Profil użytkownika

Rocznik 1980. Z wykształcenia i zawodu lekarz weterynarii, ale od czasu drukowanego debiutu wpisuję w CV “pisarz, dorywczo parający się weterynarią” ;). Piszę (jak dotąd) wyłącznie opowiadania na konkursy. Konto na portalu założyłem dawno, ale uaktywniłem się dopiero z okazji konkursu “Jestem legendą”.

W druku albo gdzieś w necie, czyli moje Hall of Fame:

 

2014 Poznań Fantastyczny: Miejska Paralaksa, opowiadanie “Noc nad Wartą”  (wyróżnienie)

2016 Fantazje Zielonogórskie, opowiadanie “Rok 1388” (II miejsce)

2017 Fantazje Zielonogórskie, opowiadanie “Rok 1422” (wyróżnienie)

2017 Kryształowe Smoki, opowiadanie “Sługa Żmija” (II miejsce)

2017 Płock – Miasto Pełne Tajemnic, opowiadanie “Czerwone wzgórze” (II miejsce)

2017 Racibórz prozą zaczarowany – opowiadanie “Głód” (III miejsce)

2018 Pigmalion Fantastyki – opowiadanie “Labirynt” ( II miejsce )

2018 Fantazje Zielonogórskie – opowiadanie “Ben Hur 2384” ( wyróżnienie)

2018 Elgacon, Płock alternatywny – opowiadanie “Płocki gambit” ( I miejsce – nareszcie pierwszy!)

 

Na portalu – 2018, Polski język obcy – opowiadanie “Et in Arcadia ego” (II miejsce)


komentarze: 107, w dziale opowiadań: 94, opowiadania: 20

Ostatnie sto komentarzy

Bardzo dziękuję za dwa kliki, niestety stało się to tak szybko, że nie wiem komu.

Ooo, jaka miła niespodzianka z rana. Gratulacje dla wszystkich wyróżnionych.

Dziękuję bardzo za łapankę i klika. Zgadza się, zwycięstwo odniesione zostało dzięki technice, choć rzeczywiście powinienem bardziej podkreślić wysiłek jakim było pokonanie Turków. Te sceny w których zaczynają zagrażać Rusinom Bohusławskiego albo otaczają Krzyżaków pewnie powinny być mocniej podkreślone. Co do scen na statku, to chciałem, żeby postacie miały taką szlachecką fantazję, a to nadało ten lekki ton.

Staruchu, dziękuję pięknie za komentarz i klika,

 

Wypowiedź von Plauena wziąłem z “Polski Jagiellonów” Jasienicy, pochodzi z kroniki Długosza. Niewykluczone, że ktoś po drodze zmienił pisownię.

Małżeństwo z Klarą – Moja Rzeczpospolita ma więcej problemów wewnętrznych niż zewnętrznych (choć sąsiedzi już wkrótce zaczną knuć założenie antyjagiellońskiej ligi) i doradcy królewscy chcą wesprzeć fundamenty federacji mariażem z rodziną pretendującą do tronu Węgier.

Gwintowane lufy – W Wikipedii pod hasłem “arkebuz” znalazłem takie zdanie: “Z początkiem XVI wieku pojawiają się arkebuzy o gwintowanej lufie”. Czyli z jednej strony Da Vinci do spółki z Kopernikiem i innymi wielkimi geniuszami mogliby rozpowszechnić ten pomysł wcześniej, a z drugiej strony to jednak Wikipedia. Potrzebowałem jakiegoś usprawnienia broni strzeleckiej w stosunku do Turków, a następnym etapem byłyby naboje i broń odtylcowa, stanowiące już za duży krok naprzód.

Pchające rydwany – wziąłem je dokładnie stąd (są pod koniec filmu): https://www.youtube.com/watch?v=n5YfadqT2mM. “Kolejna maszyna miała z przodu cztery kosy przymocowane do mechanizmu obracającego. Siłę napędową stanowiły konie” – to znowu Wikipedia o Leonardzie.

Literówki, kreseczki, wyspa, przestrzeń, meteoryt, sekstant – uznaję i dziękuję. Zwłaszcza sekstant, tak mi pasował do statku, że jakoś nie zagłębiłem się w ogóle w temat, tylko uznałem, że się nada.

Dziękuję stokrotnie waszmości za tak zacny komentarz,

 

Wypowiedź Henryka von Plauen sygnalizuje punkt zwrotny. W mojej wersji historii Jagiełło jednak zdobył Malbork, wcielił do Korony Prusy, a potem Inflanty, i mając zabezpieczone tyły przyjął koronę czeską ( a nie wysłał Dymitra Korybutowicza, jak to choćby opisuje Sapkowski w “Bożych bojownikach”). Syn Jagiełły, czyli Władysław Warneńczyk (który u mnie, dzięki pruskim posiłkom, wcale pod Warną nie zginął w wieku dwudziestu lat, tylko założył alternatywną dynastię Jagiellonów – stąd obecny król Władysław V) podobnie jak w rzeczywistości zawarł unię z Węgrami, a szlachta węgierska i czeska, chcąc złamać dominację Litwy w całej federacji wpłynęła na przyspieszenie unii hadziackiej, wyodrębniającą Ukrainę jako osobne terytorium. Stąd Rzeczpospolita Pięciorga Narodów. A tak powstała potęga stworzyła warunki na Akademii Krakowskiej do spotkania się najtęższych umysłów epoki i w związku z tym popchnięcia postępu mocno naprzód (czego kolejną zapowiedzią mają być końcowe rozważania Kopernika nad systemem komunikacji).

Także chyba masz rację co do tego, że to fragment większej całości. 

 

PS. Turcy chyba rzeczywiście coś za łatwo przegrali.

Dzięki za odwiedziny. Szkoda, że bitwa nie przypadła Ci do gustu. Nasze zwycięstwo nie miało być zaskoczeniem, można się go spodziewać od początku. Miała posłużyć jako pretekst do opisu postępu technicznego.

Achilles – Kolun

Adonis

Afrodyta

Agamemnon

Agni

Amaterasu

Apollo

Artemida

Artur – Fizyk111

Aryman

Atena

Baal

Baldur

Baron Samedi – yantri

Bastet – Monique.M

Beowulf

Brunhilda

Cuchulain – Thargone 

Demeter

Eneasz – Żongler

Freya

Gilgamesz

Ginewra

Hades

Hanuman

Hekate

Helena

Hera

Herakles

Hermes – Irka_Luz

Ilia Muromiec – wojtas10

Inanna

Izanagi i Izanami

Izyda

Jazon

Kościej Nieśmiertelny – El Lobo Muymalo 

Kriszna

Lancelot

Lawinia

Loki – Blacktom, Ajzan – kwestia do ostatecznego wyjaśnienia 

Medea

Merlin – Mr.Maras

Morgan le Fay

Odyn

Odyseusz

Orestes

Ozyrys

Pan – Asylum

Pandawowie

Perceval [Parsifal]

Persefona – Staruch

Posejdon

Quetzalcoatl – WilkBetonowy

Rama/ Sita

Ratatosk – Światowider 

Rhiannon – Majkubar 

Romulus

Set – Naz

Siwa

Tejrezjasz – Dinos

Tezeusz – dogsdumpling

Thor

Thot

Tristan/ Izolda

Wasylissa Przemądra

Zeus

Zygfryd

Dzięki wielkie za łapankę, poprawię po wynikach. Co do tych murów to dodałem "miejskie" dla odróżnienia od zamkowych, pod którymi stoją złodzieje. Zamek jest pośrodku miasta a ono jest otoczone własnymi murami. Ewentualny ciąg dalszy zależy od tematów konkursowych ale pewnie coś się kiedyś pod coś da podciągnąć.

Dziękuję za komentarze, widzę, że deszczowy weekend sprzyja czytaniu :) Bardzo mi miło, że opowiadanie jest tak ciepło przyjęte.

Staruchu, z Planchetem byłeś blisko, ale Wiórek to bardziej Gavroche albo Wiggins.

Dzięki wielkie za łapankę, czekałem na nią. Akurat mój osobista redaktorka /pierwszy czytelnik/ żona nie zdążyła tym razem przeczytać, tak to byśmy chociaż te dialogi wyłapali.

Bardzo dobre. Zazdroszczę pomysłu z posągiem w ciąży, w połączeniu z tropem o rozdzielonych kochankach to zdecydowanie gwóźdź programu.

Dzięki za komentarz.

Skok istotnie poszedł moim złodziejom zbyt łatwo. Myślałem nad jakąś niegroźną komplikacją w trakcie, w czasie której Wiórek musiałby jednak się wysilić i otworzyć jakiś zamek, ale jakoś w końcu nic nie złożyłem do kupy na czas. Zamysł miałem taki, że zamek księcia w prowincjonalnym Gnieździe (nie pokazuję tej prowincjonalności, wiem) sprawia tylko wrażenie trudno dostępnego, a tak naprawdę panuje tam bałagan – spękane mury, ospali strażnicy i niedomknięte drzwi.

Masz oczywiście rację co do wspomnianej przeszłości Cyny. Jak i co do sztampy, chyba wyszło jej więcej niż zamierzałem. Ale to opowiadanie to tylko przerywnik, mający na celu zbliżyć trochę obrażoną Cynę z Wiórkiem. Niech tylko jakiś konkurs podejdzie tematycznie to ho, ho… ;)

 

Starałem się, Finklo, naprawdę. Próbowałem gdzieś upchnąć maga, magiczne zamki albo pułapki, ale nic mi się jakoś nie składało. Ale, jak to Staruch zauważył, to tylko migawka, więc gdzieś tam ta fantastyka się czai na zapleczu i czeka na okazję.

O wow, trzy punkty już? To jakieś rekordowe tempo. Dziękuję za odwiedziny.

MaSkrol, irytację poprawię po wynikach.

Staruchu, dzięki za klika. Co do imion to wzorowałem się na “Chrobrym” Antoniego Gołubiewa, z którego zresztą czerpię dość często. Celowo już nie opisywałem ładowania łupów i spuszczania ich po linie z muru, bo uznałem że to niepotrzebna dłużyzna, ale dwa worki na plecach plus skrzynka wina w ręce i całkiem sporo się zmieści (tak myślę).

mr. maras dwa kliki? To nie błąd systemu? Dziękuję podwójnie.

 

Dzięki za komentarze. Co do dalszych losów bohaterów, to nie wykluczam, że Cyna będzie teraz musiała jakoś odzyskać twarz ;)

Dzięki za komentarz, choć nie bardzo rozumiem co masz na mysli. Skowronek myśli sobie "żeby tylko nie oddał mnie do Bażantów" i to koniec jego myśli. Kolejne zdanie to rzeczywiście wyjaśnienie dla czytelnika ale już narracyjne.

Wielkie dzięki za przeczytanie i komentarz. Cieszę się, że opowiadanie się podobało.

Mnie też się podobało. Rozumiem, że to inne uniwersum niż w “Czerwonych butach”?

Pięknie napisane, miejscami kojarzyło mi się z Gołubiewem. Nie wszystkie archaizmy znałem, ale z kontekstu można było domyślić się ich znaczenia. Ciekaw jestem ile czasu zajęło Ci stworzenie tego opowiadania?

Bardzo ciekawy pomysł. Jak zauważył ktoś w komentarzach powyżej, temat podróży w czasie zawsze jest ryzykowny. Przyznam szczerze, że sf nie jest moim ulubionym gatunkiem (na ogół gubię się w różnych technikaliach z zakresu fizyki), ale Twoje opowiadanie mnie wciągnęło. Zrozumiałem (chyba) ogólną zasadę przeciwstawnych wektorów, ale ciężko mi to sobie jednak wyobrazić w praktyce. Skoro czas Kacperków płynie odwrotnie, to jeżeli pierwszy spotkany przez ludzi Kacperek (który jest naprawdę ostatnim) atakuje ich i zabija, to w wektorze czasu Kacperków powinien ich zabić, a potem ożywionych zaatakować? 

Chętnie przeczytałbym pełną wersję.

Dziękuję bardzo temu, kto dał mi piąty punkt. Niestety nie umiem odszukać kto to.

Enderek – a to ciekawe, że wspominasz o magu. Pierwotnie właśnie kupcy z Piaszczystego Jęzora mieli być magami, cała kradzież miała się nie udać, a Wiórek i Cyna mieli potem uciekać przed Krogulcem, magami, strażą miejską i konkurencyjnymi złodziejami ( coś jak “Przekręt” Guya Ritchie, gdzie złote jajo przechodziłoby rąk do rąk). Ale limit nie pozwolił, może kiedyś…

Mr Marasie, agenci biorą chyba dwadzieścia procent, więc jeden klik jest Twój ;) Wielkie dzięki za reklamę.

O, dziękuję bardzo. Shoutboks? Co to? Jestem gdzieś promowany? Mr Maras, dzięki za zachwalanie, nie miałem o tym pojęcia.

Fiu, fiu, a to się posypało z komentarzami :)

Dziękuję wszystkim za odwiedziny, a Reg Tarninie za wnikliwą korektę. Ileż to jednak daje spojrzenie innej osoby. Poprawki oczywiście naniosę po wynikach. “Ząb” i “wpół”… ech…

RogerRedeye – skrócić, powiadasz? A mnie się wydawało, że opisów było właśnie za mało. Ktoś jeszcze ma podobne wrażenia do Rogera?

 

 

 

Dziękuję za komentarze, miło mi, że się podobało. Niestety ostatnie kilkanaście godzin spędziłem w samolocie odcięty od netu i termin poprawek minął, ale po rozstrzygnięciu konkursu na pewno poprawię.

Brak elementów fantastycznych… hmmm… przyznam, że możliwość takiego zarzutu nie przyszła mi do głowy. Podczas pisania widziałem Gniazdo ( która to nazwa wraz z rzeźbą założyciela miała sugerować alternatywną wersję legendarnego Gniezna) w swojej głowie i było ono dla mnie miastem umieszczonym w świecie fantasy. Chyba podświadomie założyłem, że czytelnicy też je tak zobaczą, sugerując się właśnie nazwami i imionami. A że pomysł mało oryginalny i sztampą trąci – no cóż, ja właśnie takie lubię najbardziej ;)

No, a teraz pora zacząć czytać konkurencję.

 

 

O proszę, a ja tu w błogiej nieświadomości całego zamieszania. Też byłem pewien, że czas jest do 6 rano.

Dziękuję bardzo wyrozumiałemu jury. 

Czy to jakaś tradycją żeby umieszczać zdjęcia wygranej? Bo ja akurat wyjechany jestem na trochę a książki w domu zostały. Ale jakby co to Orbitowski "Tracę ciepło" i Mark Lawrence "Czerwona siostra". Dziękuję bardzo.

Dziękuję za komentarz. Zakończenie nabrało kształtu w ostatniej chwili, cieszę się, że się podoba. A co do pieniędzy, to wydaje mi się, że to jeden z głównych powodów motywacyjnych większości ludzkich działań, kto wie czy czasem nie silniejszy niż honor albo głód wiedzy.

Wooow, dziękuję bardzo. Warto było czekać ;) Gratulacje dla Wybranietz i Starucha.

No no, widzę, że końcówkę opowiadań przeszedłeś jak burza. Albo przynajmniej jej Cień.

Wow, dziękuję bardzo. Czuję się zaszczycony, cieszę się, że się podobało, takie komentarze zawsze dodają sił do kolejnych zmagań :)

Pamiętam, pamiętam. Zwłaszcza ten końcowy pająk zapadł mi w pamięć.

Na długo. 

;)

Wow, wielkie dzięki za budujący komentarz. Bardzo się cieszę, że się podobało. Akurat poszczęściło mi się z hasłem, przypasowało mi, że tak powiem, zawodowo, a Arkadię mijam codziennie po drodze do pracy, więc tym razem najtrudniejszą część, czyli pomysł, miałem dość szybko z głowy.  Końcową scenę pewnie można było doszlifować, poprawiałem ją do samego końca terminu. 

A że pamiętasz “Opowieść o smoku” to już absolutna wisienka na torcie :)

Dzięki za komentarz.

Śledztwa by nie było, bo żandarmi uczestniczą w całym procederze, a że centaury zamiast szpitala – cóż, po prostu pazernym Zygmuntowi i Chlebowiczowi nie przyszło to do głowy. Ponadto pomysłodawca Chlebowicz jest wielkim miłośnikiem Arkadii (oryginalnie miał większą rolę, ale żeby zmieścić się w limicie musiałem go mocno obciąć) i marzy mu się takie odwzorowanie jej w realu. 

Jakoś producenci nie podzielali jego zdania” zamieniłbym te dwa słowa miejscami.

Przedstawiony świat kupił mnie całkowicie od momentu “Co dokładnie zawierały artykuły opatrzone nagłówkiem i czy w ogóle istniały, to już nikogo nie obchodziło. Opinia została wyrobiona.” Wydaje mi się, że jak na tak krótki tekst świetnie go zarysowałaś. Przydałaby się tylko scena wystąpienia przed komisją. 

Wielkie dzięki za przeczytanie, uwagi i za punkt. 

”Poznałem go raz” tu w znaczeniu “spotkałem go raz”. Jakoś mi się ta forma wydawała właściwa dla XIX wieku, ale to tak na czuja raczej. Ruchy oddechowe też mi lekko nie pasowały, ale w końcu w ferworze terminu zapomniałem coś z tym zrobić.

“kiedy przycinał jej trzcinowe palce do odpowiedniej długości i łączył, tworząc nowy instrument. Jego krótkie, niezgrabne palce wydobywały”

Miałam nadzieję, że to pół królestwa go skusi” a nie powinno być ”te”?

Ogólnie super, fletnia z palców wywołała dreszczyk, a mit na tyle mi nieznany, że nie miałem żadnego poczucia wtórności. Łyknąłem jak pelikan rybę.

A mnie właśnie ten brak kulminacji się podoba, zostawia otwarte zakończenie. Może Lavediere jednak wróci do golema, a może znajdzie go ktoś inny. Rola Madame już skończona, więc opuszcza scenę, zwalniając miejsce dla następnego bohatera.

“z dworem brata Ludwika XVI, który niedawno przebywał w Warszawie” trochę niejasne czy przebywał brat czy Ludwik, dopiero potem w tekście się połapałem.

Bardzo fajne i klimatyczne.

 

Przy zmysłach pozostali już tylko we dwoje.  Chyba “we dwóch”? 

Mnie trochę przeszkadzało, że dowódca raz jest opisywany jako “kapitan” a raz jako “komandor”. Zwłaszcza na początku mi nie pasowało, kiedy pierwszy oficer zwraca się do dowódcy “co powiecie na to, kapitanie?”. W wojsku major to wyższy stopień niż kapitan i miałem wrażenie, że zwraca się do podwładnego. Ja bym ujednolicił wszędzie na komandora, a zdanie zmienił na “Panie komandorze co pan na to?”.

Też do końca wszystkiego nie załapałem, ale klimat jak z Lema.

Fajne, podobało mi się, ale zasad gry w rumla nie pojąłem. Jest licytacja, wymienianie kart, przebicie sekwensu, wszystko elementy znane z innych gier, ale jakoś tak mi zabrakło dokładniejszego wyjaśnienia mechaniki gry. Choć przy tych kartach to znajomość zasad pewnie nawet nie jest konieczna. Generalnie świetny pomysł na wykorzystanie hasła.

To teraz widzę, że Twój nick jest nieprzypadkowy :) Miałem wrażenie jakbym oglądał cudzy sen. Najbardziej podobał mi się odmalowany folklor Finlandii, zupełnie tego dotąd nie znałem.

Wielkie dzięki :) Szczerze rzekłszy, XIX wiek to i nie do końca moja bajka, więc tym bardziej się cieszę, że się podobało.

Dzięki wielkie za punkt :) Zdaje się, że czytaliśmy swoje opowiadania w tym samym czasie :)

 

Fajne, lekkie, przyjemne, hasło elegancko schowane (o ile dobrze zgadłem). Muszę się tylko zgodzić ze Staruchem w sprawie bójki, podczas czytania też mi w tym momencie lekko zgrzytnęło. Z tekstu wynikałoby, że Mały śmieje się ze Środkowego, a ten przechodzi do rękoczynów. A przecież sprząta w gabinecie dyrektora, a bójka grozi większym bałaganem. Bardziej pasowałaby mi w tym miejscu jakaś słowna przepychanka, okraszona najwyżej palnięciem w ucho.

“Kciuk, zawsze przeciwstawny”. Za to zdanie nie zapłacisz kartą Visa MasterCard.

Już chyba nie można, pytałem w wątku głównym czy drobne korekty są dopuszczalne i Cień Burzy napisał, że już nie można. Chociaż teraz, jak mi to wytknęłaś, to mnie to gryzie.

“Przy pierwszym czytaniu”, wow, to znaczy, że było drugie? Puchnę z dumy ;)

Wszelkie wzmianki o chatkach i domkach miały z jednej strony na celu odmalowanie ogrodu w Arkadii jako miejsca lekko odrealnionego i tchnącego baśniowa atmosferą, z drugiej miały zaprezentować Karola jako “tego dobrego”, wzdychającego do czasów świetności ogrodu i splendoru rodziny. 

 

Świetny styl, bardzo mi się podobało, choć czytając powyższe komentarze widzę, że nie załapałem mnóstwa podtekstów.

Super, bardzo mi się podobało, czytelne nawet dla kogoś, kto tak jak ja nie bardzo ogarnia technikalia informatyczne. A zwłaszcza “ani pan drogi, ani kolega, a i literka “p” niepotrzebnie się w jednym słowie zabłąkała” – to po prostu genialne.

Dzięki:)

Michał Gedeon Radziwiłł, ojciec Karola i Zygmunta, Naczelny Wódz w powstaniu listopadowym. Potrzebny mi był jako punkt wyjścia do rozmowy, w której profesor mówi, że dokonywał amputacji.

Ha, masz mnie z tą koleją, faktycznie nie przyszło mi do głowy sprawdzić czy taka podróż była możliwa. 

Adamowicz urodził się w 1802 roku, więc tu ma 57 lat. Faktycznie czułem, że za mało go opisałem ale limit znaków… 

 

Dzięki za przeczytanie i uwagi.

 

Napis widnieje na nagrobku Heleny na Wyspie Topolowej w Arkadii. Ja wybrałem interpretację cytatu: "śmierć jest nawet w Arkadii", w kontekście zabijanych tam przestępców.

 

No dobrze, w takim razie jestem skłonny przyznać, że oba skojarzenia były równie prawdopodobne ;)

 

Staruch: Z tym whisky to mnie zagiąłeś, może faktycznie wino pasowałoby bardziej. Po prostu whisky pasowało mi najbardziej do karafki.

Wisielec:  Jeśli chodzi o kolejność skojarzeń, to np. mnie Arkadia kojarzy się przede wszystkim z mitologią. Wydaje mi się też, że dla bohatera XIX wiecznego, a zwłaszcza lekarza obeznanego z łaciną i greką takie skojarzenie jest logiczne.

Co do nieprzydatnych informacji pewnie masz rację, na ogół przeładowuję swoje teksty takimi detalami, ale ja się akurat w takich rzeczach lubuję :)

Rozpatrując proces zszywania profesor traktuje całą rzecz jako eksperyment myślowy, dlatego wchodzi w szczegóły.

 

W każdym razie wielkie dzięki za przeczytanie i uwagi. Nie jestem pewien czy można dokonywać korekt, ktoś wie?

Witam, małe pytanie. Czy drobne korekty są dopuszczalne? Wrzuciłem opowiadanie wczoraj wieczorem a dziś wypatrzyłem jedno powtórzenie, ale jako że już po terminie to nie wiem czy to dozwolone.

A, no właśnie, za pierwszym razem dodałem a tu się nie pojawiło. Już tamto usunąłem, dzięki za czujność.

Dzięki za przeczytanie i za komentarze.  Za pośpiech żałuję i obiecuję poprawę ;) Również życzę powodzenia.

Tak w ogóle, to od początku chciałem, żeby tytuł nawiązywał do “Legendy o Smoku Wawelskim” więc się ten smok w tytule pewnie by znalazł tak czy owak. No ale na pewno można to było sprytniej wymyślić.

Juhuuu!! Dziękuję bardzo za głosy i oddane i nie oddane. Zaraz poprawiam.

 

Anet: Tak, wiem. Już mi się ten tytuł zaczyna śnić po nocach.

Bardzo dziękuję, cieszę się, że się podobało. Dopiero teraz się zorientowałem, że klik to punkt biblioteczny, więc dziękuję tym bardziej. I jeszcze Finkli, Mr. MarasowiNowhermanowi za pozostałe, bardzo mi miło, że spotkałem się z tak ciepłym i merytorycznym przyjęciem. Co do opowiadania nieskrępowanego limitem i czasem konkursowym to nic nie mogę obiecać – tak się składa, że jak dotąd pisałem tylko i wyłącznie na konkursy, a presja czasu jest w moim przypadku niezbędna, żeby zmusić się do pisania. Ale nigdy nie mów nigdy, więc kto wie… ;)

Wow, wielkie dzięki. Nie miałem pojęcia, że tu takie rzeczy można znaleźć. Mimo, że konto mam od lat, to do czasu konkursu Naz byłem martwą duszą. A powiedzcie tak na szybko o co chodzi z tymi punktami do biblioteki? Trzeba uzbierać jakąś ilość, żeby opowiadanie się tam znalazło?

Nowa Fantastyka