- Opowiadanie: Irka_Luz - Dziki Gon

Dziki Gon

Nie jest to tekst, który planowałam napisać. Nie wyrobiłam, więc machnęłam erzac, żeby przynajmniej przełamać twórczą niemoc. Mam nadzieję, że czytelnicy zgodzą się przynajmniej z jednym: to jest, kurna, horror ;)

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Dziki Gon

Wiatr wyje i szarpie niebieską sukienką Dorotki. Dziewczynka ucieka, ale nie może się oprzeć i co rusz spogląda za siebie, aż w końcu potyka się i upada. Kawalkada zjaw na czarnych koniach, wyjących wilków i upiorów unoszących się na wietrze dopada jej błyskawicznie. Już krążą wokół, zawodzą dziko, rechoczą.

W oddali ujada pies, wierny towarzysz Dorotki, ale nie ma go kto wypuścić z kojca. I tata też nie biegnie na pomoc, choć przecież powinien.

– Moja, moja, moja…! – Tysiącem gardeł wrzeszczy Dziki Gon.

A wiatr jest już daleko. Targa gałęziami brzozy i buka, które rosną po dwóch stronach miedzy, w kraju ogarniętym wojną. Drzewa, w których zaklęte są dusze kochanków, jęczą przejmująco, usiłują choć dotknąć się gałęziami, ale nie mogą. Najpierw muszą wyznać sobie prawdę, a nie znajdują słów, w które mogą ją ująć. Gdzie czarownica, która ma im pomóc?

Miedzą maszerują bataliony, jadą katiusze, warczą tanki, by zabić narodu chwałę i wolę.

Rży ze śmiechu Dziki Gon.

Zawierucha szaleje teraz w innym kraju. Szarpie flagą, niemal wyrywając ją Leni z rąk. Kobieta ociera łzy; duchy przeszłości, wspomnienia własne i cudze, przemykają jej przed oczami. Prawie sto lat zakłamanej historii. A ze wschodu znowu wieje zimą.

– Kim jestem? W co mam wierzyć? – pyta.

Nie odpowiada nikt. Stoi samotna tam, gdzie winien być tłum. Czeka na kogoś, choć nie wie kogo.

Wyje z uciechy Dziki Gon.

W Dziurach, gdzie czucie i wiara są silniejsze niż mędrca szkiełko i oko, wiatr przemyka między gałęziami dzikiej czereśni. W ręku starca błyszczy nóż, dziecko dławi się krwią, upiór przyjmuje ofiarę, a gawiedź wierzy głęboko, że we wsi znów będzie spokój.

Jest dzień biały, jest miasteczko, nie ma kobiety, która wysłucha, odkryje dawne zbrodnie i zapobiegnie nowej. A noc świętojańska już tuż, tuż.

Ryczy radośnie Dziki Gon.

Wiatr kołtuni brodę krasnoluda. Jego oczy błyszczą niezdrową egzaltacją pod nasuniętym na krzaczaste brwi hełmem.

– Muszę iść dalej! – krzyczy. – Muszę uratować Śmierć!

Rozgląda się bezradnie, nie wie, dokąd ma pójść, nie wie, co czeka go po drodze. Jedyne, czego jest świadomy to tego, że świat czeka zagłada, jeśli nie wypełni swej misji. Kręci się w pustce niczym bączek, jego lament dzwoni w uszach.

Boleść podnieca Dziki Gon.

Wiatr szaleje w koronach drzew, gdy, nocą, czarna kotka w białe łatki biegnie przez las. Błyszczą niebezpiecznie jej zielone oczy, gdy z ciałkiem przywartym do ziemi, skrada się w stronę ofiary. Zastyga, szykując się do skoku. I tylko ogon drga, wybijając rytm: Tak! Zemsta, zemsta… Skacze, przez las niesie się wrzask wroga.

– Cicho, kurwa! – krzyczy bóg.

Milknie nawet Dziki Gon.

 

***

 

Wiatr wyje, gwiżdże, śmieje się niczym potępieniec, napiera na okno, które drży od jego uderzeń, próbuje wedrzeć się do mieszkania. Głośno skrzypi szyldem pobliskiego pubu, gra na dachówkach niczym pijany pianista. Zza szyby obserwuję jak przez niebo przewalają się ciemne chmury. Przybierają postać upiorów na koniach i gnają nie wiadomo dokąd.

Odkładam podkładkę, służącą mi do pisania, nieprzypięta kartka opada z szelestem. Już prawie nic nie widzę w bladej poświacie ulicznej latarni, więc zapalam światło. Mrużę oczy, wzdycham, widząc drobinki kurzu latające mi przed oczami. Znowu nie posprzątałam. Zerkam na podłogę, zasłaną zapisanymi arkuszami papieru. Postacie z opowiadań zdają się krzyczeć, walczą o moją uwagę. Każda historia chce być stworzona już, teraz, w tym momencie. Próbuję, ale one przepychają się, kotłują, walczą o pierwszeństwo. Każda czuje się ważna i każda jest ważna, ale nie mogę pisać wszystkich jednocześnie. Choć zdaje się to właśnie próbowałam dzisiaj robić. Cholerny wiatr tak na mnie działa.

Zerkam na zegar, do północy zostały dwie godziny.

– Cholera, nie zdążę – mruczę zrezygnowana.

Wstaję i sięgam po papierosa. Biorę słoik służący mi za popielniczkę i otwieram okno. Klnę, kiedy deszczowa woda, zebrana na ramie okna, spada na bose stopy. Walczę z zapalniczką i wreszcie wyglądam na zewnątrz. Z wysokości drugiego piętra obserwuję drzewa, podrygujące w rytm uderzeń wiatru, niczym publiczność na koncercie heavy metalowym.

Wicher wzmaga się, a jego wycie brzmi niczym okrzyk triumfu. Wdziera się do mieszkania, podrywa do dzikiego tańca rozrzucone na podłodze kartki. Chmury pędzą w moją stronę i już widzę, że nie przybierają żadnych kształtów. To są jeźdźcy na koniach! Papier wiruje po pokoju, wokół mnie krążą upiory Dzikiego Gonu, a w mojej głowie szaleje inny dziki gon: przerażona Dorotka woła tatę, Anusza i Alosza domagają się drugiej szansy, Lenia chce poznać historię swojej rodziny, a Rhys ocalić samą Śmierć.

Wiruje pokój, wiruję ja, wiruje mój umysł. Osuwam się na podłogę. Gdy przytomnieję, w głowie mam pustkę, a wokół leżą rozrzucone czyste kartki papieru. Wiatr ucichł.

Koniec

Komentarze

Jeśli chodzi o mnie biednego to nie wszystko zrozumiałem. Wiem jedno odchodzę z potargana czupryna, rozdartą koszulą, podrapany i z siniakami od walających się wszędzie przedmiotów – burza i Apokalipsa.:)

Jeśli chodzi o mnie biednego to nie wszystko zrozumiałem

Oj, niedobrze, czyżby mi za dużo w głowie zostało…? Poczekam, co inni powiedzą.

Ale cieszę się, że przynajmniej wiatrzysko poczułeś ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Hej Irko!

 

No, faktycznie, zawarłaś tu niemal wszystko ;) Mamy i wojenną zawieruchę, tak bardzo kojarzącą się z Ukrainą, i wsiową ciemnotę, i fantasy o przewrotnym temacie Śmierci, i wiele innych ;) Liczę, że kiedyś to wszystko przeczytam, bo ciężko nie odnieść wrażenia, że opisałaś pewną rozmowę na SB ;) 

Chaos i bajzel w czystej postaci, ale wyłania się z niego nie jeden zamysł, a wiele ;) I to ten rodzaj chaosu, który wiele nam obiecuje ;)

I faktycznie mamy tu horror, choć wycie wiatru jest lepsze niż zupełnie bezwietrzna pogoda ;) Tak, niebezpieczniejsze, ale z o wiele większym potencjałem ;) Pewnie nie każdy krzyk tych postaci usłyszymy, ale mam nadzieję, że wyselekcjonujesz nam ten donośniejsze i ciekawsze ;)

I znów mam wrażenie silnego wątku biograficznego, ale (jeśli mam rację tutaj i w innym miejscu) dobrze Ci to wychodzi, więc pozostaje brać ;)

Jedna uwaga:

 

czego jest świadomy to, że świat czeka zagłada,

Nie lepiej: to tego, że świat…

 

Oczywiście, udaję się do klikarni ;)

 

Dziękuję za lekturę!

Horror w poezji, czy poezja w horrorze? Nieważne, po prostu dobre. Czyta się na jednym oddechu. Miś chciałby tak przełamywać ‘twórczą niemoc’.

Irko!

 

Chaotyczne, ale całkiem całkiem. :3

Widać Twoje zmagania z własną wyobraźnią, która bombardowała Cię tysiącami pomysłów, podczas gdy termin publikacji zbliżał się wielkimi krokami. Zawarłaś w szorcie najważniejsze aspekty tychże pomysłów, co w połączeniu z przewijającym się wszędzie wątkiem Dzikiego Gongu wyszło nawet sprawnie. ^^

Zwłaszcza końcówka. Wprowadziłaś samą siebie (jak mniemam) do tekstu, żeby zobrazować własne przemyślenia i pisarskie bolączki. Widać, że chciałaś poruszyć temat okrucieństwa na wschodzie, problemów z tożsamością narodową i kilka innych. A wszystkie te idee są ważne, toteż mam nadzieję, że kiedyś je rozwiniesz.

Pozdrawiam i powodzenia w konkursie!

Leci kliczek, a co tam.

 

Jeszcze jedno:

 

Mróżę oczy

Zbesztaj mnie jeśli to archaizm, aczkolwiek powinno raczej być… mrużę?

Quidquid Latine dictum sit, altum videtur.

Ciekawy sposób na przedstawienie Dzikiego Gonu, który, jak rozumiem, wędruje po światach z nienapisanych jeszcze opowiadań. Są nawiązania do Ukrainy i mam wrażenie, że zawarłaś w tym krótkim tekście nie tylko swoje własne odczucia, ale także to, co możemy odczuwać my wszyscy w ostatnim czasie – pewien niepokój, chaos, rozkojarzenie. Jak na tekst pisany zastępczo wyszedł bardzo porządny kawałek literatury. 

Witaj, Gruszel

Liczę, że kiedyś to wszystko przeczytam, bo ciężko nie odnieść wrażenia, że opisałaś pewną rozmowę na SB ;)

Wrażenie jak najbardziej słuszne :) Też mam nadzieję, że przeczytasz i nadzieję, że sobie nie wykrakałam i nie zostanie mi pustka w głowie ;)

 

Cieszę się, że się spodobało i jest zrozumiałe, bo po komentarzu vrchampsa zaczęłam się martwić.

Dzięki za kliczka :)

 

Hej, Koalo, cieszę się widząc misia tutaj, a jeszcze bardziej się cieszę, że się spodobało :)

 

 Halo, Barbarianie,

Chaotyczne, ale całkiem całkiem. :3

:D

Widać Twoje zmagania z własną wyobraźnią, która bombardowała Cię tysiącami pomysłów, podczas gdy termin publikacji zbliżał się wielkimi krokami. Zawarłaś w szorcie najważniejsze aspekty tychże pomysłów

No, lepiej streścić nie mogłeś :) Piekielnie się cieszę, że tekst jest zrozumiały :)

 

co w połączeniu z przewijającym się wszędzie wątkiem Dzikiego Gongu wyszło nawet sprawnie.

A cieszę się :) Potrzebowałam czegoś, co spoi wszystkie fragmenty, a że tematem pierwotnego opka też był Dziki Gon (historia z Dorotką) to… :)

 

A wszystkie te idee są ważne, toteż mam nadzieję, że kiedyś je rozwiniesz.

Też mam taką nadzieję :)

 

Leci kliczek, a co tam.

Dziękuję :)

 

Zbesztaj mnie jeśli to archaizm, aczkolwiek powinno raczej być… mrużę?

Ups…

 

Już poprawiam, nie mów nikomu ;)

 

Cześć, Sonato

Ciekawy sposób na przedstawienie Dzikiego Gonu, który, jak rozumiem, wędruje po światach z nienapisanych jeszcze opowiadań.

Dobrze rozumiesz :) Opowiadania w trakcie pisania i się kotłują w głowie jak Dziki Gon ;)

 

Jak na tekst pisany zastępczo wyszedł bardzo porządny kawałek literatury.

Dziękuję :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Hej

Dziki Gon goni terminami. Przyznam, że z początku nie wiedziałem, w którą stronę pójdzie to opowiadanie, ale okazało się, iż napisałaś opowiadanie o pisaniu opowiadań… Zgadnij, kto jeszcze miał podobny pomysł ;)

W każdym razie teraz przełamałaś swoją niemoc twórczą, więc z całego serca życzę, aby Twoje opowiadania ustawiły się grzecznie w kolejce i czekały na swoją kolej, a nie pchały się ludziska na nowe promocje w Lidlu.

Napisane oczywiście bardzo ładnie (to mróżę, hehe).

W sumie wyszedł taki zwiastun/trailer Twoich opowiadań. Teraz rozbudzasz ciekawość i każesz nam czekać na pełne wersje? Chętnie poczytam o ratowaniu Śmierci ;)

Pozdrawiam klikiem.

Cześć, Zanaisie :)

Dziki Gon goni terminami.

Lepiej bym tego nie ujęła :D

 

Zgadnij, kto jeszcze miał podobny pomysł ;)

O, a co miało robić za element folkowy?

 

W każdym razie teraz przełamałaś swoją niemoc twórczą, więc z całego serca życzę, aby Twoje opowiadania ustawiły się grzecznie w kolejce i czekały na swoją kolej, a nie pchały się ludziska na nowe promocje w Lidlu.

A wiesz, dokładnie tak cholery robią. Ale po wrzuceniu tego drobiazgu trochę mi się we łbie uspokoiło, więc jest szansa, że jakoś to pisanie ruszy :)

 

Napisane oczywiście bardzo ładnie (to mróżę, hehe).

Ech, będę się rumienić przez następne pół roku ;)

 

W sumie wyszedł taki zwiastun/trailer Twoich opowiadań. Teraz rozbudzasz ciekawość i każesz nam czekać na pełne wersje? Chętnie poczytam o ratowaniu Śmierci ;)

No, jakby to ująć – słowo się rzekło, kobyłka u płota ;) Aczkolwiek w wypadku krasnoluda to mam początek i koniec, brakuje mi tylko środkowych przygód.

 

Pozdrawiam klikiem.

Dziękuję :)

 

 

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Bardzo pomysłowe. I pięknie napisane. Ale przede wszystkim pomysłowe. Sam nie napisałem niczego nowego od prawie roku i tak, niemoc twórcza to horror.

 

Bardzo fajny tekst.

 

A teraz poszedłem dać klika i pisze ten komentarz jeszcze raz, bo zniknął:P

Witaj, Michale :)

Bardzo pomysłowe. I pięknie napisane.

Dziękuję :)

 

Ale przede wszystkim pomysłowe.

Potrzeba matką pomysłowości ;) Bardzo chciałam coś napisać, a czułam, że nie zdążę i jeszcze te kotłujące się pomysły, więc… ;)

 

A teraz poszedłem dać klika i pisze ten komentarz jeszcze raz, bo zniknął:P

A też mi się parę razy zdarzyło, kiedy już mogłam klikać bez udawania się do odpowiedniego wątku ;)

Za kliczka ślicznie dzikuję :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Potrzeba matką pomysłowości ;) Bardzo chciałam coś napisać, a czułam, że nie zdążę i jeszcze te kotłujące się pomysły, więc… ;)

No i udało Ci się znakomicie:)

 

To się pewnie nawet jakoś nazywa, jak człowiek to co mu ciąży przemienia w to, co go wynosi, no a przynajmniej takie słowo powinno powstać:) 

No i udało Ci się znakomicie:)

:D

 

To się pewnie nawet jakoś nazywa, jak człowiek to co mu ciąży przemienia w to, co go wynosi, no a przynajmniej takie słowo powinno powstać:)

Myślę, myślę, ale żadne słowo nie przychodzi mi do głowy, a faktycznie jakieś powinno być :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Ktoś już wcześniej napisał, że po przeczytaniu tego tekstu człowiek czuje się sponiewierany. To opowiadanie jest jak wichura, atakuje wielością odwołań, obrazów, okrucieństwa. Odnalazłam w nim też warstwę pisarską, natłok pomysłów, o których niedawno pisałaś na SB. 

Dużo w tym tekście emocji, które oddziałują na odbiorcę. Czuć zagrożenia, nie tylko fantastyczne, lecz również bardzo realne. Najbardziej niepokojące wydaje się to, że Dziki Gon dotyczy nie pojedynczego bohatera lecz obejmuje cały świat, przynosząc chaos i brak nadziei na zmiany.

Mnie osobiście zafascynowało też tempo tego opowiadania, oddające sposób poruszania się upiornego orszaku. Zgłosiłabym do biblioteki, ale już masz komplet klików.

Cześć, Irko!

 

Po pierwsze: Ty palisz?! Teraz ta młodzież coraz szybciej po papierosy sięga…

wokół mnie krążą upiory z Dzikiego Gonu, a +w mojej głowie szaleje inny dziki gon:

brakuje “w”, a swoją drogą mogłoby się też obyć bez “z”: krążą upiory Dzikiego Gonu, ale tera też jest dobrze :)

 

No to był, kurna, horror. A nawet: no to JEST, kurna, horror!

Początek mnie przemielił koszmarnie :P dwa razy zaczynałem czytać i choć nie było to łatwe, to dość osobliwie oddaje mętlik przy próbie wybrania opowieści do napisania.

Udany szorciak, mam nadzieję, że pozwoli twórczość rozruszać :)

 

Powodzenia w krokusie i pozdrówka!

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

W końcu jakiś krótki tekst! Widzę, że walczyłaś, ale chyba nie wyszło. W sumie dobrze, że krótkie, bo niezbyt lubię czytać prozę poetycką w dużych rozmiarach. Przyjemne w odbiorze, ale…

ANDO :)

Ktoś już wcześniej napisał, że po przeczytaniu tego tekstu człowiek czuje się sponiewierany. To opowiadanie jest jak wichura, atakuje wielością odwołań, obrazów, okrucieństwa. Odnalazłam w nim też warstwę pisarską, natłok pomysłów, o których niedawno pisałaś na SB.

O, a to dobrze. To znaczy współczuję sponiewierania, ale w sumie o to chodziło ;) Poczułaś wiatr i dziki gon, który bohaterka ma w głowie, czegóż jako autorka mogę sobie życzyć więcej :)

 

Najbardziej niepokojące wydaje się to, że Dziki Gon dotyczy nie pojedynczego bohatera lecz obejmuje cały świat, przynosząc chaos i brak nadziei na zmiany.

Może to dlatego, że w tych literackch pomysłach widać odbicie rzeczywistości. I może dlatego tak trudno mi się zdecydować, od którego zacząć ;)

 

Mnie osobiście zafascynowało też tempo tego opowiadania, oddające sposób poruszania się upiornego orszaku. Zgłosiłabym do biblioteki, ale już masz komplet klików.

Dziękuję i za uwagę o tempie i za chęć kliczka :)

 

Hej, Krokusie :)

Po pierwsze: Ty palisz?! Teraz ta młodzież coraz szybciej po papierosy sięga…

Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Równie dobrze to mógł być powód do otwarcia okna, bo kto by to robił w taką pogodę ;)

 

brakuje “w”, a swoją drogą mogłoby się też obyć bez “z”: krążą upiory Dzikiego Gonu, ale tera też jest dobrze :)

Dzięki, w dodane, z zlikwidowane :)

 

No to był, kurna, horror. A nawet: no to JEST, kurna, horror!

No nie :D

 

Początek mnie przemielił koszmarnie :P dwa razy zaczynałem czytać i choć nie było to łatwe, to dość osobliwie oddaje mętlik przy próbie wybrania opowieści do napisania.

Fakt, tekścik nietypowy i można się w pierwszym momencie od niego odbić. Miałam jednak nadzieję, że ponieważ to króciak, to jednak zostanie doczytany do końca, a na końcu czytelnik poczuje się choć odrobinę usatysfakcjonowany ;) Cieszę się, że się udało. I pięknie dziękuję za kliczka :)

 

Witam jurka fanthomasa :)

 

W końcu jakiś krótki tekst! (…) W sumie dobrze, że krótkie, bo niezbyt lubię czytać prozę poetycką w dużych rozmiarach.

To tak jak ja, dłuższe byłoby ciężkostrawne :)

 

Przyjemne w odbiorze, ale…

…ale jednak nie to :) Szczerze mówiąc nie liczyłam w konkursie na zbyt wiele, ale bardzo chciałam coś napisać. Przypuszczam, że pierwszy pomysł bardziej by Ci się spodobał, ale… Może bym i na wet zdążyła, ale wydawało mi się, że opko jest przewidywalne, potrzebowałam czegoś, jakiegoś twista, albo skrętu w bok, a nic nie przychodziło mi do głowy.

Przyszło w poniedziałek ;) Tak bywa :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Dziki Gon, szaleństwo i panika. Nadchodzi niespodziewanie, a innym razem skrada się powoli, budząc wewnętrzne upiory.

Sytuacyjny szort, pomysłowy, podobał misię! Bez zbędnych, niepotrzebnych słów. Zgrabny, a wspomniane zmory opowiadaniowe wydają się wielce inetresujące, zwłaszcza ten Krasnolud ratujący Śmierć, A&A  i Lenia. 

Klików masz już dość, sprawdziłam w wątku bibliotecznym. :-)

 

Z drobiazgów:

,podrygające w rytm uderzeń wiatru,

Podrygujące.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Hej, Asylum :)

Dziki Gon, szaleństwo i panika.

No, najwyraźniej nie funkcjonuję dobrze pod presją :)

 

Sytuacyjny szort, pomysłowy, podobał misię! Bez zbędnych, niepotrzebnych słów. Zgrabny

Choć z drugiej strony, coś mi się jednak udało stworzyć i najwyraźniej to coś się podoba :)

 

a wspomniane zmory opowiadaniowe wydają się wielce inetresujące, zwłaszcza ten Krasnolud ratujący Śmierć, A&A  i Lenia.

Mam nadzieję, że poczytasz :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Pewnie, że przeczytam!

Podoba się!  <:3

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Odważnie. Żeby nie napisać brawurowo. ;-)

Czyta się to-to momentami trochę jak jakąś fantastyczną wariację na temat wiersza. Zwykle przy takich króciakach piszemy, że trudno napisać coś więcej o tekście, bo krótki, bo do szybkiego przemknięcia wzrokiem i w ogóle. Tu napchałaś w te 4k tyle, że po rozłożeniu na czynniki pierwsze można właściwie znaleźć jakieś solidne fundamenty do kilku opowiadań. Być może dlatego, że przy pisaniu prześladowało Twoją głowę kilka pomysłów na opowiadania. :P

Mnie o tyle łatwo się było w nim odnaleźć, że widziałem Twoje wpisy na SB, a odnoszę wrażenie, że to momentami pozwala łatwiej zrozumieć niektóre elementy. Tekst, szczególnie jak na szorta, napisany niesamowicie żywo, z takim jakimś szalenie wyczuwalnym zaangażowaniem (może i determinacją?). Nie wiem, jak to dokładnie nazwać, ale to się czuje.

Druga część (cholera, żeby tekst na cztery tysiące znaków jeszcze można było dzielić na części :-)) to w tej brawurowej jeździe bez trzymanki jeszcze dodatkowa próba przełamania formy, jakieś drobne wątki biograficzne (choć doskonale nam, autorom, znane, a zatem i bliskie). Swoją drogą, nie myślałaś Ty może i jakichś “rozmowach kwalifikacyjnych” dla tych Twoich pomysłów? Ja tak kiedyś robiłem. Jeśli głowę atakuje kilka pomysłów w jednym momencie to każdy dostaje dzień lub dwa, by ułożyć się w pełen plan opowiadania. Ten, który ułoży się najpełniej i najswobodniej, dostaje swoją szansę jako pierwszy.

Ogólnie ciekawe, bo chociaż trzeba mocno uważać, żeby wyłapać wszystko, co chcesz przemycić (a momentami ma się przez to wrażenie lekkiego chaosu) to jednak owo zaangażowanie i różnorodność stanowią fajny powiew świeżości, który dzięki przyjętej długości tekstu nie ma za bardzo czasu zmęczyć. ;)

Samozwańczy Lotny Dyżurny-Partyzant; Nieoficjalny członek stowarzyszenia Malkontentów i Hipochondryków

Bardzo to efektowne, choć raczej scenka czy niemalże impresja niż opowiadanie.

 

Urzekł mnie, oczywiście, Mickiewicz w dużych ilościach (nie wiem, czy tu też celowo: “Zemsta, zemsta… Skacze, przez las niesie się wrzask wroga“ ? czy przesadzam z widzeniem go w tym jubileuszowym roku wszędzie?), no i nie wiem, czy słusznie, ale miałam skojarzenia z Twoim, Irko, mieszkaniem, w zasadzie je widziałam, czytając drugą część.

A z Dorotką to też nie wiem, czy nie pojechałam w kwestii skojarzeń, bo ten pies i wichura to mi się z kolei z “Krainą Czarnoksiężnika Oza” kojarzyła i Dorotką porwaną przez huragan z Kansas. Zwłaszcza że gdzieś tam czarownica mignęła.

Plus na dodatek tak trochę czasami wygląda i mój proces twórczy ;)

Jedyne, co mi zgrzyta, to ten konkretny wulgaryzm w ustach boga. Wiem, tam jest konieczne coś mocnego, ale to konkretnie mi nie pasuje.

Klik się jednakowoż należy (no i posłałam do Biblioteki).

 

Gdy przytomnieję[+,] w głowie mam pustkę, a wokół leżą rozrzucone czyste kartki papieru.

http://altronapoleone.home.blog

Pomysłowe i fajne, literackie wyróżnia się efektownym stylem. Doskonale się czytało.

Asylum,

Pewnie, że przeczytam!

Chodziło mi raczej o to, żemam nadzieję, że będziesz miała szansę przeczytać, to znaczy, że uda mi się to napisać ;)

 

Cześć CMie, miło Cię widzieć :)

Odważnie. Żeby nie napisać brawurowo. ;-)

:)

Tu napchałaś w te 4k tyle, że po rozłożeniu na czynniki pierwsze można właściwie znaleźć jakieś solidne fundamenty do kilku opowiadań.

Dokładnie sześciu :)

 

Mnie o tyle łatwo się było w nim odnaleźć, że widziałem Twoje wpisy na SB, a odnoszę wrażenie, że to momentami pozwala łatwiej zrozumieć niektóre elementy.

Masz rację, ale miałam nadzieję, że nawet Ci, którzy tych wpisów nie czytali, zorientują się, o czym piszę :)

 

Tekst, szczególnie jak na szorta, napisany niesamowicie żywo, z takim jakimś szalenie wyczuwalnym zaangażowaniem (może i determinacją?). Nie wiem, jak to dokładnie nazwać, ale to się czuje.

Coś w tym jest, może dlatego, że zazwyczaj jednak piszę na spokojnie, a tu był rzeczywiście gon. I pogoda dopasowała się do opka :)

 

Jeśli głowę atakuje kilka pomysłów w jednym momencie to każdy dostaje dzień lub dwa, by ułożyć się w pełen plan opowiadania.

Moje się po prostu same piszą. Problem chyba w tym, że nie myślę obrazami, ale zdaniami, autentycznie mi się w głowie piszą. I to trudno zastopować ;)

 

Hej, drakaino, cieszę się, że się spodobało i pięknie dziękuję za kliczka :)

 

Urzekł mnie, oczywiście, Mickiewicz w dużych ilościach (nie wiem, czy tu też celowo: “Zemsta, zemsta… Skacze, przez las niesie się wrzask wroga“ ? czy przesadzam z widzeniem go w tym jubileuszowym roku wszędzie?)

Nie przesadzasz, celowo, specjalnie dla Finkli ;)

 

no i nie wiem, czy słusznie, ale miałam skojarzenia z Twoim, Irko, mieszkaniem, w zasadzie je widziałam, czytając drugą część.

Też trafnie, widoczek bujających się drzew mam, skrzypienie też, tyle że nie z pubu, a czegoś, co wisi na trakcji kolejowej, no i podkładkę do pisania też widziałaś :)

 

A z Dorotką to też nie wiem, czy nie pojechałam w kwestii skojarzeń, bo ten pies i wichura to mi się z kolei z “Krainą Czarnoksiężnika Oza” kojarzyła i Dorotką porwaną przez huragan z Kansas

I znowu trafiony :) Dorotka jest z pierwotnego pomysłu na baźnie. Też miał być Dziki Gon, a wiatrzysko coraz mocniejsze. Imię wydawało mi się oczywiste :)

 

Plus na dodatek tak trochę czasami wygląda i mój proces twórczy ;)

:)

 

Jedyne, co mi zgrzyta, to ten konkretny wulgaryzm w ustach boga.

No, ale to przecież Widar ;)

 

 

Witaj, ninedin, dziękuję serdecznie i cieszę się, że się spodobało :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

No, ale to przecież Widar ;)

Tak trochę podejrzewałam ;) Ale w tym tekście to mi i tak zgrzyta. Jakieś “a niech was wszyscy diabli!”, czyli kolejny cytat z klasyki polskiej, bardziej by mi tu pasowało XD

http://altronapoleone.home.blog

Przeczytawszy.

 

Drakaino,

Tak trochę podejrzewałam ;) Ale w tym tekście to mi i tak zgrzyta. Jakieś “a niech was wszyscy diabli!”, czyli kolejny cytat z klasyki polskiej, bardziej by mi tu pasowało XD

Hmm, pomyślę.

 

Witam jurkę oidrin. Cudny obrazek :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Irko!

 

Wow, ale to jest dobre! Z początku miałem skojarzenie z Dzikim Gonem taki jak w Wiedźminie – jednak tu zaserwowałaś coś dużo ciekawszego i to na niecałych 5k znaków, machniętych na ostatnią chwilę w bardzo dobrym stylu. Gratulacje :)

 

Przyczepić się mogę jedynie do tego:

Rży ze śmiechu Dziki Gon.

Rżeć to właśnie śmiać się głośno i rubasznie, więc to zmieniłbym albo na “rży Dziki Gon” albo zastosowałbym jakieś inne sformułowanie, np. szydzi, rechocze, kpi…

 

 

Tak czy inaczej, świetny tekst :)

Hej, Michalovicu, witam w moich skromnych progach :)

Wow, ale to jest dobre!

Jee, dziękuję :)

 

Z początku miałem skojarzenie z Dzikim Gonem taki jak w Wiedźminie

Bo to w pierwszej wersji miał być Dziki Gon, bliższy temu wiedźminowemu, ale że mi we łbie szalał dziki gon pomysłów, to się skończyło, jak się skończyło ;)

 

Przyczepić się mogę jedynie do tego:

Masz rację, to w najlepszym wypadku kolowializm. Tylko że nie wiem, jak to zmienić, żeby rytmu nie naruszyć :/

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Irka, ukradłaś mój pomysł na Planety! ;P Znaczy nie do końca, ale trochę

Że opisana sytuacja to prawdziwy horror, zgadzam się w stu procentach. Nie ma nic gorszego niż pomysł, który nie chce się dać zrealizować. Dobra rzecz (tekst w sensie, nie niemoc twórcza, heh).

,,Moim zdaniem, to nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej..."

Hej, SNDWLKR (uff, jak się kiedyś pomylę przy przepisywaniu tych samogłosek, to nie miej pretensji ;))

 

Irka, ukradłaś mój pomysł na Planety! ;P Znaczy nie do końca, ale trochę

O, to znaczy też chciałeś pogonić z pomysłami, czy raczej na przykład uratować śmierć? ;)

 

Że opisana sytuacja to prawdziwy horror, zgadzam się w stu procentach.

No, jest :)

 

Dobra rzecz (tekst w sensie, nie niemoc twórcza, heh)

Dziękuję pięknie :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

(uff, jak się kiedyś pomylę przy przepisywaniu tych samogłosek, to nie miej pretensji ;))

Możesz zrobić kopiuj-wklej z komentarza. ;)

O, to znaczy też chciałeś pogonić z pomysłami, czy raczej na przykład uratować śmierć?

To pierwsze. Chyba miałem podobny problem, bo z kilku pomysłów nie mogłem wybrać jednego, a jak już wybrałem, to nie wiedziałem, co z nim zrobić… No i w końcu zacząłem pisać o pisaniu.

,,Moim zdaniem, to nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej..."

No i w końcu zacząłem pisać o pisaniu.

Dopiszesz, mam nadzieję :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Jest krótko i gęsto, z pewnością z bogatą symboliką i pomysłem. Doceniam nawiązania do grozy obecnej sytuacji, tak samo jak warstwę baśniowo mitologiczną. Wygląda jednak na to, że w zamierzeniu to miał być dłuższy tekst, a w krótkiej formie ta wielość znaczeń i nawiązań nie jest do końca jasna. No, i fabuła gra tu drugie, jak nie trzecie skrzypce. Językowo jak zwykle klasa, prawdopodobnie wyszło jak wyszło, bo tekst nie miał szansy się odleżeć.

Dziękuję za udział w konkursie i pozdrawiam.

Hej, oidrin, w formie dłuższej to miał być tekst o Dorotce, w krótszej powstał tekst o pisaniu, a raczej dzikim gonie pomysłów w głowie :) Na wiele w konkursie nie liczyłam, głównie chodziło mi o to, aby przełamać twórczą niemoc i coś wreszcie napisać. I zadziałało. I za to Wam dziękuję :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Witaj Irko_Luz!

 

Podoba mi się natchniony klimat: wiatr, groza, mrok, chaotyczne myśli, przeplatające się wątki. Przywołuje na myśl “Taki pejzaż”.

Pogubiłem się w ilości odwołań, które co prawda łączy Dziki Gon (zło, które miesza w ludzkich sprawach i głowach), ale oprócz tego nie potrafię znaleźć wiele wspólnego. Nawiązanie do Ukrainy, ok.

 

Muszę uratować Śmierć!

To mnie zaintrygowało!

 

Pozdrawiam!

Hej, Kronosie, miło, że wpadłeś :)

Muza różnymi drogami chodzi, bo w moim wypadku to był taki pejzaż :)

Wątki to opowiadania, które w głowie autorki tworzą dziki gon, bo bardzo chcą być napisane. A że nie da się pisać sześciu naraz to wychodzi wiatr, groza, mrok i chaotyczne myśli ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Ha! Jest i wiatr w żaglach i powiew świeżości. :) Po takim utworze od razu chce się dokonać jakiegoś heroicznego czynu! laugh

Pozdrawiam!

 

:)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Pomyliłam się!

“Sięgając” po Twój tekst myślałam, że będzie to relaksujące, krótkie opowiadanie (nie nastawiłam się na nic dobrego/złego). Po kilku zdaniach sama miałam zawirowanie w głowie i musiałam wrócić do początku i poświęcić temu więcej uwagi niż początkowo i… cieszę się, że to zrobiłam! ;) Co prawda miałam kilka przystanków, gdzie musiałam zastanowić się dłużej, bo:

“Kawalkada zjaw na czarnych koniach, wyjących wilków i upiorów unoszących się na wietrze dopada jej błyskawicznie.”

Czy nie powinno być:

“…dopada ją błyskawicznie…”?

Tekst jest bardzo energiczny, ciekawy, wciągający i tylko tych kilka słów spowalniało pęd, którego nabierałam wraz z treścią. Może to tylko moje wrażenie, więc nie upieram się ;) Ogólne wrażenie? Duży plus

Hej, Zanadro, cieszę się z nowej czytelniczki, bo chyba Cię jeszcze pod swoim tekstem nie widziałam :)

 

“Sięgając” po Twój tekst myślałam, że będzie to relaksujące, krótkie opowiadanie (nie nastawiłam się na nic dobrego/złego). Po kilku zdaniach sama miałam zawirowanie w głowie i musiałam wrócić do początku i poświęcić temu więcej uwagi

Relaksująco powinno być następnym razem. Chyba, bo mam na tapecie dwa opka ;)

 

Czy nie powinno być:

“…dopada ją błyskawicznie…”?

Chyba w dopełniaczu, dopada kogo, czego, ale pewna nie jestem. Poczekam na Reg, zobaczymy, co ona na to.

 

Tekst jest bardzo energiczny, ciekawy, wciągający i tylko tych kilka słów spowalniało pęd, którego nabierałam wraz z treścią.

Dziękuję :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Bardzo dobry tekst… W sumie sporo w nim ciekawych wizji. 

Ale w tym zdaniu ”Miedzą maszerują bataliony, jadą katiusze, warczą tanki, by zabić narodu chwałę i wolę.” chyba jednak powinno być “Miedzami…”. No bo trudno sobie wyobrazić, że bataliony, tanki i katiusze idą jedną tylko miedzą, z zasady przeważnie wąską.

Pozdrówka..

 

Witaj, Rogerze (mogę tak odmieniać?)

Bardzo dobry tekst…

Dziękuję bardzo :)

 

W sumie sporo w nim ciekawych wizji.

Mam nadzieję, że kiedyś staną się pełnoprawnymi opkami :)

 

chyba jednak powinno być “Miedzami…”.

Fakt, na jednej miedzy by się nie zmieściły, ale akurat ta jedna, rozdzielająca dwa drzewa jest ważna ;)

 

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Horror, powiadasz? Odbieram go jako horror na wesoło, ale może jestem nietypowa.

Ładne nawiązania do literatury, szczególnie do hymnu ukraińskiego mi się spodobało.

Coś w tym szorcie jest…

Nie przesadzasz, celowo, specjalnie dla Finkli ;)

Och, nie trzeba było. To Finkla tak lubi Mickiewicza? Pierwsze słyszę…

Babska logika rządzi!

Witam i Finklę :)

Odbieram go jako horror na wesoło, ale może jestem nietypowa.

No co Ty?! Kryzys twórczy nazywasz wesołym?! ;)

 

Ładne nawiązania do literatury, szczególnie do hymnu ukraińskiego mi się spodobało.

Dziękuję, mam nadzieję, że powstanie rozwinięcie.

 

Och, nie trzeba było. To Finkla tak lubi Mickiewicza?

A nie wiem, jaką poezję lubi Finkla, ale na ziszczenie swojej zemsty pewnie czeka. No, przynajmniej mam taką nadzieję ;)

 

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

No co Ty?! Kryzys twórczy nazywasz wesołym?! ;)

No, wesołym to może nie, ale robienie z niego tragedii – tak, to już bawi. ;-p

A, na zemstę czeka, owszem. Ten cytacik to był taki temat wolny; jeśli wszystko inne zawiedzie, to można coś naściemniać i na pewno tytuł będzie pasował do wielu tematów – pustki Kosmosu, wywoływania duchów, zabłądzenia na pustyni, krasnoluda w kopalni, poezji…

Babska logika rządzi!

No, wesołym to może nie, ale robienie z niego tragedii – tak, to już bawi. ;-p

No, wiesz! Ja tu cierpię, a Ciebie to bawi ;)

 

A, na zemstę czeka, owszem.

:)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Ładnie cierpisz, z pożytkiem dla ludzkości. ;-p

Babska logika rządzi!

Dziękuję :) Jejciu, już mi lżej. Czego to się nie robi dla, kurde, ludzkości ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Podobało się: Motyw synchroniczności i całkiem dobra jakość jak na erzac. Tysiąc razy lepsze od moich erzacowych tekstów, na to masz jednak tylko moje słowo. 

Nie podobało się: Czuć że tworzenie tego tekstu bolało i był wyciskany trochę jak cytryna, w tym przypadku w sposób zgodny z ostrzeżeniami Autorki.

 

Gratuluję i pozdrawiam

Hej, Olgierdzie, dzięki za wizytę :)

Cieszę się z tego, co się podobało. Jeśli chodzi o to, co się nie podobało – przynajmniej widać twórczą niemoc ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Istotnie, Irko, mnóstwo siedziało Ci w głowie, a jeszcze więcej chciało się wydostać. Części się udało i zobaczyłam horror.

A potem zapaliłaś papierosa… Poczułam paskudny smród i to był prawdziwy horror.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cześć, Irko!

 

Przede wszystkim cieszę się, że udało Ci się przełamać niemoc :)

Co do samego tekstu, to jest rzeczywiście taką impresją, wodospadem różnych, chaotycznych myśli. Myślałem z początku, że w ogóle mi się nie spodoba i skończy się na marudzeniu.

O dziwo, wcale nie. Przejście z tego dość niezrozumiałego potoku słów do sceny z papieroskiem całkiem mi się podobało. Wiadomo, że nie ma tu jakiejś niesamowitej odkrywczości, ale tekst jest na tyle zgrabnie i zajmująco napisany, by finalne odczucia były jednoznacznie pozytywne.

Scena z papieroskiem jest bardzo klimatyczna, bliska mojemu sercu (nie palę od roku), a wiatr i wzburzone kartki bardzo ładnie współgrają z chaosem z części pierwszej tego szorta.

Dobra, już się nie rozgaduję – było fajnie, czekam na więcej :)

 

Pozdrawiam,

fmsduval

"- Zniszczyliśmy coś swoją obecnością - powiedział Bernard - być może czyiś świat." V. Woolf

Reg :)

Części się udało i zobaczyłam horror.

To dobrze, dziękuję :)

 

A potem zapaliłaś papierosa… Poczułam paskudny smród i to był prawdziwy horror.

Hmm, bohaterka zapaliła ;)

 

fmsduval, witam w moich skromnych progach :)

 

Przede wszystkim cieszę się, że udało Ci się przełamać niemoc :)

Ja też ;)

 

Przejście z tego dość niezrozumiałego potoku słów do sceny z papieroskiem całkiem mi się podobało.

Uff, cieszę się, że wypaliło, bo zdawałam sobie sprawę, że zabieg nieco ryzykowny.

 

Scena z papieroskiem jest bardzo klimatyczna, bliska mojemu sercu (nie palę od roku), a wiatr i wzburzone kartki bardzo ładnie współgrają z chaosem z części pierwszej tego szorta.

Dziękuję :)

 

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Nie zrozumiałam, ale czytało się całkiem miło :)

Przynoszę radość :)

Hej, Anet, fajnie, że się miło czytało :) Postaram się, żeby następnym razem tekst był jeszcze zrozumiały :) Może mi się w końcu uda napisać jakąś całą historię.

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Ej, pozostali zrozumieli, więc ten… ;)

Przynoszę radość :)

No, nie wszyscy, pierwszy komentarz mnie przestraszył ;) Ale i tak wszystkie te nienapisane opka, które tu są bahaterami, byłyby lepsze ;)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Vrchamps, proszę nie straszyć Irki!

Cóż… zawsze możesz napisać te nienapisane ;)

Przynoszę radość :)

Próbuję :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Nowa Fantastyka