Czasopisma

Dodaj recenzję

Nowa Fantastyka 08/17

Łukasz M. Wiśniewski

ŚWIAT, KTÓRY POSZEDŁ NAPRZÓD

 

„Mroczna Wieża” nie jest zwykłą wielotomową powieścią. Stephen King uczynił z niej fundament i rdzeń swojego pisarstwa. Nie bez powodu, bo to od niej się wszystko zaczęło.

Wieść niesie ‒ pamiętajmy, by nie wierzyć pisarzom, bo swej potęgi pióra używają również do autokreacji ‒ że słowa „The man in black fled across the desert and the gunslinger followed” („Człowiek w czerni uciekał przez pustynię, a rewolwerowiec podążał w ślad za nim”) były pierwszym skrawkiem literatury, jaki stworzył Stephen King.

 

Andrzej Kaczmarczyk

WSZYSCY KOSMICI PREZYDENTA – część 2

 

W zeszłym miesiącu przyjrzeliśmy się temu, jak w latach 60. i 70. śmierć prezydenta Kennedy’ego i afera Watergate dały początek współczesnym teoriom spiskowym i jak tę tematykę podjęła ówczesna fatastyka. Z biegiem lat temat powracał, już w nowej perspektywie.

 

Marek Starosta

KOSMOS OD KUCHNI

 

Dlaczego apetyt pewnego astronauty rozwścieczył amerykański Kongres? Ilu koreańskich instytutów badawczych potrzeba, aby wynieść na orbitę kiszoną kapustę? Krótko mówiąc ‒ będzie o tym, co jedzą kosmonauci.

 

Ponadto w numerze:

– opowiadanie Teda Kosmatki i wywiad z pisarzem;

– rozmowa z nominowanymi do Nagrody Zajdla autorami z fantastyka.pl: Magdaleną Kucenty, Anną Szumacher i Juliuszem Braunem;

– felietony, recenzje i inne atrakcje.

Komentarze

obserwuj

Zachęcam do rozmowy z Tenszą, Diriadem i Cet (przeprowadzoną przeze mnie, tak skromnie napiszę). W niej między innymi kilka słów o naszym portalu. Cenne, wydaje się, przede wszystkim dla nowych użytkowników.

Tensza poleca wypowiedzi reszty, za swoje stara się nie wstydzić :P

Ponoć, wchodząc między wrony, musisz krakać jak i one. Smutne to, bo przecież wiadomo, że większość wron wysławia się nader fatalnie...

Cet kupiła, przytula i będzie warczeć, jak ktoś będzie chciał jej zabrać ;P I też poleca, a co.

Łap mnie na: https://www.facebook.com/LadyWrites/

Gratsy , ekipa! Przeczytam z przyjemnością :)

And one day, the dream shall lead the way

To już się prawie wszyscy zareklamowali. Z tym większym zainteresowaniem to przeczytam smiley Brakuje trochę działu/rubryki dotyczącej portalu. Od jakiegoś czasu przeglądam opowiadania zamieszczane tutaj i często lepiej mi się to czyta od tego publikowanego w piśmie.  W sumie to brakuje mi bardziej jakiegoś zbioru felietonów dotyczących polskich fantastów, rocznica się zbliża więc może warto zrobić jakiś cykl o polskich autorach, ktorzy sie zasłużyli. Nie chodzi mi o metrykę, a o napisanie o tym co tam słychać u np. Kresa, Kochańskiego, zrobienie z nimi wywiadu. Dla takich trochę starszych czytelników, jak ja, byłoby to coś fajnego.

"We chase misprinted lies, We face the path of time [...]"- Alice in Chains

Zaciekawiło mnie, że żaden z siedmiu tekstów nominowanych do nagrody A. Zajdla nie pochodzi z komercyjnych, papierowych antologii, czy choćby z NF. Wielce mnie to zaciekawiło.

Przestałem się interesować tą nagrodą, od czasu zwycięstwa Wegnera i jego opowiadania pisanego z perspektywy owcy ( nie pamiętam, czy to tylko rok, czy dwa lata temu było). Wtedy doszedłem do wniosku, że fandom jest ślepy i bezmyślny. Jego wybór pada po prostu na głośne nazwisko, a brak w nim rzeczowej oceny, jest bezrefleksyjny.

Ale w tym roku, fandom, trochę zrehabilitował się w moich oczach. Uczucia mam teraz mieszane, ale raczej przeważają te pozytywne.

Przyjrzyjmy się sprawie nieco bliżej.

Co oznacza taki wybór, o czym świadczy? Patrząc płytko, rzekłbym: Fandom jest biedny i nie kupuje książek… To oczywiście żart choć może kryje się w nim odrobina gorzkiej prawdy. Ale bądźmy poważni. Czyli: Fandom czyta w sieci. Mało tego – docenia to, pamięta, nominuje do nagród. Renesans czytelniczy. W tych internetach, za bezdurno, można się wypromować! Nie do pomyślenia. Bo warto tu dodać, że mówimy tu o nazwiskach raczej nieznanych, nowych. Czyżby fandom jednak kierował się czymś głębszym niż głośne nazwisko?

Ewentualnie jest to faktycznie zmowa użytkowników pewnego portalu, a nominacje to wynik kumoterstwa i kupczenia głosami. Nie bądźcie, oj, nie bądźcie jak handlarze ze Świątyni Pana, których Jezus Chrystus, słusznie, przegonił z domu swego Ojca i powywracał ich stragany. Niech fandom będzie suwerenny, wolny, a jego obiektywny głos niech wyraża suma w pełni subiektywnych zdań. Bo inaczej zamiast fandomu będziemy mieli fanDOOM. ( Dla osób, które już zapomniały charakter większości moich komentarzy – tak, to o kumoterstwie  wolności fandomu , to też był sarkazm ).

Ogólnie to nagroda A. Zajdla nadal mało mnie obchodzi, ale z ciekawością czekam już na… przyszłoroczne nominacje. To one powiedzą nam dokąd zmierza ta nagroda.

 

A, mało bym zapomniał. Co do nominowanych z portalu fantastyka.pl – Magdaleny Kucenty, Anny Szumacher ( z takim nazwiskiem, czuję, że daleko zajedziesz ;) ) i Juliusza Brauna, to wszyscy młodzi, piękni, utalentowani, aż chciałoby się by wszyscy zwyciężyli. Życzę Wam, byście wszyscy złapali Zajdla za jaja. Wszystkiego dobrego!

 

 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Przeczytałam wywiad z “naszymi”. Diriada znam (i tekst – świetny!, i osobiście miałam przyjemność:)), Tenszę czytałam, osobiście nie poznałam (czemu takie zdjęcie, na którym niewiele widać? Na ulicy bym nie miała szans rozpoznać ;)), a Cet to muszę nadrobić. Ciekawe, że trzy ‘zajdlowe’ zostały odrzucone a żadne z papierowego wydania NF nie trafiło do nominacji. _mc_ się nie poznał, czy fanziny lepiej dotarły do głosującego targetu? A “spisek” brzmi zabawnie – gdybyśmy faktycznie tu uknuli spisek, to do nominacji poszłoby jakieś opowiadanie, które miało premierę właśnie tu :) Choćby “tekst roku” :)

Czy coś przeoczyłam, czy informacje o “piórkach” już się nie pojawiają? Buu a tak chciałam, żeby moje nazwisko było wydrukowane w NF ;-;

 

@Nazgul

Brum, bruuummm!!!!

Łap mnie na: https://www.facebook.com/LadyWrites/

Bellatrix – od dłuższego czasu nie dostawałem żadnych aktualizacji piórek, a nie nadążam ze śledzeniem. Jeśli udało się nadgonić zaległości, to nie ma przeszkód, żeby informacje znów się pojawiły.

Przeczytałam wywiad. Tensza wygadana jak zawsze :) W moim odczuciu odrobinę przyćmiewała Cet i Diriada, jakby nie chciała lub nie umiała dać im dojść do głosu ;) Brawa dla Sirina za przeprowadzenie rozmowy. 

Zupełnie inaczej czyta się teksty (gatunek dowolny) o ludziach lub sprawach/rzeczach, które zna się osobiście, niż o niby niekoniecznie obcej, ale odleglejszej tematyce.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Pytania do tej rozmowy pojawiły się w mojej głowie już podczas czytania nominacji zajdlowych, kiedy przekazywałem na bieżąco gratulacje koledze i koleżankom. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się dopaść choćby w połowie tak ciekawych i zdolnych rozmówców :)

Tensza to cicha woda – przy każdym spotkaniu wypływa i wiedzie prym, w pozytywnym znaczeniu! Diriad ma mnóstwo celnych spostrzeżeń, a z Cet rozmawia się z przyjemnością. Powinniście poznać tę zacną ekipę na konwentach lub “nowofantastycznych piwach”, kto jeszcze nie miał okazji.

Dopiero teraz zwróciłem uwagę, że moje nazwisko jest w tym samym numerze, co nazwisko Kosmatki – perły odkrytej dla mnie przez redaktora Zwierzchowskiego. Duża radość :)

A ja jeszcze tak tylko przypomnę, że To byliśmy my było moim numerem jeden w Silmarisie – w tamtym numerze i w plebiscycie na najlepszy tekst z kilku pierwszych numerów (był taki na FB). 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ja dzisiaj byłam z prelekcją na Skierconie, będę też na Polconie i Kapitularzu, więc można mnie łapać ;P

Łap mnie na: https://www.facebook.com/LadyWrites/

Wszyscy skupiają się na bohaterach wywiadu, to ja zwrócę uwagę, że to już chyba drugi (mam nadzieję, że nie zaniżam?) występ Sirina na łamach NF.

People say nothing is impossible, but I do nothing every day.

Oj, więcej miał recenzji, nie?

Łap mnie na: https://www.facebook.com/LadyWrites/

Dwie recenzje teatralne wcześniej, to co najmniej trzeci.

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19. Rock rock til' you drop... :)

Za podszeptem Śpioszki, co to wiecznie Śniąca jest, a przy tym jednak czujniejsza niżli piesek preriowy wypatrujący zagrożenia, zajrzałem tutaj, szczególnie wnikliwie na wypowiedź RedNacza J. i oto do jakich dochodzę wniosków: jednego Redaktorka już i tak na bieżąco informuję o piórkach przyznanych za dany miesiąc – tak jest, robię to nadal – więc mogę i drugiego, problemu niet. Przynajmniej, póki mi kadencja nie wygaśnie. Gorzej, że musiałbym też zbierać pewnie imiona i nazwiska wyróżnionych, co – jak mi się zdaje – nie do końca wchodzi w zakres kompetencji, które mam jako PSBPL. No i w ogóle to byłoby z mojej strony chyba trochę jakby wtrynianie się berylowi w berylowanie, co też ani godne, ani z sensem, bo beryl jest tylko jeden i najjedniejszy. Niemniej, jeśli wola i potrzeba, to się tym zajmę.

 

Peace!

 

P.S.

Jeśli ktoś będzie utożsamiał bełkotliwość powyższego bełkotu z pytaniem, dlaczego Cieniu już nie śpi w niedzielę o tej porze, to śpieszę wyjaśnić, że jest to źle sformułowane pytanie.

 

P.P.S.

Żeby nie było, że offtop: Wywiad spoko, Orbitowski bardzo spoko, Mroczna Wieża spoko. Nad wyraz ciekawa i wnikliwa analiza. Choć nie zgadzam się z superlatywami – a przynajmniej większością – którymi Autor faszerował cykl. Zgodzę się natomiast, że im dalej w las, tudzież bliżej Mrocznej Wieży, tym gorzej. Ogólnie pozostaję z wrażeniem – zresztą nawet nie wrażeniem, bo sam Stephan nigdy się z ze swoją metodologią nie czaił – że King pisał zupełnie bez pomysłu, a przy tym nie za bardzo przejmował się tym, co już napisał we wcześniejszych częściach cyklu, bo zmieniał to sobie, jak mu było wygodnie w trakcie trwania przygody, a w wielu miejscach akcję, z którą sobie nie potrafił poradzić nawet za pomocą przekłamywania scenariusza, popychał do przodu totalnie bzdurnymi dialogami, z których bohaterowie wyciągali jeszcze bzdurniejsze wnioski, deusami i imperatywami narracyjnymi pojawiającymi się częściej niż wzmianki o kosmitach w amerykańskich brukowcach w dzień powszedni wtorkowy. No i do tego typowo nietypowy kingowski finał, do którego do dzisiaj nie potrafię się jednoznacznie ustosunkować. Z jednej strony (UWAGA, dalsze czytanie grozi spoilerem!) pomysł był niemal tak dobry jak zimne piwo w gorący letni dzień spod znaku węgla, łopaty i piwnicy, szczególnie jak na Kinga off zdupione zakończenia, z drugiej strony, jak przystało na Kinga off zdupione zakończenia, wykonanie jest – tu przekleństwo rymujące się z “posolone” – że anagramowy chór wujów człowieka po łbie wali, i to z impetem spłukanego tego, co dobrze jest spłukać. Tyle, TYLE czytania i wkręcania się w opowieść, by na końcu dostać coś takiego… Dobrze chociaż, że dostałem do ręki od razu wszystkie siedem tomów, w dodatku wymalowanych pięknymi serduszkami autorstwa jednej z moich ulubionych pisarek, bo gdyby mi przyszło czekać na nie rok po roku od samego początku, to ta wypowiedź miałaby zdecydowanie inny wydźwięk. A przecież i teraz trudno uznać powyższy flow za wotum dziękczynne. Co – swoją drogą – nie oddaje moich prawdziwych odczuć wobec Wieży, więc i nie jest fair. Bo, jakby kurde nie było, czyta się to świetnie. Szczególnie “Czarnoksiężnik i kryształ” – a raczej retrospekcyjna część książki, czyli jakieś 9/10 – przypadł mi do serca. Najlepsza kingowska proza, jaką czytałem.

I z tym pozytywnym akcentem zamykam się w końcu.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cztery z pięciu opowiadań za mną. Jak ktoś nie czytał, to uprzejmie proszę o ominięcie mojego posta bo będzie trochę spojlerów.

 

***spoiler space***

“Trzy zapałki” – pierwsze, co pomyślałam, to że facet zabił siebie :) Przez chwilę miałam wrażenie, że może jednak autor mnie zaskoczy, no ale nie. Jakoś nie umiałam zrozumieć, że facet na wojnie, ewidentnie nieźle wyszkolony snajper, tak bardzo przeżywa śmierć jednej z ofiar. Nie znalazłam w opowiadaniu nic, co pomogłoby mi zrozumieć przyczynę tego (poza oczywistym chciejstwem autora). Podobała mi się scena z Tkaczem. Ale reszta nie wzbudziła za bardzo emocji, bohaterowie pourywani z choinek (córka…), fabuła przewidywalna.

 

“Kląkanie na zapóźniku” – świetny tekst. Dawno w polskim dziale nie widziałam tak oryginalnego i zarazem zgrabnego opowiadania. Fakt, może dość hermetyczne, ale pomysł, słowotwórstwo i końcówka (z Morskim Okiem wiszącym w górze pod kątem ;)) i to nagłe zdziwienie, że można nie mieć życia w zapasie – rewelacyjna. Ładnie też wyszła karykatura światka naukowego :) Bardzo mi się. Chętnie sięgnę po coś jeszcze od pana Filipowicza.

 

“Ja to nie ty”– przeszło obok mnie. Mam wrażenie, że polskie tłumaczenie nie oddaje sedna tytułu “The One who isn’t” i zwyczajnie słabo pasuje do treści opowiadania. Ładnie poskładany wątek bajki z wątkiem głównym (choć na płaszczyźnie wątku głównego ojciec chyba go nie zabijał? nawet nie wiedział o jego istnieniu; a na płaszczyźnie bajki, przecież kobieta tego prawdziwego syna uratowała, więc to chyba on powinien zostać królem?), ale historyjka o zdradzonej żonie, która chciała mieć dziecko jakoś mnie nie ruszyła. Było sobie zrobić, skoro chciała. Studentka jakoś potrafiła ;p

 

“Retrospektor” – nuda^2. Wspominki gościa o jego eks-panienkach wynudziły mnie doszczętnie i można to sobie nazywać ‘retrospektorem najnowszej generacji’, można zwyczajnie ‘wspomnieniami’, jak to ktoś chyba ostatnio tu na shoutboxie pisał, wysłuchiwanie cudzych snów jest jedną z najnudniejszych rzeczy pod słońcem. A wysłuchiwanie retrospekcji cudzych przygód miłosnych, zakończonych porażką chyba nawet to przebija. Opowiadanie w zamierzeniu chyba miało być ‘z mądrym przesłaniem o uzależnieniu od technologii’, ale wyszło strasznie łopatologicznie i banalnie. Z bardzo dużym zdziwieniem przeczytałam w stopce, że to miał być świetny tekst. Imho, to daleko mu nawet do dobrego.

 

Zostało mi ostatnie do przeczytania, jak skonsumuję to dopiszę wrażenia ;) Jak na razie, to “Kląkanie” i długo, długo nic.

Gorąco! Czas wyjątkowo letni, a i lektura zaskakująco… letnia.

Ale – ad rem.

„Trzy zapałki” Marcina Rusnaka – niebanalna konstrukcja, fajne nawiązania (TSA – lubię). Ale.. no właśnie, historia jakaś pretekstowa, „letnia”. Emocji nie wzbudza.

„Kląkanie na zapóźniku” Krzysztofa Filipowicza – trochę humoru, trochę urban fantasy, może trochę steampunku nawet. Ale… po co? Żeby opisać jak to wesoło jest na sympozjach? Popisać się znajomością Tatr (góry – brrrr, nie cierpię)? Cała para w (letni) gwizdek.

„Ja to nie ty” Teda Kosmatki – no, tu już w końcu letnio nie jest. Opowiadanie typu „czemu ja tego nie wymyśliłem i nie napisałem”? Czyli prostota pomysłu i inteligentne podanie. Brawa! Więcej Kosmatki, a opko najlepsze w numerze.

„Retrospektor” T.C. Boyle’a – opowiadanie właściwe obyczajowe, bo bez retrospektora swobodnie dałoby się obejść. Klaser ze zdjęciami, kolekcja kaset VHS, itp. Może się i komuś podobać, ale mnie zdecydowanie nie.

„Upiór umarłego” Shawna Speakmana – niestety, kolejne opowiadanie o niczym. Urban fantasy z echami anglosaskiej mitologii. Letnie jak poranna herbata w południe.

Ponarzekałem na część literacką, a jak w publicystyce?

Pan Wielgosz trafnie o sceptycyzmie. Tu przypomnę tylko autorowi wielki skandal z „podrasowywaniem” danych meteorologicznych, coby pasowały do teorii o globalnym ociepleniu. Nikt nie jest bez winy, a tam gdzie w grę wchodzą wielkie pieniądze, kończy się czysta nauka.

Bardzo podobał mi się artykuł Ł. Wiśniewskiego o Mrocznej Wieży, acz teza, że King uczynił z niej „fundament i rdzeń swojego pisarstwa”, jest mocno dyskusyjna. Raczej tak włączał do niej nawiązania do swoich wcześniejszych tekstów, żeby pasowały do fabuły. A filmu się, niestety, boję…

Ciekawy „Kosmos od kuchni”, ale perełkami numeru są wywiady. Bo i Kosmatka bardzo ciekawie prawi (przeciwieństwie do pani Jemisin np.), a już forumowicze to cud, miód i orzeszki ;). Może Sirin przeprowadzi jeszcze trochę wywiadów z polskimi twórcami?

Literówkowo – widać, że JeRzy ozdrowiał, bo tylko trzech się doliczyłem. Tak trzymać!

 

rocktime.pl - zapraszam na moją audycję we wtorek o 19. Rock rock til' you drop... :)

Trzy zapałki – niby pomysł był, ale realizacja bardzo przewidywalna. Choć tak jak napisała Bellatrix, dobra jest scena z Tkaczem.

Kląkanie na zapóźniku – nie wciągnęło, przerwałem.

Ja to nie Ty – bardzo dobry tekst, więcej takich! Solidny pomysł, dobra realizacja, dające do myślenia.

Retrospektor – ciekawe. Zbyt rozwlekłe i momentami aż kusi, żeby przeskakiwać po parę akapitów, ale mimo to dobry tekst. I gdzieś w podtekście aluzja do tego, co technologia robi ze społeczeństwem.

Upiór umarłego –  próbowałem, ale takie to o niczym. 

 

 

Wielka szkoda, że Kosmatka tak deklasuje. Jednak chciałoby się więcej. Polecam się.

"Kląkanie na zapóźniku"-  Mocno subiektywna opinia na temat tego opowiadania, bo rzeczywiście jest ono hermetyczne, budzi pewnie skraje opinie; w moim przekonaniu jest świetne. Chociaż jakbym miał jakiemuś tekstowi polskiemu z tego numeru wytknąć szczątkową fabułę to prędzej temu niż "Trzem zapałkom"; ale co tam, ważne, że przeczytałem to z przyjemnością. Humor, transformanty, różniczki i to całe środowisko naukowe nurzające się w sosie samouwielbienia; no i te góry – typowo wakacyjna lektura jakiej oczekuję :). A z tymi "Trzema zapałkami" to też całkiem przyjemna sprawa. Na pewno nie było to nic męczącego, mocne 4/5, chociaż ten poprzedni tekst Rusnaka publikowany w NF, dotyczący spadku, czytało mi się lepiej. Widać, że autor lubi mieszać różne konwencje; w wcześniejszym opowiadaniu ,z tego co pamiętam,  jakiś krasnolud, elf pojawili się nagle, a tutaj mamy kombajny bojowe, magów, karabiny… Czekam na więcej i od Rusnaka i od Filipowicza.

 

BTW, trochę offtop, nawiązując do środowiska, które się w swoim gronie obraca. Są targi książki chociażby w Krakowie czy Warszawie. Nie wiem jak w Warszawie, ale w Krakowie rok temu było ponad 65 tyś zwiedzających i kolejne będą pod koniec października. Zawsze mnie zastanawiało czemu wydawcy nie posadzą na stołku takiego p. Parowskiego, Rzymowskiego, albo Zwierzchowskiego, ( ja bym autograf wziął choćby za “Lustro..”) nie wywalą loga na pół stoiska z napisem, że jest to pismo zajmujące się fantastyką, ukazujące się nadłużej na rynku, w moim przekonaniu takie działania więcej zrobią ku temu, żeby zdobyć nowych czytelników, niż publikowanie postów sponsorowanych na fb, bo te posty trafiają tylko do osób ktore miały styczność z tym pismem. Pojawianie się na konwentach szacownych redaktorów to obowiązek :P no i pewnie przyjemność, no ale zastanawia mnie to zawsze dlaczego na takich bardziej otwartych imprezach dotyczących literatury/czytelnictwa to pismo nie próbuje się reklamować. To takie marudzenia w kierunku wydawcy, bo on takie decyzje pewnie podejmuje.

"We chase misprinted lies, We face the path of time [...]"- Alice in Chains

Nowa Fantastyka
Patronujemy