- Opowiadanie: Cypriannnn - Leonardo i Feron

Leonardo i Feron

Krótkie opowiadanie o przygodach Leonarda i Ferona.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Leonardo i Feron

Narodziłem się w epoce oświecenia. Nazywam się Leonardo i jestem demiurgiem, twórcą, a także kreślarzem. Nastały dobre czasy dla sztuki, ponieważ stała się modna, podziwiana oraz popularna. Mnie jednak doskwierał głód, gdyż nie jadłem pożywienia od wczorajszego dnia. Niedawno musiałem sprzedać mój majestatyczny obraz za zaledwie cztery srebrniaki. Nikt nie miał ochoty dać więcej pieniędzy, a ja chciałem przetrwać biedę. Został mi ostatni obraz ukazujący przepiękną damę, nie zamierzałem się z nim rozstawać z powodu sentymentu.

Nagle ktoś zapukał do drzwi wynajmowanego przeze mnie pomieszczenia. Przebywałem bowiem w małej izbie, w której znajdowało się łóżko, stół, szafa i półki. Jeden z najtańszych pokoi w karczmie „Szczęśliwy Traf” szybko wstałem z posłania oraz podszedłem do drzwi, aby je otworzyć. Moim oczom ukazał się pewien jegomość w czerwonej szacie z kapturem zawieszonym na barkach, uczesanej fryzurze i długiej brodzie.

-Czy zastałem Leonarda?

-Tak, to ja jestem osobiście.

-Miło mi poznać. Nazywam się Feron i jestem magiem ognia. Czy mogę wejść do środka izby?

-Proszę, – odpowiedział Leonardo i wskazał na krzesło – niech pan usiądzie.

-Dziękuję, – powiedział Feron – słyszałem, że jesteś wynalazcą…

-Zgadza się, projektuję na papierze, ale ostatnio brakuje mi materiału.

-Kolegium Magii potrzebuje kogoś takiego, jak ty!

-Nic złego nie zrobiłem. – odrzekł Leonardo

-Spokojnie, zależy nam na twoich innowacjach.

-Mogę pracować za darmo, gdyż to moja pasja, ale potrzebuję waluty, aby przeżyć. – odpowiedział Leonardo

-Proszę, oto dziesięć złotych monet zaliczki. – stwierdził Feron i rzucił sakiewkę w ręce Leonarda. – Mamy mało czasu. Pójdziesz ze mną do Kolegium Magii, dobrze?

-Najpierw muszę coś zjeść.

-Niech będzie, zejdziemy na dół do jadalni i zamówimy śniadanie.

 

 

*

 

Karczma „Szczęśliwy Traf” tętniła życiem. Przebywały tutaj w sali biesiadnej bardzo atrakcyjne kurtyzany, byli też zamożni kupcy, marynarze i żołnierze. Stolica Andora w państwie Koniaszowo stanowiła główną siedzibę Kolegium Magii. Kapitol zapewniał duży wybór towarów na miejskiej agorze. Stolica była otoczona grubym murem i wieloma oddziałami wartowników.

-Opowiedz mi o sobie. – oznajmił Feron

-Mam dużo przyrodniego rodzeństwa, ale nie utrzymuję z nimi kontaktu. Pokłóciliśmy się o spadek. Ojciec ożenił się, aż czterokrotnie.

-Dla mnie braćmi są wszyscy magowie, lecz nie każdego lubię. Interesujesz się nauką?

-Tak, – rzekł Leonardo – mógłbym całymi dniami malować obrazy, rzeźbić i rysować.

Wtenczas Feron przyjrzał się Leonardowi. Był to mężczyzna w średnim wieku. Miał niedawno przystrzyżoną brodę, oczy niebieskie. Przetarty kaftan, ale czysty. Włosy ułożone w nieładzie. Bystre i wnikliwe spojrzenie.

-Proszę oto gotowane jajka i świeże pieczywo. – stwierdził Karczmarz, a Leonardo natychmiast zaczął spożywać swój posiłek nie dbając o kurtuazję.

-Dawno nie jadłeś. – powiedział Feron

Tymczasem błyskawicznie zbliżył się do maga jakiś człowiek w czarnym odzieniu. Wyciągnął sztylet i dźgnął, ale atak się nie powiódł, ponieważ oręż odbił się od cienkiej bariery ochronnej czarodzieja. Wtedy Feron chwycił rękoma za barki napastnika, a po chwili wróg zapłonął ogniem. Zaczął, nawet biegać pośród osób znajdujących się w jadalni. Wszyscy patrzyli na niego, lecz nikt mu nie pomógł. Spłonął żywcem, a jego ciało zamieniło się w popiół. Natychmiast wszczęto dochodzenie odnośnie tego kto zawinił. Straż miejska przesłuchała świadków. Feron i Leonardo również zeznawali. Później pozwolono im odejść.

-Niebezpieczna z ciebie istota. – powiedział Leonardo idąc obok maga ognia.

-Trochę, ale są też groźniejsze ode mnie osoby. – stwierdził Feron – Poza tym jestem w połowie elfem.

-Kim był ten skrytobójca?

-Magowie mają wielu wrogów.

 

*

 

Gabinet Pirotena arcymistrza magów ognia był wspaniale urządzony. Jedno okno wpuszczało do środka pomieszczenia dużo światła, na ścianach można było zobaczyć rewelacyjne malowidła krajobrazu. Znajdowało się tu wiele regałów z przeróżnymi księgami. Zaś na biurku umiejscowiono globus ukazujący szczegółowo stary świat. Widać było, że jest też koneserem sztuki, ponieważ w izbie można zauważyć trzy rzeźby.

-Witajże w Kolegium Magii! – oświadczył Piroten

-Dziękuję za zaproszenie. – powiedział Leonardo

-Zostaniesz z nami na dłużej. Przydzielimy tobie prywatny gabinet, abyś był bezpieczny.

-Brakuje mi materiałów do tworzenia.

-Dostaniesz pędzle, farby, ołówki, płótna, papier i nawet marmur. Jeżeli będziesz potrzebował czegoś jeszcze to wystarczy, że poprosisz. Hojnie ciebie wynagrodzimy, dostaniesz za swój trud trzysta złotych monet. Jednak mamy warunek, otóż nie będziesz sam opuszczał Kolegium Magii. Możesz wychodzić tylko z ochroną.

-Chcecie mnie pilnować!

-Tak, jest to nasze małe zabezpieczenie.

-Dobrze, zgadzam się. Czym się zajmujecie w Kolegium Magii?

-Kształcimy przyszłych adeptów tradycji ognia. Osobiście pragnąłem niegdyś krzewić magię na całym świecie poprzez budowanie filii, ale zabronił nam tego król Harim IV. Dlatego rozprzestrzenia się dywergencja, czyli zwiększenie różnic gospodarczych pomiędzy krajami. Zamiast konwergencji, która zmniejsza dysonans biedy i bogactwa w państwach.

 

*

 

Wyszedłem na wewnętrzny, kwadratowy dziedziniec Kolegium Magii, który był rozległy i po bokach porośnięty roślinnością krzewiastą oraz kilkudziesięcioma sosnami. Środek pokrywała kostka granitowa. Teraz na obrzeżach placu przebywało wielu magów ognia, którzy przyglądali się wykonywanym manewrom. Duży wiklinowy kosz znajdował się w centrum wraz z płócienną tkaniną trzymaną przez dwóch czarodziejów. Próbowali oni napełnić ciepłym powietrzem latający balon. Mieli ze sobą palnik spalający gaz.

-Co to za wynalazek? – zapytał Leonardo.

-Latający balon. – odpowiedział Feron poprawiając mocowania wiklinowego kosza. – Chcesz się wznieść w powietrze razem ze mną?

-Wielu macie ryzykantów?

-Tylko ja się zgłosiłem na ochotnika, ponieważ to dopiero prototyp.

-Wezmę udział, chociaż mam pewne obawy.

Potem wznieśli się w powietrze latającym balonem. Tymczasem Leonardo spojrzał na zabudowania Kolegium Magii. Zauważył oddzielny, czarodziejski mur, który otaczał gmachy. Obok placu głównego była wysoka wieża. Kwatery nowicjuszy, jadalnia, teren pojedynków, gmachy akademickie, apartamenty mistrzów.

Nagle znaleźli się bardzo wysoko nad miejskimi budynkami, gdy ujrzeli zbliżającego się do nich gryfa. Jest to wzbudzająca respekt bestia o korpusie lwa, ogromnych skrzydłach i zakrzywionym dziobie. Ostre szpony rozrywają przeciwników. Natomiast teraz gryf krążył wokół ich latającego balonu. Nie przestraszył się, a szykował do ataku. Feron wyczarował cztery ogniste kule, które wycelował w bestię, ale nie trafił precyzyjnie. Żaden magiczny pocisk nie dosięgnął celu. Gryf podleciał bliżej podróżnych znajdujących się w gondoli.

-Czemu przestałeś czarować? – zapytał Leonardo

-Splatanie magii trwa trochę czasu. – odpowiedział Feron

-Bestia nadlatuje!

-Przejmij sterowanie nad latającym balonem!

Tymczasem Feron podał liny wyznaczające kierunek Leonardowi, a sam chwycił za kostur. Gryf szybko nadleciał i chwycił szponami za gondolę. Chcąc wydobyć podróżników z wiklinowego kosza, niczym pisklaka ze skorupki. Wtedy Feron wypowiedział zaklęcie i jego kostur wypuścił ognistą wiązkę trafiając w oczy gryfa, który oślepł oraz spadł z dużej wysokości nadziewając się na świerki w pobliskim lesie. Potem podróżnicy bez pośpiechu wylądowali na łące.

 

*

 

Dostałem zlecenie wykonania płaskorzeźby w miejskiej świątyni. Arcymistrz magów ognia dogadał się z kapłanami. Feron był moim ochroniarzem. Miałem rzeźbić anioły w kamieniu używając dłuta i rylca. Marmur to nie jest mój ulubiony budulec, ale przynajmniej mam materiał, z którego mogę skorzystać. Świątynia okazała się drewnianym, monumentalnym gmachem. Mnóstwo wolnej przestrzeni, wspaniały ołtarz i dębowe ławki. Brakowało tylko rzeźb, które trzeba było wykonać.

Nagle do świątyni wtargnęło sześciu mężczyzn ubranych w skórznie i uzbrojonych w wyciągnięte z pochew miecze, na twarzach mieli owinięte czarne szaliki. Szybko wkroczyli do środka oraz zabili dwóch bardzo młodych kapłanów, którzy po zobaczeniu napastników znieruchomieli. Pozostałych trzech duchownych chwyciło za młoty bojowe. Wtedy Feron zaczął czarować, lecz jeden kapłan popchnął maga, który omal nie upadł.

-Spalisz świątynię swoimi zaklęciami! – zawołał kapłan

Potem duchowny dołączył do walczących. Wymachując w powietrzu swym młotem bojowym, który zataczał kręgi nad jego głową, z rozpędu udało mu się uśmiercić jednego z wojowników. Jednakże dominacja liczebna przeważyła i napastnicy zabili trzech kapłanów. Wtenczas Feron wyczarował cztery ogniste kule. Trzy trafiły przeciwników, a jedna w filar drewnianej świątyni. Przerażeni wojownicy uciekli. Tymczasem Feron i Leonardo szybko się ewakuowali.

-Kim byli ci ludzie?

-Są to członkowie sekty Sigre. – odpowiedział Feron – Musimy ugasić pożar!

Minęło kilka godzin i nie udało się powstrzymać ognia. Pomimo pomocy miejskiej straży pożarnej. Zatem świątynia spłonęła.

 

*

 

Koniec

Komentarze

Co uważacie o tym moim krótkim opowiadaniu?

Melduję, że przeczytałam. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Uff, no jest to niewątpliwie wyzwanie.

Dialogi, jak zauważyła Reg, do gruntownego remontu. Czemu narracja przeskakuje od pierwszoosobowej do trzecioosobowej?

O czym jest to opowiadanie? Z reguły opowiadanie mówią o czymś. A Ty pokazałeś tylko fragment, który nie mówi nic. Pokazuje tylko jakieś niespójne obrazy – nibyrenesans, magia, balon nawet. O co tu chodzi?

No i język. Właściwie potykałem się na co drugim zdaniu. Tu tylko kilka przykładów:

– “Narodziłem się w epoce oświecenia” – znasz kogoś, kto mówi: narodziłem się w epoce Kim Kardashian i smartfonów?; źle to brzmi;

– “nie jadłem pożywienia” – a da się jeść coś innego?;

– “majestatyczny obraz” – takie połączenie mocno zgrzyta;

– “Jeden z najtańszych pokoi w karczmie „Szczęśliwy Traf” szybko wstałem” – czytałeś, co napisałeś, przed wrzuceniem? to co to znaczy?;

– “z kapturem zawieszonym na barkach” – kaptur wiesza się w ogóle na czymś? do tego na barkach?;

– “Tak, to ja jestem osobiście” – znasz kogoś, kto mówi, np. do listonosza, w ten sposób?;

– “powiedział Feron – słyszałem, że jesteś wynalazcą” – kiedy panowie przeszli na ty?; wers wyżej byli jeszcze na pan; 

– “zejdziemy na dół do jadalni” – w karczmach są jadalnie?;

– “Włosy ułożone w nieładzie” – to ułożone czy w nieładzie? bo jedno drugiemu przecxy;

– “lecz nikt mu nie pomógł” – a pewnie, niech się chałupa sfajczy;

– “Natychmiast wszczęto dochodzenie” – szybcy są; gość się ledwo spalił, a ci już – dochodzenie;

– “przesłuchała światków” – brrr, ort;

– “globus ukazujący szczegółowo stary świat. Widać było, że jest też koneserem sztuki” – tzn. globus był koneserem sztuki?;

– “bestia o korpusie lwa, ogromnych skrzydłach i zakrzywionym dziobie” – korpus miała lwa, to spodziewam się, że reszta ciała była wzięta od innych zwierząt; gdzie to opisałeś?;

– “w wyciągnięte z pochwy miecze” – wszystkie miecze trzymali w jednej pochwie? oszczędni;

– “zabili dwóch bardzo młodych kapłanów, którzy po zobaczeniu napastników znieruchomieli” – znaczy zombie: po śmierci zobaczyli, a potem dopiero znieruchomieli.

 

Mój drogi, rada jest jedna – czytać, czytać, czytać! Bo na razie coś tworzysz, ale co to jest – nie wiem!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

No, bez zachwytów. Nie widać, żeby bohaterowie do czegoś dążyli. Owszem, jeden chce przeżyć, drugi nauczać magii, ale nie o tym jest opowiadanie. Fabuła nie trzyma się kupy – najpierw lecą balonem, później ozdabiają świątynię. Bez przerwy ktoś ich napada. Jacyś samobójcy. Ci to już w ogóle nie mają celu.

Z wykonaniem kiepsko. O zapisie dialogów już było. Skąd Ci się wziął przecinek przed myślnikami? Za to spacje przy myślnikach powinny stać obustronnie. Same dialogi nienaturalne, reszta momentami też sztywna, jak z raportu policjanta. Używasz słów niezgodnie z ich znaczeniem.

Narodziłem się w epoce oświecenia.

A nie “odrodzenia”? Bo wszystko na to wskazuje; Leonardo mocno kojarzy się z da Vincim, rzeźbienie aniołków w świątyni… Przecież w oświeceniu raczej propagowano oddzielenie państwa od kościoła. A i balon nie stanowił wielkiego dziwa. No, owszem, nie od początku epoki, raczej pod koniec.

Przebywały tutaj w sali biesiadnej bardzo atrakcyjne kurtyzany,

Dziwka dziwce nie równa. Kurtyzana to utrzymanka bogatego faceta, nie musi wdzięczyć się do klientów w karczmie.

Przydzielimy tobie prywatny gabinet,

Lepiej brzmi “ci”. Chyba że taką manierę ma postać.

-Przejmij sterowanie nad latającym balonem!

To balonem można sterować? I to prototypem?

Nagle do świątyni wtargnęło sześciu mężczyzn ubranych w skórznie

Do kościoła na golasa? Zabawnie to musiało wyglądać.

Babska logika rządzi!

Chciałem przeczytać ale nie. A rzec mogę tylko: NIECHLUJSTWO. Bo rozumiem popełnianie błędów, każdy się uczy i doskonali. Sam, choć pracuję już nad warsztatem wiele lat, mam nadal z wieloma pisarskimi sprawami problem, i jak czasami coś opublikuję, mimo, że wcześniej edytowałem i czytałem to dziesięć razy, to walę się w czoło jak widzę ile błędów znaleźli Inni. Ale są pewne granice. A u Ciebie jest to zwykłe… no napisałem na początku. 

Dialogi, interpunkcja, dziwaczne zdania – wszystko wygląda tak, jakbyś wstawił tekst zaraz po napisaniu. Może zamiast pisać na gwałt nowy tekst, któremu nie poświęciłeś czasu na edycję ( a może poświęciłeś, ale zabrakło doświadczenia? ) poczytasz sobie opowiadania innych lub zrobisz cokolwiek, aby Twoje przyszłe teksty nie sprawiały wrażenia, że lekceważysz czytelnika? 

A, i nawet tylko bardzo pobieżnie przelatując przez tekst mogę zgodzić się ze Staruchem, że fabuły jako takiej tu nie uświadczę. Proponuję, a raczej szczerze i dobrze radzę, następnym razem przed napisaniem czegokolwiek przemyśl wcześniej, co chcesz opowiedzieć. Jaki ma być w tym sens, czy ma być jakieś przesłanie, jakie bohaterowie mają cele i dlaczego robią to, co robią. Sam lubię improwizować, ale jakaś podstawowa warstewka, na której tworzymy całość, musi mieć sens.

Pozdrawiam i życzę powodzenia. 

Przyznam, że się nawet uśmiałem, czytając tekst. W moim przekonaniu solidna grafomiania :)

 

Dla mnie największym zarzutem jest brak jakiegoś spójnego klimatu. Ja rozumiem że jest Leonardo i jacyś magowie OK. Na pewno da się coś z tego ugrać. Tylko walisz takim zdaniem i człowiek już nie jest w stanie czytać na poważnie tekstu.

 

Stolica Andora w państwie Koniaszowo stanowiła główną siedzibę Kolegium Magii.

No bo to jakiś fantasyland czy renesansowe Włochy, a może Polska? Niby coś tłumaczysz, jednak niewiele z tego wynika. Na domiar złego, to co mówisz zamiast coś wyjaśniać prowadzi do większej dezorientacji.

Na przyszłość radzę bardziej przemyśleć tekst, a nie pisać pod wpływem impulsu.

Tymczasowy lakoński król

Spora dawka nienaturalnych dialogów, podpartych niespotykanie niezrozumiałymi działaniami bohaterów. Wszystko tonie w arytmii przyczynowo-skutkowej, z której nie wynika nic, bo tekst nagle się urywa…

Czytaj i analizuj teksty uznawane za dobre (piórka i status biblioteczny podpowiedzą Ci, które warte są uwagi). W pisaniu kieruj się uwagami czytelników, porównuj swoje teksty z innymi opowiadaniami i poprawiaj, poprawiaj, poprawiaj… aż do skutku. Innej drogi nie ma. Tylko tak dasz sobie szansę ;)

 

Peace and love :)

Proponuję, żebyś następne opowiadanie umieścił najpierw na betaliście, zanim go opublikujesz w poczekalni. Tam będziesz mógł dopracować tekst, zanim trafi do szerszego grona czytelników. Oczywiście, teraz też możesz jeszcze robić poprawki, choćby w dialogach.

Myślę, że masz potencjał, ale powinieneś popracować nad warsztatem. 

Przeczytałem.

Veni, vidi, legi.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Przeczytałem.

Powiedziano mi, że tu jest świeże mięsko do rozszarpania – no, to jestem.

 Narodziłem się w epoce oświecenia.

To ładnie, tylko epoki zostają nazwane zazwyczaj długo po tym, jak się skończą. Naszą nazwą zapewne "pochrzanieniem", ale to dygresja.

 Nazywam się Leonardo i jestem demiurgiem

Nie. Nie jesteś.

 a także kreślarzem

Trzeba mieć jakieś hobby.

 Nastały dobre czasy dla sztuki, ponieważ stała się modna, podziwiana oraz popularna.

A także lubiana, chętnie kupowana i wysyłana na portale społecznościowe. Mam dziwne wrażenie, że nie wiesz nic o Da Vincim i jego czasach, ani o czasach je poprzedzających. Proszę, zburz je. Chcę raz się przekonać, że kogoś zjechałam na wyrost.

 Mnie jednak doskwierał głód

Ale sztuce, rozumiem, nie doskwierał? Powiąż zdania logicznie, co?

 gdyż nie jadłem pożywienia od wczorajszego dnia.

… zadowoliłem się ćwiartką papieru, buteleczką atramentu i przesadnie wymyślnymi słowami.

mój majestatyczny obraz

Skromność to podstawa.

 cztery srebrniaki

Srebrniki.

 Nikt nie miał ochoty dać więcej pieniędzy

Nie miał ochoty? Ochoty, to można nie mieć na lody i amory, a zapłacić się nie chce.

 a ja chciałem przetrwać biedę

Przed chwilą była koniunktura. Jeżeli facet nie okaże się pensjonariuszem domu bez klamek, przekonanym, że jest Leonardem, to będę rozczarowana.

 ostatni obraz ukazujący przepiękną damę

Obraz raczej przedstawia.

 nie zamierzałem się z nim rozstawać z powodu sentymentu.

Co tam, że zdycham z głodu.

wynajmowanego przeze mnie pomieszczenia.

Za co, skoro przymiera głodem?

 Przebywałem bowiem w małej izbie, w której znajdowało się łóżko, stół, szafa i półki.

Widzisz tę izbę, czytając tak szczegółowy opis? Śmiem twierdzić, że nie.

 Jeden z najtańszych pokoi w karczmie „Szczęśliwy Traf” szybko wstałem z posłania oraz podszedłem do drzwi, aby je otworzyć.

Jeden: brak łączności logicznej. Przed "szybko" powinna być kropka. Dwa: do drzwi, do których ktoś puka, podchodzi się zwykle po to, żeby je otworzyć, a nie np. posmarować musztardą. Naprawdę o tym wiemy. Trzy: "oraz" nie jest ścisłym synonimem "i".

 ukazał się pewien jegomość

Ukazał się jegomość. Nie rozumiem tej maniery tkania "pewien", "jakiś" i tym podobnych lingwistycznych szpargałów, gdzie popadnie.

 z kapturem zawieszonym na barkach

… to okrutne. Tak gwoździami mu przybili?

uczesanej fryzurze

A jaka fryzura jest nieuczesana?

 Nazywam się Feron i jestem magiem ognia

Oto moje referencje.

 wejść do środka izby?

A jaki inny środek tu widzisz? Do szafy chyba nie wchodzi?

 odpowiedział Leonardo

Który nagle zaczął mówić o sobie w trzeciej osobie. OK.

 projektuję na papierze, ale ostatnio brakuje mi materiału.

Papieru, znaczy? – zapytała Tarnina, skrobiąc się w zdumieniu po głowie.

 wskazał na krzesło

Wskazał gościowi krzesło.

 Kolegium Magii potrzebuje kogoś takiego, jak ty! -Nic złego nie zrobiłem

Tarninie nie mieści się w głowie taki przeskok logiczny.

odrzekł Leonardo

Zjadłszy kropkę. "Odrzekł" jest bardzo spokojne, jak na przestraszonego faceta.

 Mogę pracować za darmo, gdyż to moja pasja, ale potrzebuję waluty, aby przeżyć.

Czyli nie wezmę od was forsy, ale ją wezmę. Gdyż zaciągnąłem pożyczkę na słownik synonimów.

 stwierdził Feron

Nie stwierdził.

 Niech będzie

Przecież aż tak się nie spieszymy, co?

 Karczma „Szczęśliwy Traf” tętniła życiem.

A czy mamy obowiązek w to uwierzyć? Pokaż to.

 bardzo atrakcyjne kurtyzany

Nie uroda, lecz chęć szczera się tu liczy. Kurtyzany przebywały raczej w pałacach.

 Stolica Andora w państwie Koniaszowo stanowiła główną siedzibę Kolegium Magii.

"Koniaszowo" brzmi jak nazwa wsi pod Lublinem, w której raz do roku odbywa się targ koni – ale nazwa państwa? Zdanie niechlujne, powinno być: Siedziba Kolegium Magii mieściła się w Andorze, stolicy Koniaszowa. Ponadto – tematem konkursu jest historia alternatywna, ale to już chyba przesada.

 Kapitol zapewniał duży wybór towarów na miejskiej agorze.

W jaki, mianowicie, sposób? Czy na pewno wiesz, co oznaczają te słowa?

 Stolica była otoczona grubym murem i wieloma oddziałami wartowników.

Posadzili ich ogrodnicy miejscy, korzystając z dobrych gleb.

 Ojciec ożenił się, aż czterokrotnie.

Bez przecinka.

 Dla mnie braćmi są wszyscy magowie, lecz nie każdego lubię. Interesujesz się nauką?

Kolejny przeskok logiczny.

 mógłbym całymi dniami malować obrazy, rzeźbić i rysować.

I znowu.

 Wtenczas

Mniej pretensjonalnie się nie dało?

 Feron przyjrzał się Leonardowi

Czego zaniedbał, włażąc mu do pokoju i rekrutując.

 Przetarty kaftan, ale czysty.

Co jest czyste? Leonardo?

 Włosy ułożone w nieładzie.

I kapelusz na gołej głowie.

 Proszę oto

Proszę, oto.

 stwierdził Karczmarz

Nie stwierdził (p. wyżej), a "karczmarz" to nie imię. Nie piszesz przecież: Dekarz, Sprzątacz i Suwnicowy.

 zaczął spożywać swój posiłek nie dbając

Zaczął jeść, nie dbając. Co jest niegrzecznego w jedzeniu?

 Dawno nie jadłeś. – powiedział Feron

Zjadł nawet kropkę z końca zdania. Captain Obvious, albo, jak mawiał mój kolega, zatwardzenie, Watsonie.

 Tymczasem błyskawicznie zbliżył się do maga

Tymczasem, ale błyskawicznie. Mózg wykonał nieprawidłową operację.

 dźgnął, ale atak się nie powiódł, ponieważ oręż odbił się od cienkiej bariery ochronnej czarodzieja

Uff. A tak poważnie – opisz to. Nie zapewniaj, że się stało, ale pokaż.

 chwycił rękoma za barki

Prawdziwy mistrz sztuk walki chwyta nogami…

 a po chwili wróg zapłonął ogniem

 Zaczął, nawet

Bez przecinka. Ten opis jest, mówiąc bez ogródek, nudny i nierealistyczny. Nikt się nawet nie wystraszył? Ludzie tam na co dzień biegają podpaleni?

 Natychmiast wszczęto dochodzenie odnośnie tego kto zawinił.

Zajęła się tym międzywymiarowa policja. W tym celu dokonała kompresji czasu, żeby można było przesłuchać świadków do obiadu.

 Później pozwolono im odejść.

Jasne, bo przecież nie mieli z tym nic wspólnego.

 Leonardo idąc

Leonardo, idąc.

 Poza tym jestem w połowie elfem.

Gdzie trzymasz drugą połowę?

 -Magowie mają wielu wrogów.

Ale tylko nieliczni wracają do krajów oświetlonych słońcem! Ekhm. A serio, wyskakiwanie z nożem na kogoś, kto potrafi człowieka spalić (i zamącić mózgi straży miejskiej, żeby go później puściła) nie dowodzi pełni zdrowia umysłowego.

 Pirotena arcymistrza magów ognia był

Pirotena, arcymistrza magów ognia, był.

 rewelacyjne malowidła krajobrazu

Od kiedy krajobraz maluje?

 Zaś na biurku umiejscowiono globus ukazujący szczegółowo stary świat.

Nie zaczynaj zdań od "zaś". Globus przedstawia, nie ukazuje, cała kulę ziemską (glob – łapiesz?).

 Widać było, że jest też koneserem sztuki, ponieważ w izbie można zauważyć trzy rzeźby.

Globus jest koneserem sztuki. Mhm. Bo ma aż trzy rzeźby. Jakość nieważna, ma całe trzy.

 Witajże

Jakiż jest cel użycia tak wymyślnego słowa?

oświadczył Piroten

Nie.

 Przydzielimy tobie prywatny gabinet

Przydzielimy ci.

 abyś był bezpieczny.

Abyś? I przed czym niby chcą go zabezpieczać? Przed idiotami z nożami?

jeszcze to

Jeszcze, to.

 Hojnie ciebie wynagrodzimy,

Znowu - cię.

 trzysta złotych monet

To mi nic nie mówi. Nie znam cen w tym świecie.

 Chcecie mnie pilnować!

Płacą, to wymagają, nie?

 Dobrze, zgadzam się.

Jasne, oburzyłem się tylko dla wierszówki.

 Czym się zajmujecie w Kolegium Magii?

Słabo jest poinformowany, jak na wybitnego polihistora.

 zabronił nam tego król

Który rządzi całym światem? Czemu ktoś miałby go słuchać poza granicami jego władztwa?

dywergencja, czyli zwiększenie różnic gospodarczych pomiędzy krajami. Zamiast konwergencji, która zmniejsza dysonans biedy i bogactwa w państwach.

Mętne. Znów używasz słów, których nie rozumiesz. I co ma zakaz (warunkowy zresztą) budowy szkół magii do ogólnej gospodarki? Ludzie są pomysłowi.

 który był rozległy i po bokach porośnięty roślinnością krzewiastą oraz kilkudziesięcioma sosnami.

Aż tak rozległy raczej nie był. Przejdź się do najbliższego parku, żeby zyskać pojęcie o rozmiarach drzew.

 na obrzeżach placu przebywało

Niezgrabne. Cały opis bardzo niezręczny.

 płócienną tkaniną

Czym jest płótno, jak nie tkaniną?

 palnik spalający gaz

W "renesansie". Gdyby mieli lampki spirytusowe, można by się przynajmniej napić. Ponadto – nie doceniasz skali balonów.

 Latający balon. – odpowiedział Feron poprawiając

Narratora nie słuchał? Przed imiesłowem – przecinek.

 Wezmę udział, chociaż mam pewne obawy.

Mam coraz większe wrażenie, że robisz sobie z nas żarty.

 Potem wznieśli się w powietrze latającym balonem. Tymczasem Leonardo

Czyli kiedy?

 oddzielny, czarodziejski mur

Było na nim napisane "czarodziejski". Stąd wiedział.

 gmachy akademickie

A reszta kampusu to co?

 Nagle znaleźli się bardzo wysoko

Puf, i teleportowali się.

 ujrzeli zbliżającego się do nich gryfa

Też się teleportował. Ze słownika, chyba.

 Nie przestraszył się

Czego miał się bać?

 nie trafił precyzyjnie. Żaden magiczny pocisk nie dosięgnął celu

Niedomówienie miało być więcej inteligentne?

 podróżnych znajdujących się w gondoli.

Są tu inni?

 Splatanie magii trwa trochę czasu.

Ale tylko wtedy, kiedy jest Ci to potrzebne. Bądź uczciwy.

 Przejmij sterowanie nad latającym balonem!

Żebyśmy nie zapomnieli, że ten balon lata? Skracalne: Przejmij sterowanie balonem! Albo lepiej: Przejmij stery!

 Tymczasem Feron podał liny wyznaczające kierunek Leonardowi

 

Liny nie wyznaczają kierunku, tylko służą do kierowania balonu tam lub owam.

 Chcąc wydobyć podróżników z wiklinowego kosza, niczym pisklaka ze skorupki.

Imiesłów nie tworzy sam zdania.

 oślepł oraz spadł z dużej wysokości nadziewając się na świerki w pobliskim lesie.

Wszystkie? I przed chwilą byli nad miastem. Nie nad lasem.

 Potem podróżnicy bez pośpiechu wylądowali na łące.

I co z tego wynikło?

 Świątynia okazała się drewnianym, monumentalnym gmachem.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Architektura_drewniana

 Nagle do świątyni wtargnęło

Znowu coś się dzieje "nagle". Ziew.

 ubranych w skórznie

Co to są skórznie?

 uzbrojonych w wyciągnięte z pochew miecze

Bo zwykle tłucze się wroga mieczem w pochwie po głowie.

 na twarzach mieli owinięte czarne szaliki

To nie po polsku.

 zabili dwóch bardzo młodych kapłanów, którzy po zobaczeniu napastników znieruchomieli

Jak już byli martwi?

 Spalisz świątynię swoimi zaklęciami! – zawołał kapłan

… priorytety.

 Wymachując (…), z rozpędu udało mu się

Co jest tu podmiotem?

 dominacja liczebna przeważyła

Co chciałeś napisać? Co to za język?

 Są to członkowie sekty Sigre. – odpowiedział Feron

You never know the answer when it's f****ing important.

 Zatem świątynia spłonęła.

Logiczne.

 Co uważacie o tym moim krótkim opowiadaniu?

My, z bożej łaski Tarnina, uważamy, że nie ma w nim konfliktu, fabuły, logiki, rytmu ani stylu. Nie zwróciłeś uwagi na temat konkursu, nie zrobiłeś researchu. Nie chciało Ci się postawić kropek na końcu każdego zdania.

Nie postarałeś się ani odrobinę. Przykro mi, ale z takim nastawieniem nic z tego nie będzie.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Dziękuję wszystkim osobom, które przeczytały to krótkie opowiadanie.

 

Każdy człowiek trochę inaczej posługuje się językiem, dlatego jest większa różnorodność.

 

Przepraszam, że moje opowiadanie się nie spodobało, chociaż starałem się, aby było ciekawe.

 

Momentami miałem wrażenie, iż za bardzo zwracacie uwagę na nieistotne drobnostki.

Pomijając językowe wpadki, o których przedpisacze wypowiedzieli się obszernie, chciałbym zadać pytanie, dotyczące konkursu. Jaki opowiadanie ma związek z Retrowizjami? Jaka tutaj technologia została rozwinięta/rozbudowana? Coś mi chyba umknęło, albo czegoś nie zrozumiałem. Bo jeśli chodzi o balony, to nie wpasował mi się ten wątek do założeń konkursu. Nie był to “​alternatywny świat, oparty na spektakularnym rozwoju technologii właściwej dla tego okresu”.

Jesteśmy wybrańcami. Sami się wybraliśmy!

Zajrzałam, przeczytałam

Cypriannnnie, człowieku, któremu przydzielono zbyt wiele "n"! Mam wrażenie, żeśmy się tu nie zrozumieli. Objaśniam zatem:

Primo. To, że Twoje dzieło się nie spodobało, nie jest winą moralną. Nie musisz za to przepraszać, tak, jak nie musiałbyś przepraszać za przypalone risotto. I dalej – krytykujemy je nie dlatego, że postanowiliśmy Ci dokopać, ale w nieśmiałej nadziei, że następne risotto nie wypadnie z garnka w jednym kawałku. Że może Ty sam chcesz się doskonalić, a nie lansować.

Secundo.

 Każdy człowiek trochę inaczej posługuje się językiem, dlatego jest większa różnorodność.

Tak i nie. Trochę inaczej, owszem – ale intersubiektywność powinna być zachowana. Nie czytam Ci w myślach i zobaczę Twoją wizję tylko o tyle, o ile mi ją opiszesz.

Tertio.

 Momentami miałem wrażenie, iż za bardzo zwracacie uwagę na nieistotne drobnostki.

Każde słowo jest istotne. Powiedziałam i powtórzę – nie licz na pobłażliwość czytelnika. To tak, jakbyś sprzedawał na targu splątane motki wełny, twierdząc, że to najlepsze perskie dywany – wystarczy tylko nie zwracać uwagi na niedoróbki. Skoro już się podejmujesz jakiejś roboty, to ją zrób. Nikt Cię do niczego nie zmusza.

Trzymaj się i przemyśl to.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Każde słowo jest istotne, ale nie jest tak, że w każdej swojej uwadze, Tarnino, wskazujesz obiektywnie językowo niepoprawne elementy. Wiele z Twoich uwag pozostaje w sferze “ja wolałabym tak”, a nie “tak jest niepoprawnie”. Wydaje mi się, że warto pamiętać, że jesteś tylko jednym z potencjalnych czytelników, a nie wyrocznią. Trzymaj się i przemyśl to.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Berylu drogi, nigdy nie twierdziłam, że nią jestem. Jeżeli mówię, że jest niepoprawnie, staram się to podeprzeć sznurkiem do słownika pwn. Jeżeli mówię, że ja wolałabym tak, to zaznaczam tym samym, że opinia jest subiektywna. Czy to naprawdę jest niejasne?

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Tarnino, odwalasz kawał dobrej roboty i to nie ulega wątpliwości. Uwaga o wyroczni dotyczyła przede wszystkim tonu niektórych Twoich wypowiedzi.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

W porządku. Po prostu nie wiedziałam, że mam taki wpływ na masy pracujące miast i wsi :D

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Masz wpływ na to, jak nowi użytkownicy odbiorą naszą społeczność. Warto o tym nie zapominać.

Swoją drogą – opinia ze swej natury jest subiektywna ;)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Swoją drogą – opinia ze swej natury jest subiektywna ;)

Tak jest. Mogłabym tu powiedzieć, że tautologia miała na celu podkreślenie, ale nie będę się usprawiedliwiać, gdyż żona Cezara musi być poza podejrzeniami :D

Masz wpływ na to, jak nowi użytkownicy odbiorą naszą społeczność.

Gosh, wszyscy mamy. Aż taka ważna nie jestem.

ETA: Nie twierdzę, że jednym słowem nie można człowieka posłać do …. – bo wiem, że można. Ale gładząc go po główce, cokolwiek by robił, tylko się go krzywdzi. Każdy, kto się wystawia na krytykę, zasługuje na szczerą opinię, nie zlekceważenie.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Zaś na biurku umiejscowiono globus ukazujący szczegółowo stary świat. Widać było, że jest też koneserem sztuki, ponieważ w izbie można zauważyć trzy rzeźby.

Z tych zdań wynika, że koneserem sztuki był globus. ;D

 

Nie nazwałbym tego opowiadaniem, to raczej zbiór scenek. Poprowadzonych w takim dość naiwnym, RPG-owym stylu. Nie jest to niestety satysfakcjonująca lektura – pisz i czytaj więcej, a dojdziesz do wprawy.

Dialogi nadal nie poprawione, mimo że parę osób już o nich wspomniało. Tutaj znajdziesz kilka informacji na ten temat: https://www.fantastyka.pl/loza/14.

I dialogi do dziś starszą. Te biedne pożarte spacje. 

Nie wiem co przeczytałam, nie wiem jak ma się to do Oświecenia. A taki fajny motyw jak Da Vinci spotyka czarodzieja. Ale opowiastka (mimo niewielkiego rozmiaru) zmęczyła mnie. Czarodziej zabrał Leonarda i? Do czego opowieść miała zmierzać? Gdzie chociaż odrobinę oddania ducha epoki?

Niestety, nieudana próba. 

Niewiele z tego opowiadania zrozumiałem. Mamy renesans czyli odrodzenie a nie oświecenie ;) Dwie grupy magów z konkurencyjnych szkół, Leonarda malarza i ….. no właśnie, a gdzie koncepcja?  

Niestety, muszę powiedzieć wprost: tekst napisany bardzo słabo. Już na pierwszy rzut oka razi niedbałość techniczna. Do tego nienaturalne dialogi i niepoprawne językowo zdania. Trudno tu też mówić o jakiejś fabule, to raczej ciąg kilku luźno powiązanych epizodów, z których nic nie wynika. Nie widać też, żeby opowiadanie spełniało założenia konkursu. Brakuje przede wszystkim pomysłu na świat, w którym cywilizacja rozwinęła się w ciekawy sposób. 

No, z retrowizjami to ma tematycznie niewiele wspólnego. Elfy, Kolegium Magii – chyba jedyna rzecz pasująca do tematyki to imiona bohaterów. Świat niestety to typowe do bólu fantasy.

Abstrahując od tego, sam tekst jest dość prosty. Urywa się pod koniec, jakby po spaleniu świątyni nic nie nastąpiło. Fabuła opowiada o spotkaniu i awansie społecznym niespełnionego artysty, ale brakuje tu jakiś zwrotów, podmiany tropów fabularnych – słowem urozmaiceń.

Język zdań też prosty, do tego są najeżone błędami. Niestety przez to lektura męczy i to pomimo małej ilości znaków.

Podsumowując: fajerwerków tutaj nie ma. Bywa. Chwytaj przydatne linki:

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Poradnik Issandera, jak dostać się do Biblioteki ;)

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842782 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Trudno ten tekst uznać za opowiadanie. To raczej swobodna fantazja, bardzo luźno oparta na temacie konkursu. Niestety w tej formie i wykonaniu, w moim odczuciu nie spełnia założeń jego regulaminu.

Poczytaj trochę o zasadach konstruowania fabuły. I nie spiesz się tak następnym razem ;)

 

Dziękuję za udział w konkursie!

Fatalny zapis doialogów, interpunkcja, inne usterki – np. brak kropki na końcu zdania, niezręczne zdania/wyrażenia, nienaturalny szyk, wymieszane słowa (ciebie zamiast ci itp). Ogółem pod względem technicznym – mocno niedopracowane. Tak samo logika tekstu i poszczególnych elementów mi się nie klei.

I gdzie tu Retrowizje? Gdzie założenia konkursowe? Moim zdaniem brak. Imię Leonardo i balon na ciepłe powietrze to za mało.

Niezależnie od powyższego: to nie robi wrażenia opowiadania, a z jednej strony fragmentu (urwane ni z gruszki ni z pietruszki zakończenie), z drugiej szkicu. Bo miejscami brzmi jak streszczenie, notatka do rozwinięcia. Nic się nie wyjaśnia, kto, co, po co i na co? Jaki cel miał Leonardo, jaki cel mieli czarodzieje, sekciarze itd.

 

Widzę tu elementy i próby humoru, lekko absurdalnego, ale jeszcze dla mnie strawnego, gdyby tylko zostało to lepiej dopracowane na każej możliwej płaszczyźnie.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nowa Fantastyka