- Opowiadanie: wybranietz - Rewiórcja

Rewiórcja

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Rewiórcja

 

– Cacuszko – mówię, dotykając łapkami chropowatej powierzchni orzecha włoskiego. Duży, dorodny, doskonały. Jestem z niego dumna, to w końcu sztuka, wybrać ten najlepszy spośród wielu innych. Wyglądam z dziupli, wiatr porusza cienkimi gałązkami wierzby; niby rozglądam się za skrytką, ale trudno się oszukiwać – znalazłam już przecież dla niego miejsce.

Za oknem widzę biurko, przy którym zwykle siedzi zamyślony człowiek, blady jak duch; dziś gdzieś zniknął.

Zbiegam po pniu szeroką spiralą, rozglądając się dookoła. Na drodze do biblioteki czyhają niebezpieczeństwa. Raz jeszcze ostukuję orzech, zdobyty z takim trudem – formą przypomina rzeźbę, a treść – jeszcze mi nie znana, już nie mogę doczekać się aż rozgryzę go zimą, zedrę gorzką skórkę i wgryzę się w słodki, biały miąższ.

Muszę tylko przedrzeć się przez trawnik, przejrzeć niezliczone pułapki i odnaleźć te niewiele miejsc, w których mogę odpocząć z orzechem.

Opracowuję trasę – spod drzewa, do klombu z rododendronami, potem kamienną ście… Orzeszek sturlał się na trawę! Wracam po niego, ścieżką biegnę pod ścianę, zatrzymuję się w trzmielinie, czekam, ale nikt nie atakuje.

Wspinam się na parapet, pięć przystanków i w końcu jestem – przez uchylone okno wpadam do biblioteki. Rozglądam się po pokoju.

Duch trzyma ptasie pióra w gablotkach, zasuszone kwiaty na biurku i książki w nieładzie. Pachnie drewnem i marmoladą. Skaczę po półkach, ale nie znajduję żadnego sensu w rozmieszczeniu książek. Nie wiem, gdzie umieścić mój skarb.

Najpierw słyszę głos, potem widzę Ducha.

Chowam się między półkami, ale w nagłym przestrachu puszczam skorupkę orzecha.

Odbija się od podłogi, kilka razy, z coraz cichszym stukiem. Gryzę własny ogon, ale nic nie mogę zrobić. Duch podnosi orzech z parkietu, ogląda go uważnie i chowa do szuflady.

Może to dobra kryjówka, myślę. Tylko jak go wydobędę zimą? Będę musiała odwrócić jego uwagę…

Rozglądam się po bibliotece, patrzę na ptasie pióra w gablotach. Ich czas już minął.  Moje pazurki cicho chroboczą, kiedy zacieram łapki. Niech się boją, niech drżą w przestrachu pogrobowcy dinozaurów! Przyniosę Duchowi coś lepszego.

Zbiegam z półki, przebiegam przez stos odrzuconych manuskryptów. Ogonem strącam plik kartek, a kiedy Duch się odwraca, wspinam się po biurku i znikam za oknem. Przebiegam przez trawnik, wspinam się na moje drzewo, kryję w mojej dziupli.

– Przyniosę mu Włos Polatucha – mruczę do trzech orzeszków bukowych.

Zwijam się w kłębek, na miękkim mchu, pod osłoną ciepłej nocy i miękkiego ogona planuję wielką podróż: tam i z powrotem.

Koniec

Komentarze

Sprawnie napisana impresja o chowaniu orzeszka.

Niestety, niczym mnie nie ujęło.

Niby prosta, zwyczajna historia jakich można napisać wiele, ale podoba mi się bardzo ta narracja pierwszoosobowa. Czytając przez moment widziałem świat oczyma tej wiewióreczki, odczuwałem jej niepokój i emocje jakie nią targały. Miała swoją misję, swój plan dla mnie jest ok. 

Ładnie napisana scenka, z sympatycznym pomysłem wczucia się w emocje wiewiórki. Ten pomysł jest jednak zatrzymany w połowie – wiewiórka, w tym, jak ogląda świat i go nazywa, wydaje się bardzo ludzka (np. używa naszych, fachowych nazw drzew i krzewów albo wygłasza ten niezbyt jasny dla mnie komentarz o pogromcach dinozaurów). Pewnie osobiście jako czytelniczka wolałabym, przy tak krótkiej formie, tekst próbujący wymyślić wiewiórczy ogląd świata, nazwy i wygląd rzeczywistości. Pamiętaj jednak, Anonimie, że to nie jest krytyka, a raczej pewna refleksja nad tym, co mogłoby być – pomysł i tekst jest Twój, a opowiadanie w obecnej formie miło się czyta. 

Bo tam są pogrobowcy dinozaurów ;)

 

A całość jest trochę forumowym żartem i nie wiem teraz, czy jest za mało żarcikowaty, czy za mało wyraźny ;<

I would prefer not to.

Też fajne!

Aczkolwiek jak na forumowy żarcik, to nie załapałem…

Literówka – “przebiegam przez stosu”.

Mnie się podobało w każdym razie, choć zakończenie gorsze niż reszta tekstu (pewnie dlatego, że nie zrozumiałem).

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

Dobrze mi się czytało :)

Przynoszę radość

To inaczej – nie tyle forumowy żarcik, co żarcik z forum ;)

 

Na Włos Polatucha, co cenny jest jak srebrne pióra!

I would prefer not to.

Trochę mam niedosyt. Smaczna przekąska, ale jednak przekąska.

say what you mean, but don't say it mean

Bardzo przyjemny tekst:) Czytało się szybko, z lekkim uśmiechem.

Czytało się dobrze, pomysł też mi się podoba. Potknęłam się na zakończeniu.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Lekkie, łatwe i przyjemne. Ani za długie ani za krótkie. Super! :)

Nieźle się czytało, choć nie bardzo chce mi się wierzyć, aby wiewiórka, na miejsce chowania zapasów, wybrała dom człowieka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

rany, niech mi ktoś oczkiem mrugnie, że widzi żart, bo ja się poddaję i niniejszym go tłumaczę – wiewiórka z orzeszkiem – człowiek z opowiadaniem. jest najlepsze na świecie, więc powinno trafić do biblioteki. pięć przystanków to 5 klików, z czego by jeden dostać, trzeba coś poprawić!

a w bibliotece należącej do ducha – pióra na ścianach! 

to wiewióra zamierza przynieść do biblioteki włos polatucha, cenniejszy niż pióra – bo z latającej wiewiórki!

i będzie to dzieło na miarę hobbita!

 

no ;<

I would prefer not to.

No cóż, Anonimie. Zakamuflowałeś przesłanie niczym wiewiórki swoje zimowe zapasy. Bez wyłożenia kawy na ławę, ni hu, hu było się domyślić, co też chodziło Ci po głowie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zgadzam się, że żart był trudny do wyłapania. Domyśliłam się, że o coś chodzi z tym Włosem Polatucha, ale za nic nie wiedziałam o co. Niemniej krótki tekst czytało się przyjemnie, napisany był wprawnie. Przemówiła do mnie uwaga Ninedin, wydaje mi się, że gdyby wiewiórka używała swojej własnej terminologii ten obrazek byłby bardziej wyrazisty, ale i tak jest ok. 

Przyznaję, że za cholerę bez komentarza bym nie wyłapał żartu/przesłania ;)

Nie zmienia to faktu, że szorcik czytało się przyjemnie, chociaż za długo w głowie niestety nie pozostanie :(

Ja też, gdybym nie przeczytała komentarzy nie wykłapałabym żartu… Co nie zmienia faktu, że Twój szorciak mi się podoba, a przez może to podoba mi nawet się bardziej.

Klikam bibliotekę :)

No, też nie skumałam dowcipu bez wyjaśnienia. Po wytłumaczeniu – owszem, ma to sens.

Starzy wyjadacze chyba nie patrzą na drogę do Biblioteki jak na tor przeszkód.

Babska logika rządzi!

Bardzo miło się czytało i zastanawiałam się, o co w tym wszystkim chodzi, do licha? Nie może być, że tylko chowanie orzeszka i dlaczego pomiędzy książkami i w dodatku ten włos latającej wiewiórki. :) 

Poddałam się i zaczęłam czytać komentarze. Tak sprytnie ukryłeś orzeszek, Anonimie, że nie domyśliłabym się. :)

Fajne, chociaż to tylko impresja. :D Też poproszę o klika.

 

,przebiegam przez stosu odrzuconych manuskryptów.

Tu chyba coś nie tak?

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Cudny początek – zrobił na mnie duże wrażenie. Impresja ma swoje prawa. Akceptuję, że to taki malutki tekst. Moim zdaniem kompletny szort i nawet nie mam niedosytu.

Na początku mi nie podeszło, ale po przeczytaniu komentarzy i zrozumieniu o co chodzi, nawet przyjemnie się czytało :)

Chyba czas podrzucić tę wiewiórkę do biblioteki :) Mocno inside’owy tekst, całkiem ładnie napisany. Tylko błagam, nie zmieniajmy Piórek na Włosy Polatuchów, trochę czasu spędziłem, żeby odtworzyć Piórko Vyzarta do loga antologii portalowej, mam nadzieję, że posłuży chociaż przez kilka tomów, zanim nastąpi zmiana designu ;)

 

Sugestie poprawek:

 

już nie mogę doczekać się[+,] aż rozgryzę go zimą

Brakujący przecinek.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Ale pomyśl, że włos polatuchy łatwiej narysować. ;-)

Babska logika rządzi!

Zależy w jakiej skali, przy dużym powiększeniu pewnie musiałbym odwzorować wszystkie nierówności na jego powierzchni ;)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Przy takiej skali nikt nie pozna, że to włos. ;-) Pójdą w architekturę albo Bóg wie gdzie.

Babska logika rządzi!

ale jak tam będzie więcej włosów, to można polatucha wstawić!

I would prefer not to.

– Przyniosę mu Włos Polatucha.

Polatuchy?

 

 

Nie spodziewałem się takich hermetycznych, portalowych nawiązań. Kiedy już wyjaśniłeś/-aś ukryty sens, to muszę przyznać, że miałeś/-aś niezły plan. Mimo wszystko przydałyby się wyraźniejsze wskazówki. Nie nadmieniłeś/-aś nawet, że Duch jest kobietą…

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Miła, ładnie napisana historia. Nawiązanie do forum odkryłam dopiero po przeczytaniu komentarzy.

Milusie, niemniej podobnie jak pozostali potrzebowałam wyjaśnień, żeby zobaczyć portalowe nawiązania… Jak się wie, to widać, i bawi bardziej i antropomorfizacja zwierza mniej razi :)

Napisane bardzo sprawnie, ładnie, niemalże poetycko.

http://altronapoleone.home.blog

Urocze, jednak tak jak wiele osób wyżej, zupełnie nie zrozumiałam portalowych nawiązań – nawet nie wiedziałam, że powinnam ich jakkolwiek szukać. Za to napisane fajnie.

Zostaw ten żyrandol.

Prosimy o deanonimizację!

http://altronapoleone.home.blog

mam trochę focha, że nikt nie złapał orzeszka.

 

duch biblioteki i ptasie pióra, argh!

I would prefer not to.

Było zostawić więcej wskazówek, gdzie się go zakopało. ;-)

Babska logika rządzi!

aaaa, to pewnie dlatego, że wpadł do szuflady ;c

I would prefer not to.

No widzisz? Wszystko da się wyjaśnić. ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka