- Opowiadanie: wolfang - Udany skok

Udany skok

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

wilk-zimowy, NoWhereMan

Oceny

Udany skok

– Jesteś gotowy? – zapytała Mary, nie spuszczając oczu z ich celu. Stukała nerwowo długimi paznokciami o kierownicę. Siedzący obok pasażer wpatrywał się tępo w pistolet. Przełknął głośno ślinę, po czym schował broń w głębokiej kieszeni płaszcza i również skupił wzrok na celu. Kolejny klient wyłonił się ze sklepu, niosąc torby pełne zakupów.  

– … a teraz pora wieści ze świata peleryn – zabrzmiał śpiewny głos prezenterki z radia – W tym roku mija trzydzieści lat, odkąd Neuromancer rozpoczął swoją walkę z przestępczością. Według naszych informatorów psionik planuje niedługo wycofać się ze swojej działalności i skupić na szkoleniu swojego następcy. Przypominamy, że Neuromancer debiutował w 1980 podczas ataku terrorystycznego… – Mary ściszyła radio.

– Myślisz, że wpadnę na jednego z nich? – zapytał niepewnie chłopak. Momentalnie odezwały się dawne blizny ze skoku na bank, który zapewnił mu bilet do poprawczaka. 

– W takiej dziurze? Raczej wątpię. 

– Raczej – powtórzył bez emocji, po czym założył kominiarkę i wysiadł z samochodu. 

– Jack! Pamiętaj, silnik będę miała włączony, więc jakby coś poszło nie tak… 

Mężczyzna westchnął ciężko i ruszył szybkimi krokami w stronę sklepu. Jego dłoń ściskała ukrytą broń, jakby ta miała zaraz wypaść. Zajrzał przez szybę, po czym szybko wkroczył do środka. 

Tak jak myśleli, wewnątrz nie było dużo osób. Przy ladzie sprzedawca układał batoniki na półkach. Naprzeciwko niego staruszka liczyła pieniądze. Był jeszcze jeden facet przy stoisku z gazetami, który sądząc po zachowaniu, usilnie czegoś szukał. Pomieszczenie nie było duże, a półki niskie, więc Jack mógł ogarnąć wzrokiem całą trójkę. 

– Ręce do góry albo poleje się krew! – wrzasnął, po czym oddał strzał w sufit. Sprzedawca błyskawicznie wyprostował się, wciąż trzymając słodycze w dłoniach.

Staruszka wykonała polecenie równie szybko, posyłając przy okazji w powietrze zawartość swojego portfela. Jack ponownie przesunął wzrokiem po pomieszczeniu. Obraz terroru niestety rujnował ostatni z klientów, którego nawet strzały nie zmusiły do zaprzestania poszukiwań. Jack ruszył w jego stronę. Mężczyzna był wysoki i ubrany w skórzany płaszcz. Jego długie posiwiałe włosy były związane w warkocz. 

– Ej! – starzec wyciągnął słuchawki z uszu, po czym odwrócił się do napastnika. 

– Jeżeli tego szukasz, to niestety muszę cię rozczarować… – powiedział, unosząc dumnie jeden z magazynów. Jack skierował broń na klienta. Mężczyzna spojrzał zdziwiony na pistolet. – Skoro tak ci zależy, to mogę oddać ten numer…

– Myślę, że oddasz mi znacznie więcej. Na przykład swój portfel. 

– To jest napad? – zapytał zdziwiony, po czym na jego pomarszczonej twarzy zagościł wyraz skupienia. Jack miał przez moment wrażenie, jakby coś ukłuło go w głowę. 

– A co, nie widać?! Dawaj kasę albo rozwalę ci łeb – Jack wrzasnął i oddał strzał w sufit, aby zastraszyć starca. Niestety jego główny argument w tajemniczych okolicznościach zniknął z dłoni. 

– To jest napad? – zadrwił, celując z pistoletu, który jeszcze chwilę temu miał innego właściciela – Nie dość, że pozwoliłeś zabrać sobie broń, to jeszcze zmarnowałeś kule – Siwowłosy wyciągnął magazynek i policzył pociski, po czym włożył je z powrotem. – Jeden?! Został ci jeden pocisk. A gdyby nagle wbiegł gliniarz, to co zrobisz? Będziesz rzucał w niego rodzynkami?

– Chciałem trochę pana nastraszyć – tłumaczył łamiącym się głosem bandyta, nieprzyzwyczajony do rozmów, w których to druga strona może go podziurawić. 

– A widzisz, żebym się bał? Trzymaj to – Starzec chwycił jego dłoń i wcisnął w nią pistolet. Chłopak spojrzał tępym wzrokiem na broń, która niespodziewanie wróciła do właściciela. 

– Na co czekasz? Aż sam się obrabuję? – Spomiędzy ciemnych odmętów umysłu chłopaka zabłysła myśl. Ponownie zrobił groźną minę i uniósł broń. 

– Dawaj kasę albo rozwalę ci łeb! – krzyknął, tym razem jednak robiąc krok w tył, by zachować bezpieczny dystans. 

– To było do mnie, czy do ściany, w którą celujesz?

– Przepraszam – powiedział, po czym skierował broń na starca – Dawaj kasę albo rozwalę ci łeb! – Mężczyzna przyłożył dłoń do ucha.

– Mógłbyś powtórzyć, bo wentylator zagłuszył cię. 

– Dawaj kasę albo rozwalę ci łeb!

– To teraz zagadkę, gdzie mam łeb? Podpowiedź, na pewno nie tam, gdzie celujesz!

– Mógłby pan przestać na mnie krzyczeć?! – Jack wydał z siebie lekko piszczący głosik. 

– Bo co mi zrobisz? Zastanów się.

– Bo rozwalę ci łeb? – zapytał niepewnie, poszukując potwierdzenia na twarzy rozmówcy. 

Starzec westchnął.

– Dawaj to – Nim Jack spostrzegł się, jego broń znajdowała się ponownie w potężnych dłoniach starca. – Słuchaj mnie… chłopcze? Mogę być z tobą szczery? Spotkałem wiele ukrytych talentów, które czekały tylko na przebudzenie – Dłoń starca opadła na ramię rabusia – nie jesteś jednym z nich.

Jack był zaskoczony. Oczywiście nie tym, co powiedział mężczyzna, lecz tym, że przyjął to z takim spokojem. Normalnie nawet nie rozmawiałbym ze starcem, tylko zapoznałbym podwórkową odmianą mowy niewerbalnej. Parafrazując ulubione powiedzenie ojca Jacka: ,,pobicie dżentelmena jest najsprawniejszym sposobem, by wyjaśnić mu jego obecne położenie”. Przy czym, nigdy nie używał słów pobić oraz dżentelmen.

Jednakże ten człowiek był dziwny, albo raczej to Jack czuł się przy nim dziwnie, lecz błogo. Jakby rozmawiał z dziadkiem przy herbacie, choć obecne warunki dalekie są od tego. Nie było przecież nigdzie gorącej herbaty. 

– Rozumiem, nic się nie da z tym zrobić?

– A na pewno chcesz ,,coś z tym zrobić”? Marny z ciebie przestępca. Spójrz, w czasie naszej rozmowy staruszka i sprzedawca zdążyli uciec, zabierając ze sobą nawet kasę – Chłopak rozejrzał się po pomieszczeniu, którym obecnie były tylko dwie osoby. – Jednakże muszę przyznać, że całkiem nieźle udajesz. Myślałeś kiedyś o aktorstwie?

– W szkole coś tam grało się, nawet myślałem o tym kółku aktorskim, ale kumple by mnie wyśmieli. – Jack wzruszył ramionami lekko zawstydzony. 

– A nie korciło cię, by spróbować? Jestem pewien, że świetnie byś się sprawdził – powiedział siwowłosy, chowając broń pod kurtkę.

– Naprawdę tak pan myśli? – Zawsze skrzętnie ukrywał swoje aktorskie aspiracje, w szczególności przed znajomymi. Był mocno zaskoczony tą sugestią, jakby jego rozmówca czytał w jego myślach. 

– Tak się składa, że znajomy obecnie szuka statystów do jednego filmu. Niby nic dużego, ale myślę, że od czegoś trzeba zacząć. – Nagle miejsce broni w dłoniach Jacka zajęła mała wizytówka. Chłopak wymacał papierek, jakby chciał upewnić się, czy jest prawdziwy. 

– Nie wiem, co powiedzieć…

– Wystarczy, że się przedstawisz, kiedy będziesz do niego dzwonić. 

– Ja naprawdę, dziękuje! Muszę o tym powiedzieć dziewczynie! – krzyknął, po czym ruszył do wyjścia. Gdy znalazł się przy drzwiach, nagle uświadomił sobie, że zapomniał zadać dość istotne pytanie.

– Kim ty właściwie jesteś? – Odpowiedziała mu cisza. Po mężczyźnie nie było już śladu.

 

Starzec szybkim ruchem potarł zapałkę o pudełko i ruszył w głąb ciemnej uliczki. Nie był jednak sam. Z ciemności (dosłownie) wyłoniła się zakapturzona postać.

– Po co był ten cały cyrk? Nie musiałeś mieszać mu w głowie tamtymi sztuczkami. Czyżby Neuromancer bał się używać pełni swojej mocy? – Siwowłosy wypuścił z ust chmurę dymu, po czym odwrócił się do rozmówcy. Po jego twarzy nie było śladu irytacji, lecz jedynie pobłażliwy uśmiech mistrza dla ignorancji ucznia. 

– Pewnego dnia zrozumiesz, że samym obijaniem mord bandziorów niewiele wskórasz…

Koniec

Komentarze

tekst co by tu nie mówić się podobał. Prosty i przyjemny.

Starzec szybkim ruchem potarł zapałkę po pudełko i ruszył w głąb ciemnej uliczki

Opis starca i dialogi genialne.

Pisz to co chciałbyś czytać, czytaj to o czym chcesz pisać

Tekst bardzo mi się podobał, prosty, ale dobrze zrealizowany pomysł. 

To, co bym poprawił, to powtórzenia. Bardzo często pada słowo starzec w zasadzie tuż obok siebie. Podobnie najpierw piszesz, że przestępca pyta zaskoczony, by za chwilę znów stwierdzić, że jest zaskoczony. W dwóch miejscach brakowało mi zaimka – wybacz, że nie cytuję, gdzie, ale piszę z telefonu. Nie za bardzo też pasuje mi zwrot "dwie żywe dusze". 

Dialog trochę groteskowy, czyli totalnie w moim stylu, a puenta błyskotliwa – ogólnie bardzo fajnie ci to wyszło. :) 

Dziękuje za uwagi. W wolnej chwili spróbuje doszlifować tekst.

 

 

Według naszych informatorów psionik planuje niedługo wycofać się ze swojej działalności i skupić się na szkoleniu swojego następcy.

Bez tego ostatniego “się” chyba też by było dobrze. 

 

Neuromancer debiutował w 1980 podczas napadu… – Mary ściszyła radio.

– Myślisz, że wpadnę na jednego z nich? – zapytał niepewnie chłopak. Momentalnie odezwały się dawne blizny z napadu, który zapewnił mu bilet do poprawczaka. 

 

Ten napad powtarza się dość często w tekście. 

 

Zajrzał przez szybę, po czym szybko wkroczył do środka

Tak jak myśleli, w środku nie było dużo osób.

Powtórzenie 

 

– Ręce do góry albo poleje się krew! – wrzasnął, po czym oddał strzał w górę. Sprzedawca błyskawicznie wyprostował się, wciąż trzymając słodycze w dłoniach.

Staruszka wykonała polecenie równie szybko, posyłając przy okazji w powietrze zawartość jej portfela. Jack ponownie przesunął wzrokiem po pomieszczeniu.

Jack wrzasnął i oddał strzał w górę, aby zastraszyć starca.

 

Może jakoś, że strzelił w sufit, bo znowu tu jest ta góra. 

 

– Bo co mi zrobisz? Zastanów się.

– Bo rozwalę ci łeb? – Starzec westchnął.

– Dawaj to – Nim Jack spostrzegł się, jego broń znajdowała się ponownie w potężnych dłoniach starca. – Słuchaj mnie… chłopcze? Mogę być z tobą szczery?

Znaczy o to pyta starzec, czy nasz bohater? Jeśli bohater to chyba, raczej (nie znam się, ale się wypowiem :D ) powinno być tak 

 

– Bo co mi zrobisz? Zastanów się.

– Bo rozwalę ci łeb? (może tutaj jakieś didaskalia)

Starzec westchnął.

– Dawaj to

Nim Jack spostrzegł się (może nim Jack się spostrzegł), jego broń znajdowała się ponownie w potężnych dłoniach starca

 – Słuchaj mnie… chłopcze? Mogę być z tobą szczery? (tutaj nie pasuje mi ten znak zapytania przy chłopcze. Może po prostu Słuchaj mnie chłopcze! Mogę być z tobą szczery?)

 

– Dawaj to – Nim Jack spostrzegł się, jego broń znajdowała się ponownie w potężnych dłoniach starca.

Ten starzec jest za często 

 

Jack był zaskoczony. Oczywiście nie tym, co powiedział mężczyzna, lecz tym, że przyjął to z takim spokojem. Normalnie nawet nie rozmawiałbym ze starcem, tylko zapoznałbym podwórkową odmianą mowy niewerbalnej. Parafrazując ulubione powiedzenie ojca Jacka:

A tutaj brakuje mi jakiegoś oddzielenia myśli bohatera. Chyba, że nagle nastąpiła zmiana narracji, na pierwszoosobową?

 

– Naprawdę tak Pan myśli? – zapytał zaskoczony.

Ty, twój, pan itp. w dialogach małą literą.

 

Starzec szybkim ruchem potarł zapałkę po pudełko i ruszył w głąb ciemnej uliczki. Nie był jednak sam. Z ciemności (dosłownie) wyłoniła zakapturzona postać.

po pudełko?

 

Opowiadanie ma trochę niedoróbek, ale czytało się bardzo przyjemnie. Byłem ciekawy co dalej, a absurd sytuacji bardzo mi się podobał. Tekst o rodzynkach i ogólnie dialog ze staruszkiem naprawdę fajne. 

Opowiadanie dobrze się czytało. Zauważyłam trochę usterek technicznych, np. w tym zdaniu wyrzuciłabym dwa powtarzające się wyrazy i dodała przecinek:

W tym roku mija trzydzieści lat, odkąd Neuromancer rozpoczął swoją walkę z przestępczością. Według naszych informatorów[+,] psionik planuje niedługo wycofać się ze swojej działalności i skupić na szkoleniu swojego następcy.

Zmieniłabym to zdanie, żeby wyrzucić nawias:

Z ciemności (dosłownie) wyłoniła zakapturzona postać.

Warto by było rozwinąć tę scenkę w dłuższe opowiadanie, bogatsze w wydarzenia. Spodobał mi się pomysł z Neuromancerem, chętnie przeczytałabym więcej o nim i jego zdolnościach.

 

Dziękuje Patryk i ANDO za uwagi kwestie rozbudowania opowieści jeszcze przemyśle

Cześć, wolfangu:)

Najpierw kIlka sugestii. Może będę się powtarzać, nie czytałam komentarzy, aby się nie sugerować.

,odkąd Neuromancer rozpoczął swoją walkę z przestępczością.

Chyba niepotrzebne?

,posyłając przy okazji w powietrze zawartość jej portfela

Może lepsze – „swojego”?

,Mężczyzna przyłożył dłoń do ucha.

Nie rozumiem, przecież staruszek z kitkiem wyjął naboje?

,To teraz zagadką, gdzie mam łeb?

Literówka

,Normalnie nawet nie rozmawiałbym ze starcem, tylko zapoznałbym podwórkową odmianą mowy niewerbalnej

Przechodzisz na narrację pierwszoosobową, zdanie wcześniejsze jest w innej, chyba źe to literówki.

,Jakby rozmawiał z dziadkiem przy herbacie, choć obecne warunki dalekie od tego.

Tu przeskoczyłeś na czas teraźniejszy.

,Zawsze skrzętnie ukrywał swoje aktorskie aspiracje, w szczególności przed znajomymi.

Ciut nielogiczne, staruszek nie był znajomym.

,Po jego twarzy nie było śladu irytacji,

Może lepiej „na”.

 

Słabo już pamiętam Neuromancera w szczegółach. Opko zdaje mi się pojedynczą scenką. Mocną stroną jest twist i pomysł na dialog. Minusem, że dialog trochę drętwy, ale dylemat jest. Coś szwankuje w początku z dziewczyną i szkoda, że nie ma choćby grama opisu: samochód bądż jego wnętrze; sklep, opisy ludzi, jego. Zbudowałoby to większe napięcie.

 

Pzd srd :)

piątkowa asylum w sobotę

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zamysł fajny i ciekawy, końcowy tekst trafnie puentuje historyjkę. Ale… Za dużo sztucznych zamienników starzec, klient, mężczyzna, siwowłosy… Nazwij raz a potem trzymaj się jednego określenia. No i pomyłka czasowa, wszystko w przeszłym, a tu nagle "okoliczności są" czas teraźniejszy.. trzeba tego pilnować. Pisz dalej ;) 

N.S.N.P

Całkiem sympatyczna scena. Fajnie też, że pokazano superbohaterstwo w nieco innym ujęciu niż napierdalanka :-) Całość dość krótka i zwarta, a jednak czuć w tym lekką komedię, mimo że dosłownie żaden żart nie pada – to jednak trzeba umieć napisać i tobie się udaje.

 

Cudzysłowy otwierające masz błędnie zapisane – obecnie masz tam dwa przecinki.

 

Niezły pomysł z nietypowym bohaterem, czyli starcem aka Neuromancerem. Ta postać Ci się naprawdę udała. Smaczku dodaje też twiścik na końcu. :)

 

Z drobiazgów:

 

Stukała nerwowo długimi paznokciami o kierownice. → kierownicę

Jego dłoń ściskała ukrytą broń, jakby miała zaraz wypaść.

Tutaj brzmi to, jakby to dłoń miała zaraz wypaść. Może “Jego dłoń ściskała ukrytą broń, jakby ta miała zaraz wypaść.”?

 

Niestety jego główny argument w tajemniczych okolicznościach zniknął z jego dłoni.

Powtórzenie w postaci “jego”. Opuściłabym przy argumencie.

 

– Na co czekasz? Aż sam się obrabuje? → obrabuję

 

tłumaczył się łamiącym się głosem bandyta

Fajnie by było pozbyć się jednego “się”, na przykład pierwszego.

 

Dłoń starca opadła na ramieniu rabusia

“opadła na ramię” lub “oparła się na ramieniu”

 

Był mocno zaskoczony tą sugestią, jakby jego rozmówca czytał w jego myślach.

Podobnie jak nieco wcześniej “jego” się tu powtarza. Może pozbyć się pierwszego z nich lub nawet obydwu, na przykład “jakby rozmówca czytał mu w myślach”?

 

– Ja na prawdę, dziękuje! → Ja naprawdę dziękuję!

 

Z ciemności (dosłownie) wyłoniła [+się] zakapturzona postać.

A tutaj można dodać “się”.

 

Masz ciekawe pomysły, nietuzinkowe spojrzenie na oklepane tematy i zdolność do tworzenia zarówno interesujących postaci, jak i niespodziewanych zwrotów akcji.

Myślę, że warto by było popracować nad warsztatem. laugh

Interesujący tekst. Podoba mi się inny kąt spojrzenia na motyw superbohatera, przekonanie przestępcy do porzucenia drogi. Trochę jednak za łatwo domyślić się, kogo akurat spotka rzezimieszek przy wejściu do sklepu. Zapowiedź z początku jest wręcz mocno nachalna :)

Tak więc niezły koncert fajerwerków :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Nowa Fantastyka