- Hydepark: Sonda: Używki

Hydepark:

inne

Sonda: Używki

Wszystko poniżej, w pierwszym komentarzu. ♤♡♢♧

Komentarze

obserwuj

Ciekaw jestem czy NowoFantastyczni:

1. Palisz papierosy /e papierosy?

2. Pijesz alkohol?

3. Palisz marihuanę?

4. Bierzesz narkotyki?

5. Używasz innych używek?

6. NAJWAŻNIEJSZE: Czy uważasz, że używki odgrywają rolę w Twoim / innych tworzeniu/pisaniu tekstów? (Negatywną lub pozytywną)

.

Kro chce niech się wypowie. Nie trzeba na wszystkie pytania odpowiadać.Można Offtopić.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

1.Nie

2.Nie

3.Nie

4.Nie

5.Nie

6.Żadną

Sam też odpowiem:

1. Już nie. Jestem przeciwnikiem. Popalałem ze 3 lata.

2. Tak, kiedy żona nie jest w ciąży i/lub nie karmi piersią.

3. Kilka razy spróbowałem. Już nie.

4.Nie.

5. Nie.

6. Dla mnie nie. Przypuszczam, że gdybym palił, miało by to jakiś związek przyczynowo – skutkowy. Gdy paliłem na początku liceum to robiłem przerwę na papierosa podczas meczy klanowych (on-line w DoW:Dark Crusade), żeby opanować stres. Podobno nikotyna w małych ilościach ma właściwości uspokajające.

Potrafię sobie wyobrazić, że dla innych używki mogą mieć powiązanie z pisaniem. Szczególnie połączone z pauzami lub momentami na przemyślenia, uspokojenie myśli. Jestem ciekaw jak to jest z peofesjonalnymi pisarzami, ktòrzy np. palą.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

1. Nie

2. Nie

3. Obec­nie Ra­ma­dan

4. Nie

5. Her­ba­tę

6. Nie

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Lubię piwo.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Jestem mocna przywiązana do kawy :) Bez herbaty też ciężko.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Berylu, jedno piwo to nie piwo, dwa piwa to pół piwa, a cztery piwa to jedno piwo, a jedno piwo to nie piwo...

 

F.S

No popatrz, Foloinie, a na mnie wystarczyło – leżę!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Piwo to paliwo ^^ ja na piwie do 200 cm wyrosłem :D a teraz piję źadko i co? I łysieję na znaczek McDonald's, i muszę to obchodzić goleniem się na łyso ;D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Uprzejmie informuję, że i alkohol i marihuana są narkotykami, więc sonda jest dość nieelegancka.

Podobno nikotyna w małych ilościach ma właściwości uspokajające.

Nikotyna pobudza układ nerwowy, więc zwyczajnie sprawniej się po niej myśli, o ile, rzecz jasna, przyjmuje się ją w małych dawkach. Właściwości uspokajające to ma w dużych dawkach, a i tutaj można by dyskutować, czy są to właściwości samej nikotyny, czy uniwersalny efekt sięgnięcia po substancję od której jest się uzależnionym.

Czy uważasz, że używki odgrywają rolę w Twoim / innych tworzeniu/pisaniu tekstów? (Negatywną lub pozytywną)

Oczywiście, że odgrywają. Czy Dick byłby taki artystycznie płodny bez swojej ukochanej amfetaminy? King trzepałby te swoje poczytne dzieła, jedno za drugim, bez koktajli na bazie kokainy? Pewnie, że nie.  Z jednej strony “używki” wpływają na samą fizyczną zdolność do przelewania myśli (pozwalając pisać przez kilkanaście godzin z rzędu bez przerwy albo sprawiając, że nieszczęsny autor ląduje twarzą na klawiaturze między trzecim słowem a piątą tabletką) z drugiej mocno wpływają na treść i formę twórczości (patrz chociażby “Przez ciemne zwierciadło”, wspominanego [i z dawna ukochanego] przeze mnie Dicka).

 

na emeryturze

Jestem uzależniona od szpinaku, soku grejpfrutowego i bezglutenowej, bezkofeinowej kawy zbożowej. A pytania są tendencyjne ;)

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Ja z używek tylko kawę. A paliłam ponad trzydzieści lat, od trzech lat nie palę, co natychmiast znalazło wyraz we wzrastającej wadze sad

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

bemik, mój kolega po rzuceniu palenia, żeby zająć czymś ręce nauczył się robić na drutach. Ja liczę i wpisuję w tabelki (spisałem książki, komiksy, zinwentaryzowałem  bibeloty żony, monitoruję wzrost siostrzyńców :), jak mi się znudzi to też zacznę robić na drutach :D Każdy sposób dobry.

 

Ja teraz spokojnie mogę powiedzieć, że z używek to tylko kawa i mięta. I choć wcześniej napisałem prawdę o piwie :) to sam nie piję.

 

F.S

Pytania owszem, tendencyjne. Nienawidzę papierosów, ale lubię czasem zapalić cygaro, albo podebrać mężowi na chwilę fajkę.  Żadnych narkotyków nigdy nie tykałam. Uzależniona jestem od internetu :p

Foloinie, żeby zająć ręce, to ja mam wnuczka wink. Ostatnio zawzięłam się i od miesiąca nie jem wcale słodyczy, a zamiast tego pochrupuję pieczywo ryżowe, ale efekt jest żaden sad

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik, 100 gramów pieczywa ryżowego, to niemal 390 kcal.

 

Czemu służy ankieta?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

bemik, jesz styropian :)  Reg dobrze prawi, to tak jakbyś jadła woreczek ryżu... ło Jezu, jak ja dawno ryżu nie jadłem... A może w herbaty pójdź? Po rzuceniu palenia smak wraca bardzo szybko.

 

No właśnie Mytrixie, czemu służy ta ankieta?  -_-

F.S

Służy ciekawości, Reg (Edit: i Foloinie ;D ). Jeszcze zabrakło uwagi, że można odpowiadać anonimowo ;P

A tak serio, to wiadomo, że najbardziej zalany i spalony użytkownik NF i tak się nie przyzna, coby uniknąć niechęci ogółu i nie dawać złego przykładu...

 

Warto jednak zauważyć, że młody King zapijał się do nieprzytomności, czasem zasypiając wręcz podczas pisania... Doprawdy, jestem pełen podziwu, że coś  z tego wychodziło ;D

Z własnego doświadczenia wiem, że gdy człowiek niespokojny i zestresowany, szklaneczka whisky pomaga skupić się na pisaninie i zostawić “ziemskie” sprawy gdzieś z tyłu, jednak łatwo tę subtelną ilość przekroczyć, a wtedy jest już bezkrytycyzm i radosna, niezbyt wartościowa, twórczość...

Przynajmniej w moim przypadku.

 

Bemik – na waflach ryżowych to Ty nie schudniesz, sojuszniczko droga. Wielka ściema, tyle Ci powiem. Co z tego, że nie są słodkie, skoro to same węglowodany? A tak już działa organizm, że węgle zaraz przerabia na tłuszcze... Lepiej zainwestować w ciemne pieczywo (ale takie lepsze, coby nie było z karmelizowanej mąki), zrezygnować z cukru i słodkich napoi, nie dojadać między posiłkami... I będzie git.

Wafle ryżowe to jadłem masując na siłowni – do tego nadają się świetnie ;D

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Najbardziej ciekawi mnie właśnie wpływ używek na pisarstwo/pisarzy i doświadczenia jakie mają z tym portalowicze i pewnie tak to trzeba było ująć zamiast ankiety. Ale gorąca głowa i tak mi się ankiety zachciało :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Ciekawości, powiadasz? A jak ktoś z nas prezydentem w Pipidówcekoziejwólce zostanie, to teka-esbeka jak ta lala :D Zaraz Mytrix wyciągnie kto, co, za ile :D

F.S

Jak byłam młodsza to zabierałam zeszyt do knajpy i pisałam przy browarach. Ale nie była to proza najwyższych lotów. Mi w ogóle wizja picia/brania czegokolwiek i pisania kompletnie nie może się wyklarować, bo odurzanie się (w dowolnym stopniu) kojarzy mi się wyłącznie towarzysko, a nie samemu do lustra. A raczej do kartki.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Mytriksie, mam wrażenie, że jakiś czas temu podobny wątek był założony i wyznania zostały poczynione. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ah, muszę więc pokopać :) niemniej chciałem też się dowiedzieć czy nasza społeczność jest mocno dymiąca czy raczej zdrowo żyjąca :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Mogę się przyznać, że alkohol w ustach miałem niczego innego z używek nie (oprócz kawy i herbaty).

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Podobno ilekroć ktoś poruszy temat używek i pisania, Bukowski oraz Jerofiejew wysyłają w zaświatach kolejnego potępionego grafomana po zero siedem pięć do sklepu całowiecznościowego, nie dają mu ani grosza i grożą przykrymi konsekwencjami jeśli nie przyniesie reszty.  

Przyczajony użyszkodnik

  1. Nie
  2. Jestem studentem. 
  3. Nie.
  4. Nie. 
  5. Herbata, kawa, kakao. 
  6. Odgrywają. Kac sprawia, że nie mogę pisać. Herbata sprawia, że mogę. 

Mnie po alku zawsze dobrze się pisze. A dobre grzane wino + konkretny metal w tle to już pożywka na której litery mnożą się jak bakterie :)

Co do reszty, efajki tak, choć wredny rząd usiłuje zrównać nas do użytkujących dopalacze. pkt.3. – nigdy! :D 

And one day, the dream shall lead the way

Podejrzewałem, że papierosy będą odgrywały większą rolę niż alkohol a to wręcz odwrotnie ;D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Na wszystkie pytania “tak”. A że zwykle jestem jedną nogą tutaj, a drugą gdzie indziej, to nawet zwykłe zioło odkleja mnie od rzeczywistości – wtedy mi się najlepiej pisze. Natomiast bez porannej kawy jestem martwa. 

Bardzo lubię pisać w odmiennych stanach świadomości (ale nie po alkoholu, bo nie trafiam w klawisze ;)). Nie mam wtedy przynajmniej poczucia, że co drugie zdanie jest do kitu i mogę swobodnie płynąć z opowieścią. Najlepszy jest stan naćpania bezsennością, gdy o czwartej nad ranem, po kilku mocnych czarnych kawach i jointcie człowiek siada do klawiatury i zaczynają wylewać się z niego słowa. Zresztą nie da się ukryć, że pewne substancje zmieniają percepcję rzeczywistości i przenoszą na inne poziomy świadomości. Nie chciałabym zamykać się tylko w jednym wymiarze, podczas gdy światy równoległe mają tyle do zaoferowania ;)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Oh yeh, that’s my girl!

 

Co robisz w weekend, Gravel?^^

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

1. Tylko wyjątkowo.

2. Tak.

3. Nie mogę powiedzieć ;)

4. Nie, nie chcę sobie rozwalić psychiki, i bez tego miewam dziwne fazy.

5. Muzyka to też używka, tak sądzę :) Kawa, cola, herbata – od czasu do czasu.

6. Oczywiście, choć w moim przypadku – najwyżej niewielką.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Cieniu odnalazłeś bratnią duszę? Grav, mocne słowa :D (o ile na poważnie) jerohu nie wiem czy muzyka jest używką ale też się nogę pod muzyką podpisać :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Ja się uzewnętrzniałem zdaje się w poprzednim wątku :) Tam też odpowiedź na 6. Dodam tylko, że choć “za młodu eksperymentowałem”, to nigdy nie wykorzystałem “poważnie” niczego, co powstało bezpośrednio po używkach. Choć lubię te tekściki, to mam wrażenie, że i bez nich czasem trudno nadążyć za moim ciągiem myślowym.

Wykorzystywałem za to pomysły powstałe na kacu. To te dziwniejsze. Ale o takiego kaca trudno (trzeba obudzić się jeszcze nietrzeźwym i szczęśliwym, a ja już dawno nie na studiach).

Zafundowanie sobie używkami choroby psychicznej niektórym pisarzom “pomogło”, ale chyba bym nie polecał takiego rozwiązania. Pamiętajmy, że to też już było ;)

Alkohol i kawa. Kiedyś dobrze mi się pisało w stanie lekkiego upojenia (chociaż często głupoty). Odkąd jednak przez 1,5 roku nie piłam w ogóle (ciąża i post-ciążowe sprawy) straciłam moją i tak niezbyt wielką tolerancję na alkohol. Kac jest dla mnie wizją przerażającą, dużo jeżdżę samochodem, więc uważam. I teraz też zdecydowanie lepiej mi się pisze, gdy w głowie mam poukładane. Ale największym moim wrogiem jest wieczorne zmęczenie. Właściwie tylko wieczorami mam czasem godzinkę, żeby usiąść i spokojnie popisać, ale zazwyczaj już mi się nie chce.

Chyba potrzebuję więcej nasłonecznienia podczas dnia. O, słońce – tej używki mi brakuje. :)

Tak, Mytrixie, odnalazłem. Lecz nie wczoraj i nie na weekend tylko. I – gwoli ścisłości – nie tę jedną tylko, bo eNeFy to takie miejsce, gdzie pełno takich jak ja zwichrowańców i ciężko Was nie koffciać. Choć nie ukrywam też, że dla tego wyjątkowego Żwirka cudownie być Muchomorkiem (nawet jeśli oznacza to ni mniej, ni więcej, a Starego Grzyba ;).

 

Wykorzystywałem za to pomysły powstałe na kacu. To te dziwniejsze.

Czyli?^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Kiedyś używki mnie kręciły, ale jak dojrzałam, straciły na atrakcyjności. Uważam za lepsze od używek sytuacje graniczne. Używki są prymitywne – można stosować je często, a nawet cały czas, lecz ich skutki są nietrwałe, krótkie, iluzoryczne. Sytuacje graniczne są rzadkie, lecz ich skutki i emocje przez nie wywołane pozostają na lata, a nawet na całe życie. Oczywiście można używką wywołać sytuację graniczną, ale moim zdaniem nie będzie wtedy czysta, a więc będzie jakościowo gorsza.

Podobnie za merytorycznie i jakościowo lepsze od używek uważam obcowanie ze sztuką i naturą. Zmiażdżyła mnie ostatnio wystawa Beksińskiego. To jak umysłowy orgazm. Minęła ekscytacja i przyszedł czysty strumień świadomości. Zahipnotyzowały mnie też tańczące na porywistym wietrze drzewa. Po co się ogłupiać zamiast chłonąć prawdę? ;<

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Ciekawy wątek. Korzystając z chwili trzeźwości (i faktu, że jestem w stanie sensownie walić w klawisze), trochę się poużalam.

Wypalam prawie paczkę papierosów dziennie. To spoko. Wypijam jakieś pół litra wódki co wieczór i doprawiam paroma piwami. Czasem więcej, czasem mniej. Z reguły więcej. Nie palę marihuany, bo to mnie nie kręci. Biorę inne narkotyki, do tego psychotropy na receptę. Mieszam wszystko jak leci. Umysłowa zapaść i miazga. Kręci się to od pół roku i nie chce skończyć (wcześniej nie próbowałem absolutnie niczego poza okazjonalnym upijaniem się). Co jest najważniejsze? Ano to, że od tych sześciu miesięcy nie napisałem nic sensownego, a wcześniej szedłem jak burza, odnosiłem na tym poletku fajne sukcesy. Byłem święcie przekonany, że w amoku skończyłem kolejną książkę, ale patrzę teraz na nią i to pieprzony bełkot, nie literatura. Przez ten syf znooowu mam problemy z prawem i nawet musiałem salwować się ucieczką za granicę. Na mój stan nałożyło się parę czynników, mniejsza z tym, liczy się fakt, że nałogi wyparły pasję. Ostrzegam wszystkich aspirujących pisarzy, którzy stymulują się używkami – ostrożnie, z umiarem, bo szybko można przeholować i zamiast o napisaniu kolejnej strony, myśli się o kolejnym kieliszku.

To najdłuższa sensowna wypowiedź, jaką skleciłem od pół roku.

Yep, chodzę na terapię. Trzymajcie kciuki, żeby portalowicz odzyskał pion.

Śmiechy chichy, a tu uthModar zapodał z grubej rury. Przytoczę fragment świadectwa (capslock[problem ze wzrokiem] i pisownia oryginalne):

"BO U MNIE KAŻDY DZIEŃ TO ZMIANA NA LEPSZE, KAŻDY DZIEŃ ODDALA MNIE OD BESTII A ZARAZEM POWIĘKSZA CZAS TRZEŻWOSCI, TOTALNEJ TRZEŻWOŚCI, KTÓREJ NIE ZAZNAŁEM PRZEZ POŁOWĘ MOJEGO 39CIO LETNIEGO ŻYCIA, Z WYJATKIEM CZASU, KTÓRY SPĘDZIŁEM W WIEZIENIU, ALE TAM BYŁO MNIE LŻEJ, BO DOSTAWAŁEM NA POCZĄTKACH ALKOHOL I POMOC FARMAKOLOGICZNO-PSYCHIATRYCZNĄ, TUTAJ ODŁOŻYŁEM GO Z SEKUNDY NA SEKUNDĘ, Z SEKUNDY NA SEKUNDĘ DAŁEM W PYSK BESTII, MAJAC JESZCZE 2 BUTELKI W LODÓWCE. JAK MNIE SIĘ TO UDAŁO..? (PRZEPRASZAM-UDAJE) BO NADAL JEST TO CIAGŁA ZMORA I WALKA, ALE KAŻDE 24 H JEST ZAWSZE MINI ZWYCIESTWEM W WALCE, KTÓRA KROK PO KROKU PRZYBLIŻA MNIE DO OSTATECZNEJ WIKTORII. TAK...JAK MNIE SIĘ TO UDAJE? ODPOWIEM I NIECH TO POSŁUŻY WSZYSTKIM W PODOBNEJ SYTUACJI, MIANOWICIE NALEŻY SOBIE UŚWIADOMIĆ , ŻE W POJEDYNKĘ GRANICZY TO Z NIEMOŻLIWOSCIĄ, A WIĘC; DRUGI CZŁOWIEK Z PODOBNYM PROBLEMEM, KTÓRY PODJĄŁ WALKE. W TYM MIEJSCU WSKAZANE JEST UCZESTNICZENIE W SPOTKANIACH AA. TAM DUŻO MOŻNA SIĘ DOWIEDZIEĆ I CZERPAĆ Z DOŚWIADCZENIA INNEGO BLIZNIEGO . SĄ CI , KTÓRZY ZWRACAJĄ SIĘ DO BOGA, TO WŁASNIE JA ZROBIŁEM PLUS AA, ALE PRZEDE WSZYSTKIM -BÓG!!!"

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

No, nie ma to jak z alkoholizmu przeskoczyć w fanatyzm religijny. Bardzo zdrowe.

na emeryturze

Chyba jakieś komentarz pominąłem bo fanatyzmu nie zauważyłem, mea culpa ;)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Ja mam inne podejście. Bóg spoko, kościół zło. Liczy się to co mam w sercu, a nie to co jest w murach świątyni. Wizyty w kościele nie przybliżają cię do Boga trzeba mieć go w sercu. To a propos fanatyzmu przytoczonego przez gary'ego.

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Ba, z 15 lat temu, w czasach młodości, się próbowało.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Religii? Ja też, ale na szczęście mi przeszło. Nie zaciągałam się.

Słyszałem o różnych dopalaczach, ale nigdy o “Bogu” :) Mocno klepie?

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ok, drobna poprawka.

Z SEKUNDY NA SEKUNDĘ DAŁEM W PYSK BESTII, MAJAC JESZCZE 2 BUTELKI W LODÓWCE

W TYM MIEJSCU WSKAZANE JEST UCZESTNICZENIE W SPOTKANIACH AA. TAM DUŻO MOŻNA SIĘ DOWIEDZIEĆ I CZERPAĆ Z DOŚWIADCZENIA INNEGO BLIZNIEGO . SĄ CI , KTÓRZY ZWRACAJĄ SIĘ DO BOGA, TO WŁASNIE JA ZROBIŁEM PLUS AA, ALE PRZEDE WSZYSTKIM -BÓG!!

Tu masz fanatyzm – porównywanie wychodzenia z alkoholizmu do walki z samym szatanem, możliwej do realizacji jedynie przy wsparciu BOGA.

Można nawet odnieść wrażenie, że autor tego manifestu zalewa religią dziurę w duszy pozostałą po alkoholu ( albo dotychczas alkoholem zalewaną) chociaż to oczywiście nadinterpretacja, wynikająca z moich własnych uprzedzeń do alkoholików. Nie cierpię tych andronów plecionych przez niektórych początkujących niepraktykujących alkoholików, którym wydaje się, że każda trzeźwa myśl to perełka mądrości, którą trzeba koniecznie podzielić się ze światem.

na emeryturze

Akurat autor dzielił się z kilkunastoosobową grupą :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Cytując Kinga (a ten w temacie AA coś wiedział).

Będzie chwila, kiedy pomiędzy Tobą a Twoim nałogiem nie będzie nic, tylko jakaś siła wyższa.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Cytując Kinga (a ten w temacie AA coś wiedział).

Będzie chwila, kiedy pomiędzy Tobą a Twoim nałogiem nie będzie nic, tylko jakaś siła wyższa.

No trudno żeby nie prawić takich banialuków, jak się należy do AA, które w swoich słynnych dwunastu krokach bezpośrednio i co rusz odwołuje się do Boga.

Jesteś uzależniony od alkoholu, trudno, nie ty pierwszy i nie ostatni. Idziesz na odwyk, a po odwyku sprawdzasz, czy uzależnienie było przyczyną czy efektem twoich psychospołecznych problemów i korzystasz z dostępnych źródeł społecznego wsparcia, żeby jak najszybciej powrócić do pełni zdrowia. Nie ma w tym nic z mistycyzmu. Mieszanie do tego religii jest w złym guście z wielu powodów: indoktrynowanie religijne ludzi będących w kryzysie, instrumentalne wykorzystanie Boga dla rozproszenia odpowiedzialności i poprawy własnego samopoczucia, odstręczanie od szukania pomocy osób wyczulonych na powyższe.

na emeryturze

Twoje zdanie, Twoje prawo :) Jednak jeżeli alkoholik był wierzący już wcześniej to Twój wywód jest (dla mnie) mało przekonujący :) Ciepło pozdrawiam!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Paliłem papierosy 10 lat, ostatnio jakieś półtora paczki dziennie. Dziś o 1 w nocy minie 15 doba, odkąd skiepowałem ostatnią fajkę. Mam szczerą nadzieję wytrzymać i pożegnać się z tym nałogiem raz na zawsze, bo bardzo mi już zbrzydło to całe palenie. Fizyczne uzależnienie już mi chyba zeszło (nie czuję tego ‘ssania’ w płucu), więc mam nadzieję dać radę! laugh Trzymajcie kciuki, hehe.

Twoje zdanie, Twoje prawo :) Jednak jeżeli alkoholik był wierzący już wcześniej to Twój wywód jest (dla mnie) mało przekonujący :) Ciepło pozdrawiam!

Jest takie przysłowie: “jak trwoga, to do boga”. Jeżeli komuś wiara nie przeszkodziła w zostaniu alkoholikiem, to raczej nie był specjalnie wierzący, co? Chyba, że wyznawca Bachusa, ale z tymi to zawsze problemy.

na emeryturze

Nawet jeśli wiara nie ustrzegla kogoś przed zostaniem alkoholikiem, to jeszcze nie oznacza, że nie mogłaby mu pomóc stanąć potem na nogi i wytrwać w swoich postanowieniach :)

A poza tym, skoro tyle osób chwali AA, czy to samo przez się nie oznacza, że to dobry sposób? 

W końcu poznacie drzewo po owocach jego ;)

Powodzenia Hanzo, zawsze to lżej dla portfela : )

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Nawet jeśli wiara nie ustrzegla kogoś przed zostaniem alkoholikiem, to jeszcze nie oznacza, że nie mogłaby mu pomóc stanąć potem na nogi i wytrwać w swoich postanowieniach :)

To jest materiał na grubszą dyskusję, ale w skrócie: i tak i nie. Prawdziwa wiara jest rzeczą wspaniałą jeżeli chodzi o podniesienie komfortu życia, a jak jeszcze do tego dochodzi rzeczywiste społeczne wsparcie wspólnoty wyznaniowej, to już w ogóle bomba i tylko pozazdrościć.  Wiara w moc nadrzędną, Boga który dopomoże zachować trzeźwość wywołana instrumentalnie, celem osiągnięcia konkretnych efektów może okazać się w dłuższej perspektywie czasu niekorzystna, bo zachęca do zrzeczenia się odpowiedzialności za kontrolę nad własnym życiem i skłania do zewnątrzsterowności.

A poza tym, skoro tyle osób chwali AA, czy to samo przez się nie oznacza, że to dobry sposób?

Zdecydowanie więcej osób chwali sobie piwko i wódeczkę, czy to nie oznacza, że piwo i wódeczka jest lepsza od uczestnictwa w AA? Obawiam się niestety, że jak to w internetach, ludzie nie bardzo wiedzą o czym piszą. Inna sprawa, że ja nie kwestionuję wcale tego, że AA może pomóc (bo pomaga, niektórym), ale, na litość boską, nie dlatego, że BÓG WSZECHMOGĄCY chucha i dmucha na swoje zbłąkane owieczki. Pro forma wspomnę także, że istnieją inne metody pomocy osobom uzależnionym od alkoholu, jak na przykład terapia poznawczo-behawioralna, która ma tę przewagę, że bardziej odwołuje się do źródeł problemu alkoholowego, niż do jego skutków.

na emeryturze

Hanzo, powodzenia. Bemik – również. :)

Mam nadzieję, że się nikomu nie narażę pisząc, że palenie to nałóg którego za cholerę nie potrafię zrozumieć. O ile pojmuję chęć wkroczenia w różne stany świadomości, to zamiłowania do siedzenia w smrodzie – za nic.

Może dlatego, że moi rodzice palili całe życie (ostatnio mieli kilkumiesięczną przerwę i wrócili – jestem na nich wściekła). Dla osoby niepalącej, jak ja, zapach petów jest wstrętny. Mój syn czasem jeździ do dziadków na parę dni. Wraca z walizką pełną wypranych i wyprasowanych ubranek, a pierwsze co ja z nimi robię – to wrzucam te czyste ciuchy do pralki. Mimo że rodzice palą tylko na balkonie – smród przenika co się da.

Obrzydliwość! Fuj!

Ocha, śmierdzi – to prawda, ale mimo iż minęło sporo czasu, nadal pamiętam niezapomniane doznanie: kawa plus papieros rano na ganku. O matko... Tego się nie da zapomnieć. Od razu też mówię, że po jakimś roku niepalenia spróbowałam papierosa i mało się nie porzygałam od kaszlu. Ale za mocno się zaciągnęłam. W swoim życiu miałam jeszcze dwie przerwy po dwa lata każda (za każdym razem ze względu na ciążę i karmienie), ale cały czas marzyłam o powrocie do palenia. Teraz też mi się ckni, ale raczej nie wrócę. Rozumiem palaczy!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Wszystko jest dla ludzi :) Tylko, że niektóre używki nie tak często jak piwko w sobotę wieczorem :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

1. Sporadycznie 2. Tak 3. Tak, ale planuję rzucić 4. Kiedyś rekreacyjne (raczej te słabsze), obecnie tylko substancje nootropowe (chociaż nazywanie tego narkotykami to raczej uchybienie, bardziej pasuje określenie "środki psychoaktywne". 5. Tak (herbata, kawa, yerba, tabletki uspokajające bez recepty). 6. Tak. To coś w rodzaju równowartej wymiany: za pogorszenie kondycji fizycznej i psychicznej otrzymujesz możliwość spojrzenia na świat z zupełnie innej perspektywy i wiele wspomnień bardzo nietypowych, wesołych lub też nie zdarzeń mających miejsce "pod wpływem". Substancje psychoakywne miały wpływ na transformację moich poglądów, duchowości, a twórczości literackiej chyba w najgłębszym stopniu. Nie potrafię pisać na fazie, ewentualnie mogę na kacu/afterglow. Niestety muszę mieć kontrolę nad umysłem, żeby to co tworzę miała stosowną jakość. Kilka lekcji, które wyniosłem ze swoich przygód: ludzkie ciało jest bardzo kruche, a śmierć jest straszna nawet jeśli na co dzień sądzisz inaczej (zespół serotoninowy po DXM). Umysł ludzki potrafi postrzegać rzeczy, które transcendują rzeczywistość (gałka muszkatołowa, mary jane) Świat jest pełny nienawiści i nieuczciwości, a ty łatwo możeść upaść i stać się pośmiewiskiem (alkohol). Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie zaczął pić i brać, ale przypuszczam, że dużo by się nie zmieniło. Może miałbym trochę lepsze perspektywy na polu zawodowym, a gorsze na literackim, może byłbym zdrowszy, może głosowałbym na innych ludzi w wyborach. Ale rdzeń osobowości miałbym ten sam.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

6 x TAK (gratulacje, przechodzisz dalej, widzimy się w finale <brawa>)

 

Piszę zazwyczaj pod wpływem kawy i często po spaleniu fajki lub dwóch, ale bez tego też potrafię (więc chyba źle nie jest ;). Tworzenie tekstów w dowolnym innym nietrzeźwym stanie nie wchodzi u mnie w grę. Ostatnimi czasy nauczyłem się natomiast ukierunkowywać stan upalenia na konkretne problemy, rzeczy, które chciałem wymyślić (aktualnie do powieści) i szczerze polecam taką praktykę. Podczas zwykłej zjarki pomysły na opowiadania wpadają do głowy zupełnie losowo i w bardzo dużych ilościach (na następny dzień je weryfikuję :D ), ale dopiero przy skoncentrowaniu się na danym problemie wychodzi potencjał kryjący się za tym narkotykiem.

Jeśli chodzi o resztę, no to oczywiście kolosalny wpływ na myślenie o świecie (a co za tym idzie o światach fikcyjnych) mają przeżycia psychodeliczne, powstające w ten sposób “teorie wszystkiego” można modelować i wkładać jako pewne do światów fikcyjnych (co robię). Inne używki uznaję raczej za imprezowe zabawki.

Moją granicę kreślę przed opiatami, nie planuję się pakować nigdy w takie rzeczy.

 

No nieźle.

To chłopaki nieźle sobie poczynacie :) W Internetach było kiedyś o malarzu, tworzącym swoje autoportrety pod wpływem/po zażyciu wszelkiej maści narkotyków (1narkotyk -1autoportret) i różniły się diametralnie ale też nieźle sobie ponoć nadszarpnął zdrowie. Heh, tak mnie naszło "hm... dziś heroina, za dwa dni zioło a za cztery kwas... a może powinienem zacząć od herbaty?"

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Raczej skończ, jak Skoneczny. Mądrość postawienia granicy przed opiatami, mądrość nie pakowania się w rzeczy pseudolegalne.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

"hm... dziś heroina, za dwa dni zioło a za cztery kwas...

Kolejność co najmniej niestandardowa ;) Pisanie przy herbacie polecam również.yes

No nieźle.

1. Palisz papierosy /e papierosy? Nie

2. Pijesz alkohol? Okazjonalnie niewielkie ilości

3. Palisz marihuanę? Nie

4. Bierzesz narkotyki? Nie

5. Używasz innych używek? Tak. dobra książka.

6. NAJWAŻNIEJSZE: Czy uważasz, że używki odgrywają rolę w Twoim / innych tworzeniu/pisaniu tekstów? (Negatywną lub pozytywną) Moja używka, czyli dobra książka zdecydowanie odgrywa w moim pisaniu pozytywną rolę. 

Dużo czytać to chyba podstawa :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Nope

Nope

Nope

Nope

Herbatka i ksiunżki

Po herbartce dobrze się czuję, w trakcie czytania dobrze się czuję.

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Herbatka a nie sok? :>

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Sok też, zapomniałem! :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Dużo czytać to chyba podstawa :-)

Zdecydowanie;p Jedynie takie używki jestem w stanie zaakceptować.

Pisanie bez kawy lub alkoholu jest absolutnie niemożliwe. Wiem, bo przeprowadzałem testy. ;) No ale jak się umie i lubi bez...

 

Z kolei w ogóle nie jestem sobie w stanie wyobrazić pisania po marihuanie (btw. marihuana to nie narkotyk?).

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

To macie, Panie Pisarz, słabowitą coś tę wyobraźnię.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

A tam, barakulty Pan opowiadasz. Marihuana jest nielegalna, no to przecież skąd mógłbym wiedzieć jak by mi się po niej pisało? ;)) Sama myśl o złamaniu prawa napawa mnie obrzydzeniem.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Zawsze można udać się do Holandii i legalnie pisać opowiadania konopnickie.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Byłem, wybieram się znowu, polecam... Znaczy Holandię, bo do innych rzeczy nie zachęcam... Choć zniechęcać też nie będę.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Wyobraźnia jest słabowita, jeśli potrzebuje dodatkowych wspomagaczy ;D

  1. Nie
  2. Nie
  3. Nie
  4. Nie
  5. Meliskę wieczorem uwielbiam sobie żłopnąć
  6. Nie

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

1.Raz czy dwa. Ale nigdy więcej.

2.Głównie piwo, wysokoprocentowe – niekoniecznie.

3.Nie.

4.Nie. (A co, z policji jesteś? :P )

5.Herbata (kawy nie tykam), dobra książka, dobra muzyka.

6.Wszystkie cztery – tak, w jakimś stopniu. Piwo wpływa pozytywnie tylko wtedy, kiedy występuje w małych ilościach. Reszta wyłącznie pozytywnie :)

Precz z sygnaturkami.

O, ciekawy wątek!

Młodość chmurną i durną za sobą już mam, więc z uzywek/narkotyków pozostało mi jeno zamiłowanie do alkoholu. Spożywanego oczywiście rozsądnie i z umiarem, gdyż sprawy niestety łatwo mogą wyrwać się spod kontroli ;-)

Tworzyć po pijaku jednak się nie da. Pisanie to dla mnie żmudny, mozolny, wyczerpujący proces, jak projektowanie gwiezdnego krążownika. Wymaga skupienia, jasnych myśli i trzeźwego spojrzenia, inaczej wszystko rozleci się w diabły przy pierwszej próbie przejścia w nadświetlną :-)

Do tego alkohol zakłada mi na nos różowe okulary. Kiepski film staje się znakomity, taka sobie muzyka  – genialna, zwykłe jedzenie kulinarnym arcydziełem, a średnia książka objawieniem literatury. Świat w ogóle robi się piękny i przyjazny, jakby wypadł jednorożcowi spod ogona. Siłą rzeczy więc, wszystkie wypociny, po pijaku stworzone, wydają się nietuzinkowe i pełne genialnych pomysłów. A po wytrzeźwieniu jeżą włos na karku.

Swoją drogą, podziwiam ludzi, którzy potrafią pisać pod wpływem, a ich pisanina nie dość, że ma sens, to jeszcze jest ciekawa i wartościowa. Znaczy, że ktoś taki ma talent.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Swoją drogą, podziwiam ludzi, którzy potrafią pisać pod wpływem, a ich pisanina nie dość, że ma sens, to jeszcze jest ciekawa i wartościowa. Znaczy, że ktoś taki ma talent.

Nie w przypadku, jeśli potrafią pisać wyłącznie pod wpływem. ;) Przykładowo większość moich wypocin jest “taka se”, a z kolei Bohater przez wielkie B, pisany w 90% we współpracy z napojami wyskokowymi, nawet piórko dostał i nominacji się doczekał. I co z tym fantem zrobić? ;P

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

King swoje najlepsze twory pisał na prochach. Nawet się przyznał, że kompletnie nie pamięta procesu pisania “Cujo”, więc wygląda na to, że w każdym umiejętności budzą się w inny sposób. Jedni muszą być trzeźwi (na przykład ja, chociaż nie wiem, może lepiej bym pisałem nie na trzeźwo, ale przekonywać się nie zamierzam), inni muszą mieć totalny spokój, jeszcze inni metal na całe mieszkanie. Ja nie widzę problemu w tym, w jaki sposób ktoś pisze. Byleby pisał dobrze :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

A dużo piszesz kompletnie na trzeźwo, czy większość "wypocin" powstaje przy jakimś, mniejszym lub większym, udziale procentowym ;-)

Wiesz, chodziło mi o pewną swobodę pisania. Przykładowo, jeśli kompletnemu plastycznemu beztaleńciu wytłumaczyć technikę, dostarczyć wzory, zapewnić czas i odpowiednio umotywować, to z trudem i mozołem namaluje zupełnie przyzwoitego ptaszka. Ktoś utalentowany natomiast, podobnego ptaszka machnie w pięć minut, niewiele się nad tym zastanawiając. Tak samo z pisaniem. Więc skoro potrafisz napisać coś fajnego po pijaku, to znaczy, że możesz tworzyć nie angażując w to całych swoich mocy obliczeniowych, nie musisz zastanawiać się, gdzie postawić przecinek, liczyć "się", godzinami szukać dziur logicznych, albo długo głowić się nad takim przekonstruowaniem zdań, by uniknąć tych wrednych powtórzeń. Pisanie płynie trochę jakby samo, bo nietrzeźwo myślącym umysłem nie da się precyzyjnie kierować  ;-) Więc skoro umiesz po pijaku, to jesteś utalentowany i na trzeźwo też potrafisz! A jeśli wydaje ci się, że nie... Piszesz ( w jednym i drugim stanie) i publikujesz wystarczająco dużo, żeby mieć odpowiedni materiał porównawczy? Jeden "Bohater..." wiosny nie czyni. Może te wszystkie "takie se" rzeczy, stworzone na trzeźwo, wcale nie są takie se, tylko nie zostały należycie docenione... :-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Sorki Soku, to była odpowiedź na post Elanara :-) Mam opóźnienie.

 

Edit:

King mówi, że nawet nie pamięta procesu pisania. No właśnie o tym mówię! Znaczy, że w pewnym sensie "napisało się samo". Talent jak cholera!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nowa Fantastyka