Profil użytkownika

Betareaduję/redaguję opowiadania i powieści, zgłoszenia z krótkim opisem utworu proszę wysyłać wiadomości prywatnej.

 

Fanpage: https://www.facebook.com/TheWickedG/    

Blog: https://wickedgfantasy.blogspot.com/    

 

Opowiadania: 

Antologia “Dragoneza” – szort “Egzegeza Szalonego Gnostyka” https://fantazmaty.pl/projekty/dragoneza/ 

Silmaris 3/2018 – opowiadanie “Zarzewie” http://silmaris.pl/silmaris-32018/     

Abyssos nr 8 – opowiadanie “Prawdziwa Turija” http://abyssos.eu/2018/06/13/numer-8/     

Szortal Na Wynos – Październik 2017 – szort “Cudotwórca z targu”

http://www.szortal.com/node/13072      

Szortal Na Wynos Wydanie Specjalne Wiosna 2017 – opowiadanie “Lustrmiasto”

http://www.szortal.com/node/12093      

Szortal Na Wynos – Kwiecień 2017 – szort “W jaskini bestii”

http://www.szortal.com/node/11931     

 

Artykuły:

“Obosieczny miecz Morfeusza – opioidy w dziełach (nie tylko) fantastycznych” na witrynie magazynu Fantom: http://www.magazynfantom.pl/aktualnosci/obosieczny-miecz-morfeusza-opioidy-w-dzielach-xnie-tylkox-fantastycznych,63.html       

Fantom nr 3 (7)/2018 – “Narkotyk w “narkotyku”. Fantastyka a substancje psychoaktywne” https://www.swiatksiazki.pl/fantom-fantastyczny-dwumiesiecznik-nr-3-7-2018-6466228-ksiazka.html   

 

Inne zajęcia:

 

Redaktor w projekcie Fantazmaty: https://fantazmaty.pl/ekipa/     

Główny koordynator projektu tłumaczenia “C0DA” autorstwa Michaela Kirkbride’a:

https://wickedgfantasy.blogspot.com/2018/05/c0da-polskie-tumaczenie-fanowskie.html      (tłumaczenie) 

http://pl.elderscrolls.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:Stygies_VIII/C0DA_i_KINMUNE_po_polsku     

(news)

 

“But the wicked are like the raginge see, that ca not rest, whose water fometh with the myre & grauel. Eueso ye wicked haue no peace, saieth my God.”

Księga Izajasza 57, 20-21, Miles Coverdale's Bible


komentarze: 2077, w dziale opowiadań: 1656, opowiadania: 579

Ostatnie sto komentarzy

Dziękuję! To był mój pierwszy raz w roli jurora, niewątpliwie ciekawe doświadczenie, zwłaszcza czytanie opowiadań po nocach przy muzyce ;) Może w przyszłości zorganizuję własny konkurs. 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Marcinie_Maksymilianie,

 

oto przykładowe zdanie, w którym pojawił się taki błąd:

 

“Pracując w tym miejscu[+,] mógłby sobie pozwolić na lepszy, ale zapewne wszystko wydawał na biomodyfikacje.”

 

Po “miejscu” powinien stać przecinek. Po szczegółowe objaśniania odsyłam tutaj:

 

http://www.jezykowedylematy.pl/2011/01/czy-imieslowy-typu-jadac-stanawszy-zawsze-oddzielamy-przecinkami/

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/przecinek-a-imieslow-przyslowkowy;8895.html

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/imieslow-przyslowkowy-a-przecinki;11460.html

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Wkleiłem wszystkie komentarze. Jeżeli ktoś nie ma pod swoim tekstem, to proszę się zgłaszać na pw, bo przez pomyłkę mogłem ominąć.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: W zasadzie trudno mi określić, czy ten tekst w dostatecznym stopniu spełnia warunek brzytwy Lema, opisywane na niebie zjawiska nie zostały bowiem moim zdaniem w jednoznaczny sposób przedstawione jako nadnaturalne. Historia tragedii na Przełęczy Diatłowa została oddana w bardzo wierny sposób, fabularyzacja znanych faktów wyszła sprawnie… lecz problem polega na tym, że są to właśnie fakty znane, więc nie poczułem się w żaden sposób zaskoczony tą opowieścią. Postać Kostii chyba została wprowadzona jako nowość, bo nie mogę znaleźć nic na jego temat w sieci, ale ostatecznie jego rola sprowadziła się do tego, że wiedział, czym było tytułowe niezwykłe zjawisko na niebie, lecz nam tego nie powiedział i w końcu popełnił samobójstwo, więc równie dobrze jako czytelnik mógłbym uznać, że po prostu miał urojenia. Do samego końca spodziewałem się jakiejś intrygującego wytłumaczenia, która rzuciłaby nowe światło na znaną z kart historii tajemnicę, lecz tak się nie stało. Moim zdaniem nadmiar niedopowiedzeń w tym przypadku zadziałał na niekorzyść dla tekstu.

 

Oryginalność: Na moje oko tu w zasadzie jej niewiele, to raczej odtwórcza historia. Osobiście uważam, że tragedia na Przełęczy Diatłowa mogła zostać wykorzystana w znacznie lepszy sposób jako podkład pod fantastyczną opowieść. Wystarczyło delikatnie zmienić bieg historii, na przykład zaserwować czytelnikowi wizję tego, co by było, gdyby Jurij Judin nie uległ chorobie i nie opuścił wyprawy.

 

Język: Ładny i sprawny, fragmenty raportów brzmią bardzo naturalnie. Kilka rzeczy, które mi nie pasowały: „Siedziałem zwrócony twarzą w kierunku północy i gdy przypadkowo odwróciłem głowę na wschód” – powtórzenie. „Piękna Zina i Luda, jedyne dziewczyny w ich zespole[+,] nie narzekały na niewygody” – zabrakło przecinka kończącego wtrącenie. „Halas wewnątrz helikoptera ledwie pozwalał słyszeć własne myśli” – literówka, l zamiast ł w „hałasie”. „Gdybyś tam był[+,] i tak byś im nie pomógł” – tutaj mogę się mylić, ale według mnie tutaj składowe części zdania nie są równorzędne wobec siebie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Dwuwątkowa konstrukcja raczej spełniła swą rolę, choć fragmenty „prelekcyjne” momentami były trochę przyciężkawe. Jak na mój gust trochę za dużo tu niedopowiedzeń, w mej wyobraźni widziałem tylko mglisty obraz wizji kryjącej się za opowiadaniem.

 

Oryginalność: Dość ciekawy pomysł na śniączkę… ale na temat snów i tajemniczych anomalii pisano już tyle, że w zasadzie trudno poczuć się zaskoczonym tą tematyką.

 

Język: Warsztat do doszlifowania. Sporo usterek interpunkcyjnych, np.: „Przez chwilę po prostu leżała[+,] patrząc w niebo”, „Po prostu[-,] ktoś się nie obudził”, „Kiedy zerknęła w górę[+,] nadal się jej przyglądał”. Błędnie zapisane dialogi.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: To opowiadanie było jednym z najtrudniejszych do oceny. W początkowej fazie lektury miałem nieodparte wrażenie, że w pewnym momencie tekst całkowicie zdryfuje w stronę obyczajowej historii (którą mogłaby nie wyjść cało ze starcia z brzytwą Lema) o chorobie psychicznej. Później w końcu w wyobraźni zaskoczyły mi odpowiednie tryby i złapałem motyw z trójkątem, okiem i starcem. Następnie dostałem niebywale intrygujący statek kosmiczny inspirowany dość mało znanym incydentem w Rendlesham, a wszystko skończyło się dość ckliwym wyznaniem, obietnicą miłości pokonującej wszystkie przeciwności. Całość stworzyła bardzo eklektyczny obraz, konwencja utworu w zasadzie ewoluowała niemal z każdym kolejnym akapitem. Doceniam za świetną symbolikę i umiejętne iterowanie poszczególnymi motywami, niemniej jednak „leniwy” początek, który w zasadzie o wiele lepiej sprawdziłby się w powieści niż w opowiadaniu, oraz zakończenie nieco ograbiające utwór z atmosfery dziwności i szaleństwa na rzecz wyidealizowanego, mistycznego love story ostatecznie zdecydowały o tym, że końcowa nota nie osiągnęła maksymalnego pułapu.

 

Oryginalność: Świetnie wykorzystana symbolika chrześcijańska (chociaż nie wiem, czy to nie moja nadinterpretacja), bardzo ciekawy pomysł na statek kosmiczny, o czym wspomniałem już wcześniej. Powielone motywy z innych opowieści o UFO pełnią tu raczej rolę komentarza kulturowego, więc raczej się nie czepiam. Czterowymiarowość też już nienowa. Historię o płaszczakach opowiadaną na studiach spotkałem już w tylu wersjach, że gdy tylko pojawiła się w opowiadaniu, poczułem pewien niesmak. Wiem, że to dość obrazowy i powszechnie znany przykład, ale sądzę, że ideę wyższych wymiarów można by przekazać w bardziej wyszukany sposób.

 

Język: Pierwsze akapity nie bardzo zachwyciły, potem było już lepiej. Ogółem bardzo wprawny, adekwatny do przedstawianej opowieści. Opisy oddziałują na wyobraźnie, a jednocześnie nie są przesadnie kwieciste. Na duży plus powracanie do już wykorzystanych struktur i słów w kolejnych etapach historii, to dało wrażenie spójności i harmonii w tekście. „Kiedy w oczach Izy odbijało się jeszcze znacznie mniej gwiazd. Uśmiechał się, gdy dziewczynka przystawiała oko do okularu i cicho wzdychała. Białe światło Wegi miało na zawsze odbić się w jej spojrzeniu” – to powtórzenie, nawet jeśli jest celowe, moim zdaniem nie brzmi zbyt dobrze. Oprócz tego mignęło mi jeszcze kilka innych, ale raczej na granicy „rażenia”, ujmę to w ten sposób.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Opowieść bardzo mnie wciągnęła. Zaprezentowałaś ciekawą, dynamiczną historię detektywistyczną, w odpowiedni sposób miarkując ujawnianie kolejnych puzzli, które w finale stworzyły piękną układankę. Zakończenie jest bardzo wymowne, posiada głęboki przekaz. Niektóre wstawki w moim odczuciu nosiły znamiona nadmiernie prostolinijnej ekspozycji i w zasadzie to jedyny zarzut, jaki mam w tej części oceny.

 

Oryginalność: Tekst wyróżnia się na tle innych propozycji konkursowych tym, że UFO nie stanowi tutaj głównej osi fabularnej opowiadania, a jedynie element twórczy świata przedstawionego. Sama kreacja tegoż świata mogłaby być nieco bardziej dopracowana, niektóre cyberpunkowe klisze trochę rażą. Bardzo spodobał mi się pomysł na żyjące kryształy wchodzące w symbiozę z ludzkim organizmem oraz to, w jaki sposób ten fakt wpłynął na kształt społeczeństwa. Nie siliłaś się tutaj na rozbudowane teorie naukowe, i moim zdaniem dobrze, bo dzięki temu wykorzystaniu rule of cool zachował klimat klasycznych dzieł science-fiction. Uwaga na marginesie – przyjmowanie narkotyków przez skórę to raczej słaby pomysł. Ta droga podania z reguły skutkuje działaniem lokalnym a nie ogólnoustrojowym, i choć co prawda, o ile dobrze pamiętam, niektóre substancje psychoaktywne są w stanie wywołać odpowiednie efekty u człowieka przez sam kontakt ze skórą (na przykład plastry z fentanylem: https://www.therecoveryvillage.com/fentanyl-addiction/related-topics/fentanyl-patch-abuse/#gref, ale już na przykład historie o tym, że LSD działa przez kontakt ze skórą to już raczej mity: https://www.reddit.com/r/Drugs/comments/32uhm0/lsd_transdermal/), to ten sposób zażywania nie jest często stosowany, gdyż bardziej „bezpośrednie” drogi podania, chociażby doustna czy dożylna, są po prostu skuteczniejsze.

 

Język: Jest przystępny, opowiadanie nie odstraszało przed czytaniem, jednakże należy trochę popracować nad poprawnością zapisu. Interpunkcja czasem szwankuje, wkradła się też literówka: „wymnie” → „wymknie”. Niektóre zdania zgrzytały mi stylistycznie, na przykład: „Kandydatka do przeszczepu była bardzo, ale to bardzo ciężarna” – raczej nie da się być „trochę” ani „bardzo” w ciąży.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Szczegółowe opisy fałszowania lądowań UFO mnie znużyły, ogólnie jak na mój gust opowiadanie bardzo cierpiało przez brak dynamiki. Na plus motyw z kosmitami mieszającymi szyki głównemu bohaterowi, nawet mnie zaskoczył.

 

Oryginalność: Ukazanie ekipy wprowadzającej opinię publiczną w błąd przez preparację dowodów wyszło w miarę ciekawie na wszechobecnych ekip śledzących UFO, lecz poza tym tekst nie porywał pod względem złożoności czy unikalności pomysłów.

 

Język: Warsztat wymaga znacznego udoskonalenia. Usterki: „zborze” zamiast „zboża”, cyfrowy zapis liczb, zgubiona kropka: „w które należało po się kolei wpinać[+.] Cała czwórka…”, powtórzenia. Podobnych uchybień jest więcej.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Raczej mnie nie przekonała, zakończenie jest jak dla mnie nieco zbyt otwarte, długie sekwencje dialogów nużyły.

 

Oryginalność: Ciekawy pomysł na piry. Postaciom brakuje nieco głębi, kilka motywów powielonych. Bliżej nieokreślona katastrofa, która całkowicie zmieniła kształt ludzkiej cywilizacji raczej nie zaskakuje.

 

Język: Nie jest najlepiej. Sporo usterek, na przykład „z resztą” → „zresztą”, brakujące przecinki przy zdaniach z imiesłowami przysłówkowymi. Wulgaryzmy brzmią trochę offbeat, wyrażając to makaronizmem. Niektóre akapity jak na mój gust zbyt długie, nie widzę też potrzeby oddzielania ich pustym wierszem.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Dobrze poprowadzona historia o winach z przeszłości i piętnie, jakie zostawiają na człowieku rzucane klątwy. Ujęta w klasyczne ramy, bez większych fajerwerków.

 

Oryginalność: Choć wybór tego gatunku do opowieści o UFO łamie nieco schematów, to sam setting nie jest szczególnie wyszukany na tle fantasy jako ogółu. Rybacka wioska jest tak rybacko-wioskowa jak tylko być mogła, znów mamy krainę o zimnawym klimacie, jakich w historiach tego typu jest pełno. Konstrukcja religii i obrządków również dość schematyczna. Dobór nazw własnych mógłby być odrobinę lepszy, przykładowo określanie krainy mianem Hungaru może budzić podświadome skojarzenia z Węgrami.

 

Język: Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej, bardziej poetycko, finezyjnie. Kilka przecinkowych usterek: „Piętnaście[-,] długich na trzydzieści stóp otwartych łodzi zniknęło za wysokimi płaskowyżami wyspy”; „Wrócą[+,] nim się zmierzchnie”. Inny przypadek: „kępka zarostu w kroczu przypominała garść śniegu” – „zarost” jest tutaj użyty w błędnym znaczeniu. Według SJP PWN to słowo oznacza owłosienie twarzy, więc raczej nie można stosować go do opisywania włosów łonowych. „Zapytała choć, tak jak podejrzewała, nie uzyskała odpowiedzi” – w tym przypadku użyty jest błędny spójnik, zamiast „choć” powinno być „ale” albo „lecz”. „Choć” wyraża to, że stwierdzenie wyrażone w zdaniu nadrzędnym jest prawdziwe mimo okoliczności opisanych w zdaniu podrzędnym. W tym przypadku okolicznością jest „nie uzyskała odpowiedzi”, a o ile nie zakładamy retrokauzatywności, to trudno, żeby ten fakt wpłynął na zadanie pytania. Można by też zreformułować to zdanie („zapytała, choć podejrzewała, że nie uzyska odpowiedzi”). W tekście natknąłem się też na kilka podobnych niefortunnie złożonych konstrukcji.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Typowy „akcyjniak”, moim zdaniem całość ma nieco raypunkowy klimat. Zabrakło mi odpowiedniej dynamiki i większej ilości zaskakujących plot-twistów.

 

Oryginalność: Jest UFO, ale nie ma ufoludków, więc za to plus. Kosmici mają postać mikrobów i zostali wykorzystani do produkcji komputera opartego na trochę podrasowanym DNA – ogółem nie jest to wybitnie oryginalny motyw. Postaci raczej się nie wyróżniają, kilka zastosowanych pomysłów na historię, choćby pasażer na gapę, też jest już dobrze znana.

 

Język: Spore pole do poprawy. Tekst ogółem ma sporo defektów. „Nowej Philadelphii obwieścił swój początek” – dwie spacje po Philadelphii, przy okazji w języku polskim formalnie funkcjonuje pisownia spolszczona z f zamiast ph. Błędnie zapisane dialogi, kropki przed didaskaliami zaczynanymi od czasowników. Pojawiają się zgrzytające konstrukcje i usterki interpunkcyjne.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Tekstowi od samego początku towarzyszy mroczna, nieco lovecraftiańska atmosfera. Sporo w nim monologów, lecz każdy z nich jest w zasadzie jakąś odrębną opowieścią, która dodatkowo kreuje klimat umierającego miasta. Niektóre momenty naprawdę potrafią wzbudzić uczucie grozy. Progresja fabuły jest intrygująca; razem z bohaterem coraz głębiej pogrążamy się w odmętach tajemniczych zjawisk, jednak w pewnym momencie tekst wydaje się po prostu w nich topić. Mamy nietypowe anomalie, „przebijające się” dysonanse, z drugiej strony dualizm Światła i Ciemności, ich realne przełożenie na kształt świata przedstawionego pozostaje mgliste, zawoalowane, przez co trochę mniej poruszyło mnie jako czytelnika. Podobnie zakryty pozostaje dla mnie sens zrobienia z bohatera marionetki Ciemności, gdzieś widzę przebłyski tej wizji, strumienie symboli – może oznaczających nieuchronność martwoty, może bezsilność wobec złych sił – ale nie mogę wychwycić ultymatywnego sensu.

 

Oryginalność: Tekst odbieram jako przeniesienie klasycznej historii o UFO na kanwę czegoś z pogranicza horroru/weird fiction/mystery stories; mamy tu więc parę tropów z opowieści o kosmitach, a także tych właściwych dziełom z nurtu grozy. Z jednej strony tajemniczych Obcych-Obserwatorów w płaszczach, którzy pojawili się znikąd, żeby zgłębić realia ludzkiego życia, z drugiej przygnębiające miasto, słyszenie głosów zmarłych, nagłą i niewyjaśnioną śmierć, piwnice skrywające tajemnice. Spodobał mi się pomysł na Dom, w którym wszyscy mogą wyznać sprawy zalegające w najgłębszych zakamarkach ich duszy. Podobnie urzekła mnie wizja istot w płaszczach. Parę Światło/Ciemność, niewyjaśnione błyski na niebie widoczne tylko dla wybranych i parę innych motywów jest już dobrze znanych, więc mimo wszystko tekst nie zaskakuje nowością w takim poziomie, w jakim mógłby.

 

Język: Co do tej części nie mam większych zastrzeżeń, aczkolwiek opisy nadnaturalnych zjawisk mogłyby być nieco bardziej finezyjne. Sposób wypowiadania się istot w płaszczach jest za to świetny. We fragmencie, w którym przemawia starzec, bezpośrednio w wypowiedzi używane są półpauzy. Sugerowałbym zamianę ich na przecinki, żeby nie myliły się czytelnikowi z półpauzami wydzielającymi didaskalia. Kawałek niżej pojawia się też nowa wypowiedź zaczęta półpauzą, która jest w zasadzie kontynuacją mowy starca. Pomiędzy nie nie została wpleciona żadna narracja czy też didaskalia, więc czytelnik może zostać wprowadzony w błąd i stwierdzić, jakoby te słowa padły z ust innej postaci.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Nie trafiła w moje gusta. Sporo rzeczy mi nie grało, nie rozumiem, dlaczego kosmita zabił Zenka, i dlaczego nadal pomagał Arnoldowi po tym, jak potraktował go dubeltówką. Nagły wybuch fanatyzmu i lincz ze strony innych mieszkańców miejscowości też uważam za nieco przesadzony. Wątek Huberta i Leny został nakreślony w tak płytki sposób, że w zasadzie równie dobrze mogłoby go nie być. Nie spodobało mi się także użycie epilogu w opowiadaniu o tak niedużej objętości.

 

Oryginalność: Postaci stereotypowe, kosmita również niezbyt wyszukany. Motywy powielone – pogarda dla naszego gatunku, braku możliwości powrotu do domu, ludzka chciwość i zawiść. Ogółem bez specjalnych fajerwerków.

 

Język: Kolokwialny styl czasami psują formalnie brzmiące wstawki, na przykład taka jak ta: „Stworzenie było nagie, ale człowiek nie dostrzegł narządów płciowych na kształt ludzkich”. Część zdań mogłyby mieć lepszą konstrukcję. W niektórych fragmentach dość często powtarza się „bycie”. W tym miejscu: „tylko próbowała przeżuć chleb resztką zębów” po „tylko” wkradła się podwójna spacja. Opis stosunku kosmitów przyprawił mnie raczej o zażenowanie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Bardzo dużo wzniosłych tonów upakowanych na niewielkiej treści. Poetycko brzmiące niedopowiedzenia… Cóż, z jednej strony kreowały klimat, z drugiej mimo wszystko wolałbym dowiedzieć się czegoś bardziej konkretnego na temat losu ludzi. Jak na mój gust trochę za dużo tu zdystansowanych opisów, Gaja wydaje się pełnić rolę kogoś, kto jest ponad planszą, na której rozgrywa się opowieść. Przydałby się jakiś bohater z osobowością, choćby miał być jednym z kosmitów, którzy przybyli na Ziemię.

 

Oryginalność: Ludzkość opuszczająca Ziemię nie jest wybitnie świeżym pomysłem, podobnie jak pozostawienie kogoś, żeby jej pilnował (co prawda Gaja jest bardziej potężna i majestatyczna niż Wall-E). Refleksje na temat natury człowieka, choć celne, to też niezbyt nowe.

 

Język: Już w pierwszym zdaniu mamy dwie istotne usterki: „Dużą część swojej uwagi[-,] System poświęcał okalającemu układ pasowi asteroidów”. Zbędny przecinek, zła odmiana – asteroid, nie asteroidów. Dalej niestety nie jest lepiej pod względem poprawności. Momentami natłok zaimka zwrotnego „się”. Zdarzają się też powtórzenia: „Błękitne wici rozchodziły się promieniście z porozsiewanych nieregularnie gruzłowatych węzłów i łączyły z kolejnymi, a te z kolejnymi. Błękitna plecha pokrywała wszystko po horyzont”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Choć sam fakt, że bohaterowie opowiadania przybyli na Ziemię, został zawoalowany w umiejętny sposób, to samo prowadzenie fabuły raczej nie zalicza się do ścisłej czołówki. Bardzo dużo tu ekspozycji, opisów podanych w prosty, podręcznikowy sposób; brakuje akcji z krwi i kości, zamiast pasjonującej historii dostajemy notki z obserwacji.

 

Oryginalność: Pomysł na ukrycie Ziemi pod wymyśloną nazwą jest dość ciekawy, lecz to w moim odczuciu to było trochę za mało. Sporo motywów zostało powielonych – opiekuńczy kosmici niańczący agresywnych Ziemian, Rada, obserwacje z orbity. Niektóre zaprezentowane w tekście refleksje zostały ujęte w trafny sposób, lecz raczej nie są zbytnio odkrywcze.

 

Język: Niektóre użyte sformułowania, choćby „zielononiebieska mozaika lądu i morza” brzmią całkiem zgrabnie, lecz opisom przydałoby się więcej plastyczności. Lobotomia została użyta w złym znaczeniu – to nie usuwanie części układu nerwowego, tylko przecięcie włókien nerwowych, które łączą czołowe płaty mózgowe ze strukturami międzymózgowia. Pojawiło się też parę innych usterek, choćby zgubiony przecinek: „Używając standardowego systemu maskującego anomalie ciała[+,] upodobnił się do typowego przedstawiciela Taquun”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Czytało się dość przyjemnie, ale raczej nie zachwyciła pod względem suspensu. Część tekstu można by wyciąć bez szkody dla finalnego przekazu, parafraza artykułów internetowych ustami bohatera raczej nie jest szczególnie porywającym sposobem na rozwijanie akcji. Zakończenie jest dość stereotypowym ukazaniem idei second reality, jak na mój gust pozostaje zbyt niedopowiedziane, żeby poruszyć czytelnika.

 

Oryginalność: Klisze nadawały tej nieco humorystycznej opowiastce klimatu, jednak chyba lepiej było pokusić się o nieco więcej wyjątkowości. Miniaturowych kosmitów już znamy, podobnie jak komunikowanie się za pomocą monitów na komputerze. W tekst wkradł się jeden błąd merytoryczny: kosmici mówili o stu amperogodzinach, bohater kupił urządzenie, które niby miało pozwolić na dwukrotne odpalenie statku, tymczasem w sklepach pokroju Saturna czy MediaExpert trudno znaleźć powerbanki większe niż 20 Ah (tak na marginesie jednostka powinna być zapisana właśnie w ten sposób, z małą literą h, nawet jeśli cała reszta tekstu jest zapisana kapitalikami), w internecie można spotkać konstrukcje o pojemności ok. 50 Ah, ale te bardziej pojemne ustrojstwa to już w zasadzie nie powerbanki tylko portable power station. Tak czy inaczej przypuszczam, że to po prostu literówka i do tekstu wkradło się o jedno zero za dużo.

 

Język: Niektóre didaskalia były naprawdę pomysłowe, spodobały mi się. Dobrze oddany język dziecka. Fragmenty streszczające czytane w sieci artykuły to bloki tekstu, które można by rozbić na mniejsze akapity, podobny zarzut mam wobec końcowej części tekstu. Kilka dyskusyjnych kwestii, chociażby „Brown” zamiast „Brauna” (Nie znalazłem żadnej wzmianki o tym, że ta osoba korzystała ze zangielszczonego nazwiska), czy zapisywanie „UFO” raz dużymi, a raz małymi literami. „X-COM” jako skrót od „Extraterrestrial Combat Unit” w formie odmienionej powinien być zapisywany z dywizem, np.: „X-COM-a”. Dla estetyki warto wyśrodkować gwiazdki rozdzielające tekst.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Niewątpliwie jest to dość intrygujący tekst. Momentami zarysowane sceny pozostawiają po sobie naprawdę nietypowe wrażenia, choćby ta, w której bohater trafia do pustki po spożyciu pestki brzoskwini. Historia została zbudowana z dość dziwnych połączeń, lecz jak dla mnie nie do końca łączą się one w harmoniczną całość. Dla mnie dystans emocjonalny do głównego bohatera, najpewniej wywołany ekscentrycznym charakterem utworu, sprawił, że puenta utworu traktująca o miłości i rozczarowaniu, uderzająca w bardzo wysokie tony, wydawała się jakby nieco obojętna, odklejona od opowieści.

 

Oryginalność: Mamy grupę przyjaciół nastolatków o imionach raczej niepasujących do przedstawionej epoki. Ogółem są oni jakby wyjęci z klasyki literatury młodzieżowej… lecz zachowują i wypowiadają się zupełnie jak dorośli. To stworzyło intrygujący klimat w całym utworze, ale z drugiej strony ta niespójność osłabiła ładunek emocjonalny, o czym pisałem wcześniej. Sam pomysł na kosmitów raczej nie bardzo mnie zaskoczył, podobnie jak motyw podróży w czasie przy pomocy jadalnego artefaktu – choć symboliczne ukazanie brzoskwini było akurat jednym z lepszych elementów utworu.

 

Język: Sprawne opisy, choć momentami niektóre z monologów brzmiały dość przyciężkawo. Kilka usterek, choćby zbędny przecinek: „Przedmiejska willa przedstawiała się zimą zupełnie inaczej[-,] niż wiosną” czy „waniliowłosa” zamiast „waniliowowłosa”. Błędnie zapisane dialogi.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Historia miłości w utopijnej przyszłości rozwijała się w nawet zachęcający do czytania sposób, jednakże zakończenie okazało się dość przewidywalne, podobnie jak zaprezentowane w tekście refleksje.

 

Oryginalność: Zaprezentowano kilka ciekawych rozwiązań językowych, jednak całokształt nie powala na kolana – symbionty z kosmosu, wyidealizowane społeczeństwo odrzucające głębsze relacje uczuciowe pomiędzy ludźmi… to już było. Na plus wizja symbiontu jako daru, który należy rozprzestrzeniać.

 

Język: Spodobał mi się opis podziwiania nieba przez parę, dostrzegam tu potencjał. Momentami wypowiedzi postaci są jak dla mnie trochę zbyt sformalizowane, brzmią jak cytaty z podręcznika, lecz w przypadku Ewy można tłumaczyć to wpływem symbiontu. Dla większej klarowności zapisu wypadałoby, żeby fragmenty pisane narracją pierwszoosobową były oddzielone od tych prowadzonych w trzeciej osobie czymś bardziej wyraźnym niż tylko pustym wierszem. Kilka zgubionych przecinków: „Nagle dotarło do mnie, że ogarnięty euforią nie spytałem Ewy[+,] czym w zasadzie jest WW”. Narracja nieoddzielona enterem od didaskaliów: „– zawołała za mną. Pomimo wypełniającego mnie bólu i poczucia straty, mimo wściekłości, która wypalała mnie od środka, zatrzymałem się, a na dnie mego roztrzaskanego serca nieśmiało odważyła się zakiełkować nadzieja”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Niestety mnie nie przekonała. Opowieść o grupce ludzi uwięzionych w jakimś dziwacznym miejscu wymagała ode mnie jako czytelnika dużego zawieszenia niewiary, a nie rekompensowała tego ani warstwą symboliczną, ani humorystyczną, ani rule of cool. Momentami historia toczyła się dość wolno, głównie przez „sztywne” monologi postaci.

 

Oryginalność: UFO dosyć pretekstowe. Motyw zbieraniny ludzi skazanej na własne towarzystwo przez przebywanie w zamknięciu jest już dobrze znany, podobnie jak paralelizm pomiędzy lekarzem a Bogiem. Paleta przywar prezentowanych postaci również nie jest zbyt wyszukana, przez co są one dość płytkie w moim mniemaniu.

 

Język: Wypowiedzi postaci mogłyby być bardziej naturalne, jak dla mnie za dużo było też zbędnej szczegółowości przy oddawaniu fizjonomii bohaterów czy wyglądu pomieszczeń. Trochę zgubionych przecinków, dużo zdawkowych didaskaliów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Wykazywała pewien potencjał, ale brakuje jej spójności. Dlaczego matka nie wyjawiła córce tajemnicy wcześniej? Dlaczego notatki o tak istotnej tajemnicy wszechświata, jaką jest istnienie kosmitów, zostały zakopane w ogródku Podobnych pytań rodzi się w głowie jeszcze wiele podczas lektury.

 

Oryginalność: Postaci są schematyczne, ojciec zostawiający rodzinę, który później okazuje się być orędownikiem ciemnych sprawek, idealistyczna nastolatka i jej chłopak… Kosmici to zbiór powielonych pomysłów z różnych opowiastek, w tle przejawiają się słowa-klucze: serum, badania, technologia, jednak czegoś mi zabrakło, żeby wykreować ciekawy obraz obcych.

 

Język: Spore pole do poprawy. Niezręcznie skonstruowane zdania; „Popatrzył na Berenikę niezwykle orzechowymi oczami”, „Ubrana była w lekarski kitel”. Powtórzenia. Jeden fragment nawet zaprzeczał sam sobie: „To, co ujrzała było nie do opisania słowami. Człowiek z dwiema głowami, dziecko z czterema rękami, stworzenie przypominające yeti przywiązane do łóżka. I ten pies z ludzkimi oczami.”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Dość ciekawie opowiedziana historia o tym, jak ludzie w różny sposób reagują na niewyjaśnione zjawiska. Momentami utwór jest trochę przegadany. Szkoda też, że zabrakło mocniejszych zwrotów fabularnych; przekonanie się wąskiej społeczności co do niewrogich intencji nowego przybysza mimo początkowej niechęci jest już znanym chwytem.

 

Oryginalność: Kreacja świata mnie zawiodła, opis religii mocno powiela klisze z innych dzieł fantasy. Bohaterom brakuje głębi, często ich osobowość jest ograniczona do funkcji, którą pełnią. Kosmita sam w sobie również niezbyt wyszukany, choć spodobał mi się motyw z pochłanianiem dusz i ze śnieniem.

 

Język: Na dobrym poziomie, aczkolwiek wypowiedzi postaci mogłyby być bardziej naturalne.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Napięcie było wyczuwalne, ale opowieść toczyła się po mocno utartej ścieżce; zabrakło elementu zaskoczenia. Zwłaszcza zakończenie pozostawia trochę do życzenia; motyw działania antagonisty w postaci wiedźmy-UFO pozostaje niewyjaśniony, postaci mimo błagań zostają porwane, ale nie prowadzi to do żadnych głębszych rezultatów, ot jednostkowa tragedia nie do końca wytłumaczalna dla ogółu mieszkańców okolicy.

 

Oryginalność: Opierała się w zasadzie na połączeniu osoby wiedźmy z klasycznymi wyobrażeniami o UFO, poza tym to bardzo standardowa quasi-baśń o chłopcu, którego krnąbrność doprowadziła do zguby.

 

Język: Bardzo ładne opisy, choć niektóre słowa brzmią odrobinę zbyt nowocześnie. Ekonomia językowa wymaga doszlifowania, w części zdań można by wyciąć zbędne zaimki.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Rozwija się dość statecznie, powoli dowiadujemy się coraz więcej na temat tajemnicy kamieni, w końcu bohater staje przed wyborem, który okazuje się być jedynie iluzją i… opowiadanie urywa się w kluczowym momencie, nie znamy rezultatu walki, a sam fakt, że kosmita oszukał bohatera i więcej osób pokusiło się na nieśmiertelność, jest moim zdaniem niewystarczający jako właściwa konkluzja.

 

Oryginalność: Sam pomysł na śmierć poprzez wykonywanie czynności, których nie opanowało się w dobrym stopniu, jest moim zdaniem najciekawszy w całym tekście. Reszta – tajemnicze artefakty (w dodatku kamienie), plaga śmierci w niedużej miejscowości, motyw battle royale – to raczej niezbyt wyszukane pomysły.

 

Język: Przeciętny w moim mniemaniu. Bohater-narrator używa nieco zbyt dojrzałych sformułowań jak na młodego nastolatka. Kilka usterek technicznych.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Dla mnie nieciekawa, tekst w zasadzie redukuje się do opisu wypadku i jedzenia kosmitów, a konkluzje w postaci izolacji Ziemi są podane na samym początku opowiadania. Humor i groteska raczej wymuszone, brakuje swobody, frywolności.

 

Oryginalność: Tekst wyróżnia odwrócenie motywu – tym razem to ludzie okazują się być pożeraczami kosmitów. Pozostałe pomysły wypadają jednak przeciętnie – eksperymenty, obcy uważający ludzkość za niegodnych ich wynalazków, i tak dalej… Nie rozumiem, dlaczego kosmici używają numeracji rzymskiej przy opisie stopni rozwoju cywilizacji – ten zapis jest właściwy skali Kardaszewa, która jest przecież ludzkim tworem.

 

Język: Do poprawy, w tekst wkradły się powtórzenia i nawet dość niechlujne literówki. Momentami zły zapis dialogów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Tutaj właściwie nie dostrzegam jej za wiele. To nie opowiadanie, tylko fabularyzowany zapis terapii hipnotycznej. Za dużo dialogów, za dużo ekspozycji, tekst zaczyna się od szczegółowego opisu bohaterów, co już samo w sobie nie wygląda najlepiej.

 

Oryginalność: Sam motyw hipnozy jest OK, ale poza tym dużo powielonych pomysłów podanych w mało strawny sposób.

 

Język: Utwór cierpi przez natłok dwóch rzeczy: fachowych określeń oraz błędów. Zdarzają się nawet zdania w połowie przeniesione do nowego akapitu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Osobiście nie widzę w niej wiele sensu, wymaga ogromnego zawieszenia niewiary. Początek zaczyna się od nużącej ekspozycji, później większość wydarzeń dzieje się na zasadzie Deus ex machina. Ogromne przeskoki pomiędzy motywami, zakończenie pozostawia sporo do życzenia.

 

Oryginalność: Kilka powielonych pomysłów znanych ze sci-fi, w dodatku połączonych w dość dziwny sposób. Raczej nie ma tutaj wyszukanych rozwiązań światotwórczych czy fabularnych.

 

Język: Warsztat do poprawy, sporo błędów, zwłaszcza interpunkcyjnych, niewłaściwy zapis dialogów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Interesująca progresja, mimo tytułu nie spodziewałem się, że bohaterem będzie Chopin, ale trzeba przyznać, że historyk ze mnie żaden. Dość lekka opowiastka o nietypowych gościach, choć skończyła się w dość smutny (i jednocześnie nieco zaskakujący sposób) – przybysze zginęli zarażeni ziemską chorobą, jednak poświęcili swój statek, żeby ich bracia mogli poznać geniusz polskiego kompozytora. Miejscami trochę za dużo infodumpingu.

 

Oryginalność: Chopin i kosmici to dość nietypowe połączenie, choć wytłumaczenie powstania konkretnego dzieła wizytą obcych to z kolei już znany motyw. Sami obcy też wyszli odrobinę stereotypowo, zwłaszcza motyw z nieznajomością dźwięków/zachwyceniem ludzką muzyką.

 

Język: Najsłabszy element opowiadania. Wtręty z francuskiego nie bardzo pasują, podobnie jak liczne potoczno-współczesne słowa. Sporo błędów, zwłaszcza interpunkcyjnych.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Ciekawa dwuwątkowa konstrukcja, aczkolwiek wpisana w dość schematyczne ramy stopniowego odkrywania zawiłej przeszłości jednej z bohaterek. W ostatecznych zmaganiach z potworem brakuje dramaturgii, zwycięstwo przychodzi zbyt łatwo. Zakończenie namalowane w optymistycznych barwach, lecz nieco brakuje mu wyrazu. Momentami tekst jest niepotrzebnie dzielony gwiazdkami w miejscach, w których ciągłość akcji jest zachowana.

 

Oryginalność: Trochę zabrakło mi elementów konstrukcji świata przedstawionego, automobile i miasta wydają się być nieco doklejone na siłę do ogólnie dość baśniowego settingu. Część wątków jest powielona; znowu mamy postać naukowca/badacza, która najwidoczniej nie chce się odczepić od tematyki UFO, motyw romansu śmiertelniczki z bogiem też już dość wyeksploatowany. Fajnie wyszły natomiast „narodziny” Wesmy.

 

Język: Czytało się OK, ale bez głębszych wrażeń estetycznych. Nie bardzo mi pasowało użycie niektórych słów. W tekście wkradły się trochę podwójnych spacji, także jeden błąd ortograficzny: „zborze” zamiast „zboża”. Powtórzenia: „To był ten sam potwór, który we śnie porwał Wesmę ze sobą. Tak podpowiadało Bence przeczucie, choć nie chciała uwierzyć. Byłaby jednak głupia, gdyby próbowała dalej zaprzeczać. To byłoby tak, jakby w ogóle nie znała własnej córki.”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Trudno mi w zasadzie orzec, czy to short story, czy rozpisany na ponad dziesięć tysięcy znaków koan. Dostrzegam w nim jakąś wizję, bohaterka, który przez bliżej niewytłumaczalne zdarzenie staje się czymś w rodzaju pangalaktycznego Mesjasza (a może tylko Obserwatora?) podróżującego przez kosmos. Niemniej jednak eksperymentalna forma, niedopowiedzenia i sporo mglistych fraz ostatecznie utrudnia wychwycenie głębszego sensu opowieści.

 

Oryginalność: Rzeczywiście to dość nietypowy pomysł, ale podobnie jak wyżej – przy przekazywaniu idei powinien być on przede wszystkim zawarty w konkretnym zakresie znaczeń, jeżeli chcemy ująć go w opowiadaniu. Tu interpretacji jest cała mnogość, i rzeczywiście jak głosi tytuł bardziej pasują one do eseju.

 

Język: Najmocniejszy punkt opowiadania, niektóre porównania i konstrukcje są bardzo dobre, momentami ciekawe skontrastowanie podniosłości z potocznością. Niemniej jednak jest to bardzo „ciężki” styl pisania. Trochę błędów, np. zbędny przecinek: „próbując rozwikłać wektory sił[-,] działające w danej społeczności”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Zgrabna i humorystyczna opowiastka, będąca próbą przeniesienia standardowej historii o UFO na kanwę standardowego fantasy. Zarówno historia, jak i informacje na temat postaci czy świata są podawane w miarowym tempie. Zakończenie… dość enigmatyczne, to dziecko było po prostu jakimś kosmicznym podrzutkiem, czy może raczej dzieckiem maga? Spodziewałem się czegoś więcej na koniec, jakiejś humorystycznej bomby.

 

Oryginalność: Stereotypowość postaci, historii i elementów świata przedstawionego i ich zachowań pełni tutaj funkcję prześmiewczą i dobrze się w tej roli sprawdza. Być może warto byłoby jednak pokusić się na jeszcze głębszą zabawę niektórymi motywami.

 

Język: Plus za stylizacje, lecz moim zdaniem niektóre słowa brzmią odrobinę zbyt nowocześnie jak na baśniowy setting. Bardzo ciekawa zabawa słowem przy wyjaśnianiu genezy słowa „UFO”. Trochę usterek, choćby zbędne entery na końcu opowiadania czy zbędne przecinki: „jednak perspektywa wysunięcia choćby czubka nosa z ciepłego azylu[-,] wydawała mu się mało zachęcająca”, „Mroźne powietrze zadziałało na maga[-,] jak uderzenie obuchem”, „Milczący dotychczas książę Armir[-,] postanowił zachęcić maga”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Początek dość refleksyjny, potem sztampowa dyskusja na temat pochodzenia niezidentyfikowanego obiektu, w końcu seria niewyjaśnionych zjawisk na statku. Można by poprowadzić to lepiej, podejrzenia co do mechanika są prezentowane w zbyt jawny sposób, przez co zakończenie traci na elemencie zaskoczenia.

 

Oryginalność: Typowy space horror z wieloma powtórzonymi motywami, postaci nie wyróżniają się w szczególny sposób. Na plus nieco lovecraftiański skręt w wizjach Sterna po utracie przytomności. Momentami poprawność merytoryczna pozostawia wiele do życzenia, choćby w tym przypadku: „Metalowe, tytanowe i gumowe powierzchnie wypełniające kabiny” – tytan też jest przecież metalem, poza tym z reguły to nie czysty tytan służy jako materiał konstrukcyjny, a jego stopy.

 

Język: W niektórych miejscach opisy są barwne (zwłaszcza chwile po utracie przytomności przez Sterna), jednak ogółem wykonanie nie prezentuje wysokiego poziomu, tekst ma dużo usterek. Sporo zgubionych przecinków, choćby: „Popadł w letarg[+,] a jego ciało zdrętwiało na tyle”, alb o nawet też zbędnych: „że próbował wytężyć umysł do granic możliwości[-,] – nie mógł rozpoznać ich twarzy.” Błędnie zapisane dialogi: „– Nonsens! – z niesmakiem bąknął Stern gryząc długopis” – szyk zdania powinien zaczynać się od czasownika w takich przypadkach. Narracja momentami niewydzielona od didaskaliów. Do tego akapity to czasami wielkie mury tekstu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Opowieść niestety raczej mnie znudziła. Przytłaczają ją nadmiernie rozbudowane dialogi i opisy serwujące sporo zbędnych detali ze scenerii. Opowiadanie w zasadzie sprowadza się do tego, że grupa łowców UFO rozmawia o tym, czym może być tajemniczy obiekt na niebie, jadą na miejsce lądowania i obserwują starcie potworów, które zgodnie z przewidywaniami kończy się zwycięstwem dobrej strony.

 

Oryginalność: Bardzo stereotypowy zestaw bohaterów, początkowe informacje podawane na temat UFO to w zasadzie wyłącznie klisze. Tekst jest nieco ratowany przez dość zaskakujące wprowadzenie istot z mitologii słowiańskiej jako niezidentyfikowanych obiektów latających, jednak w końcu ich rola sprowadza się do powielonego motywu walczących potworów, którym ludzie mogą się wyłącznie biernie przyglądać.

 

Język: Duża dbałość o rozbudowanie opisów, jednakże w wielu miejscach są one doprecyzowane aż do przesady, a natłok informacji wplatanych w didaskalia razi. Trochę niezręcznych konstrukcji zdania, nienaturalnych szyków. Sporo błędów interpunkcyjnych, wkradł się nawet błąd ortograficzny: „wzbijającego stróżkę siwego dymu”. Źle użyte apostrofy.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Początek nieco przydługawy i przegadany, zarys sytuacji można by przedstawić w bardziej kompaktowy sposób. Później tempo akcji jest już jak najbardziej właściwe. Tekst jest w zasadzie fuzją opowiadania ze sztuką teatralną; w moim odczuciu miało nieco szekspirowski klimat, to wyszło ciekawie. Trochę psuje je jednak asymetria; początkowy humor i przekomarzanie się narratora z bohaterem w dalszej części nieco zanika i ustępuje miejsca dość mrocznej i poważnej historii z chmurą. Całkiem ładne, refleksyjne rozwiązanie całej opowieści.

 

Oryginalność: Przede wszystkim ciekawa forma podania historii, trochę powielony motyw wyprawy po zaginionych osadzony w typowym, średniowiecznym settingu (choć łączenie średniowiecza z UFO już raczej typowe nie jest). Dość niezwykły obiekt latający pod postacią chmury wyposażonej w zdolność mimikry.

 

Język: Miejscami ciekawa zabawa słowem. Można by pokusić się jednak o nieco głębszą stylizacje. Zdarzały się powtórzenia, zgubione przecinki: „Drugi dzień w mieście. Drugi bez choćby jednego posiłku. Pogoda pod psem. W sakiewce zupełne pustki. Wędrując po mieście bez wyraźnego kierunku[+,] trafił nareszcie do miejscowej gospody”. Także zgubiona spacja przed przecinkiem: „William na tej naturalnej rzeźbie również miniaturową,stojącą przed zamkiem ludzką postać”. Bezosobowa forma, która wyglądała trochę nieestetycznie: „We mgle odczuwało się wyraźny chłód”. Nie rozumiem też, dlaczego wypowiedzi podane w formie quasi-dramatycznej zostały pozbawione kropek na końcu, potykałem się przez to przy czytaniu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Rozwija się bardzo powoli. Zaskakująco wyszedł nagły przeskok czasowy, w którym nastąpiła przemiana pisarza w alkoholika, dalej jest niestety trochę gorzej, bez elementu zaszokowania. W końcowym etapie nie spodobało mi się sprowadzenie roli policjanta do „faceta w czerni”, nie jest to zbyt wyszukane rozwiązanie.

 

Oryginalność: Obrzydliwy kosmita polujący na zwierzęta i ludzi, pisarz prowadzący śledztwo, wspomniani wcześniej „faceci w czerni”, tuszowanie sprawy przed opinią publiczną… To wszystko już było. Pistolet ultradźwiękowy łamiący trzecią zasadę dynamiki Newtona to dla mnie wpadka, trąci myszką jak w starym, naciąganym sci-fi, a nie wpisuje się w rule of cool, bo cały utwór miał zupełnie inny wydźwięk.

 

Język: Ładnie skonstruowane zdania, plastyczne opisy, choć miejscami cierpiące na nadmiar epitetów. Zgubione przecinki: „Gdyby ktoś zapytał teraz obserwatorów[+,] ile obiektów widzą” „Wyciągnął telefon i sprawdził na mapie[+,] jak daleko znajduje się od domniemanego miejsca nocnego zdarzenia.”. Nie spodobało mi się użycie nawiasu w didaskaliach, tę informację można by zwyczajnie zapisać jako osobne zdanie. W jednym miejscu kontynuacja wypowiedzi bohatera jest niepotrzebnie przeniesiona do nowego wiersza. Brak enterów po gwiazdkach.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Początek rozwijał się mało dynamicznie, potem zrobiło się ciekawiej, a akcja parę razy nieźle zakręciła. Zakończenie wpisuje się w konwencję utworu, aczkolwiek mogłoby być bardziej dobitne. Tekst według mnie sam w sobie nie przekazuje też zbyt głębokiej treści. Prowadzenie historii z dwóch perspektyw wyszło na duży plus, choć podrozdziały na końcu utworu są dość krótkie, co nieco psuje harmonię.

 

Oryginalność: Najsłabszy punkt opowiadania, jest w zasadzie ono jedynie wariacją na temat motywów implementacji fałszywych wspomnień i obcych żyjących wśród ludzi. Kosmici zostali ukazani w kompletnie stereotypowy sposób, ale w zasadzie według mnie nie spełniło to żadnej funkcji – ani humorystycznej, ani komentarza kulturowego. No i w końcu wszystkie nadnaturalne wydarzenia ostatecznie zostają zrzucone na karb użycia psychoaktywnej.

 

Język: Duża dbałość o poprawność, ładnie ukazany tok myślenia małej dziewczynki, z Mietkiem jest trochę gorzej, jak dla mnie trochę zbyt górnolotnie jak na lubiącego wypić wujka. Mam uwagi do kilku rzeczy: „Kiedy wrócił, muzyka znów zaczęła grać, choć niezbyt głośno. Najwidoczniej jak gdyby nigdy nic jej rodzina postanowiła kontynuować imprezę, zresztą chyba i tak nie mieli nic lepszego do roboty.” – rodzina muzyki?, kilka mniej estetycznych konstrukcji, jak na przykład dwukrotne otworzenie następujących po sobie zdań imiesłowem: „Biegnąc dalej, patrzyła pod nogi. Dotarłszy do pokoju, otwarła cicho drzwi i zajrzała do środka.”, raz nie za bardzo spodobał mi się też użyty szyk zdania: „To wujek, podobno, pijany zabrał ją na polowanie i zranił z łuku.” – „podobno” z reguły w swobodnej, potocznej mowie otwiera zadanie, a nie jest używane jako wtrącenie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

@Michał Pe

 

Według gatunków oznaczanych przez autorów jest 6 tekstów sci-fi i 4 “inne”.

 

Według mojej klasyfikacji: 1 science fantasy, 3 weird fiction (w tym 2 dość mocno zhybrydyzowane z innymi stylami), 1 tribal fantasy, 4 raczej “klasyczne” sci-fi na różnym stopniu “twardości”, 1 historical fantasy (czy raczej po prostu historical fiction).

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Jak dla mnie dość przewidywalna, dłużące się ekspozycje, opisy walki nieprzekonujące. Brakuje nowatorskich rozwiązań; czegoś świeżego, zwłaszcza zakończenie pozostawia sporo do życzenia.

 

Oryginalność: Kombinacja różnych motywów z dzieł sci-fi była dobrym posunięciem… Niestety jak dla mnie nie została we właściwy sposób ubogacona. Podróż w czasie celem zapobieżenia przejęcia władzy na ludzkością przez SI, ludzkość jako eksperyment kosmitów, dywagacje na temat nieuchronności rozwoju cywilizacyjnego… To wszystko kalki, którym nie został nadany indywidualny charakter, podobnie zresztą jak postaciom występującym w tekście.

 

Język: Bez polotu, nieporywający. Zdania konstruowane dość sprawnie, ale brakuje im finezji. Przydługawe akapity, przydługawe wypowiedzi postaci.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Początek umiejętnie wprowadził w błąd, sugerując stereotypową historię; potem jako czytelnik poczułem się zaskoczony, gdy została mi zaserwowana refleksyjna, tajemnicza opowieść o podróży do statku-matki z niedodefiniowanymi, intrygującymi bohaterami. Nie została ona jednak poprowadzona w najlepszy sposób – ciężkie bloki refleksji głównego bohatera są pętlami truizmów wygłaszanych na różne tematy: wirtualnej rzeczywistości, ludzkiej próżności i tak dalej. W drugiej części utworu kolejne wyzwania podejmowane w wirtualu wydają się jedynie niepotrzebnie wydłużać przejście do meritum.

 

Oryginalność: Na pewien sposób tajemniczość i niedopowiedzenia w opowiadaniu spełniły swoją funkcję, tworząc wrażenie wyjątkowości. Jednak w pewnym momencie struna została przeciągnięta; został osiągnięty punkt, w którym „wiem, ale nie powiem” ze strony narratora stało się tożsame z „nie wiem”, przez co poziom zainteresowania opadł. Dużo motywów wirtualu, modyfikacji ciała i innej zaawansowanej technologii to typowe sci-fi'owe klisze.

 

Język: Sprawne złożone zdania, ale akapity momentami były stanowczo za długie, co utrudniało lekturę. Raził nagminny brak przecinków w zdaniach złożonych z imiesłowami przysłówkowymi.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Za pozytyw uznaję symboliczną wymowę zakończenia, aczkolwiek pozostaje ono według mnie nazbyt otwarte. Akcja rozwija się w bardzo leniwym tempie i często niepotrzebnie dryfuje na różne strony; przedstawiane są detale z życia postaci, które mają znikomy wpływ na rozwój opowieści. Brakuje elementu zaskoczenia.

 

Oryginalność: Postaci to klisze. Człowiek sukcesu, którego prześladują „demony” z dzieciństwa, sterotypowa kochanka z pracy, żona, dziecko, kumpel, ześwirowany dziad-bezdomny… Według mnie tajemnica obcych jest zbyt niedopowiedziana, żeby mogła głębiej zainteresować.

 

Język: Nie najlepszy, sporo rzeczy do poprawy. Powtórzenia… W pierwszym akapicie słowo „który” pojawia się siedmiokrotnie, a to nie jedyny przykład. Zgubione przecinki, raz też nawet spacja. Dużo konstrukcji z „byciem”. Niewyśrodkowane gwiazdki, zbyt długie akapity.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Bardzo dobrze skonstruowane postaci, w świetny sposób miarkowano ujawnianie ich cech charakteru oraz relacji łączących ich z innymi bohaterami. Doceniam symboliczną wymowę opowieści, dodatkowo podkreśloną imionami pojawiającymi się w tekście, wzorowanymi na historycznych postaciach. Ładna klamra kompozycyjna oparta na idei fotografii. Na minus – dialogi momentami są według mnie prowadzone w dość syntetyczny sposób, w części końcowej części utworu (od eksperymentu) fabuła jest też dość stateczna, zdaje się, że bohaterom idzie trochę za łatwo.

 

Oryginalność: Dogłębnie wykreowany świat, z luźnymi podstawami osadzonymi w realnej historii powszechnej – w tle przewija się Cesarstwo (Rzymskie) i parę innych motywów z Antyku. Intrygujący pomysł na Wieloboga i latającą Sigmę, eter jako potencjalna energia i naukowe wyjaśnienie bosko-magicznych zdolności wypadł troszkę gorzej, można było pokusić się o coś bardziej oryginalnego. Nieco razi schemat dziadka-zgreda (ech, znowu ci naukowcy…), który na starość dokonał rehabilitacji i pogodził się z rodziną.

 

Język: Wyrównany, przystępny do czytania, dopracowany pod względem poprawności, ale ogółem nie urzekł mnie pod względem estetyki. Dobór słów w niektórych sekwencjach zdań mógłby być bardziej przemyślany, mamy tu choćby takie przypadki jak: „Prowadzący Johanę oficer zastąpił drogę atakującemu Gnozowi. Inny sigmyta chwycił generała za rękę, za co otrzymał cios rękojeścią pistoletu. Zatoczył się i popchnął Weritę.”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dwutorowa konstrukcja w tym przypadku… cóż, jak na mój gust była dobrym pomysłem, ale odrobinę zawiodło jej wykonanie – ludzkie postaci są zarysowane w przeciętny sposób, sprawiają wrażenie, jakby były tylko marionetkami mającymi ukazać wydarzenia z perspektywy Ziemian. Alfenowie wypadają na tym tle trochę lepiej. Opisy walk operują na ogólnikach, są dość „suche”. Zakończeniu brakuje mocy, siły przekazu.

 

Oryginalność: Pozytywnym elementem jest przedstawienia alfów-elfów z mitologii nordyckiej jako kosmitów, niestety pozostałe rozwiązania nie spodobały mi się aż tak bardzo; mamy stereotypowy potężny artefakt, działający na ludzi jak HAARP z teorii spiskowych, znowu, jak to zwykle przy kosmitach bywa, wojsko, prezydenci i relacje w TV. Opisy technologii Alfenów mnie nie przekonały, wydawały się powierzchowne.

 

Język: Jest poprawny, choć dość „szkolny”, brakuje mu nieco ekspresji, indywidualizmu. Zdarzają się powtórzenia: „Pewnego razu dowódczyni, myśląc, że nikt niczego nie podejrzewa, opuściła obóz, tłumacząc, że musi skorzystać z kapsuły i wrócić na chwilę na statek. Jednakże kiedy Revasin poszedł za nią, odkrył, że kobieta zboczyła z drogi.” i zgubione przecinki: „ale będąc świadkiem takiej niekompetencji[+,] jestem zmuszony odebrać ci dowodzenie” Pojawiają się też niefortunne dobory słów, jak choćby „miażdżony śnieg”. 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Rozwijała się dość wolno, mało akcji, dużo dialogów i wyjaśnień. Historia wymagała dość sporego zawieszenia niewiary, ale przyjmuję to w ramach symbolicznej wymowy opowiadania i refleksji nad tym, jak bardzo cenimy dobrobyt nad integralność przekonań.

 

Oryginalność: Znów gdzieś w tle przewija się wojsko, klisza z licznych opowieści o UFO. Plus za ukazanie środowiska youtuberów. Reptilianie to dość mocno wyeksploatowany temat, ale i oni mogli zostać wykorzystani w ciekawszy sposób, z nieco wyraźniejszymi tropami naprowadzającymi na ich pochodzenia i cele.

 

Język: Nieoszlifowany, bardziej rzemieślniczy niż finezyjny, przydługawe akapity, dialogi nieco kwadratowe. Sporo błędów, choćby zgubione przecinki: „Jasne, zaraz ściągnę jego filmik i poszukam w nim błędów oraz wyślę maila do MON z pytaniem[+,] czy katastrofa była z winy UFO.”; „Daj mi dwa dni, a zorganizuję spotkanie z pilotem[+,] który je wrzuca.”; „Naszła mnie ochota[+,] by zamordować Jerzyka, najlepiej brutalnie i boleśnie.”, niepotrzebny apostrof w „Top Guna”, „wyjasniało” zamiast „wyjaśniało”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Intrygująca wizja, ale jak dla mnie zbyt mocno niedopowiedziana, finalne konkluzje są trochę jak ślepe naboje, niby z hukiem, ale jednak nie trafiają. Można interpretować to na ten sposób, że narodziny Homo virteus to pokłosie wymierania innej rasy, ostrzeżenie, może nawet druga szansa od starszej rasy, ale przez ten brak precyzji ładunek emocjonalny tej historii nie dotarł do mnie w pełni. Plus za główną bohaterkę z głęboką historią.

 

Oryginalność: Osadzenie historii w Afryce wyszło ciekawie, fajny setting. Podobnie motyw chwastów. Sam pomysł na obcych trochę gorzej, są tajemniczy… ale w dość generyczny sposób. Ot, po prostu wyglądają inaczej od ludzi i nie wiadomo do końca, skąd się wzięli.

 

Język: Nie zauważyłem większych błędów, może z dwa zgubione przecinki. Momentami trochę szarpane dialogi. „Słowa” Zambezi mogłyby być mimo wszystko nieco mniej chaotyczne.  

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dość schematyczna, tajemnicza plaga, chłopiec szukający pomocy, doktor z daleka… Duże skróty narracyjne. Zakończenie według mnie nazbyt otwarte, nie sugeruje większych konkluzji co do dalszych losów bohaterów.

 

Oryginalność: Słabo zarysowany setting, trudno było mi dostrzec, czym ten świat różni się od znanej nam historii. Trochę powielonych motywów: choroba nieznanego pochodzenia, opętani ludzie, struktury religijne działające w nie do końca dobrej woli.

 

Język: Nadawało się do w miarę bezproblemowego czytania, ale było sporo błędów, choćby spacje przed przecinkami. Archaizacja języka nie zawsze konsekwentna.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Opowiadanie dla mnie było ciężkawe. Sporo ekspozycji, prostolinijne wprowadzanie bohaterów. Zabrakło mi nieco więcej dynamiki, szybszej akcji. Zakończenie nie zaskakuje.

 

Oryginalność: Motyw przeniesienia się do wymarzonej krainy całkiem w porządku, ale jest już znany. Postaci niezbyt wyszukane. Metatekstualności obecnej w tekście brakuje wysublimowania.

 

Język: Raczej niefinezyjny. Akapity to bloki tekstu. Sporo błędów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Bardzo refleksyjny utwór. Zakończenie wybiło mnie z butów. Niby powinienem coś podejrzewać przez tego człowieka wirtuwiańskiego na rysunku chłopca, ale jednak poczułem się kompletnie zaskoczony takim rozwiązaniem fabularnym. Przewijający się w tekście motyw psów nadaje mu wyjątkowy charakter. Wątek romansu z awatarem i obcości ludzkości wyszedł bardzo dobrze.

 

Oryginalność: Niby znane motywy sci-fi – skolonizowana planeta, cyborgi, inżynieria genetyczna, androidy – ale dzięki dopracowanym detalom całość okazała się na swój sposób wyjątkowa. Najciekawszy dla mnie był pomysł na przedstawienie ludzi jako obcych.

 

Język: To niestety najsłabszy element utworu. Przydługawe akapity. Zdarzają się niezręcznie skonstruowane zdania. Bardzo dużo błędów interpunkcyjnych, brakuje przecinków w zdaniach złożonych, a w jednym miejscu nawet kropki. Czasem nie grała mi też merytoryka – Układ Słoneczny jest tylko jeden, są natomiast inne układy planetarne.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Refleksje na temat względności czasu poprzedzone cytatem z Nietzschego na wejściu uderzyły mnie obuchem quasi-newage'owego kiczu, potem było już lepiej, choć dość chaotycznie. Jednak ten chaos nawet dobrze wpisywał się w wymowę tekstu. Najlepiej w sumie wyszedł finalny fragment opisujący bohaterkę zamkniętą w wieży. Akcja w strzelnicy wydaje się trochę mało prawdopodobna; dziwne, że akurat wtedy nie znajdował się tam nikt inny, żeby powstrzymać napastniczkę.

 

Oryginalność: Najlepszym motywem z całego utworu jest bez wątpienia płynna czasoprzestrzeń, to wyszło naprawdę ciekawie. Diabeł i szara, przeciętna pracownica IKEI nieco mniej.

 

Język: Czasem ładne zdania, ale ogółem trochę wysilony styl. Są i błędy, powtórzenia, przecinki w złych miejscach, narracja nieoddzielona od didaskaliów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dwutorowa konstrukcja wyszła naprawdę zgrabnie, powstawanie a z drugiej strony badanie obrazu sprawdziło się znakomicie w roli osi fabularnej. Fakt, że Mantucci jest potomkiem księcia Uberto, dobrze spełnił rolę plot-twistu – mnie zaskoczył. Zakończenie dość wymowne. Może to kwestia gestu, ale do zabrakło mi nieco wyższych tonów; w trakcie rozwoju historii UFO i anioły spadły gdzieś na dalszy plan, została „przyziemna” miłość do kobiety. Fragmenty umiejscowione w teraźniejszości wydają się być nieco przyćmione przez te pisane z punktu widzenia malarza.

 

Oryginalność: Mógłbym rzucić klasykiem: A gdzie tu fantastyka? Z drugiej strony raczej nie jestem zbytnim zwolennikiem brzytwy Lema. Bardzo umiejętne wykorzystanie mało rozpowszechnionej wiedzy z dziedziny historii sztuki do stworzenia opowieści. Postaci trochę schematyczne: kobieta-anioł, nieco despotyczny książę, grzeszący mnich, i znowu ci naukowcy: staruch trzymający się stołka i młoda, utalentowana kobieta mająca przeciwko sobie skostniały system.

 

Język: Opis Mistrza idącego przez miasto… iście mistrzowski, podobnie jak finalna scena tworzenia obrazu Madonny. Świetne nawiązania językowo-stylistyczne pomiędzy jednym i drugim wątkiem fabularnym. Niektóre akapity trochę przydługawe, można by rozbić je na mniejsze. Czasami język we w fragmentach o mistrzu wydawał mi się nazbyt współczesny. Gdzieś mignęło parę błędów, choćby zgubiony przecinek: „zapytałam, starając się[+,] aby zabrzmiało to możliwie neutralnie”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Co tu dużo pisać – klasyczna „cyberpunkówa” z wyrazistym bohaterem, momentami napakowanymi akcją i stopniowym odkrywaniem kart w opowiadanej historii. Nie było to może szczególnie poruszające dzieło (zwłaszcza zakończenie z finalnym poświęceniem dla sprawy wyszło dość stereotypowo), ale czytało się bardzo fajnie.

 

Oryginalność: Z neuromancerowsko-bladerunnerowskiego pejzażu miasta, masy, maszyny, cyborgów, narkotyków i innych znanych tropów wyłoniły się dwa ciekawe motywy, jakimi były walki o drony i modyfikacje niemowląt, wskazujące na problem tego, jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek, żeby zapewnić potomstwu bezpieczeństwo. Z punktu widzenia światotwórstwa trochę gryzie mi się ta leseferystyczna wizja boju o przestrzeń reklamową, wydawała się odrobinę przerysowana; przyjmuję jednak, że miała ona nieco symboliczny wymiar.

 

Język: Błędów większych nie wyłapałem, podobnie jak zdań chwytających za serce; porządnie, ale bez szału.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dynamiczna, momentami śmieszna (choć czasami i też nie) historia, absurd wyszedł tutaj na dobre, zabieg z dwutorową konstrukcją i opisem wydarzeń z punktu widzenia psa świetnie się sprawdził. Spodziewałem się jednak jakiegoś mocniejszego zakończenia.

 

Oryginalność: Przyjęta konwencja to klasyka polskiego humoru „osiedlowego”, niektóre postaci powielają dobrze znane sterotypy, lecz z tego tła wybił się Tomeczek, Żenia, no i tytułowy Bardzo Głodny Pies. Niektóre gagi trochę odgrzewane, skontrastowanie dziwaczności kosmity z zachowaniem właściwym ludziom też już grano.

 

Język: Niektóre zdania brzmią naprawdę fajnie i naturalnie, niestety opowiadanie cierpi przez sporą ilość błędów, czasem dość rażących.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Ta historia jakby trochę ominęła mnie bokiem. Rozwijała się w uporządkowany sposób, ale zabrakło mi mocniejszego punktu zaczepienia. Mamy anomalię w postaci trzmieli wysysających ciepło, ale żadnych głębszych wyjaśnień, które mogłyby zaciekawić czytelnika, jedynie luźne wzmianki o lodowych planetach, olbrzymach, wiedźmach. Kulminacyjny moment wypadł mało efektownie; mama zniknęła/zginęła, dzieciaki uciekły, w końcu wszystko rozeszło się po kościach, a publika została uspokojona, na zakończenie dostaliśmy tylko delikatną zapowiedź powrotu zagrożenia.

 

Oryginalność: Wybór środowiska sadowniczego na plus, to raczej mało wyeksploatowany temat. Podobnie pomysł na owady wysysające ciepło, choć nagła „epidemia mrozu” to trochę motyw w stylu lodu-9 z „Kociej kołyski”. Postaci niestety dość mocno schematyczne. Szalona matka, krnąbrna młodsza siostra, nie do końca dobry wujek, szurnięty badacz UFO, niedowierzająca opinia publiczna i główny bohater, trochę „krawędziowy” nastolatek próbujący ogarnąć cały ten bajzel.

 

Język: Czytało się bardzo sprawnie, nie zauważyłem większych błędów, styl przypomina mi klasykę powieści młodzieżowej wzbogaconą o bardziej poetyckie fragmenty. Zdawało mi się jednak, że jest trochę „odklejony” od wymowy opowiadania, zbyt suchy jak na historię o niecodziennym zjawisku.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Stanowczo najsłabszy punkt opowiadania. Brakuje klarowności przy eksponowaniu postaci oraz zależności pomiędzy nimi. Nie jestem do końca pewny, jaką rolę w tekście miało pełnić Imperium, i czy było rzeczywistą organizacją, czy jedynie reprezentacją jakiejś idei. W trakcie lektury trudno było mi spleść ze sobą poszczególne wątki; zakończenie pozostaje niejasne.

 

Oryginalność: Klasztor, szpital psychiatryczny, powracający motyw ciem, tajemnicze imperium obcych, odczytywanie snów… To stanowiło dość intrygującą mieszankę, lecz odrobinę zabrakło mi czegoś, co ułożyłoby te elementy w jeden spójny obraz. Motyw wykorzystania wirtualu do celów badawczych jest już dość znany i rozpowszechniony.

 

Język: Gdyby całe opowiadanie wyglądało tak jak dwa pierwsze akapity, dałbym maksymalną ocenę. Niestety im głębiej w las, tym częściej pojawią się chwilowe „spadki formy”, choćby niefortunny dobór szyku zdania np.: „Spoglądałam na nich, próbując skupić na którejś z twarzy wzrok.”, literówki: „jakby puszczając taśmę że wspomnieniami od tyłu.”, czy zgubione przecinki: „pokazała[+,] które z doznań były prawdziwe.”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Plus za dwuwątkową konstrukcję opartą na rozmowach narratora z Lichodiejewem, a z drugiej strony na jego wędrówkach po lesie – to dało intrygujący efekt. Historia jest raczej mało dynamiczna, opiera się głównie na odkrywaniu kolejnych faktów na temat tajemniczego zjawiska, lecz mimo to potrafi mocno przykuć uwagę czytelnika, do samego końca byłem zainteresowany tym, jaka jest prawdziwa natura wykopanego z głębin dysku. Postać Lichodiejewa została oddana w bardzo naturalny sposób. Mam natomiast zastrzeżenia co do zakończenia i zachowania narratora właśnie w końcowej części utworu – wydało mi się dość niewyszukanym rozwiązaniem fabularnym. Ot, kolejna Mroczna Organizacja, która działa na szkodę rozwoju w imię zasady „ignorancja to szczęście” i bohater, który w słuszność celów tej organizacji powątpiewa.

 

Oryginalność: Porządnie wysnuta wizja Rosji w przyszłości (a może też w alternatywnej rzeczywistości?) Początkowo spodobał mi się pomysł na Spójnię i jej akolitów, lecz w dalszej części opowiadania się zawiodłem – Spójnia okazała być się kolejną Mroczną Organizacją (jak to określiłem wcześniej), wydaje mi się, że trochę czerpiąca inspirację z orwellowskiej Partii czy innych struktur ingerujących w wolność w imię wykoślawionego pojęcia dobra. Znów mamy środowisko naukowe (tym razem rosyjskie), w dodatku naukowca-alkoholika, co jest dość powszechnym tropem. W tym przypadku kosmici występują w roli praprzyczyny ludzkiego istnienia/Obserwatorów Eksperymentu zwanego Wszechświatem – to też już było. Warstwa naukowa przygotowana w porządny sposób, ale mam pewne zastrzeżenia. Co to znaczy, że „w każde wiązanie między zasadami jest wszyty jeden atom”? To coś w rodzaju struktury klatratu? Co więcej, niektóre pierwiastki w postaci atomowej, na przykład tlen czy chlor, są bardzo reaktywne i niemal natychmiast tworzą związki chemiczne przy kontakcie z innymi substancjami. Nie mniej jednak wcześniej wspomniana została wcześniej tajemniczą siłą spajająca, więc w ramach konwencji daleko idące zmiany w fizyce czy w chemii są dla mnie akceptowalne.

 

Język: Naturalne wypowiedzi, narracja prowadzona w przystępny sposób. Większych błędów nie zauważyłem, nie spodobało mi się natomiast nietypowe użycie półpauz w niektórych miejscach np.: „Któż docenia nasze poświęcenie służbie? Któż wreszcie rozumie cele, jakie nam przyświecają? A problemy, którymi się zajmujemy, dotyczą nierzadko – całej ludzkości”. Półpauza wydziela części zdania wyraźniej niż przecinek, a już przy przecinku ten fragment brzmiałby bardzo dziwnie, o ile nie zupełnie błędnie: „dotyczą nierzadko, całej ludzkości”. Ze dwa razy nie zagrał mi też podział tekstu na akapity np.: „Lichodiejew co i rusz przybiegał, rzucał sakramentalne: – Mało czasu, bladź, mało czasu – i relacjonował mi postępy badań.” – według mnie w tym przypadku wypowiedź powinna być przeniesiona do nowego wiersza.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Tekst w swej krótkiej formie zdołał zaskoczyć. Oparcie suspensu na stopniowym odkrywaniu tożsamości postaci wyszło bardzo dobrze. Postać elektronicznej niani ma zaskakująco dużą głębię jak na bohaterkę utworu o tak niewielkiej objętości. Retrospekcja historii kosmity nieco trąci nadmierną ekspozycją świata.

 

Oryginalność: Kosmita o bezkształtnej formie? Jest. Absorbowanie cech innych istot/przedmiotów? Jest. Amerykańskie wojsko? Jest. Tajna jednostka badawcza? Jest. Prewencyjna atomówka? Jest. Ogółem tekst raczej nie zaskoczył mnie pod względem eksplorowania nowych wątków, choć chlubnym wyjątkiem jest w tym przypadku sprzymierzenie się robota z obcym.

 

Język: Brak większych uchybień, może poza powtórzonym „jeden”: „Jeden z worków na trawę został przebity przez kawałek zaostrzonej łodygi, mimo że wykonany był ze specjalnego plastiku. Trzej żołnierze trafili do skrzydła kwarantannowego. Jeden z mechaników uważa, że „kwarantanna to ściema i jak tam trafisz, to znaczy, że już nie istniejesz”. Zastosowanie narracji drugoosobowej wyszło sprawnie, plus za odważenie się na jej użycie. Ogółem użyty język określiłbym jako zadowalający – czytało się sprawnie, ale z drugiej strony stylistyka nie wzbudziła we mnie żadnych podniosłych wrażeń estetycznych.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Przez dobry kawałek lektury zastanawiałem się, kiedy w końcu objawi się to UFO, a gdy w końcu okazało się, że to te kształty na niebie widziane przez bohaterów… i że to nie tylko jakaś iluzja zsyłana przez robactwo… Cóż, poczułem się mocno zaskoczony, świetnie rozwiązanie fabularne. Sposób wyjaśniania konkretnych sytuacji, żonglowanie wątkami, by powracać do nich w mało spodziewanym momencie – to ogółem zasługuje na dużą pochwałę. Ładna progresja charakteru i motywacji postaci.

 

Oryginalność: Zobrazowanie chorób psychicznych pod postacią pasożytów jest niewątpliwie intrygującym pomysłem, lecz o sile opowiadania decyduje to, w jaki sposób wykorzystano ich cechy. Opisy prób zwalczania robalów robalami są świetne, a użycie ich niewidzialności do stworzenia niewykrywalnych samolotów i zrobienie z nich broni masowego rażenia to już poziom mistrzowski. Doceniam również nawiązania do kultury społeczności internetowej i memów, a także problemu epidemii chorób psychicznych trawiącego współczesnego społeczeństwa oraz wzajemnego przenikania się tych aspektów. Niemniej jednak przez przytoczenie nazwy subreddita w przedmowie interpretację miałem podaną jak na tacy… I w zasadzie mógłbym potraktować to jako drobne uchybienie, swojego rodzaju spoiler. Teoretycznie nie jest to właściwa część tekstu, ale niemniej jednak wpłynęła na jego odbiór. W opowiadaniu niejednokrotnie występują bezpośrednie aluzje do prawdziwego świata, dlaczego więc nie wpleść by jej w utwór?

 

Język: Brak rażących błędów, choć niektóre konstrukcje zdania wydawały mi się odrobinę nienaturalne, choćby: „Zszedł do piwnicy, gdzie szereg w większości opustoszałych półek był oświetlony przez rząd migoczących żarówek”. Bardzo dobre nazewnictwo, piękne opisy anomalii na niebie. Zabrakło mi jednak więcej detali odnośnie miejsc akcji, sporo treści poświęcono robakom i rzeźbom, zaś pomieszczenia i przestrzeń miejska momentami wydawały mi się raczej niedookreślone. Struktura tytułowanych podrozdziałów jest nienachalna, ująłbym to w ten sposób. W zasadzie nawet w takim stopniu, że tekst mógłby się obyć i bez tych podtytułów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Główną rolę gra tutaj przede wszystkim pomysł i plot-twist. Konstrukcja oparta na stopniowym dochodzeniu do rozwiązania zagadki spełnia tu swoją funkcję w bardzo dobry sposób, chociaż wydarzenia w drugiej połowie opisywane spoza perspektywy głównego bohatera nieco zaburzają harmoniczność kompozycji. Zakończenie podane w niedosłowny, ale jednocześnie klarowny sposób. Podział na tytułowane podrozdziały był dobrym pomysłem, aczkolwiek same tytuły momentami wydawały mi się zbyt długie i przyciężkawe. Postaci mogłyby mieć nieco więcej głębi.

 

Oryginalność: Ogromny blok antymaterii sunący przez Układ Słoneczny, który tak naprawdę jest statkiem kosmitów, którzy też są z antymaterii i nasza koinomateria jest dla nich antymaterią… To naprawdę mocny punkt opowiadanej historii, zwłaszcza że warstwa „researchowa” została dobrze dopracowana. Niestety został wpisany w dość stereotypowe ramy – główny bohater to klasyczny geek, którego dziewczyna zostawiła dla „prawdziwego mężczyzny”. Znów mamy wojsko pragnące położyć łapy na najnowszym odkryciu i wykorzystać je do niekoniecznie dobrych celów, no i w końcu kosmitów planujących anihilację ludzkości. Niektóre gagi wplecione w tekst są już dość oklepane.

 

Język: Ładnie skonstruowane zdania. O niektórych zwrotach powiedziałbym nawet, że ocierają się o granice humorystycznego geniuszu. Fragment dyskusji naukowców trochę spowolnił akcję przez natłok fachowych zwrotów, ale w sumie bez nich trudno byłoby zarysować sytuację. Kilka drobnych uchybień, choćby powtarzający się „ruch” przy żołnierzu okładającym Andrzeja. Nie spodobał mi się też cyfrowy zapis numeru buta.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dwuwątkowa konstrukcja była ciekawym pomysłem. Początkowo odnosiłem wrażenie, że fragmenty pisane z perspektywy ludzkich i krystalicznych bohaterów są do siebie zbytnio odseparowane, jednakże im głębiej w las, tym związek pomiędzy poszczególnymi torami akcji stawał się coraz bardziej widoczny. Bohaterowie posiadają odpowiednio rozbudowane tło oraz paletę charakterystycznych cech, nie są nijacy. Duży plus za wierne oddanie realiów środowiska uczelnianego oraz pieczołowitość przy dopracowaniu szczegółów naukowych. Balans struktury tekstu został przesunięty w stronę dialogów, i choć nie jest to błędem samym w sobie, to momentami czułem się znudzony dyskusjami prowadzonymi przez bohaterów. Największym mankamentem opowiadania według mnie jest zakończenie – według mnie nagła i losowa śmierć jednej z ważniejszych postaci w obecnych czasach już nie zaskakuje. Historia pozostaje nazbyt otwarta, czytelnik nie otrzymuje żadnych sugestii co do wpływu wydarzeń na całokształt świata przedstawionego. Brakuje mi tutaj głębszych konkluzji; całość wydaje się raczej kolejną wariacją historii na temat tego, jak rewolucyjne odkrycie mogło zmienić świat, ale ostatecznie przepadło gdzieś w odmętach notatek niedocenianych naukowców.

 

Oryginalność: Choć wizja form życia opartych na związkach nieorganicznych nie jest nowa, to tutaj zyskała na świeżości z dwóch powodów. Po pierwsze, bohaterami nie są hipotetyczne istoty zbliżone do zwierząt czy ludzi (za wyjątkiem tego, że ich ciała są zbudowane z minerałów), a po prostu zwykłe fragmenty skał. Po drugie, została gruntownie oparta na podstawie wiedzy naukowej, z odwołaniem do prawdziwych odkryć i hipotez. Personifikacja struktur geologicznych i opisanie ich miłosnej relacji za pomocą zjawisk fizykochemicznych (a do tego wplecenie „Pieśni nad Pieśniami”) było niewątpliwie intrygującym pomysłem. W stosunku do całej idei pozostaję dość sceptyczny. Chemia związków węgla jest mimo wszystko znacznie bardziej rozbudowana chemia związków krzemu, a obok kwestii ilości zapisanych danych przy zjawisku samoświadomości (czy funkcji życiowych ogółem) niesamowicie istotna jest także szybkość przetwarzania tychże danych – z tego, co wiem, reakcje w organizmach żywych zachodzą znacznie raptowniej i w szerszym spektrum potencjalnych przemian niż reakcje w skałach. Ciekawi mnie też, jak zdefektowanie sieci krystalicznej, które jest zjawiskiem bardzo powszechnym w polikryształach, wpłynęłoby na potencjalne „życie” materii nieorganicznej. Niemniej jednak doceniam umiejętne wykorzystanie faktów i podstaw teoretycznych do stworzenia ciekawego obrazu świata (i tym samym ciekawego obcego, który przybył na ziemię).

 

Język: Nie wyłapałem większych błędów, gdzieś mignęła mi literówka i źle zapisany dialog. Opisy są różnorodne, zachowanie postaci ludzkich wiarygodnie odwzorowane. Ale… wspomniany w punkcie „Oryginalność” wątek romansu, choć bardzo nietuzinkowy, to zupełnie nie przekonał mnie pod względem estetycznym. Podczas czytania fragmentów przedstawiających miłosne ekscesy Perydotu i Chondrulu odczuwałem jedynie zażenowanie. Miałem wrażenie, że czytam jakąś podręcznikową metaforę związku chemicznego jako związku romantycznego, która została rozwinięta aż do przesady i stała się dziwnym ludzko-nieludzkim tworem mieszkającym gdzieś w Dolinie Niesamowitości. Duża ilość terminologii naukowej miejscami przytłaczała. Momentami nie pasowała mi też samo ułożenie tekstu, w pewnym momencie kontynuacja sceny z obiadu u profesor Kondtratowicz-Struś jest niepotrzebnie przeniesiona do nowego podrozdziału. W innym miejscu odstęp fabularny zasygnalizowano pustym wierszem, również niepotrzebnie jak na mój gust. Zwłaszcza, że cytowane fragmenty Biblii czy e-mail Mirosława są wydzielone w ten sam sposób.

 

Uwaga – czytałem wersję bez epilogu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

A, i jeszcze jedna dość istotna uwaga: w niektórych ze swoich komentarzy wskazywałem błędy (zgubione przecinki itp.), jednak mogła nastąpić taka sytuacja, że ten sam błąd został już wcześniej wyłapany przez innego użytkownika i poprawiony przez autora; niestety nie mam czasu tego sprawdzać i aktualizować komentarzy, więc zostawiam to tak jak jest.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Umiejętne wykorzystanie historycznych bohaterów, została im nadana odpowiednia głębia. Intrygująca struktura utworu, którą mógłbym przyrównać do litery X – na początku mamy ekspozycję postaci Vidocqa i Duranda, potem ich wątki ulegają spleceniu, następnie opowieść o tajemniczym zdarzeniu jest prowadzona z punktu widzenia Vidocqa, a na końcowej fazie znów rozwidla się do wątku Duranda. Ładna klamra kompozycyjna związana z kometą. Napięcie budowane stopniowo, atmosfera tajemnicy udziela się w pełnej mocy. Zabrakło mi jednak mocnego akcentu; być może jest to wynikiem otwartości zakończenia i tego, że koncept czerni został wyjaśniony w arkaniczny, mglisty sposób – oczekiwałem czegoś bardziej zaskakującego.

 

Oryginalność: Opowiadanie stanowi doskonały przykład tego, że nawet konstruując opowieść z dobrze znanych elementów, można uzyskać interesujące efekty. Wnikliwe przedstawienie realiów XIX-wiecznej Francji daje wrażenie autentyczności. Pomysł na wykorzystanie sterowca w roli niezidentyfikowanego obiektu latającego jest tym bardziej ciekawy, że umotywowano go militarnym tłem. Spodobało mi się też wykorzystanie postaci Marie-Adolpha Carnota. Fantastyka w utworze jest dość subtelna. Raczej nie określiłbym go gatunkowo jako steampunk. Koncepcja czerni trochę powiela motyw tajemniczej mazi wchodzącej w symbiozę z ludźmi.

 

Język: Do tego elementu mam w zasadzie najwięcej zastrzeżeń. Styl jest przystępny. Opowiadanie płynnie „wchodzi do głowy”, ale brakuje mu finalnego wykończenia, wysublimowania. W niektórych fragmentach tekstu mamy spory nadmiar zaimka zwrotnego „się”. Didaskalia bywają zbyt zdawkowe i uproszczone konstrukcyjnie (iterowanie określeniami typu: „powiedział”, „odpowiedział”, „odparł”, „zapytał”), często są powtarzane na niewielkiej odległości (choć te powtórzenia nie są aż tak rażące). Użycie archaicznego rodzaju „komety” nie pasuje mi do ogółu stylu opowiadania, który wydaje się raczej bardziej współczesny niż stylizowany, ten element dla mnie jest troszeczkę odklejony od całokształtu. Parę zdań można by napisać lepiej.

 

Łapanka:

 

 „Pozostawiony sam sobie, inspektor podszedł do wraku, spowitego wciąż mgłą, jakby dymił. Wśród opadłych z drzew liści i jesiennego błota nie sposób było odnaleźć pojedynczych ludzkich śladów.

Kopnął ze złością ziemię i poczuł, że stopa w coś się zaplątała. Cofnął ją – do buta była przyklejona mocno nadpalona lina. Odrzucił ją, pochylił się i ostrożnie rozgarnął liście wraz z uschniętą trawą, uważając, żeby rękawiczka nie zsunęła się z dłoni. Nie miał ochoty na kontakt z tym, co oblepiło ciała żołnierzy, a co mogło wciąż znajdować się w pobliżu stygnącego żelastwa.”

 

Odrobinę nie pasuje szyk, może „wciąż spowitego mgłą”.

 

„Kiedy w roku 1811 jako mały chłopiec oglądał przelot komety, ojciec nie czynił takich znaków.”

 

Mały chłopiec odnosi się do Martina czy Luciena?

 

„– Może – odpowiedział, nieprzekonany.

Czuł rosnącą irytację. Nie chciał ruszać wraku przed przybyciem inżynierów, nie było świadków, których można by przesłuchać, zaczynał więc mieć poczucie, że przyjechał tu na darmo.

Jeden z szeregowców przyniósł im kawę.

– Nie mają ciastek? – zapytał Vidocq bez większej nadziei.

Żołnierz pobiegł do namiotu i wrócił z kilkoma pajdami chleba i pasztetem.

– Tylko to – odpowiedział. – A w południe będzie zupa.”

 

„W nocy z ręki jednego z lżej rannych oderwała się martwa skorupa, pozostawiając brzydką, zaognioną ranę, aż chirurg rozważał amputację. Żołnierz odzyskał częściowo świadomość, ale Vidocq dowiedział się jedynie, że było bardzo gorąco i coś strzeliło w nich tą mazią. Lefort przespał kilka godzin dzięki potężnej dawce laudanum, a kiedy się obudził, przedstawił nieskładną opowieść o potworze wynurzającym się z płonącego balonu. Nie potrafił go jednak opisać, więc zarówno lekarz jak i inspektor podejrzewali, że widział go jedynie w wyobraźni. Rękę Lauraina udało się oczyścić z rdzy, ale pod spodem pozostała paskudna wysypka. „

 

Powtarzanie zaimka „się”.

 

Jeden z najciężej rannych siedział na łóżku, wodząc po pomieszczeniu niewidzącym wzrokiem. Od jego ciała odrywały się matowiejące grudki i opadały z grzechotem na posadzkę. Nagle mężczyzna zachwiał się i runął przed siebie.

Lekarz doskoczył do pacjenta, ale nie zdążył go podtrzymać. Moment później cofnął się z przerażeniem. Vidocq starał się nie odwracać wzroku, kiedy ciało chorego na ich oczach zamieniało się w wyschniętą mumię.

 

Jw.

 

Dużo skrótowych i powtarzających się didaskaliów – zapytał, powiedział, opowiedział, dopowiedział, odparł itp.

 

„– Dojdziemy do tego – powiedział Walewski, dając znak ministrowi spraw zagranicznych, by kontynuował.

– W rządzie pruskim jest silna frakcja, która chciałaby wykorzystać ten incydent, by sprowokować nas do postawienia ultimatum.

– Czego nie możemy zrobić – dopowiedział minister wojny.”

 

„Vidocq spędził wiele godzin[+,] przyglądając się ofiarom.”

 

Zgubiony przecinek.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Gratuluję zwycięzcom i dziękuję wszystkim uczestnikom za to, że zdecydowali się spróbować swych sił w boju. Niejednokrotnie miałem twardy orzech do zgryzienia przy ocenianiu :)

 

Wkrótce pod tekstami powinny pojawić się moje komentarze.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za komentarz, Geist :) Również dziękuję za docenienie ilustracji.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

@Bolly

 

Chęć uzyskania informacji o liczbie punktów najlepiej zgłosić mi w wiadomości prywatnej. Ewentualnie można napisać też do innych jurorów, bo każdy z nas ma dostęp do arkusza z ocenami.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przybyłem zaciekawiony tytułem nawiązującym do wątku z hydeparku. Szkoda, że tak krótko i enigmatycznie, zdążyłem się domyśleć tyle, że ludzie (zapewnie ci unieśmiertelnieni) tkwią w kwantowej symulacji i wszystko wskazuje na to, że niedługo zdadzą sobie z tego sprawę, albo że powstanie osobliwości w tejże symulacji doprowadzi do nieprzewidzianych konsekwencji. Nagła zmiana narracji z 1 os. w czasie teraźniejszym na 3 os. w przeszłym strasznie tutaj zamieszała, oddzieliłbym to gwiazdkami dla większej jasności.

 

Edit: przeczytałem wyjaśnienie z komentarzy, brzmi fajnie, ale moim zdaniem lepiej byłoby rozwinąć to w jakąś dłuższą formę…

 

Sugestie poprawek:

 

Czyli mam jeszcze ze trzy minuty[+,] zanim mnie wyprosi.

“Zanim” wprowadza zdanie podrzędne, więc należy postawić przed nim przecinek.

 

A ty nawet nie wiesz[+,] czy jako pierwszy chciałeś wejrzeć w ten świat czy może już przedtem zniszczył go ktoś inny.

Przecinek przed zdaniem podrzędnym.

 

Liczby raz zapisywane są cyfrowo, a raz słownie, trochę mi się to gryzie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za komentarz i bibliotekę, Drakaino :)

Niczego nie obiecuję, ale mam już luźny pomysł na kontynuację historii w tym świecie :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za komentarz i bibliotekę, Finklo :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ciekawym pomysłem było przedstawienie ludzi jako quasi-lalek o różnych zdolnościach, zwłaszcza marionetkarza, który sam wygląda jak kukiełka. Mimo wszystko w moim odczuciu opowiadanie zostało w głównej mierze oparte o znany schemat relacji starca z młodym chłopcem i przemiany życiowego nastawienia tego pierwszego pod wpływem drugiego, toteż historia nie poruszyła mnie oryginalnością.

 

Wykonanie według mnie pozostawia trochę do życzenia. Weźmy na warsztat choćby to:

 

Winne musiały być minimalnie zbyt ciężkie i grube dla ramion mikrolinki rozmiar sześć, jeśli można w ogóle takimi je określić.

 

Na samym początku mamy stronę bierną, której w beletrystyce raczej powinno się unikać, potem mocno rozbudowana przydawka i w zasadzie nieistotne z punktu widzenia ekonomii językowej dopowiedzenie. Potknąłem się na tym zdaniu, znacznie zaburzyło płynność lektury w moim przypadku.

 

Inne sugestie poprawek:

 

Nie potrafił nazwać ich inaczej. Robiąc z dwóch palców „oczko”, można było przeciągnąć wzdłuż ręką przez całe ramię lub nogę. Dokładając do tego pękatą i prawie łysą głowę, szpiczasty nos i ostro zakończone zęby, jak gdyby był drapieżnym zwierzęciem, a nie człowiekiem – miało się obraz marnej, fizycznej formy, w której zamknięta była piękna dusza.

Powtórzenie; “zamknięta była” zamieniłbym na “zamknięto”, forma bezosobowa jak dla mnie brzmi lepiej niż strona bierna.

 

Bo Arezio duszę miał piękną, a ciało? Cóż, zapewne miało świadczyć o zachowaniu równowagi w przyrodzie. Nie można mieć przecież wszystkiego.

Powtórzenie. “Miało świadczyć” można zamienić na “świadczyło”.

 

Tupot drobnych nóżek oznajmił mu, że i tak nie ucieknie, nawet gdyby chciał.

– Co tam, Furio. – Mężczyzna zerknął przelotnie na kilkuletniego chłopca.

Nie lubił na niego patrzeć, tak samo zresztą, jak na siebie. Chłopak miał równie wielką głowę, jak on, co prawda nie był łysy, jeszcze, ale olbrzymie, czarne oczy przypominające monstrualne śliwki[-,] przyprawiały go o gęsią skórkę. „Nikt nie jest doskonały”, szybko powtórzył w myślach.

– Już idziesz do teatru, Mistrzu? – Dzieciak pociągnął mężczyznę za pelerynę. – Tak wcześnie? Ledwo zaczyna świtać.

Powtórzenia. Zbędny przecinek, “olbrzymie, czarne oczy przypominające monstrualne śliwki przyprawiały go o gęsią skórkę” jest tylko jednym zdaniem składowym. Drugiego mężczyznę można zastąpić zaimkiem “go” i usunąć tenże zaimek po “przyprawiały”, gdzie jest raczej zbędny. “Nikt nie jest doskonały” jako przytoczenie myśli raczej powinno znajdować się w nowym wierszu.

 

Prawda była taka, że bardzo lubił małego Furio. Przypominał mu jego samego za dawnych, młodych lat.

 

֍

 

Arezio Tramonte poprawił kukłę ułożoną na stole. Spoglądał na postać młodzieńca z zadowoleniem, to było bezsprzecznie jego największe dzieło.

 

Powt.

 

Wybrał mikrolinki numer cztery do tułowia, sześć do nóg i numer siedem do ramion.

Nie widzę sensu stosowania takiej konstrukcji; albo należy napisać “numer” przed każdą liczną, albo tylko przy pierwszej.

 

Doszedł do wniosku, że ruchy ramion było o milisekundy spóźnione względem reszty ciała. Winne musiały być minimalnie zbyt ciężkie i grube dla ramion mikrolinki rozmiar sześć, jeśli można w ogóle takimi je określić.

Powtórzenia. Zła liczba, “były” zamiast “było”.

 

Maleńki chłopiec nie wiedział, jak wielką radość sprawił swojemu mistrzowi.

– Idź, proszę, Furio. Muszę jeszcze popracować. – Mężczyzna nie odwrócił się już w stronę chłopca.

Powt.

 

Powiększył fotel, by mieć więcej swobody dla beczkowatego ciała, jednocześnie zwęził klawisze, zarówno górne, jak i dolne, dopasowując je do patykowatych kończyn. Teraz, w starej szerokości obu klawiatur, upchnął kilka przycisków więcej, dzięki temu miał do dyspozycji dodatkowe ruchy dla stworzonego manekina. Mógł być doskonalszy w tańcu.

Poprawił soczewkowy okular, który zamocowany był na giętkiej nóżce tak, aby mógł mieć dobry podgląd na scenę i kukłę.

Powt.

 

Celia poprawiła mimowolnie starą, lekko już zniszczoną[-,] sukienkę.

Drugi przecinek jest na moje oko zbędny.

 

Arezio Tramonte wchodził jak najciszej po schodach kamienicy, w której mieszkał. Poprawił cylinder na głowie, spuścił go głębiej na czoło i ściągnął mocniej pelerynę. Nie chciał zostać przypadkowo zaczepiony przez któregoś z sąsiadów. Chciał jak najszybciej znaleźć się w mieszkaniu i nacieszyć chwilą radosnego uniesienia po udanym przedstawieniu. Wiedział przecież, jak szybko mija.

Rozebrał się i poszedł od razu do łazienki. Nie był głodny, w dzień występu mógł nie jeść przez cały dzień, żył tylko przedstawieniem. Zgrabnie wskoczył do wanny, co zupełnie przeczyło jego niekształtnej sylwetce, ale nie napuścił wody. Wziął krótki prysznic, by jak najszybciej znaleźć się w łóżku.

To szybko/najszybciej jest powtarzane celowo?

 

jednym machnięciem bezwładnego palca[-,] nie przekreśliło bezbłędnego wstępu.

Zbędny przecinek, mamy tutaj tylko jedno orzeczenie: “przekreśliło”.

 

Od razu zauważył drewniane ręce u małej. Kolejny dziwoląg w ich małej grupce, chyba nie mogło być inaczej.

– Dzień dobry. – Dziewczynka pięknie się uśmiechnęła i dygnęła z gracją.

Była ładna, bez dwóch zdań, jej kręcone, zapewne naturalne loki, spływały luźno na ramiona, a cała sylwetka prezentowała się nienagannie. Jak u tancerki. Arezio starał się powstrzymać uśmiech. Mały miał gust.

– Dzień dobry, dzień dobry… – Poprawił się nerwowo na stołku, gdy przypomniał sobie o swojej brzydocie.

Powt.

 

– Wiem, czy coś się dzieje w środku – Celia odpowiedziała już sama.

Szyk: “odpowiedziała już sama Celia”.

 

Chłopak zacisnął usta i mocniej chwycił się nielicznych[-,] stałych[-,] belek.

Zbędne przecinki, te przymiotniki nie są równorzędne.

 

Arezio zadrżał, widząc przez okular ledwo dostrzegalne potknięcie swego tancerza.

Zbędny zaimek, z kontekstu wynika, że tancerz należał do Arezio.

 

Wszystko było w porządku.

– Furio, Furio! – zawołał cicho, ale chłopca przy nim nie było.

I kolejne potknięcie, tym razem mogło być dostrzegalne przez bardziej wytrawnych widzów.

Powt.

 

Arezio[+,] improwizując, błyskawicznie wykonał baletowy enchaînement[+,] uciekając z tancerzem na drugi koniec sceny.

Przecinki. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/przecinek-a-imieslow-przyslowkowy;8895.html

 

bo mały zdrajca nie zaprzestawał w wysiłkach, żeby popsuć mu występ[+,] i starał się dotrzeć w pobliże drążków nad manekinem.

Zabrakło przecinka zakańczającego zdanie podrzędne.

 

Mały wyrwał się z uścisku mistrza i uciekł bez słowa.

– Furio, zaczekaj! Furio! – wołał za nim. – Furio, ja nie…

Wydawało mu się, że zobaczył jakąś postać w cieniu, dziewczynkę. Mężczyzna oparł się plecami o ścianę, nogi ugięły się pod nim i bezsilny osunął się na podłogę.

Powt.

 

Wyglądał inaczej, odrobinę podretuszował swój brzydki wizerunek, choć beczkowatego ciała i cienkich „odnóży” nie potrafił zmienić.

Zbędny zaimek, to wynika z kontekstu.

 

Arezio kolejny raz otarł pot z czoła, jeszcze nigdy się tak nie pocił.

Może: “otarł słone krople”.

 

Zbędny enter na końcu opowiadania.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ciekawe rozwinięcie pomysłu; wcześniej somnikteria sprawiały wrażenie jakiegoś sekretnego elementu dziecęcego świata, teraz stały się towarem sprzedawanym w sklepach, odbieram to jako symboliczną metaforę dorastania. Ładna klamra kompozycyjna, ukazująca proces leczenia własnej psychiki, duszy poprzez uwolnienie przeszłości. Fajny motyw ze snem o wypadku; to był dobry plot-twist.

 

Swoją drogą zaciekawił mnie moment, w którym podawanie somnikterium zostało przedstawione jako “krok przed” podawaniem komuś narkotyków. Skojarzyło mi się to trochę z prawdziwymi onirogenami – klasą środków psychoaktywnych, wpływających na przebieg marzeń sennych: https://en.wikipedia.org/wiki/Oneirogen 

 

Styl niestety słabszy niż w przypadku “Somnikterium” moim zdaniem, w zasadzie cały tekst jest nasycony zaimkozą zwrotną (przykład poniżej), do tego kilka sformułowań, które można by wyrazić w bardziej finezyjny sposób.

 

Sugestie poprawek:

 

– Co wy za szmelc tu sprzedajecie?! – przerwał mu starszy mężczyzna w płaszczu i kaszkiecie.

Przez ten rym całość brzmi dziwnie.

 

Zignorował wyciągniętą rękę sprzedawcy i sięgnął wprost do pojemnika. – Może tu będzie coś lepsze… Aua!

Tomasz był szybszy i chwycił natręta za dłoń.

– Zostaw – wycharczał grobowym tonem. – To nie jest na sprzedaż.

– Puszczaj! Puszczaj, no mówię! – Starszy mężczyzna dalej próbował sięgnąć po pudełko, lecz na próżno.

Powtórzenie. Sugeruję: Starszy mężczyzna dalej próbował capnąć pudełko

 

Stali w korku, więc Tomasz nie mógł nawet możliwości zapomnieć o rozmowie i skupić się na jeździe.

 

Zdanie chyba się rozjechało przy rekonstrukcji. Albo nie mógł zapomnieć, albo nie miał możliwości zapomnieć.

 

– Uch. – Lucyna już miała nos z powrotem w telefonie, ale dodała cicho: – Marcin.

Tomasz spojrzał jeszcze w bok, chcąc coś powiedzieć, ale dał sobie spokój. Cały czas miał nadzieję, że córka się jakoś się przed nim otworzy, ale długie proste włosy,

Powtórzenia, w samym tekście nawet idealnie ułożyły się pod sobą, wers za wersem ;)

 

– Poszła do innego gimnazjum. Nie rozmawiałyśmy ze sobą od roku.

Tomasz pomyślał, by jeszcze raz poruszyć temat Marcina, ale ugryzł się w język. Zabawne, przeszło mu przez głowę, choć wcale nie było mu do śmiechu, jak szybko kończy się lista spraw, o które mógłbym spytać. Myślami wrócił do własnego dzieciństwa, do wszystkiego, o czym pragnął opowiedzieć rodzicom, ale nie mógł.

– Pamiętaj, że jeśli chcesz o czymś porozmawiać, to zawsze tu jestem.

Może: Nie gadałyśmy ze sobą od roku.  Będzie bardziej pasować do młodzieżowej mowy.

 

Wolał nie pamiętać, co z upływem czasu zrobiła z niej śpiączka. Oraz jaki miała wpływ na jego ojca.

Zdanie zaczęte od “oraz” na mój gust wygląda dziwnie. Tu z kolei aż prosi się o zastosowanie powtórzenia dla podbicia przekazu; Wolał nie pamiętać, co z upływem czasu zrobiła z niej śpiączka. Nie pamiętać tego, jaki miała wpływ na jego ojca.

 

Zbliżali się do przejścia dla pieszych, gdy światło zmieniło się na żółte. Tomasz wcisnął pedał hamulca i momentalnie stracił panowanie nad autem. Zbyt późno zdał sobie sprawę, że powinien po prostu przejechać. Samochód obrócił się bokiem na mokrym, śliskim asfalcie – przez moment, niczym w zwolnionym tempie, mężczyzna mógł przyjrzeć się przerażonej córce, jej zdającym się zaprzeczać grawitacji roztrzepanym włosom, przez moment wydawało się, że to już koniec – i zaczął koziołkować.

Powtórzenia.

 

 

– To ubieraj się, taksówka zaraz będzie.

– Nie powinieneś pojechać ze mną i pójść do lekarza? – spytała dziewczyna z troską w trakcie wykonywania polecenia.

Tomasz jakoś zdołał zakleić pęknięte lustro taśmą, choć nie był pewien, czy córka do końca kupiła jego wymówkę o potknięciu i wypadku.

– Nie martw się, nic mi nie jest. Zaczekaj jeszcze – zatrzymał ją głosem, gdy była już ubrana. – Jest coś, co chciałem ci dać, zanim pójdziesz.

Powtórzenia.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Spodobała mi się koncepcja snów, które krystalizują się do jadalnych klejnotów, które mogą posłużyć do wymiany doświadczeń zaznawanych w krainie Morfeusza. Mimo krótkiej formy tekst w dobry sposób przekazał duży ładunek emocjonalny.

 

Sugestie poprawek:

Mi coś tam się przyśniło, ale zapomniałem co i somnik wyparował, więc i tak masz lepiej.

– No dobra… – Tomek poddał się i pokazał reszcie swój kryształek. – Ale to naprawdę nic takiego. Tylko ja i moi rodzice…

– Zoba…

Zadzwonił dzwonek, obwieszczając koniec przerwy, i chłopaki popędziły na lekcję.

Dużo tego “i”. W zasadzie to raczej kwestia gustu; powtarzanie się słów w dialogach jest raczej naturalne, zwłaszcza u dzieci. Ostatnie zdanie można by jednak śmiało po prostu rozbić na dwa osobne: Zadzwonił dzwonek, obwieszczając koniec przerwy. Chłopaki popędziły na lekcję.

 

Po lekcjach Tomek udał się na przystanek. „Wrócę nieco później” – napisał do taty, czekając na autobus.

Jestem zdania, że przytaczanie słów nie będących treścią narracji – na przykład myśli czy choćby właśnie wiadomości – dla większej czytelności warto rozpoczynać od nowego wiersza, tak jak dialogi:

 

Po lekcjach Tomek udał się na przystanek.

„Wrócę nieco później” – napisał do taty, czekając na autobus.

 

Jedną dłonią chwycił ją za dłoń, zaś drugą sięgnął do kieszeni.

 

To zdanie brzmi jak dla mnie trochę niezgrabnie, poza tym zaś nie powinno umieszczać się bezpośrednio po przecinku: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zas-i-bowiem;12057.html

 

Sugeruję: Chwycił ją za dłoń, wolną ręką zaś sięgnął do kieszeni.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie, komentarz i bibliotekę NoWhereManie!

 

Jeżeli chodzi o postaci, chciałem właśnie podkreślić tę odmienność, nie wpasowywanie się w środowisko, z którego pochodzą. I dziewczęta ze wsi może cechować duża chłonność wiedzy, a długotrwały kontakt z tak obszernym źródłem informacji, jakim jest pradawny demon, mógł wpłynąć na ukształtowanie jej tożsamości. Nienawiść do macierzystego środowiska mogła też sprawić, że Kellin pragnęła całkowicie porzucić wszystkie zachowania właściwe jego członkom. Przyznaję jednak, że ta charakteryzacja przypuszczalnie została przeze mnie wręcz przerysowana, zbyt dobitnie ukazana.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Reg :) Błędy poprawiłem.

 

Jeżeli chodzi o kompozycję utworu – rzeczywiście, celowo zostawiłem tu dość otwarte zakończenie, żeby mieć furtkę do ewentualnej kontynuacji; skupiłem się raczej na ukazaniu historii narodzin wspólnego sprzeciwu wobec złu; to miała być główna oś utworu.

 

Co do zająca – przyznaję, że o tym nie wiedziałem. Dodałem wzmiankę o głodzie dla większej wiarygodności.

 

Jeżeli chodzi o temperaturę – w rozumieniu ciepłoty była używana już w XVII w. (https://www.etymonline.com/word/temperature wybaczcie brak polskojęzycznego źródła, lecz nie mogłem nic znaleźć), nie jest to zatem czysto współczesne pojęcie. Realna termodynamika w świecie przedstawionym nie istnieje, więc jest to tylko kwestia właśnie wyrażenia idei miary ciepła/chłodu w naszym języku (bo bohaterowie, rozpatrując to z ich punktu widzenia, nie posługują się polskim, a własnym językiem). Ostatecznie poprawiłem na chłód (żeby nie powtarzał się z “zimnem” parę zdań wcześniej), powinno brzmieć lepiej.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Bardzo oniryczna wizja, spodobała mi się ta implementacja prawa zachowania masy do sennej rzeczywistości, podobnie jak łapacz snów utkany z pajęczej sieci :)

 

Sugestie poprawek:

 

Wiem, że nie chciałaś. – Te słowa przyszły mu z trudem. Ale były prawdziwe.

Wiedział, że nie zostało mu wiele czasu. Zasypiał i budził się kilka razy, tak mu się przynajmniej wydawało.

Powtórzenie.

 

Wyciągnął rękę i zacisnął palce na pulsującym życiem[+,] przejrzystym krysztale.

 

Zgubiony przecinek, chyba że celowo chodziło o “życie przejrzyste”.

 

„Jak masz na imię?” – zapytał. Wydało mu się to ważne.

„Nie pamiętam” – szepnęła. – „Jak zapomnisz wszystko, rozpłyniesz się w mgłę”.

„Odwróć się” – powiedział z mocą.

 „Nie ma powrotu”. W jej myślach wyczuwał lęk.

Spojrzał na las zanikających kolumn. Czy oni zrobili choćby kilka kroków, czy tylko stali w miejscu?

„Spojrzałaś przez opaskę, dasz radę się odwrócić.”

Ja nie mam opaski na oczach, uświadomił sobie.

„Nie masz, bo jeszcze masz nadzieję” – odpowiedziała. „Jeszcze walczysz”.

„Ty też walczysz” – zauważył. – „Idziesz”.

„Nie rozumiesz?” – zapytała. – „Idę, bo zdołałam ci się przyśnić”.

„Odwróć się. Musisz mi spojrzeć w oczy”.

Nie drgnęła.

Wtedy skoczył. Był wystarczająco blisko, żeby to mogło się udać. Filar zachwiał się, kamienie poleciały w otchłań. Chwycił dziewczynę w ramiona, odwrócił ku sobie i ściągnął jej opaskę z oczu.

Cienka tkanina pojawiła się z powrotem.

„Nie rozumiesz?” – zapytała nieznajoma.

 

Na dość niewielkiej przestrzeni trzykrotnie pojawia się “zapytał/zapytała”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za komentarz, jupiter :) Fajnie, że klimat opowiadania i ilustracje się spodobały.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za komentarz, Wilku :)

 

W tym tekście umysł wręcz faluje.

To chyba najlepszy komplement :)

 

To “herm” w “Ylleherm” jest celowe, zastanawiałem się nad wyborem końcówki “-heim”, ale ostatecznie zostałem przy tej, bo chciałem właśnie podkreślić losowość, nieznaczenie tej nazwy, a poza tym lepiej mi brzmiała.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Gratulacje dla wszystkich wyróżnionych i podziękowania dla organizatorów za konkurs zorganizowany w szlachetnym celu :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Tekst, choć może przedstawioną wizją nie wywracający światopoglądu do góry nogami, to dość intrygujący. Wiara rdzennych mieszkańców Ameryki Łacińskiej sugerująca krwawą ofiarę została tutaj ukryta pod dość ogólnikowym określeniami pokroju “Kapłana” i “Kościoła”. Do tego ciekawy komentarz na temat roli wierzeń i godzenia ich ze zdroworozsądkowym podejściem we współczesnych czasach.

 

Sugestie poprawek:

 

Bu­dził się po­wo­li, wy­nu­rza­jąc się z od­mę­tów snu jak z ba­se­nu tre­nin­go­we­go do sy­mu­lo­wa­nia nie­waż­ko­ści.

Ro­zej­rzał się, choć głowa nie­zbyt chcia­ła słu­chać jego po­le­ceń, jakby ob­ra­ca­ła się w za­rdze­wia­łym ło­ży­sku.

Powtarzany w nadmiarze zaimek zwrotny.

 

„Może szkoda?”, pomyślał. „Zawodnicy graliby z większym zaangażowaniem. Ech, to musiały być kiedyś mecze. O taką stawkę? Mogę sobie tylko wyobrazić”.

Osobiście jestem zwolennikiem wydzielania myśli w podobny sposób co kwestii dialogowych, więc dla lepszej czytelności sugerowałbym przeniesienie tego do nowego wiersza.

 

Ale ta czarnulka ciągle mu dolewała… Przecież nie zobaczy kobiet, innych niż te kilka z załogi, do… kiedy? „Do końca życia”, zachichotał zły duszek siedzący na jego ramieniu i dodał: „pij, raz się żyje”.

I może nie skończyłoby się to wszystko źle, gdyby nie zbyt głośne pożegnania. Wszyscy już wyszli, tylko on nie mógł rozstać się z czarnulką. Może trochę podniósł głos, ale żeby od razu wzywać straż? Wiele słyszał o brutalności straży, ale nie spodziewał się, że ta paralizatorów używa nader często, i to zupełnie bez ostrzeżenia.

Powtórzenia.

 

Wygodnie usadowiony w fotelu przyszły dowódca pierwszej międzygwiezdnej wyprawy badawczej wyraźnie błądził gdzieś myślami.

To zdanie formalnie poprawne, ale przez tak rozbudowane przydawki opisujące podmiot jest według mnie dość niezręczne pod względem stylu.

 

W słowach Kapłana zadźwięczała niespodziewana ostra nuta, jak gdyby słowami chciał skarcić Kapitana jak krnąbrne dziecko.

To powtórzenie, nawet jeśli celowe, na mój gust wygląda dość dziwnie. Podobnie drugie “jak” można zamienić na “niczym”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Opowiadanie ze dobrym, stopniowo budowanym napięciem; opisy naturalistyczne, momentami przerażające, choćby tytularne przyrównanie zjadanych oczu do winogron.

 

Jeżeli chodzi o interpretację: nie czytałem komentarzy przed lekturą, ale już po pierwszych akapitach podejrzewałem, że tematem opowiadania będzie pedofilia; później jednak nie wychwyciłem w tekście jawnego, bezpośredniego potwierdzenia, więc odebrałem historię jako refleksję na temat bezsenności czy też lęków nocnych (które występują dość często u dzieci), Dostrzegałem tam to, w jaki sposób elementy codziennego życia, z pozoru przyjemne, w snach ulegają wypaczeniu i stają się źródłem strachu, traumy; Piaskuna widziałem po prostu jako potwora zrodzonego z sennych marzeń, którego z początku matka dziewczynki bagatelizowała, jednak kiedy koszmary odcisnęły bolesne piętno na psychice córki, mogła jedynie przepraszać za zaniedbanie.

 

Po przeczytaniu komentarzy zrozumiałem, że początkowe wrażenie jednak nie było mylne i ostatecznie zinterpretowałem tekst w opaczny sposób. Spoglądając na to z perspektywy historii o dziecku będącym ofiarą pedofilii, traumę ujęto w sposób symboliczny, a pod powierzchnią historii o nocnych strachach krył się duży ładunek emocjonalny; niewątpliwie jest to trudny i wymagający tekst.

 

Sugestie poprawek:

 

Pan Michał pilnował, by zadanie domowe było zrobione, by kolacja została zjedzona, a zęby umyte.

Powtarzanie spójnika “by” jest tutaj moim zdaniem zbędne, ale to raczej tylko kwestia gustu stylistycznego.

 

zamkach, w których są księżniczki[+,] i takich, które czekają, aż ktoś je otworzy

Mogę się mylić, ale w tym przypadku wydaje mi się, że fragment “i takich” nie jest równorzędny w stosunku do “w których są księżniczki”. Przyglądając się temu analitycznie:

 

“Opowiadał mi bajki o […] zamkach [takich], w których są księżniczki, i [zamkach] takich, które czekają, aż ktoś je otworzy”

 

Mamy zdanie nadrzędne, w którym wymieniane są różne zamki, fragment “w którym są księżniczki” podostaje podrzędny, a po nim dalej jest kontynuowane zdanie nadrzędne, dlatego jak na mój gust przed “i takich” musi być przecinek.

 

czułam[+,] jak pazury skrobią kości czaszki

Zabrakło przecinka.

 

Śniłam o tym[+] jak obcy ludzie o kocich twarzach i ostrych zębach rzucają we mnie wielkie kamienie.

Jak wyżej.

 

Siedziała przy mnie, czekając[+,] aż zasnę, jakby chciała bronić mnie przed Piaskunem.

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/przecinek-a-imieslow-przyslowkowy;8895.html

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/az;14482.html

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ładnie napisane, bardzo poetyckie zdania.

Potwor zrodzone ze snów został pokonany przez pozornie bezbronną dziewczynkę, która jednak kryła w sobie Osobliwość – czarną dziurę. Całą opowieść odbieram jako metaforyczne ukazanie walki z wyobcowaniem, stygmatem odmienności narzuconym przez zewnętrzny świat.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ciekawy pomysł z wpleceniem motywu odliczania w konstrukcję tekstu. Choć temat uciekania przed rzeczywistością do snów jest już dobrze znany, klucz jako artefakt pozwalającego na kreowanie marzeń sennych według własnej woli nieco go urozmaicił, nadał wydźwięku baśni osadzonej we współczesnych czasach, w trudnym mikrośrodowisku rodziny dotkniętej problemem alkoholowym.

 

Sugestie poprawek:

 

Na samym początku opowiadania chyba wkradł się zbędny enter.

 

Widok śpiącego syna zawsze wywoływał u niej wzruszenie i sprawiał, że na sercu robiło się jakoś cieplej. Choć miała ochotę zostać przy dziecku, to mimowolnie poszła do sypialni, położyła się na skraju łóżka i szczelnie otuliła kołdrą, starając znaleźć się jak najdalej od pochrapującego obok mężczyzny.

Nagromadziło się (smiley) trochę tych zaimków zwrotnych, ale ja mam na ich punkcie skrzywienie, więc w sumie może nie za bardzo trzeba traktować to jako usterkę.

 

Leżąc na łożu śmierci, po długiej walce z chorobą, kobieta dała córce talizman[-,] przekazywany z pokolenia na pokolenie i powiedziała, że klucz otwiera drzwi do świata sennych marzeń, który może być kreowany zgodnie z pragnieniami tego, kto go posiada.

Trudno mi to ocenić, ale jak na mój gust to mamy tutaj do czynienia z przydawką integralną, więc przecinek przed “przekazywanym” jest zbędny. Ewentualnie jeżeli uważasz, że fragmenty “przekazywany z pokolenia na pokolenie” jest bardziej dopowiedzianym wtrąceniem, to należy wydzielić go przecinkiem z dwóch stron (czyli przecinek musi stać przed “przekazywanym” i po “pokoleniu”).

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/przecinek-a-imieslowy-przymiotnikowe;10407.html

 

że klucz otwiera drzwi do świata sennych marzeń, który może być kreowany zgodnie z pragnieniami tego, kto go posiada. Dzięki niemu sama przez lata tworzyła świat, w którym funkcjonowała jako zdrowa osoba.

Trochę blisko siebie.

 

Kątem oka zerkała zaniepokojona na Pawełka, który po raz kolejny[-,] włączał mikrofalówkę i odliczał wraz z urządzeniem.

Zbędny przecinek. zerkała na Pawełka (który co robił?) → włączął (orzeczenie) i odliczał (orzeczenie). Członu “po raz kolejny” raczej nie potraktowałbym jako wtrącenia.

 

Majka zgięła się wpół i upadła na podłogę. Poczuła jeszcze kopnięcie w plecy i usłyszała oddalający się głos:

– Tak mnie wkurwiłaś, że muszę się napić!

A potem drzwi zatrzasnęły się z hukiem.

Jak wyżej :)

 

Siedziała skupiona i zastanawiała się, gdzie jest Kuba[-?][+.]

Zdanie nadrzędne nie ma charakteru pytającego, więc całość nie powinna być zamknięta znakiem zapytania.

http://www.jezykowedylematy.pl/2010/11/najczesciej-popelniane-bledy-interpunkcyjne/ (patrz punkt 5)

 

Na końcu opowiadania też jest kilka zbędnych pustych wierszy.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Darconie :)

Tekst w zamyśle miał być właśnie czymś w rodzaju przypowieści/nowego mitu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Drakaino :)

 

Uwaga – przez analogię do “Jessiki” – jak najbardziej słuszna, poprawiłem na prawidłową wersję.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Jesteśmy tylko ludźmi, wpadki każdemu się zdarzają, czasem można nawet zapomnieć, jaki mamy dzień miesiąca. Takie drobiazgi raczej nie są podstawą do dyskwalifikacji tekstu, bo to, że jeden juror przeczyta zdanie, w którym są “ciżmy”, a inny to samo zdanie z “trzewikami”, nie wpłynie w realny sposób na ocenę tekstu. Co innego, gdyby to były duże ingerencje w fabułę lub stylistykę.

 

Ale w regulaminie jasno jest napisane:

Teksty można poprawiać również po opublikowaniu, aż do ostatniego dnia trwania konkursu

więc uprasza się o przestrzeganie tej reguły, żeby pozostać fair wobec współuczestników.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Sporą część z nich czytałem na bieżąco, a że teraz akurat mam trochę wolnego czasu, to uporałem się z przeddeadline’ową powodzią :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Okej, przeczytałem już wszystkie teksty. Do każdego napisałem krótką opinię z uwzględnieniem poszczególnych części składowych oceny, opublikuje je w komentarzach pod opowiadaniami po ogłoszeniu wyników.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przeczytane :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przeczytane :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przeczytane :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przeczytane :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nowa Fantastyka