- Opowiadanie: Realuc - Póki życie nas nie rozłączy

Póki życie nas nie rozłączy

Ostatnio nie ma czasu na dłuższe formy, więc kolejny drabelek aby palce nie zastygły :o

Oceny

Póki życie nas nie rozłączy

Uwielbiamy spędzać ze sobą czas. Podróżować, zwiedzać razem wszystkie piękne miejsca, których wcześniej nie było nam dane ujrzeć. Poznaliśmy się ubiegłego lata, ale to bez znaczenia. Moglibyśmy mieć przed sobą całą wieczność. Kiedyś.

Latanie jest niesamowite. Pomyśleć, że jeszcze niedawno tak bardzo bałam się wejść do samolotu. A teraz? Teraz unosimy się nad pięknym kanionem, podziwiając świat z góry. Cudowne uczucie. Cieszę się tą chwilą, bo wiem, że w każdym momencie możemy zostać rozdzieleni. 

– Najdroższa, zaczęło się – powiedział nagle Aleks.

– Kocham cię… – Nie jestem w stanie wykrztusić nic więcej.

Gdybyśmy tylko umarli w czasach, w których ludzie nie potrafili wskrzeszać…

Koniec

Komentarze

Realucu, przeczytałam kilkakrotnie i nie bardzo wiem, o co tu chodzi – czy oni żyją, czy już nie, czy są latającymi duchami, czy pasażerami samolotu, nie wiem, co się zaczęło. Nie pojmuję niczego. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wiem, że nic nie wiem :(

A tak na poważnie to [SPOILER] są właśnie latającymi duchami/duszami czy jak zwał tak zwał. Są odnośniki do życia przed śmiercią, a tytuł jak i ostatnie zdanie chyba są dość mocnym ku temu tropem… A zaczęło się wskrzeszanie Aleksa, gdzieś tam na ziemi. Choć sam nie wiem, może za mało jasno się wyraziłem… Starałem się, jak to w takiej formie, nie pisać niczego wprost itp. No ale cóż, zobaczę, czy inni pojmą czy też nie.

Nie załapałam, niestety. It’s not you, it’s me.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

A, no widzisz! Teraz rozumiem, jak ulotna jest miłość w zaświatach, kiedy ludzkość nauczyła się przywracać zmarłych do życia. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A, no widzisz! Teraz rozumiem, jak ulotna jest miłość w zaświatach, kiedy ludzkość nauczyła się przywracać zmarłych do życia. ;)

Właśnie tak ;)

 

Tarnina, wyjaśnienie w komentarzu wyżej. A czy to moja wina? Jeszcze nie wiem… Może znajdzie się ktoś, kto załapie bez wyjaśnienia :o

Ja zrozumiałam.

Gdyby umarli, zostaliby razem przez wieczność, a że są w kółko wskrzeszani, tracą czas na szukanie się w nowym życiu.

Podobało mi się :)

Znam tylko pięć liter ;)

Ja zrozumiałam.

Jupi! \o/

;)

Zrozumiałam to tak samo jak Anet.

Podobało mi się!

Z grubsza zrozumiałam. Nie skumałam tylko, dlaczego nie mogą żyć razem jako wskrzeszeni ludzie skoro tak się kochają.

Babska logika rządzi!

Po drugim przeczytaniu zrozumiałam – świetny koncept!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

kam_mod, dzięki za wizytę, cieszę się, że się podobało :)

drakaina, dzięki :) W zasadzie z tego pomysłu miało powstać opowiadanie, no ale z braku czasu skończyło się na drabblu :(

Finkla, powodów jest wiele, bo wiele jest niedopowiedziane. Nie jest powiedziane, że poznali się za życia. Może poznali się w tym drugim życiu, a w pierwszym byli na przeciwnych stronach globu. No i wskrzeszany jest tylko Aleks. Nie wiadomo, czy bohaterka też zostanie wskrzeszona. Bo nie wiadomo na ile ten proces jest powszechny w obecnym świecie, itd. ;) Zresztą każdy może mieć tu swoje, różniące się od siebie interpretacje, co chyba nie jest takie złe :)

 

Ja miałam zdecydowanie wrażenie, że poznali się dopiero po śmierci.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

To prawidłowo wink

OK, rozumiem. To ja bym wolała więcej dopowiedzeń. :-) Myślałam, że ją też wskrzeszą, potem specjalny portal randkowy “Lazarus”…

Babska logika rządzi!

Zrozumiałam :-) Fajne.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

:-)

Też nie do końca uchwyciłem autorski zamysł niestety.

Na początku myślałem, że nie zczaiłem, potem przeczytałem komentarze i okazało się, że jednak podołałem.

Nie bardzo wiem jakie powinienem mieć uczucia na temat drabbla. Opowiedziana historia miała być chyba w oryginalnym zamyśle smutna, mnie natomiast odrobinę rozbawiła. Pewnie ze względu na przewrotność przekazu pt. “God damn it, gdybyśmy tylko nie osiągnęli jednego z odwiecznych celów ludzkości”. Nie no, spoko drabelek generalnie, ale czytałem parę lepszych na tej stronie.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Też nie do końca uchwyciłem autorski zamysł niestety. 

Tak to już jest, belhaju, że każdy odbiera to, co czyta, inaczej. Jeden uchwyci, inny nie, trzeci stworzy sobie własną teorię, gdzieś pomiędzy zamysłem autora a brakiem załapania. Ale to dobrze, że tak jest :)

gnoom, dzięki za komentarz :) Cieszę się, że dołączyłeś do grupy, która podołała i zrozumiała ;) To mój drugi drabble w karierze i napisany z powodu braku czasu na opowiadane, ot tak do kawki, więc nie było moim zamysłem aby zwojował forum i wszechświat :)

Pozdrówka

Jako, że bardzo lubię takie historie, mogę tylko napisać, że mi się podobało. Jasno, czytelnie, z odpowiednią dozą ładunku emocjonalnego, opartego na przewrotnym spojrzeniu na rzeczy dobrze znane. Dobry drabble. Palce nie zastygły. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Palce nie zastygły

Uff, to dobrze surprise

Dzięki za komentarz ;)

Cieszę się zatem, że cel został osiągnięty i życzę dalszych sukcesów w przyszłości. ;)

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Nowa Fantastyka