Profil użytkownika

Ostatnie sto komentarzy

Ups :>

www.facebook.com/mika.modrzynska

To będzie fajny numer, bo będziemy we trójkę: śniąca, ja, Cet, i bonusowo jeszcze ilustracje Katii. Nic tylko pobierać :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

mr.maras

drakaina

regulatorzy

NoWhereMan Arnubis

Finkla

thargone

CM None

dogsdumpling

Naz Stn

Blacktom

ninedin

Wiktor Orłowski

www.facebook.com/mika.modrzynska

A w jakich godzinach żłopiecie?

Od śniadania.

www.facebook.com/mika.modrzynska

No teraz to już nie ma wyjścia, będzie chlane. 

www.facebook.com/mika.modrzynska

To prawda. Gratuluję oka, wilczku :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

usiądzie na kolanach.

Jeśli kolana Orłowskiego wolne, to się zastanowię :>

www.facebook.com/mika.modrzynska

Co ja robię na tej liście? Mówiłam ci przecież, że teleport mi nawala.

www.facebook.com/mika.modrzynska

post scriptum, tutaj chyba nie można tagować użytkowników, więc tego nie zrobiłem, ale liczę że znajdziecie siebie w moim poście.

Myślę, że większość z nas korzysta z zakładki ostatnie komentarze, więc wpadamy, jak się gwiazda zaświeci :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

nie pozostaje mi nic innego, jak udostępnić Wam opinie pozostałych Jurorów Drugiej Instancji, pani Czarkowskiej, oraz panów Rzymowskiego i Zwierzchowskiego.

Napisał Cień, wstawiając jeden komentarz do jednego opowiadania jednego jurora XD

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jeśli cię to pocieszy, to wczoraj Tarnina zrobiła mi taką łapankę na kilometr, że jeśli kiedykolwiek uważałam, że znam język polski, to już mi przeszło… :D

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wpisałem. Właśnie takich ludzi potrzebujemy. Spodziewaj się nas w najbliższym czasie.

Na przygodę czy po kulkę w łeb? ;)

 

To jeszcze dodam, dla fanów Little Talks oraz naszych południowych sąsiadów:

Mydy Rabycad – Drowning

www.facebook.com/mika.modrzynska

Na podstawie słuchanej muzyki tworzę wasze profile psychologiczne. Trzymam was w teczuszkach, a teczuszki wykorzystam, kiedy nadejdzie odpowiednia pora!

Jesteś tragicznym szpiegiem, kolego. Tak przy pierwszej lepszej okazji zdradzać nam wszystkie swoje sekrety? 

 

To wpisz sobie koło mojego nazwiska to:

PONPONPON – Kyary Pamyu Pamyu

 

Teraz będę bezpieczna :>

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ja, rzeźniczka?! Za tyle miłych słów i parę uwag? Oj, serce mi łamiesz, Łosiocie. Byłam szalenie uprzejmym rzeźnikiem, zwykle nie chce mi się tyle klepać po główce.

 

A polemizować jak najbardziej możesz – chętnie wyjaśnię reguły, jakie stoją za moimi uwagami. Tasak mam naostrzony.  

 

Chyba że to wpływ marasa i zostałam nosorożcem, nawet tego nie dostrzegając :> :>

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ja rozważałem, ale stwierdziłem, że wszyscy pewnie znają. :p

To chyba prawda. Miałam świeżo w pamięci, bo wczoraj leciało w radiu :)

 

Ups… hehe. To była taka mała akcja wywiadowcza :P

Mamy szpiega w szeregach! :o

www.facebook.com/mika.modrzynska

MaScrol, no tak, a ja byłam zdziwiona, że jeszcze nikt tego nie wrzucił… :D

www.facebook.com/mika.modrzynska

A kto to przyszedł? Pan maruda, niszczyciel dobrej zabawy!

 

Po pierwsze, dlaczego to nie jest opowiadanie o strajkach, drugi tydzień ostrzyłam sobie na nie zęby, bo myślałam, że dostanę porcyjkę PRL-u. I jeszcze 56 w treści, to zbieg okoliczności?

 

Po drugie, po ciekawym, hipnotycznym początku zapłakałam gorzko i zaczęłam wypisywać błędy. I jestem pod wrażeniem, bo jak na tak krótki tekst – do poprawy jest bardzo dużo. Nie są to tragiczne błędy, ale powtórka z interpunkcji jest potrzebna. Jestem zaskoczona, że tekst uchował się na tym forum tak długo bez łapanki.

 

Dobrze, teraz pan maruda przejmuje pałeczkę, a coś miłego zostawię na koniec.

 

Już mi się dłużyło, mimo, że zgubiłem rachubę czasu. Byłem w tym moim transie łykania kolejnych kilometrów, gum do żucia, energetyków, papierosów i ulubionych kawałków techno. Dłużyło mi się, mimo, że jechałem w nocy.

– niepotrzebne powtórzenie

– “mimo że” należy do wyjątków; nie rozdziela się przecinkiem (źródło)

– osobista preferencja: uważam, że tym moim jest niepotrzebne (no bo czyim innym?)

– bardzo ładne wyliczenie – plastyczne i zasysające, podobało mi się

 

grzać przed siebie jak pocisk. 

Niżej masz podobne porównanie ("grzejemy jak cholera"), a tak po prawdzie – czy pociski grzeją? Grzać znaczy gazować, nie?

 

zostaję sam, w małej, blaszanej banieczce ciepła,

bez przecinka po sam

 

Pokonują setki kilometrów [+,] mając przed sobą tylko tę czerwoną

wloką w stadzie[+,] gadając przez to swoje radio. 

Zdania podrzędne rozdzielamy przecinkiem.

 

mając przed sobą tylko czerwoną ramkę (…) w tych konwojach (…) gadając przez to swoje radio. 

Ewidentnie przeginasz z używaniem “to, ten, tego” w całym tekście. Przeczytaj opowiadanie zwracając uwagę tylko na te słowa – jest ich mnóstwo, a (moim zdaniem) są niepotrzebne, bo jest oczywiste, o jaki przedmiot chodzi.

 

zmieniły w dwie czerwone smugi, te po paru sekundach rozpłynęły się w czerni.

te -> które

 

Nie lubiliśmy takich upokorzeń. 

Jeśli cały tekst jest w czasie teraźniejszym, to skąd tu nagle przeszły?

 

Blada twarz podniosła się, nie zdążyłem się jej jednak przyjrzeć zanim zniknęła w ciemności.

Bladoniebieskie światło latarki zmierzyło mnie od stóp do głów. 

Antropomorfizm. Czy twarz może się podnosić? Czy światło mierzy? Co prawda istnienie może usprawiedliwić prawo twórcy do artyzmu i to światło mogę zrozumieć, ale… no średnio mi to brzmią.

 

Wyprzedzając żeglujący przez noc orszak[+,] przyspieszyłem do mocno ponad dwustu na godzinę

 

gdzieś w środku poczułem chyba, gdy znów minęliśmy trójkąt awaryjny

Wie pan może, która godzina? – zapytałem, chyba dość niepewnym głosem.

To jest narracja pierwszoosobowa, on nie może czuć czegoś chyba i nie może mówić chyba niepewnym głosem.

 

wyrzucić z siebie narastającą panikę; tylko, że gdybym wtedy otworzył tę tamę

Tak jak powyżej, “tylko że” to wyjątek i nie dzieli się przecinkiem.

 

Pan mnie też widział, patrzał się pan na mnie jak przejeżdżałem.

nie błąd, ale “patrzał” to forma przestarzała; w literaturze się z nią nie spotykam (źródło)

 

Z bliska hałas ich silników brzmiał prawie jak wycie, jednak już po chwili, gdy oddalały się stopniowo, stał się niskim warkotem, by wreszcie ucichnąć. 

Całe to zdanie można by napisać na nowo. Czy silniki brzmiały jak wycie, czy wyły? Czy stały się warkotem, czy warkotały? Puste słowa się wycina.

 

Ciągle tu jest.

– Gdzie my jesteśmy?

 

ale widziałem go[+,] już jak właśnie ruszał po jego wymianie

Puste słowa.

 

wiem, że rotowali

Rotowali się, chyba?

 

Włączyłem się w to wszystko, jako kolejny element.

zbędny przecinek

 

Wciągnęło nie to polowanie na różnice

mnie

 

Wyrwany z tego zawieszenia, zacząłem myśleć

zbędny przecinek

 

Przed nami zobaczyłem tablicę. Gdańsk 56

Kropka po cyferkach i do rozważenia dwukropek przed słowem Gdańsk.

 

Pod koniec tekstu nie skupiałam się już aż tak. W całym tekście jest moim zdaniem za dużo przymiotników. Przymiotniki zwykle pomagają autorowi w szkicowaniu świata, ale ich nadmiar zabija klimat – historia staje się wtedy płaska.

 

A teraz milsza część. Historia jest pięknie opowiedziana. Początek zasysa dzięki barwnym metaforom i ciekawym porównaniom. Narracja budziła we mnie skojarzenia z filmem przyrodniczym – używałeś słów, które sugerowały powtarzalność sytuacji, pewne schematy i reguły (np. Co jakiś czas doganiamy rubiny tylnych świateł innych aut, nieraz zbitych w ociężałe konwoje.). Nie wiem, czy był to świadomy zabieg, ale wyszło ci świetnie. Czas teraźniejszy to dobry pomysł, nadaje historii dynamiki.

Klimat, który stworzyłeś, jest gęsty, lepki i duszny – dobra robota.

 

Sama historia jest króciutka, niewiele się tu dzieje i niewiele jest do oceniania. Pojeździł sobie, pojeździł, i wrócił do domu. Nie ma tu protagonisty, z którym można sympatyzować, motywacja głównego bohatera jest zarysowana bardzo delikatnie (choć jest, a to plus). Myślę, że historia, którą miałeś, była akurat na 12k. Plus za jednoznaczne, dobre zakończenie. Tego typu teksty łatwo przekombinować.

 

Tekst budził we mnie skojarzenia z Tramwajem Sonaty, który także jest pozbawiony dialogów. To sztuka, prowadzić opowieść w ten sposób i nie zanudzić czytelnika.

 

No, podsumowując, przyjemna lektura i widać, że jesteś dobrym gawędziarzem. Jak jeszcze popracujesz nad językiem polskim, to będą z ciebie ludzie :) Pozdrawiam!

www.facebook.com/mika.modrzynska

ja mam wątpliwości odnośnie łagodzenia, ponieważ dla dzieci. Jeśli chodzi o obrazy – tak, historia – nie.

XDD

 

Ja tu widzę walor edukacyjny! 

“Mamusiu, dlaczego Loki jest przykuty do skały za pomocą jelit swoich dzieci?”

“Bo nie mył ząbków przed snem, synku.”

“A dlaczego uwiódł ogiera?”

www.facebook.com/mika.modrzynska

Może to nie obowiązek by wiedzieć, do kogo kieruje się tekst w chwili pisania, ale na pewno nie zaszkodzi. Większość opowiadań kierujemy pewnie do ludzi takich jak my – dorosłych zainteresowanych fantastyką, więc tu większych ograniczeń nie ma.

 

Znacznie ściślejsze wytyczne ma literatura dziecięca/młodzieżowa czy erotyczna i tam już bardzo ważne jest, by mieć w pamięci docelowego czytelnika.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Oho! A co to za wizyty na cmentarzu? :D

Ślicznie dziękuję za odwiedziny i miłe słowa, cieszę się, że się podobało :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Dobre pytanie, Orłowski mi je zadaje regularnie :D

Dla mnie pisanie jest jak tworzenie gry planszowej dla innych. Przez lata pisałam opowiadania, których nikt nie rozumiał, albo które były nielogiczne, więc traktowałam tę naukę tworzenia jako wyzwanie. A ja lubię wyzwania ;)

A kiedy ktoś się zachwyca czymś, co wyszło z twojej głowy, to upaja lepiej niż najlepsze wino :) Trudno mi to z czymś porównać. Nawet podróże nie dają mi takich doznań.

www.facebook.com/mika.modrzynska

No wiesz co?! Możliwość zostania pingwinem na ciebie nie działa? Zobacz, jaki słodki :)

 

 

 

Mało tego, wystarczy pisać przez dwa tysiące dni w ciągu, by zostać gryfem! Nie mam pojęcia, jak ci ludzie to robią, ale jest ich na stronie kilkadziesiąt…

 

Na mnie przez parę lat działało, ale nie wierzę w potrzebę codziennego pisania bez opuszczania ani jednego dnia. To zabija przyjemność.

A robienie sobie jednodniowych przerw resetuje licznik i moje plany zostania pingwinem :(

www.facebook.com/mika.modrzynska

Nie chce mi się, nie chce mi się, nie chce mi się, siadam i piszę.

Sama prawda!

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jose czytałam i wciąż pamiętam, że bardzo mi się podobał :D

 

Ale czytanie swoich komentarzy sprzed trzech lat jest jak spotykanie ducha, brr!

www.facebook.com/mika.modrzynska

Nie apka (chyba), ale strona: http://750words.com/

Wymaga codziennego wklepania 750 słów, co jest odpowiednikiem 3 stron (nie wiem czy słyszałeś o koncepcie morning pages). Można brać udział w miesięcznym wyzwaniu i na bieżąco widzisz użytkowników, którzy dobili do dziennej normy. Bardzo sympatyczne.

Za wklepywanie norm bez opuszczania dni masz odznaki i możesz zostać nawet pingwinem. :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

To chyba drugie opowiadanie z postaciami z kart w roli głównej, jakie pamiętam i jakie mi się wyraźnie spodobało.

Przyznam się, że przez całą lekturę myślałam o opowiadaniu joseheim :D

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jaka to była piękna bajka! Mocny początek pozwala wciągnąć się w opowieść. Malujesz słowem, a każdy obrazek spod twojego pióra jest bogaty w detale. No, ładnie to było napisane, tak romantycznie i magicznie, podobało mi się. Bardzo mnie zainteresował pomysł na fabułę i bohaterów (choć mam wrażenie, że watek Xixi zawędrował donikąd, brak mi jego zamknięcia). Nie wiem, co jeszcze mogę powiedzieć, czytałam z przyjemnością.

Urywa się rzeczywiście dość nagle, ale jednocześnie jestem usatysfakcjonowana przemianą bohatera, który odnajduje nowy cel w życiu.

 

wysączyły się na usta, niewprawnym, ochrypłym półszeptem

to było naturalne, jak oddech.

 

Niepotrzebne przecinki

 

Na wyścielającym podłogę orientalnym dywanie leżała w rozsypce talia kart.

Można by dyskutować, czy warto jest zaznaczać, że dywan leży na podłodze.

 

Fragmenty oddzielasz jedną gwiazdką, ale w jednym miejscu – aż czterema.

 

jego korona była przynajmniej dwukrotnie wydłużona w stosunku do standardowej

Tu bym chciała ponarzekać, bo to jest absolutnie najmniej romantyczno-magiczny fragment w całym tekście. Nieładny.

 

Ocknął się w półmroku, w jakimś pomieszczeniu pachnącym mokrą sierścią i kadzidłem

 

Obrót, błysk, obrót, błysk. Ob-błysk-rót-błysk.

A tu znów chciałam pochwalić, bo przyśpieszenie tempa poprzez zlewanie wyrazów to świetny pomysł, a cały fragment, z którego pochodzi ta linijka, jest mocny i napisany nawet piękniej niż pozostałe.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Kiedyś was odwiedzę, obiecuję :>

www.facebook.com/mika.modrzynska

No wiem, ja zbieram :D Ale z Wrocławia jeszcze nie mam :c

www.facebook.com/mika.modrzynska

Gratulacje, gratulacje!

 

Specjalne wyróżnienie dla Cienia, który wynalazł najbardziej irytujący sposób ogłaszania wyników, jaki w życiu widziałam ;) Że oni cię tu wszyscy nie ubili przez ten tydzień, masz szczęście…

www.facebook.com/mika.modrzynska

A kubeczki w roku ładniutkie :)

 

Kubeczki? :c

www.facebook.com/mika.modrzynska

oŁ MAJ GAD. Dawaj ten fanfick, kam! 

:D :D

 

Czy ten temat nie łączy się poniekąd z tematem o inspiracjach?

Trochę się łączy, ale dla mnie inspiracje=pomysły na teksty, a wena to raczej ochota, by w ogóle pisać.

www.facebook.com/mika.modrzynska

A tutaj, moi drodzy, wspomniana przeze mnie, bardzo ciekawa dyskusja sprzed roku, dotycząca krytyki, wrażliwości i kwestii z nimi związanych. Polecam.

Ależ to była fajna dyskusja. Dzięki za przypomnienie, Bail.

 

Bolly, gdybyś posiedział na tym forum dłużej, myślę, że zmieniłbyś swoje poglądy. W tym momencie nie rozumiesz, czemu wytykamy zbędne zaimki dzierżawcze i nie zaznaczamy na początku każdego zdania, że ten komentarz jest naszym komentarzem, a na krytyczne uwagi odpowiadamy “no dzięki, pozdrawiam” zamiast wdawać się w kłótnie. Gdybyś czytał więcej opowiadań (wraz z komentarzami), myślę, że mógłbyś się na tym forum wiele nauczyć i rozwinąć literacko. Także czytaj, czytaj, czytaj, szczególnie piórkowe teksty.

Co do porównywania nas z innymi forami – myślę, że wystarczy policzyć, ilu użytkowników ma na koncie książki, opowiadania publikowane w zinach/antologiach/magazynach. Pieszczotliwe klepanie po głowie wygranej w konkursie ci nie da.

Powodzenia.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ostatni raz wenę miałam w gimnazjum, leżąc w łóżku z zapaleniem płuc i z zapałem zapisując kolejne strony mojego fanficka do Zmierzchu. Ech, to były czasy!

 

Od tamtej pory, niestety, zmuszona jestem obywać się bez niej. Pisanie jest dla mnie po tylu latach uformowanym nawykiem. Mam wolny dzień? Piszę.

I… to by było na tyle. Także chyba nie pomogę, Tyrael.

 

O, chwila, mam coś! Dawno temu zapadł mi w pamięć taki cytat Picassa: “Inspiration exists, but it has to find you working”. I to chyba słowa, z którymi idę przez życie (:

www.facebook.com/mika.modrzynska

The Good Place to moje top5 najlepszych seriali, jakie w życiu obejrzałam. RETY jakie to jest dobre. I błyskotliwe. I mądre. I miłe. Absolutnie idealne – z humorem, absurdalne, a przy tym puchato milutkie. Skończyłam dziś trzeci sezon i jestem zakochana.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Sam tu, swego czasu, walczyłem, przy wsparciu Kam, z Marasem o prawa wrażliwców (może jutro to wygrzebię),

Tak, to była ciekawa dyskusja, Bailoucie ;)

Nie mam zielonego pojęcia, o czym mówicie, chłopaki :o 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Doskonałe pytanie, dziesiąty rok piszę i nadal nie mam pojęcia. Zostawiam obs i będę tu zaglądać, może czegoś się wreszcie nauczę.

 

Ajzan, jesteś genialna :D 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Oh dear…

 

 

Ale jakby co, to miłej i owocnej dyskusji życzę!

www.facebook.com/mika.modrzynska

Phi! Mój komentarz wcale nie był miły. Łatwo cię zadowolić, Chrościsko.

 

Nie wiem, Kam, czy wyprowadzę Cię z błędu, ale tu znalazłam taki przykład: Usiłował przyozdobić uśmiechem pocętkowaną piegami twarz… Mort. Dni I, 34

 

Nie do końca jestem zadowolona z tego przykładu, bo pochodzi sprzed trzystu lat i w dodatku to nie do końca to samo, co w tym nieszczęsnym zdaniu Chrościska, ale jeśli ty, regulatorzy, powiesz, że “cętki piegów” są wyrażeniem poprawnym – uwierzę i grzecznie zakopię topór.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Chrościsko, ale cętki nie są jednostką miary piegów. Tak samo mógłbyś mówić warkocze włosów. Chociaż byłoby miło, gdyby ktoś jeszcze się do tego odniósł i wyprowadził mnie z błędu, jeśli się mylę.

 

Reszty twojej odpowiedzi nie skomentuję, bo jesteś po prostu bezczelny. Dziesięć minut (a może nawet jedenaście) myślałam nad tym, jak ci dopiec, a ty mnie jeszcze tak obrażasz. Bezczelność, drodzy państwo, bezczelność.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Gratulacje! Przeczytałam już część i jak zwykle lektura opowiadań portalowiczów (jeszcze nie wszystkich), przyniosła dużo przyjemności.

 

Nie, nie , to nie ja :) Ja, niestety, nic do Fantazmatów nie wysyłałam :(

Ojej, jak bardzo mnie to cieszy. Też byłam pewna, że to pierwsze opowiadanie jest twoje, i smutno mi było śmiertelnie, że pierwszy raz jak pamiętam opowiadanie Katii mi się nie podoba. Przebiłam się przez ten infodump na kilkanaście stron i ze zdziwieniem odkryłam, że akcja zaczyna się dokładnie w momencie, w którym się kończy.

Ale jakby to, to bardzo ładny infodump był.

 

www.facebook.com/mika.modrzynska

pokryta cętkami rudawych piegów

Ponieważ cętki i piegi to pojęcia o zbliżonym znaczeniu, cętki piegów oznaczają tyle samo, co cętki cętek, a nawet piegi piegów.

 

Rajmund patrzył na swą małżonkę urzeczony, podziwiał rudawy meszek włosków na jej ciele oraz obfite piersi, kołyszące się swobodnie, podczas gdy ręce walczą z krnąbrnym giezłem.

Czas teraźniejszy?

 

Jest ok. Od strony estetyki (własnej, nie literackiej) wnosisz wiele. ;)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Mr.maras, raczej miejsce w piątce masz zagwarantowane. To byłby ewenement, gdyby opowiadanie z piórkiem nie weszło do finału.

Been there, done that. Moje Motylki złowiły piórko, ale nie załapały się w konkursie na nic. A przypomina mi się Słuchowisko, gdzie wśród kandydatów były aż trzy piórka, a żadne z nich nie weszło na podium.

wymagania konkursowe =/= wymagania do piórka

www.facebook.com/mika.modrzynska

Natomiast parę innych wydawnictw odpisało, że otrzymało, więc nie są to fałszywe adresy ;)

Teraz się zastanawiam, czy mój mail nie wpadł do SPAMU jeszcze w innych miejscach… Kurczę, wszędzie pisałam najładniejsze, najmilsze maile, a mimo to nie miałam żadnych potwierdzeń odbioru ani decyzji :< Zdradzisz, jakie to wydawnictwa? Z powyższej listy, vanity, obyczajowe?

Btw – trzymam kciuki, byś dostała jak najwięcej pozytywnych odpowiedzi!

www.facebook.com/mika.modrzynska

Eee, gratulacje, Staruchu? 

 

Dodałam takie zastrzeżenie, bo jest sporo osób, które traktują wątki LGBT jako “wciskane na siłę” (znasz kogoś takiego, Staruchu?). Jako przykład mogę podać osoby, która uważa umiejscowienie pewnej sceny w czasie Parady Równości za “nachalność”.

 

I ja tu już kończę dyskusję na ten temat, bo mam wrażenie, że szukasz zaczepki. Jeszcze raz gratuluję tolerancji i życzę, by z każdym dniem Ci jej przybywało, kumplu.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Rebis odmawia mówiąc, że mają plan zapełniony do końca przyszłego roku i że tylko nieliczne propozycje w ogóle rozpatrują, więc niewielka to strata, rogasie.

 

A co ci odpisał Foksal? Wysyłałeś im druk czy maila? Gdy szukałam wydawcy rok temu, prosili o druk, więc sobie odpuściłam.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Brightside, to ja, ja!

 

Pierwszy sezon Sense8 to był chyba najlepszy serial, jaki obejrzałam w 2015 roku. Genialnie pokręcony, artystyczny, emocjonalny, a przy tym bardzo przyziemny i logiczny. Wydarzenia wynikały z siebie, a akcja eskalowała, trzymając mnie na krawędzi fotela do ostatniego odcinka. Więź między bohaterami – wow! Szczególnie uwielbiałam sceny, w których pomagali sobie nawzajem, bo wywoływały szalenie satysfakcjonujące poczucie sprawiedliwości (np., spojler malutki – gdy Afrykańczyk był w sytuacji zagrożenia życia, ale Azjatka weszła w jego ciało i spuszczała łomot wszystkim wokół, bądź też, gdy Niemca ścigają źli kolesie, w jego ciało wchodzi chemiczka z Indii). Serial jest bardzo kolorowy, plany zdjęciowe barwne i zasysające atmosferą różnych kontynentów – kolejna nowość w amerykańskim serialu – no i nowatorstwo w prowadzeniu historii. Fakt, że historia skacze od osoby do osoby, ale to wszystko składa się w całość i kończy się spotkaniem bohaterów. Przepraszam za strasznie chaotyczny opis, serial oglądałam dawno, dawno temu, ale kurczę… to było kino, że buty spadają.

 

Natomiast odradzam konserwatywnie myślącym, bo w serialu pojawia się transseksualistka, lesbijka i scena seksu grupowego (na “emocjonalnym” poziomie). Wszystko osadzone mocno w fabule, nie wciskane na siłę i wątki psychologiczne też fajnie dopieszczone. Ale wiem, że dużo ludzi ma na to alergię :( 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wow! Gratulacje, dogs, szalejesz ostatnio :D

www.facebook.com/mika.modrzynska

Prawda? Ach, mam nadzieję, że pewnego dnia będę wzruszać moich czytelników czymś ponad Cierpienia Młodego Pisarzyny :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Mnie oprócz Rebisa nie odpisał nikt. Mimo że prosiłam o potwierdzenie otrzymania wiadomości.

Po pół roku się przypomniałam, i niespodzianka, nadal nikt się nie odezwał. XD

Włącznie z GC, które mnie przyjęło (jak pokazywała tabelka na stronie), tylko zapomniało o tym poinformować ;)

Alegoria odpisała szybko, ale tu też były dramaty, bo mój mail wpadł w SPAM i gdyby bemik nie spytała szefową o mnie, to do tej pory bym czekała na odpowiedź.

www.facebook.com/mika.modrzynska

dzięki, śniąca! heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Przeklejam z bety opinię, żeby móc nominować:

 

Fabuła układająca się w elegancki ciąg przyczynowo-skutkowy. Historia przypomina mi szkatułkę, z której najpierw wyciągasz błyskotki (Dia, baśń o Duchu Łapim, Magnasfera, tefilin), prezentujesz je nam jak nauczyciel dzieciom, po czym robisz z nich użytek. Wszystko ładnie splata się w całość.

 

Dobry balans serce-mózg. Bohaterowie mają świetną motywację, a technologiczny bełkot jest przeplatany żywymi uczuciami. Szczególnie ważne dla mnie, jako że technologiczne nazwy i światotwórstwo nigdy mnie nie kręciły. Na szczęście z Jozem jako człowiekiem można się utożsamić, a otoczka sci-fi nie zmienia faktu, że pod spodem wszyscy jesteśmy tacy sami.

 

Poruszone tematy moralne – czy ludobójstwo to zbyt wysoka cena dla życia w utopii? Szkoda, że nie jest mocniej podkreślone, bo dobrze by to wyglądało jako motyw przewodni tekstu – ale nawet ledwo liźnięte intryguje.

 

Podsumowując – świetny tekst, i mówię to, mimo że nie cierpię sci-fi. Będę nominować do piórka.

 

Przeczytałam nową wersję – zdziwiło mnie trochę, że fragmenty baśni o Duchu Łapim wcale nie brzmią jak baśń i to policzyłabym na mały minus (gdyby nie kursywa, to mogłaby być część tekstu – nie zmieniłeś wcale sposobu prowadzenia narracji czy dialogów).

 

www.facebook.com/mika.modrzynska

belhaju, ANDO, tsole – dziękuję, kochani heartheart

 

Gratulacje, panie Wiktorze. Już szykuję wątrobę na na najbliższą celebrację naszych sukcesów c[_] c[_]

www.facebook.com/mika.modrzynska

Werweno, AQQ, Tarnino – dziękuję ślicznie heart

 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Blacktomie, Cieniu – dziękuję heart

 

A ja zaczynam odliczać dni do momentu, kiedy będę mogła wrzucić opowiadanie tutaj :D

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ależ wy jesteście kochani! Dziękuję heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ile to ja lat marzyłam, żeby się tu pochwalić tym, czym teraz się pochwalę!

 

Welesówna zadebiutowała na łamach Esensji. Współpraca 10/10, opowiadanie rozkwitło niczym delikatny kwiat mazurski, a ilustracje…

 

W ilustracjach jestem po prostu zakochana.

 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Na pewno trochę przekombinowałem, ale skróty, które proponujesz kolidują mojemu amatorskiemu oku z tempem tego, co chcę powiedzieć i z całą historią.

Nie szkodzi, skróty były sugestią, jak można tego typu zdania upłynniać, nie narzucaniem ci tych konkretnych zdań. Raczej takie ogólne “how to” miało wyjść.

 

Co do “nieco” – narrator bezosobowy nie może mieć opinii, a dla mnie to “nieco arbitralny” brzmi właśnie jak wyrażanie własnego zdania (tylko czyjego, skoro narrator bezosobowy?).

 

Swoją drogą, czy to jest oczywiste, że “dobiegło z głośnika” i “z głośnika zabrzmiał głos” to nie czynności “paszczowe”?

Wątpliwości rozwiewamy tutaj: https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

 

Moim celem było m.in. przekazanie czytelnikowi

Być może pomoże ci wyobrażanie sobie, że tym czytelnikiem jest ktoś, kogo znasz (jakiś bystrzejszy kumpel) i opowiadanie historii tak, jak opowiadałbyś jemu. Myślę, że to mogłoby ograniczyć zdania podrzędnie złożone nafaszerowane technologicznym słownictwem :)

 

Jesteś na dobrej drodze, powodzenia w dalszym pisaniu :)

 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Piękność nad pięknościami i wszystko piękność.

 

Jestem zauroczona tym tekstem. Szkoda, że to tylko miniatura, a nie pełnoprawne opowiadanie, bo widzę tu piórkopotencjał.

 

Szalenie podobał mi się pierwszy akapit. Podobało mi się wykradanie spinaczy, kocie zabawy, nora babaduka i jego przewrotny stosunek do czasu (i to, jak ślicznie to na każdym kroku podkreślałaś – choćby paznokciami służącymi do wykradania czasu). Podobała mi się twarz babaduka jak pęknięte serce.

 

Opowiadanie zostawiło mnie z melancholią i odrobiną smutku dla zagubionego potwora, który śpi zwinięty w kłębek z kotem i nawet nie wie, czy lubi się śmiać.

 

To była przyjemność.

www.facebook.com/mika.modrzynska

O właśnie! O tym też miałam napisać – to Hände hoch obok Кофе mi zgrzytało. Za dużo tego naraz.

Ale ja mam akurat językowe zboczenie, więc wszystko dotyczące języków widzę jak przez szkło powiększające. Bardzo możliwe, że normalnym ludziom to nie brzmi źle.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Przeczytałam bez bólu, ale też bez zachwytu. Zawiesiłam się na dłużej przy mieszaniu języków, bo skoro kwestie stewardessy są zapisane po polsku z adnotacją, że to rosyjski, to skąd cyrylica w wypowiedzi lekarza. A słowo “wraczia” jest brzydkie.

Ciekawe zakończenie!

Ode mnie biblioteka.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Nie mam zamiaru zaczynać opowiadania, które ma błąd już w samym tytule. Chciałam Ci tylko zwrócić uwagę, że nie ma czegoś takiego jak ciąg dalszy trzeci, może być ciąg dalszy albo część trzecia.

Samo słowo ciąg dalszy zapisuje się jako cd. (a po kropkach stawia się spacje, no koleś, spójrz jak ten twój tytuł wygląda taki pozlepiany).

Źródło: https://pl.m.wiktionary.org/wiki/cd. 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ja przepraszam, że komentuję bez czytania, ale zobaczyłam ten tytuł i siedzę i myślę. Co to jest to c.d.? Ciąg dalszy trzeci?

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ja w zeszłym tygodniu skończyłam “Prowadź swój pług przez kości umarłych” Tokarczuk, ale wiele dobrego o tej książce nie mogę powiedzieć… Spróbuję z Prawiekiem!

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jestem skonfliktowana, jeśli chodzi o to opowiadanie. Z jednej strony widzę spójną i interesującą historię, która w dodatku uderza w emocjonalną nutę.

Z drugiej – widzę tu historię, którą zarżnąłeś wykonaniem. No, może nie zarżnąłeś jej całkiem na śmierć, ale ciężko ją w procesie uszkodziłeś.

 

1) nieprawidłowy zapis dialogów

Jeśli po wypowiedzi nie następuje czynność gębowa (powiedział i inne synonimy), stawiamy kropkę i kolejne zdanie zaczynamy wielką literą. Polecam ci zapoznanie się z jakimś poradnikiem zapisywania dialogów – znajdziesz je też na forum.

 

– Tutaj – w końcu wskazał nieco zaburzoną sinusoidę.

– Tutaj, Krzysiu – majster wytarł dłonie o kolana.

– Popatrz na mnie, Grzesiu – dobiegło w końcu z głośnika.

– Grzesiu, czy zgadzasz się na moją propozycję? – maszyna zignorowała pytanie majstra.

– Jeszcze raz, chłopcze – z głośnika zabrzmiał spokojny głos. – Bo nie słuchałem.

 

2) początek – brak haka, czegokolwiek, co zaciekawiłoby czytelnika

Początek jest nudny. Koleś, nie możesz tak zaczynać opowiadań, bo 90% czytelników odpadnie ci po szóstym akapicie na temat niczego. Zwróć uwagę, że głównego bohatera wprowadzasz dopiero w siódmym akapicie. Gdyby nie rekomendacja Irki, nie skończyłabym tego tekstu.

 

3) przekombinowane zdania

Polecam czytanie swoich opowiadań na głos – to pomaga wybadać, co można przebudować i upłynnić. Np:

Młody praktykant, unoszący głowę w stronę jednej z kamer jednostki KR4847

Zamieniłabym na: Praktykant patrzył na kamerę.

Albo:

Ekran, zawieszony na jednej ze ścian jednostki, zabłysł.

Zamieniłabym na: Ekran na ścianie zabłysł.

 

Czasem mniej znaczy więcej.

 

4) wymiary zamiast literackiego opisu

Opis literacki nie musi być precyzyjny, natomiast musi wywoływać obrazy w głowie czytelnika, i wskazane jest, by oddziaływał na inne zmysły oprócz wzroku.

 

Przykładem jest ten fragment:

 

Młody mężczyzna westchnął i odwrócił się od kamery. Z małego pojazdu stojącego obok parku robotów, wydobył torbę roboczą i wrócił z nią do ekranu. Czyszczenie szklanej tafli ścierką z mikrofibry trwało kilka dobrych minut, w trakcie których majster zdążył wypić kubek kawy i zjeść jedną kanapkę.

 

Moim zdaniem wszystko, co wytłuściłam, jest niepotrzebne. Ostatnie dwa zdania można załatwić krótkim “czyścił tak długo, aż majster skończył drugie śniadanie”.

 

Ten opis przypomina mi bardzo ten obrazek:

 

(Źródło: Pisanie o pisaniu czyli warsztaty literackie dla początkujących – polecam też lekturę)

 

5) przefajnowany język

 

Ten akapit zatrzymał mnie na dłuższą chwilę:

Wszechobecność sztucznej inteligencji niepokoiła jednak ludzi, wprowadzono więc konwencję, która nakładała ograniczenia na przepustowość autonomicznie podjętej komunikacji pomiędzy jednostkami myślącymi. Nieco arbitralny wzór ustalał ją na poziomie porównywalnym z ludzkim dialogiem, co miało pomóc w uniknięciu formowania się złożonych sieci myślących.

 

Wiesz, co mi on przypomina? Przypomina mi, jak musiałam pisać eseje na studiach na tematy, o których nie miałam zielonego pojęcia, a bardzo chciałam brzmieć mądrze, więc używałam bardzo wielu bardzo długich i bardzo skomplikowanych słów dla opisywania procesów prostszych niż recytowanie alfabetu.

Czytelnik to nie wykładowca i nie musisz mu imponować mądrym słownictwem.

Jeśli to uzasadnienie wydaje ci się zbyt rozmydlone, spytam cię, co to jest dokładnie przepustowość autonomicznie podjętej komunikacji, i dlaczego wzór był nieco arbitralny (kto o nim decydował i dlaczego narrator bezosobowy ma czelność mieć na jakikolwiek temat opinię) a na koniec – co to jest złożona sieć myśląca.

 

Oprócz powyższych, mam zastrzeżenia do jeszcze kilku zdań.

 

Z drugiej strony schronu wznosiła się ku ciemnym chmurom ażurowa konstrukcja wieży radiowej, obciążonej co kilka metrów pąklami anten mikrofalowych. Czerwone światła sygnalizacyjne pulsowały bez jakiejkolwiek synchronizacji, rozciągnięte aż po sam jej szczyt.

Co to są pąkle, bo jak wpisałam to słowo w google, to dostałam link o tym, jak radzić sobie z najdłuższym penisem na świecie (nie żartuję). JESTEM ZANIEPOKOJONA.

Jej szczyt – czego, synchronizacji? bo to ostatni rzeczownik rodzaju żeńskiego, jaki poprzedza to słowo

 

Las niebosiężnych słupów farmy znajdował się przynajmniej pół kilometra od jednostki sterującej.

Zagrajmy w grę! Ty zamykasz oczy, ja mówię “słup farmy”, ty mówisz mi, co widzisz.

A potem zmieniasz to zdanie tak, żeby inni czytelnicy widzieli to samo.

 

Niewiele jednak dało się zobaczyć, bo pokrywała go poduszka pyłu.

Poduszka pyłu na ekranie? Trudno mi to sobie wyobrazić.

 

Ledwie widoczny nadruk zdradzał jego imię oraz rangę – Grzegorz, mistrz.

Nie rozumiem, o jaki nadruk chodzi i gdzie on się znajduje.

 

 

Mimo tych błędów rozważałam, czy nie kliknąć biblioteki, bo podobał mi się pomysł na historię. Relacja między Grzegorzem i Krzysiem (zastanawiam się, czy upupianie imion to celowy zabieg), mimo że oszczędnie zarysowana, jest przekonująca i urocza. Plus za element zaskoczenia w końcówce (który z pewnością doceniłabym bardziej, gdybym nie męczyła się tak podczas lektury).

 

Na razie biblioteki nie kliknę, bo warsztat jest poniżej przeciętnej (chyba że dopracowałbyś to opowiadanie), ale życzę powodzenia i widzimy się pod kolejnymi twoimi tekstami :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Zgadzam się w stu procentach, ale mimo wszystko – literatura to nie Pudelek.

Jasne!

 

Myślę, że widzę to inaczej niż wy bo wiem dokładnie, o co chodzi Sonacie – betuję jej opowiadanie i ja właśnie zasugerowałam rozważenie zmiany “dziewczyna znana z tego i tego oraz tego i tego” na nazwisko – i nie dotyczy to wylewania pomyj, a… rety, Sonato, może wrzuciłabyś po prostu fragment? Byłoby im dużo łatwiej wyrazić zdanie, jakby wiedzieli, na jaki temat je wyrażają. Zwłaszcza że imo to żaden spojler, bo wyjaśniasz sytuację bohaterki w pierwszych akapitach.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Za pół wieku żadne z opowiadań na tej stronie nie będzie czytane i samego forum też zapewne nie będzie.

Teleturnieje, jeśli przetrwają, będą wyglądać zupełnie inaczej.

 

Nie ma ponadczasowej literatury. Wszystko się starzeje (i musi!) – bo opisuje rzeczywistość w pewnym momencie. Nie da się napisać dobrej historii, która nie będzie się działa nigdzie albo w nieokreślonym czasie.

 

A przyjmując sytuację, gdzie autor ma na myśli konkretną osobę, tylko wybiera zabawę w kalambury – czytelnik za 50 lat nie miałby pojęcia, o kogo chodzi tak czy inaczej.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Albo opisz “prezydent niewielkiego kraju na jakimś tam kontynencie”, “aktualny król list przebojów”, “jurorka jednego z głupszych teleturniejów”…

 

Nienawidzę z całego serce tego typu opisów w książkach. Jak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że akcja powieści dzieje się w Toruniu AD 2019, to miej ty pisarzu jaja i pisz, że się dzieje w Toruniu AD 2019, a nie się bawisz w zagadki i rebusy, które nie bawią nikogo, kto skończył trzy lata.

 

(I mam tu na myśli sytuację, gdzie autor w wyraźny sposób nawiązuje do kogoś żywego, a nie potrzebuje rekwizytu na jedno zdanie.)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jak ty ładnie piszesz, marasie.

 

Tekst klimatem bardzo przypominał mi inne opowiadanie Starucha, choć tu historia jest bardziej wielowarstwowa i jakby… głębiej opisana.

 

Śliczne zdania – “Pustynia wstrzymuje gorący oddech”.

 

No i zakończenie smutno-sentymentalne. Grasz na emocjach.

 

Przepraszam, że komentarz taki krótki i na szybko, chcę zapisać, nim wyleci mi z głowy, a zaraz wychodzę. W każdym razie, z przyjemnością dobijam do zasłużonej biblioteki.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Nie chcę robić offtopu Orłowskiemu, ale mam pytanie o brzytwę Lema, a że powiązane z jej tekstem, to zadaję tutaj.

 

Zamiast podrasowanego geparda mogłabyś mieć super sprawnego fizycznie młodego policjanta, którego zadaniem jest ubezpieczanie tego starszego i kalekiego. Musiałabyś minimalnie pokombinować z tym, jak się ukrywa w finale, ale fabuła na tym nie ucierpi. A jak zrobisz go np. Afroamerykaninem, a starszego policjanta troszkę rasistą, to zastąpisz również wątek międzygatunkowy.

Czy brzytwa Lema działa w ten sposób, że zastępuje się stworzenia fantastyczne niefantastycznymi i sprawdza się, czy można poprowadzić fabułę bez fantastyki?

 

Bo kupy mi się to nie trzyma.

 

Serial True Blood (bazowany na książkach Charlaine Harris) był w czasie emisji pierwszych sezonów powszechnie chwalony za to, że poprzez wzajemne relacje ludzi i wampirów pokazuje konflikty społeczne we współczesnej Ameryce (stosunek do wampirów przyrównywano do stosunku do imigrantów).

 

Podobnie ma się rzecz w nowym serialu Netflixa, Carnival Row, gdzie wróżki zjeżdżające do wiktoriańskiego Londynu w poszukiwaniu pracy są mało subtelną analogią imigrantów obecnie zjeżdżających do UK.

 

I ogólnie zdaje mi się, że to dość popularna rzecz w fantastyce, by poprzez stworzenia fantastyczne odmalowywać rzeczywistą sytuację polityczną czy społeczną. Jeśli Wiktor miałby zamienić Gatsby’ego na Murzynka (co też zmieniłoby koncept, bo problem Greyhounda nie ma podłoża rasistowskiego), to równie dobrze można pytać, czemu producenci Carnival Row nie zamienią wróżek na Syryjczyków, a Charlaine Harris nie pisała o Meksykanach.

 

Czy czegoś nie rozumiem i może mi ktoś wyjaśnić, o co chodzi z tą brzytwą Lema?

www.facebook.com/mika.modrzynska

No tak, chciałam być sprytna i przekopiować sobie opinię z bety… No nic, już piszę.

 

Historia jest dość umiarkowana w porywach ducha i warstwie emocjonalnej, toczy się powoli, niepowiązane ze sobą scenki uniemożliwiają człowiekowi głębsze zaangażowanie.

 

Walka życia i śmierci jest przedstawiona różnorodnie i kolorowo, zarówno w skali makro-, jak i mikro. 

 

Kolejne sceny są ładne i różnorodne, więc nie pozwalają się czytelnikowi nudzić. Zabawa psa z powstaniem świata wywołała uśmiech niedowierzania, scena bitwy nużyła, ale już zabawa z myszką była fajna, wypadek samochodowy trzymał mnie w napięciu, scena z dziadkiem smuciła. Zdaje się, że spytałaś na becie o scenę z rampą, ale nie zdążyłam odpowiedzieć – ta nowa podoba mi się bardziej. 

 

Językowo – po tym, jak dostarczyłam ci dwie długie listy poprawek, chyba nie powinnam narzekać. Dość, by rzecz, że wszystko, co gryzło, zostało wygładzone. Poza tym tekst obywa się bez większych porywów językowych, jest po prostu okej. Podobało mi się zdanie: Kolejne sekundy milczenia osiadały na kocich wąsach niczym irytujące krople deszczu.

 

Chyba wszystko, co istotne, mówiłam już na becie. Podsumowując, tekst to ładna bajka, która wyróżnia się oryginalnością, ale też dostarcza paru przyjemnych chwil. 

 

Plus za obrazek.

 

PS. Gwiazdeczki.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Pomysł jest bardzo wiktorowy, pełen wiktorowego słownictwa, wiktorowych gier słownych i wiktorowego researchu. Z racji niewielkiego rozmiaru nazwałabym go Wiktor [TM] demo pack. Dajesz przedsmak tego, co oferują twoje teksty, choć nie pozwalasz porwać się historii.

 

Jak zwykle u ciebie interpretacja konkursowego hasła poszła w zaskakującym, świeżym kierunku i występuje tutaj zarówno w warstwie dosłownej jak i metaforycznej (policjant; który dodatkowo nazywa się Greyhound).

 

Seksapil językowy jak zwykle na wysokim poziomie (”Miami kładzie się do łóżka jedynie po to, by uprawiać seks”), plus za wstawki humorystyczne (”To dziwne, ale ludzie mówią szczerzej i składniej, mając najeżony kłami pysk dzikiego kota pięć centymetrów od twarzy.”)

 

Przez cały tekst prowadzisz ładny build-up do końcowej sceny ("Widzicie, wtedy naprawdę nie miałem o niczym pojęcia", "wtedy jeszcze byłem pewien, że się nie dogadamy").

 

A chyba najgorsze jest to, jak grasz na emocjach. Jak Gatsby mówi, że "Jesteś okropny człowiek! Okropny! Staram się pomóc!" to aż mi coś w sercu trzepnęło. Okropny Wiktor. No i to: "Nie skrzywdziłem cię, człowiek. Dlaczego mnie nie lubisz?" O mamusiu.

No a za kończenie to już w ogóle weź, człowiek. (Choć mimo wszystko te linijki powyżej zagrały mi na emocjach mocniej).

 

O różnicowaniu mowy w dialogach chyba już nawet nie ma co wspominać, bo robisz to jak rasowy specjalista.

 

Minusem dla mnie jest to, że na początku sporo ekspozycji dzieje się w dialogach (ładnych dialogach, ale to nadal jest ta ekspozycja, gdzie dwóch bohaterów informuje się wzajemnie o tym, co już doskonale wiedzą) i fakt, że większość opowiadania jest streszczaniem akcji zamiast pełnoprawną historią – limit cię skrzywdził, człowiek.

 

Koniec końców – choć krótka i pośpieszna, to jest bardzo satysfakcjonująca lektura. 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Czy Kam wolno kontynuację przygód z Herkulesem w roli głównej?

Bardzo bym chciała zobaczyć Herkulesa w akcji :(

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wiecie, że to znaczy potrzebę natychmiastowego pójścia razem na piwo?

 

Te, cwaniaczku, jak myślisz, że ci się damy skusić piwem, żebyś nas potem obie dźgała po wątrobach…

 

Okej, gdzie i kiedy? 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jak głęboka musi być, żeby okazać się śmiertelna?

Ja nie doktor, ale na chłopski rozum to śmiertelność zależy od tego, co ci rana uszkodzi, nie od głębokości. Jak tętnica pójdzie, to raz dwa się wykrwawi. Jak nie dotknie niczego ważnego – to będzie żył, nawet jeśli kula/włócznia przebije cię na wylot.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Nowa Fantastyka