- Hydepark: Seriale - co oglądacie, co polecacie?

Hydepark:

inne

Seriale - co oglądacie, co polecacie?

Mamy bardzo ładny temat o złych filmach, ale brakuje takiego, w którym moglibyście dzielić się swoimi opiniami o niedawno obejrzanych filmach i serialach. Potraktujcie więc ten temat jako ogólną dyskusję o tych właśnie wytworach sztuki. Jeżeli chcecie sobie porozmawiać bardziej szczegółowo o jakimś serialu czy filmie, to oczywiście najlepiej będzie stworzyć osobny temat i tam przenieść się z dyskusją, ale jeśli macie do napisania tylko parę zdań o swoich wrażeniach, wykorzystujcie śmiało ten temat.

A zatem – co ostatnio oglądaliście? Czy coś nadaje się do polecenia? :)

Temat służy do dyskusji o serialach :)

Komentarze

obserwuj

Ja przekonałem się nawet, że może warto skoczyć na Antmana (mimo że to całe superbohaterskie pitolenie zaczyna mnie uczulać), ale kiedy podjąłem decyzję, by to zrobić, to... przestali go grać :(

?? U nas grają. Nawet zastanawiałam się we środę nad pójściem do kina, ale Ikea nas zmogła. :)

Za to odświeżyłam sobie Fireflya :D

Mało mam czasu na seriale, ale tutaj pilnuję każdego odcinka. :)

The Brink

Polecam również.

The Last Man on Earth

Z bardziej fantastycznych, a mniej komediowych, rozpocząłem swoją przygodę z Lucyferem.

Zobaczymy, czy wciągnie.

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

O, dobrze, że przypomniałeś o Lucyferze.

A u nas nie grają :|

Kostko, a ten Lucyfer to już się zaczął? Myślałem, że to za rok dopiero.

Odcinek pilotażowy puścili,  i na początku były zapowiedzi pierwszego odcinka serii na sierpień tego roku, ale teraz widzę, że nawet IMDb podaje 2016.

Lipa.

Przez durnowatą petycję i zarzut gloryfikacji szatana jeszcze wcale go nie puszczą, a pilocik był całkiem udany.

:(

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Coś ostatnio mam sporo seriali do oglądania... Zakończone to: Orphan Black, Penny Dreadful. 

Nie wstydzę się słabości do rozrywkowy seriali, a SyFy (nigdy nie zrozumiem tej nazwy), daje ich pod dostatkiem – Defiance, Killjoys i Dark Matter. Nie są to najwyższe loty, ale czasem trzeba relaksu z czymś mało zobowiązującym.  I na sezon jesienno-zimowy szykują kolejne produkcje. 

 

Przy filmach jest o wiele bardziej wybredna – na tapecie “Małgorzata, córka Łazarza”. Cudo.

Mnie ostatnio zauroczyła ekranizacja “Jonathan Strange & Mr Norrell”. Świetnie oddaje klimat książek, aż szkoda, że tylko siedem odcinków. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Polecam Gravity Falls, choć to kreskówka :P

"Prawdziwie wspaniałego pisarza poznasz po tym, że pisze książki" - Paulo Coelho

“Penny Dreadful”, nie było wcale takie złe, chociaż pierwszy sezon oceniam znacznie wyżej. ;)

“Jonathan Strange & Mr Norrell” – jeden z lepszych seriali fantasy, jakie widziałem.

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

“Fringe” jest spoko.

“Fortitude” jeszcze.

And one day, the dream shall lead the way

Kostka, ja podobnie. Niestety Logan “zepsuł” z dwa ostatnie odcinki drugiego sezonu. Było kilka prześwietnych momentów, ale finał... i tak będę oglądać sezon trzeci. 

“Fringe” zacny. Można było się przy nim dobrze bawić. 

Seriali z wyjątkiem takich, które idealnie trafiają w moje klimaty i są już “zakończone”, nie oglądam. Z tegorocznych filmów absolutnym numerem jeden w kategorii akcja/fantastyka jest nowy Mad Max, który poprzednie części zamiata pod dywan.

 

  •  

“Tekst ma się bronić sam. Pewnie, tylko bywa tak, że nie broni się on nie ze względu na autora, tylko czytelnika" --- Autor cytatu pragnie pozostać anonimowy :)

Mi wpadł ostatnio w ręce True detective. Lubię takie psycho seriale. Ktoś zna coś podobnego?

To że czegoś nie widzisz, nie znaczy, że nie może cię zabić.

Aloneinthedark, “American Horror Story” było dość psycho. Całkiem pokręcone było też “Wire in the blood”, ale tam już nie ma ani trochę fantastyki, tylko porządnie zrobiony kryminał. I “Hannibal”, z odcinka na odcinek coraz głębiej tonący w odmętach absurdu. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

American Horror Story tak, szczególnie “Asylum” było rewelacyjne. Jedynka dobra, trójka również, czwórka to z całym szacunkiem dla twórców absolutna porażka.

And one day, the dream shall lead the way

Tak, “Asylum” było najlepsze (Jessica Lange znakomita). W czwartym sezonie wytrwałam chyba tylko przez dwa odcinki. Mam nadzieję, że piątka będzie lepsza, ale jakoś wątpię. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

“Let us prey”.

 

Ser Davos czyli jak-zwykle-świetny Liam Cunningham w centralnej (choć niekoniecznie głównej) roli. A jeśli kogoś to nie przekonuje, to niech wie, że moim skromnym zdaniem to jeden z najlepszych horrorów ostatniej dekady. 

Poniżej klip (raczej 18+). Montaż scen pierwsza liga. 

http://bloody-disgusting.com/videos/3345251/let-us-prey-clip-beatdown-exclusive/

 

And one day, the dream shall lead the way

Rzadko oglądam seriale, bo nie mam czasu, ale ostatnio jeden wcisnął mnie w kanapę. Niestety, nie jest fantastyczny, ale i tak polecam – "Narcos", o Pablo Escobarze. Jak nie lubię filmów gangsterskich, to ten mnie pochłonął. Emocje, dylematy, trudne decyzje. No, warto.

Z filmów, nie seriali, parę dni temu obejrzałem "The One I Love" (u nas to nazwali ponoć "Czworo do pary") – niezależny film science-fiction – i jestem urzeczony. Twórcy udowadniają, że nie potrzeba milionów dolarów, żeby stworzyć dobre sf – wystarczyło im troje (!) aktorów i dobry scenariusz. Polscy filmowcy powinni się uczyć. A fabuła? W ramach terapii małżeńskiej para wynajmuje na weekend domek... a tam się robi ciekawie. Najlepiej nie sprawdzać przed obejrzeniem nic więcej. To mnie wciągnęło w poszukiwanie niezależnych filmów fantastycznych – one zawsze dają szansę, że twórcy skupili się na fabule, a nie na wybuchach. Oglądałem teraz też "Safety not guaranteed" i było zupełnie niezłe, w planach mam jeszcze "Monsters". A jak nie znacie, to bardzo polecam "Coherence".

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Jeśli chodzi o seriale to polecam spin-off głównej serii o zombiakach “Fear the walking dead”. Opowiada o początkach epidemii. Całkiem ciekawie się zapowiada. 

American horror story lub coś z ekranizacji Kinga

Koniecznie obejrzyj “Fear the Walking Dead” albo “The Walking Dead” ja jestem ich zapalonym fanem.

Polecam ;)

 

Fargo! Billy Bob Thornton wykreował najciekawszego filmowo/serialowego zabójcę wszechczasów, a to nie jedyny as w rękawie serialu :)

And one day, the dream shall lead the way

Ten pierdołowaty główny bohater najbardziej zapadł mi w pamięć :)

W temacie seriali dorzucę od siebie Mr.Robot – jestem po nadrobieniu pierwszego sezonu i mocno mnie wciągnął. Pomimo,że twist jest silnie inspirowany jednym z filmów D.Finchera (próba uniknięcia spoilera :) ) to w mojej ocenie pierwsza liga jeśli chodzi o konstruowanie scenariusza/postaci. 

"In the world of the super-cowboys, there's always blood"

Rami Malek – aktor idealnie dobrany do roli hakera z psychicznymi problemami.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Dobry, momentami bardzo dobry serial, ale dla mnie mimo wszystko zbyt przefilozofowany. 

 

belhaju – Martin Freeman mistrz. Zresztą, kto tam nie grał na maksa? :) Drugi sezon też bardzo dobry. Nie podzielam zachwytów jakoby miał być lepszy niż pierwszy, ale nadal wciąga mocno :)

And one day, the dream shall lead the way

Drugiego jeszcze nie oglądałem. Na razie jestem na bieżącą z szóstym sezonem The walking dead. Zabieram się do The Man in High Castle oraz Ash vs Evil Dead.

Oglądałem Mr. Robot, chyba ze  4 odcinki. Początek obiecujący, potem nieco się rozczarowałem, bo w sumie nie działo się wiele, więc nie chciało mi się sięgać po następny. Zgodzę się jednak co do opinii Starucha – aktor bardzo dobrze dobrany :)

Mnie “Pan Robot” rozczarował w momencie, gdy zaczął przypominać “Piękny umysł” choć odtwórca głównej roli rzeczywiście świetnie dobrany w przeciwieństwie do Christiana Slatera jako tytułowego Mr Robota. Pierwszy sezon “Człowieka z wysokiego zamku” to IMHO oprócz “Narcos” i “Humans” jedna z najlepszych serialowych premier 2015. Ten ostatni bije na głowę swój szwedzki pierwowzór “Real Humans” z 2012 roku. Netflix kupił prawa do “Black Mirror”, więc bardzo jestem ciekaw, czy uda się im utrzymać standard, który wyznaczyło dla tej serii BBC. Z żalem pożegnałem w tym roku “Mad Mena”, ale smutek osłodziła ostatnia scena, dorównująca zakończeniu serii “The Wire”. Niecierpliwie czekam też na trzeci sezon “True Detective”.

Przyczajony użyszkodnik

Jeśli skręcą trzeci sezon “True Detective”, bo po odbiorze drugiej serii twórcy się wciąż zastanawiają czy kontynuować :) Swoją drogą zdziwiły mnie w większości negatywne recki drugiego sezonu czepiające się bardzo mętnej, przekombinowanej intrygi. Na pierwszą serię posypała się lawina zachwytów, chociaż fabuła śledztwa też była tam zupełnym pretekstem (o śladowym zakończeniu nie wspominając) :D

"In the world of the super-cowboys, there's always blood"

@Fnz: Mogliby kontynuować;) BTW dwie ciekawostki: fabuła drugiego sezon to po części sałatka z “Chinatown” Polańskiego i “Czarnej Dalii” De Palmy. Lubię noir, więc wytrwałem, ale nadreprezentacja barowej śpiewaczki folkowej mnie dobijała ;) Co zaś do sezonu pierwszego, to Rust Cohle często cytował tam “Spisek przeciwko ludzkiej rasie” Thomasa Ligottiego. Dopiero co Okultura wypuściła na rynek pierwsze polskie wydanie tej książki. 

Przyczajony użyszkodnik

Warto przyjrzeć się The Expanse

Jego główną zaletą jest to, że nie jest tak głupi jak większość amerykańskich seriali SF, choć próby zachowania względnego realizmu wydają się odbijać na widowiskowości i fabule. Niemniej miła odmiana. Trudno powiedzieć coś więcej po dwóch wyemitowanych odcinkach, lecz wyciekły już w sieć dwa kolejne i są podobno lepsze.

edit – ok, po 4 odcinku wycofuję się ze słów odnośnie realizmu :) ale ogląda się przyjemnie

 

 

“Człowiek z Wysokiego Zamku” – wolno się rozkręca, w ogóle ma ślimacze tempo – ale nadrabia bardzo dobrą realizacją, fajnymi postaciami po stronie tych “złych” i generalnie, wiarygodnością. Ogląda się to świetnie, ale najlepiej w małych dawkach. Dodatkowy plus za ukazanie tego strachu przed aparatem władzy w społeczeństwie. Czy to dobra ekranizacja sama w sobie, to już się nie wypowiem.

“The Expanse” – fajna realizacja, fajne efekty, ale postaci nieco papierowe i świat zdaje się być rozbudowany bardzo – pytanie więc czy twórcy odpowiednio sobie z tym poradzą. Póki co, ma mój kredyt zaufania.

“True Detective” s2 – generalnie serialowi dałem drugą szansę i akcja ewidentnie przyspiesza i nabiera wyrazu w drugiej połowie sezonu. Problem w tym, że za mało ludzi przetrwało pierwsze 3 odcinki by ponieść radosną nowinę w świat ;) 

And one day, the dream shall lead the way

A mnie drugi sezon True detective mocno rozczarował. Zupełnie nie miał klimatu pierwszego, a aktorsko o jakieś dwa poziomy niżej. W połowie ostatniego odcinka poszłam spać.

serial Mr Robot jest godny polecenia. Po obejrzeniu pełnego sezonu dopiero mozemy sie dowiedziec, kto tak naprawde jest Mr Robot’em.  Klimat troche psychodeliczny, hacker narkoman, chorujący na schizofremie paranoidalna pomaga walczyc z...

 

Obejrzalem tez Person of Interest, 4 sezony, rezyserem jest J.Nolan, ten od Interstellar. Calkiem niezle, klimat cyberpunkowy. Nadmiernie jest eksploatowany ten sam schemat fabularny, ktory przewija sie przez wszystkie odcinki. Wiarygodny i szczegółowo namalowany świat. W tle władza, korupcja, walki gangow i proby naprawiania swiata przez dwie zwalczajace sie Sztuczne Inteligencje. Ponury klimat z powodu niklych sznas na wygraną w nierownej walce ze chciwością, upadkiem moralności, rządowymi i korporacyjnymi molochami. 

 

Black mirror, 2 sezony, 6 odcinkow, kazdy jest o czyms innym. Jesli podobal wam sie film her, to sa mniej wiecej takie klimaty. Niskobudzetowe inteligentne kino, ktore warto zaliczyc, bo jest sporo ciekawych inspiracji dla tworzenia historii sf. Będzie kontynuacja, zapowiada sie nowa seria, napewno bede czekał z niecierpliwościa. 

 

sense8, zrealizowany przez braci wachowskich (ci od matrixa). Podstawą pomysłu jest zjawisko rezonansu limbicznego. grupa ludzi nazwana gromada, moze wymieniac się wszystkim, co zna i potrafi. Nakreslony świat jest niezwykle malowniczy, pełen kontrastów, bardziej przypomina serial obyczajowy z elementami fantastycznymi. Jest wielowymiarowy, naprawde warto zwrócic uwage na rzucane kwestie przez poszczegolnych bohaterow, wiele z nich moze zdobyc miano kultowych. 

 

Z potencjalnie Oscarowych filmów – “Zjawa” bardzo dobra. Można wsiąknąć w klimat tamtych czasów. Jest bru, jest smród, jest walka z naturą. I o dziwo, nie jest to nudne. Czy Leo na Oscara? Może, choć szczerze, bardziej polubiłem w tym filmie Domnhalla Gleesona, jako tego “prawego” kapitana.

Do statuetki rozważyłbym za to Oscara (przypadek?) Isaacsa za “Ex-Machinę”. Nietuzinkowa rola. No, ale raczej szans na to nie ma :)

 

Strasznie zawiodłem się za to na “Nienawistnej ósemce”. Nie oglądało się tego źle, dodatkowo fajny powrót Samuela w głównej roli, ale... tym razem nie było w tym takiego funu, żeby przysłonił mi fakt, że to film w sumie o niczym. No i Channing Tatum, który pasuje tu jak pięść do nosa.

 

And one day, the dream shall lead the way

Ta w Nienawistnej ósemce Tarantino przesadził. Garściami czerpie z własnej twórczości przez co od momentu zamknięcie w sklepie Mandys wiadomo jak to się wszystko skończy. Jedyne co ratuje film to doskonałe aktorstwo (szczególnie Kurt Russel mi się podobał) no i muzyka. Dialogi nie dorównują tym z Pulp Fiction. 

potencjalnie Oscarowych filmów – “Zjawa” bardzo dobra.

Przecież to ma premierę dopiero za dwa tygodnie, a Ty już widziałeś? Zazdro :)

Jak wy to robicie :)

Niestety, polska dystrybucja kinowa w stosunku do światowej to istna kpina. Niemniej wybieram się na Zjawę na seans kinowy (teraz już jestem po lekturze książki, która jest słabsza niż film).

Polecam serial Człowiek z Wysokiego Zamku na podstawie prozy Dicka. 10 odcinków, można oglądać online. Więcej w recenzji: Między hakenkreuzem a wschodzącym słońcem – Człowiek z Wysokiego Zamku

“Childhood’s End” – niegłupi serial z interesującym przesłaniem. O czym? O kontakcie z Obcymi, o przyszłości (czy naprawdę możliwej?) rasy ludzkiej. Plus ciekawe wątki... hm, rzekłbym – metafizyczne. Więcej zadanych pytań niż udzielonych odpowiedzi...

Technicznie bardzo dobrze, świetna gra Charlesa Dance’a, nawet Mike Vogel próbuje grać. Ponadto – bardzo dobre efekty specjalne (statki Obcych – miodzio!).

Minusy – trochę chaosu w wątkach i miejscami denerwujące dłużyzny. 

Na podstawie powieści A.C. Clarke’a. Nie czytałem (ale po serialu na pewno zamierzam), więc porównać nie mogę. 

W sumie – bardzo warto!!!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Ktoś widział “Rosencrantz i Guilderstern are dead”? Ja wreszcie obejrzałam i jestem zachwycona.

Ja teraz się chyba zabiorę za The Expanse. Skończyłem The Man in the High Castle obejrzałem, a do rozpoczęcia The Walking dead jeszcze miesiąc...

Ja polecam “Człowieka z Wysokiego Zamku“ – nawet nieźle. Niby różnice są, ale robią, co mogą, aby utrzymać klimat. No i zdecydowanie “Utopia“. Z tego, co wiem – leci teraz na TVP Kultura, ale późno po cholerze.

Work smart, not hard

22.30 to późno surprise?

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

22:30? Gdzieś mi mignęło, że po północy. Mój błąd.

Work smart, not hard

Skończyłem właśnie oglądać 10 odcinków pierwszego sezonu najlepszego serialu SF od czasów “Babylonu 5” – “THE EXPANSE”.

Polecam każdemu hardkorowemu miłośnikowi SF! A także pozostałym – sprawdźcie jak powinien wyglądać dobry serial fantastycznonaukowy smiley

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Si, zgadzam się :)

Poza tym jest jeszcze świetny “Childhood’s end”, chyba najbardziej poruszająca wizja przyszłości naszej cywilizacji jaką do tej pory widziałem.

 

And one day, the dream shall lead the way

Jeśli chodzi o The Expanse jestem na 4 odcinku. Podzielam zachwyty, serial jest dobry i wierny książce.

Ktoś widział “Rosencrantz i Guilderstern are dead”? Ja wreszcie obejrzałam i jestem zachwycona.

Dawno temu, na fali oglądania wszystkiego z Garym Oldmanem;), ale pamiętam, że był świetny.

 

The Expanse – po 4 odcinku, nadal mi się podoba.

The X Files – po pilocie – auć! Słyszałam opinie, że 3-4 odc. świetne, ale jakoś boję się sprawdzać....

4 odcinek Expanse był najgorszy (imho). Potem dalej wciąga i naprawdę trzyma się kupy (to mnie niezmiennie szokuje w produkcjach amerykańskich). Całość – bardzo zacna.

Natomiast 3 odc. X-Files – przeprzyjemny, polecam, miła odmiana po przynudzających pierwszych 2 (nie żeby złych – po prostu to już było tyle razy, a my już tyle starsi).

Mnie ostatnio wciągnął serial “Jessica Jones” od Netflixa. Niby superhero ale jednak nie do końca. To bardziej kryminał, 13 odcinków od, których nie mogłem się oderwać.

Stalker – Andrzeja Tarkowskiego. Myślę, że to najlepszy film, jaki widziałem (ale nie widziałem ich wiele :P).

Stalker jest zajefajny. I to zakończenie :) Weź sobie” Piknik na skraju drogi” wrzuć na ruszt. :)

And one day, the dream shall lead the way

Prawdopodobnie mój ulubiony film Drzewo życia z Bradem Pittem i Seanem Pennem, ciężkie jak cholera, psychologiczno-artystyczne, niektórych pewnie znudzi. Polecam bardzo mocno :D

Jeżeli chodzi o sci-fi no to nic lepszego niż Blade Runner (w wersji “Final”) chyba nie widziałem, jeżeli chodzi o fantasy, to w ogóle nie wiele rzeczy mnie urzeka (trylogia Petera Jacksona oczywiście świetna, ale ani to wniosek odkrywczy ani oryginalny). Ostatnio urzekł mnie mocno nowy Mad Max i jest on w mojej opinii najlepszym filmem akcji ever.

Ktoś już wyżej polecał Black Mirror jeżeli chodzi o seriale, podpisuję się pod tym. Ciekawe, mroczne wizje bliskiej przyszłości. Breaking Bad też polecam, no ale kto nie poleca Breaking Bad...

 

Z ciekawszych rzeczy mogę zaproponować kreskówkę Rick and Morty, genialny humor. Klimat sci-fi, całość zbliżona wykonaniem do kreskówek ze starego Cartoon Network, z tym, że momentami jest doroślej i brutalniej.

No nieźle.

no ale kto nie poleca Breaking Bad...

Ja nie polecam. W okolicach 5-6 odcinka już praktycznie zasypiałem i doszedłem do wniosku, że jeśli serial nie jest w stanie kupić mnie połową pierwszego sezonu, to cała reszta – choćby nie wiem jak świetna się okazała – jest już dla mnie stracona.

Sorry, taki mamy klimat.

Miałem podobnie Sethraelu, oglądając Breaking Bed po raz pierwszy odpuściłem po obejrzeniu trzech odcinków. Dopiero za drugim razem się przemogłem i całkowicie wsiąkłem w ten serial. W pierwszym sezonie dopiero finał był świetny, pozostałe są takie od początku.

Pod koniec drugiego sezonu też jest spowolnienie i tam wymiękłem na jakiś czas, ale warto było wrócić.

No nieźle.

Ostatni odcinek The Expanse miał w USA żenujące pół miliona widzów z tendencją malejącą (55 miejsce wśród programów kablówek tego dnia).

Ponure wnioski do wyciągnięcia samodzielnie.

Ja na nowo polecam serial The Walking Dead. O ile czwarty i piąty sezon to było jakieś nieporozumienie, tak teraz wszystko wróciło na stare tory. Druga połowa szóstego sezonu jest mistrzowska. Odniosłem wrażenie, że wrócił Frank Darabont.

Dołączam. Szczególnie odcinek 9 i 10 były mistrzowskie. Że tak powiem odświeżyli temat :)

Prawdopodobnie dostanę nagrodę złotej łopaty za pisanie tutaj, ale co tam. :p Niesamowici bracia Bloom to jeden z moich ulubionych filmów. Bardzo subtelny humor, wspaniałe widoki na Pragę, obłędna obsada i fantastyczna postać Bangbang. Zakończenie zaskakujące. Film wygląda na niepozorny, ale naprawdę wart jest obejrzenia.

Ja polecam Stranger Things. Ktoś o nim napisał, że to nie napisana jeszcze książka Kinga wyreżyserowana przez Spielberga i Carpentera. Pierwsze odcinki trzeba przetrwać, a później klimat, jak wąż boa, połyka człowieka i nie chce puścić.

Jeśli o klimat chodzi, to polecam “Penny Dreadful”. Piękne kostiumy, muzyka. No i aktorstwo – genialna Eva Green, niesamowity Rory Kinnear, świetny Timothy Dalton. Nawet Josh Hartnett tak bardzo nie odstaje!

Atmosfera grozy jak z powieści Stokera  czy opowiadań Bierce’a albo W. H. Hodgsona.

Klasa – po prostu!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Również polecam Stranger Things. Świetnie osadzony serial w latach 80 siątych. Klimat wciąga już od początku, i to nawet bardzo. Aż doczekać się nie mogę drugiego sezonu :)

MrBrightside – wolę, by stare wątki tego typu były odkopywane, niż by było po parę wątków o takiej samej treści :) Więc to dobrze, że odkopałeś.

Stranger Things świetny, klimatyczny serial. Może w końcu się pokuszę że wrzucić jego recenzję do publicystyki.

 

@Beryl och, więc tutaj skomentowany temat jest podbijany na górę? Myślałem, że tak jak w dziale z opowiadaniami, pojawia się przy nim gwiazdka i tyle. :p

Żeby nie robić offtopu – Les Revenants to chyba mój ulubiony serial z tych, które widziałem. Jeśli ktoś jest zmęczony amerykańsko-brytyjską dominacją, jeśli chodzi o seriale, to ta francuska produkcja powinna mu się spodobać. Bardzo oryginalne spojrzenie na temat zombie, chociaż używanie tego określenia jest tutaj trochę nadużyciem. Intryga zawiązuje się powoli, ale serial niesamowicie wciąga i jest piekielnie klimatyczny. Do tego soundtrack autorstwa Mogwai jest jak wisienka na torcie. Pierwszy sezon jest nawet dostępny na tvp vod za darmo, drugi wyszedł niedawno, więc trzeba szukać. I absolutnie nie oglądać amerykańskiego remake’u – jest tragiczny. :D

 

A Stranger things wszyscy tak polecają i chyba będę się musiał w końcu skusić. Ale, kurczaki, jeszcze z 20 odcinków Twin Peaks mi zostało do obejrzenia. Jak żyć? :D

Polecam Czarną Listę – The Blacklist

Ci którzy czytają książki, zawsze będą rządzić tymi co oglądają telewizje

Uwielbiam Czarną listę. :) Świetna fabuła i wątpliwy moralnie facet z klasą. Aczkolwiek końcówka 3. sezonu była dosyć przewidywalna. :/ 

Jestem w połowie “Stranger Things” i rzeczywiście – świetny! Winona Ryder, David Harbour (skąd oni biorą takich aktorów?), dzieci – rewelacja. Ale najbardziej mnie urzekło w tym serialu wspaniałe dopasowanie utworów do  akcji dziejącej się na ekranie. Myślałem, że Tarantino to mistrz w dobieraniu muzyki do filmu, ale po “ST” spadł na drugie miejsce. Clash, Foreigner, Bowie, Joy Division – moja muzyka smiley. A to dopiero połowa!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Nie mogę się doczekać “Ostatniej rodziny”. Po zwiastunach i opiniach z festiwalu zapowiada się coś wspaniałego. I jeszcze Smarzowski w tym roku...

Narcos!

Też Narcos :) Sezon drugi.

Edit: No i zaczął się nowy sezon American Horror Story, ale zaczekam aż wyjdzie cała seria i dopiero obejrzę.

Trzeci sezon Black Mirror, pierwszy wyprodukowany przez Netflix, trzyma poziom serii, a trzeba zaznaczyć, że BBC podniosło poprzeczkę mega wysoko. Sześć historii, sześć odmiennych wizji, muzyka autorstwa m.in. Portishead, jestem pod wrażeniem. Mój top trzy: “San Junipero”, “Men against fire”  i “Shut up and dance” (w tym ostatnim znany m.in. z “Gry o Tron” Jerome Flynn)

Przyczajony użyszkodnik

O, właśnie wczoraj obejrzałam dwa odcinki Black Mirror. Nie mam pojęcia, który sezon. Pierwszy był o świni i premierze, drugi o jakimś talent show. Nawet byłam ciekawa, czy tu ktoś o tym pisał. :)

Mnie się nie podobało. A właściwie znudziło. Historia premiera i świni skończyła się wtedy, kiedy moim zdaniem powinna się była zacząć. Drugi odcinek obejrzałam z rozpędu, bo chciałam się dowiedzieć, do czego zawiązana w pierwszym intryga miała doprowadzić. Okazało się, że do niczego, bo druga część mówiła już o czymś zupełnie innym. Temat talent shows jest już tak popkulturowo-psychologicznie eksploatowany, że po 15 minutach zaczęłam ziewać.

Bo Black Mirror to antologia różnych odcinków w których liczy się, jak technologia i pewne trendy telewizyjne wpływają na pojedynczych ludzi i całe społeczeństwa. Nie ważne od, którego odcinku zaczynasz oglądać ten serial, ważne co z niego wyniesiesz.

Z premierem i świnią pokazał, że dla jak najlepszych sondaży politycy są zdolni złamać największe świństwo, aby zapewnić sobie słupki sondażowe. Pokazuje to, że są oni, jak chorągiewki na wietrze i gdzie zawieje wiatr większości opinii społecznej na to zagłosują, nie ważne jakie koszty osobiste przez to poniosą byle nadal być u koryta.

Odcinek o talent show tak naprawdę ma ukryte przesłanie. Bunt przeciwko systemowi jest nie możliwy. Przerobi on Twój sprzeciw na kolejną formę rozrywki, która zaleje najpierw internet, a później telewizję komentarzami, które skrzywią Twoją wypowiedź lub co gorsza przerobią na żart i ostatecznie ośmieszą. A jeżeli dasz się przekupić pieniędzmi lub innymi błyskotkami Twój apel stanie się fragmentem mainstreamu i odpowiednio wykastrowany stanie się formą wentylu bezpieczeństwa systemu. Dodatkowym przekazem tego odcinka jest, że jeżeli dasz ludziom odpowiednią marchewkę to nie potrzebujesz kija by ich poganiać. Talent show to tak naprawdę symbol wyrwania się z gorszego życia do elity, tych co czerpią korzyści z tych co pedałują, co ciekawe nie wiemy z jakiego powodu od początku do końca to robią i nigdy to nie jest wytłumaczone, co przypomina trochę pracowników korporacji. No i śmieszna waluta, kroki, które cykliści przebyli wędrówce donikąd wciąż stając w miejscu bez zastanowienia nad swoim życiem, za którą kupują ułudę pikselowych rzeczy, trochę jak skórki z counter-strike nie mające żadnego wpływu na grę prócz fejmu rzadkich okazów albo spokój od reklam, którymi są ciągle atakowani przez cały czas (mokry sen reklamodawców). Szczególnie obrzydliwe są stron pornograficznych, które pokazują jaki tak naprawdę jest stosunek elity do zwykłych ludzi, które są dla nich rzeczami i karmią tym robotników, aby ci tylko zaspokajali swoje żądze. Albo teleturniej z grubasami istniejący tylko po to, aby ludzie o niskim poczuciu humoru (prawie zwierzęcym) mieli się z czego śmiać.

 

To tyle moich wrażeń z odcinka, który oglądałem dwa lata temu i nadal tkwi w głowie do tej pory. To chyba najlepszy powód ocho, abyś oglądała następne odcinki. I chyba najlepszy sposób uczenia rocznicy urodzin Lema, który miał podobny stosunek do technologii, co autor serialu i kontynuuje lemowskie pesymistyczne podejście do niej i jej relacji z człowiekiem w godny sposób.

 

Przepraszam za offtop.

Dinosie, dziękuję za wyczerpujące wyjaśnienia. ;)

 

W tym pierwszym odcinku ważniejsze i wyraźniejsze były dla mnie inne rzeczy, ale może czegoś nie zrozumiałam. Miałam nadzieję, że ukazane zostaną długofalowe następstwa tego, co się stało, na poziomie jednostek. Dlatego, co prawda z głupią miną, zasiadłam do oglądania drugiego odcinka, żeby sprawdzić, do czego ta historia miała doprowadzić. I dlatego też, z mojego punktu widzenia, doprowadziła do niczego.

Co do przesłania drugiego odcinka, to tak, zgadzam się z Twoją interpretacją. Tyle że to przesłanie nie było ukryte, ale pływało na powierzchni jak topielec w kałuży. I było raczej mało odkrywcze, chociaż, być może, dwa lata temu wydawałoby się bardziej.

 

Trochę mi głupio teraz, że narzekam, bo to przecież wątek entuzjastyczny. I pewnie bym nic nie napisała, gdybym nie była na świeżo. Jestem przekonana, że ten serial znalazł wielu zwolenników, którzy znaleźli w nim dla siebie coś frapującego. Może też za wiele oczekiwałam po takich krótkich nowelkach, które w naturalny sposób mają swoje ograniczenia. Po prostu nie jest dla mnie, Dinosie, nieważne jak głęboko Tobie zapadł w pamięć. ;)

Jak dla mnie pierwszy odcinek pokazał, jak informacja w mediach ma krótki termin ważności i po jakimś czasie staje się śmierdzącym zbukiem dla widza. No i może to też zmowa społeczna, bo pamiętajmy, że ten film został puszczony raz i nie nagrany. No i jeszcze artysta, który wykonał swój performance “premier pieprzy świnie”, powiesił się tylko dlaczego? Ja lubię wersję, że stracił wiarę w swój naród i premiera, i odechciało mu się żyć, bo uznał że już nie ma ratunku dla ludzkości. I to DZIEŁO udowodniło, że najlepszym show dla ludzi to poniżanie innego człowieka, bo ściągnęło cały kraj przed ekrany telewizora i nikt nie zauważył całej i zdrowej księżniczki wypuszczonej przez porywacza, który pewnie nie chciał jej zabić, ale musiał mieć argument żeby przyciągnąć publikę to swojego eksperymentu. No i premier, który dla sondaży poświęcił swój honor i stracił u mnie szacunek, jak u żony, która nie chce już z nim uprawiać seksu. No i ludzie już dawno zapomnieli, jak ją uratował i dlatego wygrał wybory na następną kadencje, ale ja na niego bym już nigdy nie głosował, bo jak uległ przy tym żądaniu to ulegnie innemu tupnięciu ludu i będzie prowadził politykę ciepłej wody w kranie. W napisach końcowych masz tam przebitkę, co się stało po roku po akcji artysty.

 

Sorry ocho pisałem to wieczorem i przepraszam za to, że na siłę Cię zmuszałem do oglądania. Śpieszyłem się przed snem, bo już mnie brał i nie do końca przemyślałem odezwę do Ciebie.

 

Co złego to nie ja. :)

Teraz oglądam Westworld na HBO. Serial całkiem dobrze zrobiony, wciągający, przedstawia ciekawą wizję przyszłości. 

Why would you want to save the galaxy?

Odświeżam wątek!

 

Co polecacie z niekoniecznie fantastycznych filmów, które się ukazały w ciągu – powiedzmy – ostatnich trzech lat? ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Autopsja Jane Doe (horror bazujący na sekcji zwłok, ciekawa koncepcja), Split (horrorowaty film o osobowości mnogiej, świetna rola McAvoya), Światło między oceanami (dramat z wykorzystaniem ciekawej, patowej sytuacji; polecam nie oglądać wcześniej trailerów, bo zdradzają całą fabułę...).

:)

Super, dzięki ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A z seriali oglądam właśnie The Expanse i ŁOJEZU JAKIE TO JEST DOBRE. *-*

Ha, Thomas Jane, przekonałeś mnie ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Piraci / Black Sails – prawdopodobnie najlepszy serial jaki dane mi było oglądać, który wiedział wie kiedy się skończyć zamiast ciągnąć się przez 10 sezonów.

“Tekst ma się bronić sam. Pewnie, tylko bywa tak, że nie broni się on nie ze względu na autora, tylko czytelnika" --- Autor cytatu pragnie pozostać anonimowy :)

Wreszcie The Expanse dostaje trochę miłości tutaj ;) Ja już nie mogę się doczekać trzeciego sezonu.

Ekhm. O The Expanse wspomniałem w tym wątku prawie dwa lata temu. I to wedle moich standardów całkiem entuzjastycznie. ;) Tak więc tego.

Również czekam. Chyba najlepszy obecnie serial SF. Oglądał ktoś Mr. Mercedes? Bo nie wiem czy się zabierać.

A ja podpytam, jakie macie opinie na temat Preachera i Amerykańskich Bogów?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mnie się “Amerykańscy Bogowie” podobali, chociaż rozbicie tego na sezony wydaje mi się nienaturalne. I nie mogłam uwierzyć, że dopiero pod koniec ostatniego odcinka obwieszczono, kim jest Wednesday. No żesz kurde. To przecież było oczywiste też dla tych, którzy nie czytali książki.

A “Preachera” widziałam dwa odcinki. To nie dla mnie taka rozpierdolnia. Mąż był niepocieszony, bo jest miłośnikiem tego typu estetyki, ale postawiłam stanowcze weto.

Dzięki ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bogów obejrzałem, ale chyba inną książkę czytałem. Preachera zacząłem optymistycznie, bo komiksy były świetne ale ostatecznie sezonu nie skończyłem i jakoś mnie nie ciągnie.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Widzę że strasznie mieszane opinie ten Preacher zbiera... No cóż, nie przekonamy się, dopóki nie sprawdzimy, w takim razie ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Obejrzałem wczoraj pierwszy odcinek “The Man in the High Castle”. Książkę Dicka czytałem wieki temu, więc nie porównywałem (w sumie fajnie, bo oglądałem bez jakichś szczególnych oczekiwań), ale serial chyba nawiązuje do niej dość luźno. W każdym razie początek zapowiada się całkiem nieźle, choć jakaś rewelacja to nie jest. No i japońsko-nazistowskie Stany tworzą ciekawy klimat.

Pierwszy sezon był całkiem fajny. Może bez przesady, ale oglądało się dobrze. Co do drugiego, to nie wiem, bo jeszcze nie obejrzałem :)

Odliczam dni do drugiego sezonu Stranger Things <3

Pierwszy sezon był całkiem fajny. Może bez przesady, ale oglądało się dobrze. Co do drugiego, to nie wiem, bo jeszcze nie obejrzałem :)

Drugi jest tysiąc razy lepszy od pierwszego!

Mnie akurat pierwszy chwilami nużył, ale w drugim akcja jest bardziej zwarta i dynamiczna. Nie idzie się oderwać.

Ja ostatnio obejrzałem drugi sezon Daredevila od Netflixa. Chyba najlepszy superbohaterski serial. Jest mrok, niejednoznaczni bohaterowie, zwroty akcji. No i Punisher, który występem zaostrzył apetyt na zapowiadany serial o jego losach.

Punisher faktycznie podnosi poziom drugiego sezonu, ale dla mnie wypadł zdecydowanie słabiej niż pierwszy. Za dużo ninja mambo-jumbo i nudziarskiej Elektry. Ale mroczny klimacik nadal jest, no i wyróżnia się na tle innych seriali superhiroł.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Wilson Fisk był zdecydowanie lepszym czarnym charakterem niż występująca w drugim sezonie Ręka. Zresztą sądząc po wydarzeniach najprawdopodobniej powróci on w sezonie trzecim. I dobrze :)

Drugi jest tysiąc razy lepszy od pierwszego!

Gdzieś tam mi przemknął ostatnio zwiastun trzeciego, więc akurat przypomniałem sobie o tym serialu i pewnie niebawem będziemy go oglądać :) Chociaż pewnie trzeba będzie zrobić sobie powtórkę z ostatnich odcinków pierwszego sezonu. Ech, kiedyś miałem doskonałą pamięć. Starość nie radość.

Ech, kiedyś miałem doskonałą pamięć. Starość nie radość.

Czytałam niedawno badania, że wyjątkowo inteligentni ludzie są również często zapominalscy, bo ich mózg deleguje i wyrzuca sprawy, które uznaje za nieistotne. Także po prostu mądrzejesz z wiekiem, berylu ;)

I teraz nie wiem, czy się cieszyć, czy jednak zmartwić :)

Ale, skoro już siedzimy w temacie serialowym – czy jeśli sięgacie po kolejny sezon serialu po dłuższym czasie, musicie sobie przypominać wydarzenia z poprzedniego sezonu czy nie ma takiej potrzeby? Albo zdarza się was zagubić jakiś wątek, tak, że pewne wydarzenia nie są do końca jasne?

Oj tak. Zwłaszcza w tych, które niemożebnie motają jak House of cards, Gra o tron czy How to get away with murder.

Wątki natomiast częściej gubię w grach, bo gram z doskoku co piątą niedzielę i nagle pojawia się postać, którą, jak myślę, pierwszy raz na oczy widzę, a tu się okazuje, że to jakiś ultraważny, kluczowy bohater. :D

Polecam Mr. Robota – świetna fabuła, montaż i soundtrack, ale najmocniejszym punktem jest chyba głębia psychologiczna postaci i sposób przedstawienia współczesnej cywilizacji jako piekła, które ludzie sami sobie stworzyli.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Mr. Robot jakoś nie potrafi mnie wciągnąć. Porzuciłam po paru odcinkach. Za to doskonale odmóżdżam się przy The Gifted, a odmóżdżona jestem do tego stopnia, że nawet nie jestem pewna, czy dobrze zapamiętałam tytuł :p

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Mr. Robot jakoś nie potrafi mnie wciągnąć. Porzuciłam po paru odcinkach.

Miałem tak samo.

Mr Robot nie jest zły, ale szału też nie ma, na razie poprzestałem na 2 odcinkach.

 

A co do oglądania po przerwie, to jeśli pamiętam – fajnie, a jeśli nie, to niezbyt się tym przejmuję, szkoda mi tracić czas na przypominanie, więc po prostu oglądam na bieżąco. Jeśli serial jest zacny, to zapomnienie paru rzeczy jakoś szczególnie nie przeszkadza, a często i tak poszczególne wątki przypominają się w kolejnych odcinkach.

 

Obejrzałem drugi odcinek Man in the High Castle i też w sumie jakiś taki średni. Jak się wkurzę, to po prostu poszukam jakiegoś dobrego anime i tyle amerykańce będą ze mnie mieli.

A ja się jaram panem Robotem jak Wicked. Psychologia postaci jest tam fenomenalna!

Banshee. Może to nie fantastyka (chociaż rzeczy się tam kumulują nieprawdopodobne) ale z pewnością najlepszy serial akcji i sensacji jaki widziałem. Kilka sezonów świetnej zabawy.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Zaczął się 8 sezon The Walking Dead. Pierwszy odcinek mocno standardowy, twórcy powoli zjadają własny ogon. Mimo to i tak będę oglądał, bo lubię zombiaki i chcę wiedzieć jak ta historia się skończy, a także do jakiego okrucieństwa skłoni się jeszcze Rick.

A z niefantastycznych seriali to zaczął się również drugi sezon Belfra. Pierwszy odcinek może wolno się rozkręca, stanowi wprowadzenie, przedstawia nowych bohaterów i sytuację, ale zakończenie miodzio. Czekam na kolejne odcinki.

To najgorszy otwierający sezon odcinek TWD jaki oglądałem. Nic się kupy nie trzyma. A nawet kupą zalatuje.

 

Edit: Bohaterowie strzelają gorzej, niż szturmowcy Vadera. Za dużo amunicji mają?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Też o tym pomyślałem, Zalth. Scena w której strzelają do okien kryjówki Negana (który jest chyba jedynym jasnym punktem) całkowicie bez sensu.

Za mną trzy odcinki drugiego sezonu Stranger Things. Stwierdzam, że jest dobrze :)

Sześć :). Dalej jest dobrze! Ten klimat i ta muzyka – nie gorzej jak w pierwszym sezonie. Oraz Millie Bobby Brown – jak gdzieś zasłyszałem, już jest gwiazdą wielkiego formatu. Gra jak z nut!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Sorry za posta pod postem, ale muszę podbić.

Obejrzałem i... Ale to jest jazda po bandzie nostalgii. Właściwie to klisza za kliszą. Jeśli coś ciekawego oglądaliście w latach osiemdziesiątych, tu jest jakiś cytat. Obcy, Indiana Jones, Star Wars, Terminator, Park Jurajski, Goonies, Powrót do przyszłości, Ghostbusters – i pewnie jeszcze ze sto innych, których nie oglądałem albo nie wyłapałem. Dla mnie gwoździem programu są piosenki – soundtrack to taki “The Best of 80’s”. I to bez jakichś preferencji. Jest metal, jest rock, jest pop, jest nawet country.

W każdym razie – świetnie się ogląda (no, z jednym małym przestojem, ale to pewnie podbudowa pod następny sezon). Niby nic nowego w stosunku do pierwszego sezonu, ale jak się to ogląda! Stare klocki połączone w nowy, fascynujący sposób. Dodatkowo – łączy pokolenia. Oglądałem z: żoną (fanką tefałenowych tasiemców), córką (trochę-zakręconą-zwolenniczką kucyków Pony i opowieści w tym stylu) oraz synem (hardkorowym graczem – WoW i te sprawy). I wszyscy oglądali z wypiekami, poganiając “dawać następny odcinek”. Wciąga jak bagno. Wciąga jak Upside Down ;)!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Zgadzam się w pełni. W nowym sezonie cieszy, że grupowanie postaci nie było oczywiste (w większości) i nie mieliśmy takiego samego podziału jak poprzednio. Dodatkowo uniknięto błędu jaki wystąpił w Kac Vegas 2 (wiem, że te tytuły nie mają ze sobą nic wspólnego), czyli wykluczenie na drugą część postaci, która była zaginiona w pierwszej. Okazuje się, że chłopak, który poprzednio był obecny w dwóch odcinka naprawdę umie grać i jakby się zastanowić miał jedną z najtrudniejszych ról.

Co do przestoju to zastanawiam się czy jest to podbudowa pod następny sezon, czy może spin-off. Mamy już zarysowane postacie i motywacje, więc możliwe, że nie będą się łączyć z aktualną obsadą.

Niestety po peanach muszę wytknąć jedną wadę – wydarzenia w przedostatnim odcinku w wiadomym miejscu był dość naciągane, drapieżniki przerażająco głupie, do tego z wybiórczym słuchem. Szczytem głupoty, przy którym zgrzytnąłem zębami była scena zatrzymania przed drzwiami – klisza kliszą, ale przy tak wysokim poziomie z tej jednej kliszy korzystać nie powinni.

Reasumując uznaję drugi sezon “Stranger Things” za udany powrót. Dostaliśmy tego co oczekiwaliśmy jednocześnie uniknięto błędu zjadania swojego ogona. Ocena 8/10.

Słuchajcie, czy ktoś mi wyjaśni, o co chodzi z tym Stranger Things? Dlaczego wszystkie odcinki ukazały się jednocześnie, a nie jak to zwykle bywa tydzień po tygodniu? ; O

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Netflix ma taką filozofię już od jakiegoś czasu. I nie chodzi tu tylko o Stranger Things, ale i o Marvelowskie seriale. Po prostu ktoś w stacji uznał, że taki serial to właściwie dłuuuugi film, i jak widz chce, może oglądać ciurkiem. Zwalnia to też scenarzystów od “cliffhangerowania” pod koniec każdego odcinka, żeby ze zniecierpliwieniem oczekiwać, co będzie za tydzień. Można też zupełnie inaczej budować napięcie – np. w ST pierwsze trzy odcinki to taki dłuższy wstęp. Gdyby miały być wyświetlane co tydzień, pewnie zwykły hamburger by nie zdzierżył i oglądalność pikowałaby w dół. A tak... wszyscy się cieszą :).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Dzięki, Staruchu, za wyjaśnienie ;)

 

Jak tylko skończymy oglądać to, co oglądamy teraz, zapewne usiądziemy właśnie do Stranger Things.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tak właśnie na Netfliksie obejrzałam ostatni sezon “Narcos” (”Stranger Things” jest u mnie na liście następny). Dla mnie to świetne rozwiązanie. Oprócz ostatniego sezonu “Gry o tron” czekałam na zakończenie sezonu, żeby obejrzeć całość jak chcę i kiedy chcę. To serialowe czekanie na kolejny tydzień mnie mocno wkurza.

Obejrzałem drugi sezon “Stranger Things” i potwierdzam, że bardzo dobre. Na poziomie poprzedniego sezonu.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Też skończyłem drugi sezon Stranger Things. Twórcy zaserwowali dokładnie to czego oczekiwali fani, serial trzyma poziom, wprowadza kilka nowych postaci, świetny klimat, muzyka. 

 

Edit: Choć przyznam, że jestem też lekko rozczarowany. Pierwszy sezon mimo klisz był jakimś powiewem świeżości, drugi postawił na więcej tego samego. Nie było to złe rozwiązanie, ale czuję pewien niedosyt.

Jestem po 4. odcinku Stranger Things. Dobre to jest. :)

Te Stranger Things atakują mnie z każdej strony. Chyba dam się przekonać lubemu swemu i wykupimy netflixa :)

 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Też skusiłem się na Stranger Things, na razie jestem po dwóch odcinkach i nie żałuję. 

 

Edit: I polecam wszystkim, którzy jeszcze nie znają, “Ricka i Morty’ego”. Mnie polecili to Skoneczny i Gravel na spotkaniu w Krakowie, za co jestem im wdzięczny :)

Świeżo po Stranger Things 2, dołączam do bardzo zadowolonych. Klimat jest niesamowity, postaci świetne i rewelacyjnie zagrane (moim zdaniem wszystkie dzieciaki wymiatają).  Wszystkim, którzy mają oglądanie jeszcze przed sobą szczerze zazdroszczę :o)

Niemniej zgodzę się z Natanem, że w finale to i owo naciągnięte ciut za bardzo, ale urzeczona całością przymykam oko. Jest super, polecam bardzo.

wszystkie dzieciaki wymiatają – Tak. Ale Dustin to mistrz. :)

A mnie dziś wkurza, że mąż poszedł na jakiś koncert szarpidrutów, zamiast porządnie w domu oglądać kolejne odcinki z żoną! angry

O tak, Dustin <3 !!!1

Również polecam Rick i Morty – jest genialne. Czarny humor oparty m.in. na skomplikowanych relacjach rodzinnych. Żarty są często satysfakcjonująco abstrakcyjne.

Ale humor to w tym serialu nie wszystko. Jest mnóstwo pokręconych koncepcji około-SF, które dają do myślenia, choć wzięte tutaj w nawias uproszczeń.

Rick i Morty wymiatają, to fakt.

Podpisuję się. Rick and Morty jest kapitalny. Jutro polski Netflix ma wrzucić 3 sezon.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

To be fair, you have to have a very high IQ to understand Rick and Morty. The humour is extremely subtle, and without a solid grasp of theoretical physics most of the jokes will go over a typical viewer’s head. There’s also Rick’s nihilistic outlook, which is deftly woven into his characterisation– his personal philosophy draws heavily from Narodnaya Volya literature, for instance. The fans understand this stuff; they have the intellectual capacity to truly appreciate the depths of these jokes, to realise that they’re not just funny– they say something deep about LIFE. As a consequence people who dislike Rick & Morty truly ARE idiots– of course they wouldn’t appreciate, for instance, the humour in Rick’s existential catchphrase “Wubba Lubba Dub Dub,” which itself is a cryptic reference to Turgenev’s Russian epic Fathers and Sons. I’m smirking right now just imagining one of those addlepated simpletons scratching their heads in confusion as Dan Harmon’s genius wit unfolds itself on their television screens. What fools.. how I pity them.

 

And yes, by the way, i DO have a Rick & Morty tattoo. And no, you cannot see it. It’s for the ladies’ eyes only– and even then they have to demonstrate that they’re within 5 IQ points of my own (preferably lower) beforehand. Nothin personnel kid

xD

Jak jest cytat, to przydałoby się jakieś źródło ;)

 

I jeszcze jedno, R&M warto oglądać w wersji ze świetnym polskim dubbingiem.

Dla tych, którzy już obejrzeli “Stranger Things”, filmik o kilku najbardziej oczywistych nawiązaniach.

UWAGA – SPOILERY!

https://www.youtube.com/watch?v=ck2anZ0gUSY 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Na netflixie jest też seria ‘Beyond Stranger Things 2’. Oczywiście są spoilery, więc jak już to polecam obejrzeć po skończeniu sezonu.

Ja oglądam Star Trek Discovery i muszę przyznać, że jest zrobiony dobrze, nie poskąpili na efekty, a i poszczególne odcinki są interesujące. Pisze to osoba, która przez ostatnie lata raczej stroniła od seriali SF.

Zawiedziony za to jestem najnowszym sezonem AHS. Kończą im się już pomysły i mam nadzieję, że wkrótce definitywnie zamkną serial.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Zawiedziony za to jestem najnowszym sezonem AHS.

Ja jestem już zawiedziony od piątego sezonu, a po okropnym szóstym sezonie postanowiłem odpuścić sobie siódmy :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

AHS oglądam, ale bardziej dlatego, że zmusza mnie do tego dziewczyna. O ile na początku podobało mi się jak wpletli wątki społeczne w fabułę, tak później wszystko zmierza w stronę taniej makabry i epatowania okrucieństwem.

Jedynym dobrym sezonem AHS był sezon 2, resztę zdecydowanie można sobie odpuścić. W połowie piątego sezonu zrezygnowałem i swojej decyzji nie żałuję. 

Obejrzałem pierwszy odcinek trzeciego sezonu “Ricka i Morty’ego” i powiem tyle, że zjada pierwszy odcinek drugiego sezonu “Stranger Things” na śniadanie. Wszystko, cholera, fabuła, tempo, humor (no dobra w ST w sumie nie ma humoru, ta kategoria odpada), skomplikowane relacje społeczne, natężenie genialnych pomysłów i kultowych tekstów na klatkę filmu. No dobra, trochę przegięli z wulgaryzmami, ale nothing’s perfect. MIAZGA!!

 

P.S. Jak zawsze, polecam, niedościgniony dla konkurencji, polski dubbing.

Obejrzałem pierwszy odcinek trzeciego sezonu “Ricka i Morty’ego” i powiem tyle, że zjada pierwszy odcinek drugiego sezonu “Stranger Things” na śniadanie.

O tak, “Rick i Morty” jest prześwietne, ze swojej strony polecam także “Bojack Horseman”. Co do “Stranger Things”, to doceniam klimat, ale sam serial jakoś specjalnie mi nie podchodzi. Niby fajne postacie (Dustin), sceneria, nawiązania, ale fabuły mi trochę brakuje. Mam nadzieję, że w trzecim sezonie coś się rozwinie. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Próbowałam oglądać “The Mist” na bazie Kinga (serial, nie film). Rany, jakie to marne! Odradzam.

To The Mist uciachali po pierwszym sezonie. Ale film The Mist Darabonta jest ok. To przecież facet od najlepszych ekranizacji Kinga.

 

 

Ps. edit. Poza Lśnieniem

Po przeczytaniu spalić monitor.

Jeśli chodzi o Mgłę obejrzałem pilota i dałem sobie spokój. Swoją drogą to pewien paradoks jeśli chodzi o ekranizację Kinga. Z ośmiotomowej Mrocznej wieży zrobili dwugodzinny film, a ze stustronicowego opowiadania dziesięcioodcinkowy serial.

Ja obecnie kończę drugi sezon Watahy. Fantastyki tu nie uświadczy, ale naprawdę bardzo dobrze zrealizowany serial. Ciekawie zarysowane postaci, piękne bieszczadzkie plenery i niczego sobie intryga. Polecam.

Film był chyba rzeczywiście ok, chociaż oglądałam parę lat temu. Ale serial... Irytujący bohaterowie i ich dziwaczne zachowania, przedstawione przez aktorów z drewna – taki mógłby być podtytuł.

Obejrzałem odcinek “BoJack Horseman” i nie zassało. Dać szansę, oswajać się z tym, czy olać? 

 

I dotarłem do ostatniego odcinka “Ricka i Morty’ego” :( Ktoś oglądał po raz drugi, czy trzeci? 

Niektóre odcinki R&M oglądałem po dwa razy i nadal śmieszyły, a głębokie mądrości egzystencjalno-rodzinne cieszyły swoją życiowością. "BoJack" to nie jest ten kaliber genialnego dowcipu, no i jakby zabrać zwierzęce łby, to niewiele tam fantastyki, ale jednak jest zabawnie i ja, będąc po kilku odcinkach, uważam, że warto dać mu szansę.

Obejrzałem odcinek “BoJack Horseman” i nie zassało. Dać szansę, oswajać się z tym, czy olać? 

Moim zdaniem drugi i trzeci sezon są znacznie lepsze, więc według mnie warto. Po pierwszym odcinku także stwierdziłem “meh”, drugi zmienił wszystko :D

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Okej, netflixowy Punisher za mną. Powiem brutalnie – jeśli ktoś oczekuje tego, co jest w trailerach (młócka, młynek pełen mięsa, strzelaniny, brutalne egzekucje) to niestety nie jest ten adres. Opowieść jest znacznie spokojniejsza, dużo czasu idzie na podkreślenie charakteru postaci oraz ich relacje. Standardowo można by skompresować serial do 10 odcinków (zamiast obecnych 13). Intryga i fabuła utkana jest nieźle, rozciągnięcie nie szkodzi jej tak, jak w poprzednich serialach marvelowych od netflixa. Bohaterowie są okej (choć bez fajerwerków), złoczyńcy nadal nie dorównują Killgrave’owi czy Fiskowi, ale nie należą do żałosnych.

Czy więc warto obejrzeć? Jeśli ktoś chce zobaczyć opowieść o Franku Castle, zajrzeć do jego duszy, od czasu do czasu popatrzeć na brutalną i bezkompromisową akcję – wtedy polecam. Inaczej można sobie darować.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

BoJack Horseman:

Wymiękłem w połowie pierwszego odcinka. Oczekiwałem humoru dla dorosłych, a otrzymałem nudne życie dawnej gwiazdy. Ani to mądre, ani szokujące.

Punisher:

Podpisuję się pod tym, co napisał NWM. Gdybym nie wiedział, że to marvelowski bohater, nigdy bym się nie domyślił... co jest akurat na plus.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Co do “BoJacka” to pierwsze odcinki to, jak dla mnie, takie trochę “kurczę, nie do końca wiemy o czym właściwie ma być ten serial”, ale jednak coś w sobie mają. Ja nadal daję szansę, zwłaszcza, że pierwszy sezon miał 60% pozytywnych ocen na Rotten Tomatoes i Metacritic, a drugi i trzeci 100% na RT i 90% na Meta. Chociaż fakt, że te pierwsze odcinki naprawdę nie są jakieś rewelacyjne (ale nie są też złe).

“Punisher” obejrzany.

Zgadzam się z NWM. To nie jest kino bohaterskie. Na pewno nie ten rytm akcji. Brutalny thriller z dużą dozą psychologicznych rozkmin. Mi tam się podobało. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ja Punishera znam, ale nie z jego własnego serialu, a z ”Daredevila”. Także muszę obejrzeć, a Daredevila polecam.

Punisher od Netflixa. Szukam szczęki w stercie chusteczek. 11/10

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

Co do BoJacka – to trzeba mieć świadomość, że mimo tego, że jest  serialem animowany nie należy traktować go jako komedii. Produkcji bliżej do komedio-dramatu ze wskazaniem na dramat. Przedostatni odcinek drugiego sezonu jest tak depresyjny, że łezka się w oku zakręciła.

 

Po tych wszystkich opiniach o Punisherze naprawdę spodziewałem się bardzo spokojnych pierwszych odcinków. Niemniej trup ściele się gęsto już od pierwszego odcinka. Ponieważ nie jestem fanem tępej rozwałki bez motywacji i psychologii bohaterów to uważam, że zastosowanie takiego dozowania przemocy pomaga ją wyeksponować. Przy ciągłej sieczce po jakimś czasie człowiek się przyzwyczaja (”o znowu trup, ziew”). Opinia na podstawie 7 odcinków – jeszcze 6 przed mną.

 

Bogusław Eryk – przez chwilę myślałem, że NWM cierpi na rozdwojenie jaźni i pisze dwie odmienne opinie o serialu :P

 

EDIT:

Chodzi jednak o przedostatni odcinek 3 sezonu “That's Too Much, Man!”.

Pierwsze odcinki Bojacka nie są najlepsze, ale chyba warto spróbować. Zgadzam się z Natanem, że serial bywa gorzki i depresyjny.

Przedostatni odcinek drugiego sezonu jest tak depresyjny, że łezka się w oku zakręciła.

A mnie zdewastował odcinek “Stupid Piece of Shit” z czwartego sezonu. 

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Masz rację, Natan, komediodramat, ale jak dla mnie jednak ze wskazaniem na komedię. Chociaż fakt, że do wspomnianych przez Was odcinków jeszcze nie dotarłem.

The Expanse, logiczny świat. Typ NOIR + Głos Pana Lema. Równe odcinki. Niedaleka przyszłość. Trzy frakcje rywalizują. Obca forma życia jako katalizator ewolucyjny. 

S.Lem: „Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina”.

Punisher obejrzany. 9/10. Genialny serial. Teraz zacząłem The defenders, który również zapowiada się ciekawie. Później myślę, że przyjdzie pora na DareDevila :)

Skończyłem Mr. Mercedes, na podstawie Stephena Kinga. Serial dość wierny książkowemu oryginałowi, dobrze zrealizowany kryminał. Świetna rola Brendana Gleesona jako zmęczonego życiem, zapijaczonego, emerytowanego detektywa oraz Harry’ego Treadawaya jako tytułowego zabójcy z Mercedesa. Tam gdzie trzeba trzyma w napięciu, zmusza do myślenia, może bez fajerwerków ale jest klimat i porządna realizacja.

A teraz zabieram się za Punishera :)

Peaky Blinders – jestem oczarowany. Kiedyś obejrzałem pierwszy sezon i zapomniałem o tym serialu. Chyba to nawet dobrze, bo teraz miałem teraz okazję nagonić jednym ciągiem aż do czwartego sezonu.

Genialne gangsterskie historie, muzyka, świetne aktorstwo (Cillian Murphy, Helen McCrory, dawno niewidziany Sam Neill, Tom Hardy i ostatnio  Aidan Gillen i Adrien Brody) i mroczny industrialny klimat fabrycznych dzielnic Birmingham z lat dwudziestych XX wieku.

Polecam, Z.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Lucifer *_* mistrzoswo. Serial opowiadający o tym, jak lucyfer zszedł na ziemię i wcale nie zamierza z niej wracać...

Gorąco polecam.

https://nutridieta.pl/catering-dietetyczny-czechowice-dziedzice/

Obejrzałem jakieś 3-4 odcinki, jak dla mnie – średnie.

Rozkręca się z czasem. Idealny odmóżdżacz. Ładny pan z ładnym akcentem i mnóstwo żartów. Też bardzo lubię.

Dzięki za cynk. Może jeszcze kiedyś dam mu szansę, jak ładnie pokusi :D

A ja dałem szansę “BoJackowi” i po kilku odcinkach polubiłem bohaterów, wciągnąłem się w klimat. Jestem ciekaw kolejnych sezonów, skoro mówicie, że lepsze. 

 

Skończyłem też drugi sezon “Stranger Things”. Wciąż oglądało się fajnie, ale poziomu pierwszego sezonu nie utrzymali. Odniosłem wrażenie, że twórcy nie załapali, co jest siłą tego serialu, i przez to idą w złym kierunku. 

MrBrightside poleca trzeci sezon Mr.Robota! *-*

Oj, “BoJack” się rozkręca. Jestem w drugiej połowie 3 sezonu i dziś przestawiłem ocenę na Filmwebie z 8 na 9. Liczba “kultowych” tekstów i scen na odcinek zdecydowanie się poprawiła :), a bohatera zacząłem porównywać do mojego ulubionego dr House’a.

 

“Mr Robot”, hmm, kolejny serial, który nie wystarczająco zassał po pierwszych odcinkach. Chyba mam za dużo ciężkich klimatów w realu na cięższe produkcje... No, ale polecanka odnotowana, może wrócimy do tematu.

Co do pana Robota, to trzeba lubić narrację prowadzoną z perspektywy kogoś z zaburzeniami psychicznymi. Jak ktoś się zna na informatyce, to chyba dodatkowy plus. Ja się ni w ząb nie znam, dlatego biorę ich tłumaczenia za pewnik. :p

“Lucyfer” jest spoko, chociaż trzeci sezon to dla mnie trochę obniżka, szczególnie jeśli chodzi o humor. Sarkazm głównego bohatera, moim zdaniem, nie robi takiego wrażenia jak wcześniej. 

Za trzeci sezon “Mr Robota” jeszcze się nie zabrałem, ale pewnie kiedyś to nastąpi. Jak ktoś lubi takie mroczne klimaty, to polecam “Gomorrę”. Właśnie oglądam trzeci sezon. Może nie traktuje o hakerach, lecz o włoskiej mafii, ale równie mroczny (jak nie bardziej) i klimatyczny.

Ogląda ktoś “Shameless”? To jeden z niewielu seriali, które, moim zdaniem, mogłyby trwać bez końca :D

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

“Lucyfer” jest spoko, chociaż trzeci sezon to dla mnie trochę obniżka, szczególnie jeśli chodzi o humor. Sarkazm głównego bohatera, moim zdaniem, nie robi takiego wrażenia jak wcześniej. 

No, prawda. Zaszkodziło Lucyferowi to zaanielenie, fantastyki też malutko.

Tymczasem Punisher daje radę póki co.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Ja zacząłem Godless, choć trochę mi zejdzie jego obejrzenie. Po pierwszym odcinku powiem, że zapowiada się ciekawy western.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Mr Robot – chyba miałem za dużą przerwę od drugiego sezonu, bo ciężko było mi się połapać w tych wszystkich wątkach. Ale dotarłem do 6 odcinka, który wymiatał, więc jest ok.

 

Lucifer – Podobało mi się przez pierwszy sezon. Drugi przerwałem już po drugim odcinku, bo znudził mnie ten sam schemat.

 

Shameless – a to wyszedł już nowy sezon?!

 

Shannara Chronicles – pierwszy sezon to było lekkie i oryginalne fantasy, które oglądałem z przyjemnością. Teraz wziąłem się za drugi sezon i na razie mam ochotę przerwać. Historia jest niedopracowana, pojawiają się zagrania niegodne nawet początkującego pisarza. Nie wiem, kto pisał scenariusze, ale daje ciała na całej linii.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Shameless – tak wyszedł nowy sezon. Jednak ja nie jestem aż takim entuzjastą tego serialu, gdyż irytuje mnie niekonsekwencja i deus ex machina pojawiające się niesłychanie często. Przykłady z poprzednich sezonów (uwaga, lekkie spojlery):

– Lip po pierwszych problemach na studiach rozwala pół parkingu na uczelni, ale potem stwierdza, że chce się uczyć i jest spoko, w następnym sezonie rozwala jedno auto i szarpie się z ochroniarzem i wylatuje ze studiów

– Frank ma raka wątroby, wszędzie szuka pomocy, która nie nadchodzi. W ostatnim odcinku sezonu, gdy jest umierający dostaje wątrobę bo wszedł na początek listy. Problem w tym, że w USA alkoholicy nie wchodzą na listę, a na przeszczep mogą liczyć tylko od rodziny i znajomych.

– Mówi się, że Fiona ma łeb do interesów, tylko dlatego, że kupił pralnię przynosząca straty, a odkuła się bo ktoś chciał wykupić tą samą nieruchomość.

Można te absurdy mnożyć.

Orange is the new black – dobry do oglądania z waszą drugą połówką

Ajin (anime) – dobre

Riverdale – b. dobre

Death Note (anime) – mój ulubiony tytuł z gatunku anime. Pod żadnym pozorem nie oglądajcie filmu (są chyba nawet dwa) bo oba filmy to szmira.

The expanse – zacząłem i serial daje radę, dla fanów sf.

Startrek: Discovery – b. dobry, na plus nie wymagana znajomość universum Startreka

Sons of anarchy – dobry, choć narazie gdzieś tam utknąłem w połowie (oglądam po ang.)

The last kingdom – b. dobry, dla fanów vikingów.

Berserk (rysowane ale bałbym się przypiąć łatkę anime, mnie się komiksowa kreska bardzo podobała) – perełka na podstawie komiksów, krwawo się dzieje.

Pretty Little Liars – to akurat oglądałem pierwszy sezon, moja żona wszystkie przez kilka lat. Generalnie dobre, bardziej dla kobiet.

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Berserk – Mytrix ty chyba o pierwszym sezonie piszesz, bo następne to już animacja 3D (jakaś dziwna, ale chyba tak).

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Tak, pierwszy sezon jest kozak, a dalej chyba nie oglądałem, a może przypominam sobie o czym mówisz, tak chyba tak. Ta dziwna animacja mnie pokonała. Ale pierwszy sezon wart obejrzenia, zresztą przedstawia spójną historię ;)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Jeśli ktoś jest fanem dobrego sci-fi, a niekoniecznie fanem anime, mogę gorąco polecić “Shinsekai Yori”. Anime przeważnie jest, jakie jest: większość tego, co wychodzi, to shoneny i shoujo. Można by napisać całą listę typowych elementów, których jak ktoś nie lubi, to po prostu większość anime mu nie podejdzie i tyle.

“Shinsekai Yori” nie ma żadnej z tych rzeczy. Po skończeniu miałem wrażenie, jakbym raczej obejrzał ekranizację jakiegoś klasyka zachodniego sci-fi, niż anime. Da się zauważyć sporo podobieństw czy nawet inspirację “Kantykiem dla Leibowitza”. Jedyna wada (dla mnie), to że zaczyna się dość powoli i przez długi czas dużo jest skryte przed widzem, ale jak ktoś lubi tajemnicę, to może to uznać za zaletę. 

Jedno z nielicznych anime, którym dałem 10/10.  Tutaj znajdziecie więcej recenzji. Wypadkowa ocena to 8,5, ale widać, że jest tu taki sam efekt, jak w przypadku ekranizacji “Watchmen”, czyli część osób spodziewało się innego, bardzej typowego filmu/serialu i przez to dało bardzo niską ocenę, mimo, że większość pozostałych to dziesiątki.

Niestety, mimo świetnych ocen, jest to anime mało znane, i w Japonii raczej przeszło bez echa (a dla animatorów liczy się tylko rynek krajowy). Jest to znowu wina tego, że tak naprawdę mało anime w tym anime, więc nie dało się zrobić dobrej reklamy, merchandisingu, nie ma scen, gdzie moe dziewczyny robią słodkie rzeczy ani chłopacy w ekscytujący sposób pokonują przeciwnika dzięki sile przyjaźni, więc mało Japończyków “chwyciło” ten serial po pierwszych odcinkach – a jest to jeden z rodzaju tych, które da się docenić dopiero po obejrzeniu do końca.

Tak więc polecam serial przede wszystkim tym, którzy normalnie anime nie oglądają.

ironiczny podpis

Dobry serial o czarownicach – szukam!

 

Poza tym Expanse – dobry nie tylko dla fanów sf

Ajin – fabuła ok, ale ta straszliwa, komputerowa animacja zarzyna serię...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ceretari, ja animację w Ajin przełknąłem bez problemu, tzn. nie żeby zachwycała ale trafiają się gorsze rzeczy :-)

A co do Expanse kłócić się nie będę, bo też i nie miałem na myśli, że wyłącznie dla fanów SF ale im polecam :-)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

The Expanse jest jednym najlepszych seriali aktualnie dostępnych na rynku, dobrze osadzony w realiach kryminał SF z  silnie rozbudowanym wątkiem kontaktu z obcą formą życia.  Zaletą są również bohaterowie. Poprawnie wykreowani, balansujący między nieoczywistymi dobrymi i złymi wyborami, co nadaje im wiarygodności. Podobnie z rozkładem społeczno-politycznym, który jest punktem zapalanym i siłą nośną całej serii. Zniszczona i zdewastowana Ziemia okupowana przez skorumpowanych polityków, opłacanych przez największe korporacje, w których nie ma miejsca na moralność i skruchę nawet wobec globalnej zagłady gatunku. Antagonistą jest społeczność Marsa, z doskonałym zapleczem naukowo-technicznym, którego jedynym zadaniem jest dominacja i udana terraformacja planety na wzór utraconej kolebki życia. 

Dodatkowo pojawia się lekceważona trzecia siła, z mocno zarysowanym wątkiem silnego ruchu oporu: kolonizatorzy Układu Słonecznego, którzy są skazani na egzystencję w zamkniętych przestrzeniach kosmicznych stacji. Wszystkie kolonie są co prawda zależne od Planet Wewnętrznych, czyli Ziemi i Marsa, i im podległe, ale mieszkańcom Pasa i Planet Zewnętrznych coraz mniej się to podoba. Sytuacja ta oraz wszystkie jej konsekwencje – jak na przykład niedające się wyplenić uprzedzenia rasowe i konflikty na ich tle stanowią doskonałą pożywkę dla wprowadzenia niekonwencjonalnego pomysłu związanego z kontaktem z “inna cywilizacją” ...

S.Lem: „Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina”.

Potwierdzam, zaczełam ogladać The Expanse i nie moge skończyć ^^

Macie rację. The Expanse obecnie najlepsze w kategorii seriali: kosmiczne science-fiction. A Ty Chołota masz czas tutaj pisać o serialach? Miałeś wrzucić jakieś swoje opowiadania przecież.

Po przeczytaniu spalić monitor.

A mnie się Expanse nie podobało. Porzuciłam po kilku odcinkach. Miałam wrażenie obcowania z manekinami w sztucznych dekoracjach.

5 sezon wikingów rozpoczęty. Oglądał ktoś już 2 pierwsze odcinki? Ja jeszcze się nie zabrałem, ale na pewno będę oglądał ;)

A  The Exspane zaznaczyłem sobie na filmwebie, że chcę zobaczyć mniej więcej w okolicach premiery pierwszego sezonu, ale jakoś nie mogę się przekonać, żeby włączyć pierwszy odcinek.

 

A tak swoją drogą, jest ktoś, kto jeszcze ogląda Przyjaciół?

 

 

Rosebelle przypomniała mi pod jednym z moich opowiadań o Shingeki no Kyojin. Zaczęłam to oglądać jakiś czas temu, ale przerwałam po kilku odcinkach, bo nie mogłam znieść, że tyle tam słów na temat emocji bohaterów. Widać dramatyczną sytuację, widać, co bohaterowie czują, ale twórcy jeszcze do tego każą nam wysłuchiwać ich myśli, jakby trzeba było widzom tłumaczyć wszystko taką wielką łopatą.

Ale po przypominajce Rosebelle dałam serialowi jeszcze jedną szansę. Początkowo to, co mnie zraziło za pierwszym podejściem też mnie wkurzało, ale albo z czasem jest tego mniej, albo się przyzwyczaiłam. Generalnie jestem zachwycona i emocjonalnie zrujnowana. A Leviego Ackermana kocham jak nastoletnia psychofanka. Fakt, że trzeci sezon zacznie się dopiero w lipcu sprawia mi fizyczny ból.

Rosebelle, wielbię Cię.  

Ocha, tak bardzo widzę w Tobie pokrewną duszę ;D

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Serio? Jesteś dla mnie pełna niespodzianek. ;)))

No to ja mogę polecić dwa, z czego jeden nie do końca fantastyczny. Dziwne, ale wydaje mi się, że nikt wcześniej o nich nie wspomniał.

 

  1. Legion – (dla ciekawych link do IMDB) baaaaardzo nietypowy i albo się go polubi albo nie będzie w stanie przełknąć. Ja zaczęłam oglądać ze względu na aktora odtwarzającego główną rolę (Dan Stevens heart) i po pierwszym odcinku miałam taki “mindfuck”, że głowa mała. Ale dałam serialowi szansę i w sumie nie żałuję. Na pewno jeśli chodzi o oryginalność to u mnie ma 11/10. I to już nawet nie o fabułę chodzi, a o sposób przedstawienia... no wszystkiego. No ale nie jest dla wszystkich. W duuużym skrócie – serial o gościu, który ma niby zdiagnozowaną schizofrenię, ale okazuje się, że to nie do końca tak ;) Nagle odkrywa w sobie supermoce, w dodatku pojawiają się ci “źli” i ci “dobrzy”, a gdzieś pomiędzy nimi jest nawet potwór ;)
  2. Rodzina Warrenów – (dla ciekawych link do IMDB) bardzo ciekawy serial, który opowiada o losach rodziny, która jakiś czas temu doświadczyła tragedii. Najmłodszy syn został porwany i nie odnaleziono go przez dziesięć lat, aż któregoś pięknego dnia pojawił się nagle na posterunku policji. Sekrety, intrygi, zagadki, wydarzenia pokazane z perspektywy teraźniejszości i przeszłości, w dodatku całkiem dobrze skonstruowani bohaterowie. Fajnie mi się oglądało. Minusem jest to, że na końcu sezonu dali ogromnego cliffhangera, a o drugim sezonie cicho-sza :/ Ale i tak moim zdaniem warto.

Karol jak tylko dokończę Punishera (a jestem dopiero na trzecim odcinku), zabieram się za Wikingów. Bez Ragnara to już nie to samo, jednak chce zobaczyć jak ta historia się zakończy. Do tej pory sezony trzymały raczej równy, wysoki poziom.

Mnie Ragnar zaczął już irytować. Stary dziad się z niego zrobił, nie umiał już pociągnąć za sobą ludzi i coś osiągnąć po powrocie, tak na koniec. Także jego śmierć niezbyt mnie ruszyła. Chociaż sprytnie zmanipulował Ivarem ;) 

I ciekawe, co teraz wymyślą... Królowie Egbert i Ella nie żyją, także muszą pojawić się nowi antagoniści.

Będzie bitka między braćmi. Na bank!

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Już była ;) Przecież Ivar zabił jednego z braci. No, ale w końcu to ambity Ivar, pewnie teraz, chcąc przejąć władzę, weźmie się za Bjorna.

Ja uwielbiałam "Legion". Dla mnie arcymistrzostwo. Wikingowie 5 czekają, aż skończę 4. Tymczasem dziś zapodałam sobie pierwszy odcinek "Amerykańskich bogów". Hmm... zdania jeszcze nie mam.

 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Ło, panie. Obejrzałem pierwszy odcinek “Legionu”. Mocne.

I tak na marginesie, co do opinii Brightside’a: “Co do pana Robota, to trzeba lubić narrację prowadzoną z perspektywy kogoś z zaburzeniami psychicznymi.” “Legion” jest żywym przykładem, że to nie o to chodzi. Raczej o samą historię i sposób jej opowiedzenia.

A ja nie mogę tych Wikingów rozpocząć, bo w trailerze widziałam, że oni mają takie oślepiająco białe zęby i ten dysonans poznawczy tak mnie przytłoczył, że się podnieść nie mogę. I nie obejrzę. Przez te zęby!

fleur – zgadzam się :) I scenariusz, i reżyseria, i efekty są niepowtarzalne... No i jest Dan Stevens :D

Bailout – ano właśnie, właśnie, a obejrzyj inne i podziel się wrażeniami :D Bo poziom trzyma przez cały czas moim zdaniem, ale mogę patrzeć przez pryzmat wzdychającej do aktora nastolatki :P (czas zatrzymał się dla mnie w momencie osiągnięcia przeze mnie pełnoletności :P)

ocha – padłam i leżę :D Nie wiem czy chciałabym oglądać bardzo realistycznie odtworzone warunki (higieniczne) panujące w tamtych czasach :P

Ale bez przesady! Oni wyglądają, jakby sobie gumy orbit w dziąsła wstawili! To jest straszne! :)

 

Oj tam, pewnie toporkiem szkliwo skrobali ;D

 

Pierwsze dwa odcinki obejrzane. Nawet nie wiedziałem, że tak dziwnie teraz to zrobili (w jednym dniu premiera 2 odcinków, które zostały spakowane w jeden).

Świetnie im to wyszło. Początek sezonu mocny, wciąga, widać, że się przyłożyli. Jeśli utrzyma się ten poziom do końca, to będzie najlepszy sezon. 

 

Edit: ocho, poza tymi zębami to oni tam naprawdę przyłożyli się do pokazania higieny typowego wikinga. Np. smarkanie do miski z wodą, a potem mycie w niej rąk i twarzy. A potem podanie tej miski kolejnemu wikingowi. Obrzydliwe.

Ja “Wikingów” prawie rzuciłem za ten okropny akcent, z którym oni mówią. Ja wiem, że oni próbowali odtworzyć “to, jak mówiłyby po angielsku osoby, dla których ojczystym językiem jest staronordycki”, ale tego się nie da słuchać! Poza tym skoro język angielski “gra” język Wikingów, to co – mówią we własnym języku z marnym akcentem...?

Ale – tak jak mówiłem – przez akcent prawie rzuciłem ten seria. Rzuciłem dopiero przez to, jaki nudny się zrobił gdzieś w 4 sezonie ;)

 

Widzę, że mam inny gust serialowy niż większość tu obecnych – “The Expanse” obejrzałem pierwszy sezon, ale bez przekonania. Odnosiłem wrażenie, że niby to niezłe w warstwie realizacyjnej, niby nie takie nudne, ale jakoś spływa po mnie jak po pingwinie i do końca sezonu nie zaczęły mnie obchodzić losy tych bohaterów. Może przez to, że ci bohaterowie są grubą krechą rysowani, może przez to, że głównym bohaterem jest detektyw (to mnie zawsze natychmiast usypia)... Tak czy siak, pierwszy sezon dooglądałem, a w połowie drugiego odcinka drugiego sezonu wyłączyłem i dałem sobie spokój.

Tak samo “Rick i Morty” jest ponad moje siły. Obejrzałem 3 odcinki i jakkolwiek doceniam niektóre pomysły i “naukowe” koncepcje, to nie jestem w stanie przebrnąć przez ocean niewybrednych dowcipów, w którym te pomysły toną.

 

Za to polecam wszystkim “The Leftovers” (czyli po polsku “Pozostawieni”). Świetny serial HBO, jakiś czas temu skończył się trzeci i ostatni sezon. Genialny serial, którego punkt wyjścia jest fantastyką, po drodze jest sporo mistyki, ale po pierwsze jest serialem o ludziach i ich emocjach.

Vercenvard wspomniał też kiedyś o “Black Sails”, który zdecydowanie jest w czołówce moich ulubionych seriali. Fabularnie to prequel do “Wyspy skarbów” Stevensona, ale w wersji dla dorosłych. Bardzo inteligentnie napisany, o ciekawych, wielowymiarowych postaciach (oprócz Max, której wątek, kreacja postaci i sposób wypowiadania się zawsze na jedno kopyto są nie do zniesienia). Bardzo podobało mi się to, że choć często są tam rozgrywki między pirackimi kapitanami, to nie jest tak, że “władcy wymyślają plany i wzajemnie nasyłają na siebie armie”. Nie nie – tutaj kiedy kapitan podejmie jakąś decyzje, to musi jakoś ją sprzedać wybrednej załodze, która w samobójcze akcje pakować się nie ma najmniejszej ochoty ;) A do tego serial idzie w rozsądnym tempie – każdy z 4 sezonów robi spory krok w kierunku sytuacji, którą znamy jako początek “Wyspy skarbów”.

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Popieram "Leftovers".

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

smarkanie do miski z wodą, a potem mycie w niej rąk i twarzy. A potem podanie tej miski kolejnemu wikingowi. Obrzydliwe.

Zachęconam. ;)

Mi się secna z miską i smarkami podobała :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Obejrzałem właśnie serial Mars i powiem szczerze mam mieszane uczucia. Serial próbuje mieszać elementy dokumentalne z fabularnymi i wychodzi raczej średnio. Elementy naukowe są raczej takim ślizganiem się po powierzchni – wypowiedzi ekspertów to ogólniki, jak już zejdą na poziom szczegółów, to jest tego niewiele. Część fabularna daje radę, ale też ślizga się po powierzchni, będąc raczej pretekstem części dokumentalnej.

Powiem szczerze, że nie wiem, dla kogo ten serial. Bo za mało tu na dokument, a fabularnie jest okej, ale bez rewelacji. Ale że liczy tylko sześć odcinków, to myślę, że można dać temu serialowi szansę, gdyby ktoś chciał spróbować.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

na serwery netflixa wchodzi nowy serial 

Kto zna książkę chyba niespecjalnie ma problem z tytułem. Wyszła lata temu po polsku jako "Modyfikowany węgiel". Wyluzować poślady ;)

S.Lem: „Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina”.

Obejrzałem zwiastun. Będzie się działo :)

Oglądaliśmy ten sam zwiastun? Trochę golizny i parę krzyków do mnie nie trafiło, ale może dlatego, że książki nie znam.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Wiesz, Skull, zwiastun zwyczajny jak na blockbustera. Ale to przecież serial. I może to o to chodzi.

Skojarzyło mi się z jednym z odcinków Black Mirror, który według mnie był świetny, dlatego po zwiastunie czekam teraz na Modyfikowany węgiel.

Dark – puszczają zwieracze? Stranger things dla dorosłych. 

S.Lem: „Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina”.

Potwierdzam. Dark, bardzo dobry serial kryminalny, z mnóstwem zagadek w tle, ciekawą teorią. Też przypomina mi taką ‘wersję dla dorosłych’ Stranger Things.

Tylko z tego co słyszałem kończy się cliffhangerem :/

Zastanawiam się czy nie poczekać, aż za rok wyjedzie drugi sezon i być może zamknie wątki.

Wieść gminna głosi, że powstanie trzeci sezon Stranger Things. W sensie, że Netflix oficjalnie to potwierdził.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

29 grudnia, premiera 4 sezonu black mirror.

 

no i nowy zwiastun Death Stranding

 

S.Lem: „Nikt nic nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina”.

My z żoną, po pierwazym odcinku Black Mirror odpadliśmy, bo wiało taniochą :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Nie wiecie, cożeście stracili :)

Ale za to, cożeśmy zyskali ;)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Belfer sezon 2:

Pierwszy był bardzo udany, co mówi osoba, która nie lubi kryminałów, a już szczególnie polskich. I w zasadzie na tym powinno się skończyć. Aż do ostatniego odcinka drugi sezon był lekko przekombinowany, najwyraźniej twórcom zabrakło pomysłu na utrzymanie klimatu, więc poszli w tanią efektowność. A potem zobaczyłem ostatni odcinek i nawet nie wiedziałem, że może być jeszcze gorzej. To co wymyślili... brak słów.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Lucifer ostatnio miał spadek fabularny, ale finał sezonu wart był obejrzenia kilku słabszych odcinków.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

A mnie Lucifer strasznie rozczarował już na początku. Znacznie lepszy imo był zdjęty po pierwszym sezonie Constantine.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Jest kilka takich seriali zdjętych po pierwszym sezonie, że aż mnie skręca. "Kings" na przykład...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Dawno się tak nie obśmiałem jak po pierwszym odcinku “Knightfall” jeśli chodzi o średniowieczne klimaty. :)

Bieda serial.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A ja “Dark”. Polecam.

Drugi sezon Belfra naprawdę blado wypada w porównaniu z pierwszym. W pełni zgadzam się z opinię Skulla, że autorzy za mocno przekombinowali, a rozwiązaniu zagadki to pójście na łatwiznę. Mam nadzieję, że sezon trzeci, o ile powstanie, będzie o wiele lepszy.

Podobnie słaby jest nowy sezon The walking dead. Niby zakończenie ostatniego odcinka dość mocne, ale jakoś nie odczułem specjalnych emocji. Chyba już mi się te zombiaki przejadły.

Chyba jako jedynej mnie bardziej podobał się Belfer drugi. Zgodzę się, że finał pojechał takim "amerykańskim" polotem ;) Niemniej jednak, jak oceniam całość serialu, to dwójka bardziej mnie wciągnęła i nawet zaangażowała emocjonalnie.

 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Obawiam się, że trzeci sezon nie będzie miał nic wspólnego z kryminałem, a z filmami szpiegowskimi. Ktoś chyba nabrał ochoty na polskiego Bonda :D

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

“Babylon Berlin”. To nie fantastyka, ale polecam, polecam, polecam! Jeden z najlepszych seriali, jakie widziałam. Pierwszy sezon bardzo dobry, ale drugi to już wariactwo, tak to jest dobre. :)

A o czym to? Na filmwebie nie ma opisu, tylko że dramatokryminał.

 

Czwarty sezon Black Mirror już wyszedł :D

Karolu, w sumie dramatokryminał to dobre określenie. :)

Republika Weimerska, 1929 rok, z jednej strony komuniści, z drugiej nacjonaliści, w środku policja. Dekadencki Berlin w tle. Rozwijająca się intryga kryminalna, ale tak się rozwijająca, że naprawdę nie mam pojęcia, do czego to może w finale doprowadzić. Trochę psychodelii związanej głównie ze wspomnieniami bohaterów z I wojny światowej. No i bardzo dobrze skonstruowani bohaterowie.

W końcu znalazłem czas żeby dokończyć Punishera. Jeden z lepszych Netflixowych seriali. Dobrze zbudowane, wielowymiarowe postaci, ciekawie skonstruowana intryga i sprawna realizacja. Czekam na sezon drugi, a teraz zaczynam nowy sezon Wikingów.

Wypowiem się, a co.

 

Oglądam seriale, ale dostaję gorączki przy tasiemcach – właściwie to przestałam żuć ciągutki typu The Walking Dead czy Wikingowie, choć z początku byłam nimi zachwycona. Grę o Tron lubię, ale oglądam głównie dla zaspokojenia ciekawości otwartych jak na razie książkowych wątków. 

 

Seriale zdecydowanie trafione w mój wypaczony gust to (w przypadkowej kolejności):

 

- Leftovers – pięknie przygnębiające, jeden z najlepszych seriali, z jakim miałam styczność, zarówno pod względem fabularnym, jak i muzycznym. Gra aktorska momentami zapiera dech w piersi. Sezony łączą się w jedną całość, więc u mnie to ogromny plus. Zakończenie, choć dla wielu rozczarowujące, było refleksyjne i bardzo natchnęło. 

 

Taboo – no bo jak nie lubić Toma Hardy’ego w XIX-wiecznym Londynie, w dodatku z poważnymi problemami psychicznymi.

 

Westworld – bym się mogła godzinami rozwodzić, ale powiem tylko, że jedyne tolerowane przeze mnie androidy to były te wypuszczające białe gołębie w deszcz. Westword połączyło western i drukowanych ludzi, a więc dwa (dla przeszłej mnie) zupełnie ‘meh’ tematy i zrobiło z nich arcydzieło. Polecam każdemu, kto się waha. Genialni bialutki jak wiedźmin Hopkins i Ed Harris cały na czarno w upale.

 

Fargo – wieczna zima i krwawe morderstwa, dla mnie super. W każdym sezonie można popatrzeć na inne utalentowane buzie. Nawet skoki w czasie tak bardzo nie przeszkadzają.

 

Broadchurch – oglądałam dawno, ale pamiętam, że zachwyciła mnie muzyka. Serial również smutny i ciężki, z brytyjskim akcentem, klifami i świetnym duetem detektywów (policjantów?). Polecam pierwszy sezon, później niestety gorzej.

 

Rzym – zdecydowanie najlepszy serial historyczny, jaki widziałam, a widziałam trochę. Idźcie precz, Wikingowie. Wbrew krytyce, postać Julka Cezara skradła moje serce, a bez jego obecności (szok! Cezar umiera?) serial stracił sporo w moich oczach – ale nawet po takim upadku wciąż ma u mnie solidne ten outta ten.

 

Prócz tego podobały mi się (mniej lub bardziej) Stranger Things, Peaky Blinders, Sherlock i cała masa mniejszych, mrocznych seriali, których nazwami nie będę was zanudzać, gdyż głównie pełno w nich śniegu, ciemności i przygnębiającej atmosfery. :)

 

No i jest jeszcze RIck i Morty, ja osobiście za nimi przepadam, ale rozumiem zniechęcenie (a nawet obrzydzenie) do tego dziwacznego tworu upojonego alkoholem umysłu.

 

Dark – obejrzałam jeden odcinek i mnie nie porwał, więc porzucam. Plus mówią po niemiecku, bleh.

 

Legion – jestem w połowie i doszłam do wniosku, że jednak mi się nie podoba. Nigdy nie pałałam sympatią do syna Xaviera.

 

Dead Like Me – fajny pomysł o życiu “kosiarzy”, ale jakoś tak... można porzucić w każdym momencie.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Siedzę w domu z chorym dzieckiem i oglądamy na Netfliksie Łowcę Trolli. Bawimy się oboje równie dobrze. Polecam, nie tylko rodzicom w desperacji. ;)

Obejrzałem piaty sezon Wikingów. Ciągle uważam, że bez Ragnara to nie to samo, a twórcy popadli trochę w manierę rodem z Gry o Tron – to znaczy bohaterowie teleportują się po różnych zakątkach świata z prędkością światła. Ciągle jednak serial ma klimat, rywalizacja między braćmi, synami Ragnara niesie za sobą emocję, fajny motyw Flokiego odkrywającego nowy ląd. Ogółem uważam, że poziom nie spadł jakoś drastycznie i to wciąż bardzo dobry serial.

Mam za sobą Modyfikowany Węgiel z Netflixa (nie wiedzieć czemu tytuł jest nieprzetłumaczony, tylko podany w wersji oryginalnej jako Altered Carbon). Serial mocno klimatyczny, cyberpunk fajnie połączony z neo-noir. Niestety od połowy fabułą obniża lekko lot – wszystko przez wprowadzenie pewnej zmiany w stosunku do książki, która to wiążę Kovacsa osobiście z wydarzeniami w niej zawartymi. Tym sposobem pojawia się kilka dziur i nie dają one spokoju do końca. Jednak w pozostałych aspektach – gry aktorskiej, prezentacji świata, nawet efektów specjalnych – jest to porządna produkcja, warta uwagi miłośników gatunku.

Jak zawsze przy serialach Netflixa, całość dałoby się skrócić o jeden-dwa odcinki. Ale że jest ich dziesięć, to nie dłuży się tak, jak przy ich produkcjach spod znaku Marvela.

Całość oceniłbym więc na 6,5-7/10. Mocna pozycja, jednak niepozbawiona wad.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

@Belhaj:

Ach, biedny Ragnar! Bez niego to nie to samo... Taka uwaga: czy aby na pewno obejrzałeś piąty sezon? A nie np. 5.1? Z tego co wiem, ma być jeszcze reszta.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Nie wczuwalem się w dokładną numeracje, ale też słyszałem ze ma być kontynuowany.

Jestem po pierwszym sezonie Knights of Sidonia. Czytałam, że to coś jak Attack on Titan, tylko w kosmosie. No to musiałam obejrzeć. Nie miażdży tak emocjonalnie jak Tytani, bohaterowie w stosunku do tych rewelacyjnie scharakteryzowanych w Tytanach też trochę nijacy. Ale marudzę tylko z tego powodu, że porównuję. Bo warto obejrzeć.

Ja właśnie oglądam Tytanów. Porażająco wysoki procent śmiertelności bohaterów...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

W sumie serial niefantastyczny, jednka jak do tej pory (7 odcinek) jest rewelacyjny – “Dom z papieru”. Opowiada o napadzie na mennice państwową i gry porywaczy z policjantami (bliżej widzowi do porywaczy :P )

Można go znaleźć na Netflixie. Ciekawostka jest taka, że to produkcja hiszpańska.

Ja właśnie oglądam Tytanów. Porażająco wysoki procent śmiertelności bohaterów...

To jest bez wątpienia jedna z cech wspólnych Tytanów i Sidonii. :)

Była jeszcze jedna seria dziejąca się w kosmosie. Na statku było kilkanaście osób i było wiadomo, że w odcinku zginie przynajmniej jedna ;P Jak zwykle nie pamiętam tytułu. Jose? Jooose?

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Geneshaft? ;p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

TAK! :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Geneshaft? ;p

Jak dla mnie, to tam mało ginęło. Dosyć podobne założenia miał Infinite Ryvius (Mugen no Ryvius), ale tam nie było kameralnie.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

W porównaniu do Tytanów mało, ale w tamtym czasie, kiedy seria wyszła, to była rzeźnia :D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Z Geneshaft pamiętam głównie tyle, że proporcja kobiecych postaci do męskich (a także ubiór tych pierwszych) bardzo mi pasowała.

Skończyłam drugi sezon “Knights of Sidonia” i jestem nieco rozczarowana. Trochę za dużo było tu obyczajówki, i to takiej typu – gadajmy (a właściwie myślmy) o emocjach przez dziesięć odcinków, zamiast je pokazać. I to jest ogromna różnica w porównaniu z “Attack on Titan” – tam najciekawsi bohaterowie byli scharakteryzowani za pomocą kilku gestów, spojrzeń, słów (lub ich braku). Tu ględzą (myślą) niemal bez przerwy, ale nie sprawia to, że bohaterowie są ciekawsi (wręcz przeciwnie).

No nic, mam nadzieję, że trzeci sezon będzie ciekawszy. I tak w drugim nie było tak źle.

A ja przez przypadek odkryłam serię sprzed lat, która może powędrować całkiem wysoko w moich prywatnych statystykach, ale jednak poczekam z opinią jak obejrzę całość. Na razie 5 z 26 .

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Happy!

Były policjant, a obecnie hitman na usługach mafii dostaje nietypowego partnera, który pomaga odzyskać mu porwaną córkę. Może opis nie brzmi zachęcająco i pewnie twórcy również zdawali sobie z tego sprawę, ponieważ od początku do samego końca serial obfituje w absurd. Wystarczy, że poznacie tegoż partnera...

Polecam, bo odmienne od typowych kryminałów/dramatów. Od komedii, obyczajówki, fantasy również odmienne. W zasadzie nie potrafię przytoczyć podobnego przykładu.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Altered Carbon.

Zmiotło mnie. Ten tytuł nie bierze jeńców. Idę szlochać w kąt, że nigdy nie wymyślę czegoś tak dobrego...

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Ten cały węgiel zaczął się całkiem interesująco, ale z każdą minutą wyhamowywał coraz bardziej. Prawdę mówiąc, przysnąłem na pierwszym odcinku, więc niech mnie ktoś oświeci, co w tym serialu jest takiego rewelacyjnego... :p

Przeczytaj książkę, to się dowiesz :)

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

No ja właśnie zamierzam najpierw przeczytać ;) Dlatego jakby co – nie spoilerujcie! ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Książki zmiatają. SErial jest dobry, ale nie aż tak. :) edit: chyba że dwa razy zgłosiłem własny koment, sorry... :(

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Jakbym chciał rozmawiać o książce, udałbym się do innego wątku.

Ksiazki nie czytalam, ale pewnie i do tego dojdxie :-D

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Rzeczywiście. Książki przed laty mnie wciągnęły niemiłosiernie. Każda inna, każda warta przeczytania. Na pewno kupię sobie nowe, ładniejsze wydania (i tłumaczenia). Serial nawet dobry, podobał mi się w sumie, ale na pewno nie dorównuje powieściom. Mam na półce “Trzynastkę” (nie z cyklu MW) i “Stal nie przemija” (fantasy)  Morgana i się zbieram do lektury. 

Jak już wspominałem, niezłym serialem jest “Stargate: Universe”​, który wypełnił w pewnej części lukę bo BG w kategorii seriale fantastyczne w kosmosie. Niestety, po dwóch sezonach został skreślony. A było w nim sporo ciekawych, nieraz klasycznych, wątków s-f: wrogo nastawieni obcy, statek-artefakt starożytnej cywilizacji, nowa Ziemia, konflikt na linii jajogłowi-wojskowi, nieco mistyki i religii w kosmosie, inne światy itd. Naprawdę szkoda serialu. Niewiele miał wspólnego z pozostałymi seriami z uniwersum Stargate, powiedzmy seriami dla młodszego widza i strasznie sztampowymi i głupawymi.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Kończę pierwszy sezon “Holistycznej agencji detektywistycznej Dirka Gently’ego”. Dziwne, że nikt jeszcze nie wspominał. W każdym razie polecam jako rozrywkowy serial. Jest śmiesznie i ciekawie, fantastyki też nie brakuje. No i na zachętę dodam, że to na podstawie powieści Douglasa Adamsa, tego od “Autostopem przez galaktykę”, jednak tym razem ekranizacja o wiele bardziej się udała. 

Obejrzałem trzy odcinki, ale... Resztę może dam rade, jak mnie przestanie wkur... kreacja Dirka Gently’ego. Ale fabuła zacna.

P.S. Nie wiadomo co z trzecim sezonem. :/

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Z tego co wiem, to skasowany.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Też słyszała, że zawiesili.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

My z Berylem ostatnio mieliśmy okazję trochę nadrobić.

 

Drugi sezon Stranger Things – ok, choć mnie na kolana nie rzucił. W sumie jak nie obejrzę trzeciego, to nie będę żałować.

Preacher – pierwszy sezon naprawdę fajny, lubię ten typ absurdu. Początek drugiego też świetny, ale końcówka co najwyżej taka sobie. Po trzeci nie mam ochoty sięgać.

Lucyfer – świetnie się ogląda “ciurkiem”, choćby dla samych dialogów, poza tym postacie są fajne i fajnie widać jak zmieniają się między nimi relacje. Szkoda tylko, że fabuła w drugim sezonie zwolniła do tempa lodowca, bo zaczęło się robić zwyczajnie nudno. Niemniej czekam z niecierpliwością na nowy odcinek, który ukaże się dopiero po trzytygodniowej przerwie.

House of Cards – kończymy pierwszy sezon. Zupełnie nie w moim stylu, ale doceniam kawał dobrego dramatu. Beryl pewnie będzie chciał oglądać dalej, a ja nie będę się zbytnio spierać ;)

 

No i czekamy na pierwszy odcinek nowego sezonu Expanse, który wyjdzie już w kwietniu ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jestem po czterech odcinkach Terroru. Serial równie dobry co film. Świetny, mroźny klimat, tajemnicza bestia, postaci. Jak na razie naprawdę jestem zadowolony. 

A na Expanse również czekam :)

Kończę trzeci sezon The Magicians. Zakręcone jak świński ogonek. Główny bohater nadal mnie wkurza, co nie zmienia faktu, że trudno się oderwać. Bardzo pouczające z kreacyjnego punktu widzenia.

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

To ja mam polecankę, co prawda niefantastyczną, ale świetną. “La casa de papel” (beznadziejnie przetłumaczone na “Money heist”) – całość jest od kilku dni na netfliksie. Hiszpański serial o napadzie na mennicę. Jak ktoś lubi takie klimaty heistowe, że jest złożony plan napadu, a potem wszystko się spektakularnie sypie, to bardzo polecam.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

“Terror”. Bardzo.

Ocho, pierwszy sezon opisuje całą historię przedstawioną w powieści Simmonsa, czy tylko do pewnego momentu? 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Nie mam pojęcia, bo ani jeszcze nie skończyłam sezonu, ani nie czytałam książki. :)

A, okej :D

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Pierwszy sezon zamyka całą historię Simmonsa, choć w drugiej połowie dosyć mocno zaczyna się rozjeżdżać fabularnie z powieścią. Ale w większości rozumiem te zmiany, bo nie była to łatwa historia do przetłumaczenia na język filmowy. W każdym razie jedno i drugie bardzo polecam. A gdyby zrobili z tego antologię jednosezonowych opowieści w podobnym klimacie... To by było coś :)

 

EDIT: Przeczytałem właśnie wywiad z showrunnerem serialu i właśnie coś takiego planują:

“Terror” ma być antologią, co oznacza, że 1. sezon opowie historię ekspedycji sir Franklina, którą zamkniemy w dziesięciu odcinkach i której nie będziemy kontynuować w 2. sezonie. Sezon 2 będzie zupełnie inną, nową historią. Na razie jednak nie możemy powiedzieć nic więcej, poza tym że chcielibyśmy zamienić "Terror" w fantastyczną franczyzę.

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Nooo, Terror wymiata. Nie czytałem książki, ale to jest jeden z nielicznych seriali, które oglądam od początku do końca i nie przewijam nudnych fragmentów, bo takich nie ma :)

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Drugi sezon “Westworld” – pierwsze dwa odcinki jak dla mnie trochę za bardzo na chaos, choć i tak fajnie się oglądało. Jak komuś się chce, to zapewne pomaga odświeżenie sobie pierwszego sezonu. Za to trzeci odcinek już świetny :)

A ja polecam “Frankenstein Chronicles” . Zaczęłam oglądać z powodu Seana Beana, zachwycił mnie pomysł na wykorzystanie motywu. Pierwszy sezon uważam za arcydzieło (na pulpozaurach jest zresztą moja recenzja), drugi niestety trochę fabularnie kuleje i jakoś nie mogę się zabrać za recenzję, wiem tylko, że będzie miała tytuł “Przekleństwo Ady Byron”.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zaczęłam oglądać z powodu Seana Beana, zachwycił mnie pomysł na wykorzystanie motywu.

w pierwszej chwili pomyślałam, że oni go co odcinek wskrzeszają...

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Nie przesadzajcie, Sean Bean wszędzie nie umierał.

Polecę serial – nie serial, czyli cykl 16 filmów o Richardzie Sharpe, który awansuje od szeregowca do podpułkownika na początku XIX wieku. W tle – smakowite czasy napoleońskie. Bean wciela się właśnie w głównego bohatera. 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Sharpe to klasyka – dla mnie jedno z pierwszych spotkań z epoką, choć skończyłam ostatecznie w przeciwnym obozie ;)

 

A co do Frankenstein Chronicles – wybranietz, poniekąd masz rację z tym motywem ;) Przez przypadek wyszła mi sensowna dwuznaczność, więc nie wyedytuję poprzedniego wpisu...

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

I ja wspomnę The Magicians. Rzadki przykład serialu, którego trzeci sezon jest najlepszy ze wszystkich ;) Główną zaletą Magików jest to, że są kompletnie nieprzewidywalni. Ciekawy przekrój bohaterów, fajne zabawy konwencjami, sporo nawiązań popkulturowych, wiele interesujących pomysłów.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Patrząc na grafiki w google to wygląda jak jakaś szkoła dla wampirów albo inne pamiętniki wilkołaków.

Mam nadzieję, że fabuła i kreacja nie jest tak infantylna jak sugerują screeny?

"Przyszedł Heos zrobić chaos." - T. K.

Heos, pytasz o Magików? Nie, na szczęście nie. Jako weteranka Pamiętników Wampirów zapewniam, że to nie ten typ. Szkoła dla czarodziejów jest tam tylko pretekstem do zawiązania fabuły, poza pierwszymi odcinkami oni nawet nie chodzą na zajęcia ; p

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Też bym nie chodziła, szkodzą na wzrok XD

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Wracając do Westworld, to półtoragodzinne zakończenie 2 sezonu ociera się o geniusz.

“The Expanse” – trzeci sezon. To jednak cały czas bardzo dobry serial jest. I gdyby nie ten Strait... Jeszcze Elizabeth Mitchell dostroiła się poziomem gry aktorskiej.

Zdziwił mnie tylko zabieg z dwoma punktami kulminacyjnymi. Sezon powstał na podstawie dwóch książek? 

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

O, nie wiedziałem, że jednak jest 3 sezon. Dzięki za cynk, wreszcie będzie co oglądać :)

Netflixowa “Ania, nie Anna” na podstawie Ani z Zielonego Wzgórza. Już drugi sezon jest. Przyjemny i lekki serial. I przyznam, że nigdy nie czytałem książki. To jest moje pierwsze spotkanie z rudą Anią.

Drugi to Poirot na podstawie twórczości Agathy Christie. Widać, że serial trochę się zestarzał (słabe ujęcia, niezbyt dobry dźwięk, gra aktorska taka sobie), ale za to ma swój klimat. Intrygi, wiadomo, sprytnie obmyślone, jak to u Christie. Ale wisienką na torcie jest sam Hercules. Bohater po prostu świetny. Idealnie oddana postać małego, wąsatego Belga z umiłowaniem do symetrii, czystości i eleganckiego ubioru :)

Ania? Rewelacja! I mówi ci to stary, zgrzybiały mizogin ;)!

Czytać!!!

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

przyznam, że nigdy nie czytałem książki. To jest moje pierwsze spotkanie z rudą Anią.

Pewnie dlatego ci się podoba... Nigdy nie byłam wielbicielką książek Montgomery, choć je przeczytałam, ale najbardziej w nich lubiłam staroświeckość, zanurzenie w epoce, dziwaczne i dla nas czasem niezrozumiałe obyczaje oraz bardzo mocno obcą psychologię większości bohaterów. Zrobienie z tego nowoczesnej opowieści o współczesnych nastolatkach przy historycznym sztafażu raczej mnie zirytowało.

Skądinąd tłumacz serialu też chyba nie czytał, ponieważ w klasycznym polskim przekładzie jest “Ania, nie Andzia”, Anna pewnie by się Ani podobała.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Mile wspominam lekturę “Ani”. Ale jakoś na serial mnie nie bierze. 

Jako propozycję fantastyczną za to mogę polecić sitcom “The Good Place” o zaświatach. Jeśli dobrze pamiętam, w tym roku został nagrodzony Hugo i Saturnem. 

Ja tam lubiłam książki L.M. Montgomery ;) Na serial ochoty nie mam, jeśli jest uwspółcześniony, z tych samych powodów o których pisała drakaina.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Drakanino, to, co ci się podobało w książce, nadal jest w serialu. Bohaterowie są staroświeccy,  niezrozumiałych obyczajów nie brak, konwenanse tylko dziwaczne. Chociaż nie mam porównania do książki, gdzie tego wszystkiego mogło być na potęgę, i po prostu nie zauważam różnicy. Zostaje mi tylko posłuchać rady Starucha i czytać.

Poza tym nie powiedziałbym, że przygody Ani są uwspółcześnioną opowieścią, która opowiada o problemach współczesnych nastolatków. Trudno to porównać do Trzynastu powodów czy Stranger Things, które są serialami o współczesnych nastolatkach pełną gębą. Przecież Ania walczy, żeby zostać na Zielonym Wzgórzu i nie wrócić do sierocinca, chce być akceptowana, a jej główną zaletą jest wyobraźnia, a nie foch na twarzy, bo-rzucił-mnie-chłopak. Wydaje mi się, że to są problemy w sam raz jak na tamte czasy (poza tym, z tego co wiem, to wszystko było poruszane w książkach). No, ale ja tu za dużo gadam, po prostu lepiej przeczytam, a potem się wypowiem ;)

Te różnice są subtelne, ale sposób ujęcia problemów i psychologia postaci w serialu, są po prostu z innych czasów, akcenty są pozmieniane, żeby lepiej pasowały do współczesnej wyobraźni. Mnie to nie odpowiadało, więc nie obejrzałam do końca – wolę pozostać z naiwnością oryginałów.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kiedyś, podczas którejś z tych nieprzyjemnych chorób wieku dziecięcego, z braku innych lektur sięgnęłam po Anię i wciąż mam z tego powodu traumę.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Po obejrzeniu 10 odcinków rekomendowanego przez Deirdriu serialu “The Good Place” muszę powiedzieć, że jest to dobry towar. Nieco przesłodzony, ale jednak zabawny i szczerze polecam.

Jeśli po 10 odcinkach Ci się podoba, to po całym sezonie dopiero docenisz... :)

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Good place jest świetne. A najciekawsze jest to, że co sezon zmieniają status quo.

A ja oglądam Zagubionych, może wreszcie dotrwam dalej niż do trzeciego sezonu. :D

Kiedyś tylko czekało się na 20:20 w TVP, żeby zobaczyć kolejny odcinek :) Lost miał klimat.

Ja obejrzałem całość i sam serial jest fajny, ale zakończenie totalnie mnie rozczarowało.

Jako komedia nieźle się sprawdza – ledwie parę odcinków minęło, a DZIAK zdążył reanimować delikwenta tłukąc go pięścią w mostek a także trzasnąć defibrylację na asystolii. :D

Lost miał super pierwszy sezon, potem szło w dół (pomijam babole medyczne, bo się nie znam). Aczkolwiek nie aż tak jak Prison Break

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Oj tak, Prison Break każdy kolejny sezon miał o klasę niżej i to do tego stopnia, że ostatni sobie odpuściłem.

Ja ostatni obejrzałam do końca wyłącznie z powodu choroby dennej, ale w sumie żałowałam :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To to się w ostatnim sezonie nie przebranżowało na SF po tym jak ta lekarka zmartwychwstała? :D

Szczerze mówiąc, z ostatniego sezonu pamiętam głównie epickie fejspalmy, a treści to ani dudu.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kurde, ja też nie pamiętam żadnego zmartwychwstania. No, wiem, że Locke był w trumnie, a potem... a potem już nie. Ale on raczej nie był lekarką :D

Bo mówimy już o Prison Break, a nie o Lost, Karolu. ;D

No rzeczywiście :P

W Loście to co chwila ktoś chyba zmartwychwstawał, nie?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ledwo rozpoczęliśmy rozmowę, a już wymieniliśmy dwóch Łazarzy. Wychodzi na to, że tak, co chwilę :)

Właśnie obejrzałem odcinek, w którym jakieś bobo porwało Shannon, później pokazali jej zwłoki i zrozpaczonego nad nimi brata, a dwie sceny później Shannon chodzi po obozie, a wytłumaczenie tej sytuacji brzmi: braciszku, przywidziało ci się. XD

No właśnie. Do jakiegoś momentu to było ciekawe. Potem zaczną próbować to wszystko wyjaśnić i będzie zjazd, ale nie chcę spojlować ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

A mnie się przypomniała taka ciekawostka, że pewnego czasu ludzie masowo zakreślali liczby z Lost w Lotto. Nikt nie wygrał. I potwierdziło się, że pechowe ;)

Ja “Lost” lubiłem. Nawet zrozumiałem finałowy sezon, co podobno jest niewykonalne, bo sami scenarzyści nie wiedzieli dokąd (do)prowadzili fabułę. I jednak nadal uważam, że to najbardziej wciągający fantastyczny serial wszechczasów. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Jak tak go oglądam po latach, to widzę trochę niedoróbek – jak w większości bardzo jednowymiarowe postaci, czy jednak ciut za bardzo rozwleczona akcja. Ale tajemnice wyspy wymiatają bezapelacyjnie!

Jednowymiarowe, ale przyznam, że ja bohaterów Lost bardzo polubiłem. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

John Locke był super. I jego "Don't tell me what I can't do!"

Ja z Lostów odpadłem po czwartym sezonie, bo  scenariusz za bardzo przypominał radosną improwizację. I za mało i za wolno wszystko wyjaśniali.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Ja tam wolałam Jacka, ale rozumiem, że Pan Jasna Strona może mieć zawodowe obiekcje co do jego osoby :D I Sayida lubiłam. I przez jakiś czas Kate, ale zaczęła mnie w pewnym momencie irytować, choć przyznam, że nie pamiętam już za dobrze, czym konkretnie :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Kate też lubię za to, że jest właśnie tajemnicza. I to nie wina Dziaka, że scenarzyści zlewają research, ale to taki typowy “praworządny dobry”, że aż mnie mdli. :p

No, Jack to jest taki typowy serialowy główny bohater bez charyzmy. Sawyer i John Locke najlepsi :D

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Okej, dla mnie Jack był po prostu atrakcyjniejszy jako facet ;), ale zgoda co do charakteru. Sawyer zupełnie nie mój typ, a jeśli chodzi o postać to też jakoś tak nie do końca go kupowałam... John Locke – niewątpliwie jedna z najciekawszych postaci serialu, choć to zupełnie inna liga.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pamiętam też wyłupiaste oczy Bena i to, jak świetnie potrafił łgać. Oj, przebiegły to był koleś.

Gdzie tam do Bena, oni jeszcze do bunkra nie wleźli! XD

I Desmond! Desmond był super! Uwielbiam “Lost” i bardzo lubiłem do końca. Ale faktycznie po jakichś dwóch sezonach trzeba kompletnie przestawić mózg z w miarę ambitnego serialu na odjechane nie wiadomo co. Ale i tak od lat czekam na jakąś podobną produkcję.

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Faktycznie, Desmond jest jedną z lepszych postaci w serialu. Jak to oglądałem trzy lata temu, to te ich naciągane powroty na wyspę i ogólne przedłużanie serialu mi nie przeszkadzały, z perspektywy czasu postrzegam to nieco inaczej, ale ogólnie serial oglądało mi się całkiem dobrze. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Psycho Pass oglądam. Fajne, chociaż Kogami mnie wkurza.

Ja wczoraj niestety o 1:30 włączyłam sobie Castle Rock, tak, żeby mieć na co lukać przy prasowaniu.

Wessało mnie – obejrzałam cały odcinek, choć trwał godzinę.

 

Nie wiem, co będzie dalej, ale zapowiada się naprawdę nieźle.

No i jest tam John Locke, tzn. Terry O’Quinn, czy jak mu tam ;)

 

A dziś oczy na zapałki :D

Też polecam "Castle Rock". Całkiem wciągająca tajemnica. Mam nadzieję, że nie zmarnują potencjału :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Mi zostały do końca cztery odcinki “Rozczarowanych”.  “Simpsonów namiętnie oglądałam za czasów Fox Kids, więc ciężko mi powiedzieć, czy twórca rzeczywiście przez lata stracił formę. Uwagi mam, ale ogólnie nie jest źle. Przede wszystkim pierwsze dwa odcinki połączyła w jeden i wydłużyła do długości filmu telewizyjnego... oraz napisała inaczej żart o morsach i syrenach. 

Poza tym, chyba w dzisiejszych czasach z parodii bajek, fantasy i średniowiecza naprawdę ciężko wycisnąć coś nowego.

 

https://szuflada-ajzan.blogspot.com/

Też oglądam Castle Rock. I jaki tam Terry O’Quinn. John Locke i już :) 

 

Niedawno skończyłem Downton abbey.  Bohaterowie tylko piją herbatę i rozmawiają o pierdołach, a sześć sezonów zleciało szybciutko jak urywek filmu między reklamami na Polsacie. Wciąga, poza tym można się czegoś dowiedzieć o życiu w Anglii w latach 1912-1925.

Preacher – trochę nierówny, ale wciągający. Scenariusz mógłby być nieco wyższych lotów, ale nadrabiają to postacie, dialogi i ogólne zakręcenie. Do tego czasem fajne smaczki muzyczne, miło np. usłyszeć w serialu “Werewolves of London”.

Nowa Fantastyka