Profil użytkownika


komentarze: 281, w dziale opowiadań: 224, opowiadania: 138

Ostatnie sto komentarzy

Nie jest źle, ale czegoś brakuje. Środkowa scena zbyt zdominowała tego szorta.

Do tego momentami pytania/odpowiedzi Hanny wywołały raczej niezamierzony uśmiech np. 

 

– Co robisz?

– A co będziemy robić?

 

Dodatkowo, IMO używanie przez narratora słowa kutas osłabia dramatyzm tej sceny – scenka przez to nabiera dodatkowej, niepotrzebnej wulgarności (jeśli taki był Twój zamiar to uważam, że to było błędem). 

Kawał dobrej roboty :) Świetny szorcik, bardzo dobrze się czytało. Z przyjemnością poczytałbym coś jeszcze od Ciebie w tym klimacie.

Choć sens chyba złapałem to niestety, zaliczam się do osób, które potrzebują wrócić do tekstu, żeby go w pełni zrozumieć ;) 

 

Dziękuję :) Nie spodziewałem się, że ktoś tu jeszcze zajrzy ;)

Świetny opis motelu, klimatyczny kawał dobrej roboty :) Cały szort ubrany w programistyczną pętle to bardzo oryginalny pomysł, WOW. Zasłużona biblioteka.

 

Co do klasycznego czepialstwa – to jak rozumiem, Brandon był świadomy każdej poprzedniej pętli (tak wnioskuję)? Jeśli tak, to jedyna rzecz jaka mi delikatnie nie zagrała to za słaby poziom szaleństwa u Brandona w kolejnych iteracjach tysięcy pętli…

Dobrze się czytało, tekst sprawnie napisany :) Niemniej, nie porwało jakoś szczególnie – może zabrakło na koniec jakiegoś booom?

Nawet śmiechłem ;) Niemniej jak zauważyła Irka_Luz gdzie tu fantastyka?

Jeśli chodzi o łapankę:

Na początku są dwa entery.

W tekście pojawiają niepotrzebne spacje albo ich brak, np.:

Wypowiedział zdanie , jakie

Były dwiema żarówkami , które

Wyrzucając niedopałek papierosa , wolnym

 

Pojawiają się też powtórzenia, np. w końcówce jest sporo rzucania:

 

Spojrzał na prawą rękę, jak pomaga lewej, na rękę, którą nie raz bił Martę, a która przed chwilą rzucała kamieniem, jakby była bez winy. W jego głowie odbywała się teraz msza, podczas której usłyszał pamiętne słowa. Czując , że słabnie, usiadł na ziemi. Zaczął zastanawiać się czyja ręka rzuciła kamieniem, jego własna, czy tej obecności, jaką w sobie nosił i która była nieskończona. Szukał winy w sobie i w nim. Jedyne co przychodziło mu na myśl, to ponownie rzucić kamieniem. Jednak kto będzie tym pierwszym, który rzuci? On czy ten drugi?

Papierowy ręcznik nabierał czerwonych barw. Resztką siły wstał i udał się pod salon. Czuł, że na chwilę uśpił w sobie tego drugiego , chciał rzucić kamieniem gdziekolwiek, wymazując swoją winę. Jednak z powodu wyczerpania , zasnął.

Do tego cholernie długie zdania, które nie pomagają, jak np. to:

 

Rzeczywiście pojawiało się w nich coś z pogranicza stojącej na poboczu autostrady prostytutki, a jednocześnie coś z głębi spojrzenia rozanielonej dziewicy, która pełna miłości i przekonania, że to właśnie jest jej jedyny mężczyzna, rozkłada ręcznik na łóżku,aby nie zakrwawić pościeli podczas pierwszego w życiu zbliżenia.

Sam pomysł jest dobry, ale tak jak napisał japkiewicz jest sporo niepotrzebnego wodolejstwa i redakcyjnych wtop.

Widzę, że to Twój pierwszy tekst, także ode mnie (też nowicjusza) kilka porad: nie zrażaj się, pisz i eksperymentuj. Czytaj opowiadania, a przede wszystkim czytaj uwagi/komentarze doświadczonych użytkowników – to jest naprawdę skarbnica wiedzy. Staraj się (przynajmniej w fazie nowicjusza ;) ) unikać długich zdań. No i nie twórz niepotrzebnych opisów, które nic nie wnoszą – zanudzą tylko czytelnika. Powodzenia!

 

Choć to tylko 6 tysięcy znaków to świetnie się bawiłem przy lekturze tego szorcika. Naprawdę dobra robota.

W ogóle te rozważanie na temat tego czy światło to fala… miodzio. Zasłużona biblioteka.

 

No i ta MM na koniec ;)

Rozmach epicki, faktycznie.

Bez wątpienia szort jest dobrze napisany, niemniej nie zostanie na długo w głowie :( 

Przyjemnie się czytało i tak jak nie lubię takich filozoficznych opisów tak tutaj to naprawdę bardzo dobrze zagrało. Twist z pleśnią nawet wywołał uśmiech. Zasłużona biblioteka :)

Bóg bogów – tak mi się jakoś skojarzyło. Fajnie napisane, ale sama historia mnie nie urzekła, może dlatego, że motyw wydaje się dosyć popularny ;)

Ja również gratuluję wszystkim wyróżnionym i dodatkowo całemu podium. Podziękowania dla czytających I organizatorów :)

Dobra ten gif wygrał. Ciii nikt nie liczył ;)

Nie no, wielkie gratki! Skarb dostał ode mnie 1,5 pkt :) ale (tyle czekałem i chyba nie dotrwam do 1):

 

baby animals sleeping GIF by HuffPost

Normalnie czekam jak na sylwestra, pytanie czy dotrwam do 23.59 <ziew>

Ja tu cały czas jestem i za chwilę będę wysyłał gify z kpopu jak się nie pojawi top3, także tego  xd

Oho, gify poszły w ruch :) fizyk111 miałeś racje ;)

Od naciskania f5 za chwilę ktoś mnie oskarży o atak DDoS na portal ;)

Bardzo klimatyczne opowiadanie, napisane niezwykle plastycznie. Początek tak pobudzał wyobraźnie, że jak Janek zatrzymywał konia to te “Prrrrrr!” uderzyło we mnie jakby ktoś w realu to wypowiedział. 

Minusem, o którym pisali pozostali komentujący to fakt, że zamiary tajemniczej postaci (i tym czym była) można było rozszyfrować już od samego początku. W każdym kolejnych zdaniu czytelnik tylko się w tym utwierdzał i nie zgodzę się, że było to podawane subtelnie.

Niemniej końcówka choć przewidywalna, to bardzo dobrze podana, za to też duży plus. Ogólnie opowiadanie na duży plus yes

Nie miałem okazji specjalnie związać się z bohaterem – przez co nie czułem kompletnie nic kiedy przeniósł się na łąkę. Niemniej tak jak napisała dogsdumpling, szort zaintrygował, z chęcią przeczytałbym coś dłuższego w tym klimacie.

Ciekawy temat.

 

Trzy różne książki (w sumie wszystkie były już wymienione), w których każdy znajdzie coś dla siebie:

Droga, McCarthy’ego – niezwykle pobudzająca emocje książka, której nie będziesz w stanie odłożyć (do przeczytania za jednym strzałem). Tak jak napisała Żongler, książka wycieńcza.

Bastion, Kinga – mniej emocji, ale to naprawdę solidna dawka klimatu postapo na wieeele godzin

Metro 2033 – co prawda czuć, że to debiut, ale za to cholernie dobry debiut. Barwie zbudowany świat, warto przeczytać :)

Nie było łatwo.

 

Opowiadania anonimowe 

3 pkt – Rozpad theta – za inteligentną zabawę wieloświatami, która wprowadziła wyjątkowy niepokój przy czytaniu opowiadania  drobny plusik za grafiki). No i za to, że przez kilka kolejnych dni “wracało” do mnie to opowiadanie

2 pkt – Jesteś jednym z nas – za ciekawy pomysł, który zagrał solidnie na emocjach

1,5 pkt – Skarb – za wzruszającą historię przedstawioną w pomysłowy sposób (po kilku dniach ten baskijski nie przeszkadza)

0,5 pkt – Wyliniały – za barwne postacie i pomysłowo stworzony świat, byłby z tego fajny komiks albo film animowany dla dorosłych :)

 

Opowiadania nieanonimowe

3 pkt – Biełka – za niezwykle plastycznie i barwie przedstawioną historię. Czytanie tego opowiadania to była prawdziwa przyjemność, gratulacje :)

2 pkt – Mała Księżniczka – za ciarki, za emocje. Do tego bardzo dobrze napisane

1 pkt – Rudzielec u jabłoni

Trochę jak sowieckie psy przeciwpancerne ;) 

Co do samego opowiadania to jest naprawdę bardzo dobre. Fajnie zagrałeś emocjami – z jednej strony przywiązanie do wiewiórek, z drugiej strony rodzina (chociaż tutaj bym to subtelniej przedstawił). Naprawdę dobrze się czytało. Powodzenia w konkursie!

Pomysł fajny, ale mam poczucie, że można to było lepiej opisać. Za dużo wprowadzenia, za mało “mięsa” czyli tej akcji na końcu. Ja bym odwrócił proporcje (takie moje skromne zdanie). No i ten tytuł, który niepotrzebnie za dużo zdradza.

Za to, to coś dla mnie. Tylko, że napisane jest, że to skierowane do młodych i początkujących… pierwszego wymagania nie spełniam ;)

Wygrzebałem z czeluści magazynku Bractwo Pierścienia zakupione za nastolatka w tłumaczeniu (do którego mam sentyment) Jerzego Łoźińskiego i zabieram się za czytanie rozdziału “Stary Las” (zgodnie z tym co zasugerowano w linku). 

 

Tekst nie jest zły, ale kompletnie brakuje tu celu, takiej kropki na i. Np. poddał się egzekucji, ale wcześniej wypił truciznę z opóźnionym działaniem i wszyscy którzy kupią marmoladę z Rudziello dela Kito się przekręcą w imię walki z reżimem… Poniosło mnie, ale wiadomo w czym, rzec. Szkoda bo było kilka tysięcy znaków zapasu.

Ja tu widzę jedno: hipoteza wieloświatów Everetta :) Zioło przenoszące bohatera do innego wieloświatu, albo dające projekcie z tych światów. Wiewiórka jako wspólny mianownik – w nieskończonej liczbie światów będzie robiła co innego :) Im dłużej myślę o tym opowiadaniu tym bardziej mi się podoba. Bardzo ciekawe i fajnie napisane. Dałbym klika, ale temat już dawno załatwiony.

Z kilku miesięcznym lagiem… ale dziękuję Finklo za odwiedziny i komentarz :)

Jakiś totalny horror, w stylu: biurko to wrota do innego uniwersum (coś w rodzaju biurka kwantowego), do którego trafia wiewiórka i robi jakąś masakrę np. w związku z przeniesieniem lokalnych drobnoustrojów na swojej sierści (to takie teraz na czasie) do innego świata, gdzie nikt nie jest na to odporny. 

A ja zachodzę w głowę, dlaczego zapomniałem nominować po swoim komentarzu cool

 

W każdym razie widzę, że Verus już załatwił temat :)

Fantastyki to tu faktycznie jak na lekarstwo ;) No, ale czytało się niezwykle przyjemnie. Na koniec nawet się uśmiechnąłem, chociaż po chwili dotarło do mnie, że nasza główna bohaterka pewnie się usmażyła…

Problem nie tkwi oczywiście w samym baskijskim, mogłyby tam być słowa w pierwotnym języku elfickim, węgierskim albo jakimkolwiek innym, którego nie rozumiem, efekt byłby ten sam. Oczywiście, mogę rolować do słowniczka albo sprawdzić w Google, ale to mnie wybija z czytania.

Niemniej, rozumiem, oczywiście takie rozwiązanie, jakże różnie brzmią te zdania:

 

Azeri – myślę do niej, wskazując na swój nowy kształt. – Skąd wiedziałaś?

Lis/ie– myślę do niej, wskazując na swój nowy kształt. – Skąd wiedziałaś?

 

Powód osobisty zmienia trochę kontekst, bo w końcu te wstawki nie pełniły wyłącznie roli “uromantycznienia” tekstu i miały jakieś głębsze przesłanie. Teraz nie pozostaje nic innego jak w pełni je zaakceptować :)

A mi te wstawki po baskijsku przeszkadzały :(

 

Nie zmienia to faktu, że ładnie napisane do tego wzruszające na koniec. Bardzo fajnie Anonimie zagrałeś tą przyjaźnią wiewiórki/ukochanej z człowiekiem. yes

Zbudowałeś Anonimie bardzo ciekawy świat z barwnymi postaciami yes

Myślałem, że z tym pożerającym biurkiem pójdziesz Anonimie w nieco inną stronę :) Fajne i pomysłowe.

 

trillery czy thriller?

Ciekawe zakończenie ;) Jest mrocznie i klimatycznie. Przed oczami mam ślepia wypchanych zwierząt zabijające człowieka… Bardzo fajny pomysł.

 

Te – O.O – to łypiące ślepia? 

Przyznaję, że za cholerę bez komentarza bym nie wyłapał żartu/przesłania ;)

Nie zmienia to faktu, że szorcik czytało się przyjemnie, chociaż za długo w głowie niestety nie pozostanie :(

Smutne, na koniec aż mnie ciarki przeszły… co tylko dowodzi, że tekst jest dobry. Zgadzam się, wiewiórki idealnie pasują.

Klimatyczne, jakoś to miejsce skojarzyło mi się z Pentos ;) Bardzo barwnie to przedstawiłaś.

 

Jego akcent był ciężki i chropawy, niczym stukot kamieni, którymi handlował

Jakoś ciężar i chropowatość nie gra mi z kamieniami szlachetnymi, chociaż może wyobrażam sobie je jako wypolerowane cuda, a wcale takowych nie musiał sprzedawać.

 

W końcówce zaczęły mi uwierać powtarzające się nazwy kamieni (rubiny, szmaragdy).

Dopisuje się do reszty osób czekających na coś bardziej rozbudowanego :)

 

Neurolog1# Masz w zupełności rację, jeśli człowiek nie artykułuje swoich poglądów/opinii unika problemów, nie jest poddawany specjalnej ocenie itd. To oczywiste.

Każda jednostka/organizacja/partia zawsze niesie jakieś ziarenko prawdy, ale nie takiej “mojszej “ prawdy, tylko prawdy wynikającej z pierwotnej idei napędzającej poszczególne osoby, leżącej u źródła danego poglądu. Wtedy czytanie takich tekstów (choć co do zasady się można z nimi nie zgadzać) jest przyjemnością.

Niemniej kiedy jakikolwiek autor próbuje w tekście zaszyć typową “mojszą” prawdę, chcąc mnie do czegoś w ten sposób na siłę przekonać blokuję się i koniec – żebyśmy mieli jasność nie twierdzę, że Twój tekst taki jest. Ale dziesiątki lat (mogę tak w sumie napisać), wszelakiej maści publicystyki powodują, że kiedy tylko widzę odniesienie do polityki w książce/opowiadaniu (nawet tak jak tu ukryte między słowami) zaczynam się zastanawiać czy aby na pewno autor nie chce mi wciskać tej “mojszej” prawdy. Dlatego też zareagowałem na tekst alergicznym kichnięciem. Niemniej to absolutnie tekstu samego w sobie nie dyskredytuje (jak i autora). I tu dodam bo wcześniej tego nie napisałem, że sam drabble ma genialną strukturę.

Dochodzimy teraz do tego co napisał CM – jeśli zamiarem autora była jakakolwiek próba testowaniea odwagi czytelnika to właśnie autor wykazał się niesamowitym wręcz asekuranctwem, bo przecież zawsze może napisać “to nie tak”. Poza tym wątpię, żeby jakikolwiek czytelnik chciał być testowany. Dotykamy tu manipulacji, a to jest ostatnia rzecz o jaką chciałby być posądzony autor. Jestem niemal pewien, że w tym tekście nikt nie chciał nikogo testować.

Wybaczcie za te filozoficzne wynurzenia :) 

Bardzo zabawne :)) Dobry sposób na przyszłość: “Dzieci nie grajcie tyle bo wam oczy zabiorę”. W końcu stara metoda zabierania kabla zasilającego przy rodzeństwie się nie sprawdza (szybka zrzutka i cyk rodzeństwo ma pełen zestaw nowych kabli w szufladzie na skarpetki).

Bardzo przyjemnie się czytało. Niezwykle barwny początek. Niewielki minusik za końcówkę, jestem pewien, że gdyby dłużej pomęczyć temat, to autor wymyśliłby coś lepszego niż to embargo ;) No, ale całe “mięcho” jest wcześniej . Biblioteka is coming…

Akurat jestem po lekturze książki Rekursja i było mi łatwiej zrozumieć działanie komory deprywacyjnej. Bez tego by mnie głowa bolała w jakim celu to wszystko. I chyba jeszcze się nie obudziłem, bo liczba imion/nazwisk w tak krótkim tekście trochę przytłacza (przyznaję, że czytałem całość dwa razy).

 

Niezależnie od tego szorcik jest naprawdę klimatyczny, tajemniczy do tego momentami plastycznie napisany. 

Ja czytam :) Dla mnie niestety za bardzo zalatuje polityką przez co traci na wartości – tak już mam, wybacz. To w ogóle straszne, że wystarczy jedno słowo, żeby sobie podstawiać tu tego i owego.

Mi niestety nie przypadło do gustu. Główny powód to chyba fakt, że Christopher z taką łatwością zaakceptował magiczną wizytę morderczego duetu. Opowiadanie utraciło w tym momencie dla mnie hmm wiarygodność (to słowo chyba najbardziej pasuje).

 

Dlaczego zagadki zapisujesz kursywą?

 

Spodobał mi się ten motyw zlecających zabójstwo, fajny pomysł :)

 

Skąd Christopher wiedział, że chodzi o osoby dla niego ważne? Wcześniej mowa o rzeczach (dwukrotnie to zostało zaznaczone). Przyznaję, że byłem przekonany, że mowa tu o jakiś dobrach materialnych, po czym Christopher rozmyśla o utracie rodziny. 

 

Christopher z początku się przeraził. Całe życie pracował na szczęście ważnych dla niego osób. Nie może teraz przyczynić się do ich śmierci. Musi dać radę, nie ma innego wyjścia.

 

Wyłapałem dwie drobnostki:

 

Tu a zamiast ą

Stał na korytarzu, przywodzącym na myśl komnatę wygladającą jak w jakimś średniowiecznym zamku. 

 

Tu niepotrzebna spacja przed kropką na końcu

Odpowiedź przyszła szybko, bowiem jak tylko otworzył drzwi, ujrzał długi stół, wypełniony aż po brzegi wszelkiej maści jedzeniem .

Faktycznie pasuje idealnie, że też takie coś się uchowało i czekało cierpliwie na ten dzień. Bardzo fajne :)

Anonim – Biełka

 

edit:

Zapomniałbym (ostatnio po łapach dostałem):

 

Za niezwykle plastyczne opisy i barwny język. Poczułem się jak w bajce :)

 

 

Ależ barwnie i plastycznie.

 

Pływały w izbie szpachelki, podobrazia, słoiki, żółtka z jajek i wytarte pędzle. Cienką warstwą rozlały się olifa i werniksy, a pigmenty rozsypały proszkiem, tworząc różnokolorową zawiesinę. Brodzili jak w gęstej mazi, próbując dopłynąć do framugi i opuścić się na podłogę. Z trudem odsuwali złotnicze noże i szpongi dryfujące w tym małym kosmosie. cool

Fatalnie się to czyta z tymi bałaganem z enterami i spacjami – szkoda bo to psuje “efekt pierwszego czytania”.

 

Mimo tego, pomysł fajny. Przypadł mi do gustu dialog dotyczący dzierżawy dziupli.

 

PS 

Ja mogę przytulić pistacje ;)

Fajne yes

 

Też spodziewałem się innego finału – wyobraziłem sobie coś krwawego… ;)

 

PS:

Obiecuję, że zatrzymamy się tutaj tyko na jedna zimę.

 

Outsider mi nie przypadł do gustu :( po genialnym pierwszym odcinku zjazd w dół…

 

@ocha dzięki za polecenie, już wiem co na wieczór przygotować ;)

 

Od siebie dodam:

 

Making a Murderer (Netlix) – ciekawa historia o Stevenie Averym, można sporo inspiracji do opowiadań złapać.

Wojna wietnamska (Netlix) – jeden z lepszych seriali/filmów historycznych jakie widziałem w życiu. Przy czym to serial na wiele wieczorów bo niektóre odcinki mają prawie dwie godziny.

Bardzo ciekawa historia pobudzająca wyobraźnię. Co tam jeszcze w tym zoologicznym sklepie mają za szkodniki? :)

Ależ te podwójne formy przeszkadzają w czytaniu – tak, tak wiem to jest clou tego szorta, ale gdyby tak po prostu wrzucić tam liczbę mnogą? Wybacz jeśli za bardzo wdzieram się w Twoją formę ;)

Sam szort fajny i zgrabnie napisany, no i ta puenta w puencie… yes

Ach te limity – chciało by się znowu rzec ;) Fajna historia – szkoda, że nie jest nam dane poznać szerzej perypetii gości od pirotechniki. Przy okazji pytanie, imiona bohaterów nie są rozumiem totalnie przypadkowe? Wiąże się z tym coś głębszego?

Świetne. W sumie wszystko mi się tutaj podoba: treść, pomysł, kompozycja, detale (SI-ostry). Pierwsza część opowiadania to problem, z którym w sumie już teraz się borykamy (a to dopiero wstęp) – z jednej strony wszelkiej maści boty obsłużą klienta taniej (per klient), z drugiej strony jako klienci wolimy rozmawiać przecież z człowiekiem, a nie czatbotem itp. Ostatecznie chyba przegramy tę batalię…

 

I to zakończenie:

 

Czas oczekiwania: nieskończoność.

 

yes

Oczy bolą od tej ściany tekstu ;) ostatecznie jednak czytało się przyjemnie, nie znudziło czego się obawiałem widząc absolutny brak dialogów. Sam pomysł ciekawy yes

 

Jedna rzecz mi się rzuciła w oczy:

 

Nie ja podejmuję decyzję. 

 

Powodzenia!

Niestety nie porwało mnie – chociaż początek był bardzo obiecujący.

Bardzo klimatycznie spędzone 4797 znaków, w których zawarłaś dużo szczegółów Twojej wizji przyszłości. Wielki kciuk w górę yes Jedna rzecz mi nie zagrała: 

 

Poddał się tej dłoni niczym psiak.

 

Jakoś ten psiak tutaj nie pasuje, ale to takie tam moje marudzenie ;)

 

Powodzenia w konkursie!

Nowa Fantastyka