- Opowiadanie: Zalth - Zupka instant

Zupka instant

Oceny

Zupka instant

Praktykant Hanson ostrożnie obrócił w osłoniętej rękawicą dłoni kostkę lodu i pochylił się nad puszką po zupie pomidorowej. Wypełniony białym, opalizującym proszkiem pojemnik stał na sypkim, żwirowym podłożu.

Mężczyzna odetchnął glęboko, wrzucił zamrożoną wodę do mieszanki i zgodnie z instrukcją, pędem ruszył do promu.

– Co teraz? – spytał minutę poźniej, zdyszany, podnosząc przyłbicę hełmu.

– Teraz, poczekamy aż ostygnie. – Wyraźnie zadowolony technolog Watts zrobił krótką pauzę. – A potem wrzucimy zieleninkę.

Gdzieś w dole detrytusowa breja wzięła potężny haust metanowej atmosfery, chapnęła solidny gryz gruntu, zastygła na chwilę w bezruchu, po czym rzygnęła na wszystkie strony mokrymi mackami.

Koniec

Komentarze

Obawiam się, że nie zrozumiałam. :-(   Meżczyzna odetchnął głęboko… – Literówka.

 

Co teraz? – spytał zdyszany minutę później, zdejmując przyłbicę hełmu. – Dlaczego był zdyszany dopiero po minucie? ;-)

Pewnie miało być: – Co teraz? – spytał zdyszany, minutę później zdejmując przyłbicę hełmu.

 

technlog Watts zrobił krótką pauzę. – Literówka.

 

A potem wrzucimy zieleniń. – Literówka.

 

…po czym rzygnęła na wszytkie strony mokrymi mackami. – Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję regulatorko. :) Swoją drogą, to ja chyba jakis ślepy jestem. Albo zapędzony. Żeby tych literówek nie zobaczyć…

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ja chyba też nie bardzo rozumiem. 

Co teraz? – spytał zdyszany, minutę poźniej podnosząc przyłbicę hełmu. – Mnie się wydaje, że powinno być jednak inaczej, bo nie chodzi o to, że minutę później podnosił hełm, tyllko że pytał chwilę później, czyli: – Minutę później spytal zdyszany… albo – zdyszany, minutę później spytał…

Teraz, poczekamy aż ostygnie. – Wyraźnie zadowolony, technolog Watts zrobił krótką pauzę – a tu wydaje mi się, że nie powinno być ani w pierwszym, ani w drugim zdaniu przecinka

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Raczej zapędzony, teraz wszyscy pędzu-pędzu, pędzą pędem. ;-) Ale jeśli ktoś źle wypędzi, to i oślepnąć potem może… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A może: – Co teraz? – spytał minutę później, zdyszany, podnosząc przyłbicę hełmu.

Myślę, że minutę trwało przybiegnięcie do promu. Wtedy, po minucie, był zdyszany i jednocześnie zdejmował hełm.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O własnie. O to chodziło. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

O właśnie regulatorzy, dokładnie to miałam na myśli!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jakże się cieszę, że mogłam pomóc! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja też. :) Zmieniłem tutuł. Może to trochę rozjaśni (albo nie) tę moją "tfurczość" :) 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Że drabble jest o gotowaniu, to zrozumiałam od razu. Teraz już nawet wiem co to jest detrytus, ale czy tam coś ożyło z powodu, że dodano wodę, to nie mam pewności. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A może chodzi o bogów, co to mieszają w ziemskim tygielku, a potem chlust – oni mają zupkę, a my potop z lawy?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Na innej planecie dwóch Ziemian chce stworzyć życie (a może tylko z nudów się wygłupiają). Technicy jak to technicy, niezbyt się przejmują zachowaniem sterylności. Byle zadziałało – stąd pojemnik zastępczy w postaci starej puszki. Ten proszek z zarodnikami życia dostali pewnie jako wyposażenie promu. Proszek, woda, "zieleninka" – OK, wszystko rozumiem. Ponieważ reakcja może być (i jest) gwałtowna, lepiej przyglądać się z oddalenia. Mam tylko pytanie do Autora: w takiej metanowej atmosferze zamarznięta woda reagująca z czymś suchym może bez podgrzewania wejść w reakcję egzoretmiczną? Nie mam pojęcia, tylko pytam:) Dobrze zrozumiałem? Zgrabne opko, skojarzyło mi się (klimat) z drugimi Obcymi:)

A tu mi Tintinie zabiłeś ćwieka. Nie mam pojęcia. :) Woda miała służyc jako katalizator reakcji, a jesli chodzi o metan to docelowo myslałem o planecie podbnej do Marsa. A tu zonk. :) Bo metan na Marsie wystepuje w śladowych ilościach. Trzeba było o CO2 napisać. :p

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

A jeśli chodzi o treść, to z grubsza własnie o to mi chodziło. Rozminęlismy się w szczegółach. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Tu była moja odpowiedź na powyższy stusłówek – co stało się potem. Teraz zamiast tego można przeczytać inspirowany Zalthowym drablem szort:

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/22703                                                

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

A może to przez resztki pomidorówki? Wszyscy wiedzą, że pomidory to wredne kreatury. (vide film: "Atak zmutowanych pomidorów"). Komentarz Jeroha chyba lepszy niż moj drabble. Uśmiałem się. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Gratuluję inspirującego drabble'a ;-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Nie zrozumiałem.

Piąte przez dziesiąte skumałam, ale nie powaliło. Pewnie rozumku mi brakło.

Babska logika rządzi!

Dziękuje wszystkim za przeczytanie, a w przyszłości postaram się zamieścić coć bardziej spójnego w treści. ;)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dla mnie niestety niezrozumiałe.

Jak wyżej, nie zrozumiałem, więc trudno mi ocenić tekst. Pozdrawiam

Mastiff

A ja myślałam, że te macki to makaron :D

Makaron… Niezłe, że też na to nie wpadłem . :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Chyba nieco zbyt hermetyczne. Przyznam, że też pomyślałem o nitkach makaronu ; )

I po co to było?

Aż wstyd przyznawać się, że zupka w połączeniu z mackami mnie też skojarzyła się z makaronem. Ale co Autor miał na myśli…?

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Autor, to po prostu już nie będzie nawijał makaronu na uszy. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nowa Fantastyka