- Opowiadanie: wilk-zimowy - Ktoś się budzi, ktoś zasypia

Ktoś się budzi, ktoś zasypia

Trochę zabawa: mitologia klasyczna i mitologia współczesna. Napisałem to inaczej niż zwykle, ale co tam :-) Drobne skakanie po konwencji (słowa dawne i nowe) świadome.

 

Jakiekolwiek podobieństwa do zdarzeń, zjawisk i grup społecznych przypadkowe.

 

Dzienniczek zmian:

13.05.2019, 19:36: literówka i przecinek wspomniane przez Anet.

18.05.2019, 14:17: powtórzenie wspomniane przez Yantri.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Ktoś się budzi, ktoś zasypia

Budził się opornie, jak to zwykle bywa po długim śnie. Najpierw zaczęły do niego docierać echa wiary w latające półmiski, gadające jaszczury, czarny powóz, a nawet w nieistnienie bogów. Zdaje się wszystko to nawet miało swoje nazwy, ale był zbyt zaspany, żeby od razu je wynotować.

Wkrótce potem nastąpiła eksplozja wyznaniowa. Zapowiedzi końca świata, tysiące nowych sekt, lęk przed chaosem, który miał sprowadzić jakiś nowy, choć istniejący tylko przez chwilę, bożek. Chrabąszcz milenijny, pluskwa, czy jakoś tak. To już sprawiło, że na moment otworzył oczy, ale wiadomo, jak to jest ze wstawaniem. Ludzie obiecują sobie, że jeszcze jeden obrót klepsydry i przewracają się na drugi bok. Bogowie boków nie mają, ale i u nich powrót do świadomości bywa trudny – nawet gdy bardzo chcą znów zaistnieć w świecie.

Druga fala wyrywającej ze snu wiary nastąpiła kilkanaście lat później. W dawnych czasach wszelkiego rodzaju religijne przemyślenia manifestowano głównie modlitwami, czasem też psalmami. Plotki były tylko plotkami i większość ludzi była względem nich mniej lub bardziej ostrożna, nawet jeśli refleksja przychodziła po fakcie. Tym razem było inaczej. Zmyślone Wieści stały się czymś, co natychmiast połowa ludzkości uznawała za pewnik, przyjmując iście religijne przekonanie co do ich prawdziwości. Druga połowa natychmiast odpowiadała własną wersją pogłosek, w niczym nie ustępując tym pierwszym pod względem dogmatycznego podejścia do własnych wymysłów.

Szybkość, z jaką ten nowy rodzaj wiary rozprzestrzeniał się po świecie, była niesamowita, a łatwość, z jaką zakorzeniała się w umysłach, trudna do ogarnięcia przez jakikolwiek rozum. Fakt jednak pozostawał faktem – dla uśpionego boga fenomen ten był niczym pianie setek kogutów. Musiało sprawić, że ocknął się na dobre. Musiało i sprawiło.

– Witajcie, kociaki – mruknął Hades, spoglądając na świat śmiertelników. Nie wiedział, że echo tych słów zapoczątkowało w umysłach ludzi nowy, mroczny kult, który zagrozi samej Bastet. To zresztą nie miało dla niego znaczenia.

 

* * * *

 

To, że wszystko uległo zmianom, nie stanowiło dla niego żadnego problemu. Normalna kolej rzeczy. Szybko zaczął sobie przyswajać wiedzę o nowych wynalazkach. Szczególnie przydatny okazał się internet, dzięki któremu mógł łatwo dowiedzieć się, co działo się przez kilkanaście wieków, które przegapił. Przeglądając sieciowe zasoby napotkał też Apolla i kruki Odyna, dzięki którym dowiedział się, że przebudzeniu ulegli i inni bogowie, nie tylko jego własnego panteonu. Czyli nie był sam!

– Doskonale – pomyślał i przystąpił do budzenia swojej świty.

Wkrótce potem okazało się, iż kraina zmarłych wymaga zbudowania jej na nowo. Dotychczasowa co prawda przetrwała stulecia, w trakcie których pozostawała bez opieki, lecz jej stan był doprawdy fatalny. Zapuszczona, rozpadająca się, opuszczona nawet przez satyry, które obudziwszy się przed Hadesem, po zaledwie kilku dniach libacji doszły do wniosku, że stworzenie w tym miejscu przyzwoitej meliny mija się z celem.

Sam Hades co prawda przez moment rozważał przeprowadzenie generalnego remontu, ale dał sobie spokój w chwilę po oszacowaniu kosztów. Tu i róg obfitości by nie pomógł. O braniu kredytu u Hermesa – który zresztą coś przebąkiwał o korzystnych warunkach i ratach w helweckiej walucie – wolał nawet nie myśleć.

Co ciekawe, dość szybko wpadł do niego z wizytą Zeus. Przepraszał za to, iż ongiś, przy podziale królestw, zepchnął konkurenta do świata podziemnego. Gorąco chciał mu za to zadośćuczynić i oferował zamianę tronów. Hades jednakowoż zbyt dobrze pamiętał dawną awanturę o to, kto obejmie władzę nad niebem. Pokora jego brata wydała mu się aż nadto podejrzana, a krótka konsultacja z Apollem wszystko wyjaśniła. Zeus początkowo cieszący się z kłębów dymów ofiarnych unoszących się nad światem, w błyskawicznym tempie zdążył złapać astmę. Piorunem dotarło do niego, że być może te gęste, czarne chmury niekoniecznie są oznaką czci dla kogokolwiek. W świetle tych informacji pertraktacje zostały zerwane, a władca podziemi wrócił do bieżących spraw.

Odnawianie dotychczasowej siedziby – jak już zostało ustalone – nie wchodziło w rachubę. Królestwo umarłych trzeba było zbudować na nowo, co wbrew pozorom do prostych zadań nie należało. Hades zaczął szukać rozwiązań, aż w końcu wpadł na pewien pomysł.

Skoro w nowym, wspaniałym świecie śmiertelników, wspomnienia ludzi bez przerwy wędrowały światłowodami, mogły nimi płynąc także dusze zmarłych. Hipoteza, choć karkołomna, po zweryfikowaniu okazała się trafna. Trzeba więc było stworzyć odpowiednią infrastrukturę i podłączyć ją do świata fizycznego.

Siłą rzeczy nie nadawały się do tego zwykłe maszyny. Okazało się jednak, że istnieje mnóstwo urządzeń, które lata temu zostały porzucone, a mimo to żyły w ludzkich wspomnieniach. Idealnie łączyły w jedno świat fizyczny z duchowym. Proste artefakty, budzące w umysłach nieustającą nostalgię. Właśnie z nich powstało gigantyczne cmentarzysko komputerów, głównie Commodore, Atari i Spectrum, choć nie brakowało tu i innych konstruktów. Hades połączył je w coś, co ludzie nazywali klastrem i ruszył z nową działalnością, jakby to powiedzieli śmiertelnicy, „rimejkiem”.

Pierwsze problemy zaczęły się zaraz po ustanowieniu połączenia pomiędzy nową krainą zmarłych a internetem. Adresu w domenie .αΩ nie udało się zarejestrować i trzeba było znaleźć coś znacznie gorzej brzmiącego. Hades nawet próbował sprawdzić, jak do tematu podeszli Hel i Weles, ci jednak zaszyli się w DeepNecie i trudno było wyśledzić ich sposób działania. Koniec końców udało się jednak znaleźć rozwiązanie i wszystko zaczęło funkcjonować jak trzeba. Przynajmniej od strony technicznej.

Niestety, to nie wystarczyło. Zadowolony z nowej inwestycji Hades zderzył się z kompletnym niezrozumieniem ze strony klientów. Charon co i rusz meldował o awanturach na serwerach graniczących z królestwem.

Większość ludzi ani myślała o opłacaniu przeprawy przez Styks, obecnie funkcjonujący nie jako rzeka, a w formie potężnej ściany ognia. Domagali się pobytu próbnego albo wręcz całkowicie darmowego dostępu. Zasady są zasadami, więc Cerber bez przerwy musiał odganiać co bardziej uciążliwych zmarłych. Ci jednak w krótkim czasie doprowadzili trójgłowego psa do rozstroju nerwowego, nagrywając śmieszne filmiki z jego udziałem.

Pewną nadzieję stanowili wyznawcy kultu epidemii. W świecie śmiertelnych składali Hadesowi liczne ofiary i dbali o zwiększenie zasięgu jego oferty. Sowicie płacili też za możliwość zbliżenia się do granic Styksu. Niestety, przybywszy na miejsce, gromko domagali się powrotu, twierdząc, iż ich obecność w miejscu chronionym antywirusem jest wynikiem spisku Dużej Farmy. Zdezorientowany Hades próbował dowiedzieć się o co chodzi u samej Demeter, ale ta uparcie twierdziła, że zajmuje się wyłącznie małymi uprawami bio, głównie bezglutenowymi – o dużych nic nie słyszała.

Gdy pewnego dnia Charon doniósł o przybyciu zmarłego, który przyniósł opłatę, Hades przez moment ucieszył się z przełamania trendu, ale już po chwili dalsze sprawozdanie ze strony sługi doprowadziło go do szału. Okazało się, że zamiast obola śmiertelnik miał pod językiem bitcoina. Może i cenny, ale od momentu, gdy za spekulacje na kryptomonetach wzięła się Pytia, było tylko kwestią czasu, aż ten śmieszny nibypieniążek gwałtownie straci na wartości.

Tłum niewpuszczonych dusz rósł praktycznie z dnia na dzień, całkowicie blokując drogę do stanowiska Charona. Próba odsyłania zmarłych do konkurencji na niewiele się zdała. Niebo nie zamierzało się z nimi zadawać, a piekło uznało, że w serwowaniu nowych atrakcji przestało nadążać za światem śmiertelnych i zamknęło biznes. Nie lepiej było zresztą z czyśćcem. Tam już nikt się nie mieścił pomimo ogromnych wysiłków ze strony aniołów-upychaczy.

Coś trzeba było zrobić, inwestycja Hadesa wymagała odnalezienia jakiegoś sposobu monetyzacji. Zaczął więc myśleć i dumać. Trwało to długo, lecz któregoś dnia, podglądając krainę śmiertelników, wpadł na pomysł.

– Mam was! – krzyknął i zabrał się do dzieła.

 

* * * *

 

Zniesienie opłat za transfer światłowodem na drugą stronę Styksu sprawiło, że do krainy Hadesa błyskawicznie zaczęły napływać tłumy. Większość zmarłych bez szemrania zgadzała się na podłączenie ich cyfrowych dusz do uruchomionych w cmentarzysku komputerów algorytmów optymalizujących. Tylko nieliczni dopytywali o szczegóły, a gdy Charon odmawiał ich ujawnienia, wspominali o prawie do zapomnienia. Oczywiście nikt ich nie słuchał, było dla nich za późno. Rzeka duchów niosła ich ze sobą, a oni sami nie mieli jak zawrócić. Ginęli po raz drugi – tym razem w tłumie.

Hades tylko zacierał ręce. Optymalizatory pozwalały uprościć reakcje zdigitalizowanych dusz. Przy okazji były one podłączane do całych klastrów maszyn wyspecjalizowanych w konkretnych zadaniach. Tam przydzielano im konkretne role i odsyłano z powrotem do internetu w krainie śmiertelników. Co zresztą było dodatkową zachętą dla duchów, które dopiero zmierzały w stronę Styksu. Reinkarnacja, druga szansa – nagle oferta Hadesa stała się bardzo atrakcyjna. Sami zainteresowani nie musieli jednak wiedzieć najważniejszego.

Dusze odsyłane były jako boty. Najbardziej prostolinijne wywoływały spory na forach. Te o bardziej skomplikowanych charakterach prowadziły całe dyskusje, przekonując żywych do najdziwniejszych i najbardziej nieprawdopodobnych poglądów. Część zachęcała także do nabywania dóbr w faktoriach, w których zyskach władca umarłych miał swoje udziały. Wszystkim przydzielono misje do wypełnienia. Nie buntowały się przy tym – algorytmy optymalizacyjne deaktywowały wolną wolę. Co jednak najważniejsze, jako boty całkiem efektywnie wpływały nie tylko na poglądy, ale i na świadomość żywych. Zmieniały ich.

Nowe podejście wymagało od Hadesa zmiany spojrzenia na wiele spraw, lecz możliwości, jakie się przed nim otwarły, były przeogromne. Dopiero uczył się kierowania myślami żywych, ale już teraz było jasne, że obszar jego panowania gwałtownie się rozszerzył. Jeszcze dekada i to on będzie decydować, w co wierzą śmiertelnicy i dlaczego.

Póki co bawił się, sprawdzając coraz to nowsze zastosowania dusz-botów. Księżyc nadal krążył wokół Ziemi, a Ziemia wokół Słońca. Bogowie na dobre otworzyli oczy, ludzkość powoli je zamykała.

Świtała nowa era i tylko głupcy tego nie widzieli.

 

Koniec

Komentarze

W ramach przypisu – Hel do nordycka bogini władająca jednym z miejsc umarłych. Weles z kolei w słowiańskich wierzeniach władał podziemną krainą.

Dobry pomysł, dobre wykonanie, dobra zabawa. Lem by się nie powstydził :)

Cieszę się, ze się spodobało :-)

Ale z porównaniem do Lema nie przesadzajmy, do Mistrza mi daleko :-)

Fajne! Jak to się mówi? – chyba tak: zrobiłeś mi dzień:). Piszę po południu, lecz przeczytałam bladym świtem.

Wiele pomysłów mi przypasowało, a właściwie wszystkie:) „Ściany tekstu” – też, jak to się mówi – nie przeszkadzały, ponieważ treść i zabawna, i zajmująca, i smutna w ogólnej wymowie, poza tym czekałam z niecierpliwością, na kolejne Hadesowe rozwiązania pojawiających się komplikacji.

Pyszny moment – dla mnie – to od niego się rozpoczęło: „Witajcie kociaki – mruknął Hades, spoglądając na świat śmiertelników”.

Klikam, bo dobre przedstawienie Bogów i pomyśleć, że w tle, naszym cieniu, tylu ich się pęta, ależ tam musi być tłoczno.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dzięki Asylum za opinię. Próbowałem jak mogłem na wesoło, ale jak widać i tak napisałem o ludziach ;-)

Jeśli wyrobię się czasowo, to może dorobię jeszcze opowieść poboczną ;-)

 

– Witajcie[+,] kociaki – mruknął Hades, spoglądając na świat śmiertelników.

Ci jednak w krótkim czasie doprowadzili trójgłowego psa do rozstroju nerwowego, nagrywając śmieszne filmiki jego udziałem.

Z.

Fajne :)

Dzięki, Anet :-) Wskazane elementy poprawione :-)

Witam jurorkę!

Wilku drogi, spośród tych wszystkich opowiadań konkursowych, które do tej pory przeczytałam, twoje jest moim zdecydowanym faworytem. :)

Masz tu wszystko, czego trzeba, piękny język, ciekawą opowieść, odrobinę humoru i na dodatek coś istotnego do powiedzenia o naszej, ludzkiej kondycji.

Dzięki Irka! Przyznam, ze trochę zaskakuje mnie ten entuzjazm, bo sam nie do końca jestem zadowolony z tego tekstu. Ale skoro przynosi radość czytania, to dobrze :-)

Dobry pomysł! Ładnie opisane, fajne wtrącenie do opowieści innych bogów. :)

Sara

Dzięki, SaroWinter. Aż strach pomyśleć, co w międzyczasie zmajstrowali pozostali bogowie :-) 

Pierwsza połowa opowiadania specjalnie mnie nie porwała i zdążyłam pomyśleć, że całość już taka będzie. Jednak w pewnym momencie udało Ci się zdobyć moje zainteresowanie, doczytałam do końca i stwierdzam, że miałeś naprawdę nietuzinkowy pomysł. To trochę inny tekst niż pozostałe konkursowe (te, które zdążyłam przeczytać, czyli chyba większość), nie ma spersonifikowanej historii, nie zbliżamy się do Hadesa, nie poznajemy go, postawiłeś bardziej na konkretną wizję. Za to na bardzo ciekawą wizję. Paru określeń nie zrozumiałam, np. czym dokładnie są te “klastry” (ale wygooglowałam :D, jeśli to to samo pojęcie, co pokazał Wuj…). “Dużą Farmą” (Big Farmą :d) udało Ci się mnie rozśmieszyć :) Czyli podobało się.

Pozdrawiam!

Cześć Arya. Cieszę się, że udało się odróżnić :-) Miało być o tym, jak bogowie radzą sobie w nowych czasach, to spróbowałem to pokazać :-)

 

Co do terminów… Klaster komputerowy to takie połączenie wielu komputerów, dzięki któremu łączy się  ich moc obliczeniową (klik), czasem wykorzystywany też do innych celów (np. dla bezpieczeństwa). Ognista ściana to firewall, oprogramowanie, które ma chronić przed niepożądanym dostępem do systemu z zewnątrz, ale też przed niepożądanym transferem danych na zewnątrz – ogranicza lub blokuje transfery przychodzące i wychodzące. A DeepNet to taka “ukryta sieć”, ale nie tylko DarkNet (czyli szyfrowane sieci anonimowe typu Tor), ale tez zasoby ogólnej sieci trudne do znalezienie np. z powodu niezaindeksowania ich w ogólnych wyszukiwarkach.

 

Wiedziałem, że Duża Farma będzie tu robić za gwóźdź programu :D

 

Dzięki Wilku za wytłumaczenie, istotnie DeepNet stanowiło dla mnie drugą niewiadomą :)

Proszę bardzo :-)

Fajne, lekkie i przyjemne, czas nie zmarnowany. Podobało mi się. Co prawda nie lubię takich misz-maszy naszego świata i wyimaginowanego, ale nie raziło mnie to zbytnio.

Niewlele rzeczy stylistycznie mi się nie podobało, wyrocznią nie jestem, ale zostawiam do Twojej decyzji:

kraina zmarłych wymaga zbudowania jej na nowo

Wywaliłbym

Dotychczasowa co prawda przetrwała stulecia, w trakcie których pozostawała bez opieki, lecz jej stan był doprawdy fatalny.

co prawda, doprawdy?

konstruktów

Chyba konstrukcji? Konstruktem może być płeć albo rasa;)

w których zyskach władca umarłych miał swoje udziały.

Wywaliłbym.

otwarły

Otworzyły? Ale nie, serio, to nie wiem sam. Ty wiesz?

 

Podsumowując, dzięki za to opowiadanie i czas który miło nad nim spędziłem.

Dzięki zam komentarz.

 

Co do konstruktów – od strony definicji konstrukty są psychiczne, a skoro tutaj stare komputery funkcjonują jako coś na pograniczu fizycznych maszyn, wspomnień i emocji (nostalgia, wyobrażenia itp.) po nich, to do tej drugiej części ich natury (tej mniej materialnej) “konstrukt” już pasuje.

 

Fajnie się czytałosmiley. Lubię taki humor. Dodatkowo świetnie wpasowałeś innych bogów, zwłaszcza greckich (miły akcent z Bastet:). A pomysł na światłowodowy interes Hadesa znakomity. Dodatkowo wiele szczegółów robiących klimat. No i przebijająca się z opowiadania smutna prawda o ludziach wpatrzonych w Internet i głównie z niego czerpiący swoją wiedzę i opinie.

 

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie smiley

Hej. Skoro sam internet stał się środowiskiem dogmatycznym samym w sobie, to wychodzi z tego taki panteizm XXI wieku…

Interesujący tekst, fajnie pokazuje dostosowanie się Hadesa do nowego, cyfrowego świata. Jako do niedawna człowiek związany z datacenter wyłapałem, co tworzył przebudzony grecki bóg. Wersja w sam raz, uproszczona ;)

Humor w porządku, ale nie rzuca na kolana. Wykonanie niezłe.

Podsumowując: przyzwoity koncert fajerwerków, ale też nie rzucający na kolana. Przyjemny tekst do obiadu :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzięki NoWhreManie za komentarz. W sumie tu się od punktu wyjścia (dusze płynące światłowodami) do finałowej sceny dało dojść dwoma drogami. Lekką lub mroczną. Wychodzi na to, że lekkie ścieżki wychodzą mi słabiej :) Mam jednak nadzieję, że mimo umiarkowanego odbioru, finalne przesłanie przypadło do gustu :) 

Lekką lub mroczną.

Wiesz, masz też trochę pecha, że sporo opowiadań mitologicznych na konkurs idzie w stronę humoru. To niestety ma wpływ na odbiór, bo to n-ty z kolei tekst tego typu ;) U Ciebie nie jest źle, ale mimo próby zachowania bezstronności z mej strony, trochę zginąłeś mi w tłumie podobnych tekstów.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

A, to widzisz, ja póki co przeczytałem tylko kilka i w tych kilku trafiłem już na bardzo różne podejścia. Osobna sprawa, że chyba zrobiłem błąd, nie tnąc tekstu do tych minimalnych 6000 znaków – gdyby go zagęścić (jak w “Zgodnie z wolą turystów”) całości wyszłoby to na plus, a tak sam mam mieszane odczucia co do tekstu. Z drugiej strony w zagęszczonym ciężko by było przeprowadzić finał w formie “powolnej przemiany świata”.

Sam nie wiem. Ale grunt, ze zabrałem się za pisanie – zawsze to jakieś ćwiczenie :-)

Bardzo sympatyczny tekst. Podobało mi się, jak skrzyżowałeś Hadesa i grecki hades ze współczesnymi systemami informatycznymi. Pomysłowe dostosowanie obu części.

Babska logika rządzi!

Cześć Finklo! Dzięki za komentarz i… wreszcie sowa wśród komentujących :-)

Emo Hades jest emo. Wszyscy wykorzystują te biedne ludziki, nawet po śmierci. No i dlaczego człowiek ze smartfonem w garści chce przejść na drugą stronę? ;) Ale żeby nie było tak duszno, jest też trochę na wesoło, więc nie trzymasz tekstu na uwięzi, chociaż ton jest bardziej sarkastyczny niż zupełnie śmiechowy. Sam Hades wypadł tylko cwaniacko, chociaż dusze-boty są jak najbardziej do zapamiętania.

 

A, dzwonię na policję, wstawianie śmiesznych filmików z udziałem Cerbera to jest przecież bullying, przemoc wobec zwierząt i czyn potrójnie niemoralny (bo trzy łby ma).

Tam od razu sowa… Zasnęłam przy czytaniu komentarzy i przed drugą się przecknęłam, przytomna inaczej. Ale pamiętałam, że chciałam bibliotekować.

Babska logika rządzi!

Żonglerko, jaka ludzkość, taki ton ;-) Tylko jakoś nie potrafiłem w to wszystko wplątać jakiejś większej roli buntowników… :-(

 

Finklo, dziękuję więc za powrót po drzemce. Mam nadzieję, że nie przyśniłem się jako koszmar :D 

 

 

 

Chyba nie, ale nie pamiętam tego snu, ryzyko pozostaje. ;-)

Babska logika rządzi!

Wilku, ten tekst jest świetny :) Dobry pomysł, humor trafił w mój gust. 

Boty, jako mieszające śmiertelnikom w głowach dusze zmarłych – wyborne :)

A Kult epidemii podbił moje serce :D 

Dzięki, Magdaland. Kult epidemii to w ogóle ma zdaje się własne mity i własną kosmologię ;-)

Może nawet własny świat. Płaski. ;-/

Babska logika rządzi!

Podtrzymywany od spodu przez internetowych mędrców!

A mędrcy stoją na pluskwie 2000? ;-)

Babska logika rządzi!

Pluskwa milenijna to przynajmniej była logiczną konsekwencją takiej, a nie innej budowy oprogramowania, a czego konsekwencją są internetowi mędrcy to strach zgadywać ;-)

No to na czym oni stoją?

Tak, tak, informatyka to jedyna nauka, która nie przewidziała nadejścia XXI wieku. ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo, ale to bardzo dobre!

W sumie właściwie aktualna publicystyka, ale tak niebanalnie, z jajem podana, że zazdrość…

Poza tym (moim zdaniem) to chyba najlepsze wypełnienie idei konkursu, czyli jak mitologiczne postacie funkcjonowałyby dziś.

No brawo, brawo :D!

 

PS. Wilku, jednego Ci nie wybaczę :P! Ani jednej literówki nie znalazłem? Straciłem twarz :(.

Pora umierać…

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Oj tam, literówkę znalazła Anet :-)

I co, wiadomo o jakim ustawianiu głowicy  była mowa na shoutboksie, gdy Mariner wspomniał o Pixel Heaven? :-)

 

Piekło, które nie nadąża za rzeczywistością, atrakcyjna oferta reinkarnacji – taki tekst chce się czytać. Opowiadanie rozwija się powoli, niczym Hades, który powoli się budzi i dezorientuje tym oczywiście czytelnika, ale zaraz ma się naprawdę dużą przyjemność w śledzeniu reorganizacji świata umarłych. Bardzo fajny tekst!

Dzięki za opinię!

Żeby tylko świat umarłych Hades zreorganizował…

Czas odejść od internetu, robi się przerażający z tymi tłumami zmarłych. Brrr. ;)

A tak na serio – bardzo fajny tekst, z humorem, ale i spostrzeżeniami dotyczącymi natury ludzkiej. Podobały mi się zamienniki nazw zjawisk, które wystąpiły przed całkowitym przebudzeniem Hadesa, wszystkie te “echa wiary w latające półmiski, gadające jaszczury, czarny powóz, a nawet w nieistnienie bogów”.

 

Drobiazg, który wpadł mi w oko:

ci jednak działali w DeepNecie i trudno było wyśledzić ich sposób działania.

 

Powodzenia! :)

W sumie gdyby się przyjrzeć współczesnej kulturze, to zadziwiająco wiele rzezy przyjmujemy na wiarę, będąc przekonani, ze to wszystko fakty :) 

Powtórzenie poprawione, dzięki!

Ciekawą snujesz wizję i Twój Hades okazuje się całkiem łebskim bogiem, który potrafi nieźle kminić i doskonale odnajduje się w nowych realiach. Pomysłowo zaplanowałeś jego ekspansję, nawiązując do technologii minionej "epoki" komputerowej czy całkiem współczesnych zjawisk społecznych. Pobrzmiewa w tych fragmentach Twoje wrodzone zacięcie satyryczno-krytyczne wobec naszej obecnej rzeczywistości. Ogólnie zauważyłem, że lubisz upychać do swoich tekstów odniesienia, nawiązania, aluzje do konkretnych osób, zjawisk czy sytuacji. Sporo w tym publicystyki, przez firanki fantastycznej fabuły wygląda Twój światopogląd i komentarz do aktualnych przywar i kondycji ludzkości.

Dobre są "żarty" ukryte w opowiadaniu, najlepsza chyba wspominana już Duża Farma. Za to troszkę (ale troszkę) naciągane wydały mi się związki typu "eksplozja wyznaniowa" czy "kult epidemii". Język taki "wilkowy" właśnie, pewne określenia, zamiłowanie do tworzenia własnych związków, neologizmów itp. zauważyłem już we wcześniejszych Twoich tekstach.

Całość napisana z ikrą i zmontowana w dobrym warsztacie. Jedyna poważna uwaga dotyczy samej formy opowiadania. To właściwie długi opis wydarzeń, relacja z powrotu Hadesa. Nie korzystasz z wielu narzędzi i elementów literackich. Brak dialogów, psychologii postaci, retrospekcji, dynamicznych momentów akcji i całej reszty, a narrator niczego nam nie pokazuje, tylko opowiada wszystkie wydarzenia po kolei.

Ale ogólnie naprawdę dobry tekst i ciekawa koncepcja. No i bardzo konkursowy tematycznie. 

A zakończenie mocne i ponure.

 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Witaj Czwartkowy Dyżurny Marasie tego niedzielnego dnia!

Z ta publicystyką to coś jest na rzeczy. Fantastyka jest jakimś rodzajem medium i szkoda z niego nie korzystać… Z tym "wyznaniowym”podejściem do poglądów niestety spotykam się często i to po wszystkich stronach światopoglądowych. To niestety coś mocno zakorzenione w ludziach, a może w ludzkich zbiorowościach – i skłania do wielu przemyśleń o dystopiach.

 

A co do formy… Jako czytelnik lubię co jakiś czas sięgnąć po teksty pisane np. na wzór kronik, listów, czy nawet RPG-owe “opisy światów”. Dla mnie to tez formy opowiadań, koniec końców chodzi o wrażenia, a nie o formę samą w sobie. Z drugiej strony muszę przyznać, że jako autor mam z pisaniem dialogów problem i zapewne dopóki nie doszlifuję tego, będę po nie sięgać stosunkowo ostrożnie. Oby jednak kiedyś udało się coś z tym zrobić :-)

 

BTW, ciekawy jest moment, gdy lekkim zarzutem jest “specyficzny język autora”. Bo z jednej strony jeśli to nawet tylko odrobinę przeszkadza w czytaniu, to źle, a z drugiej… Dobrze jest mieć jako autor swój rozpoznawalny język :-)

Bardzo pomysłowy tekst i bardzo w moim guście, bo łączenie mitologii z technologią. ;)

Wizja przemyślana, oparta na dobrze dobranych powiązaniach; Styks jako firewall, memy z kotami, śmieszne filmiki z Cerberem, obol w postaci bitcoina, no i oczywiście dusze zreinkarnowane jako boty. Konsekwentnie budujesz swój wirtualny Hades, praktycznie co zdanie, to kolejny smaczek. A wszystko sensownie umotywowane rozszerzeniem boskich wpływów. Jednocześnie tekst jest swego rodzaju satyrą społeczną, tutaj na uwagę zasługuje zwłaszcza kwestia (bez)krytycznego przyjmowania informacji (nad którymi zresztą pod koniec obejmuje kontrolę Hades). Bardzo to wszystko na czasie.

Przyjąłeś opisowy sposób narracji, więc oczywiście emocjonalnie opowiadanie jest dość stonowane, odczuwa się pewien dystans, chociaż z drugiej strony mamy mocny akcent na zakończenie. Ale nawet jeśli ta immersja jest mniejsza, to myślę, że udało Ci się przekazać to, co zamierzałeś.

Istotą rzeczywistości jest sens. Co nie ma sensu, nie jest dla nas rzeczywiste.

Nowa Fantastyka