Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 10/17

Krzysztof Sokołowski

HARLAN ELLISON ‒ PROROK WIECZNYCH ROZCZAROWAŃ

 

Harlan Ellison to symbol współczesnej popkultury. Maszerował z Martinem Lutherem Kingiem, walczył na noże w nowojorskim gangu, napisał scenariusz uznawanego za najlepszy odcinka „Star Trek”. Jako konsultant kreatywny współkształtował „Strefę mroku” z lat 80. i „Babylon 5”. Opowiadanie „Nie mam ust, a muszę krzyczeć” posłużyło za podstawę gry komputerowej pod tym samym tytułem z 1995 roku, w której udzielił głosu demonicznemu komputerowi AM. Gra ta nadal jest w sprzedaży.

 

Marek Starosta

KUCHNIA – OSTATECZNA GRANICA

 

Na ekrany telewizyjne powraca „Star Trek” (w serialu „Star Trek: Discovery”) ‒ klasyka fantastyki, o której powiedziano już i napisano wiele. My, dla przypomnienia sobie uniwersum wymyślonego przez Gene’a Roddenberry’ego, przyjrzymy mu się od kuchni. A jest o czym opowiadać. „Star Trek” to wszechświat, o którym powstają opasłe książki kucharskie. Zajrzyjmy zatem do garnków!

 

Tymoteusz Wronka

BRIAN W. ALDISS ‒ POŻEGNANIE KLASYKA

 

19 sierpnia odszedł Brian W. Aldiss, jeden z ostatnich wielkich klasyków science fiction, który ukształtował tysiące czytelników i zainspirował dziesiątki twórców. Był człowiekiem-instytucją, szczególnie w brytyjskiej fantastyce, ale angażował się także na arenie międzynarodowej i nie stronił przed pojawianiem się w naszej części Europy, także za czasów żelaznej kurtyny.

 

Ponadto w numerze m.in.:

– wywiad z Robin Hobb;

– pierwszy odcinek komiksu "Lil i Put" i wywiad z jego twórcami, Maciejem Kurem i Piotrem Bednarczykiem;

– nowy cykl felietonów Wojciecha Chmielarza – "Rady dla piszących – Modus operandi";

– opowiadania m.in. Harlana Ellisona, Jakuba Nowaka, Przemysława Zańko i Sylwii Finklińskiej;

– nowa promocja prenumeraty.

Komentarze

obserwuj

Hmm… dziś czwartek, a ja mam ją w rękach… cudaczyniąca poczta polska! smiley

Czy można wierzyć w jakość w świecie zdominowanym przez ilość?

Środa.

People say nothing is impossible, but I do nothing every day.

Padłem.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

W sumie jednak trochę szkoda, że nie piątek. Ale za to będę dwa dni przed terminem wiedział, co w trawie piszczy. Gratki dla Finkli!

Berylu – Tobie też przyszła?

Czy można wierzyć w jakość w świecie zdominowanym przez ilość?

Nie. Ale u mnie jeszcze nie czwartek, a więc zobaczymy jutro.

People say nothing is impossible, but I do nothing every day.

Lol, a ja dopiero weszłam w posiadanie poprzedniego numeru D: czuję się taka zacofana… Chyba trzeba zaprenumerować. 

Śledzik.

Babska logika rządzi!

Ale żeby na jubileusz wrzucić taki papier? Nie dość, ze błyszczący (co może jest ładne, ale na pewno przyjemniej czyta się na zwykłym papierze – brak odbłysków), to na dodatek sztywny (kto często czyta w autobusie, ten wie, że nie jest to cecha na plus) :( 

No i weź tu się postaraj człowieku, to się zawsze jakaś maruda znajdzie. :p

Ten papier będzie już na stałe, bo zależało nam na tym, żeby “NF” wyglądała ładniej. Ma tę zaletę, że jest biały, w odróżnieniu od dotychczasowego, który sprawiał wrażenie poszarzałego i wszystkie kolory na nim wychodziły przygaszone.

No i cieszę się, że udało się zrealizować jedną z moich niedawnych obietnic – że dołożę starań, aby prenumeratorzy pisma dostawali je wcześniej. Mam nadzieję, że uda się to zapewnić już na stałe, chociaż tak na 100% przekonamy się od przyszłego roku, kiedy wejdą nowe harmonogramy prac.

W sumie to chodziło mi o błysk, a nie o biel, ale nie pomyślałem o kwestiach marketingowych. A pod tym względem ten papier faktycznie wychodzi lepiej (i trwalej). Ot, paradoks, przy wszystkich swoich wadach, błyszczący papier mimo wszystko dla osób przypadkowo przeglądających czasopismo w kiosku może być czynnikiem wpływającym na pierwsze wrażenie.  Trochę za szybko pomarudziłem :)

 

W autobusie najwygodniejszy i tak byłoby e-book. Coś wyjdzie z przywrócenia prenumeraty cyfrowej?

Nie tracę nadziei, że się uda to załatwić.

Tak na pierwsze spojrzenie: Wielkie dzięki za ten papier! Zwłaszcza w działach prozy. Wcześniejszy kojarzył mi się z tanimi gazetami, takimi do podcierania… A teraz, miło dotknąć, miło spojrzeć. Od razu człowiek ma wrażenie, że ma doczynienia z czymś na poziomie. 

Brawa! 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Ja tam mam sentymenta do tego starego papieru, ale jeszcze nie widziałem Fantastyki w nowej sukni, więc z opiniowaniem się póki co wstrzymuję.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Wcześniejszy kojarzył mi się z tanimi gazetami, takimi do podcierania…

Nie przesadzaj, Wyborcza ma o wiele gorszy papier :)

People say nothing is impossible, but I do nothing every day.

Ten papier będzie już na stałe, bo zależało nam na tym, żeby “NF” wyglądała ładniej. Ma tę zaletę, że jest biały, w odróżnieniu od dotychczasowego, który sprawiał wrażenie poszarzałego i wszystkie kolory na nim wychodziły przygaszone.

No i cieszę się, że udało się zrealizować jedną z moich niedawnych obietnic – że dołożę starań, aby prenumeratorzy pisma dostawali je wcześniej. Mam nadzieję, że uda się to zapewnić już na stałe, chociaż tak na 100% przekonamy się od przyszłego roku, kiedy wejdą nowe harmonogramy prac.

 

Prenumerata rzeczywiście przyszła szybko. Z tym papierem to na początku miałem ambiwalentne uczucia, bo lepiej się przewraca taką miękką stronę. Do czasu jak przyłożyłem numer poprzedni do aktualnego. Zmiana na lepsze bez dyskusji! :) No i rzeczywiście po nowemu wygląda na bogato. Rocznica była impulsem do zmian na lepsze? Ta okładka też świetna; jej kolorystyka też nadrabia za tegoroczny wrzesień. Brawa za  zmiany.  Przeczytam jakiej selekcji w publicystyce i opowiadaniach redaktorzy dokonali to coś dopiszę smiley

"We chase misprinted lies, We face the path of time [...]"- Alice in Chains

“Rocznica była impulsem do zmian na lepsze?”

 

Jednym z impulsów, ale tak naprawdę o różne zmiany zabiegam od dawna i gdzieś w tle nieustannie pracuję nad tym, aby “NF” prezentowała się jak najlepiej. To trwa, czasami długo, ale warto być cierpliwym. Cieszę się, że udało się zgrać w czasie przynajmniej część efektów tych starań z jubileuszem, ale dla mnie to tylko wycinek tego, co chciałbym osiągnąć. Swoją drogą, byłbym szują, gdybym nie wyraził tutaj nieustającej wdzięczności dla Marzeny z działu produkcji w naszym wydawnictwie, bo to w ogromnej mierze jej zasługa, że udało się te rzeczy załatwić.

 

Oczywiście, nie ustaję w staraniach o powrót wersji czytnikowej i o nową stronę internetową – to są w tej chwili moje priorytety. Mam też nadzieję, że uda nam się przyciągnąć do pisma większą liczbę prenumeratorów. Nowa promocja jest naprawdę atrakcyjna. :)

Na temat wersji czytnikowej to się nie wypowiadam, bo nie potrafię na monitorze czy ekranie w skupieniu przeczytać czegoś co ma objętość ponad jednej książkowej strony. Strona internetowa za to jednak rzeczywiście wygląda trochę jak wyjęta z lat 90-tych. I nie wiem czy tylko mnie po kilku zalogowaniach portal hasła nie chce przyjmować. A i w sumie jak tak patrzę dłużej na tę okładkę to myślę, że osobie która ją wybrała należy się podwyżka. Niby jest taka półnaga kobieta i wojownik jak na starych oldschoolowych okładkach z Fantastyki, ale połączona z  nową kreską i te kolory. Idealne na jubileusz:) Brawo jeszcze raz.

"We chase misprinted lies, We face the path of time [...]"- Alice in Chains

Portalowi zdecydowanie przydałby się lifting, ale czy jesteś pewien, że dobrze pamiętasz strony internetowe z lat 90? Bo z tym porównaniem to grubo przesadziłeś :)

People say nothing is impossible, but I do nothing every day.

Rzeczywiście chyba po raz pierwszy numer w skrzynce był szybciej niż w kioskach. A papier – zgodnie z zaleceniami ze stopki – dla fetyszystów wink

Wow, easter egg w stopce :) 

W stopce od bardzo dawna można znaleźć różne ciekawe rzeczy :)

People say nothing is impossible, but I do nothing every day.

No właśnie przeglądam poprzednie numery ;)  

Papier jest bardzo ładny, aż miło czytać, macać i wąchać. Tak trzymać. Atrakcyjne wydanie.

Jestem po lekturze prozy polskiej. Spodziewałem się perełek z okazji numeru jubileuszowego i… generalnie jest dobrze.

Ballada o memie i jego zabójcy – konstrukcja “powieści drogi” z pewnym progiem wejścia ze względu na język i świat przedstawiony, ale spokojnie wszystko można skumać.  Światotwórstwo budzi szacunek, język i narracja są odpowiednio wykręcone, ale nie na tyle, żeby zniechęcić czytelnika. Może rozbuchana wyobraźnia autora troszkę przytłacza fabułę, ale dzięki temu tekst jest niepowtarzalny i zapada w pamięć. Bardzo dobre opowiadanie.

Chwała – kolejny strzał w dziesiątkę. Jest klimat, jest moc, są emocje. Autor w ciekawy sposób przetwarza wydawałoby się wyeksploatowany temat mitu trojańskiego czyniąc z niego przejmujący tekst o antywojennym przesłaniu. Ostatnio chodzi za mną taki cytat “wojnę łatwo zacząć, trudno skończyć” i to opowiadanie dobrze ilustruje tę tezę. W sumie prosta historia, ale podana w niezwykle smakowity sposób.

Wymiana kulturowa – i tutaj mamy zgrzyt. Zbiór oklepanych motywów, średnio śmieszne koncepty (stojące odwłoki obcych – tego typu humor), sztampowe dekoracje (chyba, że za oryginalny motyw uznamy wciskaną na siłę gwarę śląską), zakończenie nie pasujące do lekkiego w założeniu tekstu (anihilować wszystko to najprostsze rozwiązanie, nie  trzeba się wysilać, żeby wymyśleć jakieś ciekawe / zabawne konsekwencje kontaktu z obcymi). To mają być echa twórczości Lema (pojawia się nawet wprost nawiązanie do pilota Pirxa)? Co najwyżej popłuczyny.

 

Papier powąchałem. Pachnie fajnie wink

 

Jerzy, trzeba było powiedzieć, że moja pęsja trzymała rozwój NF na uwięzi – zmieniłbym robotę pięć lat wcześniej!

Ku chwale eNeF!

 

Jak ja tęsknię za tę robotą :(

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

“Jak ja tęsknię za tę robotą :(”

 

To proste. Wróć do nas. :)

Odpowiedź byłaby impertynencka, choć prawdziwa :D

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Jubileuszowy numer już prawie przeczytany. Przy okazji rocznicy przejrzałem szafkę ze starymi numerami. To najstarszy jaki znalazłem:

Chwała – bardzo fajnie napisane, autor świetnie pokazał, ze nawet coś ogranego można pokazać w bardzo oryginalny sposób. Końcówka dająca do myślenia („czy to tylko postanowienie, czy możliwość zmiany”).

 

Wymiana kulturowa – z Lema to ma dokładnie nic, ale jako lekki tekst rozrywkowy sprawdza się dobrze. Trochę jakby urwane w połowie, ale jednak trochę pośmiać się można (ślonska godka w kosmosie ubawiła mnie).

 

Ballada o memie i jego zabójcy – no cóż… Pomysł na tekst nasycony memami w porządku, ale problem w tym, że autor przedobrzył. Mogło to być dobrą podstawą pod tekst, gdyby liczba memów na akapit była mniejsza o połowę. Nie dotrwałem nawet do połowy. Nietrzymająca się kupy fabuła nie pomagała (chociażby scena, w której ekspedientka rzuca wszystko).

 

Złudzenia dla smokobójcy, Śliczna Maggie Dolarooka i Odrzuceni – dobre teksty. Nawet bardzo dobre, zwłaszcza jeśli weźmie się poprawkę na datę ich powstania. Pierwsze dwa dość wymagające, więc pewnie nie każdemu przypadną do gustu, ale końcowe sceny mocne. Zdecydowanie mocna storna tego numeru. Swoją drogą wszystkie trzy mocno w klimacie „Po tamtej stronie”, więc nawet nie zdziwiłem się wzmianką o tym serialu w notce opisującej autora. Tu dygresja: co prawda nie widziałem wymienionego tam odcinka, ale cały serial zasługuje na to, żeby kiedyś pojawił się artykuł na jego temat. Zwłaszcza, że w naprawdę wielu filmach widać nawiązania i inspiracje. Nawet „Ludzkie dzieci” wydają się wariacją na temat jednego z odcinków (oczywiście pozostaje pytanie, czy jeszcze wcześniej nie było czegoś innego bazującego na tym motywie).

 

Nietrzymająca się kupy fabuła nie pomagała (chociażby scena, w której ekspedientka rzuca wszystko).

Gdybyś doczytał do końca wiedziałbyś dlaczego ona tak po prostu pojechała z Pepe :-)

To, że “tak po prostu” widać od razu i właśnie to nie trzyma się kupy :) (edit, bo coś źle przeczytałem komentarz powyżej ;) )  Ogólnie konwencja dobra, ale do opowieści przy piwie (piszę to bez ironii) albo do szortów. Jak widać różne teksty pasują różnym odbiorcom :) 

Ech, patrząc na okładkę numeru jubileuszowego, poczułem się jeszcze starszy niż jestem :(. Przecież tak niedawno wpatrywałem się przez szybę kiosku Ruchu w okładkę numeru 2 „Fantastyki” (numer 1 przemknął jak meteor poza granicami atmosfery – niezauważalnie), a tu… Już 35 lat. Tempus fugit.

Dobra, to teraz o treści.

„Ballada o memie i jego zabójcy” Jakuba Nowaka – uczciwie przyznam, że za głupi jestem na to opowiadanie. Nie zrozumiałem. Jakieś 4chany, beki… Cóż to takiego? Zostałem z tyłu za cywilizacją. Są fajne fragmenty, jak ten o stworzeniu mema, czy część nasycona popularnymi popkulturowymi cytatami typu – „z taką pewną nieśmiałością”, ale jako całość… Po prostu nie wiem o co w tym opku chodzi. I jeszcze jedna rzecz – mam już alergię na zabijanie dzieci, obrzucanie kałem i tego typu sztuczki fabularne. Brakuje tylko pedofilii i kazirodztwa. Takie epatowanie potwornościami uważam za pójście na łatwiznę.

„Chwała” Przemysława Zańko – o, to mi się podobało. Karkołomne przetworzenie mitologii w sztafażu steampunkowym, a jednak się udało. Z niebanalną intrygą i zakończeniem. Duży plus!

„Wymiana kulturowa” Sylwii Finklińskiej. Jak to u Finkli bywa, wyjątkowo niesztampowe podanie ogranego schematu. Świetne zakończenie, ale po drodze trochę przegadane. No i, jako przodek założycieli Europejskiego Kosmicznego Koncernu Górniczego, mam parę uwag merytorycznych. Ale tymi podzielę się z Autorką w specjalnym wątku. W każdym razie – lekkie i pomysłowe, czyta się z zainteresowaniem.

No i Harlan Ellison. Mocno nierówny. Zachwyciłem się „Odrzuconymi” (chyba wiem, skąd G. R. R. Martin zerżnął pomysł na świat Dzikiej Karty). Z drugiej strony – jak dla mnie nudna i nijaka „Śliczna Maggie dolarooka”, której nie ratuje nawet dobre zakończenie. Biorę pod uwagę jednak, że w momencie powstania mogła być odkrywcza. I jeszcze „Złudzenia dla smokobójcy”. Genialny pomysł, jak dla mnie prawie zabity wykonaniem – ten styl jak ze skrzyżowania „Nad Niemnem” z „My Little Pony”. Kolory, dźwięki, opisy, powtórzenia… Tu też biorę pod uwagę, że było to odreagowanie hard SF w stylu Campbella i początki Nowej Fali. Ale dziś – trochę mało strawne.

Aha, w temacie „Odrzuconych” – to Harlan popłynął czy tłumacz? Na naszym portalu zebrałby cięgi za „północny kraniec wszechświata” czy „bąblami powietrza uzupełnia wodę”. Bardzo podobało mi się omówienie twórczości Ellisona z naciskiem na zamieszczone opowiadania – lubię, jak mi ktoś coś wyłoży kawa na ławę.

A co poza tym w publicystyce?

Po pierwsze – zachwycił mnie Kołodziejczak. W życiu nie wpadłbym, że tak można interpretować „Chłopów” (jedną z ulubionych lektur, poznanych dzięki liceum).

Wywiad z Robin Hobb – Brawo JeRzy. Po monologach pani Kułakowskiej w rozmowie z Wattsem, dobrze przeczytać wywiad, z którego można się coś dowiedzieć o indagowanej i jej dziele. Wstyd się, przyznać, ale nic jeszcze p. Hobb nie czytałem. Może pora zacząć?  Jedna tylko uwaga – skoro wspomina się znaną powieść, to wypadałoby podać tytuł pod którym ją znamy. Bo „Wzgórze królików” to tytuł adaptacji filmowej, a powieści – „Wodnikowe Wzgórze”.

BTW – fryzura ze zdjęcia dość… oryginalna :P.

Dobry pomysł z wieloma wstępniakami, rozmowa o superbohaterach za krótka, takie muśnięcie tematu, artykuł o Aldissie może zachęci kogoś do sięgnięcia po jego książki (a warto), felieton Kosika to raczej strumień świadomości. Komiksowi dam szansę i odczekam z kilka odcinków. W każdym razie – trafiony pomysł. I świetnie się prezentuje na nowym papierze, do którego muszę się powoli przyzwyczaić (i wąchałem, ale w Empiku chyba mój egzemplarz wywietrzał).

Mam pytanie do redakcji – byli King, Le Guin, Haldeman, teraz Ellison. Który z Wielkich będzie następny?

Literówek – dziewięć, z czego dwie to brak kreski nad „ó”, czyli redakcja też się jubileuszowo przyłożyła. Brawo!

Widzę, że w „NF” zadomowił się już Sirin. Gratulacje!

 

 

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19. Rock rock til' you drop... :)

Pamiętam, jak na początku wytykałeś nam tylko literówki. A później zacząłeś pisać o kolejnych numerach więcej i bardzo się z tego cieszę. Lubię czytać Twoje recenzje, Staruchu, bo są rzetelne i gruntowne – nawet jeśli zbiera nam się za coś po uszach, to wiem, że krytyka jest przemyślana i poparta argumentami, po prostu konstruktywna.

 

Jeśli chodzi o Ellisona – to jest facet niezwykle trudny w tłumaczeniu. Ze względu na długość i konstrukcję zdań, ten strumień świadomości, w który chwilami porywa czytelnika. Ze względu na niezwykłe skojarzenia i eksperymenty językowe. On faktycznie potrafi popłynąć i w oryginale to brzmi, a w przekładzie trzeba się nieźle napracować. Przy “Złudzeniach dla smokobójcy” postawiłem sobie za punkt honoru, że sam przełożę to opowiadanie i w efekcie miałem momenty “love-hate relationship” z Ellisonem. Bo potrafił zaserwować w opisie rejsu fragment, przy którym nawet Marcin Mortka, przecież doświadczony tłumacz prozy marynistycznej, nie umiał mi podpowiedzieć, o co może chodzić, a kiedy już jakoś to (chyba) rozgryzłem, chwilę później trafiłem na słowo, które okazało się archaicznym szkockim okrzykiem, zapożyczonym z francuskiego, a będącym ostrzeżeniem dla przechodniów przed wylewaną przez okna na ulice zawartością nocników. Serio (słowo, gdyby to kogoś interesowało, brzmi “gardyloo”).

 

Robin Hobb zdecydowanie warto przeczytać; jeśli nie miałeś dotąd okazji, gorąco polecam!

Dzięki za miłe słowa :). Trochę się usprawiedliwię – zawsze staram się czytać uważnie, ale wtedy się zagotowałem. Bo, jak kiedyś wspominałem, ja to taki trochę “szczególarz czytelniczy” jestem. I wkurzają mnie niedoróbki w tekstach. Ale, jak już zacząłem się czepiać “Fantastyki”, to równie krytycznie spojrzałem na inne lektury. I tu “NF” plasuje się górnych rejonach staranności wydawniczej. Już nie będę się pastwił nad “Panem Światła” Zelazny’ego – to mój sztandarowy przykład, jak niechlujstwem wydawniczym można zabić lekturę. Ale na przykład, czytana ostatnio – “Massalia 49 p.n.e.” Bellony, której żaden redaktor nawet chyba nie przekartkował! “Przyżądzać”, “wyksztusić” czy “spisany na porażkę” to tylko kilka “kfiatków”. Koszmar po prostu!

Toteż – zacząłem doceniać to, co mi “NF” comiesięcznie dostarcza. A kiedy jeszcze sam spróbowałem coś skrobnąć i poczułem na własnej skórze, jak trudno się babolków wystrzec, mój szacunek wzrósł niepomiernie!

Co nie oznacza, że czepiał się nie będę – tak już mam :)! 

A co do Ellisona – widziałem, jak się gimnastykowałeś w tłumaczeniu :). I do tłumaczenia obiekcji nie mam (tym bardziej że nie czytam w oryginale), ale do samej kwiecistości stylu autora.

Hobb mam na półce “Czarodziejski statek”. To dobry początek?

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19. Rock rock til' you drop... :)

Trzeba się będzie przejść do Empiku.

 

Z Hobb warto zacząć od trylogii Skrytobójca. Żywostatki to chronologicznie druga trylogia rozgrywająca się w tym samym świecie (choć można czytać niezależnie, znajomość pierwszej nie jest potrzebna). Ale stosunkowo wolno się rozkręca i niektórzy bohaterowie potrafią być strasznie irytujący (na szczęście przechodzą ewolucję, tylko, że jak ktoś jest mało cierpliwy, to może nie doczekać. Dwie pozostałe książki z tej trylogii zdecydowanie nabierają tempa. Choć ja najbardziej lubię trzecią w kolejności trylogię Złotoskóry, ale tu już Skrytobójcę warto znać ;)

 

"Punctuation is used to indicate delivery, not to conform to the rules of grammar". Sarah Kane

Dzięki dogsdumpling. Wrzucone do schowka w księgarni, nabędzie się przed świętami. Może Emelkali zdąży wydać swoją, bo obiecałem nabyć?

Co prawda – lektur nie brakuje, ale może czas na jakieś fantasy? Z reguły nie przepadam, ale zdarzają się perełki. Poza tym na “NF”-owych i forumowych polecankach jeszcze się nie zawiodłem (ach, jak czekam na Dresdena, chlip).

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19. Rock rock til' you drop... :)

Ja wielką fanką fantasy też nie jestem, ale akurat Hobb bardzo lubię. Podoba mi się, że jej postaci nie są jednoznaczne i statyczne – rozwijają się. Raczej nie ma postaci, które wpisywałyby się w schemat czarne albo białe. A nawet przy postaciach jednoznacznie negatywnych (choć tu też mamy do czynienia z  perspektywą bohatera)  jest zawsze podbudowa psychologiczna i motywacja. Dodatkowo, różne wydarzenia mają długofalowe konsekwencje. No i świat, który tworzy jest barwny, szczegółowy i dobrze przemyślany.

 

U mnie też lista lektur cały czas się wydłuża ;)

"Punctuation is used to indicate delivery, not to conform to the rules of grammar". Sarah Kane

Dzięki, Staruch. Dobrze mi w tej NF i kombinuję, jak od czasu do czasu wyjść poza kącik z recenzjami.

 

Wtrącając trzy grosze:

‘Wymiana Kulturowa’  – Opowiadanie Finkli jest sympatyczne, a nawet inspirujące. I nie jest to błaha deklaracja. Trochę szkoda, że górnicy podeszli do tematu tak bardzo na serio. Gdyby gadali o kosmitach przy piwie po szychcie, byłoby zabawniej. 

Harlan Ellison  wybitnym klasykiem jest. Tylko fantasy w jego wykonaniu mnie nie przekonuje, ale to pewnie dlatego, że w ogóle fantasy mnie nie przekonuje.

‘Chwała’ – ok

Opowiadania o memach nie zrozumiałem. 

O publicystyce może później

 

 

 

 

Lepiej brzydko pełznąć niż efektownie buksować

W polskim dziale poziomem odstaje "Wymiana kulturowa". Jeżeli miało to być opowiadanie lekkie i humorystyczne to średnio się autorce udało. No chyba, że za miarę lekkości przyjąć infantylność fabuły; a za humor checheszki i dyskusję górników nad wyższością rozmnażania płciowego. Wzajemne poznawanie się dwóch obcych cywilizacji poprzez wymianę kwestionariuszy osobowych? Niezrozumienie utworu dramatycznego jako pretekst do zgładzenia drugiej strony? To gimnazjaliści, którzy ogarnęli "Romea i Julię" muszą się czuć podbudowani skoro biją intelektem obce, cywilizowane formy życia potrafiące ot tak nauczyć się polskiego. Parę miesięcy temu ktoś recenzując jedno z opowiadań zasugerował, że powinno ono nie w NF się pojawić tylko w Małej Fantastyce. Wygląda na to, że ja też znalazłem swojego kandydata do nieistniejącego już pisma.

Ellison świetny. Najbardziej podobały mi się "Złudzenia dla smokobójcy". Pomysł, zakończenie i trochę poetycka forma zapadają w pamięć. Tłumacz rzeczywiście musiał się napracować :) Na szczęście nie jest za długie, bo struktura tego opowiadania może utrudniać czytanie – praktycznie brak dialogów dynamizujących fabułę.

"We chase misprinted lies, We face the path of time [...]"- Alice in Chains

‘Ballada o memie i jego zabójcy’  

Nie ciągnie mnie do virtual reality, bo jeden poziom umowności w literaturze zupełnie mi wystarczy. W opowiadaniu Jakuba Nowaka chodzi jeszcze o styl. Dialogi niby zdawkowe, ale celebrowane z narcystycznym zapałem, przez co paradoksalnie ocierają się o wodolejstwo. A jak już bohater – twardziel/ zabijaka  coś poczuje albo pomyśli, to jest tak ważkie, że aż warte osobnego akapitu. Ta małomówność jest bardzo konwencjonalna wbrew pozorom i chyba zamierzeniom.

Za dużo w tekście neologizmów, w dodatku transkrybowanych niekonsekwentnie. Bo skoro ‘oridżin’ i ‘dżobs’ to dlaczego nie ‘dżip’, tylko ‘jeep’.  Jak już znajome słowo się pojawi, to się okazuje że autor ma coś innego ma na myśli. Np.‘beka’. Mój autorytet językoznawczy, prof Bralczyk twierdzi,  że oznacza ‘ubaw’ (mieć z kogoś bekę). Może jakiś słowniczek trudniejszych terminów by się przydał?

Jest sugestia red. Cetnarowskiego, że opowiadanie jest warte nagrody Zajdla. Naprawdę tak  hermetyczny tekst, skierowany do fachowców od informatyki i internetu może zdobyć Zajdla? Sorry , nie znam się, ale czy o tej nagrodzie decydują ludzie o n-tym stopniu wtajemniczenia? Bardzo dobrze, że Autor ma fascynacje, ale trzeba wyjść z tym do ludzi, nie tylko do współwyznawców. 

Lepiej brzydko pełznąć niż efektownie buksować

Ellisona zostawiłem sobie jaki truskawkę na torcie ;)

Na ten moment przeczytałem tekst Finkli, o którym wypowiedziałem się już w innym wątku. Podobała mi się za to Chwała Zańki. Ciekawe połączenie, niedługie, dobrze skonstruowane i przemyślane opowiadanie. 

Co do publicystyki to przeczytałem tylko felietony. Wysoki poziom prezentuje Kołodziejczak, choć ciągle mam nadzieję, że powróci do NF również z nowym opowiadaniem.

3 punkty– WYMIANA KULTUROWA, Sylwia Finklińska

2 punkty– ODRZUCENI, Harlan Ellion

1 punkt– CHWAŁA, Przemysław Zańko

 

BALLADA O MEMIE I JEGO ZABÓJCY, Jakub Nowak– Nie dałem rady za jednym posiedzeniem tego przeczytać. Jak na drugi dzień kontynuowałem lekturę to i tak musiałem czytać od początku bo nie pamiętałem co działo się wcześniej. I tak nie wiem o czym jest to opowiadanie. Jedyny przebłysk radości z czytania miałem przy sformułowaniu “frużki wolą optymistów” bo jest to tytuł utworu mojego ulubionego rapera, którym jest Łona. Długo nie sięgnę po nic innego tego autora.

Nowa Fantastyka
Patronujemy