- Hydepark: [Poradnik] Jak zapisywać dialogi

Hydepark:

opowiadania

[Poradnik] Jak zapisywać dialogi

"Natchniony" dzisiejszym komentowaniem postanowiłem napisać krótki i zwięzły poradnik poprawnego zapisu dialogów (z czym, niestety, większość użytkowników-autorów ma kłopot). Opisuje on pokrótce główne warianty (w te bardziej skomplikowane, związane z innymi trybami narracji, narazie nie będę się mieszał).

 

---

(1) – Witaj Mściwoju – powiedział Pędzibimbr.

– Witaj Mściwoju! – zawołał Pędzibimbr.

 

(2) – Witaj Mściwoju. – Pędzibimbr opuścił wzrok.

– Witaj Mściwoju! – Pędzibimbr opuścił wzrok.

 

(3) – Zamknij dźwierze – rzekła babka – bo muchy do izby prą!

 

(4) – Zamknij dźwierze – rzekła babka. – Muchy do izby prą!

 

(5) – Zamknij dźwierze – rzekła babka. – Muchy do izby prą. – Wróciła do obierania ziemniaków. – A cukra aby dość naniósł? – spytała.

 

 

 

(1)

 

Podstawowa wersja dialogu. Słowa postaci zaczynamy dużą literą i kończymy myślnikiem (bez kropki na końcu zdania), zdanie po myślniku zaczyna się małą literą tylko wtedy, gdy jest to "odgłos paszczą (ustami)" : np. powiedział, rzekł, odrzekł, krzyknął, zawołał, wyjąkał, wystękał, rozkazał i wszelkie inne wariacje. Jeśli mamy problemy z określeniem czy wyraz jest odgłosem paszczą, czy nie, stawiamy sobie pytanie – czy ten wyraz oznacza wydanie dźwięku ustami? Jeśli tak – piszemy małą literą, jeśli nie – przechodzimy do punktu 2.

UWAGA! Jeśli słowa postaci kończą się wykrzyknikiem, pytajnikiem lub trzykropkiem, po myślniku nadal używamy małej litery.

 

(2)

 

Jeśli po słowach postaci nie występuje odgłos paszczą, ale normalne zdanie, to słowa postaci kończymy kropką, a owe normalne zdanie zaczynamy dużą literą.

UWAGA! Zamiast kropki po słowach postaci może wystąpić wykrzyknik, pytajnik lub trzykropek – w tych przypadkach normalne zdanie również zaczynamy dużą literą.

 

(3)

 

Raczej nieczęsty sposób zapisu. Jeśli kwestia postaci jest jednym zdaniem, w środku może zostać ono podzielone przez "wtrącenie odpaszczowe". Np.:

Normalne zdanie: – Zamknij dźwierze, bo muchy do izby prą!

Zdanie podzielone wtrąceniem odpaszczowym: – Zamknij dźwierze – rzekła babka – bo muchy do izby prą!

Jak widać, przecinka (który normalnie wystąpiłby w miejscu wtrącenia) już się nie stawia, jak również żadnych kropek we wtrąceniu.

 

(Ten wariant występuje najczęściej w starych bajkach i baśniach. Obecnie na wymarciu, bo dość dziwnie się to czyta.)

 

(4)

 

Bardziej spotykane niż wariant 3. Pierwszą kwestię postaci zapisujemy jak w przykładzie 1. Potem stawiamy myślnik i zaczynamy drugą kwestię, odnoszącą się zazwyczaj do pierwszej. Np.:

Normalne dwa zdania: – Zamknij dźwierze. Muchy do izby prą!

Podzielone: – Zamknij dźwierze – rzekła babka. – Muchy do izby prą!

 

(5)

 

Wersja dla hardcore'ów. Jest to po prostu zwielokrotniony wariant 4, czego nie radzę stosować, bo czytelnik dostaje oczopląsów.

 

 

 

---

 

Mam nadzieję, że teraz wszystko będzie już jasne i proste. Zachęcam do linkowania do tego poradnika przy komentowaniu błędów.

 

 

PS "Odgłos paszczą" i "wtrącenie odpaszczowe" nie są oficjalnymi terminami gramatycznymi... jakby ktoś nie zajarzył.

 

---

 

Ciekawostka:

 

Angole i amerykanie zapisują dialogi w ten sposób:

 

"Welcome Warvenge," said Moonshiner.

 

Chętnie dowiem się, jak to robią w innych krajach. Jeśli ktoś wie, niech raczy podzielić się tą wiedzą.

 

(PSS Cholera, po angielsku to nawet Pędzibimbr brzmi dumnie... Chociaż wahałbym się między wersją Moonshiner, a bardziej swojską Moonshinir.)

 

 

Komentarze

obserwuj

Szczerze dziękuje. Temat bardzo potrzebny, wyjaśnione łopatologicznie. Aż żal, żeś nie napisał tego dużo wcześniej.

Pozdrawiam

Angole używają apostrofu, a nie te-te od cudzysłowu.
*jeny, dziwnie się odmienia "cudzysłów"*

Angole używają apostrofu, a nie te-te od cudzysłowu.

'O takiego' ?

A tak właśnie się wahałem... bo w niektórych ebookach znalazłem ", a w innych '.

Różnica stąd, że Angole używają apostrofu, a Amerykanie najczęściej cudzysłowu. Obie nacje bardzo często stosują konstrukcje typu:

- I have a sore in my arse - said Hooy, scratching his rectum - and I think I'm gonna puke.
- Well, then - said Pippa, making a face - at least try not to soil my brand new shoes, you asshole.

Pewnie dla potrzymania czytelnika w niepewności :-)

<brawo>

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Brawo za pomysł i wykonanie.

Od każdej zasady są wyjątki : wzruszył ramionami, uśmiechnął się, skinął głową ,zmarszczył brwi itp.Nie są to odgłosy paszczowe, a pisane są z małej.
Np :
 - Jeśli się czegoś nauczyli - wzruszył ramionami Henselt - to nie przekroczą Jarugi.
- Słufnie - skinęła głową Meve.
- Protesty wasze zaskakują i niepomiernie dziwią - uśmiechnął się lekko Dijkstra.
- Zaraza - zmarszczył brwi Notker Weyrach.

@endy

Nie spotkałem się z takim zapisem i sądzę, że jest błędny (za wyjątkiem pierwszego z twoich przykładów - w takim wtrąceniu faktycznie powinno być małą). Skąd masz takie wiadomości? Poza cytowaną książką oczywiście.

Jeszcze standardowa sytuacja (chodzi o dwukropek):

Podrapał się po nosie, a potem dodał podniośle: 
– Na pewno tu zostanę!

I jej rzadziej stosowany wariant:

– Na pewno? – zapytał chłopiec. I zaraz potem dodał: – Nie wierzę w to zupełnie.

Trzy pierwsze cytaty pochodzą z "Wiedźmina", czwarty z "Narrenturm" Sapkowskiego. Może to taki styl autora?

@endy

Możliwe. Dla przykładu Cejrowski kategorycznie odmawia stosowania kropki poza nawiasem i tak wydaje swoje książki... Jak autor się dobrze sprzedaje, to wydawcy w zasadzie zwisa, do których zasad się stosuje, a do których nie ;)

Wydaje mi sie, że jeśli gesty są ściśle związane z wypowiadanymi słowami, to można sobie odpuścić kropkę, chociaż nie wiem jak to jest od strony gramatycznej.

Wyciągnąłem z szafy 3 losowe książki i trochę poszperałem:

Kolor Magii Pratchetta w wydaniu Prószyńskiego i S-ki, korekta Teresy Pajdzińskiej:
- Bardzo łatwo go obsługiwać. - Dwukwiat zignorował tę wypowiedź.
s.40
- Nikt. - Wzruszył ramionami. - A mimo to wszyscy próbują.
s.79
-Jak się zdaje, Nadawca Ośmiu będzie miał dwóch na obiad. - [Druella] spojrzała groźnie.
s.85

Przygody Tomka Sawyera (Wyd. MEA, 2001)
- Lewa wstecz? Dzyń-dzyń-dzyń! Czu! Czczu-czu! - Lewa ręka zataczała koła.
s.21

Harry Potter i Insygnia Śmierci
- Ron poszedł po piwo. Wiesz, to trochę dziwne, ale przed chwilą widziałam, jak Wiktor odchodzi od ojca Luny w stanie silnego wzburzenia, wygląda na to, że się pokłócili... - Ściszyła głos, przyglądając mu się z niepokojem.

s.167

 

Wygląda na to, że to nie gesty są wyjątkiem, tylko Sapkowski. Cytowanie książek nigdy nie jest idealnym przykładem, ale skoro w tak różnych książkach jest tak, a tylko jeden autor pisze inaczej, to lepiej przyjąć wersję większości. A jak ktoś ma nadal wątpliwości, to zawsze można przechodzić do kolejnego akapitu, np.:

- Jestem naukowcem i nie znam się na takich rzeczach. 

Mandalay wzruszył ramionami i podreptal do respozytorium. 


Jacek Piekara "Sługa Boży"
- Strzelałem - wzruszyłem ramionami i uśmiechnąłem się, choć wcale nie było mi do śmiechu.

Jacek Dukaj "Ruch Generała"
- Nigdy, królu - uśmiechnął się major.

Maciej Parowski "Burza"
- Racja - uśmiechnął się Rowecki. - Nie daliśmy panu Jungerowi szansy.

To jest chyba nasza Polska, rodzima specjalnosć ;)

Czyli niech każdy pisze jak mu wygodniej :]

A może jest tak, że obie wersje są poprawne. Lub nie zostało to poprostu do końca sprecyzowane.

Z tego co mi wiadomo ze studjów a dawno to było to jako odgłos paszcza mozna traktowac mowe ciała - wzruszył ramionami, pokazał jezyk etc.

Grunt, żeby piszący trzymał się jednego, w miarę sensownego schematu.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Brawo dla Mortycjana. Sporo się dowiedziałem. Psiakrew, że wszystko w gramatyce musi być tak poplątane (^^).

no, jeden myślnik, jeden przecinek inaczej postawiony i sens zdania andypoduje

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Drobny dodatek, takie dwa i pół grosza, ode mnie.
Cała interpunkcja bazuje na Jodłowskim, to raz. Usprawniacze interpunkcji pomijali trudniejsze (dla nich też?) kwestie, to dwa.
Kropka może i powinna stać przed nawiasem, jeżeli wstawka nawiasowa jest na tyle odrebna i samodzielna, że rozpoczynamy wielką literą. Widocznie Cejrowski o tym wie.
Wystrzelenie pierwszego sputnika otworzyło tak zwaną erę kosmiczną. (A dla Ameryki był to solidny prztyczek w nos.) Oczywiście miano to pozostaje umownym, gdyż (...).
Nie wiem, dlaczego dzisiaj nie mówi się o interpunkcji autorskiej (a jeśli, to ćwierćgębkiem), czyli, w kalekim uproszczeniu "a ja chcę, żeby tu stał przecinek, i tak ma być". Uwaga! Interpunkcja autorska NIE oznacza partyzantki i lekceważenia zasad. W rzeczywistości służy do podkreśleń, akcentowania, wyodrębnień itp. wybranych przez autora słów, wtrąceń, innych elementów, lub do pominięcia znaków przestankowych jak w poezji na przykład. Dla początkujących zdrowiej nie stosować, nie powoływać się...

Od tej strony Mortycjana nie znałem ( a znam go od  jakiejkolwiek?), fajnie, że się wysilił, pewnie (na pewno) wielu osobom pomoże, a przede wszystkim cały poradnik stworzony z delikatną nutką humoru, co jeszcze bardziej zachęca do przeczytania. Tak jak sam autor stwierdził, warto linkować do tego poradnika i również tworzyć ich więcej.

warto linkować do tego poradnika i również tworzyć ich więcej.

Przydałby się - i to bardziej niż ten - poradnik interpunkcyjny. Oraz jakiś o różnicy między dywizem, myślnikiem i półpauzą, o powtórzeniach, o porównaniach i metaforach, o budowaniu opisów, o zaimkozie i podmiotach... No, że tak zacytuję wujka murarza - "roboty w c***j". :]

 

Przykro mi przypominać: to już było...
Chyba że linkować. Bo bez tego zginie w odmętach...

Mortycjan - dzięki - przyda się bardzo :)

Czyli niech każdy pisze jak mu wygodniej :]

Będę Cię cytować, Mortycjan :P Ale dzięki za poradnik, ze swojej strony obiecuję choć spróbować nad tym popracować ;)

Przykłady podane przez Endiego.
Nikt nikomu nie broni w przypadkach budzących wątpliwości napisać inaczej. Tak, żeby wilk był syty i koza cała.
--- Nie daliśmy szans --- przyznał Bandubandes z uśmiechem. --- No cóż, bywa...
I znika problem.

Mortycjan napisał, że:
Przydałby się - i to bardziej niż ten - poradnik interpunkcyjny. Oraz (...).

A biura profesjonalnego przepisywania na czysto nie chcesz założyć?
Będę brutalnie szczery.
Panie i Panowie. Ja też miałem do szkoły pół drogi pod górkę, i czasem wiatr w oczy duł... Ja też zaglądam do słowników, bo głupieje się w końcu drogą indukcji...

Duł = silnie albo porywiście, czasem i tak, i tak, wiał. Regionalizm.

Mortycjan napisał, że:
Przydałby się - i to bardziej niż ten - poradnik interpunkcyjny. Oraz (...).
A biura profesjonalnego przepisywania na czysto nie chcesz założyć?

Adamie, ja tego nie pisałem z myślą o sobie...

Ja zasady znam (no, z grubsza), to większość użytkowników-autorów ich nie zna. A mnie przez to oczy bolą...

Hmmm.... Myślę, że AdamKB miał bardziej namyśli, że zamiast zmusić innych do poszukania informacji, czy też zakupienia odpowiedniego słownika, wyręczyłeś ich, podając wszystko na tacy. Przynajmniej ja to tak odebrałam.

Nie, bynajmniej nie mam za złe, czy jak to inaczej zwać, Mortycjanowi, że napisał ściągę. Przeciwnie, podziwiam, że mu się chciało, że nie zniechęcił się.
Złość mnie poniosła z innego powodu, który dla  Mortycjana i kilku jeszcze osób powinien być zrozumiały.
Wyłuszczam.
Cieszę się, że młodym (przeważnie chyba takim) ludziom chce się pisać. Rozumiem, że nie każdy był orłem z polskiego. Pokazuję błędy, żeby jeden z drugim zreflektował i zdopingował się, sięgnął po słownik poprawnościowy, poprawił, następny tekst spłodził czysty pod tym względem. No, nie drugi, to siódmy --- ale żeby widać było postęp. Potem, gdy już się nauczy władać językiem, niechaj sobie poszaleje w eksperymentach, jak zechce... Tymczasem obrażeni na mnie, na mnie podobnych i na resztę świata milkną, znikają, albo podskakują, że ja też jestem poniekąd utytułowany w zakresie --- a dwuzdaniowej uchwały RJP nie doczytał i nie zrozumiał, tylko huzia na Józia, błędnie piszesz, a innych pouczasz. Owszem, jak każdy, robię błędy. Nie piszę na konkurs tych uwag... Dlaczego nikt nie zapyta, gdzie znajdzie szerszy wykład na temat? Przecież połowy podręcznika gimnazjalnego nie będę przepisywał za co drugim razem... No i w końcu się nazbierało, walnąłem wprost, że uczyć się trzeba było przed, a nie po.
Co gorsza, wyszło na to, że mam o coś pretensje do Mortycjana, że wyśmiewać chcę... Nie mam i nie chcę. Przepraszam, Mortycjanie.

@Adam

No, teraz to zahaczyłeś o jakąś filozofię futurystyczną. ;D Smutna prawda jest taka, że będzie istnym cudem, jeśli nawet 2 osoby (DWIE OSOBY) w całej historii działalności tej strony wydadzą kiedyś książkę (tak, jedną na spółkę...). Pisarstwo w Polsce nie jest ani łatwe, ani dochodowe i przebijają się tylko najmocniejsi - Ci, którzy nawet bez strony NF by sobie poradzili. 99*% tutejszych autorów to albo nastoletni fani RPG/cRPG/czegośtam/, którzy pod wpływem nagłego natchnienia postanowili stworzyć wiekopomne dzieło (opiewające na długość pięciu tysięcy znaków). Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej, ale łączy ich jedno - przejdzie im. Jak nie za tydzień, to za miesiąc, ale na pewno przejdzie, znudzi się, zapomną.

 

1% to ludzie, którzy - też pod wpływem jakiegoś (na)tchnienia - napisali jedno, dwa - ok, zaszalejmy, trzy! - opowiadania. Dobre, spójne, ciekawe. Ich nie trzeba poprawiać stylistycznie, technicznie ani merytorycznie. Można zaryzykować stwierdzenie, że mają talent, a przy pomyślnych wiatrach u Pana Parowskiego może nawet zostaną druknięci. Ale i tak tylko najnieliczniejsi z nielicznych zwiążą swoją przyszłość z pisaniem, w tym popieprzonym, biało-czerwonym grajdole. Co mądrzejsi nauczą się języka i spieprzą na zachód, gdzie zarobią więcej na pucowaniu obuwia u klasy przodującej.

 

Pozostaje pytanie - więc po co napisałem ten miniporadnik, skoro ten, kto ma się wybić i tak się wybije? 

Zapewne z tego samego powodu, dla którego ludzi z zespołem Downa trzyma się w specjalnych ośrodkach, a nie wrzuca się do dołu i nie zasypuje wapnem.** ;]

 

*- jak mówią badania statystyczne, 57,6% badań statystycznych jest wyssane z palca.

**- no ok, to może było trochę za mocne... ale nie mogłem się powstrzymać, hłe hłe.

Czy mam rozumieć, Mortycjanie, że chowasz się wśród tych 99% użytkowników, taki niby krypto jesteś i te klimaty? Bo wymądrzasz się tak, jakbyś miał straszne zasługi w dziedzinie literatury i posiadł całą wiedzę dot. zagadnienia o nazwie "język polski" jaką posiąść tylko się da, a z drugiej strony nie pokazujesz tego w żaden sposób. Założę więc, że ukazujesz nam swoje ułomne oblicze, bo przecież głupi użytkownicy tegoż portalu nie ogarnęliby rozumem, gdybyś pokazał im swój mistrzowski kunszt językowy.
A, nie, moment. Zaraz pewnie przeczytam, że ty tylko żartowałeś, a ja nie zrozumiałem.

@beryl

Nie żartowałem, ale też nie zrozumiałeś. Nie wymądrzam się ani nie uważam siebie za jakiegoś guru w sprawach literackich - ja po prostu lubię czytać fantastykę i krytykować wszystko naokoło (zwłaszcza to drugie). Czemu? Because I can. :) Żeby ocenić żarcie, jakie podali mi podczas tygodniowego rejsu przez Atlantyk, wcale nie muszę wcześniej założyć własnej fregaty i przez dziesięć lat udowadniać, że "ja to sie znam". Nie należę ani do tych 99% ani do 1%, ja tylko stoję z boku i narzekam, a od czasu do czasu popijając martini z oliwką, podrapię się po brzuchu i burknę "o, ten dobry".

A w konkursie udział wziąłem, bo darmowa książka piechotą nie chodzi. Zwłaszcza, jak jedni frajerzy podniosą VAT, a drudzy ceny...

 

 

 

Rzecz nie w tym, mój drogi Mortycjanie, że musisz być guru w sprawach literackich, aby móc oceniać. Każdy wie najlepiej co mu się podoba, a co nie, każdy może to wyrazić. I to nie podlega dyskusji.
Jednak są takie rzeczy, które wypowiedziane na głos same się nie obronią, a i gust własny do nich wiele nie ma. Takim czymś jest twoje zachowanie, które zaczyna się 3 posty wzwyż. Ho ho, ogłaszając takie tezy to już trzeba mieć coś, co służyłoby ich poparciu.
Problem pojawia się, gdy brniemy za daleko w swoich opiniach, a sami sytuujemy się na uboczu. Zapędzamy się w osądach, jednocześnie wiele od siebie nie pokazując. Wtedy człowiek wychodzi albo na kompletnego matoła, albo na buca.
Mam nadzieję, że nie masz aspiracji do zostania żadnym z wyżej wymienionych?

Ho ho, ogłaszając takie tezy to już trzeba mieć coś, co służyłoby ich poparciu.

I to jest właśnie Twoja - zaledwie - opinia. ;) W Twoim odczuciu mogę wychodzić na buca albo matoła - wolna wola osądu człowieka. W odczuciu kogoś innego może tak wcale nie być. Cieszmy się, póki możemy wypowiadać i osądzać swoje poglądy nawzajem - bez towarzystwa pana z czarnym markerem i w czerwonej czapce z napisem "cenzor".

To, co wygłosiłem "3 posty powyżej" to TYLKO moja opinia na temat aktualnego stanu rzeczy, który obserwuję. Ktoś ją może podzielać lub też nie. Mogę zabrnąć tak daleko, jak mi się podoba, DOPÓKI nikogo nie obrażam personalnie i wulgarnie. A to, że Twoim zdaniem "na poparcie takich tez muszę już coś mieć", to jak wspomniałem, zaledwie Twoje zdanie.

Ja nic nie muszę, żadnych kontraktów nie podpisywałem ani w zakłady nie wchodziłem. I polecam trochę dystansu, bo mam wrażenie, że w każdej dyskusji ludzi dzielisz na "wygranych" i "przegranych", przez co nigdy nie odpuszczasz jeśli ostatnie słowo nie należy do Ciebie... Relax, dude ;)

 

PS Spać byś poszedł, a nie po nocy z bucami dyskutujesz :} Przywyczajaj się wcześnie wstawać na studia.

I polecam trochę dystansu, bo mam wrażenie, że w każdej dyskusji ludzi dzielisz na "wygranych" i "przegranych", przez co nigdy nie odpuszczasz jeśli ostatnie słowo nie należy do Ciebie...
Bynajmniej. Wolę po prostu, żeby wszystko zostalo wyjaśnione, bez pozostawiania niedomówień, bo te potem wracają w najmniej odpowiednim momencie. I walczyć z nimi trudniej.

Zresztą nie podoba mi się takie stawianie rzeczy: to tylko twoja opinia, a ty tylko moja opinia. Właściwie to Ty tylko wyrażasz sobie zdanie, a ja się niepotrzebnie doczepiłem. A mimo wszystko sądzę, że porównywanie części ludzi, do nastoletnich fanów RPG/... oraz, w efekcie, do daunów - no bo, nie tak? - to już lekkie "nadużycie" jak to lubują mawiać nasi parlamentarzyści. Żeby nie powiedzieć, że już obrażanie.

No, niestety, wyszło, że nie mam dystansu, a tylko z zabójczą powagą podchodzę do sprawy, no i oczywiście moje słowo na końcu. Co poradzić.

PS
Jakie studia? Ja to jestem już profesor dr. habylytowany, co Ty mi tutaj dzieciaku ;]

Dwie uwagi:
1) Zawsze przecinek przed wołaczem (czyli "Witaj, Mściwoju").
2) OWO zdanie. Zaimek "ów" ma rodzaj męski, żeński i nijaki, podobnie, jak inne zaimki wskazujące (ten, tamten itp).

@Achika

A gdzie ja napisałem "ów"?

Napisałeś "owe zdanie", a powinieneś napisać "owo", ponieważ jest to rodzaj nijaki zaimka "ów" (tak, wiem, że to seksistowskie, traktować rodzaj męski jako formę podstawową). To, co ludzie wyrabiają z tym nieszczęsnym "ów" przechodzi moje pojęcie - mnóstwo razy natrafiałam na kompletną nieznajomość jego odmiany przez przypadki, liczby i rodzaje. A jednocześnie jest coś w rodzaju mody na jego używanie. Skąd się to bierze?

Jednym słowem:

- ów wojownik

- owa ksieżniczka

- owo pisklę gryfa

- owi rycerze

- owe wieśniaczki

- owe cielęta

Dobra, to ja mam takie pytanie... jakiś mądry, dobrze napisany poradnik o naszej kochanej polszczyźnie, ktoś poleci? Bo wiedzę gimnazjalną i licealną mam, ale... im więcej czytam "jak co powinno się pisać" tym bardziej dręczy mnie myśl, że warto by coś jeszcze na temat poczytać.

@lady_madder

Książki wspomnianego Stanisława Jodłowskiego - jego "Zasady interpunkcji", "Zasady pisowni polskiej i interpunkcji ze słownikiem ortograficznym" i "Dzieje ortografii polskiej" (oraz parę innych) to coś jak Gray's Anatomy dla korektorów. Choć to bardzo stare dzieła, można je znaleźć w niemal każdej bibliotece publicznej.

W kwestiach bardziej twórczych - http://www.kres.mag.com.pl/kaciki.php, przegadane ale nadal dobre.

Sądzę, że odnośnik do porad interpunkcyjnych czy też tego poradnika powinien pojawiać się piszącemu przed dodaniem opowiadania. Może jakiś mały link "zanim dodasz opowiadanie"? Pomogłoby autorom nanieść poprawki.

Marzycielka...

Adam, trudno każdemu pod nowym tekstem dawać linka do tego wątku. A Mortycjan akurat ma rację twierdząc, że z zapisem dialogów autorzy mają problem. To jest problem łatwy do usunięcia, a przy okazji można się czegoś nauczyć.
Co do marzycielki - jak już fantazjujemy, to ideałem byłoby stworzenie programu Mortycjan Alfa. Wrzucałoby się w niego tekst przed publikacją i otrzymywało pre-recenzję. "tekst wtórny" "skasuj wstęp" "brak głębokiego problemu" "tekst za krótki, kopiuj i wklej 3 x".

;)

"brak głębokiego problemu"

No, to jest raczej zaleta. Chyba jeszcze mało moich komentarzy widziałaś. Zwłaszcza tych o "głębokich sensach"...

 

Mortycjan, lepiej brzmiałoby jednak "stwórz problem" "dodaj czwarte dno".
Czytam Was na bieżąco od niedawna, obserwuję, uczę się, chłonę klimat.

Widzę tę kwestię --- i związane z nią --- w ciemnoszarych tonacjach.
1. Ta strona przestaje nadawać się nawet do samego przeglądania tekstów. Brak podziału na tematy, na autorów, prędkość działania zbliża się do niedziałania. Postulowałem pewne zmiany, były głosy poparcia (Wsiąść do pociągu...). Wykorzystując niektóre z mechanizmów forum, można wprost zmusić, aby wstawienie tekstu było poprzedzone "przejściem" przez pewne tematy wstępne (oraz deklaracją, że przeczytano i zrozumiano...).
2. Były już zakładane tematy (na HP) typu "zapytaj"; jak myślisz, kto pytał? Ci, co pisać już umieją...
3. Przedszkola i szkółki dla początkujących nie ma sensu łączyć z forum prezentacyjnym dla bardziej zaawansowanych.

Wykorzystując niektóre z mechanizmów forum, można wprost zmusić, aby wstawienie tekstu było poprzedzone "przejściem" przez pewne tematy wstępne (oraz deklaracją, że przeczytano i zrozumiano...).

Adamie, Adamie... nie wymagaj za wiele od naszego webmastera. On przecież nie tak dawno zrobił PROJEKT GRAFICZNY znaczka dla loży NF. Jeszcze nie zdążył odpocząć. Nawet nie wiesz jaka to ciężka robota postawić cztery kreski w Paincie... a co dopiero skopiować parę linijek opensource'owego kodu... 

Aż cztery kreski? W Paincie? No to fakt, musi urlop zdrowotny zaliczyć. Ze względu na Painta.

A tak bez kpin. Odpisz, czy Tobie nie wydaje się, że malejąca aktywność Redakcji na stronie, brak konkretnych odpowiedzi / wypowiedzi dotyczacych funkcjonowania strony, nie może być skutkiem wielkiego zawodu. Łowisko talentów in spe stało się kolejną zamuloną zatoczką...

@Adam

Mnie się wydaje, że redakcja po prostu "nie czuje" Internetu. To coś jak sytuacja z Billem Gates'em. Jak to ujął Steve Ballmer, który wskoczył na jego miejsce: "Bill nie czuje Internetu. On wciąż jest umysłem w czasach, kiedy programy sprzedawało się w pudełkach." No i, niestety, podobną sytuację mamy tutaj... Redakcja NF wciąż jest "umysłem w czasach" kiedy teksty podpisywało się imieniem i nazwiskiem, a za publiczne znieważenie czekał proces sądowy. Internet to wielkie, oceaniczne bagno usiane małymi wysepkami kultury i nauki, do których nie dotrze ktoś, kto wychowywał się na "Starym Kontynencie". Kiedyś autor wysyłał tekst tradycyjną pocztą i to dopiero wtedy, kiedy uważał go za godny publikacji. Teraz publikacja tekstu trwa sekundę i może to zrobić każdy. No i mamy efekty...

 

Podejżewam, że dla p. Parowskiego ta strona to zjawisko takie, jakby codziennie przychodził do niego listonosz z workiem tekstów, przy czym 90% z nich nadaje się tylko na papier toaletowy.

 

W rzeczywistości swoje opowiadania tradycyjną pocztą wysłałoby tylko pozostałe 10%. A tutaj trzeba się przekopywać przez ten cały muł i szlam... Do tego większość domorosłych Tolkienów broni swoich tekstów jak stado wygłodniałych lwów.

 


Mam pewne pytanie do specjalistów.

Która wersja jest poprawna?:
- Bla bla bla. - Wesoły głos ygreka wyrwał iksa z zadumy

czy:

-Bla bla bla - wesoły głos ygreka wyrwał iksa z zadumy

@a.k.j.

Pierwsza.

Moim zdaniem drugie. No i kropka po "zadumy".

Hah, ciekawe ;)

Co Wy chcecie od biednej redakcji? Raz miałam pytanie do Jakuba o termin publikowania pracy na konkurs i odpowiedział po paru godzinach. Przecież ta strona to społeczność internetowa. Owszem, jest skupiona wokół idei: tu fantastyka, pisanie, redakcja NF, ale żyje własnym życiem i musi sobie swoje życie organizować sama. Tak jest na forach, blogach, blipie. Widział ktoś, żeby Michnik zajmował się forumowiczami gazety czy bloxa? Nie widział ktoś.
Sądzę, że redakcja nie dostaje pieniędzy za zabawianie nas, tylko za konkretną, wcale nie lekką pracę. Od dokuczania sobie nawzajem mamy siebie i musimy sobie wystarczyć.
PS Mortycjan: podej RZ ewać. ;)

Goldengate, każdy ma prawo sobie ponarzekać. Ich sprawa. Nie wiem w czym to pomoże, ale co tam.
Zresztą wszyscy na coś od czasu do czasu narzekamy, czy to edytor tekstów, tło strony, czy coś tam innego.

beryl,
ja jestem kobietą (bo nie człowiekiem) czynu. Jak nie mogę sama czegoś zmienić, to nie narzekam. A jak mogę, to zmieniam. Narzekanie niekonstruktywne jest niemęskie. :D

@Goldengate

Adamowi chodzi raczej o to, że redakcja zdaje się olewać tę stronę. Wystarczy jeden dzień, żeby wprowadzić drobne zmiany techniczne, które bardzo usprawniłyby jej funkcjonowanie. Michnik ne zajmuje się forumowiczami, ale pogania batem gości odpowiedzialnych za to, żeby gazeta i blox były jak najbardziej funkcjonalne, żeby stale się rozwijały. A to, co tu widzisz, to strona rodem z końca lat 90-tych. Brakuje tylko migających gifów i oczojebnej, niebieskiej czcionki... Choćby napis w stopce: "Zarejestrowanych użytkowników: 1808" - no bez jaj, co to ma być? Jak się ma tylko tylu zarejestrowanych użytkowników, to się to raczej ukrywa... 

 

Ale nie wałkujmy już tego... tyle wątków było założonych...

 

PS Mortycjan: podej RZ ewać. ;)

Cholerka, a myślałem, że wymienia się na "podglądać"...

Poprawność obu wersji zapisu można podać w wątpliwość, ponieważ "wesoły głos" nie jest w pełni równoważny podaniu do wiadomości czytelnika faktu, że "powiedział / wrzasnął / wyjąkał" i temu podobnie.
Moja rada: rozbić na akapity lub sformułować inaczej.

--- Bla bla bla!
Wesoły głos Igreka wyrwał Iksa z zadumy.

Czyjaś wesoła blablanina wyrwała Iksa z zadumy. Rozejrzał się. No tak znowu Igrek czaruje Marzenę...

Ale nie wałkujmy już tego... tyle wątków było założonych...

Brawa za słowa rozsądku.

Przy okazji, ma ktoś ochotę wytknąć jakieś błędy, poprawić dialogi, tudzież ocenić całość mojego nowego opowiadania? :o /autoreklama off

P.S. A nie pisałem? Zanim dodałem swoje, już pojawiły się dwa różne głosy...

Przy okazji, ma ktoś ochotę wytknąć jakieś błędy, poprawić dialogi, tudzież ocenić całość mojego nowego opowiadania? :o /

Obiecałem nie komentować opowiadań w Dragonezie, bo sam biorę udział, ale łączę się z Tobą w bólu w związku z limitem znaków...

łączę się z Tobą w bólu w związku z limitem znaków...
Hah. Tak, nie myślałem, że to taki problem, dopóki sam się z nim nie zmierzyłem.

Dzięki beryl Mortycjan i AdamKB
Jako, że troche mnie zamotało, to zgodnie z radą Adama wezmę pod uwagę przeredagowanie tego dialogu. Ale i tak dzięki za ekspresową odpowiedź.
Pozdrawiam.

NMZC, PSNP.

Obiecałem nie komentować opowiadań w Dragonezie, bo sam biorę udział

To jest informacja na wagę złota, istne kody do gry. Żeby przeżyć bez wbijających w ziemię opinii, wystarczy publikować tylko w konkursach, w których bierzesz udział. :)

A jak napisać, gdy wypowiedź składa się z dwóch krótkich zdań?

-Witaj, Mortycjan! Niech moc będzie z tobą - powiedział Urban Horn.

czy:

-Witaj, Mortycjan! Niech moc będzie z tobą. - powiedział Urban Horn.

Obie wersje zawierają ten sam błąd. Mamy taki przypadek, zwany wołaczem. Witaj, Mortycjanie. Z przecinkiem, bo wołacz zawsze "domaga się" przecinka. Przed i po. Witaj, Mortycjanie, i powiedz, coś we środę porabiał. Trzeci błąd znajduje się w drugiej Twojej wersji --- kropka po 'tobą' jest zbędna.

Dzięki.

Ciekawy zabieg zastosowany jest w "Krwawym Południku" McCarthy'ego - tam nie ma w ogóle wyróżnienia dialogów.

np.
Musimy jechać na południe. Powiedział Sędzia.

...ot tak po prostu.

To nie jest ciekawy zabieg, ale niedokładne przekopiowanie angloamerykańskiego zwyczaju. Znaczy, partacka korekta i redakcja.
"Och, nie dalej jak przedwczoraj widziałam ich oboje" wtrąciła się Marzena do rozmowy braci. "Nic nie wskazuje, żeby mieli się rozstać". "Naprawdę?" zdziwił się Karol.
Wstaw myślniki w miejsce cudzysłowów i masz po naszemu...

Swoją drogą, zawsze ciekawił mnie ten anglosaski zapis dialogów. Niby nawet nie takie to nielogiczne, ale mało czytelne i dziwne. No cóż, oni widocznie wszystko muszą robić na lewo.


warto linkować do tego poradnika i również tworzyć ich więcej.
Przydałby się - i to bardziej niż ten - poradnik interpunkcyjny. Oraz jakiś o różnicy między dywizem, myślnikiem i półpauzą, o powtórzeniach, o porównaniach i metaforach, o budowaniu opisów, o zaimkozie i podmiotach... No, że tak zacytuję wujka murarza - "roboty w c***j". :]

 

http://piorem-feniksa.blog.onet.pl/2,ID351149545,index.html
Tutaj są całkiem miłe poradniki i linki do różnych innych także.

 

Mylisz się AdamKB, to jest celowy zabieg.  "The Road is written in a very simple, pared back style. Dialogue is left naked – there are no quotation marks, and often no ‘he said-she said’ signals. No comments or judgments are made on the part of the author, and rarely on the part of the main character, The Man. The story is shown, rather than told. " ...mowa tu akurat o Drodze, ale ten zabieg jest we wszystkich jego książkach.

O jakie znalezisko. :-)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

OK, myliłem się, celowy zabieg. Autorski? Jeśli tak, nie będę ukrywał, co myślę o tego rodzaju "chwytach". To są właśnie tylko chwyty, mające przyciągnąć większą uwagę. Wpisać nazwisko autora na listę nowatorów: ten pierwszy nie postawił ani jednego przecinka, tamten zrezygnował z wielkich liter, a ten to geniusz nad geniusze, przełożył "Don Kichota" na slang z południowego przedmieścia Żyrardowa.

Tak jest, nie poważam, nie lubię, kpię.

No cóż, widzę pewną różnicę, pomiędzy tanim chwytem marketingowym w rodzaju Lincoln i wampiry, Don Kichot slangiem i inne ewentualne bzdurne wymysły, a pewnym zabiegiem stylistycznym,  które ma swoje uzasadnienie w formie i klimacie opowieści.  Nie bardzo wiarygodnie wypada też argument dotyczący przyciągnięcia uwagi, skoro od lat  McCarthy jest uznawany za amerykańską klasykę pokroju Faulknera czy Hemingwaya. Nie należę do jego fanów, gusta są różne. Rozumiem, że można nie lubić, ale polecam coś przeczytać nim się zacznie nie poważać i kpić. ;) Pozdrawiam!

Nowa Fantastyka