- Opowiadanie: Kwisatz Haderach - Wędrówka krwii

Wędrówka krwii

Licze na szczera krytyke i komentarze, bo wiem, ze nie jest do konca perfekcyjnie, ale babka z polaka mowi, ze moze byc i nie wiem czy to wydawac, czy jeszcze poczekac. To pzdr ziomeczki!

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Cień Burzy, Drewian

Oceny

Wędrówka krwii

Historia ta zaczeła sie w pewnej szkole, pewnego popołudnia, a właściwie to już wieczora, bo gwiazdy wschodziły miriadami na nocnym niebie.

Były piękne.

Patrze na nie ostatni raz, pomyślał Alex i zasmucił się troszeczke, ale nie za dużo, bo nie miał na to czasu. Ale i tak łza smutku powędrowała po jego tesknym licu. Wytarł ja czerwona chusteczka.

Czerwona od krwi… Z nieskrywanym spokojem zauważył, że jego chusteczka jest bardziej krwawa, od chusteczek jego towarzyszy. Stracił więcej krwi, więc jest mężniejszym wojownikiem od nich. Wiedział to. Wiedział to dobrze odkąd się urodził.

– Uważaj! krzyczał jego przyjaciel Viktor a raczej były przyjaciel, bo teraz Alex nie mógł mu już więcej ufać, dlatego Viktor szedł pszodem, tak jak zakomenderował Alex. – Zombie na dwunastej! krzyczał Viktor.

Najpierw Alex pomyślał o zegarze i wskazówce, ale szybko zdał sobie sprawe, że nie o taka dwunasta chodziło wiec uśmiechnał sie do własnych myśli i z takim uśmiechem ruszył do boju.

Byli w waskim korytarzu, który prowadził bóg wie gdzie. Zombie nie mogły sie przez niego przecisnać nawet gesiego, toteż chłopcy mieli przewage, która Alex chciał wykorzystać. Chwycił za trzon swojej siekiery, która zamówił tydzień wcześniej w Ameryce na internecie. Wiedział, że kiedyś mu się przyda i miał racje. Znów się uśmiechnął i rąbnął pierwszego zombiaka w zemby. Usłyszał trzask i białe szkliwo rozprysnęło się na wszystkie strony.

– Cholera, za dużo ich! krzyczał dalej Viktor.

Mazgaj, pomyślał Alex ale nie powiedział tego byłemu przyjacielowi. Zamiast tego rąbnął siekierą jeszcze raz, tyle że pod innym kątem, bo tamten nie przyniósł zamierzonego efektu. Lecz ten był idealny. Zamiast zembów na ścianę wyleciał spleśniały mózg. Reszta zombie widząc to, co wyleciało z głowy ich kamrata, rzuciły się nań bez ostrożności, wystawiając się na śmiercionośne ciosy Aleksa.

Nie uderzył jednak.

Nie dzisiaj.

– Smacznego – powiedział na odchodne i uśmiechnął się pobłażliwie patrząc na te zwierzęta które tak lubił mordować. – Choć Viktor, bo jak skończy im się obiad, to znów rzucą się na nas.

– Dobra. Tylko gdzie?

Zastanowili się chwilę a potem ze smutkiem stwierdzili, że jedyna droga prowadzi z powrotem tam skąd przyszli.

Kurwa, pomyśleli jednocześnie. Podłoga pod ich stopami była lekko brukowana, toteż poruszali się po niej szybciej niż po gołej ziemi. Wyszli z korytarza i znaleźli się na stołówce w ich gimnazjum.

– Stond nie ma ucieczki! – zawołał zrezygnowany Viktor.

– Ależ jest!

Krępy człowiek w czarnym, skórzanym płaszczu stał dwa kroki przed nimi. Spoglądał na nich ze spokojem drapieżnika i wiedzieli już, z kim mają do czynienia. Alex wiedział, że spotkał wojownika, być może tak dobrego jak on.

Obok pana z matematyki, który trzymał w ręce pistolet kaliber 14,mm i papierosa w drugiej ręce, stała dziewczyna. Jego córka. Alex chodził z nią do klasy, ale nigdy nie odważył się zagadać. Popatrzył na nią i się uśmiechnęła. Odwzajemnił uśmiech. Wiedział, jak rzeczy się potoczą.

– Musimy stąd uciekać – zauważyła trzeźwo dziewczyna, kiedy przestała na niego popatrywać.

– Jest tylko jedna droga – zauważył jej ojciec nauczyciel po czym zaciągnął się potężnie papierosem. Wypuścił z ust siwy dym i pokiwał głową z uznaniem. – Musimy przejść przez dach.

– O boże! – zawołał Viktor. – Mam lęk wysokości!

– Trudno, przetrwają tylko najsilniejsi – powiedział pan z maty.

– Nie możecie mi tego zrobić!

– Ależ możemy, głupcze! – wtrącił się Aleks. – Idzisz czy nie idzisz?

– Za nic!

Po czym reszta z nich wzruszyła ramionami i poszli. Prowadził nauczyciel, trzymając swoją córkę za rękę. Na końcu szedł Alex. Popatrzył jeszcze na swojego byłego przyjaciela i zrobiło mu się żal. Nie mógł go tak po prostu zostawić, bo jeśli go zzombifikują, nie wie, czy da radę go zastrzelić. Poza tym kiedyś był jego przyjacielem, ale okradł go dawno temu i przestał nim być. Było to wprawdzie pięć lat wcześniej, jak jeszcze chodzili do podstawówki, ale Alex nigdy nie zapomina. O nie, co to, to nie.

Wahając się srogo postanowił jednak nie być szują.

– Zamknij oczy – powiedział do zaskoczonego Viktora. Viktor usłuchał posłusznie.

Alex zamachnął się siekierą.

Ale obuchem. I trafił zaskoczonego byłego przyjaciela prosto w głowę. Ten stracił przytomność i Alex przerzucił go sobie przez ramie. Z satysfakcją stwierdził, że przyjaciel jest lekki, ale to pewnie dlatego, że Alex często nie chodził na matematyke, tylko na siłonię. Praca procentuje, pomyślał trzeźwo, po czym udał się z byłym przyjacielem na dach, ku ich nowemu życiu.

Koniec

Komentarze

To jest najlepszy horror jaki w życiu czytałem :D Od razu do wydawcy leć – sukces gwarątowany. (od tego wszystkiego słownik mi się zepsuł w przeglądarce i za Made in China nie chce poprawić “gwarątowany” :) )

F.S

Panie, co Pan!? Tego się czytać nie da!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nie bende po żadnych wydawcach latał, bo to za dobre jest, coby czas trwonić, jak można isć na silkę! Sami przyleco.

 

Dzięki za punkcik, Cieniu :)

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Piękną miałeś i osobliwą wizję przyszłości, do której droga przez dach prowadzi. Dobrze że ją napisałeś. Co prawda nic nie powiedziałeś jak mamy sobie przyszłość uchodźców duchowych dopowiedzieć, ale od czego jest wyobraźnia, no nie? A tak to bardzo fajnie opisałeś krwisty przypadek w szkole gimnazjum i widać że znasz się na rzeczy bo przestawiłeś wszystko jak na obrazie, że nic tylko czytać i żeby się podobało. I mięsie na prawdę podobało, bo to taki horror że aż Brrrr robi się człowiekowi.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wahając – chyba błond?

 

Dobere to jest!

Można kliknąć bibliotekę komentarzowi Reg?

Tylko jedno pytanie:

Reg, chodziło Ci o uchodźców duchowych czy dachowych?

 

Kwisatzu, zasłużyłeś, to masz.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

A to nie to samo, Cieniu? Co tam, jedna literka wiosny nie czyni to i różnicy chyba też nie robi. I tak wiadomo o co chodzi, no nie? ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Wesołe! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

moze sie na mnie posypac hejt ale nie obchodzi mnie to. malo realne bo zombie nie chodza do szkoly bo nie majom mozgu ktory szybkjo gnije. tylko ośrodek nerowy w kręgosdłupie wiec odcinenie głowy nic nie da.

 

 

Obok pana z matematyki, który trzymał w ręce pistolet kaliber 14,mm i papierosa w drugiej ręce, stała dziewczyna. – Nie da się lubić pana od matematyki po takim opisie. :D

 

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Cy ktuś am kocyk, pod którym mogła bym się zchronić pszed zombi? 

 

Poddaję się, nie dam rady…

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

No, to misie podoba. Zwłaszcza Alex i to nie dla tego ze mam resentyment do tegóż imienia, ale iż jest on bochaterem mocnym i pragramatycznym, co to mimo młodziezowego wieku z niejednego piekarnika chleb jadł i nawet sie nie skrzywił.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Nie, złe. :D 

Zombiaki takie odkrywcze i szkoła taka prawdziwa. Miszcz! ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Wydawfca mówi, że zajebiste i ja mu wieże. Ale wam, młokosi, chodź się nie znadzie, tyż dziękuje ;P

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Już chciałem napisać, że poza wspólnym “zakrętem” w myślach dwóch chłopców (bardzo śmieszne zdanie, niekoniecznie grafomańskie) szału w zasadzie nie ma, ale twoja puenta mnie urzekła : ).

Udało Ci się zawrzeć cudny promyczek nadziei i przyjaźni w trudnym śfiecie dorastania i za to chałwa!

 

PS – jeszcze Cię skrytykuję, że za dużo błędów ortograficznych. Było widać, że to na pokaz, a nie prawdziwe gimnazjalne błędy!

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Chrzanolić hejterów, ić stond!

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Chrzanolić hejterów, ić stond!

Lepsze niż całe opowiadanie. Hahaha! :Dyes

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Nieno, wyrombiste! Koniec znie to wydaj. Ale dobrze kombinujesz, poczekaj na siłce, aż wydawiec przyjdzie. Bo wiadomo, jak by co, to przecie ksionszkom, nawet wlasnom, przed zombiakiem sie nie obronisz. Wiec pakernia ważniejsza.

Babska logika rządzi!

No jaha!

 

EDIT: Dzięki Drewianko :) Przy okazji obiecuję zrobić coś z tekstem, w którym utknęłaś na becie :)

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Znalazłby się błąd czy dwa, ale topią się one w nawale akcji. I to napięcie. Chyba tylko Ygritte z GoT dałaby radę zrobić większe.

Hah! Mocne! :D

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Mocna rzecz, zaiste. Ach ten Alex, dobrze, że na matematyke nie chodził, na nic by mu się nie przydała :D

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Kwisatz – szacun Człowieku! Amerykański wątek mnie sponiewierał (w sposób jednoznacznie pozytywny ;-) )! :-)

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Do wydawcy bym się jeszcze nie wybierał, bo trzeba najpierw pozbyć się ortografów. Ale gdyby nie one, to nie byłoby tak źle. I w dodatku historia jest z przesłaniem. Aleks zamiast się mścić za perfidną kradzież, urazę, którą trzymał w sobie przez 5 lat, postanawia ratować przyjaciela. No, ewentualnie chce zrzucić go z dachu.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nowa Fantastyka