Profil użytkownika

Bujam się po świecie i czasem piszę książki.

 

Znajdziesz mnie tu:

 

- antologia „Fantazje Zielonogórskie IV” (2014)

- ziny: Szortal, Lost&Found #18 i #24, Sofa (15), Histeria XVIII i XXX, Creatio Fantastica (54-55; 58), Silmaris #10

- po angielsku: Aphelion Webzine #236 (”Motyle” po polsku do przeczytania poniżej)

http://www.aphelion-webzine.com/shorts/2019/02/TheButterfliesOnADeadMansBed.html

- jurorka: w konkursach Pocztówka ze Słonecznego Mordoru (2017) i Geofantastyka (2019)

- wyróżnienie w portalowym konkursie “Odzyskać twarz” za opowiadanie “Upadek Króla Zygmunta”

- książka: wychodzi w wydawnictwie Alegoria


komentarze: 1483, w dziale opowiadań: 885, opowiadania: 351

Ostatnie sto komentarzy

Leniwy, wrzucaj, wrzucaj :) Póki masz tekst zakotwiczony w jakimś kraju (a masz, bo legendy itp.) nie musisz się martwić. Powodzenia :)

 

 

Brightside, doskonały pomysł!

Oto i lista.

 

WSPÓŁCZESNE:

– Benin

– Brazylia

– Islandia

– Japonia

 

HISTORYCZNE:

– Brandenburgia-Prusy (1663r.)

– Estado Novo – Portugalia (194…)

– Królestwo Joseon – Korea (XIX wiek)

– Państwo Azteków (XVI wiek)

 

 

Nie jestem pewna, gdzie dodać Japonię black_cape – akcja rozgrywa się w przyszłości, ale nazewnictwo pozostaje te same, więc Japonia współczesna wypada ze stawki.

Przeczytałam.

 

słynnego przodka.Kontynuatora

zgubiona spacja

Tyle, że nieprawdziwe od A do Z.

zbędny przecinek

Ze złości aż kropnął nogą w kamień.

Kopnął w kamień, nie kropnął, i nie trzeba dodawać czym, bo niczym innym nie mógł

drżyj tajemniczy najeźdźco!

przecinek przed wołaczem

To nie prawda, że Aztekowie byli barbarzyńcami

nieprawda

Należało ich raczej uznać za nowoczesnych prekursorów.

nie jestem pewna, czy prekursor może nie być nowoczesny – czy to nie jest wpisane w definicję?

Stał na rozmokłej , grząskiej

zbędna spacja

Po za tym obawiam się

poza łącznie

Wyczekał aż ospa resztę ofiar zbierze

przecinek przed aż

 

I usuń tych trzydzieści enterów z końca tekstu.

 

 

Edit.

Finklo, poczytałam trochę google, i moim zdaniem państwo jest ok. Używa się go wymiennie z imperium, choć państwo jest trochę bardziej rozpowszechnione. Tak czy inaczej, wiadomo, o co chodzi. Aztekowie wypadają z konkursu.

Pytanie jak “nasze” nazwy (Państwo Azteków, Imperium Azteków) mają się do nazwy, jaką się samookreślali. To może być trudne do znalezienia.

Ee, myślę, że nasza nazwa wystarczy.

Żadni azteccy bogowie nie będą nas straszyć zza grobu, chodzi tylko o to by nam, Polakom, się zgadzało w konkursie.

 

 

Cieniu też jest twardym zawodnikiem, ale to trochę inna kategoria. :-)

Cieniu? A kto to taki?

Hmmm, był chyba kiedyś taki użytkownik… ;)

Jury po długiej dyskusji ustaliło, że można.

A ja od siebie chciałabym dodać, że już rozumiem, dlaczego w konkursach do tej pory panował zakaz wprowadzania zmian wszelakich. Pamiętacie tę dyskusję z początku roku o tym, czy dopuszczać zmiany, czy nie? No, to w dwa dni zostałam przekonwertowana ze zwolenniczki wprowadzania zmian na jej zagorzałą przeciwniczkę. Już rozumiem, o co wam chodziło :)

 

(Nie martwcie się, pisarze, będę was dalej oceniać obiektywnie. Problematyczność zaistniała od natury technicznej, nie egzystencjalnej.)

długoletniej żony

długowiecznej, człowiek nie może być długoletni

którzy ni w ząb nie znali Angielskiego

angielskiego 

Przeprowadzka powodowana była starczą przypadłością znienawidzenia ludzi.

A co ze starczą przypadłością "starych drzew się nie przesadza?"

pozwoli jej zjeść tylko połowę zważając na to, że lekarz ze [że] względu na jej wiek zabronił jej jeść niezdrowych rzeczy [biernik: niezdrowe rzeczy]

zaimkoza

czterdziesto cztero letni nauczyciel geografii

czterdziestoczteroletni nauczyciel geografii

osiemdziesięcio dwu letnia

j.w.

zrobiła to w jej przypadku jej matka Barbara

zaimkoza

Czuł w nozdrzach wiercący i drapiący zapach stęchlizny

Wyżej było, że zapach już się praktycznie ulotnił

i zjadającą wnętrze domu pustkę

Pustka, aa, no, zapach pustki, no przecież!

George [+,] podchodząc do drzwi wejściowych domu jego rodziców już na progu odczuwał, że jest coś nie tak [szyk]

wtrącenia oddzielamy przecinkami

– Może śpi? – Pytał sam siebie

Zły zapis dialogu (poczytaj sobie o zapisach dialogów, bo masz powtarzające się błędy)

W progu [+,] ku zaskoczeniu i uradowaniu Georga [+,] stanęła jego matka.

wtrącenie

– Jak życie [+,] matko? – Zapytał ją z uśmiechem

wołacze oddzielamy przecinkiem, zły zapis dialogu

Włosy niegdyś bląd

blond (ała)

na czubku głowy jego matki

Pilnuj zaimków. 80% zaimków w twoim tekście jest do wyrzucenia

Nie odwiedzałeś mnie [+,] to musiałam sama po sobie posprzątać.

przecinek

 

Sympatyczna historyjka, ostatnie zdanie wywołało uśmiech. Osiągnąłbyś jednak lepszy efekt zaskoczenia, gdybyś nie wyjawił puenty w pierwszym zdaniu opowiadania.

 

Natomiast jeśli chodzi o poprawność, to mam do ciebie pytanie. Czy ty w ogóle… czytasz? Książki, opowiadania, nie wiem, literaturę? Szkoda, że tak zmasakrowałeś krótki i sympatyczny tekst.

 

Powodzenia w dalszej pracy!

Michał <3

Tęskniłam!

 

I dziękuję ślicznie, cieszę się bardzo, że się spodobało :)

Ach, znów ta narracja dziecięca – wychodzi na jaw mój niedojrzały umysł ;) A ja chcę być dorosła! 

 

Przesyłam uściski <3

Dobre pytanie! Czy planowane są jakieś zmiany?

 

Jakieś referendum miało być organizowane?

 

Jakaś nowa strona miała się pojawić… pewien czas temu? ;)

Ach, jaka szkoda, że króciutkie! Bardzo miło mi się czytało. Ładne obrazy, przyjemny język i historia mająca ręce i nogi. No i fantastycznie dawkowane napięcie, bo czytelnik przez cały tekst zastanawia się, co też powiedziała dziewczynka. 

 

Stanisław wziął córkę w ramiona i rzucił pod sufit.

Ile ona ma lat? Słysząc o mitologii myślałam, że coś koło dziesięciu (a przynajmniej sześciu, skoro chodziła do szkoły). Tak dużych dzieciaków się już raczej nie podrzuca pod sufit… chyba. 

 

Gdy będziecie tam dziś w nocy, proszę pamiętajcie, co powiedziała córka!

To zdanie mi namieszało. Użyty czas przeszły sugerował, że Nadia już wcześniej powiedziała coś ważnego, więc przez cały czas miałam w głowie jej rozmowę o rysunku. Tymczasem okazuje się, że chodziło o coś, co ta dziewczynka w momencie prowadzenia powyższej rozmowy dopiero powie.

 

Jej maleńkie warkoczyki w kształcie mysich ogonków śmiesznie podskakiwały.

Z tym zdaniem jest coś nie tak. Może za dużo zdrobnień, może dziwne porównanie (jakbyś napisał, że miała dwa mysie ogonki, to też by wszyscy wiedzieli, że chodzi o warkoczyki), w każdym razie – zdanie odznacza się swoją drętwotą jak dzik na tle pięknych i zgrabnych łani (znaczy reszty tekstu).

 

Powodzenia w konkursie, Staruszku, będę trzymać kciuki :)

Dzięki za przeczytanie, MaSkrol. Miło mi, że ci się spodobało :)

 

Forma tekstu była zabawą – eksperymentem. Mam nadzieję, że dzięki temu zapadnie w pamięć i wyróżni się spośród miliona podobnych sobie horrorów.

 

Literówkę już poprawiam.

 

 

Przybij piąteczkę ode mnie potworowi z szafy!

O, nauczyłam się czegoś nowego :D Dzięki za linka :)

 

Czy to błąd? Wydaje mi się, że znaczenie trochę by się zmieniło (na mniej dosłowne), gdyby było “ścieżce, którą kroczył”.

 

No ale on właśnie niedosłownie tą ścieżką kroczył, nie? W znaczeniu drogi życia.

Upierać się nie będę, to drobiazg.

najbardziej szczodre

najszczodrzejsze

 

ojca jej urodzaju. Jego twarz, dotychczas dobrotliwa i wyrozumiała, była teraz otoczona wieńcem z wirującego popiołu. Rumieńce przeżarły policzki, zostawiając czarne dziury, broda skurczyła się jak pajęczyna muśnięta pochodnią. Oblicze świętego wykrzywiło się, przymykając jego powieki i przywołując na jego wargi grymas ogromnego cierpienia.

jej ciężkie, zawoalowane szaty zwisały z jej ramion niczym brudne futra

wybijały Annie rytm jej ucieczki. Nigdy wcześniej nie były tak głośne. Nienawidziły jej

Wiedziała, że on poprzedzi jej koniec i pojawił się, jakby ściągnęła go tutaj jedyna jej spokojna myśl.

zaimkoza

 

 

Słyszałam, że lepiej nie wysyłać na Fantazje Zielonogórskie tekstów o czarownicach, bo jurorzy mają ich już serdecznie dosyć ;)

Znasz tekst Werweny “Jabłoń zakwita, gdy zderzają się puchary”? Warto się zapoznać, kawałek fajnej lektury.

 

 

Przeczytałam.

O pręgowany mistrzu!

przecinek przed wołaczem

Pamiętaj o ścieżce, po której kroczył twój ojciec!

którą

Uwagę skupiał na matce, która zawsze miała dla niego otwarte ramiona i nie szczędziła żadnych dobrodziejstw, którymi mogła obdarzyć.

brak dopełnienia

czyj spadnie na nich gniew,

szyk

Bandyci przestali, dopiero gdy pot wystąpił na czoła

przecinek w złym miejscu

 

Przeczytałam.

A ja to nawet przeczytałam ten blog Tenszy, więc mogę pogratulować odpowiednio do przyczyny – gratuluję skończenia książki, Tenszo :) Dużo osób na ten moment czekało :)

 

 

Powódź! Powódź słów!

A myślałem, że to moja teściowa gada najwięcej na świecie.

Chyba nie słyszałeś Tenszy w realu, Staruszku :P

Asylum,

wyślij Finkli PM-kę, w której piszesz konkretnie, o jaki kraj chodzi i o jakie stworzenia nieludzkie.

Konkretnie, bez żadnego błądzenia w chmurach. Wtedy ocenimy.

Ojej, przepraszam, zaginął mi ten komentarz!

Dziękuję, Joseheim! Bardzo się cieszę, że lektura dostarczyła ci rozrywki. I zawsze miło słuchać takich komplementów, biorę je sobie do serduszka :)

To jeszcze nie jest gotowy materiał, czysta surowszczyzna, ale mam czas na poprawki.

Tomaszu, jury czyta opowiadania w trakcie konkursu (jak widzisz, Finkla już się z nim zapoznała). Następnym razem staraj się opublikować opowiadanie w formie ugotowanej, nie surowej :)

Wilku, w jakim celu napisałeś ten post? Przyznam, że jestem bardzo zdziwiona tym, o czym w nim piszesz.

 

Punkt pierwszy powinien znaleźć się pod opowiadaniem, by dać zalążek dyskusji, która słusznie mu się należy – w chwili obecnej nawet nie ma czego skomentować, bo nie wiadomo, o co chodzi.

 

Punkt trzeci powinien znaleźć się w regulaminie konkursu, bo w tym momencie to już nikogo nie interesuje i na nic nie wpływa.

 

Komentarz dotyczący kompletnego przemeblowania opowiadania powinien również znaleźć się pod opowiadaniem, ewentualnie można uderzyć do samego autora, bo co nam, społeczności forum, z tego?

 

Natomiast to:

W wybranym zestawie koniec końców znalazły się opowiadania, w których wątek autyzmu się przewija (w niektórych przypadkach nieoczywisty, a w kilku zauważalny tylko jeśli ktoś interesuje się tematem).

Uważam za zabawne. Podajesz nam jeden temat konkursu, po czym wybierasz teksty pod drugi ;) Do tego dochodzą zaprzeczający sobie jurorzy, o sytuacji Wiktorii nie wspominając. Bardzo roztrzepany ten konkurs, a gdy wychodzi to z ust królowej chaosu, to coś jest na rzeczy.

Powodzenia następnym razem, i oby organizacja kolejnego konkursu poszła lepiej!

Jako członkini związku czerwonych kapturków na obczyźnie informuję, że nie maczałyśmy w owych limitach naszych, umazanych lukrem i czekoladą, paluszków.

 

:)

 

A że nieludzki, w sensie tak wysoki czy tak niski, że się dopytam?

Mam nadzieję, że się nie pogniewasz, Tarnino, jeśli wytknę ci literówkę w przedmowie – jako dziewczynka mówisz obrigada, nie obrigado :) Do tekstu zajrzę niedługo, trzymaj się!

Mnie w maju nie będzie, będę podbijać kolejne królestwo ^^

 

Za to mogę już oficialnie powiedzieć, że w niedzielę wieczorem odbędzie się przynajmniej dwuosobowe piwko świętujące sojusz Kam-Wiktorowy i byłoby super, gdyby jeszcze parę duszyczek do nas dołączyło heart

Przezabawne, mam na dysku tekst, który wpasowuje się w temat, rozmiar i zamysły konkursu. Skoro taki ładny zbieg okoliczności, chyba nie mam wyjścia – zgłaszam się.

 

Achilles – Kolun

Adonis

Afrodyta

Agamemnon – Tarnina

Agni

Amaterasu – wybranietz

Apollo

Artemida

Artur – Fizyk111

Aryman – Owca_z_Makowca

Atena

Baal

Baldur

Baron Samedi – yantri

Bastet – Monique.M

Beowulf

Brunhilda

Cuchulain – Thargone 

Demeter

Eneasz – Żongler

Freya

Gilgamesz

Ginewra

Hades

Hanuman

Hekate

Helena

Hera

Herakles

Hermes – Irka_Luz

Ilia Muromiec – wojtas10

Inanna

Izanagi i Izanami

Izyda

Jazon

Kościej Nieśmiertelny – El Lobo Muymalo 

Kriszna – kam_mod

Lancelot

Lawinia

Loki – Blacktom, Ajzan – kwestia do ostatecznego wyjaśnienia 

Medea – Finkla

Merlin – Mr.Maras

Morgan le Fay

Odyn

Odyseusz – Arnubis

Orestes

Ozyrys

Pan – Asylum

Pandawowie

Perceval [Parsifal]

Persefona – Staruch

Posejdon

Quetzalcoatl – WilkBetonowy

Rama/ Sita

Ratatosk – Światowider 

Rhiannon – Majkubar 

Romulus

Set – Naz

Siwa

Tejrezjasz – Dinos

Tezeusz – dogsdumpling

Thor

Thot

Tristan/ Izolda

Wasylissa Przemądra

Zeus – Borowik

Zygfryd

W marcowej Histerii właśnie wyszło moje opowiadanie "Dama karminowa", które doczłapało się do finału konkursu Beksińskiego (trzymcie kciuki :c).

A ja bym chciała zachęcić was do przeczytania, bo to fantastyczne opowiadanie jest. Mam nadzieję, że wrzucisz je tu na forum, żeby można było o nim porozmawiać.

opka co prawda nie czytałam, ale widziałabym Cię w roli tytułowej :p

XDDDDDDDDDDDDDD

(przeczytaj i powiedz to jeszcze raz :D)

Cieszę się, że opowiadanie przypadło ci do gustu, Asylum, i dostarczyło emocji przy zgadywaniu :D Paralerna historia miłosna jest chyba moim ulubionym punktem opowiadania, zresztą – w komentarzach też zwracano na to uwagę. Tom zdecydowanie powinien zadbać o to, by Zygmunt odzyskał należne mu miejsce :) Dzięki za wizytę!

Dzień dobry, pani Wiktor, całuję rączki i powracam z solidnym komentarzem.

Zakończyłam lekturę #prayfornorton bardzo usatysfakcjonowana. Świat został wykreowany skrupulatnie i dokładnie, w bardzo przemyślany sposób, bez zwracających na siebie uwagę potknięć. Sama historia powiela schematy antyutopijnych opowiastek z przestrogą (których od czasu Orwella mieliśmy nieskończoną ilość), natomiast udaje ci się unikać klisz, choć niejednokrotnie balansowałaś na granicy – widać tu twoje niezłe wyczucie tekstu.

Natomiast najbardziej urzekła mnie forma tekstu i jego styl. Opisy są miękkie i zgrabne, przez opowieść idzie się jak nożem przez masło, a kolorowe ozdobniki, graficzne zabawy i pomysłowy sposób podania sprawiają, że tekst wybija się z antyutopijnego, szarego tłumu podobnych sobie opowiadań.

Doskonała robota, Wiktorze.

Matko Bosko Wiosenno, moją kawą wzgardzono… Pff!

c[_] c[_] c[_] 

Proszę bardzo, na stół wjeżdża kakao z pianką. Jak się nie podoba, to proszę pisać o suchym dziobie.

 

Drakaino, a jakiż to kraj…? ;>>>

Wszystkie usterki wytknięte powyżej zostały poprawione, dziękuję każdemu, kto zechciał wytknąć mi błąd i przyłożyć dłoń do naprawy tekstu. To naprawdę wiele dla mnie znaczy.

 

Reg, przykro mi, że historia nie porwała, choć rozumiem, bo jest specyficzna. Może następnym razem. Błędy poprawione, dziękuję.

 

CM,

dzięki, twój komentarz bardzo mnie rozbawił :D Propsuję wyłączanie logicznego myślenia przy wchodzeniu w kaminy świat, zaraz się robi radośniej! Zabawne, że wytykasz brak ilustracji, bo to opowiadanie powstało w mojej głowie jako zbiór obrazków, który przelałam w tekst – moje pierwsze takie doświadczenie. Więc jest bardziej obrazkowe niż pozostałe, dobrego masz nosa ;)

 

NoWhereMan, dzięki! Cieszę się, że mogłam uprzyjemnić chwilę :)

 

Anet, dziękuję :)

 

 

Nie wiem, kto mnie wbił do biblioteki, ale dzięki również! Myślałam, że się tym razem nie doturlam :D

O matko!

<3

Dziękuję, tak mi miło <3

I gratuluję pozostałej czwórce, to zaszczyt być w takim gronie :)

What a wild ride!

Dobrze się bawiłam. Dużo się działo i komiksowy klimat zachowany. Bohaterowie są płytcy i nieskomplikowani, ale myślę, że sposób narracji to usprawiedliwia.

 

Historia trochę rozjeżdża się w szczegółach (moda na weganizm – oj, lata 80. to jeszcze długo nie te czasy, nie bardzo rozumiem, o co chodzi z surfingiem i gdzie jest akcja).

 

Zapłacili prawie dwieście dolców za tydzień pracy.

A wyżej było sto. I w ogóle myślałam, że to dniówka, bo sto dolarów za tydzień nawet w latach osiemdziesiątych… gdzie oni dokładnie są?

 

– Okej, zluzuj. Gramy razem w erpegi, dobra? Gorski jest mistrzem podziemi.

No i erpegi w latach osiemdziesiątych…

 

– Co z nim zrobiliście!? Chcę go zobaczyć! – próbowałam bić faceta przede mną, ale trzymał mnie mocno za ręce.

Całkiem sporo dialogów jest niepoprawnie zapisanych. Gdy po myślniku nie masz czynności gębowej, zaczynasz zdanie wielką literą.

 

– Będę robił co chcę, bo jesteś w moim ręku. Zrozum to, dziwko!

w ręku? 

 

Scena, w której bohaterka wiąże i gwałci analnie oprawcę wygląda jak tania kopia identycznej sceny z Dziewczyny z tatuażem.

 

Sztampy trochę jest – chociażby scena, w której czarny charakter tłumaczy komuś, kogo ma zamiar zaraz zabić, jak to wszystko działa.

 

Poza tymi drobiazgami – bawiłam się dobrze. Klik klik.

Podoba mi się pierwsze zdanie, które działa jak przynęta, zapowiadając tajemnicę. I jest jeszcze parę zdań w tekście, które są szczególnie ładne (”Ostatecznie, musieli zniknąć i oni.” i to z końca, gdzie sąsiad parsknął śmiechem).

Fajne są mieszane uczucia Magdy w stosunku do sąsiada, zupełnie niezrozumiałe, dlaczego dziewczynka czuje się winna.

Problem nałogu ojca wydawał mi się lekko odrealniony, a przynajmniej nie rezonował tak jak powinien (nie spotkałam się osobiście z uzależnieniem od hazardu w Polsce, więc immersja się kolebała). Natomiast samo odzwierciedlenie tego, jak nałóg (w pojęciu ogólnym) oddziałowuje na resztę rodziny było już w porządku. Ładnie pokazana opozycja babki-matki. Podobało mi się, że wplotłaś także objawy fizyczne.

Szkoda, że sąsiada było koniec końców tak mało – chciałabym poznać jego backstory.

No i skończyło się tak, jak podejrzewałam, co nie odebrało mi przyjemności z lektury. To jest dobry tekst, Rosso.

 

Później przenieśli się do peerelowskiego „kwadraciaka”, szarego i zimnego

Serio na południu tak się mówi? Jakie kanciaste słowo!

 

obwieścił [+,]że teraz wszystko się zmieni

Maga pchnęła ciężkie drzwi.

Obudź się[+,] mamo, wyszeptała w duchu

O, dziękuję, Rosso!

Miało być szalone i dziwne, ale chyba napisałam je zbyt zachowawczo.

A target – nie jestem pewna, czy jakiś target w ogóle sobie ustaliłam przy pisaniu, chyba nie :O

Cieszę się, że rozbawiłam!

Drakaino, to jest świetny pomysł z inną narracją – żałuję, że na niego nie wpadłam!

Dzięki za przeczytanie. :)

Dziękuję, Staruszku, za przeczytanie! Cieszę się, że trochę się rozerwałeś, a poprawki wprowadzę jak tylko będę mogła :)

Finklo,

Dzięki! Miłość, miłość ponad wszystko! ;)

No i miało być dużo tych pompek, chyba że to jakoś niewiarygodnie dużo, nie wiem. Ale facet jest po AWF-ie, to chyba da radę?

 

Chroscisko,

dziękuję za przeczytanie :)

Poprawki wprowadzę jak tylko jego wysokość beryl pozwoli. Zdaje się, że twój odbiór tego opowiadania (lekkie z głębszą myślą) jest dokładnie taki, jaki sobie zamierzyłam. A póki co dziękuję za klika i cieszę się, że historia podeszła :)

 

Ale skąd wziąłeś to, że Tom jest wampirem, to ja nie wiem :O

 

 

 

Uwaga, ogłoszenia parafialne.

Wiem, że są wśród nas osoby, które najpierw rzucają okiem na komentarze. NIE CZYTAJCIE KOMENTARZY, są najeżone spojlerami. Dziękuję.

Wiktor,

Skandal!!! Beta, która napisała za mnie mój tekst, i jeszcze ma czelność się czepiać! To jak ty go pisałaś? ;))

 

Przedstawiłaś z pewnością najdziwniejszy i najbardziej kreatywny sposób na wyciągnięcie swojego faceta z pudła, zaraz po przemycaniu piłki do metalu w bułce i przyczepianiu Zestawu Małego Uciekiniera taśmą izolacyjną do kota. 

:D :D :D

Ula się w grobie przewraca, że nie wpadła na pomysł z kotem :<

 

Ludzie przybici do ścian?

Tomuś spanikował.

 

A tak na serio to dziękuję. I za czas poświęcony tekstowi, i za ogólnie wsparcie, i za przypominajki (”ej, pamiętasz, że konkurs beryla kończy się za dwa dni?”). Jesteś swój ziomeczek.

 

 

Irka_Luz,

Dziękuję za przeczytanie i cieszę się, że się spodobało :) 

Może kiedyś wrócę do Toma. A skąd wziął moce? Kto wie, może jakiś radioaktywny topik go zaatakował ;)

Hej, Draconis!

Cieszę się, że mogłam poprawić humor!

Bardzo słusznie, że ci zazgrzytało, bo głębię w tym tekście kompletnie położyłam.

Dziękuję za przeczytanie :))

 

Ta dyskusja była absurdalna od samego początku, ale postulaty, które pojawiają się tu od kilku godzin, to już coś, co wymyka się definicji absurdu. Podobnie jak uzasadnienie.

<3

No, popieram.

To się zaczyna robić śmieszne, ale w smutny sposób :<

No dzięki. :< :DDDD

Miałam raczej na myśli byt albo niebyt opowiadania rybakowego. Tu trzeba najpierw uspokoić awanturę, może się ciut poprzepraszać czy przemyśleć sobie pewne sprawy, i dopiero potem wrócić do zabawy w konkursie, inaczej kwas będzie się ciągnął na długo.

Znaczy – jednak przywrócić…

A może zamiast zmieniać front co pięć minut wziąłbyś oddech i przemyślał sobie całą tę awanturę na spokojnie, rybaku? Zapoznał się z argumentami opozycji i zastanowił, dlaczego tyle osób ma inne poglądy niż ty? Opowiadanie to naprawdę sprawa drugorzędna przy całej tej awanturze :)

Mikrozgrzyty, uwielbiam to słowo. Tak, mam niekończący się problem z mikrozgrzytami – zaczynałam wątpić, czy jestem w stanie sklecić sensowną fabułę, czy powinnam sobie odpuścić zawód pisarza, ale skoro to się zdarza, to już mi lepiej :)

 

A redaktora tylko pozazdrościć, solidny pracownik!

Poza tym żebym nie wiem jak pilnowała wątków i sensu zawsze znajdzie się złośliwa beta i jeszcze bardziej złośliwy redaktor. Wiem z doświadczenia XD

Ojej, to normalne mieć problem z tym, żeby fabuła trzymała się kupy? Bardzo mnie to pociesza, dziękuję, Cet :)

Opowiadanie czytało mi się trudno, nie ze względu na formę, a moją własną głowę. Były poszczególne linijki, które były cudownie odmierzone, utrafione w punkt, wywołujące o wiele więcej uczuć, niż jedna linijka powinna być w stanie wywołać ("mnie już wszystko jedno"). No i fragment o różowym jednorożcu… ojej. Zakończenie zgubiło delikatną finezję całego tekstu i uderzyło bezpośredniością, choć całkiem możliwe, że gdyby nie ten kop, zostałabym ze zbyt wieloma pytaniami. Koniec końców, wyszedł z tego słodki romans z dramatycznym zakończeniem. I dziesięć warstw więcej do powolnego odkrywania. Niesamowita lektura.

Hej hej!

 

Z opowiadaniem zapoznałam się już dość dawno temu, ale postaram sie przywołać wrażenia i zostawić miły komentarz. Kumari czytałam z przyjemnością, rozkoszując się baśniowym klimatem, dobrze umiejscowioną akcją o solidnych podstawach dwóch tak różnych od siebie mitologii i uczuciami, od których ten tekst kipi. Żebyś ty tak swoją książkę pisał, jak to opowiadanie… Myślę, że czytałoby mi się bez wątpienia łatwiej i przyjemniej ;)

 

Jej bystre spojrzenie taksowało ciemny pokój, który dzieliła z rodzeństwem. W najmroczniejszym zakątku siedział Kosma. Jego czarne jak węgle oczy skrywały nieprzenikniony mrok i smutek. Nigdy się nie uśmiechał. Przeciwnie niż Alba, jasna, błękitnooka, o białych włosach i zmysłowych ustach.

Jako że mam w pamięci twój komentarz dotyczący Lucynki, spójrz na to – siostra o siostrze (bo narracja jest z perspektywy Kumari) mówi, że ta druga ma zmysłowe usta. Nie wiem, czy to tak specjalnie, by pokazać, że one nie są prawdziwymi siostrami? Mnie się wydawały prawdziwe, nawet po skończeniu historii i odkryciu, kim są.

 

Ach, a samo powolne odkrywanie tajemnicy Kumari – to był majstersztyk. Stopniowe natężenie tempa, wzrastająca ciekawość, kolejne domysły, i wreszcie wyjaśnienie zagadki przy samym końcu. Fantastyczne z technicznego punktu widzenia.

 

Alba i Lovia kłóciły się zawzięcie o nieistotny szczegół. O to czy jesienne buczyny mają w sobie więcej brązu, czy szarości.

wycięłabym to ze środka – ładniej brzmi, gdy Kumari ich nie ocenia

 

I nie wiem, czemu, ale i tu wkrada się czasem szyk przestawny! Okropieństwo! Pisałeś to w przerwach od pisania książki, stąd ta najeżdżająca stylizacja?

 

No i gratuluję jak najbardziej zasłużonego piórka :)

Ja jestem w tej samej sytuacji, co ocha.

Teraz piszę kontynuację i mam ogólny zarys wydarzeń (zapisany) jednak znacznie więcej detali doprecyzowują już w trakcie pisania.

Z tym że drugi tom mam już skończony i teraz z perspektywy czasu myślę, że za mało czasu poświęciłam na planowanie. I choć moje umiejętności są lepsze i historia płynniejsza, więc i ciekawsza, to po skończeniu książki dużo czasu spędziłam, łatając dziury w fabule, odnajdując nieskończone wątki i zastanawiając się, gdzie zgubiłam postać, która grała pierwsze skrzypce przez pierwsze dwa rozdziały (a książki w całości jeszcze nikt nie czytał, więc kto wie, ile tego jest jeszcze). Wniosek mam z tego taki, że nigdy więcej nie zabiorę się do pisania, nim nie będę miała ogarniętej całej sekwencji wydarzeń dla wszystkich bohaterów.

 

nie dajesz postaciom się rozwinąć i w pewnym momencie zaczynają podejmować decyzje, które są sztuczne i np. nie pasują do sytuacji.

A bez sztywnego planowania możesz mieć np. tygodniową przerwę w pisaniu, po której zapomnisz, że dany bohater to fajtłapa, i stawisz go do walki ze smokiem, bo tego sytuacja wymaga.

 

Morgiano, myślę, że słuchanie ludzi w tym wątku tylko bardziej namiesza ci w głowie niż rozjaśni. Każdy pisarz ma problemy z czymś innym, więc w swoich wypowiedziach będzie podkreślał to, co dla ciebie może być łatwizną. Zaufaj intuicji, pisz jak ci wygodnie, tylko pamiętaj, by… w ogóle próbować ;)

Dziękuję, regulatorko, za przeczytanie! Cieszę się, że babcia dała radę i żałuję, że reszta nie. Błędy poprawione :)

Prym w tej kategorii wiedzie chyba John Green

Próbowałam tego pana, bo jest bardzo znany, ale to był mały koszmar. Ble. Coś ten facet musi w sobie mieć, skoro go tak namiętnie czytają, ale nie wiem, co.

Chmielewska to jest królowa mojego życia, żółwik! <3 

 

Ale łez to ona nie wycisnęłaby swoimi książkami nawet z największej beksy ;D

Kam, sprawdź  e-maila, masz już komplet :-)

Dziękuję!

 

Wilcza interpretacja była w dechę, tak jak sobie zamierzyłam! Nie jestem pewna, w jakim kierunku to przerobić, by pozostałe 66% społeczeństwa widziało to tak jak ty, ale będę kombinować.

 

 

 

Za to pozostałe opinie jurorskie wywołały uśmiech na mojej twarzy, i za to im dziękuję ;)

 

Juror: Jupiter

Styl do dopracowania.

Juror: Geist

Nieźle stylistycznie

:D

Dziękuję wam wszystkim za odpowiedzi! Także ludowi shoutboxa, nie chcę się tam teraz wcinać z podziękowaniami, ale informacje do mnie dotarły (dramedy, genialne!)

Nie znalazłam tego, czego szukam (mam problem z ubieraniem w słowa myśli, jak przystało na pisarza ;D) także gdyby komuś jeszcze przypomniała się książka, nad którą śmiał się i płakał (Złodziejce książek z wymienionych pozycji było do tego chyba najbliżej, bo pamiętam, że wyłam nad nią jak bóbr) to chętnie posłucham :)

Jeszcze raz dzięki za kombinowanie ze mną :)

Naszkicowałam Portugalię

Ach <3

Doskonały wybór, moja droga!

(A spróbuj to skopać, to cię zmiażdżę jak drakaina, gdy ktoś pisze o jej Ludwikach)

Powodzenia <3 <3

Zawsze mnie zastanawiało, jak można być miłośnikiem fantastyki w Polsce i nie czytać Fantastyki.

W 21 wieku mamy taki zalew fantastyki ze wszystkich źródeł, że naprawdę można bez płaczu odpuścić sobie nie jedno, a trzydzieści z nich, i nadal mieć co czytać.

Na tym forum mamy moc fantastycznych opowiadań. Osobiście wolę forum – nie dość, że wybór jest szeroki (opowiadania w NF są moim zdaniem wszystkie podobne do siebie), to jeszcze można po skończonej lekturze dopytać o szczegóły.

 

NF kupuję sporadycznie (jak ktoś znajomy idzie drukiem), a i tak połowy numerów do tej pory nie skończyłam. Opowiadania są kompletnie nie w moim guście, a biczować się w imię wyższej sprawy nie będę.

Rany, wiedziałam, że ten temat istniał, ale ile się naprzewijałam, żeby go znaleźć…

 

 

Dobrze, to ja z takim pytaniem: które książki sprawiły, że jednocześnie śmialiście się i płakaliście? Szukam połączenia komedii i czegoś głębszego, co porusza i zostaje na dłużej. Może być poważny temat potraktowany w humorystyczny sposób.

Gratki, gratki, gratki! Bardzo klasyczna okładka :) A w środku też są obrazki?

stwierdzenie, że działania ludzi nie mają sensu, ergo życie nie ma sensu, trąca Schopenhauerem. :p

Bo Schopenhauer to był wizjoner, który odkrył sens życia. Znaczy jego brak. Schopenhauer to był mądry gość <3

 

I jak najbardziej opowiadanie może mieć formę dziennika z podróży. Nawet te prawdziwe dzienniki z podróży czasem mają fabułę, a co dopiero fikcyjne :)

Na pewno się da, ale jak o nich napisać, i to fabularnie?

Halo, jesteśmy na forum pisarzy, ludzi o nieskończonej kreatywności, artystów, którzy nie mają ograniczeń ;)

Tarnino, znajdź pomysł i pracuj nad nim bez presji. Przecież to nie tak, że będziemy linijka po linijce sprawdzać, czy każdy detal jest uzasadniony i niezbywalny i dyskwalifikować opowiadania, bo znajdują się w Karolinie Północnej, a mogłyby w Południowej. Nie panikujcie.

Można też nie babrać się historią i problem cudownie znika. :p

POLAĆ TEMU PANU!!! c[_] c[_]

Mam nadzieję, że mimo drakainowych dywagacji w tym wątku, portalowicze nie zasugerują się i przynajmniej parę opowiadań będzie rozgrywać się we współczesności.

 

Wyjątek dotyczący Stanów jest moją sugestią – gdyby nie padł, wątpię, czy ktokolwiek zaryzykowałby pisanie o tak popularnym państwie – zbyt wysokie ryzyko zdublowania. A ja chciałabym *kaszl-kaszl-pięćpunktówodKamzapisanieostanach-kaszl* o Ameryce poczytać.

 

No i Karolina Północna nie różni się aż tak bardzo od Południowej pod żadnym względem…

Urocze, że padł przykład stanów, w których mieszkałam. Różnice da się znaleźć, a im trudniej, tym ciekawiej. Stawiam piwo na nastęnym fantastycznym zlocie temu, kto odważy się napisać o Karolinie ;)

stn,

 

Zupełnie jakbyś próbowała w szorcie pożenić ze sobą wątki skansenu, wiejskich opowiastek, młodzieżówki i całkiem brutalnego horroru.

:D :D :D

 

Celem tego opowiadania było złapanie klimatu i wyczucie historii, którą mogłabym przelać w książkę, więc przyjmuję na klatę zarzut, że jest nieskonkretyzowane. Ale jeśli powiesz mi to samo po przeczytaniu książki, to będę płakać ;P

 

Anet,

Dziękuję za przeczytanie i wytknięcie błędów :))

Aż sobie odświeżyłam to opowiadanie i znów, tak jak lata temu, przeczytałam z przejemnością. Zabawne, że moja opinia sprzed dwóch lat nadal pokrywa się z obecną. Opowiadanie zassało i porwało barwną narracją.

 

Gratulacje, Bemiku :)

 

A ilustracje fantastyczne!

Wiktor, bemik, belhaj – dziękuję heart

 

Autorka na uchodźctwie :D

:P

 

Gratuluję; jest to jakieś wyjście, bo po angielskiej stronie literackiego globu jest  w czym wybierać, jeśli chodzi o czasopisma.

Jest, ale nie nazwałabym tego plusem.

1) więcej magazynów oznacza większą konkurencję

2) w Polsce opowiadania pisze się zupełnie inaczej niż w Stanach (nie wiem, jak z innymi krajami, ale podejrzewam, że tak samo) i trudno “wpaść w to” bez dobrego rozczytania się w temacie (ile lat potrzebował Nabokov żeby zacząć publikować po angielsku?)

I na koniec i tak nam, uchodźcom, pozostają tylko te słabiutkie ziny o zerowym zasięgu. Życie.

 

Ale miło się tak zobaczyć w amerykańskim magazynie ;)

Dziękuję, kolego z Apheliona ;) 

Dziękuję!

 

Tak, sama – ale już do korekty potrzebowałam pomocy :)

Fenixa też sobie odpuściłam – wyznaję zasadę, że nie ma co się wkurzać na rzeczy, na które nie ma się wpływu.

A idioci istnieją wszędzie ;)

 

To tak wracając z offtopu na prawilne tory, przybywam się pochwalić, że moje motylki dostały drugie życie i po wielu przebojach wylądowały w Aphelion Magazine. I to w dodatku na okładce, mimo bardzo zacnego i licznego towarzystwa w środku :)) <3

 

(Szkoda, że amerykańskie okładki są jeszcze bardziej kiczowate, niż polskie)

 

(I czy jakaś dobra dusza – berylku – mogłaby zmniejszyć obrazek?)

ten jest jakiś taki dziwny i deczko niewiarygodny jako postać, imho.

Idealne podsumowanie tego jak pisałam dwa lata temu XD

Ale bardzo się cieszę w takim razie, że ten z książki się broni :>

 

Ach, no i zapomniałabym. Tarnino, nie będę się odnosić do twoich uwag pojedynczo, ale dziękuję :) ALLONS-Y!!! Choć od Mistrza wolę panią Mistrz <3

A ja znalazłam to:

https://przedwojenny-konkurs.blogspot.com/?fbclid=IwAR0BoE-EoyE6fVQMo_noBbasTSLIL4u1pogsj9VjuEmo-TDrgiWlJAbekVc

Może ktoś się zainteresuje. Mnie zmęczyła sama próba przebrnięcia przez regulamin.

 

Jakie kuriozum!

 

Uczestnik musi pogrubić w swojej pracy:

» pięć słów kluczowych

» słowo róża – może być odmienione przez przypadki

» zdania, w których zinterpretowałaś/eś bohaterów filmowych

XD

Eeej, ja też jestem w styczniowej Histerii, żółwik! c[_]

I gratuluję kolegom, z którymi współdzielę strony <3

Cześć, kochani!

 

Wrzucanie opowiadania na kilka dni przed przeprowadzką okazało się równie dobrym pomysłem, jak mogłam się spodziewać :P W każdym razie, cztery przeprowadzki i nieskończone ilości rozmów przez google translate później (mój szef wciąż jeszcze myśli, że mówię po hiszpańsku) wracam i kajam się.

 

Czytałam wasze komentarze na bieżąco i wszystkie sprawiły mi dużo radości. Podpowiedziały mi też, nad czym jeszcze muszę popracować (emocje, fuj). Dziękuję wam bardzo za poświęcenie chwili na zapoznanie się z Witkiem <3 I mam nadzieję, że będziecie mieli ochotę na więcej, bo niestety ten facet rozgościł się już na dobre w moim (literackim) życiu :)

 

Jose,

Powiem Ci, że ten Witek w ogóle mi nie pasuje do tego Witka, którego znam z przygód Ted. Może się zmienił przez ten czas, kiedy był opiekunem? Tak czy owak odbieram ich jako dwóch zupełnie różnych ludzi.

Bo to był prototyp, powstał jeszcze przed książkami. Natomiast ciekawa jestem, którego Witka lubisz bardziej? :)

 

Blacktom,

Gratuluję tez odwagi. Publikowanie tutaj opowiadania już publikowanego, to coś na co się nie odważę.

:P

Tak, dokładnie rozumiem, co masz na myśli. Ale tego też muszę się uczyć, by krytyka nie zachwiała moją wiarą w siebie. 

 

Marasie,

Witek, to taki swojski Constantine

Ojej, jak mi się to porównanie podoba <3

 

Firiel,

Nie wiem czemu, ale jak czytałam to przed oczami miałam Kołysankę Machulskiego. Jakaś inspiracja? :) 

Nie znam tego filmu, ale z opisu brzmi trochę jak nowozelandzki What We Do in the Shadows, a to jeden z moich najulubieńszych, najukochańszych filmów ever :)

 

Dziękuję wam raz jeszcze! Jak tylko odmarzną mi palce zacznę wprowadzać poprawki :)

Nowa Fantastyka