Czasopisma

Dodaj recenzję

Wydanie Specjalne 01/17

Ann Leckie – Bóg Au

Piotr Gociek – Pies, papuga i płastuga

Piotr Zawada – Przed siebie i jeszcze dalej

Carrie Vaughn – Bez sztandaru

Sam J. Miller – Oderwany

Julia Zonis – Slup bojowy “ARGO”

Komentarze

obserwuj

Na początku muszę przyznać, że numer ten ma kompozycję szkatułkową – rozpoczyna je i kończy opowiadanie wykorzystujące nie swoich bohaterów do historii pozbawionej sensu. Ale po kolei – oczywiście uwaga na SPOJLERY.

  1. Pies, papuga i płastuga – nie jestem fanem doktora Dollittle’a i nie wiem na ile postacie zaczerpnięte z tej serii odpowiadają oryginałowi. Jednak jestem przeciwnikiem wykorzystywania cudzych postaci jak głównych bohaterów. Sherlock Holmes nie przeszkadzał mi, bo był postacią drugoplanową, przed finałem całkiem udaną. Największy zarzut jaki mam wobec tego tekstu to kompletny brak logiki w przedstawionej historii. Sama koncepcja jest chybiona, pomijając motyw zdrady każdego z państw. Sam autor pod koniec wyśmiewa ten pomysł – pokazując co mógłby zrobić pies i ryba w opanowaniu Hitlera i Stalina. Czy nikt z bohaterów nie pomyślał o tym wcześniej? Wykorzystanie ślimaka zamiast łodzi podwodnej zapewne ma jedynie nawiązywać do kolejnych przygód doktora i zapychać miejsce, tak jak i opis owych przygód. Gdybym chciał je poznać to bym przeczytał te książki. Doprawdy, koszmarne opowiadanie, żałuję zmarnowanego przez nie czasu.
  2. Przed siebie i jeszcze dalej – ciekawy przykład postfantastyki. Gdyby się zastanowić wszystkie rasy można byłoby zastąpić ludźmi a nieumarłe krasnoludy jakimś technicznym wynalazkiem, a tekst dalej miałby ten sam sens. Nie jest to jednak zarzut, tylko stwierdzenie faktu. Samo rozwinięcie skrótu CZŁOWIEK genialne. Napisane jest to bardzo lekko, mimo objętości przeczytałem to bez przerw. Jedynym zgrzytem jak dla mnie jest scena w pociągu z kobietą palącą w przedziale – nic nie wnosi do akcji poza włączeniem orka do rozmowy. Morał bardzo przyjemny, choć niezbyt odkrywczy. Porządna lektura, wszystkim polecam.
  3. Bóg Au – bardzo dobre opowiadanie. Forma przypowieści sprawdza się świetnie i z niecierpliwością czytałam co będzie dalej. Niestety pod koniec akcja jakby się rozpełzła. Szalony przypadek, że porwana z wyspy osoba to akurat córka kapitana. Sam finał mocno rozczarowuje – potężny przeciwnik został absurdalnie łatwo pokonany.
  4. Bez sztandaru – ciekawe ujęcie opowieści postapo, opis odbudowującej się cywilizacji zamiast walki z mutantami itp. Czyta się płynnie, choć cała fabuła jakoś nie porywa i nie budzi większych emocji. Jak dla mnie mógłby być to rozdział powieści o tym świecie, jako osobne dzieło jest lekko powyżej średniej. Tak sześć na dziesięć.
  5. Oderwany – strasznie ckliwe opowiadanie z zamianą ról – rozpieszczeni amerykanie nie mogą znaleźć się po katastrofie. Nie wiem z którego roku jest to opowiadanie, ale kompletnie nie pasuje do obecnych realiów. W Szwecji wytykają nastoletniego Mulata – serio? Po tym jak sprowadzili do kraju hordy muzułmanów w przyszłości do biały może być wytykany palcami. No i oczywiście problemy z ujawnieniem zacofanemu ojcu, że jest się gejem – nudne to i oklepane. Widać po wyróżnieniach tego opowiadania, że moje gusta rozmijają się z amerykańskim trendami. Według mnie czytanie tego gniota to strata czasu.
  6. Slup bojowy “ARGO” – czasami z pomieszania mitologi i współczesności może wyjść ciekawa mieszanka, niestety nie tym razem. Gdzieś w połowi tekstu dowiadujemy się, że Odys został sobie w domu podczas wojny trojańskiej i nie wymyślił przesławnego konia, wojna trwała długo i bogowie sami zaczęli walczyć przez co zło uciekło z Tartaru. Z tego co pamiętam ze szkoły to bogowie też walczyli w oryginalnej “Illiadzie” i nic złego z tego nie wynikło. Mamy też wyprawę po złote runo, które przez autora ostatecznie jest wyśmiane – no mam runo i co teraz? uratowałem świat? Sceny u amazonek nie mają kompletnie sensu – oprócz opisania tęsknoty bohatera. Końcówka kompletnie nie satysfakcjonująca. Osobna sprawa, że to wyjście zła z Tartaru całkiem potężnego kopa dała technice. Maksymalnie jakieś sto lat po wojnie trojańskiej mamy tankowce, silniki, samochody itp. – głupie to niemiłosiernie. Kolejna strata czasu.

Mnie się chyba najbardziej spodobało “Przed siebie i jeszcze dalej” – sprawnie napisane, z dyskretnymi odniesieniami do rzeczywistości tu i teraz (”umowy śmierciowe”!). Historia sama w sobie może nie jest bardzo odkrywcza, ale podana przyjemnie. I optymistyczna.

“Oderwany” mnie się akurat spodobał; trafiła do mnie relacja ojciec-dorastający syn i dobre intencje, których skutki są, jakie są. No, i plus za niedopowiadanie świata i miejsce na wyobraźnię. Z czego wynika w sumie tylko tyle, że gust Natana i mój bywa zbieżny, ale bywa i rozbieżny ;-)

“Bóg Au” – czeka na przeczytanie. Za pierwszym podejściem musiałam odłożyć… i tak sobie leży.

“Pies, papuga i płastuga“ i Slup bojowy “ARGO” – może zrobię jeszcze jedno podejście, a może sobie odpuszczę. Zobaczymy.

A “Bez sztandaru” faktycznie czyta się jak wstęp do większej całości. Wydaje mi się zresztą, że takie było założenie tego opowiadania…

Nowa Fantastyka