Profil użytkownika

Drogi użytkowniku – jeśli uważasz, że twoje opowiadanie nie miało możliwości otrzymania nominacji do piórka z jakiegokolwiek powodu (tekst wstawiony w końcu miesiąca, jesteś tu nowy, nie znasz zasad) i chcesz dostać jeszcze jedną szansę, wyślij mi w wiadomości prywatnej link do opowiadania. Nie musisz uzasadniać. Przeczytam i skomentuję.

 

Bujam się po świecie i czasem piszę książki.

 

FB: www.facebook.com/mika.modrzynska

O podróżach opowiadam na www.alecojak.blogspot.com

 

Listę moich dotychczasowych publikacji literackich wraz z odnośnikami znajdziesz tutaj:

https://alecojak.blogspot.com/p/pisarka.html

 

Nie przyjmuję zaproszeń do betowania, by jako lożanka nie głosować na teksty, nad którymi pracowałam.


komentarze: 2675, w dziale opowiadań: 1531, opowiadania: 581

Ostatnie sto komentarzy

Chrościsko, a może założysz wątek w HP, w którym zadasz te pytania całej braci forumowej? Bo to świetne pytania i fajnie byłoby przeczytać wypowiedzi różnych osób :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ok, to precyzując moje słowa: wiem, że tekst chro nie jest weirdem. Chciałabym zobaczyć to opowiadanie napisane jako weird.

Mam nadzieję, że teraz wyraziłam się wystarczająco jasno.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ja tu wpadnę jeszcze raz z komentarzem, na razie melduję tylko, że przeczytałam. Rzeczywiście, w obliczu ostatnich wydarzeń trudno mi uznać tekst za fantastykę. 

 

I coś mi się zdaje, że nie masz dzieci.

Darconie, czemu uważasz posiadanie dzieci za istotne w analizie tego opowiadania? Pytam z uprzejmej ciekawości, bo mnie to zaskoczyło.

 

Bohaterów dziecięcych sobie nie przypominam, albo są tłem, jak tutaj.

“Siódme urodziny” :) A w Dewonie jest też wypracowanie napisane przez dziecko.

 

Mam jeszcze tylko taką uwagę na świeżo, że historia świetnie wpisywałaby się w konwencję klasycznego weirdu, bo klimatem podobna jest do Procesu Kafki, tylko… cholera, tylko jest zbyt realistyczna.

 

 

Edycja. Zmieniłam słowo z “tekst” na “historia” w ostatnim zdaniu, by uniknąć nieścisłości.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wróciłam do tego tekstu po latach. Nadal czytało mi się świetnie heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ktoś tu czytał Marqueeeeeza :> Chociaż mówiłaś, że Stu lat samotności nie? A jednak te motyle…

 

Barwna wizja, oryginalny pomysł, szczypta świeżości – znalazłam w twoim opowiadaniu rzeczy, które bardzo cenię w prozie. Językowo może bez szału, ale pomysł i jego wykonanie sprawiły, że czytałam z zaciekawieniem do końca. Realizm magiczny ci służy, Saro.

 

Ciekawy tytuł.

 

Szkoda, że tekst to takie maleństwo. Chciałabym więcej :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Oryginalny pomysł, podoba mi się! Szkoda, że krótkie – chciałabym pełniejszej historii zamiast jej streszczenia.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jaka radość, nareszcie piórko dla Edwarda heart

 

A Kosmita wchodzi na krótką listę opowiadań, których nieopierzenia bardzo żałuję.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jedzą deserki chłodzone azotem, a to chyba zabiłoby człowieka.

Na Ziemi są lodziarnie serwujące lody z azotem :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Zostawiłam sobie twoje opowiadanie na koniec, cape, i nadal nie wiem, jak zagłosuję.

 

Ten tekst jest piękną perełką. Dysponujesz fantastycznym językiem, masz doskonałe ucho do tworzenia melodyjnych zdań i używania poetyckich słów, co sprawia, że przez tekst się płynie. Z pewnością siebie wykorzystujesz mitologie świata, pożyczasz imiona i bawisz się kontekstami – widać tu ogromną wiedzę autora skrywaną w historii. Z zainteresowaniem zapoznałam się najpierw z koncepcją kosmicznego jajka, a następnie sprawdziłam wszystkie imiona… No, było trochę tego czytania, nim mogłam zasiąść do lektury.

 

Jednakże, tak jak w przypadku twoich wcześniejszych opowiadań uwielbiałam balans między mitologią a sci-fi, tutaj ten balans jest zaburzony w stronę wyraźnej przewagi warstwy mitologicznej/bajkowej. Bohaterowie nie są za bardzo ludźmi, chociaż też trudno ich rozpatrywać w klasyczny sposób.

 

Ciężka w odbiorze jest również sama forma historii – ekspozycja ciągnie się w nieskończoność, po niej zaś następuje moc dialogów o podobnej tematyce i przyznam ci szczerze, w pewnym momencie te wszystkie jajeczne sny pozlewały mi się w jedno i musiałam czytać od początku – zastanawiam się, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby ograniczenie snów tych wszystkich bohaterów i skupienie się na głównej bohaterce… Nie wiem. Utrzymanie uwagi czytelnika przez 60-80k to ogromne wyzwanie.

 

Tylko jak tu być na nie wobec tekstu, który językowo tak odstaje od 99% opowiadań na forum? Ciężki dylemat!

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej, Marasie,

 

Z pewnością ten rok nauczył mnie wiele, szczególnie w kwestii wyrażania swoich poglądów w sposób jasny i klarowny. Nauczyłam się też, że każda moja opinia będzie mi potem wielokrotnie wypominana przez innych lożan :D (jak chociażby Drakaina wielokrotnie wspominająca moje słowa o poprawności czy wilk o nierozumieniu innych w dyskusji), więc jestem też duuuuużo ostrożniejsza w wypowiadaniu się na forum i ograniczam moje wypowiedzi do minimum. Nadal uważam, że piórka to towarzyskie poklepanie po główce, ale w praktyce przekłada się to na rezultaty głosowań bardzo podobne do twoich – więc to może niekoniecznie kwestia zmiany poglądów, a tego, że niejasno się wyrażam. Wciąż nad tym pracuję.

 

Ale rzeczywiście zawsze miło zobaczyć, że możemy dzielić poglądy na jakiś temat, jak pod opowiadaniem u MrB ;) Bardzo jestem ciekawa, jak rozwinie się wasza dyskusja.

 

Zdaję sobie sprawę, że taki tekst, klasyczny gatunkowo i rozrywkowy w konwencji, zupełnie nie trafia w Twoje pole zainteresowania.

Wiedźmina i Grę o tron czytałam z przyjemnością ;) Choć rzeczywiście obie sagi stoją mocną kreacją bohaterów co, jak oboje wiemy, jest moim konikiem.

 

Humor rzeczywiście był (te dwie kartki :D) i pamiętam, że właśnie za humor zawsze bardzo ceniłam twoje opowiadania. Mało autorów na naszym forum potrafi rozbawić, większość uderza w smętne klimaty, więc cenię tę umiejętność.

 

Mam jednak nadzieję, że oglądając np. „Parszywą dwunastkę”, „Władcę Pierścieni” lub „Siedmiu samurajów” nie miałaś tego problemu.

Gdy czytałam Władcę Pierścieni, nie miałam tego problemu, bo akcja rozwijała się powoli, a kolejni bohaterowie byli wprowadzani stopniowo. Plus należeli do kilku różnych ras, więc kojarząc zdjęcia z filmu, z łatwością ich sobie wizualizowałam.

W opowiadaniu trudno powtórzyć ten zabieg, bo na wstępną ekspozycję nie ma tyle miejsca.

 

o ostatnich dwóch latach, które zmieniły twoje pisanie i podejście do tekstów

By doprecyzować – nie tyle zmieniły, co sprawiły, że jestem bardziej wybredna i trudniej mnie zachwycić. Wiadomo.

I oczywiście, wpływ czytania na pisanie jest nieoceniony :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ostatnio coraz trudniej mi zostawiać komentarze lożowe; komentarze, w których staram się wspinać na wyżyny obiektywności – absurd, bo na ile jakakolwiek opinia może być obiektywna – i przeskakiwać ponad własnym gustem, jednocześnie starając się, by moje uwagi były pożyteczne dla czytelnika. Wybacz, Marasie, jeśli tym razem zawiodłam.

 

Odbijałam się od twojego tekstu raz po raz, na każdej stronie i wciąż, po dwukrotnej lekturze, nie jestem pewna, czy gdzieś się nie pogubiłam – a czytałam dwa razy właśnie by jako lożanka mieć jak największą wiedzę o tekście, który muszę ocenić, bo jako czytelniczka odpuściłabym po pierwszych kilku scenach. Miałam wrażenie, że opowiadanie kończyło się chyba z cztery razy, a każdy z tych punktów kulminacyjnych okazywał się mniejszym bądź większym plot twistem. Mieszali mi się Tamareen i Tukeleen; prawie do końca tekstu (do momentu, gdy zostało to wspomniane) nie zauważyłam, że to dwa różne demony.

 

Opowiadanie jest klasyczne w swojej formie, co nie zaskakuje, bo nie pierwszy raz sięgasz po znajome motywy. Do tej pory jednak, mam wrażenie, zawsze obracałeś je w ciekawy sposób lub sprzedawałeś humorem (chyba już w czasach debiutu Sapkowskiego klasyczne fantasy było na tyle powtarzalnym gatunkiem, że nikt by Wiedźmina nie kupił bez humoru); tym razem jednak historia Kerva była klasyczna i klasycznie się skończyła. Do pewnego stopnia mogę podpisać się pod opinią Jose.

 

Nie pierwszy raz napiszę to na forum, ale w sytuacji, gdy dostaję dziesięciu facetów w opowiadaniu, w dodatku całą grupę naraz, będą mi się mylić. Tutaj w dodatku mieszają mi się również motywacje bohaterów; nie do końca rozumiem, po co potrzebowano Kerva w drużynie, skoro wydawał się zagrożeniem.

 

Nie będę zarzucać braku kobiet w tekście, bo wiem, że jesteś ze starszego pokolenia i nie chcę wywołać tu antyfeministycznej awantury, ale pozwolę sobie zauważyć, że nawet teksty Asimova stały się lepsze, gdy wreszcie zaczął dodawać do nich kobiety, a jeśli mamy brać z kogoś przykład współcześnie, jeśli chodzi o dobre fantasy, to niech to będzie G RR Martin, a nie Tolkien. Brak kobiet absolutnie nie jest składową mojej opinii dotyczącej opowiadania, a jedynie luźną obserwacją na marginesie – wiem, że są dobre opowiadania, które zawierają samych mężczyzn, spokojnie ;)

 

Czuć było, że to kontynuacja innej historii – widać to w nierozwiniętym w oczach czytelnika światotwórstwie (np. bogowie są wspominani, ale bez wyjaśnień), czy w przeszłości Kerva – niekoniecznie oryginalnej (to chyba trzeci raz, jak czytam o facecie romansującym z demonem w tym roku), ale dającej mu fajną backstory. W ogóle Kerv jako bohater jest udany.

 

Opowiadanie jest z pewnością solidnie napisane; bohaterowie posiadają cechy charakteru, nutka kryminału miło przełamuje standardową historię, fabuła posiada początek, rozwinięcie, punkt kulminacyjny (a nawet kilka) i zakończenie; to naprawdę kawał solidnej roboty. Widać, że jesteś oczytany i posiadasz bogaty zasób słownictwa. Zasłużona biblioteka.

 

Kilka uwag:

 

pod ramiona skrępowanych za plecami rąk

ramiona rąk? ręce mają ramiona?

 

Głos, któremu odpowiedział rechot przepitych gardeł

a tu znów gardła odpowiadają i rechoczą

 

Pewnie zgłupieli, bo zabijałeś jednako i tych z hordy[+,] i zamkowych.

 

– A nie mogłeś wyrwać dwóch kartek? – zapytał w końcu.

Tu się roześmiałam, świetne :)

 

Obaj służyli niegdyś pod Kerva rozkazami.

szyk: rozkazami Kerva

 

Jednemu wybił zęby, drugi chodził teraz w jego butach.

Masz trzech facetów w tym akapicie i same podmioty domyślne; łatwo się zgubić, kto co robi.

 

W kotle pływała napuchnięta głowa kobiety.

Rozumiem, że kobieta została ugotowana, by być zjedzona, ale po co w takim razie gotować łeb? Nie po to, by go zjeść, skoro go zostawili. I czy po wygotowaniu skóra nie oddziela się od czaszki? Dziwne.

 

Pozwolić [+,]by zimne strugi zmyły brud, jaki osiadł na jego sercu i duszy.

 

Tkniesz któreś, a upierdolę łeb przy karku

Wieśniak to r.m., więc – któregoś

 

Wyglądał[+,] jakby trawiła go ciężka choroba.

 

Naraz ściągnął brwi. a na jego twarzy 

przecinek zamiast kropki

 

rzekł[+,] patrząc gdzieś w bok.

 

Wtedy, po raz pierwszy od bardzo dawna, Kerv Czyste Ostrza zaśmiał się w głos. 

Kerv ostatni raz zaśmiał się jakieś pół strony wyżej ;)

 

Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

MrB,

 

Aż sprawdziłam, co pisałam ci po pierwszej lekturze tekstu. Zaskakujące, jak bardzo tamten komentarz sprzed aż DWÓCH lat pokrywał się z tym, co napisałam ci o tekście teraz! Nawet polecałam podrzucić ten tekst do bety użytkownikowi, w którego guście by był i proszę, ten użytkownik pojawił się pod tym opowiadaniem z zachwytem. Zabawne.

 

Owszem, pisałam wtedy, że językowo prześlicznie, czego teraz powtórzyć nie mogę. Prawdopodobnie to kwestia oczytania – ostatnie dwa lata były dla mnie intensywnym nadrabianiem klasyków, pochłanianiem nowości i ogólną eksploracją zasobów bibliotecznych. Nie mogłabym napisać już o twoim opowiadaniu, że jest napisane prześlicznie, bo odstaje chociażby od swoich październikowych konkurentów – zajrzyj do opowiadań Edwarda i black cape – nie mówiąc już o paru innych autorach, których obecnie cenię za język, którym się posługują (Rak, Szostak, Małecki).

 

W życiu bym nie powiedziała, że związek Marka był toksyczny. Nie widzę żadnych dowodów w tekście na to. Związek był nieszczęśliwy, owszem, ale nie toksyczny.

 

Na argumenty personalne podważające moje kompetencje w ocenie tekstu odpowiedziałam ci w wiadomości prywatnej, natomiast tu publicznie chciałabym tylko powiedzieć, że to niskie zagranie z twojej strony. Aż strach, jak mam teraz ocenić opowiadanie black cape, skoro nigdy nie byłam na Marsie :o

 

Mogłabym ciągnąć tę dyskusję dalej, ale widzę, że przyszedł Maras i w zasadzie powtórzył wszystkie moje zarzuty, więc pozostawię tę dyskusję wam, chłopaki, zwłaszcza że komentarz Marasa jest bardzo celny i rzeczowy, i zapewne wyjaśnia sprawę lepiej niż ja.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Przeczytałam nawet dwa razy, żeby dobrze nacieszyć się tekstem. Kawał świetnej roboty, Edwardzie.

 

Na pierwszy plan w mojej opinii wysuwa się język, bajkowy, uwodzący, tkający historię prostymi słowami, ale poetycko. Czytać opowiadania tak napisane – to sama przyjemność.

 

Podobała mi się również sama historia, która pozostawia czytelnika z refleksją – a wręcz wieloma refleksjami: o tym, co w życiu ważne, co robić z naszym życiem, kim jesteśmy i czy ktoś może być lepszym “ja” niż my sami. Dawno temu czytałam książkę Stephanie Meyer, która opierała się na podobnym pomyśle, ale imo wygrywasz właśnie tym, że swojej historii nadajesz szerszy wymiar i kontekst.

 

Bardzo podobała mi się płynność w łączeniu fragmentów – każdy kolejny wynikał lub nawiązywał do poprzedniego, a te powiązania podkreślałeś jeszcze grając ostatnimi/pierwszymi zdaniami. Elegancka robota.

 

Jeśli chodzi o poprawność, to jest parę niedociągnięć.

 

na nosie słoneczne okulary

a nawet okulary przeciwsłoneczne

 

nie zależy mi, aby mnie rozpoznano

dopiero co pisał, że stara się nie zwracać na siebie uwagi, a więc nie tyle nie zależy mu, co nie chce

 

– Gotowy? – słyszę i wiem

Słyszę

 

zaprzeczyłem głową

pokręciłem głową albo zaprzeczyłem

 

– To o co ci chodziło? – spytała Zofia. Zaprzeczyłem głową

Tu też, plus czemu zaprzeczył, skoro ona mu zadała pytanie otwarte?

 

Oddałem jej uśmiech.

Odwzajemniłem?

 

Moje ciało jest unieruchomione. Na otwartej przestrzeni jest upał,

A jeszcze poniżej masz jestestwo.

 

Przecinki:

 

zgłosiłem się podnosząc dłoń

 

Wiesz co tu piszą?

 

Czułem wtedy do niej wszystko co można czuć

 

stwierdziła zlizując

 

wpatrzonych we mnie, jak w proroka

 

cicho, jak zjawa

www.facebook.com/mika.modrzynska

Komentarz piórkowy.

 

Opowiadanie jest napisane zgrabnie, porządnie, z solidnym researchem i poprzedzony obserwacjami, nie cierpi na dłużyzny. Kawał solidnej roboty.

 

Nie jestem nim zachwycona, być może też dlatego, że znałam jego starą wersję, więc zaskoczenia nie było. (Pamiętasz, co ci pisałam po pierwszej lekturze? Ja nie pamiętam.)

A może dlatego, że nie jestem w stanie kupić historii w jej całokształcie. Ostatnio natrafiłam na takie ładne zdanie, że historia nie musi być prawdopodobna, ale musi być wiarygodna. Tragediami życia Marka można by obdarować bohaterów całego sezonu brazylijskiej telenoweli niższych lotów, bo wydaje mi się, że nawet M jak miłość szafuje nimi oszczędniej niż ty. Czego tu nie ma!

Policzmy razem:

1. Spowodowanie śmierci córki

2. Nieszczęśliwa miłość do szwagierki + doprowadzenie do jej śmierci

3. Wypadek samochodowy

4. Nieumyślne doprowadzenie do prawie śmierci drugiego dziecka

5. Rozwód

6. Rak

7. Alkoholizm ( ograniczony do dwóch linijek tekstu)

8. Śmierć Marka

9. Brak ojca Marka (totalnie nierozwinięty)

 

A pamiętam, jak mnie pod Ostatnią wytykano, że trzy tragedie w życiu bohaterki to już przegięcie ;)) U ciebie zaś trup ściele się gęściej niż w Grze o tron :)

 

Uważam, że historia mogłaby być klarowniejsza: masz dużo scen, dużo wydarzeń, dużo bohaterów, (alkoholizm dostał dwie linijki, śmierć córeczki chyba nawet mniej, wątek ojca M. ledwie tknięty), skaczesz w czasie i przestrzeni, skaczesz po wątkach (fantastyka miesza się z wyliczanką kolejnych dramatów). Zamiast płynnie sunąć przez historię, przy każdym fragmencie na nowo musiałam się skupiać, by wyłapać, co i gdzie się dzieje.

 

Nadal nie rozumiem, po co było to bieganie po grobach, końcówka też trąci mocno deus ex machiną.

 

Wydaje mi się, że nieszczególnie lubiłam Marka już w pierwotnej wersji, teraz natomiast ogólnie odnoszę wrażenie, że bohaterowie w całej historii są pozbawieni charakterów. W tym opowiadaniu bohaterowie są definiowani przez dramaty, które ich spotykają i uczucia, które nimi targają. Wiem, co im się przydarza, ale nie rozumiem ich reakcji, bo ich nie znam. Nie byłabym w stanie opisać Mai choćby jednym przymiotnikiem! I z takiego sposobu kreowania bohaterów można wyjść obronną ręką, bo każąc bohaterom podejmować decyzje, możemy pokazać czytelnikowi, jakimi ludźmi są, ale w twoim opowiadaniu bohaterowie są wyjątkowo bierni (bardzo życiowo, chcę zauważyć, ale jako czytelnika mnie to nie zadowala). Marek nie ma żadnego wpływu na to, co dzieje się w jego życiu, nie robi nic z rakiem, alkoholizmem czy odchodzącą żoną. No, pod koniec ratuje syna z bajkowego oceanu, więc chyba kocha swoje dzieci, choć w tym natłoku dramatów mam wrażenie, że bardziej ruszyła go śmierć byłej dupy niż własnej córki, więc w sumie nie jestem pewna.

A, i łazi po cmentarzach, bo tak każe mu duch byłej ukochanej. Hm.

Jeszcze raz pragnę zauważyć, że jest to bardzo życiowa kreacja i rozumiem ją, ale Marek jako bohater literacki nie broni się w moich oczach. Kwestia wiarygodności nad prawdopodobieństwo, zdaje się.

 

Językowo jest ładnie, prosto i bez fajerwerków, ale solidnie. Konkretne opisy, porządne dialogi, nie ma niezrozumiałych fragmentów, dobra robota.

 

Nieczęsto się zdarzało, by jeść w dużym pokoju.

Przydałby się podmiot w tym zdaniu.

Zdaje się, że w dobrą rodzinę próbuję się wkręcić!

Od tego momentu DZIESIĘĆ kolejnych zdań dialogowych kończy się wykrzyknikiem. Weź, bo prawie ogłuchłam.

Maja kiepsko czuła się w towarzystwie dobrze niegdyś sobie znanych osób, które musiała poznawać

 

Z dala od światła, od życia, od tego, co znały, pewne jedynie tego, że ludzie istnieją, by doświadczać wielu wspaniałych rzeczy.

Lecz samotność nie jest jedną z nich.

Miało być romantycznie, ale tak na chłopski rozum chyba oczywiste, że samotność nie jest jedną ze wspaniałych rzeczy, bo samotność nie jest wspaniałą rzeczą – ty zaś piszesz to w sposób sugerujący, że jest.

 

Mam nadzieję, że nie stratowałam cię za mocno. To przyzwoite opowiadanie, ale moim zdaniem bardziej wprawka/rozgrzewka, niż tekst reprezentujący twoje umiejętności. Oby do następnego razu :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ja niestety w tym roku nie mogę :( Ale brałam udział kiedyś (moja Welesówna to właśnie owoc nano) i chwalę, cudowne doświadczenie, grupa ludzi zagrzewających cię do walki, mnóstwo motywacji i szalona zabawa :D

www.facebook.com/mika.modrzynska

LK, super!!!

 

A własny wątek i tak powinieneś założyć, żeby mieć wszystkie opinie w jednym miejscu. Jesteś przecież nasz, forumowy, co masz się nie nacieszyć chwilą. Debiutuje się tylko raz.

 

(Albo wcale :>)

 

 

A będzie ebooczek?

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wydawnictwo Czwarta Strona, konkurs na powieść obyczajową w tematyce jesiennej. Do końca stycznia. https://czwartastrona.pl/regulamin/

www.facebook.com/mika.modrzynska

Kiedyś przez chwilę była taka akcja, by co miesiąc szczególnie zasłużonego dyżurnego nagrodzić książką – czy coś podobnego, pamiętacie może?

 

Jeśli jest możliwość podsyłania swoich kandydatów, chciałabym zgłosić do wyróżnienia komentarz Irki_Luz, który jest wyjątkowo celny i merytoryczny. Komentarz, z którego może się uczyć zarówno autorka, jak i inni czytelnicy. Prócz mnie uwagę na niego zwróciły również Olciatka i ninedin, bo to był taki dobry komentarz ;)

www.facebook.com/mika.modrzynska

O rany, w 1/3 lektury tego opowiadania obudziła mi się podopieczna. Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie cierpiałam, że obudziła się akurat w danym momencie. Wróciłam do czytania niezwłocznie po skończeniu pracy. Gratulacje, Ziemianinie. Bawiłam się doskonale. Jedno z najlepszych opowiadań, jakie czytałam na forum w ostatnich miesiącach.

 

Na pierwszy plan wybija się oczywiście pomysł – dopracowany, wielopoziomowy, oryginalny. Świetne jest też całe światotwórstwo: tworzysz wizję przyszłości, którą łatwo kupić, a jeszcze łatwiej się w nią wkręcić. Nie jest rzeczą najłatwiejszą, by wziąć średni pomysł i świetnie go rozegrać, ale jeszcze trudniej jest wpaść na pomysł oryginalny. Powiedziałabym nawet, że zdarza się to naprawdę rzadko.

 

Na kolejne komplementy zasługują bohaterowie, których dzięki fabule mieliśmy okazję poznać naprawdę dobrze. Ze świetnym wyczuciem dodajesz retrospekcje, nie ma tu nadmiaru, każda scena jest niezbędna dla zrozumienia aktualnej sytuacji. Nikt nie jest tu rekwizytem czy imieniem bez treści. Raz jeszcze, jest to zarówno zasługa doskonale rozegranych wydarzeń w teraźniejszości, jak i wyborów, które podjąłeś, sięgając po sceny z przeszłości. Wszystko się pięknie zazębia.

 

Zakończenie mnie nie zachwyciło, ale jest to już kwestia gustu. Technicznie nie mogę tu na nic narzekać.

 

Językowo jest poprawnie, ja z tych co lubią seksapil, więc nie odnalazłam tu większej satysfakcji, ale też nie powiem złego słowa – jest poprawnie. Chwilami trochę szorstkawo, kilka akapitów można by wygładzić w redakcji, ale to już drobiazg przy całościowej ocenie tekstu.

 

To jak, Ziemianinie, myślisz, że będę pamiętać twój tekst dobrze dwudziestego listopada…? Wkrótce się przekonamy ;)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Lubię twoje opowiadania, Geki, i nie będzie zaskoczeniem, że lektura “Kiedy po nas przyszli” (świetny tytuł, nawiasem mówiąc) również sprawiła mi przyjemność.

 

Podoba mi się nieśpieszny ton historii, czająca się w tle tajemnica (nie tylko dotycząca tożsamości bohaterów, ale i działań ojca). Opisy są ładne i melodyjne. Spodobało mi się elfie niebo w epilogu, które wyrwało mnie z onirycznego lasu tak samo jak głównego bohatera. Plot twist też wyszedł milutki, choć nie był to szok mojego życia ;)

 

Nie jest to dla mnie opowiadanie piórkowe – to ledwie wprawka, krótka dobranocka, o której pewnie szybko zapomnę (wybacz, nie ma dla mnie w tej historii nic charakterystycznego ani zapadającego w pamięć), natomiast dzięki tobie spędziłam kilka miłych chwil, więc dziękuję, Gekikaro. 

 

 

 

Natomiast odnośnie brzytwy Lema. Brzytwa Lema polega na wycinaniu fantastycznych elementów, nie zastępowaniu ich czymś innym. Mogę się założyć, że 90% fantastyki dałoby się przepisać, zastępując elementy fantastyczne czymś innym. Nie o to w tym chodzi.

www.facebook.com/mika.modrzynska

I ja podpiszę się pod komentarzem Dogs.

 

Czytało się szybko i przyjemnie :)

 

Mamy tu zestaw klisz i spore natężenie dramatyzmu, które wydaje się prowadzić donikąd. No, umierała, umierała i umarła. Och, co za niespodzianka.

 

Po skończonej lekturze zastanawiałam się, po co właściwie zdecydowałaś się opowiedzieć tę historię. Co w niej było wyjątkowego? Rozmowy z insektami, nie wiadomo, czy prawdziwe? Klisze jak z telenoweli? Ach, gdybyś tak podparła ten tekst mocnym researchem i dołożyła szczegóły dotyczące prawdziwych przypadków, jak bogate to opowiadanie mogłoby być. Nawet w internecie można znaleźć listę podobnych twojemu przypadków, a jestem pewna, że wiele z nich dodatkowo badano i gdzieś te badania są dostępne. Mózg Lulu poprzez deprewację sensoryczną czy zaniedbanie nie mógł rozwijać się prawidłowo, a ty miałaś szansę, by to pokazać (linki są przykładami rozwinięcia tematu, nie wymogiem!). Tymczasem prezentujesz nam historię pozbawioną szczegółów, z wygodnie rozmytym tłem, i zamiast dać nam porządne podbudowanie psychologiczne, skupiasz się na mechanizmie wyparcia, który jednak jest nie mechanizmem wyparcia, a fantastyką, bo zakładam, że wzmianka o sposobie leczenia ran siecią i chlebem to jeden ze sposobów uwiarygodnienia gadających pająków?

 

Kilka lat temu przeczytałam takie opowiadanie, bardzo podobne tematycznie do twojego, które gorąco ci polecam: Richard Matheson – Zrodzony z męża i niewiasty. Opowiadanie zawiera wzorcowe wykorzystanie tematu: pokazanie upośledzenia bohatera poprzez sposób narracji, rozwój bohatera, charakterystyczne postaci, które mają swój cel i wreszcie efektowne zakończenie, które zmienia status quo. A jest króciutkie, myślę, że sporo krótsze od twojego.

 

W opowiadaniu skupiałaś się na obrzydliwych opisach (ja uznałabym tekst za gore, nie bizarro, ale to szczegół) i te wychodziły ci świetnie. Może następnym razem spróbujesz wykorzystać tę umiejętność w tekście, który byłby ci bliższy, a przez to bardziej przekonujący psychologicznie? Może następnym razem najpierw spróbujesz znaleźć fabułę, a potem ozdobić ją opisami? Fajnie jest obserwować twoją literacką drogę; ciekawa jestem kolejnych prób.

 

Językowo poprawnie :)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Kam

 

 

Edycja.

Zwróciłam uwagę, że w niektórych komentarzach odpowiadałaś na zarzuty dotyczące rozmytego tła i braku informacji, broniąc się, że tekst jest z punktu widzenia młodej bohaterki, która jest tych rzeczy nieświadoma. Zerknij, proszę, do twojego nominacyjnego kolegi, Gekikary. Był on w stanie przekazać brakujące informacje na temat tła (ciemnej strony ojca) mimo narracji pierwszoosobowej i dziecięcego narratora.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Na stronie jest taki ładny napis, że można dopytywać o losy tekstu po upływie sensownego czasu. Czy wydawnictwo odpowiedziało Wam na takie pytanie?;)

Ja jestem w stałym kontakcie z GC i potwierdzam, że przypominać się trzeba regularnie, bo wydawnictwo jest przywalone milionem maili i czasem schodzi masa czasu, nim odpowiedzą na mniej pilne wiadomości.

Natomiast recenzji wewnętrznych nie udostępniają, więc jedyne co taki mail da, to oficjalne “nie”. Ale przynajmniej upewnicie się, że tekst dotarł :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Gratulacje heart

 

I mam nadzieję, że pan redaktor w gorączce enefowych opowiadań nie zapomni o pewnej forumowiczce, która też już trochę czeka na swoją kolej ;)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Dogs heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Oj, małe wakacje i prawie ominął mnie taki smakowity kąsek jak nowe opowiadanie Iluzji!

 

Obawiam się, że i mnie nie porwało. Dużo słów, a mało obrazów – dopiero koło połowy tekstu zaczęłam “widzieć”, co się dzieje. Szeroka kreacja świata, ale czytelnikowi przedstawiona w mglisty sposób. Początek zapowiada inny tekst niż ten, który dostajemy w zakończeniu. Miałaś świetny pomysł, Iluzjo. A nawet kilka – jeśli nie kilkanaście. Wydaje mi się jednak, że konkursowy limit bardzo cię skrzywdził.

 

Interesujące, że jako matka podchodząca do rodzicielstwa w tak emocjonalny sposób, poruszyłaś właśnie tak trudny temat jak matka sprzedająca swoje dziecko. Może właśnie dlatego te fragmenty są napisane tak… sucho? Cholera, przecież to miało potencjał sponiewierać czytelnika.

 

Językowo ładnie i poprawnie (: Z radością dobijam bibliotekę.

 

Dzięki za przyjemną lekturę. Buziaki, koleżanko heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Dzień dobry, misiaczki, wakacje skończone, więc pora na małe chlanko w znamienitym gronie.

 

Świętować będziemy urodziny mojego brata bliżniaka @Bailout :>

 

PIWO NA DISCORDZIE → DZIŚ 21.00

www.facebook.com/mika.modrzynska

O, bardzo ci dziękuję za komentarz, nine! Wyglądałam go z niecierpliwością :D

Cieszy mnie, że udało mi się cię zaintrygować i doceniłaś stronę psychologiczną tekstu.

Dziękuję za lekturę heart

 

 

 

Marasie,

Edit. Lubi i poleca. Tak powinienem to ująć. 

Nie, nadal nie. Nie polecałam, bo to żadna uzasadniona logicznie zasada. Ja lubię rozbijać tekst, ale ja też dużo blogaskuję, więc strona wizualna tekstu jest dla mnie ważna :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

poleca stosować w każdym tekscie

Nie, nie polecałam. Napisałam, że ja osobiście lubię to robić, kropka.

 

Przepraszam za offtop, Kam.

Wiem, że ty i drakaina uwielbiacie się awanturować, ale będę wdzięczna, jeślibyście mogli zostawić ten wątek w spokoju, nawet jeśli rybak za chwilę znowu wyskoczy z czymś nowym.

 

Bardzo was o to proszę :)

 

Edit.

Spóźniłam się. A więc bardzo proszę całą waszą trójkę.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Nie będą wydawać antologii Kryształowych Smoków, nie antologii w ogóle.

www.facebook.com/mika.modrzynska

(w zastępstwie naszej królowej)

 

 

Nominacje użytkowników:

 

Łosiot – Sto dni – 12/5 + 1½ TAKa (Regulatorzy, NoWhereMan, Joseheim) → nominacja

Tsole – Chmura – 3/5

Seener – Śmieciarka – 3/5

Drakaina – Kończ waść – 2/5

Kam_mod – Artystka plastyczka – 1/5

Rrybak – Bo wiesz, córeczko – 6/5 → nominacja

 

Nominacje Loży:

 

Łosiot – Sto dni – (Wilk-zimowy)

Chrościsko – Nadzy pośród szkła – (Finkla)

Kam_mod – Artystka plastyczka – (Finkla)

Seener – Śmieciarka (Drakaina)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej, Olciatka :) Bardzo ci dziękuję za lekturę i zostawiony komentarz, zawsze radość, że sprawiła komuś przyjemność <3 A że za szybko – zgadzam się! Limity to straszne zwierzątka. Pozdrawiam :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wrzucaj tutaj, żeby się nie zgubiło :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Oj, przegapiłam odpowiedź na mój komentarz.

 

bo gdybyśmy pisali tylko o tym, co znamy to pisanie o magach rzucających czary, byłoby skazane na porażkę (nawet przy bujnej wyobraźni). W końcu skąd mam wiedzieć jak czuje się osoba, gdy przez jej ciało przepływa magia? Jak to jest mieć taką moc? Jak zachowują się magowie wobec siebie i innych? Oczywiście możemy to oprzeć o znane nam struktury społeczne, np. upodobnić akademię magów do korporacji, której mechanizmy działania są nam bliże (z wielu powodów).

 

Uczucia są uniwersalne i jest ich ograniczona liczba. Osoba, przez której ciało przepływa magia może czuć najpierw strach, tak jak kiedy ty się bałaś na rozmowie kwalifikacyjnej, a potem niezwyciężenie albo potęgę, taką samą, jaką ty czułaś, jak cię nareszcie pocałował najpiękniejszy chłopak na domówce. Wszystko da się odnieść do czegoś, co już kiedyś czułaś, a posypka z rzeczywistych emocji poprawia jakość tekstu.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej hej, Iluzjo :D

 

Fajnie, że wpadłaś. Totalnie rozumiem zastrzeżenia okołokonkursowe. Pocieszam się, że przynajmniej w przeciwieństwie do zdobywcy pierwszego miejsca posługuję się poprawną polszczyzną i nie tworzę bohaterek ważących 40 kilo przy wzroście 180cm. 

 

zdolne makijażystki/stylistki/specjalistki od efektów, czy jak tam się zowią, dałyby już teraz radę przekształcić się w kogoś innego

I sypiać w tym grubym makijażu, i chodzić pod prysznic? Przy wspólnym mieszkaniu Iluzja szybko poszłaby się gonić ;)

 

Cieszę się, że poza tymi bardzo uzasadnionymi uwagami podobało ci się.

 

Zwiedzaj, czerp z życia i wracaj!!!

Jeszcze troszkę :3

 

Buziaki heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Imiona – to prawda, mrugnięcie w stronę Orłowskiego i sy. A Płaszcz to bardzo fajne opowiadanie, ale nie moje ;)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej, hej, wilku ;)

Bardzo się cieszę, że się podobało!

 

Powiedz mi, czy intuicja dobrze podpowiada, ze finał był pierwotnie odrobinę dłuższy (lub czy był planowany jako dłuższy, ale z powodu limitu przyspieszyłaś, zamiast ścinać coś po drodze)?

I tak, i nie. Pierwotne zakończenie było zupełnie inne, krótsze, o takie:

 

ELŻBIETA/MAJA 

 

Ale potem przyszedł Psychofish i mi powiedział, że chyba na głowę upadłam. A Bella mu sekundowała. Wspólnymi siłami napisaliśmy to nowe zakończenie – króciutkie i zwarte, bo limit. Po wszystkim musiałam się zresztą pozbyć z treści kilku zdań, więc kondensacja treści była mocna ;) Ale rozumiem twoje spostrzeżenia doskonale. Rozważałam zmianę w wersji portalowej, ale chciałam grać fair i pokazać wam tekst w takiej formie, w jakiej zdobył wyróżnienie – może przydać się tym, którzy są ciekawi, co docenia jury. (Piórko to już swoją drogą, od piórka bardziej mi zależy na nominacji, która oznacza osiem wartościowych komentarzy jurorskich.)

 

Natomiast w obecnej formie podoba mi się ta dowolność, która każe czytelnikom interpretować zakończenie po swojemu. Chyba troszkę to też mówi o nas samych – czy projektujemy na Maję swój temperament? Kto z nas jest jak kłos zboża, które wiatr przyciska do ziemi, a kto z nas pod naporem eksploduje pozbywa się niewygodnego bodźca?

<kamcina psychoanaliza mode off>

 

W dodatku wplątałaś tu trochę dodatkowych warstw, które są widoczne dla czytelników, którzy wiedzą kim jesteś i co pisałaś

to znaczy? :D

 

(ups, a przecież jak mi się opowiadanie podoba, to źle  ;) przepraszam ;)).

Tak, ten słynny pocałunek śmierci… ;)) Bardzo się cieszę, że ci się podobało.

 

I masz rację – o samobójstwie Elżbiety zdecydowanie mogłam jeszcze raz przy zakończeniu wspomnieć, fajnie by rąbało czytelnika w kontekście końcówki!

 

Dzięki, że wpadłeś i się rozpisałeś :)

 

 

A ebook ze Żmiją wychodzi na dniach!!! heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Spoko, jak będziesz znaną autorką z wieloma wydanymi powieściami, to wydawnictwo wyda także to, co już opublikowałaś na blogu ;)

www.facebook.com/mika.modrzynska

I w sumie jeszcze dopytam: czy ta zasada odnosi się też do wydania książek? Zakładam, że to zależy od wydawnictwa, ale ciekawi mnie ta kwestia.

Również możesz informować w mailu, ale tu ryzyko jest już sporo większe, że ci podziękują. 

 

zinach raczej nie będzie problemu, CF przyjmuje nawet teksty, które wcześniej w całości wisiały w internecie.

Ziny to internetowe magazyny tworzone przez fanów i bezpłatnie udostępniane fanom. Ich pełną listę, regularnie aktualizowaną, znajdziesz tutaj. Dla początkujących twórców jest to świetny sposób do wypełnienia pustego CV oraz możliwość pierwszego spotkania z procesem redakcyjnym.

CF = Creatio Fantastica

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ja nie Naz, ale to akurat łatwe pytanie. Wysyłając opowiadanie do magazynu, wyjaśnij w mailu, że fragment (1/8 tekstu, o ile zrozumiałam) został już opublikowany jako część innego tekstu – możesz załączyć link. W redakcjach też pracują ludzie, napiszą ci od razu, czy przyjmują tekst do recenzji, czy jednak dziękują. W zinach raczej nie będzie problemu, CF przyjmuje nawet teksty, które wcześniej w całości wisiały w internecie.

Zasada nie odnosi się do Nowej Fantastyki, która wymaga tekstu niepublikowanego w 100%.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wszystko póki co spłonęło w ogniu samokrytyki :)

No weź no, ostatnie miesiące, żeby pokazać tej loży, że się myliła, nie dając ci jeszcze piórka :P

 

Nooo cóż, obawiam się, że niedługo forumowicze przestaną wierzyć, że ja jeszcze potrafię lekko i wesoło :c

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej, Edward heart

Super, że wpadłeś. Co nam ostatnio nie podrzucasz nic do nominowania?

 

Uwielbiam, jak mi ktoś palcem pokazuje, co dokładnie wyszło w opowiadaniu. Dziękuję! I jeszcze to porównanie do Małeckiego, mojego idola!!!

Obawiam się, że na datach i futurystyce nie znam się zupełnie, więc palnęłam pierwszą lepszą :<

 

Dzięki heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

No, to jest brzydkie zdanie.

 

Ale wydaje mi się, że przecinek przed niż jednak się stawia, jeśli oddziela dwa czasowniki – tak przynajmniej zawsze czytałam i mnie tak poprawiano.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Anet, chyba ty ;)))

Dzięki!

 

Nevaz,

Bardzo się cieszę, że nie jest źle. Dziękuję, że zajrzałeś heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Joseheim, pierwszy raz się spotykam z twoją regułą… Możesz podrzucić jakieś linki, źródła? Jak dotąd słyszałam tylko o zasadzie używanej również przez Sonatę i reg – jest orzeczenie, jest przecinek.

 

Zrobili więcej, niż obiecali.

Wyglądało to zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażali.

Jest później, niż myślałam.

 

Jeśliby zastosować twoją zasadę, to w tych przypadkach też nie powinno się stawiać przecinków?

www.facebook.com/mika.modrzynska

Specjalnie dodałam sobie w profilu zapis, że nie chcę głosować na opowiadania, które betowałam, i masz ci los, przychodzi Chrościsko i wyciąga trupa z szafy. Pamiętam to opowiadanie zaskakująco dobrze, pamiętam pytania, jakie wprowadziła pierwsza wersja i opinia Orłowskiego i ciekawa byłam, w jaki sposób posłużyłeś się wiedzą naszej koleżanki i czy inaczej to rozwiązałeś.

 

Znajomość opowiadania sprawiła, że nic mnie nie zaskoczyło – w końcu opowiadanie stoi plot twistem – a wręcz obnażyła braki w konstrukcji historii. W dużym streszczeniu, bohater wędruje sobie po ośrodku, nagle odkrywa okno i ucieka. Wszystko po tym to zalewanie czytelnika informacjami.

 

Naprawa rzeczywiście jest, choć przypomina mi zaklejenie dziury w ścianie kartką papieru za pomocą śliny. “Dokonywaliśmy zmian w obszarach ciała migdałowego i węchomózgowia, lecz subtelnych, by nie upośledzać pacjentów na innych polach.” Ale podobna metoda już jest w użytku, bo chemiczna kastracja istnieje, w dodatku jest zapewne tysiąc razy skuteczniejsza i miliony tańsza niż budowanie szklanego ośrodka, liczne operacje (czy wymazanie określonej części pamięci jest w ogóle technicznie możliwe czy to czysta fantastyka?) i proces wprowadzenia takiego człowieka do społeczeństwa. Mając taki środek pod ręką, trudno mi uwierzyć w sytuację z opowiadania. Kolejną porcję niewiary dokłada zachowanie Maszy, która mając do wyboru normalnych Polaków, wybiera byłego gwałciciela z wackiem na wierzchu, no ale skoro Trynkiewicz się hajtnął, to może można i tak.

W komentarzach znalazłam słowa, że “Udało się usunąć fragmenty mózgu odpowiedzialne za patologiczne zachowania” – nie dostrzegłam tego w opowiadaniu, ale i tak brzmi mi to zbyt… bajkowo? jak na science-fiction. No taki gatunek, że ściemnianie tu nie przejdzie.

 

Językowo poprawnie, początek drętwy (czy ja tego samego nie mówiłam o pierwszej wersji tego opowiadania? :D). Daleko temu opowiadaniu do Chrościska z ostatnich opowiadań, czyli się super, rozwijasz się. Możliwe, że problemem było też to, że zwykle doskonale pokazujesz emocje bohaterów, a to opowiadanie jest emocji wyzbyte.

 

W opowiadaniu podobały mi się echa starej fantastyki, te imiona, projekty kosmiczne, to wszystko w uroczy sposób trąci myszką. Dlatego też koniec końców czytałam z przyjemnością, bo choć nie kupiłam projektu (wiedząc już, że to nie inna planeta), to kupiłam świat wykreowany przez ciebie, Chrościsko, i z przyjemnością się w niego zanurzyłam.

 

Nie wydawał się przejęty faktem, że cała uwaga jego towarzyszki skupia się na nowoprzybyłym.

nowo przybyłym

Doktor Monika Wisłocka tym razem nie skrywała swojej nagości nawet symbolicznie. Czyniły to za nią cienie wyrastające wszędzie tam, gdzie nie docierało słabe, przytłumione światło.

Naprzeciw nich stała Monika spowita w półmrok, który umiejętnie skrywał niedoskonałości ciała.

Śliczne zdania.

Mężczyzna nazwany Henrykiem nie odpuszczał.

Czemu nie po prostu: Henryk?

Byłby nawet nie zwrócił na nich uwagi, gdyby nie pewien szczegół.

Czy to jakaś śląska konstrukcja? Niech mnie ktoś poprawi, ale czy nie powinno być po prostu “Nie zwróciłby na nich uwagi”? Pierwszy raz coś takiego widzę.

 

No, podsumowując, trochę bajka i to taka, że czuje się w trakcie lektury, że to bajka, ale ładnie napisana i przyjemna w odbiorze. Buziaki :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Chyba za twardo stąpam po ziemi, żeby wpaść na takie rozwiązania :D :D Dzięki, już rozumiem :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jest taki magiczny środek w pisaniu, działający jak brokatowa posypka na opowiadanie – gdy autor doda odrobinę własnych emocji do tekstu, w magiczny sposób historia staje się mocniejsza i bardziej wyrazista. Nie musi być tego wiele i nie trzeba odwoływać się bezpośrednio do własnych doświadczen, wystarczy ta odrobinka tego samego uczucia, którego autor doświadczył kiedyś w jakimś aspekcie. Można to dostrzec w niedawno wstawionym opowiadaniu rrybaka (miłość ojcowska) czy zagubienie głównego bohatera w opowiadaniu Łosiota. Młodzi autorzy jednak z uporem ignorują starą, dobrą zasadę “pisz o tym, na czym się znasz”, i tak powstają miliony opowiadań o skrytobójcach, prostytutkach i seryjnych mordercach, które trudno kupić. (A mówię to z doświadczenia, bo sama dopiero co wstawiłam opko o prostytutce w długach i stawałam na głowie, by dodać jej parę emocji z mojego życia).

 

A więc – Bestia jest zabójcą na zlecenie (chyba? szczerze, nie bardzo rozumiem jej zawód i jego powiązanie z klątwą), ale mówi o tym beznamiętnie i płasko, a że nie pokazuje się przy pracy, to ja nie bardzo ogarniam tę jej pracę. Więcej emocji pojawia się w wątku rozwijającej się relacji Bella i Bestii, ale tu znów na przeszkodzie kamowej satysfakcji staje maleńka objętność tekstu (bo prócz tych dwóch wątków mamy jeszcze romantyczne backstory Bestii, równie nierozwinięte), która skutecznie uniemożliwia przekonujące przedstawienie jakiegokolwiek rozwoju czy zmiany.

 

Ja również dołączę do listy osób skonfundowanych zakończeniem. Ale nie tylko zakończeniem. Myślę, że miałaś tu ciekawy pomysł, ale opakowałaś go w zbyt ciasną formę. Fajnie, że wzbogacasz oryginalną historię o nowe elementy – Bestia-zabójca na zlecenie miała niezły potencjał. Ale finalnie nie jestem przekonana, czemu Bestia tym zabójcą jest – jaki to ma związek z facetem, który złamał jej serce? Rzucił na nią urok, każący jej zabijać? Ale czemu w takim razie pracuje z innymi zabójcami? Z jednej strony wydawało mi się, że klątwa zmusza ją do zabijania, a z drugiej brzmiało to jak zawód Bestii i jej sposób na życie.

 

Kolejną intrygującą sprawą była zdolność Bestii do widzenia przez ściany i odbierania emocji na odległość. Również nie wiem, skąd ona się wzięła i po co (to dodatkowo miesza w końcowej walce), ale bardzo podobał mi się sam pomysł.

 

Nie bardzo wiem, co w końcu tekstu zrobiła Bestia – przelała swoją moc na Bella? Ale to by sugerowało, że ta moc nie była częścią klątwy, tylko… no właśnie, skąd ta moc?

 

Ładnie napisane, jest potencjał :)

 

Wykonałam zlecenie czas więc poszukać sobie jakiejś pamiątki.

Idę przestronnymi korytarzami przesuwając wzrokiem po drogich obrazach i wielkich rzeźbach.

brakujące przecinki

moją i mężczyzny, którego łudziłam się, że kocham.

którego łudziłam się… czy tu jest wszystko gramatycznie ok? serio nie wiem, to zdanie wywaliło mi bluescreena w mózgu

Gnam przez ciemne korytarze, sprawnie omijając kolejne przeszkody i przewrócone meble. Nie dbam o dom, jest zagracony i brudny.

Osoba pędząca przez korytarze w panice raczej nie rozgląda się wokół i nie ocenia stanu czystości pomieszczeń, które widuje codziennie?

Gdy biorę oddech, podchwytuje spojrzenie błękitnych oczu chłopaka.

podchwytuję

 

Czytało się w porządku :) Miłego dnia :)

 

PS. Aha, jeszcze jedno. Dlaczego tytuł nie jest po polsku, co to za łobuzeria?

www.facebook.com/mika.modrzynska

jedna jedynka od złośliwca, zaważa na werdykcie

Biorąc pod uwagę, że wszystkie oceny są podpisane (nie można wystawiać ocen anonimowo), myślę, że nikt nie będzie wystawiał jedynek dla samej złośliwości. Ale, by tego uniknąć, możecie dodać zapis, że wymagacie pozostawienia komentarza uzasadniającego ocenę.

 

Plus wyobraźcie sobie, o ile więcej czytelników będą miały osoby wstawiające teksty w początku konkursu. Pierwsza praca zawsze zbiera multum czytelników, bo wisi jako jedyna, a wszyscy są ciekawi. Dla porównania, w każdym konkursie ostatniego dnia wpada po dziesięć tekstów, które potem nie mogą doczłapać się do biblioteki, bo nikt do tego nawału nie zagląda. Jurorowałam już trzy konkursy, a brałam udział w kilkunastu kolejnych – to zawsze wygląda tak samo.

 

Zresztą, poczekajcie do końca października i zobaczycie, jaka będzie dysproporcja w liczbie ocen między pierwszym tekstem i ostatnimi ;)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Anonimie, w większości forumowych konkursów poprawki można wprowadzać aż do zakończenia przyjmowania prac. Jeśli jurorzy nie napiszą inaczej, sugeruję to zrobić, by uprzyjemnić lekturę kolejnym czytelnikom.

 

To jest ładna wprawka, jeśli jesteś początkującym autorem. Tekst wydaje mi się pisany na szybko, bez ładu i składu, misz-masz motywów pozbawiony większego sensu, zakończenie pozostawia ze zmarszczonymi brwiami, pomysł pozbawiony oryginalności (ile ja tylko w tym roku przeczytałam opowiadań z magicznymi książkami do przyzywania demonów!). Fajnie, że osadziłeś historię mocno w rzeczywistości, realistycznie brzmią esemesy wymieniane między kolegami (czy kochankami?).

 

Ode mnie taka sama ocena, jak od Mytrixa, pozdrawiam.

www.facebook.com/mika.modrzynska

UWAGA MOC SPOJLERÓW PROSZĘ NIE CZYTAĆ

 

Planeta była nawiedzona przez ducha? :D

 

Świetne opowiadanie. Pełne uczuć, napisane świetnym językiem, z zasysającą narracją. Po raz kolejny w tym miesiącu dostaję opowiadanie bez dialogów (a cóż to za moda na enefie?) i z tych kilku twoje opowiadanie podoba mi się zdecydowanie najbardziej.

Historia bogata w emocje, ciekawy, intrygujący pomysł, niewiarygodny narrator i pytania, które pozostają w głowie po skończonej lekturze. I to wszystko w tak maleńkiej formie! Dobra robota.

 

Ze wstydem przyznam, że zakończenia nie zrozumiałam. To skąd w końcu ten głos, skoro przeszukano całą planetę? Myślałam przez chwilę, że dziewczyna bała się tej obcej ludzkości, więc schowała się przed nimi, ale to nie wyjaśnia dziecięcego szkieletu.

 

Kilka drobiazgów:

Bo… wiesz,…córeczko…

zbędny przecinek i brak spacji

Grunt że nasze sondy

brak przecinka

jednoznaczne: małe dziecko płci żeńskiej

Czy małe dziecko to nie masło maślane?

wyślij polecenie automatom: niech pochowają zwłoki przed naszym lądowaniem.

podwójna spacja się wkradła

 

Dzięki za lekturę, bardzo mi się podobało :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Fajny początek ciekawej historii :) Podoba mi się pomysł na podrzucone dziecko króla lasu, aż prosi się to o rozwinięcie. No, niewiele można powiedzieć o historii w tak króciutkim fragmencie. Może pokusisz się o napisanie opowiadania, w którym król lasu upomina się o swoją córkę?

 

Językowo – jeszcze nie do końca panujesz nad językiem, co jest kwestią treningu. Nie zawsze dobrze dobierasz słowo do tego, co chcesz powiedzieć (np. “zamanifestowała” – ale co zamanifestowała?) Dużo czytaj, także tu, na forum – razem z komentarzami. Szczególną uwagą obdarz piórka. 

 

https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/ – to ci się przyda.

 

Powodzenia w dalszych próbach :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Cześć, Artemisiu!

 

Ale szalenie mi się podobało.

Szalenie mi miło heart

 

W tych cyberpunkowych opowieściach zawsze najstraszniejsi pozostają jednak ludzie, ich toksyczne relacje i instynkty.

Cenne spostrzeżenie. Wychodzi z nas przekonanie, że jednak ludzi się trzeba najbardziej bać.

 

Skrycie mam nadzieję, że to pierwsze, bo Maja nie zasługuje na długie życie w toksycznym związku :((

Jak sobie pościelesz… Żartuję. Ja też mam nadzieję, że Maja znalazła jakąś książkę do psychologii i doczekała się swojego happy endu ;)

 

Dziękuję za odwiedziny heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wiem o co Ci Kam chodzi, ale liczę że każdy będzie głosował nie sympatią do autora, a do tekstu.

Miałam raczej na myśli, że ja dostając dziesięć jedynek za super słaby tekst nadal wygrałabym z nowym użytkownikiem, który dostałby jedną tylko szóstkę. Spójrzcie tylko, jaka jest dysproporcja w poczekalni między opowiadaniami użytkowników ze stażem, a świeżynkami – gdy kilka dni temu patrzyłam, to opowiadania moje i chrościska były jedynymi, które miały kilkadziesiąt komentarzy – wszystko inne przed i po nas miało ledwie po kilka opinii.

 

Anonimowe konkursy są fajne i powinny zapobiec temu problemowi ;) Dobry pomysł :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej, Adamie!

 

O rety, ale zajefajna analiza! Podoba mi się twój komentarz przeokropnie. Nie zauważyłam wcześniej tego schematu w decyzjach Mai.

 

Dzięki ślicznie, że zajrzałeś i przeczytałeś heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Wygrywa oczywiście ten, kto zbierze największą ilość punktów. 

Na pewno nie wyciągniecie średniej? Wiecie, jak taka kam_mod wstawi opko, to ma kilkanaście komentarzy w ciągu dnia, a świeżyna czeka tydzień na pierwszego czytelnika. Daje to ogromną przewagę starszym, aktywnym użytkownikom.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Gratulaaaaaacje, zdolne mordeczki heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

A nie prościej ocena 6 to 6 pkt, a ocena 1 to 1 pkt?:-)

I chyba sympatyczniej, bo pewnie ¾ użytkowników będzie głupio wystawiać komukolwiek jedynki, więc zostawią opowiadania bez oceny.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, Łosiocie, pod twoim opowiadaniem Gdańsk 76. Pamiętam jak żywo, jak płynną lekturę przerywało mi potykanie się na błędach, a łapanka, którą na tym opowiadaniu (12k, niemal szort!) uczyniłam, była chyba najdłuższą w moim życiu. Czemu o tym wspominam? Zaraz, momencik, komentarz na kanapkę wymaga najpierw odrobiny cukru.

 

Opowiadanie jest napisane w przyjemny, gawędziarski sposób. Mimo dużego rozmiaru udało ci się uniknąć dłużyzn; choć niewiele się dzieje, opowiadasz o tym bez nudy i zastoju. Duszną i ciężką atmosferę budujesz obrazami, przedmiotami, ciekawymi porównaniami. Czytając, współodczuwałam zmęczenie i zobojętnienie Nicka – kawał dobrej roboty.

 

Bohaterowie nie są jakoś szczególnie pogłębieni psychologicznie, ale dałeś im wystarczająco charakteru, bym odróżniała ich między sobą. Zastanawiam się, czemu Nick nazywa się Nick, ale reszta imion (Beti a nie żadna Betty, Siwy) brzmi polsko – gdzie w końcu rozgrywa się akcja? Szkoda mi trochę, że jedynym bohaterem, którego myśli poznajemy, jest Nick, bo nie wydaje się być zbyt ciekawym bohaterem, może dlatego, że niewiele o nim ostatecznie wiemy – bardziej zaintrygowała mnie żyjąca fantazją Beti, oszustka Gruba czy nawet lokalny mafiozo Siwy. Nick… Nick po prostu jest. Dopóki w ostatniej scenie nie zaczyna nagle wzdychać do Beti, czego za bardzo nie rozumiem. Ale to maleńki zarzut. Ogólnie mówiąc, twoje opowiadanie zaludniają ciekawe charaktery, których nietypowy moment życia podgląda się z zaciekawieniem.

 

Wielki plus za walor edukacyjny – obejrzałam ten filmik o maczużnikach i już wiem, komu wyślę rachunek za terapię po nadchodzących koszmarach sennych. Bardzo fajna scena z karaluchami.

 

No to teraz mniej miła część komentarza.

 

Nie wiem, czy zaglądałeś pod lipcowe opowiadanie Katii, gdzie mój dość skąpy komentarz spotkał się z krytyką, ale po raz kolejny zostanę panem marudą, niszczycielem dobrej zabawy i powtórzę – w mojej opinii poprawność językowa jest absolutnym minimum na liscie wymagań, które musi spełnić piórkowe opowiadanie. Nigdy nie dam TAK-a opowiadaniu, które nie odznacza się poprawnością językową, bo takie opowiadanie nie powinno reprezentować portalu.

 

Nie wiem, jaka zbiorowa pomroczność ostatnio opada na znanych i cenionych autorów z forum – czy spragnieni sławy wrzucają opowiadania bez ponownego przeczytania, czy mają o sobie zbyt dobre mniemanie, by korzystać z bety? Bo nie wiem jak inaczej wyjaśnić nawał błędów interpunkcyjnych, których zasady są ci doskonale znane (a wiem, że są, bo stosujesz je w innych miejscach w tym samym opowiadaniu) – błedy typu przecinek przed wołaczem, zapis dialogów, brak przecinka między orzeczeniami.

 

Czy możliwe jest, że autor nie zauważa własnych błędów? Być może do pewnego stopnia, ale po odleżeniu tekstu i ponownym, uważnym czytaniu powinien wyłapać 95% z nich (źródło: jestem autorką). A więc skąd to? Pośpiech? Lekceważenie? Przekonanie o własnej jakości? To nie są pytania retoryczne – widzę to zjawisko nie pierwszy raz i jestem ciekawa jego źródła.

 

 

Większość opowiadania czytałam na telefonie, więc łapanka wyjątkowo krótka, ale było tego sporo (choć nie aż tyle, co w Gdańsku).

 

Weź się, pało – dziewczyna karci go wzrokiem i po chwili durny rechot cichnie.

 

– No chodź – Gruba patrzy na mnie wyczekująco.

 

dodaje zerkając

 

Opowiem ci jak się rozmawia

 

Pójdziesz kiedyś ze mną, co Nick?

 

Wiesz ile ludzi już dopadła ta zaraza?

 

– Beti – W końcu udaje mi się wydusić z siebie jedno, jedyne słowo.

 

Odwracam się, stanowczo za późno.

 

Chodź z nami Wtyczko

 

 

Nie ma co czekać na cudze łapanki. To naszą, autorów, robotą jest zadbanie o poprawność publikowanego opowiadania. Każdy autor ma swój mózg i świadomie decyduje się wstawić na forum “półprodukt”, czyli niedoszlifowany tekst.

 

Nie podoba mi się też, że staję przed takimi dylematami ;) Prywatnie mogę czytać opowiadania z niewielkimi błędami, nie szkodzi, ale poprawność językowa jest dla mnie bardzo ważnym kryterium piórkowym, bo jedynym zmierzalnym. Oj, chyba znowu się powtarzam.

 

Nie wiem jeszcze, jak zagłosuję, bo prócz zastrzeżeń językowych, opowiadanie nie zerwało mi majtek z nóg i nie sprawiło, żeby szczęka wpadła mi do piwnicy sąsiadów. To jest ładne, przyjemne opowiadanie, którego lektura sprawia przyjemność, ale brak w nim głębszego, uniwersalnego przesłania czy jakiejś refleksji, która zostałaby ze mną na dłużej.

 

Zajrzę tu jeszcze na pewno przed ostatecznym głosowaniem i zobaczę, ile mi z tego opowiadania zostało w głowie, a na razie mam nadzieję, że uszanujecie moje zdanie i nie zaczniecie go atakować ;)

 

Disclaimery: Na potrzeby tego komentarza wyłączyłam część mózgu odpowiedzialną za sarkazm i mam nadzieję, że byłam wystarczająco grzeczna. Łosiotku, nie żegnaj się z życiem, nie żegnaj się z forum i nie usuwaj tego opowiadania, bo cię znajdę i spuszczę ci lanie.

 

Buziaczki.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Cześć jeszcze raz, Koimeodo!

 

Kanapka pierwsza klasa, spod ręki mistrza kuchni.

 

Tylko gdzie to bicie i krytykowanie? Tak czekałam :c

 

wynika z ograniczenia ilości znaków (to na jakiś konkurs było, tak?)

Tak, na Kryształowe Smoki. Nawet coś tam ugrało.

 

Piszesz w komentarzach, że to smutna cipka – ja wiem? Mogłabym się z tym zgodzić tylko w pierwszej scenie z nim (13/01, godz. 19.00). Później jest dość okrutny, bezpośredni, wywala od razu kawa na ławę wszystko, co się o Mai dowiedział i prosto mówi, czego oczekuje. Ponadto na końcu ukradł jej twarz, jakoś wykiwał, uzależnił od siebie. No to dla mnie to nie jest facet smutna cipka :D 

 

Dla mnie osoby potrzebujące kontroli i używające przemocy, by tę kontrolę utrzymać, to właśnie smutne cipki, bo kim trzeba być, żeby mieć taką obsesję na punkcie posiadania drugiego człowieka? Żałosnym stworzeniem nie mającym życia, czyli smutną cipką.

 

Co się stało z tą Mają? 

A nie masz żadnych koleżanek singielek, które wiecznie powtarzają, że super jest być singielką i to dopiero jest życie i wolność, a same w ciemnym pokoju przyznają, że mają dość samotności i niech no je wreszcie ktoś pokocha? :>

 

To nie jest gość ciepła klucha, którego mogłaby sobie wziąć z braku laku, byleby mieć się do kogoś przytulić.

I te koleżanki singielki potem rzucają się w ramiona pozbawionego kilku zębów Sebixa, bo nie mają na horyzoncie nikogo innego, choć odrobinę bardziej przyzwoitego?

 

Może to ja mam za dużo koleżanek singielek XD

 

Myślę, że limit zaszkodził głównie na kreację Bartusia, bo trochę za dużo różnych cech się nałożyło w tak niewielkiej objętości. Bartuś miał swoje dobre chwile. Kochał Elę całkiem na serio.

 

Super, że wpadłaś, koleżanko, komentarz naprawdę świetny. Mam nadzieję, że zadomowisz się u nas na stałe :D

www.facebook.com/mika.modrzynska

Może gdybyś bardziej mnie tu pocisnęła, to by tak było, ale póki co jestem miło zaskoczony. 

Ja i ciśnięcie? Przecież ja jestem aniołkiem ;)

 

A każda z nich miała inny kolor włosów, co jest symbolem ich indywidualności. 

A zdanie sugeruje, że to główki, a nie włosy, miały przeróżne barwy ;)

 

Dzięki raz jeszcze za miłe odwiedziny.

Sam jesteś miły, co mi psujesz reputację :c

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ando, hej!

 

Dziękuję za tyle miłych słów heart Staram się wchodzić w bohaterów głęboko, nawet gdy limit nie pozwala na wiele :D

 

Czy Maja mogła być zagrożona? Nie wiem, dla mnie Bartek to taka smutna cipka, która całe życie podporządkowała iluzji. Prędzej by ją wsadził do piwnicy w kajdankach, niż fizycznie skrzywdził.

 

A jak doszło do śmierci? Ja tam bym szła w arszenik, choć lubię twoją wersję, że Maja miała super siłę. A jeszcze jeśli Bartek lubiłby być podduszanym… ;)

 

Dzięki, że zajrzałaś <3

www.facebook.com/mika.modrzynska

Jest okej – ładna wprawka początkującego autora.

 

Jest to opowiadanie z rodziny tych, które budują klimat niedopowiedzeniami i raczej niewiele więcej mają do zaoferowania. Znajdziesz z pewnością fanów tego gatunku, natomiast mnie osobiście do pełni szczęścia brakuje szczątków realizmu, które pozwolą mi zapomnieć, że czytam bajkę (skąd te kobiety w tym lesie? czy one w ogóle istniały? co ten chłopiec robił w domu sam?). Dopiero ustaliwszy rzeczywistość, lubię patrzeć, jak jest ona łamana.

 

Ładne, obrazowe sceny – karty, urny, herbatniki, latawiec, budujesz sceny elementami zapadającymi w pamięć. Dobra robota.

 

Jeśli to jedna z twoich pierwszych prób, to naprawdę dobry początek. Szkoda, że zaraz znikniesz na dziesięć lat, no ale produkcja młodego pokolenia jest czynem zapewne chwalebniejszym niż pisanie strasznych historyjek na forum.

 

Tak ‒ odpowiedział, kiwając twierdząco głową

Zdajesz sobie sprawę, że tego typu zdaniami (jeszcze gdzieś było drugie takie) powielasz jedną informację trzy razy? Ponadto, to pleonazm, bo nie można kiwać głową przecząco.

Zaczęłam bać się tego niewinnie wyglądającego chłopca.

Dobrze sobie radzisz z pokazywaniem, zamiast opowiadania, ale to zdanie wali łopatą w łeb. Proszę więcej pokazywania.

‒ Oczywiście ‒ odpowiedziałam natychmiast, siadając na podłodze.

Oskar postawił porcelanową filiżankę na podłodze

powtórzenie

Nie odpowiedziałam, bo byłam pochłonięta przyglądaniem się rzędom zabawkowych główek o przeróżnych barwach prześlicznie wyglądających fryzur

Nie mam pojęcia, o co chodzi w tym zdaniu.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Sympatyczne :)

Wiersze czyta mi się trudno, ale ten był – jak na wiersz – całkiem spoko :D

www.facebook.com/mika.modrzynska

Tak, limit – 12k na cyberpunk z hasłem przewodnim “w służbie zła”. Nie jestem przekonana, czy taki wymagający światotwórstwa gatunek da się połączyć z hasłem, limitem i spójną historią. Ale żebyś ty widziała pierwsze miejsce…

 

W wiadomej sprawie nie będę zaprzeczać, że jest to historia wyjątkowo długa :D Ale fajnie, że masz nie porzucasz tematu i masz plan.

A wiesz, że ja też czekam – z czymś nowym. Drugi miesiąc czekania mi leci i już wbijam zęby w ścianę z niecierpliwości D:

www.facebook.com/mika.modrzynska

Seener, tłumaczenie, o czym jest opowiadanie, jest bezcelowe, chyba że robisz to w celu zapytania nas, jak mógłbyś osiągnąć zamierzony efekt i co nie zagrało. Twoi czytelnicy mają mózgi i potrafią czytać – zostaw wyciąganie wniosków im.

 

Jeśli uważasz, że nie zrozumiałam tekstu, to mogę cię zapewnić, że nawet gdybyś poinformował mnie w przedmowie, że opowiadanie jest o człowieku (interesujący gatunek), to tak samo męczyłabym się, nie mogąc przebrnąć przez początek. Nadto uważam, że te dwie rzeczy nie są ze sobą w żaden sposób powiązane. Mogę cię też zapewnić, że znajdą się czytelnicy, których wrażenia będą skrajnie odmienne od moich, bo ludzie są różni i lubią różne rzeczy.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ojej, cześć, jose, dawno się nie widziałyśmy <3

Cieszę się, że znalazłaś kilka pozytywów :) Niestety, limit smoków był ostry; ja sama nie lubię czytać opowiadań tej długości, bo mam wrażenie, że koniec nadchodzi, zanim się na dobre zaczną. I schematy… no. Prawda.

Dziękuję, że zajrzałaś heart Chętnie bym się odwdzięczyła, nie masz jakiegoś opowiadania, którym chcesz się z nami podzielić? :D

 

Czy są jakieś wieści dotyczące wiadomej sprawy? :> :> :>

www.facebook.com/mika.modrzynska

Koleżanka z pracy regularnie pożycza mi wszelkie reportaże, więc na szczęście pozostaję przy teorii. ;)

Czytasz Kopińską? Jezu, jak ja lubię Kopińską.

 

A książka powoli powstaje, ale póki co raczej nie nadaje się do czytania. XD

To ten, jak kiedyś uznasz, że się nada, to wiesz, gdzie mnie znaleźć ;)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Siemka, Rosso heart

 

Ogromnie się cieszę, że ci się spodobało. Starałam się, by smaku nie zabrakło :D

Ostatnio bardzo zaprzyjaźniłam się z ciężkimi tematami

Mam nadzieję, że nie w praktyce!

 

Piszesz już książkę? Bo jakbyś pisała, to ja bym czytała.

 

Dzięki, że wpadłaś heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

A kto to przyszedł? Kam maruda, niszczycielka dobrej zabawy i uśmiechów dzieci.

 

To opowiadanie jest świetne, ale dopiero od drugiej połowy. W pierwszej nużyło mnie okropnie, próbowałam je przeczytać od dwóch dni i ostatecznie dziś udało mi się przy piątej próbie, przyłapawszy się na tym, że po każdym akapicie przeskakiwałam na inną zakładkę. Uff, trudno mi się przez ten tekst brnęło – uparłam się, by je skończyć, widząc nominacje i pośpiesznie zaglądając do pełnych zachwytu komentarzy. Nic nie zahaczyło, nic nie kazało czytać dalej, nie odczuwałam żadnej ciekawości dotyczącej losów bohaterów. Wychodzi mi więc, że zaburzona jest konstrukcja opowiadania – klasyczny przeciągnięty początek, problem wielu twórców.

 

Druga połowa zaś w mojej opinii jest świetna. Pojawia się napięcie, strach, zaczynamy grać o wysoką stawkę, dostajemy bohaterów, których losem się przejmujemy. Dobra robota.

 

Narracja jest lekka i swobodna, stylizacja przekonująca, opowiadanie cechuje wysoka poprawność językowa (yay!).

 

Żebym ja się tylko tak nie męczyła, żeby dobrnąć do końca.

 

Jeśli opowiadanie zostanie nominowane do piórka, przeczytam je jeszcze raz przed głosowaniem – na razie mam mieszane uczucia. Pozdrawiam :)

www.facebook.com/mika.modrzynska

Irka,

Oj, tyle miłych słów, dziękuję <3

Ano, czasem z toksycznego kręgu trudno się wyrwać. A ta skrajność wymagała odrobiny szaleństwa, bo kto rozsądny nająłby sobie damę do towarzystwa po śmierci żony? Więc mam nadzieję, że do tego nigdy nie dojdziemy jako społeczeństwo.

“Tylko dobre” to nadal wspaniały komplement. Fajnie wiedzieć, że komuś się dobrze kojarzę heart

Dzięki, że zajrzałaś i zostawiłaś parę słów, specjalnie dla ciebie wstawiłam to opowiadanie w środę :D :D

 

MPJ, ciekawa opinia, dziękuję heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Hej hej, oidrin!

Fajnie, że znalazłaś pozytywy w opowiadaniu.

“Czytadło” to doskonałe słowo :D 

Dzięki za odwiedziny heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Być na granicy publikacji w NF to piękny komplement, dziękuję! A że przyjęte do magazynu mam już dwa opowiadania, nie śmiem być bardziej zachłanna i mogę się z tobą zgodzić z czystym sumieniem.

Może zawiniło to, że pisząc o Mai zgrzytałam zębami, że lecę po kliszach prostytutka-długi-martwi rodzice? Znacznie lepiej czuję się pisząc o przyziemnych problemach i szarych przeciętniakach.

Dzięki, że wpadłeś heart

www.facebook.com/mika.modrzynska

Nowa Fantastyka