Profil użytkownika

Betareaduję/redaguję opowiadania i powieści, zgłoszenia z krótkim opisem utworu proszę wysyłać wiadomości prywatnej.

 

Fanpage: https://www.facebook.com/TheWickedG/       

Blog: https://wickedgfantasy.blogspot.com/       

 

Opowiadania: 

Antologia “Dragoneza” – szort “Egzegeza Szalonego Gnostyka” https://fantazmaty.pl/projekty/dragoneza/    

Silmaris 3/2018 – opowiadanie “Zarzewie” http://silmaris.pl/silmaris-32018/        

Abyssos nr 8 – opowiadanie “Prawdziwa Turija” http://abyssos.eu/2018/06/13/numer-8/        

Szortal Na Wynos – Październik 2017 – szort “Cudotwórca z targu”

http://www.szortal.com/node/13072         

Szortal Na Wynos Wydanie Specjalne Wiosna 2017 – opowiadanie “Lustrmiasto”

http://www.szortal.com/node/12093         

Szortal Na Wynos – Kwiecień 2017 – szort “W jaskini bestii”

http://www.szortal.com/node/11931        

 

Artykuły:

“Pieśń o boskości, czyli na czym stoi świat The Elder Scrolls” (wspólnie z Oliwierem Czyżem): https://planetagracza.pl/piesn-o-boskosci-czyli-na-czym-stoi-swiat-the-elder-scrolls/  

“Obosieczny miecz Morfeusza – opioidy w dziełach (nie tylko) fantastycznych” na witrynie magazynu Fantom: http://www.magazynfantom.pl/aktualnosci/obosieczny-miecz-morfeusza-opioidy-w-dzielach-xnie-tylkox-fantastycznych,63.html          

Fantom nr 3 (7)/2018 – “Narkotyk w “narkotyku”. Fantastyka a substancje psychoaktywne”: 

http://www.publio.pl/fantom,p182731.html  

 

Inne zajęcia:

Redaktor w projekcie Fantazmaty: https://fantazmaty.pl/ekipa/        

Główny koordynator projektu tłumaczenia “C0DA” autorstwa Michaela Kirkbride’a:

https://wickedgfantasy.blogspot.com/2018/05/c0da-polskie-tumaczenie-fanowskie.html         (tłumaczenie) 

http://pl.elderscrolls.wikia.com/wiki/Blog_u%C5%BCytkownika:Stygies_VIII/C0DA_i_KINMUNE_po_polsku        

(news)

 

“But the wicked are like the raginge see, that ca not rest, whose water fometh with the myre & grauel. Eueso ye wicked haue no peace, saieth my God.”

Księga Izajasza 57, 20-21, Miles Coverdale's Bible


komentarze: 2137, w dziale opowiadań: 1691, opowiadania: 582

Ostatnie sto komentarzy

Ciekawy tekst, skojarzył mi się trochę z Psycho-Pass. Wykorzystanie rzeczywistych tragedii jako symulacji i okłamywanie obywateli, że to tylko wymysł SI, zrobiło dość mocne wrażenie, to chyba najlepszy element tekstu. Zakończenie dość enigmatyczne, rozumiem je w ten sposób, że w rzeczywistości Bernard czuł się uzależniony od tych symulacji, traktował je jako ranking w grze MMO, gdzie ciągle chciał pobijać rekordy, a empatia, odwaga i racjonalność były dla niego tylko statystykami, które wciąż chciał poprawiać, wyćwiczył w sobie podświadome dobro, ale tylko na pokaz, żeby móc błyszczeć w zestawieniach.

Styl całkiem niezły, ale jeszcze wymaga sporo szlifów.

Sugestie poprawek:

 

Musiał wtedy każdą chwilę, zanim minęła, oglądać ze wszystkich stron, zamiast patrzeć na nie jak na pociąg przejeżdżający w oddali. Był przekonany, że ten specyficzny stan zwiastuje ważne, znaczące momenty.

Leżał w łóżku, patrzył w sufit i zaczynał rozumieć, że to znów się dzieje.

Powtórzenie. Sugeruję zamienić na “wlepiał wzrok w sufit”.

 

 

Był przekonany, że ten specyficzny stan zwiastuje ważne, znaczące momenty.

Leżał w łóżku, patrzył w sufit i zaczynał rozumieć, że to znów się dzieje. Była gorąca, parna noc, słyszał tylko tykanie zegara w dużej izbie. Obok spała żona, oddychała głęboko i miarowo. Ostrożnie podniósł się, wyszedł przed chałupę i rozejrzał się po obejściu. W oddali czernił się las, a wszystko co bliżej, skąpane było w szarości księżycowego światła.

Powtórzenia. Ostatnie można zamienić np. na “tonące w szarości księżycowego światła”. Strona bierna to kontrowersyjny zabieg stylistyczny, jeżeli chodzi o beletrystykę, ja staram się jej unikać na tyle, na ile to możliwe.

 

‘To przez pełnię’ – pomyślał i już miał wrócić do izby, do śpiącej żony i dziecka w kołysce, ale jakiś szmer, może refleks światła, a może tak naprawdę nic realnego zmusiło go, żeby zajrzał do stodółki.

Cudzysłowu brytyjskiego znanego też jako polski cudzysłów definicyjny raczej nie stosuje się do zapisu myśli. Różne sposoby na zapisywanie myśli można znaleźć tutaj: https://fantazmaty.pl/2018/01/jak-zapisywac-dialogi/. Osobiście preferuję wersję z kursywą. Przytoczenie myśli powinno też rozpoczynać nowy akapit.

 

Była gorąca, parna noc, słyszał tylko tykanie zegara w dużej izbie. Obok spała żona, oddychała głęboko i miarowo. Ostrożnie podniósł się, wyszedł przed chałupę i rozejrzał się po obejściu. W oddali czernił się las, a wszystko co bliżej, skąpane było w szarości księżycowego światła. ‘To przez pełnię’ – pomyślał i już miał wrócić do izby, do śpiącej żony i dziecka w kołysce, ale jakiś szmer, może refleks światła, a może tak naprawdę nic realnego zmusiło go, żeby zajrzał do stodółki.

Niewiele światła dostawało się przez otwarte, niskie drzwi, ale od razu zauważył na sianie dwie małe, skulone istoty. Na jego widok przytuliły się do siebie jeszcze mocniej. Kiedy wzrok przyzwyczaił się do mroku, zobaczył ich wielkie, ciemne oczy i białe jak kreda twarze.

Powtórzeniu mogą ulegać nie tylko słowa, ale także i struktury – tutaj widzimy nadmiar “dubletów” epitetowych. Ponownym wykorzystywaniem pewnych elementów stylistycznych można budować charakterystyczny styl, ale należy uważać, żeby nie nagromadziło się ich zbyt dużo, tak jak w przypadku drugiego akapitu.

 

Zamknął drzwi, sztywnym krokiem wrócił pod chałupę, usiadł ciężko na ławie pod ścianą. Waliło mu serce, ciężko oddychał.

“oddychał z trudem”

 

Dzieci zerwały się[-,] szybciej[+,] niż się spodziewał, i zniknęły w drzwiach.

Przecinek w złym miejscu. Powinien stać przed “niż”, bo to słowo wprowadza zdanie podrzędne.

 

Sołtys, folksdojcz, również mógłby być niezadowolony z nocnego najścia, a był to człowiek mściwy.

Nasłuchiwał, ale z pola nie dobiegały żadne odgłosy. Powoli robiło się jasno, zaczynały śpiewać ptaki. Był zmęczony, powieki zamykały się, kończyny jakby zamarzły, nastała ciemność.

Powtórzenia.

 

Otworzył oczy, kiedy technik – mężczyzna ubrany w biały fartuch[-,] – zdejmował mu z twarzy gogle VR.

W przypadku wtrąceń nie można robić używać dwóch różnych znaków do ich wydzielenia. Albo zaczynamy i kończymy przecinkiem, albo zaczynamy i kończymy półpauzą.

 

Przez mięśnie, podłączone do elektrod, co jakiś czas przechodził skurcz.

Za słownik PWN: podłączyć: 2. «uruchomić jakąś aparaturę medyczną i połączyć ją z kimś w celu kontrolowania jego stanu, podawania substancji leczniczych itp.»

Elektrody mogą być więc podłączone do mięśni, ale raczej nie na odwrót.

 

Uświadamiał sobie, że to[+,] co przed chwilą przeżył[+,] to tylko sen.

Brakuje przecinków wydzielających zdanie podrzędne.

 

Usłyszał kiedyś, że do opisu świata wykorzystuje się słowa i koncepty[+,] które [się] zna.

Tutaj brakuje przecinka i zaimka zwrotnego “się” po “które”. W tym przypadku musi on zostać ponownie użyty, mimo iż wcześniej występuje w zdaniu. Bez niego zdanie jest niepoprawne gramatycznie – nie wiadomo, kto zna wspomniane słowa i koncepty.

 

– Uczestnik zorientowany auto i allopsychicznie.

W wyrażeniach z przymiotnikiem dwukrotnie złożonym po oddzielonym członie należy postawić dywiz (łącznik). Powinno być: “auto– i allopsychicznie”.

 

Z leżanki schodził powoli i niezgrabnie, ale pokój techniczny opuścił już sprawnie, szybko odzyskał siłę i koordynację – nie był to jego pierwszy raz.

 

Za każdym poprzednim, kiedy było już po wszystkim też siedział na korytarzu, pod pokojem psychologa i czekał na wezwanie do środka.

Ten enter (jak i kolejne) jest moim zdaniem niepotrzebny. Takie przerwy stosujemy z reguły wtedy, kiedy następuje pewna nieciągłość w narracji, lecz bez rozpoczynania nowego podrozdziału (co wyróżniamy asteryskami, czyli popularnymi “gwiazdkami”).

Za każdym poprzednim, kiedy było już po wszystkim[+,] też siedział na korytarzu, pod pokojem psychologa[+,] i czekał na wezwanie do środka.

Przecinki. Pierwszy zakańcza zdanie podrzędne, drugi wtrącenie (dlatego mimo wszystko należy go postawić przed “i”).

 

tłumaczył sobie[-,] i to go uspokajało, bo w etykę zaowodową nie wierzył

Tutaj akurat nie potraktowałbym “i to go uspokajało” jako wtrącenia, więc według mnie tego pierwszego przecinka nie powinno tam być. Literówka w słowie “zawodową”.

 

Centrum pracowało non-stop

Zapisujemy bez dywizu: https://sjp.pwn.pl/sjp/non-stop-I;2490827.html

 

Widział ją pierwszy raz, była blondynką koło czterdziestki, miała lekki makijaż i była dość ładna, ale nie na tyle, żeby wyglądać na nieprzystępną.

Powtórzenie.

 

Całą ścianę za jej plecami zajmował trójwymiarowy wykres z trzech prostych, podpisanych jako empatia, odwaga i racjonalizm.

Choć oś wykresu też formalnie jest prostą, to jednak lepiej używać właśnie określenia “oś”, żeby uniknąć niejasności. Zamieniłbym to na:

Całą ścianę za jej plecami zajmował trójwymiarowy wykres z osiami podpisanymi jako empatia, odwaga i racjonalizm.

 

– Chcesz mi o czymś opowiedzieć? – kobieta kontynuowała.

Błędny szyk, powinno być “kontynuowała kobieta”. Co ciekawe, niemal identyczne didaskalia kawałek dalej masz już zapisane poprawnie ;)

 

ale na niskim stoliku obok fotela psycholog zaświecił się ekran tabletu. Kobieta wzięła go do rąk i przebiegła wzrokiem.

Z domyślnością zaimków należy uważać, bo tutaj może zostać to zinterpretowane w ten sposób, że psycholog wzięła do ręki tylko ekran tabletu, a nie tablet jako urządzenie w całości. Brakuje dopełnienia przy “przebieganiu wzrokiem”. Sugeruję zamienić na:

 

ale na niskim stoliku obok fotela psycholog zaświecił się ekran tabletu. Kobieta wzięła urządzenie do rąk i przebiegła wzrokiem po raporcie.

 

– Bernardzie – psycholog przerwała mu mocnym głosem, pochyliła się w jego stronę i powiedziała dobitnie[-.][+:] – Nikt nie uważa, że jesteś zły. Po prostu jesteś…

Powinno być “przerwała mu mocnym głosem psycholog pochyliła się w jego stronę i powiedziała dobitnie:” – tu “przerywanie” wiąże się z czynnością mówienia, więc powinno otwierać didaskalia. Zamiast kropki po “dobitnie” powinien być dwukropek.

 

wcale nie uważam, żebym był gorzej społecznie przystosowany[-,] niż inni.

“Niż” nie wprowadza tutaj zdania składowego, więc przecinek jest zbędny.

 

– Rozumiem i nie wąpię, ale o tym[+,] kim jesteśmy, w dużej mierze decyduje to, jak zachowamy się w sytuacji ekstremalnej.

Literówka przy “wątpię”, przecinek przed “kim”.

 

Możemy załadować inne. – Zaproponowała kobieta.

Małą i bez kropki wcześniej.

 

ale tym razem nie wykupił kursu przygotowujący

Błędna odmiana – “przygotowującego”.

 

Tym razem tablet długo się nie odzywał. Zdążyli omówić jego relacje w pracy, Bernard wyznał, że czuje się gorszy od swojego przełożonego.

Znowu domyślność. W pierwszym odruchu “jego” jest kojarzone z “tabletem” z poprzedniego zdania. Sugeruję:

 

Tym razem tablet długo się nie odzywał. Zdążyli omówić relacje Bernarda w pracy. Wyznał, że czuje się gorszy od swojego przełożonego.

 

– Wygląda na to, że to nasze ostatnie spotkanie – kobieta kontynuowała – praca z tobą była wymagająca, ale owocna.

Szyk, patrz wyżej.

 

– Nie, to znaczy[-,] nie wydaje mi się.

Zbędny przecinek. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/to-znaczy;11682.html

 

Co najmniej dwa razy[+,] kiedy był już w klasie pierwszej.

Przecinek.

 

– Jeśli chodzi o zmiany, to muszę cię jeszcze poinformować, że wspomnienia są teraz obowiązkowo wymazywane – psycholog odezwała się

Szyk: “odezwała się psycholog”.

 

Usuń enter na końcu opowiadania.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Jeżeli nie powstrzyma mnie żaden kataklizm, to będę na 18.30 :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Chyba przeoczyłem tę informację – jeśli tak, to nie szkodzi. Pracy pewnie też pewnie będzie sporo przy korekcie, więc będzie co robić :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

OK, powinienem mieć teraz trochę więcej wolnego czasu, więc może będę w stanie pomóc.

 

Korekta/weryfikacja – na finalnym etapie coś mógłbym podziałać, ale raczej maksymalnie parę tekstów, nie całość. Obiecałem też Wilkowi Zimowemu pomoc przy antologii “W głębi snów”, więc nie chcę brać na siebie za dużo.

Skład – w to nie potrafię

Ujednolicenie grafik – jak najbardziej. Na początku zrobiłbym jedną ilustrację w ten sposób, żeby spełnić wasze wymagania, potem jak już się ustali i zapisze presety do poszczególnych operacji, to nie powinno zająć dużo czasu.

 

Jeszcze odnośnie ilustracji – jeżeli jakiś autor nie ma jeszcze żadnej a widział moje i sądzi, że coś podobnego pasowałoby do jej/jego tekstu, to pisać śmiało na PW.

 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dla mnie ta antologia też jest pod pewnym względem przełomowa, bo to mój książkowy debiut… w roli ilustratora. Rysować lubiłem od dzieciaka, dwa lata temu postanowiłem znowu spróbować coś pobazgrać, ćwiczyłem, potem wrzucałem obrazki do swoich opowiadań, aż wypatrzyła mnie Deirdriu i poprosiła o zrobienie ilustracji do “Serca szwajcarskiego bohatera”. Z tego miejsca chciałbym jej podziękować za daną szansę :) W premierowej recenzji Głodnej Wyobraźni (http://glodnawyobraznia.blogspot.com/2019/06/legendarny-zawrot-gowy-zbior-opowiadan.html) ten tekst został wyróżniony za najbardziej oryginalny pomysł i z całego, hmm,  serca, mogę go polecić :D

 

Chciałbym również podziękować NoWhereManowi, Katii72 i Sokowi1403 za cenne doświadczenia w procesie wydawniczym. Każdy z tych tekstów wymagał innego podejścia przy redagowaniu i każdy ma w sobie coś, co powinno zachwycić czytelnika :)

 

Również dziękuję całej ekipie i wszystkim autorom za to, że wspólnym wysiłkiem udało się stworzyć coś fajnego ;)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Gratulacje dla wyróżnionych!

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Mogę wam też już zdradzić, że mój podpis pojawi się także w napisach końcowych nowego Spider-Mana. A "Wichry Zimy" są już dawno skończone, tylko GRRM kazał mi podpisać każdy egzemplarz, więc trochę to jeszcze zajmie, zanim książka trafi do dystrybucji. PS. Ned Stark ostatecznie jednak żyje

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dzięki za przeczytanie i komentarz, Anet :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Udało się zdążyć na pociag, chociaż niewiele brakowało :D Dziękuję wszystkim za spotkanie, było super!

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Coboldzie :)

 

Scena z noktyandrem naprawdę przejmująca.

Cieszę się, że doceniłeś akurat ten fragment. Można powiedzieć, że włożyłem w niego kawałek serca.

 

Mam trochę zastrzeżeń do sposobu prowadzenia narracji. Zaczynasz spokojnie, nastrojowo, trochę filozoficznie, a potem zmieniasz nagle tempo, ale robisz to bardzo na skróty, zdaniem:

Moment później machiny rozpętały tutaj prawdziwe piekło.

Dziwna jest w ogóle dla mnie ta konstrukcja czasowa, z przyspieszeniem przez zamianę formy niedokonanej na dokonaną. Podobnie robisz tutaj:

Niedługo potem cały stos drewna pochłonęły jęzory ognia.

Wolałem zagrać ten utwór bardziej szarpiąc za struny, niż łagodnie przechodząc z akordu do akordu. Jakoś bardziej pasowało mi to do przyjętej wizji. Te dwie wskazane przez ciebie konstrukcje były jednak dość niefortunne, dlatego zmieniłem je na takie oparte o czas niedokonany.

 

Drugi problem to kwestia perspektywy narracyjnej. Przez większość tekstu POV-em jest Gantaum. Pozostałych bohaterów widzisz jego oczyma, ale nie wchodzisz im do głowy; jeśli prezentujesz ich przeżycia, to tylko przez wypowiedzi. Zmienia się to na chwilę podczas lotu mechem, gdy na dwa akapity wprowadzasz perspektywę Malkyma.

Tutaj pewnym problemem był źle podzielony akapit:

 

Znowu zabujało kabiną na lewo i prawo. Malkym chaotycznie machał dłońmi, próbując odzyskać kontrolę straconą przez skupienie na rozmowie. Miał problemy z całkowitym opanowaniem bojowego robota. Ledwie sięgał drążków i pedałów, choć z uwagi na oszczędność miejsca mechy z reguły projektowano dla ludzi o drobnej posturze.

We wspomnieniach latanie przychodziło znacznie łatwiej, ale w nich był dojrzałym mężczyzną, a nie chłopcem. W tamtej zniszczonej wiosce, gdy czas został porwany przez prąd chaosu, Malkym odzyskał pamięć o swoim drugim życiorysie – żywocie kapitana Narriego, doświadczonego żołnierza z państwa Zalark na południu. Państwa, które powinno pojawić się na kartach historii dopiero w odległej przyszłości.

Opowiedział o tym Synowi Czasu, kiedy zabierali się do uruchomienia mecha. Ten stwierdził, że Malkym jest połączeniem dwóch osób, podobnie jak on… Z tym, że wymieszaniu uległy jedynie ich świadomości, ciało zaś pozostało chłopięce. Gantaum podejrzewał, że nietypowe jak na młody wiek obycie chłopca musiało wynikać z czegoś nadzwyczajnego.

Zdanie “We wspomnieniach…” wcześniej znajdowało się w poprzednim akapicie, co rzeczywiście nie pasowało. W obecnym kształcie mamy:

 

– w pierwszym akapicie – opis zewnętrznych zachowań Malkyma

– w drugim akapicie – opis wewnętrzych przeżyć Malkyma, ale…

– …w trzecim akapicie od razu pada stwierdzenie, że opowiedział o tych wewnętrznych przeżyciach Gantauma, więc te informacje były dostępne dla chimery.

 

 Osobiście nie traktowałbym tego jako zmiany POV, bo wszystkie zachowania i myśli były znane z punktu widzenia Gantauma.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Malkym w trakcie rozmowy z Gantaumem przy ognisku mówi o swoich snach, lecz nie pamięta ich dokładnie. Dopiero przed wejściem na pokład mecha mówi Gantaumowi, że przypomniał sobie, o czym śnił, i później pada wyjaśnienie, że to sceny z życia kapitana:

Ta wzmianka pojawia się tutaj:

 

W tamtej wiosce, gdy czas został porwany przez prąd chaosu, Malkym odzyskał pamięć o swoim drugim życiorysie – żywocie kapitana Narriego, doświadczonego żołnierza z państwa Zalark na południu. Państwa, które powinno pojawić się na kartach historii dopiero w odległej przyszłości.

Opowiedział o tym Synowi Czasu, kiedy zabierali się do uruchomienia mecha.

 

Dodałem tam jeszcze jedno określenie, żeby było wiadomo, że chodzi o zniszczoną wioskę, gdzie spotkali Sannas.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie i komentarz MrB :)

 

Pióropusze ognia rozświetlały ołowiane niebo. Szeregi mechów wypluwały kolejne salwy pocisków. Przeraźliwy ryk rakiet rozbrzmiewał w całej kotlinie. Eksplozje zmieniały wioski w sterty gruzu.

4 zdania obok siebie o takiej samej konstrukcji – nie wygląda to najlepiej.

Z tą uwagą zgodzę się tylko częściowo. Nie wszystkie z tych zdań posiadają tę samą konstrukcję – w trzecim nie występuje dopełnienie. Dlatego zamieniłem je miejscami z czwartym, aby nadać temu akapitowi lepszy rytm.

 

Bruenską zimę zastąpiła gorejąca powódź entropii.

Entropia to ładne, mądre słowo, ale odnoszę wrażenie, że jest nadużywane tutaj na NF. Entropia nie jest nieuporządkowanym układem, tylko miarą nieuporządkowania układu. To tak jakby napisać, że brueńską zimę zastąpiła powódź metrów, sekund czy innych kandeli.

W języku polskim to słowo nie oznacza jedynie terminu naukowego.

 

entropia

1. «chaos, bezład»

Za: https://sjp.pwn.pl/sjp/entropia;2457464.html

 

Dziękuję za docenienie światotwórstwa. Zaś co do pozostałych zarzutów:

 

Chłopiec po utracie rodziców zachowuje się bardzo nienaturalnie, jakby miał gdzieś, że zgładzono jego rodziców i bardzo płynnie przechodzi do niemalże akademickiej dysputy nad trybami czasu. Ok, później, dużo później wyjaśniasz, że w momencie katastrofy chłopiec zyskał wspomnienia/osobowość wiekowego żołnierza, tylko dlaczego wtedy pojawiają się wzmianki, że chłopiec ma czerwone i mokre oczy albo że co chwila wybucha płaczem na wspomnienie rodziców, skoro to już inna osoba, niezwiązana z ludźmi, których zgładzono

 

Po pomieszaniu się czasu w wiosce i Sannas nie pojawia się ani jedna wzmianka o płaczu czy smutku Malkyma. W opowiadaniu wspomniane jest, że zmiany czasu nie są jednorazowymi wydarzeniami, lecz zachodzą stopniowo:

 

– Gdy czas się pomieszał… – Sannas powtórzyła słowa Gantauma. – On ciągle się burzy, rozwarstwia, rozpływa jeszcze bardziej.

Na początku, przy scenie przy ognisku, Malkymowi towarzyszył głęboki żal (ale nie absolutna histeria, dlatego można było zająć jego uwagę rozmową na inny temat). Potem w wiosce widzimy jego gniew, sprzeciw wobec zastanego kształtu świata, wciąż podszyty żalem. Gdy Sannas zostaje przywrócona do życia, Malkym odzyskuje w pełni wspomnienia kapitana Narriego. Wtedy odczuwa coś zupełnie nietypowego, bo jak mówił Gantuam:

 

Gdy czas namiesza w życiorysach, wszystko pochłania chaos. Możesz zachowywać się nieprzewidywalnie, niewiarygodnie, jak aktor w teatrze odgrywający nie swoją rolę, w dodatku napisaną przez kiepskiego dramaturga.

 

Niemniej część pragnień i cech Malkyma pozostaje, czego można doszukiwać się choćby w dopytywaniu o życie po śmierci, poszukiwania ukojenia straty:

 

– Co masz na myśli? – Idący na przodzie Malkym obrócił się w ich kierunku. – Widziałaś duchy zmarłych?

***

 

Dlaczego uwagi lupisomy nie zwraca, że dzieciak nie przeżywa żałoby, a zachowuje się bardzo dziwnie?

 

Malkym z początku budził pewne zdziwienie/zaintrygowanie u Gantuama:

 

Gantaum rozwarł wilczy pysk z zaskoczenia. Przeciętni zjadacze chleba nie wiedzieli o tym, zresztą większość znamienitych osobistości też nie.

– Jesteś w takim razie wyjątkowy. – Poklepał chłopca włochatą łapą po ramieniu. – Niewielu zdaje sobie sprawę z przesunięcia czasu.

Gantaum podejrzewał, że nietypowe jak na młody wiek obycie chłopca musiało wynikać z czegoś nadzwyczajnego.

Poza tym, Gantaum miał pewne rozeznanie w sytuacji i świadomość tego, że pomieszanie czasu może skutkować niestandardowym zachowaniem (patrz cytat o odgrywaniu nie swojej roli przytoczony wyżej).

 

Dążenie postaci do tego samego wynika z nadzwyczajności sytuacji. Gdy fizyczne podstawy świata trzęsą się w posadach a warunkujące pragnienia, żądania i cele otoczenie ulega nieustannym zmianom, trudno szukać innych motywacji niż próby przetrwania i odwrócenia kataklizmu.

 

Fabuła jest nudna, o ile w ogóle można tu mówić o fabule.

 

Obronię się definicją fabuły:

 

fabuła «układ zdarzeń, wątków przedstawionych w utworze literackim lub w filmie» 

Za: https://sjp.pwn.pl/sjp/fabula;2557371.html

 

Logiczność ciągów wydarzeń czy obecność intryg lub istotnego przełożenia działań bohaterów na ich los nie jest tutaj wymogiem. Utwór miał ukazywać bezradność w obliczu chaosu, niemal całkowitą zależność myślących istot od potęgi sił wprawiających w ruch wszechświat.

 

Jasne, całość tworzy podwalinę jakiegoś mitu, tylko że dla mnie ta podwalina za bardzo wygląda jak mit. Więc może przeczytałem opowieść matki kierowaną do Rimi? Są elementy moralizatorskie, jest pewne wyidealizowanie, pominięcie bardziej przyziemnych, ludzkich aspektów. Jeśli trafiłem, to powiem krótko: szkoda.

Poniekąd to dobry trop, choć tekstu nie nazwałbym mitem jako takim. Na końcu historii bohaterowie zyskują status bóstw, a czy odrzucenie tego co przyziemne, ludzkie, materialne nie może być jedną z dróg do boskości?

 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Okej. Prawdopodobnie jeszcze tego samego dnia będę musiał udać się w dalszą podróż, ale 17 to na tyle wcześniej, bym mógł wpaść chociaż na chwilę.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

@NoWhereMan

Dziękuję za przeczytanie i komentarz. Cieszę się, że się spodobało. 

 

Do tego dorzuciłeś ciekawe postacie-archetypy (wilkołak-cyborg, fiu, fiu)

Niewykluczone, że podobna postać pojawi się gdzieś jeszcze. 

 

Zakończenie nie do końca mi leży, ale to efekt oczekiwania wzrostu napięcia pod koniec. Ty zdecydowałeś się na jego wyciszenie – inne podejście, tak samo dobre. Musze się do niego przekonać kiedyś ;)

Przy dłuższych tekstach czasem zdarza mi się skręcać w bardziej “powieściową” manierę stopniowania tempa historii. Dotyczy to zwłaszcza wstępów i zakończeń w opowiadaniach. Czasem lepiej jest, gdy muzyka łagodnie cichnie, zamiast być nagle przerywaną po wysokim akordzie ;)

 

@Irka_Luz

Biję się w pierś, nie sprawdziłam, ale szczerze mówiąc brzmi mi to dziwnie. :)

“Cuda” są popularniejszą formą niż “cudy”, może stąd to wrażenie. MI jakoś bardziej brzmiała ta druga, dlatego zdecydowałem się na jej użycie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Z zamierzchłych czasów:

 

 

Roninów było 47, bet tylko o 10 mniej. Kto nie wierzy, niech poszuka tego tekstu na 7 (Znowu ta cyfra – Przypadek? Nie sądzę). Część z tej ekipy przepadła bez śladu, część siedzi tu nadal, część nawet wydała własne książki.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, Irko_Luz :) Cieszę się, że tekst się spodobał.

 

Zatarłeś wszystkie granice między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, a nawet między różnymi wymiarami i stworzyłeś świat przerażający. Ludzie marzą o możliwości przekraczania granic czasu, a ty pokazujesz, że to niebezpieczne.

Niemożliwość dostrzeżenia przyczyn i sensu w zdarzeniach często jest czynnikiem powodującym lęk. Man fears what he does not understand, jak to mawiają w mowie Szekspira. Zerkając poza jawnie zdefiniowane obszary otaczającej nas rzeczywistości, często można ujrzeć rzeczy, których wcale nie pragnie się oglądać.

 

przy tym nawet największe cudy świata

Raczej cuda.

Słownik PWN podaje, że obie odmiany są poprawne:

https://sjp.pwn.pl/szukaj/cud.html

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Drugiej takiej rewolucji w fantastyce jak po Tolkienie to już chyba nie będzie… Światotworzeniem nawet w jeszcze czystszej postaci będę zajmował się w nadchodzącym numerze magazynu Abyssos, który powinien pojawić się już wkrótce.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dzięki za wpadnięcie i przeczytanie, Hrabio :)

Przede wszystkim cieszę się, że tekst okazał się interesujący. 

Otwarcie jest kwieciste, ale jakoś tak to sobie uwidziałem, zacząć od podniosłych słów i refleksji.

 

Pod względem mitologicznym spisałeś się, trzeba Cię też pochwalić za klarowość przekazu

To również cieszy, zawsze staram się przedstawiać w swoich tekstach idee w możliwie jasny sposób.

 

Co do postaci, emocji, balansu między makro– i mikrokosmosem – prawdopodobnie wynika to z faktu, że lubię pisać o światach, lecz nie bardzo o bohaterach. Nawet sam to skomentowałem w tekście ;)

 

– Gdy czas namiesza w życiorysach, wszystko pochłania chaos. Możesz zachowywać się nieprzewidywalnie, niewiarygodnie, jak aktor w teatrze odgrywający nie swoją rolę, w dodatku napisaną przez kiepskiego dramaturga.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, BearClaw!

W Tides of Numenera osobiście nie grałem, ale ktoś mi kiedyś polecał.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

@Regulatorzy

Dziękuję za przeczytanie i miłe słowa w komentarzu. Cieszę się, że lektura okazała się satysfakcjonująca. Błędy poprawiłem.

 

Miejsce stali zajęła krew i kość. –> Miejsce stali zajęły krew i kość.

Według tego poradnika: http://lukaszrokicki.pl/2013/03/10/formy-gramatyczne-orzeczenia-w-zdaniach-z-podmiotem-szeregowym-i-zbiorowym/

“Można jednak niekiedy użyć orzeczenia w liczbie pojedynczej, jeśli podmiot szeregowy tworzą rzeczowniki abstrakcyjne albo nieżywotne, zwłaszcza mające ten sam rodzaj gramatyczny, np. […]

Na stole leżał młotek i zestaw śrubokrętów.”

Liczba mnoga brzmi tutaj jednak lepiej, więc zamieniłem.

 

Bruenską zimę zastąpiła gorejąca powódź entropii. –> Jakoś nie umiem sobie zwizualizować płonącej powodzi.

To celowy oksymoron. Ogień/pożar kojarzy się z wysoką temperaturą, a ta z kolei z topieniem się substancji. Entropia substancji rośnie zaś wraz z temperaturą.

 

“Płonący” zew zamieniłem, zostawiłem “zaspokojenie. Takie wyrażenie bywa używane:

“Żeby zaś uniknąć przedostawania się do wnętrza śniegu, ludzie ograniczyli wyjścia i wejścia dla tych, „którzy muszą zaspokoić zew natury”.”

Alferd Lansing, Arktyczna podróż sir Ernesta Shackletona

 

@Tarnina

Dziękuję za wnikliwą lekturę do samego końca. Fajnie, że spodobało się światotwórstwo i filozofia. (Zwłaszcza to drugie, bo z tego co pamiętam, przy lekturze “Wszystkie myśli to modlitwy” ten element chyba ci nie podszedł). 

Miło mi też widzieć od wielu czytelników, że spodobało się zakończenie. Celowo nie zdecydowałem się tutaj na mocny plot-twist. W fantasy lubię, gdy zakończenie ma pozytywny lub chociaż tchnący oparami nadziei wydźwięk.

Co do tempa akcji – lubię slow rollery, w których jest też miejsce na narratorskie wtręty, wewnętrzne rozważania postaci, trochę opisów drobnych detali. Może ten sposób prowadzenia historii bardziej pasuje do powieści, ale jakoś po prostu tak mam. (Chociaż w przypadku tego tekstu akurat wydawało mi się, że dość mocno skondensowałem akcję, a dialogi służyły głównie jako przerywnik nakreślający tło wydarzeń).

Dialogi… Sporo osób zwraca mi na to uwagę (choć nie przy każdym opowiadaniu). Być może wynika to z faktu, że przy pisaniu odtwarzam głosy i idee kołaczące w moim headspace, zamiast starać wczuć się w rolę postaci. Moi bohaterowie jakby trochę mówią nie tylko do siebie, ale też i do czytelnika, żeby pokazać mu świat. Z drugiej strony – czy życie czasami nie bywa infodumpingowe? W końcu nie raz komuś trzeba tłumaczyć, na czym świat stoi, podpierając się długim monologiem ;)

 

 wylazł z gruzowiska i podbiegł do dziecka

Z dziewczyną na rękach. Kozak :)

Jak to klasycznie w fantastyce bywa, zwierzoludzie są trochę silniejsi i wytrzymalsi od zwykłych ludzi. A zwłaszcza tacy istotowo zjednoczeni z robotem ;)

 

o połyskliwej powłoce

Aliteracja. "Połyskliwy" nie bardzo mi się kojarzy z metalem.

Połyskliwa, gładka powierzchnia jest cechą wspólną większości materiałów metalicznych.

http://meos.polsl.pl/co-to-sa-technologie-metali/

Cechuje je w większości połyskliwa powierzchnia, ciągliwość i kowalność, dobre przewodnictwo cieplne i elektryczne, stały stan skupiania w temperaturze pokojowej (z wyjątkiem rtęci) oraz bezwonność.”

 

chwycił za kontrolery

Kontrolery?

Quasi-joysticki. Słownikowo to: «urządzenie kontrolujące pracę silników, maszyn». Przez rozpowszechnienie w środowisku komputerowym/gamingowym słowo trochę się upowszechniło (w moim mniemaniu).

 

 Mechanizm Wszechświata zachowuje się jak dyferencjał

Czyli przenosi napęd na obie osie? Hmm?

Mechaniczna dygresja: dyferencjał nie zawsze przenosi napęd na obie osie. Czasem przekazuje moment obrotowy na tylko na półosie w obrębie jednej osi, chociaż centralne mechanizmy różnicowe są też stosowane w pojazdach z napędem na obie osie. Istotą dyferencjału w uproszczeniu jest to, by pozwolić kołom obracać się z różną prędkością. Dlatego użyłem go jako porównania do powstawania alternatywnych światów:

“Ścieżka historii ulega rozwidleniu, powstają inne światy, a koło fortuny w każdym z nich kręci się w różnym tempie.”

Tutaj można znaleźć film, dość leciwy, ale w prosty sposób ilustrujący działanie dyferencjału:

https://www.youtube.com/watch?v=yYAw79386WI

 

 przez skupienie na rozmowie

Przecież nie rozmawiał?

Wypowiedział się, więc technicznie wziął udział w rozmowie. Poza tym był skupiony na wysłuchaniu odpowiedzi Sannas i Gantauma na jego pytanie.

 

 zachętę do refleksji nad determinizmem, bo taką funkcję miał też pełnić ten utwór.

Hmm. Determinizm (mocny) obala sam siebie, wiesz ;)

Może niepotrzebnie użyłem “-izmu”, ogólnie miałem na myśli: przyczynowość, przeznaczenie, harmoniczność i ład oraz ich pozorność, cel istnienia, doszukiwanie się jakiegoś zewnętrznego planu we wszechświecie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za bibliotekę, Asylum :) I jeszcze raz za betę.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

@Tarnina

Dzięki za wpadnięcie i obszerny komentarz ;) Część uwag uwzględniłem. Czekam na drugą partię. 

 

Ale teraz, kiedy dobrze widzę Twoje światotwórstwo, muszę je pochwalić. Zgrabne.

Dziękuję, miło mi to widzieć :)

 

 Czas był dziwną rzeczą.

Polska "rzecz" ma węższe pole semantyczne, niż angielskie "thing" – zasadniczo obejmuje tylko byty materialne. Czas jest (o ile jest, patrz hegliści brytyjscy) niematerialny, jeśli traktujemy go jako byt. Jeśli jako relację (p. Kant, Leibnitz) – to tym bardziej. Koniec dygresji.

Owszem, w języku polskim to słowo ma węższe znaczenie, ale nie do końca się zgodzę:

 

https://sjp.pwn.pl/sjp/rzecz;2518559.html

“3. «jakiekolwiek zjawisko, zagadnienie, sprawa, problem, dokładniej nieokreślone»

9. filoz. […] też: cokolwiek, co może być przedmiotem sądu»”

 

Spotykane są też wyrażenia pokroju “rzecz boska” czy “rzecz duchowa”, które odnoszą się do niematerialnych koncepcji.

 

 

 Statystyka nie dawała wielu szans

Statystyka? Kto prowadzi statystyki przeganiania rakiet przez cyborgi? To zdanie wyrwało mnie z zawieszenia niewiary, a w dodatku spowalnia akcję (choć może to było zamierzone).

Użyłem złego słowa, poprawiłem na “rachunek prawdopodobieństwa”.

 

 Tryby, by nastawiły Mechanizm Wszechświata na sprzyjające dla niego okoliczności

Tryby raczej stanowią mechanizm. Sprzyjające mu okoliczności. I "okoliczności", hmm.

Ujmując to w obrazowy sposób – to tak jakby w samochodzie mieć świadome i zdolne do ruchu z własnej woli koła pasowe, które obracają się i napędzają rozrząd, ale jednocześnie są jego częścią (stanowią element rozrządu jako układu mechanicznego). Poza tym, Tryby są w tekście są używane z reguły używane w metaforycznym (lub półmetaforycznym) znaczeniu jako świadomy byt. Trochę jakby myśląca skrzynia biegów ;)

 

 zryw wiatru spowalniający pocisk

Nie dałabym za to głowy. Anglicyzm: wiatru, który spowolni.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego użycie imiesłowu przymiotnikowego miałoby być traktowane jako anglicyzm.

Przykład analogicznej konstrukcji – Jacek Moskwa, “Jan Paweł II”:

“Wiatr przewracający karty Ewangelii, którą zgodnie z rytuałem pogrzebów papieży położono na prostej trumnie z drzewa cyprysowego”.

 

 cały stos drewna pochłonęły jęzory ognia

Oj tam, prawa fizyki :) Drewno w dużych kawałkach tak szybko się nie spala, i dobrze – bo potrzeba by było ton opału.

“Wkrótce” jest względną miarą czasu, ale zamieniłem na trochę bardziej pasujące określenie.

 

w przeszłości, jako lupisoma

Nie dawałabym tu przecinka, ale mogę się mylić.

Według mnie ta informacja ma charakter dopowiedziany, dlatego zdecydowałem się użyć przecinek. Po usunięciu fragmentów z “jako” zostaje: “Kiedyś żyłem w przeszłości i przyszłości”, co ma sens jako samodzielne zdanie.

 

 Kochasz ją, prawda? Słyszę to w twoim głosie.

To dziecko nie wyraża się jak dziecko. Ile ma lat? Czy to skutek zaburzeń czasu?

 

Wpadłaś na dobry trop, później w tekście wszystko się okaże :)

 

 Mechanizm wcale nie ustawia wszystkiego z perfekcyjną dokładnością

Na tym w zasadzie polega mechanizm…

Perfekcyjność nie ma tu ścisłego znaczenia jako absolutnego braku błędu w wykonywaniu operacji, a raczej to, że życie układa się według pewnego planu, mistycznego It was meant to be.

 

linię błyskawicznego ataku wojsk arcyzjarchy

To się tak nazywa? Nie znam się na tym, więc pytam.

Funkcjonują określenia “linia bojowa” lub “linia ataku”, np. w “Podpalić Gazę” Ewy Jasiewicz:

Linia ataku przesuwa się do przodu. Ludzie są wypierani ze swoich domów do Dżabaliji, gnieżdżą się w szkołach wokół szpitala.”

 

 Przyjął bojową pozycję.

Chyba powinno być: Przyjął pozycję bojową, bo to klasyfikator.

Niekoniecznie.

 

“Ale Esmeralda przyjmuje bojową pozycję, gotowa do skoku.”

Bernard Weber, “Jutro należy do kotów”.

 

Podobnych przykładów użycia takiego szyku jest wiele. “Pozycja bojowa” jest używana raczej jako określenie miejsca, z którego prowadzi się walkę, a nie postawy/ułożenia ciała.

 

 taki jak

Taki, jak.

To spójnik złożony, więc przecinka raczej być nie powinno.

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/taki-jak-czy-taki-jak;11235.html

 

tak samo jak

Tak samo, jak.

To porównanie nie ma wyrazistego charakteru paralelnego, więc przecinka się nie stawia.

https://sjp.pwn.pl/zasady/381-90-H-3-Porownania-paralelne-o-konstrukcji-tak-jak-rownie-jak-taki-jaki-tyle-co;629799.html

 

@Drakaina

Jeszcze raz dziękuję za pomoc przy becie i miłe słowa :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za komentarz i bibliotekę, Thargone :)

Fajnie, że udzielił się mistyczno-baśniowy klimat, bo właśnie o ten efekt mi chodziło – ukazanie fenomenu czasu przez pryzmat niezrozumienia, zagubienia.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nie chodziło tu mi o zasługi, a raczej właśnie o uczucie i podążanie jej śladami.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za komentarz i bibliotekę, Finklo!

Cóż, Deus ex machina i postaci biernie chłonące zdarzenia rzucane im przez nazbyt szczęśliwe sploty okoliczności to już chyba mój znak firmowy. Na drobne usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że w zamyśle miałem pokazanie zagubienia, nieznaczności myślących istot w stosunku do ogromu tajemnic otaczającego wszechświata, a zagubienie niekoniecznie musi prowadzić do tragicznych konsekwencji – czasem wychodzi z tego coś dobrego, tak jak w przypadku bohaterów. Czy apoteoza była tylko dziełem przypadku, konsekwencją znalezienia się we właściwym miejscu o właściwym czasie, czy rezultatem szczególnej więzi Gantauma z Kanvestrą, czy może też planem zapisanym od dawna w mechanice wszechświata – to zostawiam czytelnikowi jako zachętę do refleksji nad determinizmem, bo taką funkcję miał też pełnić ten utwór.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Uwielbiam lasy, i choć czasem niektóre skazywały mnie na tułacze wędrówki, to wszystkie spotkania wspominam mile ;)

 

Ciekawy szort, w zasadzie pozbawiony bohatera. Według mnie trochę podpada pod weirdowe klimaty. Opisy ładne, chociaż momentami niektóre zdania wydawały mi się nieco za bardzo zagmatwane, jakby łączone na siłę.

 

Sugestie poprawek:

 

stary drewniany drogowskaz poznaczony resztkami białej farby[+,] ukryty za dębem o pustym pniu

Przecinek.

 

tą właśnie drogą zaprasza do siebie swoich gości

Zbędne.

 

Pierwsze rozwidlenie prowadzi kolejno od lewej na Zieloną Polanę, do Zajęczego Obozowiska oraz nad Strumień Rybaków. Kiedy patrzeć od prawej, ścieżki prowadzą na Gnilne Moczary, do Pajęczego Leża i Opuszczonej Gawry.

Przenikające się pajęczyny ścieżek kuszą mrokiem, soczystą zielenią listowia, zapachem butwiejących liści i spróchniałych pni.

“prowadzą” => “wiodą”; “ścieżek” => “traktów”/“dróżek”/”szlaków”

 

dźwiękiem upadających miękko na piasek szyszek

Zamieniłbym szyk na: “dźwiękiem szyszek upadających miękko na piasek”, ale to dość subiektywna uwaga.

 

W Lesie istnieją miejsca, w których szept przechodzi w głośne zawodzenie, i takie, w których niepodzielnie króluje cisza.

Ci, którzy wolą wyprawy w nieznane, zamykają oczy, obracają się trzy razy w miejscu i na ślepo wybierają ścieżkę. Można trafić w ten sposób na Wilcze Ostępy, Kleszczowisko czy Skarpę Żółtego Piasku. Czasem tylko, kiedy skręcimy w ścieżkę inną niż w tę, którą zamierzaliśmy iść na początku, możemy odnaleźć miejsce nieskażone ludzką stopą. Las Umarłych Cudów odkrywa swoje tajemne przestrzenie tym, którzy z ufnością oddają mu się we władanie.

Tych jednak, którzy zejdą z wyznaczonej ścieżki, Las karze tułaczą wędrówką przez dzikie ostępy i cierniowe chaszcze.

Powtarzające się “który”, w pewnych przypadkach to oczywiście zamierzone powtórzenia, ale ogółem trochę tego dużo w tym fragmencie. Część można zamienić na konstrukcję z imiesłowami przymiotnikowymi.

 

Ktoś powie, że to niemożliwe[+,] i będzie miał rację.

Przecinek wydzielający zdanie podrzędne. “Ktoś powie” i “będzie miał rację” są współrzędne względem siebie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Kirkbride stworzył sporo fajnych concept artów i szkiców, można je znaleźć tutaj:

http://michaelkirkbride.tumblr.com/

 

Również dziękuję za docenienie ilustracji. Wkrótce w… pewnym miejscu powinna pojawić się moja kolejna praca graficzna, ale na razie nie zdradzam szczegółów ;)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję za przeczytanie i komentarz, sy :) Cieszę się, że tekst się spodobał.

 

Przez cały czas gdzieś z tyłu głowy świtało mi skojarzenie z “Mroczną wieżą” Kinga.

I tu mamy znowu te nieświadome podobieństwa, o których była mowa na ostatnim NFowym piwie :D “Mrocznej wieży” jeszcze nie czytałem, ale sam motyw pojawił się tutaj nieprzypadkowo, bowiem wieże są dość istotnym elementem w lore The Elder Scrolls, stworzonym między innymi właśnie przez wspomnianego w przedmowie Michaela Kirkbride’a.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Tak, wykonuje pracę techniką mieszaną – szkic robię ołówkami i/lub węglem na kartce, potem obrabiam go cyfrowo.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Szkoda, że nie mogliśmy zobaczyć się w pełnym składzie :(

Tak czy inaczej podziękowania dla wszystkich tych, którzy przyszli, było super :)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Gratuluję publikacji. To bardzo dobry tekst, ciekawe wykorzystanie motywu Pigmaliona i przede wszystkim świetne, zaskakujące zakończenie. Doceniam również styl, chociaż momentami metaforyczność opisów wydawała mi się odrobinę przesadzona. 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Trzeba będzie przebiec przez górną salę niczym bohater high fantasy wpadający do karczmy w poszukiwaniu zawieruszonego towarzysza ;)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

To dzwonić do Artefaktu, czy szukać czegoś w okolicach rynku albo na Młynach?

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Razem z Oliwierem Czyżem napisałem artykuł o religiach w uniwersum serii gier The Elder Scrolls, który ukazał się na portalu Planeta Gracza:

 

https://planetagracza.pl/piesn-o-boskosci-czyli-na-czym-stoi-swiat-the-elder-scrolls/

 

Zapraszam do lektury nie tylko fanów TES-ów – w tekście opisujemy sporo przykładów tego, jak rzeczywiste wierzenia, zjawiska i idee filozoficzne mogą być wykorzystane przy procesie światotworzenia.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dziękuję! To był mój pierwszy raz w roli jurora, niewątpliwie ciekawe doświadczenie, zwłaszcza czytanie opowiadań po nocach przy muzyce ;) Może w przyszłości zorganizuję własny konkurs. 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Marcinie_Maksymilianie,

 

oto przykładowe zdanie, w którym pojawił się taki błąd:

 

“Pracując w tym miejscu[+,] mógłby sobie pozwolić na lepszy, ale zapewne wszystko wydawał na biomodyfikacje.”

 

Po “miejscu” powinien stać przecinek. Po szczegółowe objaśniania odsyłam tutaj:

 

http://www.jezykowedylematy.pl/2011/01/czy-imieslowy-typu-jadac-stanawszy-zawsze-oddzielamy-przecinkami/

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/przecinek-a-imieslow-przyslowkowy;8895.html

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/imieslow-przyslowkowy-a-przecinki;11460.html

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Wkleiłem wszystkie komentarze. Jeżeli ktoś nie ma pod swoim tekstem, to proszę się zgłaszać na pw, bo przez pomyłkę mogłem ominąć.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: W zasadzie trudno mi określić, czy ten tekst w dostatecznym stopniu spełnia warunek brzytwy Lema, opisywane na niebie zjawiska nie zostały bowiem moim zdaniem w jednoznaczny sposób przedstawione jako nadnaturalne. Historia tragedii na Przełęczy Diatłowa została oddana w bardzo wierny sposób, fabularyzacja znanych faktów wyszła sprawnie… lecz problem polega na tym, że są to właśnie fakty znane, więc nie poczułem się w żaden sposób zaskoczony tą opowieścią. Postać Kostii chyba została wprowadzona jako nowość, bo nie mogę znaleźć nic na jego temat w sieci, ale ostatecznie jego rola sprowadziła się do tego, że wiedział, czym było tytułowe niezwykłe zjawisko na niebie, lecz nam tego nie powiedział i w końcu popełnił samobójstwo, więc równie dobrze jako czytelnik mógłbym uznać, że po prostu miał urojenia. Do samego końca spodziewałem się jakiejś intrygującego wytłumaczenia, która rzuciłaby nowe światło na znaną z kart historii tajemnicę, lecz tak się nie stało. Moim zdaniem nadmiar niedopowiedzeń w tym przypadku zadziałał na niekorzyść dla tekstu.

 

Oryginalność: Na moje oko tu w zasadzie jej niewiele, to raczej odtwórcza historia. Osobiście uważam, że tragedia na Przełęczy Diatłowa mogła zostać wykorzystana w znacznie lepszy sposób jako podkład pod fantastyczną opowieść. Wystarczyło delikatnie zmienić bieg historii, na przykład zaserwować czytelnikowi wizję tego, co by było, gdyby Jurij Judin nie uległ chorobie i nie opuścił wyprawy.

 

Język: Ładny i sprawny, fragmenty raportów brzmią bardzo naturalnie. Kilka rzeczy, które mi nie pasowały: „Siedziałem zwrócony twarzą w kierunku północy i gdy przypadkowo odwróciłem głowę na wschód” – powtórzenie. „Piękna Zina i Luda, jedyne dziewczyny w ich zespole[+,] nie narzekały na niewygody” – zabrakło przecinka kończącego wtrącenie. „Halas wewnątrz helikoptera ledwie pozwalał słyszeć własne myśli” – literówka, l zamiast ł w „hałasie”. „Gdybyś tam był[+,] i tak byś im nie pomógł” – tutaj mogę się mylić, ale według mnie tutaj składowe części zdania nie są równorzędne wobec siebie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Dwuwątkowa konstrukcja raczej spełniła swą rolę, choć fragmenty „prelekcyjne” momentami były trochę przyciężkawe. Jak na mój gust trochę za dużo tu niedopowiedzeń, w mej wyobraźni widziałem tylko mglisty obraz wizji kryjącej się za opowiadaniem.

 

Oryginalność: Dość ciekawy pomysł na śniączkę… ale na temat snów i tajemniczych anomalii pisano już tyle, że w zasadzie trudno poczuć się zaskoczonym tą tematyką.

 

Język: Warsztat do doszlifowania. Sporo usterek interpunkcyjnych, np.: „Przez chwilę po prostu leżała[+,] patrząc w niebo”, „Po prostu[-,] ktoś się nie obudził”, „Kiedy zerknęła w górę[+,] nadal się jej przyglądał”. Błędnie zapisane dialogi.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: To opowiadanie było jednym z najtrudniejszych do oceny. W początkowej fazie lektury miałem nieodparte wrażenie, że w pewnym momencie tekst całkowicie zdryfuje w stronę obyczajowej historii (którą mogłaby nie wyjść cało ze starcia z brzytwą Lema) o chorobie psychicznej. Później w końcu w wyobraźni zaskoczyły mi odpowiednie tryby i złapałem motyw z trójkątem, okiem i starcem. Następnie dostałem niebywale intrygujący statek kosmiczny inspirowany dość mało znanym incydentem w Rendlesham, a wszystko skończyło się dość ckliwym wyznaniem, obietnicą miłości pokonującej wszystkie przeciwności. Całość stworzyła bardzo eklektyczny obraz, konwencja utworu w zasadzie ewoluowała niemal z każdym kolejnym akapitem. Doceniam za świetną symbolikę i umiejętne iterowanie poszczególnymi motywami, niemniej jednak „leniwy” początek, który w zasadzie o wiele lepiej sprawdziłby się w powieści niż w opowiadaniu, oraz zakończenie nieco ograbiające utwór z atmosfery dziwności i szaleństwa na rzecz wyidealizowanego, mistycznego love story ostatecznie zdecydowały o tym, że końcowa nota nie osiągnęła maksymalnego pułapu.

 

Oryginalność: Świetnie wykorzystana symbolika chrześcijańska (chociaż nie wiem, czy to nie moja nadinterpretacja), bardzo ciekawy pomysł na statek kosmiczny, o czym wspomniałem już wcześniej. Powielone motywy z innych opowieści o UFO pełnią tu raczej rolę komentarza kulturowego, więc raczej się nie czepiam. Czterowymiarowość też już nienowa. Historię o płaszczakach opowiadaną na studiach spotkałem już w tylu wersjach, że gdy tylko pojawiła się w opowiadaniu, poczułem pewien niesmak. Wiem, że to dość obrazowy i powszechnie znany przykład, ale sądzę, że ideę wyższych wymiarów można by przekazać w bardziej wyszukany sposób.

 

Język: Pierwsze akapity nie bardzo zachwyciły, potem było już lepiej. Ogółem bardzo wprawny, adekwatny do przedstawianej opowieści. Opisy oddziałują na wyobraźnie, a jednocześnie nie są przesadnie kwieciste. Na duży plus powracanie do już wykorzystanych struktur i słów w kolejnych etapach historii, to dało wrażenie spójności i harmonii w tekście. „Kiedy w oczach Izy odbijało się jeszcze znacznie mniej gwiazd. Uśmiechał się, gdy dziewczynka przystawiała oko do okularu i cicho wzdychała. Białe światło Wegi miało na zawsze odbić się w jej spojrzeniu” – to powtórzenie, nawet jeśli jest celowe, moim zdaniem nie brzmi zbyt dobrze. Oprócz tego mignęło mi jeszcze kilka innych, ale raczej na granicy „rażenia”, ujmę to w ten sposób.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Opowieść bardzo mnie wciągnęła. Zaprezentowałaś ciekawą, dynamiczną historię detektywistyczną, w odpowiedni sposób miarkując ujawnianie kolejnych puzzli, które w finale stworzyły piękną układankę. Zakończenie jest bardzo wymowne, posiada głęboki przekaz. Niektóre wstawki w moim odczuciu nosiły znamiona nadmiernie prostolinijnej ekspozycji i w zasadzie to jedyny zarzut, jaki mam w tej części oceny.

 

Oryginalność: Tekst wyróżnia się na tle innych propozycji konkursowych tym, że UFO nie stanowi tutaj głównej osi fabularnej opowiadania, a jedynie element twórczy świata przedstawionego. Sama kreacja tegoż świata mogłaby być nieco bardziej dopracowana, niektóre cyberpunkowe klisze trochę rażą. Bardzo spodobał mi się pomysł na żyjące kryształy wchodzące w symbiozę z ludzkim organizmem oraz to, w jaki sposób ten fakt wpłynął na kształt społeczeństwa. Nie siliłaś się tutaj na rozbudowane teorie naukowe, i moim zdaniem dobrze, bo dzięki temu wykorzystaniu rule of cool zachował klimat klasycznych dzieł science-fiction. Uwaga na marginesie – przyjmowanie narkotyków przez skórę to raczej słaby pomysł. Ta droga podania z reguły skutkuje działaniem lokalnym a nie ogólnoustrojowym, i choć co prawda, o ile dobrze pamiętam, niektóre substancje psychoaktywne są w stanie wywołać odpowiednie efekty u człowieka przez sam kontakt ze skórą (na przykład plastry z fentanylem: https://www.therecoveryvillage.com/fentanyl-addiction/related-topics/fentanyl-patch-abuse/#gref, ale już na przykład historie o tym, że LSD działa przez kontakt ze skórą to już raczej mity: https://www.reddit.com/r/Drugs/comments/32uhm0/lsd_transdermal/), to ten sposób zażywania nie jest często stosowany, gdyż bardziej „bezpośrednie” drogi podania, chociażby doustna czy dożylna, są po prostu skuteczniejsze.

 

Język: Jest przystępny, opowiadanie nie odstraszało przed czytaniem, jednakże należy trochę popracować nad poprawnością zapisu. Interpunkcja czasem szwankuje, wkradła się też literówka: „wymnie” → „wymknie”. Niektóre zdania zgrzytały mi stylistycznie, na przykład: „Kandydatka do przeszczepu była bardzo, ale to bardzo ciężarna” – raczej nie da się być „trochę” ani „bardzo” w ciąży.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Szczegółowe opisy fałszowania lądowań UFO mnie znużyły, ogólnie jak na mój gust opowiadanie bardzo cierpiało przez brak dynamiki. Na plus motyw z kosmitami mieszającymi szyki głównemu bohaterowi, nawet mnie zaskoczył.

 

Oryginalność: Ukazanie ekipy wprowadzającej opinię publiczną w błąd przez preparację dowodów wyszło w miarę ciekawie na wszechobecnych ekip śledzących UFO, lecz poza tym tekst nie porywał pod względem złożoności czy unikalności pomysłów.

 

Język: Warsztat wymaga znacznego udoskonalenia. Usterki: „zborze” zamiast „zboża”, cyfrowy zapis liczb, zgubiona kropka: „w które należało po się kolei wpinać[+.] Cała czwórka…”, powtórzenia. Podobnych uchybień jest więcej.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Raczej mnie nie przekonała, zakończenie jest jak dla mnie nieco zbyt otwarte, długie sekwencje dialogów nużyły.

 

Oryginalność: Ciekawy pomysł na piry. Postaciom brakuje nieco głębi, kilka motywów powielonych. Bliżej nieokreślona katastrofa, która całkowicie zmieniła kształt ludzkiej cywilizacji raczej nie zaskakuje.

 

Język: Nie jest najlepiej. Sporo usterek, na przykład „z resztą” → „zresztą”, brakujące przecinki przy zdaniach z imiesłowami przysłówkowymi. Wulgaryzmy brzmią trochę offbeat, wyrażając to makaronizmem. Niektóre akapity jak na mój gust zbyt długie, nie widzę też potrzeby oddzielania ich pustym wierszem.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Dobrze poprowadzona historia o winach z przeszłości i piętnie, jakie zostawiają na człowieku rzucane klątwy. Ujęta w klasyczne ramy, bez większych fajerwerków.

 

Oryginalność: Choć wybór tego gatunku do opowieści o UFO łamie nieco schematów, to sam setting nie jest szczególnie wyszukany na tle fantasy jako ogółu. Rybacka wioska jest tak rybacko-wioskowa jak tylko być mogła, znów mamy krainę o zimnawym klimacie, jakich w historiach tego typu jest pełno. Konstrukcja religii i obrządków również dość schematyczna. Dobór nazw własnych mógłby być odrobinę lepszy, przykładowo określanie krainy mianem Hungaru może budzić podświadome skojarzenia z Węgrami.

 

Język: Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej, bardziej poetycko, finezyjnie. Kilka przecinkowych usterek: „Piętnaście[-,] długich na trzydzieści stóp otwartych łodzi zniknęło za wysokimi płaskowyżami wyspy”; „Wrócą[+,] nim się zmierzchnie”. Inny przypadek: „kępka zarostu w kroczu przypominała garść śniegu” – „zarost” jest tutaj użyty w błędnym znaczeniu. Według SJP PWN to słowo oznacza owłosienie twarzy, więc raczej nie można stosować go do opisywania włosów łonowych. „Zapytała choć, tak jak podejrzewała, nie uzyskała odpowiedzi” – w tym przypadku użyty jest błędny spójnik, zamiast „choć” powinno być „ale” albo „lecz”. „Choć” wyraża to, że stwierdzenie wyrażone w zdaniu nadrzędnym jest prawdziwe mimo okoliczności opisanych w zdaniu podrzędnym. W tym przypadku okolicznością jest „nie uzyskała odpowiedzi”, a o ile nie zakładamy retrokauzatywności, to trudno, żeby ten fakt wpłynął na zadanie pytania. Można by też zreformułować to zdanie („zapytała, choć podejrzewała, że nie uzyska odpowiedzi”). W tekście natknąłem się też na kilka podobnych niefortunnie złożonych konstrukcji.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Typowy „akcyjniak”, moim zdaniem całość ma nieco raypunkowy klimat. Zabrakło mi odpowiedniej dynamiki i większej ilości zaskakujących plot-twistów.

 

Oryginalność: Jest UFO, ale nie ma ufoludków, więc za to plus. Kosmici mają postać mikrobów i zostali wykorzystani do produkcji komputera opartego na trochę podrasowanym DNA – ogółem nie jest to wybitnie oryginalny motyw. Postaci raczej się nie wyróżniają, kilka zastosowanych pomysłów na historię, choćby pasażer na gapę, też jest już dobrze znana.

 

Język: Spore pole do poprawy. Tekst ogółem ma sporo defektów. „Nowej Philadelphii obwieścił swój początek” – dwie spacje po Philadelphii, przy okazji w języku polskim formalnie funkcjonuje pisownia spolszczona z f zamiast ph. Błędnie zapisane dialogi, kropki przed didaskaliami zaczynanymi od czasowników. Pojawiają się zgrzytające konstrukcje i usterki interpunkcyjne.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Tekstowi od samego początku towarzyszy mroczna, nieco lovecraftiańska atmosfera. Sporo w nim monologów, lecz każdy z nich jest w zasadzie jakąś odrębną opowieścią, która dodatkowo kreuje klimat umierającego miasta. Niektóre momenty naprawdę potrafią wzbudzić uczucie grozy. Progresja fabuły jest intrygująca; razem z bohaterem coraz głębiej pogrążamy się w odmętach tajemniczych zjawisk, jednak w pewnym momencie tekst wydaje się po prostu w nich topić. Mamy nietypowe anomalie, „przebijające się” dysonanse, z drugiej strony dualizm Światła i Ciemności, ich realne przełożenie na kształt świata przedstawionego pozostaje mgliste, zawoalowane, przez co trochę mniej poruszyło mnie jako czytelnika. Podobnie zakryty pozostaje dla mnie sens zrobienia z bohatera marionetki Ciemności, gdzieś widzę przebłyski tej wizji, strumienie symboli – może oznaczających nieuchronność martwoty, może bezsilność wobec złych sił – ale nie mogę wychwycić ultymatywnego sensu.

 

Oryginalność: Tekst odbieram jako przeniesienie klasycznej historii o UFO na kanwę czegoś z pogranicza horroru/weird fiction/mystery stories; mamy tu więc parę tropów z opowieści o kosmitach, a także tych właściwych dziełom z nurtu grozy. Z jednej strony tajemniczych Obcych-Obserwatorów w płaszczach, którzy pojawili się znikąd, żeby zgłębić realia ludzkiego życia, z drugiej przygnębiające miasto, słyszenie głosów zmarłych, nagłą i niewyjaśnioną śmierć, piwnice skrywające tajemnice. Spodobał mi się pomysł na Dom, w którym wszyscy mogą wyznać sprawy zalegające w najgłębszych zakamarkach ich duszy. Podobnie urzekła mnie wizja istot w płaszczach. Parę Światło/Ciemność, niewyjaśnione błyski na niebie widoczne tylko dla wybranych i parę innych motywów jest już dobrze znanych, więc mimo wszystko tekst nie zaskakuje nowością w takim poziomie, w jakim mógłby.

 

Język: Co do tej części nie mam większych zastrzeżeń, aczkolwiek opisy nadnaturalnych zjawisk mogłyby być nieco bardziej finezyjne. Sposób wypowiadania się istot w płaszczach jest za to świetny. We fragmencie, w którym przemawia starzec, bezpośrednio w wypowiedzi używane są półpauzy. Sugerowałbym zamianę ich na przecinki, żeby nie myliły się czytelnikowi z półpauzami wydzielającymi didaskalia. Kawałek niżej pojawia się też nowa wypowiedź zaczęta półpauzą, która jest w zasadzie kontynuacją mowy starca. Pomiędzy nie nie została wpleciona żadna narracja czy też didaskalia, więc czytelnik może zostać wprowadzony w błąd i stwierdzić, jakoby te słowa padły z ust innej postaci.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Nie trafiła w moje gusta. Sporo rzeczy mi nie grało, nie rozumiem, dlaczego kosmita zabił Zenka, i dlaczego nadal pomagał Arnoldowi po tym, jak potraktował go dubeltówką. Nagły wybuch fanatyzmu i lincz ze strony innych mieszkańców miejscowości też uważam za nieco przesadzony. Wątek Huberta i Leny został nakreślony w tak płytki sposób, że w zasadzie równie dobrze mogłoby go nie być. Nie spodobało mi się także użycie epilogu w opowiadaniu o tak niedużej objętości.

 

Oryginalność: Postaci stereotypowe, kosmita również niezbyt wyszukany. Motywy powielone – pogarda dla naszego gatunku, braku możliwości powrotu do domu, ludzka chciwość i zawiść. Ogółem bez specjalnych fajerwerków.

 

Język: Kolokwialny styl czasami psują formalnie brzmiące wstawki, na przykład taka jak ta: „Stworzenie było nagie, ale człowiek nie dostrzegł narządów płciowych na kształt ludzkich”. Część zdań mogłyby mieć lepszą konstrukcję. W niektórych fragmentach dość często powtarza się „bycie”. W tym miejscu: „tylko próbowała przeżuć chleb resztką zębów” po „tylko” wkradła się podwójna spacja. Opis stosunku kosmitów przyprawił mnie raczej o zażenowanie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Bardzo dużo wzniosłych tonów upakowanych na niewielkiej treści. Poetycko brzmiące niedopowiedzenia… Cóż, z jednej strony kreowały klimat, z drugiej mimo wszystko wolałbym dowiedzieć się czegoś bardziej konkretnego na temat losu ludzi. Jak na mój gust trochę za dużo tu zdystansowanych opisów, Gaja wydaje się pełnić rolę kogoś, kto jest ponad planszą, na której rozgrywa się opowieść. Przydałby się jakiś bohater z osobowością, choćby miał być jednym z kosmitów, którzy przybyli na Ziemię.

 

Oryginalność: Ludzkość opuszczająca Ziemię nie jest wybitnie świeżym pomysłem, podobnie jak pozostawienie kogoś, żeby jej pilnował (co prawda Gaja jest bardziej potężna i majestatyczna niż Wall-E). Refleksje na temat natury człowieka, choć celne, to też niezbyt nowe.

 

Język: Już w pierwszym zdaniu mamy dwie istotne usterki: „Dużą część swojej uwagi[-,] System poświęcał okalającemu układ pasowi asteroidów”. Zbędny przecinek, zła odmiana – asteroid, nie asteroidów. Dalej niestety nie jest lepiej pod względem poprawności. Momentami natłok zaimka zwrotnego „się”. Zdarzają się też powtórzenia: „Błękitne wici rozchodziły się promieniście z porozsiewanych nieregularnie gruzłowatych węzłów i łączyły z kolejnymi, a te z kolejnymi. Błękitna plecha pokrywała wszystko po horyzont”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Choć sam fakt, że bohaterowie opowiadania przybyli na Ziemię, został zawoalowany w umiejętny sposób, to samo prowadzenie fabuły raczej nie zalicza się do ścisłej czołówki. Bardzo dużo tu ekspozycji, opisów podanych w prosty, podręcznikowy sposób; brakuje akcji z krwi i kości, zamiast pasjonującej historii dostajemy notki z obserwacji.

 

Oryginalność: Pomysł na ukrycie Ziemi pod wymyśloną nazwą jest dość ciekawy, lecz to w moim odczuciu to było trochę za mało. Sporo motywów zostało powielonych – opiekuńczy kosmici niańczący agresywnych Ziemian, Rada, obserwacje z orbity. Niektóre zaprezentowane w tekście refleksje zostały ujęte w trafny sposób, lecz raczej nie są zbytnio odkrywcze.

 

Język: Niektóre użyte sformułowania, choćby „zielononiebieska mozaika lądu i morza” brzmią całkiem zgrabnie, lecz opisom przydałoby się więcej plastyczności. Lobotomia została użyta w złym znaczeniu – to nie usuwanie części układu nerwowego, tylko przecięcie włókien nerwowych, które łączą czołowe płaty mózgowe ze strukturami międzymózgowia. Pojawiło się też parę innych usterek, choćby zgubiony przecinek: „Używając standardowego systemu maskującego anomalie ciała[+,] upodobnił się do typowego przedstawiciela Taquun”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Czytało się dość przyjemnie, ale raczej nie zachwyciła pod względem suspensu. Część tekstu można by wyciąć bez szkody dla finalnego przekazu, parafraza artykułów internetowych ustami bohatera raczej nie jest szczególnie porywającym sposobem na rozwijanie akcji. Zakończenie jest dość stereotypowym ukazaniem idei second reality, jak na mój gust pozostaje zbyt niedopowiedziane, żeby poruszyć czytelnika.

 

Oryginalność: Klisze nadawały tej nieco humorystycznej opowiastce klimatu, jednak chyba lepiej było pokusić się o nieco więcej wyjątkowości. Miniaturowych kosmitów już znamy, podobnie jak komunikowanie się za pomocą monitów na komputerze. W tekst wkradł się jeden błąd merytoryczny: kosmici mówili o stu amperogodzinach, bohater kupił urządzenie, które niby miało pozwolić na dwukrotne odpalenie statku, tymczasem w sklepach pokroju Saturna czy MediaExpert trudno znaleźć powerbanki większe niż 20 Ah (tak na marginesie jednostka powinna być zapisana właśnie w ten sposób, z małą literą h, nawet jeśli cała reszta tekstu jest zapisana kapitalikami), w internecie można spotkać konstrukcje o pojemności ok. 50 Ah, ale te bardziej pojemne ustrojstwa to już w zasadzie nie powerbanki tylko portable power station. Tak czy inaczej przypuszczam, że to po prostu literówka i do tekstu wkradło się o jedno zero za dużo.

 

Język: Niektóre didaskalia były naprawdę pomysłowe, spodobały mi się. Dobrze oddany język dziecka. Fragmenty streszczające czytane w sieci artykuły to bloki tekstu, które można by rozbić na mniejsze akapity, podobny zarzut mam wobec końcowej części tekstu. Kilka dyskusyjnych kwestii, chociażby „Brown” zamiast „Brauna” (Nie znalazłem żadnej wzmianki o tym, że ta osoba korzystała ze zangielszczonego nazwiska), czy zapisywanie „UFO” raz dużymi, a raz małymi literami. „X-COM” jako skrót od „Extraterrestrial Combat Unit” w formie odmienionej powinien być zapisywany z dywizem, np.: „X-COM-a”. Dla estetyki warto wyśrodkować gwiazdki rozdzielające tekst.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Niewątpliwie jest to dość intrygujący tekst. Momentami zarysowane sceny pozostawiają po sobie naprawdę nietypowe wrażenia, choćby ta, w której bohater trafia do pustki po spożyciu pestki brzoskwini. Historia została zbudowana z dość dziwnych połączeń, lecz jak dla mnie nie do końca łączą się one w harmoniczną całość. Dla mnie dystans emocjonalny do głównego bohatera, najpewniej wywołany ekscentrycznym charakterem utworu, sprawił, że puenta utworu traktująca o miłości i rozczarowaniu, uderzająca w bardzo wysokie tony, wydawała się jakby nieco obojętna, odklejona od opowieści.

 

Oryginalność: Mamy grupę przyjaciół nastolatków o imionach raczej niepasujących do przedstawionej epoki. Ogółem są oni jakby wyjęci z klasyki literatury młodzieżowej… lecz zachowują i wypowiadają się zupełnie jak dorośli. To stworzyło intrygujący klimat w całym utworze, ale z drugiej strony ta niespójność osłabiła ładunek emocjonalny, o czym pisałem wcześniej. Sam pomysł na kosmitów raczej nie bardzo mnie zaskoczył, podobnie jak motyw podróży w czasie przy pomocy jadalnego artefaktu – choć symboliczne ukazanie brzoskwini było akurat jednym z lepszych elementów utworu.

 

Język: Sprawne opisy, choć momentami niektóre z monologów brzmiały dość przyciężkawo. Kilka usterek, choćby zbędny przecinek: „Przedmiejska willa przedstawiała się zimą zupełnie inaczej[-,] niż wiosną” czy „waniliowłosa” zamiast „waniliowowłosa”. Błędnie zapisane dialogi.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Historia miłości w utopijnej przyszłości rozwijała się w nawet zachęcający do czytania sposób, jednakże zakończenie okazało się dość przewidywalne, podobnie jak zaprezentowane w tekście refleksje.

 

Oryginalność: Zaprezentowano kilka ciekawych rozwiązań językowych, jednak całokształt nie powala na kolana – symbionty z kosmosu, wyidealizowane społeczeństwo odrzucające głębsze relacje uczuciowe pomiędzy ludźmi… to już było. Na plus wizja symbiontu jako daru, który należy rozprzestrzeniać.

 

Język: Spodobał mi się opis podziwiania nieba przez parę, dostrzegam tu potencjał. Momentami wypowiedzi postaci są jak dla mnie trochę zbyt sformalizowane, brzmią jak cytaty z podręcznika, lecz w przypadku Ewy można tłumaczyć to wpływem symbiontu. Dla większej klarowności zapisu wypadałoby, żeby fragmenty pisane narracją pierwszoosobową były oddzielone od tych prowadzonych w trzeciej osobie czymś bardziej wyraźnym niż tylko pustym wierszem. Kilka zgubionych przecinków: „Nagle dotarło do mnie, że ogarnięty euforią nie spytałem Ewy[+,] czym w zasadzie jest WW”. Narracja nieoddzielona enterem od didaskaliów: „– zawołała za mną. Pomimo wypełniającego mnie bólu i poczucia straty, mimo wściekłości, która wypalała mnie od środka, zatrzymałem się, a na dnie mego roztrzaskanego serca nieśmiało odważyła się zakiełkować nadzieja”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Niestety mnie nie przekonała. Opowieść o grupce ludzi uwięzionych w jakimś dziwacznym miejscu wymagała ode mnie jako czytelnika dużego zawieszenia niewiary, a nie rekompensowała tego ani warstwą symboliczną, ani humorystyczną, ani rule of cool. Momentami historia toczyła się dość wolno, głównie przez „sztywne” monologi postaci.

 

Oryginalność: UFO dosyć pretekstowe. Motyw zbieraniny ludzi skazanej na własne towarzystwo przez przebywanie w zamknięciu jest już dobrze znany, podobnie jak paralelizm pomiędzy lekarzem a Bogiem. Paleta przywar prezentowanych postaci również nie jest zbyt wyszukana, przez co są one dość płytkie w moim mniemaniu.

 

Język: Wypowiedzi postaci mogłyby być bardziej naturalne, jak dla mnie za dużo było też zbędnej szczegółowości przy oddawaniu fizjonomii bohaterów czy wyglądu pomieszczeń. Trochę zgubionych przecinków, dużo zdawkowych didaskaliów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Wykazywała pewien potencjał, ale brakuje jej spójności. Dlaczego matka nie wyjawiła córce tajemnicy wcześniej? Dlaczego notatki o tak istotnej tajemnicy wszechświata, jaką jest istnienie kosmitów, zostały zakopane w ogródku Podobnych pytań rodzi się w głowie jeszcze wiele podczas lektury.

 

Oryginalność: Postaci są schematyczne, ojciec zostawiający rodzinę, który później okazuje się być orędownikiem ciemnych sprawek, idealistyczna nastolatka i jej chłopak… Kosmici to zbiór powielonych pomysłów z różnych opowiastek, w tle przejawiają się słowa-klucze: serum, badania, technologia, jednak czegoś mi zabrakło, żeby wykreować ciekawy obraz obcych.

 

Język: Spore pole do poprawy. Niezręcznie skonstruowane zdania; „Popatrzył na Berenikę niezwykle orzechowymi oczami”, „Ubrana była w lekarski kitel”. Powtórzenia. Jeden fragment nawet zaprzeczał sam sobie: „To, co ujrzała było nie do opisania słowami. Człowiek z dwiema głowami, dziecko z czterema rękami, stworzenie przypominające yeti przywiązane do łóżka. I ten pies z ludzkimi oczami.”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Dość ciekawie opowiedziana historia o tym, jak ludzie w różny sposób reagują na niewyjaśnione zjawiska. Momentami utwór jest trochę przegadany. Szkoda też, że zabrakło mocniejszych zwrotów fabularnych; przekonanie się wąskiej społeczności co do niewrogich intencji nowego przybysza mimo początkowej niechęci jest już znanym chwytem.

 

Oryginalność: Kreacja świata mnie zawiodła, opis religii mocno powiela klisze z innych dzieł fantasy. Bohaterom brakuje głębi, często ich osobowość jest ograniczona do funkcji, którą pełnią. Kosmita sam w sobie również niezbyt wyszukany, choć spodobał mi się motyw z pochłanianiem dusz i ze śnieniem.

 

Język: Na dobrym poziomie, aczkolwiek wypowiedzi postaci mogłyby być bardziej naturalne.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Napięcie było wyczuwalne, ale opowieść toczyła się po mocno utartej ścieżce; zabrakło elementu zaskoczenia. Zwłaszcza zakończenie pozostawia trochę do życzenia; motyw działania antagonisty w postaci wiedźmy-UFO pozostaje niewyjaśniony, postaci mimo błagań zostają porwane, ale nie prowadzi to do żadnych głębszych rezultatów, ot jednostkowa tragedia nie do końca wytłumaczalna dla ogółu mieszkańców okolicy.

 

Oryginalność: Opierała się w zasadzie na połączeniu osoby wiedźmy z klasycznymi wyobrażeniami o UFO, poza tym to bardzo standardowa quasi-baśń o chłopcu, którego krnąbrność doprowadziła do zguby.

 

Język: Bardzo ładne opisy, choć niektóre słowa brzmią odrobinę zbyt nowocześnie. Ekonomia językowa wymaga doszlifowania, w części zdań można by wyciąć zbędne zaimki.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Rozwija się dość statecznie, powoli dowiadujemy się coraz więcej na temat tajemnicy kamieni, w końcu bohater staje przed wyborem, który okazuje się być jedynie iluzją i… opowiadanie urywa się w kluczowym momencie, nie znamy rezultatu walki, a sam fakt, że kosmita oszukał bohatera i więcej osób pokusiło się na nieśmiertelność, jest moim zdaniem niewystarczający jako właściwa konkluzja.

 

Oryginalność: Sam pomysł na śmierć poprzez wykonywanie czynności, których nie opanowało się w dobrym stopniu, jest moim zdaniem najciekawszy w całym tekście. Reszta – tajemnicze artefakty (w dodatku kamienie), plaga śmierci w niedużej miejscowości, motyw battle royale – to raczej niezbyt wyszukane pomysły.

 

Język: Przeciętny w moim mniemaniu. Bohater-narrator używa nieco zbyt dojrzałych sformułowań jak na młodego nastolatka. Kilka usterek technicznych.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Dla mnie nieciekawa, tekst w zasadzie redukuje się do opisu wypadku i jedzenia kosmitów, a konkluzje w postaci izolacji Ziemi są podane na samym początku opowiadania. Humor i groteska raczej wymuszone, brakuje swobody, frywolności.

 

Oryginalność: Tekst wyróżnia odwrócenie motywu – tym razem to ludzie okazują się być pożeraczami kosmitów. Pozostałe pomysły wypadają jednak przeciętnie – eksperymenty, obcy uważający ludzkość za niegodnych ich wynalazków, i tak dalej… Nie rozumiem, dlaczego kosmici używają numeracji rzymskiej przy opisie stopni rozwoju cywilizacji – ten zapis jest właściwy skali Kardaszewa, która jest przecież ludzkim tworem.

 

Język: Do poprawy, w tekst wkradły się powtórzenia i nawet dość niechlujne literówki. Momentami zły zapis dialogów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Tutaj właściwie nie dostrzegam jej za wiele. To nie opowiadanie, tylko fabularyzowany zapis terapii hipnotycznej. Za dużo dialogów, za dużo ekspozycji, tekst zaczyna się od szczegółowego opisu bohaterów, co już samo w sobie nie wygląda najlepiej.

 

Oryginalność: Sam motyw hipnozy jest OK, ale poza tym dużo powielonych pomysłów podanych w mało strawny sposób.

 

Język: Utwór cierpi przez natłok dwóch rzeczy: fachowych określeń oraz błędów. Zdarzają się nawet zdania w połowie przeniesione do nowego akapitu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Osobiście nie widzę w niej wiele sensu, wymaga ogromnego zawieszenia niewiary. Początek zaczyna się od nużącej ekspozycji, później większość wydarzeń dzieje się na zasadzie Deus ex machina. Ogromne przeskoki pomiędzy motywami, zakończenie pozostawia sporo do życzenia.

 

Oryginalność: Kilka powielonych pomysłów znanych ze sci-fi, w dodatku połączonych w dość dziwny sposób. Raczej nie ma tutaj wyszukanych rozwiązań światotwórczych czy fabularnych.

 

Język: Warsztat do poprawy, sporo błędów, zwłaszcza interpunkcyjnych, niewłaściwy zapis dialogów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Interesująca progresja, mimo tytułu nie spodziewałem się, że bohaterem będzie Chopin, ale trzeba przyznać, że historyk ze mnie żaden. Dość lekka opowiastka o nietypowych gościach, choć skończyła się w dość smutny (i jednocześnie nieco zaskakujący sposób) – przybysze zginęli zarażeni ziemską chorobą, jednak poświęcili swój statek, żeby ich bracia mogli poznać geniusz polskiego kompozytora. Miejscami trochę za dużo infodumpingu.

 

Oryginalność: Chopin i kosmici to dość nietypowe połączenie, choć wytłumaczenie powstania konkretnego dzieła wizytą obcych to z kolei już znany motyw. Sami obcy też wyszli odrobinę stereotypowo, zwłaszcza motyw z nieznajomością dźwięków/zachwyceniem ludzką muzyką.

 

Język: Najsłabszy element opowiadania. Wtręty z francuskiego nie bardzo pasują, podobnie jak liczne potoczno-współczesne słowa. Sporo błędów, zwłaszcza interpunkcyjnych.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Ciekawa dwuwątkowa konstrukcja, aczkolwiek wpisana w dość schematyczne ramy stopniowego odkrywania zawiłej przeszłości jednej z bohaterek. W ostatecznych zmaganiach z potworem brakuje dramaturgii, zwycięstwo przychodzi zbyt łatwo. Zakończenie namalowane w optymistycznych barwach, lecz nieco brakuje mu wyrazu. Momentami tekst jest niepotrzebnie dzielony gwiazdkami w miejscach, w których ciągłość akcji jest zachowana.

 

Oryginalność: Trochę zabrakło mi elementów konstrukcji świata przedstawionego, automobile i miasta wydają się być nieco doklejone na siłę do ogólnie dość baśniowego settingu. Część wątków jest powielona; znowu mamy postać naukowca/badacza, która najwidoczniej nie chce się odczepić od tematyki UFO, motyw romansu śmiertelniczki z bogiem też już dość wyeksploatowany. Fajnie wyszły natomiast „narodziny” Wesmy.

 

Język: Czytało się OK, ale bez głębszych wrażeń estetycznych. Nie bardzo mi pasowało użycie niektórych słów. W tekście wkradły się trochę podwójnych spacji, także jeden błąd ortograficzny: „zborze” zamiast „zboża”. Powtórzenia: „To był ten sam potwór, który we śnie porwał Wesmę ze sobą. Tak podpowiadało Bence przeczucie, choć nie chciała uwierzyć. Byłaby jednak głupia, gdyby próbowała dalej zaprzeczać. To byłoby tak, jakby w ogóle nie znała własnej córki.”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Trudno mi w zasadzie orzec, czy to short story, czy rozpisany na ponad dziesięć tysięcy znaków koan. Dostrzegam w nim jakąś wizję, bohaterka, który przez bliżej niewytłumaczalne zdarzenie staje się czymś w rodzaju pangalaktycznego Mesjasza (a może tylko Obserwatora?) podróżującego przez kosmos. Niemniej jednak eksperymentalna forma, niedopowiedzenia i sporo mglistych fraz ostatecznie utrudnia wychwycenie głębszego sensu opowieści.

 

Oryginalność: Rzeczywiście to dość nietypowy pomysł, ale podobnie jak wyżej – przy przekazywaniu idei powinien być on przede wszystkim zawarty w konkretnym zakresie znaczeń, jeżeli chcemy ująć go w opowiadaniu. Tu interpretacji jest cała mnogość, i rzeczywiście jak głosi tytuł bardziej pasują one do eseju.

 

Język: Najmocniejszy punkt opowiadania, niektóre porównania i konstrukcje są bardzo dobre, momentami ciekawe skontrastowanie podniosłości z potocznością. Niemniej jednak jest to bardzo „ciężki” styl pisania. Trochę błędów, np. zbędny przecinek: „próbując rozwikłać wektory sił[-,] działające w danej społeczności”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Zgrabna i humorystyczna opowiastka, będąca próbą przeniesienia standardowej historii o UFO na kanwę standardowego fantasy. Zarówno historia, jak i informacje na temat postaci czy świata są podawane w miarowym tempie. Zakończenie… dość enigmatyczne, to dziecko było po prostu jakimś kosmicznym podrzutkiem, czy może raczej dzieckiem maga? Spodziewałem się czegoś więcej na koniec, jakiejś humorystycznej bomby.

 

Oryginalność: Stereotypowość postaci, historii i elementów świata przedstawionego i ich zachowań pełni tutaj funkcję prześmiewczą i dobrze się w tej roli sprawdza. Być może warto byłoby jednak pokusić się na jeszcze głębszą zabawę niektórymi motywami.

 

Język: Plus za stylizacje, lecz moim zdaniem niektóre słowa brzmią odrobinę zbyt nowocześnie jak na baśniowy setting. Bardzo ciekawa zabawa słowem przy wyjaśnianiu genezy słowa „UFO”. Trochę usterek, choćby zbędne entery na końcu opowiadania czy zbędne przecinki: „jednak perspektywa wysunięcia choćby czubka nosa z ciepłego azylu[-,] wydawała mu się mało zachęcająca”, „Mroźne powietrze zadziałało na maga[-,] jak uderzenie obuchem”, „Milczący dotychczas książę Armir[-,] postanowił zachęcić maga”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Początek dość refleksyjny, potem sztampowa dyskusja na temat pochodzenia niezidentyfikowanego obiektu, w końcu seria niewyjaśnionych zjawisk na statku. Można by poprowadzić to lepiej, podejrzenia co do mechanika są prezentowane w zbyt jawny sposób, przez co zakończenie traci na elemencie zaskoczenia.

 

Oryginalność: Typowy space horror z wieloma powtórzonymi motywami, postaci nie wyróżniają się w szczególny sposób. Na plus nieco lovecraftiański skręt w wizjach Sterna po utracie przytomności. Momentami poprawność merytoryczna pozostawia wiele do życzenia, choćby w tym przypadku: „Metalowe, tytanowe i gumowe powierzchnie wypełniające kabiny” – tytan też jest przecież metalem, poza tym z reguły to nie czysty tytan służy jako materiał konstrukcyjny, a jego stopy.

 

Język: W niektórych miejscach opisy są barwne (zwłaszcza chwile po utracie przytomności przez Sterna), jednak ogółem wykonanie nie prezentuje wysokiego poziomu, tekst ma dużo usterek. Sporo zgubionych przecinków, choćby: „Popadł w letarg[+,] a jego ciało zdrętwiało na tyle”, alb o nawet też zbędnych: „że próbował wytężyć umysł do granic możliwości[-,] – nie mógł rozpoznać ich twarzy.” Błędnie zapisane dialogi: „– Nonsens! – z niesmakiem bąknął Stern gryząc długopis” – szyk zdania powinien zaczynać się od czasownika w takich przypadkach. Narracja momentami niewydzielona od didaskaliów. Do tego akapity to czasami wielkie mury tekstu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Opowieść niestety raczej mnie znudziła. Przytłaczają ją nadmiernie rozbudowane dialogi i opisy serwujące sporo zbędnych detali ze scenerii. Opowiadanie w zasadzie sprowadza się do tego, że grupa łowców UFO rozmawia o tym, czym może być tajemniczy obiekt na niebie, jadą na miejsce lądowania i obserwują starcie potworów, które zgodnie z przewidywaniami kończy się zwycięstwem dobrej strony.

 

Oryginalność: Bardzo stereotypowy zestaw bohaterów, początkowe informacje podawane na temat UFO to w zasadzie wyłącznie klisze. Tekst jest nieco ratowany przez dość zaskakujące wprowadzenie istot z mitologii słowiańskiej jako niezidentyfikowanych obiektów latających, jednak w końcu ich rola sprowadza się do powielonego motywu walczących potworów, którym ludzie mogą się wyłącznie biernie przyglądać.

 

Język: Duża dbałość o rozbudowanie opisów, jednakże w wielu miejscach są one doprecyzowane aż do przesady, a natłok informacji wplatanych w didaskalia razi. Trochę niezręcznych konstrukcji zdania, nienaturalnych szyków. Sporo błędów interpunkcyjnych, wkradł się nawet błąd ortograficzny: „wzbijającego stróżkę siwego dymu”. Źle użyte apostrofy.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Początek nieco przydługawy i przegadany, zarys sytuacji można by przedstawić w bardziej kompaktowy sposób. Później tempo akcji jest już jak najbardziej właściwe. Tekst jest w zasadzie fuzją opowiadania ze sztuką teatralną; w moim odczuciu miało nieco szekspirowski klimat, to wyszło ciekawie. Trochę psuje je jednak asymetria; początkowy humor i przekomarzanie się narratora z bohaterem w dalszej części nieco zanika i ustępuje miejsca dość mrocznej i poważnej historii z chmurą. Całkiem ładne, refleksyjne rozwiązanie całej opowieści.

 

Oryginalność: Przede wszystkim ciekawa forma podania historii, trochę powielony motyw wyprawy po zaginionych osadzony w typowym, średniowiecznym settingu (choć łączenie średniowiecza z UFO już raczej typowe nie jest). Dość niezwykły obiekt latający pod postacią chmury wyposażonej w zdolność mimikry.

 

Język: Miejscami ciekawa zabawa słowem. Można by pokusić się jednak o nieco głębszą stylizacje. Zdarzały się powtórzenia, zgubione przecinki: „Drugi dzień w mieście. Drugi bez choćby jednego posiłku. Pogoda pod psem. W sakiewce zupełne pustki. Wędrując po mieście bez wyraźnego kierunku[+,] trafił nareszcie do miejscowej gospody”. Także zgubiona spacja przed przecinkiem: „William na tej naturalnej rzeźbie również miniaturową,stojącą przed zamkiem ludzką postać”. Bezosobowa forma, która wyglądała trochę nieestetycznie: „We mgle odczuwało się wyraźny chłód”. Nie rozumiem też, dlaczego wypowiedzi podane w formie quasi-dramatycznej zostały pozbawione kropek na końcu, potykałem się przez to przy czytaniu.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Rozwija się bardzo powoli. Zaskakująco wyszedł nagły przeskok czasowy, w którym nastąpiła przemiana pisarza w alkoholika, dalej jest niestety trochę gorzej, bez elementu zaszokowania. W końcowym etapie nie spodobało mi się sprowadzenie roli policjanta do „faceta w czerni”, nie jest to zbyt wyszukane rozwiązanie.

 

Oryginalność: Obrzydliwy kosmita polujący na zwierzęta i ludzi, pisarz prowadzący śledztwo, wspomniani wcześniej „faceci w czerni”, tuszowanie sprawy przed opinią publiczną… To wszystko już było. Pistolet ultradźwiękowy łamiący trzecią zasadę dynamiki Newtona to dla mnie wpadka, trąci myszką jak w starym, naciąganym sci-fi, a nie wpisuje się w rule of cool, bo cały utwór miał zupełnie inny wydźwięk.

 

Język: Ładnie skonstruowane zdania, plastyczne opisy, choć miejscami cierpiące na nadmiar epitetów. Zgubione przecinki: „Gdyby ktoś zapytał teraz obserwatorów[+,] ile obiektów widzą” „Wyciągnął telefon i sprawdził na mapie[+,] jak daleko znajduje się od domniemanego miejsca nocnego zdarzenia.”. Nie spodobało mi się użycie nawiasu w didaskaliach, tę informację można by zwyczajnie zapisać jako osobne zdanie. W jednym miejscu kontynuacja wypowiedzi bohatera jest niepotrzebnie przeniesiona do nowego wiersza. Brak enterów po gwiazdkach.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Początek rozwijał się mało dynamicznie, potem zrobiło się ciekawiej, a akcja parę razy nieźle zakręciła. Zakończenie wpisuje się w konwencję utworu, aczkolwiek mogłoby być bardziej dobitne. Tekst według mnie sam w sobie nie przekazuje też zbyt głębokiej treści. Prowadzenie historii z dwóch perspektyw wyszło na duży plus, choć podrozdziały na końcu utworu są dość krótkie, co nieco psuje harmonię.

 

Oryginalność: Najsłabszy punkt opowiadania, jest w zasadzie ono jedynie wariacją na temat motywów implementacji fałszywych wspomnień i obcych żyjących wśród ludzi. Kosmici zostali ukazani w kompletnie stereotypowy sposób, ale w zasadzie według mnie nie spełniło to żadnej funkcji – ani humorystycznej, ani komentarza kulturowego. No i w końcu wszystkie nadnaturalne wydarzenia ostatecznie zostają zrzucone na karb użycia psychoaktywnej.

 

Język: Duża dbałość o poprawność, ładnie ukazany tok myślenia małej dziewczynki, z Mietkiem jest trochę gorzej, jak dla mnie trochę zbyt górnolotnie jak na lubiącego wypić wujka. Mam uwagi do kilku rzeczy: „Kiedy wrócił, muzyka znów zaczęła grać, choć niezbyt głośno. Najwidoczniej jak gdyby nigdy nic jej rodzina postanowiła kontynuować imprezę, zresztą chyba i tak nie mieli nic lepszego do roboty.” – rodzina muzyki?, kilka mniej estetycznych konstrukcji, jak na przykład dwukrotne otworzenie następujących po sobie zdań imiesłowem: „Biegnąc dalej, patrzyła pod nogi. Dotarłszy do pokoju, otwarła cicho drzwi i zajrzała do środka.”, raz nie za bardzo spodobał mi się też użyty szyk zdania: „To wujek, podobno, pijany zabrał ją na polowanie i zranił z łuku.” – „podobno” z reguły w swobodnej, potocznej mowie otwiera zadanie, a nie jest używane jako wtrącenie.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

@Michał Pe

 

Według gatunków oznaczanych przez autorów jest 6 tekstów sci-fi i 4 “inne”.

 

Według mojej klasyfikacji: 1 science fantasy, 3 weird fiction (w tym 2 dość mocno zhybrydyzowane z innymi stylami), 1 tribal fantasy, 4 raczej “klasyczne” sci-fi na różnym stopniu “twardości”, 1 historical fantasy (czy raczej po prostu historical fiction).

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Jak dla mnie dość przewidywalna, dłużące się ekspozycje, opisy walki nieprzekonujące. Brakuje nowatorskich rozwiązań; czegoś świeżego, zwłaszcza zakończenie pozostawia sporo do życzenia.

 

Oryginalność: Kombinacja różnych motywów z dzieł sci-fi była dobrym posunięciem… Niestety jak dla mnie nie została we właściwy sposób ubogacona. Podróż w czasie celem zapobieżenia przejęcia władzy na ludzkością przez SI, ludzkość jako eksperyment kosmitów, dywagacje na temat nieuchronności rozwoju cywilizacyjnego… To wszystko kalki, którym nie został nadany indywidualny charakter, podobnie zresztą jak postaciom występującym w tekście.

 

Język: Bez polotu, nieporywający. Zdania konstruowane dość sprawnie, ale brakuje im finezji. Przydługawe akapity, przydługawe wypowiedzi postaci.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Początek umiejętnie wprowadził w błąd, sugerując stereotypową historię; potem jako czytelnik poczułem się zaskoczony, gdy została mi zaserwowana refleksyjna, tajemnicza opowieść o podróży do statku-matki z niedodefiniowanymi, intrygującymi bohaterami. Nie została ona jednak poprowadzona w najlepszy sposób – ciężkie bloki refleksji głównego bohatera są pętlami truizmów wygłaszanych na różne tematy: wirtualnej rzeczywistości, ludzkiej próżności i tak dalej. W drugiej części utworu kolejne wyzwania podejmowane w wirtualu wydają się jedynie niepotrzebnie wydłużać przejście do meritum.

 

Oryginalność: Na pewien sposób tajemniczość i niedopowiedzenia w opowiadaniu spełniły swoją funkcję, tworząc wrażenie wyjątkowości. Jednak w pewnym momencie struna została przeciągnięta; został osiągnięty punkt, w którym „wiem, ale nie powiem” ze strony narratora stało się tożsame z „nie wiem”, przez co poziom zainteresowania opadł. Dużo motywów wirtualu, modyfikacji ciała i innej zaawansowanej technologii to typowe sci-fi'owe klisze.

 

Język: Sprawne złożone zdania, ale akapity momentami były stanowczo za długie, co utrudniało lekturę. Raził nagminny brak przecinków w zdaniach złożonych z imiesłowami przysłówkowymi.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Za pozytyw uznaję symboliczną wymowę zakończenia, aczkolwiek pozostaje ono według mnie nazbyt otwarte. Akcja rozwija się w bardzo leniwym tempie i często niepotrzebnie dryfuje na różne strony; przedstawiane są detale z życia postaci, które mają znikomy wpływ na rozwój opowieści. Brakuje elementu zaskoczenia.

 

Oryginalność: Postaci to klisze. Człowiek sukcesu, którego prześladują „demony” z dzieciństwa, sterotypowa kochanka z pracy, żona, dziecko, kumpel, ześwirowany dziad-bezdomny… Według mnie tajemnica obcych jest zbyt niedopowiedziana, żeby mogła głębiej zainteresować.

 

Język: Nie najlepszy, sporo rzeczy do poprawy. Powtórzenia… W pierwszym akapicie słowo „który” pojawia się siedmiokrotnie, a to nie jedyny przykład. Zgubione przecinki, raz też nawet spacja. Dużo konstrukcji z „byciem”. Niewyśrodkowane gwiazdki, zbyt długie akapity.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Bardzo dobrze skonstruowane postaci, w świetny sposób miarkowano ujawnianie ich cech charakteru oraz relacji łączących ich z innymi bohaterami. Doceniam symboliczną wymowę opowieści, dodatkowo podkreśloną imionami pojawiającymi się w tekście, wzorowanymi na historycznych postaciach. Ładna klamra kompozycyjna oparta na idei fotografii. Na minus – dialogi momentami są według mnie prowadzone w dość syntetyczny sposób, w części końcowej części utworu (od eksperymentu) fabuła jest też dość stateczna, zdaje się, że bohaterom idzie trochę za łatwo.

 

Oryginalność: Dogłębnie wykreowany świat, z luźnymi podstawami osadzonymi w realnej historii powszechnej – w tle przewija się Cesarstwo (Rzymskie) i parę innych motywów z Antyku. Intrygujący pomysł na Wieloboga i latającą Sigmę, eter jako potencjalna energia i naukowe wyjaśnienie bosko-magicznych zdolności wypadł troszkę gorzej, można było pokusić się o coś bardziej oryginalnego. Nieco razi schemat dziadka-zgreda (ech, znowu ci naukowcy…), który na starość dokonał rehabilitacji i pogodził się z rodziną.

 

Język: Wyrównany, przystępny do czytania, dopracowany pod względem poprawności, ale ogółem nie urzekł mnie pod względem estetyki. Dobór słów w niektórych sekwencjach zdań mógłby być bardziej przemyślany, mamy tu choćby takie przypadki jak: „Prowadzący Johanę oficer zastąpił drogę atakującemu Gnozowi. Inny sigmyta chwycił generała za rękę, za co otrzymał cios rękojeścią pistoletu. Zatoczył się i popchnął Weritę.”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dwutorowa konstrukcja w tym przypadku… cóż, jak na mój gust była dobrym pomysłem, ale odrobinę zawiodło jej wykonanie – ludzkie postaci są zarysowane w przeciętny sposób, sprawiają wrażenie, jakby były tylko marionetkami mającymi ukazać wydarzenia z perspektywy Ziemian. Alfenowie wypadają na tym tle trochę lepiej. Opisy walk operują na ogólnikach, są dość „suche”. Zakończeniu brakuje mocy, siły przekazu.

 

Oryginalność: Pozytywnym elementem jest przedstawienia alfów-elfów z mitologii nordyckiej jako kosmitów, niestety pozostałe rozwiązania nie spodobały mi się aż tak bardzo; mamy stereotypowy potężny artefakt, działający na ludzi jak HAARP z teorii spiskowych, znowu, jak to zwykle przy kosmitach bywa, wojsko, prezydenci i relacje w TV. Opisy technologii Alfenów mnie nie przekonały, wydawały się powierzchowne.

 

Język: Jest poprawny, choć dość „szkolny”, brakuje mu nieco ekspresji, indywidualizmu. Zdarzają się powtórzenia: „Pewnego razu dowódczyni, myśląc, że nikt niczego nie podejrzewa, opuściła obóz, tłumacząc, że musi skorzystać z kapsuły i wrócić na chwilę na statek. Jednakże kiedy Revasin poszedł za nią, odkrył, że kobieta zboczyła z drogi.” i zgubione przecinki: „ale będąc świadkiem takiej niekompetencji[+,] jestem zmuszony odebrać ci dowodzenie” Pojawiają się też niefortunne dobory słów, jak choćby „miażdżony śnieg”. 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Rozwijała się dość wolno, mało akcji, dużo dialogów i wyjaśnień. Historia wymagała dość sporego zawieszenia niewiary, ale przyjmuję to w ramach symbolicznej wymowy opowiadania i refleksji nad tym, jak bardzo cenimy dobrobyt nad integralność przekonań.

 

Oryginalność: Znów gdzieś w tle przewija się wojsko, klisza z licznych opowieści o UFO. Plus za ukazanie środowiska youtuberów. Reptilianie to dość mocno wyeksploatowany temat, ale i oni mogli zostać wykorzystani w ciekawszy sposób, z nieco wyraźniejszymi tropami naprowadzającymi na ich pochodzenia i cele.

 

Język: Nieoszlifowany, bardziej rzemieślniczy niż finezyjny, przydługawe akapity, dialogi nieco kwadratowe. Sporo błędów, choćby zgubione przecinki: „Jasne, zaraz ściągnę jego filmik i poszukam w nim błędów oraz wyślę maila do MON z pytaniem[+,] czy katastrofa była z winy UFO.”; „Daj mi dwa dni, a zorganizuję spotkanie z pilotem[+,] który je wrzuca.”; „Naszła mnie ochota[+,] by zamordować Jerzyka, najlepiej brutalnie i boleśnie.”, niepotrzebny apostrof w „Top Guna”, „wyjasniało” zamiast „wyjaśniało”.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Intrygująca wizja, ale jak dla mnie zbyt mocno niedopowiedziana, finalne konkluzje są trochę jak ślepe naboje, niby z hukiem, ale jednak nie trafiają. Można interpretować to na ten sposób, że narodziny Homo virteus to pokłosie wymierania innej rasy, ostrzeżenie, może nawet druga szansa od starszej rasy, ale przez ten brak precyzji ładunek emocjonalny tej historii nie dotarł do mnie w pełni. Plus za główną bohaterkę z głęboką historią.

 

Oryginalność: Osadzenie historii w Afryce wyszło ciekawie, fajny setting. Podobnie motyw chwastów. Sam pomysł na obcych trochę gorzej, są tajemniczy… ale w dość generyczny sposób. Ot, po prostu wyglądają inaczej od ludzi i nie wiadomo do końca, skąd się wzięli.

 

Język: Nie zauważyłem większych błędów, może z dwa zgubione przecinki. Momentami trochę szarpane dialogi. „Słowa” Zambezi mogłyby być mimo wszystko nieco mniej chaotyczne.  

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dość schematyczna, tajemnicza plaga, chłopiec szukający pomocy, doktor z daleka… Duże skróty narracyjne. Zakończenie według mnie nazbyt otwarte, nie sugeruje większych konkluzji co do dalszych losów bohaterów.

 

Oryginalność: Słabo zarysowany setting, trudno było mi dostrzec, czym ten świat różni się od znanej nam historii. Trochę powielonych motywów: choroba nieznanego pochodzenia, opętani ludzie, struktury religijne działające w nie do końca dobrej woli.

 

Język: Nadawało się do w miarę bezproblemowego czytania, ale było sporo błędów, choćby spacje przed przecinkami. Archaizacja języka nie zawsze konsekwentna.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Opowiadanie dla mnie było ciężkawe. Sporo ekspozycji, prostolinijne wprowadzanie bohaterów. Zabrakło mi nieco więcej dynamiki, szybszej akcji. Zakończenie nie zaskakuje.

 

Oryginalność: Motyw przeniesienia się do wymarzonej krainy całkiem w porządku, ale jest już znany. Postaci niezbyt wyszukane. Metatekstualności obecnej w tekście brakuje wysublimowania.

 

Język: Raczej niefinezyjny. Akapity to bloki tekstu. Sporo błędów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Bardzo refleksyjny utwór. Zakończenie wybiło mnie z butów. Niby powinienem coś podejrzewać przez tego człowieka wirtuwiańskiego na rysunku chłopca, ale jednak poczułem się kompletnie zaskoczony takim rozwiązaniem fabularnym. Przewijający się w tekście motyw psów nadaje mu wyjątkowy charakter. Wątek romansu z awatarem i obcości ludzkości wyszedł bardzo dobrze.

 

Oryginalność: Niby znane motywy sci-fi – skolonizowana planeta, cyborgi, inżynieria genetyczna, androidy – ale dzięki dopracowanym detalom całość okazała się na swój sposób wyjątkowa. Najciekawszy dla mnie był pomysł na przedstawienie ludzi jako obcych.

 

Język: To niestety najsłabszy element utworu. Przydługawe akapity. Zdarzają się niezręcznie skonstruowane zdania. Bardzo dużo błędów interpunkcyjnych, brakuje przecinków w zdaniach złożonych, a w jednym miejscu nawet kropki. Czasem nie grała mi też merytoryka – Układ Słoneczny jest tylko jeden, są natomiast inne układy planetarne.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Refleksje na temat względności czasu poprzedzone cytatem z Nietzschego na wejściu uderzyły mnie obuchem quasi-newage'owego kiczu, potem było już lepiej, choć dość chaotycznie. Jednak ten chaos nawet dobrze wpisywał się w wymowę tekstu. Najlepiej w sumie wyszedł finalny fragment opisujący bohaterkę zamkniętą w wieży. Akcja w strzelnicy wydaje się trochę mało prawdopodobna; dziwne, że akurat wtedy nie znajdował się tam nikt inny, żeby powstrzymać napastniczkę.

 

Oryginalność: Najlepszym motywem z całego utworu jest bez wątpienia płynna czasoprzestrzeń, to wyszło naprawdę ciekawie. Diabeł i szara, przeciętna pracownica IKEI nieco mniej.

 

Język: Czasem ładne zdania, ale ogółem trochę wysilony styl. Są i błędy, powtórzenia, przecinki w złych miejscach, narracja nieoddzielona od didaskaliów.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dwutorowa konstrukcja wyszła naprawdę zgrabnie, powstawanie a z drugiej strony badanie obrazu sprawdziło się znakomicie w roli osi fabularnej. Fakt, że Mantucci jest potomkiem księcia Uberto, dobrze spełnił rolę plot-twistu – mnie zaskoczył. Zakończenie dość wymowne. Może to kwestia gestu, ale do zabrakło mi nieco wyższych tonów; w trakcie rozwoju historii UFO i anioły spadły gdzieś na dalszy plan, została „przyziemna” miłość do kobiety. Fragmenty umiejscowione w teraźniejszości wydają się być nieco przyćmione przez te pisane z punktu widzenia malarza.

 

Oryginalność: Mógłbym rzucić klasykiem: A gdzie tu fantastyka? Z drugiej strony raczej nie jestem zbytnim zwolennikiem brzytwy Lema. Bardzo umiejętne wykorzystanie mało rozpowszechnionej wiedzy z dziedziny historii sztuki do stworzenia opowieści. Postaci trochę schematyczne: kobieta-anioł, nieco despotyczny książę, grzeszący mnich, i znowu ci naukowcy: staruch trzymający się stołka i młoda, utalentowana kobieta mająca przeciwko sobie skostniały system.

 

Język: Opis Mistrza idącego przez miasto… iście mistrzowski, podobnie jak finalna scena tworzenia obrazu Madonny. Świetne nawiązania językowo-stylistyczne pomiędzy jednym i drugim wątkiem fabularnym. Niektóre akapity trochę przydługawe, można by rozbić je na mniejsze. Czasami język we w fragmentach o mistrzu wydawał mi się nazbyt współczesny. Gdzieś mignęło parę błędów, choćby zgubiony przecinek: „zapytałam, starając się[+,] aby zabrzmiało to możliwie neutralnie”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Co tu dużo pisać – klasyczna „cyberpunkówa” z wyrazistym bohaterem, momentami napakowanymi akcją i stopniowym odkrywaniem kart w opowiadanej historii. Nie było to może szczególnie poruszające dzieło (zwłaszcza zakończenie z finalnym poświęceniem dla sprawy wyszło dość stereotypowo), ale czytało się bardzo fajnie.

 

Oryginalność: Z neuromancerowsko-bladerunnerowskiego pejzażu miasta, masy, maszyny, cyborgów, narkotyków i innych znanych tropów wyłoniły się dwa ciekawe motywy, jakimi były walki o drony i modyfikacje niemowląt, wskazujące na problem tego, jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek, żeby zapewnić potomstwu bezpieczeństwo. Z punktu widzenia światotwórstwa trochę gryzie mi się ta leseferystyczna wizja boju o przestrzeń reklamową, wydawała się odrobinę przerysowana; przyjmuję jednak, że miała ona nieco symboliczny wymiar.

 

Język: Błędów większych nie wyłapałem, podobnie jak zdań chwytających za serce; porządnie, ale bez szału.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Dynamiczna, momentami śmieszna (choć czasami i też nie) historia, absurd wyszedł tutaj na dobre, zabieg z dwutorową konstrukcją i opisem wydarzeń z punktu widzenia psa świetnie się sprawdził. Spodziewałem się jednak jakiegoś mocniejszego zakończenia.

 

Oryginalność: Przyjęta konwencja to klasyka polskiego humoru „osiedlowego”, niektóre postaci powielają dobrze znane sterotypy, lecz z tego tła wybił się Tomeczek, Żenia, no i tytułowy Bardzo Głodny Pies. Niektóre gagi trochę odgrzewane, skontrastowanie dziwaczności kosmity z zachowaniem właściwym ludziom też już grano.

 

Język: Niektóre zdania brzmią naprawdę fajnie i naturalnie, niestety opowiadanie cierpi przez sporą ilość błędów, czasem dość rażących.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Ta historia jakby trochę ominęła mnie bokiem. Rozwijała się w uporządkowany sposób, ale zabrakło mi mocniejszego punktu zaczepienia. Mamy anomalię w postaci trzmieli wysysających ciepło, ale żadnych głębszych wyjaśnień, które mogłyby zaciekawić czytelnika, jedynie luźne wzmianki o lodowych planetach, olbrzymach, wiedźmach. Kulminacyjny moment wypadł mało efektownie; mama zniknęła/zginęła, dzieciaki uciekły, w końcu wszystko rozeszło się po kościach, a publika została uspokojona, na zakończenie dostaliśmy tylko delikatną zapowiedź powrotu zagrożenia.

 

Oryginalność: Wybór środowiska sadowniczego na plus, to raczej mało wyeksploatowany temat. Podobnie pomysł na owady wysysające ciepło, choć nagła „epidemia mrozu” to trochę motyw w stylu lodu-9 z „Kociej kołyski”. Postaci niestety dość mocno schematyczne. Szalona matka, krnąbrna młodsza siostra, nie do końca dobry wujek, szurnięty badacz UFO, niedowierzająca opinia publiczna i główny bohater, trochę „krawędziowy” nastolatek próbujący ogarnąć cały ten bajzel.

 

Język: Czytało się bardzo sprawnie, nie zauważyłem większych błędów, styl przypomina mi klasykę powieści młodzieżowej wzbogaconą o bardziej poetyckie fragmenty. Zdawało mi się jednak, że jest trochę „odklejony” od wymowy opowiadania, zbyt suchy jak na historię o niecodziennym zjawisku.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

 Fabuła: Stanowczo najsłabszy punkt opowiadania. Brakuje klarowności przy eksponowaniu postaci oraz zależności pomiędzy nimi. Nie jestem do końca pewny, jaką rolę w tekście miało pełnić Imperium, i czy było rzeczywistą organizacją, czy jedynie reprezentacją jakiejś idei. W trakcie lektury trudno było mi spleść ze sobą poszczególne wątki; zakończenie pozostaje niejasne.

 

Oryginalność: Klasztor, szpital psychiatryczny, powracający motyw ciem, tajemnicze imperium obcych, odczytywanie snów… To stanowiło dość intrygującą mieszankę, lecz odrobinę zabrakło mi czegoś, co ułożyłoby te elementy w jeden spójny obraz. Motyw wykorzystania wirtualu do celów badawczych jest już dość znany i rozpowszechniony.

 

Język: Gdyby całe opowiadanie wyglądało tak jak dwa pierwsze akapity, dałbym maksymalną ocenę. Niestety im głębiej w las, tym częściej pojawią się chwilowe „spadki formy”, choćby niefortunny dobór szyku zdania np.: „Spoglądałam na nich, próbując skupić na którejś z twarzy wzrok.”, literówki: „jakby puszczając taśmę że wspomnieniami od tyłu.”, czy zgubione przecinki: „pokazała[+,] które z doznań były prawdziwe.”

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Fabuła: Plus za dwuwątkową konstrukcję opartą na rozmowach narratora z Lichodiejewem, a z drugiej strony na jego wędrówkach po lesie – to dało intrygujący efekt. Historia jest raczej mało dynamiczna, opiera się głównie na odkrywaniu kolejnych faktów na temat tajemniczego zjawiska, lecz mimo to potrafi mocno przykuć uwagę czytelnika, do samego końca byłem zainteresowany tym, jaka jest prawdziwa natura wykopanego z głębin dysku. Postać Lichodiejewa została oddana w bardzo naturalny sposób. Mam natomiast zastrzeżenia co do zakończenia i zachowania narratora właśnie w końcowej części utworu – wydało mi się dość niewyszukanym rozwiązaniem fabularnym. Ot, kolejna Mroczna Organizacja, która działa na szkodę rozwoju w imię zasady „ignorancja to szczęście” i bohater, który w słuszność celów tej organizacji powątpiewa.

 

Oryginalność: Porządnie wysnuta wizja Rosji w przyszłości (a może też w alternatywnej rzeczywistości?) Początkowo spodobał mi się pomysł na Spójnię i jej akolitów, lecz w dalszej części opowiadania się zawiodłem – Spójnia okazała być się kolejną Mroczną Organizacją (jak to określiłem wcześniej), wydaje mi się, że trochę czerpiąca inspirację z orwellowskiej Partii czy innych struktur ingerujących w wolność w imię wykoślawionego pojęcia dobra. Znów mamy środowisko naukowe (tym razem rosyjskie), w dodatku naukowca-alkoholika, co jest dość powszechnym tropem. W tym przypadku kosmici występują w roli praprzyczyny ludzkiego istnienia/Obserwatorów Eksperymentu zwanego Wszechświatem – to też już było. Warstwa naukowa przygotowana w porządny sposób, ale mam pewne zastrzeżenia. Co to znaczy, że „w każde wiązanie między zasadami jest wszyty jeden atom”? To coś w rodzaju struktury klatratu? Co więcej, niektóre pierwiastki w postaci atomowej, na przykład tlen czy chlor, są bardzo reaktywne i niemal natychmiast tworzą związki chemiczne przy kontakcie z innymi substancjami. Nie mniej jednak wcześniej wspomniana została wcześniej tajemniczą siłą spajająca, więc w ramach konwencji daleko idące zmiany w fizyce czy w chemii są dla mnie akceptowalne.

 

Język: Naturalne wypowiedzi, narracja prowadzona w przystępny sposób. Większych błędów nie zauważyłem, nie spodobało mi się natomiast nietypowe użycie półpauz w niektórych miejscach np.: „Któż docenia nasze poświęcenie służbie? Któż wreszcie rozumie cele, jakie nam przyświecają? A problemy, którymi się zajmujemy, dotyczą nierzadko – całej ludzkości”. Półpauza wydziela części zdania wyraźniej niż przecinek, a już przy przecinku ten fragment brzmiałby bardzo dziwnie, o ile nie zupełnie błędnie: „dotyczą nierzadko, całej ludzkości”. Ze dwa razy nie zagrał mi też podział tekstu na akapity np.: „Lichodiejew co i rusz przybiegał, rzucał sakramentalne: – Mało czasu, bladź, mało czasu – i relacjonował mi postępy badań.” – według mnie w tym przypadku wypowiedź powinna być przeniesiona do nowego wiersza.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Nowa Fantastyka