- Opowiadanie: Naz - Hibakusha

Hibakusha

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Hibakusha

GENEZA

PRZYPOWIEŚĆ O KONFLIKCIE

 

 

Gdzieś na rubieżach boskiej domeny, ze skrawków kreacji zaistniał świat, który zasiedliły dziwaczne stworzenia o dwojakiej naturze. Miały po dwa wilki w sercu, czarnego i białego, i każde z nich, bez wyjątku, karmiło oba.

 

Osobliwe te kreatury modliły się do bogów, nie potrafiły bowiem panować nad wilkami. Bogowie usłyszeli je, przybyli i poświęcali się, by sprawować nad nimi pieczę. Gdy już przeszły przez życie, wprowadzali owe zagubione, słabe i kalekie istnienia do swojego królestwa. Mieli nadzieję ulepszyć je z czasem.

 

Po kolei z każdej boskiej rodziny wyznaczano dwóch wartowników, którzy starali się zachować harmonię pomiędzy wilkami, tak by zważone pośmiertnie dusze mogły przejść dalej. Jednocześnie bogowie próbowali przekształcić naturę podopiecznych, tak by wiedli prostsze życie z jednym wilkiem, jednak bezskutecznie. Kolejne misje zbawców i orędowników kończyły się fiaskiem.

 

Po tysiącleciach poświęceń opiekunowie znudzili się nieszczęsnymi istotami. Posłali ostatnią wartę, dwóch boskich braci. Mieli trwać na posterunku, póki nie znajdą sposobu na naprawę kalek, albo zrezygnować i pozostawić je na zatracenie.

 

Starszy brat z natury łaknął władzy, toteż lubił swoją rolę i nie szukał dla podopiecznych zbawienia. Młodszy głęboko gardził nadzorem nad czarnymi wilkami, co jakiś czas schodził więc z posterunku w poszukiwaniu nowych rozwiązań. Skutecznie bracia mogli rządzić jedynie razem, dlatego starszy słał za bratem łowców i nie dawał mu spokoju. Młodszy tułał się pod fałszywą postacią od miasta do miasta, z kontynentu na kontynent. Świat ludzki pogrążał się w chaosie, a starszy z braci odchodził od zmysłów, usiłując karmić dwie zgraje wilków naraz.

 

 

STARSZY BRAT

 

Nowy Meksyk, Jornada del Muerto, 16 lipca 1945, próba jądrowa

 

Najpierw był błysk czy huk? Na pewno potem była ciemność.

Patrzył zafascynowany na niezwykłe kształty na niebie. Czuł, jakby ziemia trzęsła się w posadach. Widział potęgę zagarniającą pustynię.

– Po czym ludzie stracą przytomność? – spytał.

Bunkier zatrząsł się paskudnie. Noblistom puszczały nerwy. Wojskowi klaskali.

– Będziemy celować jak najbliżej niego. A w punkcie zero ludzie spłoną po każdym naszym pocisku – odparł generał.

– On nie spłonie. Ale może odlecieć.

– Zrzucimy uran. A jeśli się wymknie, to pluton. Nie ustoi, nawet jeśli jest bogiem.

Ozyrys uśmiechnął się z satysfakcją.

– Znajdę go. Spalę jego przebranie i go znajdę.

 

 

MŁODSZY BRAT

 

Hiroszima, 6 sierpnia 1945

 

Stał na ulicy i patrzył na samolot. Zaczepił szybko maszerującego żołnierza i wskazał na pogodne niebo, po którym sunął niepożądany kształt.

– Amerykański. Nie widzicie?

– Nie. Nic tam nie ma.

– Pierdolisz. Ja… Ach.

Samolot był za wysoko, żeby dostrzegli go z ziemi. Jakieś osiem tysięcy metrów.

Przyjrzał się wojskowemu ze zmarszczonymi brwiami. Miał w ręku wyświechtaną, wypchaną po brzegi torbę.

– Ewakuujecie się? Wszystkim wam dziś spieszno, tylko Koreańczycy i jeńcy jakoś nadal na stanowiskach pracy.

– Nie mam na to czasu – burknął zirytowany żołnierz i oddalił się niemal biegiem.

Jeszcze raz podniósł głowę. W samolocie była bardzo dziwna rzecz. Ciężka.

– Znalazł mnie.

Spojrzał na dłonie Tsutomu, człowieka, który go nosił. Na bladą skórę.

Szalenie nietrwałą.

– Chory popapraniec – wykrztusił.

Samolot był coraz bliżej.

– Ozyrysie! – wrzasnął ku niebu.

Przechodnie zerknęli na niego z przestrachem. Mała dziewczynka pogroziła mu palcem znad ramienia matki.

Pilot znalazł się w jego zasięgu. Leciał nad szpital Shima, żeby porzucić tam Chłopczyka.

Set pognał w przeciwnym kierunku, ale i tak zobaczył, jak niebo pęka nad Hiroszimą.

 

 

STARSZY BRAT

 

Biały Dom, 8 sierpnia 1945

 

– Panie Prezydencie. Japonia…

– Japonia mnie nie interesuje. Kazałem ci mówić do mnie, nie do mojego gospodarza. Mają go?

Generał przestąpił z nogi na nogę, odchrząknął.

– Przykro mi, ale nie. Odczyty wskazują, że opuścił Hiroszimę i udał się do celu rezerwowego. A major Sweeney celuje teraz w Kokurę.

– Więc to szczęśliwy dzień dla Kokury. Natychmiast przekaż rozkaz zrzutu na Nagasaki. To lepsza bomba, prawda?

– Lepsza. Będzie większe pierdolnięcie. Tamta to był Chłopczyk, a tutaj mamy Grubasa. – Generał zaśmiał się nerwowo, zasalutował i ruszył do drzwi.

– Sweeney ma idealnie wycelować! – krzyknął za nim. – Ma zrzucić mu Grubasa na łeb!

Set nie pozwalał się do siebie zbliżyć. Ale bomby lecą z wysoka i wysoko wybuchają.

 

 

MŁODSZY BRAT

 

Nagasaki, 9 sierpnia 1945

 

Co było najpierw, błysk czy huk? Chyba błysk, może zielony, a może purpurowy, a może to ostrze ze światła, które przecięło każdą świadomość w mieście na pół, nim spopieliło wątłe ciała.

Amerykanie uczyli się. Wybuch był efektywniejszy. Set patrzył na niego z samego centrum jego skutków. Patrzył na to, jak czarne mogą stać się ludzkie serca. 

Zaczynał to podziwiać. Musiał przestać.

Nie miał wyboru. Ujawnił się: skóra Tsutomu, poparzona po poprzednim ataku, stała się nagle twarda, zielona, emanowała mocą jak neon; żar, promieniowanie, nic nie miało z nią szans.

Zobaczył obok dziecko, przygarnął je do siebie, byleby z jakąkolwiek istotą przeciwstawić się szalonemu złu i własnemu zachwytowi.

Tsutomu czuł galopujące serce przy swojej piersi.

Gdybym tylko mógł dawać życie, zamiast nieść śmierć, pomyślał Set.

Ludzie wokół zniknęli, eksplozja nie pozostawiła po nich śladu.

Kiedy moc wybuchu rozproszyła się, łowcy Ozyrysa dopadli Seta, wywlekli z Tsutomu i zabrali z piekła do piekła.

 

 

KONFLIKT

REGENEZA

 

 

– Za wszystko, co muszę robić w trakcie twoich dziecinnych eskapad, winę ponosisz ty. Doskonale wiesz, że nie potrafię karmić tych czarnych.

– Dobrze wiesz, że nie chcę tego robić – warknął Set.

– Taki jest stary porządek.

– Ustanówmy nowy.

– Musiałbym tułać się z tobą po świecie, który zresztą w tym czasie szlag by trafił, bo wilki by się pozagryzały.

– Rzygam tym.

Ozyrys przewrócił oczami.

– Ale nie chcesz odejść z tego świata – zauważył.

– Nie chcę – przyznał Set. – To ciekawe istoty. Ale nie mogę już tego robić. Zamieńmy się.

– Jestem beznadziejny w twojej roli. Sam widziałeś.

Set popatrzył na Ozyrysa. Starszemu bratu nie spodobało się to spojrzenie.

– Można je głodzić. Mógłbyś je głodzić, gdy mnie nie ma. Ale ty jesteś szalony. Co cię podkusiło, żeby wprowadzać w życie najgorsze pomysły czarnych?!

– Nie jestem szalony, tylko nieodporny. Musimy się tym zajmować we dwóch. We dwóch utrzymamy równowagę – cierpliwie tłumaczył Ozyrys, chociaż czuł, że to na nic. Seta wykańczały czarne. – To się rozpadnie, jak jedne zagłodzisz. Głodne zabiją te drugie.

Młodszy brat urósł nagle, pełen ciemnej, wilczej mocy.

– Jesteś leniwy. Próżny.

– Set, na litość Horusa…

– Zagłodzimy białe, niech zjedzą czarne.

– To tak nie…

Błysnęło ostrze. Wiele razy.

Set rozniósł części Ozyrysa na cztery strony świata.

Dla ludzi, nie po raz pierwszy, nastały wyjątkowo trudne czasy.

 

 

 

 

 

 

Hibakusha – „ludzie dotknięci eksplozją”.

Tsutomu Yamaguchi – jedyny człowiek o podwójnym statusie hibakusha, który przeżył atak zarówno na Hiroszimę, jak i Nagasaki.

Chłopczyk miał w sobie ponad 60 kg wzbogaconego uranu, Grubas – około 8 kg plutonu.

Koniec

Komentarze

Korzystając z chwilowej nieobecności wilków letnich napisze komentarz.

 

"wyznaczano dwóch wartowników, którzy starali się zachować harmonię pomiędzy wilkami, tak by zważone pośmiertnie dusze mogły przejść dalej. Bogowie próbowali przy tym nauczyć ludzi karmienia tylko jednego z wilków"

– trochę jedno z drugim się kłóci

 

 

Całość…? Całość bardzo dobra i… zaskakująco jasna jak na Twój styl pisania. Dobrze napisane i nadające się na spektakl teatralny (serio). Natomiast cały czas zastanawiam się czy ja coś przegapiłem, czy wyjątkowo nie ma tu wielu warstw?

Tzn. jakaś tam kilkuwarstwowość jest w przewrotności ról Ozyrysa i Seta w tym opowiadaniu. Bardzo niebezpiecznej przewrotności, pokazującej jak bardzo inna od naszego rozumienia dobra i zła może być mentalność zupełnie innych istot.

Krótko, ale mocno.

 

Swoją drogą zdaje się lubisz inspiracje tekstami piosenek – już nie pierwszy raz po nie sięgasz.

 

Meh, muszę tam rozwinąć swą myśl :P

 

Eee… a jaką piosenką się zainspirowałam? ;D

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Raczej nawiązanie do źródła, przypowieści indiańskiej. Znam tę piosenkę, ale chyba sto lat jej nie słyszałam. 

Dzięki za głos do Biblioteki. To ty nadal nie klikasz?!

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Ano nieklikalny ze mnie stwór. 

Swoją drogą  szkoda, ze na liście postaci nie było na przykład Szakala z indiańskich legend.

Boskie.

Niepokojące, klimatyczne opowiadanie. Naprawdę ciekawy pomysł, zwłaszcza z wykorzystaniem postaci Yamaguchi. Czytało się dobrze, choć zdarzyły się fragmenty niejasne, np.:

– Po czym ludzie stracą przytomność? – spytał.

Bunkier zatrząsł się paskudnie. Noblistom puszczały nerwy. Wojskowi klaskali.

– Spłoną po wszystkim – odparł generał.

Ludzie nie płoną po wszystkim. Brakuje jakiegoś uściślenia, np. Spłoną po wszystkim, co zaprezentowaliśmy/przygotowaliśmy itd. Chyba że źle rozumiem ten fragment.

IMHO to raczej kwestia akcentowania wypowiedzi. Po czym – nie jako zagadka, a jako próba określenia skutków. “Po wszystkim” – po zakończeniu samego procesu. 

Domyślam się, że o to chodzi, ale w połączeniu z pytaniem “Po czym ludzie stracą przytomność?” takiego właśnie nabiera sensu. Ja bym jakoś zmodyfikowała albo pytanie albo odpowiedź. 

Dzięki za lekturę kolejnym osobom, zerknę na ten dialog, jak siądę przy komputerze.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Dobrze się czytało :)

Znam tylko pięć liter ;)

Czytało się dobrze, bo opowiadanie jest napisane bardzo porządnie, ale szczególnego wrażenia na mnie nie zrobiło.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hmmm. Mam wrażenie, że gdzieś już czytałam o dwóch wilkach. A może to potwory były? W każdym razie puenta brzmiała: “od ciebie zależy, który będzie silniejszy”.

O zrzucaniu bomb atomowych też coś słyszałam.

Połączenie obu rzeczy (i jeszcze dorzucenie Seta i Ozyrysa) na pierwszy rzut oka fajne i odważne. Na drugi – wydaje mi się słabo sfastrygowane. Za mało Twojego wkładu, za mało związków między jedną częścią a drugą, IMO.

Czy wilki są niezbędne jako powód do walki? Wydaje mi się, że ci bracia zawsze znajdą sobie jakiś pretekst, wyjaśniać konflikt można dowolnie. Jak i żonglować kolorami i symboliką stronnictw.

Babska logika rządzi!

No cóż, prawdę powiedziawszy nie podobało mi się. :(

 

Posłużyłaś się historią, która budzi ogromne emocje, poszłaś wręcz krok dalej i wykorzystałaś w swoim opku realną postać. Jednak wykorzystanie historii o takim ładunku emocjonalnym, wiąże się z ryzykiem, że emocje związane z tą historią przyćmią to, co ty masz do powiedzenia. I moim zdaniem tak się właśnie zdarzyło w tym wypadku.

Po drugie, wykorzystałaś indiańską opowieść, której urok i siła tkwi w prostocie. A ty stworzyłaś z niej niezwykle skomplikowaną konstrukcję myślową. Właściwie nie wiem po co. Twój opek spokojnie obyłby się i bez wilków.

Właściwie z całego twojego opka ruszyły mnie dwa zdania i na dodatek wywołały u mnie skrajnie odmienne uczucia.

Japonia mnie nie interesuje.

Tu przez moment myślałam, że nadajemy jednak na tych samych falach. Ozyrysa nie interesuje to, czego dokonał, nie obchodzą go ludzie, których zabił, nie interesuje go, czy wojna wreszcie się skończy, czy też ludzie nadal będę ginąć. Liczą się tylko zasady, Set je złamał, więc trzeba go dopaść i zmusić, żeby ich przestrzegał. A koszty tej operacji nie grają roli. To pięknie pokazuje, że bogowie, wszyscy razem i każdy z osobna, może i są miłosierni, ale brakuje im zwykłego ludzkiego współczucia.

 

Kazałem ci mówić do mnie, nie do mojego gospodarza.

Opisujesz realne wydarzenia, w których zginęło ponad sto tysięcy ludzi. Tym jednym zdaniem przekreślasz możliwość alegorycznego traktowania tego opka i jednocześnie zdejmujesz z człowieka odpowiedzialność za to, co się w Hiroszimie i Nagasaki zdarzyło. A jakakolwiek próba zdjęcia z człowieka odpowiedzialności za ludobójstwo budzi mój głęboki sprzeciw i niesmak. Gdybyś jeszcze próbowała powiedzieć, że to człowiek zrzuca z siebie winę, zasłaniając się bogiem, ale tego w twoim opku nie ma. Zresztą samo wydarzenie, które wybrałaś, niespecjalnie pozwala na taką interpretację. Podobnie, jak mit, na którym oparłaś tekst.

To wszystko razem sprawia, że nie usatysfakcjonowała mnie ta lektura.

 

Dziękuję za kolejne komentarze :)

Irka_Luz, rozumiem, choć sama nie uważam, bym cokolwiek zdejmowała z kogokolwiek. Zarysowany przez ciebie problem przypomina mi opowiadanie z Legendy, gdzie autorka napisała o raku jako kochanku i grono ludzi się oburzało, a ja byłam tym motywem zachwycona. Szanuję podejście czytelnika i bardzo lubię odmienne spojrzenia, i w tym wypadku moja perspektywa zupełnie nie pokrywa się z twoją, co jest fantastyczne. 

Finklo, o dwóch wilkach to nawet od lat wisi w moim profilu, i miałam taki avatar… ;)

Reg, dzięki za lekturę, w ogóle mnie to nie dziwi! :) 

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Czyli potwierdza się, że gdzieś to czytałam. ;-) Awatar pamiętam – wystąpił w jednym moim tekście na Fantastów.pl.

Babska logika rządzi!

Bardzo byłam ciekawa Twojego tekstu na Mitologie, czytałam, niestety, tylko jeszcze ten ze „Snów”. Ten czas mnie kiedyś zabije. Dlaczego musimy spać i dlaczego rzeczy, w gruncie rzeczy niekluczowe, zabierają nam uwagę? Koniec dygresji!

Pisanie – 6 (skala sześciociopunktowa)

Język – jw.

Problem/temat/ przedstawienie Seta, dwa wilki (kapitalne) – jw

Jedno mi zaszwankowało – opowiadanie historii. Nie opowiadasz jej. Nie ma bajarza, są urywane sekwencje i domyśl się sam czytelniku, więc chociaż sceny są dobre, to szlag mnie trafiał.

Naturalnie klikam, bo zdecydowanie biblioteczne:)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Mam wątpliwości co do realiów panujących w cesarskiej Japonii – grożenie palcem dorosłemu, odszczekiwanie się cesarskiemu żołnierzowi…

Ale jak na szybką rzemieślniczą robotę opko ma swoją wartość ;)

Blacktomie, dobrze, że zwróciłeś uwagę na aspekt, o którym gdzieś mi chodziła myśl po głowie, ale zignorowałam ;)

Asylum, przepraszam za oszczędność w tej opowieści!

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Droga Naz, przeczytałam jeszcze raz. To opowiadanie tak utkwiło mi w głowie. Ostatnio nie wypowiedziałam się dość obszernie, więc tutaj się poprawię.

Jestem zachwycona. Masz wspaniały warsztat. 

 

Najpierw był błysk czy huk? → Proste, ale genialne! I powtórzenie w kolejnym, genialne!

 

Bunkier zatrząsł się paskudnie. Noblistom puszczały nerwy. Wojskowi klaskali. → Trzy krótkie, dobre zdania. Nie przeszkadzają niedopowiedzenia. To jest, kurcze, próba jądrowa! Ja od razu czułam podniecenie noblistów, zachwyt wojskowych. 

 

Zrzucimy uran. A jeśli się wymknie, to pluton. → I przy tym zadrżałam.

 

“Set pognał w przeciwnym kierunku, ale i tak zobaczył, jak niebo pęka nad Hiroszimą.” → surprise heart

 

– Lepsza. Będzie większe pierdolnięcie. Tamta to był Chłopczyk, a tutaj mamy Grubasa. – Generał zaśmiał się nerwowo, zasalutował i ruszył do drzwi. → Podane na tacy, ile znaczy dla nich ludzkie życie.

 

“Patrzył na to, jak czarne mogą stać się ludzkie serca.” → Symbolika.

 

Nie uważam, by tekst był skomplikowany myślowo. Czasem się nudzę, kiedy czytam opowiadania, w których wszystko jest jasne, które nie zmuszają do myślenia lub nie mają wartości edukacyjnej. Wiadomo, są i takie czysto rozrywkowe i jeśli fabuła mi się spodoba, to taki tekst też zapamiętam.

Nie przeszkadza mi również brak opowieści w opowieści. Moi zdaniem taki bajarz wszystko by popsuł.

 

Podsumowując: genialny tekst! Dziwne, że jeszcze nie w bibliotece. Chyba już mogę, więc lecę nominować.

 

Szkoda, że na stronie nie ma opcji “drukuj”. Powiesiłabym sobie tego opka na tablicy korkowej.

Czapki z głów!

 

 

 

Ciekawy tekst. Początek mnie nastawił na bardziej coś idącego w indiańskie historie (historia o dwóch wilkach jakoś mi się z tymi kulturami kojarzy). Stąd przejście na Ozyrysa i Seta z lekka mnie zaskoczyło – ani nie na plus, ani nie na minus.

Za to podobało mi się powiązanie boskiego konfliktu z motywem bomby atomowej i przejmowania ludzi przez poszczególnych braci.

Zagadkowe jest dla mnie zakończenie. Nawiązuje do rozczłonkowania Ozyrysa, ale czuję, że nie wyłapałem wszystkich zależności z rozmowy. Nie do końca też rozumiem, jak uwięziony Set zdołał nagle odwrócić sytuację na niekorzyść wroga.

Warsztatowo, jak to u Ciebie, piękna poezja.

Tak więc koncert fajerwerków na plus :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Podobało mi się. Napisane w specyficzny sposób. Niektóre zdania zdają się balansować na krawędzi poprawności, a jednocześnie mają w sobie to coś. NMW nazwał to poezją :). Podobało mi się rówież to, że potrafiłaś opowiedzieć swoją historię w bardzo krótkiej formie. Nie przeszedłem obok niej obojętnie, skłoniła do refleksji.

Przyznaję, że miałam dwa podejścia. Za pierwszym odczucie było takie, że za dużo grzybków w tym barszczu: Egipt, Indianie, atomówki… Ale za drugim doceniłam koncept tej podwójności na różnych poziomach. Wątek z atomówkami podobał mi się od początku – widać, że się na tym znasz, że Cię to fascynuje. I ujęłaś to bardzo zgrabnie, nie ma poczucia niestosowności, o które łatwo, kiedy się w ten sposób przerabia autentyczne tragedie. Ujęcie egipskiej mitologii też mi nie zgrzytało, jedyny problem miałam z początku z wilkami i indiańskimi legendami. Ale za drugim podejściem to się lepiej skleiło.

Znakomite ostatnie zdanie.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Skoro już mnie tu odesłał wątek nominacji, to przeczytałam :)

Po prostu przeczytałam. Na spokojnie i dokładnie, ponieważ za pierwszym razem szybko przemknęłam przez Genezę i musiałam wrócić do początku, aby zrozumieć.

Podobało mi się. Może nie w stylu utkwienia na długo w pamięci, ale na szybką (bo krótką :P ) lekturę jak najbardziej na plus :)

Nie gniewajcie się, że mnie pod własnymi opowiadaniami długo nie ma, ale jak mam chwilę, to biegnę do cudzych. Zwłaszcza jak znów mam lożańską plakietkę. Ale dobrze wiem, że odpowiadanie na opinie jest bardzo ważne.

SaraWinter, zaskoczyłaś mnie swoim komentarzem, mam po nim uczucie dobrze wykonanego zadania :) Dziękuję pięknie za dobre słowa.

NoWhereMan, z końcówką krążyłam wokół tego, że bóg nasiąkł ludzkim złem, a zło rozproszyło się w ten sposób na cztery strony świata (potęga atomowa jako kolejny cykl takiego procederu).

chroscisko, to jest ciekawa rzecz z małymi formami, podobno są najtrudniejsze, ale można usiąść i w tym samym posiedzeniu zamknąć… Mam ostatnio problem z dłuższymi formami ;<

drakaino, piękne dzięki za konkurs i laur, mogłam przez kilka dni odpocząć i przystanąć przy tym tekście. Dobrze, że się za drugim razem skleiło… ;)

arya, podobało się, to misja spełniona :)

 

Dzięki wszystkim za poświęcenie czasu, kliki i nominację!

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Nowa Fantastyka