Profil użytkownika


komentarze: 57, w dziale opowiadań: 46, opowiadania: 10

Ostatnie sto komentarzy

Cieniu, dziękuję za ocenę, uwagi wezmę sobie do serca. Cały czas szlifuję warsztat, uczę się co i jak przedstawiać, żeby dotrzeć do odbiorcy, każda wskazówka jest cenna.

Dość dużym wyzwaniem jest napisanie tekstu, który byłby równocześnie dowcipny i interesujący. Jak pisałam wcześniej, trochę ciasno mi było w limicie znaków, musiałam przyciąć pewne sceny i pomysły, możliwe, że tekst na tym trochę ucierpiał. Ale i tak go lubię :)

Ha, a może pojawi się jakiś ciekawy konkursik na opowiadanie bez limitu znaków… ? ;)

 

Bardzo dziękuję. Co do finału, niestety, komisja nie chciała się ugiąć w kwestii ilości znaków ;) A za piosenkę sama bym siebie wyrzuciła, takim czymś robi się ludziom krzywdę ;) 

Tak to też zinterpretowałam :) Ale kontekst wyszedł świetny :)

Ale potwierdzam – dokopiemy się do każdego tekstu, a każdy uczestnik konkursu otrzyma “nagrodę” w postaci komentarza od Cienia, …

(Iluzja)

angel

Założeniem było “dożywocie” – zdaję sobie sprawę, że może tutaj nie jest to takie oczywiste. Bawiłam się tą myślą i przyszło mi do głowy, że taka moneta jest niemal nieśmiertelna. A w sytuacji, którą zarysowałam,  będzie miała wpływ na życie i koniec tego życia innych ludzi. Nie wiadomo, na kogo trafi, ale może być czyjąś “ostatnią towarzyszką”…

No i spadła kolejna kartka z kalendarza… Zawirowała w powietrzu, niczym jesienny liść, i powoli opadła na stosik podobnych…

Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych :)

Dziękuję za wskazówki, poprawiłam powtórzenie.

Co do śliny… nie będę się zagłębiać w temat, ale zdarza się :)

Tekst ciekawy, jednak trochę mnie zmęczył. Jak na mój gust za dużo fragmentów, w których wymieniasz różne rzeczy, jakbyś chciał zmieścić wszystkie informacje, opowiedzieć ciekawą historię, a przy tym nie przekroczyć limitu znaków. Niektóre konstrukcje i przecinki zdecydowanie wymagają jeszcze doszlifowania.

 

Przecinki:

 

Tu bym usunęła:

Wszak wtedy, było najwięcej pracy:

Tu bym dodała:

do których latem przybywają tabuny turystów lub, jak to się dawniej mówiło, letników

Pochodzenie to zapewniło mu pewne, nazwijmy to, bonusy.

W epoce wszechobecnych kamer monitoringu samochód jest czymśco zbyt łatwo zostawia za sobą trop

Czynniki oficjalne, bez wątpienia z powodu chciwości, robiły co mogły, aby utrudnić życie potencjalnym odkrywcom.

Zgodnie z niepisanymi regułami wakacyjnych wyjazdów przychodzi w nich taki czas, kiedy wieje nudą.

ściany rozsunęły się na ukrytych rolkach, otwierając przejście w głąb wąskiego, mrocznego korytarza

Ruszyli tunelem, oglądając:

Aż wreszcie, po trzech kwadransach wędrówki,

 

Tu bym w jednym miejscu dodała, w innym usunęła:

Dziewczyna aktualnie była wolna, po tym, jak jej ostatni partner, Oswald, rozstał się z nią i jednocześnie życiem, na polach minowych pod Palmyrą.

 

 

nęcił mirażem bogactwa

Moim zdaniem nęcić można bardziej obietnicą niż mirażem – jak wiem, że coś to fatamorgana to do tego nie dążę, bo nie ma po co :). → nęcił obietnicą bogactwa.

 

 

Stare dobre czasy, nikt się nie dziwił, iż mieszkaniec

“Iż” moim zdaniem dość mocno tu zgrzyta, nie może być zwyczajne “że”?

W sumie zmieniłabym całe zdanie na prostsze: 

 Stare dobre czasy, nikt się nie dziwił, że mieszkaniec ówczesnych Mazur nazywa się Wilhelm von Prekunis und Kurche.

regulatorzy, dziękuję za poprawki  – to “uporczliwe/-ywe” będzie mi się śnić po nocach :)

Zostawiam “tą”, akurat tu było zamierzone :)

 

Bardzo się cieszę, że opowiadanie się podoba. To jedno z tych, które “napisały się same”, było gotowe jeszcze zanim zaczęłam pisać, w trakcie doszły tylko niektóre smaczki. 

Muszę teraz rozgryźć, jak ten stan osiągać częściej ;)

Ha, wokół jest tyle nonsensów i groteski, że tylko brać ;)

A “Łysi” to nazwa zorganizowanej grupy potworów, “mafii” zza błony. Dlaczego “Łysi”? Zapraszam do zapoznania się z dalszymi zwrotkami piosenki o zajączku. Nie mogłam tego nie wykorzystać :)

Przecinki dodane, dziekuję. Cieszę się, że tekst się podobał. Ja bawiłam się przy nim doskonale :)

Warto było spróbować :)

 

Edit:

Zmieściłam się, nawet bez wielkiego bólu :)

Jeszcze nie skończyłam, a już  wiem, że będę misiała ciąć… A tak się dobrze bawię przy pisaniu, że mi szkoda :) Mamy jakiś margines powyżej tych 15 tys.? U mnie to albo szort, albo za długie… eh…

Uśmiechnęłam się przy martwopłotach, przy stringach też, chociaż jako kobiecie trochę mi zęby zgrzytnęły. On dla siebie – ciepłe swetry i skarpety, a równocześnie ukochaną skazuje na przeżywanie armagedonu z nitką dentystyczną w pupie… Eh… :)

Drewian, czy ja tak powiedziałam? :) Oczywiście, że trzeba dwojga. Ja po prostu nie neguję żadnego z przedstawionych tu przypadków – że dziewczyna może chcieć wykorzystać okazję i “łapie” głupiego chłopa :) Żaden on biedny.

Podobało mi się. Nawet ciąża mnie nie rusza, a jestem kobietą :) Niestety, spotkałam się osobiście z takim przypadkiem.

 

A tutaj bym poprawiła jak najszybciej, bo zgrzyta straszliwie:

Ruda dziewczynka i dwoje czarnowłosych chłopców

Dwóch chłopców – dwoje dzieci :)

Czy “Konkurs na opowiadanie fantastyczne będące parodią” oznacza, że musi być to parodia konkretnego dzieła, czy może być to parodia fantastyki? Mam na myśli podejście z przymrużeniem oka do pisania o rzeczach fantastycznych? Jak na przykład mamy to w dziełach Pratchetta? I tak to napiszę, najwyżej nie będzie na konkurs :)

Finkla, dziękuję :) Teraz mogę się ponownie za ten świat zabrać :)

Wyrazy uznania dla Jury :) No i oczywiście gratulacje dla zwycięzców!

 

Zainteresowało mnie! Już wiem, o czym będę myśleć podczas miksowania truskawek na koktajl… :)

Dla informacji – przykład Helen Keller (mojej inspiracji :)) pokazuje, że osoby głuchoniewidome mogą mówić i doskonale sobie radzić… Helen miała 19 miesięcy, kiedy zachorowała i straciła wzrok i słuch.

Tak, tak, silna, inteligentna kobieta, artystka, do tego ładna… hm, rzeczywiście, taka kobieta nie może istnieć :) 

AdamKB oczywiście. Bardzo lubię formę szorta, bo tutaj wszystko musi być przemyślane, nie ma miejsca na “wypełniacze”, każde słowo ma swoje znaczenie.

Lisem może być nasze życie, ułomność, z którymi powoli się oswajamy, uczymy się akceptować, ale i drugi człowiek, który przez swoje poświęcenine, cierpliwość i prayjaźń staje się częścią naszego świata… Trochę tych myśli się tam u mnie przeplata :)

Ah, jak już się tak wszyscy zastanawiają, taki mały cytat z opisu warsztatów muzycznych dla niesłyszących (http://firlej.wroc.pl/program/2014,10,506.html)

Uczestnicy warsztatów mieli możliwość dotknięcia powierzchni skrzypiec, wiolonczeli, gitary czy saksofonu. Dzięki temu dźwięk przestał być dla nich pojęciem abstrakcyjnym, a stał się zjawiskiem rozpoznawalnym przez inny zmysł – zmysł dotyku. Dodatkowych wrażeń dostarczały drgania powietrza oraz drgania powierzchni samych instrumentów, które wprowadzały osoby niesłyszące w świat muzyki i dźwięków.

Oczywiście, można się spierać o intensywność odczuć itd. Dla mnie moje badania były wystarczające, bym zechciała wykorzystać ten wątek. Jes piękny i chciałam go wpleść w moją historię. Tak samo było z widzeniem muzyki w postaci kolorów i jasnowidzeniem. Ktoś widział, ktoś badał… Spodobało mi się, moim zdaniem tworzy ciekawą całość. A ludzki umysł jest na tyle tajemniczy, że wszystko wydaje się możliwe :) 

Cieszę się, że utwór się podoba. Napisałam już przy becie, że powstał głównie dla mojej przyjemności – bawienie się słowem, melodią, znaczeniem, wplatanie wątków to coś, co sprawia mi ogromną radość. No i ten temat – początkowo myślałam, że nie jestem w stanie wczuć się w sytuację takiej osoby, jednak im dłużej szukałam, czytałam, analizowałam, tym bogatszy świat stawał mi przed oczami… nie, nie oczami. Tym bardziej moje zmysły otwierały się na doznania i przekazywały je do mojego umysłu, domagając się ubrania w odpowiednie słowa :) Eh… nadal mnie to rusza :) 

Czasami przy tym zapominam, że czytelnik nie ma w głowie tego, co ja, że powinnam dać więcej informacji, wyjaśnić pewne rzeczy. Dziękuję za wszystkie uwagi, które skierowały mnie w odpowiednim kierunku :) No i cieszę się, że limit znaków został zniesiony, dzięki temu mogłam ten utwór tutaj umieścić, podzielić się nim. Gdyby nie to, pewnie wylądowałby w szufladzie, bo nie zdobyłabym się na jego przedłużenie, byleby tylko pasował do wytyczonych ram. 

 

Cieniu… eh :) 

Dziękuję. Każdy komentarz jest dla mnie cenną nauką. Postaram się w przyszłości bardziej uważać – teraz wiem, gdzie są moje słabsze strony :) A co najważniejsze – na co świadomy czytelnik zwraca uwagę. 

Fishu – potwierdzam wartość portalu.

W komentarzach do mojego tekstu zostały wyłapane rzeczy, na które przymknęłam trochę oko, w nadziei, że przejdą, że może to tylko moje wrażenie :) Lekcja dobra. Tym bardziej, że udzielona przez ludzi z doświadczeniem, tak samo jak ja skupionych na języku i wartości tekstów. A takie wskazówki się ceni i wyciąga wnioski na przyszłość. Mnie Twoja statystyka nie dziwi… 

Dziękuję za podbicie biblioteki! Trochę frustrujące były te 4 punkty ;)

Ok, ok, przyznaję, cały świat i początek tekstu (do jaskini) był przemyślany z detalami od dawna, opowiadanie rozwinęłam na konkurs. Biję się w pierś i obiecuję poprawę. A z Avą jeszcze nie skończyłam, może kontynuacja zatrze trochę to paskudne wrażenie z końca opowiadania :)

Empatia, to BYŁO wykreowanie od zera :) Cieszę się, że wyszło tak naturalnie.

A co do elementów rzeczywistości, to chyba każdy z nas czerpie z życia i modyfikuje pewne obserwacje, zdarzenia, dostosowując je do swoich pomysłów. Przynajmniej w moim przypadku tak jest. Czasem nawet na pierwszy rzut oka nieistotne zajście na ulicy, zaobserwowana kłótnia czy wyraz twarzy człowieka w tramwaju staje się początkiem ciekawej historii… Właśnie dlatego zaczęłam pisać (i tak napisałam w moim komentarzu do pierwszego opublikowanego tutaj opowiadania “Zimna Perła” http://www.nowafantastyka.pl/opowiadania/pokaz/12484) – żeby “uwolnić” to wszystko, co się zbiera w mojej głowie :)

A że ludzie automatycznie podejrzewają autora horrorów o bycie psycholem… to już inna sprawa ;) 

Moje otoczenie patrzy na mnie teraz z niepokojem ;)

Co do wtrącenia, jak widać, odbiór tego fragmentu jest różny u róznych odbiorców. Pozwolę sobie zachować ten sposób zapisu. Moim zamiarem było pokazanie, że coś przerywa tok myśli kobiety, zmusza ją do zrobienia krótkiej przerwy, przymknięcia oczu. W ten sposób jest to bardziej wyraźne. 

Oczywiście, “zdawało”. Już poprawiam.

 

musisz to zrobić do końca. 

jest końcówką zdania, po wtrąconym okrzyku/myśli. Jest to celowy zabieg.

Cieszę się, że tekst się podoba. To jeden z tych, które same się napisały :)

Przyznaję, nie ma tu elementów ściśle fantastycznych. Pomyślałam jednak, że skoro istnieje kategoria “inne”, obok “fantastyki” i “fantasy”, mogę zaprezentować tekst, który odchodzi od tych gatunków. Skupiłam się na zagadnieniu ludzkiego umysłu, świata w tle, niewidocznego dla nas, zwykłych przechodniów. Do momentu, kiedy przeczytamy o kolejnym mordestwie w porannej gazecie…

Bemik, dziękuję za dobre słowo i pochylenie się nad rozterkami początkującej :)

Finkla,

Ale możliwe, że przeoczyłam je, pochłonięta opowiadaniem.

to jedna z najlepszych pochwał, jaką można usłyszeć :)

Nowa Fantastyka