- Opowiadanie: Zalth - Pasta Fantasta czyli SFwizzard

Pasta Fantasta czyli SFwizzard

Miałem na Fantastów nie pisać, bo nie było pomysłu.

Aż do dzisiejszego poranka.

To znana internetowa “pasta”, ale może komuś się spodoba.

Miłej zabawy. :)

P.S. Coś tam, kiedyś o rękach było. ;)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Pasta Fantasta czyli SFwizzard

Mój stary to fanatyk pisania fantastyki. Pół mieszkania zajebane książkami Lema, Asimova, Clarka, Rowling, Sapkowskiego czy Sandersona, a do tego wydrukami twórczości ojca. Napierdala prawie taśmowo te swoje wypociny i spina zszywaczem, bo: "słowo drukowane ma inną moc". Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi "rękopis" i trzeba zszywkę wyciągać w szpitalu. W swoim dwudziestodwuletnim życiu już z dziesięć razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania, to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła, to od razu kazała but ściągać, bo myślała, że znowu zszywka w nodze.

Druga połowa mieszkania zajebana Nową Fantastyką, Fantomem czy Smokopolitan. Co jakiś czas ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować branżowe pisma literackie. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go internetów, bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach, ale teraz nie dosyć, że je kupuje, to jeszcze siedzi na portalu Nowej Fantastyki i kręci gównoburze z innymi grafomanami o najlepsze drabble. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno.

Kiedyś, jak mnie ojciec wkurwił, to założyłem konto na portalu Nowej Fantastyki i go trollowałem, pisząc pod jego opowiadaniami jakieś losowe głupoty typu: "Niczego nie urwało. Jeszcze sporo pracy przed Tobą". Matka nie nadążała z zaparzaniem melisy.

Aha, mam już na forum najebane 10k postów i zgłosili mnie do Loży. He-he!

Jak jest ciepło, to ojciec co weekend zapierdala pisać w plener. Od jakichś pięciu lat w każdą niedzielę przy obiedzie odczytuje swojego "shorta" i pierdoli o zaletach pisania fantastyki. Jak się dostałem na studia, to stary przez tydzień nawijał, że powinienem uczyć się w plenerze, bo mózg lepiej pracuje.

Co sobotę budzi całą rodzinę o czwartej w nocy, bo głośno czyta swoje "bety".

Przy jedzeniu zawsze gada o pisaniu i za każdym razem temat schodzi w końcu na Lożę Nowej Fantastyki. Ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy, hurr, bo chuja się znają, tylko krytykują, durr, a piórka dają po znajomości. Robi się przy tym cały czerwony, odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać słownik pod redakcją Doroszewskiego, żeby się uspokoić.

Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich fantastów w Polsce, to bym wziął i zapierdolił.

 

Jak któregoś razu, jeszcze w liceum, miałem urodziny, to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na "piwo nowofantastyczne" w drodze wyjątku. Super prezent, kurwa.

Pojechaliśmy gdzieś w pizdu na drugi koniec Polski, dochodzimy pod knajpę, a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Zapierdzielał samochodem 150/h i zapłacił dwa mandaty żeby się nie spóźnić. Okazało się, że byliśmy o cztery godziny za wcześnie i pub jeszcze zamknięty. Stary rozłożył swoje notatki z tematami rozmów na stoliku w knajpianym ogródku i czekaliśmy jak dwie ostatnie sieroty.

Po pięciu minutach znudziło mi się, więc włączyłem muzę z komórki, to mnie ojciec pierdolnął wydrukiem po głowie, że słyszy muzykę z moich słuchawek i się rozprasza. Jak się chciałem podrapać po dupie, to zaraz "krzyczał szeptem", żebym się nie wiercił, bo tu będzie się na poważne tematy mówiło i nie przystoi. Cztery godziny musiałem siedzieć w bezruchu jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie, więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba wcześniej się wypierdzieć, bo inaczej fantaści wyczują i na portalu będzie spalony.

 

Wspomniałem, że ojciec ma kolegę z którym poznał się na portalu? Kiedyś towarzyszem literackim był koleś o ksywce Bailout. Betował ojcu wszytko. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w koszulce "Star Wars". Byli z moim ojcem prawie jak bracia, koleś przyjeżdżał do nas z żoną Grażyną na Wigilie.

Raz ojciec miał imieniny, a Bailout wpadł na, he-he, kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o pisaniu i portalu. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć mordę, czy generalnie lepsza jest Finkla czy Regulatorzy.

 

– Weź mnie nie wkurwiaj, Bailout. Finkla tylko komentarze wali i ledwo co błędy liźnie. A Regulatorzy robią ci dogłębną analizę całego tekstu!

– Kurwa, SFwizzard! Finkla napierdala przynajmniej dwa opowiadania w miesiącu, a twoi Regulatorzy mogą jej naskoczyć! Widziałeś ty kiedyś, żeby Regulatorzy coś napisali!?

– Co ty mi tu o opowiadaniach pierdolisz, jak ledwo co przecinek przed wołaczem umiesz postawić. Regulatorzy to jest król portalu, jak lew jest król dżungli!

 

No i aż zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju, a ja z matką musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona Bailouta, że spadł z rowerka, złamał obie ręce i nie może pisać. Odebrała akurat matka, złożyła wyrazy współczucia, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec:

– I bardzo, kurwa, dobrze.

Tak go za tych Regulatorów znienawidził.

 

Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Loży Nowej Fantastyki. Stała się ona kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś było trzęsienie ziemi, to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z Loży powiedzieć. Gazety literackie na jakiś czas przestał czytać, bo miał ból dupy, że o aferach w Loży nic się nie pisze.

Szefem loży NF był kiedyś niejaki pan AdamKB. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego nominowanym do piórka opowiadaniom przez Lożę i ojciec przez wiele lat toczył z nią wojnę. Raz poszedł na jakieś "nowofanastyczne piwo" gdzie był AdamKB i stary wrócił do domu z podartą koszulą, bo siłą go usuwali z knajpy, takie tam inby odpierdalał.

Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem Loży ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu AdamaKB na forach. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem KGB albo że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR, więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi dwa tysiące złotych.

Jak płacił, to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, Lożę, AdamaKB i w ogóle cały świat. Z jego mendzenia wynikało, że Loża jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te dwa tysiące na książki, gazety czy zszywacze i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. prenumeraty NF za te dwa tysiące kupić (kilkaset miesięcy).

 

Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć jakąś publikację, bo jego kariera stoi. Internet to za mało.

"Synek, prawdziwą kasę to się bije po publikacji! Tam jest żywioł!"

Nie było go stać na self-pub, a poważne wydawnictwa nie były zainteresowane jego grafomanią (i tak złodzieje!), a frajerom z "vanity publishing” to on nie będzie płacić, więc zgadał się z jakimiś fantastami z portalu, że sami założą wydawnictwo.

Załatwili jakieś stare xero przemysłowe oraz maszyny do składania książek, które miały stać u jakiegoś fantasty i tam służyć wspólnej sprawie. Koleś miał dom z oddzielnym garażem, a nie mieszkanie w bloku jak my.

Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać na jakiś Shitcon i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ludzie kupują ich książki jak pojebani, ale niestety jego nie schodzą, więc ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia.

Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy, co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni tam pewnie jego dzieła nie eksponują, a po równo się zrzucali na sprzęt, i w niedzielę wieczorem, jak te fantasty już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed blokiem. Wychodzę, a tam nasz samochód z wynajętą przyczepą i sprzętem drukarskim. Pytam, skąd on to wziął, a on mówi, że zapierdolił z wydawnictwa, bo oni go oszukali i wnosimy do mieszkania.

Kurwa, to ważyło z pół tony!

Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście nawet po częściowym rozebraniu xero nie zmieściło się w drzwiach do klatki, więc stary stwierdził, że on je przed domem zostawi.

Za pomocą jakichś łańcuchów, co były na wynajętej przyczepie, i mojej kłódki od roweru przypiął xero do latarni i zadowolony chce wracać do mieszkania, a tu nagle przyjeżdżają dwa samochody z fantastami, którzy domyślili się, gdzie ich własność może się znajdować.

Zaczęła się nieziemska inba, bo fantaści drą mordy, dlaczego sprzęt ukradł i że ma oddawać. Ojciec się drze, że oni go oszukali, bo on pięćset złotych się składał, a nic nie sprzedał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację, żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu, bo było blisko.

 

Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się xero i krzyczy, że nie odda.

Fantaści krzyczą, że ma oddawać.

Jeden fantasta ma rozjebany nos, bo próbował leżącego ojca odciągnąć od xero za nogę i dostał drugą nogą z kopa.

Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat, bo pobił człowieka.

We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi.

Moja stara płacze i błaga ojca, żeby zostawił sprzęt, a policjantów, żeby go nie aresztowali.

Ja, smutnazaba.psd.

 

W końcu policjanci oderwali starego. Ja podałem fantastom kod do kłódki rowerowej i zabrali maszynę, rzucając wcześniej staremu pięćset złotych i mówiąc, że nie ma już do wydawnictwa żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy w realu nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Fantasta, co dostał w mordę butem, powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie, tylko ojca nie chce więcej widzieć.

Stary do tej pory robi z fantastami gównoburzę na portalu, bo założyli w Hyde Park specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój stary nieudolnie porobił trollkonta.

 

Dartvader54

Liczba postów: 1

Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika "SFwizzard" od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały pisarz! Chcą go oczernić, bo zazdroszczą mu dorobku literackiego!

 

Beryl banuje go regularnie, ale ojciec jest niestrudzony i ciągle zakłada nowe profile. Używał ich do prześladowania niedawnych kolegów od wydawnictwa. Jak któryś z nich wrzucał nowe opowiadanie, to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np. pisał: "że tak chujowej i wtórnej grafomanii, to dawno nie czytałem".

Z tych samych kont udzielał się w swoich opowiadaniach i wrzucał w wątku "Pochwal się" podrobione w fotoszopie strony angielskojęzycznych publikacji.

"Noooo, gratuluję miejsca w australijskiej antologii, SFwizzard! Widać, że doświadczony pisarz!"

A potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na portalu.

 

A ja z tego wszystkiego nauczyłem się pisać i ostatnio wydałem swoją pierwszą książkę.

Ojciec się wściekł. Nie odzywa się do mnie.

Koniec

Komentarze

No i leci piórko klik po znajomości ;) ;). Dobre, nieźle mordę zacieszałem czytając, zwłaszcza jak mnie okrutnie potraktowałeś. Trochę za dużo wulgaryzmów jak na mój gust, ale jestem w stanie zrozumieć, że taka estetyka i taka osobowość podmiotu lirycznego. Bawisz i uczysz, dowiedziałem się o istnieniu słowa “inba”. O co chodzi z łodzią nie kumam ni w ząb, ale kto powiedział, że wszystko muszę kumać.

Ogólnie, srogie warunki postawiłeś i nie wiem czy ustoję na polu bitwy, ale co tam, fajna zabawa przy pisaniu tych gupot.

P.S. Ja Ci rąk nie połamałem. Jeszcze. A jest niezła rozpierducha.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Łódź wywaliłem, została przez przypadek. :)

Wulgaryzmów i tak trochę wywaliłem.

A jeśli chodzi o rączki, to przecie jak bym muchy tknął. Tylko takie przekomarzanki i zabieg literacki. :)

Dzięki! :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Aha. To jeszcze pińć złoty za kurektę się należy.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Opowiadanko przeczytane. Dosyć się podobało. Gratuluję tatusia i pozdrawiam.

Napisałam komentarz z wyłowionymi błędami, ale niestety portal się zbiesił i go wysłał gdzieś w eter, zamiast pod tekst… D: Cóż, Regulatorzy na pewno wszystkie je wyłapią tak czy siak, więc się nie martwię. Napiszę zamiast tego o samym tekście, że bardzo się przy nim wewnętrznie uśmiałam (zewnętrznie, to tylko uśmiech był). Ojciec bohater mistrzowski, a i narrator niczego sobie. Puenta doskonale podsumowuje całość XD → nie odzywa się do mnie… lol. Ciekawam ile w tym prawdy, a ile Twojej wyobraźni XD Burda o maszynę drukarską też bosko opisana. Całość bardzo przypadła mi do gustu. Powodzenia życzę :)

Moi drodzy!

Dziękuję za wszystkie pozytywne komentarze, ale muszę sprostować, że nie ja jestem autorem pomysłu i tekstu źródłowego.

Po internecie krąży tzw. “pasta” o ojcu wędkarzu i ludzie przerabiają to na inne branże. Ja pozwoliłem sobie przerobić na “portal”. Jedynie dodałem swoją puentę.

Dla dobra fair-play mogę zrezygnować z miejsca w konkursie i usunąć tag, bo tak szczerze, to zależy mi tylko na dobrej zabawie.

Dziękuję. :)

 

Edit: Zrobię inaczej. :)

 

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nie słyszałem o tych pastach. Niestety -10 do oryginalności, ale i tak zgrabnie to przerobiłeś.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Przeczytałem z uśmiechem na ustach :)

Nawet jeżeli oparłeś wszystko na internetowym stelażu, to w tym co charakterystyczne dla Fantastów, zawarłeś właściwą diagnozę. Założę się, że niektórzy odnaleźli w Ojcu i innych bohaterach, coś czego mogą się doszukać w sobie. Naprawdę satysfakcjonująca lektura :)

 

Pozdrawiam.

Czy to nie miał być Sanderson zamiast Sanersona?

 

bo myślała, że znowu zszywacz w nodze – zszywacz???

 

Gdzie tag “wulgaryzmy”?

Zastanawiam się też nad skrótami i moim zdaniem jednak nie powinno ich być.

 

Pasta pastą (nie znałam jej), ale uśmiałam się setnie. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Racja! Poprawione.

Dzięki za komenty! :)

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Który to już raz… I nadal bawi. Klikam i czekam na ekranizację z Cyrwusem w roli SFwizzardSFwizzardSFwizzardSFwizzardSFwizzardSFwizzardSFwizzardSFwizzarda. Z fartem.

O, kam_mod, ja też czekam!

Dzięki za klika. :)

Fart. :D

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Stare jak sam Internet, ale dobrze odświeżone ;D Chociaż zabrakło mi większej ilości użytkowników w treści. Ale nic, dobrze wykorzystana pasta.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno.

Jak z życia wzięte…

 

Momentami trochę za bełkotliwe, ale dobrze się bawiłam, czytając ten tekst :D Koniec świetny.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Świat się kończy… Gender nawet na forum zapuszcza swe złowrogie macki. Regulatorzy – królem? Hańba ;)!

A tak poza tym – ciężkie jest życie pisarza amatora, a jeszcze cięższe jego rodziny. Trochę mi tylko zgrzyta, że uznany, drukowany literat posługuje się językiem spod budki z piwem. Chyba że tak wygląda nowoczesna literatura?

I, jako że jestem starszego pokolenia, nie wiem, co to “inba”. I czwarta jest dla mnie “rano”, a nie “w nocy”.

Niezłe!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

I czwarta jest dla mnie “rano”, a nie “w nocy”.

Kwestia bardzo względna :) Dla mnie szósta to środek nocy i jak musiałam o tej porze wstawać, to prawie płakałam ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Echh, kobiety wy puchy marne ;). Jak się wstawało do roboty o 4.50, to 4 zawsze zostanie – rano.

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

To nie gender, to antyklonizacja/antymnogość… Regulatorzy powinni być wszak królami.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Ja tam potwierdzam, że czwarta jest w nocy. Rano to może być, powiedzmy, jedenasta przed południem :P

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

A zawsze myślałem, że regulatorzy są kobietą…yyy, kobietami. Ale widzę, koleżanko Naz, że prezentujecie fałszywe podejście do kwestii rządów płci. Czyżbyście sugerowali, że władca portalu może być tylko płci męskiej? Królami? Wstydźcie się! O waszych nieprawomyślnych poglądach już się dowiedzą gdzie trzeba. Na zesłanie do Watykanu albo co najmniej Torunia sobie tymi odstępstwami od jedynie słusznej linii naszego portalu zapracowałyście!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Mnogość bohaterów nie wchodziła w grę, bo nie miałem czasu a i pasta straciła by sens. Pisałem to na kolanie, między innymi zajęciami.

Dla jednych rano, dla drugich środek nocy. :)

Trochę mi tylko zgrzyta, że uznany, drukowany literat posługuje się językiem spod budki z piwem. – Literat takie teksty też powinien umieć pisać. ;)

A “króla” zrzucam na karb emocji jakich doświadczał mówiący tę kwestię. :)

 

Dzięki za komentarze i bibliotekę!

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Pasta nie pasta, tekst jest lekki, dynamiczny, zabawny i przyjemny, ba, nawet jakaś prawda i trafne spostrzeżenia się znalazły. Scena pod blokiem znakomita. Ta z człowiekiem o kształcie piłki z wąsem również. W ogóle pomysł stronnictw Finkla – Reg zacny. 

Słowem – bawiłem się przednio. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Wyszło genialnie :D

Brawo!

Znałem to w wersji o wędkarstwie, ale nie przeszkodziło mi to dobrze się bawić tym razem. :D Bohaterów faktycznie niewielu, ale jako parodia nadgorliwego forumowicza wyszło cudownie.

 

PS. Może Beryl się nie obrazi, jeśli też się pozakonkursowo podepnę z moim fantastowym opkiem pod tag – wszak pospieszyłem się tylko o dwa tygodnie…

Zalth – dzięki! Uśmiałem się zdrowo, a tego mi właśnie było trzeba. Bo z tym spiskiem wydawców, to jest coś na rzeczy…

Kapitalne. Oryginał czytałem eony temu, warto było sobie przypomnieć pastę w fantastycznej wersji. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dzięki, ludziska!

To tak na poprawę humoru, w poniedziałek i na te już jesienne wieczory.

Uśmiecham się do komentarzy. :)

Pozdro!

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, tym większą, że znalazłam kilka zdań poświęconych Regulatorom. Dziękuję. ;D

Całość niezwykle zabawna, choć napisana w dość specyficzny sposób, ale domyślam się, że to celowy zabieg, dlatego nie wiem czy nie wygłupiłam się, robiąc łapankę.

 

Śred­nio raz w mie­sią­cu ktoś wdep­nie w le­żą­cy na ziemi "rę­ko­pis" i trze­ba zszyw­kę wy­cią­gać w szpi­ta­lu. –> Boso chodzą? Nie noszą nawet kapci?

Zszywki w „rękopisie” nie powinny być groźne, bo przecież mają zawinięte i przygniecione końcówki. Prawdę powiedziawszy, to w ogóle sobie nie wyobrażam, jak pojedyncza, nieużywana zszywka mogłaby się wbić stopę.

 

to od razu ka­za­ła buta ścią­gać… –> …to od razu ka­za­ła but ścią­gać

 

Za­pier­dzie­lał sa­mo­cho­dem 150/h… –> Za­pier­dzie­lał sa­mo­cho­dem sto pięćdziesiąt na godzinę

 

koleś przy­jeż­dżał do nas z żoną Gra­ży­ną na wi­gi­lie. –> …koleś przy­jeż­dżał do nas z żoną Gra­ży­ną na Wi­gi­lie.

 

W pew­nym mo­men­cie za­cze­li drzeć mordę… –> Literówka.

 

w te­le­wi­zji mówią, że gdzieś był trzę­sie­nie ziemi… –> Literówka.

 

stwier­dził, że ko­niecz­nie musi jakąś pu­bli­ka­cję… –> Co musi publikację?

 

Za­ła­twi­li jakąś stare xero prze­my­sło­we… –> Za­ła­twi­li jakieś stare xero prze­my­sło­we

 

Mój oj­ciec leży na ziemi, kur­czo­wo trzy­ma się i krzy­czy, że nie odda. –> Czego się trzyma?

 

pisał: "że tak chu­jo­wej i wtór­nej gra­fo­ma­nii, to dawno nie czy­ta­łem." –> Kropkę stawiamy po zamknięciu cudzysłowu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To i ja coś napiszę, żeby była równowaga stronnictw. ;-)

Sympatyczny tekścik, nie znałam tej pasty. A jakie jeszcze wersje istnieją, oprócz wędkarskiej?

W każdym razie ładnie zaadaptowałeś do warunków portalowych. A te groźne zszywki to musi być element fantastyczny. ;-)

Babska logika rządzi!

Cudowny motyw ze zszywkami. Od śmiechu prawie mi się dzidzia w chuście obudziła <3.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Pasty także nie zdałem (nie gadajcie na głos, bo kumple z korpo mi żyć nie dadzą). Natomiast dobrze, że przeczytałem teraz, bo chichrałbym jutro w pracy i znów wszyscy pytaliby się dlaczego :)

Podsumowując: zacny tekst, śmiechowy i spełniający swą rolę. Ładny pokaz fajerwerków :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Niesamowite, Beryl dosłownie wczoraj pokazał mi tę pastę o wędkarstwie, jestem bardzo na bieżąco ;D

 

Sanersona => Sandersona

 

“– I bardzo[+,] kurwa, dobrze.”

 

“Gazety literackie przez jakiś czas przestał czytać” – raczej na jakiś czas

 

“albo[-,] że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd.”

 

“frajerom z "vanity publishing"[-,] to on nie będzie płacić”

 

“Załatwili jakąś stare xero przemysłowe” – albo to xero, albo tę kserokopiarkę

 

“Kurwa, to ważyło z pól tony!” → pół

 

“Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak[-.+:]

 

“Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się i krzyczy, że nie odda.” – Trzyma się czego? ;)

 

Uśmiałam się, choć początek jakoś lepiej wchodził, wydał mi się zabawniejszy niż druga część. Tak czy owak gratuluję pomysłu, fajnie wyszło ;)

 

 

@Nevaz – chustujesz? Plus 10 do tatusiowatości!

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Stara, dobra pasta o wędkarzu w wydaniu portalowym :) Ubawiłem się, nie powiem. Wydaje mi się, że lepiej się przerobić tego nie dało. Nie wiem tylko dlaczego “poza konkursem”?

 

Masz też błąd:

– I bardzo, kurwa, dobrze.

Tak go za tych Regulatorów znienawidził.

Za Finklę. On był za Finklą.

 

A dla tych, którzy nie wiedzą, o co chodzi, oryginalna wersja:

https://www.wykop.pl/wpis/6871654/pasta-copypasta-moj-stary-to-fanatyk-wedkarstwa-po/

Powstaje również film na jej podstawie, z P. Cyrwusem (Ryśkiem z Klanu) w roli tytułowej :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Tekst bardzo mi się podobał. Ciekawe na ile portret grafomana jest prawdopodobny. 

Aha, drogi autorze, mnie ilość przekleństw odpowiadała, mogłoby być ich nawet więcej. W końcu prawdziwi ludzie przeklinają, a niektórzy nawet bardzo dużo.

No i fajny morał, daje nadzieję smiley

 

Howgh!

Zszywki, to był chyba najsensowniejszy substytut haczyków jaki przyszedł mi do głowy. Co prawda nie ma za bardzo szans, żeby wybić sobie dobrze zagiętą zszywkę, ale czasem bywają takie zszywacze, które do końca nie zaginają. Albo mogą takie zszywki się rozsypać i jakaś tkwi w dywanie tylko czekając na ofiarę…

Nieważne, musiałem coś wykombinować bez rozpisywania się, żeby dynamika nie siadła.

Pierwsza część tekstu może rzeczywiście lepiej wchodzi, bo więcej musiałem sam napisać.

Jeśli chodzi o “poza konkursem”, to miałem wątpliwości co do użycia “pasty”, ale jeżeli organizator nie widzi problemu, to zdejmę dopisek.

 

Za Finklę. On był za Finklą. – Niby racja, ale tamten na Regulatorów najeżdżał. Można zinterpretować dwojako… Jeszcze się zastanowię. :)

 

Baaardzo dziękuję wszystkim za wizyty i komentarze. :)

(zadowolony z siebie) Pozdrawiam!

 

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Hahahaha! Uśmiałam się jak nigdy! Zalth, Ty mały trollu! ;) Bardzo fajna parodia. Wulgaryzmy nie przeszkadzały mi wcale, dodawały autentyczności. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Tylko nie mały!

Dzięki. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dzięki, Jose. Nie żebym się z tym afiszował ;D.

 

Swoją drogą trochę mi ulżyło, że jednak nie tylko ja nie znałem pasty ;). Jeszcze raz gratulacje, Zalth.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Zabawny tekst i zgodzę się, że całkiem udanie adaptowany do realiów portalowych. Przy ostatnim zdaniu uśmiałem się uczciwie. Wielce trafiona puenta.

Kurczę, a ja mam jednak trochę mieszane uczucia, właśnie w związku z tą pastą. Też nie wiedziałam, co to takiego, ale wujek Google podpowiedział (zanim ktoś tutaj w poście oświecił pozostałych “niewiedzących”).

No i niby fajnie dopasowałeś warunki portalowe i postacie do tekstu, ale… No właśnie jest to pasta…

Uśmiałam się, i owszem, bo było naprawdę zabawnie :)

Ale zmieszane nie wstrząśnięte uczucia pozostają ;)

Fajnie przerobione :) Jednak idę za Naz, brakuje mi trochę większej ilości użytkowników.

Pośmiałem się cudnie :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Ja też mam wątpliwości co do pasty, Iluzjo. Na szczęście potworek nie startuje w konkurencji na najbardziej oryginalne opowiadanie i jest napisany ewidentnie “for fun” (nie mylić) więc jakoś to zdzierżę. :)

Dzięki za wizyty! :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A ja wątpliwości nie mam – pasta od tego jest, żeby ją kopiować, przerabiać i dalej kopiować. Taka specyfika, zresztą nie bez powodu nazywa się copy-pastą.

A Zalth przerobił ją twórczo, chyba akurat co do tego, to nikt nie ma wątpliwości :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

O! I tego argumentu mi brakowało. Dzięki, Berylu! :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Pasta nie pasta, fantastyczne! A najlepszy tatuś i kłótnia o Finklę i Regulatorów.

Szczerze mówiąc, widziałem już tak wiele przeróbek tej pasty, że prawdopodobnie nawet jej najlepsza inkarnacja nie zrobi na mnie specjalnego wrażenia :/ Niemniej, takiej jeszcze nie widziałem, plusik za spójność z realiami portalowymi, ale niewiele więcej…

No nieźle.

Jak dla mnie o jakości pasty świadczy fakt, że właśnie przeczytałam ją drugi raz z nie mniejszą przyjemnością, co po raz pierwszy. Naprawdę udał Ci się ten tekst :)

@Ocha: A najlepszy tatuś i kłótnia o Finklę i Regulatorów. – Żebym tu jakiegoś rozłamu nie zapoczątkował… :D

 

@Skoneczny: Cieszy mnie fakt, że przeczytałeś i skomentowałeś.

I nawet plusik jest. Dzięki!

 

@Rosebelle: To ja też sobie jeszcze raz przeczytam… :) Dzięki!

 

 

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Uśmiałem się. Na szczęście czytałem tylko kilka przeróbek tej pasty, więc do mnie bardzo trafiło. 

Konsekwentny “cover”, a co za tym idzie – są też braki, szczególnie personalne. Ale tych portalowiczów, których wplotłeś – wplotłeś zajebiście. Tylko AdamKB do mnie nie przemówił, bo ja już “po nim” przyszedłem na portal. Bardziej by się Cień nadał.

Hmm… Fun, to może zrobimy mały update Twojej wersji?

Przekopiuj tekst do edytora, wybierz polecenie “Znajdź i Zmień”, wymień wszystkich w “Adamów” na “Cień Burzy”, KGB na LGBT i enter. Voilà! Wersja zaktualizowana! :)

Wieeeeeelkie dzięki za koment i wizytę!

 

Btw: Gdzie jest Cień?

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Muszę przyznać, że mnie przyszło na myśl to samo, co Funowi. To znaczy z Adamem, może kiedyś się udzielał, to fakt, ale teraz? Warto było wrzucić jakąś aktualną michę na warsztat :) Nie traktuj jednak tego, jako psioczenia :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

E, luzik. Nie mam problemów z uwagami. :) Macie rację, że mało hirołsów, ale tak jak wspominałem, pisałem to na kolanie. Dzień po wyrzuceniu sam pomyślałem, że mogłem wsadzić kilka postaci w czasie awantury i xero. Ale już nie będę kombinować. ;) ‘

W oryginalnej pascie był Adam i pierwszy zamiennik jak mi przyszedł do głowy, to nasz portalowy Adam. Pewnie jakbym jak księga głosi z dzień poczekał byłoby jeszcze lepiej. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Fajne, i ja się uśmiałem. Past nie czytuję, więc historię “odkrywałem na nowo”, choć Twoja deklaracja sprawiła, że czuję coś na kształt… zawodu.

Postaci też przydałoby się więcej, ale to już wiesz ;)

 

Poza tym, przyjemna lektura.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzięki, hrabio. :)

Przysięgam, więcej pastami bawił się nie będę.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nigdy nie mów “nigdy”. ;-)

Babska logika rządzi!

Zdecydowanie, nie. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Fajna wersja pasty, można się pośmiać :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Dzięki, ziom! :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

AdamKb jako zbrojne ramię loży mnie zniszczył. Bardzo udana przeróbka, choć oryginału nie przebija.

Chodzą słuchy, że sztuk walki uczył go J-23…

Oczywiście, że oryginał lepszy!

Dzięki za odwiedziny. :)

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nowa Fantastyka