Profil użytkownika


komentarze: 39, w dziale opowiadań: 37, opowiadania: 13

Ostatnie sto komentarzy

Hej, AmonRa.

Dziękuję Ci bardzo za uwagi. Poprzedni czytelnicy już zdołali mnie przekonać, że pomysł nadawał się bardziej na dłuższą formę :D

Pozdrawiam!

Cześć, Palaio!

Dziękuję Ci za uwagi. Rzeczywiście wygląda na to, że trochę przedobrzyłem przy tym tekście. Miał być krótki i prosty, ale skrótowość ostatecznie najwyraźniej utrudniła lekturę zamiast ułatwić. Po lekturze Waszych komentarzy na pewno inaczej bym się za niego zabrał, wydłużył całość, ponazywał bohaterów etc. 

 

Irka_Luz

Cieszy mnie, że lektura była przyjemna. Dziękuję za odwiedziny i komentarz!

Cześć, Palaio.

Całkiem fajny debiut. Chyba dobrałeś idealną długość dla tekstu, bo mam wrażenie, że gdyby był dłuższy to taka formuła lekko chaotycznego ciągu myśli mogłaby się zrobić męcząca. Ale w obecnej formie bardzo przyjemna lektura :)

Pozdrawiam!

Dziękuję wszystkim za lekturę i uwagi!

 

krar85

Chyba rzeczywiście nieco przesadziłem z obcinaniem tekstu. Może w przyszłości napiszę pełniejszą, bardziej dopracowaną wersję tej historii. 

 

MordercaBezSerca

Dziękuję za uwagi. Zastanowię się, jak ponaprawiać te niedociągnięcia. Wygląda na to, że niesłusznie zrezygnowałem z imion postaci, ułatwiłbym sobie pisanie a czytelnikom lekturę. 

 

Outta Sewer

Prometeusz był akurat “pomysłem” jednego z czytelników, sam zdałem sobie sprawę z tych przypadkowych podobieństw dopiero po lekturze komentarzy. Później posłużyłem się tym imieniem w odpowiedzi tylko po to, żeby było wiadomo, o którą postać konkretnie mi chodzi :)

Cieszy mnie, że zakończenie Ci się podobało!

Hej, hathorzyca!

Opowiadanie mi się podobało. Akcja płynęła wartko i mimo rozmiarów tekstu ani razu nie odniosłem wrażenia, że lektura się dłuży.

Postaci trojga bohaterów są wyraziste i każda z nich coś wnosi, także tutaj również duży plus (bardzo podobała mi się ich wzajemna dynamika). Stylizacja języka postaci wspierała “historyczny” aspekt opowieści, ale nie przesadziłaś z nią na tyle by utrudniała czytanie. Myślę, że całkiem dobrze wyszło Ci też połączenie brutalnych realiów II wojny światowej z wątkami fantastycznymi. Jedynym elementem, który jakoś nie pasował mi do atmosfery całości był gadający i chodzący na dwóch łapach zając. 

Wydaje mi się, że zakończeniu jeszcze czegoś brakuje, bo jakoś nie wzbudziło we mnie większych emocji niż co poniektóre wcześniejsze sceny, ale ogółem uważam całość za dobrze napisaną historię. 

Pozdrawiam!

Dziękuję bardzo za wszystkie uwagi! 

Trochę wahałem się przed wstawieniem tekstu, ale cieszę się, że to zrobiłem, bo Wasze komentarze dały mi sporo do myślenia. 

Miło mi słyszeć, że niektórym czytelnikom tekst przypadł do gustu, czyli eksperyment chociaż częściowo się powiódł :)

 

Alicella

Dzięki za czujność, już wstawiłem zagubione “w”.

Jedna z postaci miała być nawet nazwana, ale ostatecznie uznałem że skoro ograniczam kontekst do minimum to spróbuję pójść z tym na całość. Najwyraźniej był to jednak błąd, skoro utrudniło to lekturę. 

 

Krokus

Zastanawiałem się, czy nie zrobić tekstu bardziej z punktu widzenia “Prometeusza”, albo nawet rozdzielić go na połówki, z których każda ukazuje punkt widzenia jednej z postaci. Może rzeczywiście niesłusznie odszedłem od tych pomysłów. Miało być enigmatycznie, ale z komentarzy wnoszę że wyszło aż zbyt niekonkretnie. 

 

ocmel

Przyznam, że miałem lekki problem z selekcją tego, które informacje na temat postaci zawrzeć, żeby nie zapchać tekstu potencjalnie zbędnymi objaśnieniami. Wygląda na to, że ostatecznie przesadziłem z “obcinaniem” tekstu. 

Cieszy mnie, że zakończenie wywołało jakieś emocje, nawet jeśli mieszane :)

 

regulatorzy

Gdybym miał (jeszcze bardziej) streścić opowieść, czy może ten element, na którego przekazaniu mi zależało, to byłby to wątek młodzieńca, który nie czuje się zwolniony z obowiązku, by zrobić wszystko co w jego mocy aby pomścić ojca, mimo że wie, że jest to cel nieosiągalny. I ostatecznie ten wysiłek włożony w skazaną na porażkę próbę zemsty jest tym, co osiąga jakiś skutek – młodzieniec zostaje zapamiętany. 

Ale mam świadomość, że skoro muszę wspierać tekst tego typu komentarzem, to niestety mi on nie wyszedł. 

 

FilipWij

Ograniczenie kontekstu do minimum rzeczywiście było zamierzone, ale nawiązanie do Monty Pythona już nie :)

 

aldanari

Miło mi słyszeć, że tekst się spodobał. Kto wie, może kiedyś spróbuję napisać bardziej doszlifowaną/rozwiniętą wersję tej historii :)

Cześć Alicella!

Dziękuję za komentarz. Cieszy mnie, że lektura była dla Ciebie przyjemna, nawet jeśli styl nie do końca odpowiadał. 

Raisa funkcjonuje na trochę innych prawach niż “zwykły” duch, co jest oczywiście skutkiem magii zawartej w broszy. Początkowo planowałem zawrzeć w ostatniej scenie z nią odkrycie, że kobieta ma pod włosami z tyłu głowy ranę po dziobie gryfa, ale ostatecznie z tego zrezygnowałem, może niesłusznie. 

 

Hej, Zanais

Przy scenie z krzakiem chciałem pokazać, że Raisa jest w stanie wchodzić w interakcję tylko z tym, czego jest świadoma (czy może raczej z tym, co widzi). Dlatego np. jak Medard polał ją wrzątkiem, to zareagowała z opóźnieniem. 

Zakończenie było jednym z wielu elementów, które w ostatecznej wersji uległy skróceniu. Uznałem, że lepiej będzie zostawić część rzeczy niedopowiedzianych, niż jeszcze bardziej wydłużyć tekst. Ale rozumiem potrzebę, żeby wszystko było jasno wytłumaczone :)

Dziękuję bardzo za komentarz i klika! 

 

Cześć, LanaVallen

cieszę się, że opowiadanie wciągnęło Cię na tyle, byś przeczytała całość (i że tytuł się spodobał). 

Dziękuję za komentarz i uwagi, zaraz powstawiam te pogubione przecinki :)

Hej, Krokus

Zazwyczaj nie przepadam za mieszanką fantasy i współczesności, ale Twój tekst czytało mi się bardzo przyjemnie. Zawsze lubiłem wątki z takimi “frenemies” i podoba mi się sposób, w jaki przedstawiłeś relację tych dwóch postaci. 

Może to przez krótkość tekstu, a może przez to że się tak mocno wciągnąłem, ale finał uderzył mnie kompletnie znienacka, przez co historia tym bardziej zapadła w pamięć. Dobra robota :)

Pozdrawiam!

Ale wstyd… Nawet nie próbuję udawać, że był to celowy błąd. Cóż, uwalnianie się od złych przyzwyczajeń nie jest takie proste. 

Dobrze, że są tu czujne osoby wspierające przyszłych pisarzy :D

regulatorzy,

Widzę, że dobrze zrobiłem rezygnując z paru dodatkowych scen, które rozwlekłyby opowiadanie jeszcze bardziej.

Dziękuję za wnikliwe uwagi, dowiedziałem się dzięki nim paru nowych rzeczy (w tym o kuchni – ponoć bażant kruszeje najkrócej, ale i tak trwa to 2-3 dni laugh). Zaraz zabiorę się za poprawę błędów i na pewno zapamiętam, że zabieramy się do czegoś, a nie za coś :)

Pozdrawiam!

Hej, Krokus!

 

Dziękuję Ci bardzo za uważną lekturę.

Literówki już poprawiłem, natomiast przy fragmencie 

– Gnido! Gadzie! Parszywcu! Sukin-synu! – Każdej obeldze towarzyszył kolejny cios

myślnik przedzielający ostatnią obelgę wstawiłem po to by pokazać, że ostatniej obeldze towarzyszyły dwa ciosy. Zmieniłem myślnik na trzykropek, może w ten sposób będzie to bardziej czytelne. 

 

Kwestia wypróżniania się – początkowo w przywołanym przez Ciebie fragmencie o wychodzeniu podczas zamieci był dopisek, że bohater szedł po drewno i żeby opróżnić wiaderko z nieczystościami. Ostatecznie uznałem to za nieistotny dla czytelnika szczegół, co może jednak było błędem ;)

I nie, bohater raczej nie należy do takich ignorantów w zakresie kobiecej fizjologii, ale myślę że mógł nie zauważyć, że Raisa nie korzysta z wiaderka albo że powinno ono mieć więcej zawartości. 

 

W scenie z rozcinaniem żołądka rzeczywiście może nie jest to wystarczająco zaznaczone, ale Medard od początku planował rozciąć żołądek w ramach “obróbki” przed transportem. Także rozmowa na ten temat z Raisą pojawia się przy okazji, a nie jest przyczyną całego zabiegu. 

 

Cieszę się, że opowiadanie się podobało i pozdrawiam!

 

Zielony Groszek

Cieszy mnie, że spodobała Ci się atmosfera opowiadania. Tak się składa, że krótko po skończeniu pisania obejrzałem “Nienawistną ósemkę” i miło mi słyszeć, że pomimo dużo mniejszej ilości akcji i wolniejszego tempa moja historia też przypadła Ci do gustu.

Ze słówka “niewiasta” pamiętam że korzystałem aby uniknąć za częstego powtarzania “kobieta”, bo powtórzenia są moją główną zmorą przy pisaniu :)

 

Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam!

Cześć Realuc.

Miło mi słyszeć, że dobrze Ci się czytało i że tekst zdołał Cię zaskoczyć zakończeniem.

Pomyślę jeszcze nad potencjalnym dopracowaniem ostatniej rozmowy z duchem, bo to rzeczywiście powinna być najbardziej emocjonalna scena. 

Przyznam że z tym niedźwiedziem to celna uwaga, sam pod koniec pisania zdałem sobie sprawę z tej potencjalnej nieścisłości i ciekaw byłem, czy ktoś zauważy, czy też ujdzie mi to na sucho :D

Gryf bez problemu połknąłby czaszkę tak małej ofiary, ale niedźwiedź chyba faktycznie musiałby być bardzo wygłodzony żeby zjeść większe fragmenty kości (ale z tego co udało mi się dowiedzieć zdarzały się takie przypadki, choć zdecydowanie nie są one normą). 

Dziękuję serdecznie za uwagi i polecenie tekstu innym!

dawidiq150, dziękuję za życzliwy komentarz.

Cieszę się, że opowiadanie się podobało i że udało mi się Ciebie zaskoczyć :D

 

Pozdrawiam!

Przyjemna lektura :)

Też z chęcią poznałbym kolejne historie rozgrywające się w tym świecie, który nam tak ładnie tu zarysowałeś. 

Ciekawe, czy Paulus do samego końca wypierał rzeczywistość, czy znalazłszy się między smoczymi zębami zdążył się jeszcze z nią skonfrontować. 

Pozdrawiam!

Bardzo wyraziste, mimo (a może dzięki temu?) że takie krótkie. 

Świetnie przedstawiona aura strachu otaczająca głównego bohatera oraz wizja ciążących na nim cudzych grzechów i zbliżającego się strasznego końca. 

Całkiem przyjemnie się czytało :)

W dość krótkim tekście udało Ci się zawrzeć całą historię i do tego okrasić ją mnóstwem zabawnych epizodów (niefortunny los szafy-krawcowej, pikiety u bram zamku). Mój ulubiony był zdecydowanie ten fragment:

Następnego ranka obudził mnie dziki lament i kobiece krzyki. Podskoczyłem na równe nogi przerażony, że to powróciła czarownica, albo, co gorsza, moja matka.

Z humoru chyba najmniej przemówiły do mnie elementy “uwspółcześniające” (Tinder, wi-fi w zamku). 

Natomiast pomysł, by przedstawić historię z punktu widzenia Bestii (który jest do tego ofiarą Belli, a nie na odwrót), uważam za świetny i zgrabnie zrealizowany. Dało radę naprawdę wczuć się w tego biednego gościa, który chciał tylko by świat dał mu święty spokój. 

 

PS. Rozumiem wahanie przed upublicznianiem swoich tekstów, ale zachęcam do dzielenia się własną twórczością, bo nawet gdy krytyka boli, to trudno o lepszy sposób na dowiedzenie się, nad czym jeszcze trzeba popracować. 

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszej pracy :)

Cześć krar85!

Dziękuję bardzo za lekturę i komentarz. Cieszy mnie, że opowiadanie się podobało.

Przyznam, że początkowo zamierzałem nawet zawrzeć w tekście trochę więcej szczegółów dotyczących świata, w którym rozgrywa się akcja, ale opowiadanie i bez tego zrobiło się dość długie, więc ostatecznie zrezygnowałem z większości tych elementów. 

Dziękuję za komentarz. Dokonałem kilku poprawek w tekście, między innymi postarałem się wymieszać te nieszczęsne “izby” z “pokojem” (sam nie zwróciłem dotąd uwagi, jak bardzo nadużywałem tego słowa w pierwszych fragmentach). 

Cieszy mnie, że przynajmniej początek wywarł pozytywne (i zgodne z moim zamiarem) wrażenie. Tekst rzeczywiście jest dość chaotyczny i choć wiąże się to z moją koncepcją na przedstawienie tej historii, to rozumiem, że nie każdemu odpowiada taka lektura. 

Verus, dziękuję Ci bardzo za komentarz.

Niezwykle cieszy mnie, że opowiadanie się podobało (i że wspomniałaś o tych kilku konkretnych elementach, bo na “efektowności” części z nich szczególnie mi zależało, także miło mi słyszeć, że “zadziałały”). 

Wciąż myślę nad dalszym skróceniem i zdynamizowaniem opowiadania, bo zdaję sobie sprawę, że przy tak obszernym tekście wszelkie spowolnienia akcji i rozwleczone sceny mogą szczególnie mocno szkodzić całości. 

Dziękuję także za końcową uwagę, na pewno wezmę ją sobie do serca :) 

Dotąd od większej aktywności na portalu powstrzymywał mnie głównie brak czasu, ale chyba rzeczywiście pora nieco to zmienić. 

Dziękuję bardzo za uwagi. 

Poprawiłem już te wszystkie drobniejsze błędy i niedociągnięcia (powtórzenia nie były celowe), a w przyszłości zastanowię się jeszcze, jak można by nieco skrócić i uprościć tekst, aby całość była bardziej czytelna. 

(Postać Gawina i cały ostatni fragment miał w moim zamierzeniu zapowiadać, że Talus i Maniusz nie będą ostatnimi ofiarami Śpiącej i że podobny los spotka kolejne osoby.)

Krótko mówiąc opowiadanie opisuje przeżycia młodego maga, poszukującego pewnych starożytnych ruin. 

Zapraszam do betowania swojego najnowszego opowiadania pt. Śpiąca Święta. Starałem się stworzyć w nim atmosferę tajemniczości i grozy. Jestem ciekaw cudzych opinii, na ile mi się to udało. 

Gatunek: fantasy

Długość: 70329 znaków

Dziękuję za przeczytanie i komentarz :-)

Ciągle mam problem z “odmierzaniem” długości opowiadań, na pewno pomyślę jak można by skrócić tą bajkę, bo ten fragment rzeczywiście najbardziej się nadaje do przycięcia. 

Zapraszam do betowania mojego opowiadania pt. “W poszukiwaniu wiedzy”, opisującego ekspedycję maga poszukującego starożytnego sanktuarium. Będę wdzięczny za chociaż pobieżne przeczytanie i podzielenie się wrażeniami. 

Gatunek: Fantasy

Obecna długość (do skrócenia): 101781 znaków

Mr.maras – dziękuję bardzo za lekturę i wnikliwy komentarz. Cieszy mnie, że chociaż część tekstu zrobiła dobre wrażenie.

Poprawiłem już większość z powypisywanych przez Ciebie sformułowań. Natomiast jeśli chodzi o Twoje pytanie skąd na końcu drugiego fragmentu wzięła się Berenika, to mój zamysł (którego wykonanie najwyraźniej jednak nie wyszło) był taki, że tym barczystym „sierżantem” z początku jest właśnie ona, tylko dopiero na koniec sceny czytelnik dowiaduje się, że to kobieta (dlatego przeważają wcześniej „bezpłciowe” określenia jak „postać” i „sylwetka”). 

Jeszcze raz dziękuję za uwagi, przy następnym tekście postaram się już sprawić lepiej.

Folan – dziękuję bardzo za lekturę i komentarz (zwłaszcza że tekst zdążył już mocno ugrzęznąć w poczekalni). Niezmiernie cieszy mnie, że opowiadanie tak dobrze się Tobie czytało.

 

Wiadomo, że pochwały zawsze miło się czyta, ale szczególnie cieszy mnie informacja że udało mi się uniknąć wrażenia kliszy (a rzeczywiście w fantasy łatwo wpaść w tę pułapkę) i że sceny akcji “działają”, bo na nich szczególnie mi zależało. 

 

Jeśli chodzi o Twoje końcowe uwagi, to przyznam że pierwotnie myślałem o wstawieniu jeszcze fragmentu ze wspólnej podróży bohaterek, a scena śmierci Bereniki miała jedną dłuższą wersję, ale ostatecznie zrezygnowałem z obu tych rzeczy z obawy przed zbytnim rozwleczeniem opowiadania. 

 

Pozdrawiam :)

Asylum, dziękuję bardzo za lekturę i komentarz.

Rzecz jasna miło mi słyszeć, że tekst zdołał chociaż momentami zaskoczyć i zainteresować, ale jestem szczególnie wdzięczny za wszystkie pozostałe uwagi (zwłaszcza tak szczegółowe). Dopiero zaczynam próbować swoich sił w pisaniu opowiadań i ich upublicznianiu, więc każda wskazówka jest dla mnie na wagę złota smiley 

Przyznaję, że podczas pisania na wiele z wymienionych przez Panią rzeczy w ogóle nie zwróciłem uwagi (np. podobieństwo kolejnych sytuacji w których przedstawiona jest bohaterka). Dopiero wyrabiam sobie wyczucie w kwestii tego, jak wiele należy “tłumaczyć” czytelnikowi i jak dużo określników w tekście to za dużo, także cieszę się, że dostałem jakieś porady w tych sprawach. 

Na pewno postaram się uwzględnić te rady przy dalszym pisaniu, a kiedyś może rzeczywiście potraktuję ten konkretny tekst jako szkic i spróbuję napisać go na nowo, lepiej. 

A tymczasem jeszcze raz dziękuję za szczerość i wnikliwość Pani komentarza. 

 

Pozdrawiam,

Selmir smiley

 

PS. Karczmy właściwie są trzy, bo są trzy miasta. Pierwsza – spalona off-screen na początku; druga – po ucieczce do kolejnego miasta bohaterka jest napadnięta przez opryszka, którego po przesłuchaniu elf “wysyła” do karczmy; trzecia karczma i miasto – spotkanie z krasnoludem i finał. Ale rzeczywiście powinno to chyba bardziej jasno wynikać z tekstu. 

Dziękuję bardzo za lekturę i uwagi. Cieszy mnie, że opowiadanie się podobało. 

Wciąż jeszcze rozmyślam nad kwestią tytułu, bo jakkolwiek przyznaję że obecne rozwiązanie pozostawia wiele do życzenia, to samo “Wiedźma” wydawało mi się trochę zbyt banalne, a z drugiej strony ciężko jest utworzyć polski (dobrze brzmiący) odpowiednik do angielskiej “wersji”. 

Nowa Fantastyka