwie godziny na rozmowy i gadania, szykuje się przynajmniej kolejne trzydzieści w następnym odcinku.

Trzydzieści godzin gadania w następnym odcinku!

W sumie nie zdziwiłoby mnie to.

 

Chciałbym wierzyć, że misternie budowanego przez 8 sezonów wątku nie sposób zakończyć jednym dźgnięciem nożem i że król powróci, gdy wszyscy będą zajęci wojenką o tron. Ale tak pewnie nie będzie. XD

Trzydzieści godzin gadania w następnym odcinku!

Dammit! Ale możesz mieć rację... XD

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Tak, zabrakło bezpośredniego pojedynku Jona z NK :( 

Ja oczekiwałem obydwóch ;) I oba do tej pory się nie wykluczały. I nadal mogłyby się nie wykluczać. Kwestia jedynie odpowiedniego poprowadzenia fabuły :)

Myślę, że zamysł twórców jest taki, by teraz zmylić czujność i udawać, że zostały tylko dwie strony. A potem plot twist – widziałbym tu pole do popisu dla Sansy. Albo Tyrion&Varys interwerniują, widząc, że szaleństwo Danki dalej rozkwita. A rozkwitać będzie, bo armii mało, dwa smoki żywe, więc czemu by nie spalić wrogów i przy okazji tysięcy niewinnych ludzi? 

Myślę, że zamysł twórców jest taki, by teraz zmylić czujność i udawać, że zostały tylko dwie strony.

Mam nadzieję. Ale zostały im cztery godziny serialu podzielonego między trzy odcinki. Teoretycznie mogą zdążyć, ale boję się zabójczego tempa, które zabije napięcie. W efekcie ów wątek-twist wyjdzie podobnie jak ostatni cios Aryi – wzięty z powietrza, przy minimalnym foreshadowingu, z pominięciem innych ważnych w tej linii fabularnej postaci.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Obejrzałem trzeci odcinek i aż muszę to podsumować – CGI najwyraźniej kosztowało tyle, że wzięli jakiegoś studenta scenariopisarstwa, bo inaczej tego spektaklu debilizmu określić się nie da. :D

http://fantazmaty.pl

Nie rozumiem też, skąd wielkie zdziwienie, że to koniec wątku NK.

Mam wrażenie, że rozczarowanie wynika z tego, że bitwa z NK była o wszystko, o przeżycie, wszyscy spodziewali się pogromu i nie wiadomo było, co z tego wyjdzie. Stawka = super wysoka.

A wojenka z Cersei? Porąbana laska w ciąży i jej równie porąbany piracik. Raz dwa ich rozpykają – ktoś w ogóle w to wątpi? Stawka = meh.

 

No i rozczarowanie, bo to ważne już było, a bitewka z Cersei to będą popłuczyny po tym co mieliśmy wczoraj.

 

A w żadne plot twisty już nie wierzę :D

Zmieniłem ustawienia obrazu w telewizorze, bo zasłony jednak nie są blokują 100% światła i od tamtej pory nie oglądało się źle.

Zaskoczeń brak, chociaż przed odcinkiem obstawiałbym, że to Jon zabije Nocnego Króla. W trakcie stało się jednak oczywiste, że to będzie Arya. Ale że ostatecznie Jon mógł sobie na gościa co najwyżej popatrzeć, to trochę słabo.

Początek walki (pomijając gasnących Dothraków – to było bardzo fajne!) nudny, potem zrobiło się trochę ciekawiej, a na końcu... Cóż. Muszę powiedzieć, że jak dla mnie sceny w których leżący na ziemi bohaterowie ogłuszeni przyglądają się szaleńczej bitwie i ginącym sojusznikom trochę trącą sztampą. Myślę też, że dość dobrze zdawałem sobie sprawę z beznadziejnej sytuacji żywych i nie musiano tego dla mnie podkreślać smutną muzyką zagłuszającą dźwięki i jednocześnie walkami kończącymi się śmiercią w zwolnionym tempie. Nagły przeskok z dziedzińca zamku do komnat i zabawa w skradankę była trochę dziwna i raczej nieszczególnie mi się podobała.

A tak w zasadzie, to dziwi mnie w jaki w ogóle sposób ktokolwiek z żywych to przeżył. Sam czy Brienne musieli powalić po tysiąc nieumarłych na głowę – widzieliśmy ich w takiej sytuacji, że tylko takie rozwiązanie dawałoby im szanse na przeżycie. Do Jona czy Daenerys przeciwnicy doskakiwali niczym do Bruce’a Lee czy Chuka Norrisa – czyli pojedynczo.

Pytania: Co właściwie robił Bran? Uznał, że to dobry moment, żeby sobie polatać? Co robiły dwa ze smoków (ten Jona i ten lodowy) przez pół odcinka, po tym jak obaj panowie wylądowali na ziemi? Czemu Jon postanowił skrzyczeć lodowego smoka? Czy Nocny Król umiał mówić? I czy ktoś wyjaśni mi co to w ogóle ten Nocny Król, po co żył przez wieki na lodowej pustyni tworząc sobie Białych Wędrowców, ożywiając zmarłych i w jakim celu wędrował na południe? Jakim cudem Pan Światła może być tak przewidujący i tak głupi jednocześnie?

 

I taki wniosek na koniec. Bohun mógłby nauczyć się czegoś od Aryi:

https://youtu.be/8Ujt1pb8Zjo?t=108

 

A tak w ogóle, to jestem zawiedziony, że ostatecznym pojedynkiem będzie ten z jakąś głupią Cersei. W głowie mi się to nie mieści :D

Jon i Daenerys pewnie się pogodzą, ohajtają i będą mieć ślicznie kazirodcze dzieci. A Sansa będzie rządzić północą.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

I czy ktoś wyjaśni mi co to w ogóle ten Nocny Król, po co żył przez wieki na lodowej pustyni tworząc sobie Białych Wędrowców, ożywiając zmarłych i w jakim celu wędrował na południe?

To akurat było wyjaśnione w serialu. 

podkreślać smutną muzyką zagłuszającą dźwięki i jednocześnie walkami kończącymi się śmiercią w zwolnionym tempie

Co chcesz, to jedyny prawilny sposób na umieranie :P

To akurat było wyjaśnione w serialu. 

Tak? Jedyne, co pamiętam, to że driady włożyły mu coś w klatkę piersiową i zrobiły z niego Wielkiego Złego, a on jako etatowy Wielki Zły zapragnął zniszczyć świat. Czy coś takiego.

 

Co chcesz, to jedyny prawilny sposób na umieranie :P

Będę od dzisiaj unikał smutnej muzyki, w takim razie :P

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dobrze, że niedawno kupiłem wypasiony telewizor to i coś tam obejrzałem po grzebaniu w ustawieniach.

Ale ogólnie tragedia. Nawet ni chce mi się wszystkich głupot wypisywać. Niestety efekty nie nadrobiły i nigdy nie nadrobią dziur w głowach scenarzystów.

Szarża konnicy równie efektowna jak debilna. Już lepiej było Dotraków na murach postawić.

Gandal... ekhem... Melisandre robiła co mogła. :P

Strasznie kruchy ten Nocny Król. Jeden cios kozikiem w bebech i cała misterna kampania w pi... ach. Już taki Mormont dostał  przynajmniej solidny łomot zanim mu się bohatersko zeszło w ramionach swojej friendzonowej królowej.

Bran ogąldał ten odcinek już wcześniej i spokojnie czekał na zakończenie. Tylko popkornu mu podrzucić.

Brie, Jaimie i Paderick znależli spota z szybkim respawnem i przez półgodziny bili expa na low level mobach. :D

I te zwoooolnienia... /faceplam.

 

P.S. Duch żyje, znaleźli go w 18 sekunudzie spota do 4 odcinka. :D

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nie wiem skąd u mnie takie naiwne oczekiwanie, ale oglądając filmy/seriale liczę na jakąś logikę zapominając, że – no przecież! – TO FANTASTYKA. A w takim razie każda bzdura i głupota jest okej, jeżeli jest tylko efektowna. Tak przynajmniej dowiedziałem się czytając komentarze w internecie i podejrzewam, że tak też uważali scenarzyści odcinka. Najlepszym przykładem jest pierwsza szarża Dothraków.

Generalnie podpisuję się pod tym co napisał NoWhereMan (jakieś 10 komentarzy wyżej) zwłaszcza pod:

Najsmutniejsze jednak jest to, że twórcy nie widzą w tym nic złego. Obejrzałem po wszystkim dokument „inside episode” i miałem po nim wrażenie, że oglądałem inny serial. Bo ja nie widziałem kulminacji godnej wątku, który ciągnął się od pierwszej minuty pierwszego sezonu.

Pomijając nawet czy taktyka dowódców miała jakikolwiek sens, to sama bitwa (a więc w zasadzie cały odcinek) jest bardzo średnia. Mało widać, bardzo dużo zamieszania, w większości bez mocnych scen czy zwrotów akcji. Bitwa bękartów była nieporównywalnie lepsza, nie wspominając już o najlepszej z najlepszych czyli bitwie pod Czarnym Nurtem z drugiego (?) sezonu. Mieliśmy wprawdzie kilka ciekawszych momentów typu pojedynek smoków czy jeden na jeden olbrzyma z dziewczynką, która była ewidentnie za mało przytulana przez rodziców, ale po wielkim szumie wokół tego odcinka liczyłem na znacznie więcej. Za dużo przeciągania, za mało mięska...

 

Bronię za to motywu Aryi jako pogromcy NK. Fakt, mogła to zrobić bardziej epicko, NK mógł najpierw zmierzyć się z Jonem, ale generalnie nie rozumiem oburzenia. Przecież Arya jako jedna z niewielu postaci, rzeczywiście sumiennie expiła przez te siedem sezonów. Gdyby NK został pokonany przez Jona/Dankę to odcinek byłby już kompletną sztampą. I tak motywy:  1) wystarczy zabić Niebieskiego Saurona, to wszyscy źli umrą oraz 2) na-szczęście-on-musi-samodzielnie*-pokonać-Brana**-więc-zastawimy-pułapkę były wystarczająco oklepane.

Podsumowując 6/10.

 

*po ch*j?

**no po ch*j!?!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Bronię za to motywu Aryi jako pogromcy NK. Fakt, mogła to zrobić bardziej epicko, NK mógł najpierw zmierzyć się z Jonem, ale generalnie nie rozumiem oburzenia

A kto się oburza? :P

 

Zgadzam się, że bitwa średnia. Poprzednie były lepsze. Ale w poprzednich po obu stronach walczyli żywi ludzie, najczęściej obserwowaliśmy losy zarówno jednych jak i drugich. A tu? Apokalipsa zombie przeniesiona do świata fantasy.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

A kto się oburza? :P

Ach, to było tak generalnie, bo akurat wracałem z wycieczki po komentarzach m.in. na filmwebie i przeczytałem masę marudzenia, że nie można tak robić i jedynym słusznym zabójcą NK mógł być tylko Jon. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Bronię za to motywu Aryi jako pogromcy NK. Fakt, mogła to zrobić bardziej epicko, NK mógł najpierw zmierzyć się z Jonem, ale generalnie nie rozumiem oburzenia.

Ja spróbuję to wytłumaczyć, czemu tak się dzieje. Nie w kontrze do Twojego komentarza, Elanarze, ale ogólnie jak analiza zjawiska. Bo ja i moi znajomi czujemy niedosyt przez fakt, że w ten a nie inny sposób Arya zabiła NK :) Użyję do tego przykładów z LOTRa, bo moim zdaniem najpełniej oddaje, o co chodzi.

Zaczynając od tezy – D&D źle zdekonstruowali zakończenie wątku Jona i NK. Przyświecał im słuszny cel: “nie iść w sztampę”. Tylko że walcząc z tą sztampą, zapomnieli, co właśnie czyni taki motyw fabularnym skutecznym. I przez to pominięcie spowodowali taką burzę, która uderzyła w miłą postać Aryi.

A tym elementem jest powiązanie postaci z danym wątkiem. Zżywamy się z losami bohatera, a ich niebagatelną częścią jest jego/jej motywacja, przeżycia oraz trudności, jakie pokonuje na drodze do zwycięstwa (lub porażki). Taki Frodo i reszta Drużyny Pierścienia – ich motywacją jest pokonanie Saurona. Szybko jednak Frodo i Sam ruszają inną drogą. Oni nie będą, jak Aragorn, Gimli czy Legolas, walczyć zbrojnie z wojskami Mordoru. Wprost przeciwnie, będą unikać armii złego lorda, by zakraść się do Góry Przeznaczenia. Ich los zaczyna wyglądać inaczej niż pozostałych. To nie nauka walki mieczem, to nie charyzmatyczne przemowy, ale zmagania z samym sobą i kuszeniem Jedynego Pierścienia. Wkrótce dołącza do nich Gollum – obraz istoty zniszczonej przez moc artefaktu, pragnący go ponad wszystko, a przez to mocno powiązany z tym samym wątkiem.

To właśnie to zmaganie staje się trudnością na ich drodze. Kiedy Aragorn gromadzi sojuszników do wielkiej bitwy, kiedy Gimli i Legolas przełamują niechęć między sobą (i w rezultacie pomiędzy swymi rasami) w celu pokonania wrogów, Frodo musi odpierać szepty Jedynego Pierścienia i nie poddać się woli zła. Kiedy kulminacją dziejów pozostałych jest wielka bitwa, nasza trójka swój „quest” kończy na szczycie Góry Przeznaczenia, gdzie niszczą zły przedmiot.

I teraz przenieśmy to na GoT. Jon i Arya podążyli różnymi drogami. Kiedy ona trenowała jako asasynka, on zdobywał kolejne szlify jako dowódca. Kiedy ona poznawała sekrety zabijania ludzi, on dowiadywał się coraz więcej o NK i jego nieumarłej hordzie. Kiedy wreszcie Aryi przyświecał cel zemsty na sprawcach krzywd Starków oraz późniejsza odbudowa rodu, Jona – nawet gdy jednoczył Północ jako król – interesowało jedynie przetrwanie ludzkości jako takiej. W to imię podawał rękę wrogom i budował sojusze. Wrogiem Aryi stali się krzywdziciele jej rodu (i też jej samej) uosobieni w wymawianej co noc litanii. Dla Jona to NK był wrogiem numer jeden, którego musiał pokonać.

I teraz wracając do LOTRa. Wyobraź sobie, że do trudzącego się Frodo, Sama i Golluma tuż przed wejściem na górę, desantują się z orłów Gimli, Legolas oraz Aragorn.

– Spokojnie Frodo, dość twych cierpień, zostaw to nam! – mówią. I siekąc orków na lewo i prawo, wchodzą na szczyt Góry Przeznaczenia, by zniszczyć Jedyny Pierścień.

W tym momencie zadawałbym sobie pytanie: „po co oglądałem Froda i Sama?” Przecież to oni się trudzili, by dojść do tej góry. Przecież to Frodo, nie Aragorn, opierał się szeptom pierścienia. Jasne, odwalili kawał dobrej roboty, przynieśli artefakt do Mordoru. Ale to nie był ich cel. Oni mieli go zniszczyć, nie Aragorn, Legolas i Gimli. Tamci mieli nawet zupełnie inne zadanie!

I tutaj jest właśnie sedno problemu. Związałem się z Frodem/Samem/Gollumem emocjonalnie. Rozumiałem ich motywację, widziałem poświęcenia na drodze do osiągnięcia celu. I nagle, na samym końcu, gdy Góra Przeznaczenia była tuż-tuż, Aragorn i pozostali im to wszystko ukradli. Oni wszak nie zasłużyli na wykonanie tego „questa”. Oni cierpieli i znosili inne trudy, by osiągnąć swoje cele. Nawet je wypełnili, obronili wszak Minas Tirith. Tak nie wolno – ja, jako „Frodo”, czuję się oszukany przez los/autora/cokolwiek innego.

I teraz przenieśmy to na GoT. Nikt, absolutnie nikt nie zakwestionował, gdy Arya zabiła ród Freyów. W końcu była tam, gdy działo się Czerwone Wesele. Nikt też nie miałby za złe, gdyby z jej ręki zginęła Cersei – w końcu była i przy egzekucji swego ojca. Kiedy zabiła w Essos tego Gwardzistę Królewskiego, którego imienia nie pomnę, kibicowałem jej. Brała odwet za swoje krzywdy, za swego nauczyciela, a w imię „expienia” dała się oślepić i wywieźć poza Westeros do Ludzi Bez Twarzy.

Ale NK? Co on jej zrobił? Co on dla niej znaczy? To tylko wróg, którego wskazał Jon. To jej brat, nie Arya, dokonywał poświęceń, dał się zaszlachtować, odrzucił koronę Północy dla pokonania swego nemesis. Kiedy więc Arya bez pomocy Jona pokonuje go, czuję się jako widz oszukany. Po co te cierpienia Jona, po co patrzeć na jego losy, skoro cel osiąga ktoś inny. Ktoś, dla kogo to wszystko to ledwo cel poboczny (bo przecież tyle imion w litanii do wykreślenia, a NK w niej nie wymienia).

To jest właśnie coś, czego nie skumali D&D. Związali mnie emocjonalnie z Jonem, pokazali jego drogę do celi, a potem, tuż przed metą, mu go zabrali. Nie zrozumieli tej mechaniki przywiązania do postaci.

Czy mogli jednak jakoś odwrócić tę kliszę, by nie wejść w sztampę? Naturalnie! Przecież LOTR robi dokładnie tak samo. To nie Frodo wrzuca Jedyny Pierścień do wulkany. Przecież nasz poczciwy Hobbit w ostatnim momencie poddaje się woli Saurona. Sytuację „ratuje” Gollum, który rzuca się odzyskać „skarb” i w szamotaninie spada razem z artefaktem. To nie siła woli Froda ocaliła Śródziemie – ta zawiodła w ostatnim, decydującym momencie. To akt dobroci/łaski Froda z początku wyprawy (gdy darował życie Gollumowi) i pożądanie wywoływane przez zło.

Jeśli więc D&D nie chcieli iść w sztampę, mieli sporo możliwości, by powiązać Jona z NK. Mogliby zrobić pojedynek, a ten, poświęcając się, dałby Aryi szansę trafienia. Nawet nie musiałaby to być Arya – przecież Bran jest mocniej powiązany z wątkiem Białych Wędrowców, to jego chce dorwać Armia Nieumarłych. Ale on w decydującej chwili gra w symulator kruków. Jedyne, co go ratuje, to danie Aryi sztyletu i granie wszechwiedzącego, choć to też nie rozwiązuje wszystkich problemów. A gdyby tak ostatni cios zadał Sam? Goździk? Tyle możliwości, tyle postaci powiązanych z NK!

Ale nie, Arya solowała (to jest ważne – gdyby była jedną z wielu walczących w tym momencie, nikt by na to nie patrzył) go. Postać, którą z tą wojną powiązał dopiero ostatni sezon. I Jon, który w bitwie nic nie osiągnął. Gdyby chociaż tego smoka zabił...

Ufff, rozpisałem się, ale tak ja to widzę. Tak to analizuję. Może źle, może dobrze, ale mnie i moich znajomych ta analiza dobrze opisuje.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Ja lubię takie niestandardowe rozwiązania, chociaż nie da się zaprzeczyć, że NoWhereMan słusznie prawi. Nie będę zresztą ukrywał, że bezużyteczność Jona to według mnie wielka wada tego odcinka.

 

A tak na marginesie – wiecie, co by na mnie zrobiło największe wrażenie i co sprawiłoby, że GoT byłaby w moim rankingu najlepszym serialem w dziejach? Gdyby Nocny Król wygrał i ten odcinek niespodziewanie okazałby się ostatnim.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dobra, nie czytam tego Waszego festiwalu narzekania. Mnie się podobało. Owszem, początkowo ta strategia to rzeczywiście jakby im Waszczykowski układał (jak to napisał Szczerek na FB), kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie użyli smoków na początku, zanim wszyscy się wymieszali, albo po co puścili Dothraki samych, bez wsparcia (chociaż, jak mój mąż stwierdził, w sumie i tak nikt ich nie lubił). Ale sama bitwa – dla mnie zrobiona świetnie. Żadne tam skakanie, efektowne szarże, tylko jatka ciało w ciało. Że czasem trochę przesadzali z sytuacjami bez wyjścia, z których jednak się wyszło? No cóż, film. Mnie tam ciemno nie było (znaczy noc, wiadomo, ciemno, ale widziałam normalnie co się dzieje, a oglądałam nie na wypasionym sprzęcie, tylko z rzutnika na ekranie z rolki.

Arya wyskoczyła znikąd? No przecież wiadomo było, że idzie, odkąd Melisandre powiedziała “blue eyes”. Jakoś sobie zrobiła przejście, zdolna dziewucha. W ogóle to odcinek typu “małe dziewczynki rządzą”. Tylko szkoda, że już w sumie po zombiakach.

NoWhereMan – czyli jak by nie patrzeć, wszystko sprowadza się do tego, że...

 

<chwila napięcia>

 

...mogli zrobić to lepiej. ;) Wiele osób czuje rozczarowanie z tych czy z innych powodów. Szkoda, bo naiwnie spodziewałem się, że ósmy sezon będzie naprawdę epicki.

 

(chociaż, jak mój mąż stwierdził, w sumie i tak nikt ich nie lubił)

 

Dlatego liczyliśmy, że będzie można dłużej napawać się ich klęską. ^^

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

...mogli zrobić to lepiej.

Yup, yup.

Generalnie tak można podsumować nawet najgorsze dzieło :) Ale znacznie większy fun (do tego z pożytkiem dla takiego portalu jak nasz) jest w analizie, co konkretnie zawiodło. Uczmy się na błędach innych ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie użyli smoków na początku

Jeśli mogę służyć wyjaśnieniem – nie mogli użyć smoków dopóki nie wiedzieli, gdzie znajdował się smok NK, bo gdyby NK podleciał do nich i rzucił tym swoim śmiesznym oszczepem i załatwił kolejnego smoka, to by mieli wszyscy przerąbane.

 

Mnie bardziej gryzło to, dlaczego te smoki tyle czasu spędziły na ziemi. To są smoki! Tego się używa do latania.

Kam, tyle to skapoeałam, tylko mnie to nie przekonało. Do konfrontacji i tak by doszło, smoki były 2:1, król by się może wcześniej ujawnił, mogli spróbować coś pokombinować, no i zasiać zamęt w szeregach wroga. Ale nie ma tego złego. Dothraki byli irytujący. :)

Prawilnie przypominam, że Dothraki (czyt. “dotrakaj”, edyta: a jednak wymawiają tę końcówkę “-ki”, myślałem, że zasada jest podobna jak przy mnogiej od rzeczowników kończących się na “-us”, typu “cacti”, “foci” czy “octopi”), to angielska liczba mnoga od Dothrak.

 

Odcinek do bani, już ta telenowela w poprzednim lepsza. Pomijając zupełnie inną konwencję, to w jednym odcinku “Ricka i Morty’ego” potrafi być więcej błyskotliwości, porządnej fabuły i dobrych dialogów, niż w całym sezonie GoT. Resztę napisali inni, głównie NWM.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Podrzucę tutaj komentarz z youtube’a:

The last episode was dark and full of errors

:-)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Doszedłem do przekonania, że jedyny sensowny sposób zabicia NK przez Aryę, to by ona nabrała także i tegoż, po uprzednim przybraniu postaci Brana. Byłoby to na pewno zaskakujące. Choć w takim wypadku zabieg wymagałby niebanalnej werbalnej podbudowy po samym akcie. Ewentualnie kilku śladów przed, kiedy rodzeństwo umawiałoby się ze sobą. Bez dookreślania. Tu ma zagrać szok, że tak poszło.

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

To byłoby niezłe. Przynajmniej Bran wreszcie na coś by się nadał. Albo jestem tak impregnowana na tego typu metafizyczne motywy, albo Bran wydaje mi się jedną z najbardziej bezużytecznych postaci serialu. To odczucie jest wzmocnione też przez przekaz, jaki to on potężny i niezbędny. A w ostatnim odcinku już przeszedł sam siebie w bezużyteczności.

 

Zastanawiam się też, czy teraz Jaime nie wróci na stronę Cersei. W poprzednim odcinku przecież powiedział, że dotąd kierowała nim lojalność, a teraz chodzi o coś ważniejszego – przeżycie. No więc przeżył, to może teraz wróci rodzinna lojalność. Chyba by mnie szlag trafił.

 

 

Słuchajcie, bo mam taką zagwozdkę. Książki czytałem dawno, ale głowę bym dał, że był tam jeszcze wątek jednego lub dwóch młodych pretendentów do tronu z rodu, bodajże, Targaryenów, którzy brnęli przez Essos niewiele szybciej niż armia lodozombiaczy. Pamiętam, że ten wątek był kompletnie pominięty w serialu, ale teraz jak przeglądam fabułę i listę postaci z książek, też nie mogę tego nigdzie znaleźć. Czy mi się to wszystko przyśniło?

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

W książkach jest rzekomy Aegon (sam jest przekonany, że jest synem Rhaegara, prawdopodobnie jest jednak z rodu Blackfyre).  Pierwotny plan Illyrio i Varysa był taki, żeby ożenić go z Daenerys, kiedy ta zdobyła Nieskalanych, połączyć ich siły i razem ruszyć na Westeros. Ale że Dance zaczęło odwalać, to młody sam na czele Złotej Kompanii pożeglował do Westeros. W książkach dotarł tam znacznie szybciej przed Danką i obecnie zajął już chyba Koniec Burzy, podczas gdy siły Danki ciągle tkwią w oblężonym Astaporze bodajże. 

No właśnie też się wreszcie do tego dogrzebałem. To jest całkiem fajny wątek i ten koleżka mógłby narobić jeszcze sporo zamieszania w finale, szkoda, że go wywalili z serialu.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Mógłby i pewnie narobi. Zwłaszcza narobi pod górkę Daenerys, bo wszyscy potencjalni sojusznicy z Westeros którzy mogliby ją poprzeć pewnie poprą/już poparli Aegona. Są szanse, że dzieciak usiądzie na tronie, ale raczej za długo się tam nie utrzyma. Btw.  Jon Connington, który był namiestnikiem króla, ponoć wywiózł Aegona za może a potem go wychował, został w zasadzie połączony w serialu z Jorahem. I tak cały motyw z szarą łuszczycą w rzeczywistości pochodzi z wątku Conningtona, a nie Joraha.

Plus postać Aegona pokazuje jeszcze dobitniej, jak debilnym zadaniem było nazwanie w serialu Jona Snow imieniem Aegon. W sensie, w takiej sytuacji Rhaegar nazwałby dwójkę swoich synów tak samo xD 

NWM, bardzo dobrze to rozpisałeś. Szkoda, że Jon nie powalczył albo że chociaż umarłego smoka nie zabił (właściwie to co on chciał na koniec, podłożyć się mu, podda?).

Oby twórcy dalej nie szli złą drogą, bo jeszcze skończy się na tym, że Jon zabije Cersei. Cersei może zabić któryś z jej braci albo Arya, inaczej dostaniemy kolejne rozwiązanie “z dupy”. 

 

A w książkach jest jeszcze wiele stron konfliktu – nie zapominajmy o wciąż żywym Stannisie. 

I tak, jak Arnubis podał przykład szarej łuszczycy, to ja ostatnio przypomniałem sobie, że pasztet z Freyów też przecież był, choć to nie Arya go zrobiła. 

Sporo takich poprzekładanych motywów jest. Np. Złota Kompania o której pisałem, którą w serialu ściąga Euron, a nie Aegon (inna sprawa że Euron nawet nie przypomina książkowego). Tylko że Złota Kompania służąca Aegonowi ma masę sensu, w przypadku Eurona to tylko najemnicy. No i inna sprawa, że ja to tylko oglądałem pierwszy sezon, a tak to czytam mniej więcej co się w serialu dzieje, więc pewnie masy takich rzeczy nie mogę wyłapać :D 

Oby twórcy dalej nie szli złą drogą, bo jeszcze skończy się na tym, że Jon zabije Cersei.

Spokojnie, Arya wszystkim się zajmie...

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Arya wszystkim się zajmie...

Tego się obawiam. Przekozaczenie żadnej postaci nie robi dobrze.

Cersei jest na jej liście, więc czysto teoretycznie akurat w tym wypadku byłoby to pewnie logiczne. Chociaż po wyskoku na NK niezbyt rozsądne.

 Co to w ogóle była za “Wieczna zima” skoro nawet na południe nie doszła? Ot armia zombiaków doszła maksymalnie do Winterfell położonego cholernie daleko na północ, Cersei nie kiwnęła palcem, bo i po co? Cała otoczka z 7 sezonu, w której spotykali się wszyscy na arenie z zombiakiem w worku, aby nakłonić ją do pomocy – bezsensu. Cała wyprawa po umarlaka za Mur i utrata smoka – bezsensu (abstrahując, że pomysł jego porwania był od początku idiotyczny :D).

Oba ostatnie sezony to nieprzerwany ciąg nielogiczności :c

Ojoj, chyba nie mam już nic do dodania. Świetnie podsumowaliście moje wewnętrzne checheszki. Ale! Ja w momencie szarży konnicy miałem taki chwilowy neon w głowie “czy ktoś może mi przypomnieć, dlaczego bitwę z niewidocznym niezwyciężonym wrogiem zaczynamy od frontalnej szarży lekkiej konnicy?” i natychmiastowe olśnienie “przecież to już nie GoT, to tylko klon Avengers”. I już oglądało mi się dużo przyjemniej, bo wyłączyłem oczekiwania intelektualne i skupiłem się na dobrej zabawie. A ta szarża wyglądała przecież naprawdę ładnie! (ale o co chodziło? czy to miało być jakieś fanowskie mrugnięcie okiem do odbicia Osgiliath czy po prostu znudzili im się Dothrakowie?).

Choć wszystkie wspomniane przez Was głupoty nadal gryzły mnie w potylicę, to obejrzałem na luzaku, zrobiłem w trakcie kanapkę i w ogóle czysty ubaw.

Ale co do wątków: dla mnie od początku to było tak, że małe ludziki grają sobie w grę o tron, a tymczasem zło nadciąga. Zło z dużej litery, Zło odwieczne i niedbające o ludzkie sprawy. I to ono jest osią wydarzeń, od tego wątku wszystko się zaczyna. Było dla mnie oczywiste, że najpierw będą te wszystkie intrygi, a potem wszystko trafi szlag, bo cóż ludzkie knowania o taką pierdołę, jaką jest jakiś tam tron, znaczą wobec zagłady. Lecz nie. Nie tutaj. Nie przeboleję, że tak to zostało rozegrane. I tych czekających nas 30 godzin gadania ;)

Ech.

Wyszło na to że Azorem jest Arya a Nissą Nissą został Beric. :D

Dość trafnie i należycie złośliwie internety nazwały überninję wściekłym goblinem wyskakującym z tyłka Theona. Zresztą sami D&D stwierdzili, że zabójstwo NK nie należało się Jonowi, bo zawsze miał być bohaterem i chcieli wywołać wielkie WOW. Takie typowe tandeciarskie i zaskakujące – zrobili to z pełną premedytacją. Paskudnie słaby odcinek.

To co, obstawiamy kto się w nowym i szczęśliwym zakończeniu ze sobą pożeni i będzie miał więcej bękartów? ;)

Dość trafnie i należycie złośliwie internety nazwały überninję wściekłym goblinem wyskakującym z tyłka Theona.

Z drugiej strony mamy doszukiwanie się sensu i przemyśleń w ewidentnych błędach narracyjnych też potrafi rozbawić. Ktoś niedawno u znajomego wrzucił ten rysunek, gdzie cztery kruki niosą Aryę, a kilka osób już pisało: “no właśnie, o tym mówię, Bran nie był bezużyteczny” XD

To co, obstawiamy kto się w nowym i szczęśliwym zakończeniu ze sobą pożeni i będzie miał więcej bękartów? ;)

Mam dziwne wrażenie, że w imię szokowania twórcy zaserwują nam trochę głupich nieprzemyślanych śmierci. Jeszcze się okaże, że rolą Jona w ostatnim sezonie będzie krycie się przed ogniem smoka-licza oraz śmierć w absurdalnej sytuacji. Podobnie jak Danki. Oczywiście wszystko w imię odwrócenia schematu bohatera i zaskoczenia publiki ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Będzie kiepsko, jak Cersei wykończy więcej postaci (albo wykończy ważniejsze) niż Nocny Król i armia nieumarłych. A na to się zanosi.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Myślę, że ważniejsze postaci – Jon i Daenerys – wykończą się same, przez swoje wady: Jon przez głupotę i honor, Danka przez głupotę i arogancję. I liczę, że wtedy wejdzie Sansa, cała na biało.

Uczyła się przecież od najlepszych – przede wszystkim od Littlefingera i Cersei, ale też od Ramseya i Tyriona. Wie, jak myślą dobrzy ludzie pokroju Jona czy swojego ojca; wie też, jak myślą ci najgorsi. Arya powiedziała, że Sansa jest najmądrzejszą osobą, jaką zna – na co pewnie wielu widzów parsknęło śmiechem. Ale moim zdaniem to taka strzelba Czechowa, nieco nieumiejętna, bo wbrew zasadzie “show, don’t tell”: nie pokazali wyjątkowej mądrości Sansy, tylko o niej powiedzieli. Sansa wyśmiała też Tyriona, który dotychczas uchodził za najinteligentniejszego. 

Co prawda chwilowo została z niczym, bo kiedy Danka walczyła, ona chowała się w kryptach. Ludzie północy przekonają się do Danki. Ale pamiętajmy, że Sansę łączą więzi rodzinne z Dorzeczem i Dolinną Arrynów – a i Edmure, i Robin mają się w serialu jeszcze pojawić. Moim zdaniem jeśli ktoś ma wnieść jeszcze coś naprawdę ciekawego i zaskakującego, to właśnie Sansa. 

Kto wie, może potajemnie sprzymierzy się z Cersei? A potem ją przechytrzy? 

Mam jeszcze dodatkowy argument na poparcie tezy, że ruda sporo namiesza. Mianowicie, ile postaci w serialu przeszło tak wielką przemianę? Na pewno Arya – no i twórcy to wykorzystali, sezony treningu były po to, by zabić NK. Sansa też przebyła daleką drogę: od dziewczynki zapatrzonej w Joffreya, do bezwzględnej kobiety, która nawet w chwili zagrożenia, nienawidzi Danki-wybawczyni. Po coś to wszystko było. 

I myślę, że we wspaniałej rodzince Starków – wliczam też Brana i Jona – dojdzie do jakichś konfliktów. Oby ciekawych i sensownych. 

A Nisę Nisę nie należało zabić czasem bronią, z którą później miało się iść na króla? W takiej opcji Nisą byłby Littlefinger. :D

Jon przez głupotę i honor, Danka przez głupotę i arogancję. I liczę, że wtedy wejdzie Sansa, cała na biało.

<3 <3 <3

 

 

Generalnie uważam, że żadnych większych plot twistów już nie będzie, chyba że takie jak ten z Aryą – dotyczących tego jak coś się stanie, nie że stanie się w ogóle. Ale to z Sansą byłoby miłe :) 

Uczyła się przecież od najlepszych – przede wszystkim od Littlefingera i Cersei, ale też od Ramseya i Tyriona. Wie, jak myślą dobrzy ludzie pokroju Jona czy swojego ojca; wie też, jak myślą ci najgorsi. Arya powiedziała, że Sansa jest najmądrzejszą osobą, jaką zna – na co pewnie wielu widzów parsknęło śmiechem. Ale moim zdaniem to taka strzelba Czechowa, nieco nieumiejętna, bo wbrew zasadzie “show, don’t tell”: nie pokazali wyjątkowej mądrości Sansy, tylko o niej powiedzieli. Sansa wyśmiała też Tyriona, który dotychczas uchodził za najinteligentniejszego. 

 

To ta sama Sansa, która w 6x09 strzeliła focha na brata kuzyna i nie powiedziała mu o nadciągającej armii z Doliny, przez co zginęło jakieś 10000000 poddanych (stosy trupów miały jakieś 5 metrów wysokości) Jona w Bitwie Bękartów? laugh

8x03 oglądało się świetni z wyłączonym mózgiem. Efektowny, fajne, ładnie nakręcone i emocjonujący. Ale jak człowiek zaczął analizować, to niestety mnóstwo minusów wychodzi na wierz. Gdyby Martin nie żył, to by się w grobie przewracał.

Trudno nie zauważyć, że od kiedy książki się skończyły, to twórcy mają duże trudności z napisaniem historii, która: a) wykorzystałaby potencjał postaci, b) była spójna i logiczna.  Najbardziej cieszy to, że serial nie zaspoileruje książek, bo nie wyobrażam sobie, by Martin poszedł na takie uproszenia.

 

Jeśli nawet w książkach będzie wielka bitwa Westeros vs Zima, to obstawiam, że będzie to nad Tridentem (sen Dany w “Nawałnicy mieczy”, w którym walczy nad Tridentem z “wojskami uzurpatora” w lodowych zbrojach), a zamiast Winterfell będzie Harenhall. To największy zamek w Siedmiu Królestwach zamek, jakby stworzony, żeby pomieścić wiele armii, i co ciekawe, jest w samym środku Westeros, więc wojska z różnych stron mogą się tam dostać bez teleportacji, a Trident leży nieco na północy, skąd powinny zaatakować umarli. W tej części historii, na północy zima powinna być już tak potężna, że nie pozwoli na żadne działania wojenne.

 

Właśnie o potędze tej zimy też już zapomnieli :D w Tańcu ze smokami była tak siarczysta, że Stannis miał problem z przemieszczaniem się na północ, w serialu w sezonie chyba 6 też trochę to uwzględnił. Ale później nagle nie robi na nikim wrażenia :P

To ta sama Sansa, która w 6x09 strzeliła focha na brata kuzyna i nie powiedziała mu o nadciągającej armii z Doliny, przez co zginęło jakieś 10000000 poddanych (stosy trupów miały jakieś 5 metrów wysokości) Jona w Bitwie Bękartów?

Główną siłę armii Jona stanowili dzicy, więc w jakiś sposób opłaciło się przerzedzenie tych, którzy na pewno stanęliby za kuzynem Sansy. Zresztą dopiero w siódmym sezonie Sansa nigdzie nie ucieka. Twórcy coś tam sygnalizują: zabija Littlefingera, potem zadziera nosa przed Danką. Nie byłoby jednak zaskoczenia, gdyby ewidentnie pokazali, że Sansa ma duże... szanse. 

 

Wcześniej pytałem o wynik bitwy o Winterfell. 

Teraz została inna kwestia: kto zasiądzie na Żelaznym Tronie? I czy w ogóle Żelazny Tron przetrwa, czy też zostanie zniszczony? 

Teraz została inna kwestia: kto zasiądzie na Żelaznym Tronie? I czy w ogóle Żelazny Tron przetrwa, czy też zostanie zniszczony? 

Dla mnie to złożona kwestia. Już wcześniej zakładałem kilka scenariuszy, a po ostatnim odcinku, dy scenarzyści otwarcie powiedzieli, że wolą “shock value” nad logiczne ciągnięcie wątków, tym bardziej spodziewam się wszystkiego. I to nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu, jak w przypadku Avengers Endgame.

Co więc obstawiam? Jeśli tron będzie miał przypaść Jonowi, sądzę, że ten go zniszczy – zwłaszcza jeśli zabije Dankę. Ta zaś raczej na nim zasiądzie, o ile śmierć Jona nie wywrze na nią takiego wpływu, że też go rozwali.

A szoker? Jako szokera obstawiam Gendriego. Z Aryą lub Sansą u boku. Logiki niewiele, bo postać w ogóle mało powiązana z wątkiem, ale D&D mogą uznać, że to idealne rozwiązanie. Zwłaszcza dla Aryi ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

a po ostatnim odcinku, dy scenarzyści otwarcie powiedzieli, że wolą “shock value”

Tak powiedzieli? Dla mnie ten odcinek miał co najwyżej “yawn value”. ^^

 

A tak liczyłem, że Denerys skręciła kark, gdy spadła ze smoka. Albo że ją chociaż coś zeżre. :C

Przecież ją zżerają. Wątpliwości czy pukać się dalej z bratankiem.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Chyba już lepiej zapytać tę ośmiornicę od typowania wyników Euro. Jak nic rzucili dwudziestką i dodali jakąś wspierającą wynik ex machinę. Szkoda czasu na zastanawianie się. Obejrzeć i zapomnieć.

Swoją drogą – tyle narzekań, a wszyscy i tak oglądają. Jaki z tego wniosek?

Trudno nie oglądać do końca, jak się poświęciło tyle czasu na poprzednie 7 sezonów, nie? :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Wniosek jeszcze taki, że na wyrobionej uprzednio renomie można dłuuuugo lecieć (w przepaść).

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Wszyscy oglądają, bo czekają na Cleganebowl ;)

Wyciekło parę scen i ponoć jacyś tajscy hakerzy szantażują HBO, że wypuszczą cały odcinek XD

I radzę już uważać, bo natknąłem się na pierwszy spoiler :/

Internet donosi, że krążą już spoilery dotyczące całej fabuły.

I teraz pojawia się dylemat – omijać, czy z uwagi na nieporywającą jakość widowiska w tym sezonie odpuścić dalsze oglądanie i po prostu z ciekawości doczytać? ;)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Te spoilery kuszą coraz mocniej po czwartym odcinku. Na zasadzie “czy na pewno DnD pójdą tam, gdzie myślę”. Oszczędzić sobie bólu oglądania żałosnego szokera za żałosnym szokerem.

Ale do brzegu. Uderzają jednak w “szaloną Dankę”. Cały motyw, by “nie być jak ojciec”, wszystkie opowiadania Selmy’ego, nauka władzy podczas rządów podbitymi miastami w Essos, rozmowa przy winie z Tyrionem (”dwoje dzieci strasznych rodziców”) – wszystko to wylatuje właśnie w kosmos. Daario miał rację – powinna zostać z nim. Westeros to jakieś przeklęte miejsce.

Pewnie po wszystkim Jon też zginie. Albo spali ten cholerny tron i pójdzie tam, gdzie wysłał Ducha. Scena pożegnania z wilkorem zresztą śmierdziała tekstem “sorry, nie ma kasy na CGI”. Choć przynajmniej przynajmniej DnD nie zapomnieli o nim.

Swoją drogą, jak odbieracie brak pokazania reakcji Sansy i Aryi na słowa Jona? Ja do tej pory się zastanawiam, co im po głowie chodzi. Czy Sansa kombinuje, jak posadzić kuzyna na tronie (i stąd to powiedzenie wszystkiego Tyrionowi), czy raczej chce go się pozbyć, bo “nie jest z północy”? Co sobie myśli Arya?

Te zresztą cięcia przy pokazywaniu ważnych reakcji postaci na słowa/wydarzenia to jakaś dziwna moda. Kiedyś robiono to nie za często, tylko dla scen mniej ważnych i od razu pokazywano efekt. Teraz to wygląda jak tania wymówka scenarzystów, by się nie wysilać.

 

Edytka:

Choć może jeszcze będzie czekał nas szoker na koniec. Może jednak to Jon zginie i Danka zostanie królową ;) “Odwrócenie oczekiwań” czy jakoś tak.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Co do Jona, to mam mieszane uczucia. Z jednej strony pasi na ten cały Superduperski Tron, z drugiej idealnie nadaje się też na szlachetnego ziomeczka, co dzielnie ginie w finale, wzruszając gawiedź (oczywiście tę jej część, której nie wkurza jego sławetna “mina zbitego spaniela (TM)”). Jeśli chodzi o Cersei i Daenerys to, mam wrażenie, że przygotowywany jest grunt pod ich upadek, bo coraz bardziej działają pod wpływem emocji (zwłaszcza Danka). Wiadomo, że Clegane, Arya i Jaime też tam nie jadą, żeby zrobić pusty przelot, ale oni do samego tronu nie pretendują. Sansa namiesza, ale czy na miarę głównego stopnia podium? Chyba nie. Czyli, nigdy nie byłem wybitny z matmy, ale wychodzi na to, że królem będzie mości Imp. Pewnie pudło, ale tak se szczelę :P.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Jako że i tak nie oglądam serialu, to przejrzałem krążące spoilery, żeby zobaczyć co tam za bełkot DDki wymyśliły. Spoilery wyciekły przed 4 odcinkiem i całkiem się z nim pokrywają, więc całość wygląda dość legitnie. No cóż, nie chcę za bardzo nic mówić, żeby wam “przyjemności” oglądania serialu nie zepsuć, ale jeśli wszystko się sprawdzi, to finałowe dwa odcinki utrzymują logikę i poziom tego sezonu. 

Nie psuj, nie psuj i resztę proszę o to samo. Założenie jest takie, że omawiamy tu tylko oficjalnie wyemitowane materiały. Ja nawet zapowiedzi na koniec odcinka nie oglądam.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

No cóż, nie chcę za bardzo nic mówić, żeby wam “przyjemności” oglądania serialu nie zepsuć, ale jeśli wszystko się sprawdzi, to finałowe dwa odcinki utrzymują logikę i poziom tego sezonu. 

Więc nawet ciężko cokolwiek przewidywać, bo z obecnym poziomem DnD mogą cały rozwój postaci i wypadków wywalić do kosza, a następnie zrobić grę w krzesła. Którą wygra Bran, tym samym zostając nowym Bogiem-Imperatorem Westeros. Wiecie, “odwrócenie oczekiwań” i te sprawy.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Przed obejrzeniem czwartego odcinka zarzekałem się, że nie chcę znać spoilerów, chcę mieć niespodziankę.

Po 25 minutach poszedłem przeczytać spoilery i nie wiem, czy mi się chce już dwa ostatnie odcinki oglądać.

http://fantazmaty.pl

Po nowym odcinku jeszcze bardziej sensowna wydaje mi się moja teoria, że Sansa namiesza. Wszyscy skoczą sobie do gardeł, pozabijają się, a potem wejdzie ona, zdradzi tego, kto pozostanie do zdradzenia, i siądzie sobie na Żelaznym Tronie. 

Czemu Cersei nie zastrzeliła Denerys z tych wielkich dział, zdolnych zabić smoka i rozwalić statek? Co ona sobie myślała, miała tego pełno na murach. XD

Tró. Też mi to przyszło do głowy. Ale potem zbeształem się za szukanie sensu i zdrowego rozsądku. Poza tym, hej, jak mogłaby wtedy zabić na jej oczach czarnulę i dać Danucie czas na poczucie porządnego smuteczku? No ale to już dorabiam logikę za twórców, w rzeczywistości miało być głupio i wyszło głupio.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Fuck logic. Dopiero co wysłała Bronna na północ, by zabił jej braci (brata), a tu ma jednego czysto na celowniku i zostawia go w spokoju. Ale szkoda gadać. Oczywiście dziwnych romansów ciąg dalszy, gadanie jakoby wątek NK jeszcze powróci też okazało się jałowym siewcą nadziei. Duch tak nieodłączny i ważny w poprzednich sezonach stał się zwykłą dekoracją obrazu. Nothing’s gonna change...

Może w pierwszym zdaniu napiszę: nie piszcie dosłownie nic o spoilerach. Nigdy nie wiecie, co naprowadzi innych na rozwiązanie.

 

Moje wrażenia po odcinku: wydawało mi się, że jestem wielkim fanem niesztampowych i zaskakujących rozwiązań, ale jak zobaczyłem że potężny smok został zabity jakby był niczym przez NIEWIDOCZNĄ Z POWIETRZA FLOTĘ to trochę zwątpiłem.

 

A teraz? Daenerys jest szalona i o ile zapewne poradzi sobie ze zdobyciem miasta, o tyle na tronie nie zasiądzie. Ja tam Jona lubię, bo jest klasycznym, praworządnym dobrym bohaterem, co w tym świecie akurat wyjątkowo przypadło mi do gustu. Więc jeśli miałby on przejąć tron, to bym się cieszył. Problem w tym, że zupełnie nie widzę go godzącego się na to. Ale z całą pewnością nie widzę go popierającego Daenerys po wyrżnięciu miasta. No chyba, że wygra Cersei, ale to byłoby tak beznadziejnie głupie, że odmawiam uwierzenia w taką wersję wydarzeń.

 

Dalsze typy: Aria będzie MVP tej gry i zabije Cersei. Ogar mógłby zmierzyć się z tym, co zrobiono z jego brata, chociaż jakoś nie widzę jego szans w tym starciu :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Mój typ na zakończenie (spoilery na poziomie czwartego odcinka):

 

Po pierwsze: Cersei ginie, wiadomo ;). Kto zabija (Jaime/Arya w masce Qyburna/Robak/ktoś inny), to już loteria. A niechby zrobili, że zabija ją Arya w masce Jaimiego, choćby po to, by przebić głupotę z finału trzeciego odcinka, nawet bym się nie zdziwił teraz :P

 

Po drugie: Jon Snow przez swoją głupotę traci Daenerys. Gdyby nie wygadał się, że jest Targaryenem, nie było by tematu zdrady Varysa, bo nie miałby innych opcji. No i już ją demonizują: jest jak Stalin, który tak zażarcie walczy o pokój, że nie zostaje kamień na kamieniu. Zresztą, zapewne w szale zniszczy stolicę, więc pretekst gotowy. “You Either Die A Hero, Or You Live Long Enough To See Yourself Become The Villain” ;)

Kto zabija (Varys/rozczarowany Tyrion/Jaime, który już jednego szalonego króla Targaryena ma na koncie – to już loteria).

 

Swoją drogą: jak ktokolwiek może widzieć Jona jako przywódcę w tym momencie? Już dwa razy przez jego kretyńskie decyzje będzie tragedia:

– Raz, gdy ugiął kolano przed Daenerys już PO TYM jak obiecała mu pomóc w wojnie z zombiakami. Nie musiał tego robić! Jedyne co osiągnął, to zantagonizował Cersei i doprowadził do wojny.

– Dwa, gdy przyznał się Aryi i Sansie do tego, że jest Targaryenem. Ech. Polityk, który nie umie kłamać kończy jak Ned Stark ;) Zresztą, nawet nie musiał kłamać, wystarczyło, gdyby po prostu nie otwierał ryja! :D Czarno widzę te jego rządy, ale mimo wszystko...

 

Po trzecie: Jon Snow musi rządzić. Wbrew sobie. Po tym jak straci Dany, z poczuciem, że jej śmierć to jego wina. Jon Snow doszedłby do władzy jak Robert Baratheon na początku: po rebelii, i po drodze tracąc ukochanę osobę, tak jak Robert stracił Lyannę. Słodko-gorzkie zatoczenie koła, idealna klamerka.

 

Wątki poboczne: fan service. Potencjalne konfrontacje typu Ogar/Robak vs Góra, Arya/Jaime vs Cersei, Tyrion vs Varys, Tyrion vs Qyburn, Tyrion/Jaime vs Bronn to w sumie loteria, ale ostatnimi laty scenarzyści szli za vox populi. Co im w słupkach sympatii wyjdzie, w tę stronę pójdą :)

 

To tyle. Ciekawe jak bardzo się pomylę ;)

Może w pierwszym zdaniu napiszę: nie piszcie dosłownie nic o spoilerach.

Doprecyzuję, że oczywiście chodziło mi o te nieoficjalne :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Jeszcze sis zastanawiam, jak Bronn wszedł do Winterfell nie niepokojony przez absolutnie nikogo z tą wielką kuszą w ręce i dotarł aż do pokoi gościnnych. O_o

Ty znów podobnie główkujesz, Wrongside, jak ja. Z tym, że w tym przypadku uznałem, że jakby zrobili jakąś przedakcję typu Bronn robi desant z helikoptera i skrada się jak na prawilnego skrytobójcę przystało, to nie byłoby zaskoczenia, kiedy wparuje do komnaty braci. Inna sprawa, że wejście i tak miał na lajcie, w stylu – “no, elo mordy, już jestem z tymi browarami, sorka, że tak długo, ale kolejka w stonce była”.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

– Raz, gdy ugiął kolano przed Daenerys już PO TYM jak obiecała mu pomóc w wojnie z zombiakami. Nie musiał tego robić! Jedyne co osiągnął, to zantagonizował Cersei i doprowadził do wojny.

Przecież wojna była nieunikniona tak czy inaczej. Mobilizował kogo mógł.

 

Zresztą, nie wydaje mi się, by Daenerys była dla Jona czegokolwiek warta, po tym jak spali całe miasto :)

 

Jeszcze sis zastanawiam, jak Bronn wszedł do Winterfell nie niepokojony przez absolutnie nikogo z tą wielką kuszą w ręce i dotarł aż do pokoi gościnnych. O_o

Bo widzicie, taki plotwist: świat Gry o Tron to w rzeczywistości świat gry cRPG i Bronn ma wysokie umiejętności skradania. I, jak to w niektórych grach, przechodzi tuż obok ludzi, ale w lekkim cieniu i dzięki temu jest niewidoczny.

Poza tym podpieram swoją teorię również tym, że ewidentnie korzystają tam z możliwości szybkiej podróży. No i nie noszą czapek, bo one nie dodają nic do obrony.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ziewałem już po 20 minutach, po czym zrobiłem to co Fenrirr i przeczytałem wszystkie spojlery do końca sezonu.

Mam spokój.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A tu BENG, Daenerys i Jon oboje giną i królem zostaje świeżo “zalegalizowany” Gendry :D

Który stwierdza, że nie umie nawet posługiwać się widelcem, więc gdzie mu tam do tronu. Zrzeka się i królem zostaje Tyrion :D

W końcu dwa razy był “hand of the king” więc ma kwalifikacje, no i jest bratem ostatniej królowej, która zginęła wraz z Jaimiem. Poza tym teoretycznie Tyrion nadal jest mężem Sansy, a mariaż z północą = pokój, więc wszyscy przez aklamację stwierdzają “niech będzie” :D

A Varys zostaje jego handem :P

 

Albo jeszcze lepiej: Varys zabija Tyriona, by ten nie zapobiegł zdradzie, potem zabija Daenerys, Cersei zabija Jona, Arya zabija Cersei i królem zostaje Gendry, a Varys jest jego handem :)

Niezły clusterfuck :)

Jeszcze sis zastanawiam, jak Bronn wszedł do Winterfell nie niepokojony przez absolutnie nikogo z tą wielką kuszą w ręce i dotarł aż do pokoi gościnnych. O_o

W internetach była cała wielka dyskusja na ten temat – ostatecznie doszli do tego, że Lewki wcale nie były na zamku w tamtej chwili, ale w karczmie...

Ta scena z Bronnem była strasznie absurdalna. Przeteleportował się ze stolicy, jak gdyby nigdy nic wszedł sobie do Winterfell, pogroził namiestnikowi królowej (!), po czym tak po prostu wyszedł...?

 

Na plus tyle, że po nazbyt epickiej pierwszej połowie sezonu mamy powrót do rozgrywek politycznych (mniejsza, że kolejność chyba powinna być odwrotna), ale naprawdę mogło to wyglądać dużo lepiej. Teoretycznie to zagubienie Daenerys w Westeros jak najbardziej ma sens, śmierć kolejnych smoków jest wymowna i symboliczna, gorzej że odhaczają kolejne punkty wątku na szybko i zagraniami typu “flota Eurona znów zaskoczyła drogowców zwiadowców”. A przecież wystarczyłoby wysłać Aryę solo do Przystani.

Wątek Jaimego w zasadzie w porządku, mam nadzieję, że nie zginie w jakiś przypadkowy sposób przed konfrontacją z Cersei. No i Brienne szkoda.

A Bran dalej siedzi i duma.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

To z Bronnem nie było w Winterfell, tylko w jakiejś karczmie kawałek dalej – polecam obejrzeć jeszcze raz tę scenę ;)

Of all the gin joints... :P

Też dziwne, że w pobliżu nikogo nie było albo że nikt się później o tym nie dowiedział.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

No cóż, to już i dla mnie było trochę za dużo.

 

Scena z Bronnem jakaś kompletnie z dupy. Ja rozumiem, że on w gruncie rzeczy jest cynikiem, ale jednak zdaje się ocalił Jaimego przed jakimś smokiem czy coś i w ogóle był z nim dość zżyty. A teraz przychodzi, macha kuszą i wychodzi.

Potężny smok martwy w 5 sekund. Nie żeby mi żal było, bo one wstrętne, brzydkie i Daenerys je lubi, a to dla mnie wystarczający powód, by nie lubić.

Akurat demonizowania Daenerys bym się nie czepiała, bo od dawna było wiadomo, że ma nierówno pod sufitem. Teraz to po prostu zdecydowali się pokazać wprost.

Tyrion głupieje z sezonu na sezon i to jego jedyny rozwój. Szkoda. A teraz pokazał już szczyt, próbując wziąć Cersei na litość. No bez jaj.

 

I kompletnie nie mam pojęcia, co kombinuje Jaime. Jeszcze odcinek temu najlogiczniejsze wydawało mi się, że wróci na stronę Cersei. Potem ta cała sprawa z Brienne i uznałam, że pewnie jednak przewartościuje życie jeszcze bardziej. A teraz zgłupiałam. Bo gdyby chciał walczyć z Cersei, to przecież nie zostawiłby Brienne z całą tą gadką, co to by dla Cersei nie zrobił. I jeszcze nie wiedząc przecież, czy wróci.

Mimo wszystko – team Jaime. I team Sansa. Też mam wrażenie, że to ona powinna tu namieszać. I też nie mam nic przeciw Jonowi. Lubię pozytywnych bohaterów, mógłby mieć tylko trochę mniej zbolałe spojrzenie.

Jaime jedzie zabić Cersei, tylko chce to zrobić podstępem, więc nie może trąbić  dookoła o swoich prawdziwych zamiarach. Szpiedzy są wszędzie, więc robi to nawet za cenę zranienia Brienne. To jest rycerz, który nie boi się splamić honoru, by ocalić ludzi – przecież na tym polega postać Królobójcy. 

A Sansa właściwie może zdobyć największe poparcie w Westeros, czyli to idealna kandydatka na tron. W serialu nie było o tym mowy tylko dlatego, żeby pod koniec zaskoczyć widzów. Daenerys i Cersei umrą, Jon odmówi. Są jakieś inne sensowne opcje? 

Ale ta scena z zabiciem smoka to jest moim zdaniem największa głupota odcinka.

Leci sobie Daenerys i nie widzi floty? Ale flota jednocześnie ma tak dobry widok, że bez problemu trafia... trzema (?) strzałami w smoka. I oczywiście trafia wszystkimi w tego, na którym ona akurat nie siedzi. A potem Daenerys zamiast, bo ja wiem, okrążyć okręty, leci na wprost. A ludziom Eurona akurat załącza się tryb szturmowca i nie trafiają.

Chyba, że coś przegapiłem :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

:D

 

Nie sądzę, żeby Jaime zabił Cersei, w końcu ona “przy nadziei” i z tego, co pamiętam, to on wie (skoro Tyrion wie, to J. też).

AAALE dla mnie ładną klamrą byłoby, gdyby Jaime jakoś dostał się do zamku, Danka by wkroczyła do miasta, a wtedy Cersei wypowie kultowe “Burn them all” i jednak braciszek ją kilim.

 

Scena z ubiciem smoka beznadziejna.

 

Ech, tęsknię za Baelishem.

Mnie w tych ostatnich sezonach najbardziej brakuje Tyrellów.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Mnie brakuje rozumu i godności tworców, którzy odwalają jakieś nielogiczne mambo jambo i myślą, że robią dobrą robotę.

przeważnie tak jest że im kolejny sezon to już jest słabszy sezon :/ 

Brakuje nie tylko Tyrellów.

Cała epicka rozgrywka między rodami sprowadzona została do jakiejś intelektualnej sadzawki duetu D&D po której śmiga Euron ze swoją magiczną flotą. Po prostu facetów to przerosło. Taka jest różnica miedzy pisarzem and scenarzystami. Zero wyobraźni na temat związków przyczynowo skutkowych i skali konfliktu. Wyszło na to, że każdy z wielkich rodów miał słownie trzech przedstawicieli, a reszta Martellów, Tyrellów, Tyllych itp, to jakaś anonimowa tłuszcza bez znaczenia. 

Natura nie lubi próżni. Powinni wejść nowi gracze z rodów, zawiązać nowe sojusze, rozpieprzyć coś, namieszać. Nawet na jeden lub dwa odcinki. Ale to tylko pobożne życzenia, bo kolesie panicznie zamykają wszystkie wątki.

Za Martina Robert B. ruszył całe Westeros żeby obalić króla, a teraz mamy jakiś śmieszny konflkit między bandami obdartusów.  

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Cóż, nie sposób się nie zgodzić. Tyrellów wymieniłam głównie dlatego, że intrygi z ich udziałem miały w sobie najwięcej subtelności, z której obecnie zostało tyle, co widać. Chociaż taki Littlefinger też się nie popisał w ostatnich sezonach, więc pewnie sama obecność niewiele by tu zmieniła.

Dostaliśmy za to wzmiankę o bezimiennym księciu Dorne. :P

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Wrażenia z obecnego odcinka?

Ktoś zaprosił Michaela Baya.

Znalezione obrazy dla zapytania spongebob we saved the city

Widowisko wspaniałe. Oglądało się lepiej niż dwa ostatnie odcinki. Cieszę się, że w końcu dostałem pokaz siły smoków, totalną apokalipsę w ich wydaniu. Nawet, jeśli w tym celu trzeba było osłabić wszystkie balisty, a Złota Kompania zyskała miano “bezużytecznej”. 

Nawalanka Góry i Ogara przyjemna w odbiorze. Ich ostateczny koniec jest jednym z niewielu satysfakcjonujących.

Euron miał zabawę. Jako chyba jedyny. I, jako że łamie czwartą ścianę, chcę jego zmartwychwstania i crossovera z Deadpoolem.

 

Tak więc wybuchy i walka 9/10. Szkoda że reszta orze po dnie, a czasem nawet puka od spodu.

 

Arya błąka się po mieście jak smród po gaciach. Po cholerę jechała więc do Królewskiej Przystani. Jej pancerz fabularny broni ją przed wszystkimi. Aha, i uratował ją Gandalf. Nie wytłumaczycie inaczej tego konia :)

Wątek Yary i Żelaznych Wysp można już spisać na straty. Euron zginął w randomowej walce z Jaimiem i nie ma sensu, by postać ostatniej z Greyjoy’ów pojawiła się w serialu w innym celu niż na ostatnim ujęciu w epilogu.

Sądząc po minach Danki, to szaleństwo wynikło z zatwardzenia. Tak, było trochę foreshadowingu, ale zaserwowano nam to w taki sposób, że wyszło, że nie lubi dzwonów ;) Pomysł jedno, wykonanie drugie.

A wątek Jaimiego... Jean Luc, zrób to za mnie:

Znalezione obrazy dla zapytania jean luc picard wtf meme

Takiego spieprzenia wątku dawno nie widziałem. Pal licho przepowiednie – po cholerę wciskano mu Brienne, po diabła cały motyw z przeciwstawieniem się Cersei i jazdą na północ. MArnotrastwo postaci, wątków, a co najgorsze  – czasu antenowego.

 

Tak więc został już jeden odcinek. Danka jest już trupem – zginie albo z ręki Jona, albo Aryi. Ten pierwszy oleje tron i pojedzie na północ. Wybór Sansy jest coraz mniej prawdopodobny – to zbyt logiczne na DnD. Obstawiam więc grę w krzesła i Brana, bo to najgłupsze, co mi przychodzi do głowy.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Motywacje bohaterów oparte na chciejstwie scenariuszowym.

W zasadzie to nie rozumiem chyba ani jednego działania.

Głupie to wszystko i tyle.

I czemu ten smok nagle tak potężny, że jak zionie, to mury zwala, a one wręcz wybuchają? Z łatwopalnych cegieł je wznoszono? A bohaterowie miotają się, patrząc na królową, że ona taka szalona, i że ktoś będzie musiał w następnym odcinku sprawiedliwie kres jej sprośnej niegodziwości położyć. Banalność triumfująca.

A koń na końcu z Pompejami mi się kojarzył, tam też wszystko płonące. I równie durne.

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

Ano, głupie.

Pierwszy odcinek z tej serii który mi się podobał, a tylko dlatego, że bohaterowie nie nawaili sobie kichy, bo dużo nie gadali. :)

Hamerykanskie bombardowania napalmem to pikuś przy smoku.

 

P.S. przeczytane spojlery spradziły się w 100%.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Sensu za grosz, emocje jak na grzybach. W zasadzie cały ten sezon należałoby wypieprzyć i napisać od nowa. I jeszcze autorzy na końcu tłumaczący się ze swoich dennych pomysłów, żeby dopełnić żenady – “I think, I think”. No, jak dla mnie to raczej z thinkowaniem sobie odpuściliście , chłopaki. Walka E. vs J. bez emocji, pojedynek Clegane’ów takoż – ot, koleś zabił gościa, który i tak już nie żył. Dobrze, że choć Dance odwaliło do końca, bo cały odcinek byłby do zapomnienia i do bólu szablonowy. Te całe “skorpiony” nadają się do czegoś tylko kiedy jaśnie pan scenarzysta rozkaże, a Złotej Kompanii nie rozkazał ani razu. Arya jednak zaliczyła pusty przelot, a kiedy na końcu zbliżała się do białego jednorożca konia, czekałem wręcz aż wierzchowcowi zwali się jakiś głaz na łeb, żeby dopełnić absurdu.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ja tylko do powyższego dodam, że jestem oczarowany pancernymi flakami Dżejmiego. Dwie rany kłute, a ten sobie biega jak gdyby nigdy nic. XD

No, w końcu konkret zadyma ^_^

Zmieniam ocenę sezonu na 2137/10

A właśnie, a propos zadymy. Zapomniałbym o genialnej szarży dothrackiej jazdy w uliczkę miasta i to nie bez pewnych sukcesów o.O . Zmysł strategiczny na poziomie scenariusza.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Uważam, że jest to najlepszy z odcinków tego sezonu (o to nietrudno), a i jeden z lepszych GOTa.

Już tłumaczę.

Oceniam odcinek jako stand-alone. Reżyseria, montaż, muzyka, operatorka były na bardzo wysokim poziomie. Wszystkie kupy scenariuszowe, jakie nawarstwiono wcześniej dalej dawały smród (brak logiki Jaime-Brienne, Arya w Królewskiej Przystani, słaba podbudowa wątku Danki, marudzenie Tyriona itd.), ale uważam, że twórcy tego odcinka (wspomniani wyżej) zrobili WSZYSTKO, co mogli, żeby było jak najlepiej bez kasowania poprzednich 3 sezonów.  Co więcej, naprawili te nędzne wątki na ile mogli (choćby logiczne – wreszcie – skazanie Varysa).

Tak więc moim zdaniem odcinek broni się osobno, niezależnie od poprzednich odcinków. Spójrzmy na reżyserię i zdjęcia; ukazanie KP z perspektywy mieszkańców, którym wdziera się do domu horda dzikich i murzynów. Skorpiony, które wymagają oporządzenia, a nie strzelają jak karabin. Wreszcie ktoś pokusił się na użycie jakichkolwiek środków filmowego wyrazu: mamy całkiem zgrabny montaż równoległy, a co więcej montaż sensowny, który podprowadza postaci, a nie strzela nimi z dupy zza pleców głównego złego.

Mamy emocje bohaterów, dialogi, których było niewiele, a więc są mocniejsze. Minimum Danki, maksimum prostych ludzi, poprzez co zyskujemy inną perspektywę patrzenia na naszych bohaterów. Śmierci (!) postaci – tragiczne, epickie lub przypadkowe (tak jak zginął Qyburn, tak kiedyś ginęli bohaterowie gota, zanim twórcy o tym zapomnieli).

Jest epickość, nawet patos, ale przede wszystkim mrok i beznadzieja. Spójrzcie, jakie zaserwowano nam mocne zbliżenia, kurczę, no naprawdę odcinek odstaje reżyserko od reszty mocno na plus. Emocje kipią i ja te emocje kupuję. Czuję, że w tym świecie rodzą się właśnie legendy, takie, jakimi opisywał je Martin np. walkę pod Rubinowym Brodem czy wydarzenia spod Wieży Radości. Rzeź Lannisterów u stóp Twierdzy, śmierć Cersei i Jaimego jako zakazanych kochanków, czy walka między braćmi, która skończyła się w ogniu.

Może poleciałam, ale to był finał, na który (przynajmniej realizacyjnie) czekałam. I mam wrażenie,  że zbliżyliśmy się trochę do Martina, czuję tę gorycz i słodycz, która nadejdzie (albo i nie, bo kolejny odcinek reżyserują D&D). Czuję tę bezlitosną rzeczywistość, która zostawia zwęglone, przytulone zwłoki matki i córki na ulicy, nad którą wznosi się królewska twierdza.

Szkoda tylko, że swąd poprzednich odcinków pozostał w Królewskiej Przystani i przeszkadza w podziwianiu widoków.

Jako filmoznawczyni masz prawo do takiego analitycznego podejścia, natomiast ja niestety nie byłem w stanie odbierać tego jako stand-alone. To wszystko już było dawno temu, pokryte popiołem zwłoki choćby w “Ostatnich dniach Pompei”. Nie odczułem tego mroku i beznadziei, bo to wszystko było zbyt przeciągnięte, a z drugiej strony zbyt pośpiesznie domykane, taki paradoks. Emocje, które miały wybrzmieć w tym serialu dawno wybrzmiały lub się rozmyły. Dla mnie to taki wymuszony finał, bo kiedyś przecież skończyć trzeba.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Właściwie ta bitwa umacnia mnie w przekonaniu, że w tej wersji opowieści wątek whitewalkerów był przegadany, nudny i w całości do wycięcia :D

Tradycyjnie już głupie, ale ja się z tym pogodziłem chwilę temu, więc patrzyłem sobie na najbardziej efektowną bitwę w historii telewizji z pewną nawet satysfakcją. Ot, gra komputerowa. Ładna nawet. Z cechami jrpg ;)

Bailoucie, częściowo patrzę na to filmoznawczym okiem, a częściowo jako wieloletnia fanka. Pewnie jutro mi entuzjazm trochę zejdzie, bo zawsze po odcinku staram się znaleźć jak najwięcej plusów, no ale będę bronić na pewno dwóch tez. Po pierwsze, że to bardzo ładnie zrealizowany odcinek – reżysersko, operatorsko, montażowo (serial na poziomie kinowym). Dwa, że wyróżnia się na tle reszty tego sezonu in plus. Ale co to tam za osiągnięcie (choć zdarzają się ludzie w internecie, którzy stawiają wyżej poprzednie odcinki i to mi trochę podnosi ciśnienie)...

Scenariuszowo nie będę bronić niczego, bo bym musiała mózg rozwodnić w Pluszu Active. Nie zmienia faktu, że twórcy samego odcinka poradzili sobie, moim zdaniem, najlepiej jak mogli w tej sytuacji.

Dla mnie emocje wybrzmiały, ale to już trochę kwestia indywidualna i, nie ukrywajmy, moja radość może wynikać z tego, że od 6 sezonu poprzeczka zawieszona była raczej nisko.

Tak czy siak odcinek mi się podobał.

A ja się nie zgodzę z większością (oprócz Miniskuły, z którą zgadzam się w znacznej części). Smok nie jest NAGLE potężny, tylko jest ZNOWU potężny, po tym dziwnym czwartym odcinku. 

Arya, indywidualna bohaterka z hardą miną, stanęła przed sytuacją, która ją przerosła. I to mi się podobało. Zaczyna z butną miną, ja tu zaraz Cersei pokażę, a nagle staje w obliczu masowej rzezi, która jest większa od niej. Jak wszyscy – jest wobec niej bezradna. Tak, to moim zdaniem zdecydowanie mocny punkt.

Jaime – od początku uważałam, że to jedyne sensowne rozwiązanie (jego powrót do Cersei). Owszem, mogłam mieć nadzieję, że się uwolnił od jej wpływu, ale to właśnie byłoby pobożne życzenie. Zresztą, zaraz po przybyciu na północ oznajmił, na zarzuty, kogo on to wcześniej nie zabił, że tego nie żałuje, nie przeprasza, bo wówczas to były sprawy rodowe i chodziło o lojalność. W obliczu White Walkers chodzi o coś ważniejszego – przetrwanie. Przetrwali, wrócił czas na lojalność. Owszem, spieprzyli wątek z Brienne, jednak tak naprawdę nic innego wydarzyć tu się nie mogło. Wszystko inne byłoby nielogiczne.

No a zarzutów co do tego, że Daenerys nagle odbiło, kompletnie nie rozumiem. To, że ona jest tykającą bombą było wiadomo od początku. Wybuchła, i tyle.

OK, każdy ma swoje odczucia. Tych rzezi tyle już było, nie przekonuje mnie, że akurat ta była dla Aryi tą jedną za dużo. Miała też spokojnie prawo zakładać, że z pomocą Ogara poradzi sobie z resztkami obstawy Cersei. Dla mnie to, że po całych latach dążenia do tej konfrontacji odpuszcza dokładnie w ostatnim momencie, autentyczne nie jest.

No i nie mam zielonego pojęcia, kto i gdzie tu zarzucał coś wątkowi szaleństwa Daenerys.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Nie wiem, czy Arya wcześniej była w tego rodzaju jatce, która polegała właściwie wyłącznie na masowym paleniu i waleniu się murów, w której kompletnie nie było miejsca na indywidualną walkę, a śmierć lub życie należały wyłącznie od przypadku. Nie pamiętam.

 

No i nie mam zielonego pojęcia, kto i gdzie tu zarzucał coś wątkowi szaleństwa Daenerys.

 

Może rzeczywiście nie tutaj, nie będę już sprawdzać. W netach to jest tak krytykowane, że może mi się już pomieszało. ;)

 

Z tego odcinka bardziej uderzyły mnie drobne nielogiczności. Np. Cersei z uporem maniaczki stojąca w niemal otwartej wieży, jakby to był najbezpieczniejszy punkt w mieście palonym przez paskudnego smoka.

 

EDIT: I zgadzam się z Miniskułą, że to był trochę taki odcinek ratowniczy. Sporo popierniczyli w poprzednich, więc trzeszczenie w szwach słychać. No i zgadzam się też, że wątki są zamykane na szybko, a White Walkers to właściwie cholera wie po co byli i leźli tyle czasu, skoro rozprawiono się z nimi w jednym odcinku.

No i nie mam zielonego pojęcia, kto i gdzie tu zarzucał coś wątkowi szaleństwa Daenerys.

Ja zarzucałem – konkretnie kiepską prezentację. Przed sezonem ósmym nie pokazano nic, co wskazywałoby na takie stoczenie się Danki. Nie zabijała niewinnych, tylko winnych (krzyżowanie władców niewolników), jej wyroki nie wychodziły poza akceptowalne schematy okresu średniowiecznego (bratu i ojcu Sama dała wybór, plus bądźmy szczerzy – sami byli wiarołomcami, porzucając Tyrellów na rzecz Lannisterów), uwalniała niewolników, wymierzała sprawiedliwość ich złym panom. Co najważniejsze, była świadoma zarzutów wobec swego ojca, akceptowała ich prawdziwość i chciała, by doradcy ostrzegli ją, gdy przekroczy linię.

I tu nagle wchodzi odcinek czwarty i piąty, cały na biało. Kiedy to scenarzyści uruchamiają protokół “szalona Danka”, retconują poprzednie wydarzenia na jej niekorzyść (jeśli przytoczone w poprzednim akapicie czyny to były oznaki szaleństwa, to Tywin, Varys czy Walder Fray zwariowali już dawno). Robią to szybko, naprędce, każąc Emili Clarke robić dziwne miny po śmierci przyjaciół. Bo po prostu wcześniej zapomnieli umieścić do tego wyraźnych wskazówek, poza jedną rozmową Varysa i Tyriona w sezonie siódmym (po spaleniu Tarlych).

I ponownie – nie o pomysł tu chodzi. Miałem nadzieję na takie wyjście, chciałem jej szaleństwa i ostatecznej walki z Jonem (który jako Lord Dowódca Nocnej Straży musiałby to zrobić, by wszystkich trzymać pod butem i przygotować do walki z Wędrowcami). Ale wykonanie wyszło jak wyszło – szybkie i bez sensu. W efekcie mamy scenę wprost z memów – oto cierpiąca na zatwardzenie Danka wkurzyła się na dźwięk dzwonów ;)

 

Edycja:

Smok nie jest NAGLE potężny, tylko jest ZNOWU potężny, po tym dziwnym czwartym odcinku. 

I to jest święta racja. Tylko że teraz wychodzi, że w poprzednim zaszło tyle zbiegów okoliczności, by Euronowi udało się zestrzelić jednego z nich. A wystarczyło zasugerować, że Qyburn zastosował do budowy skorpionów odrobinę magii. Albo dodać do postaci Eurona fascynację magią, jak jego odpowiednikowi w książce. Dwa proste rozwiązania, a ile więcej spokoju.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Na początku odcinka powinien wyświetlać się napis “Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy to oglądacie”. ;) Miałem już naprawdę niskie oczekiwania, a i tak twórcom udało się przebić dno. Muszę przyznać, że wciąż potrafią zaskoczyć.

Wizualnie oczywiście bardzo ładnie (tylko czemu wszystko musiało wybuchać od ognia...). No i to chyba tyle.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Chciałabym wyrazić moją opinię na temat najnowszego odcinka GOT, ale nie jestem w stanie tego zrobić, nie używając słów niecenzuralnych. Jestem w szoku. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo zmarnowałam godzinę i piętnaście minut.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ten odcinek to odpowiedź na to, jak zrobić coś, co jest wypełnione akcją, a jednocześnie nie ma w tym akcji. Przez pół seansu mogliśmy podziwiać walące się, płonące budynki. A poza tym? Oczywiście, Euron wypływa obok Jaimiego. A Jaimie jest nieśmiertelny. Arya przeżywa jako bodaj jedyna w okolicy, oczywiście poza magicznym koniem. Daenerys szarżuje wprost na jedyne, co może zabić jej smoka, ale tym razem akurat nikt nie trafia, mimo że ostatnio trafili trzy razy zza skały.

A te smoki są tak silne, jak to jest akurat wygodne (ale serio, strzelają ładunkami wybuchowymi?!). Odstrzelenie jednego z nich w poprzednim odcinku jest teraz jeszcze bardziej absurdalne.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Odstrzelenie smoka chcieli uwiarygodnić tym, że wtedy był odsłonięty i leciał sobie spokojnie, a Drogon wystrzelił nagle z chmur. I był tak ustawiony, że skorpiony nie były w niego wycelowane. Musieli się nakręcić, ale nie zdążyli. Czy to w pełni wiarygodne i uzasadniające tamtą, prostą śmierć smoka? Nie wiem.

Pomijając już wszystkie inne wątki, mnie intryguje jeden. Przez 8 sezonów mamy przedstawianie Cersei jako tej złej, a Danki jako wyzwolicielki. Koniec serialu i nagle pokazują Cersei z ludzkiej strony, która też ma uczucia, chce przeżyć, jak każdy, potrafi uronić łzę. Z drugiej strony szaloną smoczą królową. Czyli na koniec odwrócenie ról. Z jednej strony odbieram to pozytywnie, bo daje to poczucie, że nie ma w tym świecie podziału na wyłącznie dobrych (może poza Jonem) i wyłącznie złych, ale z drugiej strony takie nagłe odwrócenie emocji i robienie z tyrana ofiary a z wyzwoliciela najgorszego złoczyńcy powoduje, że mam mieszane uczucia. Ale może to i dobrze? Przecież 99% ludzi obstawiało, że śmierć Cersei będzie wyniosła i epicka. Że zarżnie ją Arya, Jaimie, Jon lub ktokolwiek ważny. A nie kupa kamieni. Choć miałem niedosyt, bo sam nastawiałem się inaczej, to po namyśle jestem rad z takiej wersji. 

Ten sezon to jest kpina i praktycznie zapomnienie o wszystkim, co działo się w sezonach poprzednich. XD

 

Arya niemal odkąd ją znamy żyła zemstą – i co, wystarczy kilka słów Sandora, by zrezygnowała?

Smok, który sobie robi jaja z termodynamiki i fizyki, a jego ogień niszczy budowle OBRONNE jak gorący nóż wchodzący w masło.

Euron – ze świecą szukać postaci, której potencjał zostałby równie zmarnowany.

Walka braci – no bez jaj, zero emocji, zero dynamiki.

Danka – tak, to ja palę Varysa, ale to wina Sansy. I rozpieprzenie w drobny mak tego, co chciała zdobyć, bo jej przyjaciółkę (taaa, żeby jeszcze ta wieź z nią była faktycznie zarysowana w serialu) ścięli. 

Złota Kompania – niby elitarna jednostka, niby 20 000 ludzi i 2 000 koni, w praktyce wyglądało to jak pospolite ruszenie, zniszczone jednym ognistym atakiem. Kurna, nawet do walki realnie nie ruszyli.

 

Mieć taki materiał bazowy i tak go zniszczyć – za ósmy sezon GoT powinna zostać przyznana co najmniej Złota Malina.

http://fantazmaty.pl

A te smoki są tak silne, jak to jest akurat wygodne

Tak, to jest właściwe zdefiniowanie problemu ze smokami. Ja jeszcze się zastanawiałam, czy taki smok nie musi się od czasu do czasu naładować. Ogień nie bierze się znikąd, potrzebne mu jakieś paliwo, jakiś zapłon czy co tam. Spalił całe miasto bez tankowania czy regeneracji?

 

Czytam Wasze narzekanie i trudno częściowo się nie zgodzić. Ja po prostu uważam, że wątki bohaterów kończą się logicznie, tylko pośpiech w ich domykaniu robi złą robotę:

 

Cersei nie wzruszyła się dlatego, że nagle miała ludzkie uczucia, tylko stanęła w obliczu śmierci swojej i dziecka oraz upadku swej władzy. Los mieszkańców raczej jej nie wzruszył.

 

Jaime wrócił do Cersei, co – jak już pisałam – moim zdaniem było jedynym logicznym wyjściem, chociaż po ludzku rozczarowało. Tylko – chyba żeby to nieudolnie ułatwić – kazano mu wygłaszać kwestie, które rzeczywiście zaprzeczyły jego przemianie (że nie obchodzi go los ludzi, że jest pełen nienawiści etc.). A wystarczyło, by po prostu dał do zrozumienia – sorry, zombiaki pokonane, teraz chcecie pokonać moją siostrę, moja lojalność nakazuje mi tam wrócić. Po co związek z Brienne albo skąd fakt, że ruszył do Cersei dopiero wtedy, gdy wydawało się, że osiągnęła przewagę – nie mam pojęcia. I to właśnie takie dziwne wcześniejsze tropy doprowadziły do tego, że jego ostatnie decyzje powodowały konfuzję.

 

No i znowu Daenerys.

Nie zabijała niewinnych, tylko winnych (krzyżowanie władców niewolników), – No, to mnie jednak kompletnie nie przekonuje. Ja wiem, że krzyżowanie było w zamierzchłej przeszłości całkiem często spotykaną karą, ale jednak z punktu widzenia dzisiejszego widza to kara wyjątkowo barbarzyńska. I poprawcie mnie, jeśli się mylę – ale ona wymordowała całą grupę społeczną, właściwie bez procesu, za goły fakt posiadania niewolników, bez znaczenia, jak się ich traktowało. Nie zrozumcie mnie źle – niewolnictwo to paskudna sprawa, jednak w świecie, gdzie sprawiedliwym miałoby się wydawać krzyżowanie całych grup społecznych, to to niewolnictwo nagle wydaje się jakby nieco mniej straszne. To był dla mnie ewidentny moment, w którym pokazano, że jej odbije kiedyś na maksa. Odbiło. W czasie, gdy okazało się, że nie ma takiego poparcia i miłości ludzi, do jakiego jest przyzwyczajona, kiedy niezwykle żądnej władzy Daenerys objawił się ktoś, kto ma do tej władzy większe prawa niż ona, kiedy zdradzili ją (lub wydawało jej się, że ją zdradzili) najbliżsi doradcy i mężczyzna, którego kochała. 

Tak, to dobry moment na to, by odezwało się w niej szaleństwo. Tylko znowu, pospieszne kończenie wątków trochę to wszystko popsuło.

 

Daenerys, jako Targaryenówianeczce, mogło odwalić w każdej chwili. Do tego akurat przyczepiłbym się najmniej.

Najbardziej niezrozumiałe jest dla mnie, jaki to jest problem, skoro po efektach specjalnych widać, że kasa jest, przeznaczyć jakiś jej ułamek na ludzi, którzy naprawdę potrafią pisać scenariusze. Przecież, na litość Yog-Sothotha, takich ludzi nie brak.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

I poprawcie mnie, jeśli się mylę – ale ona wymordowała całą grupę społeczną, właściwie bez procesu, za goły fakt posiadania niewolników, bez znaczenia, jak się ich traktowało.

Tak, masz rację – tylko są dwa “ale” :) Po pierwsze, uczyniła tak w odpowiedzi na ukrzyżowanie przez nich niewolników, co w samym zamyśle tychże władców miało ją odstraszyć. Poprawcie mnie, ale chyba nawet na pierwszym krzyżu wisi jakaś dziewczynka/dziecko (nie chce mi się teraz szukać). Danka więc odpłaca im złem za zło, “okiem za oko”. Wtedy niewielu widzów mówiło, że źle zrobiła (w tej grupie byłem i ja, bo dla mnie była to właśnie przesada). Sceny zostały ułożone tak, żebyśmy czuli współczucie dla niewolników i gniew na władców.

Jednak właśnie, zaraz potem zostaje jej wypomniany fakt, że zamordowała w odwecie także ludzi niewinnych. Dzieje się to ustami jednego z ocalałych, który wymienia ukrzyżowanych członków rodziny, ale nie posiadających niewolników. Danka przyjmuje to do wiadomości, akceptuje winę, potem stara się nie doprowadzić ponownie do takiej sytuacji. To właśnie tutaj pojawia się sir Selmy i mówi o jej ojcu. Na zakończenie wątku Mureen (czy jak miało to miasto) zaakceptowała ten fakt i stwierdziła, że nie będzie taka jak on.

Notabene, to chyba po jednym z tych odcinków D&D powiedzieli w komentarzu, że Danka nie zamierza być jak jej ojciec. I że oni uważają, że nie będzie też szalona.

Tak, to dobry moment na to, by odezwało się w niej szaleństwo. Tylko znowu, pospieszne kończenie wątków trochę to wszystko popsuło.

I właśnie o to się u mnie rozchodzi. Nie mam satysfakcji, że pojawiła się tak upragniona Jeśli 0 to normalny władca, a 10 to istny szaleniec, to Danka w ciągu jednego odcinka przeszła z 2-3 do 11 (bo nawet Joff czy Cersei nie zostali tak negatywnie pokazani w kadrach – nie jarali tylu cywili). Pomysł kupuję. Prezentację – nie. Właśnie dlatego, że jest niespójna z poprzednimi sezonami i z nich nie wynika.

 

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Akurat to, że Daenerys odbiło to dla mnie żadne zaskoczenie. Wydaje mi się zresztą, że jako jedna z niewielu rzeczy w tym sezonie jej przejście na ciemną stronę mocy akurat zostało wykonane dobrze. Raz, że nigdy nie była aniołkiem. Dwa, że mieliśmy na to przygotowywany grunt od początku tego sezonu. Trzy, że powody, które za tym stoją w przypadku tej postaci wydają się sensowne.

 

Nie wspomniałem o tym wcześniej, ale wydało mi się dziwne, że ludzie z Północy nie słuchali Jona i też rzucili się by zabijać i gwałcić. Liczyłem na to, że Szary Robak (któremu również odbiło) będzie się z nim bił, ale co się odwlecze...

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Aż z ciekawości sprawdziłem w Wiki dorobek scenarzystów poza GoT:

 

David Benioff – 3 powieści (w tym “25. godzina” przerobiona na film Spike’a Lee, do którego Benioff napisał scenariusz), 6 scenariuszy filmowych, w tym jeden (”The Kite Runner”) nominowany do BAFTA/Złotego Globu/Satellite, wygrał Christopher Award.

D.B. Weiss – 1 powieść, 1 odcinek (tak, tylko odcinek) serialu.

 

Już Benioff jest na warunki hollywodzkie świeżakiem, a Weiss powinien kawę parzyć i się uczyć. Nic dziwnego, że gdy zabrakło literackiego pierwowzoru, to wszystko się posypało.

No okej, hejt hejtem, ale Benioff nie jest hollywoodzkim świeżakiem. 25 godzina, Troja, X-men to nie są nieznane tytuły. A i pozostałe w jego filmografii to dość spore produkcje. Znaczna większość showrunnerów nie może się w ogóle pochwalić kinowymi filmami przed rozpoczęciem pisania serialu.

A i jaki jeden odcinek Weissa masz na myśli? Bo chyba nie Gry o tron?

“It's Always Sunny in Philadelphia”, napisał odcinek "Flowers for Charlie"

Hmm, ale to było już po rozpoczęciu Gry o tron. Niemniej tak – on jak widać ma mniejsze doświadczenie w tym duecie. Często tak bywa.

Btw. do 4 sezonu Martin pisał zawsze jeden odcinek. To były czasy.

Ej, świetne :D Może jako serial się nie sprawdza, ale jako filmo-teledysk już nieźle :D 

Jestem bardzo rozczarowany tym sezonem. 

Dla mnie chyba najbardziej przykre jest to, że przestałam przejmować się bohaterami. Przez to pośpieszne zamykanie wątków stali mi się obojętni. Na początku sezonu myślałam, że jeśli zginie Jaime, to będzie mi autentycznie przykro. I co? Wzruszyłam tylko ramionami. To, że kilkoma zdaniami (bo nie powrotem do Cersei) kazali mu zaprzeczyć całej swojej przemianie i osobowości sprawiło, że stracił wiarygodność jako postać. Tyrion też jest mi całkiem obojętny, bo to cień dawnego bohatera.

I teraz myślę, że najlepiej by było, jakby to jednak Daenerys wygrała. Nie lubię tej postaci, drażniła mnie od początku, ale niech zasiądzie na zgliszczach i niech psychopatka rządzi Siedmioma Królestwami. Bo właściwie czemu nie?

Bo właściwie czemu nie?

Bo ma być słodko-gorzkie zakończenie, pamiętasz? A gorzki już był ostatni odcinek, gdy wariatka sobie spaliła milion ludzi. Dlatego na tronie zasiądzie słodkopierdzący Jon, który w finałowym odcinku jeszcze 53 razy powtórzy, że on tego nie chce, no ale w sumie skoro wszyscy go tak namawiają, to sobie jednak klapnie na tym tronie, chociaż na chwilę.

Competent writers? Piszo o nas :D

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Proponuję dopisać też powtórzenie karnego Blaszczykowskiego w meczu z Portugalią. Oni tak serio?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Żeby było dobrze, to należałoby poczekać aż Martin skończy całą serię i wtedy kręcić serial. Ale nie wiadomo, kiedy to nastąpi, więc kiszka.

 

Aktualny scenariusz napisał człowiek odpowiedzialny za X-men Origins: Wolverine i jak widać trzyma poziom. Trochę przerażające jest to, że potem ma się zabrać za pisanie scenariusza do nowej trylogii Gwiezdnych Wojen.

Bardziej bolesna byłaby petycja o zwrot kasy za abonament. :) Albo niech D&D oddają kasę za fuszerke.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Oni tak serio?

A jak myślisz? :) To tylko internetowa petycja.

 

Aktualny scenariusz napisał człowiek odpowiedzialny za X-men Origins: Wolverine i jak widać trzyma poziom.

W punkt :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Czyli moje porównanie 8 sezonu do Avengers było wyjątkowo trafne. Przepraszam, że nie odróżniam Avengers od X-menów, ale.... właściwie to nie przepraszam.

I wszystkie spojlery się potwierdziły, banda partaczy tak scenariusz zepsuć, zero sensu i logki świata.

Miejsce na podium zajmują dwa elementy fajne – zakończenie i wątek Sansy oraz jeden element komediowy – Drogon, który wcześniej posłusznie zjarał miasto, potem, niczym rasowy mędrzec, zrobił to samo z Żelaznym Tronem i nie tknął Jona za zabicie mamuśki. Sam odcinek średnio na jeża, ale mogło być gorzej.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Jako że tylko czytałem co się działo w serialu, a nie oglądałem, może mi ktoś powiedzieć jak argumentowano wybór Brana na króla?

Karzeł zaczął bełkotać, że Bran to chodząca encyklopedia, więc najlepiej się nadaje, a ma uwagę Sansy że przecież nie spłodzi poromka, padła odppwiedź, że to nawet lepiej, bo od teraz będzie wolna elekcja. I wszyscy to klepnęli oprócz Sansy, która odłączyła Północ od reszty królestw. Stąd moje pytanie, dlaczego nikt nie protestował, że królem został dziedzic de facto państwa trzeciego, a nie nikt ze swoich. XD

Stąd moje pytanie, dlaczego nikt nie protestował, że królem został dziedzic de facto państwa trzeciego, a nie nikt ze swoich. XD

A po co komu jakieś protesty? Toć wiedzieli, że zostało niewiele minut czasu antenowego, musieli się spieszyć, a Edmure i tak niepotrzebnie już przedłużał...

Trzeba GRRM’owi szybko wysłać historię Polski Normana Daviesa, by zobaczył jakim burdelem kończy się wprowadzanie wolnej elekcji, to może zdąży wycofać się z tego w książkach ;)

Jak mam się cieszyć świetnymi scenami (których w całym sezonie jest wiele, w ostatnim odcinku kilka), skoro wiem, że to co do nich doprowadziło jest bez sensu?

Taki Tyrion. Dinklage świetnie zagrał żal i rozdarcie po znalezieniu zwłok Cersei i Jaimiego, ale co z tego, skoro nawet wiedząc dokąd mogli pójść, nie miał prawa ich tak po prostu znaleźć? Przykrytych dosłownie jedną warstwą cegieł, praktycznie nietkniętych ciał, podczas gdy cała twierdza zwaliła im się na łeb?

Albo spalenie tronu. Tak niewiele wystarczyło, by dać temu sens. Gdyby np. Daenerys nakazała smokowi spalić tron jako zły symbol starego porządku. To byłby tak mocny gest symboliczny, że uwiarygodniłby jej obsesję na punkcie nowego porządku świata, który chciała wprowadzić. A już na pewno zrobiłby to skuteczniej niż ciągłe kazania, które prawi na ten temat. Potem byłby normalnie dialog z Jonem i śmierć. Delikatna zmiana, a jaka różnica. A tak co? Mamy smoka, który nie wiedzieć czemu upatrzył sobie tron do spalenia, a Jona, który stał nad martwą Dany, oszczędził. Bo jest Targaryenem? Eeech.

Eh, można tylko pomarzyć o jakimkolwiek wyczuciu realiów i sytuacji politycznej twórców serialu. Nawet gdyby jakimś cudem obsadzili Brana na tronie, to po odłączeniu Sansy od razu to samo by zrobiło Dorne i Żelazne wyspy. I w ogóle kpina jakaś. Sam został wielkim maeserem po znajomości. Czy on w ogóle skończył szkolenie i wykuł łańcuch? Przecież to miało trwać lata. I skąd w ogóle tyłu nieskalanych i dothraków ciągle żyje? Pomysł żeby usadzić nieskalanych w Reach, bo wyludnione? Już kij z tym, że nieskalani to tylko by było tymczasowe rozwiązanie, bo się nie rozmnożą. Ale Reach była najładniejszą i najrzyźniejszą krainą. Jeśli już, to po tym co się działo w serialu wyludniona powinna być północ, tam już chyba w ogóle mało kto żywy został. I takich głupot można mnożyć długo jeszcze

D&D obiecywali słodko-gorzkie zakończenie. I mieli rację, choć pewnie odbieram je inaczej, niż oni.

Najpierw słodycz, czyli to, co mi się podobało. A bardzo spodobało mi się zakończenie Jona. Jest dokładnie takie, jak dawno temu sobie wymarzyłem. Czyli Lord Dowódca Jon, po ocaleniu królestw, dostaje w podzięce kopa w rzyć („bękartem byłeś i bękartem pozostaniesz”) i idzie na wygnanie, które koniec końców okazuje się dla niego nagrodą. Bo choć można te końcowe kadry interpretować różnie, to jednak dla mnie zamknięcie bramy, spojrzenie Jona na nią, mina pokroju „w sumie czemu nie?”, włączenie wesołej muzyki i ruszenie dalej w las jako jedyna postać w czarnym stroju pośród dzikich jest jednoznaczne – koleś olał wszystko za murem i poszedł budować swoje szczęście z dala od „klękających”. Kto wie, może w przyszłości krew starożytnej Valyrii będzie żyć właśnie hen, na dalekiej północy. W każdym razie – dla mnie zakończenie idealne. Ostatni kadr, połączony z muzyką, to majstersztyk. Tak to sobie wyobrażałem.

Podobnie z satysfakcją przyjmuję koronację Sansy oraz wypłynięcie Aryi. Obie zdobyły to, co chciały – odpowiednio władzę oraz wolność. Choć jest w tym łyżka potencjalnego dziegciu, bo są po bardzo złej stronie Muru, o czym za moment.

Tak więc zakończenia tej trójki mi się podobają, bo raz – wpisują się w gorzko-słodką treść książki/serialu, dwa – nie spadają z księżyca i wynikają z drogi czy pochodzenia tych postaci. Nie były szokujące na siłę. Jedynie droga do nich była cierniami zarzucona, o czym znów za moment

Tak samo fajnie kończy się wątek Danki. Jak już przełknie się skok z 3 na 11 w dziesięciostopniowej skali szaleństwa, to całość, łącznie z zabraniem ciała przez Drogo i spaleniem tronu, wychodzi ładnie. No dobra – poza przemową, tę definitywnie pisał jej Hux (ten rudy generał z nowych Gwiezdnych Wojen).

Dobra, a teraz te gorzkie momenty. A tych jest cały basen pełen piołunu.

Poucinane wątki, wątki z tyłka, sceny z tyłka (ustawianie krzeseł), marnowanie minut. Narada lordów to idealne zwieńczenie i podsumowanie ich wszystkich. Lordowie gadają, ale dopiero Tyrion jest w stanie ich pogodzić. Wnioski, które każą im wygnać Jona i koronować Brana, są tak nielogiczne, że szkoda gadać. Wniosek Sama o demokrację bezpośrednią to żart nad żartami. Podobnie Edmure Tully (ktoś pamięta, kto to?) i jego przemowa.  Nie chce mi się nawet patrzeć po kolei na ustalenia narady, więc podsumuję je cytatem Ferdynanda Focha, który po zakończeniu „wojny mającej zakończyć wszystkie wojny” rzekł:

To nie pokój. To zawieszenie broni na dwadzieścia lat.

Bo serio, co teraz stanie się w Sześciu Królestwach? Jak szybko Yara Greyjoy wzniesie hasła swego ojca i doprowadzi do buntu? Jak szybko o dawnej niepodległości przypomni sobie Dorn? Co jeśli następca Brana dojdzie do władzy na hasłach „Make Seven Kingdoms Whole Again!”? Jak w ogóle nieaktywny Bran będzie rządził? Jak człowiek, który do niedawna nie widział, jak działają pożyczki (patrzę na ciebie, Bronn) został Ministrem Finansów? Jeśli Sam został Wielkim Maesterem, to co z Gilly i jej synkiem – zlał on śluby celibatu?

D&D kompletnie nie mają pojęcia, czym kończyła się taka polityka. I nie, nie mam na myśli naszej drogiej Pierwszej Rzeczpospolitej. Bardziej patrzę na ultra-ciekawy okres Wojny Trzydziestoletniej. Tak więc Arya i Sansa mogą niedługo paść ofiarą nowych spisków i nowej, znacznie krwawszej wojny. Tylko Jon, siedzący po drugiej stronie (dziurawego) Muru, może być spokojny.

I tak zakończyła się „Gra o tron”. Jednym wielkim „Meh” – wszystko przez tragicznie zrealizowany sezon ósmy, olanie rozwoju postaci lub kompletny brak pomysłu, co z nimi zrobić. Na osłodę została mi ostatnia, piękna scena Jona, z doskonale dobraną muzyką.

Więc teraz czekam na sequel. Wojna Trzydziestoletnia w Sześciu Królestwach, do tego wychowany przez Sama syn Gilly, ktoy pełen idei “demokratycznych” staje się takim Oliverem Cromwellem, trzymająca się desperacko władzy Krwawa Sansa oraz Bran chcący stać się bogiem. Czytałbym/oglądałbym :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Chopie, ale Ty ogarnij w końcu tę “rzyć”, bo nieco wcześniej w tym wątku już Ci żartobliwe zwróciłem na to uwagę i nawet chyba nie zauważyłeś ;)

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Chopie, ale Ty ogarnij w końcu tę “rzyć”, bo nieco wcześniej w tym wątku już Ci żartobliwe zwróciłem na to uwagę i nawet chyba nie zauważyłeś ;)

A patrz, nie zauważyłem ;) Zrzucę winę na D&D, a co! :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Zrzuć :) . A co do Wojny Trzydziestoletniej to się zgodzę. Od dawna chodzi mi po głowie napisanie opowiadania w tych realiach z nutką fantastyki.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

“Kto ma lepszą historię niż Bran”

“Każ – k%#*a – dy” :)

A mnie się podobało. Ostatni odcinek jest satysfakcjonujący, bo ani nie było oczywistego zakończenia (Jon/Danka na tronie), ani czegoś totalnie z dupy (jakaś drugoplanowa postać na tronie). Cieszę się z klasycznego tragizmu w scenie uśmiercenia Daenerys. Wątki Starków pięknie i konsekwentnie skończone; losy Jona i Aryi przewidziałem :P Nowy ład, który ustanowiono, może wygląda dziwnie, ale przyjrzymy się choćby Małej Radzie z czasów Roberta: eunuch i maester służyli wcześniej Szalonemu Królowi, starszym nad monetą został ktoś z plebsu itd. 

Co mi się najbardziej nie podobało? Dopierdalanie się. Rozumiem krytykę, rozumiem gusta, każdy ma prawo do opinii, ale to, co się działo przy tym sezonie, po prostu budziło niesmak i psuło zabawę. Tak półżartem, wyobraźcie sobie sytuację, w której ktoś idzie do restauracji i mu nie smakuje jedzenie. Co może zrobić? Nie dokończyć posiłku, wyrazić grzecznie opinię, nie przychodzić tam więcej. A co jeśli restauracja początkowo będzie serwowała dobrą szamę, a potem poziom spadnie? Tak samo: można przestać przychodzić. Ale co by było, gdyby ktoś zaczął krzyczeć na całą salę, że jedzenie jest beznadziejne, a kucharz to partacz? Co jeśli ktoś zorganizowałby petycję, żeby zamknąć restaurację, choć innym ludziom by smakowało? To tylko głupia analogia, oczywiście przejaskrawiona, ale oglądając ósmy sezon, czułem się trochę, jakbym jadł pizzę, która by mi smakowała (no może z wyjątkiem przypalonych krawężników), a przy sąsiednich stolikach inni strasznie głośno wyrażaliby swoje niezadowolenie, z czego jedni mówiliby, że za tłusto, za dużo sera, a drudzy, że sera za mało, kucharz poskąpił i w ogóle lipa. Wiem, mogłem “wziąć na dowóz” i nie czytać reakcji innych w internecie ;)

 

A tak poważniej i konkretniej: są w tym serialu rzeczy ewidentnie głupie, nieprzemyślane, naciągane. Ale teraz takie same stają się niektóre zarzuty. Podkreślam: niektóre. 

Parę przykładów. Odniosę się do uwag NoWhereMana, które są merytoryczne i konstruktywne, szczególnie w porównaniu z tym, co widzi się w innych zakątkach internetu. Ale z niektórymi z tych uwag można polemizować, można je podważać. Tak samo można by podważać moją polemikę. 

Jeśli Sam został Wielkim Maesterem, to co z Gilly i jej synkiem – zlał on śluby celibatu?

No pewnie zlał. Nie było czasu na powiedzenie tego wprost. A gdyby poświęcono ten czas, znaleźliby się widzowie, którzy marudziliby, że nuda, że przegadane. Jak z tego wybrnąć? A to, co mamy, wystarcza, by odbiorca sam sobie dopowiedział resztę historii Sama – na pewno nie zostawił Gilly, małego Sama i swojego dziecka, więc zapewne znieśli celibat albo zrobili wyjątek, bo kto królowi zabroni? 

Poucinane wątki, wątki z tyłka, sceny z tyłka (ustawianie krzeseł), marnowanie minut.

No niestety musi być jedno tempo akcji dla wszystkich widzów. I dla jednych się okaże zbyt szybkie, a dla innych zbyt wolne. No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz? ;)

Wnioski, które każą im wygnać Jona i koronować Brana, są tak nielogiczne, że szkoda gadać.

I tak, i nie. Bo wygnanie Jona rzeczywiście wydaje się nie mieć sensu w świetle rychłego odpłynięcia Nieskalanych. Ale z drugiej strony Jon mógł obiecać, że odjedzie na północ. Jemu to pasowało plus zawsze dotrzymywał słowa. No, prawie ;) 

A  wybór Brana ma jeszcze większy sens. Jest mądry dzięki dostępowi do “internetu”, a jednocześnie nie ma takich ludzkich słabości, jak pijaństwo Roberta, okrucieństwo Danki, głupi honor Jona. Nie będzie miał dzieci. Wpisuje się to w złamanie koła, o co walczyła Danka, a wraz z nią Tyrion. 

Jak szybko Yara Greyjoy wzniesie hasła swego ojca i doprowadzi do buntu? Jak szybko o dawnej niepodległości przypomni sobie Dorn?

Ale co to w ogóle jest za zarzut? Każdy pokój da się złamać. Bran i Tyrion będą starali się dogadać ze wszystkimi, ale to już wykracza poza zakres tej historii. 

Co jeśli następca Brana dojdzie do władzy na hasłach „Make Seven Kingdoms Whole Again!”?

No jak wyżej. Prawdopodobnie będą kolejne wojny, ale ta, którą śledziliśmy przez osiem sezonów, się skończyła. 

D&D kompletnie nie mają pojęcia, czym kończyła się taka polityka.

Co? XD Przecież to fikcyjni bohaterowie ustanowili taką politykę. Nigdzie nie jest powiedziane, że to dobre rozwiązanie i że już zawsze będzie fajnie. Więc uwaga słuszna, jeśli ją poprawić: Bran i Tyrion nie mają pojęcia, czym się kończy taka polityka. Może kiedyś się przekonają. Ale to już inna historia.

 

Słabe jest też zarzucanie twórcom złego pisania postaci, choćby Daenerys. Moim zdaniem – i nie tylko moim, ale też iluś znajomych – szaleństwo dojrzewało w niej od dawna. Niektórym może się to nie podobać, mogą skupiać się na tych dobrych stronach Danki, na wyzwalaniu niewolników itd, i mogą udawać, że nie widzą tej mrocznej strony. Ale przecież od pierwszego sezonu to była bardzo niejednoznaczna postać. Jeśli ktoś chciał widzieć jedną stronę medalu – jego sprawa. Od początku było widać, że jej teoretycznie dobre pomysły prowadzą do złego (uratowanie wiedźmy, która potem zatruła Drogo). Zatem odbiór postaci to też kwestia interpretacji, a nie tak że “ooo, bad writing, jakie te dedeki są niedobre”. 

Podobnie jestem w stanie kupić i uargumentować to, co zrobił Jaime, mimo że samemu aktorowi się to nie podobało. Wiele innych rzeczy, których widzowie się czepiają, mnie przekonuje. Może to wynika z mojej dobrej woli i wiary w to, co twórcy chcieli opowiedzieć? Z zaufania? Z nastawienia, że chcę by mi się podobało i że zastanowię się, zanim zacznę narzekać?

Wydaje mi się, że “hype” przerósł ten serial. Oczekiwania były za wysokie. Każdy chciałby czegoś innego. Są niespodzianki, jak Arya wyskakująca na NK? Źle. Nie ma niespodzianek, bo w bitwie o Winterfell nie umiera nikt ważny? Też źle. I tak dalej. A zarzutów do ostatniej odcinka nie rozumiem zupełnie. Jakie rozwiązanie byłoby satysfakcjonujące w kontekście tego, co widzieliśmy w ostatnich dwóch sezonach?

Podkreślę jeszcze raz, że rozumiem, że każdy może mieć swoje zdanie. Ale nie życzę Wam, żeby w przyszłości, jak już powydajecie książki, ktoś mówił, że nie znacie się na Waszej historii i że powinniście ją napisać inaczej. Tak naprawdę do wszystkich książek czy filmów można by się dowalić. Choćby taki Władca Pierścieni jest wyjściowo idiotyczny, bo nie polecieli na orłach do Mordoru, tylko zasuwali na piechotę... A Frodo to głupi, bo odłączył się od Drużyny Pierścienia. 

 

Wyszedł mi stanowczo za długi komentarz. W każdym razie mieliśmy ciekawy serial. Cieszmy się tym, co dostaliśmy (nawet jeśli jest to możliwość wyśmiewania, marudzenia, wytykania niedociągnięć), i pozwólmy cieszyć się innym :P

Fun, miałem przygotowane kontrargumenty meta, dlaczego Twoje kontry wobec moich pytań nie działają, ale skupię się na meritum wypowiedzi – bo to jest dla mnie bardzo ciekawe meritum ;)

Co mi się najbardziej nie podobało? Dopierdalanie się. Rozumiem krytykę, rozumiem gusta, każdy ma prawo do opinii, ale to, co się działo przy tym sezonie, po prostu budziło niesmak i psuło zabawę.

Mam wrażenie, że tutaj i w dalszej części wrzuciłeś do jednego worka “hejt” wynikający z trollerstwa małej acz głośnej grupy internetowych krzykaczy (co to mylą swoje argumenty, bo serialu nie oglądali i na tym zarabiają) z wypowiedziami pokroju “widziałem i nie podobało mi się coś z powodu X, ale nie jestem pewien dlaczego” (jeśli źle zrozumiałem wypowiedź – przepraszam). Zobacz, że nawet u nas na forum, nawet niejednokrotnie wygadani ludzie potrafią napisać pod tekstem “sorry, coś nie gra w tym i tym wątku”. Ja sam mam niemało takich komentarzy. Wiem, że coś mi nie pasuje w prezentacji postaci, coś nie gra w fabule. Mówię to, ale nie jestem w stanie doprecyzować. Zazdroszczę nie raz Coboldowi, Cieniowi, Mr.Marasowi i wielu innym, że pod każdym tekstem wychodzi im to znacznie lepiej. Mi udaje się to głównie pod SF. Danie upustu niezadowoleniu podpartym czymś niewiele więcej niż “nie, bo nie” nie jest naganne. A jeśli będzie takich niezadowolonych sporo, to coś jest na rzeczy.

Do czego zmierzam? A obecnie, po ósmym sezonie, mamy nadto właśnie takich komentarzy. Ludzie wskazują, jakie “X” im się nie podoba, ale nie są w stanie zdefiniować, dlaczego. Pisze ich sporo, nawet jeśli założyć popularność serialu. Pod tekstami o Avengers Endgame jest znacznie mniej tego typu wypowiedzi, a widownia też nie mała. Może więc należy założyć, że coś jest na rzeczy w tych opiniach i na chłodno przeanalizować, co nie gra dla takiej rzeszy, bądź co bądź, klientów?

Inna rzecz, że niestety trzeba wartościować kontent komentarzy. Po każdym moim opowiadaniu chwytam komentarze, spisuję wnioski, idę dalej. Komentarze “nie, bo nie” lub “tak, bo tak” kwituję uśmiechem. Fajnie, że mają opinię – jeszcze milej, jeśli się podobało. Ale szlifować talent muszę na pełniejszych, niejednokrotnie ostrych jak brzytwa (lub twardych jak nosorożec) argumentach.

Ale nie życzę Wam, żeby w przyszłości, jak już powydajecie książki, ktoś mówił, że nie znacie się na Waszej historii i że powinniście ją napisać inaczej.

Zgodziłbym się z Tobą, że jechanie po D&D byłoby nadmiarowe, gdyby nie jeden szkopuł – filmiki puszczane po odcinkach pokazywały ich tryb myślenia. I ludzie szybko wychwycili, gdzie są błędy.

Benioff nie pamiętał, że Rickon to młodszy brat Sama. To tez on rzucił, że “Danka zapomniała o Żelaznej Flocie”. To nie jest wywiad puszczany na żywo, gdzie może walnąć taki tekst i potem powiedzieć: “a sorki, pomyliłem się. Wiecie, ciężkie dni”. To programy przygotowane, montowane, pytania są znane. Jeśli w takich programach, gdzie jest czas na dopieszczenie, nie przykładają się do szczegółów swoich wypowiedzi, to jak ignorować inne błędy? Jak nie posądzać ich o niechlujstwo? Ja nie jestem w stanie i gotowy jestem argumentować, dlaczego ich uważam za sprawców całego zamieszania. Nie aktorów, którzy dali nam wspaniałe postacie, nie reżyserów, nie kaskaderów – ich, D&D, scenarzystów.

Zgadzam się jednak, że nieraz dochodzi do przesady. Internet to wspaniałe pastwisko dla trolli, co to człowieka g***** obrzucą. Przeglądając YT trafiłem na jeden kanał, gdzie serial omawiany jest konkretnie, bez przekleństw, z dobrą argumentacją przeciwko, ale też cieszeniem się scenami fajnymi. Jeden na całe morze beznadziejnych.

Co więc na nie poradzić? Stara zasada – nie karmić trolli. Tacy ludzie żyją z lajków, subskrypcji, Patreona. Ja od dawna namawiam paru moich znajomych, by olali troll-kanały, na których jest taki ściek.

Zatem odbiór postaci to też kwestia interpretacji, a nie tak że “ooo, bad writing, jakie te dedeki są niedobre”. 

Masz rację. Ale są rzeczy nie podlegające interpretacji, a pewnym prawidłom. Zobacz, że wielu (w tym ja) nie kwestionuje szaleństwa Danki. Kwestionujemy sposób pokazania i stopniowania. Chętnie zrobiłbym tu analizę porównawczą z pewną postacią z mangi Attack on Titan, ale że są tu widzowie anime (jest ono mocno do tyłu), mogę to napisać na PW. A tam mamy identyczną niemal sytuację, która ukazana i stopniowana jest znacznie, znacznie lepiej. Co ciekawe, sam Isayama (twórca AoT) jest fanem GoT i nie raz w wywiadach podkreślał fascynację serialem i podziw dla prowadzenia wątków politycznych czy rozwoju postaci.

To samo dotyczy się innych krytykowanych elementów. Wielu ludzi nie ma za złe zabicia NK przez Aryę – znowu pada pytanie o foreshadowing, dlaczego od tego wątku odcięto Jona itp. Znowu rzesza niezadowolnonych, których łatwo można by kupić, gdyby lepiej poprowadzić wątek. Na przykład Jon walczyłby z NK, przegrywałby i pozwoliłby przebić się mieczem. Wtedy z uśmiechem pokazałby na stronę, skąd nadbiega Arya, która zabija NK. Chwała ta sama, ale odbiór zupełnie inny.

Cieszmy się tym, co dostaliśmy (nawet jeśli jest to możliwość wyśmiewania, marudzenia, wytykania niedociągnięć), i pozwólmy cieszyć się innym :P

Myślę, że nikt rozsądny nie odbiera możliwości cieszenia się. Ale nie traktujmy chęci dyskusji o wątkach i konfrontacji o szczegóły realizacyjne jako hejtu. Ba, ja wręcz widzę olbrzymie możliwości nauki dla nas, pisarzy na tym forum. Może warto właśnie zrobić po wszystkim jakieś analizy, by w swoich tekstach nie popełniać błędów D&D i mieć jeszcze większą rzeszę zadowolonych czytelników ;)

A hejterów i trolle – powtórzę się – należy olać.

Wyszedł mi stanowczo za długi komentarz.

Mi też. Wychodzi, jaka ze mnie gaduła, gdy trzeba mówić o rzeczach mało istotnych. A pod opowiadaniami trudno mi argumentować. Ech, muszę się poprawić.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Tak jak w przypadku całego sezonu nie byłam chyba AŻ tak krytyczna jak większość z Was, to z tego, co tu pobieżnie przeczytałam, co do ostatniego odcinka jestem chyba bardziej. Nie chodzi mi o zakończenie wątków postaci, bo do tego nic nie mam, tak jak wcześniej (no, chociaż ten Bran...), uwagi raczej miałam i mam do tego, jak do tych zakończeń dochodzono. Na plus na pewno Sansa.

Ale rany, jakie to było nudne i łopatologicznie przegadane! Daenerys się zamknęła, to jej rolę w gadkach motywacyjnych przejął Tyrion i gadał podobnie jak ona patetycznie i głupkowato. Ten dialog z Jonem w więzieniu, gdy pięć razy mówił to samo tylko nieco innymi słowami – no, autentycznie parsknęłam śmiechem. Albo potem, podczas wyboru króla. 

A kiedy Szary Robak powiedział, że kara dla Jona (albo dla Tyriona, bo się pogubiłam) jest za mała, to powiedziałam – zamknijcie kogokolwiek na tydzień w pokoju z Greywormem – nic gorszego wyobrazić sobie nie mogę. Ten gość torturuje swoim patosem i ograniczeniem umysłowym na maksa.

A mi się ten odcinek z całego sezonu podobał najbardziej :)

Bran to chyba nie jest tak do końca dobry, co? :) I na razie tyle ode mnie.

 

Fun – nie wiem co definiujesz sobie jako “dopierdalanie się” i do czego dokładnie się odnosisz, ale w tym sezonie zdecydowanie jest się czego czepiać. Ludzie poświęcili na tę historię kilkadziesiąt godzin swojego życia, to chyba nie takie dziwne, że nie zarzucą oglądania po trzech złych odcinkach, mając trzy pozostałe do końca? I nie wydaje mi się, żeby ktoś “krzyczał obok Twojego stolika” :) To porównanie z restauracją trochę dziwne.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Podobało mi się zakończenie. Jestem usatysfakcjonowana.

Pozdrawiam.

Bran to chyba nie jest tak do końca dobry, co? :) I na razie tyle ode mnie.

Tak szczerze, to on i Sansa mogli by być śmiało definiowani jako “ci źli”. To przez ich czyny (lub brak) Jon i Danka skończyli tam, gdzie skończyli. Tylko że to dowody “ad ignoratium” – przy takich szczątkowych danych (będących raczej efektem niedopatrzenia scenarzystów niż zamierzonego działania tychże) rację ma Fun, że wszystko zależy od interpretacji gestów i czynów. Każdy fan pociągnie w swoją stronę i każdy będzie mieć rację.

Co nie zmienia faktu, że takie spojrzenie na te dwie postacie jest dużo bardziej interesujące niż “oni chcieli dobrze, ale nie zdołali” :D

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Myślę, że Sansa nie jest specjalnie pozytywną postacią :) Dziewczyna po prostu chciała rządzić. Zmieniła się drastycznie, ale od dziecka chciała być królową, prawda? A nauczyciela nie miała specjalnie praworządnego.

 

Natomiast Bran... Dwie głupie kwestie, a tak wiele dla mnie zrobiły dla odbioru tej postaci:

“Jak myślisz, po co jechałem tę całą drogę?”

“Byłeś dokładnie tam, gdzie miałeś być”.

Bardzo mi się podoba to, jak ten odcinek obszedł się z Branem. Jego wątek jednak nie był bez sensu, jak się wiele osób obawiało. Sam byłem w tym gronie, zresztą. Wyszło doskonale – nie dość, że dostał koronę, to jeszcze nie mamy pewności, czy gość nie jest po prostu zły. Po śmierci Daenerys (chociaż spodziewanej) to dla mnie najlepsza rzecz w zwieńczeniu tej historii.

 

Wątek Aryi zamknięty poprawnie. Bez fajerwerków, bez zawodu.

 

Ale nie podoba mi się los Jona. Po pierwsze dlatego, że lubiłem tę postać i takie potraktowanie go zirytowało mnie. Po drugie, ważniejsze, dlatego, że nie mogę właśnie w tym przypadku oprzeć się wrażeniu zmarnowania wątku. Tajemnicze pochodzenie, Azor Ahai, itd. Okazuje się, że jego postać została pominięta zarówno przy rozwiązaniu “jego” wątku zombie, gdzie okazał się bezużyteczny, jak i teraz przy obsadzie tronu. Ja wiem, że to może brzmieć głupio – w końcu zabił Daenerys. Ale tak to odbieram. Bo i sam powód wysłania do na mur, jak i dalsze istnieje strażnic na murze wydają mi się pozbawione sensu.

 

A w kategorii “największa głupotka” wygrywa w moich oczach oczywiście kolejna scena w stylu Hollywood, czyli Tyrion znajdujący ciała rodzeństwa. A i trochę śmiesznie wychodzi na to, że jakby Jaimie i Cersei odskoczyli o metr w bok, to by przeżyli.

 

Nie podoba mi się też, że nie pokazano sceny schwytania Jona, za to uraczono nas wypełnianiem księgi i przesuwaniem krzeseł. Dziwne, że w tym serialu (nie tylko w tym sezonie przecież) niejednokrotnie brakowało czasu antenowego na ważne rzeczy, a zamiast tego pokazywano nam sceny zupełnie zbędne.

 

A tak na marginesie – NWM, ja jestem na bieżąco z mangą SNK i nie mam pojęcia o czym mówisz :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Myślę, że Sansa nie jest specjalnie pozytywną postacią :)

Bardzo mi się podoba to, jak ten odcinek obszedł się z Branem.

Powiem szczerze – im bardziej o tym myślę, tym bardziej podobają mi się właśnie takie interpretacje.  Otwiere wiele fajnych pytań – czego chce Bran? Może chce być więcej niż królem – może chce być bogiem? A zarządzanie sześcioma królestwami (i rebelia jego siostry) to ledwo początek do osiągnięcia  statusu Boga-Imperatora-Wrony?

Tylko znowu mam wrażenie deja vu, tym razem z Battlestar Galactica. Tam też, po zakończeniu czwartego sezonu, powstało milion teorii, wiele pięknie spinających zakończenie, istoty wirtualne, wierzenia i plany itp. Po około dwóch latach okazało się, że fani przecenili scenarzystów – ci nigdy nie wyszli dalej niż myślenie o scenach.

Tego samego boję się tutaj. Nie samych interpretacji – te są jak najbardziej okej, dla mnie zły Bran i niewdzięczna Sansa to osobisty kanon. Ale w tym klejeniu końca może się okazać, że D&D nawet o tym nie myśleli. Oni po prostu chcieli dojechać do końca.

Coś czuję, że za dwa lub trzy lata, gdy wszyscy będą już w innych projektach, podrealizatorzy, aktorzy a może i sami D&D opowiedzą nam nielukrowaną historię, jak GoT skończyło się tak, jak się skończyło. Tak jak dowiedzieliśmy się o kulisach Battlestar Galactica, Dextera czy Prison Break.

Ale nie podoba mi się los Jona.

Mi natomiast bardzo. Ta niewdzięczność pasuje do lordów Westeros. Chociaż masz rację, że koniec końców odegrał we własnych wątkach rolę karygodnie marginalną. A kumulacja tajemnic okazała się 

Abstrahując od powodów takiej minimalizacji (D&D woleli scenę choćby z krzesłami czy krzyczeniem na smoka), zastanawiam się czy na akceptację choćby takiej transformacji (gdzie mamy tylko przesłanki, nie rozwój postaci) Danki nie ma wpływu lubienie/nie lubienie danej postaci. Bo zauważyłem, że znacznie wyższe wymagania co do jej przedstawienia mają osoby, które lubiły tę postać. Podobnie z Jonem – nie był moim faworytem, stąd i akceptuję jego los, choć koniecznie w wesołej interpretacji ;) Ale gdyby taka głupota spotkała Samwella (zamiast obecnego macoszego potraktowania w tłumaczeniu sytuacji), to bym potrzebował czasu na ochłonięcie.

A tak na marginesie – NWM, ja jestem na bieżąco z mangą SNK i nie mam pojęcia o czym mówisz :)

Wyślę na PW – anime jest teraz w kluczowym momencie, nie chcę spoilerować.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Berylu, ja tylko napisałem o swoich odczuciach. Nie odbieram nikomu prawa do krytykowania i wyrażania opinii, tylko sam wyrażam swoją: frajdę z oglądania tego sezonu psuły mi negatywne (nawet jeśli słuszne) komentarze i jest to chyba naturalna reakcja. Jako twórca uczę się z krytyki cudzych dzieł, ale jako fan chcę się dobrze bawić i najlepiej sie bawię, kiedy inni też się dobrze bawią ;)

W jaki sposób Drogon zrozumiał, że Jon musiał zabić jego "matkę" i zamiast na niego, skierował złość na krzesło?

Dlaczego Sam został wielkim maestrem? Przez wzgląd na swój charakter i zasługi? Nie wykuł ani jednego ogniwa, nie nauczył się więc niczego. Nie ma wiedzy ani doświadczenia – Qyburn postrzegany przez pryzmat abominacji, dlaczego Sam nie?

Dorne – historycznie i po tym, jak zaprezentowano ich w serialu – miało lepsze powody, żeby odłączyć się od reszty królestwa, jednak nowy książę nawet nie zająknął się przy okazji pojękiwań Sansy o chęci zostania królową?

Dlaczego Dorne czy Yara zaakceptowały Brana? Nawet go nie znają – dla nich opowieść o trójokim ptaku to taka sama plotka jak biali wędrowcy.

Co z Dotharakmi, gdzie zniknęli? Ot, rozbiegli się na wszystkie strony Westeros i zaczną konie hodować?

Sens powrotu za mur pominę milczeniem. Populacja królestw została zdziesiątkowana, tereny przed murem byłby idealne dla dzikich do zamieszkania – zamiast tego wybierają zimno, brak pożywienia i ciągłą walkę o przetrwanie... dla pozornej wolności?

Dlaczego Brienne porzuciła służbę Sansie (złożyła jej śluby) i bez żadnej ujmy na honorze poświęciła się służbie Branowi?

Nieskalani mordujący ludzi na ulicach postanowili przez wiele miesięcy nie zabijać i więzić Tyronia oraz... Jona, który zabił ich ukochaną królową?

 

I to moje wątpliwości tylko z ostatniego odcinka.

Nie wspomnę o morderstwie i porzuceniu wszystkich wątków związanych z mitologią świata. 

 

Większość wydarzeń i rozwiązań fabularnych poprowadzonych została tak, żeby pasowały autorom dojść do konkretnych scen i wydarzeń – logika schowała się w krzakach i boi z nich wychylić. Scenarzystom należy się pręgierz – ścisnęli cały materiał do granic możliwości i bylejak związali bylejakimi scenami. Dla widzów mało lub średnio zainteresowaych światem serial stał się bardzo ładnym i chwilami emocjonującym serialem fantasy – ot, obejrzeć i zapomnieć, dla wciągniętych w jego mitologię i budowę, całość jest splunięciem w twarz.

No bo pisarze musieli skupić się na trzech filmach z Gwiezdnych Wojen, na które podpisali umowy, psia ich mać. Porzucili coś w miarę autorskiego i mające chociaż oznaki oryginalności na rzecz uniwersum, które jest niemal bezwstydną kalką z Diuny.

 

Piecze mnie dupa strasznie. xD

Porzucili coś w miarę autorskiego i mające chociaż oznaki oryginalności na rzecz uniwersum, które jest niemal bezwstydną kalką z Diuny.

Flasha Gordona :) Lucas wzorował się na pulpowych opowieściach SF z lat 30-40 :) Nawet wprost mówił (przytaczane w książce “Gwiezdne Wojny – jak podbiły wszechświat”), że chciał ekranizować właśnie kolejne przygody Flasha lub Bucka Rogersa, tylko praw nie dostał, stąd wziął swoje.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

STN, normalnie napisałeś to, co ja bym napisała, gdyby mi się chciało pisać aż tak długi komentarz ;) Ten tron! Ten Żelazny Tron, co to ocalał, mimo że wszystko wokół niego poszło w pizdu! Z niewytłumaczalnych względów stopiony przez smoka, który porwał ciało Danki i uciekł! I koniec wątku, yay!

 

Dodam jeszcze, że i mnie nie podoba się domknięcie (?) wątku Jona. Może i to pasuje do “niewdzięczności Westeros”, ale ni hu hu nie pasuje do logiki tworzenia fabuł i postaci, utrzymania której oczekuje się od twórców czegokolwiek. Cała ta szopka z dawaniem do zrozumienia, jaki jest ważny w kontekście Nocnego Króla, wskrzeszanie go i w ogóle, a potem... a potem Nocnego Króla zabija ktoś inny, Jon nawet nie ma okazji się z nim zmierzyć (ani nawet z jego smokiem, na którego tylko krzyczy) i Jon staje się po prostu niepotrzebny. Jakby w międzyczasie komuś się wizja zmieniła. To znaczy owszem, tak, zabił Dankę, ale to już jest inny wątek. I czy ktoś mi wyjaśni, po co istnieje jeszcze Nocna Straż skoro a) Nie ma już Białych Wędrowców, b) Z Dzikimi mamy porozumienie, c) Od Westeros Mur oddziela brand new Królestwo Północy?

I tak, czemu nikt nawet słowem się nie zająknął kiedy Sansa oznajmiła, że ona to wali i zamierza sobie zrobić własne królestwo?

 

I, na dodatek, wątek Aryi też jakoś tak średnio mi się podoba. Fajnie, że odpłynęła, tak, tu nie mam zastrzeżeń, ale czemu twórcy zapomnieli, że ona jest Człowiekiem Bez Twarzy? Przydało jej się to na coś? No nie bardzo. Popędziła do King’s Landing, setki kilometrów, na jedno zdanie Ogara odpowiedziała “dziękuję” i zrezygnowała z całej swojej zemsty, następnie epicko odjechała nie wiadomo dokąd na cudownie ocalonym magicznym koniu (bogowie, co za bezużyteczna, bzdurna scena!), i tyle. No nie powiecie mi, że jej wątek został wykorzystany tak, jak powinien.

 

Ciekawe, czy Martin w ogóle kiedyś dokończy tę opowieść po swojemu...

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie przeczę, choć i tak stoję raczej murem za Diuną niż Lucasem.

http://www.moongadget.com/origins/dune.html

Ciekawe. W “Gwiezdnych Wojnach...” nie ma do tego odniesienia, a pewne podobieństwa, przyznaję, faktycznie są.

Ciekawe, czy Martin w ogóle kiedyś dokończy tę opowieść po swojemu...

Jeśli skończy (dyskusyjne) mam wrażenie, że będziemy mieli identyczne zakończenie. Tylko droga będzie do niego inna. Bo z naszych komentarzy jasno wynika, że o drogę się tu rozchodzi: skracanie wątków, olewanie drogi postaci, mitologii itp.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Rzadko chce mi się tyle komentować, ale tutaj mnie zapiekło. ;)

Arya – no jak mnie irytowała tą swoją zajebistością i miną na zbolałego gremlina. Coś mi uciekło, czy ona uciekła z miasta na wyczarowanym koniu i postanowiła jednak wrócić? I kiedy Jon szedł po schodach za Danką, to w jaki sposób, będąc daleko za Nieskalanymi, tak szybko przeniosła się obok niego? ;)

STN, normalnie napisałeś to, co ja bym napisała, gdyby mi się chciało pisać aż tak długi komentarz ;)

Z ust mi to wyjęłaś, Jose. Też by to napisał, gdybym był mniej leniwy.

Stn – nasz Trybun Ludowy!

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ja się mogę podpisać pod właściwie wszystkimi pytaniami stn-a. Wczoraj po obejrzeniu finału nawet mi się nie chciało silić na dłuższy komentarz. Dla mnie odcinek był ok do momentu aresztowania Tyriona, potem zaczęła się ta łopatologiczna dyskusja Tyriona z Jonem i dopiero sam finał (trzy losy trzech postaci) jakoś troszkę podniósł poziom. Chociaż nie rozumiem, dlaczego podoba Wam się pomysł na Aryę – dla mnie to typowe wyjście, gdy się pomysłu nie ma. Pojadę tam, gdzie się mapy kończą. Fajowo.

Drogon nagle się zachowuje, jakby umiał myśleć, a to przecież głupia bestia była. O Dothraki Ziemowit Szczerek zapytał dziś na FB, czy zostali na miejscu i stali się Węgrami. Po co ten biały koń? I tak, po co ten mur w ogóle z taką obsadą?

 

Nie mam nic przeciw temu, że Westeros właściwie wciąż siedzi na beczce prochu. To dla mnie nie jest błąd, to jest po prostu historia. Wojny będą, w świecie realnym też pewnie jeszcze za życia Sansy i Brana doszłoby do konfliktów, może i między nimi. Opowieść doszła do końca w pewnym momencie, ale życie toczy się dalej. To nie koniec dziejów, to koniec pewnej historii.

Jednak Wasze sugestie, że scenarzyści chcieli zasugerować, że Bran to może tak naprawdę zły, a Sansa taka i owaka, uważam za chybione. Scenarzyści nie raz pokazali w tym sezonie, że takie subtelności to oni mają w poważaniu. Dopędzili do końca, gubiąc po drodze coraz więcej sensu. Wyrafinowania bym się nie spodziewała.

 

Dodam jeszcze, że dla mnie to był najsłabszy odcinek z najsłabszego sezonu.

Nie oglądałam serialu, więc nie wypowiadałam się w temacie. Ale jest taka burza po obecnym sezonie, że w sumie wiem o nim prawie wszystko. Co ciekawe, czuję się nie mniej sfrustrowana niż widzowie. Na początku nie rozumiałam, dlaczego? Przecież nie poświęcałam serialowi czasu, jak dotąd nie angażowałam się emocjonalnie w niego. Jestem jednak wielką fanką książek. I po chwili zrozumiałam się, skąd się wzięła moja frustracja: zakończenie serialu to jedyne zakończenie, jakie obecnie mam. I prawdopodobnie jedyne, jakie kiedykolwiek będzie... A jest po prostu fatalne ;]

Tylko nie "Tęcza"!

Tenszo, gdzieś przewijają się informacje, że zakończenie zdradził scenarzystom sam Martin...

Ano właśnie – wszyscy narzekają na panów producentów-scenarzystów i stawiają ich w kontrze do autora oryginału, a przecież jeśli chodzi o elementy zakończenia jako takie (a nie ich wykonanie), to właśnie sam Martin im podyktował, jak to ma wyglądać.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Czytam blog Martina od czasu do czasu i można z niego wywnioskować, że zrobili inaczej niż sobie wymyślił, chociaż niektóre elementy faktycznie się mają zgadzać. Ale huk wie które ;]

Ogólnie w te ploty nie dawałabym wielkiej wiary – postaci Martina ewoluują w miarę pisania, co zresztą prowadzi często do jego problemów z umiejscowieniem ich tam, gdzie sobie wymyślił. Lecz szczerze powiedziawszy, nie sądzę, że on by sobie na taką chałturę pozwolił. Nawet jeśli postaci wylądowałyby na końcu w tych samych pozycjach byłoby to dużo lepiej uwarunkowane. No sorry, ale chociażby taka scena Jona wracającego za mur i zamykającego za sobą bramę jest tam, bo tak zaczynał się serial. I chcieli zrobić takie “ło jezu, jakie to genialne”. Tylko że się kupy nie trzyma...

Tylko nie "Tęcza"!

Ploty? O ile pamiętam, to jest potwierdzona, oficjalna informacja.

A ostatni wpis Martina jest interesujący:

http://georgerrmartin.com/notablog/2019/05/20/an-ending/

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

There are characters who never made it onto the screen at all, and others who died in the show but still live in the books… so if nothing else, the readers will learn what happened to Jeyne Poole, Lady Stoneheart, Penny and her pig, Skahaz Shavepate, Arianne Martell, Darkstar, Victarion Greyjoy, Ser Garlan the Gallant, Aegon VI, and a myriad of other characters both great and small that viewers of the show never had the chance to meet. 

:)

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Nawet jeśli postaci wylądowałyby na końcu w tych samych pozycjach byłoby to dużo lepiej uwarunkowane.

 

No właśnie to jest ten główny ból. Nie ich finalny los jest  niestrawialny, tylko połebkowy, często nielogiczny, niewiarygodny sposób, w jaki sobie go zgotowali.

Oficjalna informacja jest taka, że im wyjawił, jak ma się skończyć. Ale nigdzie nie widziałam godnej wiary informacji (jak na blogu GRRM), że oni zrobili to dokładnie tak, jak im powiedział.

No i czytałam właśnie ten wpis. Z którego wynika:

How will it all end? I hear people asking.   The same ending as the show?  Different?

Well… yes.  And no.  And yes.   And no.   And yes.   And no.   And yes.

że huk wie ;)

Tylko nie "Tęcza"!

Można by pisać epopeje na temat tego, co było nie tak w ostatnim odcinku. Wątki pozamykane tak słabo, że wszystko wydaje się bez znaczenia. No i nasz bohater: Jon “She Is My Queen” Snow.

Ależ Bran jest zły, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. I tak: brakuje mi odpowiedzi na pewne pytania i logiki gdzieniegdzie – ale to nie przeszkodziło mi oglądać prawie każdego odcinka z ogromną radochą. Sama się zastanawiam, jak to jest, że dostrzegałam niedostatki, a jednak mnie wciągnęło.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Rozkminiacie tu jakiś naiwny, czarno-biały podział na dobro i zło, którego Martin wyraźnie unikał.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Opierając się tylko na serialu mogę wskazać postacie w moim odczuciu wyraźnie “dobre” (np. Ned, Robb, Jon, Brienne) albo wyraźnie “złe” (np. Ramsey, Cersei, Joffrey).

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

A ja może w tym miejscu odpowiem, co miałem na myśli, zadając pytanie: co z tego wszystkiego wynika. Ano (poza wszystkim innym) wynika z tego, że kolejny raz daliśmy Hollywood do zrozumienia, że wystarczy przywiązać widza do postaci, a potem to już nie ma znaczenia – jakiej by chały tam nie napisano, to my to i tak kupimy. Wszyscy narzekają, ale pół świata obejrzało/obejrzy. Dlaczego ludzie krytykują? Bo mogą. Chyba zawsze krytykowali, ale dzięki internetowi mogą jechać po całości. Ludzie tak mają i jest wiele rozpraw na temat tego, dlaczego tak mają, w które nie ma sensu tu wnikać. Nie ma chyba też moim zdaniem sensu licytować się, co było w tym wszystkim najgłupsze, bo to już zupełnie do niczego nie prowadzi. Mnie się dotychczas nie podobało, że do GoT wprowadzono smoki, ale to jest ok, to są gusta, to są założenia świata, a z tych założeń coś wynika i ma sens. Tylko ten sens zaczął się kruszyć i gnić przynajmniej od 6 sezonu, co było zwyczajnie smutne. Ten sezon oglądałem też z ciekawości, czy twórcy uratują honor. Wyszło jak naszym piłkarzom.

Ale ładne było. Nie czuję, żebym stracił czas. Zawsze jakaś nauka, jak nie pisać fabuł.

brakuje mi odpowiedzi na pewne pytania i logiki gdzieniegdzie – ale to nie przeszkodziło mi oglądać prawie każdego odcinka z ogromną radochą. Sama się zastanawiam, jak to jest, że dostrzegałam niedostatki, a jednak mnie wciągnęło.

 

Tak, właśnie tak miałam do końca piątego odcinka. Ale szósty to już naprawdę było przegięcie. Nawet ja wymiękłam.

Nowa Fantastyka