- Hydepark: Strasznie dobre filmy

Hydepark:

filmy i seriale

Strasznie dobre filmy

Jakie dobre horrory polecacie? Niestety, od dłuższego czasu ciągle znajduję jedynie tandetne slashery (tzn. jeszcze bardziej tandetne niż ustawa przewiduje) i zaczynam się poważnie zastanawiać czy w akcie desperacji nie obejrzeć “50 twarzy...”. Bo to podobno też jest straszne.

 

Już się zastanawiałem co z tymi horrorami się dzieje, ale parę dni temu natrafiłem na polecanego w NF przez Orbitowskiego Babadooka – film przywrócił moją wiarę w gatunek. ;) Bez hektolitrów krwi, gęsto ścielącego się trupa, w ogóle jeśli chodzi o ilość fajerwerków to jest dość kameralnie. I dobrze, bo zamiast tego było straszno i klimatycznie. Jeśli nie widzieliście to polecam (nie sugerujcie się dość średnimi ocenami na filmwebie).

 

Tylko teraz powróciła kwestia – co obejrzeć teraz? Czekam na Wasze propozycje. :)

Komentarze

obserwuj

Na pewno “Ukryty Wymiar”, Elanarze. Jak przymkniesz oko na kilka głupotek i dasz się wciągnąć w klimat... no to gwarantuję, że Ci się spodoba.  :)

Zresztą, to mój ukochany film i będę go promował i bronił zawsze i wszędzie (choć na pewno można by go jeszcze nieco podrasować fabularnie, ale co tam). :)

 

No i “Shutter”, ale oryginalna wersja. Mrożące krew w żyłach.

 

I jeszcze “Świt Żywych trupów” z 2004. Bardzo dobry, wręcz świetny remake, z lekko ironicznym humorem. 

And one day, the dream shall lead the way

Hammer House of Horror – to bardzo stary serial z lat osiemdziesiątych. Nie pamiętam dokładnie, ale nie epatował krwawymi bebechami, raczej sporo zostawiał wyobraźni widza.

Do dziś nie pozwolę zatrzymać mężowi samochodu w deszczu, żeby zabrać autostopowicza w żółtym sztormiaku.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ukryty Wymiar odnotowany, Shutter... azjatyckie horrory są albo tak porąbane, że później przez kilka dni ciągle zerkam za plecy, albo tak denne, że wyłączam je po trzydziestu minutach. ;P O Shutter już słyszałem kilka razy, więc domyślam się, że należy do tej pierwszej kategorii – muszę się zastanowić czy moja psychika jest na to gotowa. :D

Świt Żywych Trupów chyba oglądałem (trudno powiedzieć, bo mają tak podobne tytuły, że łatwo się pogubić). Zombiaki są fajne dla relaksu po ciężkim dniu – niezbyt zawiła fabuła i dużo akcji – ale jako że jestem na bieżąco z The Walking Dead, to już mam ich lekki przesyt. ;)

 

Hammer House of Horror – oglądałem jakiś horror z lat ‘80 albo początku ‘90, bodajże na podstawie czegoś Kinga i był całkiem dobry, więc wiek mnie nie zraża – bardziej to, że pewnie ciężko będzie go znaleźć. Ale podobno w internetach jest wszystko, więc może się poszczęści. ;)

 

Od siebie dodam jeszcze coś z nowszych produkcji: Obecność. Jeden z najlepszych horrorów jakie oglądałem. Fabuła wprawdzie dość standardowa, ale wykonanie – miodzio!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Jeśli masz ochotę na horror/komiedię, to z klasyków mogę polecić trylogię “Martwego zła”, a z nowszych, dla relaksu “Wysyp żywych trupów” :)

Nie wiem, czy teraz też zrobiłyby na mnie takie wrażenie, ale z horrorów, które zapadły mi w pamięć mam trzy. Inni z Nicole Kidman, Gathering z Christiną Ricchi i Osada nie pamiętam z kim. Jest szansa, że jeśli je pamiętam po tylu latach, to były dobre.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Osada była od tego gościa, który zrobił “Znaki” :D Zakończenie było całkiem pomysłowe :)

Martwe zło – horror/komedia? Oglądałem pierwszą część i wątków komediowych sobie nie przypominam, chyba że coś przegapiłem. ;P 

Osada rzeczywiście miała fajny pomysł, ale łatkę horroru dostała chyba tylko dlatego, że nic innego nie zdołali dopasować.

 

Wysyp żywych trupów – i znowu musiałem przeszukiwać internety, żeby sprawdzić czy te trupy już widziałem, czy nie, mogliby wymyślać bardziej pomysłowe tytuły. Wysyp widziałem, fakt, całkiem niezła parodia. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Martwe zło – zabawnie zaczęło robić się w drugiej części, kiedy to dłoń głównego bohatera została opętana przez siły ciemności, natomiast trzecia to już mistrzostwo :)

Mnie osobiście urzekł horror połączony z sf Pandorum, ale nie wiem czy Wam podpasuje. Ale polecam! Muszę kiedyś się zmobilizować i obejrzeć raz jeszcze. :P

Martwa cisza z 2007 też była niezła.

 

Zgadzam się, że teraz horrory są dużo gorsze. Uwielbiałam je oglądać, ale teraz nic praktycznie nie ma ciekawego.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Najciekawsze rzeczy zdarzają się w kinematografii europejskiej, szczególnie, jeśli się pogrzebie trochę głębiej.

El Habitanto Incierto – hiszpański, co prawda thriller, ale mocno niepokojący.

Vila Roza – bułgarski horror o nawiedzonym domu, ma świetny klimat, chociaż nie polecam jeśli masz ochotę podskakiwać ze strachu. Jego siłą jest głównie atmosfera.

Livide – chyba Łukasz Orbitowski recenzował ten film w NF. Przyjemnie szurnięty i odrealniony francuski horror o nawiedzonym domu.

The Grabbers – irlandzki horror komediowy w stylu Wysypu żywych trupów. W skrócie – Cthulhu kontra irlandzkie wioskowe pijaczki :)

Kontroll – węgierski thriller o kontrolerach z metra, który mnie osobiście zachwycił. Może nie ma w tym za dużo horroru, ale senny, odrealniony klimat jest.

 

Jeszcze z horrorów komediowych polecam Zombieland i Cockneys vs Zombies. A z takich rasowych horrorów, które naprawdę potrafią przestraszyć, polecam Sinister. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Zombieland był fajny, nadal czekam na dwójkę...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Nowe “Martwe Zło” też było fajne, mimo, że większość hejtowała. 

And one day, the dream shall lead the way

Po “Martwym Źle” koniecznie siegnij po “Armię Ciemności” :-) Jest śmisznie.

 

"What we do in the Shadowa” – recenzja Orbitowskiego nie kłamie, zabawna czarna komedia.

 

Edit: tak, Zombieland to dobry pastisz!

 

Polecę “ Blindness” (2008, Miasto Ślepców po polsku).

/edit

 

Z klasyków kina klasy B można zajrzeć do Armii Boga (The Prophecy, 1995) lub młodszego White Noise (2005, średnio, ale przy odrobinie dobrej woli może chwycić).

 

Odpoczynek dla mózgu to efekciarski Constantine z Reevesem, ot tak, na ząb – jeśli musisz czymś czas zapełnić.

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

“Blindness” też polecam, bardzo fajny film :) “Ukryty wymiar” oraz “Pandorum” też mi się podobały.

 

Mi ostatnio w pamięć zapadł film “The Divide”. Takie małe post apo.

 

Trochę bardziej krwawy, za to oparty na prawdziwej historii – “Stuck”, polski tytuł to “Utkwiony”. Pojawiają się w nim elementy komediowe, na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu, ale myślę, że warto zobaczyć. Może nie “ku przestrodze”, ale dla efektu “nie wierzę, że to się wydarzyło naprawdę”. 

 

Jeszcze więcej krwi jest w filmie “The Descent” (”Zejście”), ale też mi się podobał.

 

Fajny jest też film “The Identity” (”Tożsamość” 2003, nie ten z Neesonem).

 

Ciekawy jest też horrorko/thriller “Oczy Julii” (”Les ojos de Julia” – czy jakoś tak)  – potrafił mnie wciągnąć, zwłaszcza, że faktycznie oglądałam “po ciemku”... brrr

 

Z krwistych slasherów polecam francuski “High Tension” (”Blady strach”) i “Eden Lake”. No i jeszcze “The last house on the left” :)

 

W klimatach zombiastycznych niezły jest “28 days later” (28 dni później”).

 

I na końcu mój absolutny numer jeden, czyli najgorszy (najstraszniejszy) film jaki widziałam. Nie sądzę, że zalicza się do horrorów, raczej do thrillerów, ale i tak go podam. Ostrzegam, że jest przeznaczony dla ludzi o mocnych nerwach, mój mąż nie był w stanie obejrzeć go do końca i kazał wyłączyć. Film niestety oparty jest na prawdziwej historii: “The girl next door” (”Dziewczyna z sąsiedztwa”). Oczywiście nie chodzi o komedyjkę o sąsiadce – striptizerce... I żeby potem nie było – YOU HAVE BEEN WARNED!

 

Jeśli coś mi się przypomni – dam znać.

 

Trudno znaleźć naprawdę straszne filmy. Oczywiście, jeżeli nie oglądałeś Omena, Mgły czy Egzorcysty, to nadrabiaj ;) Nie wiem, jakie wrażenie zrobiłyby na mnie teraz, ale pamiętam, że jako dzieciak nieźle się bałem. Szczególnie dobrze pamiętam Omena.

Z bardziej nowoczesnych rzeczy mogę polecić Blair Witch Project, chociaż bardzo wielu się ten film nie podoba, to mi bardzo przypadł do gustu.  Innym zdecydowanie wartym uwagi filmem na pewno jest El Orfanato, czyli Sierociniec (2007). Podbijam Innych za Ceterari. No i może to kogoś zdziwi, ale całkiem podobała mi się Kobieta w czerni z Harrym Potterem w roli głównej.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

A co z “Człowiekiem-stonogą”? :-)

 

U mnie w pracy pewnego razu powiedzielismy sobie: kto Skopie builda, za karę ogląda “Sharknado” :-):-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

nie lubie tych horrorów nakręconych na przysłowiowe parę złotych , gdzie krewpo obcięciu kończyny sika na 5 metrów, albo gdzie muzyka jest tam denna ,że z kuchni słyszysz ,że za chwile ktoś straci łeb . nie lubię też tyh gdzie są jakieś poczarnobylskie monstra,,, blee … to nie horror tylko dokument...

Ostatnio prawie nie włączam telewizora. Oglądam tylko... Pierwszą miłość, bo babcia przychodzi i prosi, by jej włączyć.

 

Z tego co widziałem kiedyś-niedawno to “Pokój 1408” jest niezły. Może nie jakiś przerażający do bólu, ale za to interesujący fabularnie. Przeklęty pokój mordujący lokatorów za pomocą ich własnych demonów. Zło zna nas lepiej od nas samych.

 

Widziałem też głośną “Obecność”, opartą na prawdziwych wydarzeniach. Niezłe, choć klasyk z nawiedzonym domem. 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

1408 to typowy King. Blair Witch Project bardziej nowoczesny? Berylku, przecież to staroć. Podbijam za to Kobietę w Czerni, dobre było!

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Bezimienni i Left Bank to chyba najlepsze horrory jakie widziałem. Aż podejrzane, że nikt tego nie wymienił. Z amerykańskiej sieczki bez strachu mogę polecić niedoceniony Sinister i Krzyk 4 jako zabawę konwencją.

EDIT: I tak jak Iluzja Divide, świetne post apo.

ta sygnaturka uległa uszkodzeniu - dzwoń na infolinie!

Bezimiennych kojarzę...

 

I od razu, nie wiem czemu, wskoczył mi “Labirynt Fauna” – wizualnie, majstersztyk.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Divide jest świetne, również polecam.

And one day, the dream shall lead the way

A ja polecam za berylem Blair Witch – dla mnie to majstersztyk. Równie wysoko – jesli nie wyżej – cenię sobie “przepowiednie” ( w oryginale mothman ) – za nieziemski klimat! Dobre też były “Głosy” z Keatonem, no i “Ring” rzecz jasna. No może i “Klątwa”. Sisnistger faktycznie przyzwoity, ale bez szału.  

"I needed to believe in something"

Ach, gdy miałam dziesięć lat kochałam horrory miłością pierwszą, nałogowo oglądałam “Mgłę” Carpentera – zajeździłam kasetę video (tak, jestem stara;)). “Omen” po latach raczej śmieszy, podobnie jak “Książę ciemności”, “The Thing” ma coś w sobie, przynajmniej tak wspominam ten film (trzeba by odświeżyć, Kurt Russell był niezły), ale ja z tych, co umierają ze strachu na obcym ósmym.:) Pamiętam “Twilight Zone”, fajne czasy...  

Doskonały klimat ma “Silent Hill”, koreański “Shutter” był niezły. Wspominacie “Osadę” i “Znaki” (słabe moim zdaniem), a gdzie “Szósty zmysł” jak się pytam? Serial “Czarne lustro” mnie rozwalił, pierwszy sezon zwala z nóg. Dobry jest drugi sezon “American Horror History”. Z filmów polecam “Rękę Boga” (ciary mam na samo wspomnienie), lubię też “Memento”, “Innych” i “Unbreakable” (no, lubię Willisa i już;)). I przypomniał mi się taki klasyczny amerykański mini-serial, taki horror dla dzieciaków pt. “Rose Red” (na podstawie Kinga) – niby te strachy były takie plastikowe, ale jednak klimat tajemniczego domu udało się uchwycić, mam sentyment.:)

Dla mnie najstraszniejszym filmem oststnich lat zostaje “Insidious”, genialnie i z wdziękiem przetłumaczone na polski jako “Naznaczony”. Klimat jest mistrzowski, to napięcie, kiedy bohaterce zdaje się, że usłyszała w elektrycznej niani jakiś głos. Nasłuchuje, a ja aż się spinam z nerwów, nasłuchując z nią. Albo kiedy wychodzi po coś do ogródka i przez powiewające firanki widzi w swoim własnym salonie jakąś tańczącą postać. Więc się wgapiam razem z nią, a nie widzę wyraźnie przez tę firankę! Dżizas, tak pięknie to zrobili, miód malina.

Chyba Spielberg kiedyś powiedział o “Szczękach”, że nie o to chodzi, żeby ludziom pokazać ogromnego rekina, tylko żeby im go zasugerować – płetwą, towarzyszącą jej pojawieniu się groźną muzyką. Bo jak pokażesz widzowi potwora, to może on być dla niego straszny, albo nie. Ale jak mu zasugerujesz, że stwór jest przerażający, to każdy wyobrazi sobie to, co go przerazi.

Ta zasada pięknie została zastosowana w “Insidiuos”. I choć trup się gęsto nie ściele, bałam się jak diabli. I nawet (a co, przyznam się), bałam się potem pójść do łazienki i jak nigdy zapalałam po drodze światła we wszystkich mijanych pomieszczeniach :) Mąż się śmiał, ale na balkon na papierosa też jakoś sobie nie poszedł :/

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Ale tu nowych propozycji przybyło przez weekend, fiu, fiu.

 

Zgadzam się, że teraz horrory są dużo gorsze. Uwielbiałam je oglądać, ale teraz nic praktycznie nie ma ciekawego.

Ej no, w ostatnich latach pojawiło się parę ambitniejszych produkcje. Obecność, Naznaczony, Babadook... Nie ma tego wiele, ale chyba zaczęli powoli odbijać się od dna. Jest nadzieja. ;)  

Jeszcze z horrorów komediowych polecam Zombieland i Cockneys vs Zombies

Z horrorów komediowych polecam: striptizerki kontra wilkołaki. Ewentualnie: zombie striptizerki. W ogóle fajne są te horrory ze striptizerkami. ;P Przy okazji odniosę się do wpisu Fisha – unikajcie Sharknado za wszelką cenę, ta produkcja jest znacznie poniżej filmów “tak złych, że aż śmiesznych”.

Blair Witch Project bardziej nowoczesny? Berylku, przecież to staroć.

Brat straszył mnie tym filmem, jak byłem mały. Nie obejrzałem do tej pory...

 

Sinister rozczarował mnie dlatego, że miał predyspozycje, by być horrorem świetnym, a przez niedoróbki okazał się tylko (bardzo) dobry. Np. bohater rozbija się po domu, spada ze strychu, itede, a rodzinka niczego nie zauważa i sobie słodko śpi. Szkoda, bo przez takie pierdoły film wiele stracił, a mogło być naprawdę świetnie.

 

Krajemar – rozumiem, że mówisz o obydwu częściach Naznaczonego? Również polecam – przyznam, że na początku spodziewałem się średniaka, a później okazało się, że z każdą minutą robi się coraz lepiej. Tylko efekty specjalne były strasznie marne z tego co pamiętam.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Obejrzałam, polecanego przez Elanara Babadooka. A niech Cię! Całkiem niezły horror, ale dotrwałam do końca, tylko dlatego, że polecałeś. Przez pierwsze dwadzieścia minut miałam ochotę udusić tego bachora... Doprowadzał mnie do szału, chyba prawie tak samo, jak tę matkę. ;P

 

Obejrzałam też Zombieland, ale bez większej rewelacji. Chociaż podobała mi się postać grana przez Woody’ego Harrelsona. 

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dzieciak zagrał świetnie! Budzi w człowieku mordercze odruchy od pierwszych minut. ;P Też na początku zastanawiałem się czy horrorem nie będzie po prostu pokazanie życia matki z tym małym potworkiem. ;)

 

A ja obejrzałem Silent Hill – miodzio!

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

A ja obejrzałem Silent Hill – miodzio!

To ironia, prawda?

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Silent Hill jest na pewno specyficzne :) Ja pamiętam, że bałam się stwora, który miał coś zamiast głowy... Trójkąt jakiś czy coś :P I końcówka też mi się podobała.

 

Zresztą, drogi berylu – każdemu podoba się co innego (chociaż jakby ktoś powiedział, że podobała mu się “Ludzka stonoga”, to posłałabym do czubków od razu :P).

 

Ummm... :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nick zobowiązuje? Ja nie widziałam, przyznam szczerze, ale sam pomysł jest tak chory i pokręcony, że mi się autentycznie zbiera na wymioty na samą myśl :P

 

P.S. Powiedz, powiedz, powiedzpowiedzżeżartujesz! :D

No z tym “miodzio” może lekko przesadziłem (końcówka była trochę dziwna), ale uważam że jest całkiem, całkiem. Przyjemnie klimatyczny, jest piramidogłowy, o którym wspomniała Iluzja... Nie wiem czemu tak się dziwisz. ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Iluzjo, są filmy, które oglądam dla funu, nawet makabrycznie niesmaczne do stopnia, w którym są smieszne – i sa filmy, które oglądam, żeby przeżyć jakąś dobrą historię.

Ludzka stonoga to zdecydowanie hardcore klasy C w kategorii pierwszej, na sześciopak, albo i dwa , posiadówę z kumplami o równie popieprzonym poczuciu humoru i kupę śmiechu ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mnie zawsze zadziwia, że jakiś aktor dostał scenariusz i pomyślał: “O, tak! Zawsze chciałem zagrać w czymś takim!” :D

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Po przemyśleniu:

Chociaż w sumie ja też biorę udział w konkursach, które w ogóle nie odpowiadają mi tematyką, ale na przykład oferują antologię pokonkursową czy coś. Wtedy zazwyczaj się staram, ale jednak czuję się trochę jak dziwka, że usiłuję się sprzedać, żeby tylko mieć coś kolejnego w CV.

Wciąż mam ten rozdźwięk, zagwózdkę, czy lepiej być wszędzie, czy w dwóch, trzech miejscach ale z czymś, co jest na 100% reprezentatywne dla mojego stylu.

No więc ci z Sharknado czy stonogi to pewnie też tylko chcieli się wreszcie wbić na ekran :)

 

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Problem w tym, że po takim wbiciu na ekran, to chyba ich kariera rozpędu nie nabierze... :)

 

Co do Silent Hill, no pewnie, każdy ma różny gust, a mnie jeśli chodzi o horror/thriller to trudno zadowolić, bo większość wydaje mi się całkowicie pozbawiona klimatu, nudna i niestraszna. Z Silent Hill było podobnie. Jak dla mnie to taka raczej makabra, niż klimatyczny film, który ogląda się żeby się trochę pobać, dlatego byłem zdziwiony :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Silent Hill jako horror jest średni, ale kompletnie nie umywa się do gier. Przynajmniej dwóch pierwszych, w które pykałem. Z piramidogłowego zrobili jakiegoś tępego osiłka, zupełnie spłycając symbolikę drugiej części gry. To jest prawdziwe Silent Hill.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Nie rozumiem fenomenu Silent Hill. Nie wiem jak gry, ale film dla mnie był kiepski. Niestraszny, krwi też jakoś mało, jeden Pyramid Head całego filmu nie ratuje. Ale może to wina tego, że obejrzałam go na posiadówie, z sześciopakiem i komentarzami sarkastycznej koleżanki live :)

 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

To że “krwi jakoś mało” akurat dla mnie było zaletą. Po tych wszystkich slasherach, hektolitry krwi wylewające się z ekranu jakoś mnie już odrzucają.

A na posiadówie to żaden horror nie będzie straszny. ;P

 

Ja podszedłem do Silent Hill z nastawieniem, że będzie bieda z nędzą (bo zazwyczaj słyszałem bardzo słabe opinie na jego temat) i mnie pozytywnie zaskoczyło. Bo wykonanie było całkiem niezłe, od aktorstwa też zęby nie bolały, pomysł nieco bardziej oryginalny niż zazwyczaj. Także pozostaję przy opinii, że może na kolana nie powala ale nie ma co marudzić. Za to druga część jest tragiczna, nie dałem rady obejrzeć. A w żadną z gier niestety nie grałem.

 

+ Tragedia na przełęczy Diatłowa – straszne toto nie jest, ale nawet ciekawy pomysł. Jeśli ktoś lubi horrory kręcone z ręki (tak to się nazywa?), to może się spodobać.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

“Z tego co widziałem kiedyś-niedawno to “Pokój 1408” jest niezły. Może nie jakiś przerażający do bólu, ale za to interesujący fabularnie. Przeklęty pokój mordujący lokatorów za pomocą ich własnych demonów. Zło zna nas lepiej od nas samych.“

 

Na podstawie opowiadania Kinga. I, co z bólem – jako fan Kinga – przyznaję, mocno podrasowany w stosunku do jego opowiadania. I znacznie lepszy.

 

Podbijam Sierociniec, może nie bardzo straszny, ale ma świetny klimat. Bardzo przypadł mi do gustu też film “Zejście” – pomysł nowy, ciekawe miejsce akcji a dodatkowo mnie jako geografa takie ciemne jaskinie rajcują:)

Przed czytaniem skonsultuj się z lekarzem bądź farmaceutą. Lub psychologiem.

Jeśli wierzyć obiegowym opiniom i rzeszom zachwyconych recenzentów – “It follows” wymiata.

And one day, the dream shall lead the way

Nie wiem, czy się już pojawiło, ale na pewno “Milczenie owiec”. To w sumie bardziej thriller psychologiczny, ale naprawdę genialny! Wszystkie triki działają na podświadomość, a doskonale wiadomo, że wyobraźnia jest dużo straszniejsza niż rzeczywisty zapis na taśmie filmowej.  

“Honeymoon” bardzo mi się podobał. Jest to co lubię, czyli gęstniejący z minuty na minutę klimat i ciekawe zakończenie.

And one day, the dream shall lead the way

“Medium”, reż. J. Koprowicz. Dobre, a polskie.

Ostatnio oglądałem bardzo promowany Oculus. Motyw z przeklętym lustrem miał według mnie potencjał i początkowo spodziewałem się czegoś bardzo smakowitego, ale rozczarowałem się. Dwie, trzy, ciekawsze sceny (żarówka ;p), poza tym to nieźle zrealizowany średni średniak. 

 

Jeśli wierzyć obiegowym opiniom i rzeszom zachwyconych recenzentów – “It follows” wymiata.

Do It follows (swoją drogą polskie tłumaczenie to porażka) przekonały mnie zasłyszane opinie, bo pomysł przenoszenia “klątwy” drogą płciową wydawał mi się tak komiczny, że nie zamierzałem oglądać. I może nie aż wymiata, ale kawał dobrego horroru. W końcu jakieś bardziej oryginalne motywy i nawet całkiem straszno, chociaż troszkę (troszeczkę!) byłem rozczarowany brakiem praktycznego podejścia bohaterów do sprawy. Ale nie będę spojlerował.

I scena na basenie była genialna, dawno się tak nie śmiałem na horrorze. ;D

 

A Honeymoon już od jakiegoś czasu za mną chodzi. ;>

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ja się kompletnie zaskoczyłem co do “It follows” in minus niestety. Może i oryginalna, ale w sumie jednak nuda.

A “Honeymoon” obejrzyj :) Świetnie dobrana para młoda (to w sumie dla mnie żadne zaskoczenie, akurat Treadwaya kojarzyłem już z “Fortitude” i wiedziałem, że tego nie schrzani :)) No i ten film jest poniekąd... prawdopodobny. tzn. jeśli coś takiego miałoby się stać, to mogłoby to tak wyglądać ;)

And one day, the dream shall lead the way

Rex, chyba się nie dogadamy w kwestii horrorów. ;D Mnie Honeymoon zawiódł na całej linii. W połowie zacząłem mieć nadzieję, że się rozkręci, bo atmosfera zaczęła gęstnieć, ale niestety twórcy chyba nie mieli pomysłu co zrobić dalej, a końcówka... no, facepalm po prostu. Scena kulminacyjna bez grozy, za to na maksa obrzydliwa. samo zakończenie też jak dla mnie rozczarowujące, bo motyw z – jak tu nie zaspojlerować? – Sam-Wiesz-Czym, nie przekonał mnie jeszcze w żadnym filmie. ;)

 

W Internecie znalazłem inne, całkiem intrygujące wyjaśnienie zakończenia, ale wydaje mi się zbyt naciągane. Jak chcesz, to poszperaj na forum filmwebu albo napisz do mnie na priv. ;)  

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Heh, dla każdego co innego :)

Co do zakończenia.Podejrzewam, że piszesz o, jakby to ująć –  “stanie umysłu”. Parę takich wątków na filmwebie widziałem. :) Pytanie czy to nie za bardzo naciągane właśnie :)

 

Z rzeczy potencjalnie ciekawych do obejrzenia, znalazłem niejaki “Harbinger Down” – rzekomo rozgoryczonych twórców F/X do Cosia (rozgoryczonych, bo ponoć przy realizacji prequela odrzucono ich prace na rzecz CGI – najsłabszego elementu filmu swoją drogą).

Zwiastun wskazuje na cholernie cienką pozycję z fajnymi plastyczno-obrzydliwymi efektami. Czyli coś co każdy fan The Thing  powinien zobaczyć :)

 

And one day, the dream shall lead the way

Milczenie owiec jest niezłe, powiedziałbym, że bardzo dobre ale ja jakoś nie ulegam przekonaniu, że to świetny film. Z takiej klasyki wolę już lot nad kukułczym gniazdem.

Kiedyś, jak jeszcze ceniłem sobie gatunek horrorów, to jeden przykuł moją uwagę. “R Point”, bodajże koreański, ale raczej zrobiony na zachodnią modłę. O duchach.

Wcześniej pojawił się już “Ukryty wymiar”, który również polecam. A reszta, to jak już wspomniano slashery. Albo denne horrory, w których coś nagle wyskakuje na bohatera – takie tanie straszenie, zero refleksji.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Grrrrr, napisałam komentarz i mi cofnęło stronę :( Znacie ten ból :(

 

Mother! Wyszłam z kina z wielkim mindf**kiem, film jest alegoryczny i metaforyczny, a do tego pop... aprany, ale popapranie atakuje, gdy się tego zupełnie nie spodziewasz. Nie czytaj żadnych recenzji, nie dawaj sobie tropów.

Autopsja Jane Doe ma niezły klimat.

Leatherface był na tyle chory, że napisałam mu reckę. Negatywną, ale warto było to zobaczyć, zwłaszcza w sali kinowej pełnej nastolatków, którzy NIE POWINNI oglądać nekrofilii i wielu innych scen... xD Kto ten film ustanowił od 15 lat, nie wiem.

Obecność 2 była dla mnie lepsza niż jedynka.

Gorąco polecam The Girl with All the Gifts.

Europa Report, co prawda thriller, ale niezłe spotkanie z nieznanym.

Ekranizacje powieści Kinga ;D

Ukryty wymiar, a raczej Horyzont Zdarzeń to klasyka nad klasyki, nadal pamiętam frazę Liberate tute me ex inferis.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Siedmiu samurajów – niby ludzie, a świat obcy,

Duma i uprzedzenie – ale miniserial w lat dziewięćdziesiątych; przede wszystkim dla dialogów i relacji interpersonalnych,

Dracula – ale Coppoli, romans wampiryczny, a nie brzydzi,

Lśnienie – Kubricka, oczywiście,

Zemsta po latach – w Sylwestra oglądałem, i za dnia, a się bałem,

Zgromadzenie – amnezja bohaterki, niby sztampa, a oryginalne,

Wesele – ale Wajdy,

Dzień Świstaka – komedia, zręcznie wykorzystująca fantastykę,

Imperium kontratakuje – za I’m your father i naukę Luke’a na Jedi,

Powrót Batmana – za Pingwina,

To właśnie miłość – za przeplatające się wątki,

Excalibur – za mgłę i mrok.

 

Same starocie, widzę. I pewnie przez starczą demencję czegoś zapomniałem.

 

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

Nowa Fantastyka